Zawartość
Liczba całkowita wyników: 22

Art. 37 - Jurysdykcja państwa polskiego

  1. Kto znajduje się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności i praw zapewnionych w Konstytucji.
  2. Wyjątki od tej zasady, odnoszące się do cudzoziemców, określa ustawa.

CO TO ZNACZY?

Rozwój międzynarodowych regulacji praw człowieka w II połowie XX wieku doprowadził do uznania, że pewne prawa przysługują jednostkom niezależnie od ich przynależności państwowej. Różnicowanie sytuacji obywateli danego państwa i cudzoziemców może być dopuszczalne tylko w uzasadnionych przypadkach.

Dlatego wszystkie prawa i wolności, których Konstytucja nie zastrzega dla obywateli, przysługują także cudzoziemcom.

Pod władzą RP znajdują się przede wszystkim osoby, które przebywają na terytorium Polski (w rozumieniu regulacji prawa międzynarodowego) lub są poddane polskim regulacjom prawnym.

Wyjątki od zasady uniwersalności mogą odnosić się jedynie do cudzoziemców i muszą zostać ustanowione w ustawie. Dopuszczalny zakres wyjątków należy ustalić w relacji z art. 31 ust. 3, art. 32 (zasada równości) oraz art. 30 Konstytucji (zasada godności).

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Zmuszenie do lądowania samolotu w Mińsku. Jakie działania podjęła polska prokuratura? Jak ABW chroni w Polsce aktywistów białoruskich?

Data: 2021-05-25

Jakie działania podjęła prokuratura w sprawie zmuszenia do lądowania polskiego samolotu przez władze Białoruci oraz pozbawienia wolności pasażerów znajdujących się na pokładzie? – pyta RPO Adam Bodnar w piśmie do prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego.

Szefowi ABW Rzecznik przypomina, że sygnały o zagrożeniu dla aktywistów białoruskich w Polsce ze strony białoruskich służb płyną od zeszłego roku. Co ABW z tym robi? – pyta RPO

- Z wielkim zaniepokojeniem przyjąłem informację o zmuszeniu przez władze białoruskie do lądowania na lotnisku w Mińsku zarejestrowanego w Polsce samolotu pasażerskiego linii Ryanair. Jak wynika z relacji medialnych, po wylądowaniu, służby Republiki Białoruś zatrzymały tym lecącego samolotem opozycjonistę białoruskiego, założyciela portalu Nechta (NEXTA_tv) nadającego z Warszawy, oraz inne osoby – pisze RPO do prok. Bogdana Święczkowskiego.

Zdaniem RPO czyn ten stanowił bez wątpienia pogwałcenie przez białoruskie władze norm prawa międzynarodowego. W ocenie Rzecznika mógł też wypełniać znamiona przestępstw opisanych w art. 166 § 1 k.k. a także – ze względu na treść art. 5 k.k. – w art. 189 k.k. Należy bowiem podkreślić, że zgodnie z zasadą terytorialności wyrażoną w ostatnim z powołanych przepisów ustawę karną polską stosuje się do sprawcy, który popełnił czyn zabroniony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jak również na polskim statku wodnym lub powietrznym – stwierdza Rzecznik i prosi prok. Święczkowskiego o przekazanie mu informacji na temat podjętych działań.

W kolejnym piśmie – do szefa ABW płk.  Krzysztofa Wacławka RPO przypomina, że od sierpnia  2020 r. dopytuje się w ABW o sytuację aktywistów białoruskich przebywających w Polsce , w tym tych, którzy prowadzą platformę internetową Nechta.

RPO zwracał uwagę ABW, że po licznych protestach w Białorusi, podczas których niejednokrotnie dochodziło do naruszeń praw człowieka w wyniku brutalnych interwencji służb bezpieczeństwa, białoruskie służby bezpieczeństwa zaczęły zbierać informacje o miejscach pobytu aktywistów w Polsce rozpytując na tą okoliczność osoby zatrzymane podczas protestów. Do tej pory RPO nie dostał z ABW informacji, co Agencja robi, aby zapewnić bezpieczeństwo osobom, które przed prześladowaniami schroniły się na terytorium Rzeczypospolitej.

Obecnie, w związku z wiadomością o zmuszeniu przez władze białoruskie do lądowania na lotnisku w Mińsku zarejestrowanego w Polsce samolotu pasażerskiego linii Ryanair, podczas którego zatrzymany został były redaktor naczelny opozycyjnego kanału Nechta, problem zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom Białorusi w Polsce staje się tym bardziej aktualny.

„Zważywszy zatem na doniosłą rangę sprawy - w świetle ostatniego rażącego naruszenia norm prawa międzynarodowego - a zwłaszcza biorąc pod uwagę, iż obywatele innych państw pozostający, nawet czasowo, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, korzystają z ochrony prawnej władz Polskich, a także Rzecznika Praw Obywatelskich, uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi na wskazane na wstępie moje pismo z dnia 19 sierpnia 2020 r. oraz szersze odniesienie się do problemu zapewnienia ochrony wskazanych powyżej osób” – pisze RPO i przypomina, że odpowiedź może wpłynąć za pośrednictwem Kancelarii Tajnej Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

II.519.1121.2020, II.519.707.2021

Zasady kwarantanny dla studentów zagranicznych – pytanie z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-04-27

Pani pracująca na uczelni wyższej pytała o zasady kwarantanny dla studentów przyjeżdżających do Polski (w celu studiów). Czy są oni zwolnieni z kwarantanny na podstawie § 3 ust. 2 pkt 9 rozporządzenia Rady Ministrów? Czy muszą robić test, jeśli lecą samolotem do Polski z krajów UE na podstawie § 2 ust. 20a (nawet jeśli są zwolnieni z kwarantanny)?

Należy odwołać się do regulacji zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 19 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2021.512 ze zm.), dalej jako „rozp.RM”.

  • Granice zewnętrzne UE.

Zgodnie z § 3 ust. 2 pkt 9 rozp.RM, obowiązku odbycia kwarantanny trwającej 10 dni, licząc od dnia następującego po przekroczeniu granicy państwowej RP będącej zewnętrzną granicą UE (strefy Schengen) nie stosuje się w przypadku przekraczania granicy RP przez studentów, uczestników studiów podyplomowych, kształcenia specjalistycznego i innych form kształcenia, a także doktorantów kształcących się w Rzeczypospolitej Polskiej lub, w przypadku obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, w innych państwach. Studenci nie są jednak zwolnieni z kwarantanny wynikającej z innych powodów, np. kontaktu z osobą zakażoną.

  • Granice wewnętrzne UE (droga lądowa lub morska).

W innej sytuacji znajdują się studenci, którzy przekraczają morski odcinek granicy RP regularnym promem albo granicę z Czechami, Litwą, Niemcami lub Słowacją niezależnie od środka transportu bądź pieszo lecz w celu udania się do miejsca zamieszkania lub pobytu w Polsce (§ 2 ust. 19 rozp.RM). Do dnia 03.05.2021 r. osoby te, co do zasady może objąć obowiązek odbycia tzw. kwarantanny wjazdowej. Od tego obowiązku przewidziano szereg wyjątków, jednakże wśród nich nie znaleźli się studenci, o których mowa powyżej (por. § 3 ust. 2 pkt 9 w zw. z § 2 ust. 21 rozp.RM).

Jednakże nowelizacją rozporządzenia z dnia 20 kwietnia 2021 r. (Dz.U.2021.729) przepis § 2 ust. 21 rozp.RM dodano jeszcze jedno zwolnienie od obowiązku odbywania tzw. kwarantanny wjazdowej dla osób, o których mowa w powyższym akapicie. Otóż obowiązku kwarantanny nie stosuje się ponadto w przypadku osoby posiadającej negatywny wynik testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 wykonanego, przed przekroczeniem granicy, w okresie 48 godzin, licząc od momentu wyniku tego testu. Wynik tego testu w języku polskim albo w języku angielskim okazuje się na żądanie funkcjonariusza Straży Granicznej lub Policji.

  • Granice wewnętrzne UE (droga powietrzna).

Z przepisów rozp.RM wynika również, że studenci przylatujący do Polski, przekraczając granicę państwową będącą granicą wewnętrzną UE statkiem powietrznym, są obowiązani posiadać negatywny wynik testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 wykonanego, przed przekroczeniem granicy, w okresie 48 godzin, licząc od momentu wyniku tego testu i przedłożyć na żądanie funkcjonariusza Straży Granicznej wynik tego testu w języku polskim albo w języku angielskim (§ 2 ust. 20a rozp.RM).

Brak takowego wyniku skutkuje objęciem kwarantanną wjazdową trwającą 10 dni. Również w tym przypadku prawodawca przewidział kilka wyjątków od konieczności posiadania wyniku testu, jednakże nie zaliczył do nich studentów, o których mowa w § 3 ust. 2 pkt 9 rozp.RM (§ 2 ust. 21a rozp.RM).

Ponadto zgodnie z § 3 ust. 3a okres realizacji obowiązku odbycia kwarantanny osób, które:

  • przekraczają granicę zewnętrzną strefy Schoengen,
  • przekraczają granicę wewnętrzną strefy Schoengen (drogą morską lub lądową),
  • przekraczają granicę wewnętrzną strefy Schoengen (droga powietrzna)

ulega skróceniu w przypadku uzyskania przez osobę przekraczającą granicę negatywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2, wykonanego po przekroczeniu tej granicy w okresie 48 godzin, licząc od momentu jej przekroczenia. Z tego rozwiązania mogą oczywiście również korzystać studenci, na których został nałożony obowiązek odbycia 10-dniowej kwarantanny wjazdowej.

Stan prawny na 26.4.2021 r.

Warunki kwarantanny dla pracowników z Ukrainy. Pytanie z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-04-21

Wiele osób, które zatrudnia pracowników-obywateli Ukrainy przy pracach polowych, pyta, jak ma przebiegać kwarantanna takich pracowników. Czy mogą oni w tym czasie wykonywać pracę w gospodarstwie domowym oraz jak zapewnić bezpieczeństwo gospodarzom i pracownikom sezonowym przebywającym na terenie gospodarstwa.

Informacja o zasadach przekraczania granicy RP przez obywateli Ukrainy była zamieszczona na stronie RPO w dniu 09.04.2021 r. Szczegółowe informacje w tym zakresie można znaleźć pod adresem: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/zasady-przekraczania-granicy-rp-przez-....

Aby odpowiedzieć na kwestie praktyczne związane z pobytem i pracą osób przybywających do Polski w celu podjęcia zatrudnienia przy pracach polowych, należy odwołać się do wytycznych opracowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspólnie z Głównym Inspektorem Sanitarnym. Szczegółowe wytyczne dla producentów rolnych zatrudniających cudzoziemców przy pracach sezonowych można znaleźć na stronie:

https://www.gov.pl/web/rolnictwo/wytyczne-dla-producentow-rolnych-zatrud...

Wytyczne określają szczegółowo wiele istotnych kwestii jak np.

  • zorganizowanie transportu,
  • zachowanie rygorów bezpieczeństwa sanitarnego,
  • obowiązek zgłoszenia PPIS listy zatrudnionych w gospodarstwie osób, zobowiązanych do odbycia kwarantanny,
  • obowiązek zapewnienia przez pracodawcę odpowiednich warunków zakwaterowania,
  • obowiązek zapewnienia przez pracodawcę maseczek, rękawiczek jednorazowych, środków czystości i do dezynfekcji.

Warto również podkreślić, że w trakcie pobytu w gospodarstwie, kiedy pracownik jest objęty obowiązkiem odbywania kwarantanny, ma on możliwość świadczenia pracy z zastrzeżeniem, że nie może opuszczać gospodarstwa w okresie odbywania kwarantanny, a także powinien ograniczyć kontakt do niezbędnego minimum z osobami zamieszkującymi dane gospodarstwo. W okresie kwarantanny, kontakt z osobami zamieszkującymi gospodarstwo możliwy jest jedynie przy zachowaniu reżimu sanitarnego tj. przy zachowaniu bezpiecznej odległości min 1,5 m, stosowaniu środków ochrony indywidualnej oraz higieny rąk. Transport pomiędzy siedliskiem gospodarstwa, a działkami do niego należącymi (jeżeli nie ma możliwości bezpośredniego przemieszczania się pomiędzy tymi nieruchomościami) może odbywać się wyłącznie własnym środkiem transportu gospodarstwa, w małych grupach – preferuje się, aby był realizowany zgodnie z organizacją zakwaterowania. W trakcie transportu kierowca i pasażerowie stosują maseczki zasłaniające usta i nos. Rekomenduje się, aby strefa kierowcy była oddzielona od strefy pasażera przesłoną. Niedopuszczalne są postoje na trasie, wychodzenie z pojazdu, kontakt z innymi, postronnymi osobami.

Należy również zaznaczyć, że wskazane wyżej wytyczne określają także procedury w przypadku podejrzenia lub stwierdzenia zakażenia Sars-CoV-2 u pracownika.

Stan prawny na 19.04.2021 r. 

Obcokrajowcy w detencji administracyjnej. Wyniki monitoringu KMPT w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców w Polsce

Data: 2021-03-31

W niniejszym opracowaniu przedstawiono wstrząsające historie osób, które doświadczyły tortur. Matek, których dzieci miały przestrzelone stopy; mężczyzn, którzy widzieli zmarłych przyjaciół; osób, które wielokrotnie podejmowały próby samobójcze.

To tylko niektóre sytuacje ujawnione podczas 9 wizytacji i rekontroli przeprowadzonych przez KMPT w 6 ośrodkach strzeżonych dla cudzoziemców w latach 2016-2018.

Celem publikacji jest przedstawienie wniosków płynących z tych wizytacji, zdiagnozowanie kluczowych problemów systemowych oraz wskazanie nieprawidłowości, które w wielu przypadkach przyczyniają się bezpośrednio do retraumatyzacji ofiar tortur.

Interwencja RPO ws zezwolenia na pobyt cudzoziemca w Polsce

Data: 2021-03-18

W styczniu 2021 r. do Biura Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zwróciła się pani J.P. w sprawie przedłużającego się postępowania na zezwolenia na pobyt czasowy jej męża.

Sprawa toczy się przed wojewodą już od 21 miesięcy. Mąż kobiety do niedawna nie miał w paszporcie nawet pieczątki potwierdzającej legalność pobytu w Polsce. Przez cały ten okres nie mógł podjąć pracy, więc żona była jedynym żywicielem trzyosobowej rodziny.

Prawie rok temu WSA w W. stwierdził przewlekłość postępowania i nakazał Wojewodzie wydanie decyzji w ciągu 14 dni od momentu otrzymania przez urząd wyroku sądu. Podkreśliła, że do dnia skierowania pisma do Rzecznika Praw Obywatelskich sprawa nie została rozpatrzona.

Na skutek interwencji RPO w marcu 2021 r. wojewoda wydał decyzję zezwalającą na pobyt cudzoziemca.

BPW.514.1.2021

Jak wyglądała pomoc dla obywateli Ukrainy po wypadku na A4? Dyrektor szpitala wyjaśnia to RPO

Data: 2021-03-17
  • Obywatele Ukrainy poszkodowani w wypadku autokaru na autostradzie A4 na Podkarpaciu otrzymali odpowiednią pomoc – zapewnia szpital w Jarosławiu.
  • Podkarpackie media powołując się na konsula Ukrainy w Lublinie pisały, że ranni mieli kłopoty, bo w szpitalu w Jarosławiu kwestionowano ich prawo do pomocy bez polisy ubezpieczeniowej. 
  • RPO interweniował w tej sprawie i dostał informacje ze szpitala. Dowiedział się, że wszyscy ranni dostali pomoc, a tylko jeden z nich był w stanie zagrożenia życia. Niektórzy jednak musieli poczekać na zabiegi.

Do wypadku doszło 5 marca 2021 r. na podkarpackim odcinku autostrady A4. Autokar z 57 pasażerami, obywatelami Ukrainy, przewrócił się, a następnie stoczył ze skarpy. Osoby, które ucierpiały w wypadku, trafiły do szpitali w Jarosławiu, Przemyślu, Lubaczowie, Przeworsku, Rzeszowie oraz Rudnej Małej.  Dziennikarze, którzy powołali się na konsula Ukrainy, pisali, że początkowo administracja w jednym z tych szpitali -  w Jarosławiu odmówiła pomocy medycznej dwóm osobom w ciężkim stanie z uwagi, że nie mają polisy ubezpieczeniowej. W innych szpitalach problemów z pomocą nie było.

Na pytanie RPO szpital w Jarosławiu szczegółowo wyjaśnił, że wszyscy poszkodowani dostali pomoc, nikomu nie przychodziło do głowy, by ją uzależniać od polisy ubezpieczeniowej”

„6 marca 2021 r. do szpitala w Jarosławiu trafiło 13 obywateli Ukrainy poszkodowanych w ww. wypadku komunikacyjnym. 6 osób otrzymało kwalifikowaną pomoc medyczną w trybie ambulatoryjnym w szpitalnym oddziale ratunkowym. 2 osoby po przeprowadzeniu pełnej diagnostyki i wykonaniu koniecznych zabiegów zostały przewiezione na oddział torakochirurgii do Podkarpackiego Centrum Chorób Płuc w Rzeszowie. 5 osób pozostało w szpitalu w Jarosławiu – 2 na oddziale chirurgicznym i 3 na urazowo-ortopedycznym. U pacjenta z oddziału chirurgicznego niezwłocznie po przywiezieniu z miejsca wypadku przeprowadzono operację ratującą życie.

U pozostałych pacjentów przeprowadzono badania diagnostyczne i wykonano specjalistyczne konsultacje medyczne. U dwóch z nich przeprowadzono zabiegi ortopedyczne. Trzecia oczekuje na kolejną konsultację specjalistyczną, która zadecyduje o toku dalszego postępowania terapeutycznego.

Poza ww. pacjentem, u którego przeprowadzono operację chirurgiczną ratującą życie, żaden z pozostałych zabiegów wykonanych w jarosławskim szpitalu nie był zabiegiem ratującym życie.

Terminy ich przeprowadzenia były uzależnione od stanu zdrowia samych poszkodowanych i wynikał z konieczności ustabilizowania wszystkich parametrów życiowych i pozytywnej kwalifikacji lekarzy anestezjologów do przeprowadzenia operacji”.

- Pomoc medyczna była adekwatna do stanu zdrowia poszkodowanych i udzielona z należytą starannością w warunkach odpowiadających określonym w odrębnych przepisach wymaganiom fachowym i sanitarnym i zgodnie z wymaganiami aktualnej wiedzy medycznej – napisał dyrektor Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu Piotr Pochopień.

Zaznaczył przy tym, że informacje, którymi dysponował konsul Ukrainy, nie pochodziły ze szpitala – nie alarmował oficjalnie on o jakichkolwiek problemach z polisami.

V.7010.36.2021

Trzy lata postępowania o zgodę na pracę w Polsce na trzy lata. Interwencja RPO

Data: 2021-03-01

Obywatelka Ukrainy owdowiała w 2018 r. – mąż był obywatelem polskim. Do końca lutego 2021 r. utrzymywala się z dwójką dzieci z renty rodzinne, bo w tym czasie trwało postępowanie o zezwolenie na pracę. Poprosiła o pomoc Pełnomocnika RPO w Katowicach.

RPO interweniował Wydziale Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Dowiedział się, że kobieta złożyła wniosek o zezwolenie na pracę w 2019 r., postępowanie zostało wszczęte w 2020 r. po uzupełnieniu braków formalnych, a natomiast zezwolenie na pobyt czasowy i pracę dostała właśnie teraz – w lutym 2021 r., na trzy lata.

Urząd Wojewódzki wyjaśnił, że sprawa zajęła tyle czasu, bo interesantka dwukrotnie zmieniła pracodawcę (zgodnie z przepisami mogła podejmować bez zezwolenia tylko krótkotrwałe zatrudnienie, ale to wiązało się z koniecznością przedłożenia nowych dokumentów do sprawy), musiała też uzyskać odpowiednie uprawnienia do pracy, którą chce teraz podjąć.

