Zawartość
Liczba całkowita wyników: 82

Studenci, uczelnie, nauka

Problemy studentow, stypendiów, przepisów dotyczących uczelni

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Zasady kwarantanny dla studentów zagranicznych – pytanie z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-04-27

Pani pracująca na uczelni wyższej pytała o zasady kwarantanny dla studentów przyjeżdżających do Polski (w celu studiów). Czy są oni zwolnieni z kwarantanny na podstawie § 3 ust. 2 pkt 9 rozporządzenia Rady Ministrów? Czy muszą robić test, jeśli lecą samolotem do Polski z krajów UE na podstawie § 2 ust. 20a (nawet jeśli są zwolnieni z kwarantanny)?

Należy odwołać się do regulacji zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 19 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2021.512 ze zm.), dalej jako „rozp.RM”.

  • Granice zewnętrzne UE.

Zgodnie z § 3 ust. 2 pkt 9 rozp.RM, obowiązku odbycia kwarantanny trwającej 10 dni, licząc od dnia następującego po przekroczeniu granicy państwowej RP będącej zewnętrzną granicą UE (strefy Schengen) nie stosuje się w przypadku przekraczania granicy RP przez studentów, uczestników studiów podyplomowych, kształcenia specjalistycznego i innych form kształcenia, a także doktorantów kształcących się w Rzeczypospolitej Polskiej lub, w przypadku obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, w innych państwach. Studenci nie są jednak zwolnieni z kwarantanny wynikającej z innych powodów, np. kontaktu z osobą zakażoną.

  • Granice wewnętrzne UE (droga lądowa lub morska).

W innej sytuacji znajdują się studenci, którzy przekraczają morski odcinek granicy RP regularnym promem albo granicę z Czechami, Litwą, Niemcami lub Słowacją niezależnie od środka transportu bądź pieszo lecz w celu udania się do miejsca zamieszkania lub pobytu w Polsce (§ 2 ust. 19 rozp.RM). Do dnia 03.05.2021 r. osoby te, co do zasady może objąć obowiązek odbycia tzw. kwarantanny wjazdowej. Od tego obowiązku przewidziano szereg wyjątków, jednakże wśród nich nie znaleźli się studenci, o których mowa powyżej (por. § 3 ust. 2 pkt 9 w zw. z § 2 ust. 21 rozp.RM).

Jednakże nowelizacją rozporządzenia z dnia 20 kwietnia 2021 r. (Dz.U.2021.729) przepis § 2 ust. 21 rozp.RM dodano jeszcze jedno zwolnienie od obowiązku odbywania tzw. kwarantanny wjazdowej dla osób, o których mowa w powyższym akapicie. Otóż obowiązku kwarantanny nie stosuje się ponadto w przypadku osoby posiadającej negatywny wynik testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 wykonanego, przed przekroczeniem granicy, w okresie 48 godzin, licząc od momentu wyniku tego testu. Wynik tego testu w języku polskim albo w języku angielskim okazuje się na żądanie funkcjonariusza Straży Granicznej lub Policji.

  • Granice wewnętrzne UE (droga powietrzna).

Z przepisów rozp.RM wynika również, że studenci przylatujący do Polski, przekraczając granicę państwową będącą granicą wewnętrzną UE statkiem powietrznym, są obowiązani posiadać negatywny wynik testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 wykonanego, przed przekroczeniem granicy, w okresie 48 godzin, licząc od momentu wyniku tego testu i przedłożyć na żądanie funkcjonariusza Straży Granicznej wynik tego testu w języku polskim albo w języku angielskim (§ 2 ust. 20a rozp.RM).

Brak takowego wyniku skutkuje objęciem kwarantanną wjazdową trwającą 10 dni. Również w tym przypadku prawodawca przewidział kilka wyjątków od konieczności posiadania wyniku testu, jednakże nie zaliczył do nich studentów, o których mowa w § 3 ust. 2 pkt 9 rozp.RM (§ 2 ust. 21a rozp.RM).

Ponadto zgodnie z § 3 ust. 3a okres realizacji obowiązku odbycia kwarantanny osób, które:

  • przekraczają granicę zewnętrzną strefy Schoengen,
  • przekraczają granicę wewnętrzną strefy Schoengen (drogą morską lub lądową),
  • przekraczają granicę wewnętrzną strefy Schoengen (droga powietrzna)

ulega skróceniu w przypadku uzyskania przez osobę przekraczającą granicę negatywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2, wykonanego po przekroczeniu tej granicy w okresie 48 godzin, licząc od momentu jej przekroczenia. Z tego rozwiązania mogą oczywiście również korzystać studenci, na których został nałożony obowiązek odbycia 10-dniowej kwarantanny wjazdowej.

Stan prawny na 26.4.2021 r.

W Szkole Filmowej nie ma miejsca na molestowanie czy przemocowe traktowanie studentów i studentek. Odpowiedź rektorki dla RPO

Data: 2021-04-09
  • W Szkole Filmowej w Łodzi niedopuszczalne są - i nie będą tolerowane - zachowania, które noszą znamiona molestowania czy przemocowego traktowania studentów i studentek
  • Jej rektorka dr hab. Milenia Fiedler przedstawiła RPO opis działań w tej sprawie, które już podjęto oraz, które zamierza podjąć

Rzecznik Praw Obywatelskich  podjął sprawę przemocy fizycznej i psychicznej, do jakiej dochodzi w znanej szkole filmowej. Coraz szersze grono absolwentów ujawnia historie, wskazujące, że w społeczności uczelni od wielu lat stosuje się przemoc wobec studentów.

Podkreślając, że nie ma usprawiedliwienia dla takich zachowań, RPO zwrócił się do rektora o złożenie wyjaśnień i wskazanie, jakie działania ma zamiar podjąć uczelnia

Zdaniem RPO, trzeba także zauważyć, że środowisko artystyczne jest też szczególnie wrażliwe na budowanie relacji. Studenci często boją się, że konsekwencje zgłoszenia naruszeń mogą rzutować na ich dalszą karierę, bowiem niektórzy z pedagogów są osobami, od których – z uwagi na ich pozycję w środowisku – zależeć może angaż absolwenta bądź studenta w określonym projekcie.

Specyfika zawodu aktora; fakt, że jednym z jego podstawowych narzędzi pracy jest jego ciało czy stres, z jakim wiąże się wykonywanie tego zawodu, nie może legitymizować działań stanowiących przemoc. Władze szkoły winny dokładać wszelkich starań, by studenci czuli się bezpiecznie w murach uczelni i by byli traktowani z szacunkiem.

RPO zwrócił się do Milenii Fiedler, rektorki szkoły, o wskazanie, jakie działania ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi studentów i absolwentów. Zapytał również, czy sygnalizowane nieprawidłowości były zgłaszane przez studentów w anonimowych ankietach i co uczelnia z tym zrobiła.

Odpowiedź rektorki

  1. Od dnia 16 marca, kiedy Pani Anna Paliga złożyła swoje oświadczenie przed władzami Szkoły, w trybie pilnym działa Komisja Antydyskryminacyjna i Antymobbingowa, której zadaniem jest przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego, wysłuchanie stron oraz świadków, rozpoznanie pełnych okoliczności zgłoszonych zdarzeń. Komisja odbyła kilka posiedzeń, w tym spotkanie z Panią Anną Paligą. Dotychczas wysłuchała wyjaśnień od czterech wykładowców, na których ciążą zarzuty. Ustalany są terminy kolejnych wysłuchań.
  2. Na podstawie informacji otrzymanych od Przewodniczącej Komisji, poleciłam Panu Rzecznikowi Dyscyplinarnemu rozpoczęcie prowadzenia sprawy dwóch nauczycieli akademickich w związku z zawiadomieniem o popełnieniu przez nich czynu mającego znamiona przewinienia dyscyplinarnego. Pragnę zwrócić Pana uwagę, ze sytuacja prawna nauczyciela akademickiego w toku postępowania dyscyplinarnego jest kształtowana przez rozstrzygnięcia niezależnych od rektora podmiotów dyscyplinarnych: rzecznika dyscyplinarnego oraz komisję dyscyplinarną. Zgodnie z zapisami ustawowymi, zawieszenie w pełnieniu obowiązków może nastąpić dopiero po wszczęciu postępowania wyjaśniającego przez rzecznika dyscyplinarnego. Tak więc tylko decyzja rzecznika umożliwia podjęcie przez rektora kolejnych formalnych kroków. Procedury dla rzecznika dyscyplinarnego i komisji dyscyplinarnej określone są w Ustawie o Szkolnictwie Wyższym (Dział VII, Rozdział 1, art. 275 - 306).
  3. Pisemnie wezwałam, wskazanych w liście Pani Anny Paligi, wykładowców do złożenia wyjaśnień w odniesieniu do postawionych im zarzutów.
  4. Podjęłam współpracę z zewnętrzną ekspertką - radczynią prawną Panią Karoliną Kędziorą (Prezeska Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego), która wspomaga prace Komisji Antymobbingowej i Antydyskryminacyjnej specjalistyczną ekspertyzą prawną w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji.
  5. Poleciłam Dziekanom i Prodziekanom ds. Studenckich poszczególnych Wydziałów objęcie wszystkich studentów specjalną troską i zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa. Są z nimi w stałym kontakcie i monitorują sytuację na bieżąco, także ich komfort i to, czy nie podlegają naciskom. Natychmiast interweniują, jeśli tylko istnieje taka potrzeba. W każdej chwili mogą również podjąć decyzję o zawieszeniu zajęć lub ich superwizji.
  6. Społeczność Uczelni jest na bieżąco informowana o prowadzonych działaniach oraz o dostępnych sposobach komunikowania niepokojących zdarzeń (przeszłych i teraźniejszych). Zarówno ja, jak i Pani Pełnomocnik ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji, jesteśmy w kontakcie z osobami, w tym absolwentkami i absolwentami Szkoły, które czują potrzebę złożenia własnych oświadczeń w odniesieniu do zdarzeń opisanych przez Panią Annę Paligę oraz innych sytuacji, w których doszło do naruszenia poczucia bezpieczeństwa, agresji słownej lub fizycznej, naruszenia godności studentek lub studentów. Wszyscy studenci, a także absolwenci, mogą - i bardzo wielu z nich już to zrobiło - przesyłać swoje oświadczenia na specjalnie utworzoną skrzynkę mailową bezpieczni@filmschool.Iodz.pl. Osoby, które nie chcą gotowe ujawniać swoich danych osobowych, mogą skorzystać ze specjalnego, anonimowego  formularza (http://www.filmschool.lodz.pl/bezpieczni). Dostęp  do przesyłanych oświadczeń ma Przewodnicząca Komisji Antymobbingowej i Antydyskryminacyjnej oraz zasiadające w niej przedstawicielki studentów oraz doktorantów.
  7. We wtorek, 30 marca spotkałam się ze wszystkimi studentami naszej Szkoły w celu omówienia aktualnej sytuacji oraz podejmowanych przeze mnie działań. Kilka dni wcześniej analogiczne spotkanie odbyłam z wykładowcami. Wczoraj rozmawiałam z absolwentami Szkoły, którzy opisali swoje doświadczenia z czasów studiów.
  8. Poleciłam Komisji ds. Jakości Kształcenia, której przewodzi dr Anna Zarychta, Prorektorka ds. Nauki i Twórczości Artystycznej, zbadanie procesu ankietyzacji na Wydziale Aktorskim i sprawdzenie, czy zgłaszane były w nich skargi na prace i zachowania wykładowców, a także jak ten proces prowadzony był przez ówczesne władze dziekańskie.

Oświadczam, że w Szkole Filmowej niedopuszczalne są zachowania, które noszą znamiona molestowania czy przemocowego traktowania studentów i studentek, i nie będą tolerowane. Naszą misją i obowiązkiem jest zagwarantowanie takich warunków procesu kształcenia, w których wolność twórcza, naukowa, kreatywność oraz swoboda ekspresji muszą być praktykowane w sposób odpowiedzialny i z zapewnieniem godności drugiego człowieka. W styczniu 2020 roku Senat PWSFTviT przyjął Kodeks Etyki oraz regulamin Komisji Antydyskryminacyjnej i Antymobbingowej - te dwa dokumenty szczegółowo określają definicje, prawa i obowiązki członków społeczności w tym zakresie. Fundamentem relacji kadra-studenci i studentki musi być zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

Zdecydowałam się na udział w konkursie na stanowisko Rektora wiosną 2020 r., ponieważ poprawa komunikacji pomiędzy Władzami Uczelni a jej Studentami i Studentkami wydawała mi się priorytetem. W najbliższych tygodniach podejmę kolejne kroki służące poprawie tej komunikacji oraz odbudowaniu zaufania i poczucia bezpieczeństwa wśród studentów. Zamierzam zaangażować m.in. psychologów oraz socjologów, którzy pomogą nam przeprowadzić procesy niezbędne do osiągnięcia założonych celów.

Filmowcy i ludzie teatru pracują szybko. Lubimy tempo, lubimy widzieć efekty pracy. Jednak zdaję sobie sprawę, że proces, który rozpoczęliśmy, będzie długi, żmudny i uciążliwy. Będzie także wymagał współpracy na wielu poziomach. Zamierzam doprowadzić go do końca i wyjaśnić wszystkie okoliczności, które wpłynęły na obecną sytuację.

VII.7033.17.2021

Przemocy nie może tłumaczyć ani specyfika pracy, ani stres aktorów-pedagogów. RPO pisze do łódzkiej "filmówki"

Data: 2021-03-26
  • RPO podjął sprawę przemocy fizycznej i psychicznej, do jakiej dochodzi w znanej szkole filmowej
  • Coraz szersze grono absolwentów ujawnia historie, które wskazują, że w szeregach społeczności uczelni od wielu lat stosuje się przemoc wobec studentów
  • Podkreślając, że nie ma usprawiedliwienia dla takich zachowań, RPO zwrócił się do rektora o złożenie wyjaśnień i wskazanie, jakie działania ma zamiar podjąć uczelnia

Nie milkną echa wiadomości o zachowaniach przemocowych, do jakich dochodzi w szeregach społeczności akademickiej łódzkiej szkoły filmowej. Śladem Anny Paligi, która ujawniła nadużycia, idą kolejne osoby, ofiary przemocy. Pismo Paligi, zaprezentowane 16 marca zawiera nie tylko opis sytuacji, jakie miały miejsce na uczelni, ale także nazwiska pedagogów, którzy krzywdzili studentów. Jednym z nich, co potwierdzają także inni studenci i absolwenci, jest były rektor uczelni.

Wszystko to dzieje się przy jednoczesnym wzmacnianiu fałszywego przekonania, że upokarzanie podczas zajęć czy przekraczanie granic studentów, nawet tych intymnych są nieodłącznym elementem pracy aktora i formą omawiania wykonanego zadania.

RPO podkreślił, że ofiary przemocy ponoszą długotrwałe konsekwencje tych zdarzeń, a przecież to właśnie uczelnie wyższe są szczególnie istotne w procesie przeciwdziałania i zwalczania molestowania i mobbingu. Konsekwencją tego jest również nieprzygotowanie absolwentów uczelni do ochrony swoich praw w pracy zawodowej i tym samym narażenie ich na doświadczenie przemocy w dalszej karierze.

Zatrważa również fakt, że studentom zgłaszającym nadużycia – jak wskazują osoby alarmujące –  radzi się „przeczekać”, a nawet sugeruje się, że brak odporności na zachowania o charakterze przemocowym wyklucza ich z możliwości wykonywania zawodu aktora.

Zdaniem RPO, trzeba także zauważyć, że środowisko artystyczne jest też szczególnie wrażliwe na budowanie relacji. Studenci często boją się, że konsekwencje zgłoszenia naruszeń mogą rzutować na ich dalszą karierę, bowiem niektórzy z pedagogów są osobami, od których – z uwagi na ich pozycję w środowisku – zależeć może angaż absolwenta bądź studenta w określonym projekcie.

Specyfika zawodu aktora; fakt, że jednym z jego podstawowych narzędzi pracy jest jego ciało czy stres, z jakim wiąże się wykonywanie tego zawodu, nie może legitymizować działań stanowiących przemoc. Władze szkoły winny dokładać wszelkich starań, by studenci czuli się bezpiecznie w murach uczelni i by byli traktowani z szacunkiem.

RPO zwrócił się do prof. Milenii Fiedler, rektorki Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej o wskazanie, jakie działania ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi studentów i absolwentów. Zapytał również, czy sygnalizowane nieprawidłowości były zgłaszane przez studentów w anonimowych ankietach i co uczelnia z tym zrobiła.

VII.7033.17.2021

W Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina znaczenie zasady równości płci w tej sferze

Data: 2021-02-11
  • Sytuacja kobiet w nauce sukcesywnie się poprawia
  • W roku akademickim 2018/19 kobiety stanowiły 58% studiujących i 63,4% absolwentów
  • W kadencji 2020-2024 odnotowano znaczący wzrost kobiet na stanowiskach rektorów publicznych uczelni akademickich
  • Rzeczywiste równouprawnienie kobiet i mężczyzn w nauce nadal nie zostało jednak osiągnięte

Równość płci należy do priorytetowych obszarów aktywności Rzecznika Praw Obywatelskich. Równy dostęp kobiet i mężczyzn do edukacji, a później – zwiększanie udziału kobiet w nauce jest niezbędnym warunkiem urzeczywistniania konstytucyjnego standardu niedyskryminacji kobiet i mężczyzn w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym (art. 32 Konstytucji RP).

W Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce warto ocenić stan równości płci w Polsce w tej dziedzinie.

Kobiety stanowią obecnie 58% studiujących i 63,4% absolwentów uczelni wyższych[1]. Największą popularnością wśród kobiet cieszą się uczelnie pedagogiczne i medyczne (kobiety stanowią w nich około 3/4 studiujących), zdecydowanie mniejszą natomiast uczelnie techniczne – w 2019 roku kobiety stanowiły 36% studiujących na politechnikach[2].

W ostatnich latach wzrósł także poziom reprezentacji kobiet na stanowiskach kierowniczych w nauce. W kadencji 2020-2024 na rektorów publicznych uczelni akademickich wybrano 11 kobiet (co oznacza blisko trzykrotny wzrost w porównaniu do poprzedniej kadencji)[3]. Nadal jednak ich procentowy udział w ogólnej liczbie rektorów trudno uznać za zadowalający.

Istotnym aspektem równości płci w nauce jest dostęp do źródeł finasowania. Warto zauważyć, że z danych Narodowego Centrum Nauki wynika, iż udział kobiet-kierowniczek projektów w grantach finansowanych przez Centrum wynosi 43%, podczas gdy w takich agencjach, jak ERC, niemiecka DFG czy szwajcarska SNSF, udział ten waha się pomiędzy 20 a 25%. Nadal jednak procentowy udział wniosków zakwalifikowanych do finansowania jest niższy w przypadku kobiet niż mężczyzn (w latach 2011-2018 43% w porównaniu do 57%). Różnica ta wzrasta na niekorzyść kobiet, gdy weźmie się pod uwagę udział przedstawicieli obu płci w przyznanej kwocie finansowania (odpowiednio 36% kobiet do 64% mężczyzn)[4].

Rzeczywiste równouprawnienie kobiet i mężczyzn w nauce nadal nie zostało zatem osiągnięte. Rzecznik przypomina o konieczności usunięcia istniejących barier i nieprawidłowości. Do największych wyzwań (nie)równości płci w nauce należy wyeliminowanie zjawiska molestowania i molestowania seksualnego. Przeprowadzone przez RPO badanie dowiodło, że kobiety są zdecydowanie bardziej narażone na te formy dyskryminacji – spośród 40,7% studentów i studentek, którzy doświadczyli molestowania 31,10% stanowili mężczyźni, 47% zaś – kobiety. W odniesieniu do molestowania seksualnego zaś tylko nieco ponad 12% mężczyzn przyznało, że doświadczyło takiego zachowania, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten wyniósł niemal 44%[5]. Niedostatki ustawodawstwa krajowego w przedmiocie ochrony przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym w edukacji powodują, że to właśnie uczelnie wyższe i podejmowane przez nie działania wydają się być szczególnie istotne w procesie przeciwdziałania i zwalczania tych negatywnych zjawisk. Rzecznik z zadowoleniem przyjmuje podejmowane w tym zakresie działania służące wykreowaniu właściwej kultury organizacyjnej i rekomenduje je każdej wyższej uczelni – tak, by każda osoba bezpiecznie i na zasadach równości z innymi mogła realizować swoje naukowe zainteresowania

 

[1] Dane za Głównym Urzędem Statystycznym, Szkolnictwo wyższe w roku akademickim 2018/2019 (wyniki wstępne), dostęp pod adresem: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/edukacja/edukacja/szkolnictwo-wyzsze-w-roku-akademickim-20182019-wyniki-wstepne,8,6.html.

[2] Kobiety na politechnikach. Raport 2020, dostęp pod adresem: https://www.bip.nauka.gov.pl/komunikaty-rzecznika-prasowego-mnisw/raport-kobiety-na-politechnikach-2020-kobiety-w-technologiach-to-przyszlosc.html.

[3 Dane za http://perspektywy.pl/rektorzy/article/rektorzy-w-kadencjach-2002-2024.

[4] Informacja na temat udziału kobiet i mężczyzn w projektach NCN 2011-2018, dostęp pod adresem: https://ncn.gov.pl/aktualnosci/2019-02-19-stanowisko-ncn-rowny-dostep.

Rzecznik do MEiN: dlaczego obywatele Polski studiujący za granicą mają obowiązek kwarantanny przy wyjeździe do kraju

Data: 2021-02-05
  • Obywatele Polski, którzy studiują za granicą, skarżą się na obowiązek poddania się kwarantannie przy wjeździe do kraju
  • Nie podlegają zaś temu zagraniczni studenci i uczniowie pobierający naukę w Polsce
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka o stosowną zmianę przepisów

Osoby przekraczające granicę państwową w celu udania się do miejsca zamieszkania lub pobytu na terytorium RP są zobowiązane do kwarantanny. Stanowi tak rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, Obowiązek ten nie dotyczy jednak m.in. studentów i uczniów pobierających naukę w Polsce.

W praktyce studenci-cudzoziemcy, w tym np. studenci z Ukrainy, pobierający naukę w Polsce, po przekroczeniu granicy nie są zobowiązani do kwarantanny. Tymczasem studenci będący Polakami kształcącymi się na uczelniach zagranicznych, w tym ukraińskich, którzy wracają do kraju – na stałe bądź w celu odbycia staży czy dokonania nostryfikacji dyplomu - muszą poddać się kwarantannie.

Podobny problem istniał na gruncie poprzeniego rozporządzenia Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. i był sygnalizowany Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego. 

Rzecznik pyta ministra o przyczyny odmiennego traktowania polskich studentów kształcących się za granicą w zakresie obowiązku poddania się kwarantannie po powrocie do Polski względem studentów będących cudzoziemcami pobierającymi naukę w Polsce. Prosi o rozważenie możliwości stosownych zmian w rozporządzeniu - tak aby z kwarantanny po powrocie do kraju zwolnieni byli także studenci będący obywatelami RP, kształcący się na uczelniach zagranicznych.

VII.7033.39.2020

To społeczeństwo obywatelskie jest filarem bezpieczeństwa praw jednostki. Spotkanie z udziałem RPO inaugurujące działalność Strajkowego Uniwersytetu Ludowego

Data: 2021-01-26
  • Podczas spotkania  inaugurującego działalność Strajkowego Uniwersytetu Ludowego RPO był głównie pytany o przyszłość urzędu Rzecznika i praw obywatelskich oraz kryzys instytucji państwowych.
  • Wskazywał, że od początku swojej kadencji starał się dbać o to, by wzmacniać w obywatelach poczucie stabilności, by dawać siłę obywatelom właśnie na ten trudny czas, by potrafili sobie radzić działając we wspólnocie.

Adam Bodnar zaznaczył, że mamy obecnie do czynienia ze zjawiskiem dyskryminacyjnego legalizmu. Ostrze władzy jest skierowane przeciwko tym, którym władza jest niechętna, a ci, którzy powinni odpowiadać karnie za swoje działania, mogą liczyć na istotną pobłażliwość. Teraz władza występuje głównie przeciwko aktywistom i aktywistkom. Obserwujemy działania władzy, które mają zniechęcić obywateli do działalności społecznej. Dlatego tym bardziej ważne jest, by okazywać sobie wsparcie i korzystać z profesjonalnej pomocy prawnej. Ta wspólna obrona praw jest dość skuteczna, sądy orzekają, że zatrzymania były nieuzasadnione. I jest to droga, którą należy podążać, choć nikt nie może obiecać, że będzie ona łatwa, a sytuacja polityczna to szybko się zmieni.

Rzecznik przywołał także tekst red. Edwina Bendyka z "Polityki", w którym podkreślił on, że mimo przegranej społecznej kandydatki na RPO społeczeństwo obywatelskie odniosło jednak sukces. Samo kandydowanie oraz zbudowanie poparcia ponad 1000 NGOs pokazało, że społeczeństwo obywatelskie jest w stanie wypowiadać się niezależnie w stosunku do tego, czego oczekuje władza. To bardzo ważne, że możemy liczyć na organizacje pozarządowe i ludzi zrzeszających się w ramach różnych nieformalnych struktur, a działających dla innych.

Tak długo, jak mamy wolność słowa, wolność zgromadzeń, zrzeszania się, jak długo mamy prawo do petycji, jak długo mamy niezależnych sędziów, to mamy przestrzeń do działalności obywatelskich. Oczywiście jeśli nie mamy wsparcia od instytucji państwowych, to jest trudniej, ale szukajmy tej pomocy w strukturach samorządowych, miejskich.

Jak diagnozuje Adam Bodnar, problemem jest jednak to, że nadal wiele osób – mimo wszystko – przyjmuje postawę obojętną. Ta postawa jest dla nas jako państwa zdecydowanie groźniejsza. Władza potrafi bowiem działać na poziomie nieeskalowania sytuacji, uspokajania jej i tym samym dąży do utrzymania swojego wysokiego statusu.

Rzecznik pytany o to, jak osoby angażujące się mogłyby pomóc sobie z narastającymi frustracjami wynikającymi z nieskuteczności podejmowanych działań, protestów podkreślił, że ważne jest odpowiednie określenie celu podejmowanej aktywności. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy działamy, by zatrzymać pewne procesy, by zwrócić uwagę na problem, czy też chcemy radykalnej zmiany od razu. W przypadku Strajku Kobiet nie jest tak, że cel nie został osiągnięty. Oczywiście to zależy od jego definicji, ale jeśli uznamy, że celem strajków było niedopuszczenie do zmiany prawa aborcyjnego, do opublikowania uzasadnienia rozstrzygnięcia TK z 22 października, to jednak było to skuteczne. Władza poczuła presję kobiet.

W rozwoju społeczeństwa obywatelskiego ważne jest także czerpanie z wiedzy ekspertów. Pandemia oczywiście utrudniła możliwości organizowania spotkań, zrzeszania się, ale przecież otworzyła nam też oczy na możliwości spotkań online. Jest wielu wybitnych ekspertów, z których wiedzy zbyt rzadko korzystamy. Takie osoby jak prof. Wyrzykowski, prof. Kędzia, ich doświadczenie i wiedza jest bezcenne, by określić źródła naruszeń i zdefiniować możliwe pola działania.

Kryzys należy postrzegać jako chwilowe wahania, to dobra nauczka, którą dostajemy, by zbudować wreszcie porządny system demokratyczny. Rzecznik podkreślił, że wierzy w to, że Polacy wyjdą z tego kryzysu pokiereszowani, ale zwycięzcy. Teraz dopiero odrabiamy bowiem lekcję prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego, zaangażowania wielu młodych obywateli, którzy wcześniej nie byli obecni w przestrzeni publicznej. Dopiero zaczynamy rozumieć, że wprowadzane zmiany mają realne przełożenie na życie prywatne ludzi, na ich wybory, na ich wolność.

Siłę do walki o lepsze jutro dla Polski daje także to, że społeczność międzynarodowa nas wspiera. Wiele też udało się zrobić, może nie od razu wyeliminować, ale przynajmniej zahamować największe zagrożenia dla praw i wolności jednostek. To jest nasza wspólna odpowiedzialność za kształt państwa, w którym żyjemy, za kształt naszej ojczyzny. I jest to właśnie ten moment, by używać tych doniosłych słów. Jest to także ostatnia chwila, by wspólnie zawalczyć o niezależne media, niezależne sądy i wolność słowa. To gwarancja wyjścia z kryzysu.

Spotkanie poprowadziły dr Małgorzata Tkacz-Janik, wykładowczyni Uniwersytetu Śląskiego, radna Sejmiku Śląskiego IV kadencji, społecznica, niezależna dziennikarka, oraz Wiktoria Grelewicz, studentka WNS UŚ, Dziewucha z Sosnowca, aktywistka, współtwórczyni tamtejszych strajków, wiceprzewodnicząca samorządu studenckiego WNS UŚ.

Spotkanie oficjalnie zainaugurowało Strajkowy Uniwersytet Ludowy, oddolną inicjatywę Grupy Nic o Nas bez Nas, Ruchu kobiecego Gliwice, Pyskowice Nic o nas bez nas. Celem SUL (Strajkowy Uniwersytet Ludowy) jest kolektywne upowszechnianie wiedzy o społeczeństwie, demokracji, prawach kobiet w szczególności.

Nagranie ze spotkania dostępne jest na Facebooku. 

Ewaluacja działalności naukowej powinna też obejmować glosy i komentarze prawnicze

Data: 2021-01-25
  • Glosy i komentarze prawnicze powinny być uwzględniane przy ewaluacji działalności naukowej
  • Wiele z nich to fundamentalne dzieła naukowe w danej gałęzi prawa
  • Tymczasem nie są one punktowane, choć wymagają dużego nakładu pracy i wybitnej znajomości danej dziedziny

Środowiska akademickie proponują modyfikację w systemie ewaluacji działalności naukowej obejmującej lata 2017-2021.

Jej zasady określa rozporządzenie z 22 lutego 2019 r. Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Według niego oceny poziomu działalności naukowej dokonuje się z uwzględnieniem osiągnięć naukowych, w tym artykułów naukowych, monografii i patentów.

Tymczasem w naukach prawnych bardzo istotne są i inne formy pracy naukowej, takie jak: glosy, komentarze do ustaw i systemy prawa. Jednak obecne rozporządzenie ewaluacyjne nie odpowiada specyfice poszczególnych nauk, w tym nauk prawnych.

Autorzy glos – polemizując z sądami – przedstawiają często dorobek doktryny, odnoszą się do różnych prac naukowych. Mają one mają różny poziom merytoryczny – tak jak i artykuły naukowe. Trudno jednak automatycznie odbierać im przymiotu naukowości. Każda dyscyplina naukowa ma swoje specyficzne formy pracy naukowe – w naukach prawnych formą taką jest nie tylko monografia, ale też komentarze, glosy itd.

Wiele z komentarzy (np. do kodeksów) to fundamentalne dzieła naukowe w danej gałęzi prawa i główny punkt odniesienia innych autorów. Niezwykle prestiżową formą pracy naukowej w prawie są systemy prawa – zawierają one kompleksową wiedzę z zakresu nauki danej gałęzi prawa. System taki ma kilku lub kilkunastu autorów – jeżeli dana osoba jest autorem fragmentu systemu, to może poczuć się wyróżniona. Tymczasem, według zasad ww. ewaluacji – autorzy systemu prawa nie będą mieli przyznanej dużej liczby punktów, pomimo że systemowe publikacje mają wybitnie walor naukowy.

Ponadto naukowcy postulują, by w dyscyplinie nauki prawne zmienić proporcje w możliwości zaliczania do oceny publikacji w czasopismach naukowych i publikacji w formie monografii i rozdziałów w monografii na rzecz publikacji monografii i rozdziałów w monografiach na rzecz tych drugich.

Należy również podnieść wymiar punktów za monografie jedno- i wieloautorskie. Naukowcy w tej opinii postulują również uwzględnienie możliwości zaliczenia do oceny publikacji o charakterze glosy, komentarza do aktu normatywnego, opinii prawnej nauczyciela akademickiego.

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prof. Włodzimierza Bernackiego, sekretarza stanu i pełnomocnika rządu ds. monitorowania wdrażania reformy szkolnictwa wyższego i nauki, o doprecyzowanie przepisów oraz praktyki w tym zakresie.

BPK.7033.1.2021

Udział nieletnich w demonstracjach nie jest demoralizacją. Interwencja w obronie nieletniego członka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego

Data: 2021-01-19
  • Prawo do demonstrowania poglądów dotyczy także nieletnich. Gwarantuje im to zarówno Konstytucja, jak i Konwencja o Prawach Dziecka
  • Represjonowanie takich zachowań może wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodzież do zainteresowania sprawami publicznymi
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia komendanta opolskiej policji

Rzecznik podjął interwencję w sprawie nastolatka, członka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, który podczas demonstracji używał megafonu. Upomniany przez policjantów, odłożył megafon. Mimo to policja zawiadomiła w sprawie sąd rodzinny.

Podczas pandemii, na podstawie wydawanych rozporządzeń rządowych, policja traktuje zgromadzenia jako nielegalne. RPO wskazywał wielokrotnie, że wprowadzone rozporządzeniami zakazy i ograniczenia wolności pokojowych zgromadzeń publicznych są niekonstytucyjne. Potwierdzają to także opinie sądów.

Podejście do zgromadzeń w pandemii jest szczególnie ważne z perspektywy udziału w nich osób nieletnich. Policja bowiem ocenia to wówczas jako przejaw demoralizacji i kieruje sprawy do sądów rodzinnych.

RPO przypomina, że osoby niepełnoletnie mają w Polsce prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Zapewnia im to art. 54 ust. 1 Konstytucji (wolność słowa) oraz jej art. 57  (prawo do udziału w zgromadzeniach publicznych). Konstytucja nie wyłącza osób niepełnoletnich. Podobne gwarancje zawiera Konwencja o Prawach Dziecka, która przyznaje każdemu dziecku prawo do swobodnej wypowiedzi i gwarantuje wolność pokojowych zgromadzeń.

Traktowanie udziału młodzieży w demonstracjach jest zatem przejawem realizacji należnych im wolności i nie może być odczytywane jako przejaw  demoralizacji. Zdaniem RPO zaangażowanie osób młodych w życie publiczne i społeczne oraz zabieranie przez nich głosu w istotnych dla państwa sprawach należy ocenić bardzo pozytywnie. Represjonowanie takich zachowań może natomiast wywołać efekt mrożący i zniechęcić młodych ludzi do angażowania się w życie publiczne.

RPO zwraca także uwagę, że każdy policjant składając ślubowanie zobowiązał się „chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny”. Ustawa o policji wskazuje zaś, że każdy funkcjonariusz ma obowiązek przestrzegać i chronić prawa człowieka, także gdy wykonuje polecenia służbowe swoich przełożonych. Zdaniem RPO należy rozważyć w takich sytuacjach udzielenie pouczenia, co lepiej przysłużyłoby się zaufaniu młodych do organów państwa, w tym policji.

VII.564.7.2021

Stacjonarny egzamin na aplikacje w KSSiP. Kandydaci na prokuratorów i sędziów boją się o zdrowie swoje i najbliższych

Data: 2021-01-14
  • 20 stycznia 2021 r. kandydaci na prokuratorów i sędziów mają podejść do egzaminu na aplikacje w trybie stacjonarnym
  • Choć Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury wprowadziła pewne środki bezpieczeństwa w związku z pandemią, kandydaci obawiają się o zdrowie swoje i najbliższych. Zwracają też uwagę na liczne problemy logistyczne
  • Wskazują także na ryzyko bezpowrotnej straty kosztów egzaminu (1300 zł), gdyby sanepid tuż przed nim wysłał ich na kwarantannę 

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi dyrektora KSSiP o wyjaśnienia.

W tym roku do egzaminu przystąpi ponad 1700 osób. KSSiP podzieliła ich na dwie grupy. Nie eliminuje to jednak w pełni problemu zwiększonego natężenia ruchu w okolicy miejsc egzaminów, kłopotów z bazą noclegową dla osób z innych rejonów Polski (zamknięte hotele), podróży transportem publicznym – np. pociągiem. Zachowanie ostrożności i odpowiedniego dystansu może być znacząco utrudnione. To wszystko rodzi obawy o zdrowie osób podchodzących do egzaminu.

Kandydaci na aplikantów wskazują także na brak podstaw prawnych do ewentualnego zwrotu kosztów egzaminu (1300 zł) w przypadku nałożenia na nich kwarantanny przez sanepid tuż przed egzaminem. Taka sytuacja w praktyce uniemożliwi im podejście do egzaminu nie z ich winy, a poniesione koszty nie zostaną im zwrócone.

W ocenie Rzecznika  konieczne jest zapewnienie kandydatom startującym w konkursie na aplikacje w KSSiP optymalnych warunków przy zdawaniu tak ważnego i wymagającego egzaminu. 

VII.561.1.2021

Czy Polak wracający na studia do kraju musi być poddany kwarantannie, w przeciwieństwie do cudzoziemca? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2021-01-13

Studentka skarży się na straż graniczną i sanepidu, że wjeżdżając do Polski nie może być zwolniona z kwarantanny, gdyż jest obywatelką RP, a bo zdaniem tych instytucji prawo pozwala zwolnić z kwarantanny jedynie studiujących w Polsce cudzoziemców. Pani uważa, że to nie wynika wprost z przepisów rozporządzenia.

Przepis ustanawiający wyjątki od kwarantanny po przekroczeniu granicy RP środkami transportu zbiorowego zwalnia z tego obowiązku „studentów, uczestników studiów podyplomowych, kształcenia specjalistycznego i innych form kształcenia, a także doktorantów kształcących się w Rzeczypospolitej Polskiej” (§3 ust. 2 pkt 8).

Przepisy nie wymagają zatem spełnienia dodatkowego kryterium, polegającego na byciu cudzoziemcem. Zasadne wydaje się uznanie, że odmienne stanowisko organów administracji w tej sprawie wynikało zatem nie z chęci stosowania litery przepisu, a osiągnięcia jego domniemanego celu.

W polskiej doktrynie prawa administracyjnego powszechnie przyjmuje się zasadę pierwszeństwa tzw. wykładni literalnej, czyli dosłownego rozumienia przepisów. Potwierdza to m.in. orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ponadto, jak stanowi kodeks postępowania administracyjnego, wątpliwości dotyczące interpretacji prawa organ powinien co do zasady rozstrzygać na korzyść strony. Również wyrażona w art. 7 Konstytucji zasada praworządności pozwala przyjąć, że organy administracji nie powinny stosować wykładni rozszerzającej, tym samym „tworząc” dodatkowe obostrzenia w drodze interpretacji przepisu.

Podstawa prawna:

  • §3 ust. 2 pkt 8 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2316 z późn. zm.).
  • Wyrok NSA z 3.02.2016 r., I OSK 2564/15
  • Art. 7a Ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 256 z późn. zm.).
  • Art. 7 Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. Nr 78, poz. 483 z późn. zm.).

Studentka wyrzucona z uczelni za poglądy? Interwencja RPO u rektora Akademii Pomorskiej w Słupsku

Data: 2020-12-21
  • Studentka, przewodnicząca samorządu, miała zostać zwolniona z uczelni za apel do jej władz o zajęcie stanowiska wobec protestów społecznych po zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego przez Trybunał Konstytucyjny
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi rektora Akademii Pomorskiej w Słupsku o stanowisko w tej sprawie
  • Przypomina mu o zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa

Rzecznika zawiadomiła o utracie statusu studentki Przewodnicząca Samorządu Uczniowskiego Akademii Pomorskiej w Słupsku.

