Zawartość
Liczba całkowita wyników: 22

Wykluczenie transportowe

Wykluczenie transportowe to problem w szczególności dotyczącego mniejszych gmin i miejscowości.

W dobie kryzysu komunikacji publicznej (kolejowej oraz autobusowej) oraz wysokich kosztów komunikacji samochodowej, powstaje coraz większa bariera w równym dostępie do edukacji publicznej, służby zdrowia oraz innych usług publicznych. Ma to bezpośrednie znaczenie dla możliwości korzystania z praw przez młodzież, osoby starsze oraz osoby z niepełnosprawnością. Panel ma na celu wypracowanie rozwiązań, które pozwoliłyby na zmierzenie się z tym problemem.

Problem ten RPO uświadomił sobie dzięki spotkaniom regionalnym z mieszkańcami miejscowości, do których nie ma jak dojechać komunikacją publiczną

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Koronawirus. Za krótkie składy pociągów na Śląsku. Interwencja RPO

Data: 2020-04-01

Ludzie tłoczą się w pociągu, bo za krótkie są składy na linii S1 relacji Katowice-Zawiercie-Częstochowa.

RPO interweniuje w zarządzie „Kolei Śląskich” po informacji od mieszkańca województwa śląskiego.

Wykluczenie transportowe – strategie, metody, działania. Sesja 18 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna mówi o problemie powszechnego wykluczenia transportowego, w szczególności dotyczącego mniejszych gmin i miejscowości.
  • Problem jest zdiagnozowany, teraz czas na dyskusję na temat sposobów jego rozwiązania.
  • By walczyć z wykluczeniem komunikacyjnym, rząd zapowiedział zmiany legislacyjne.
  • W dniu 18 lipca 2019 weszła w życie ustawa z dnia 16 maja 2019 r. o Funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej. Ogłoszony został również już jedenasty projekt nowelizacji ustawy o publicznym transporcie drogowym. 
  • Czy te działania mogą rozwiązać problem?

Problem wykluczenia transportowego mniejszych miejscowości to jedna z rzeczy unaocznionych dzięki spotkaniom regionalnym prowadzonym przez RPO w całej Polsce od 2015 r. Im dalej od metropolii, tym częściej ludzie się skarżyli: że nie mogą dojechać do lekarza, że dzieci nie mają dostępu do zajęć pozalekcyjnych, że brak połączenia decyduje o wyborze szkoły i całej przyszłej drogi życiowej. Brak publicznych połączeń sprawia, że uwięzieni w domach są seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami i opiekunowie osób zależnych.

Jak pisze Olga Gitkiewicz w wydanej w roku 2019 książce „Nie zdążę”, w Polsce nie patrzy się na transport jak na usługę publiczną, która musi być zapewniona - tak jak edukacja czy ochrona zdrowia. Autorka, która cytuje w książce ustalenia z Kongresu, przypomina też, że ponad 40 proc. Polaków pracuje poza miejscem zamieszkania.

Na szczęście coraz więcej osób zaczyna sobie uświadamiać skalę problemu. Rozmawialiśmy o tym przed rokiem na II Kongresie Praw Obywatelskich. Uczestnicy panelu zwrócili uwagę, że objawem wykluczenia transportowego jest także wzrost liczby samochodów w gospodarstwach domowych i dotyczy to zwłaszcza wsi (w 75% gospodarstw domowych w Polsce jest samochód osobowy). To na tym panelu uświadomiliśmy sobie w burzliwej dyskusji, że jeśli rodzina na wsi musi mieć jeden lub dwa samochody, by normalnie funkcjonować, to znaczy, że wspólnota samorządowa ma poważny problem. To na tym panelu uświadomiliśmy też sobie, że dla większości samorządowców problem nadal nie istnieje: połowa kontrolowanych przez NIK samorządów nie badała i nie analizowała potrzeb przewozowych w publicznym transporcie zbiorowym, z tym z uwzględnieniem potrzeb osób niepełnosprawnych i osób o ograniczonej zdolności ruchowej.