BPK.541.1.2021

Po kasacji Rzecznika sprawa ekstradycji Chińczyka z obywatelstwem Szwecji wraca do sądu

Data: 2021-01-15
  • Po kasacji RPO Sąd Najwyższy nakazał ponowne zbadanie, czy obywatel Szwecji chińskiego pochodzenia może być wydany Chinom, gdzie jest podejrzany o oszustwo
  • Obrona podkreślała, że Z.L. aktywnie działał w Szwecji we wspólnocie Falun Gong, zwalczanej w Chińskiej Republice Ludowej
  • A w przypadku wydania grozi mu nawet kara dożywocia oraz ryzyko tortur i innego nieludzkiego traktowania - według SN tych okoliczności sądy dogłębnie nie przeanalizowały
  • Dla dopuszczalności ekstradycji nie jest też obojętne, że w ChRL obowiązuje odpowiedzialność karna za przynależność do ruchu o charakterze filozoficzno-religijnym - podkreślił SN

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich sąd naruszył przepisy, stwierdzając dopuszczalność prawną ekstradycji Z.L. W ChRL grozi mu kara dożywotniego więzienia, a sąd nie zbadał należycie, czy miałby on możliwość ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie.

Brak takiej możliwości naruszałby bowiem art. 3 europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Zgodnie z nim nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu. Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka takim traktowaniem jest m.in. pozbawienie wszelkich nadziei na wyjście na wolność skazanych na dożywocie.

Zgodnie zaś z polskim Kodeksem postępowania karnego ekstradycja jest niemożliwa m.in. wobec uzasadnionej  obawy, że w państwie żądającym wydania danej osoby może dojść do naruszenia jej wolności i praw. 

Historia sprawy

Obywatel Szwecji Z. L. został zatrzymany i aresztowany w Polsce na podstawie chińskiego wpisu do bazy danych Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnej. Chiny ścigają go za czyn będący odpowiednikiem polskiego występku z art. 286 § 1 Kk w zbiegu z art.  270 § 1 Kk w związku z art. 294 § 1 Kk.

W kwietniu 2019 r. Prokuratura Okręgowa przedstawiła wniosek Chińskiej Republiki Ludowej o ekstradycję zatrzymanego.

W maju 2020 r. Sąd Okręgowy stwierdził prawną dopuszczalność przekazania Z. L. Chinom.

Jego adwokat odwołał się. Zarzucił sądowi przyjęcie, że Z. L. jedynie sympatyzował z Falun Gong, podczas gdy dowody wskazują na jego aktywny udział w tej wspólnocie w Szwecji. Sąd uznał, że „nawet przy założeniu, że ścigany miałby jakiekolwiek kłopoty za powiązanie z ruchem Falun Gong, brak jest jakichkolwiek podstaw do uznania, że zostałby za to ukarany”. Tymczasem stanowisko władz chińskich przedłożone do akt sprawy definiuje Falun Gong jako „organizację nielegalną tworzącą niszczące  ugrupowanie buntownicze”, za której przynależność grozi nawet dożywocie – argumentował adwokat.

Wskazywał, że raporty organizacji obrony praw człowieka zaświadczają jednoznacznie, iż członek Falun Gong narażony jest na stosowanie przez władze ChRL tortur, bezprawne pozbawienie wolności w warunkach realnie zagrażających życiu czy bezprawne pobranie narządów do transplantacji, a nadto pozbawienie prawa do rzetelnego procesu. A przepisy EKPC dają wtedy podstawę uznania niedopuszczalności wydania ściganego.

W sierpniu 2020 r. Sąd Apelacyjny utrzymał orzeczenie I instancji.

Argumentacja RPO

Rzecznik zarzucił Sądowi Apelacyjnemu, że utrzymał rażąco niesprawiedliwe orzeczenie I instancji. Nie wyjaśnił bowiem  wszystkich istotnych okoliczności, dotyczących prawnej i faktycznej możliwości złagodzenia w Chinach kary dożywotniego pozbawienia wolności. A wyjaśnienie mogłoby doprowadzić do odmiennego rozstrzygnięcia całej sprawy.

W świetle wykładni art. 3 EKPC dokonywanej przez ETPCz, orzeczenie kary dożywotniego pozbawienia wolności jest prawnie dopuszczalne tylko wówczas, gdy tego rodzaju kara jest prawnie i faktycznie redukowalna.

Skoro zaś Sąd Okręgowy ustalił, że taka kara może być wymierzona Z.L., to zarazem był zobowiązany ustalić, czy w ChRL istnieją przepisy gwarantujące jej rzeczywistą redukowalność. Poprzestał jedynie na ustaleniu, że skrócenie dożywocia jest możliwe. Nie wyjaśnił natomiast, czy są odpowiednie gwarancje procesowe zapobiegające arbitralnemu rozstrzyganiu o redukowalności tej kary.

Ma to szczególne znaczenie, skoro kara dożywocia grozi Z.L. za popełnienie czynu przeciwko mieniu.

Z dokumentów dołączonych do wniosku o ekstradycję wynika, że w Chinach kara dożywotniego pozbawienia wolności może być redukowana orzeczeniem sądu lub warunkowym zwolnieniem. Jest to możliwe, jeżeli sprawca m.in. „dobrze wychowuje” (tak w tłumaczeniu).

Z informacji strony chińskiej wynika, że wobec skazanych na surowe kary, w tym dożywocie, w szerokim zakresie istnieje ustawowe wyłączenie możliwości uzyskania warunkowego zwolnienia. Złagodzenie dożywocia ma charakter zupełnie nadzwyczajny i nie może skorzystać z tego każdy skazany. Nie może być to zatem postrzegane jako gwarancja redukowalności kary każdemu skazanemu na dożywocie.

RPO wskazuje, że z informacji strony chińskiej nie wynika:

  • Jaki organ rozstrzyga o warunkowym zwolnieniu? Czy jest to organ wykonujący karę, a jeżeli tak, czy istnieje możliwość zaskarżenia jego rozstrzygnięcia do sądu, czy też innego organu, chociażby władzy wykonawczej, ale odrębnego od organu wykonującego tę karę?
  • Czy istnieje obowiązek sporządzenia uzasadnienia, jeżeli uprawniony organ odmówi zastosowania tej instytucji, względnie czy istnieją inne gwarancje procesowe umożliwiające kontrolę rozstrzygnięć?
  • Jaki jest reżim wykonywania kary dożywotniego pozbawienia wolności w Chinach, czy realnie umożliwia on spełnienie przesłanek materialnych niezbędnych do uzyskania warunkowego zwolnienia?
  • Czy skazani od początku wiedzą, jakie muszą spełnić oczekiwania, aby możliwe było zastosowanie warunkowego zwolnienia?
  • Czy w przypadku, gdy uprawniony organ odmówi zastosowania tej instytucji, czy istnieje możliwość ponowienia wniosku o warunkowe zwolnienie, a jeżeli tak, to po jakim czasie?
  • Czy instytucja warunkowego zwolnienie w Chinach jest w ogóle w praktyce stosowana wobec skazanych na karę dożywocia?

Wyjaśnienie tych okoliczności ma podstawowe znaczenie dla możliwości oceny, czy Z.L. nie grozi nieludzkie lub poniżające ukaranie w rozumieniu art. 3 EKPC - a jeżeli tak, to czy jest obawa naruszenia tego przepisu w stopniu uzasadniającym odmowę wydania ściganego państwu niebędącemu stroną tej Konwencji.

Postanowienie SN

15 stycznia 2021 r. SN w Izbie Karnej (sygn. akt II KK 294/20) postanowił zwrócić sprawę Sądowi Apelacyjnemu. Kasację RPO poparła prokuratura.   

W ustnych motywach rozstrzygnięcia SN wskazał, że prawo nakazuje wyjaśnienie wszelkich ewentualnych obaw wobec przestrzegania praw osoby ściganej w państwie żądającym wydania. Gdy chodzi o ekstradycję obywatela UE do państwa spoza Unii, należy to ocenić pod kątem regulacji unijnych.

Kara dożywotniego pozbawienia wolności, która grozi osobie ściganej za przestępstwa przeciwko mieniu jest trudno akceptowalna w porządku europejskim. Jej stosowanie jest dopuszczalne pod warunkiem wykazania, że karę tę można zredukować.

Według SN sąd nie uzyskał jednak wielu informacji, które mogą mieć wpływ na ostateczną wysokość kary. A bez nich nie sposób przesądzić, że prawa obywatela UE nie będą zagrożone w przypadku wydania go państwu, które na razie takich informacji nie udzieliło.

Najważniejsze fragmenty pisemnego uzasadnienia SN

(...) W wypadku, gdy państwo trzecie skierowało do państwa należącego do Unii Europejskiej wniosek o ekstradycję innego państwa członkowskiego, to pierwsze państwo członkowskie powinno rozpatrzyć, czy ekstradycja nie naruszy praw wskazanych w art. 19 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej. Dopuszczalność wydania osoby ściganej trzeba wtedy ocenić przez pryzmat reguł obowiązujących w ramach porządku prawnego ukształtowanego przez prawo unijne i orzecznictwo trybunałów UE.

Sformułowana w art. 19 KPP zasada zakazująca wydania w drodze ekstradycji osoby ściganej w sytuacji, gdy groziłoby jej niebezpieczeństwo zastosowania względem niej tortur lub innego nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, jest wyrazem decyzji interpretacyjnych międzynarodowych organów sądowych, w szczególności ETPCz. Zakaz wydania w sytuacji ryzyka wystąpienia tortur lub innego nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania ma charakter bezwzględny i nie może być uchylony na mocy decyzji państwa.

Istotnym aspektem niniejszej sprawy jest problematyka kary dożywotniego pozbawienia wolności, jaka zgodnie z prawem karnym ChRL jest przewidziana w sankcji za przestępstwo zarzucane ściganemu. Pomijając nawet trudno akceptowalny poziom tłumaczenia urzędowej korespondencji prowadzonej przez organy dwóch państw (nie wiadomo, czy zapis o niewymierzeniu ściganemu w przyszłości kary dożywotniego pozbawienia wolności jest oficjalną deklaracją państwa chińskiego, czy niedoskonałością przekładu) - kara dożywotniego pozbawienia wolności, zwłaszcza przewidziana za przestępstwa przeciwko mieniu, jest trudno akceptowalna w porządku prawnym Unii Europejskiej z uwagi na swój bezterminowy charakter.

Wprawdzie, w praktyce przyjmuje się, że treść art. 3 EKPC nie uniemożliwia odbywania kary dożywotniego pozbawienia wolności w całości, ale zakazuje, aby była to kara nieredukowalna de iure i de facto. Zatem, nawet w wypadku ciężkich przestępstw kryminalnych jej stosowanie wymaga wykazania, że istnieją realne możliwości ograniczenia jej trwale izolacyjnego statusu i przekształcenia w karę terminową. Kierunek wykładni art. 3 EKPC, stanowiącego, iż nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu, dokonywanej przez ETPCz i przyjmującej, że orzeczenie wobec jednostki kary dożywotniego pozbawienia wolności jest prawnie dopuszczalne tylko wówczas, gdy tego rodzaju kara jest prawnie i faktycznie redukowalna, jest prezentowany w kolejnych orzeczeniach.

Wymagania powyższe, obowiązujące w ramach wspólnoty europejskiej, w sposób oczywisty przekładają się na obowiązki sądów unijnych orzekających o dopuszczalności ekstradycji osób ściganych przez państwa trzecie.

Dlatego też zagadnienie prawnych i rzeczywistych możliwości przekształcenia kary dożywotniego pozbawienia wolności w karę terminową, ma zasadnicze znaczenie oraz wymaga szczególnie precyzyjnej analizy. Przesłanek do oceny w tym zakresie powinny dostarczyć informacje przekazane przez państwo ścigające. Sąd I instancji podjął wysiłki zmierzające do tego celu i uzyskał pewną ilość istotnych danych, głównie o prawnych zasadach przekształcenia kary dożywotniego pozbawienia wolności w karę o oznaczonym czasowo wymiarze, które są przewidziane w kodeksie karnym Chińskiej Republiki Ludowej. Odnotować trzeba, że możliwość taką przewidziano w art. 81 już po odbyciu kary 13 lat pozbawienia wolności (w polskim Kodeksie karnym - art. 78 § 3 - wymagane jest odbycie kary 25 lat pozbawienia wolności).

Trzeba jednak zgodzić się ze skarżącym, że nadal nie została wyjaśniona bardziej konkretna i praktyczna strona realizacji uprawnienia przewidzianego w art 81 kodeksu karnego ChRL, a zwłaszcza realne możliwości i zasady korzystania z tej instytucji prawa materialnego.  

Trafna jest też uwaga, że skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności ma prawo od początku znać warunki, jakie musi spełnić aby ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie, kiedy może zostać przeprowadzona kontrola wymierzonej mu kary, kiedy może złożyć wniosek w tej sprawie, jaki organ podejmuje decyzję, czy istnieją w tej materii środki zaskarżenia dostępne zainteresowanemu. W wypadku, gdy prawo krajowe nie przewiduje mechanizmu czy możliwości kontroli kary dożywotniego pozbawienia wolności, niezgodność z art. 3 Konwencji pojawia się już w chwili nałożenia tej kary, a nie na etapie jej wykonywania.

Z punktu widzenia wymagań wynikających z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, dla oceny dopuszczalności wydania obywatela Unii Europejskiej niezbędne jest zatem uzyskanie bardziej konkretnych informacji na temat rzeczywistego funkcjonowania instytucji warunkowego przedterminowego zwolnienia w Chińskiej Republice Ludowej. (…)

Wyjaśnienie tych - przykładowo wskazanych okoliczności, mających istotne znaczenie dla poznania warunków rzeczywistej redukowalności kary dożywotniego pozbawienia wolności(stosownie do oczekiwań wynikających z orzecznictwa ETPCz) - jest niezbędne z punktu widzenia możliwości prawidłowego dokonania oceny, czy za czyn zarzucony Z.L. nie grozi mu nieludzkie lub poniżające ukaranie w rozumieniu art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, a jeżeli tak, to czy występuje obawa naruszenia tego przepisu w stopniu uzasadniającym odmowę wydania ściganego państwu wzywającemu, niebędącemu stroną tej Konwencji.

Z pola widzenia sądu orzekającego nie może umknąć informacja udzielona przez państwo wzywające, potwierdzająca istnienie w Chińskiej Republice Ludowej ustawowych uregulowań przewidujących ściganie i odpowiedzialność karną z tytułu zaangażowania w działalność wspólnoty Falun Gong, w której wspieranie zaangażował się Z. L. podczas pobytu w Szwecji. Nawet jeżeli, jak argumentuje Sąd Apelacyjny, postępowanie karne wszczęte wobec Z.L. nie jest motywowane obecnym wspieraniem przez niego w/w wspólnoty, to z punktu widzenia dopuszczalności ekstradycji nie jest obojętne, że w państwie wzywającym obowiązują normy przewidujące odpowiedzialność karną z tytułu przynależności do ruchu o charakterze filozoficzno-religijnym.

Bez uzyskania wiedzy na temat wymienionych wcześniej zagadnień związanych z wykonaniem kary dożywotniego pozbawienia wolności oraz uwzględnienia ostatnio wskazanej okoliczności, orzekanie o istnieniu prawnych przesłanek uzasadniających opinię o dopuszczalności wydania ściganego organom wymiaru sprawiedliwości Chińskiej Republiki Ludowej należało uznać za przedwczesne.

W toku ponownego postępowania odwoławczego Sąd Apelacyjny uwzględni powyższe zapatrywania, rozważy możliwość uzupełnienia informacji istotnych z punktu widzenia kontroli instancyjnej oraz oceny dopuszczalności wydania obywatela Szwecji organom Chińskiej Republiki Ludowej i przedstawi stosowną argumentację w uzasadnieniu swego rozstrzygnięcia.

II.511.884.2019

RPO pyta premiera o zakup aut dla administracji ze środków UE na pomoc migrantom

Data: 2020-11-05
  • Zakup aut dla administracji nie powinien być finansowany z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji UE – pisze Adam Bodar do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Fundusz ma gwarantować migrantom i migrantkom pomoc materialną, m.in. na kształcenie, opiekę zdrowotną czy pomoc w zakwaterowaniu
  • Właściwe przeznaczenie tych pieniędzy jest konieczne dla poszanowania praw cudzoziemców

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Prezesa Rady Ministrów o uzasadnienie finansowania tego projektu w ramach FAMI.

RPO jest zaniepokojony i zdziwiony doniesieniami mediów, z których - jeśli się potwierdzą - wynika, że rząd planuje zakup samochodów dla administracji publicznej, czego koszty mają być pokryte ze środków Funduszu Azylu, Migracji i Integracji UE.

Zgodnie rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 516/2014 z 16 kwietnia 2014 r. - ustanawiającym Fundusz Azylu, Migracji i Integracji -  jego celem jest „przyczynianie się do skutecznego zarządzania przepływami migracyjnymi oraz do realizacji, wzmacniania i rozwoju wspólnej polityki w zakresie azylu, ochrony uzupełniającej i ochrony czasowej oraz wspólnej polityki imigracyjnej z pełnym poszanowaniem praw i zasad zapisanych w Karcie praw podstawowych UE”.

Fundusz ma za zadanie wspierać działania skierowane na zagwarantowanie migrantom i migrantkom pomocy materialnej, w tym pomocy na granicy, kształcenia, opieki zdrowotnej i psychologicznej, doradztwa i pomocy w zakwaterowaniu, środków utrzymania, poradnictwa w kwestiach administracyjnych i prawnych.

Planu zakupu ponad 300 samochodów nie sposób uznać za realizację tych zadań, nawet jeśli docelowo przynajmniej część pojazdów miałaby trafić do urzędów i instytucji publicznych zajmujących się szeroko rozumianą problematyką migracji.

Samochody mają m.in. być przekazane do dyspozycji instytucji, które – jak wynika z wiedzy RPO – dotychczas nie realizowały działań z zakresu wsparcia integracji migrantów i migrantek. Mają trafić np. do Głównego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Urzędu Miar czy Wyższego Urzędu Górniczego. 

 - Wydaje się, że organy administracji publicznej, właściwe w sprawach dotyczących wspomnianej problematyki, stoją dzisiaj przed poważniejszymi wyzwaniami, niż brak środków transportu – podkreśla Adam Bodnar.

Przypomina o przewlekłościach w toczących się przed wojewodami oraz Urzędem ds. Cudzoziemców postępowaniach o udzielanie cudzoziemcom zezwoleń na pobyt w Polsce. W woj. dolnośląskim średni czas oczekiwania cudzoziemca na wydanie zezwolenia na pobyt czasowy to 397 dni. W woj. wielkopolskim na uzyskanie zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE cudzoziemiec musi oczekiwać średnio  489 dni.

A środki FAMI trafiały już do wojewodów i jakkolwiek nie rozwiązały problemu przewlekłości, to z pewnością przyczyniły się do usprawnienia obsługi interesantów.

Właściwe lokowanie środków FAMI jest zatem konieczne dla poszanowania praw cudzoziemców i ich rodzin, w tym prawa do dobrej administracji.

- Trudno zatem stwierdzić, dlaczego w obecnej sytuacji, w dobie kolejnych kryzysów humanitarnych na świecie i rosnącej skali migracji, okresowo tylko zatrzymanej przez pandemię, podejmowane są decyzje, które prowadzić mogą de facto do zarządzania środkami Funduszu niezgodnie z jego celem – wskazuje RPO.

A od wielu lat organizacje pozarządowe w Polsce, które udzielają migrantom wsparcia, podnoszą, że nie mogą liczyć na skuteczną pomoc ze środków FAMI. Wstrzymanie środków z FAMI w latach 2016-2017 czy też przekierowanie ich wyłącznie do wojewodów, powoduje m.in.:

  • znaczne ograniczenie wsparcia prawnego i integracyjnego dla cudzoziemców,
  • ograniczenie możliwości prowadzenia monitoringów przestrzegania praw cudzoziemców i litygacji strategicznej w sprawach o kluczowym znaczeniu dla ochrony ich praw,
  • brak ciągłości i stabilności działań integracyjnych prowadzonych przez organizacje społeczne oraz samorządy oraz rozpad wykwalifikowanych zespołów składających się m. in. z prawników, adwokatów, psychologów, doradców integracyjnych, tłumaczy.

Wszystkie te zadania, odpowiadające przeznaczeniu FAMI, są zdecydowanie bardziej potrzebne niż wyposażenie urzędów w nowe samochody. Zadanie to nie powinno być finansowane ze środków FAMI jako niezgodne - co najmniej – z kryterium celowości.