Miało to się wiązać z jej apelem z 28 października 2020 r. do władz uczelni o zajęcie stanowiska w sprawie protestów społecznych. Apel był uzasadniony faktem, że tego dnia w całej Polsce odbywały się protesty przeciw zmianom prawa antyaborcyjnego przez Trybunał Konstytucyjny 22 października. Brali w nich udział także studenci i studentki. A niektóre uczelnie wyższe, działając w ramach przysługującej im autonomii, ogłosiły w dniu „Strajku Kobiet” godziny rektorskie.

Adam Bodnar zwraca uwagę Rektora, że studenci i studentki mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie  w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym. Korzystają bowiem  z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 Konstytucji).

A prócz kształcenia, uczelnie popierać winny rozwój odpowiedzialnych, świadomych społecznie, zaangażowanych  i myślących samodzielnie studentów. Z tych względów w ocenie RPO brak jest podstaw do działań o charakterze dyscyplinarnym wobec studentów protestujących bądź popierających protesty.

Szczególne wątpliwości budzi ograniczanie wolności słowa Przewodniczącej Samorządu, reprezentującej społeczność studencką i zabierającej głos w jej imieniu.

Definiując swoją misję, Akademia Pomorska w Słupsku odwołuje się do uniwersalnych wartości: prawdy w nauce, wspólnotowego charakteru wiedzy i nauczania, szacunku dla różnorodnych poglądów, twórczej relacji między nauczycielami akademickim, doktorantami i studentami. Stąd też tym bardziej niezrozumiała jest negatywna reakcja uczelni na deklaracje światopoglądowe społeczności studenckiej.

Odpowiedź Rektora

W odpowiedzi na pismo w sprawie utraty statusu studentki przez przewodniczącą RUSS na podstawie pozamerytorycznego uzasadnienia związanego z jej Apelem zaprezentowanym podczas obrad Senatu Uczelni wdn. 28 października br., Akademia Pomorska w Słupsku, zgodnie z oświadczeniami opublikowanymi w dniach 17 i 19 grudnia stanowczo zaprzecza, że ww. działanie miało miejsce. Podjęte przez Uczelnię działanie nie miało charakteru dyscyplinującego względem popierającej protesty studentki, a wyłącznie charakter formalny, zgodny obowiązującymi przepisami prawa, tj. na podstawie regulaminu studiów (§ 27, ust.5, pkt. 3 - nieuzyskania zaliczenia semestru lub roku w określonym terminie). 

(całość odpowiedzi w załączniku poniżej)

VII.7033.99.2020                 

Policja: funkcjonariusze weszli na teren Politechniki Warszawskiej bez świadomości tego faktu

Data: 2020-12-16
  • Podczas „dynamicznych działań” 28 listopada 2020 r. policjanci weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej - nie mając świadomości, że to teren uczelni wyższej
  • Tak komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej odpisał RPO
  • Po kwadransie policjanci opuścili teren PW - gdy pracownik ochrony poinformował, gdzie się znajdują
  • Czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi w tej sprawie Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji

W czasie protestów 28 listopada 2020 r. policjanci wkroczyli na teren Politechniki Warszawskiej. Według mediów użyli tam gazu pieprzowego i pałek wobec manifestantów.

Przepisy wymagają na takie wejście zgody Rektora – to jedna z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia Komendanta Stołecznego Policji.

Wkroczenie policji z własnej inicjatywy na teren uczelni jest dopuszczalne  jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej i wymaga niezwłocznego zawiadomienia Rektora. Z przekazów medialnych wynika jednak, że okoliczności uzasadniające wkroczenie  bez zezwolenia rektora nie miały miejsca.

Odpowiedź KSP

W zakresie wejścia funkcjonariuszy na teren Politechniki Warszawskiej czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.

28 listopada 2020 r. w ramach operacji policyjnej policjanci zabezpieczali na terenie dzielnicy Śródmieście protesty osób niezadowolonych z orzeczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. Działania te miały na celu ochronę życia i zdrowia oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra, ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych na terenie m.st. Warszawy.

Około godz. 17.30 policjanci w rejonie ul. Waryńskiego przystąpili do legitymowania osób dopuszczających się naruszeń przepisów zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 26 listopada 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W trakcie czynności zgromadzone osoby podejmowały próbę ucieczki z miejsca prowadzonych działań policyjnych, wchodząc na 3-metrowe ogrodzenie. Wskutek szarpania ogrodzenia przez osoby z tłumu część osób zaczęła spadać z ogrodzenia na ziemię, co zagrażało ich życiu i zdrowiu oraz innych osób.

W celu niedopuszczenia do oddalenia się wskazanych osób przed przeprowadzaniem czynności legitymowania, policjanci w trakcie realizacji dynamicznych działań, nie mając świadomości, weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej przez otwartą bramę.

Po około 15 minutach pobytu na tym terenie, pracownik ochrony poinformował funkcjonariuszy, iż jest to teren Politechniki Warszawskiej. Po uzyskaniu tej informacji policjanci niezwłocznie opuścili teren uczelni.

Policjanci weszli na teren Politechniki Warszawskiej, nie posiadając wiedzy o tym, że jest to teren uczelni wyższej. Podczas pobytu policjantów na terenie Politechniki Warszawskiej nie dokonano zatrzymania żadnej osoby oraz nie użyto żadnych środków przymusu bezpośredniego.

Ponadto w dniu 2 grudnia 2020 r. na ręce Jego Magnificencji prof. dr hab. inż. Krzysztofa Zaremby Rektora Politechniki Warszawskiej przekazano odpowiedź na wystąpienie z dnia 30 listopada 2020 r. dotyczące wejścia na teren Politechniki Warszawskiej funkcjonariuszy Policji w trakcie prowadzonych działań w dniu 28 listopada 2020 r. Treść przedmiotowej odpowiedzi została zamieszczona do wiadomości publicznej na ogólnodostępnej stronie internetowej Komendy Stołecznej Policji.

VII.7033.92.2020

Wkroczenie policji na teren Politechniki Warszawskiej. Prośba do KSP o wyjaśnienia

Data: 2020-12-01
  • Podczas protestów 28 listopada 2020 r. policjanci wkroczyli na teren Politechniki Warszawskiej, gdzie użyli gazu pieprzowego i pałek wobec manifestantów
  • Tymczasem przepisy wymagają na takie wejście zgody Rektora – to jedna z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja

Media podały, że 28 listopada 2020 r. policjanci podjęli na terenie Politechniki Warszawskiej interwencję z użyciem gazu pieprzowego i pałek wobec osób protestujących w ramach „Strajku Kobiet”. Nie została ona poprzedzona uzyskaniem zezwolenia Rektora Politechniki na wkroczenie na teren uczelni. Funkcjonariusze mieli także nie reagować na żądania opuszczenia terenu formułowane przez straż uczelnianą.

Rzecznik zwraca uwagę, że zgodnie z art. 50 ust. 1 pkt 1 ustawy z 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni  co do zasady jedynie na wezwanie rektora. Regulacja ta stanowi jedną z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni wyższych.

Wkroczenie policji z własnej inicjatywy na teren uczelni jest dopuszczalne  jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej i wymaga niezwłocznego zawiadomienia rektora. Z przekazów medialnych wynika jednak, że okoliczności uzasadniające wkroczenie  bez zezwolenia rektora nie miały miejsca.

Oprócz prośby o wyjaśnienia, Rzecznik zwraca się do KSP o przesłanie odpowiedzi udzielonej na pismo Rektora Politechniki w związku z incydentem.

VII.7033.92.2020

RPO do MEiN: student medycyny traci prawo do stypendium, gdy przedłuży studia, a student prawa - nie

Data: 2020-11-20
  • Od tego, czy studia trwają pięć czy sześć lat (a jest to normą na uczelniach medycznych) zależy w praktyce prawo do stypendiów
  • Student medycyny straci zatem prawo do stypendium, jeśli np. z powodu choroby wydłuży naukę o rok. A student prawa w takiej sytuacji to prawo zachowa
  • RPO nie kwestionuje powiązania prawa do stypendium z terminowym  ukończeniem studiów
  • Przepisy w nieuzasadniony sposób odmiennie traktują jednak studentów w zależności od kierunku studiów

Studenci skarżą się na zasady przyznawania stypendiów (ich podstawą jest Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce). O stypendia (socjalne, dla osób z niepełnosprawnościami, stypendium rektora lub ministra), oraz zapomogi może się ubiegać tylko ktoś, kto studiuje nie dłużej niż 6 lat. Celem przepisu jest premiowanie terminowego kończenia studiów.

Rzecznik zwracał się już w 2019 r,  o stanowisko w tej sprawie do ówczesnego wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

W 2019 r. Departament Szkolnictwa Wyższego w MNiSzW wyjaśniał, że skoro przepisy stosuje się wobec wszystkich studentów, to nie może być mowy o dyskryminacji.

RPO ma jednak wątpliwości. Istotne jest nie to, że się jest studentem, ale to, że studia są w Polsce różne: jedne trwają 3 lata, inne 5, są też i studia sześcioletnie. Dlatego równa reguła przyniesie nierówny skutek: ktoś, kto jest na trzyletnich studiach licencjackich, może je wydłużać do trzech lat, nie tracąc prawa ubiegania się o stypendium. Student medycyny nie może mieć nawet rocznej, najbardziej zasadnej przerwy w nauce.

Ówczesny minister informował RPO, że "wsłuchując się (…) w głos środowiska akademickiego oraz wychodząc naprzeciw (…) postulatom i oczekiwaniom, przy okazji nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce wprowadzone zostanie rozwiązanie uwzględniające potrzebę wydłużenia okresu przysługiwania świadczeń studentom korzystającym z urlopu od zajęć". Niestety, dotychczas kwestionowanego przepisu nie zmieniono.

Dlatego teraz RPO Adam Bodnar wystąpił do ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Pyta go, czy w resorcie trwają prace nad wprowadzeniem postulowanej zmiany.

Odpowiedź ministra (aktualizacja 18 grudnia) 

W resorcie przygotowywana jest nowelizacja ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, w ramach której planuje się zmianę omawianego artykułu z uwzględnieniem uwag Rzecznika Praw Obywatelskich, a także postulatów środowiska akademickiego, w szczególności reprezentantów środowiska uczelni medycznych - odpisał min. Przemysław Czarnek.

Wypracowywana obecnie koncepcja zakłada zróżnicowanie okresu przysługiwania świadczeń w zależności od długości trwania studiów na poszczególnych poziomach kształcenia (tj. na studiach pierwszego stopnia, studiach drugiego stopnia i jednolitych studiach magisterskich), uwzględniając także przypadki, gdy kształcenie trwa 11 lub 12 semestrów (np. na kierunkach medycznych).

W mojej ocenie, precyzyjne wskazanie okresu przyznawania świadczeń na poszczególnych poziomach studiów (tj. na studiach pierwszego stopnia, studiach drugiego stopnia i jednolitych studiach magisterskich), spójnego z długością trwania kształcenia na tych studiach, wyeliminuje wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące równego dostępu studentów do wsparcia z systemu świadczeń dla studentów.  

Warto także nadmienić, że w związku ze szczególnymi okolicznościami związanymi z wprowadzeniem na terenie kraju stanu epidemii, w tym przede wszystkim znaczącym ograniczeniem funkcjonowania pracodawców w początkowym okresie pandemii, wskutek którego wiele rodzin znalazło się w trudnej sytuacji materialnej i życiowej, wyłączono mocą ustawy z dnia 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz. U. poz. 695, z późn. zm.) stosowanie art. 93 ust. 2 pkt 1 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce w zakresie stypendium socjalnego, stypendium dla osób niepełnosprawnych i zapomogi w drugim semestrze roku akademickiego 2019/2020. Dzięki temu rozwiązaniu możliwe było wsparcie większej grupy studentów potrzebujących pomocy finansowej w okresie największych obostrzeń spowodowanych wprowadzonym stanem epidemii - dodał minister.

VII.7033.43.2019

 

Adam Bodnar o bezprawnej ingerencji ministra w autonomię uczelni. RPO broni też praw uczniów

Data: 2020-11-02
  • To przykład bezprawnej ingerencji w autonomię uczelni wyższych – tak Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia zapowiedzi działań ministra edukacji i nauki
  • Przemysław Czarnek mówił m.in. o pociągnięciu do odpowiedzialności władz uczelni za sposób organizacji zajęć 28 października
  • Minister zamierza też uzależnić rozdzielania środków inwestycyjnych dla uczelni, środków na badania oraz na granty od zachowania władz uczelni w kontekście protestów społecznych  
  • Tymczasem przepisy nie dopuszczają odmowy finansowania z uwagi na krytyczną ocenę działań władz uczelni, które mieszczą się w granicach ich autonomii
  • A uczniowie biorący udział w protestach korzystają z wolności gwarantowanych konstytucyjnie

RPO Adam Bodnar odniósł się do publicznych zapowiedzi podjęcia przez ministra działań względem uczelni wyższych, które w dniu Strajku Kobiet 28 października 2020 r. ogłosiły godziny rektorskie i zaangażowały się w protesty po zaostrzeniu prawa aborcyjnego wskutek decyzji Trybunału Konstytucyjnego.

Minister dodał w wywiadzie dla TVP Info, że zachowanie władz uczelni w kontekście trwających protestów będzie brał od uwagę podczas rozdzielania środków inwestycyjnych dla uczelni, środków na badania oraz na granty.         

Minister podjął także interwencję u Rektora Uniwersytetu Adama Mickiewiczu w Poznaniu w związku z faktem, że pracownicy Zakładu Prawa Karnego zwrócili się do jego kierownika prof. dra hab. Justyna Piskorskiego, który był sprawozdawcą TK, z prośbą o rezygnację z kierowania tą jednostką.

Konstytucja zapewnia autonomię uczelni

RPO zwraca uwagę ministra, że z art. 70 ust. 5 Konstytucji zapewnia  autonomię szkół wyższych na zasadach określonych w ustawie”. Nakłada to na władze obowiązek poszanowania autonomii i nieingerowania w działalność szkół wyższych. Z drugiej strony, autonomia umożliwia nieskrępowany rozwój badań naukowych i twórczości artystycznej oraz realizację prawa do nauki.

Przejawem autonomii jest m.in. określanie zasad polityki kadrowej, co pozostaje w bezpośrednim związku z wolnością prowadzenia badań naukowych i ich rzetelnością. Oznacza to m.in., że niezgodne z prawem jest wywieranie wpływu przez podmioty zewnętrzne względem uczelni, w tym też przez organy nadzoru nad uczelnią, na to, kto winien być jej pracownikiem.

Autonomia szkół wyższych oznacza również prawo do samodzielnego kształtowania zasad funkcjonowania, m.in. poprzez wydawanie aktów wewnętrznych regulujących prawa i obowiązki studentów, takich jak zarządzenia Rektora.

A konieczność zapewnienia szkołom wyższym autonomii finansowej oznacza potrzebę zagwarantowania im niezbędnych środków umożliwiających realizację ich celów, ale również możliwość samodzielnego dysponowania posiadanymi środkami.

Przepisy precyzyjnie określają kryteria, jakimi należy się kierować podczas podziału środków publicznych i nie dopuszczają odmowy finansowania z uwagi na krytyczną ocenę mieszczących się w granicach autonomii szkół wyższych działań władz uczelni.

- Mając na uwadze powyższe, pragnę wskazać, że w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania względem uczelni wyższych, o których wspominał Pan na antenie TVP Info, tj. pociągnięcie do odpowiedzialności władz uczelni za sposób organizacji zajęć w dniu 28 października br., zapowiedź ograniczenia finansowania uczelni ze środków publicznych czy ingerowanie w kwestię zatrudnienia jednego z pracowników UAM, stanowią przykład bezprawnej ingerencji w autonomię uczelni wyższych – napisał Adam Bodnar do ministra Przemysława Czarnka.

A uczelnie mają obowiązek nie tylko kształcenia studentów i prowadzenia badań naukowych, ale także kształtowania postaw obywatelskich, m.in. dbania o rozwój odpowiedzialnych, świadomych społecznie, zaangażowanych i myślących samodzielnie studentów.

Uczniom także przysługują prawa i wolności

28 października minister krytycznie odniósł się także do udziału uczniów w protestach. Wskazał, że w pewnych przypadkach jest to wynikiem zachęty ze strony nauczycieli.

Rzecznik zwraca uwagę ministra, że pomimo iż do ukończenia 18. roku życia uczniowie pozostają pod władzą rodzicielską, to konstytucyjne wolności i prawa przysługują także im. Wynika to z poszanowania godności człowieka, o której stanowi art. 30 Konstytucji.

Uczniowie biorący udział w protestach korzystają z wolności wyrażania swoich poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji )oraz z wolności zgromadzeń (art. 57 Konstytucji).

A zgodnie z art. 12 Konwencji o prawach dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r. Państwa-Strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształtowania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka, przyjmując je z należytą wagą, stosownie do wieku oraz dojrzałość dziecka. Art. 15 wskazuje, że Państwa-Strony uznają prawa dziecka do swobodnego zrzeszania się oraz wolności pokojowych zgromadzeń.

Wśród celów systemu  Prawo oświatowe wymienia także kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, w tym poprzez możliwość udziału w działaniach z zakresu wolontariatu, sprzyjających aktywnemu uczestnictwu uczniów w życiu społecznym, upowszechnianie wśród dzieci i młodzieży wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz kształtowanie postaw sprzyjających jego wdrażaniu w skali lokalnej, krajowej i globalnej, a także tworzenie warunków do rozwoju zainteresowań i uzdolnień uczniów przez organizowanie zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych oraz kształtowanie aktywności społecznej i umiejętności spędzania czasu wolnego.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich uczniowie, biorąc udział w trwających protestach, nie tylko korzystają z gwarantowanych konstytucyjnie wolności, ale także prezentują postawy prospołeczne angażując się we wspomniane protesty i dyskusje zgodnie z własnymi przekonaniami.

Adam Bodnar poprosił ministra o stanowisko. Chodzi zwłaszcza o wskazanie, jakie działania podjął wobec uczelni w związku z ich postawą wobec protestów oraz o podanie, na jakiej podstawie formułuje twierdzenie, że udział uczniów w protestach bywa inspirowany przez nauczycieli.

VII.7033.86.2020

Studentki i studenci KUL mają prawo prezentować swe poglądy. Rzecznik do Rektora

Data: 2020-10-30
  • Studentki i studenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego mają prawo do demonstrowania swych poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym
  • Prawa tego nie pozbawia ich sam fakt studiowania na uczelni katolickiej  – pisze RPO do Rektora KUL
  • Dlatego nie ma podstaw do podejmowania działań dyscyplinarnych wobec protestujących bądź popierających społeczne protesty

Media podały, że na profilu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w mediach społecznościowych pojawiły się wpisy obraźliwe względem części społeczności akademickiej oraz zapowiedzi zawiadomienia władz uczelni o osobach popierajcych Strajk Kobiet.

Niektóre uczelnie wyższe, działając w ramach przysługującej im autonomii, ogłosiły w dniu Strajku Kobiet 28 października 2020 r. godziny rektorskie. W związku z tym osoby kształcące się na KUL zapytały na oficjalnym profilu uczelni, czy planuje się podjęcie podobnych działań.

Posty te, według doniesień mediów, były regularnie usuwane przez administratora profilu uczelni. Ponadto niektórzy uczestnicy dyskusji, którzy krytycznie odnoszą się do protestów, zasugerowali, że będą zgłaszać do władz uczelni informacje o studentach popierających protesty. W ich ocenie osoby o takich poglądach nie powinny kształcić się na katolickiej uczelni.

RPO zwraca uwagę Księdza Rektora, że studenci i studentki mają prawo do demonstrowania swoich poglądów, szczególnie w sprawach o doniosłym znaczeniu społecznym i w tym zakresie korzystają z gwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 Konstytucji).

Fakt studiowania na uczelni katolickiej nie pozbawia studentów możliwości prezentowania własnych poglądów. A oprócz kształcenia uczelnie powinny popierać rozwój odpowiedzialnych, świadomych społecznie, zaangażowanych i myślących samodzielnie studentów.

Z tych względów nie ma podstaw po podejmowania działań o charakterze dyscyplinarnym wobec studentów protestujących bądź popierających protesty.

A usuwanie z profilu uczelni postów zawierających pytania o organizację zajęć 28 października ogranicza wolność wypowiedzi.

Rzecznik poprosił rektora KUL ks. prof. Mirosława Kalinowskiego o stanowisko.

VII.7033.85.2020

KUL: ks. Wierzbicki ma odpowiadać za wypowiedzi odnoszące się do stanowiska Konferencji Episkopatu Polski lub nauczania Kościoła w kwestii „LGBT+”

Data: 2020-10-12
  • Analizie rzecznika dyscyplinarnego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II  powinny podlegać te publiczne oświadczenia ks. dr. hab. Alfreda Wierzbickiego, które odnoszą się do stanowiska Konferencji Episkopatu Polski lub nauczania Kościoła w kwestii tzw. „LGBT+”
  • Tak władze KUL odpowiedziały na pytania RPO, które wypowiedzi ks. dra hab. Alfreda Wierzbickiego mogły uchybiać obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności tego zawodu

Ks. Wierzbicki, kierujący Katedrą Etyki na tej uczelni, był jedną z kilkunastu osób, które złożyły poręczenie za aresztowaną na początku sierpnia 2020 r. niebinarną Margot.

Duchowny podkreślał, że nie podoba mu się "knajacki język Margot, pozowanie na Matkę Boską", ale to nie powód, żeby żałował decyzji o poręczeniu. Dodawał, że istotą jego poręczenia było to, że "sąd zastosował środki nieproporcjonalne do sytuacji, w jakiej znajdowała się Margot". "Każdy człowiek bez wyjątku zasługuje na szacunek nie ze względu na swoje poglądy, zasługi, bycie lub niebycie godnym pomocy innych. Prawdziwą świętością dla chrześcijan i niechrześcijan powinno być zawsze człowieczeństwo" – podkreślił ks. Wierzbicki.

Kolegium Rektorskie KUL skierowało wypowiedzi księdza do rzecznika dyscyplinarnego uczelni. Oficjalnie podano, że przyczyną tych działań jest przekonanie, że wypowiedzi medialne ks. dr. hab. A. Wierzbickiego szkodzą misji KUL.

RPO zwrócił się do rektora KUL ks. prof. dr hab. Mirosława Kalinowskiego o wyjaśnienia, a zwłaszcza o wskazanie, które wypowiedzi ks. dra hab. Alfreda Wierzbickiego zostały ocenione przez władze uczelni jako uzasadniające przypuszczenie zaistnienia przewinienia dyscyplinarnego stanowiącego czyn uchybiający obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu nauczyciela akademickiego.

Odpowiedź KUL

Jak przekazał z upoważnienia Rektora KUL przedstawiciel jego kancelarii, zgodnie z art. 282 pkt 3 ustawy z 20.07.2018 r.  - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, „Rektor, po otrzymaniu zawiadomienia o popełnieniu czynu mającego znamiona przewinienia dyscyplinarnego lub powzięciu w inny sposób informacji o możliwości popełnienia takiego czynu, może: (...) 3) polecić rzecznikowi dyscyplinarnemu rozpoczęcie prowadzenia sprawy”. Organem władnym rozpocząć prowadzenie sprawy jest rzecznik dyscyplinarny (art. 285 ust. 1 ustawy). Organ ten jest również umocowany do powzięcia decyzji o wszczęciu postępowania wyjaśniającego lub odmowie jego wszczęcia (art. 285 ust. 2 pkt 1 w zw. z art. 287 ustawy).

Przekazanie wypowiedzi ks. dr. hab. Alfreda Wierzbickiego w ocenie rzecznika dyscyplinarnego KUL nie ma związku z udzielonym poręczeniem, jak również nie wiąże się z osobistymi poglądami Księdza Adiunkta. Analizie rzecznika dyscyplinarnego podlegać natomiast powinny te publiczne oświadczenia, które odnoszą się do stanowiska Konferencji Episkopatu Polski lub nauczania Kościoła w kwestii tzw. „LGBT+”. Zważywszy zatem na powzięte informacje o stanowisku ks. dr. hab. Alfreda Wierzbickiego w przedmiotowych sprawach, Rektor zobowiązany jest do przekazania sprawy rzecznikowi dyscyplinarnemu.

Analizując sytuację trzeba mieć na względzie fakt, iż ks. dr hab. Alfred Wierzbicki jest osobą duchowną oraz nauczycielem akademickim wydziału kościelnego KUL. Stosownie do § 14 ust. 1 Statutu KUL „wydziały kościelne i instytuty kościelne istniejące na pozostałych wydziałach Uniwersytetu działają na podstawie przepisów prawa kanonicznego i posiadają odrębne własne statuty zatwierdzone przez Stolicę Apostolską. W przypadku rozbieżności pomiędzy przepisami prawa kanonicznego i prawa polskiego pierwszeństwo należy do przepisów prawa kanonicznego”. Zgodnie zaś z § 47 ust. 5 Statutu KUL „na wydziałach kościelnych Uniwersytetu mogą być zatrudnione jako nauczyciele akademiccy te osoby, które należą do Kościoła katolickiego i odznaczają się nieskazitelnością życia, czystością doktryny i pilnością w pełnieniu obowiązków. Nauczyciele akademiccy, którzy nauczają spraw dotyczących wiary lub moralności, zobowiązani są do wykonywania swoich zadań w pełnej wspólnocie z Nauczycielskim Urzędem Kościoła, Nauczycielom akademickim, którzy nie należą do Kościoła katolickiego, zezwolenia na nauczanie udziela Wielki Kanclerz”. Dodać można, że jeżeli chodzi o szeroko rozumiane postępowanie sprawdzające, wyjaśniające i dyscyplinarne, to na podstawie § 65 ust. 4 Statutu KUL „w stosunku do nauczycieli zatrudnionych na wydziałach kościelnych, a także w przypadku naruszenia czystości doktryny, postępowanie przeprowadza się również zgodnie z przepisami prawa kanonicznego”.

Na zakończenie poinformować należy, że zarówno ustawa, jak i rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie szczegółowego trybu prowadzenia mediacji, postępowania wyjaśniającego i postępowania dyscyplinarnego w sprawach odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli akademickich, a także sposobu wykonywania kar dyscyplinarnych i ich zatarcia z 25.09.2018 roku, nie przewidują „wniosku przekazywanego rzecznikowi dyscyplinarnemu”, o którym wspomina się w ostatnim zdaniu pisma Pana Dyrektora. Jeżeli zaś chodzi o „polecenie”,  o którym mowa w art. 282 pkt 3 ustawy, to nie wymaga się tu zachowania określonej formy, tym niemniej podczas spotkania z Rzecznikami dyscyplinarnymi KUL w dniu 08.10.2020 roku Rektor KUL wydał polecenie, o którym wyżej mowa.

VII.7033.78.2020

Wykład online RPO o Konstytucji na otwarciu roku akademickiego w Powiślańskiej Szkole Wyższej w Kwidzynie

Data: 2020-10-10

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wziął 10 października 2020 r. udział online w otwarciu roku akademickiego Powiślańskiej Szkoły Wyższej w Kwidzynie

Podczas inauguracyjnego wykładu Adam Bodnar mówił, że Konstytucja nie jest instrukcją obsługi państwa, ale zbiorem zasad i wartości. Większość z nich takie jak praworządność, wolność czy równość mają fundamentalne znaczenie z punktu widzenia systemu demokratycznego.

Jeśli władze naruszają te zasady, traci na tym obywatel. Obywatel nie może być przez prawo zaskakiwany, nie powinny dziwić go podejmowane na mocy prawa decyzje. Dlatego tak ważne jest jego stanowienie w zgodzie z zasadami prawidłowej legislacji, aby przepisy powszechnie obowiązujące były stabilne i niesprzeczne, a proces ich uchwalenia nie budził wątpliwości.

Władze nie mogą wykorzystywać Konstytucji jako narzędzia realizacji bieżących interesów politycznych. Ograniczenia ustawowych praw i wolności nie mogą być wprowadzane przez władzę dowolnie. Jak wskazuje Konstytucja ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Prawa i wolności zawarte w Konstytucji mogą być więc tarczą chroniącą obywateli przed nadużyciami władzy, ale także mieczem, będącym wyrazem siły państwa.

To właśnie doskonale podsumowuje plakat Luki Rayskiego „KonsTYtucJA”, który pokazuje, że konstytucja to MY – TY i JA.

RPO podziękował rektor uczelni prof.  Krystynie Strzale za zaproszenie na uroczystość.  Nie mógł w niej wziąć udziału osobiście z powodu dopiero co przebytego zakażenia koronawirusem.

 

 

Ksiądz złożył poręczenie za Margot i skomentował jej sprawę – ma mieć postępowanie dyscyplinarne na KUL

Data: 2020-10-02
  • Jakie wypowiedzi ks. dra hab. Alfreda Wierzbickiego mogły uchybiać obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności tego zawodu?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta o to rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II 

Ks. Wierzbicki, kierujący Katedrą Etyki na tej uczelni, był jedną z kilkunastu osób, które złożyły poręczenie za aresztowaną na początku sierpnia 2020 r. niebinarną Margot.

Duchowny podkreślał, że nie podoba mu się "knajacki język Margot, pozowanie na Matkę Boską", ale to nie powód, żeby żałował decyzji o poręczeniu. Dodawał, że istotą jego poręczenia było to, że "sąd zastosował środki nieproporcjonalne do sytuacji, w jakiej znajdowała się Margot". "Każdy człowiek bez wyjątku zasługuje na szacunek nie ze względu na swoje poglądy, zasługi, bycie lub niebycie godnym pomocy innych. Prawdziwą świętością dla chrześcijan i niechrześcijan powinno być zawsze człowieczeństwo" – podkreślił ks. Wierzbicki.

Kolegium Rektorskie KUL skierowało wypowiedzi księdza do rzecznika dyscyplinarnego uczelni. Oficjalnie podano, że przyczyną tych działań jest przekonanie, że wypowiedzi medialne ks. dr. hab. A. Wierzbickiego szkodzą misji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Rzecznik zwrócił się do rektora KUL ks. prof. dr hab. Mirosława Kalinowskiego o wyjaśnienia w tej sprawie, a zwłaszcza o wskazanie, które wypowiedzi ks. dra hab. Alfreda Wierzbickiego zostały ocenione przez władze uczelni jako uzasadniające przypuszczenie zaistnienia przewinienia dyscyplinarnego stanowiącego czyn uchybiający obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu nauczyciela akademickiego.

VII.7033.78.2020

 

Awans zawodowy w nauce. Wyrok WSA ws tytułu profesorskiego zgodny z argumentami RPO

Data: 2020-09-01
  • W wyroku z dnia 1 września Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzje Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów odmawiające przedstawienia Skarżącej do tytułu profesora.

Tytuł profesora może być przyznany naukowcowi, który ma nie tylko własny dorobek, ale także brał udział w wychowaniu kolejnego pokolenia badaczy. Spór dotyczył tego ostatniego warunku.

Skarżąca w momencie składania wniosku o nadanie tytułu profesora była promotorką w trzech przewodach doktorskich. Zakończyły się one nadaniem stopnia naukowego doktora.

Jednak Centralna Komisja uznała, że nie spełnia ona wymagań, ponieważ w momencie składania wniosku nie była promotorką w otwartym przewodzie doktorskim. Komisja tak zinterpretowała przepisy ustawy z 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki ( Dz. U. z 2017 r. poz. 1789 ze zm.). W ocenie Rzecznika stanowisko to było błędne i prowadziło do nieuzasadnionego ograniczenia możliwości awansu naukowego. W związku z tym Rzecznik przystąpił do postępowania przed WSA w sprawie.

W wyroku z dnia 1 września WSA podzielił wszystkie zaprezentowane przez Rzecznika argumenty. W szczególności zaś wskazał, że:

  • w sprawie doszło do naruszenia zasady prawdy obiektywnej. Centralna Komisja winna bowiem wydawać decyzje w oparciu o stan faktyczny i prawny obowiązujący w momencie rozstrzygania sprawy, nie zaś w momencie składania wniosku o nadanie tytułu. Komisja powinna więc m.in. uwzględnić, że Skarżąca w momencie wydawania decyzji przez CKST była promotorką w dwóch otwartych przewodach doktorskich;
  • Centralna Komisja błędnie przyjęła, że osoba, która była promotorem w co najmniej dwóch przewodach doktorskich zakończonych nadaniem stopnia doktora, nie spełnia wymagań do nadania jej tytułu naukowego profesora. WSA podkreślił, że zgodzić należy się ze stanowiskiem Rzecznika, iż taka, literalna wykładania prowadziłaby do trudnych do zaakceptowania rozwiązań. Tytuł profesora mógłby być bowiem nadany osobie mającej mniejsze doświadczenie w opiece naukowej (np. takiej, która jeden raz była promotorem w przewodzie doktorskim oraz jeden raz uczestniczyła w takim przewodzie w charakterze promotora pomocniczego), a osoba o większym doświadczeniu (np. taka, która trzykrotnie była promotorem w przewodzie doktorskim) uznawana by była za niespełniającą ustawowych przesłanek do nadania tytułu.

Sygn. akt II SA/Wa 1031/20

Nr sprawy w BRPO: VII.7034.4.2019

Działania Śląskiego Uniwersytetu Medycznego po oskarżeniach o mobbing i molestowanie. Informacja dla Rzecznika

Data: 2020-07-21
  • 5 zawiadomień do prokuratury, kilkanaście postępowań wyjaśniających wobec nauczycieli akademickich, zmiany kierujących jednostkami organizacyjnymi i unieważnienie 5 konkursów na ich kierowników  
  • W internetowym formularzu można zgłaszać każde niepożądane zjawisko, co analizować będzie uczelniany zespół
  • Takie działania podjęły władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w związku ze sprawą mobbingu i molestowania na uczelni
  • Poinformował o nich RPO prorektor ds. nauki prof. Tomasz Szczepański

19 czerwca 2020 r. Rzecznik  Praw Obywatelskich podjął sprawę przemocy werbalnej i fizycznej oraz zachowań seksistowskich, a także molestowania, ze strony niektórych pracowników Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Skargi studentów i absolwentów wskazują, że było to stałą i powszechnie znaną praktyką, na którą nie było odpowiedniej reakcji władz uczelni. To jaskrawa ilustracja braku jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych w polskich uczelniach.

A brak takich mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, negatywnie wpływa na kształcenie studentów i może ograniczać ich konstytucyjne prawa do nauki – podkreślał Adam Bodnar.

Jego zdaniem wskazuje to na konieczność wdrożenia strategii przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i dyskryminacji w środowisku akademickim, a także stworzenia systemu wsparcia dla pokrzywdzonych.

Rzecznik spytał rektora ŚUM, jakie działania uczelnia ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi oraz jak reagowała na wcześniejsze zgłoszenia o nieprawidłowościach.

Odpowiedź prorektora ds. nauki prof. Tomasza Szczepańskiego

Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach rozpatruje skargi w oparciu o obowiązujące przepisy i zgodnie z obowiązkami wynikającymi z art. 259 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego  przekazuje corocznie sprawozdanie w tym przedmiocie do Departamentu Nadzoru i Kontroli  Ministerstwa Zdrowia.

Odnosząc się do treści anonimowych wpisów na fanpage'u „Śumemes", informuję, iż niezwłocznie po ich publikacji wdrożone zostały działania o charakterze zapobiegawczym i wyjaśniającym. Poszczególne sprawy przekazane zostały zgodnie z właściwością tak do Rzecznika Dyscyplinarnego ds. Nauczycieli Akademickich jak i prokuratury.

Ponadto od 15 czerwca br. uruchomiony został internetowy formularz, za pośrednictwem którego członkowie wspólnoty uczelni mogą zgłosić, każde zjawisko niepożądane czy też nieprawidłowość, która w ich ocenie wymaga wyjaśnienia oraz powołany został Zespół (dziekani, pełnomocnik rektora ds. jakości kształcenia, studenci oraz kierownik działu ds. pracowniczych i socjalnych) do analizy tych zgłoszeń.

W konsekwencji w uczelni podjęto następujące działania:

  • złożono zawiadomienia do prokuratury w 5 sprawach,
  • polecono Rzecznikowi Dyscyplinarnemu ds. Nauczycieli Akademickich wszczęcie postępowań wyjaśniających, wobec 7 nauczycieli akademickich, w trybie art. 275 i nast. ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz 6 kolejnych spraw zostanie przekazanych Rzecznikowi  Dyscyplinarnemu ds. Nauczycieli Akademickich. Mając na uwadze liczbę spraw, powołano dodatkowo nowych Rzeczników,
  • dokonano zmian w zakresie kierowania jednostkami organizacyjnymi, związanych z przekazaniem powierzenia obowiązków innej osobie niż dotychczas sprawującej funkcję lub powierzenia nadzoru dziekana nad jednostkami (dotyczy 6 jednostek organizacyjnych),
  • unieważniono 5 konkursów na funkcję kierownika jednostek organizacyjnych.

Wyjaśniając kwestie związane z treścią anonimowych ankiet informuję, że do 30 września 2019 r. organami uczelni odpowiedzialnymi za właściwe funkcjonowanie wydziałów - podstawowych jednostek organizacyjnych, w tym w obszarze kształcenia byli dziekani. Z tychże względów, zgodnie z obowiązującą uchwałą Senatu Uczelni Nr 100/2006 w sprawie zasad dokonywania oceny okresowej nauczycieli akademickich, wyniki ankiet poddawane były analizie przez dziekanów wydziałów. Organom tym przypisane były kompetencje wnioskowania do rektora - jako pracodawcy - o podjęcie określonych działań, przewidzianych ustawą z dnia 27 lipca 2005 r. prawo o szkolnictwie wyższym.

Nadmieniam, że w latach poprzednich, w związku z indywidualnymi skargami studentów oraz negatywnymi opiniami w anonimowych ankietach, na wniosek dziekana prowadzone były postępowania dyscyplinarne, z wykorzystaniem treści ankiet z podjętą decyzją o rozwiązaniu stosunku pracy włącznie. Wraz z wejściem w życie ustawy z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, przywołany zakres znajduje się w kompetencjach rektora.

Jednocześnie, w porozumieniu z samorządem, rektor będzie ustalał doprecyzowanie zasad prowadzonej oceny nauczycieli tak, aby proces ten był bardziej efektywny. Niemniej jednak już zarządzeniem nr 112/2020 z 30.06.2020 Rektora SUM w Katowicach wprowadzone zostały zmiany polegające na dokonaniu oceny okresowej nauczycieli akademickich bez względu na procentowy udział studentów, którzy wypełnili ankietę.

Ponadto, mając na uwadze, że wszczęte postępowania wyjaśniające przy uwzględnieniu wpisów na fanpage'u „Śumemes" wymagają przeprowadzenia szczegółowego postępowania dowodowego niezbędnego do ustalenia odpowiedzialności, jej zakresu, a w konsekwencji zastosowania sankcji przewidzianych prawem, uprzejmie proszę o przekazanie treści skarg doręczonych bezpośrednio Panu Rzecznikowi, celem włączenia ich do akt prowadzonych spraw.

Skargi natomiast obejmujące poważne zarzuty np. stosowania „przemocy werbalnej i fizycznej” przekazane zostaną zgodnie  z właściwością do prokuratury jako uzupełnienie złożonych już przez uczelnię zawiadomień.

VII.7033.46.2020

Koronawirus. Polscy studenci z zagranicy – już bez  kwarantanny po powrocie do kraju

Data: 2020-07-16
  • Obywatele  Polski studiujący za granicą musieli poddawać się kwarantannie po powrocie do kraju. Obowiązkowi temu nie podlegali zaś zagraniczni studenci i uczniowie pobierający naukę w Polsce
  • W czerwcu Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował u Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego ws. takiego odmiennego traktowania
  • Po rozporządzeniu rządu z 2 lipca wszyscy obywatele Polski, w tym studenci,  nie mają obowiązku odbycia kwarantanny – opowiedział resort
  • Nie wyjaśnił jednak przyczyn poprzedniego nierównego traktowania 

Do Rzecznika wpływały skargi studentów-obywateli Polski, którzy studiują na Ukrainie, dotyczące obowiązku poddania się przez nich kwarantannie po powrocie do kraju.

Zgodnie z § 2 ust. 2 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, osoby przekraczające granicę RP są zobowiązane do odbycia 14-dniowej kwarantanny. Obowiązek ten nie dotyczy jednak m.in. studentów i uczniów pobierających naukę w Polsce.

Studenci będący cudzoziemcami, w tym też studenci z Ukrainy, pobierający naukę w Polsce po przekroczeniu granicy nie są zobowiązani do odbycia 14-dniowej kwarantanny. Tymczasem muszą się jej poddać studenci będący obywatelami RP, kształcący się na uczelniach zagranicznych, w tym ukraińskich, wracający do kraju.

Adam Bodnar RPO zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o wskazanie przyczyn odmiennego traktowania polskich studentów kształcących się za granicą w zakresie obowiązku poddania się kwarantannie po powrocie do Polski względem studentów-cudzoziemców pobierających naukę w Polsce.

Odpowiedź Wojciecha Maksymowicza, sekretarza stanu w MNiSW

W odpowiedzi na pismo z dnia 9 czerwca 2020 r. dotyczące prośby o wskazanie przyczyn odmiennego traktowania polskich studentów kształcących się za granicą w zakresie obowiązku poddania się kwarantannie po powrocie do Polski względem studentów będących cudzoziemcami pobierającymi naukę w Polsce uprzejmie informuję, iż w ostatnim miesiącu Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w porozumieniu z innymi organami prowadziło intensywne prace zmierzające do uwzględnienia rozwiązań dedykowanych obywatelom RP w przepisach dotyczących obowiązku odbywania kwarantanny po przekroczeniu granicy Polski.

Wobec powyższego pragnę poinformować, iż w związku z wejściem w życie rozporządzenia Rady Ministrów z 2 lipca 2020 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii z obowiązku odbywania kwarantanny, po przekroczeniu granicy Polski, zwolnieni są również obywatele RP.

Biorąc pod uwagę powyższe należy stwierdzić, iż obowiązujące przepisy dotyczące czasowego zawieszenia lub ograniczenia ruchu granicznego na określonych przejściach granicznych oraz ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii traktują jednakowo wszystkich studentów, tak obywateli RP, jak i cudzoziemców pobierających naukę w Polsce – wszyscy studenci mogą dziś wrócić do Polski i nie mają obowiązku odbycia kwarantanny – poinformował Wojciech Maksymowicz.

VII.7033.38.2020

Minister nauki do RPO: apeluję do rektorów o powoływanie rzeczników ws. sporów z zakresu mobbingu i równego traktowania

Data: 2020-07-02
  • Minister  Nauki i Szkolnictwa Wyższego rekomenduje rektorom powołanie w każdej uczelni rzecznika akademickiego, który wspierałby studentów i pracowników w rozwiązywaniu konfliktów i dbał o zapewnienie zasady równego traktowania
  • Wojciech Murdzek uczulił też rektorów na konieczność traktowania wszystkich przedstawicieli społeczności akademickich w sposób licujący z najwyższymi standardami etycznymi i moralnymi oraz poszanowania praw, swobody wyrażania przekonań, wiary, orientacji i systemu wartości
  • Tak minister odpowiedział na wystąpienie RPO w sprawie mobbingu i molestowania na Śląskim Uniwersytecie Medycznym 

19 czerwca 2020 r. Rzecznik  Praw Obywatelskich podjął sprawę przemocy werbalnej i fizycznej oraz zachowań seksistowskich, a także molestowania, ze strony niektórych pracowników Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Skargi studentów i absolwentów wskazują, że było to stałą i powszechnie znaną praktyką, na którą nie było odpowiedniej reakcji władz uczelni. To jaskrawa ilustracja braku jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych w polskich uczelniach.

A brak takich mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, negatywnie wpływa na kształcenie studentów i może ograniczać ich konstytucyjne prawa do nauki – podkreślał Adam Bodnar.

Sytuacja, do jakiej doszło na ŚUM - a także obserwacja patologii na innych polskich uczelniach - wskazuje na konieczność wdrożenia strategii przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i dyskryminacji w środowisku akademickim, a także stworzenia systemu wsparcia dla pokrzywdzonych.

Do rektora ŚUM Rzecznik zwrócił się o wyjaśnienia. Pytał, jakie działania uczelnia ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi oraz jak reagowała na wcześniejsze zgłoszenia o nieprawidłowościach.

Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rzecznik spytał, czy planuje podjąć działania służące wdrożeniu na uczelniach wyższych standardów antydyskryminacyjnych i antymobbingowych bądź służące wsparciu uczelni w samodzielnym ich przyjęciu.

O to samo RPO wystąpił do Ministra Zdrowia, którego ponadto poprosił o pilne podjęcie działań nadzorczych wobec ŚUM.

Odpowiedź ministra Wojciecha Murdzka

Z zaniepokojeniem przyjąłem treść pisma Pana Rzecznika, a także pisma Przewodniczącej Zarządu Krajowego Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz doniesienia medialne dotyczące występowania patologicznych zjawisk w Uczelni.

Powzięte informacje skłoniły mnie do skierowania pisma do rektorów uczelni publicznych i niepublicznych tworzących system szkolnictwa wyższego i nauki, w którym zwróciłem uwagę Państwa Rektorów na szereg okoliczności, w tym na konieczność traktowania wszystkich przedstawicieli społeczności akademickich, studentów, doktorantów, nauczycieli akademickich oraz innych pracowników uczelni w sposób licujący z najwyższymi standardami etycznymi i moralnymi oraz poszanowanie osobistych praw, swobodę wyrażania własnych przekonań, wiary, orientacji i systemu wartości.

Przypominałem także, że ciężar odpowiedzialności w zakresie tworzenia uczelnianej kultury organizacyjnej przeciwdziałającej występowaniu niewłaściwych zachowań oraz skonstruowania procesu kształcenia i pracy w uczelni w sposób wolny od wszelkich form prześladowania i dyskryminacji studentów, doktorantów i pracowników, spoczywa na władzach poszczególnych uczelni.

Zarekomendowałem także rozważenie powołania przez Rektorów instytucji rzecznika akademickiego w uczelni, określanego także mianem rzecznika praw i wartości akademickich, którego zadaniem jest wspieranie studentów i pracowników uczelni w rozwiązaniu konfliktów w sytuacjach budzących wątpliwości oraz dbanie o zapewnienie równego traktowania i poszanowania wszystkich członków wspólnoty akademickiej.

Idea funkcjonowania i powoływania w uczelniach tzw. ombudsmana czy rzecznika akademickiego jest pokłosiem przeprowadzonej reformy szkolnictwa wyższego i nauki i zarazem przykładem praktyki wspierającej uczelnie we wdrażaniu przepisów Konstytucji dla Nauki.

Instytucja tego rodzaju rzeczników funkcjonuje nie tylko w wielu krajach europejskich, ale także na forum krajowym, gdzie dobre praktyki w tym zakresie wypracowały m.in. Uniwersytet Gdański, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu czy Uniwersytet Warszawski.

Rzecznik akademicki działa na rzecz społeczności uczelni jako mediator i tzw. mąż zaufania, który swoje działania przy rozwiązywaniu indywidualnych sporów z zakresu mobbingu i dyskryminacji dotyczących uczelni i jej społeczności, czy nawet zwykłych interpersonalnych konfliktów, opiera na poszanowaniu zasad poufności i bezstronności oraz przede wszystkim niezależności od jednostek organizacyjnych i organów uczelni.

Omawiane pismo skierowałem do wiadomości Pana Rzecznika, a także do wiadomości wszystkich właściwych ministrów nadzorujących uczelnie, Przewodniczącego Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej, Przewodniczącego Krajowej Reprezentacji Doktorantów oraz konferencji rektorów zrzeszających szkoły wyższe, tak aby wszystkie podmioty tworzące system szkolnictwa wyższego i nauki miały świadomość występowania negatywnych zjawisk w środowisku.

Mając na względzie niezwykłą delikatność otrzymywanych doniesień, ale także spoczywający na władzach publicznych obowiązek w zakresie zapewnienia poszanowania i ochrony godności człowieka, wystąpiłem dodatkowo do Ministra Zdrowia jako ministra właściwego sprawującego nadzór nad uczelniami medycznymi z prośbą o niezwłoczne przyjrzenie się sytuacji w Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach, deklarując jednoczesne pełne wsparcie i współpracę przy wyjaśnieniu podnoszonych zarzutów.

Pragnę zapewnić Pana Rzecznika, że wszelkie sygnały o nieprawidłowościach i występowaniu nagannych zjawisk molestowania, molestowania seksualnego, mobbingu, przemocy werbalnej i fizycznej oraz dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, status bądź orientację w środowisku szkolnictwa wyższego i nauki, podlegają i podlegać będą dalszej szczegółowej analizie i uwadze resortu oraz dalszym konsekwencjom.

Podtrzymuję także wyrażoną w piśmie z 30 kwietnia br. deklarację, zgodnie z którą niezwłocznie po przywróceniu funkcjonowania szkół wyższych, do władz wszystkich uczelni nadzorowanych przez ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki skierowane zostanie pismo, w którym zwrócę się z prośbą o cykliczne monitorowanie i przekazywanie do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego informacji m.in. w zakresie wyników analizy funkcjonujących w uczelniach procedur przeciwdziałających występowaniu zjawisk dyskryminacji, skali zjawiska czy sposobów monitorowania wraz z wynikami ewaluacji w rocznych okresach sprawozdawczych - podsumował minister.

VII.7033.46.202020

Konferencja Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur

Data: 2020-06-23

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski zapraszają na konferencję naukową online „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, która odbędzie się w dniu 23 czerwca 2020 r. w godzinach 10:00-14:00.

Jak skutecznie przeciwdziałać takim negatywnym zjawiskom i tworzyć na uczelni klimat braku przyzwolenia na dyskryminację? Jak reagować na sygnały o molestowaniu seksualnym w środowisku akademickim i jakie kroki podjąć w razie otrzymania zgłoszenia? Jak wspierać osoby doświadczające molestowania i molestowania seksualnego na uczelni? – to zagadnienia, które stoją przed uczelniami.

Uniwersytet i środowisko akademickie powinny być wolne od jakiejkolwiek formy dyskryminacji oraz zapewniać studentkom i studentom możliwość zdobywania wiedzy w poczuciu bezpieczeństwa. Coraz częściej ujawniane przypadki nadużyć na uczelniach wyższych, jak również wyniki przeprowadzonego w tym zakresie badania (patrz niżej) pokazują, że rzeczywistość jest jednak inna - molestowanie seksualne na uczelni dotyka nawet co trzeciej osoby studiującej.

Ideą konferencji jest połączenie debaty środowiska akademickiego i prezentacji wyników badań z praktycznymi warsztatami na temat wypracowania procedur działania w przypadku zgłoszenia o molestowaniu seksualnym, na wszystkich szczeblach zarządzania uczelnią. Uczestnicy i uczestniczki konferencji, reprezentujący różne polskie uczelnie, będą mieli okazję omówić konkretne rozwiązania w tym obszarze podczas interaktywnych warsztatów online.

Konferencja

  • 31,2% studentów i studentek zadeklarowało, że doświadczyło przynajmniej jednego zachowania o charakterze molestowania seksualnego od momentu rozpoczęcia studiów. W przeważającej większości były to kobiety.

  • Wśród badanych kobiet, 61,5% zdecydowało się powiedzieć komuś o zajściu. Wśród najczęściej wymienianych powierników znaleźli się: koledzy i koleżanki ze studiów (niemal 61%) oraz inne osoby spoza uczelni (69,4%).

  • Tylko 4,3% uczestniczek badania zdecydowało się powiedzieć o zdarzeniu pracownikowi naukowemu, a 1,6% innemu pracownikowi uczelni.

Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się być ciągle niedoszacowana. Wskazują na to m.in. wyniki analiz prezentowane w raporcie RPO „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”, którego fragmenty przytoczono powyżej. Problem ten został dostrzeżony także przez organy międzynarodowe, które w rekomendacjach pod adresem Polski wskazały na potrzebę wzmocnienia ochrony prawnej przed dyskryminacją, a także zintensyfikowania wysiłków na rzecz przeciwdziałania molestowaniu, molestowaniu seksualnemu i przemocy seksualnej.

Po raporcie nadszedł czas na poszukiwanie rozwiązań. Konferencja naukowa „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, odbyła się online 23 czerwca 2020 roku.

Wydarzenie otworzyli dr hab. prof. UW Marcin Pałys, Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich. RPO nakreślił tło działań podejmowanych w tym obszarze: Biuro badało jak wyglądają praktyki, procedury, jaka jest skala molestowania w środowisku akademickim. Rzecznik podkreślił także, że jest to część szerszego zjawiska, związanego z konsekwencjami akcji #metoo. Elżbieta Korolczuk, socjolożka z Uniwersytetu Soderntorn, w swoim eseju podkreślała, że ważne jest aby akcja #metoo dotarła „pod strzechy”. RPO kierując się tym podejściem adresuje materiały związane z molestowaniem do konkretnych grup społecznych i zawodowych, których problem dotyczy: studentów czy służb mundurowych. Raport BRPO „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia” został rozesłany do wielu uczelni i stał się punktem wyjścia dyskusji, jakie rozwiązania podejmować, aby przeciwdziałać molestowaniu i molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim. Mamy nadzieję, że obserwujemy proces, który uruchomi zmianę: nie możemy poprzestać na deklaracji, że jesteśmy przeciwni takim zjawiskom, musimy wdrażać odpowiednie procedury – podkreślił RPO.

Dr hab. prof. UW Marcin Pałys, Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu Warszawskiego opowiadał o praktykach związanych z promowaniem równości i różnorodności podejmowanych na Uniwersytecie Warszawskim. Dobrym przykładem działań jest akcja „Wszyscy jesteśmy równoważni”, skierowana do studentów i pracowników. Ma ona za zadanie przeciwdziałać dyskryminacji. Podstawą funkcjonowania uczelni jest szacunek i bezpieczeństwo, podkreślił Rektor. Molestowanie i molestowanie seksualne to zachowania niosące olbrzymie zagrożenia dla osób ich doświadczających, są także całkowicie sprzeczne z filozofią uczelni. Osoby doświadczające takich zjawisk mają pełne prawo oczekiwać wsparcia ze strony społeczności akademickiej oraz zdecydowanej reakcji. Tutaj powinny wkroczyć sprawnie działające procedury – przystępne i przejrzyste.

Wystąpienie „Znaczenie rozwiązań równościowych na uczelniach” wygłosiła prof. Małgorzata Fuszara, prawniczka, socjolożka, członkini Rektorskiej Komisji ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim.

W panelu dyskusyjnym udział wzięli:

  • dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich,
  • dr Anna Cybulko, Rzeczniczka Akademicka UW,
  • dr Bartłomiej Chludziński, Rzecznik Akademicki UMK w Toruniu,
  • dr Agata Adamiecka-Sitek, Rzeczniczka Praw Studenckich w Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie,
  • Alina Czyżewska, Koordynatorka Pogotowia Prawnego Kultury Niepodległej, członkini Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska,
  • moderacja: dr hab. Julia Kubisa, Główna Specjalistka ds. Równouprawnienia na UW.

RPO bada sprawę mobbingu oraz molestowania studentek i studentów Sląskiego Uniwersytetu Medycznego

Data: 2020-06-19
  • RPO podjął sprawę przemocy werbalnej i fizycznej oraz zachowań seksistowskich, a także molestowania, ze strony niektórych pracowników Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
  • Skargi studentów i absolwentów wskazują, że było to stałą i powszechnie znaną praktyką, na którą nie było odpowiedniej reakcji władz uczelni
  • To jaskrawa ilustracja braku jednolitych, powszechnie przyjętych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych w polskich uczelniach
  • A brak takich mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, negatywnie wpływa na kształcenie studentów i może ograniczać ich konstytucyjne prawa do nauki

Ze skarg wpływających do RPO (a także wpisów na portalu społecznościowym) wynika, że w ostatnich latach niektórzy pracownicy tej uczelni mieli dopuszczać się przemocy werbalnej i fizycznej względem studentów oraz swoich podwładnych, zachowywać się w sposób seksistowski, a także molestować studentki i studentów.  

Czego dotyczyły skargi

Według skarg niektórzy pracownicy w sposób wulgarny wyzywali i poniżali studentów. Wskazywali, że nie nadają się na studia medyczne i sugerowali rezygnację z nich. Studenci byli wyśmiewani i wyszydzani także z powodu swej niepełnosprawności. Do takich zachowań dochodziło m.in. podczas praktyk szpitalnych w obecności pacjentów. Niektórzy prowadzący uniemożliwiali studentom spełnianie potrzeb fizjologicznych w trakcie wielogodzinnych bloków zajęciowych. Cześć prowadzących miała stosować także przemoc fizyczną,  szarpiąc i uderzając studentów podczas zajęć.

Podczas zajęć padały seksistowskie komentarze, że kobiety nie powinny studiować, lecz zajmować się pracą w domu, bo "są mniej zdolne od mężczyzn”. Zdarzało się uzależnianie zaliczenia od przyjścia przez studentki na egzamin w wyzywającym stroju bądź od określonego zachowania.

Niektórzy pracownicy dopuszczali się molestowania. Jeden z nich uzależnił wpisanie oceny z zaliczenia od zgody studentki na odwiedzenie jej w mieszkaniu. Z koeli na obozie sprawnościowym ratownictwa medycznego prowadzący mieli czynić studentkom aluzje o podtekście seksualnym i dotykać je wbrew ich woli. Do podobnych sytuacji miało dochodzić podczas obozu żeglarskiego, gdy opiekunowie bez zgody studentek dotykali je, a także odwiedzali w pokojach.

Opisane zachowania tworzyły atmosferę zastraszenia. Dlatego studenci obawiali się zgłaszać nieprawidłowości i starali się unikać konfrontacji z prowadzącymi. Niektórzy ukrywali się przed nimi w toaletach czy brudownikach.

Wszystko to wywoływało u niektórych studentów i studentek silne reakcje emocjonalne, płacz, obniżenie poczucia wartości i poczucia przydatności do zawodu. Część musiała korzystać z pomocy psychologa i psychiatry. Niektórzy zrezygnowali ze studiów, inni zmienili uczelnię.

Skargi – autorstwa studentów różnych lat oraz absolwentów - często dotyczą tych samych kierunków, przedmiotów i osób prowadzących zajęcia. A to świadczy, że problemy te nie mają charakteru incydentalnego, ale są stałą praktyką - powtarzającą się, powszechnie znaną i pozbawioną właściwej reakcji władz uczelni.

Żadne z działań podjętych przez studentów (także anonimowe zgłoszenia w ankietach ewaluacyjnych) nie przyniosło efektu - wobec żadnego z prowadzących nie wyciągnięto konsekwencji. Studenci czują się pozbawieni wsparcia władz uczelni, która powinna stanowczo reagować na każde zgłoszenie oraz wdrożyć mechanizmy skutecznego przeciwdziałania i walki z takimi patologiami.

Wielu z nich nie chce nawet anonimowo opisywać danej sytuacji - w obawie przed identyfikacją, co oznaczałoby negatywne konsekwencje wobec nich lub całej grupy zajęciowej.  A prowadzący zajęcia często są także potencjalnymi przyszłymi przełożonymi bądź współpracownikami obecnych studentów. Mają zatem  możliwości negatywnego wpływania na ich kariery zawodowe.

Kilka skarg zawiera jednak nazwiska prowadzących oraz informacje o zarzucanych im czynach.

Wystąpienia RPO w tej sprawie

Zostały one przedstawione w piśmie Adama Bodnara do rektora ŚUM. RPO zwrócił się do niego o wyjaśnienia. Prosi też o wskazanie, jakie działania uczelnia ma zamiar podjąć w odpowiedzi na skargi oraz jak reagowała na wcześniejsze zgłoszenia o nieprawidłowościach.

Z kolei Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Rzecznik spytał, czy planuje podjąć działania służące wdrożeniu na uczelniach wyższych standardów antydyskryminacyjnych i antymobbingowych bądź służące wsparciu uczelni w samodzielnym ich przyjęciu.

O to samo RPO wystąpił do Ministra Zdrowia, którego ponadto poprosił o pilne podjęcie działań nadzorczych wobec ŚUM.

Ocena RPO

W ocenie RPO sprawa ta stanowi jaskrawą ilustrację konsekwencji braku jednolitych i powszechnie przyjętych na uczelniach wyższych standardów antymobbingowych i antydyskryminacyjnych.

Sytuacja, do jakiej doszło na ŚUM - a także obserwacja patologii na innych polskich uczelniach - wskazuje na konieczność wdrożenia strategii przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i dyskryminacji w środowisku akademickim, a także stworzenia systemu wsparcia dla pokrzywdzonych.

Do RPO wpływają bowiem także skargi studentów z innych uczelni, informujące o łamaniu przez pracowników uczelni, a czasami także przez ich władze praw studenta oraz o niemożności uzyskania realnego wsparcia w ramach uczelni.

W uczelniach brakuje przepisów określających procedurę postępowania w przypadku nadużyć ze strony pracowników oraz służących zapobieganiu takim zachowaniom.  Niektóre uczelnie przyjmują co prawda standardy antymobbingowe i antydyskryminacyjne, lecz co do zasady mają one zastosowanie jedynie do etatowych pracowników.

Nie wszystkie uczelnie utworzyły wyspecjalizowany organ zajmujący się rozwiązywaniem konfliktów między pracownikami uczelni a studentami w postaci np. rzecznika akademickiego ds. studenckich bądź pełnomocnika ds. praw studenta albo pełnomocnika ds. przeciwdziałania mobbingowi.

Brak tego rodzaju mechanizmów uniemożliwia skuteczną walkę z patologiami, ma negatywny wpływ na kształcenie studentów, a wręcz może prowadzić do ograniczenia ich konstytucyjnego prawa do nauki.

Wcześniejsze działania Rzecznika

Sam problem molestowania seksualnego na uczelniach RPO podjął już wcześniej.  W 2018 r. przeprowadził badania w środowisku akademickim, by zdiagnozować zjawiska molestowania i molestowania seksualnego oraz zapewnić wsparcie osobom doświadczającym dyskryminacji. Przepisy nie zapewniają bowiem pokrzywdzonym skutecznej ochrony w przypadku molestowania w obszarze edukacji, zwłaszcza w relacjach pozapracowniczych czyli pomiędzy studentami czy w relacji wykładowca-studentka/student.

Efektem badań był raport pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Wskazywał on na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim - molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów.

Rekomendacje RPO zalecały, by na każdej uczelni - a nie tylko na nielicznych – były wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym. Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce.

Raport ten wraz z rekomendacjami RPO przekazał w 2019 r. Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrom: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Spytał m.in. o możliwość wdrożenia rekomendacji.

VII.7033.46.2020

*                       *                      *

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski zapraszają na konferencję naukową online „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, która odbędzie się 23 czerwca 2020 r. w godzinach 10:00-14:00 (szczegóły w odsyłaczu na dole strony).

Koronawirus. Polscy studenci z zagranicy mają obowiązek kwarantanny po powrocie do kraju. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-06-10
  • Obywatele  Polski, którzy studiują za granicą, muszą poddawać się kwarantannie po powrocie do kraju
  • Obowiązkowi temu nie podlegają zaś zagraniczni studenci i uczniowie pobierający naukę w Polsce
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o przyczyny takiego odmiennego traktowania

Do Rzecznika wpływają skargi studentów-obywateli Polski, którzy studiują na Ukrainie, dotyczące obowiązku poddania się przez nich kwarantannie po powrocie do kraju.

Zgodnie z § 2 ust. 2 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, osoby przekraczające granicę RP są zobowiązane do odbycia 14-dniowej kwarantanny. Obowiązek ten nie dotyczy jednak m.in. studentów i uczniów pobierających naukę w Polsce (§ 3 ust. 2 pkt 6 rozporządzenia).

W praktyce studenci będący cudzoziemcami, w tym też studenci z Ukrainy, pobierający naukę w Polsce po przekroczeniu granicy nie są zobowiązani do odbycia 14-dniowej kwarantanny. Tymczasem muszą się jej poddać studenci będący obywatelami RP, kształcący się na uczelniach zagranicznych, w tym ukraińskich, wracający do kraju – na stałe bądź w celu odbycia staży czy nostryfikacji dyplomu.

RPO zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o wskazanie przyczyn odmiennego traktowania polskich studentów kształcących się za granicą w zakresie obowiązku poddania się kwarantannie po powrocie do Polski względem studentów-cudzoziemców pobierających naukę w Polsce.

VII.7033.38.2020

Koronawirus. Zdalne egzaminy na uczelniach pod lupą Rzecznika

Data: 2020-06-10
  • By przystąpić do zdalnego egzaminu, studenci są zobowiązani mieć odpowiedni sprzęt, w tym kamerkę internetową, mikrofon czy słuchawki
  • Uczelnie mają też szczegółowe wymogi co do połączenia internetowego, np. zobowiązują do korzystania z połączenia szerokopasmowego
  • Te warunki nie uwzględniają sytuacji studentów, których nie stać na taki zakup; nie zawsze mają też odpowiedni czas na dostosowanie się do nowych regulacji
  • Wszystko to może prowadzić do ograniczenia prawa do nauki niektórych studentów

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich za konieczne uznaje zapewnienie większego wsparcia studentom, dopuszczenie dogodnych dla nich, elastycznych i jednocześnie bezpiecznych form przystępowania do egzaminów oraz w miarę możliwości umożliwienie im korzystania ze sprzętu uczelnianego. Adam Bodnar interweniuje w tej sprawie u Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Do RPO wpływają skargi  na praktyczne trudności stosowania przez uczelnie wyższe art. 76a  Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, który reguluje możliwości przeprowadzania egzaminów w formie zdalnej. Skargi kierowane są zarówno przez nauczycieli akademickich, którzy mają wątpliwości co do sposobu organizacji egzaminów, jak i samych studentów.

Pierwszy problem dotyczy zapewnienia dostępu do rozwiązań technicznych umożliwiających zdalne egzaminy. Uczelnie wprowadzają bowiem wymóg posiadania przez studentów odpowiedniego sprzętu, w tym  kamer internetowych, mikrofonów czy słuchawek. Określają też szczegółowe wymogi co do właściwości połączenia internetowego, np. poprzez podanie minimalnej przepustowości łącza bądź zobowiązanie do korzystania z połączenia szerokopasmowego.

Niespełnienie tych wymagań wyklucza możliwość przystąpienia studenta do egzaminu. A wprowadzone rozwiązania nie zawsze uwzględniają sytuację studentów, którzy nie posiadają sprzętu i połączenia internetowego o określonych parametrach. Wielu z nich nie stać na zakup; nie zawsze mają też zapewniony odpowiedni czas na dostosowanie się do nowych regulacji.

W konsekwencji takie regulacje przyjmowane przez uczelnie mogą w praktyce prowadzić do ograniczenia prawa do nauki niektórych studentów. Dlatego Adam Bodnar uznaje za konieczne zapewnienie większego wsparcia studentom, dopuszczenie dogodnych dla nich, elastycznych i jednocześnie bezpiecznych form przystępowania do egzaminów oraz w miarę możliwości umożliwienie im skorzystania ze sprzętu uczelnianego.

Wątpliwości dotyczą także dopuszczalności posługiwania się przez egzaminatorów innymi niż uczelniane platformami internetowymi podczas egzaminów na odległość. Wiele uczelni korzysta z aplikacji opartych na technologii "chmurowych", w których przetwarzanie danych osobowych odbywa się poza uczelnią przez szerokie grono podwykonawców.

Podczas egzaminów prowadzonych tą drogą studenci udostępniają do "chmury" nie tylko imię, nazwisko czy numer legitymacji studenckiej, ale także swój wizerunek i głos. A niektóre uczelnie prowadzą weryfikację tożsamości studentów poprzez okazywanie przez nich do kamery internetowej dowodu osobistego – ich dane udostępniane są do "chmury".

Ponadto od studentów nie jest pobierana zgoda na przetwarzanie ich danych osobowych, nie są oni też informowani o liście podmiotów, które będą miały dostęp do ich danych osobowych. Używanie tych technologii budzi szczególne wątpliwości w sytuacji, gdy uczelnia dysponuje wewnętrzną infrastrukturą umożlwiającą egzaminowanie, a mimo to decyduje się na skorzystanie z technologii chmurowej.

Niektóre uczelnie nie przewidują zaś zasad archiwizacji nagrań egzaminów. Nie jest więc jasne kto, w jaki sposób, gdzie i przez jaki czas jest zobowiązany do przechowywania egzaminów w formie audiowizualnej.

RPO poprosił ministra Wojciecha Murdzka o wskazanie, jak resort wspiera uczelnie w obliczu wyzwania, jakim jest zdalna organizacja egzaminów.

VII.7033.43.2020

Rekrutacja na praktyki wakacyjne studentów prawa w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: Od 2020-06-03 do 2020-06-17
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zaprasza studentów prawa III, IV, V roku studiów na 3-tygodniowe bezpłatne praktyki wakacyjne w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • W związku ze zmianą trybu pracy Biura, wynikającą z obowiązującego stanu epidemii COVID-19 zarówno proces rekrutacji jak i same praktyki zostaną przeprowadzone w formie zdalnej.
  • Młodzi adepci prawa z uniwersytetów w całej Polsce mają szansę wziąć udział w profesjonalnym programie miesięcznych praktyk w BRPO i przekonać się z jakimi problemami najczęściej borykają się polscy obywatele oraz jak wygląda stosowanie prawa w praktyce.
  • Praktyki zostaną zorganizowane w lipcu i sierpniu w dwóch turnusach. W każdym z nich udział weźmie około 15 praktykantów. Termin nadsyłania zgłoszeń: 17 czerwca 2020 r. 

W ramach tegorocznych praktyk przewidujemy dla praktykantów następujące aktywności:

  1. Udział w warsztatach prowadzonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich dr. hab. Adama Bodnara
  2. Codzienne 1,5 godzinne spotkania online z ekspertami Biura. Dyrektorzy poszczególnych jednostek oraz wskazani przez nich pracownicy poprowadzą krótkie wykłady i warsztaty, opowiedzą też o prowadzonych aktualnie sprawach.
  3. Współpracę z wybranym zespołem skargowym (Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego, Zespół Prawa Karnego, Zespół Prawa Cywilnego, Zespół Prawa Administracyjnego i Gospodarczego, Zespół Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego, Zespół do spraw Wykonywania Kar, Zespół do spraw Równego Traktowania).
  4. Spotkania online z wybitnymi prawnikami i ekspertami w dziedzinie prawa. W poprzednich latach studenci mieli możliwość spotkania się m.in. z prof. Ewą Łętowską i prof. Mirosławem Wyrzykowskim.
  5. Warsztaty prowadzone w formie webinariów przygotowywane przez przedstawicieli organizacji pozarządowych takich jak Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Panoptykon czy Sieć Obywatelska WatchDog Polska oraz inne podmioty istotne z punktu widzenia przestrzegania praw człowieka.
  6. Udział w konferencjach i spotkaniach organizowanych w Biurze RPO w formie online.
  7. W miarę możliwości studenci będą mogli też uczestniczyć w wybranych rozprawach  sądowych. 

Ostateczny kształt programu zawsze zależy od uczestników. Dzięki temu, że każda grupa jest inna, szukamy wspólnych inicjatyw, które będą zgodne z zainteresowaniami praktykantów. Chcemy, aby studenci pomimo zdalnej formy praktyk mogli jak najpełniej uczestniczyć w życiu Biura RPO i zyskać bezcenne doświadczenie.

Wymagane dokumenty:

  1. CV
  2. list motywacyjny
  3. formularz zgłoszeniowy
  4. oświadczenie o braku konfliktu interesów
  5. skierowanie z Uczelni wystawione na podstawie porozumienia zawartego między BRPO a Uczelnią 

Metody selekcji:

  • I etap: weryfikacja aplikacji
  • II etap: próbka pracy /kazus/
    Kazusy zostaną przesłane do osób zakwalifikowanych do II etapu drogą mailową dnia 22.06.2020.
  • III etap: rozmowa kwalifikacyjna
    Do III etapu procesu rekrutacji tj. na rozmowę kwalifikacyjną zostaną zaproszeni kandydaci, którzy w najwyższym stopniu spełnią wymagania I i II etapu rekrutacji.

Termin i miejsce składania dokumentów: 

Wymagane dokumenty prosimy przesyłać do 17 czerwca 2020 r. na adres: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich Al. Solidarności 77, 00-090 Warszawa z dopiskiem „Nabór na praktyki wakacyjne 2020 r.” 

Szczegółowe zasady organizacji i przebiegu praktyk w BRPO oraz dokumenty do uzupełnienia znajdują się w Biuletynie Informacji Publicznej RPO , pod numerem telefonu 22 551 77 45 lub pod adresem: praktyki@brpo.gov.pl

Przewlekłe nominacje profesorskie. Kolejne pytania RPO do Kancelarii Prezydenta RP

Data: 2020-04-27
  • Kancelaria Prezydenta RP nie udzieliła RPO pełnej odpowiedzi ws. przewlekłości w nadawaniu tytyłów profesorskich 
  • Dlatego RPO ponownie pyta o przyjętą przez Prezydenta kolejność rozpatrywania takich wniosków

Media informowały o opóźnieniach w nadawaniu przez  Prezydenta RP tytułów naukowych. Od dłuższego czasu czekają na to prof. Uniwersytetu Warszawskiego dr hab. Michał Bilewicz i prof. Uniwersytetu w Białymstoku dr hab. Walter Żelazny. Według doniesień mediów może to mieć związek z wątpliwościami co do przedmiotu pracy naukowej kandydatów (m.in. badania nad antysemityzmem), jak i działalnością pozanaukową (zaangażowanie w działalność Komitetu Obrony Demokracji).

21 stycznia 2020 r.  RPO napisał w tej sprawie do prezydenta Andrzeja Dudy, prosząc o  wskazanie przyczyn długiego czasu oczekiwania na decyzje.

Rzecznik podkreślał, że ustawa nie przewiduje merytorycznego badania odpowiedniego wniosku Centralnej Komisji przez Prezydenta RP - kandydata ocenia samo środowisko naukowe. Tym samym wątpliwości dotyczące wybranego przez kandydata do tytułu obszaru badań, czy jego działalność publiczna, nie podlegają weryfikacji przez Prezydenta RP. Transparentności procedury sprzyjałoby zaś nadawanie tytułów według kolejności napływających wniosków. Budziłoby to też zaufanie kandydatów, że czynniki pozamerytoryczne nie będą miały wpływu na uzyskanie tytułu

18 lutego prezydencki minister Andrzej Dera odpisał, że przepisy nie określają terminu, w którym Prezydent jest zobligowany jest do wydania postanowienia w sprawie nadania tytułu profesora.

Kancelaria Prezydenta RP ma wątpliwości co do bezstronności recenzentów wniosku o nadanie tytułu Michałowi Bilewiczowi. Stanowisko Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów w tej sprawie nie wyjaśniło wątpliwości, dlatego sprawa nadal jest w toku. Zgodnie z przepisami recenzentem nie może być osoba, wobec której są "uzasadnione wątpliwości co do jej bezstronności” W sprawie dotyczącej wniosku Waltera Żelaznego jego pełnomocnik złożył skargę do sądu administracyjnego i sprawa sądowa jest w toku.

W kolejnym piśmie do ministra Andrzeja Dery z 24 kwietnia 2020 r. RPO przypomniał, że nie uzyskał odpowiedzi na pytanie o wskazanie przyjętej przez Prezydenta kolejności rozpatrywania wniosków o nadanie tytułu profesora.    

W  odpowiedzi wskazano zaś, że Prezydent powziął wątpliwości co do bezstronności recenzentów Michała Bilewicza. Były one spowodowane faktem, że większość z nich jest bądź była związana SWPS Uniwersytetem.

RPO podkreśla, że Centralna Komisja pełni funkcję centralnego organu administracji rządowej, a jej działalność nie podlega nadzorowi Prezydenta. Ustawodawca nie przewidział też trybu weryfikacji jej rozstrzygnięć Centralnej Komisji przez Prezydenta.

- Pragnę  raz jeszcze podkreślić, że procedura nadawania tytułu profesora została ukształtowana w taki sposób, by umożliwić rzetelną ocenę dorobku kandydata do tytułu profesora przez przedstawicieli środowiska naukowego, czyli osoby mające wiedzę i doświadczenie pozwalające na dokonanie ewaluacji – napisał Adam Bodnar. W obowiązującym stanie prawnym brak jest podstaw do dodatkowej weryfikacji i oceny kandydatów do tytułu przez Prezydenta RP.

RPO zwrócił się do Andrzeja Dery dalsze wyjaśnienia w sprawie. Pyta zwłaszcza o kolejność, w jakiej prezydent rozpatruje wpływające do niego wnioski. Prosi też o przesłanie stanowiska Centralnej Komisji w sprawie M. Bilewicza, wraz z podaniem przyczyn, dla których  uznano je nieprzekonujące.

VII.7034.9.2019

Koronawirus i Tarcza 2.0. Rozporządzeniami nie można zmieniać ustaw. RPO do MNiSW oraz MEN

Data: 2020-04-22
  • „Tarcza antykryzysowa” 2.0 upoważniła ministrów nauki oraz edukacji do wyłączania - w okresie epidemii - przepisów odpowiednich ustaw na mocy ich rozporządzeń 
  • Nie jest dopuszczalne zmienianie przepisów  ustawowych rozporządzeniami ministrów – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich

Ustawa z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 budzi wątpliwości RPO co jej przepisów  dotyczących szkolnictwa wyższego i systemu oświaty. Zgodnie z ustawą, w 2020 r. minister nauki i szkolnictwa wyższego może swym rozporządzeniem wydłużyć lub skrócić terminy  o okres niezbędny do przywrócenia normalnego funkcjonowania  szkół wyższych i Polskiej Akademii Nauk w związku epidemią.

- W mojej ocenie takie rozwiązanie, umożliwiające wyłączenie stosowania niektórych przepisów ustawowych w drodze rozporządzenia, pozostaje w jaskrawej sprzeczności z konstytucyjną zasadą hierarchicznej budowy systemu źródeł prawa – wskazuje Adam Bodnar.