Adam Bodnar zwrócił się do premiera o uzasadnienie finansowania tego projektu w ramach FAMI. Jeśli doniesienia medialne się potwierdzą, RPO prosi premiera o rozważenie, czy środki FAMI nie powinny zostać przekazane na działania zmierzające do rzeczywistej poprawy sytuacji migrantów i migrantek w Polsce. Rzecznik pyta też, czy w latach 2015-2020 z Funduszu finansowano  inne zakupy dla administracji publicznej.

Odpowiedź KPRM (aktualizacja 19 listopada 2020)

W postępowaniu centralnym na dostawę pojazdów zaplanowano w zakresie części nr XV (samochody hybrydowe segment C kompakt kombi) zakup trzech pojazdów dla Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Zostanie on zrealizowany w ramach projektu o roboczym tytule „Wsparcie logistyczne w zakresie udzielania pomocy socjalnej II” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji - odpisał Rafał Siemianowski, zastępca Szefa KPRM.

Podkreślił, że jedynie ten urząd wskazał takie źródło współfinansowania.

Zakup pojazdów objętych postępowaniem centralnym i przeznaczonych dla innych podmiotów zostanie sfinansowany ze środków krajowych.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 3 lutego 2021 r.)

Jak odpisał wiceminister Błażej Poboży, w ramach przetargu ogłoszonego przez Centrum Obsługi Administracji Rządowej (COAR) ze środków Unii Europejskiej (UE) z Programu Krajowego Fundusz Azylu, Migracji i Integracji (FAMI) jest planowane dofinansowanie zakupu jedynie trzech pojazdów dla Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC)[1]. Podkreślam, że nie będą to limuzyny, lecz samochody osobowe typu kombi (segment C) o napędzie hybrydowym[2].

Urząd do Spraw Cudzoziemców planuje realizację projektu współfinansowanego z FAMI o roboczym tytule „Wsparcie logistyczne w zakresie udzielania pomocy socjalnej II”. Zakłada się, że jego realizacja będzie skutkować usprawnieniem systemu azylu i recepcji w Polsce poprzez ulepszenie floty transportowej wykorzystywanej na rzecz przebywających w Polsce osób ubiegających się o ochronę międzynarodową. Szef UdSC, zgodnie z przepisami ustawy z dnia 13 czerwca 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej[3] jest organem odpowiedzialnym za rozpatrzenie wniosku o udzielenie cudzoziemcowi ochrony międzynarodowej w Polsce, a także zapewnienie mu opieki socjalnej i medycznej. Samochody mają służyć bieżącemu wsparciu działania UdSC zajmującego się administrowaniem dziesięcioma ośrodkami dla cudzoziemców zlokalizowanymi w różnych częściach Polski[4].

Środki FAMI są rozdysponowane w ramach celów szczegółowych: Azyl, Integracja/Legalna migracja, Powroty i mogą zostać przyznane w ramach otwartego lub ograniczonego naboru wniosków, bądź też w ramach bezpośredniego przyznania dofinansowania, w przypadku, gdy beneficjent posiada monopol de iure lub de facto w zakresie realizowanego działania. Projekt UdSC jest w fazie przygotowywania i nie uzyskał dotychczas dofinansowania. W przypadku podjęcia decyzji o przyznaniu dofinansowania w ramach FAMI, zostanie zastosowana procedura bezpośredniego jego przyznania, co wynika z faktu, że UdSC posiada monopol de iure w zakresie funkcjonowania ośrodków dla cudzoziemców. W przypadku, gdy projekt otrzyma dofinansowanie z FAMI, samochody zostaną sfinansowane w proporcji: 75% wkład UE/25% środki budżetowe.

Jednocześnie wyjaśniam, że decyzja o przyłączeniu się UdSC do przetargu COAR wynikała z możliwości uzyskania korzystniejszej oferty cenowej w ramach wspólnego zamówienia. W związku ze specyfiką zamówień unijnych, dokumentacja przetargowa została oznaczona przez COAR logotypami UE oraz informacją o dofinansowaniu zamówienia ze środków FAMI, mimo, że planowane dofinansowanie dotyczy jedynie trzech pojazdów.

Oficjalne sprostowanie Centrum Informacyjnego Rządu odnoszące się m. in. do sposobu finansowania ww. zamówienia zostało zamieszczone 2 listopada 2020 r. na stronie internetowej CIR[5].

Jednocześnie informuję, że w ramach Programu Krajowego FAMI nie zakupiono żadnych pojazdów dla instytucji i podmiotów nie związanych z zadaniami Funduszu. W 2018 r. UdSC zakupił z dofinansowaniem FAMI dwa samochody marki Mercedes Sprinter przystosowane m.in. do przewozu osób niepełnosprawnych[6].

Należy podkreślić, że celowość i prawidłowość wydatkowania środków FAMI jest regularnie kontrolowana przez audytorów Ministerstwa Finansów i Izb Administracji Skarbowej, Komisję Europejską oraz Europejski Trybunał Obrachunkowy. W trakcie tych kontroli jest badana m.in. zgodność realizowanych projektów z celami FAMI. Żadna z nich nie wykazała nieprawidłowości w tym zakresie. Ponadto, są prowadzone również audyty systemu wdrażania FAMI, które jednoznacznie wskazują, że system działa prawidłowo.

Odnosząc się do stwierdzenia Pana Rzecznika, że „od wielu lat organizacje pozarządowe w Polsce, udzielające migrantom wsparcia prawnego, psychologicznego i integracyjnego, podnoszą, że nie mogą liczyć na skuteczną pomoc ze środków FAMI”, pragnę zauważyć, że ogółem w ramach FAMI w latach 2014-2020 dofinansowano 171 projektów. W 8 konkursowych naborach wniosków 141 projektów otrzymało dofinansowanie, w tym 79 z nich złożyły organizacje pozarządowe, Caritas Polska, szkoły wyższe, jednostki samorządu terytorialnego oraz Międzynarodowa organizacja do spraw Migracji, a pozostałe 62 wojewodowie, w części w partnerstwie z organizacjami pozarządowymi. Jeden projekt, realizowany przez Fundację Instytut Spraw Publicznych, dofinansowano w ramach działań szczególnych Komisji Europejskiej. Ponadto zostało dofinansowanych 29 projektów realizowanych przez Komendę Główną Straży Granicznej[7], UdSC[8] oraz ówczesne Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Projekty te były/są realizowane w procedurze pozakonkursowej z uwagi na istniejący monopol de iure. Informacje dotyczące projektów dofinansowanych ze środków FAMI są dostępne na stronie internetowej Departamentu Funduszy Europejskich MSWiA.[9] Ponadto listy Beneficjentów oraz projektów FAMI, wraz z kwotą dofinansowania, są ogólnie dostępne na portalu otwarte dane[10].

 


[1] Większość taboru samochodowego pozostającego w dyspozycji UdSC wykazuje wysoki poziom zużycia, a część pojazdów na przestrzeni ostatnich kliku lat musiała zostać wycofana z użytkowania ze względu na wysokie koszty utrzymania i napraw oraz brak możliwości zapewnienia należytego poziomu bezpieczeństwa dla kierowcy i pasażerów

[2] Segment C to niższa, średnia klasa samochodów osobowych, które cechuje zwarta, kompaktowa budowa zapewniająca względny komfort jazdy dla 4 dorosłych osób i umiarkowanie duża przestrzeń na bagaż, klasa ta zwana jest także samochodami kompaktowymi. Wymienione samochody z uwagi na swoje gabaryty i przeznaczenie charakteryzują się niskimi mocami silników.

[3] Dz.U. z 2019 r. poz. 1666, z późn. zm.

[4] Zapewnienie pracownikom tych ośrodków możliwości wykorzystywania pojazdów jest niezbędne do realizacji wielu zadań świadczonych na rzecz cudzoziemców. Pracownicy UdSC m.in. reprezentują interesy podopiecznych przed jednostkami administracji centralnej
i samorządowej, placówkami edukacyjnymi (przedszkola, szkoły podstawowe, ponadpodstawowe). Zakup nowych środków transportu przyczyni się również do usprawnienia organizacji opieki socjalnej i zdrowotnej, a także umożliwi transport zaopatrzenia niezbędnego do funkcjonowania ośrodków dla cudzoziemców prowadzonych przez UdSC.

[6] Urząd zakupił dwa busy w celu zwiększenia możliwości transportowych do realizacji ustawowych zadań, tj. zapewnienie cudzoziemcom przewozu: z ośrodków recepcyjnych do pobytowych; z ośrodków do placówek o charakterze medycznym (ze szczególnym uwzględnieniem osób o ograniczonej mobilności); z ośrodków do siedziby UdSC w związku z postępowaniami o udzielenie ochrony międzynarodowej oraz w celu uczestnictwa w wydarzeniach kulturalnych organizowanych przez instytucje współpracujące z Urzędem, a także w przypadkach nagłych, takich jak jednorazowe przeniesienia dużych grup cudzoziemców. Zakupione pojazdy służą do realizacji zadań wykonywanych w ośrodkach recepcyjnych, głównie w ośrodku w Podkowie Leśnej-Dębaku.

[7] Straż Graniczna (SG) prowadziła działania zmierzające do poprawy warunków przyjmowania i pobytu cudzoziemców ubiegających się o ochronę międzynarodową w obiektach SG: doposażono punkty administracyjne, w których prowadzone są czynności wobec cudzoziemców (pomoc medyczna, psychologiczna, tłumaczeniowa), udzielano wsparcia materialnego cudzoziemcom najbardziej potrzebującym (m.in. wyprawki, zestawy higieniczne, odzież, itp.). Cudzoziemcom zobowiązanym do powrotu (powroty przymusowe) było możliwe udzielenie pomocy prawnej w ramach projektów realizowanych przez organizacje pozarządowe.

[8] Urząd do Spraw Cudzoziemców realizował projekty, dzięki którym m.in. remontowano pomieszczenia, w których mieszkają cudzoziemcy oraz świetlice edukacyjne i inne pomieszczenia ogólnodostępne, a także udzielano wsparcia materialnego cudzoziemcom (np. wyprawki, pakiety edukacyjne, materiały medyczno-higieniczne).

XI.543.40.2020

Chińczyk z obywatelstwem Szwecji ma być wydany ChRL. Kasacja RPO

Data: 2020-09-28
  • Polski sąd prawomocnie zgodził się na ekstradycję do Chin obywatela Szwecji chińskiego pochodzenia, który jest podejrzany o oszustwo
  • Obrona podkreślała, że Z.L. aktywnie działał w Szwecji we wspólnocie Falun Gong, zwalczanej w Chińskiej Republice Ludowej
  • A w przypadku wydania grozi mu nawet kara dożywocia oraz ryzyko tortur i innego nieludzkiego traktowania
  • RPO wniósł, by Sąd Najwyższy nakazał ponowne zbadanie, czy Z. L. może być wydany Chinom

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich sąd naruszył przepisy, stwierdzając dopuszczalność prawną ekstradycji Z.L. W ChRL grozi mu kara dożywotniego więzienia, a sąd nie zbadał należycie, czy miałby on możliwość ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie.

Brak takiej możliwości naruszałby bowiem art. 3 europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Zgodnie z nim nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu. Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka takim traktowaniem jest m.in. pozbawienie wszelkich nadziei na wyjście na wolność skazanych na dożywocie.

Zgodnie zaś z polskim Kodeksem postępowania karnego ekstradycja jest niemożliwa m.in. wobec uzasadnionej  obawy, że w państwie żądającym wydania danej osoby może dojść do naruszenia jej wolności i praw. 

Historia sprawy

Obywatel Szwecji Z. L. został zatrzymany i aresztowany w Polsce na podstawie chińskiego wpisu do bazy danych Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnej. Chiny ścigają go za czyn będący odpowiednikiem polskiego występku z art. 286 § 1 Kk w zbiegu z art.  270 § 1 Kk w związku z art. 294 § 1 Kk.

W kwietniu 2019 r. Prokuratura Okręgowa przedstawiła wniosek Chińskiej Republiki Ludowej o ekstradycję zatrzymanego.

W maju 2020 r. Sąd Okręgowy stwierdził prawną dopuszczalność przekazania Z. L. Chinom.

Jego adwokat odwołał się. Zarzucił sądowi przyjęcie, że Z. L. jedynie sympatyzował z Falun Gong, podczas gdy dowody wskazują na jego aktywny udział w tej wspólnocie w Szwecji. Sąd uznał, że „nawet przy założeniu, że ścigany miałby jakiekolwiek kłopoty za powiązanie z ruchem Falun Gong, brak jest jakichkolwiek podstaw do uznania, że zostałby za to ukarany”. Tymczasem stanowisko władz chińskich przedłożone do akt sprawy definiuje Falun Gong jako „organizację nielegalną tworzącą niszczące  ugrupowanie buntownicze”, za której przynależność grozi nawet dożywocie – argumentował adwokat.

Wskazywał, że raporty organizacji obrony praw człowieka zaświadczają jednoznacznie, iż członek Falun Gong narażony jest na stosowanie przez władze ChRL tortur, bezprawne pozbawienie wolności w warunkach realnie zagrażających życiu czy bezprawne pobranie narządów do transplantacji, a nadto pozbawienie prawa do rzetelnego procesu. A przepisy EKPC dają wtedy podstawę uznania niedopuszczalności wydania ściganego.

W sierpniu 2020 r. Sąd Apelacyjny utrzymał orzeczenie I instancji.

Argumentacja RPO

Rzecznik zarzucił Sądowi Apelacyjnemu, że utrzymał rażąco niesprawiedliwe orzeczenie I instancji. Nie wyjaśnił bowiem  wszystkich istotnych okoliczności, dotyczących prawnej i faktycznej możliwości złagodzenia w Chinach kary dożywotniego pozbawienia wolności. A wyjaśnienie mogłoby doprowadzić do odmiennego rozstrzygnięcia całej sprawy.

W świetle wykładni art. 3 EKPC dokonywanej przez ETPCz, orzeczenie kary dożywotniego pozbawienia wolności jest prawnie dopuszczalne tylko wówczas, gdy tego rodzaju kara jest prawnie i faktycznie redukowalna.

Skoro zaś Sąd Okręgowy ustalił, że taka kara może być wymierzona Z.L., to zarazem był zobowiązany ustalić, czy w ChRL istnieją przepisy gwarantujące jej rzeczywistą redukowalność. Poprzestał jedynie na ustaleniu, że skrócenie dożywocia jest możliwe. Nie wyjaśnił natomiast, czy są odpowiednie gwarancje procesowe zapobiegające arbitralnemu rozstrzyganiu o redukowalności tej kary.

Ma to szczególne znaczenie, skoro kara dożywocia grozi Z.L. za popełnienie czynu przeciwko mieniu.

Z dokumentów dołączonych do wniosku o ekstradycję wynika, że w Chinach kara dożywotniego pozbawienia wolności może być redukowana orzeczeniem sądu lub warunkowym zwolnieniem. Jest to możliwe, jeżeli sprawca m.in. „dobrze wychowuje” (tak w tłumaczeniu).

Z informacji strony chińskiej wynika, że wobec skazanych na surowe kary, w tym dożywocie, w szerokim zakresie istnieje ustawowe wyłączenie możliwości uzyskania warunkowego zwolnienia. Złagodzenie dożywocia ma charakter zupełnie nadzwyczajny i nie może skorzystać z tego każdy skazany. Nie może być to zatem postrzegane jako gwarancja redukowalności kary każdemu skazanemu na dożywocie.

RPO wskazuje, że z informacji strony chińskiej nie wynika:

  • Jaki organ rozstrzyga o warunkowym zwolnieniu? Czy jest to organ wykonujący karę, a jeżeli tak, czy istnieje możliwość zaskarżenia jego rozstrzygnięcia do sądu, czy też innego organu, chociażby władzy wykonawczej, ale odrębnego od organu wykonującego tę karę?
  • Czy istnieje obowiązek sporządzenia uzasadnienia, jeżeli uprawniony organ odmówi zastosowania tej instytucji, względnie czy istnieją inne gwarancje procesowe umożliwiające kontrolę rozstrzygnięć?
  • Jaki jest reżim wykonywania kary dożywotniego pozbawienia wolności w Chinach, czy realnie umożliwia on spełnienie przesłanek materialnych niezbędnych do uzyskania warunkowego zwolnienia?
  • Czy skazani od początku wiedzą, jakie muszą spełnić oczekiwania, aby możliwe było zastosowanie warunkowego zwolnienia?
  • Czy w przypadku, gdy uprawniony organ odmówi zastosowania tej instytucji, czy istnieje możliwość ponowienia wniosku o warunkowe zwolnienie, a jeżeli tak, to po jakim czasie?
  • Czy instytucja warunkowego zwolnienie w Chinach jest w ogóle w praktyce stosowana wobec skazanych na karę dożywocia?

Wyjaśnienie tych okoliczności ma podstawowe znaczenie dla możliwości oceny, czy Z.L. nie grozi nieludzkie lub poniżające ukaranie w rozumieniu art. 3 EKPC - a jeżeli tak, to czy jest obawa naruszenia tego przepisu w stopniu uzasadniającym odmowę wydania ściganego państwu niebędącemu stroną tej Konwencji.

II.511.884.2019

Pobicie obywatela Ukrainy w Krakowie. Rzecznik podjął sprawę

Data: 2020-09-15

Jak podały media, młody mężczyzna z Ukrainy został pobity w Krakowie. Wcześniej był zwyzywany, bo ma długie włosy, mówił po rosyjsku, a na szyi zawiesił gwiazdę Dawida.

Sprawę chciał zgłosić na policję, ale funkcjonariusz nie przyjął zgłoszenia. Jak tłumaczy policja, mężczyzna był nietrzeźwy i zgodnie z przepisami nie można było postąpić inaczej. 

Sprawę podjął Terenowy Pełnomocnik RPO w Katowicach.

Z urzędu. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem

Data: 2020-09-09
  • To nie jest urzędowy raport z działań RPO podejmowanych w czasie pięcioletniej kadencji. To sprawozdanie dla obywatelek i obywateli oraz dla organizacji pozarządowych, które wysunęły w 2015 r. kandydaturę Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • To nie były zwykłe czasy, zwykła kadencja – ale i sama instytucja RPO nigdy nie była też zwyczajna. Od 30 lat analizuje ona skargi od ludzi. Pamięta więcej niż jedną kadencję, widzi dalej, niż do najbliższych wyborów.
  • Postanowiłyśmy pokazać, jak dziś wyglądają prawa i wolności obywateli w Polsce – ze szczególnej perspektywy ponad 270 tys. wniosków, jakie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu pięciu lat, 150 tys. rozmów telefonicznych prowadzonych przez prawników Biura, jak również setek spotkań RPO Adama Bodnara. 
  • W wielu uczestniczyłyśmy – zwłaszcza na szlaku spotkań regionalnych RPO w całej Polsce, którą przemierzałyśmy wraz z Adamem Bodnarem w ośmioosobowym busiku - piszą autorki: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz.

Tekst ten zaczął powstawać na początku 2020 r. Rzecznik praw obywatelskich planował rozliczenie się z kadencji, która kończyła się 8 września 2020 r. Kończyłyśmy pracę na  w środku pandemii i kampanii wyborczej, w rzeczywistości, którą kilka miesięcy wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Okoliczności sprawiły, że podsumowanie VII kadencji przyjęło właśnie taką formę.

Tworzyłyśmy ten raport korzystając z wiedzy członkiń i członków komisji ekspertów i rad społecznych oraz naszych koleżanek i kolegów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – wybitnych prawników i praktyków praw człowieka. Dzięki nim to, co ludzie opowiadają, zamienia się w historię naszego kraju, a indywidualne problemy i krzywdy – w opowieść o prawach i wolnościach konstytucyjnych. A więc w coś, co nas łączy, czyniąc naszą wspólną sprawą.

Nasz raport nie jest raportem urzędowym nie tylko ze względu na nieprawniczy język, ale dlatego, że nie chciałyśmy w nim uciec od tej naszej własnej perspektywy.

Należymy do trzech pokoleń kobiet,  dla każdej z nas doświadczenie pracy w Biurze RPO w ostatnich latach było więc inne – ale równie przejmujące i ważne. Dosyć szybko zresztą uzgodniłyśmy, że mimo oczywistych różnic w perspektywie łączą nas dwie rzeczy:

  • zachwyt dla tego, co ludzie w Polsce potrafią robić, jak zmieniają świat. Bardzo chcemy, by i Czytelnik się o tym dowiedział. Bo właśnie tu, gdzie spotykają się aktywni obywatele i eksperci, którzy znają znaczenie szczegółów i rozumieją, jak przekładają się one na ludzkie życie – tu można zrobić najwięcej;
  • przekonanie, że za wiele jest w naszym kraju zapomnianej krzywdy, samotnych dramatów przeżywanych ze świadomością, że to nikogo nie interesuje. Tego nie można tak zostawić.

Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk, Aneta Kosz

(fragment wstępu)

Po kasacji RPO Sąd Najwyższy uchylił zgodę na ekstradycję obywatela Ukrainy do Rosji

Data: 2020-09-03
  • Sąd Najwyższy nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy ekstradycji obywatela Ukrainy z Polski do Rosji, która ściga go za przestępstwa narkotykowe
  • Tym samym SN uwzględnił kasację Rzecznika Praw Obywatelskich od prawomocnej zgody sądu na ekstradycję Denysa V.
  • Grozi mu w Rosji dożywocie - co może oznaczać narażenie go na tortury lub nieludzkie traktowanie. A był on kierowcą-wolontariuszem podczas wojny w Donbasie

RPO wskazywał, że zgoda na wydanie Denysa V. Rosji jest niesprawiedliwa. Może mu bowiem grozić kara dożywotniego więzienia, bez możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. A to naruszałoby art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Stanowi on, że nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu. Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka takim traktowaniem jest m.in. pozbawienie wszelkich nadziei na wyjście na wolność skazanych na dożywocie – zwłaszcza ukaranych za inne przestępstwa niż np. zabójstwo czy terroryzm.

Według Kodeksu postępowania karnego ekstradycja jest zaś niemożliwa m.in. wobec uzasadnionej  obawy, że w państwie żądającym wydania danej osoby może dojść do naruszenia jej wolności i praw. 

Historia sprawy

30-letni Denys V. był poszukiwany przez prokuraturę Federacji Rosyjskiej pod zarzutem wytwarzania na wsi pod Moskwą w latach 2015-2016 znacznej ilości narkotyków w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Na tej podstawie mężczyzna pracujący w Polsce został zatrzymany na granicy polsko-ukraińskiej w 2018 r. Zeznał, że w okresie zarzucanego mu przestępstwa przebywał w Ukrainie, a zarzuty są pomyłką.

Rosja zażądała jego ekstradycji. Sąd Okręgowy w P. stwierdził jej prawną dopuszczalność.

Obrona argumentowała, że organy rosyjskie traktują obywateli Ukrainy jako tych z „gorszego” kraju. Podnosiła, że Parlament Europejski przyjął w sumie 13 rezolucji, w których odnotowano stosowanie tortur w stosunku do więźniów, polityczny stosunek do skazanych z Ukrainy, pogorszenie się stanu praw człowieka, brak niezawisłości sądownictwa.

W zażaleniu na decyzję sądu obrona wskazała na:

  • błędne przyjęcie braku negatywnej przesłanki do zgody na ekstradycję, skoro wyjaśnienia Denysa V., pismo Komendy Policji w Kijowie i zaświadczenia o miejscu pracy jednoznacznie wskazują na realne zagrożenie dla zdrowia, jeśli nie życia, w przypadku przekazania go  Rosji;
  • nierozważenie poważnych podstaw do przyjęcia, że wniosek o wydanie Denysa V. za przestępstwo pospolite złożono w celu ścigania go ze względu na narodowość i poglądy polityczne. Może o tym świadczyć narodowość ściganego i jego udział jako wolontariusza - kierowcy adwokata pomagającego poszkodowanym w czasie działań wojennych we wschodniej Ukrainie;
  • zbyt ogólnikowe uzasadnienie orzeczenia i pominięcie wszystkich dowodów (sąd nie wziął np. pod uwagę odmowy Denysa V. podjęcia współpracy szpiegowskiej z Rosją - za co w 2016 r. został pobity w Kijowie).

Sąd Apelacyjny w R. oddalił zażalenie, utrzymując w mocy decyzję I instancji.

Argumenty RPO

Według RPO sąd apelacyjny nie odniósł się należycie do zażalenia obrony. Nie zwrócił uwagi, że sąd nie przeanalizował kwestii naruszenia art. 3 EKPC w kontekście grożącej V. kary dożywocia.

A ETPCz wielokrotnie podkreślał, że osoby skazane na dożywocie nie mogą być pozbawione jakiejkolwiek nadziei na wyjście na wolność. Muszą mieć możliwość ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. W przeciwnym wypadku kara ta łamie zakaz nieludzkiego traktowania.

Tymczasem z informacji strony rosyjskiej wynika realna możliwość wymierzenia Denysowi V. dożywocia. Nie odpowiedziała ona zaś na pytanie, czy rosyjskie prawo przewiduje możliwość obniżenia tej kary lub warunkowego zwolnienia. Rodzi to wątpliwość, czy wymogi rosyjskiego prawa nie naruszają zasad i praw Konwencji, m.in. zakazu poniżającego i nieludzkiego traktowania czy poszanowania godności ludzkiej.

Sama w sobie kara dożywocia nie jest niezgodna z Konwencją. ETPCz wskazywał, że państwa muszą swobodnie nakładać ją na pełnoletnich przestępców, winnych szczególnie groźnych czynów, jak zabójstwa czy akty terroru. W wyjątkowych jednak przypadkach rażąca, jaskrawa nieproporcjonalność kary także może sprowadzać się do niedozwolonego traktowania.

Sąd apelacyjny nie zwrócił zaś uwagi, że w I instancji nie zbadano, czy ewentualne dożywocie wobec V. nie byłoby rażąco nieproporcjonalne.

Ponadto sąd apelacyjny nie zbadał - przy uwzględnieniu odmienności systemów prawnych, różnic kulturowych i uwarunkowań historycznych - czy ryzyko wymierzenia Denysowi V. dożywocia za przestępstwo zagrożone przez polskie prawo karą maksymalnie 15 lat więzienia, nie jest karą rażąco nieadekwatną do wagi czynu – co też byłoby sprzeczne z art. 3 Konwencji.

W Polsce dożywocie to kara najwyższa, przewidziana jedynie w dziewięciu przypadkach przestępstw o najwyższym ciężarze gatunkowym – skierowanych zasadniczo przeciw życiu i zdrowiu. Żadne z przestępstw narkotykowych nie zostało uznane za tak poważnie zagrażające porządkowi prawnemu i innym dobrom, aby groziła za nie dożywotnia izolacja.

Sąd apelacyjny nie odpowiedział więc na pytanie, czy ryzyko wymierzenia tej  kary nie naruszy art. 3 Konwencji. Zarzutu tego nie podniosła obrona w zażaleniu. Sąd apelacyjny jest jednak w określonych przypadkach zobowiązany do wyjścia poza granice zaskarżenia. Nie uczynił tego, co należy uznać za rażąco niesprawiedliwe.

Stanowisko sądu apelacyjnego o prawnej dopuszczalności wydania Denysa V. jest zatem co najmniej przedwczesne. Nie można bowiem wykluczyć, że zgodna z przepisami kontrola orzeczenia sądu I instancji - przy uwzględnieniu opisanych wątpliwości - doprowadziłaby do odmiennego rozstrzygnięcia.

RPO wniósł, by SN zwrócił sprawę sądowi apelacyjnemu.

Rozstrzygnięcie SN

2 września 2020 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej uwzględnił kasację (sygn. akt IV KK 13/20). Kasację poparł przedstawiciel Prokuratury Krajowej.SN w większości podzielił argumentację RPO, zwłaszcza co do groźby bezwzględnego dożywocia. 

Jak głosi pisemne uzasadnienie SN, zgodnie z  art. 440 k.p.k. sąd odwoławczy jest zobligowany do zmiany zaskarżonego orzeczenia lub jego uchylenia - niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów, gdyby jego utrzymanie w mocy było rażąco niesprawiedliwe.

W niniejszej sprawie, jak przyznała strona wzywająca, istnieje realna możliwość wymierzenia ściganemu kary dożywotniego pozbawienia wolności. Obligowało to do przeanalizowania, czy tak oznaczona górna granica ustawowego zagrożenia karą w prawie rosyjskim może mieć charakter bezwarunkowego, dożywotniego pozbawienia wolności. Taka sytuacja może bowiem stanowić realne zagrożenie naruszenia art. 3 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, czyniąc wydanie bezwzględnie niedopuszczalnym, po myśli art. 604 § 1 pkt 7 k.p.k.

Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślał, że osoby skazane na karę dożywotniego pozbawienia wolności nie mogą być pozbawione jakiejkolwiek nadziei na opuszczenie jednostki penitencjarnej i muszą mieć możliwość ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. W przeciwnym wypadku orzeczona wobec nich kara stanowić będzie złamanie zakazu nieludzkiego traktowania. Z perspektywy gwarancji wynikającej z art. 3 EKPC skazani na karę dożywotniego pozbawienie wolności powinni mieć prawo do uruchomienia procedury oceny potrzeby dalszego pozbawienia wolności po odbyciu nie więcej niż 25 lat kary, a nadto w późniejszym okresie - w rozsądnych odstępach czasowych.

Trybunał stwierdził ponadto, że już w momencie wydania wyroku skazującego na karę dożywotniego pozbawienia wolności skazani mają prawo wiedzieć, kiedy i pod jakimi warunkami będą mogli ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Zgodnie z jednoznacznym stanowiskiem ETPC, w wypadku, gdy prawo krajowe nie przewiduje przedstawionej powyżej procedury, dochodzi do naruszenia art. 3 konwencji.

W orzecznictwie ETPC wyraźnie podkreśla się, że dokonany przez państwo wybór konkretnego systemu wymierzania sprawiedliwości karnej wraz z uregulowaniami kontroli wymiaru kary i możliwości zwolnienia, znajduje się co do zasady poza zakresem kontroli sprawowanej przez Trybunał. Zasada ta ograniczana jest zastrzeżeniem Trybunału, że wybrany system nie może jednak naruszać zasad przyjętych w Konwencji.

Z powyższego wynika, że w orbicie rozważań sądu meriti, a także sądu odwoławczego, nawet jeśli nie podniesiono tego w zażaleniu, okoliczność ta powinna zostać rozważona. W kontekście tych rozważań kluczowe jest, czy i jakie warunki prawodawstwo strony wzywającej przewiduje dla złagodzenia ostrza represji, jaką niesie za sobą kara „dożywotniego uwięzienia" w kontekście wymogów wynikających z art. 3 Konwencji, tj. istnienia odpowiednika instytucji warunkowego przedterminowego zwolnienia.

Jak wynika z treści przedstawionego Sądowi Najwyższemu tłumaczenia wyciągu z Kodeksu Karnego Federacji Rosyjskiej z dnia 13 czerwca 1996 r., niezależnie od ogólnych zasad stosowania warunkowego przedterminowego zwolnienia (art. 79 ust. 1 - 2, ust. 4.1) osoba odbywająca karę w postaci dożywotniego pozbawienia wolności może zostać zwolniona warunkowo przedterminowo, jeżeli sąd uzna, że nie ma ona potrzeby dalszego odbywania tej kary i faktycznie odbyła co najmniej dwadzieścia pięć lat pozbawienia wolności. Warunkowe przedterminowe zwolnienie z dalszego odbywania kary dożywotniego pozbawienia wolności stosuje się tylko wtedy, gdy skazany nie dopuścił się złośliwego naruszenia ustalonej procedury odbywania kary w ciągu trzech poprzednich lat. Osoba, która w okresie odbywania kary dożywotniego pozbawienia wolności popełniła nowe poważne lub szczególnie ciężkie przestępstwo, nie podlega warunkowemu przedterminowemu zwolnieniu (art. 79 ust. 5 rosyjskiej ustawy karnej).

Z powyższego wynika, że - podobnie, jak w prawie polskim - możliwość skorzystania przez skazanego z instytucji warunkowego przedterminowego zwolnienia uwarunkowana została spełnieniem szeregu kryteriów, zarówno o charakterze formalnym, jak i materialnym. Te ostatnie kryteria nie zostały natomiast przez ustawodawcę rosyjskiego dookreślone w takim stopniu, jak polska ustawa karna czyni to w art. 77 § 1 k.k.

Prawo rosyjskie w większym stopniu pozostawia decyzję o warunkowym przedterminowym zwolnieniu swobodzie sędziowskiego uznania („jeżeli sąd uzna, że nie ma potrzeby dalszego odbywania tej kary". W ocenie SN także zwrot „skazany nie dopuścił się złośliwego naruszenia ustalonej procedury odbywania kary w ciągu trzech poprzednich lat" ustanawia kryterium niedookreślone, dające pole do szerokiej interpretacji przez sąd rozstrzygający o warunkowym przedterminowym zwolnieniu.

Wszystkie te okoliczności nie mogą pozostać nierozważone, albowiem - jak już wspomniano - wydanie osoby ściganej (nawet do państwa nie związanego EKPC) bez ustalenia, czy w wypadku skazania na karę dożywotniego pozbawienia wolności będzie realnie możliwe ubieganie się o wcześniejsze zwolnienie, i na jakich warunkach, narusza art. 3 konwencji i czyniłoby jego wydanie Federacji Rosyjskiej sprzeczne z prawem polskim (art. 604 § 1 pkt 7 k.p.k.)., a to zgodnie z art. 64 ust. 1 pkt 5 umowy z dnia 16 września 1996 r. pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Federacją Rosyjską o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych obliguje do stwierdzenia, że wydanie jest niedopuszczalne.

Należy jednak silnie podkreślić, że do odmowy wydania z powodu obawy o naruszenie wolności lub praw osoby ekstradowanej nie jest wystarczające samo prawdopodobieństwo, że takie naruszenia mogą nastąpić. Wymagane jest prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, iż do takiego naruszenia dojdzie. Przemawia za tym w szczególności podstawowa zasada kierująca współpracą międzynarodową - pacta sunt servanda i działania w zaufaniu do państwa, z którym Rzeczpospolita Polska związana jest umową międzynarodową, o ile nie ujawnią się niepodważalne powody uzasadniające przypuszczenie, że zaufanie to może zostać naruszone.

Ustalenie zasadności obaw, o których mowa w przepisie art. 604 § 1 pkt 7 k.p.k., wymaga bowiem oparcia się na dowodach, dzięki którym możliwe będzie stwierdzenie, jaka praktyka stosowana była w przeszłości w kraju żądającym wydania. W pierwszej kolejności powinny być to oficjalne dokumenty sporządzane przez specjalne międzynarodowe organy powołane do kontroli przestrzegania zakazów stosowania tortur, międzynarodowe organy ochrony praw człowieka, jak również organizacje poza-rządowe zajmujące się ochroną praw człowieka. Takowe ustalenia nie mogą być czynione wyłącznie na podstawie gołosłownych twierdzeń ściganego, ale tylko na podstawie obiektywnych faktów prowadzących do powstania przekonania o istnieniu rzeczywistego ryzyka traktowania jej w sposób nieludzki czy poniżający i poddania jakimkolwiek torturom

W tej perspektywie teoretycznie przydatne może okazać się stanowisko amicus curiae Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka z dnia 26 sierpnia 2020 r. złożone do sprawy Denysa V. Dlatego w zakresie obejmującym powyższe argumenty, kasacja okazała się uzasadniona.

W ocenie Sądu Najwyższego nie można było natomiast podzielić zarzutu kasacji, wyrażonego w uzasadnieniu kasacji, że sądy powinny również w niniejszej sprawie badać, na etapie rozpatrywania wniosku o dopuszczalność wydania, czy ewentualna kara za zarzucane ściganemu czyny z części 5 artykułu 228.1 kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej, popełnione w związku z nielegalnym obrotem środkami odurzającymi, nie byłaby rażąco nieproporcjonalna, jak również dokonywać tej oceny w płaszczyźnie polskiego kontekstu kulturowego i polskiego systemu prawa karnego, w którym żadne z przestępstw wskazanych w ustawie z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii, nie zostało uznane za tak poważnie uderzające w porządek prawny, a przede wszystkim w dobra o takiej wartości, aby zabezpieczyć przed jego naruszaniem karą dożywotniej izolacji. Określenie surowości ustawowego zagrożenia karą za poszczególne przestępstwa stanowi bowiem immanentne uprawnienie ustawodawcy krajowego i - co do zasady - pozostawiona została jego uznaniu. Kwestie dotyczące właściwego wymiaru kary w dużym stopniu nie mieszczą się także w zakresie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Uznając trafność zasadniczego zarzutu kasacji, należało uchylić zaskarżone orzeczenie sądu odwoławczego i sprawę przekazać temu sądowi do ponownego rozpoznania. Ponownie rozpoznając sprawę, sąd odwoławczy dokona wszechstronnej kontroli wniesionego środka zaskarżenia, uwzględniając argumentację zawartą w uzasadnieniu tego rozstrzygnięcia, jak też odwołując się do wywodów zawartych w uzasadnieniu kasacji oraz stanowisku Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, nie pomijając też, w ramach prowadzonych rozważań, możliwości analizy zaskarżonego postanowienia z urzędu pod kątem przesłanek wynikających z art. 440 k.p.k.

II.510.513.2019

RPO przypomina: Międzynarodowy Dzień Romów

Data: 2020-04-08

Kiedy chwieją się podstawy naszego życia, warto jest pamiętać, że nie każdego kryzys i epidemia dotyka tak samo. Są w Polsce grupy ludzi w gorszej sytuacji niż inni. Międzynarodowe dni pamięci ustanawiane przez społeczność międzynarodową są właśnie po to, by zwrócić uwagę na ich sytuację.

8 kwietnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Romów. Romowie mieszkają też w Polsce. Są polskimi obywatelami, ewentualnie obywatelami innych krajów Unii Europejskiej, Wielu z nich żyje jednak w warunkach trudniejszych niż pozostali obywatele.

Przez dekady państwo nie zauważało Romów, bo łatwiej było ich  nie widzieć, przymykać oko na wykluczenie, jakiego doświadczali, niż rozwiązywać problemy, wspierać w normalnym życiu i jednocześnie stworzyć szansę na utrzymanie i rozwój unikatowej romskiej kultury. Ta druga droga zawsze więcej kosztuje. Dopiero lata 90. to początek myślenia o prawie Romów do edukacji, a początek XXI wieku to początek projektu integracji i wyrównywania szans.

Sytuacja mniejszości romskiej w Polsce zaczęła się stopniowo poprawiać dzięki aktywności licznych organizacji romskich, ale i funkcjonowaniem kolejnych edycji rządowego Programu integracji społeczności romskiej w Polsce. Jego celem jest poprawa integracji społecznej Romów, nie poprzez doraźną pomoc, lecz przez wypracowanie mechanizmów, które trwale poprawią sytuację społeczno-ekonomiczną tej społeczności – przez wsparcie edukacji, rozwoju romskiej kultury i języka romani, aktywizację zawodową, ochronę zdrowia i poprawę sytuacji mieszkaniowej.  

Wciąż jednak bardzo trudna sytacja jest w Maszkowicach w gminie Łącko w Małopolsce.

Znajduje się tam osiedle romskie, które istnieje od lat 50. XX wieku. Obecnie mieszka tam ponad 200 osób, w większości w warunkach urągających ludzkiej godności. Przez dziesiątki lat nikt nie zauważał problemów osiedla. A ono  wciąż rosło – z dykty, z desek. Część z domów przypomina brazylijskie fawele, grozi zawaleniem, pokrywa je pleśń. Prąd jest, ale samodzielnie wykonane instalacje elektryczne w każdej chwili mogą sprowadzić tragedię. Kanalizacji wciąż nie ma (choć według planów ma być doprowadzona w tym roku), woda czerpana jest ze studni (sprawdza ją Sanepid).

Pomyślcie, czym jest życie bez bieżącej wody w sytuacji pandemii?

Z problemem samorząd postanowił sobie poradzić najprościej – przy pomocy prawa budowlanego, które nakazuje rozbiórki. Stało się to mniej więcej trzy lata temu. Pojawiły się wnioski do inspektora budowlanego, decyzje o rozbiórce domów, postanowienia o nałożeniu grzywny w wysokości 40 tys. zł. mimo, że dotyczą ludzi bez dochodów. W ostatnich dniach RPO wystosował więc kolejne ponaglenia, że nie można osiedla w Maszkowicach tak zostawić a samorząd nie może tłumaczyć swoich zaniechań tym, że zdarzają się Romowie nie przestrzegający prawa.