Zgodnie z art. 92 ust. 1 Konstytucji rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Zakazane jest stanowienia upoważnień blankietowych. Pozostawiają one zbyt szeroki margines swobody regulacyjnej i tworzą ryzyko, że treść rozporządzenia nie będzie zachowywała niezbędnego związku z ustawą. Rozporządzenia mają charakter podrzędny wobec ustawy i powinny być zgodne z jej treścią. Nie jest dopuszczalne zmienianie w drodze rozporządzenia przepisów zamieszczonych w przepisów ustawowych.

Takie wątpliwości budzi art. 79 ustawy, ograniczający się do wymienienia szeregu kluczowych dla funkcjonowania systemu szkolnictwa wyższego ustaw, których dotyczy przyznane ministrowi uprawnienie do wydłużenia lub skrócenia terminów wykonania obowiązków. Ustawodawca powinien precyzyjnie wskazać, które terminy mogą zostać zmieniane rozporządzeniem - tak aby zapewnić poszanowanie autonomii uczelni i jednostek badawczych.

Podobne wystąpienie RPO skierował do Ministra Edukacji Narodowej. Ustawa z  16 kwietnia upoważniła go - w przypadku czasowego ograniczenia lub czasowego zawieszenia funkcjonowania jednostek systemu – możliwość wyłączenia rozporządzeniem MEN stosowania niektórych przepisów ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o systemie informacji oświatowej.

Rzecznik poprosił obu ministrów  o rozważenie podjęcia odpowiedniej  inicjatywy legislacyjnej.

VII.7033.21.2020

Koornawirus. Problemy osób poniżej 18. roku życia - bez opiekunów

Data: 2020-04-17
  • Czy są problemy z osobami poniżej 18. roku życia, pozbawionymi opiekunów, którzy mogliby im towarzyszyć w przemieszczaniu się - pyta RPO Komendanta Głównego Policji

Do Rzecznika Praw Obywatelskich spływają sygnały dotyczące problemów związanych ze stosowaniem § 18 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r., zgodnie z którym od 1 kwietnia do 11 kwietnia przemieszczanie się osoby do ukończenia 18. roku życia jest możliwe wyłącznie pod opieką.

Szczególnym przykładem jest tu sytuacja niepełnoletnich studentów z Ukrainy, którzy w związku z tym nie mają możliwości przemieszczania się nawet w celu zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

Podobne problemy mogą dotyczyć m.in. osób niepełnoletnich niemogących liczyć na pomoc ze strony rodziców bądź innych osób dorosłych. Chodzi także o osoby poniżej 18. roku życia, które w związku z zawarciem małżeństwa nie są już osobami niepełnoletnimi w rozumieniu prawa cywilnego. Rzecznik w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów zwracał już uwagę na wątpliwości natury konstytucyjnej, jakie budzi ten przepis rozporządzenia.

Rzecznik  poprosił gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka, komendanta głównego policji, o stanowisko oraz o wskazanie, czy podobne problemy pojawiły się ostatnio w działalności policji.
 

VII.565.12.2020

Koszty uzyskania przychodu dla twórców. Jak interpretować przepisy?

Data: 2020-04-08
  • Ministerstwo Finansów nadal pracuje nad interpretacją ogólną w sprawie stosowania 50% kosztów uzyskania przychodów dla twórców
  • O interpretację tę RPO pytał się 9 stycznia

Jak wyjaśnia Ministerstwo, przygotowany w roku ubiegłym projekt wymagał uaktualnienia o zmiany dotyczące tzw. ulgi dla młodych do ukończenia 26. roku życia "przeprocedowanych w roku ubiegłym w zakresie podatku PIT w ramach tzw. „Nowej Piątki” (art. 21 ust. 1 pkt 148 ww. ustawy Dz. U z 2019 r. poz. 1387, z późn. zm.).

Ponadto m.in. z powodu zmian w ustawie o PAN, o instytutach badawczych i o  Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej, projekt tej interpretacji został poszerzony o regulacje dotyczące pracowników  naukowych. W związku z tym projekt interpretacji ogólnej, po stosownej zmianie, wymaga jeszcze ponownego wewnętrznego zaopiniowania, po czym zostanie skierowany do podpisu i publikacji.

V.511.192.2020

Koronawirus. Niepełnoletni studenci z Ukrainy a zakaz poruszania się

Data: 2020-04-07
  • Niepełnoletni studenci z Ukrainy nie mogą przemieszczać się nawet dla zaspokojenia niezbędnych potrzeb 
  • Policja powinna brać ich sytuację pod uwagę - pisze RPO do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie
  • A problem może też dotyczyć innych niepełnoletnich, którzy nie mogą liczyć na pomoc rodziców czy innych osób 

Od 1 do 11 kwietnia 2020 r. przemieszczanie się osoby poniżej 18. roku życia jest możliwe wyłącznie pod opieką rodzica, opiekuna prawnego albo innej osoby dorosłej.

Przebywający w woj. lubelskim studenci z Ukrainy w tym wieku nie mają zatem możliwości przemieszczania się, nawet w celu zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego. Takich osób jest 48. Największą grupą są studenci Politechniki Lubelskiej.

Prezydent miasta zwrócił Komendantowi Wojewódzkiemu Policji uwagę na ich szczególną sytuację. Powinna ona zostać uwzględniona przy wykonywaniu obowiązków przez funkcjonariuszy. O sprawie został również poinformowany Konsul Generalny Ukrainy w Lublinie.

Sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia poszanowania podstawowych praw i wolności. RPO w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów zwracał już uwagę na wątpliwości natury konstytucyjnej, jakie budzi ten przepis rozporządzenia z 31 marca.

Dlatego zwrócił się do KWP w Lublinie o informacje o podjętych działaniach.

RPO wystąpił też do Komendanta Głównego Policji o wskazanie, czy podobne problemy pojawiły się w działalności policji w ostatnim czasie.

VII.565.12.2020

Koronawirus. Studenci pielęgniarstwa bez możliwości uzyskania dyplomu. Interwencja RPO.

Data: 2020-04-01
  • Epidemia koronawirusa uniemożliwiła studentom pielęgniarstwa zdanie egzaminu dyplomowego
  • Oddala to możliwość podjęcia przez nich pracy - mimo rosnącego zapotrzebowania na ich usługi
  • RPO interweniuje w Ministerstwie Zdrowia

Wprowadzenie stanu epidemicznego i częściowe zawieszenie uczelni uniemożliwiło studentom podejście do egzaminu dyplomowego i uzyskanie prawa do wykonywania zawodu pielęgniarza.

Zwrócili się oni do Ministerstwa Zdrowia o rozważenie innego sposobu zakończenia przez nich studiów. Chodzi o to, by mogli rozpocząć pracę i nieść pomoc pacjentom w  trudnym czasie pandemii.

Rzecznik przyłącza się do apelu studentów. Absolwenci pielęgniarstwa mogą stanowić niezwykle cenne obecnie wsparcie dla personelu medycznego

RPO zwrócił się do dyrektorki Departamentu Pielęgniarek i Położnych w Ministerstwie Zdrowia o ustosunkowanie się do problemu.

V.7014.13.2020

Koronawirus. Wątpliwości Rzecznika wobec nakazu nagłego opuszczenia akademików SGGW

Data: 2020-03-17
  • Rektor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego nakazał niezwłoczne opuszczenie domów studenckich przez studentów i gości uczelni 
  • Budzi to wątpliwości RPO z punktu widzenia poszanowania praw i wolności studentów
  • Dla wielu z nich akademik jest bowiem podstawowym miejscem zamieszkania
  • Nagły nakaz jego opuszczenia – bez zachowania terminu przejściowego – może w istotny sposób wpływać na ich sytuację życiową

11 marca 2020 r. prof. Wiesław Bielawski, rektor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie wydał zarządzenie ws. „Zapobiegania rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 wśród społeczności SGGW”   

Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą obserwuje wzrost zagrożenia epidemiologicznego i docenia wszelkie działania podejmowane w celu zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom. Wydanie przez rektora zarządzenia było zatem w pełni uzasadnione.

Za zbyt daleko idący należy jednak uznać zapis, zgodnie z którym zarządza się niezwłoczne opuszczenie domów studenckich przez studentów i gości SGGW.

Należy pamiętać, że dla wielu studentów dom studencki na czas studiów jest podstawowym miejscem zamieszkania. Nagły nakaz jego opuszczenia – bez zachowania jakiegokolwiek terminu przejściowego – może w istotny sposób wpływać na sytuację życiową studentów. Budzi to wątpliwości z punktu widzenia poszanowania praw i wolności studentów.

RPO zwrócił się do rektora o wyjaśnienie przyczyn konieczności nagłego opuszczenia domów studenckich.

VII.7037.41.2020

Uwagi RPO dla Senatu w sprawie specustawy dotyczącej koronawirusa

Data: 2020-03-06
  • RPO nie kwestionuje możliwości wprowadzania ograniczeń ze względu na sytuacje nadzwyczajne, które wymagają specyficznych rozwiązań legislacyjnych
  • Zwraca jednak uwagę, że specustawa ws. koronawirusa nie przewiduje np. rekompensat dla przedsiębiorców mogących ponieść straty z powodu ograniczenia ich działalności
  • Ustawa pozwala też na inwestycje budowlane prowadzone na nieruchomościach, do których inwestor nie ma tytułu prawnego
  • Ponadto umożliwia zawieszanie na nieokreślony czas funkcjonowania szkół i wyższych uczelni
  • Wszystko  to budzi wątpliwości Rzecznika z punktu widzenia zasad konstytucyjnych

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił  6 marca 2020 r. marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu opinię o ustawie o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem CORVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Ograniczenie prawa własności 

Z punktu widzenia konstytucyjnego standardu ochrony własności oraz innych praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji) wątpliwości budzi art. 12 ustawy. Zgodnie z nim do projektowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych, nie stosuje się przepisów Prawa budowlanego, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Oznacza to m.in., że inwestycje budowlane związane z realizacją ustawy mogą być wykonywane na nieruchomościach, do których inwestor nie ma żadnego tytułu prawnego. Ustawa umożliwia zatem, by inwestycje były realizowane z naruszeniem prawa własności i praw majątkowych osób trzecich. A żaden przepis ustawy nie reguluje skutków faktycznych i prawnych tego.  

Tym samym art. 12 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Nie zawiera bowiem odpowiednich instrumentów ochrony własności i praw majątkowych, naruszonych w wyniku zajęcia na cele budowlane nieruchomości przez podmiot, który nie miał do niej tytułu prawnego.

Ograniczenie wolności działalności gospodarczej

Inny przepis ustawy pozwala Radzie Ministrów na czasowe ograniczenia działalności przedsiębiorstw. W oczywisty sposób może przekładać się to na ich straty. - Wprowadzając zmiany w tym zakresie w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych, nie powiązano jednak ograniczeń z jakąkolwiek możliwością uzyskania rekompensaty za poniesione straty - wskazuje RPO.

Budzi to wątpliwości z punktu widzenia art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Ograniczenia prawa do nauki i autonomii uczelni

Zasadnicze zastrzeżenia dotyczą także wprowadzanych ustawą zmian w Prawie oświatowym i Prawie o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z  nimi w przypadkach uzasadnionych nadzwyczajnymi okolicznościami zagrażającymi życiu lub zdrowiu dzieci i młodzieży MEN może czasowo ograniczyć lub zawiesić funkcjonowanie szkół na obszarze kraju lub jego części.

Oznacza to ingerencję w konstytucyjne prawo do nauki (art. 70 ust. 1 Konstytucji).  Jest ona dopuszczalna, jednak z uwagi na to, że dotyczy konstytucyjnego prawa podmiotowego, musi być dokonana na podstawie kryteriów precyzyjnie określonych w ustawie.

Artykuł 30b Prawa oświatowego tych warunków nie spełnia. Umożliwia bowiem ograniczenie prawa do nauki na podstawie bardzo ogólnego i pojemnego kryterium zagrożenia zdrowia. Ponadto nie określa maksymalnego terminu, na jaki można zawiesić funkcjonowanie szkół. Może je zawiesić na tydzień, ale także i na rok  - ustawa pozwala tu ministrowi na całkowitą dowolność.

Uwagi te odnoszą się także do Prawa o szkolnictwie wyższym. Tymczasem art. 70 ust. 5 Konstytucji gwarantuje autonomię szkół wyższych na zasadach określonych w ustawie. W tym jednak przypadku fundamentalne - bo dotyczące samej możliwości funkcjonowania - granice autonomii szkół wyższych minister wyznacza bez dostatecznie wyraźnych wskazówek ustawowych  (np. dotyczących maksymalnego terminu zawieszenia działalności uczelni).

Ponadto MEN swym rozporządzeniem może wyłączyć stosowanie niektórych przepisów w zakresie przeprowadzania postępowania rekrutacyjnego, oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów, przeprowadzania egzaminów, organizacji roku szkolnego. Minister w dowolnie wybranym przez siebie zakresie i na dowolnie ustalony przez siebie okres może zatem wyłączać stosowanie przepisów ustawy regulujących kwestie oświatowe.

W ocenie Rzecznika zezwalający na to ministrowi art. 30c Prawa oświatowego ustaw narusza konstytucyjne prawo do nauki - którego zakres musi wynikać z ustaw, a nie z rozporządzenia ministra. Przyznanie ministrowi kompetencji do czasowego uchylania stosowania ustaw oznacza także naruszenie zasady podziału władzy (art. 10 ust. 1 Konstytucji), w tym przypadku podziału władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Minister zgodnie z Konstytucją ma bowiem wykonywać ustawy, a nie zawieszać ich stosowanie w dowolnie wybranym przez siebie zakresie i przedziale czasowym.

Wnioski RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje możliwości wprowadzania ograniczeń ze względu na sytuacje nadzwyczajne, wymagające specyficznych rozwiązań legislacyjnych.

W szczególności dopuszczalne i znane polskiemu prawu są rozwiązania wprowadzające ograniczenia w zakresie korzystania z wolności osobistej. Np. obowiązkowa hospitalizacja, kwarantanna, poddanie się nadzorowi epidemiologicznemu nie budzą wątpliwości z punktu widzenia standardów ochrony praw człowieka.

Z art. 5 ust. 1 lit. e Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności wynika, że ograniczenia w zakresie prawa do wolności osobistej mogą być wprowadzane w celu zapobieżenia szerzeniu się choroby zakaźnej. Przepisy ustawy regulujące takie ograniczenia w zakresie korzystania z wolności osobistej spełniają więc ten standard konwencyjny.

Jednak także pozostałe przepisy regulujące nadzwyczajne sytuacje muszą się mieścić w granicach wyznaczonych przez najwyższe prawo Rzeczypospolitej Polskiej.

- Dlatego, wykonując konstytucyjny mandat, Rzecznik Praw Obywatelskich czuje się zobowiązany do przekazania stosownie do art. 16 ust. 1 ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich na ręce Pana Marszałka uwag o potencjalnych zagrożeniach dla praw jednostek mogących wyniknąć w tym zakresie – głosi pismo zastępcy RPO Stanisława Trociuka.

VII.070.4.2020

Ochrona przez molestowaniem seksualnym na uczelniach. Minister Zdrowia zgadza się z RPO

Data: 2020-03-03
  • Przepisy o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki, jak płeć czy orientacja seksualna – przyznaje resort zdrowia
  • Podziela opinię RPO co do niskiej efektywności środków wobec tych negatywnych zjawisk społecznych
  • Zgadza się też, że mała jest świadomość, iż molestowanie jest formą nierównego traktowania
  • Resort za konieczne w tej sytuacji uznaje bezzwłoczne działania dla upowszechnienia wiedzy, prawidłowego zidentyfikowania zjawiska oraz odpowiedniej na nie reakcji

- Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych, czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom – brzmi odpowiedź resortu dla Rzecznika Praw Obywatelskich, podpisana przez sekretarz stanu Józefę Szczurek-Żelazko.

Poinformowała, że raport RPO ws. dyskryminacji ze względu na płeć w uczelniach przekazano Przewodniczącemu Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych. Resort poprosił go o zidentyfikowanie  zjawiska molestowania i molestowania seksualnego w społeczności akademickiej i o pilne wdrożenie opisanych w nim rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku.

RPO: uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

RPO jest niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce - molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów. Molestowania seksualnego doświadczyły zaś średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna. Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

W październiku 2019 r. Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił tez o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

Wskazał, że na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym. Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów. Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

Odpowiedź Ministra Zdrowia  

O dyskryminacji mówi się szeroko w szczególności w kontekście rynku pracy – odpisała Józefa Szczurek-Żelazko. Jednakże należy pamiętać, że zjawisko to może występować w różnych relacjach i obszarach życia społecznego.

Przejawem dyskryminowania jest każde nieakceptowane zachowanie o różnym charakterze, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie drugiej osoby. Dotyczy to również molestowania i molestowania seksualnego, które może wyrażać się w konkretnych czynach, słowach, czy też tworzeniu nieprzyjemnej atmosfery niejednokrotnie o podtekście seksualnym. Molestować seksualnie mogą zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Jednak zarówno ze względu na stereotypy (według których to mężczyzna jest stroną inicjującą kontakty seksualne), jak i strukturę władzy (molestującym jest zazwyczaj ktoś na wyższym stanowisku), o wiele częściej jego ofiarą padają kobiety. Molestowanie przybiera czasem formę lekceważenia lub nadmiernej poufałości.

Pomimo że występowanie zjawiska molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej stwierdza się w różnych sferach życia społecznego, to w odniesieniu do uczelni wyższych skala tego zjawiska nie była dotychczas przedmiotem analiz.

Należy jednak stwierdzić, że dane, przedstawione w wystąpieniu Pana Rzecznika oraz w dokumencie „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”, są mocno niepokojące. Zwłaszcza te, z których wynika, że skala molestowania na uczelniach, szczególnie kobiet, jest bardzo duża, bowiem ponad 40% przebadanych studentów i studentek doświadczyło jakiegoś typu molestowania od momentu rozpoczęcia studiów.

Trzeba przy tym zgodzić się, że przepisy prawa o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki jak płeć, czy orientacja seksualna, jeśli do tego rodzajów czynów doszło w związku z realizacją studiów wyższych. Oznacza to, że pracownicy uczelni, których główną rolą powinno być wspieranie studentów w procesie dydaktycznym, i którzy pozostają ze studentami w zależności zawodowej, są sprawcami molestowania podobnie często jak osoby, z którymi tej zależności nie ma, bez względu na to, czy ofiarą była kobieta czy mężczyzna.

Należy też zgodzić się z krytyczną oceną dotyczącą poziomu świadomości na temat molestowania i molestowania seksualnego jako formy nierównego traktowania i niskiej efektywności możliwych do zastosowania środków w przypadku jej zaistnienia.

Dlatego całkowicie się zgadzam, że problem wymaga pilnej interwencji i konieczne jest podjęcie bezzwłocznych działań mających na celu pogłębienie i upowszechnienie wiedzy na ten temat, prawidłowe zidentyfikowanie i zdiagnozowanie tych negatywnych zjawisk społecznych oraz odpowiednie na nie reagowanie.

Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom na wszystkich kierunkach studiów.

Uprzejmie informuję, że materiał analityczny przedstawiony w raporcie, wnioski i rekomendacje zostały przekazane na ręce Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych z prośbą o zidentyfikowanie występowania zjawiska molestowania i molestowania seksualnego wśród społeczności akademickiej w poszczególnych uczelniach, określenie skali tego zjawiska, jak również o pilne wdrożenie rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku i dobrania właściwych środków zaradczych – poinformowała wiceminister zdrowia.

16 marca - konferencja RPO i UW na ten temat

16 marca 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski organizują konferencję pn. "Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”. Odbędzie się ona w budynku dawnej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 w godz. 10:00-17:00. 

By wziąć w niej udział, trzeba się zarejestrować pod adresem: https://www.rpo.gov.pl/formularz/konferencja-przeciwdzialanie-molestowaniu-seksualnemu-w-srodowisku-akademickim

XI.420.4.2018

Dlaczego dr hab. Michał Bilewicz wciąż czeka na tytuł profesora? Odpowiedź Kancelarii Prezydenta

Data: 2020-02-21
  • Kancelaria Prezydenta RP ma wątpliwości co do bezstronności recenzentów wniosku o nadanie tytułu profesora dr. hab. Michałowi Bilewiczowi
  • Stanowisko Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów w tej sprawie nie wyjaśniło wątpliwości, dlatego sprawa nadal jest w toku – napisał do RPO prezydencki minister Andrzej Dera
  • Podkreślił, że zgodnie z przepisami recenzentem nie może być osoba, wobec której są "uzasadnione wątpliwości co do jej bezstronności”

Media informowały o opóźnieniach w nadawaniu przez  Prezydenta RP tytułów naukowych niektórym kandydatom. Od dłuższego czasu czekają na to prof. Uniwerstytetu Warszawskiego dr hab. Michał Bilewicz i prof. Uniwersytetu w Białymstoku dr hab. Walter Żelazny.

Według doniesień mediów, opóźnienia mogą mieć związek zarówno z wątpliwościami dotyczącymi problematyki, będącej przedmiotem pracy naukowej kandydatów (m.in. badania nad antysemityzmem), jak i działalnością pozanaukową (zaangażowanie w działalność Komitetu Obrony Demokracji).

Wątpliwości RPO

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przypomina, że zgodnie z ustawą o stopniach naukowych tytuł profesora nadaje Prezydent RP na podstawie wniosku Centralnej Komisji. Ustawa nie przewiduje merytorycznego badania wniosku przez Prezydenta. Ocena dorobku kandydata do tytułu profesora odbywa się bowiem na etapie poprzedzającym jego decyzję.

Tylko w wyjątkowej sytuacji - możliwości naruszenia praw autorskich przez kandydata– ustawa przewiduje możliwość zwrócenia się przez Prezydenta RP do Centralnej Komisji o dołączenie do wniosku opinii komisji ds. etyki w nauce przy Polskiej Akademii Nauk.

Tym samym wątpliwości dotyczące wybranego przez kandydata do tytułu obszaru badań, czy jego działalność publiczna, nie podlegają weryfikacji przez Prezydenta RP. Procedura nadawania tytułu profesora została zatem ukształtowana tak, aby umożliwić rzetelną ocenę dorobku kandydata przez przedstawicieli środowiska naukowego, czyli osoby mające wiedzę i doświadczenie.

W ocenie Rzecznika, wobec braku podstaw prawnych do dodatkowej weryfikacji i oceny kandydatów do tytułu przez Prezydenta, nadawanie tytułów odbywać się powinno według kolejności napływających wniosków. Sprzyjałoby to transparentności procedury i budziło zaufanie kandydatów, że czynniki pozamerytoryczne nie będą miały wpływu na uzyskanie tytułu.

- Przedstawiam uprzejmie Panu Prezydentowi powyższe uwagi zmierzające do skuteczniej ochrony praw obywatelskich - napisał 21 stycznia 2020 r. Adam Bodnar do prezydenta Andrzeja Dudy. Zwrócił się o wskazanie przyczyn długiego czasu oczekiwania na decyzję w sprawach dr. hab. Michała Bilewicza i dr. hab. Waltera Żelaznego.

Odpowiedź ministra Andrzeja Dery

- Uprzejmie informuję, że wnioski o nadanie tytułu profesora są procedowane w Kancelarii Prezydenta RP w kolejności ich składania przez uprawniony organ, tj. Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów/Radę Doskonałości Naukowej – odpisał 18 lutego sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Dera.

Do postępowania o nadanie tytułu profesora panu dr. hab. Michałowi Bilewiczowi i panu dr. hab. Walterowi Żelaznemu stosuje się przepisy ustawy z 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki. Obecnie kwestie nadawania tytułu profesora reguluje ustawa z 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz ustawa z 3 lipca 2018 r. - Przepisy wprowadzające ustawę — Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Ww. przepisy nie określają terminu, w którym Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej zobligowany jest do wydania postanowienia w sprawie nadania tytułu profesora.

Ponadto informuję, że Uchwała Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów dotycząca m.in. wniosku o nadanie tytułu profesora nauk społecznych dla dr. hab. Michała Kamila Bilewicza została podjęta 17 grudnia 2018 r. i wpłynęła do Kancelarii Prezydenta RP 15 stycznia 2019 r. W trakcie analizy wniosku okazało się, że swoje opinie w tym postępowaniu sporządziło 6 osób, spośród nich 4 osoby (3 recenzentów i superrecenzent Centralnej Komisji), są zatrudnione w tej samej uczelni tj. SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny, piąty z recenzentów w latach 1996-2012 był przewodniczącym Rady Programowej SWPS, a szósty recenzent ściśle współpracował z ww. kandydatem.

W zaistniałej sytuacji pojawiło się pytanie, czy dobór recenzentów w przedmiotowej sprawie nie narusza § 19 ust. 2 Rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 19 stycznia 2018 r. w sprawie szczegółowego trybu i warunków prowadzenia czynności w przewodzie doktorskim, w postępowaniu habilitacyjnym oraz w postępowaniu o nadanie tytułu profesora, zgodnie z którym "recenzentem nie może być osoba w stosunku, do której zachodzą uzasadnione wątpliwości co do jej bezstronności”.

W związku z powyższym Kancelaria Prezydenta RP zwróciła się do Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów o wyjaśnienie powstałej wątpliwości. W odpowiedzi na pytanie Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów przedstawiła stanowisko w przedmiotowej sprawie. Ponieważ stanowisko Centralnej Komisji nie wyjaśniło wątpliwości, sprawa nadal pozostaje w toku procedury.

Informuję również, iż w sprawie dotyczącej wniosku pana dr. hab. Waltera Żelaznego, pełnomocnik działający w imieniu ww. osoby złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i sprawa obecnie znajduje się w toku postępowania sądowego – brzmi odpowiedź ministra Andrzeja Dery.

VII.7034.9.2019

Synteza raportu RPO "Doświadczenie molestowania studentek i studentów

Data: 2020-02-17

Molestowanie i molestowanie seksualne to jedne z najbardziej drastycznych form dyskryminacji prowadzące do naruszenia godności osobistej ofiary i skutkujące poważnymi konsekwencjami społecznymi.

Jednym z kluczowych czynników związanych z obiema formami molestowania jest płeć. I choć bez wątpienia molestowanie i molestowanie seksualne dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, to właśnie kobiety problem ten dotyka w nieproporcjonalnie większym stopniu. Zjawisko molestowania i molestowania seksualnego pogłębia tym samym istniejące już nierówności społeczne i stanowi jeden z niebezpiecznych mechanizmów dyskryminacyjnych. Tymczasem równość kobiet i mężczyzn ta jest jedną z podstawowych zasad polskiej Konstytucji i filarem współczesnych demokracji.


Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się być ciągle niedoszacowana. Wskazują na to zarówno wyniki analiz prezentowane w niniejszym raporcie, jak i wyniki innych, nielicznych wciąż badań prowadzonych wśród ofiar molestowania. Problem ten został dostrzeżony także przez organy międzynarodowe, które w rekomendacjach pod adresem Polski wskazały na potrzebę wzmocnienia ochrony prawnej przed dyskryminacją, a także zintensyfikowania wysiłków na rzecz przeciwdziałania molestowaniu, molestowaniu
seksualnemu i przemocy seksualnej.


Szczególny obowiązek podejmowania działań proaktywnych zmierzających do lepszego zdiagnozowania tego zjawiska oraz zapobiegania i zwalczania jego negatywnych skutków spoczywa także na Rzeczniku Praw Obywatelskich, który od 2011 roku na mocy art. 18 ustawy
o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania sprawuje funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania.


Niniejszy raport, opracowany przez ekspertów Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego, na podstawie badania ankietowego zrealizowanego przez firmę PBS s p. z o .o., j est j ednym z pierwszych opracowań podejmujących problematykę zjawisk
molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej na uczelniach wyższych w Polsce. Rzecznik wyraża nadzieję, że jego wyniki i sformułowane w oparciu o nie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na omawiane negatywne zjawiska i zdarzenia.

Członkowie rad dyscyplin naukowych kwestionują swą lustrację

Data: 2020-02-17
  • Niektórzy naukowcy chcą brać udział w pracach rad dyscyplin naukowych swoich uczelni, ale kwestionują obowiązek składania oświadczeń lustracyjnych z tego tytułu
  • Argumentują, że w części uczelni do rad dyscyplin wchodzi tylko reprezentacja samodzielnych pracowników naukowych, a w innych - wszyscy tacy pracownicy
  • W tym drugim przypadku obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego mają zatem wszyscy - bez względu, czy chcieli pełnić funkcje w radach

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga profesorów dwóch uczelni dotycząca wprowadzenia wymogu lustracji osób wchodzących w skład rad dyscyplin naukowych. Te gremia eksperckie decydują o istotnych kwestiach mających znaczenie dla rozwoju danej dyscypliny.

Zgodnie z art. 4 pkt 18 ustawy z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, osobami pełniącymi funkcje publiczne, które mają obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego, są m.in. osoby będące członkami organu w rozumieniu Prawa o szkolnictwie wyższym (rada uczelni, rektor i senat).  Statut uczelni może przewidywać również inne organy. Takimi organami są rady dyscyplin, uprawnione do nadawania stopni naukowych bądź stopni w zakresie sztuki.

Skarżący podnoszą, że kwestia składu i zasad powoływania członków rad dyscyplin nie jest jednolicie regulowana przez uczelnie. Część przyjęła, że wchodzi do nich jedynie reprezentacja samodzielnych pracowników naukowych.  Inne zaś postanowiły, że w ich skład wchodzić będą wszyscy samodzielni pracownicy naukowi.  W tym drugim przypadku, obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego spoczywa zatem na wszystkich samodzielnych pracownikach naukowych, bez względu na to, czy wyrazili oni wolę pełnienia funkcji organu uczelni.

Skarżący chcą brać udział w pracach rad, nie chcą jednak poddać się lustracji. Argumentują m.in., że "lustracji poddaje się osoba, która będzie pełniła ważną funkcję kierowniczą i czyni to z wyboru, a także ponosi osobistą odpowiedzialność za swe działania”. Rada dyscypliny jest zaś organem kolegialnym, gdzie odpowiedzialność nie jest "ściśle personalna, lecz demokratycznie rozproszona”. Zwracają też uwagę, że obecnie "represji ustawowej podlega fakt ewentualnej współpracy agenturalnej”.

Wcześniej resort nauki i szkolnictwa wyższego informował, że kwestia lustracji członków rad dyscyplin naukowych jest mu znana. Zgodnie ze stanowiskiem dyrektora Departamentu Szkolnictwa Wyższego MNiSW z 26 listopada 2019 r., wszelkie postulaty zmian ws. oświadczeń lustracyjnych są analizowane, także pod kątem ich ewentualnego wykorzystania w procesie legislacyjnym.

RPO Adam Bondar zwrócił się do Jarosława Gowina, wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego o stanowisko w tej sprawie. Spytał też, czy planuje podjęcie działań legislacyjnych.

VII.7033.56.2019

Ewaluacja działań naukowych - od 2023 r., a nie 2021. Prośba RPO do ministra Jarosława Gowina

Data: 2020-02-14
  • O przesunięcie ewaluacji jakości działalności naukowej z 2021 r. na 2023 r. RPO wystąpił do ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina
  • Powołał się na opinie środowiska, wskazujące na zbyt późne przedstawienie zasad ewaluacji przez resort
  • A może to „być albo nie być” - dla danej uczelni, konkretnej dyscypliny naukowej i dla poszczególnych naukowców

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje sygnały o problemach, jakie mogą się pojawić w związku z pierwszą ewaluacją (oceną) jakości pracy naukowej. Ma się ona zacząć 1 stycznia 2021 r. i objąć lata 2017-2018. Od wyników zależy, jaką kategorię naukową otrzyma dana uczelnia. A to będzie mieć wpływ m.in. na: pełnię praw akademickich, wysokość przyznanej subwencji, możliwość prowadzenia kierunków studiów itd.

Jeśli dyscyplina naukowa na danej uczelni zostanie oceniona nisko – dostanie kategorię C – może się to skończyć restrukturyzacją a więc zwolnieniami pracowników. Dlatego ważne jest, by uczelnie mogły starannie przygotować się do ewaluacji. A jej podstawowe reguły środowisko akademickie poznało zbyt późno - dopiero w połowie 2019 r.

W ewaluacji dużą rolę odgrywają artykuły naukowe publikowane w czasopismach z ministerialnego wykazu. Biorąc pod uwagę cykl wydawniczy, a także niewielką liczbę czasopism w poszczególnych dyscyplinach, artykuły mogą się ukazać po roku 2020.

RPO miał wątpliwości wobec zasad ustalania tej listy. Pominęła ona większość najpoważniejszych pism prawniczych, w tym pisma o uznanej pozycji, ugruntowanym wpływie na doktrynę i orzecznictwo.

Zastrzeżenia wyrażało też wiele środowisk naukowych. Za nie do przyjęcia uznano np. nakaz stosowania nowego wykazu czasopism do publikacji ogłoszonych przed jego przyjęciem. Apelowano też o podwyższenie punktacji zasłużonych czasopism naukowych.

W ocenie Rzecznika trudno w tej sytuacji mówić o realizacji zasady pewności prawa. W tym celu należy bowiem zapewnić jasność, precyzyjność, jednoznaczność regulacji prawnej i nie zaskakiwać adresatów norm prawnych. Podmioty stosujące prawo powinny podejmować działania zgodnie z zasadą przewidywalności.

Dlatego RPO poprosił ministra o rozważenie możliwości nowelizacji przepisów tak, aby ewaluacja rozpoczęła się 1 stycznia 2023 r. i objęła lata 2019-2020. Ewentualnie wnosi o ewaluację dotyczącą lat 2017-2018 na dotychczasowych zasadach.

Przesunięcie ewaluacji pozwoliłoby wziąć pod uwagę okres, w którym wszyscy zainteresowani znają wszystkie jej kryteria. Umożliwiłoby to również dokładne i racjonalne przygotowanie się oraz zaplanowanie działań w celu uzyskania jak najlepszej oceny. Zapobiegłoby to także ocenie na podstawie przypadkowego dorobku.

Skargi na zasady recenzowania prac naukowych

Do RPO wpływają skargi na zasady recenzowania artykułów naukowych publikowanych w prawniczych czasopismach naukowych. Zarzuty mogą mieć zastosowanie również w innych dziedzinach nauki. O opinie w tej sprawie Rzecznik wystąpił do Komisji ds. Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk oraz do Rady Doskonałości Naukowej.

Skarżący wskazują, że powszechną praktyką wydawnictw czasopism jest nieprzesyłanie recenzji wydawniczych autorom artykułów. Poprzestaje się na informowaniu ich, że są one pozytywne bądź negatywne. Wyjątkowo są przesyłane lakoniczne fragmenty recenzji. Tym samym autorzy w praktyce nie mogą poznać przyczyn, dla których ich materiał nie został opublikowany.

Zapoznanie się z uwagami recenzenta mogłoby zaś służyć zmianie artykułu bądź przygotowaniu kolejnego z uwzględnieniem uwag recenzenta - ewentualnie krytycznemu odniesieniu się do recenzji, np. gdy recenzja w ocenie autora jest rażąco nierzetelna. Sprzyjałoby to też transparentności procesu wydawniczego. Skarżący podnoszą także, że wydawnictwa nie publikują nazwisk osób recenzujących, co pozbawia autorów możliwości wnioskowania o zmianę recenzenta wobec wątpliwości co do jego bezstronności.

10 lat temu problem uwzględniono w Dobrych praktykach w procedurach recenzyjnych w nauce opracowanych przez MNiSW. Postuluje się w nich dążenie do zapewnienia jak najszerszej publicznej dostępności recenzji. Podkreślono też konieczność zapobiegania sytuacjom, w których recenzent i autor pozostają w konflikcie interesów.

BPK.7033.4.2019, VII.7033.3.2020

RPO pisze do prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie nadawania tytułów profesorskich  

Data: 2020-02-06
  • Dwaj naukowcy: dr hab. Michał Bilewicz i dr hab. Walter Żelazny od dłuższego czasu czekają na nadanie tytułów profesora przez Prezydenta RP
  • Ustawa nie przewiduje merytorycznego badania odpowiedniego wniosku Centralnej Komisji przez Prezydenta RP - kandydata ocenia samo środowisko naukowe
  • Transparentności procedury sprzyjałoby nadawanie tytułów według kolejności napływających wniosków – uważa RPO
  • Budziłoby to też zaufanie kandydatów, że czynniki pozamerytoryczne nie będą miały wpływu na uzyskanie tytułu

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprosił prezydenta Andrzeja Dudę o stanowisko w sprawie.

Z doniesień medialnych  RPO dowiedział się o opóźnieniach w nadawaniu przez  Prezydenta tytułów naukowych niektórym kandydatom. Według tych doniesień, opóźnienia mogą mieć związek zarówno z wątpliwościami dotyczącymi problematyki, będącej przedmiotem pracy naukowej kandydatów (m.in. badania nad antysemityzmem), jak i działalnością pozanaukową (zaangażowanie w działalność Komitetu Obrony Demokracji).

Wśród tych osób znajdują się m.in. dr hab. Michał Bilewicz, prof. Uniwerstytetu Warszawskiego, który oczekuje na decyzję od niespełna roku oraz dr hab. Walter Żelazny, prof. Uniwersytetu w Białymstoku (oczekujący na decyzję od niespełna dwóch lat).

Zgodnie z ustawą z 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki tytuł profesora nadaje Prezydent RP na podstawie wniosku Centralnej Komisji. Ustawa nie przewiduje merytorycznego badania wniosku przez Prezydenta. Ocena dorobku kandydata do tytułu profesora odbywa się bowiem na etapie poprzedzającym jego decyzję.

Tylko w wyjątkowej sytuacji - możliwości naruszenia praw autorskich przez kandydata do tytułu profesora – ustawa przewiduje możliwość zwrócenia się przez Prezydenta RP do Centralnej Komisji o dołączenie do wniosku opinii komisji ds. etyki w nauce przy Polskiej Akademii Nauk.

Tym samym wątpliwości dotyczące wybranego przez kandydata do tytułu obszaru badań, czy jego działalność publiczna, nie podlegają weryfikacji przez Prezydenta RP.

Procedura nadawania tytułu profesora została zatem ukształtowana tak, aby umożliwić rzetelną ocenę dorobku kandydata przez przedstawicieli środowiska naukowego, czyli osoby mające wiedzę i doświadczenie.

W ocenie Rzecznika, wobec braku podstaw prawnych do dodatkowej weryfikacji i oceny kandydatów do tytułu przez Prezydenta, nadawanie tytułów odbywać się powinno według kolejności napływających wniosków. Sprzyjałoby to transparentności procedury i budziło zaufanie kandydatów, że czynniki pozamerytoryczne nie będą miały wpływu na uzyskanie tytułu.

- Przedstawiam uprzejmie Panu Prezydentowi powyższe uwagi zmierzające do skuteczniej ochrony praw obywatelskich - napisał Adam Bodnar do prezydenta Andrzeja Dudy.

Jednocześnie zwrócił się o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o wskazanie przyczyn długiego czasu oczekiwania na decyzję Prezydenta w sprawach dr. hab. Michała Bilewicza i dr. hab. Waltera Żelaznego.

VII.7034.9.2019

Dlaczego student medycyny traci prawo do stypendium, jeśli przedłuży studia z powodu choroby, a student prawa - nie?

Data: 2019-11-07
  • Prawo do stypendiów zależy w praktyce od tego, czy studia trwają pięć czy sześć lat (co jest normą na uczelniach medycznych)
  • Student medycyny straci zatem prawo do stypendium, jeśli np. z powodu choroby wydłuży czas nauki. Student prawa wydłużający naukę o rok - prawo do stypendium zachowa
  • RPO nie podważa zasady powiązania prawa do stypendium ze studiowaniem w terminie. Przepisy w nieuzasadniony sposób odmiennie traktują jednak studentów w zależności od kierunku studiów

Studenci skarżą się na zasady przyznawania stypendiów (ich podstawą jest Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce). O stypendia (socjalne, dla osób z niepełnosprawnościami, stypendium rektora lub ministra), oraz zapomogi może się ubiegać tylko ktoś, kto studiuje nie dłużej niż 6 lat. Celem przepisu jest premiowanie także za terminowe kończenie studiów.

Zastępca Dyrektora Departamentu Szkolnictwa Wyższego w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego wyjaśnił, że skoro przepisy stosuje się wobec wszystkich studentów, to nie może być mowy o dyskryminacji. RPO ma jednak wątpliwości: bo tu istotne jest nie to, że się jest studentem, ale to, że studia są w Polsce różne: jedne trwają 3 lata, inne 5, są w końcu i studia sześcioletnie. Dlatego równa reguła przyniesie nierówny skutek: ktoś, kto jest na trzyletnich studiach licencjackich, może je wydłużać do trzech lat nie tracąc prawa ubiegania się o stypendium. Student medycyny nie może mieć nawet rocznej, najbardziej zasadnej przerwy w nauce.

Rzecznik zwrócił się o stanowisko w tej sprawie do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

VII.7033.43.2019

Polskie uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

Data: 2019-10-14
  • Na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym
  • Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów
  • Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce 
  • Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce: molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów  

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

W 2018 r. Rzecznik przeprowadził badania w środowisku akademickim, by zdiagnozować zjawiska molestowania i molestowania seksualnego oraz zapewnić wsparcie osobom doświadczającym dyskryminacji. Obowiązujące przepisy nie zapewniają bowiem pokrzywdzonym skutecznej ochrony w przypadku molestowania w obszarze edukacji, zwłaszcza w relacjach pozapracowniczych czyli pomiędzy studentami czy w relacji wykładowca-studentka/student.

RPO jest w Polsce niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Obowiązki władz w tym zakresie wynikają głównie z art. 32 Konstytucji, zgodnie z którym wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a wszelkie przejawy dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny są zakazane. Ponadto art. 70 Konstytucji ustanawia obowiązek zapewnienia przez władze publiczne powszechnego i równego dostępu do wykształcenia.

Zobowiązania płyną także z ratyfikowanych umów międzynarodowych, m.in. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. , Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych Społecznych i Kulturalnych  Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej czy Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a także – w odniesieniu do dyskryminacji ze względu na płeć - Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Wyniki badań RPO

Wyniki badań RPO niepokojące: wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce. Molestowania seksualnego doświadczyły średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Spośród ankietowanych molestowania doświadczyła prawie połowa studentek i jedna trzecia studentów. Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna.

Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

Molestowanie seksualne ma poważne następstwa. Dla ponad 75%  uczestniczek badania wskazało, że miała to negatywne konsekwencje dla ich funkcjonowania. 70% kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji, poczuło się w jakimś stopniu zagrożone. Dla jednej piątek kobiet, które doświadczyły molestowania seksualnego, miało to zaś bezpośredni wpływ na dalszy przebieg studiów. Wskaźnik ten wzrastał znacząco w przypadku kobiet, które doświadczyły tego na terenie uczelni - wpływ tego na swoje studia dostrzegła prawie jedna trzecia kobiet.

Osoby, które doświadczyły molestowania na uczelni, czuły się znacznie bardziej zagrożone niż te, które doznały tego poza nią. Jest to ważne dla szkoły wyższej, gdyż badania światowe pokazują, że poczucie bezpieczeństwa jest silnie związane z wynikami w nauce. Osoby, które nie czują się bezpiecznie w szkole, osiągają znacznie gorsze wyniki.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Najlepszym przykładem są przepisy federalnej ustawy Education Amendments Act z 23 czerwca 1972 r. (tzw.  „ustawa Title IX”). Wraz z przepisami wykonawczymi i zaleceniami Departamentu Edukacji USA stworzyły one podwaliny systemu przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć i przemocy seksualnej w środowisku akademickim. Miały one przełomowy charakter jako przykład kompleksowego podejścia do tej problematyki. RPO przekazał je ministrom.

Śladem uniwersytetów amerykańskich podążają uczelnie europejskie. Przyjęcie strategii przeciwdziałania molestowaniu i dyskryminacji już od kilku lat jest ich standardem.

Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Działa m.in. Komisja Rektorska ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Uniwersytetu Warszawskiego. Podobne ciała powołano w Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i  w Uniwersytecie Wrocławskim. W Uniwersytecie Jagiellońskim powołano zaś  Pełnomocnika Rektora ds. bezpieczeństwa studentów i doktorantów, odpowiedzialnego m.in. za opracowanie procedur reagowania na zdarzenia stanowiące naruszenie wolności seksualnej studentów i doktorantów oraz przeciwdziałanie wszelkim przejawom dyskryminacji ze względu na płeć.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

W ocenie RPO takie inicjatywy są krokiem w dobrym kierunku. - Tego typu instytucje powinny jednak działać na każdej uczelni wyższej w Polsce i dysponować odpowiednimi zasobami osobowymi i finansowymi - podkreśla Adam Bodnar.

Kluczowe jest, aby nie tylko pracować nad ograniczeniem liczby takich incydentów, ale także by wykreować kulturę organizacyjną, która zaoferuje osobie pokrzywdzonej niezbędne wsparcie. Równie ważne jest też stworzenie procedury antydyskryminacyjnej, która byłaby stosowana w przypadkach molestowania i molestowania seksualnego.

RPO ma nadzieję, że zebrane dane i sformułowane rekomendacje pozwolą skutecznie przeciwdziałać wszelkim przejawom nierównego traktowania na uczelniach. Służyć temu może też ocena skali zjawiska molestowania i molestowania seksualnego na poszczególnych uczelniach i dobrania właściwych środków zaradczych, przy wykorzystaniu opracowanego na zlecenie RPO narzędzia badawczego. 

XI.420.4.2018

Kwestionariusz badania jest udostępniany na zasadzie otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z kwestionariusza należy wskazać źródło jej pozyskania, stosując w całości poniższy akapit.

 

Kwestionariusz pochodzi z badania pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentów i studentek” zrealizowanego na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich w 2017 r. przez PBS Spółka z o.o. Wyniki badania zostały opracowane przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW i opublikowane w formie raportu Rzecznika w 2018 r. Raport i kwestionariusz są dostępne w formie załączników na stronie https://www.rpo.gov.pl/pl/content/molestowanie-wsrod-studentek-i-studentow-analiza-i-zalecenia-rpo. W badaniu Rzecznika zaadaptowano kwestionariusz przygotowany w międzynarodowym projekcie Gender-Based Violence, Stalking and Fear of Crime (EU Project 2009 – 2011, JLS/2007/ISEC/415). Polska część tego badania została przeprowadzona przez Katedrę Socjologii Prawa UJ pod kierownictwem dr hab. Janiny Czapskiej, prof. UJ. Raport z tej części pt. „Przemoc seksualna wobec kobiet. Nękanie i strach przed przestępczością” ukazał się w 2012 r. (Informacje o projekcie: www.gendercrime.eu).

Strategie przeciwdziałania molestowaniu seksualnemu i systemy wsparcia dla pokrzywdzonych powinny działać na każdej uczelni w Polsce

Data: 2019-10-08
  • Strategie przeciwdziałania molestowaniu seksualnemu i systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów powinny działać na każdej uczelni w Polsce - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Chodzi nie tylko o ograniczanie takich przypadków, ale także o tworzenie odpowiedniej  kultury organizacyjnej  
  • W Polsce  jesteśmy dopiero na początku drogi: nieliczne uczelnie zdecydowały się powołać wyspecjalizowane ciała; niska jest też świadomość społeczna dyskryminacji

7-8 października 2019 r. w Warszawie odbywa się międzynarodowa konferencja „Zmiana – teraz! O czym milczeliśmy w szkołach artystycznych”, zorganizowana przez Akademię Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza. W dyskusjach szczególną uwagę poświęcono problemowi przemocy seksualnej w procesie kształcenia artystycznego. 

Spotkanie zainaugurowały wystąpienia Rektora Akademii prof. Wojciecha Malajkata, RPO Adama Bodnara i Aliny Czyżewskiej z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

- Molestowanie i molestowanie seksualne należą do najbardziej drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet – wskazał  dr hab. Adam Bodnar, przedstawiając wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie BRPO.

Przypomniał, że akcja #metoo w Polsce miała odmienny przebieg niż w innych państwach. W Polsce nie doprowadziła ona do istotnych zmian – ujawniła za to głęboko zakorzenione uprzedzenia wobec kobiet i powszechność „miękkiego” i „wrogiego” seksizmu.

Zdaniem Rzecznika niepowodzenie akcji #metoo w Polsce było spowodowane wieloma czynnikami, z których olbrzymią rolę odegrała niska świadomość społeczna dotycząca dyskryminacji. Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie RPO - rozpoznanie dyskryminacyjnej sytuacji sprawia Polkom i Polakom dużą trudność, zwłaszcza gdy chodzi o dyskryminację ze względu na płeć.

Badania wskazują, że choć ryzyko dyskryminacji ze względu na płeć, molestowania i molestowania seksualnego towarzyszy kobietom na co dzień, np. na uczelni lub podczas pracy zawodowej, kobiety czują się narażone na dyskryminację ze względu na płeć tylko nieznacznie częściej od mężczyzn (5% wobec 3%) .

Rzecznik przypomniał także wyniki badań dotyczących dyskryminacji na uczelniach wyższych z 2018 r. Spośród ankietowanych prawie połowa studentek i jedna trzecia studentów doświadczyła molestowania. Prawie co trzecia badana osoba zadeklarowała doświadczenie przynajmniej jednego zachowania o charakterze molestowania seksualnego od momentu rozpoczęcia studiów – w przeważającej większości były to kobiety. Molestowania seksualnego doświadczyły średnio aż cztery na dziesięć badanych. Badanie ujawnia także istotną zależność – doświadczenie molestowania seksualnego ma poważne następstwa – osoby, które nie czują się bezpiecznie w szkole, osiągają znacznie gorsze wyniki – podkreślił Rzecznik.

Jego zdaniem warto śledzić działania podjęte przez uczelnie zagraniczne, które dostrzegły ten problem wcześniej i wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów. W Polsce jesteśmy dopiero na początku drogi – nieliczne uczelnie zdecydowały się powołać specjalistyczne organy lub ciała. To kroki w dobrym kierunku. Tego typu instytucje powinny jednak działać na każdej uczelni wyższej w Polsce i dysponować odpowiednimi zasobami o charakterze osobowym i finansowym. Kluczowe jest także, aby nie tylko ograniczać liczbę incydentów, ale także by tworzyć kulturę organizacyjną, która zaoferuje osobie pokrzywdzonej niezbędne wsparcie.

Stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy wobec kobiet, to obowiązek wynikający z aktów prawa międzynarodowego i unijnego. Zobowiązują nas do tego postanowienia m.in. Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz dyrektywy unijnej w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw. Większej aktywności państwa w dziedzinie zwalczania przemocy seksualnej wobec kobiet domaga się również w najnowszych rekomendacjach Rada Europy i Parlament Europejski.

– W mojej ocenie najpilniejszym zadaniem jest wzmocnienie ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym – przyjęcie cywilnych i karnych środków prawnych chroniących kobiety przed przemocą seksualną we wszystkich sferach i obszarach, umożliwienie osobom pokrzywdzonym uzyskanie natychmiastowego zakazu zbliżania się. Aby położyć kres przemocy seksualnej wobec kobiet, potrzebujemy także skutecznych działań terapeutycznych wobec sprawców i szerokich działań edukacyjnych i świadomościowych – podkreślił Adam Bodnar. 

 

Dlaczego doktorat można robić tylko na jednej uczelni? Resort nauki odpowiada Rzecznikowi

Data: 2019-10-04
  • Doktoranci skarżą się, że nie mogą w tym samym czasie kształcić się w więcej niż jednej szkole doktorskiej
  • To arbitralna ingerencja w konstytucyjne prawo do nauki - ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Resort nauki odpiera ten zarzut, bo każdy może ubiegać się o rekrutację do większej liczby szkół doktorskich, ale musi wybrać tylko jedną
  • Ministerstwo uzasadnia to koniecznością wyższej jakości i skuteczności kształcenia doktorantów, zwiększeniem liczby doktorów i racjonalnością wydawania publicznych pieniędzy 

"Jednocześnie można być doktorantem tylko w jednej szkole doktorskiej" - stanowi art. 200 ust. 7 ustawy z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Nie wyklucza to studiowania w kolejnej szkole doktorskiej po ukończeniu pierwszej. Wtedy jednak doktorant, mający już stopień doktora, nie może otrzymywać stypendium doktoranckiego. Ponadto ustawa przewiduje możliwość przygotowania rozprawy doktorskiej w odpłatnym trybie eksternistycznym. Ograniczeń nie ma zaś co do możliwości jednoczesnego przygotowywania kilku rozpraw doktorskich w więcej niż jednym trybie eksternistycznym.

Argumenty RPO

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi w tej sprawie. Zwrócił on uwagę, że uzasadnienie projektu ustawy nie zawierało przyczyn tej regulacji. A ograniczeń nie było w poprzedniej ustawie. 

Przyjęte rozwiązanie budzi wątpliwości RPO, bo ogranicza prawo do nauki (art. 70 ust. 1 Konstytucji). Z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 5 czerwca 2014 r. wynika, że państwo może ograniczyć dostęp do kształcenia, ale musi to czynić na podstawie kryteriów merytorycznych, a zwłaszcza osiągnięć kandydatów. 

Tymczasem przepis ustawy arbitralnie ingeruje w możliwość dostępu do szkół osobom, które kształcą się już w innej szkole doktorskiej. Kandydaci - bez względu na osiągnięcia - będący już doktorantami w szkołach doktorskich, nie mogą podjąć kształcenia w innej szkole. Może to zatem oznaczać, że do szkoły doktorskiej dostanie się osoba o niższych osiągnięciach, a nie o wyższych - jedynie z powodu bycia już doktorantem. 

W ocenie RPO wykluczenie możliwości nieodpłatnego pobierania nauki przez doktorantów nie znajduje uzasadnienia, ponieważ:

1. Nie może nim być konieczność ochrony finansów państwa. Umożliwienie doktorantom jednoczesnego kształcenia się w więcej niż jednej szkole nie musi bowiem oznaczać dodatkowych kosztów, związanych z koniecznością wypłaty stypendium (doktorant mógłby je uzyskiwać tylko w jednej szkole).

2. Trudno uznać, że celem ograniczenia jest zagwarantowanie dostępu do studiów jak największej liczbie osób - przez eliminację np. nieodpowiedzialnego korzystania z prawa do bezpłatnego studiowania. Przepisy nie uzależniają bowiem możliwości kształcenia w kolejnej szkole doktorskiej od osiągnięć w trakcie studiów.

3. Przepis nie zapewnia wysokiej jakości pracy naukowej doktorantów. Nie jest bowiem trafne założenie, że doktorant kształcący się w dwóch szkołach nie będzie w stanie prowadzić badań na odpowiednim poziomie.

Rzecznik wystąpił w tej sprawie do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Odpowiedź MNiSzW

W odpowiedzi wiceminister nauki dr Sebastian Skuza napisał, że szkoła doktorska to nowa forma kształcenia doktorantów. To odejście od modelu studiów doktoranckich (tzw. studiów trzeciego stopnia), który miał liczne wady. Były wśród nich m.in. coraz większe upodabnianie się studiów doktoranckich do studiów wyższych, ale z pominięciem zewnętrznej oceny jakości kształcenia, niska skuteczność kształcenia oraz brak adekwatnego wsparcia finansowego dla doktorantów.

Ustawa z 20 lipca 2018 r. dopuszcza możliwość nadania stopnia doktora w dziedzinie np. doktora nauk humanistycznych bez wyszczególniania dyscypliny. Wprowadza zatem nowe możliwości interdyscyplinarnych rozpraw doktorskich na styku różnych zainteresowań badawczych kandydatów. Brak takich możliwości w poprzednim stanie prawnym mógł skłaniać niektóre osoby do podejmowania prób uzyskania stopnia doktora w dwóch (lub więcej) różnych dyscyplinach i w ramach równolegle podejmowanych studiów doktoranckich.

W ocenie wiceministra założenia systemu szkół doktorskich uwzględniają potrzebę radykalnego podniesienia skuteczności kształcenia doktorantów. Koreluje to z koniecznością realizacji innego celu - zmierzenia się z problemem relatywnie niskiej liczby osób uzyskujących w Polsce stopień doktora. W ostatnim rankingu European Innovation Scorehoard Polska plasuje się na trzecim od końca miejscu pod względem nowo wypromowanych doktorów (w relacji do liczby osób w wieku 25-34).

Celem nowego systemu powinno być uzyskanie stopnia doktora przez jak największą liczbę uczestników tego kształcenia w możliwie najkrótszym czasie. Także dlatego konieczne są rozwiązania pozwalające na skoncentrowanie wysiłku kandydata, jak również wysiłku organizacyjnego i finansowego po stronie systemu.

Wprowadzenie nowego systemu jest przejawem polityki państwa nakierowanej na instytucjonalne i finansowe wspieranie młodych naukowców. Jest to widoczne zwłaszcza w kontekście uzyskania przez doktoranta obligatoryjnego wsparcia w postaci stypendium doktoranckiego. Każdy doktorant niemajacy stopnia doktora będzie otrzymywał co miesiąc stypendium doktoranckie, którego wysokość w pierwszym okresie kształcenia będzie wynosiła co najmniej 37% wynagrodzenia profesora (dziś jest to 6410 zł), a po miesiącu, w którym zostanie przeprowadzona ocena śródokresowa - co najmniej 57%. Skala tego wsparcia jest tak duża i wyjątkowa, że uzasadnia wprowadzenie regulacji racjonalizujących korzystanie z niej.

Prawo o szkolnictwie wyższym nie ustanawia generalnego zakazu ubiegania się o więcej niż jeden stopień naukowy doktora w jednym czasie - wskazuje Sebastian Skuza. Ustawa przewiduje bowiem dwa tryby: kształcenie w szkole doktorskiej i tryb eksternistyczny. Ustawa nie przewiduje zakazu łączenia tych trybów. Nie ogranicza również możliwości wyboru szkoły doktorskiej. Nie ma zakazu wzięcia udziału w rekrutacji do większej liczby szkół doktorskich. Oznacza natomiast konieczność wyboru tylko jednej z nich, w przypadku pozytywnego zakończenia przez kandydata więcej niż jednego procesu rekrutacji.

Nieuprawniony jest zarzut naruszenia konstytucyjnego prawa do nauki (art. 70 ust. 1 Konstytucji RP). Obowiązująca regulacja w pełni respektuje prawo każdego, kto spełnia określone prawem warunki, do nauki w szkole doktorskiej. W szczególności ustawa nie wyłącza żadnej arbitralnie określonej kategorii osób spod jej regulacji, wskazuje jedynie, że określony tryb kształcenia jest dostępny w zracjonalizowanym zakresie.

- Jest to uzasadnione wymogami związanymi z zapewnianiem wysokiej jakości i skuteczności kształcenia doktorantów, potrzebą zwiększenia liczby osób posiadających stopień doktora, a także koniecznością racjonalnego gospodarowania środkami publicznymi przeznaczonymi na naukę – podkreślił wiceminister Sebastian Skuza.

VII.7033.36.2019

Doktorantem można być tylko na jednej uczelni. RPO pyta o powody takiego ograniczenia

Data: 2019-08-21
  • Doktoranci skarżą się, że nie mogą w tym samym czasie kształcić się w więcej niż jednej szkole doktorskiej
  • To arbitralna ingerencja w konstytucyjne prawo do nauki - ocenia RPO
  • Ograniczyć dostęp do kształcenia można, ale na podstawie kryteriów merytorycznych, a zwłaszcza osiągnięć kandydatów
  • Tymczasem do szkoły doktorskiej może się dostać ktoś o niższych osiągnięciach, niż inny o wyższych, który gdzieś już jest doktorantem

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące wykluczenia możliwości jednoczesnego kształcenia się w więcej niż jednej szkole doktorskiej. Rzecznik spytał o to wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

"Jednocześnie można być doktorantem tylko w jednej szkole doktorskiej" - stanowi art. 200 ust. 7 ustawy z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Nie wyklucza to studiowania w kolejnej szkole doktorskiej po ukończeniu pierwszej. Wtedy jednak doktorant, mający stopień doktora, nie może otrzymywać stypendium doktoranckiego.

Ponadto ustawa przewiduje możliwość przygotowania rozprawy doktorskiej w odpłatnym trybie eksternistycznym. Ograniczeń nie ma zaś co do możliwości jednoczesnego przygotowywania kilku rozpraw doktorskich w więcej niż jednym trybie eksternistycznym bądź w trybie eksternistycznym i jednocześnie w szkole doktorskiej.

Uzasadnienie projektu ustawy nie zawiera przyczyn wprowadzenia tej regulacji. A  ograniczeń możliwości wyboru szkoły doktorskiej nie było w poprzedniej ustawie. 

Przyjęte rozwiązanie budzi wątpliwości bo ogranicza prawo do nauki - art. 70 ust. 1 Konstytucji.  Zapis ten interpretowany jest jako zobowiązujący państwo do zapewnienia nieskrępowanej możliwości dostępu do wykształcenia dla możliwie dużej liczby osób.

Nie oznacza to jednak, że państwo ma obowiązek zapewnienia możliwości kształcenia się na studiach, w tym też studiach trzeciego stopnia, wszystkim deklarującym taką chęć i mającym maturę. Z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 5 czerwca 2014 r. wynika, że państwo może ograniczyć dostęp do kształcenia, ale musi to czynić na podstawie kryteriów merytorycznych, a zwłaszcza osiągnięć kandydatów. 

Tymczasem rozwiązanie wobec szkół doktorskich arbitralnie ingeruje w możliwość dostępu do szkół osobom, które kształcą się już w innej szkole doktorskiej. Kandydaci - bez względu na posiadane osiągnięcia - będący już doktorantami w szkołach doktorskich, nie mogą podjąć kształcenia w innej szkole. W praktyce może to oznaczać, że do szkoły doktorskiej dostanie się osoba o niższych osiągnięciach, a nie o wyższych - jedynie z powodu bycia już doktorantem. 

Ci, którzy będą chcieli podjąć kształcenie w innej szkole doktorskiej, będą musieli wstrzymać się z tym do ukończenia studiów. Wtedy będą mogli podjąć nieodpłatne kształcenie w innej szkole - ale bez możliwości uzyskania stypendium. Ponadto będą mogli się kształcić w ramach płatnego trybu eksternistycznego. 

W ocenie Rzecznika czasowe wykluczenie możliwości nieodpłatnego pobierania nauki przez doktorantów nie znajduje uzasadnienia, gdyż:

1. Nie może nim być konieczność ochrony finansów państwa. Umożliwienie doktorantom jednoczesnego kształcenia się w więcej niż jednej szkole nie musi bowiem oznaczać dodatkowych kosztów, związanych z koniecznością wypłaty stypendium (doktorant mógłby je uzyskiwać tylko w jednej szkole).

2. Trudno uznać, że celem tego ograniczenia jest zagwarantowanie dostępu do studiów jak największej liczbie osób - przez eliminację zachowań patologicznych (nieodpowiedzialnego korzystania z prawa do bezpłatnego studiowania). Przepisy nie uzależniają bowiem możliwości kształcenia w kolejnej szkole doktorskiej od określonych osiągnięć w trakcie studiów bądź pozytywnego ich ukończenia w szkole doktorskiej, lecz jedynie od formalnego zakończenia kształcenia w jednej z nich.

3. Przepisy te nie służą też zapewnieniu wysokiej jakości pracy naukowej doktorantów. Nie jest bowiem trafne założenie, że doktorant kształcący się w dwóch szkołach nie będzie w stanie prowadzić badań na odpowiednim poziomie. Niektórzy już dziś z powodzeniem przygotowują rozprawy doktorskie z różnych dziedzin na tych samych lub różnych uczelniach. A możliwość wywiązania się przez doktoranta z obowiązków podczas pracy nad więcej niż jednym doktoratem powinna być oceniana na etapie rekrutacji do szkół doktorskich. 

VII.7033.36.2019

RPO do Ministra Infrastruktury: ulgowe bilety ZTM także dla studentów spoza UE

Data: 2019-08-16
  • Nie wszyscy studenci i doktoranci są w Polsce równo traktowani w kwestii ulg na przejazdy środkami transportu publicznego 
  • Takiego prawa pozbawieni są studenci spoza Unii Europejskiej, doktoranci-obywatele RP z uczelni zagranicznych oraz wszyscy studenci uczelni z zagranicy, którzy nie studiują w Polsce
  • Różnicowanie prawa do ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca nauki jest sprzeczne nie tylko z polską ustawą, ale i z normami UE - podkreśla RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje skargi  na nierówne traktowaniu studentów i doktorantów w dostępie do ulg na przejazdy środkami publicznego transportu zbiorowego.  

Co mówią przepisy?

Zgodnie z ustawą z 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego, studenci do ukończenia 26. roku życia oraz doktoranci mają prawo do ulgi na przejazdy na podstawie biletów jednorazowych, imiennych biletów miesięcznych oraz przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego autobusowego.

Ustawa stanowi, że minister właściwy do spraw transportu, w porozumieniu z ministrami pracy, oświaty i wychowania oraz szkolnictwa wyższego, określi w rozporządzeniu rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulg. W upoważnieniu do wydania rozporządzenia wskazano, że ma ono określać jedynie rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do ulg, nie zaś zawężać grono podmiotów mogących z nich korzystać.

Kto jest wykluczony?

Tymczasem rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z 20 kwietnia 2017 r. w sprawie rodzajów dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów zawiera regulacje, które w sposób nieuprawniony i dyskryminujący ograniczają uprawnienie do ulg. Wyklucza ono bowiem taką możliwość wobec:

  • studentów spoza Unii Europejskiej,
  • studentów będących obywatelami UE bądź członkami rodziny obywateli UE, którzy nie posiadają dokumentu potwierdzającego prawo stałego pobytu w Polsce,
  • doktorantów będących obywatelami Polski i studiujących za granicą,
  • wszystkich studentów uczelni zagranicznych, którzy nie są studentami uczelni polskich.

Sprzeczność z ustawą; wątpliwość pod kątem norm UE 

W ocenie Rzecznika takie przepisy rozporządzenia pozostają w sprzeczności z ustawą o uprawnieniach do ulgowych przejazdów - w związku z art. 92 ust. 1 Konstytucji. Ustawa przyznaje bowiem studentom oraz doktorantom możliwość skorzystania z ulgowego przejazdu - bez względu na obywatelstwo czy miejsce pobierania nauki. 

Zgodnie zaś z art. 92 ust. 1 Konstytucji, rozporządzenia są wydawane przez organy w niej wskazane, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Według RPO rozporządzenie przekracza zatem upoważnienie ustawowe. Wprowadza bowiem dodatkowe kryteria, nieprzewidziane w ustawie, odnoszące się do możliwości skorzystania z ulgi.

Ponadto z uwagi na fakt, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, przepisy rozporządzenia - w zakresie, w jakim różnicują możliwość skorzystania z ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca zamieszkania - mogą budzić wątpliwości co do zgodności z normami UE.

Rzecznik zwrócił też uwagę, że obecne rozwiązania w kwestii ulg na przejazdy nie sprzyjają mobilności studentów i doktorantów.  Wręcz przeciwnie - premiują postawy osób, które z możliwości pobierania nauki zagranicą nie skorzystały. Ponadto takie regulacje nie przyczyniają się do optymalnych warunków studiowania i prowadzenia badań w Polsce dla studentów i doktorantów pochodzących z innych krajów.

Działania RPO 

W marcu 2019 r. Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Wicepremier, minister Jarosław Gowin odpowiedział, że po wystąpieniu Komisji Europejskiej polskie władze zobowiązały się do zmiany rozporządzenia. Prawo do ulgi ma przysługiwać również studentom-obywatelom UE, mającym prawo stałego pobytu w Polsce, którzy studiują za granicą. 

Zarazem Jarosław Gowin uznał za zasadne rozważenie poszerzenia katalogu dokumentów uprawniających do ulg, tak by umożliwić wykorzystywanie w Polsce przez doktorantów legitymacji ISIC (International  Student Identity Card - międzynarodowej karty studenckiej dla uczniów i studentów całego świata).

Dodał, że nie posiada kompetencji co do ustalania ulg na przejazdy transportem zbiorowym, a adresatem uwag w tym zakresie powinien być minister właściwy do spraw transportu. Poszerzenie katalogu osób objętych tym wsparciem spowodowałoby zwiększenie obciążeń budżetu państwa, co winno uzyskać aprobatę ministra właściwego do spraw finansów publicznych. A organem właściwym do przeprowadzenia procesu legislacyjnego w tej sprawie jest Minister Infrastruktury.

Teraz RPO napisał do ministra Andrzeja Adamczyka. Zwrócił się do niego o podjęcie działań w celu odpowiednich zmian legislacyjnych. 

Inny wątek sprawy ulg zbada TK

W lipcu 2019 r. Rzecznik przyłączył się do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (sygn. akt SK 42/19) w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela w sprawie tych ulg. 

RPO wniósł, by TK uznał niekonstytucyjność zaskarżonego przepisu rozporządzenia MI z 25 października 2002 r. - w zakresie, w jakim nakazuje on obywatelom polskim, studentom w wieku do lat 26., studiującym za granicą, którzy chcą skorzystać z ulgi komunikacyjnej, posiadanie międzynarodowej legitymacji studenckiej ISIC.

W ocenie RPO jest to niezgodne z art. 58 ust. 1 (wolność zrzeszania się), w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 51 ust. 1 (nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby), w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia). 

VII.7033.8.2015

Co pozwala kurierom Ubera obchodzić obowiązek zezwolenia na pracę w Polsce

Data: 2019-07-01
  • Po interwencji RPO Inspekcja Pracy odtwarza mechanizm działania w Polsce firmy z grupy UBER. Nie zatrudnia ona nikogo poza pracownikami biurowymi. Nie zajmuje się też rozwożeniem jedzenia
  • Dowożący je kurierzy-cudzoziemcy formalnie są tylko użytkownikami aplikacji internetowej. Prowadzą działalność gospodarczą, a kolejni kurierzy mogą być podzleceniodawcami takich małych firm
  • Kurierzy ci nie podlegają ustawie o działalności gospodarczej, bo wykazują bardzo małe dochody. Dzięki temu nie muszą występować o zgodę na pracę w Polsce 
  • Utrudnia to skuteczne kontrole inspektorom pracy. Skomplikowany system rozliczeń sprawia zaś, że cudzoziemcy nie otrzymują należnego wynagrodzenia

Na ulicach największych miast często widać osoby na rowerach z pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie zamawiane przez aplikację internetową. Są nimi głównie obywatele Indii ze statusem studentów. Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

Działania RPO

RPO podjął z urzędu sprawę kurierów Uber Eats po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”. Nabrał wątpliwości m.in., czy dowożenie posiłków w systemie Uber Eats jest zgodne z warunkami pracy w Polsce.

Z reportażu wynikało, że część kurierów wykonuje zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich są samozatrudnienii; większość dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest ustnie przez pośredników (tzw. partnerów flotowych). Obywatele Indii przyjeżdżają do Polski, zapisują na studia w prywatnych uczelniach, a następnie korzystają ze statusu studenta (płacą niższe podatki i składki).

Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa o udostępnienie zapowiadanej w 2018 r. kontroli dotyczącej działania Uber Eats. Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka zwrócił się zaś o rozważenie kontroli warunków pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. A ponieważ kurierzy są formalnie studentami dwóch prywatnych uczelni, o zwrócenie na to uwagi wystąpił do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy – model funkcjonowania UBER Eats

Okręgowy Inspektorat Pracy w Warszawie ustalił, że UBER Eats nie jest podmiotem gospodarczym prowadzącym działalność w Polsce. Tę prowadzi firma Uber Poland Sp. z o.o., której właścicielami są dwa podmioty zarejestrowane w Holandii. Uber Poland sp. z o.o. zatrudnia 20 obywateli polskich, wykonujących prace administracyjno-biurowe (to wynika z kontroli Inspekcji Pracy w  2018 r. i w 2017 r.). Nie zatrudnia natomiast kurierów i nie zajmuje się rozwożeniem żywności czy przewozem osób.  Jej działalnośc polega głównie na obsłudze aplikacji internetowych umożliwiających przewozy osób czy jedzenia. 

Sama aplikacja internetowa, za której pośrednictwem można zamówić posiłek z restauracji, a także zostać kurierem (po zarejestrowaniu na www uber.com), jest prowadzona przez firmę Uber Technologies Inc. z siedzibą w USA. Kurier jest więc po prostu użytkownikiem aplikacji. Udostępnianie tego rodzaju aplikacji jest natomiast przedmiotem działalności gospodarczej innych podmiotów wchodzących w skład grupy UBER.

Kurierzy rozwożący jedzenie w Polsce formalnie prowadzą działalność gospodarczą lub też wykonują tzw. działalność nieewidencjonowaną - z uwagi na to, że ich przychód nie przekracza 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Nie są więc przedsiębiorcami w rozumieniu ustawy z 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców.

Mogą powierzać pracę zarobkową innym osobom. Zatem mogą być zleceniodawcami innych kurierów.

Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy – jak to wygląda w praktyce

Główny Inspektor Pracy wystąpił 8 marca 2019 r. do Komendanta Głównego Straży Granicznej o wspólne działania kontrolne. Znane są wyniki z obszarów inspektoratów pracy w Krakowie, Rzeszowie i Olsztynie. Udało się np. wytypować podmioty, na rzecz których wykonywało pracę dwóch kierowców samochodów osobowych.

Kierowcy ci oświadczyli:

  • że mają umowy z firmami powierzającymi pracę. 
  • że realizują przewóz osób, jednak dla nikogo nie świadczą pracy,
  • że jeżdżą za kolegę,
  • że dorabiają sobie w ramach nierejestrowanej działalności gospodarczej itp.

Te kontrole pozwoliły wytypować do kontroli kolejne podmioty współpracujące z firmami należącymi do grupy UBER.

Działalność jednej polega na poszukiwaniu kierowców okazjonalnych do przewozów osób dla podmiotu zewnętrznego. Nie zatrudnia pracowników, a na jej rzecz wykonuje usługi jeden zleceniobiorca. Kierowcy funkcjonują w ramach aplikacji internetowych i mają zawarte umowy zlecenia z partnerem kontrolowanej firmy. Sama zaś firma zapewnia obsługę techniczno-organizacyjną kierowców, tj. rejestruje ich w aplikacji internetowej, doradza im oraz pomaga rozwiązywać problemy z aplikacją i rozliczeniami finansowymi.

Działalność drugiej firmy, z woj. warmińsko-mazurskiego polega na odpłatnym przewozie osób w ramach platform Uber i Taxify, a usługi świadczone są na terenie Warszawy i okolic. Powierza ona pracę wyłącznie obywatelom polskim. Czynności Straży Granicznej również nie wykazały powierzania pracy cudzoziemcom.

Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy – wnioski

- Podsumowując, należy stwierdzić, że wykonywanie pracy z wykorzystaniem aplikacji internetowych jest nową formą związaną z pracą cudzoziemców. W tym modelu trudno mówić o istnieniu typowego związku między podmiotem powierzającym pracę a cudzoziemcem. Jest to relacja zbliżona raczej do wykonywania zleceń w ramach prowadzonej działalności gospodarczej – napisał RPO Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek.

Firmy oferujące pracę cudzoziemcom, wykorzystując aplikacje internetowe, zawierają z nimi jedynie umowy dotyczące wypożyczenia sprzętu i udostępnienia aplikacji, ale nie jest to równoznaczne z zatrudnieniem cudzoziemca w danym podmiocie. Skomplikowany (zwłaszcza dla cudzoziemców) system rozliczeń finansowych wynikający ze wspomnianych umów prowadzi często do sytuacji, że osoby wykonujące pracę nie otrzymują należnego, wynagrodzenia lub jest ono obciążone karami pieniężnymi. Poza tym stosowany przez firmy z grupy UBER i podmioty z nimi współpracujące schemat „zatrudniania" utrudnia prowadzenie skutecznych kontroli przez inspektorów pracy.

Wiesław Łyszczek podkreślił, że wprowadzony 30 kwietnia 2018 r. art. 5 ust. 1 ustawy z 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców - zgodnie z którym nie stanowi działalności gospodarczej taka forma działalności, z której przychód nie przekracza w żadnym miesiącu 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę - umożliwia cudzoziemcom oraz podmiotom powierzającym im pracę obchodzenie przepisów dotyczących obowiązku posiadania zezwolenia na pracę na terytorium Polski

III.7041.6.2019

Rzecznik interweniuje ws. eksperymentu na uczelni, gdzie strzelano do zwłok

Data: 2019-06-13
  • W Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi przeprowadzono eksperymenty naukowe, polegające na strzelaniu z broni pneumatycznej do ludzkich zwłok
  • Takie działania rodzą wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich jako naruszające cześć nieżyjących i godzące w kult pamięci osoby zmarłej 

Zgodnie z doniesieniami medialnymi, eksperyment miał na celu zbadanie, jak poważne uszkodzenia może spowodować użycie broni pneumatycznej,  na którą nie trzeba mieć pozwolenia. Wyniki prowadzonych badań miały być niewpisywane do protokołów sekcyjnych, by nie dowiedział się o nich prokurator prowadzący postępowanie oraz rodziny osób zmarłych.

Zgodnie z prawem nie jest dopuszczalne samowolne podjęcie decyzji przez uczelnię w zakresie prowadzenia eksperymentów na  osobach zmarłych. Zgodnie z ustawą z 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych, zwłoki mogą być przekazane uczelni medycznej do celów dydaktycznych i naukowych, jeśli nie zostały pochowane przez uprawnione do tego podmioty i wyraził na to zgodę właściwy starosta. Ponadto według tej ustawy zwłoki do celów naukowych mogą być również przekazane uczelni na podstawie pisemnego oświadczenia osoby, która pragnie przekazać swoje zwłoki.

Niezależnie od tego, przekazanie zwłok w celu badań naukowych nie wyłącza konieczności postępowania względem nich w sposób odpowiedni, tj. z poszanowaniem godności należnej zmarłemu. W przeciwnym razie może dojść do naruszenia kultu pamięci osoby zmarłej, który obejmuje prawo do pochówku, sprawowanie opieki nad grobem oraz okazywanie szacunku zmarłemu.

Rzecznik poprosił rektora Uniwersytetu Medycznego w Łodzi o wyjaśnienia, zwłaszcza o podanie, na jakiej podstawie prowadzono badania, czy uzyskano wymagane prawem zgody bądź zezwolenia właściwych podmiotów i instytucji oraz czy informowano o badaniach członków rodziny zmarłych.