Jeszcze inaczej, i jak się łatwo domyśleć wcale nie lepiej, wygląda sytuacja migrantów romskich np. z Rumunii czy Bułgarii. Ci, którzy nie są obywatelami Polski mogą co prawda w Polsce mieszkać, ale nie zostaną już objęci np. pomocą w ramach Programu romskiego. Mieszkają w koczowiskach, na opuszczonych działkach, nie znają polskich realiów, języka. Zajmują pustostany czy opuszczone domki letniskowe na działkach przeznaczanych pod inwestycje.

Na szczęście podejście do problemu zaczęło się już zmieniać. Romowie uzyskali  dostęp do pomoc socjalnej, korzystają z prawa do edukacji szkolnej. Miasta przestały ignorować ich obecność.

Równe szanse w nauce

Ważnym zadaniem dla państwa polskiego pozostaje zapewnienie dzieciom romskim wolnego od dyskryminacji dostępu do edukacji oraz stworzenie im szansy równego startu w nauce.

Odrzucenie stereotypów i uprzedzeń

W świadomości społecznej nadal funkcjonują liczne, negatywne i krzywdzące stereotypy dotyczące mniejszości romskiej. Przejawiają się one często w publicznie manifestowanej niechęci, ale też w aktach agresji kierowanych wobec osób narodowości romskiej. Według statystyk publikowanych do 2017 r. przez Prokuraturę Krajową, liczba postępowań prowadzonych przez organy ścigania w sprawach przestępstw motywowanych uprzedzeniami wobec Romów utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie: w 2016 r. z 1631 postępowań przygotowawczych, prowadzonych przez organy ścigania, w 109 sprawach motywem działania sprawcy lub sprawców było romskie pochodzenie pokrzywdzonych. W 2017 r. na 1415 postępowań taką motywację stwierdzono w 96 przypadkach. Analizując statystyki warto jednak pamiętać, że z uwagi na częsty brak zaufania do instytucji państwa, a w wielu przypadkach także tradycyjną hermetyczność społeczności romskich, zdecydowana większość przestępstw, których ofiarami padają Romowie, nie jest zgłaszana.

Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebujemy solidarności. Potrzebujemy zauważenia innego człowieka, który może potrzebować naszego wsparcia. Ale nie ma solidarności, bez otwartości, bez chęci poznania i dostrzeżenia.

Dlatego szczególnie 8 kwietnia w Międzynarodowym Dniu Romów pamiętajmy o tych, którzy żyją gdzieś obok nas. Mieszkamy tu bowiem razem.

Koronawirus. W szczycie wyjazdów z Polski granicę w Hrebennem przekraczało 10 tys. obywateli Ukrainy dziennie

Data: 2020-04-06

Nadbużański Oddział Straży Granicznej opisuje, jak wyglądało zamykanie granicy z Ukrainą w związku z koronawirusem. To odpowiedź na pytania RPO o sytuację obywateli Ukrainy stojących w kolejkach na granicy. Dopóki są oni po jej zachodniej stronie, to Rzeczpospolita ma ich pod swoja opieką.

Ruch na przejściach został ograniczony 15 marca –  na przejściach w Dorohusku i Hrebennem dopuszczalny był tylko ruch samochodowy. Zawieszona została odprawa w Zosinie i Dołhobyczowie.

Obywatele Ukrainy zaczęli wracać do domu - przybywali w rejon przejść granicznych różnymi środkami komunikacji i czekali, aż ktoś ich przewiezie przez granicę. Jednak lęk przed zakażeniem i groźba kwarantanny sprawiły, że Ukraińcy, którzy jechali samochodami, przestali zabierać pasażerów. Ludzie bez samochodów nie mieli jak wrócić do domu. Dlatego polska Straż Graniczna w Dorohusku oraz Hrebennem pozwoliła przekraczać granicę pieszym. Niestety, na to nie była gotowa strona ukraińska. W efekcie od 15 do 25 marca przechodziło granice pieszo tylko 1500-1800 obywateli Ukrainy.

Istotna zmiana nastąpiła 26 marca, kiedy w mediach ukraińskich pojawiła się informacja o planowanym przez stronę ukraińską zamknięciu przejść granicznych. Chętnych do powrotu do  kraju gwałtownie przybyło. Tego dnia Straż Graniczna odprawiła przez samo przejście w Hrebennem 4000 obywateli Ukrainy. W kolejnej dobie było już ich 9,9 tys. osób.

Ukraina ograniczyła możliwość przekraczania granicy 28 03.2020 r. o godz. 0:00 czasu kijowskiego (27.03 2020 r. godz. 23:00 czasu warszawskiego). Ruch zmalał do 700 osób dziennie

Straż Graniczna podkreśla, że cały czas pracowała z zaangażowaniem i kierowała się bezpieczeństwem ludzi. Na bieżąco wymieniała informacje ze stroną ukraińską. Bardzo pomógł konsul generalny Ukrainy w Polsce Wasyl Pawlyuk. Wojewoda Lubelski zapewnił podróżnym dostęp do sanitariatów oraz ciepłych napojów, zwłaszcza kiedy było zimno.

Nadbużański Oddział Straży Granicznej zapewnia, że nadal będzie pomagał obywatelom Ukrainy w powrocie do domu pochodzenia przy równoczesnym zapewnieniu właściwych warunków przekraczania granicy, odpowiednich dla standardów europejskich, uwzględniających poszanowanie godności i praw człowieka – pisze do RPPO komendant Tomasz Zbyński.

W zasięgu terytorialnym Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej na granicy z Ukrainą działa tylko przejście graniczne w Korczowej, gdzie odprawiane są samochody ciężarowe, osobowe i autokary. Pozostałe podkarpackie przejścia w Medyce, Budomierzu i Krościenku są nieczynne - napisał z kolei komendant Robert Rogoz. Tam, na wieść, że Ukraina zamknie granicę, zgromadziło się kilkaset osób bez środkow transportu. Służby ukraińskie dopiero 27 marca czasowo około godz. 16:00 zdecydowały się na wprowadzenie ruchu pieszego, co spowodowało, że do godz. 23:00 odprawiono wszystkie oczekujące przed granicą osoby. Tego dnia na kierunku wyjazdowym z RP odprawiono 7849 podróżnych, w tym w godz. 16:00 – 23:00 4031 osób, nie wliczając w to ruchu towarowego. Teraz sytuacja się unormowała. Do tego należy dodać, iż w dniach 20-25 marca na stacji kolejowej w Przemyślu odprawiono 10 pociągów specjalnych, którymi wyjechało 6 153 obywateli Ukrainy.

Polski sąd zgodził się na ekstradycję do Rosji obywatela Ukrainy. Kasacja Rzecznika

Data: 2020-02-07
  • Polski sąd prawomocnie zgodził się na ekstradycję obywatela Ukrainy do Rosji, która ściga go za przestępstwa narkotykowe
  • Denysowi V. w Rosji grozi dożywocie - co może oznaczać narażenie go na tortury lub nieludzkie traktowanie
  • A był on kierowcą-wolontariuszem podczas wojny w Donbasie
  • O ponowne zbadanie sprawy Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł w kasacji do Sądu Najwyższego

Zgoda na wydanie Denysa V. Rosji jest niesprawiedliwa. Stwierdzając brak przeszkód prawnych do jego ekstradycji, sąd naruszył bowiem przepisy. Mężczyźnie grozi w Rosji kara dożywotniego więzienia, bez możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie.

A to narusza art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Stanowi on, że nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu. Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, takim traktowaniem jest m.in. pozbawienie wszelkich nadziei na wyjście na wolność skazanych na dożywocie – zwłaszcza ukaranych za inne przestępstwa niż zabójstwo czy terroryzm.

Według Kodeksu postępowania karnego ekstradycja jest niemożliwa m.in. wobec uzasadnionej  obawy, że w państwie żądającym wydania danej osoby może dojść do naruszenia jej wolności i praw. 

Historia sprawy

30-letni Denys V. był poszukiwany przez prokuraturę Federacji Rosyjskiej pod zarzutem wytwarzania na wsi pod Moskwą w latach 2015-2016 znacznej ilości narkotyków w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Na tej podstawie  męzczyzna pracujący w Polsce został zatrzymany na granicy polsko-ukraińskiej pod koniec 2018 r. Zeznawał, że w okresie zarzucanego mu przestępstwa przebywał w Ukrainie, a zarzuty są pomyłką.

Rosja zażądała jego ekstradycji. Sąd Okręgowy w P. stwierdził prawną dopuszczalność esktradycji.

Obrona argumentowała, że organy rosyjskie traktują obywateli Ukrainy jako tych z „gorszego” kraju. Podnosiła, że Parlament Europejski w ostatnich latach przyjął 13 rezolucji, w których odnotowano stosowanie tortur w stosunku do więźniów, polityczny stosunek do skazanych z Ukrainy, pogorszenie się stanu praw człowieka, brak niezawisłości sądownictwa.

W zażaleniu na decyzję sądu obrona wskazała na:

  • błędne przyjęcie braku negatywnej przesłanki do zgody na ekstradycję, skoro wyjaśnienia Denysa V., pismo Komendy Policji w Kijowie i zaświadczenia o miejscu pracy jednoznacznie wskazują na realne zagrożenie dla zdrowia, jeśli nie życia, w przypadku przekazania go  Rosji;
  • nierozważenie poważnych podstaw do przyjęcia, że wniosek o wydanie Denysa V. za przestępstwo pospolite złożono w celu ścigania go ze względu na narodowość i poglądy polityczne. Może o tym świadczyć narodowość ściganego i jego udział jako wolontariusza - kierowcy adwokata pomagającego poszkodowanym w czasie działań wojennych we wschodniej Ukrainie;
  • zbyt ogólnikowe uzasadnienie orzeczenia i pominięcie wszystkich dowodów (sąd nie wziął np. pod uwagę odmowy Denysa V. podjęcia współpracy szpiegowskiej z Rosją - za co w 2016 r. został pobity w Kijowie).

Sąd Apelacyjny w R. oddalił zażalenie, utrzymując w mocy decyzję I instancji.

Argumenty RPO

Według RPO sąd apelacyjny nie odniósł się należycie do zażalenia obrony. Nie zwrócił uwagi, że sąd okręgowy nie przeanalizował kwestii naruszenia art. 3 EKPC w kontekście grożącej V. kary dożywocia.

Z tego właśnie względu ETPCz wielokrotnie uznawał zagrożenie naruszenia art. 3 Konwencji. Podkreślał, że osoby skazane na dożywocie nie mogą być pozbawione jakiejkolwiek nadziei na wyjście na wolność. Muszą mieć możliwość ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. W przeciwnym wypadku kara ta będzie złamaniem zakazu nieludzkiego traktowania.

Tymczasem z informacji strony rosyjskiej wynika realna możliwość wymierzenia Denysowi V. dożywocia. Nie odpowiedziała ona zaś na pytanie, czy rosyjskie prawo przewiduje możliwość  obniżenia tej kary lub warunkowego zwolnienia, a jeśli tak - to jakie warunki musi spełnić skazany. Dlatego powstaje wątpliwość, czy wymogi rosyjskiego prawa nie naruszają zasad i praw Konwencji, m.in. zakazu poniżającego i nieludzkiego traktowania czy poszanowania godności ludzkiej.

Sama w sobie kara dożywocia nie jest niezgodna z Konwencją. ETPCz wskazywał, że państwa muszą swobodnie nakładać ją na pełnoletnich przestępców, winnych szczególnie groźnych czynów, jak zabójstwa czy akty terroru. W wyjątkowych jednak przypadkach rażąca, jaskrawa nieproporcjonalność kary także może sprowadzać się do niedozwolonego traktowania.

Sąd apelacyjny nie zwrócił zaś uwagi, że w I instancji nie zbadano, czy ewentualne dożywocie wobec V. nie byłoby rażąco nieproporcjonalne.

Ponadto sąd apelacyjny nie zbadał - przy uwzględnieniu odmienności systemów prawnych, różnic kulturowych i uwarunkowań historycznych - czy ryzyko wymierzenia Denysowi V. dożywocia za przestępstwo zagrożone przez polskie prawo karą maksymalnie 15 lat więzienia, nie jest karą rażąco nieadekwatną do wagi czynu – co też byłoby sprzeczne z art. 3 Konwencji.

W Polsce dożywocie to kara najwyższa, przewidziana jedynie w dziewięciu przypadkach przestępstw o najwyższym ciężarze gatunkowym – skierowanych zasadniczo przeciw życiu i zdrowiu. Żadne z przestępstw narkotykowych nie zostało uznane za tak poważnie zagrażające porządkowi prawnemu i innym dobrom, aby groziła za nie dożywotnia izolacja.

Sąd apelacyjny nie odpowiedział więc na pytanie, czy ryzyko wymierzenia tak surowej kary nie doprowadzi do naruszenia art. 3 Konwencji. Zarzutu tego nie podniosła obrona w zażaleniu. Sąd apelacyjny jest jednak w określonych przypadkach zobowiązany do wyjścia poza granice zaskarżenia. Nie uczynił tego, co w świetle przedstawionej argumentacji należy uznać za rażąco niesprawiedliwe.

Stanowisko sądu apelacyjnego o prawnej dopuszczalności wydania Denysa V. jest zatem co najmniej przedwczesne. Nie można bowiem wykluczyć, że zgodna z przepisami kontrola orzeczenia sądu I instancji - przy uwzględnieniu opisanych wątpliwości -  doprowadziłaby do odmiennego rozstrzygnięcia.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk wniósł, by SN zwrócił sprawę sądowi apelacyjnemu do ponownego rozpatrzenia.

II.510.513.2019

RPO upomina się u władz Gdańska o prawa rodzin romskich, którym grozi eksmisja

Data: 2019-12-23
  • Kilku rodzinom romskim z dziećmi grozi w Gdańsku eksmisja, bo zajmują dom na dziko.
  • Właściciel domu ma prawo upominać się o swoją własność. RPO zwraca jednak uwagę prezydentce Gdańska Aleksandrze Dulkiewicz, że dramatycznej sytuacji Romów nie rozwiąże się stosując tylko przepisy o własności.
  • Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją.
  • Potrzebne są szersze działania społeczne, dzięki którym rodziny zagrożone skrajnym ubóstwem będą mogły stanąć na nogi.
  • RPO podaje przykład Wrocławia: tam działający od trzech lat „Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia” i wspólne działania samorządu i organizacji pozarządowych przyniosły efekty.

Do Biura RPO dotarły informacje o postępowaniu eksmisyjnym toczącym się przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Północ (sygn. akt I C 1011/19), w którym właściciele budynku przy ul. Wenus 63 domagają się od kilku rodzin romskich z Rumunii, ale od wielu lat żyjących w Polsce, opuszczenia bezprawnie użytkowanej nieruchomości.

RPO nie kwestionuje, że właściciele mają prawo do upominania się o swój dom. Pytanie jednak, jaką pomoc otrzymają Romowie od miasta.

Pozew o eksmisję obejmuje obecnie dwie rodziny: czworo dorosłych i ośmioro dzieci. Wiadomo jednak, że przy ul. Wenus 63 mieszka znacznie więcej osób. Akta postępowania eksmisyjnego zawierają listę aż 12 rodzin, łącznie 67 osób (26 dorosłych i 41 dzieci), które prawdopodobnie, w razie rozszerzenia powództwa i orzeczenia przez sąd eksmisji, będą zdane wyłącznie na pomoc miasta.

Warto przy tym odnotować, że miasto Gdańsk przystąpiło do postępowania eksmisyjnego jako interwenient uboczny po stronie właściciela domu (powoda). Miasto zakwestionowało już prawo dwojga pozwanych do lokalu socjalnego.

Jak pomóc Romom?

Rzecznik od wielu lat z niepokojem obserwuje sytuację Romów pochodzących głównie z Rumunii i Bułgarii, którzy zdecydowali się osiedlić w Polsce, w Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu. Wielokrotnie podejmował interwencje na rzecz tych społeczności. Celem było zwykle przekonanie samorządów o potrzebie udzielenia Romom pomocy niezbędnej do poprawy warunków ich egzystencji. Nie ma bowiem wątpliwości, że w zdecydowanej większości Romowie nie są w stanie samodzielnie poprawić swojej sytuacji. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, ale dominujące znaczenie ma skrajne i chroniczne ubóstwo, które jest jednocześnie skutkiem i przyczyną całkowitego wykluczenia Romów z życia ekonomicznego i społecznego.

Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją. Kolejne eksmisje czy likwidacje samowolnie budowanych osiedli, nawet jeśli odbywają się zgodnie z obowiązującym prawem i z zachowaniem procedur administracyjnych czy sądowych, nie stanowią żadnego rozwiązania. Pogłębiają tylko poczucie wykluczenia i nieufności wobec władz lokalnych, pozostawiając jednocześnie Romów na marginesie życia społecznego. 

Jedyną nadzieją na poprawę sytuacji Romów jest kompleksowa i wielopłaszczyznowa pomoc ze strony samorządów, obejmująca nie tylko pomoc mieszkaniową, ale też aktywizację zawodową, wsparcie w dziedzinie edukacji, poprawę dostępu do świadczeń zdrowotnych, a także działania integracyjne, pozwalające na włączenie Romów do lokalnej społeczności.

Przykład Wrocławia

Przykładem takiej strategii bez wątpienia może być funkcjonujący od 2016 r. we Wrocławiu Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia. W kolejnych etapach Program ten przewidywał m.in. utrzymywanie tzw. mieszkań treningowych dla rodzin romskich, zapewnienie dzieciom i młodzieży dostępu do edukacji powszechnej, a osobom dorosłym do edukacji zawodowej, uregulowanie niezbędnych kwestii prawnych związanych m.in. z pobytem i pracą Romów, jako cudzoziemców, w Polsce, a także pomoc asystencką, zmierzającą do usamodzielnienia się beneficjentów, a zwłaszcza do ich niezależności finansowej. Wiele z tych działań, przy wsparciu ze strony miasta i organizacji pozarządowych, wpłynęło na poprawę sytuacji Romów.

Obecnie większość osób mieszkających we Wrocławiu ma dokumenty poświadczające rejestrację pobytu na terenie Polski, dzięki czemu mogą korzystać z usług publicznych i mają dostęp do opieki zdrowotnej. Dzieci uczęszczają do szkół, a część osób dorosłych znalazła zatrudnienie zapewniające stały dochód. Niestety, pewna część rodzin romskich we Wrocławiu nadal mierzy się z problemami mieszkaniowymi – bez wątpienia jest to największe wyzwanie dla samorządu. Mimo pewnych trudności w realizacji wspomnianego Programu warto sięgnąć do przewidzianych w nim rozwiązań, a także odwołać się do doświadczeń wrocławskiego samorządu i tamtejszych organizacji pozarządowych.

Czy Gdańsk ma taką strategię jak Wrocław? Jaka pomoc zostanie udzielona rodzinom romskim po eksmisji z Wenus 63?

XI.816.15.2019

Obywatel Tajwanu ma być wydany Chinom. Rzecznik składa kasację do SN

Data: 2019-05-29
  • Polski sąd prawomocnie zgodził się na ekstradycję do Chin obywatela Tajwanu poszukiwanego za oszustwo i udział w grupie przestępczej
  • Obrona podkreślała, że wydanie Hung-T. L. - któremu w Chinach grozi nawet kara dożywocia - naraża go na tortury i inne nieludzkie traktowanie
  • On sam wskazywał, że jego proces nie będzie rzetelny, bo podstawą działań chińskich władz jest jego tajwańskie obywatelstwo
  • RPO wniósł by Sąd Najwyższy uchylił zgodę na ekstradycję i nakazał ponowne zbadanie, czy Hung-T. L. może być wydany Chinom

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zgoda na ekstradycję była rażąco niesprawiedliwa. Zgodnie z polskim prawem ekstradycja jest niedopuszczalna m.in. przy uzasadnionej obawie, że w państwie żądającym wydania może dojść do naruszenia wolności i praw osoby wydanej.

Sąd przedwcześnie uznał, że takiego ryzyka nie ma. W kontekście grożącej ściganemu kary dożywocia, nie zbadał bowiem możliwości naruszenia art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. „Nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu” - głosi ten artykuł. Sąd nie rozważył zaś, czy kara dożywocia za przestępstwo przeciw mieniu nie jest rażąco nieproporcjonalna.

Historia sprawy

W lutym 2018 r. sąd okręgowy stwierdził prawną dopuszczalność przekazania obywatela Republiki Chińskiej (Tajwanu) Hung-T. L. wymiarowi sprawiedliwości Chińskiej Republiki Ludowej. Podstawą był wniosek o jego wydanie z 1 września 2017 r. Śledczego Biura Kryminalne Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ChRL. Ściga ono Hung-T. L. w związku z podejrzeniem oszustwa i udziału w grupie przestępczej.  W wyniku jej działania pokrzywdzeni obywatele chińscy mieli ponieść łączne straty o równowartości 18 mln zł.