VII.5002.3.2019

Uczelnia z Józefowa, w której studiują kurierzy Uber Eats, nie narusza praw i wolności

Data: 2019-05-15
  • Wyższa Szkoła Gospodarki Euroregionalnej, gdzie studiują m.in. obywatele Indii-dostawcy Uber Eats, nie narusza ich praw i wolności
  • Stwierdził tak Rzecznik Praw Obywatelskich po wyjaśnieniach uczelni co do zasad rekrutacji, kwestii opłat za studia i jakości kadry naukowej
  • Także Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego uznał, że nie ma potrzeby podjęcia działań nadzorczych wobec tej uczelni

Na ulicach największych miast często widać osoby na rowerach z charakterystycznymi pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie klientom do domów lub miejsc pracy – zamawiane przez specjalną aplikację.  Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

Działania RPO

RPO podjął z urzędu wielowątkową sprawę kurierów Uber Eats po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”, gdzie opisano warunki dowozu jedzenia przez kurierów.

Z reportażu wynikało, że część kurierów wykonuje swe zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich wykonują pracę w formie samozatrudnienia; większość dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest przez pośredników (tzw. partnerów flotowych), bez zachowania formy pisemnej.

Jedzenie dostarczają głównie obywatele Indii o statusie studentów. Zachęceni obietnicami lepszych warunków życia, mają płacić wysokie czesne za studia w prywatnych uczelniach, które ich rekrutują w Indiach. Już w Polsce, w celu zdobycia środków utrzymania, podejmują pracę jako kurierzy. Ich status studentów umożliwia niższe obciążenia podatkowe oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych – pisał „DF” .

W 2018 r. media donosiły, że inspekcja sanitarna zainteresowała się sprawą i zapowiedziała kontrolę warunków higienicznych przewożenia posiłków. Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

O udostępnienie raportu z zapowiadanej 2018 r. kontroli podmiotów realizujących dostawy jedzenia na zlecenie Uber Eats lub podmiotów współpracujących, Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa. Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka zwrócił się zaś o rozważenie kompleksowej kontroli warunków wykonywania pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. 

Według reportażu „DF”, zajęcia dla obcokrajowców w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie prowadzone są na niskim poziomie, przez osoby nieposługujące się w dostatecznym stopniu językiem angielskim. Na zajęciach nie jest wymagana obecność. Rekrutacja na uczelnię studentów z Indii jest prowadzona we współpracy z zagranicznym pośrednikiem, który ma pobierać dodatkową opłatę związaną z rekrutacją.

Z kolei Wyższa Szkoła Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu, ma nie zwracać kandydatom opłat za wystawienie zaproszenia do studiów, jeśli kandydat nie uzyska polskiej wizy. Praktyki takie budzą wątpliwości co do zgodności z prawem.

W związku z tym RPO zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o podjęcie przewidzianych prawem działań nadzorczych.

Wyjaśnienia WSGE

Zarzutom „DF” zaprzeczyła w piśmie z 8 marca 2019 r. do RPO rektor Wyższej Szkoły Gospodarki Euroregionalnej dr hab. Magdalena Sitek. Zadeklarowała  poddanie się ewentualnej kontroli MNiSW. Jednocześnie, zarzucając tekstowi „DF” podawanie nieprawdy, a nawet pomówień, wskazała m.in., że

  • we wszystkich polskich uczelniach, poza WSGE, wystarczy zapłacić czesne za pierwszy rok studiów, aby otrzymać list zapraszający. Dla WSGE nie wystarczy to do rekrutacji, a pracownik szkoły na miejscu w Indiach weryfikuje jakość kandydatów i ich znajomość jęz. angielskiego;
  • czesne WSGE jest jednym z najniższych wśród uczelni oferujących studia w jęz. angielskim, a jego wysokość nie zmienia się od wielu lat, wyższe czesne dotyczy tylko informatyki;
  • pracę dorywczą podejmują studenci nie tylko WSGE, ale też publicznych uczelni;   
  • podawanie w wątpliwość jakości kształcenia w WSGE jest krzywdzące dla uczelni, zajęcia dla cudzoziemców prowadzą osoby biegle władające jęz. angielskim, posiadające co najmniej stopień doktora oraz pracują lub pracowały w renomowanych uczelniach;
  • uczelnia prowadzi elektroniczny system sprawdzania obecności studentów i wykładowców; mimo, że żadna uczelnia w Polsce nie ma prawa wymagać obecności studenta na zajęciach, WSGE to sprawdza, a na podstawie sumarycznego wyniku studenta z każdego przedmiotu stawiane są mu inne, dodatkowe wymagania. Za najlepszą obecność oraz najlepsze wyniki w nauce uczelnia przydziela własne stypendium.

Wnioski RPO i MNiSW

13 maja 2019 r. Rzecznik napisał do rektor Magdaleny Sitek, że po zapoznaniu się z jej pismem i w wyniku uzyskanych wyjaśnień nie stwierdził naruszenia praw i wolności obywatelskich.

Minister Nauki powiadomił zaś 23 kwietnia RPO, że pismo rektor Magdaleny Sitek do Rzecznika wyjaśnia m.in. zasady procesu rekrutacyjnego, kwestię czesnego oraz jakości kadry naukowej uczelni. - Wyjaśnienia te w wystarczający sposób przedstawiły sytuację; zasadnym jest zatem wstrzymanie się od podejmowania działań nadzorczych w niniejszej sprawie – ocenił minister.

Jednocześnie Jarosław Gowin wezwał Wyższą Szkolę Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu do złożenia wyjaśnień w kwestii zasad zwrotu opłat od kandydatów na studia. Po otrzymaniu informacji od uczelni możliwe będzie podjęcie decyzji co do ewentualnych dalszych działań nadzorczych.

VII.7033.10.2019

RPO: dyskryminacja w dostępie do specjalistycznych szkoleń w Lotniczej Akademii Wojskowej

Data: 2019-04-12
  • Część studentów Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie jest dyskryminowana w dostępie do oferty edukacyjnej – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Kwalifikowanie na praktyczne szkolenie lotnicze jest bowiem różnicowane w zależności od tego, czy studenta przyjęto w wyniku pierwszej czy też kolejnej rekrutacji
  • Tymczasem o rekrutacji na takie specjalistyczne szkolenie powinny decydować względy merytoryczne, jak średnia ocen i doświadczenie lotnicze

Skarga w tej sprawie wzbudziła wątpliwości Rzecznika co do zgodności z prawem procedury kwalifikacji studentów Lotniczej Akademii Wojskowej na praktyczne szkolenie lotnicze.

Z przesłanych w skardze informacji wynika, że zgodnie z zapisami Regulaminu z 2018 r. ws. kwalifikowania studentów kierunku lotnictwo i kosmonautyka na praktyczne szkolenie lotnicze w Akademickim Centrum Szkolenia Lotniczego, uczelnia różnicuje możliwość skorzystania z tych zajęć w zależności od tego, czy student został przyjęty na studia w wyniku pierwszej czy kolejnej rekrutacji. Z uwagi zaś na duże zainteresowanie tym szkoleniem, w praktyce druga tura naboru, w której mogą brać udział studenci wykluczeni z pierwszej tury, nie odbywa się z uwagi na wyczerpanie miejsc.

W ocenie Rzecznika brak jest podstaw do takiego różnicowania studentów. Ustawodawca nie wprowadził odmiennych regulacji co do dostępu do szkół wyższych w zależności od tego, czy student ponownie rekrutował się na uczelnię. A przy rekrutacji na specjalistyczne szkolenie, o którym mowa, decydujące znaczenie powinny mieć czynniki merytoryczne, takie jak średnia ocen oraz posiadane doświadczenie lotnicze. Nie powinno zaś być istotne, w której rekrutacji student został przyjęty na studia

Dlatego zastosowane kryterium kwalifikujące prowadzi do odmiennego traktowania podmiotów podobnych w oparciu o pozbawioną znaczenia cechę, co narusza konstytucyjną zasadę niedyskryminacji (art. 32 Konstytucji). Uzasadnieniem dyskryminujących rozwiązań nie może być autonomia uczelni wyższych. Działania uczelni, choć autonomiczne, nie mogą bowiem naruszać powszechnie obowiązującego prawa.

Według uczelni ten zapis Regulaminu miał być reakcją na naganne - zdaniem uczelni - zachowanie studentów, polegające na celowej rezygnacji ze studiów i przystępowaniu do ponownej rekrutacji, by zwiększyć szanse na udział w szkoleniu. Zdaniem Rzecznika może budzić wątpliwości stawianie studentom zarzutu ze skorzystania z prawnie przewidzianej możliwości. A przyczyny ponownej rekrutacji na studia bywają różne. Mogą się wiązać np. z trudną sytuacją rodzinną bądź ekonomiczną studenta.

Choć rekrutacja na szkolenie lotnicze nie może być utożsamiana z rekrutacją na uczelnie wyższe, to nie zwalnia to uczelni z obowiązku zapewnienia niedyskryminującego dostępu do oferty edukacyjnej wszystkim studentom. Bez znaczenia jest fakt ograniczonych środków finansowych na szkolenie. Nie negując dopuszczalności limitowania dostępu do określonych kursów z uwagi na ograniczone zasoby, Rzecznik podkreśla konieczność zapewnienia równych zasad rekrutacyjnych w ramach dostępnych miejsc szkoleniowych.

Ponadto wątpliwości RPO budzi także wprowadzenie ograniczenia co do  możliwości rekrutacji na szkolenie bez jednoczesnego ustanowienia przepisów przejściowych, regulujących możliwość rekrutacji na szkolenie przez osoby będące aktualnie studentami. Wybierając uczelnię wyższą i podejmując na niej kształcenie, studenci – zgodnie z obowiązującymi wówczas zasadami – mieli możliwość ponownej rekrutacji na studia, z którą nie wiązały się żadne negatywne skutki. Rozpoczynając naukę, działali więc w zaufaniu do obowiązującego prawa, które umożliwiało im ponowną rekrutację na uczelnię i udział w naborze na szkolenie lotnicze na takich samych zasadach, jak inni. Dlatego nawet przyjęcie możliwości opisanego ograniczenia nie uzasadnia niewprowadzenia przepisów przejściowych, umożliwiających udział w naborze na szkolenie lotnicze na dotychczasowych zasadach osobom, które w chwili wejścia w życie nowych rozwiązań były studentami uczelni.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Obrony Narodowej o stanowisko w sprawie.

VII.7033.6.2019

RPO do TK: dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach - niekonstytucyjne

Data: 2019-04-01
  • Dożywotnie zatrudnianie na uczelniach sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego jest niekonstytucyjne - uznał RPO
  • Rzecznik przyłączył się do postępowania w tej sprawie przed TK, zainicjowanego wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy
  • Takie rozwiązania Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce naruszają konstytucyjne zasady: autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy

Uczelnie mają dożywotnio zatrudniać naukowców, którzy jednocześnie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub NSA. Osoby te mają być wyłączone spod rygorów obowiązujących innych uczonych, którzy - aby utrzymać pracę na uczelni - muszą wykazywać się osiągnieciami naukowymi.

Inaczej jest w sytuacji naukowca-sędziego, który był sędzią i utracił urząd lub uprawnienie do stanu spoczynku. Uczelnia będzie musiała go zwolnić, nawet jeśli był bardzo dobrym naukowcem. Jedynym wyjątkiem będzie tu sytuacja, gdy uczony-sędzia sam się zrzeknie urzędu albo uprawnienia do stanu spoczynku.

Rzecznik Praw Obywatelskich od początku wskazywał, że takie rozwiązania nowej ustawy naruszają konstytucyjne zasady: zasadę autonomii szkół wyższych, zasadę równości oraz zasadę ochrony pracy. - Rozwiązanie to nie było objęte konsultacjami ze środowiskiem akademickim, które prowadzone były przez wiele miesięcy przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i poprzedziły przygotowanie projektu ustawy. Zostało ono dodane przez Senat 13 lipca 2018 r. – zwracał uwagę RPO. 

W praktyce ograniczy to uczelniom możliwości prowadzenia polityki kadrowej. Nie tylko nie będą mogły zmienić umowy o pracę sędziemu-pracownikowi naukowemu, który otrzymał negatywną ocenę pracowniczą. Literalna interpretacja nie pozwoli także na zaproponowanie lepszej umowy takiemu uczonemu (ustawa mówi o zakazie zmiany stosunków pracy).

31 stycznia 2019 r. prezydent zaskarżył te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego.

18 marca 2019 r. RPO wysłał do TK pismo, w którym przystąpił do tego postępowania. Przedstawił stanowisko, że  

  • art. 12la ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 121 ust. 2 zdanie pierwsze oraz art.  118 ust. 1 Konstytucji;
  • art. 12la ust. 1 i 2 ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 32 ust. 1 zdanie pierwsze  Konstytucji;
  • art. 121a ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 70 ust. 5 Konstytucji.

Uzasadnienie stanowiska RPO przekaże do końca kwietnia 2019 r.

Wcześniej wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin przyznawał, że Rzecznik trafnie zidentyfikował wzorce, które mogą znaleźć zastosowanie przy ocenie konstytucyjności tych przepisów (zwłaszcza jeśli chodzi o zasady  autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy). Według Jarosława Gowina analiza uzasadnienia wniosku prezydenta do TK pozwala uznać, że wątki tam zawarte częściowo pokrywają się z poglądami Rzecznika.

VII.7033.13.2019

 

 

Ulgowe bilety ZTM nie dla studentów spoza UE. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-04-01

 

  • Nie wszyscy studenci i doktoranci mają w Polsce równy dostęp do ulg na przejazdy transportem publicznym  
  • Prawa tego nie mają studenci spoza Unii Europejskiej, doktoranci-obywatele RP z uczelni zagranicznych oraz wszyscy studenci uczelni z zagranicy, którzy nie studiują w Polsce
  • Różnicowanie prawa do ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca nauki jest sprzeczne nie tylko z polską ustawą, ale i z normami UE - podkreśla RPO

Do Rzecznika Praw Obywatelskich napływają informacje o nierównym traktowaniu studentów i doktorantów w dostępie do ulg na przejazdy środkami publicznego transportu zbiorowego. Rzecznik taką kwestię monitoruje od lat. 

Co mówią przepisy?

Zgodnie z ustawą z 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego, studenci do ukończenia 26. roku życia oraz doktoranci mają prawo do ulgi na przejazdy na podstawie biletów jednorazowych, imiennych biletów miesięcznych oraz przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego autobusowego w komunikacji zwykłej i przyspieszonej.

Zgodnie z art. 6 ust. 1 tej ustawy, minister właściwy do spraw transportu, w porozumieniu z ministrami pracy, oświaty i wychowania oraz szkolnictwa wyższego, określi rozporządzeniem rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów, z uwzględnieniem rodzaju posiadanych uprawnień określonych w tych przepisach. W upoważnieniu do wydania rozporządzenia wskazano, że ma ono określać jedynie rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulg, nie zaś zawężać grono podmiotów mogących z tych ulg korzystać.

Kto jest wykluczony?

Tymczasem rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z 20 kwietnia 2017 r. w sprawie rodzajów dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów zawiera regulacje, które w sposób nieuprawniony i dyskryminujący ograniczają uprawnienie do uzyskania z ulgi. Wyklucza ono możliwość skorzystania z ulgi przez:

  • studentów spoza Unii Europejskiej,
  • studentów będących obywatelami Unii Europejskiej bądź członkami rodziny obywateli UE, którzy nie posiadają dokumentu potwierdzającego prawo stałego pobytu w Polsce,
  • doktorantów będących obywatelami Polski i studiujących za granicą,
  • wszystkich studentów uczelni zagranicznych, którzy nie są studentami uczelni polskich.

Postanowienia rozporządzenia są sprzeczne z ustawą i nie sprzyjają mobilności

Takie zapisy rozporządzenia pozostają w sprzeczności z ustawą o uprawnieniach do ulgowych przejazdów - w związku z art. 92 ust. 1 Konstytucji. Ustawa ta przyznaje bowiem studentom oraz doktorantom możliwość skorzystania z ulgowego przejazdu, bez względu na obywatelstwo czy miejsce pobierania nauki. Zgodnie zaś z art. 92 ust. 1 Konstytucji, rozporządzenia są wydawane przez organy w niej wskazane, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania.

W ocenie RPO rozporządzenie przekracza zatem upoważnienie ustawowe. Wprowadza ono bowiem dodatkowe kryteria, nieprzewidziane w ustawie, odnoszące się do możliwości skorzystania z ulgi komunikacyjnej przez studenta lub doktoranta.

Ponadto z uwagi na fakt, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, zapisy rozporządzenia - w zakresie, w jakim różnicują możliwość skorzystania z ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca zamieszkania - mogą budzić wątpliwości co do zgodności z normami UE.

Rzecznik zwrócił też uwagę, że obecne rozwiązania w kwestii ulg na przejazdy nie sprzyjają mobilności studentów i doktorantów.  Wręcz przeciwnie - premiują postawy osób, które z możliwości pobierania nauki zagranicą nie skorzystały. Ponadto takie regulacje nie przyczyniają się do optymalnych warunków studiowania i prowadzenia badań w Polsce dla studentów i doktorantów pochodzących z innych krajów.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o stanowisko w sprawie.

VII.7033.8.2015

Dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach budzi także wątpliwości ministra nauki

Data: 2019-03-18
  • Dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach może naruszać Konstytucję a argumenty RPO są przekonujące – pisze wicepremier Jarosław Gowin.

Od 1 października uczelnie mają dożywotnio zatrudniać naukowców, którzy jednocześnie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub NSA. Osoby te mają być wyłączone spod rygorów obowiązujących innych uczonych, którzy - aby utrzymać pracę na uczelni - muszą wykazywać się osiągnieciami naukowymi. Zdaniem RPO rozwiązanie takie narusza trzy konstytucyjne zasady: zasadę autonomii szkół wyższych, zasadę równości oraz zasadę ochrony pracy.

Prezydent zaskarżył te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, a wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin potwierdził: w mojej opinii Pan Rzecznik trafnie zidentyfikował wzorce, które mogą znaleźć zastosowanie przy ocenie konstytucyjności wzmiankowanych przepisów. Mowa zwłaszcza o przywołanych zasadach: autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy.

Analiza uzasadnienia wniosku Pana Prezydenta [do Trybunału Konstytucyjnego] przywodzi do myśli, iż wątki tam zawarte częściowo pokrywają się z poglądami wyartykułowanymi przez Pana Rzecznika - uznał wicepremier Jarosław Gowin.

- Tym samym pozwolę sobie wstrzymać się z działaniami o charakterze legislacyjnym do czasu wydania rozstrzygnięcia przez Trybunał - dodał.

VII.7033.28.2018

Zaświadczenie od proboszcza nie dyskryminuje studenta - MNiSW odpowiada Rzecznikowi

Data: 2019-03-18
  • Zaświadczenie od proboszcza potrzebne jest Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu na zajęcia podyplomowe, więc – choć są one dofinansowywane przez Narodowy Bank Polski - to wszystko jest zgodne z prawem – odpowiada minister nauki na wątpliwości RPO
  • Istnienie obok innych uczelni, szkół wyższych o charakterze wyznaniowym jest istotną wartością, ponieważ rozszerza ofertę edukacyjną adresowaną do obywateli, wzbogaca debatę publiczną i stanowi ważny element pluralizmu światopoglądowego. Ma to ogromne znaczenie dla rozwoju społeczeństwa demokratycznego, pluralistycznego i otwartego – stwierdza wicepremier Jarosław Gowin
  • Nie dopatrzył się on w działaniach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu jakiejkolwiek formy dyskryminacji

Do Biura RPO wpłynęła skarga dotycząca dofinansowania przez Narodowy Bank Polski nowego kierunku studiów podyplomowych WSKSM „Polityka gospodarcza, finanse i bankowość”. Nie negując tego, że dopuszczalne jest przekazanie środków uczelni, Rzecznik nabrał wątpliwości, czy zasady naboru do toruńskiej uczelni nie ograniczają prawa dostępu do edukacji wyższej. Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o stanowisko.

- Prawo o szkolnictwie wyższym stwierdza jedynie, że uczestnikiem studiów podyplomowych może być osoba, która posiada kwalifikację pełną co najmniej na poziomie 6, uzyskaną w systemie szkolnictwa wyższego i nauki. Oznacza to, że zasady przyjęć na studia podyplomowe kształtowane są przez uczelnie samodzielnie w ramach jej autonomii – wyjaśnił resort szkolnictwa wyższego.

Studia podyplomowe nie są finansowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, czego konsekwencją jest ograniczony nadzór Ministra nad ich prowadzeniem.

W przedstawionym przez Rzecznika przypadku, studia podyplomowe prowadzone są przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, a więc uczelnię niepubliczną, w której kształcenie w żaden sposób nie jest finansowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Bardzo istotnym spoiwem społeczności tej uczelni są wartości chrześcijańskie i patriotyczne, a do podstawowych jej zadań należy m.in. wychowanie studentów w duchu polskiego i chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego z poszanowaniem zasad wolności i godności każdego człowieka. Wynika to zarówno z postanowień statutu Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, jak i  z treści ślubowania.

W ocenie MNiSW istnienie obok innych uczelni, szkół wyższych o charakterze wyznaniowym jest istotną wartością, ponieważ rozszerza ofertę edukacyjną adresowaną do obywateli, wzbogaca debatę publiczną i stanowi ważny element pluralizmu światopoglądowego. Ma to ogromne znaczenie dla rozwoju społeczeństwa demokratycznego, pluralistycznego i otwartego.

W przypadku Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu określenie, już na etapie rekrutacji na studia podyplomowe, warunku przedstawienia zaświadczenia od proboszcza pozwoliło uniknąć sytuacji, kiedy osoba przyjmowana na studia podyplomowe nie mogłaby ich rozpocząć z uwagi na niepodzielanie wartości, którymi kieruje się wspólnota akademicka uczelni, a w konsekwencji odmowę złożenia ślubowania.

Natomiast zupełnie odrębną kwestią jest dofinansowywanie studiów podyplomowych przez inne instytucje publiczne, które samodzielnie i w określonym przez siebie zakresie uzgadniają z uczelnią charakter i sposób tego dofinansowywania - uznał Jarosław Gowin.

VII.7033.36.2018

Uber Eats pod lupą Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2019-03-05
  • Czy dowożenie posiłków w systemie Uber Eats - najczęściej przez cudzoziemców – jest zgodne z warunkami pracy w Polsce?
  • Czy rynek takich dostaw wymaga regulacji prawnych?
  • Jak ocenić uczelnię, która rekrutuje studentów – późniejszych dostawców Uber Eats - w Indiach? Nie wymaga od nich obecności na zajęciach, a na egzaminach pozwala korzystać z pomocy naukowych

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę kurierów Uber Eats, dowożących posiłki w kilku polskich miastach. Wystąpił w tej sprawie do Głównego Inspektora Pracy, Głównego Inspektora Sanitarnego, a także do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Na ulicach największych miast często widać (niezależnie od dnia czy pory roku) osoby na rowerach z charakterystycznymi pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie klientom do domów lub miejsc pracy – zamawiane przez specjalną aplikację.  Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

RPO podjął sprawę po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”, gdzie opisano warunki dowozu jedzenia przez kurierów.

Z reportażu wynika, że część kurierów wykonuje swe zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich wykonują pracę w formie samozatrudnienia; większa grupa dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest przez pośredników (tzw. partnerów flotowych), bez zachowania formy pisemnej.

W 2018 r. media donosiły, że inspekcja sanitarna zainteresowała się sprawą i zapowiedziała kontrolę warunków higienicznych przewożenia posiłków. Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

Dostarczają je głownie obywatele Indii o statusie studentów. Zachęceni obietnicami lepszych warunków życia, płacą wysokie czesne w prywatnych uczelniach, które ich rekrutują w Indiach. Już w Polsce, w celu zdobycia środków utrzymania, podejmują pracę jako kurierzy. Ich status studentów umożliwia niższe obciążenia podatkowe oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych.

Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka Rzecznik zwrócił się o rozważenie kompleksowej kontroli warunków wykonywania pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. 

- Mając na uwadze treść art. 24 Konstytucji, według którego państwo sprawuje nadzór nad warunkami wykonywania pracy, zwracam się o przedstawienie uwag i opinii dotyczących tej niestandardowej formy świadczenia pracy w rozumieniu konstytucyjnym - głosi pismo do Wiesława Łyszczka (Zgodnie z art. 66 Konstytucji każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa).

O udostępnienie raportu z zapowiadanej 2018 r. kontroli podmiotów realizujących dostawy jedzenia na zlecenie Uber Eats lub podmiotów współpracujących, Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa.

Spytał go, czy kontrola stwierdziła nieprawidłowości, a jeśli tak, to jakie podjęto działania. RPO chce także wiedzieć, czy do inspekcji sanitarnej wpływały skargi dotyczące Uber Eats. - Ponadto będę wdzięczny za wskazanie, czy w ocenie Pana Ministra rynek dostaw gotowych posiłków wymaga dodatkowych regulacji prawnych – napisał Adam Bodnar do GIS.

W związku z opisanym w reportażu nieprawidłowościami, do jakich ma dochodzić w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie oraz w Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I, oddział w Warszawie, Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Według reportażu, zajęcia dla obcokrajowców w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej prowadzone są na niskim poziomie, przez osoby nieposługujące się w dostatecznym stopniu językiem angielskim. Na zajęciach nie jest wymagana obecność, a na egzaminach dopuszcza się możliwość niesamodzielnego rozwiązywania zadań, w tym  korzystania z pomocy naukowych.

Rekrutacja na uczelnię studentów z Indii jest prowadzona we współpracy z zagranicznym pośrednikiem, który ma pobierać dodatkową opłatę związaną z rekrutacją. Z kolei Wyższa Szkoła Pedagogiki i Administracji ma nie zwracać kandydatom opłat za wystawienie zaproszenia do studiów, jeśli kandydat nie uzyska polskiej wizy. Praktyki takie budzą wątpliwości co do zgodności z prawem.

Dlatego Adam Bodnar poprosił Jarosława Gowina o podjęcie przewidzianych prawem działań nadzorczych.

III.7041.6.2019,  V.7108.32.2019, VII.7033.10.2019

Minister nauki odpowiada RPO w sprawie czasopism naukowych

Data: 2019-02-22
  • To nieprawda, że rozporządzenie o czasopismach naukowych nie uwzględnia specyfiki nauk humanistycznych
  • Czasopisma humanistyczne i dotyczące nauk społecznych mają dostać szerokie wsparcie
  • Samo rozporządzenie było bardzo szeroko konsultowane i bardzo dużo uwag do niego uwzględniono

Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje skargi, że rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego tak skonstruowano, że może negatywnie wpłynąć na rozwój polskiej nauki, na możliwości awansu młodych naukowców oraz przyczynić się do  patologicznych zachowań na rynku wydawnictw naukowych.

Chodzi o rozporządzenie o sposobie tworzenia wykazu wydawnictw i czasopism naukowych oraz punktacji, jaka im przysługuje. Jest to jedno z narzędzi oceniania dorobku naukowca – nie wystarczy publikować, trzeba publikować w wydawnictwie o wysokim prestiżu i wpływie na debatę naukową. Przedstawiając listę publikacji w uznawanych wydawnictwach, naukowiec dokumentuje swój dorobek. Ponieważ czasopism i wydawnictw naukowych jest dużo, ministerstwo nauki tworzy swoją listę, a każda zmiana w ministerialnym wykazie budzi duże zainteresowanie środowiska.  Zmiany wprowadzone ostatnio zaniepokoiły przede wszystkim przedstawicieli nauk humanistycznych i społecznych.

- Nie negując zasadności koncepcji zwiększania znaczenia polskiej nauki na arenie międzynarodowe, pragnę wskazać na trudne do zaakceptowania praktyczne implikacje nowego rozwiązania – napisał Adam Bodnar w wystąpieniu do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Zdaniem naukowców, którzy zwrócili się do RPO, nowe rozporządzenie nie uwzględnia specyfiki nauk humanistycznych. Badania dotyczące tego obszaru często mają charakter lokalny. O ile więc ich wyniki mają bardzo istotne znaczenie w perspektywie polskiej, o tyle w  bardzo ograniczonym zakresie mogą być przedmiotem zainteresowania zagranicznych czasopism naukowych uwzględnionych w rozporządzeniu. W międzynarodowych bazach brak jest m.in. polskich czasopism prawniczych, a ich uwzględnienie w wykazie wymaga czasu. Niektóre z uwzględnionych zagranicznych tytułów koncentrują się na tematach krajowych.

W odpowiedzi Rzecznikowi wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin uznał, że obawy skarżących nie mają podstaw:

  • W wykazie czasopism naukowych znajdą się wszystkie istotne polskie czasopisma naukowe z dziedziny nauk humanistycznych i społecznych.
  • Będzie tak dlatego, że lista obejmie czasopisma indeksowane w bazach Scopus i Web of Science, a także ERIH+, a do tego wszystkie te, które uzyskają wsparcie w ramach ministerialnego programu „Wsparcie dla czasopism naukowych” (obejmie do 500 polskich czasopism naukowych, z czego minimum 150 czasopism humanistycznych i 130 czasopism z zakresu nauk społecznych).

- Sygnalizowany w piśmie Pana Rzecznika problem braku w międzynarodowych bazach m. in. polskich czasopism prawniczych, ale także znaczących międzynarodowych czasopism z zakresu np. nauk prawnych, jest mi znany od niemalże roku – pisze premier Gowin. - Próby uzyskania od przedstawicieli środowisk prawniczych propozycji międzynarodowej listy lub list czasopism, które mogłyby zostać włączone do wykazu ministra, zakończyły się - co ze smutkiem odnotowuje - niepowodzeniem - dodał.

Podobne rozmowy prowadzone ze środowiskiem informatyków znalazły finał w dołączeniu do wykazu listy CORE, jednak środowisko prawnicze nie wskazało dotychczas listy istotnych dla niego czasopism prawniczych, wskazując jedynie na poszczególne tytuły. Tymczasem, zgodnie z przepisami Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, wykaz czasopism naukowych nie może być utworzony w oparciu o poszczególne tytuły, lecz o czasopisma znajdujące się w jednej z międzynarodowych baz czasopism naukowych o największym zasięgu oraz w oparciu o czasopisma objęte programem ministra.

- Nie należy się też obawiać, że wymóg publikowania tekstów w otwartym dostępie będzie dla czasopism barierą w uzyskaniu wparcia w ramach programu WCN (a więc wejścia na ministerialną listę czasopism). Bowiem żeby czasopismo dostało dofinansowanie, wystarczy by upowszechniało artykuły naukowe w trybie otwartego dostępu nie później niż w terminie 6 miesięcy od wydania numeru, w sposób bezpłatny i bez technicznych ograniczeń. Jestem zdania, że podatnik nie powinien dwukrotnie płacić za to samo dobro lub usługę, a tak byłoby w sytuacji, gdyby czasopisma - uzyskawszy wsparcie finansowe od państwa - pobierały dodatkowo opłaty za dostęp do publikowanych w nich artykułów – wyjaśnia premier Gowin.

Nie podziela on również zarzutu, że zaproponowane rozwiązania wpłyną na ograniczenie możliwości awansu młodych naukowców, którzy - z uwagi na przedmiot prowadzonych badań i brak możliwości opublikowania ich wyników w czasopismach z wykazu - zostaną wykluczeni z grona osób mogących uzyskać stopień naukowcy doktora czy doktora habilitowanego. Nowy wykaz czasopism będzie zawierał dużo więcej czasopism niż wykaz z 2017 r., a ponadto, wymogi publikacyjne związane z nadaniem stopnia doktora są elastyczne - zamiast artykułu w czasopiśmie z wykazu może to być nawet autorstwo rozdziału w monografii naukowej opublikowanej przez wydawnictwo znajdujące się w ministerialnym wykazie (np. wydawnictwo uczelniane). Co więcej, dla postępowań wszczynanych od października 2019 r. do grudnia 2020 r. przewidziane są dodatkowe możliwości spełnienia warunku publikacyjnego (opisane szczegółowo w art, 179 ust. 6 ustawy z 3 lipca 2018 r. Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

W odpowiedzi zaznaczono, że wymogi dotyczące dorobku naukowego w przypadku stopnia doktora habilitowanego odnoszą się do wykazów. Nie wskazują, że całość dorobku musi koniecznie być publikowana w czasopismach czy wydawnictwach z wykazu, ale jedynie jego część (użyte w przepisie sformułowanie „w tym” formułuje wymóg minimum). Biorąc pod uwagę wyjaśnienia związane z planami dotyczącymi poszerzenia wykazów, zarzut blokowania awansu naukowego należy uznać za niezasadny.

Premier Gowin podkreśla także, że:

  • Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego szeroko konsultowało rozporządzenie o czasopismach naukowych, do którego uwagi w imieniu skarżących złożył Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • W rozporządzeniu „uwzględniono najwięcej uwag płynących z otoczenia społeczno-gospodarczego w stosunku do wszystkich dotychczasowych rozporządzeń procedowanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego” w związku z ostatnią reformą szkolnictwa wyższego. – „To najlepszy dowód na to, że ministerstwo bierze pod uwagę opinie środowiska w tworzeniu nowego prawa” - napisał.

VII.7033.40.2018

Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia RPO

Data: 2019-02-11
  • Płeć jest jednym z kluczowych czynników związanych z molestowaniem, molestowaniem seksualnym i przemocą seksualną.
  • Czynnikami mającymi wpływ na występowanie przemocy, w tym przemocy seksualnej, są także władza i zwierzchnictwo w organizacji.
  • Osoby doświadczające molestowania, molestowania seksualnego czy przemocy seksualnej na uczelni wyższej mogą ponosić długotrwałe konsekwencje tych zdarzeń.
  • Z tych wszystkich powodów to właśnie uczelnie wyższe wydają się być szczególnie istotne w procesie przeciwdziałania i zwalczania molestowania i molestowania seksualnego.
  • Takie wnioski wynikają z analizy danych zebranych w ramach badania ankietowego zrealizowanego przez firmę PBS sp. z o.o.

Publikację Rzecznika Praw Obywatelskich prezentujemy w Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce. RPO wyraża nadzieję, że wyniki badania i sformułowane na tej podstawie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na zjawiska i zdarzenia, od których społeczność akademicka powinna być wolna.

- Molestowanie i molestowanie seksualne to jedne z najbardziej drastycznych form dyskryminacji, prowadzące do naruszenia godności osobistej ofiary i skutkujące poważnymi konsekwencjami społecznymi – przypomina Adam Bodnar we wstępie do publikacji przygotowanej przez Zespół Równego Traktowania BRPO. Jest ona efektem badań antydyskryminacyjnych, których tematy wyłaniane są w drodze otwartych konsultacji[1].

Działania takie są zakazane na gruncie Konstytucji RP. Zgodnie z jej art. 32 wszyscy są wobec prawa równi i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Warto odnotować także szczegółową normę z art. 33 Konstytucji, zgodnie z którą kobieta i mężczyzna mają równe prawa, w tym równe prawo do kształcenia i zatrudnienia.

Na gruncie art. 70 Konstytucji władze publiczne mają z kolei obowiązek zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Jeżeli zatem prawo do nauki jest gwarantowane każdemu, to brak adekwatnej reakcji na nierówne traktowanie na uczelniach wyższych może prowadzić do ograniczenia prawa do nauki tych studentów, którzy doświadczają dyskryminacji i przemocy. Konieczne jest zatem podjęcie przez organy zobowiązane odpowiednich działań zapewniających realizację standardu konstytucyjnego.

Zjawisko molestowania i molestowania seksualnego pogłębia tym samym istniejące już nierówności społeczne i stanowi jeden z niebezpiecznych mechanizmów dyskryminacyjnych. Warto dodać, że to kobiety i dziewczęta są także częściej narażone na drastyczne formy przemocy, w tym przemocy seksualnej, które stanowią poważne naruszenie praw człowieka oraz główną przeszkodę w zapewnieniu równości kobiet i mężczyzn. Tymczasem równość ta jest jedną z podstawowych zasad Konstytucji i filarem współczesnych demokracji.

Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się ciągle niedoszacowana. Wskazują na to zarówno wyniki analiz prezentowane w niniejszym raporcie, jak i wyniki innych, nielicznych wciąż badań prowadzonych wśród ofiar molestowania.

Asumptem do szerszej dyskusji na temat molestowania i molestowania seksualnego stała się głośna akcja #MeToo. W jej ramach osoby, które spotkały się z molestowaniem seksualnym lub przemocą seksualną, dzieliły się publicznie swoimi bolesnymi doświadczeniami. Były to głownie kobiety. I choć akcja #MeToo bez wątpienia wpłynęła na wzrost społecznej świadomości na temat molestowania seksualnego i przemocy seksualnej, to w warunkach polskich dyskusja ta wydawała się ograniczona, a na pewno niedokończona. Uderzające jest, że gruntownej refleksji na temat przyczyn i konsekwencji tego typu zjawisk zabrakło w wielu instytucjach kultury i nauki, a wśród nielicznych, które podjęły temat, problem był często bagatelizowany. Uwagę zwraca również fakt, że molestowanie i molestowanie seksualne to ciągle tematy rzadko obecne w literaturze prawniczej, a istniejące pozycje, siłą rzeczy, odwołują się do badań i literatury zagranicznej.

Warto wreszcie podkreślić luki prawne w obszarze przeciwdziałania i zwalczania molestowania i molestowania seksualnego. Dyskryminacja ze względu na płeć, w tym molestowanie i molestowanie seksualne jest obecnie wyraźnie zakazane ustawą jedynie w obszarze szeroko rozumianego rynku pracy, a także w zakresie dostępu do dóbr i usług oferowanych publicznie. Oznacza to przykładowo, że studentki lub studenci, którzy ze względu na płeć doświadczyli molestowania lub molestowania seksualnego na uczelni wyższej, mają utrudnioną drogę sądowego lub pozasądowego dochodzenia swoich praw. Tymczasem wyniki badań prezentowane w niniejszym raporcie potwierdzają, że problem molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej jest obecny na polskich uczelniach wyższych, a najczęściej wskazywaną przesłanką molestowania i molestowania seksualnego była właśnie płeć.

Z tych wszystkich powodów to właśnie uczelnie wyższe wydają się być szczególnie istotne w procesie przeciwdziałania i zwalczania molestowania i molestowania seksualnego.

Jako ośrodki nauki są naturalną platformą dla dyskusji o tematach ważnych i wrażliwych społecznie, a jako centra dydaktyczne mają niepowtarzalną możliwość kształtowania postaw i standardów postępowania. Wyrażam nadzieję, że przedstawione wyniki badania i sformułowane w oparciu o nie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na omawiane negatywne zjawiska i zdarzenia, od których społeczność akademicka powinna być wolna.

 

[1] Temat badania został opracowany na podstawie tematu zgłoszonego przez Fundację Feminoteka i Poznańskie Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, w ramach konsultacji tematów badań antydyskryminacyjnych przeprowadzonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich w roku 2015

Kwestionariusz badania jest udostępniany na zasadzie otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z kwestionariusza należy wskazać źródło jej pozyskania, stosując w całości poniższy akapit.

Kwestionariusz pochodzi z badania pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentów i studentek” zrealizowanego na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich w 2017 r. przez PBS Spółka z o.o. Wyniki badania zostały opracowane przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW i opublikowane w formie raportu Rzecznika w 2018 r. Raport i kwestionariusz są dostępne w formie załączników na stronie https://www.rpo.gov.pl/pl/content/molestowanie-wsrod-studentek-i-studentow-analiza-i-zalecenia-rpo. W badaniu Rzecznika zaadaptowano kwestionariusz przygotowany w międzynarodowym projekcie Gender-Based Violence, Stalking and Fear of Crime (EU Project 2009 – 2011, JLS/2007/ISEC/415). Polska część tego badania została przeprowadzona przez Katedrę Socjologii Prawa UJ pod kierownictwem dr hab. Janiny Czapskiej, prof. UJ. Raport z tej części pt. „Przemoc seksualna wobec kobiet. Nękanie i strach przed przestępczością” ukazał się w 2012 r. (Informacje o projekcie: www.gendercrime.eu).

 

Studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu tylko z opinią proboszcza. RPO do wicepremiera Gowina

Data: 2019-02-07
  • Kandydat na studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu musi przedstawić opinię od proboszcza
  • Wyklucza to możliwość nauki osób niewierzących, chrześcijan innych wyznań oraz wyznawców innych religii
  • Wymogu takiego nie ma w kościelnej szkole wyższej - Akademii Ignatianum. Katolicki Uniwersytet Lubelski wymaga zaś takiej opinii tylko od osób świeckich chcących podjąć studia w zakresie dyscypliny kościelnej
  • Prawo o szkolnictwie wyższym, które odnosi się również do WSKSM, nie przewiduje możliwości odmowy przyjęcia na studia z uwagi na przekonania religijne

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o stanowisko.

Do Biura RPO wpłynęła skarga dotycząca dofinansowania przez Narodowy Bank Polski nowego kierunku studiów podyplomowych WSKSM „Polityka gospodarcza, finanse i bankowość”. Nie negując tego, że dopuszczalne jest przekazanie środków uczelni, Rzecznik nabrał wątpliwości, czy zasady naboru do toruńskiej uczelni nie ograniczają prawa dostępu do edukacji wyższej.

Na wszystkie kierunki w tej szkole wyższej - nie tylko dofinansowywane przez NBP - wymaga się opinii proboszcza. Tymczasem uczelnia ta nie prowadzi zajęć w dyscyplinach kościelnych, takich jak teologia. Zasady rekrutacji nie pozwalają studiować m.in. na dziennikarstwie i komunikacji społecznej, politologii, informatyce, czy kulturoznawstwie osobom deklarującym się jako niewierzące - w tym ochrzczonym, które nie dokonały aktu apostazji,  wyznawcom innych religii, a także chrześcijanom wyznania innego niż katolickie.

WSKMS jest uczelnią niepubliczną, objętą przepisami ustawy o szkolnictwie wyższym. Mimo że założycielem WSKSM jest osoba duchowna, szkoła nie jest uczelnią wyższą prowadzoną przez wspólnotę religijną.

Podobnie jak w przypadku innych publicznych i niepublicznych szkół wyższych, także WSKSM korzysta z gwarantowanej konstytucyjnie autonomii. Obejmuje ona m.in. możliwość ustalenia warunków, trybu oraz terminu rozpoczęcia i zakończenia rekrutacji oraz sposób jej przeprowadzenia. Ustawa z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce nie przewiduje jednak możliwości odmowy przyjęcia na studia z uwagi na przekonania kandydata, w tym przekonania religijne.

Zgodnie z ustawą, każdy student jest zaś zobowiązany do postępowania zgodnie ze złożonym ślubowaniem. Oznacza to zobowiązanie studenta do przestrzegania statutu uczelni, w tym także akceptację dla wartości, jakimi uczelnia się kieruje. W przypadku studiów podyplomowych zasady rekrutacji określa uczelnia, a niektóre szkoły obligują słuchaczy do złożenia ślubowania.

- Mając na uwadze powyższe, pragnę wskazać, że trudno dostrzec uzasadnione powody dla uznania, że jedynie osoby, które posiadają zaświadczenie od proboszcza dają gwarancję przestrzegania zasad panujących w Wyższej Szkole, tj. w szczególności postępowania zgodnie z zasadami chrześcijańskimi - wskazał Rzecznik. - Będąc świadomym uniwersalistycznego charakteru wartości chrześcijańskich, należy podkreślić, że nieprawdziwe jest stwierdzenie, że jedynie katolicy posiadający odpowiednie zaświadczenie od księdza proboszcza będą mogli te wartości podzielać i w praktyce respektować - ocenił.

Podobnego wymogu nie przewiduje statut kościelnej szkoły wyższej, jaką jest Akademia Ignatianum. Jej statut stanowi jedynie, że na studia przyjmuje się osoby, które akceptują katolicki charakter uczelni oraz proponowany program studiów.

Z kolei według statutu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, jedynie w przypadku osób świeckich ubiegających się o przyjęcie na studia w zakresie dyscypliny kościelnej, konieczne jest przedstawienie opinii duszpasterza parafii z miejsca zamieszkania. Statut KUL przewiduje, że osoby innych niż katolickie wyznań lub religii czy osoby niewyznające żadnej wiary mogą w rocie ślubowania pominąć słowa: „Kościoła” oraz „Tak mi dopomóż Bóg”.

W wyroku z 14 grudnia 2009 r.  w sprawie zasad finansowania szkolnictwa wyznaniowego Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt K 55/07) wskazał, że niektóre uczelnie wymagają od kandydatów zaświadczeń od proboszczów. Jednak uwaga ta dotyczyła wyłącznie papieskich wydziałów teologicznych. Trybunał uznał zaś, że „ocena takiej praktyki wykracza poza zakres kognicji Trybunału Konstytucyjnego w rozpoznawanej sprawie”.

VII.7033.36.2018

RPO zaniepokojony nowymi zasadami dotyczącymi czasopism naukowych

Data: 2019-01-25
  • Ludzie nauki skarżą się na nowe zasady ustalania listy czasopism naukowych, przygotowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
  • W ocenie RPO może to zahamować ważne badania, grozić likwidacją renomowanych polskich czasopism i powodować patologie na rynku 
  • Ograniczy to także możliwość awansu młodych naukowców ze względu na niemożność opublikowania wyników ich badań w czasopismach z ministerialnej listy

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do wicepremiera, ministra Jarosława Gowina o zmianę jego rozporządzenia -  tak aby zasady tworzenia list czasopism punktowanych uwzględniały zgłoszone uwagi. 

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 7 listopada 2018 r. w sprawie sporządzania wykazów wydawnictw monografii naukowych oraz czasopism naukowych i recenzowanych materiałów, wykaz czasopism winien obejmować czasopisma naukowe ujęte w międzynarodowych bazach wskazanych w rozporządzeniu, recenzowane materiały z konferencji międzynarodowych ujęte w odpowiednich, międzynarodowych bazach oraz czasopisma naukowe będące przedmiotem projektów finansowanych w ramach programu „Wsparcie dla czasopism naukowych”.

W skargach do Biura RPO i na forum publicznym prezentowane są wątpliwości w tej sprawie. W ocenie RPO nie ma ona jedynie charakteru technicznego. W praktyce może bowiem negatywnie wpłynąć na rozwój polskiej nauki, na możliwości awansu młodych naukowców oraz przyczynić się do  patologicznych zachowań na rynku wydawnictw naukowych.

- Nie negując zasadności przyjętej koncepcji zmierzającej do wzrostu znaczenia na arenie międzynarodowej polskiej nauki, której elementem są też zasady tworzenia wykazu, pragnę wskazać na trudne do zaakceptowania praktyczne implikacje wprowadzonego rozwiązania – napisał Adam Bodnar w swym wystąpieniu.

Rozporządzenie nie uwzględnia specyfiki nauk humanistycznych. Badania dotyczące tego obszaru często mają charakter lokalny. O ile więc ich wyniki mają bardzo istotne znaczenie w perspektywie polskiej, o tyle w  bardzo ograniczonym zakresie mogą być przedmiotem zainteresowania zagranicznych czasopism naukowych uwzględnionych w rozporządzeniu. W międzynarodowych bazach brak jest m.in. polskich czasopism prawniczych, a ich uwzględnienie w wykazie wymaga czasu. W  bazach tych często nie ma znaczących międzynarodowych czasopism z zakresu np. nauk prawnych, a niektóre z uwzględnionych zagranicznych tytułów koncentrują się na tematach krajowych.

Według Rzecznika wystarczającym rozwiązaniem nie jest uwzględnianie w wykazie także czasopism naukowych finansowanych w ramach programu „Wsparcie dla czasopism naukowych”, gdyż:  

  • szereg uznanych polskich czasopism naukowych nie spełnia wymogu publikowania tekstów w otwartym dostępie, co jest niezbędne aby uzyskać finansowanie w ramach programu;
  • po ustaniu finansowania w jego ramach czasopisma nie będą mogły znaleźć się na liście, chyba że zostaną w tym czasie uwzględnione w bazach zagranicznych (co  może być wysoce utrudnione m.in. z uwagi na lokalny charakter badań);
  • liczba tytułów mogących być objętych finansowaniem (maksymalnie 500), jest nieproporcjonalna w perspektywie liczby osób potencjalnie zainteresowanych publikacją;
  • rozporządzenie nie precyzuje zasad sporządza listy wydawnictw publikujących recenzowane monografie naukowe. Zgodnie z obowiązującym prawem, takie listy nie byłyby tworzone w oparciu o złożone wnioski.

Ponadto wątpliwości Rzecznika budzą podstawy różnicowania statusu czasopism naukowych w zależności, od tego, czy są one finansowane w ramach tego programu. Źródło finansowania czasopisma – w przeciwieństwie do jego naukowej jakości – nie powinno mieć znaczenia w perspektywie tworzenia list czasopism punktowanych.

W ocenie Rzecznika kwestia nie ma jedynie charakteru technicznego. W praktyce może to mieć negatywny wpływ na rozwój polskiej nauki, gdyż.

  • może to wpłynąć na zahamowanie prowadzenia ważnych w perspektywie polskiej badań naukowych,
  • prowadzić do likwidacji szeregu renomowanych krajowych czasopism naukowych,
  • powodować patologie na rynku wydawniczym spowodowane brakiem transparentnych procedur tworzenia list wydawców.

- Przede wszystkim jednak zaproponowane rozwiązania wpłyną na ograniczenie możliwości awansu naukowego młodych naukowców, którzy – z uwagi na przedmiot prowadzonych badań i brak możliwości opublikowania ich wyników w czasopismach z listy ministerialnej – zostaną wykluczeni z grona osób mogących uzyskać stopień naukowy doktora, czy doktora habilitowanego – wskazuje Adam Bodnar.

Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra Jarosława Gowina o zmianę rozporządzenia - tak by zasady tworzenia list czasopism punktowanych uwzględniały uwagi Rzecznika, podzielane przez środowisko naukowe.

VII.7033.40.2018

Sesja 29: Kontrowersje wokół ustawy o IPN – lekcja na przyszłość (BLOK B)

Data: 2018-12-15
  • Ustawa o IPN przyniosła Polsce ogromne szkody. Stało się to w dużej mierze dlatego, że była przyjmowana w sposób nieprawidłowy, więc wszystkich konsekwencji rządzący nie zdołali sobie uświadomić
  • Ustawa (nawet w wersji po zmianach) jest groźna dla lokalnych aktywistów i nauczycieli
  • Bezmiar niewiedzy i uprzedzeń antysemickich, jaki ujawnił się w czasie debaty  ustawie, jest wyzwaniem dla wszystkich

Już sam tytuł panelu w pewnym zakresie tłumaczy, dlaczego znalazł się on w programie II Kongresu Praw Obywatelskich. Gdyby ustawa o IPN była klarowna, prosta i oczywista, zgodna w każdym swoim artykule z ustawą zasadniczą i odpowiadająca oczekiwaniom społecznym, nie było by KONTROWERSJI, a tak… spotykamy się, dyskutujemy i próbujemy znaleźć odpowiedzi na masę pytań…

Przyjęcie na początku 2018 r. ustawy o IPN wywołało dyplomatyczną burzę na linii Polska – Izrael oraz USA, a także Polska – Ukraina. Ustawa została podpisana a nastepinie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego przez Prezydenta, a następnie zmieniona (w ciągu jednego dnia) przez Parlament. Pozornie wydaje się, że główne niebezpieczeństwa związane z ustawą zostały wyeliminowane. Natomiast warto pamiętać, że wciąż obowiązują przepisy, które mogą powodować odpowiedzialność karną historyków czy innych osób w kontekście badań nad relacjami polsko-ukraińskimi. Obowiązują także przepisy pozwalające na odpowiedzialność cywilnoprawną osób, które dopuszczają się znieważania Narodu Polskiego.

Celem panelu była refleksja, jakie wnioski można wyciągnąć z kryzysu dotyczącego ustawy o IPN, czy ustawa powinna pozostać niezmieniona w aktualnym kształcie, jakie może ona rodzić niebezpieczeństwa w kontekście praktyki polskiego życia publicznego? Wreszcie – czy możliwe jest pogodzenie wolności słowa z tzw. ustawami o pamięci (memory laws)?

W panelu wzięli udział:

  • dr Aleksandra Gliszczynska-Grabias, Centrum Praw Człowieka Polskiej Akademii Nauk Poznań
  • prof. Grzeogorz Motyka, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk
  • Zuzanna Radzik, Forum Dialogu
  • dr Bartłomiej Nowak, Vistula University
  • Agnieszka Markiewicz, American Jewish Committee
  • Moderator: Stanisław Trociuk ZRPO

Prof. Grzegorz Motyka:  Ustawa (art. 55 a) mówił o ściganiu i karaniu osób za pomawianie Narodu Polskiego za zbrodnie Holokaustu oraz negowanie zbrodni nacjonalistów ukraińskich. Zbrodnie te miały być popełnione w latach 1925 – 1950. Nikt nie wie skąd wzięła się ta cezura. Nie ma to uzasadnienia w faktach historycznych. W „części ukraińskiej” ustawy  nie ma zwolnień dla artystów i historyków.  Negowanie zbrodni UPA zrównuje się tym samym z zamachem na ministra Pierackiego w 1931 r.

Te przepisy są martwe, ale możliwość użycia ich, żeby kogoś postawić w stan oskarżenia, istnieje.

Gdyby ta ustawa była procedowana w normalny sposób, czyli eksperci historyczni mogliby się wypowiedzieć, nie doszłoby do uchwalenia tej ustawy. Wydaje się, że obawa rzecznika Stanisława Trociuka, czy sąd jest właściwy do rozstrzygania prawdy historycznej – jest zasadna.

Dr Aleksandra Gliszczyńska-Grabias: Moim zdaniem uchwalenie tej ustawy w przeddzień Rocznicy Holokaustu było zamierzone.

Badam, jak Europejski Trybunał Praw Człowieka widzi kwestię wolności słowa w relacjonowaniu zbrodni  nazistowskich oraz komunistycznych (stalinowskich).

Ustawodawca niewątpliwie wiedział, jakie oddziaływanie będzie miało uchwalenie tej ustawy i że jest ona niezgodna z przepisami międzynarodowymi. Ta ustawa jest straszakiem nie na wybitnych historyków, którym świat pomoże, ale na nauczycieli w małych miasteczkach, czy działaczy, którzy będą się bali poruszać zagadnienia, za które mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności.

Bartłomiej Nowak: Wróciłem właśnie ze USA i tego, co się nasłuchałem, nie da się obronić, właśnie w kontekście Holokaustu i ustawy o IPN – to oznacza, że ta sprawa urosła do ogromnych rozmiarów. Budowaliśmy ponad 30 lat swój dobry wizerunek, a zniszczyliśmy go w kilka chwil.

Moim zdaniem „odmrożenie” tej ustawy nastąpiło dlatego, że w tamtym czasie wybuchła afera o premiach dla członków rządu  i trzeba było ją czymś przykryć.

Nie dokonano należytej analizy, jak odebrana zostanie ta ustawa w Izraelu, USA czy na Ukrainie.

Mamy prawo o tym oczywiście rozmawiać, ale rozwiązanie to poszło w stronę krajów, które mają niechlubne przepisy w tym zakresie, czyli Rosji czy Turcji, a wcześniej byliśmy wzorem, jeżeli chodzi o prawodawstwo w tym zakresie.

Na szczęście ustawodawca wycofał się z najgorszych zapisów, ale niestety wymiar polityki zagranicznej bardzo na tym stracił.

Zuzanna Radzik: Jako fundacja szykowaliśmy się do obchodów 20-lecia istnienia i mieliśmy poczucie sukcesu. A kiedy uchwalona została w styczniu ustawa o IPN, widzimy, że my POLACY, nie umiemy i boimy się mówić o Żydach o naszych relacjach. I nie jest to problem wielkich miast, ale właśnie o małych miasteczkach.

Zgadzam się że ta ustawa straszy dyrektorów szkół, nauczycieli w środowiskach maleńkich miasteczek. Do wielu dotarło, że w Polsce wciąż jest antysemityzm. Niepokojące jest to jak wiele zła uruchomiła ta nowelizacja ustawy.

Należy wprowadzić edukację o stosunkach polsko-żydowskich, które są gorzko-słodkie. Jest niewątpliwie wielkie wyzwanie, ale uważam że czas podjąć reformę edukacji, żeby te relacje zaczęły być bardziej słodkie niż gorzkie.

Agnieszka Markiewicz:Mówi się, że 70-80% amerykańskich żydów ma korzenie w Polsce, a to oznacza, że Polska jest ważna w perspektywie środowisk żydowskich. Zabieraliśmy głos w sprawie nieużywania określenia „polskich obozów zagłady”, interweniowaliśmy New York Times.

Moim zdaniem ustawa o IPN pokazała bezmiar niewiedzy i pamięci o sytuacji żydów w holokauście.

Uchwalenie tej ustawy pokazało, że antysemityzm w Polsce jest ogromny i ustawodawca nie spodziewał się tak złego odbioru w Izraelu. Teraz staramy się relacje naprawiać i uważam, że należy odrobić pracę domową, ale mam tu na myśli również stronę żydowską. Pozytywne jest to, że o relacjach polsko-żydowskich i o antysemityzmie, na tle ustawy o IPN, mówimy dzisiaj na Kongresie Praw Obywatelskich.

Dyskusja:

  • „Co zrobić, żeby podobne ustawy nie były ekspresowo uchwalane?”

Agnieszka Markiewicz: Nie ma recepty – zawsze może się zdarzyć, że znowu wrócimy do tematu”

Aleksandra Gliszczyńska-Grabias: Nie jesteśmy w stanie w obecnej sytuacji politycznej zrobić niczego, co by nas zabezpieczyło. Gdyby Trybunał Konstytucyjny działał, jak trzeba, byłoby to jakieś zabezpieczenie, ale obecnie nawet tego nie ma.

Zuzanna Radzik: moim zdaniem te wszystkie treści krążą w Polsce od wielu (ok.30) lat, natomiast teraz Ci który od dziecka byli taką propagandą karmieni, teraz są dojrzali i tym językiem  mówią.

Prof. Grzegorz Motyka: Kiedy ustawa o IPN została uchwalona, mówiono, że prezydent Duda powinien ją zawetować. I pojawiły się głosy, że nie może przez to przegrać następne wybory. Oznacza to, że rządzący obawiają się że poglądy antysemickie mogą wpłynąć na wynik wyborów.

Prezydent uległ wpływowi „idziemy przez błoto”, wiemy że jest źle, ale nie wycofamy się bo nie możemy  pokazać słabości.

Każde państwo prowadzi politykę historyczną – wiele środowisk uważa, że polska stara się pokazywać wyłącznie dobre strony polskiej historii, przy okazji ustawy o IPN pokazało, że nie da się zrobić tego do końca.

Dr Bartłomiej Nowak: wypowiedzi ministrów po uchwaleniu ustawy o IPN były bardzo złe dla państwa polskiego. Krok wstecz zrobili po pierwsze ze względu na odbiór międzynarodowy, ale to, że opozycja uświadomiła rządzącym, że wchodzimy w spór z Izraelem i USA

Dr Dominika Kozłowska (redaktor naczelna „Znak”): Co jeszcze można zrobić, żeby w obszarze faktów dojść do wspólnego kanonu, którego będziemy nauczać w szkołach?”

Agnieszka Markiewicz: temat Holokaustu nigdy nie był  głównym tematem dyskursu w Polsce. Przecież Francuzi dopiero kilka lat temu zajęła ostateczne stanowisko do sytuacji francuskich żydów. To zależy od tego ile lat jeszcze Polacy potrzebują na zmierzenie się z tematem.

Zuzanna Radzik: może odarcie z narodowości pozwoliło by nam przyznać co się wydarzyło i jak się z tym zmierzyć

Stanisław Trociuk: Podsumowują – procedura uchwalania ustawy o IPN była nieprawidłowa, być może gdyby była poddana prawidłowej procedurze legislacyjnej byłby lepiej. Jest tu też pole dla Rzecznika do działania, zmierzające do poprawy tej ustawy.

Prawo wyboru do władz uczelni - tylko do ukończenia 67. roku życia. RPO wnosi o zmianę przepisów

Data: 2018-11-06
  • Obywatel skarży się na pozbawienie prawa bycia wybranym do władz wyższej uczelni
  • Prawo o szkolnictwie wyższym uniemożliwia to bowiem osobom, które ukończyły 67. rok życia 
  • Budzi to wątpliwości RPO pod kątem ochrony praw obywatelskich
  • Rzecznik wystąpił do wicepremiera Jarosława Gowina o działania w celu usunięcia z ustawy tego ograniczenia wiekowego

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga na pozbawienie biernego prawa wyborczego w wyborach do władz uczelni.

Zgodnie z ustawą z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, członkiem rady uczelni, rektorem, członkiem kolegium elektorów, członkiem senatu, prezydentem i członkiem zgromadzenia federacji oraz członkiem innych organów uczelni publicznych może być jedynie osoba, która nie ukończyła 67. roku życia do dnia rozpoczęcia kadencji.

Ponadto ustawa wprowadza ograniczenia wiekowe co do pełnienia funkcji w instytucjach działających na rzecz wysokiej jakości w systemie szkolnictwa wyższego  i nauki: Polskiej Komisji Akredytacyjnej, Radzie Doskonałości Naukowej i Komisji Ewaluacji Nauki. Ich członkami nie moga być osoby, które ukończyła 70. rok  życia do dnia rozpoczęcia kadencji. Ponadto takie ograniczenie dotyczy też członków Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, która odpowiada za współdziałanie z organami władzy publicznej w zakresie polityki naukowej państwa oraz współpracę z krajowymi i międzynarodowymi organizacjami z tego obszaru.

Według RPO osoby  pełniące takie funkcje powinny mieć odpowiednie doświadczenie i wiedzę oraz być niekwestionowanymi autorytetami w swoich dziedzinach. Wprowadzone ograniczenie wiekowe wyklucza możliwość pełnienia funkcji przez wybitnych specjalistów, których wiedza i doświadczenie mają kluczowe znaczenie dla odpowiedniej realizacji celów tych organów i instytucji. W tym kontekście wiek osób pełniących funkcje, tak długo, jak spełniają one wymogi posiadania odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, nie uzasadnia wprowadzenia tego ograniczenia.

Prawo do wskazania i wybrania osoby cechującej się najwyższym autorytetem, wiedzą i doświadczeniem nie powinno być ograniczone jedynym czynnikiem, jakim jest ukończenie przez kandydata 67. lub 70. roku życia. Zastosowane kryterium wieku wydaje się mieć charakter automatyczny, nieuwzględniający specyfiki działalności organów działających w sferze szkolnictwa wyższego.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o rozważenie podjęcia działań legislacyjnych w celu usunięcia z ustawy tych ograniczeń wiekowych.

VII.7033.13.2018

RPO: Dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach narusza trzy zasady Konstytucji RP

Data: 2018-09-12
  • Od 1 października uczelnie będą musiały dożywotnio zatrudniać naukowców, którzy jednocześnie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub NSA
  • Osoby te zostaną wyłączone spod rygorów obowiązujących innych uczonych, którzy - aby utrzymać pracę na uczelni - muszą wykazywać się osiągnieciami naukowymi
  • Zdaniem RPO rozwiązanie takie narusza trzy konstytucyjne zasady: zasadę autonomii szkół wyższych, zasadę równości oraz zasadę ochrony pracy

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę na problem wicepremierowi, ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego Jarosławowi Gowinowi, który jest autorem reformy nauki (Konstytucja dla Nauki). Przepis, o który chodzi Rzecznikowi, znalazł się w ustawie wprowadzającej tę reformę w ostatnim momencie - gdy nowa Krajowa Rada Sądownictwa zaczynała procedurę naboru do Sądu Najwyższego po tym, jak ustawą o SN Parlament zdecydował o odesłaniu części sędziów w stan spoczynku.

Ograniczenia dla uczelni

Zgodnie z nowymi przepisami uczelnia nie będzie mogła rozwiązać umowy o pracę z nauczycielem akademickim, który jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jeśli mają oni umowy na czas określony, to ustawa zmienia je w umowę na czas nieokreślony.

Inaczej jest w sytuacji naukowca-sędziego, który był sędzią i utracił urząd lub uprawnienie do stanu spoczynku. Uczelnia będzie musiała go zwolnić, nawet jeśli był bardzo dobrym naukowcem. Jedynym wyjątkiem będzie tu sytuacja, gdy uczony-sędzia sam się zrzeknie urzędu albo uprawnienia do stanu spoczynku.

- Rozwiązanie to nie było objęte konsultacjami ze środowiskiem akademickim, które prowadzone były przez wiele miesięcy przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i poprzedziły przygotowanie projektu ustawy. Zostało ono dodane przez Senat 13 lipca 2018 r. – zwraca uwagę RPO. 

W praktyce dodany przepis ograniczy uczelniom możliwości prowadzenia polityki kadrowej. Nie tylko nie będą mogły zmienić umowy o pracę sędziemu-pracownikowi naukowemu, który otrzymał negatywną ocenę pracowniczą. Literalna interpretacja nie pozwoli także na zaproponowanie lepszej umowy takiemu uczonemu (ustawa mówi o zakazie zmiany stosunków pracy).

Nierówne traktowanie naukowców

Takie ograniczenie prowadzi też do nierównego traktowania nauczycieli akademickich w zakresie zatrudnienia.

Każdy nauczyciel akademicki (z wyjątkiem rektora) podlega ocenie okresowej, w szczególności w zakresie wykonywania podstawowych obowiązków pracowniczych. Już jedna ocena negatywna jest podstawą do zwolnienia. Przy dwóch rektor po prostu musi rozwiązać umowę z taką osobą. Chodzi o to, by wykluczać z grona nauczycieli akademickich osoby, których działalność nie sprzyja rozwojowi nauki.

Skoro teraz dwie negatywne oceny nie pozwolą rozstać się z uczonym-sędzią, to pozostałe osoby w podobnej sytuacji będą traktowane nierówno, i to w sposób mający wszelkie cechy dyskryminacji – zauważa RPO.

Utrudnienia dla sędziów

Ponieważ przepis dotyczy także sędziów w stanie spoczynku, więc chodzi tu o to, by nie musieli przechodzić na emeryturę na uczelni. RPO zwraca jednak uwagę, że przepis dotyczy też sędziów TK, SN, i NSA, którzy jeszcze nie podjęli pracy na uczelni. Będą na tym stratni, bo mało kto zaryzykuje zatrudnienie uczonego na umowę dożywotnią.

RPO zauważa też, że ustawy regulujące status sędziego Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego zawierają zamknięty katalog kar dyscyplinarnych. Nie ma tam mowy o sankcji w postaci wygaśnięcia umowy o pracę nauczyciela akademickiego.

VII.7033.28.2018 (dokument w załączeniu).

 

Analiza skutków noweli ustawy o IPN: wzmożenie antysemickie w debacie publicznej

Data: 2018-06-13
  • Okres zaognionej dyskusji wokół ustawy o IPN  był czasem ewidentnego wzmożenia antysemickiego w debacie publicznej - wynika z analizy przeprowadzonej przez Centrum Badań Nad Uprzedzeniami na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich

  • Antysemityzm pojawiał się w wypowiedziach osób publicznych i przekazach medialnych, gdzie uprzedzenia antysemickie stanowiły raczej temat tabu

  • Ustawa, która w zamierzeniu projektodawców miała doprowadzić do ograniczenia wadliwych kodów pamięci, paradoksalnie doprowadziła do zwiększenia się powszechności ich użycia

Uchwalona 26 stycznia 2018 r. nowelizacja wprowadziła  do ustawy o IPN nowe przestępstwo. Przewiduje teraz karę grzywny lub do 3 lat pozbawienia wolności dla każdego (także cudzoziemca spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Taka kara grozi też za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. Karane jest również działanie nieumyślne. Odpowiedzialności nie podlega działalność artystyczna i naukowa.

Jak stwierdzają autorzy analizy, ustawa - która w zamierzeniu projektodawców miała doprowadzić do ograniczenia użycia wadliwych kodów pamięci - paradoksalnie doprowadziła do zwiększenia się powszechności ich użycia. Zdecydowanie wzrosła liczba osób wyszukujących w google frazę „polskie obozy koncentracyjne” (ponad pięciokrotnie w porównaniu do okresu sprzed nowelizacji, jednocześnie liczba wyszukań hasła „hitlerowskie obozy koncentracyjne” nie wzrosła znacząco).

Wśród amerykańskich, kanadyjskich czy brytyjskich użytkowników wyszukiwarki google, którzy jeszcze niedawno najczęściej wyszukiwali określenia „German death camps”, dziś dominuje poszukiwanie wadliwego kodu pamięci: „Polish death camps”. Wzrost częstotliwości użycia na świecie wadliwego kodu pamięci jest dziewięciokrotny – pomimo, że odsetek osób poszukujących informacji o nazistowskich obozach zagłady nie wzrósł.

Kolejnym istotnym następstwem debaty publicznej wokół ustawy o IPN jest ewidentna polaryzacja przekonań Polaków na temat historii stosunków polsko-żydowskich. W widoczny sposób wzrosła liczba osób idealizujących zachowania Polaków w czasie okupacji dwukrotnie zwiększyła się liczba osób przekonanych, że wszyscy Polacy zaangażowani byli w ratowanie Żydów) – ale jednocześnie wzrósł odsetek Polaków gotowych do mówienia o aktach kolaboracji z niemieckim okupantem.

Gotowość do krytycznego namysłu nad historią lat wojny wzrosła szczególnie u Polaków o nienarcystycznym stosunku do własnego narodu i o niskim poziomie antysemityzmu. Badani o silnie narcystycznym nastawieniu nadal woleliby przemilczać akty kolaboracji. Podobnie osoby wierzące w teorie spiskowe na temat Żydów – ich debata wokół ustawy o IPN również nie skłoniła do zmiany przekonań o zachowaniach Polaków w czasie II Wojny Światowej. Myślenie spiskowe i narcyzm są więc zapewne buforami chroniącymi ludzi przed niechcianą wiedzą historyczną – taką, jaka została nagłośniona przy okazji debaty o IPN.

Analiza wykazuje, że okres zaognionej dyskusji wokół ustawy o IPN oraz reakcji Izraela i środowisk żydowskich  był czasem ewidentnego wzmożenia antysemickiego w debacie publicznej. W jej głównym nurcie znacznie częściej pojawiały się określenia, które wcześniej funkcjonowały jedynie na obrzeżach.

Widać to wyraźnie w analizach portali społecznościowych, na których takie określenia, jak „parchy”, „gudłaje” czy „żydki” stosowane są pod koniec stycznia i na początku lutego 2018 wyraźnie częściej. Co więcej, po debacie o IPN zainteresowania internautów tematyką żydowską czy izraelską wiąże się wyraźnie z nasileniem obecności antysemickiej mowy nienawiści.

Szczególnie niepokoi, że antysemityzm ten wprost pojawiał się w wypowiedziach osób publicznych i przekazach medialnych, gdzie dotychczas uprzedzenia antysemickie stanowiły raczej temat tabu, które wykluczało osobę używającej takiego języka z debaty publicznej.

Szczególną rolę odgrywał tu element „rywalizacji cierpienia”, który, jak się wydaje, stanowi przyjętą publicznie formę negowania Zagłady i stanowi zakamuflowany sposób otwartego wyrażania negatywnych postaw antysemickich.

Pokazuje to relatywną słabość norm politycznej poprawności w Polsce, brak silnego ostracyzmu społecznego dla antysemityzmu, a przede wszystkim utożsamienie uprzedzeń antyizraelskich z antysemityzmem w analizowanej debacie.

Szczęśliwie jednak wzmożenie internetowej mowy nienawiści nie przełożyło się na trwałe zmiany postaw. Badanie przeprowadzone na ogólnopolskiej próbie nie wykazało znaczącego wzrostu postaw antysemickich.

Nowelę ma zbadać Trybunał Konstytucyjny, do którego skierował ją prezydent Andrzej Duda. Rzecznik Praw Obywatelskich, który zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK, wniósł o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją. Adam Bodnar ma wątpliwości, czy nowela doprowadzi do ograniczenia nieprawdziwych zwrotów typu  „polskie obozy śmierci”. Przestrzega zarazem, że może ona mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i rodzić autocenzurę wśród dziennikarzy. Według RPO sądy nie są od rozstrzygania sporów historycznych, a państwo może inaczej reagować na wypowiedzi godzące w jego dobre imię.

 

Stopień trudności matury ma znaczenie - RPO wystąpił do Ministra Zdrowia i Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich

Data: 2018-05-30
  • Podczas rekrutacji do wyższych uczelni, m.in. medycznych, nie bierze się pod uwagę stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach
  • W efekcie na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy stopień jej trudności był niższy
  • Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgadza się z Ministrem Zdrowia, który nie widzi konieczności zmian w tej sprawie

Adam Bodnar ponownie zwrócił się w tej sprawie do ministra Łukasza Szumowskiego. Ponadto poprosił o stanowisko w całej kwestii Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Do Rzecznika wpływają skargi w związku z nieuwzględnianiem w procesie rekrutacji przez uczelnie wyższe kształcące przyszłych lekarzy wyników matury, podanych w skali centylowej.  Oznacza to, że pod uwagę nie bierze się stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach. W rezultacie dochodzi do sytuacji, że na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy jej stopień trudności był niższy, a nie osoby, które uzyskały w bieżącym roku wysokie wyniki mierzone właśnie skalą centylową. Skarżący podnoszą, że wartości procentowe nie zawsze są wyznacznikiem wiedzy osób zdających maturę w różnych rocznikach.

W 2017 r. RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Zdrowia. Wskazywał, że obowiązek podawania wyników matur, również w skali centylowej w przypadku części pisemnej egzaminu, wynika z art. 44zzk ust. 1 pkt 2 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty.  Z kolei art. 169 ust. 3 ustawy z 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym stanowi, że podstawą przyjęcia na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie są wyniki egzaminu maturalnego. Wskazując zatem podstawę kwalifikacji na uczelnie wyższe, ustawodawca nie zawęża jej jedynie do wyników matury podanych w skali procentowej - podkreśla RPO.

Dlatego w ocenie Rzecznika uczelnie (także medyczne) powinny w procesie rekrutacji uwzględniać oba rezultaty. Uczelnie, które  nie uwzględniają wyników matur w części prezentującej rezultaty w skali centylowej, mogą tym samym naruszać konstytucyjne prawa i wolności, wśród których przewidziana jest m.in. równość szans w dostępie do nauki.

Z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia wynika, że resort nie uznaje za wskazane uwzględniania wyniku w skali centylowej,  który ma „jedynie charakter pomocniczy, mający na celu określenie pozycji danego abiturienta na tle całej swojej populacji”.  Resort uzasadnia swe stanowisko faktem, że w rekrutacji na polskie uczelnie mogą wziąć udział także kandydaci posiadający tzw. maturę międzynarodową lub tzw. maturę europejską - których wynik podawany jest jedynie w skali procentowej. Ponadto - według  Ministra Zdrowia - wynik w centylach może być wysoki nie tylko w efekcie bardzo dobrze zdanej matury, ale również w przypadku ogólnie bardzo słabego rocznika zdających.

Rzecznik nie podziela stanowiska resortu. W jego ocenie taka wykładnia przepisów prowadzi do pozbawienia znaczenia wyniku matury w części centylowej - mimo  jednoznacznego sformułowania Prawa o szkolnictwie wyższym i ustawy  o systemie oświaty.

W piśmie do przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich prof. Jana Szmidta RPO poprosił o stanowisko w całej sprawie.

Rzecznik przypomniał, że w opinii nt. wprowadzenia od 2015 r. na świadectwach maturalnych wyniku w skali centylowej Konferencja uznała, że ,,wprowadzenie tej dodatkowej skali uwolni szkoły wyższe od dotychczasowego dylematu odnoszenia do siebie surowych wyników kandydatów na studia rekrutowanych na podstawie wyników egzaminów maturalnych o istotnie różnym poziomie trudności - rekrutacja stanie się prostsza i bardziej obiektywna”.

Choć uczelnie wyższe posiadają dużą autonomię, także w zakresie określania warunków rekrutacji, to jednak nie może ona prowadzić do tworzenia zasad naruszających powszechnie obowiązujące prawo – wskazał Adam Bodnar. Istniejące regulacje prawne formalnie realizują postulat zagwarantowania wszystkim kandydatom na uczelnie wyższe podobnych warunków rekrutacji. Jednak w praktyce te rozwiązania nie są stosowane. Potwierdza to analiza wybranych uchwał senatów uczelni dotyczących zasad rekrutacji na studia w kolejnym roku akademickim.

VII.7033.52.2016

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.7033.52.2016 z 14 maja 2018 r. – wystąpienie do Ministra Zdrowia i Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich w sprawie nierespektowania przez uczelnie wyższe wyników egzaminu maturalnego prezentowanego w skali centylowej.

W zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problem nieuwzględniania przez uczelnie wyższe, w tym także uczelnie medyczne, wyników matur podanych w skali centylowej. Oznacza to, że w procesie rekrutacji nie bierze się pod uwagę stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach. W rezultacie dochodzi do sytuacji, że na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy jej stopień trudności był niższy, a nie osoby, które uzyskały w bieżącym roku wysokie wyniki mierzone skalą centylową.

Rzecznik wskazał, że obowiązek podawania wyników egzaminu maturalnego, również w skali centylowej w przypadku części pisemnej egzaminu, wynika z art. 44zzk ust. 1 pkt 2 ustawy o systemie oświaty. Natomiast art. 169 ust. 3 Prawa o szkolnictwie wyższym stanowi, że podstawą przyjęcia na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie są wyniki egzaminu maturalnego. Ustawodawca, wskazując podstawę kwalifikacji na uczelnie wyższe, nie zawęża jej jedynie do wyników matury podanych w skali procentowej. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, uczelnie (także medyczne) powinny w procesie rekrutacji uwzględniać oba rezultaty. Uczelnie, które w procesie rekrutacji nie uwzględniają wyników matur w części prezentującej rezultaty w skali centylowej, tym samym mogą naruszać konstytucyjne prawa i wolności, wśród których przewidziana jest m.in. równość szans w dostępie do nauki.