Orzeczenie zaskarżyli i obrońca, i ścigany. W zażaleniu obrony wskazano m.in. na:

  • obrazę prawa przez uznanie, że nie zachodzi uzasadniona obawa naruszenia wolności i praw osoby wydanej, choć prawa człowieka w ChRL są powszechnie łamane, a nadesłane zapewnienia chińskich władz w tej sprawie trzeba traktować wyjątkowo ostrożnie, biorąc pod uwagę powszechnie dostępne, obiektywne raporty;

  • brak wystarczających podstaw z chińskiego wniosku do stwierdzenia, czy czyn zarzucany Hung-T. L. rzeczywiście miał miejsce, zwłaszcza że odpowiedź Chin na pytania SO nie odnosi się do kwestii sprawstwa ściganego.

Obrońca wskazywał, że procesy w ChRL nie mają cech rzetelności, a fundamentem systemu penitencjarnego Chin jest praca przymusowa. Przywołał też trwający od lat konflikt między Chińską Republika Ludową a Republiką Chińską, której obywatel ma być wydany.

Z zażaleniu sam ścigany stwierdził, że brak jest dowodów na jego sprawstwo oraz że nigdy nie był członkiem grupy przestępczej. Podniósł, że proces nie będzie rzetelny, a działania chińskich władz są nakierunkowane na niego ze względu na tajwańskie obywatelstwo.

W lipcu 2018 r. sąd apelacyjny utrzymał zaskarżone postanowienie.

Argumenty kasacji RPO

Orzeczenie sądu II instancji nie może się ostać, ponieważ zapadło z rażącym naruszeniem przepisów prawa karnego procesowego - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk. W kasacji wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił postanowienie SA i zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.

Zdaniem Rzecznika SA pominął fakt, że SO nie zbadał, czy w sprawie nie istnieje ryzyko naruszenia art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w kontekście grożącej ściganemu kary dożywotniego pozbawienia wolności. A było to niezbędne do stwierdzenia, czy nie zachodzi wskazana w art. 604 § 1 pkt 7 Kodeksu postępowania karnego tzw. bezwzględna przeszkoda ekstradycyjna - obawa, że w państwie żądającym wydania może dojść do naruszenia wolności i praw osoby wydanej.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wiele razy zajmował stanowisko wobec zagrożenia naruszenia art. 3 EKPC w kontekście orzekania kary dożywocia. Problem analizowano także w aspekcie ekstradycji  (np. Harkins i Edwards przeciw Wlk. Brytanii, skarga nr 9146/07). Zagrożenie to oceniane jest pod kątem możliwości skrócenia kary dożywocia oraz podstawowego kryterium, jakim jest wystąpienie rażącej nieproporcjonalności takiej  kary.

Proporcjonalność kary dożywocia za przestępstwo przeciw mieniu

SA nie zwrócił uwagi, że SO nie przeanalizował, czy ewentualna kara o długości z góry nieokreślonej za czyn przeciwko mieniu nie jest rażąco nieproporcjonalna.

ETPCz wielokrotnie stwierdzał brak rażącej nieproporcjonalności kary dożywocia jedynie za najcięższe przestępstwa, jak zabójstwa czy akty terroru. W tym zakresie państwa muszą mieć swobodę jej wymierzania. Jednocześnie jednak, każdy cywilizowany kraj respektuje zasadę, że skazanym za przestępstwa należy się sprawiedliwa kara. Według ETPCz w wyjątkowych przypadkach rażąca, jaskrawa nieproporcjonalność kary może sprowadzać się do niedozwolonego traktowania sprzecznego z art. 3 EKPC.

SO zaniechał zbadania - przy uwzględnieniu odmienności systemów prawnych, różnic kulturowych, uwarunkowań historycznych - czy ewentualne skazanie ściganego na dożywocie za przestępstwa zagrożone w polskim systemie prawnym karą maksymalnie 15 lat pozbawienia wolności, nie jest karą rażąco nieadekwatną do wagi przestępstwa. W polskim prawie dożywocie przewidziane jest jedynie wobec dziewięciu przestępstw o największym ciężarze gatunkowym, zasadniczo skierowanych przeciw życiu i zdrowiu. Żadne przestępstwo przeciw mieniu nie zostało uznane za tak poważne, by karą za nie była dożywotnia izolacja.

Zasady rewidowania kar w ChRL

Chińskie prawo umożliwia obniżenie kary lub warunkowe zwolnienie m.in. gdy skazany zapobiega poważnym przestępstwom, informuje o poważnych przestępstwach wewnątrz i na zewnątrz więzienia czy też ryzykuje własnym życiem w produkcji i życiu. Odmiennie niż w polskim prawie, możliwość redukcji kary jest uzależniona głównie od czynników nie związanych bezpośrednio ze skazanym. Wymogi te odnoszą się de facto do jego funkcjonowania w zakładzie karnym, a nie procesów resocjalizacyjnych, ewolucji jego postawy, istnienia dodatniej prognozy kryminologicznej czy spełnienia celów indywidualno-prewencyjnych kary. Skazany jest nakierowany na zadowalające funkcjonowanie w więzieniu - przy zbagatelizowaniu poszanowania jego przyrodzonej godności i zachodzących w nim zmian.

W sprawie Kafkaris v. Cypr (skarga nr 21906/04) ETPCz uznał, że zasady rewidowania wymierzonych kar oraz zwolnienia z ich odbycia pozostają poza jego kontrolą pod warunkiem, że wybrany system nie narusza zasad EKPC. SO nie ocenił jednak, co zaakceptował sąd II instancji, czy te wymogi chińskiego systemu nie naruszają konwencyjnego zakazu poniżającego i nieludzkiego traktowania lub też nakazu poszanowania godności ludzkiej. Oba sądy nie odpowiedziały zatem na pytanie, czy ryzyko kary dożywocia nie doprowadzi do naruszenia zasady, że nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu lub karaniu.

Dlatego w ocenie Rzecznika w postępowaniu w sprawie Hung-T L. nie został zrealizowany ustawowy model postępowania ekstradycyjnego. Przewiduje on, że rolą sądu jest ustalenie i skontrolowanie, czy nie ma przeszkód prawnych, by uwzględnienie wniosku państwa obcego o wydanie uznać za niedopuszczalne.

W tym stanie rzeczy utrzymanie w mocy zaskarżonego orzeczenia należy uznać za rażąco niesprawiedliwe. Stanowisko SA o prawnej dopuszczalności wydania Hung-T. L. jest co najmniej przedwczesne, gdyż przedwczesne i niekompletne było uznanie, że w sprawie nie zachodzi przeszkoda ekstradycyjna z art. 604 § 1 pkt 7 Kpk.

Nie można bowiem wykluczyć, że przeprowadzenie całościowej kontroli instancyjnej orzeczenia, zgodnie z ustawowym obowiązkiem i przy uwzględnieniu powyższych wątpliwości, doprowadziłoby do  odmiennego rozstrzygnięcia - brzmi konkluzja kasacji RPO.

Postanowienie SN oddalające kasację (aktualizacja)

1 października 2020 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej oddalił kasację (sygn. akt II KK 154/19).  SN uznał wydanie za dopuszczalne. Wskazał, że w postępowaniu ekstradycyjnym niedopuszczalna jest zaś merytoryczna analiza dowodów samej sprawy i ich kompleksowa ocena. Podczas rozprawy stanowisko RPO poparł przedstawiciel Prokuratury Krajowej.

Kasacja była niezasadna, co wobec niestwierdzenia podstaw wskazanych w art. 536 k.p.k. skutkowało jej oddaleniem - głosi pisemne uzasadnienie SN.

Na wstępie należy zwrócić uwagę na fakt, że materia postępowania kasacyjnego jest odmienna, aniżeli ta, której dotyczy postępowanie odwoławcze. Nie jest rolą sądu kasacyjnego ponowna instancyjna kontrola orzeczenia, lecz jedynie eliminacja najpoważniejszych naruszeń prawa i to takich, które mogły mieć istotny wpływ na treść orzeczenia, co musi zostać wykazane w nadzwyczajnym środku zaskarżenia.

Przechodząc na grunt niniejszej sprawy, zważyć także trzeba, że art. 433 § 2 k.p.k. obliguje sąd II instancji do rzetelnej analizy wniosków i zarzutów podniesionych w środku odwoławczym. W niniejszej sprawie nie zostało podniesione, by Sąd Apelacyjny tego obowiązku nie zrealizował. Wszak odniósł się do błędów, które forsowali skarżący i poddał je należytej kontroli. Sąd II instancji co do zasady sprostał zatem swej ustawowej powinności i podzielił zasadność rozstrzygnięcia Sądu meriti.

Podkreślenia wymaga zaś drobiazgowość uzasadnienia sądu I instancji, albowiem także przy uwzględnieniu tego faktu należy oceniać wypełnienie obowiązków kontrolnych przez sąd odwoławczy. Przedmiotem zaskarżenia kasacją pozostawała in casu jednakże kwestia zaniechania dokonania kontroli odwoławczej poza granicami środka odwoławczego. Rzecz sprowadzała się do rzekomego zaniechania zbadania, czy utrzymanie w mocy zaskarżonego orzeczenia nie byłoby rażąco niesprawiedliwe, o czym traktuje art. 440 k.p.k. Konkretyzując ten zarzut Rzecznik Praw Obywatelskich w uzasadnieniu kasacji podniósł, że sąd odwoławczy nie dokonał analizy ryzyka wymierzenia ściganemu kary dożywotniego pozbawienia wolności oraz nie dokonał analizy możliwości redukcji tejże kary, w przypadku ewentualnego jej wymierzenia. Zarzuty te nie zasługiwały jednakże na uwzględnienie, a tym samym nie mogły prowadzić do wzruszenia zaskarżonego orzeczenia na drodze postępowania kasacyjnego.

Strona wzywająca od początku postępowania wskazywała, o jakie czyny podejrzany jest H. i jakie sankcje w chińskim prawie karnym przewidziane są za ich popełnienie. Kwestie te - wbrew twierdzeniom zawartym w kasacji - nie umknęły więc z pola widzenia zarówno sądowi meriti, jak i sądowi odwoławczemu, skoro ab initio były wiadome. Strona chińska nie tylko rzetelnie poinformowała o grożących ściganemu sankcjach karnych, lecz także w toku postępowania wskazała warunki, jakie musza zaistnieć, aby ubiegać się o obniżenie kary. Generalnie rzecz ujmując, są one uzależnione od postawy skazanego oraz postępów w jego resocjalizacji i w tym kształcie instytucja ta ma jak się wydaje charakter fakultatywny. Również te okoliczności były znane sądom rozpoznającym przedmiotową sprawę.

Zauważyć nadto trzeba, że sąd meriti, do którego rozważań odnosił się Sąd Apelacyjny, działając jako sąd II instancji, wyraźnie określił, iż w każdym przypadku, niezależnie od katalogu przeszkód ekstradycyjnych, niezbędne jest zbadanie, czy nie zachodzą przeszkody mające swe źródło w przepisach Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (w tym art. 3 tejże konwencji). Obowiązek tego typu weryfikacji wywiódł z treści art. 55 ust. 4 Konstytucji RP oraz powołanej Konwencji.

Sąd ten wskazał nadto, że dla uznania ekstradycji za prawnie niedopuszczalną w pryzmacie art. 3 EKPC konieczne jest wykazanie istnienia rzeczywistego ryzyka niezachowania tej normy w konkretnych okolicznościach i wobec konkretnej, objętej wnioskiem o ekstradycję osoby (vide k. 12-13). W dalszym toku swych rozważań taką weryfikację przeprowadził.

Sąd przeanalizował sytuację ściganego, czyn o który jest podejrzany, w tym m. in. podwyższającą wymiar kary okoliczność działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Ustalił nadto, że nie ma jakichkolwiek przesłanek do uznania prawdopodobieństwa naruszenia przez Chińską Republikę Ludową praw i minimalnych standardów określonych w art. 3 i 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 4 listopada 1950r. Pochylił się sąd i nad tym, jakie warunki ścigany będzie miał zapewnione po przekazaniu i osadzeniu w ośrodku deportacyjnym okręgu Boluo, mieście Huizhou, prowincji Guangdong. Okolicznościom tym poświęcił dużo atencji.

Miał je na względzie również Sąd Apelacyjny. Tenże sąd stwierdził, że sąd I instancji w sposób wyczerpujący odniósł się do wszystkich przesłanek niedopuszczalności wydania, zasadnie uznając, iż w niniejszej sprawie nie występują okoliczności mogące skutkować odmową wykonania wniosku. Badana była m. in. przesłanka z art. 604 § 1 pkt 7 k.p.k. Co więcej, w optyce sądu mieściła się rola ściganego w zarzucanym mu czynie oraz okoliczność braku możliwości wnikliwej oceny materiału dowodowego, a tym samym braku narzędzi prawnych do weryfikacji wniosków wyprowadzonych przez stronę wzywającą.

Uwzględniając te wszystkie okoliczności Sąd Najwyższy doszedł do przekonania, że zarówno sąd odwoławczy, jak i sąd orzekający w I instancji w sposób dostateczny dokonały analizy przesłanek ekstradycyjnych, w tym przesłanek o charakterze ujemnym. Niezależnie od powyższych konstatacji trzeba również odnotować, że Sąd Najwyższy dostrzegł w przedmiotowej sprawie także inną relewantną okoliczność.

Przypomnieć wypada, że czyny opisane we wniosku są przestępstwami kwalifikowanymi z art. 26 i art. 266 prawa karnego Chińskiej Republiki Ludowej, co w rodzimym kodeksie karnym stanowi odpowiednik przepisu art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 258 § 1 k.k. i art. 65 § 1 k.k. Okoliczność ta wypełnia standard podwójnej karalności. H. jest podejrzany o popełnienie pospolitych przestępstw kryminalnych w postaci oszustw telekomunikacyjnych na szkodę w wysokości ok. 18 000 000 zł, działając w zorganizowanej grupie przestępczej.

Możliwość wymierzenia ściganemu kary dożywotniego pozbawienia wolności, wbrew stanowisku skarżącego, wcale nie jawi się w niniejszej sprawie jako zupełnie realna i pewna. Kara ta jest przewidziana jako górna granica sankcji grożąca za popełnienie czynu zarzucanego ściganemu. Nie ma charakteru obligatoryjnego, a jest karą alternatywną. Kara dożywotniego pozbawienia wolności przewidywana w katalogu sankcji za popełnienie przestępstwa przeciwko mieniu nie determinuje per se uznania, że przekazanie nie jest możliwe.

W przeciwnym wypadku niemożliwe byłoby w ogóle (niejako automatycznie) dokonywanie ekstradycji do Chińskiej Republiki Ludowej osób podejrzanych o popełnienie przestępstw tego rodzaju skierowanych przeciw mieniu, za czym przemawiałby sam rodzaj grożącej sankcji. Jest to istotne tym bardziej, że kara ta, co wynika z dokumentacji zgromadzonej w aktach sprawy, nie ma charakteru bezwarunkowego. Prawo chińskie przewiduje też jej redukcję. Już ta okoliczność pozwala na uznanie, że nie można zasadnie twierdzić o konkretnym zagrożeniu naruszenia przepisu art. 3 EKPC. W konsekwencji nie można też uznać, aby wydanie było bezwzględnie niedopuszczalne wedle art. 604 § 1 pkt 7 k.p.k.

Powyższe kwestie należy zestawić z zapatrywaniami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wielokrotnie wskazywał, że kara dożywotniego pozbawienia wolności wymierzana osobie dorosłej nie koliduje ze standardem strasburskim. O kolizji można mówić jedynie wówczas, gdy jest rażąco nieproporcjonalna do winy i wagi czynu, lecz stwierdzenie nieproporcjonalności możliwe jest wyłącznie w sytuacjach wyjątkowych. Katalog sankcji grożących za poszczególne przestępstwa pozostaje wszakże w ramach kompetencji stron konwencji.

Dopiero sytuacja, gdy skazany nie może inicjować procedury weryfikacji orzeczonej kary podczas jej wykonywania np. poprzez jej redukcję i to tylko w tych przypadkach, gdy zostanie ustalone, że zachowanie skazanego nie uzasadnia jego dalszej izolacji, może naruszać gwarancje wynikające z treści art. 3 EKPC (por. np. sprawy Magyar vs Węgry, skarga nr 73593/10, Huthinson vs Wielka Brytania, skarga nr 57592/08, Harkins i Edwards vs Wielka Brytania, skarga nr 9146/07, Trabelsi vs Belgia, skarga nr 140/10, Soering vs Wielka Brytania, skarga nr 14038/88). Innymi słowy, w myśl orzecznictwa ETPC dopiero brak instrumentów prawnych dla redukcji kary, a tym samym brak nadziei dla osób dożywotnio pozbawionych wolności co do możliwości ubiegania się o wcześniejsze opuszczenie jednostki penitencjarnej stanowić może złamanie zakazu nieludzkiego traktowania.

Odnośnie do podnoszonego zarzutu rażącej nieproporcjonalności tego typu sankcji w stosunku do sankcji grożących w Polsce za tego rodzaju przestępstwa, stwierdzić należy, że i ten argument okazał się chybiony. Istotnie, w Polsce sankcja grożąca za analogiczne przestępstwo jest zdecydowanie mniejsza. Nie w tym jednak rzecz.

Oceniając niniejszą sprawę w jej całokształcie należy po pierwsze przyznać prymat państw do swobodnego ustanawiania sankcji za poszczególne przestępstwa, przy uwzględnieniu ich tradycji, kultury i obowiązującego systemu prawnego i istniejących uregulowaniach z zakresu kontroli wymiaru kary oraz dopuszczalności wcześniejszego jej zakończenia. W przeciwnym bowiem wypadku jak należy odnieść się do sankcji ustanawianych przez polskiego ustawodawcę, który np. za określone przestępstwa przeciwko dokumentom (art. 227a k.k.), a więc in genere o jeszcze mniejszym stopniu społecznej szkodliwości, przewiduje jako górną granicę sankcji karę 25 lat pozbawienia wolności, a dolną granicę określa na poziomie 5 lat pozbawienia wolności? Za tego rodzaju sankcją, jak i zresztą za każdą inną, stoją określone względy, których źródła szukać należy w prowadzonej przez państwo polityce kryminalnej, potrzebach ścigania oraz szeregu innych okolicznościach.

Po wtóre, w zarysowanej perspektywie, mając na względzie system prawny i ustrój Chińskiej Republiki Ludowej, kara dożywotniego pozbawienia wolności za przestępstwa przeciw mieniu nie jawi się jako nadmierna w stopniu rażącym. Zważyć nadto trzeba, że w ramach postępowania o przekazanie nie jest możliwe dokonanie kompleksowej weryfikacji zebranych w sprawie dowodów oraz ich oceny, a tym samym poczynienie niepodważalnych ustaleń faktycznych. Nie można tu zatem rozstrzygać o sprawstwie i winie w sposób kategoryczny i pewny. Siłą rzeczy ta okoliczność musi mieć przełożenie zarówno na samą możliwość wymierzenia ściganemu kary, jak i jej ewentualną wysokość. Nie zmienia to rzecz jasna faktu, że w sprawie istnieją dowody uprawdopodobniające fakt popełnienia przestępstwa przez H. Ścigany jednakowoż nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów i kwestionuje ustalenia poczynione przez stronę chińską oraz dowody, w oparciu o które zostały one dokonane.

W świetle powyższego stanu rzeczy oczekiwane przez Rzecznika zachowanie ze strony sądu jawiłoby się jako antycypowanie kary. Nie od rzeczy będzie też dostrzec, że jako retoryczne jawi się pytanie wedle jakich dookreślonych - instrumentów czy też kryteriów, o których zaledwie wspomina Rzecznik Praw Obywatelskich, miałby sąd dokonać miarodajnych ustaleń analizy ryzyka wymierzenia takiej czy innej kary? W niniejszym postępowaniu ekstradycyjnym okoliczność ta jawi się więc jako wysoce iluzoryczna, oscylująca wokół zagadnień przyszłych i niepewnych. Jej ustalenie, choćby w stopniu prawdopodobnym, jest wątpliwe.

W powyżej zarysowanym kontekście nie można zatem było podzielić stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich i uznać, aby sądy w niniejszej sprawie, orzekając wszakże w ramach postępowania mającego na celu weryfikację wniosku w przedmiocie dopuszczalności przekazania, obowiązane były badać czy ewentualna kara za zarzucane H. czyny byłaby rażąco nieproporcjonalna. Określenie rodzaju kary i jej rozmiaru stanowi przy tym immanentne uprawnienie ustawodawcy krajowego i jest w zasadzie pozostawione jego uznaniu. Kwestie te w zdecydowanej mierze nie mieszczą się też ramach EKPC. Nie zachodzą tu poważne przesłanki by uznać, że w razie wydalenia ściganego do Chińskiej Republiki Ludowej, zachodzić będzie duże ryzyko traktowania jej w sposób sprzeczny z art. 3 EKPC. Okoliczności o charakterze wyjątkowym, pozwalające na wysnucie tezy odmiennej, w niniejszej sprawie z pewnością nie występują.

II.510.828.2017

RPO kwestionuje zgodę sądów na ekstradycję obywatela Ukrainy do Rosji

Data: 2019-01-31
  • Polskie sądy zgodziły się na ekstradycję do Rosji Viacheslava I. alias Arkadiia K., podejrzanego o zabójstwo w 1997 r.
  • On sam twierdzi, że schronił się na Ukrainie przed prześladowaniami politycznymi w Rosji, a zarzut jest sfabrykowany
  • W tle całej sprawy pojawia się operacja FSB 
  • RPO wniósł kasację, bo sądy nie wyjaśniły, czy skutkiem ekstradycji może być naruszenie wolności i praw mężczyny

Stan sprawy

5 kwietnia 2018 r. Sąd Okręgowy stwierdził dopuszczalność prawną wydania Rosji Viacheslava I. alias Arkadiia K. Został on zatrzymany w stycznia 2018 r. na przejściu granicznym w Hrebennem. W lutym 2018 r. wpłynął wniosek Federacji Rosyjskiej o jego ekstradycję. Rosja zarzuca mu, że w 1997 r., „będąc aktywnym członkiem zorganizowanej grupy przestępczej kierowanej przez A.B.”, zastrzelił A.A. Sąd uznał, że nie zachodzi uzasadniona obawa naruszenia w Rosji jego wolności i praw. Według sądu dokumenty przedstawione przez stronę rosyjską przeczą twierdzeniom obrony, że zarzut został postawiony z przyczyn politycznych i ścigany nie może liczyć na sprawiedliwe traktowanie w Rosji.

Obrona wniosła zażalenie do Sądu Apelacyjnego. Argumentowała, że sąd bezpodstawnie dał wiarę twierdzeniom Rosji, a nie zweryfikował wersji podejrzanego, że nie jest obywatelem Rosji, skąd uciekł przed prześladowaniami na Ukrainę, gdzie uzyskał obywatelstwo.

16 maja 2018 r. Sąd Apelacyjny utrzymał postanowienie I instancji. Uznał „duże prawdopodobieństwo” popełnienia przez Viacheslava I. zarzuconego mu czynu. Podtrzymał opinię, że nie istnieje obawa naruszenia jego wolności i praw - takie twierdzenia ściganego uznał za gołosłowne. Prokuratura Generalna Federacji Rosyjskiej zagwarantowała bowiem, że „wniosek o wydanie nie ma na celu prześladowania podejrzanego z motywów politycznych”. Zdaniem sądu obrona nie przedstawiła argumentów, które podważałyby wiarygodność tego zapewnienia.

Argumenty kasacji RPO

RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego, uznając że orzeczenie Sądu Apelacyjnego zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Sąd nie rozważył bowiem wszystkich okoliczności sprawy. M.in. nie uwzględnił wniosków dowodowych obrony, w wyniku czego bezpodstawnie uznał, że nie powodów by odmówić ekstradycji.

Zdaniem Rzecznika doprowadziło to do naruszenia przez sąd art. 604 § 1 pkt 5 i 7 Kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z nimi wydanie kogokolwiek do innego państwa jest niedopuszczalne, jeśli:

  • byłoby to sprzeczne z polskim prawem;
  • zachodzi uzasadniona obawa, że w państwie żądającym wydania może dojść do naruszenia wolności i praw osoby wydanej.

Przerzucenie na osobę ściganą ciężaru dowodu, że takie przesłanki zachodzą nie jest dopuszczalne - wskazał Rzecznik. Obowiązkiem sądu jest ustalenie, że zachodzi tzw. przeszkoda ekstradycyjna. Zgodnie ze stanowiskiem SN gwarancje z art. 604 § 1 pkt 5 i 7 K.p.k. oraz art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (że nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu) obowiązują niezależnie od charakteru przestępstw popełnionych przez osobę ściganą.

- Stanowisko sądów obu instancji, że ścigany po wydaniu Federacji Rosyjskiej nie będzie poddany traktowaniu sprzecznemu z wymogami norm międzynarodowych jest dowolne i arbitralne, bowiem oparte jedynie na bezkrytycznym przyjęciu zapewnień strony wzywającej – napisał w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk. Zapewnienie strony rosyjskiej, że wydanie nie ma na celu prześladowania z motywów politycznych, nie może zaś wykluczać uzasadnionej obawy, że w Rosji  może dojść do naruszenia wolności i praw wydanej osoby.

Kasacja podkreśla, że obrońca nie zarzucił wprawdzie sądowi I instancji nie uwzględniającej sytuacji politycznej między Ukrainą a Federacją Rosyjską oceny wyjaśnień ściganego. Sąd nie dysponował jednak żadnym raportem międzynarodowych organizacji, dotyczących łamania praw człowieka w Federacji Rosyjskiej, zwłaszcza wobec obywateli Ukrainy.

Rzecznik przytoczył wyjaśnienia Viacheslava I., które sądy uznały za niewiarygodne. Mówił on m.in., że:

  • w dniu zarzucanego mu zabójstwa A. A. 21 lipca 1997 r. przebywał na wakacjach z rodziną w Turcji;
  • zmienił swe dane personalne ok. 20 lat temu i zamieszkał na Ukrainie, gdyż był poszukiwany i prześladowany przez władze rosyjskie za przynależność do opozycji wobec Władimira Putina i organizowanie zgromadzeń politycznych, wspólnie z kilkoma znajomymi, w tym A. B. i V. S. Współpracownik A. B.  powiadomił rosyjskie służby specjalne o zleceniu mu przez A.B. zabójstwa V. S. i Viacheslava I. Dlatego jako potencjalna ofiara I. dla bezpieczeństwa trafił do aresztu, a służby zaaranżowały jego zabójstwo, opisane w mediach (postawiono mu nawet nagrobek);
  • zarzut zabójstwa A.A. został sfabrykowany przez stronę rosyjską na potrzeby  wyborów. Viacheslav I. nieoficjalnie kierował kampanią wyborczą V.S, który chciał zostać deputowanym. Z uwagi na fakt kilku zamachów na życie V.S., Viacheslav I. zaczął się bać i wyjechał na Ukrainę. Zdaniem ściganego rosyjskie służby zainscenizowały jego śmierć oraz V.S.  celem zmuszenia A.B. do przekazania akcji firmy aluminiowej współpracownikowi Władimira Putina.

Oba sądy oceniły jako niewiarygodne zeznania I., że został uznany przez władze rosyjskie za osobę zmarłą i skorzystał z pomocy ukraińskich służb specjalnych. Tymczasem w ocenie Rzecznika okoliczność ta - także w kontekście aktualnej sytuacji politycznej pomiędzy Ukrainą a Federacją Rosyjską - mogła mieć znaczenie dla wykazania realnego ryzyka traktowania sprzecznego z art. 3 Konwencji  i powinna być wyjaśniona.

Obrońca złożył do Sądu Okręgowego wnioski dowodowe:

  • o dołączenie do materiału dowodowego nośnika pamięci z filmem z pobytu ściganego z rodziną w Turcji w lipcu 1997 r.,
  • o wystąpienie do strony rosyjskiej o informację, czy ścigany został w 2002 r. uznany za zmarłego, czy po 2002 r. wydano mu dokumenty tożsamości, czy  wykonywane czynności procesowe.

- Oddalając wnioski dowodowe obrony, sąd oparł orzeczenie nie na podstawie całokształtu istotnych okoliczności, co doprowadziło do bezpodstawnego uznanie, że nie istnieją bezwzględne przeszkody ekstradycyjne – ocenił Rzecznik. Pierwszego wniosku nie można było oddalić jako nieprzydatnego, skoro za jego pomocą można było udowodnić pobyt oskarżonego w Turcji w czasie popełnienia zarzucanego mu czynu

Według RPO Sąd Apelacyjny z  jednej strony wskazuje na brak dowodów, że Viacheslav I. był zaangażowany w działalność polityczną i że nie ma podstaw do obawy, że może dojść do naruszenia jego wolności i praw. Z drugiej zaś strony,  akceptując oddalenie wniosków dowodowych obrony, sąd uniemożliwia ich przedstawienie. Pozbawiło to ściganego możliwości wykazania, że w przypadku wydania, może dojść do naruszenia jego wolności i praw.

Prokuratura Generalna Federacji Rosyjskiej w odpowiedzi na pismo Ministerstwa Sprawiedliwości o dodatkowe informacje przekazała, że w sprawie o zabójstwo A.A. skazano  trzech sprawców. Wskazali oni I. jako współsprawcę. Zdaniem rosyjskiej prokuratury prawdopodobnie w sposób oszukańczy otrzymał on obywatelstwo ukraińskie.

Z ustaleń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka A.B. przeciwko Rosji wynika, że A.B. – prezes zarządu Fabryki Aluminium w Krasnojarsku i członek parlamentu regionalnego - został skazany w czerwcu 2002 r. za zlecenie zabójstwa  wspólnika biznesowego V.S. Zleceniodawca nie wykonał tego i zawiadomił o tym Federalną Służbę Bezpieczeństwa. Dla uzyskania dowodu, że A.B. chciał zamordować V.S. FSB zainscenizowała zabójstwo V.S. i jego partnera biznesowego Viacheslava I.  

Wzięcie pod uwagę wszystkich tych okoliczności mogłoby doprowadzić sąd do  odmiennego wniosku niż ten, który zapadł. Dlatego Rzecznik wniósł by Sąd Najwyższy zwrócił sprawę sądowi okręgowemu.

II.511.239.2018

Ekstradycja obywatela Ukrainy do Rosji. Sąd Najwyższy po kasacji RPO uchylił zgodę na to

Data: 2018-11-07
  • Sąd Najwyższy uchylił prawomocną zgodę polskich sądów na ekstradycję do Rosji obywatela Ukrainy podejrzanego o przestępstwo kryminalne
  • Yaroslav K. miał je popełnić w 2005 r., ale Rosja zaczęła jego poszukiwania międzynarodowe dopiero w 2017 r.  W 2015 r. brał on zaś w budowie konstrukcji obronnych na wschodzie Ukrainy w rejonie działań wojennych
  • Zbadania tych okoliczności chciała wcześniej obrona, ale sady uznały, że nie mają one znaczenia dla sprawy
  • Kasację do SN złożył Rzecznik Praw Obywatelskich, argumentując że sądy nie wyjaśniły, czy skutkiem ekstradycji może być naruszenie wolności i praw ściganego

Uwzględniając kasację RPO, 6 listopada 2018 r. SN zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu, aby zbadał m.in. czy wydanie mężczyzny może rodzić poważne ryzyko zagrożenia praw człowieka. Na posiedzeniu SN przedstawiciel Prokuratury Krajowej wnosił o oddalenie kasacji Rzecznika jako „oczywiście bezzasadnej”.

Stan sprawy

17 stycznia 2018 r. Sąd Okręgowy w P. stwierdził dopuszczalność prawną wydania obywatela Ukrainy Yaroslava K. Federacji Rosyjskiej. Ma tam stanąć przed sądem za przestępstwo udziału w pobiciu ze skutkiem śmiertelnym. Sąd uznał, że nie zachodzi uzasadniona obawa naruszenia w Rosji jego wolności i praw.

Obrona wniosła zażalenie do Sądu Apelacyjnego w R. Argumentowała, że ekstradycja jest niedopuszczalna, bo jest pewne, iż po wydaniu K. jego prawa nie będą respektowane. Wskazywano m.in. na oddalenie wniosków dowodowych obrony, by sąd zwrócił się do strony rosyjskiej o uzupełnienie wniosku o wydanie. Chodziło o ustalenie, dlaczego dopiero w 2017 r. w Rosji zdecydowano o pociągnięciu K. do odpowiedzialności, skoro do zarzucanego mu czynu doszło w 2005 r. Sąd Okręgowy uznał, że nie jest to istotne dla sprawy, skoro jego działania przeciwko Rosji dotyczyły roku 2015, a zarzucany czyn popełniono w 2005 r.

Według obrony prawa K. w Rosji byłyby naruszane w związku z jego zaangażowaniem się w konflikt zbrojny z Rosją. Podkreślano też brak możliwości skorzystania przez niego z prawa do opieki dyplomatyczno-konsularnej swojego kraju w sytuacji wojny. Strona rosyjska zapewniała, że jakiekolwiek jego prześladowania nie będą miały miejsca. 

1 lutego 2018 r. Sąd Apelacyjny utrzymał postanowienie SO. Także ten sąd podkreślił, że czyn, za który K. jest ścigany, był popełniony na długo przed jego udziałem w działaniach wojennych. Zdaniem SA uznanie ekstradycji za niedopuszczalną jest możliwe tylko wówczas, gdy istnieją dowody rażącego i systematycznego pozbawiania praw do rzetelnego procesu w danym państwie.

Argumenty kasacji RPO

RPO złożył kasację do Sądu Najwyzszego, uznając że orzeczenie Sądu Apelacyjnego zapadło z rażącym naruszeniem prawa.

Według Rzecznika sąd nie rozważył wszystkich okoliczności sprawy i uznał w sposób dowolny, że nie zachodzą podstawy do odmowy wydania - przewidziane w art. 604 § 1 pkt 7 Kodeksu postępowania karnego oraz art. 3 ust. 2 Europejskiej Konwencji o Ekstradycji, a także art. 3 i 6 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

W ocenie RPO sąd odwoławczy przeszedł do porządku nad kwestią, czy w Rosji nie dojdzie do istotnego naruszenia praw i wolności ściganego, mając na uwadze jego udział w wojnie z Rosją. Sąd pominął też zarzut obrony naruszenia art. 3 ust. 2 Europejskiej Konwencji o Ekstradycji, a powołał się tylko na polsko-rosyjską umowę z  1996 r. o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych.

- Postanowienia Europejskiej Konwencji o Ekstradycji mają pierwszeństwo przed postanowieniami tej umowy międzynarodowej – napisał w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk. Art. 3 ust. 2 Konwencji stanowi, iż zgoda na wydanie nie zostanie udzielona, jeżeli strona wezwana ma poważne podstawy do przypuszczenia, że wniosek o wydanie za przestępstwo pospolite został złożony w celu ścigania lub ukarania osoby ze względu na je j rasę, wyznanie, narodowość lub poglądy polityczne albo że jej sytuacja może ulec pogorszeniu z jednej z tych przyczyn.

Sąd Apelacyjny nie odniósł się też do zarzutów obrony, że SO nie uzupełnił materiału dowodowego w celu ustalenia w sposób nie budzący wątpliwości, iż sytuacja ściganego z uwagi na jego narodowość i udział w konflikcie zbrojnym z Rosją, nie może ulec pogorszeniu w razie wydania. Nie odniósł się też do sytuacji, iż ścigany po jego wydaniu byłby pozbawiony opieki konsularnej, co również wpływa na pogorszenie jego sytuacji.

Rzecznik przypomniał, że zgodnie ze stanowiskiem SN, gwarancje przewidziane w art. 604 § 1 pkt 5 i 7 k.p.k. oraz art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności obowiązują niezależnie od charakteru przestępstw popełnianych przez osobę ściganą w państwie wzywającym (przestępstwo kryminalne czy tzw. przestępstwa polityczne).

W kasacji RPO podkreślał, że organom Federacji Rosyjskiej znany był fakt, że ścigany przebywał od 2005 r. na Ukrainie, a mimo to podjęcie poszukiwań za granicą nastąpiło dopiero w 2017 r., czyli już po jego zaangażowaniu w konflikt zbrojny. - Nie sposób wyjaśnić, dlaczego organy Federacji Rosyjskiej przez 12 lat, mimo wiedzy na temat narodowości i pochodzenia ściganego nie zwróciły się do Ukrainy o jego zatrzymanie i wydanie – napisał Stanisław Trociuk.

Według RPO wybiórcze analizowanie dokumentacji przez SA w tym zakresie nie może być podstawą stwierdzenia, iż ściganie nie ma związku z jego udziałem w działaniach wojennych. Dopiero analiza całości akt sprawy mogłaby wyjaśnić, dlaczego  ściganie podjęto dopiero w 2017 r. i czy miało to związek z jego udziałem w konflikcie zbrojnym z Rosją.

Sąd odwoławczy nie wziął też pod uwagę okoliczności podawanych przez kierownika oddziału konsularnego Ambasady Ukrainy w RP, że w Federacji Rosyjskiej jest obecnie więzionych 22 obywateli Ukrainy, którym stawia się nieuzasadnione zarzuty. Nie mają też oni zapewnionej opieki prawnej, medycznej itp. Ponadto Konsul Generalny Ukrainy w Lublinie wskazał, iż ścigany, z uwagi na jego udział w budowie instalacji wojskowych na wschodzie Ukrainy, z chwilą wydania stanie się więźniem politycznym, albowiem władze Federacji Rosyjskiej na terenie różnych państw starają się ścigać tego rodzaju osoby.

W ocenie RPO sąd pominął również sytuację polityczną, nakazującą wobec konfliktu we wschodniej części Ukrainy, traktować ze szczególną ostrożnością wnioski Federacji Rosyjskiej o ekstradycję obywateli Ukrainy.

Rozważenie tych okoliczności przez SA mogłoby doprowadzić sąd do wydania odmiennego co do istoty rozstrzygnięcia - napisał w kasacji Stanisław Trociuk.

Z tych względów postanowienie SA powinno zostać uchylone w celu wszechstronnego zbadania - również po uzupełnieniu materiału dowodowego - czy nie zachodzą podstawy do odmowy wydania ściganego organom Federacji Rosyjskiej.

Decyzja SN

Przedstawiciel Prokuratury Krajowej wniósł o oddalenie kasacji RPO jako „oczywiście bezzasadnej”. Przeciwstawiła się temu przedstawicielka Rzecznika. Obrona poparła kasację.

6 listopada 2018 r. trzyosobowy skład SN (sygn. akt IV KK 190/18) uwzględnił kasację. Uchylił postanowienie SA i przekazał mu sprawę do ponownego rozpatrzenia.

W ustnym uzasadnieniu SN podkreślił, że oba sądy nie zbadały przesłanek z art. 3 Konwencji o Ekstradycji. Strona rosyjska nie przedłożyła zaś pełnej dokumenatcji zarzutów wobec osoby ściganej. Dlatego SN wskazał, aby przy ponownym rozpatrzeniu całej sprawy rozważono wystąpienie do strony rosyjskiej  o uzupełnienie materiału dowodowego.

II.510.125.2018

Sąd Najwyższy po kasacji RPO uchylił zgodę na ekstradycję obywatela Litwy na Białoruś

Data: 2018-05-10
  • Sąd Najwyższy uchylił prawomocną zgodę polskich sądów na ekstradycję na Białoruś obywatela Litwy podejrzanego o przestępstwo kryminalne
  • Kasację złożył Rzecznik Praw Obywatelskich, argumentując że wydanie jest sprzeczne z polskim prawem, a po ekstradycji na Białorusi może dojść do naruszenia jego wolności i praw
  • SN zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu, aby zbadał czy wydanie mężczyzny może rodzić poważne ryzyko zagrożenia praw człowieka

W październiku 2016 r. Sąd Okręgowy w S. stwierdził brak prawnych przeszkód do wydania Republice Białoruś obywatela Litwy Z. T. w celu przeprowadzenia przeciwko niemu postępowania karnego w sprawie narkotykowej. O jego ekstradycję wystąpiły do Polski władze białoruskie.  