Z dotychczasowej korespondencji w przedmiotowej sprawie wynika, że Ministerstwo Zdrowia nie uznaje za wskazane uwzględnianie wyniku w skali centylowej w procesie rekrutacji. Za takim stanowiskiem przemawia fakt, że w rekrutacji na polskie uczelnie mogą wziąć udział także kandydaci posiadający tzw. maturę międzynarodową lub tzw. maturę europejską, których wynik podawany jest jedynie w skali procentowej. Ponadto, w ocenie Ministra, wynik w centylach może być wysoki, nie tylko w przypadku bardzo dobrze zdanej matury, ale również w przypadku ogólnie bardzo słabego rocznika zdających maturę.

W ocenie Rzecznika dokonana przez resort zdrowia wykładnia przepisów prowadzi do pozbawienia znaczenia wyniku matury w części centylowej w procesie rekrutacji. Rzecznik ponownie zwrócił się do Ministra z prośbą o wyjaśnienia. Ponadto, wystosował pismo do Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, w którym poprosił o zajęcie stanowiska w sprawie.

 

RPO podjął sprawę interwencji policji na konferencji naukowej

Data: 2018-05-16
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości co zgodności z prawem interwencji policji podczas konferencji naukowej pt. „Karol Marks: 2018”
  • Uczestnicy konferencji korzystali z konstytucyjnej wolności nauki – podkreśla RPO, który zwrócił się o wyjaśnienia do policji i prokuratury

Biuro RPO skierowało pismo w tej sprawie do Prokuratora Rejonowego w Gryficach oraz komendanta powiatowego policji w tym mieście.

Pismo powołuje się na doniesienia mediów o interwencji funkcjonariuszy policji podczas konferencji naukowej „Karol Marks: 2018” w  Pobierowie. Policjanci mieli poinformować, że ich obecność jest  spowodowana koniecznością sprawdzenia, czy konferencja nie ma charakteru działalności antynarodowej bądź czy nie stanowi propagowania praktyk totalitarnych.

Funkcjonariusze podczas interwencji fotografowali wystawione publicznie egzemplarze czasopism naukowych, pytali uczestników o przebieg konferencji, a także spisali dane jednego z organizatorów wydarzenia, pracownika naukowego Instytutu Filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim.

Działania policji budzą wątpliwości Rzecznika co do ich zgodności z prawem. Uczestnicy konferencji naukowej, wygłaszając wystąpienia i biorąc udział w konferencyjnych dyskusjach, korzystali z konstytucyjnej wolności nauki (art. 73 Konstytucji RP), rozumianej jako „wolność wyboru problematyki, wolność wyboru metody rozwiązania, a przede wszystkim wolność myśli i wolność głoszonego słowa”.

Działalność naukowa zmierzać winna do zgłębienia prawdy, tj. do „ustalenia obiektywnie weryfikowalnego opisu rzeczywistości”. Weryfikacja stawianych tez powinna zaś odbywać się przede wszystkim w drodze otwartego dyskursu naukowego, np. podczas konferencji naukowych, takich jak ta  w Pobierowie.

VII.7033.15.2018

RPO przyłączył się do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym z wniosku prezydenta ws. noweli ustawy o IPN

Data: 2018-03-14

Zaskarżone przez Prezydenta RP przepisy noweli ustawy o IPN z 26 stycznia 2018 r. są niezgodne z Konstytucją - takie stanowisko dla Trybunału Konstytucyjnego przedstawił Rzecznik Praw Obywatelskich. W środę Adam Bodnar zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem w sprawie wniosku prezydenta Andrzeja Dudy.

RPO wniósł o uznanie, że:  

  • art. 55a ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej-Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 2016 r., poz. 1575 ze zm.) jest niezgodny z art. 2 oraz z art. 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP;
  • art. 1 pkt 1 lit. a tiret trzecie ustawy wymienionej w punkcie 1 w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów i" oraz art. 2a tej ustawy w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów" oraz wyrazy „i Małopolski Wschodniej" są niezgodne z art. 2 oraz art 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust 3 Konstytucji RP.

W piśmie do Trybunału Adam Bodnar poinformował także, że uzasadnienie swego stanowiska prześle  w terminie trzech tygodni.  

Swe pismo RPO wysłał w odpowiedzi na pismo Trybunału Konstytucyjnego z 15 lutego 2018 r., doręczone Rzecznikowi w dniu 15 lutego 2018 r.

14 lutego 2018 r. prezydent złożył do Trybunału - w trybie kontroli następczej - wniosek o zbadanie zgodności nowelizacji ustawy o IPN z konstytucją.

VII.564.9.2018

Młody naukowiec może mieć więcej niż 35 lat. RPO pisze do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Data: 2018-01-15
  • Zdaniem RPO definicja „młodego naukowca”– może mieć charakter dyskryminujący ze względu na zamieszczone w nim kryterium wieku.
  • Zamiast wskazywać określony wiek – 35 lat, lepiej byłoby zastosować kryterium wskazane w ustawie o Narodowym Centrum Nauki w której  zdefiniowano „osobę rozpoczynającą karierę naukową.”

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, art. 2 pkt 19 ustawy o zasadach finansowania nauki – formułujący definicję legalną „młodego naukowca” może mieć charakter dyskryminujący ze względu na zamieszczone w nim kryterium wieku.

Ustawodawca zdecydował się w tym przepisie oprzeć definicję „młodego naukowca” na dwóch miernikach. Pierwszym z nich jest szeroko sformułowany warunek prowadzenia działalności naukowej, który nie budzi wątpliwości. Równorzędnym wymogiem uczyniono jednak metrykalny wiek danej osoby, który w przypadku tej grupy naukowców nie może przekroczyć 35 lat.

Zdaniem Rzecznika uzależnienie przyznania statusu młodego naukowca od ściśle określonego wieku, prowadzi do nierównego traktowania osób, które przekroczyły wskazany próg z przyczyn, jakie nie powinny przesądzać o pozbawieniu ich możliwości wsparcia, z którego korzystają ich młodsi koledzy i koleżanki znajdujący się na podobnym etapie rozwoju kariery naukowej.

Dyskryminacja ze względu na wiek ma miejsce wówczas, kiedy dana osoba, z powodu swojego wieku, traktowana jest gorzej niż inna osoba w podobnej sytuacji. Analiza przepisu art. 2 pkt 19 ustawy o zasadach finansowania nauki prowadzi do wniosku, że definicja legalna „młodego naukowca” w niej zamieszczona zawiera element wieku, który ma charakter dyskryminujący w stosunku do osób, które z różnych przyczyn zdecydowały się w późniejszym wieku na rozpoczęcie kariery naukowej (np. zdecydowały się na rozpoczęcie studiów doktoranckich w okresie późniejszym niż etap następujący bezpośrednio po ukończeniu studiów magisterskich).

W opinii Rzecznika wiek metrykalny, w którym dana osoba rozpoczęła pracę naukową nie może być wyznacznikiem różnicującym jej sytuację względem pozostałych osób ubiegających się o środki na badania, gdyż nie jest to cecha relewantna. Wydaje się, że ustawodawca błędnie wybrał wiek metrykalny jako wyznacznik dojrzałości naukowej – w miejsce innego kryterium, które byłoby adekwatne do celów tej regulacji.

Zdaniem Rzecznika odpowiednie kryterium wskazane zostało w art. 2 pkt 3 ustawy o Narodowym Centrum Nauki w którym zdefiniowano „osobę rozpoczynającą karierę naukową” jako „osobę nieposiadającą stopnia naukowego doktora lub osobę, która nie wcześniej niż 7 lat przed rokiem wystąpienia z wnioskiem o przyznanie środków finansowych na badania naukowe lub prace rozwojowe uzyskała stopień naukowy doktora; do okresu tego nie wlicza się przerw związanych z urlopem macierzyńskim, urlopem na warunkach urlopu macierzyńskiego, urlopem ojcowskim, urlopem rodzicielskim lub urlopem wychowawczym, udzielonych na zasadach określonych w przepisach Kodeksu pracy albo pobieraniem zasiłku chorobowego lub świadczenia rehabilitacyjnego w związku z niezdolnością do pracy, w tym spowodowaną chorobą wymagającą rehabilitacji leczniczej”.

W świetle powyższej definicji każda osoba, która nie uzyskała stopnia doktora albo uzyskała go, ale nie wcześniej niż 7 lat przed danym rokiem, jest osobą rozpoczynającą karierę naukową. Biorąc powyższe pod uwagę zasadne wydaje się ujednolicenie obu definicji i utożsamienie „młodego naukowca” z ustawy o zasadach finansowania nauki z „osobą rozpoczynającą karierę naukową” z ustawy o Narodowym Centrum Nauki.

Analiza pojęć „młodego naukowca” oraz „osoby rozpoczynającej karierę naukową” wskazuje na zbieżność ich desygnatów. Skoro ustawodawca zdecydował się niejako na powielenie przedmiotowych definicji, konieczne wydaje się ich ujednolicenie. Zmiana przedmiotowego przepisu ustawy o zasadach finansowania nauki wydaje się być wskazana również ze względu na postulat spójności prawa, jako cechy nadrzędnej, którą powinien charakteryzować się system prawny.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie podjęcia działań zmierzających do przeprowadzenia nowelizacji art. 2 pkt 19 ustawy o zasadach finansowania nauki w taki sposób, aby miernik wieku został zastąpiony kryterium uwzględniającym okres prowadzenia działalności naukowej. W przekonaniu Rzecznika tak sformułowany wskaźnik pozwoli na skorzystanie z możliwości płynących z posiadania tego statusu wszystkim młodym uczonym, definiowanym przez rzeczywisty okres ich aktywności naukowej.

XI.801.5.2017

Jak uczyć o prawach człowieka w świecie rozchwianych emocji i wartości?

Data: 2017-12-08

„Prawo człowieka to prawo, żeby być sobą. Janusz Korczak mówił, że  »dziecko nie dopiero będzie człowiekiem, ale już jest«. Powinniśmy pracować zgodnie z duchem tego cytatu” - mówiła w swoim wystąpieniu dr Krystyna Starczewska, współtwórczyni i dyrektorka Zespołu Społecznych Szkół Ogólnokształcących „Bednarska”.

Rzeczywistość zmienia się na naszych oczach, zwłaszcza w dziedzinie komunikacji i edukacji. Podczas dyskusji paneliści starali się znaleźć odpowiednie metody i język do tego aby uczyć o uniwersalnych problemach we współczesnym świecie. Panel miał również na celu zastanowienie się nad metodami tworzenia wspólnych systemów wartości, w drodze konsensusu, z pomocą autorytetów, a także na inne sposoby.

W panelu wzięli udział dr Krystyna Starczewska (wieloletnia przewodnicząca zarządu Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej), Robert Ciupa (dyrektor Ślaskiego Centrum Wolności i Solidarności), Natalia Zarańska (pedagożka szkolna, reżyserka musicali), Ewa Sapieżyńska (Biuro Insytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE), oraz Roman Kurkiewicz (dziennikarz publicysta, wykładowca akademicki). Dyskusję moderował Andrzej Stefański z Biura RPO.

Dr Krystyna Starczewska swoje wystąpienie zaczęła od podkreślenia tego, że aby odpowiednio uczyć młodych ludzi o prawach człowieka, niezbędne jest ich zrozumienie przez uczniów. Bardzo duże znaczenie ma tutaj demokratyczny charakter edukacji, którego przeciwieństwem jest model autorytarny, mający na celu zbudowanie określonego, jednolitego charakteru dziecka.

Niestety nie jest to łatwe, o czym świadczą uwagi Romana Kurkiewicza, który mówił, że na poziomie akademickim, wśród studentów, problemem jest pasywność, brak umiejętności wejścia w spór i podważenia autorytetu. W odniesieniu do rzeczywistości medialnej Kurkiewicz zwrócił uwagę na to, że podczas 30 lat trwania III RP nie udało zbudować mediów publicznych, co jest gigantyczną porażką także na polu edukacyjnym.

Dr Ewa Sapieżyńska zwróciła uwagę, że nauczanie o prawach człowieka musi się opierać na solidarności i empatii. Mark Twain napisał, że „Człowiek to jedyne zwierzę, która potrzebuje opowiadać historię, aby zrozumieć, kim jest”. Dlatego, według Sapieżyńskiej, tak ważny jest odpowiedni storytelling i narracja dotycząca praw człowieka. Przedstawicielka OBWE podkreśliła, że niezbędny jest emocjonalny, ale prawdziwy przekaz, do którego mogą służyć media społecznościowe czy miejskie gry terenowe.

Natalia Zarańska opowiedziała o swojej pasji teatralnej, którą przełożyła na współpracę z młodzieżą, tworząc w małym mieście musical na kanwie tematyki praw człowieka. Początkowo spotkał się on z negatywnymi reakcjami partii rządzącej i lokalnej społeczności, ale w późniejszym czasie zyskał ogromną popularność i został wystawiony w prestiżowym teatrze musicalowym w Gdyni.

Robert Ciupa przedstawił swoje doświadczenia w zakresie pracy dotyczącej upamiętnienia górników, którzy zginęli podczas strajków w katowickiej kopalni „Wujek”. Przedstawiciele Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności zdecydowali się na uczenie o tej tragedii, poprzez opowiadanie personalnych historii strajkujących górników. „Dzięki odbrązowieniu wydarzeń z »Wujka« i odwołaniu się do emocji, spersonalizowaliśmy tę historię. Umożliwiliśmy młodym ludziom zidentyfikowanie się z historycznymi postaciami” - mówił Ciupa

Paneliści odnieśli się do głosów z sali, poruszających temat braku krytycznego myślenia, wśród młodzieży. Dr Starczewska odpowiedziała, że problemem jest pamięciowe uczenie oderwanych od siebie dyscyplin, co wzmacnia wprowadzona przez Prawo i Sprawiedliwość reforma szkolnictwa. „Krytycznego myślenia można nauczyć dzieci poprzez filozofię czy historię sztuki, a nie przez wychowanie patriotyczne” - konkludowała Starczewska, z którą zgodzili się pozostali uczestnicy panelu.

W dalszej części dyskusji został poruszony temat stosunku Polaków do uchodźców. Według panelistów główną przyczyną niechęci polskich obywateli do obcych jest niewiedza spowodowana przez brak reakcji władz, które powinny wprowadzić odpowiednie programy edukacyjne. Przywołany został również przykład polskiej literatury romantycznej, która w większości była tworzona przez poetów będących uchodźcami. W związku z apatyczną postawą państwa dyskutanci stwierdzili, że niezbędne jest kształcenie uzupełniające, równoległe do tego propagowanego przez Ministerstwo Edukacji.

W części podsumowującej paneliści podkreślili znaczenie stworzenia alternatywnych metod nauczania, tak aby zainteresować młodych ludzi tematem wartości uniwersalnych i stworzyć swoistą modę na prawa człowieka.

Jakub Bodziony, „Kultura Liberalna”

Czy można zaskarżyć odmowę przyjęcia na studia podyplomowe?

Data: 2017-11-21

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę dotycząca możliwości zaskarżenia decyzji szkoły wyższej o odmowie przyjęcia na studia podyplomowe (BPK.7033.1.2017).

Zgodnie z obowiązującym art. 207 Prawa o szkolnictwie wyższym od decyzji podjętych w sprawach studentów i doktorantów stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego oraz przepisy o zaskarżaniu decyzji do sądu administracyjnego.

Przepis ten nie dotyczy jednak studiów podyplomowych i kandydaci na słuchaczy takich studiów mogą być pozbawienia prawa do zaskarżenia decyzji o odmowie przyjęcia na studia.

Kwestia możliwości takiego zaskarżenia nie jest więc wyraźnie uregulowana przez prawo, chociaż w orzecznictwie sądowym – ale jedynie w drodze odpowiedniej wykładni – dopuszcza się możliwość zaskarżenia, wskazując, że przedmiotowa odmowa to decyzja administracyjna (np. postanowienie WSA w Warszawie z dnia 14 czerwca 2013 r., II SA/Wa 66/13).

RPO w sprawie rekrutacji na studia maturzystów, których prace zostały błędnie ocenione przez komisje egzaminacyjne

Data: 2017-11-21

Odpowiedź udzielona przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego na poprzednie wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące problemów absolwentów szkół ponadpodstawowych z terminowym złożeniem świadectwa dojrzałości w procesie rekrutacji na studia nie rozwiewa wszystkich wątpliwości Rzecznika.

W ocenie RPO wyjaśnienia wymaga w szczególności praktyka stosowania przez senaty uczelni przepisu art. 169 ust. 2a Prawa o szkolnictwie wyższym. Przepis ten powoduje istotne problemy interpretacyjne w trakcie tworzenia przez uczelnie uchwały w sprawie warunków, trybów oraz terminów rozpoczęcia i zakończenia rekrutacji na I rok studiów stacjonarnych oraz niestacjonarnych. W rezultacie uczelnie uwzględniają w uchwałach możliwość przeprowadzenia rekrutacji uzupełniającej, jednakże można zaobserwować też jednostkowe przypadki uwzględnienia w uchwale możliwości przeprowadzenia rekrutacji uzupełniającej tylko wtedy, gdy nie został wypełniony limit miejsc na studiach bądź uzależnienia od decyzji władz uczelni możliwości przeprowadzenia tejże rekrutacji.

Przykłady te są wynikiem niepoprawnej redakcji art. 169 ust. 2a in principio Prawa o szkolnictwie wyższym, bowiem zarówno z jego literalnego brzmienia, jak i uzasadnienia do projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw nie wynika bezwzględny obowiązek przeprowadzenia rekrutacji uzupełniającej przez uczelnię, a jedynie możliwość. Stąd też dochodzi do dowolności interpretacyjnych powyższego przepisu.

Ponadto, termin „rekrutacja uzupełniająca” kojarzony jest powszechnie z rekrutacją, która ogłaszana jest dla wszystkich kandydatów w przypadku niewypełnienia limitu miejsc na danym kierunku studiów. Zastosowanie w art. 169 ust. 2a Prawa o szkolnictwie wyższym tego określenia prowadzić może do chaosu terminologicznego.

Art. 169 ust. 2a in fine Prawa o szkolnictwie wyższym budzi wątpliwości także z tego względu, że przewiduje możliwość wzięcia udziału w rekrutacji uzupełniającej tylko kandydatom, którym podwyższony został wynik egzaminu maturalnego w związku z odwołaniem, tj. w związku z pozytywnym rozstrzygnięciem Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego. Przepis ten wyklucza natomiast możliwość wzięcia udziału w rekrutacji uzupełniającej kandydatów, którym wynik został podwyższony w związku ze złożeniem wniosku, tj. w związku z pozytywnym rozpatrzeniem wniosku o weryfikację sumy punktów z części pisemnej egzaminu maturalnego.

W opinii Rzecznika zaproponowane w Prawie o szkolnictwie wyższym rozwiązanie prawne w odniesieniu do absolwentów, których praca maturalna została błędnie sprawdzona przez komisję egzaminacyjną, może stanowić naruszenie prawa do równego dostępu do edukacji wyższej, bowiem nie gwarantuje możliwości wzięcia udziału w rekrutacji na studia wszystkim absolwentom, będącym w opisywanej sytuacji.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o analizę problemu, przedstawienie szczegółowych wyjaśnień w sprawie oraz wzięcie powyższych wątpliwości pod uwagę w trakcie prac legislacyjnych nad reformą szkolnictwa wyższego.

 

Stanowisko Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dotyczące postępowania w przypadku śmierci członka komisji rozprawy doktorskiej

Data: 2017-08-25

W związku z informacją o śmierci promotora Pana mgra T.M., który przygotował rozprawę doktorską na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, prof. dra hab. Lecha Morawskiego, Rzecznik zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z prośbą o przedstawienie stanowiska w zakresie możliwości dalszego postępowania w celu umożliwienia obrony rozprawy Pana T. M.

W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich Minister zgodził się ze stanowiskiem, zgodnie z którym, jeśli praca doktorska jest już ukończona i została zaopiniowana przez promotora, poszukiwanie następcy w przypadku jego śmierci nie znajduje uzasadnienia.

W przypadku Pana mgra T. M., dopuszczalne jest dokończenie przewodu bez udziału promotora, który- jak wskazują na to okoliczności - zasadniczo wypełnił przypisywaną mu w postępowaniu awansowym rolę. W sprawie tej należy jedynie zastosować racjonalną interpretację przepisów dopuszczającą absencję promotora w nadzwyczajnej sytuacji.

Zatem ewentualna zmiana przepisów nie powinna prowadzić do ustanowienia nowego promotora, a jedynie - o ile uznać to rzeczywiście za nieodzowne - do wskazania osoby, która nie stając się promotorem wykona, w pewnym sensie w jego imieniu, ostatnie czynności przewodu doktorskiego.

Równy dostęp do edukacji wyższej dla absolwentów szkół ponadpodstawowych

Data: 2017-08-21

Absolwenci szkół ponadpodstawowych mają problem z terminowym złożeniem świadectwa maturalnego w procesie rekrutacji na studia, w sytuacji, gdy praca maturalna została błędnie sprawdzona przez komisję egzaminacyjną, a w wyniku odwołania nastąpiło jednak przekroczenie progu 30% punktów i wydano świadectwo dojrzałości. Dlatego, w tej sprawie, RPO zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

W obowiązującej ustawie o systemie oświaty przewidziana została szczegółowa procedura dotycząca odwołań od wyników egzaminu maturalnego, zgodnie z którą absolwent szkoły ponadpodstawowej ma prawo do złożenia odwołania do okręgowej komisji egzaminacyjnej.

Z informacji, jakie docierają do Rzecznika wynika, że po zakończeniu procedury odwoławczej i wydaniu poprawionego świadectwa dojrzałości, absolwenci szkół ponadgimnazjalnym nie mają już możliwości złożenia wymaganego dokumentu, w terminie wyznaczonym przez uczelnianą komisję rekrutacyjną ponieważ uczelnie układając kalendarz rekrutacji, nie biorą często pod uwagę absolwentów z poprawionym wynikiem egzaminu maturalnego.

Zdaniem Rzecznika niezagwarantowanie takim absolwentom możliwości wzięcia udziału w rekrutacji na studia może stanowić naruszenie równego dostępu do edukacji wyższej. W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z prośbą o zajęcie stanowiska w tej sprawie. 

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie nieprawidłowości w postępowaniu habilitacyjnym

Data: 2017-08-21

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie nieprawidłowości w postępowaniu habilitacyjnym. Chodzi o rozbieżne interpretacje prawne w zakresie skutków cofnięcia wniosku o wszczęcie postępowania habilitacyjnego oraz złożenia wniosku o jego umorzenie.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami postępowanie w sprawie nadania stopnia naukowego może się toczyć jedynie na wniosek uprawnionego podmiotu i nie jest możliwym wszczęcie go z urzędu. Jednak problematyka skutków cofnięcia takiego wniosku lub złożenia wniosku o umorzenie postępowania habilitacyjnego nie jest uregulowana wprost w przepisach ustawy o stopniach naukowych. W związku z tym, zgodnie z art. 29 ust. 1 ustawy o stopniach naukowych w tym zakresie odpowiednie zastosowanie znajdą przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Przewidują one obligatoryjne i fakultatywne umorzenie postępowania. Rzecznik zauważa, że zgodnie z doktryną cofnięcie wniosku o wszczęcie postępowania administracyjnego jest równoznaczne z brakiem żądania uprawnionego podmiotu do rozpoznania konkretnej sprawy administracyjnej. Oznacza to, że przedmiot postępowania przestaje istnieć i obliguje to organ do umorzenia  postępowania.

Niektóre rady wydziałów uznają, że cel ustawy o stopniach naukowych wyrażony w jej art. 18a sprzeciwia się zastosowaniu art. 105 § 1 k.p.a. W ich ocenie prowadziłoby to m.in. do kończenia postępowań, mimo zaawansowanego etapu prac komisji habilitacyjnej. Dlatego ewentualna możliwość umorzenia postępowania rozpatrywana jest w świetle art. 105 § 2 k.p.a., który stanowi, że organ administracji publicznej może umorzyć postępowanie, jeżeli wystąpi o to strona, na której żądanie postępowanie zostało wszczęte, a nie sprzeciwiają się temu inne strony oraz gdy nie jest to sprzeczne z interesem społecznym.

Niemniej niektóre rady wydziałów, stosując odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego wydają rozstrzygnięcia w oparciu o art. 105 § 1 k.p.a., biorąc pod uwagę interes społeczny w kontynuowaniu postępowania. Zarówno w przypadku cofnięcia wniosku, jak i żądania umorzenia postępowania, rady odmawiając umorzenia postępowania odwołują się do interesu społecznego, rozumianego jako kształcenie i promowanie kadr naukowych w celu prowadzenia badań. W ich ocenie, mimo że postępowanie awansowe inicjuje we własnym interesie habilitant, to toczy się ono także w interesie społecznym.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o rozważenie możliwości podjęcia działań legislacyjnych zmierzających do uregulowania sygnalizowanych kwestii w ustawie o stopniach naukowych.

RPO: Brakuje przepisów dotyczących postępowania w przypadku śmierci członka komisji rozprawy doktorskiej

Data: 2017-07-28

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich sytuacja, w której prawodawca nie przewidział sposobu postępowania w przypadku śmierci promotora jest nie do zaakceptowania.

Stosując konsekwentnie przepisy ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, należałoby uznać, że doktorant winien znaleźć nowego promotora i pod jego opieką przygotować rozprawę. W praktyce w sytuacji śmierci promotora prawodawca nie tworzy skutecznego środka ochrony praw doktoranta.

Podobny problem może zaistnieć w sytuacji, gdy promotor odmawia zgody na wzięcie udziału w obronie lub nie może tego uczynić z uwagi na okoliczności od niego niezależne.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra o rozważenie możliwości zainicjowania nowelizacji przepisów.

Sprawa nierównego traktowania adiunktów Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie

Data: 2017-06-14

Adiunkci z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie uważają, że są nierówno traktowani przez władze uczelni. Chodzi o to, że od 2014 r. rozwiązywano stosunki pracy z adiunktami, którzy nie uzyskali stopnia naukowego doktora habilitowanego mimo ich mianowania na czas nieokreślony. Osoby te, po przeprowadzeniu konkursów były zatrudniane na stanowiskach asystentów na czas określony. Procedura zwalniania i ponownego zatrudniania była przeprowadzona na podstawie Zarządzenia Rektora nr 56/2013. Ustanowiony w nowej umowie czas świadczenia pracy był zróżnicowany dla poszczególnych osób: dla niektórych 2 lata, dla innych 3 lata; były także osoby, które po 2 letnim zatrudnieniu na stanowisku asystenta otrzymały umowy na czas nieokreślony.

W grudniu 2016 r. wprowadzono nowe Zarządzenie 74/2016. To spowodowało przerwanie zwolnień; w odniesieniu do adiunktów nieposiadających habilitacji przyjęto rozwiązanie zgodnie z ww. wyrokiem SN (zatrudnienie do dnia 30 września 2012 r.). Nowe zarządzenie nie objęło osób zwolnionych ze stanowiska adiunkta w okresie od 2014 r. do 2016 r. i zatrudnianych na stanowisku asystenta. W grudniu 2016 r. zwrócono się z pismem do Rektora, w którym poproszono go o jednolite podejście do wszystkich pracowników Uczelni zatrudnionych na stanowisku adiunkta przed 1 października 2013 r., którzy nie uzyskali stopnia naukowego doktora habilitowanego. Pismo to pozostało bez odpowiedzi, podobnie jak i kolejne pismo z lutego 2017 r. Na spotkaniu władz Uczelni z grupą ww. asystentów zapowiedziano, że po upływie okresów zatrudnienia (w 2017 i 2018 r.) zatrudnienie tych osób nie będzie przedłużane, jeżeli w tym czasie nie złożą habilitacji. Zdaniem wnioskodawców stanowi to kolejny przejaw nierównego traktowania pracowników Uczelni, wobec faktu, że w roku 2016 z kilkoma osobami, pracującymi również od 2 lat na stanowisku asystenta, ponowne zatrudnienie zostało zawarte na czas nieokreślony, mimo niezłożenia przez nie habilitacji.

Wnioskodawcy uzyskali poparcie Senatu Uniwersytetu Rolniczego oraz związków zawodowych.

Problem dotyczy pracowników zatrudnionych na stanowisku adiunkta przed 1 października 2013 r., którzy nie uzyskali stopnia naukowego doktora habilitowanego, a wobec których nie zastosowano wykładni przepisu art. 120 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym, potwierdzonej wyrokiem Sądu Najwyższego z 12 stycznia 2016 r., II PK 195/15, zgodnie z którym okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta powinien trwać do 30 września 2012 r., bowiem w tej dacie upłynie okres zatrudnienia, o którym mowa w art. 120 Prawa o szkolnictwie wyższym.

Rzecznika Praw Obywatelskich wystąpi do władz Uniwersytetu Rolniczego z prośbą o wyjaśnienia. BPK.7044.2.2017

Wyniki tzw. starej matury nie są uwzględniane podczas rekrutacji na uczelnie wyższe, które kształcą na kierunkach lekarskich

Data: 2017-04-19

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi absolwentów szkół ponadpodstawowych, którzy otrzymali świadectwo dojrzałości przed rokiem 2004/2005. Wyniki osiągnięte na egzaminie dojrzałości przez te osoby nie są uwzględnianie podczas rekrutacji na uczelnie wyższe, które kształcą na kierunkach lekarskich.

Część uczelni wyższych wymaga od absolwentów szkół ponadpodstawowych ponownego przystąpienia do egzaminu maturalnego, w celu uzyskania zaświadczenia o wynikach z przedmiotów stanowiących podstawę do przyjęcia na studia. Te uczelnie nie stwarzają kandydatom możliwości przystąpienia do wewnętrznych egzaminów wstępnych albo nie uwzględniają ocen uzyskanych na świadectwie dojrzałości, wymagają natomiast przedstawienia zaświadczenia z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Stwarza to sytuację, w której absolwenci, którzy przystąpili do egzaminu dojrzałości przed rokiem 2004/2005, nawet w przypadku osiągnięcia bardzo dobrych wyników z przedmiotów branych pod uwagę podczas rekrutacji, muszą przystąpić ponownie do egzaminu maturalnego, by móc aplikować na studia.

Taka sytuacja budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania wynikającej z Konstytucji zasady równości oraz prawa do nauki, które jest nie tylko samoistnym prawem podmiotowym, ale stanowi także niezbędną przesłankę do należytej realizacji wielu pozostałych praw i wolności człowieka i obywatela. Organy administracji centralnej oraz państwowe szkoły wyższe powinny zatem zapewnić taką organizację procesu rekrutacji i nauczania, aby zagwarantować wszystkim właściwą realizację prawa do nauki.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie.

Sprawa łączenia stypendiów studenckich za wyniki w nauce z świadczeniami z pomocy społecznej

Data: 2017-04-04

Do Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zwrócił się student, który – w związku z orzeczoną niepełnosprawnością – korzysta ze świadczenia społecznego. Student ten świetnie się uczy, uzyskał więc stypendium za wyniki w nauce. I przez to stracił prawo do zasiłku – bo stypendium za wyniki w nauce wlicza się mu do dochodu. Inaczej jest w przypadku uczniów – tu motywacyjne stypendia do dochodu się nie zaliczają.

Po analizie tego i innych przypadków obywateli Rzecznik  Praw Obywatelskich zwrócił się z wystąpieniem generalnym do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej. Zwrócił w nim uwagę, że przyjęte rozwiązanie sprzeczne jest z konstytucyjną zasadą równego traktowania obywateli, dlatego wymaga zmiany.

W ocenie RPO nie ma uzasadnienia dla takiego traktowania studenckich stypendiów motywacyjnych w zakresie wliczania ich do dochodu uprawniającego do korzystania ze świadczeń z pomocy społecznej.

Stypendia studenckie za wyniki w nauce nie powinny być zaliczane do dochodu, ponieważ takie postępowanie może demotywować studentów. Odmowa w takim przypadku przyznania świadczeń uzależnionych od poziomu uzyskiwanych dochodów jest traktowana przez osoby ubiegające się o te świadczenia jako swoista kara za osiągane wysokie wyniki w nauce.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich przepis art. 8 ust. 4 pkt 3 ustawy o pomocy społecznej wymaga zmiany w kierunku jednakowego potraktowania uczniów i studentów. 

BPW.7065.22.2016

Nieprawidłowości dotyczące procedur rekrutacji na uczelnie wyższe, które kształcą studentów na kierunkach lekarskich i lekarsko-stomatologicznych

Data: 2017-02-16

Do Rzecznika wpływają skargi, w których podnoszony jest m.in. problem nieuwzględniania w procesie rekrutacji na uczelnie wyższe kształcące przyszłych lekarzy wyników matury, podanych w skali centylowej. Wśród zgłaszanych nieprawidłowości pojawiły się także: wydłużenie procesu rekrutacji, niewydawanie przez niektóre uczelnie (m.in. Śląski Uniwersytet Medyczny) decyzji o przyjęciu bądź nieprzyjęciu na uczelnię, wprowadzanie ograniczeń w wyborze ilości kierunków studiów (np. Warszawski Uniwersytet Medyczny) oraz brak transparentnych zasad w przyznawaniu miejsc na kierunkach medycznych w trakcie rekrutacji.

Niepokój Rzecznika wzbudziła zwłaszcza informacja o nieuwzględnianiu przez uczelnie wyników matur, podanych w skali centylowej. Oznacza to, że w procesie rekrutacji nie bierze się pod uwagę stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach. W rezultacie dochodzi do sytuacji, że na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy jej stopień trudności był niższy, a nie osoby, które uzyskały w bieżącym roku wysokie wyniki mierzone skalą centylową.

Rzecznik przypomniał, że obowiązek podawania wyników matur, również w skali centylowej w przypadku części pisemnej egzaminu, wynika z art. 44zzk ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty. Natomiast art. 169 ust. 3 ustawy z dnia z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym stanowi, że podstawą przyjęcia na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie są wyniki egzaminu maturalnego. Ustawodawca, wskazując podstawę kwalifikacji na uczelnie wyższe, nie zawęża jej jedynie do wyników matury podanych w skali procentowej. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, uczelnie (także medyczne) powinny w procesie rekrutacji uwzględniać oba rezultaty. Uczelnie, które w procesie rekrutacji nie uwzględniają wyników matur w części prezentującej rezultaty w skali centylowej, tym samym mogą naruszać konstytucyjne prawa i wolności, wśród których przewidziana jest m.in. równość szans w dostępie do nauki.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie.

VII.7033.52.2016

Rzecznik pyta Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego o kwestię rekrutacji na wyższe uczelnie na podstawie tzw. „starej matury”

Data: 2017-02-15

Do Biura RPO wpłynęły skargi dotyczące nieuwzględniania ocen uzyskanych przez absolwentów szkół ponadpodstawowych z egzaminu dojrzałości podczas rekrutacji na Wydział Filozoficzny oraz Wydział Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Z uchwały Senatu UJ nr 50/IV/2015 z dnia 29 kwietnia 2015 r. wynika, że kandydaci przystępujący do rekrutacji na podstawie tzw. „starej matury” zobowiązani są do przedłożenia zaświadczenia o wyniku egzaminu maturalnego z przedmiotów kwalifikacyjnych, wydanego przez Centralną Komisję Egzaminacyjną (CKE). W rezultacie absolwenci szkół ponadpodstawowych, którzy uzyskali świadectwo dojrzałości po zdanym egzaminie dojrzałości muszą ponownie przystąpić do egzaminu w aktualnie obowiązującym trybie tzw. „nowej matury”, mimo osiągniętych niejednokrotnie celujących ocen z przedmiotów branych pod uwagę podczas rekrutacji na dany kierunek.

Podobny tryb procedowania w postępowaniu rekrutacyjnym stosują niektóre uczelnie medyczne, m.in. Wrocławski Uniwersytet Medyczny, Gdański Uniwersytet Medyczny czy też Uniwersytet Medyczny w Łodzi. Stwarza to sytuację, w której absolwenci, którzy przystąpili do egzaminu dojrzałości przed rokiem 2004/2005, nawet w przypadku osiągnięcia bardzo dobrych wyników z przedmiotów branych pod uwagę podczas rekrutacji, muszą przystąpić do egzaminu ponownie, by móc aplikować na studia.

Zdaniem Rzecznika sytuacja, w której część uczelni nadal uniemożliwia takim kandydatom wzięcie udziału w postępowaniu rekrutacyjnym na równych zasadach z obecnymi absolwentami szkół ponadgimnazjalnych. może budzić poważne wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania prawa do nauki, wynikającego z art. 70 Konstytucji w związku z wyrażoną w art. 32 ust. 1 ustawy zasadniczej konstytucyjną zasadą równości.

Rzecznik zwrócił się o przedstawienie wyjaśnień w odniesieniu do przypadków wskazanych w wystąpieniu.

Rektor Uniwersytetu w Białymstoku odpowiada RPO w sprawie artykułu prof. UwB na temat studentów z niepełnosprawnościami

Data: 2017-02-09

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził swoje zaniepokojenie treścią opublikowanego 5 stycznia 2017 r. w Tygodniku Plus Minus oraz na stronie internetowej www.rp.pl artykułu autorstwa Piotra Nowaka, profesora Uniwersytetu w Białymstoku, pt. „Czy ludzie niezrównoważeni psychicznie powinni być przyjmowani na uczelnie wyższe”. 

W ocenie RPO tekst wskazuje na głębokie niezrozumienie specyfiki funkcjonowania osób z niepełnosprawnościami oraz może wpływać na utrwalanie negatywnego wizerunku tej grupy społecznej w opinii publicznej. Rzecznik zwrócił się do Rektora Uniwersytetu w Białymstoku z prośbą o poinformowanie o środkach podejmowanych w celu zapewnienia dostępności edukacji na Uniwersytecie dla studentów z niepełnosprawnościami oraz o działaniach informacyjnych i wspierających skierowanych do pracowników naukowych.

W odpowiedzi Rektor Uniwersytetu w Białymstoku zapewnił, że władze Uniwersytetu przykładają ogromną wagę do zapewnienia dostępności edukacji osobom z niepełnosprawnościami. Na uczelni m.in.:

  • powołano Pełnomocnika Rektora d.s. Osób Niepełnosprawnych,
  • opracowano i przyjęto program działań na rzecz wyrównywania szans edukacyjnych studentów z niepełnosprawnościami,
  • stworzono Centrum Wsparcia Studentów i Doktorantów Niepełnosprawnych.

W procesie kształcenia studenci korzystają z różnych form dostosowania i wsparcia dotyczących m.in. form egzaminów, dodatkowych godzin zajęć dydaktycznych, zajęć grupowych, pomocy asystenckiej, udostępniania materiałów dydaktycznych, a także współpracy z instytucjami i organizacjami działającymi na rzecz osób z niepełnosprawnościami w środowisku lokalnym.

Na Uniwersytecie nauczyciele prowadzący zajęcia ze studentami z niepełnosprawnościami mają możliwość bezpośredniego kontaktu z Pełnomocnikiem Rektora d.s. Osób Niepełnosprawnych. Ponadto w najbliższym czasie planowana jest realizacja szkoleń dla nauczycieli akademickich i pracowników administracji podnoszących świadomość związaną z niepełnosprawnościami, w szczególności w zakresie funkcjonowania studentów z Zespołem Aspergera i zaburzeniami psychicznymi.

Zapewniono także o aktywnym włączaniu się całego środowiska akademickiego w działania wspierające studentów z niepełnosprawnościami.