Obrońca odwołał się, wskazując na konieczność zbadania, czy ekstradycja Z.T.  nie byłaby sprzeczna z polskim prawem z uwagi na możliwość naruszenia jego praw i wolności w przypadku wydania. Adwokat podkreślił m.in., że uwzględnieniu wniosku o ekstradycję sprzeciwia się fakt, iż postanowienie o aresztowaniu Z.T. wydał oficer białoruskich służb. Pozostaje to w oczywistej sprzeczności z polskim prawem, które w tym zakresie przewidują wyłączną kompetencję sądu.

W grudniu 2016 r. Sąd Apelacyjny w B. oddalił zażalenie obrońcy i prawomocnie utrzymał postanowienie Sądu Okręgowego.

RPO: łamanie praw człowieka na Białorusi - systemowe

Kasację na korzyść ściganego wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Zarzucił Sądowi Apelacyjnemu nienależyte rozpoznanie zażalenia obrony co do przeszkody ekstradycyjnej w postaci sprzeczności wydania ściganego z prawem polskim oraz istnienia uzasadnionej obawy, że po wydaniu może dojść do naruszenia jego praw.

Rzecznik wskazał m.in. na diametralnie różny w obu państwach krąg podmiotów uprawnionych do wydania nakazu aresztowania - z „istotnym zaniżeniem gwarancji procesowych stron w Republice Białoruś”.  W Polsce, jak we wszystkich państwach UE, decyduje o tym tylko sąd. Na Białorusi zaś, na etapie dochodzenia wstępnego, areszt może stosować prokurator lub osoba prowadząca dochodzenie. Adam Bodnar zaznaczył, że decyzję o areszcie wobec Z.T. wydał w 2009 r. starszy technik kryminalistyki wydziału śledczego Zarządu Państwowego Komitetu Bezpieczeństwa (KGB) z Mińska Białoruskiego.

RPO podkreślił też, że podczas przesłuchania Z.T. na Białorusi w 2009 r. stosowano przemoc fizyczną. Wskazał, że powszechne naruszenia praw człowieka na Białorusi mają charakter systemowy, a władze nie mają woli ich zwalczania, co zachęca do ich dalszego dokonywania. Zwrócił uwagę, że naruszenia te dotyczą nie tylko spraw politycznych, ale także kryminalnych.

Należy uznać, że  wydanie Z.T. jest ewidentnie sprzeczne z polskim prawem, w tym z art. 41 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 5 ust. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności - napisał Adam Bodnar w kasacji. Wniósł o uchylenie postanowienia Sądu Apelacyjnego i o przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania.

SN: ponownie zbadać sprawę

Sąd Najwyższy w kwietniu 2018 r. (sygn. akt III KK 355/17) uchylił prawomocne postanowienie o zgodzie na ekstradycję i zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu.

Zdaniem SN ponowna ocena dopuszczalności ekstradycji ma prowadzić do ustalenia, czy po wydaniu Z.T. Republice Białoruś będzie miał on zagwarantowaną kontrolę sądową stosowanego wobec niego tymczasowego aresztowania w taki sposób, aby była ona realna w ramach standardów respektowanych przez Państwo Polskie.

SN podtrzymał wcześniej wyrażane stanowisko, że dla wystąpienia negatywnych przesłanek ekstradycyjnych nie jest konieczne, aby wniosek ekstradycyjny dotyczył przestępstw o charakterze politycznym.

Ponadto SN podkreślił - powołując się na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ws. Koktysh przeciw Ukrainie - że ogólne wskazanie na sytuację w danym kraju odnoszącą się do ochrony praw człowieka nie może samo w sobie stanowić podstawy do odmowy ekstradycji. Ryzyko złego traktowania powinno być oceniane m.in. w kontekście wcześniejszego wystąpienia tego rodzaju przypadków w odniesieniu do danej osoby.

W tym kontekście SN wskazał, iż oba sądy rozpoznające sprawę Z.T. nie wykluczyły, że w 2009 r. w związku z jego przesłuchaniem doszło do stosowania przemocy, lecz potraktowały to zachowanie białoruskich funkcjonariuszy jako ich „eksces”, nie analizując tego zdarzenia w szerszym kontekście respektowania praw człowieka.

Według SN argumentację obu sądów o „ekscesie” należy uznać za niewystarczającą, ponieważ Republika Białoruś jest państwem w którym ujawniono przypadki łamania praw człowieka. Zagrożenia w tym zakresie mają charakter systemowy, ponieważ władze tego kraju nie wykazują woli ich zwalczania.

W wytycznych dla Sądu Apelacyjnego SN nakazał ponowną kontrolę orzeczenia Sądu Okręgowego pod kątem negatywnych przesłanek ekstradycji. Chodzi zwłaszcza o wskazanie, czy w Republice Białoruś osoba aresztowana dysponuje możliwością prawną niezwłocznej weryfikacji sądowej postanowienia o tymczasowym aresztowaniu wydanego przez organy pozasądowe oraz czy po wydaniu Z.T. Białorusi może w jego przypadku wystąpić poważne ryzyko zagrożenia praw człowieka.

SN zaznaczył, że Sąd Apelacyjny może ponownie uznać dopuszczalność ekstradycji ściganego, ale musi to być poprzedzone dogłębną, porównawczą analizą całego materiału dowodowego.

II.510.717.2016

Gościnność, czyli Gospodarz i Gość wobec praw obywatelskich

Data: 2017-12-09

Panel służył poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie jakiej gościnności potrzebujemy, by sprostać wyzwaniom nowoczesnego społeczeństwa wielokulturowego.

Autor koncepcji panelu i jego moderator Krzysztof Czyżewski  - współtwórca Ośrodka  „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach i Międzynarodowego Centrum Dialogu w Krasnogrudzie  zaprosił do debaty dwoje panelistów:

Agatę Bielik-Robson – filozofkę i publicystkę, profesorkę katedry Studiów Żydowskich na Uniwersytecie w Nottingham, a także Instytutu Filozofii i Socjologii PAN;

Jacka Dehnela  – prozaika, poetę, tłumacza, felietonistę, laureata nagrody Kościelskich i Paszportu Polityki.

Otwierając panel Krzysztof Czyżewski nawiązał do debaty  przeprowadzonej z udziałem rzecznika praw obywatelskich w Sejnach, związanej z artykułem Konstytucji mówiącym o prawach mniejszości narodowych i etnicznych. Dyskusja  wykroczyła wtedy  poza sprawy mniejszości koncentrując się na wspólnotowości.  Najważniejszym postulatem wobec rzecznika nie była ochrona praw mniejszości  ale wsparcie w uzyskaniu większej odpowiedzialności za własny los, uzyskaniu kompetencji, które pozwolą się mierzyć wspólnocie samodzielnie z problemami. Była to nowa wartość wobec wcześniejszych reakcji, kiedy rozwiązania problemów szukano nie w Sejnach, nie w samorządzie, ale w centrali w Warszawie. „To podsunęło mi myśl, żeby wyjść w tym panelu poza sprawy mniejszości i skoncentrować debatę na gościnności. Gościnność  - to specyficzne signum temporis. To wyzwanie biegnące w przyszłość.

Osobiste doświadczenia inności

Agata Bielik-Robson: „Czuję się pod presją; raz mocniejszą raz słabszą ale nieustającą. To nie jest relacja symetryczna – wzajemnego uznania. W  kulturze goszczącego zawarta jest asymetria. Gospodarz jest w sytuacji uprzywilejowanej, co powoduje, że gość jest pod stałą presją. To historycznie problem Żydów w Polsce. Goszczenie prędzej czy później doprowadza do asymilacji.”

Jacek Dehnel : „Doświadczyłem  inności na różnych obszarach. Z jednej strony bycie gejem w Polsce jest uciążliwe,  wiąże się  też z nierównością prawną. Z kolei z perspektywy pochodzenia –  moja rodzina od trzech pokoleń jest polska. Wcześniej można znaleźć różne korzenie – niemieckie, rosyjskie, kozackie. Rodzina przyjechała z Francji, uciekając przed prześladowaniem religijnym. Moje nazwisko zwykle nie jest problemem, ale w  sytuacji dla kogoś trudnej, pojawiają się  natychmiast pytania: a skąd on jest? Co to za nazwisko? Co ma do powiedzenia, jeśli nie jest stąd. Pytania pojawiają się nagle, jakby znikąd. Przykład: wyremontowaliśmy kamienicę, w której mieszkamy  - za pieniądze wspólnoty mieszkaniowej. Majster  już pod koniec prac usłyszał sąsiadkę z innej kamienicy, która mówiła -   no tak, żydowska kamienica to wyremontowana, a nasza polska to nie.  Kiedy tylko pojawia się sytuacja, w której ktoś może poczuć  się źle to nagle wyskakuje na sprężynce owa inność. I stan faktyczny nie ma tu znaczenia.”

Od Kanta do Unii Europejskiej

Przywoływano rozważania  Immanuela Kanta zawarte w traktacie „O wiecznym pokoju”. Szczególnie znacząca u Kanta jest wizja gościnności - ukazana nie jako forma filantropii, ale prawo. W trzecim artykule definitywnym gwarantującym wieczysty pokój, Kant postuluje, że „ogólnoświatowe prawo obywatelskie, powinno być ograniczone do warunków powszechnej gościnności”. Kant uważał, że żyjemy w okresie przejściowym. W przyszłości państwa narodowe zostaną zastąpione kosmopolityczną wspólnotą , w której nie będzie podziału na gościa i gospodarza, w której nie będzie Greka, ani Żyda. Póki istnieją narody musi działać powszechna gościnność – niezbędna, żebyśmy się w świecie podzielonym na narody nie pozabijali. Kant nie patrzył na gościnność jako na filantropię ale obowiązek. Myślał o kosmopolitycznym globalnym mieście, kosmopolitycznej wspólnocie, jaką dziś jest Unia Europejska.

Jeśli uznamy, że gościnność gospodarza nie jest łaską lecz obowiązkiem – brak gościnności staje się jednoznacznie złem, podłością, grzechem, występkiem.  Przy takim podejściu gościnność nie jest gestem charytatywnym, staje się powinnością. Inaczej oceniamy brak gestu charytatywnego, inaczej nie wypełnienie obowiązku.

Gościnność stanowi rdzeń kultury śródziemnomorskiej. Na Sycylii wszyscy są zaangażowani w ruch na rzecz uchodźców. Odebranie im prawa do gościnności byłoby odebraniem im tożsamości. Bycie śródziemnomorczykiem oznacza obowiązek gościnności, wspomagania potrzebujących, ratowania tonących. Bez tych cech nie ma kultury śródziemnomorskiej.

Dlaczego mamy w Polsce kłopot z gościnnością

Nasz kłopot z gościnnością ujawnił się szczególnie mocno w czasie debaty związanej z kryzysem migracyjnym i przyjmowaniem uchodźców. Pojawiły się różne typy racjonalizacji odmowy gościnności.

  1. Nie możemy przyjąć uchodźców, bo nasze dzieci i kobiety ucierpią.  Używający tego argumentu stawiają się w pozycji rycerzy broniących słabych – kobiety i dzieci.  Argument fałszywy, bo właśnie kobiety i dzieci najbardziej cierpią wśród uchodźców.
  2. Nie będę płacić ze swojej emerytury na uchodźców. Fakty:   roczny koszt przyjęcia  7 tys. uchodźców w przeliczeniu na jednego obywatela to 1,18 zł (słownie: jeden złoty i osiemnaście groszy).
  3. Wystąpiło również  straszenie uchodźcami, jako  zagrożeniem dla naszej kultury i tożsamości, a nawet straszeniem chorobami, które mogą ze sobą przynieść.

Istotnym źródłem naszych kłopotów z gościnnością jest zdaniem panelistów to, że jesteśmy społeczeństwem monokulturowym. Inny powód to słabe zakorzenienie wartości chrześcijańskich.

Chrześcijaństwo a gościnność

 Agata Bielik-Robson  zwróciła uwagę na niewłaściwe tłumaczenie przykazania, które po polsku znamy w wersji: „Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego”.  Hebrajskie słowo  GER przetłumaczono jako „bliźni”. Bliźni to ktoś bliski, członek klanu. Podczas kiedy słowo GER znaczy „Inny”.  Nakaz oryginalny mówi wprost o miłowaniu innego. A znaczy: Żydzi bądźcie dobrzy dla obcych, bo sami byliście obcy w kraju wygnania. Kochaj innego, jak siebie samego -to jest sedno judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.

Zatem gościnność to nawet coś więcej niż obowiązek – to nakaz miłości.

Zdaniem Jacka Dehnela w Polsce chrześcijaństwo się nie przyjęło. Nie interesuje dużej części polskich biskupów i polskich wiernych. Namysł społeczny nad tym co jest naszym obowiązkiem etycznym jako chrześcijan jest nikły. Esencją chrześcijaństwa jest czynienie dobra we wspólnocie. Jeśli my jako wspólnota mówimy przybyszom, którzy przybywają poranieni na granicę -  nie wejdziecie. To Jezus mówi – to ja jestem tym przybyszem, tak jak  każda z tych siedmiu tysięcy nie przyjętych osób  – tak jest zapisane w księdze.

Agata Bielik-Robson wyraża to dobitnie: Polska jest pogańskim bałwanem dla samego siebie, zamknięta w granicach, które obiega różaniec. O wiele bardziej chrześcijańska jest Unia Europejska ze swoimi wartościami.

Polityka pragmatyczna czy polityka wartości

Pragmatyzm pozbawiony debaty o wartościach też może prowadzić na manowce. Wspólnoty nie można zbudować na prawie wizowym i inwestycjach. Konieczna jest rozmowa o wartościach i ciągłe ich przywoływanie. Politycy nie lubią rozmawiać o wartościach, ale Unia Europejska zbudowana jest na wartościach, na kulturze judeochrześcijańskiej. Dobra polityka polega na tym, ze nie wstydzi się ani pragmatyzmu ani wartości. Zamiast zamykać się mamy realizować ideał gościnności.

Problemy są po to, aby je rozwiązywać

Nie ma co udawać, że nie ma problemów z uchodźcami. Ale to są problemy, które można i należy rozwiązywać. Jeden z problemów to tworzenie skupisk biedy, jeśli uchodźcy, jako biedniejsi trafiają do biedniejszych dzielnic. Inny to problem autonomizacji prawa – wspólnoty islamskie mające większą autonomię prawną w Wielkiej Brytanii ujawniają np. kwestie praw kobiet. Przykład trudności w integracji Niemiec po zjednoczeniu pokazuje, że trudności nie muszą wynikać z różnic religijnych. Trzeba poszukiwać rozwiązań i cały czas dokonywać kompromisów. Ale to nie jest złe, to jest lepsze niż zapadająca się „naszość”.

Monokultura też stwarza problemy

Społeczeństwo, które się zamyka i pogrąża w „naszości” jest zagrożeniem dla wspólnoty. Bo  forteca nie przekłada się na wspólnotowość.  W takiej społeczności trzeba ciągle  wskazywać kozła ofiarnego - ten nie jest dostatecznie patriotyczny, nie dość narodowy, nie dość nasz. To nie kończący się cykl ofiarniczy. Pojawia się niebezpieczeństwo faszyzmu, który jest oparty na zasadzie ciągłego oczyszczania.

Państwo narodowe oparte na jednorodności wytwarza niebezpieczeństwa, które dzieją się na naszych oczach. Społeczeństwo monokulturowe to efekt  straszliwego oczyszczenia naszego kraju,  dokonanego wspólnie przez  Hitlera ze Stalinem. To  nieszczęście jest teraz pokazywane jako wartość, którą mamy ponieść w świat. Nie róbmy z nieszczęścia naszej największej wartości – apelowała Agata Bielik-Robson.

Głosy w dyskusji

Czy można w Polsce zasadzić baobab?  To pytanie uczestnika dyskusji, który zwrócił uwagę, że istnieją gatunki inwazyjne, które zagrażają gatunkom rodzimym. Ponad 60% Polaków jest przeciw przyjmowaniu imigrantów. Zachodnie kraje zamieniają się w kalifaty. Polska jest najlepszym miejscem na świecie. Jesteśmy przezorni nie przyjmując uchodźców.

W odpowiedzi usłyszał, ze dwa lata temu tylko 38% pytanych było przeciw przyjęciu uchodźców, a po zmasowanej akcji propagandowej i straszeniu, że uchodźcy sprowadzają choroby, te proporcje się odwróciły.

Uczestnicy debaty pytali jak rozmawiać w gronie rodziny, znajomych z tymi, którzy są zdeklarowanymi przeciwnikami przyjmowania uchodźców, często emocjonalnie zaangażowanymi. Nie można w takiej  rozmowie odwołać się do Kanta. Jak żyć we wspólnocie przy zasadniczej różnicy poglądów. „Rozmawiam z koleżanką  i ona mówi – przecież uchodźca zgwałci ci córkę. To nie jest osoba głupia. Mogę zerwać znajomość, rozmawiać wyłącznie o sprawach nieistotnych lub przytakiwać.”

Rozmowa  jest wartością. Warto zapytać skąd ona to wie, że wszyscy islamscy uchodźcy to gwałciciele. Może to efekt antyislamskiej propagandy w Internecie, może źródło informacji jest fałszywe.

Warto zapytać czy ocenia ludzi za ich czyny, czy za przynależność do wspólnoty i jej cechy. Wszyscy Polacy kradną. To nie jest prawda, ale w latach 90 wielu Polaków kradło samochody w Niemczech. To że w Polsce codziennie dochodzi do gwałtów nie oznacza, że Polska jest krajem gwałcicieli. Przypisanie całemu etnosowi  jakiejś cechy jest podstawą faszyzmu.

Czasami trzeba zostać przy protokole rozbieżności. Należy pracować z młodzieżą - trzeba to zrobić dla naszych dzieci.

Natalia Gebert Inicjatywa Dom Otwarty.

Toczę te rozmowy od dawna i mam wrażenie że te dyskursy nie maja prawa się spotkać. Ponieważ jedna grupa odwołuje się do wartości, a druga do rachunku zysku i strat.

Ignacy Dutkiewicz – Magazyn Kontakt

Mimo, że trudno mi słuchać krytyki Kościoła, to się z nią zgadzam. Papież Franciszek mówi to samo. Często mówi się u nas z poczuciem mocy – ja mam  władzę i decyduję, kogo przyjmę, a kogo nie. Chrześcijaństwo oznacza odwrócenie tej hierarchii. A poczucie mocy wynika ze słabości. Jeśli zagraża nam 7 tys. Uchodźców, to jaka jest siła naszej tożsamości? Mam przyjaciela, dzielą nas poglądy na kryzys azylowy – to się czasem udaje przepracować, ale nie wierzę w samą informację, sama wiedza nie wystarczy. Mój dziadek był niewierzącym Żydem, który zawsze pościł w Wielki Piątek.

Agata Bielik-Robson

Momentem zahaczenia może być  też ambicja nauczania całego świata chrześcijaństwa. Zasady i wartości chrześcijańskie są tym zahaczeniem. Można się powołać na  papieża Franciszka i znaleźć punkt wspólny.

Jacek Dehnel

Skuteczne  jest powiedzenie – jesteśmy wspólnotą. Ja jestem Polakiem. Pani jest Polką. Chcemy dla Polski dobrze. Tylko mamy inny pogląd, co to dobrze oznacza. Jest coś takiego w uratowaniu ludzkiego życia, ze z każdym pokoleniem to przyrasta. Możemy ocalić 7 tysięcy, a w drugim pokoleniu będzie ich 14 tysięcy. Ale nie chcemy.

Krzysztof Czyżewski dzielił się swoimi doświadczeniami w budowaniu wspólnoty.

Jest  takie wschodnie  przysłowie: jeśli chcesz osiągnąć  cel to nigdy nie mierz w środek. Nigdy nie mówimy o mniejszości, ale uruchamiamy ścieżkę działania różnych ludzi o różnych lękach. Pierwszego dnia nic nie będzie możliwe. Ale jeśli założymy długi dystans, to jest możliwe porozumienie.  Potrzeba czasu, cierpliwości i zrozumienia, że jest problem.

Staram się też odciągać z barykad o wolność. A skierować ludzi do lepienia tkanki solidarności. Tego musimy się uczyć.

Szukamy przekucia pięknych idei na konkretne działania, też na dyskurs. A działanie, które powinno się toczyć na dole, będzie uczyło nas kolejnych kroków lub wskazywało, że nie jesteśmy do tego jeszcze gotowi.

Teraz niezależnie czy jesteśmy chrześcijanami czy nie, musimy się skupić na wartościach.

To rozmowa nie jest dokończona, ale zawieszam ją, abyśmy częściej mogli się spotykać.