Wtedy też stało się jasne, że problem wykluczenia transportowego można rozwiązać – łącząc pomysły lokalne z działaniami odgórnymi (padł dobry przykład powiatu lipnowskiego, gdzie udało się założyć własny transport i zbudować lokalną sieć połączeń publicznych, a także przykład Czech, które zapewniają komunikację publiczną na dobrym poziomie[1]).

Szukając koniecznych rozwiązań zwrócono uwagę na wprowadzenie nowych instrumentów prawnych, które mogłyby poprawić sytuację.

Rok 2019 r. przyniósł istotną zmianę – temat wykluczenia transportowego stał się elementem debaty publicznej, a rząd zaproponował pierwsze ustawowe rozwiązanie.  Sejm przyjął ustawę wpierającą przywracanie zlikwidowanych publicznych połączeń autobusowych. Czy jednak ustawa działa tak, jak zakładali jej twórcy?

„Od 1 września 2019 r. na powiatowe i gminne drogi miały wyjechać autobusy, których celem było skomunikowanie Polski. Plan zakładał, że dotrą tam, gdzie już zapomniano, jak autobus wygląda. Rząd chciał zagospodarować miedzy samorządy 300 mln złotych – złożono wnioski opiewające na niecałe 18 mln. To 6 proc. zakładanej kwoty. Najwięcej przyznano województwom: podkarpackiemu, mazowieckiemu i łódzkiemu. Do wojewody warmińsko-mazurskiego wpłynęło 9 wniosków, łącznie przyznał powiatom dopłaty w wysokości prawie 295 tys. zł. To niespełna 1,5 proc. kwoty, która miała trafić do tamtejszych samorządów – do rozdania były prawie 23 mln. W województwie ma powstać 36 nowych linii autobusowych”. (Olga Gitkiewicz, op.cit., s. 97).

Zdaniem cytowanych w książce ekspertów trudno jest rozwiązać problem, jeśli nie ma w kraju dogłębnych badań dotyczących wykluczenia transportowego. Ustawa jednak uświadamia samorządowcom problem – dotychczas zbyt wielu z nich go ignorowało w przekonaniu, że skoro większość mieszkańców ma prywatne samochody, to sobie poradzą.

Co zatem zrobić, aby prawo skuteczniej zmieniało rzeczywistość?

W panelu moderowanym przez dyr. Piotra Mierzejewskiego z BRPO głos zabrali: 

Paneliści w pierwszej kolejności próbowali odpowiedzieć na pytanie, czy działania rządu oraz zapowiedzi tych działań w zakresie likwidacji wykluczenia komunikacyjnego (zwłaszcza na przykładzie funduszu rozwoju przewozów autobusowych) przynoszą już, bądź mogą w niedługim czasie przynieść, pozytywne efekty.

Zauważyli, że na rynku publicznego transportu zbiorowego funkcjonują dziś głównie przewoźnicy realizujący przewozy na zasadach komercyjnych, na podstawie zezwoleń na wykonywanie regularnych przewozów osób w krajowym transporcie drogowym, głównie na liniach rentownych o dużych potokach pasażerskich.

Stąd działania w kierunku opracowania przepisów, które stworzą warunki i zasady finansowania przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej. Jednak jest to tylko rozwiązanie finansowe. Tymczasem potrzeba czegoś na kształt konstytucji transportu zbiorowego, a więc zebrania w całość wszystkich przepisów dotyczących transportu, w tym kolejowego. Powinniśmy dążyć do wspólnego biletu na transport na danym terenie. Aż dwie trzecie gmin uważa, że nie ma sensu dopłacanie do komunikacji publicznej. I tu tkwi być może główny problem w likwidacji wykluczenia. Bo jeśli jakiś samorząd chce zorganizować komunikację publiczną, to zrobi to. I zawsze znajdzie jakiś sposób prawny, by zdiagnozować potrzeby i taką komunikację wdrożyć. Tyle że takie samorządy są w mniejszości.

Paneliści wyrażali obawę, że ustawa nie poprawi sytuacji, gminy mogą zawieszać specjalnie połączenia, by uzyskać dofinansowanie. Sformułowano też wątpliwość, że ustawa ta jest sprzeczna z prawem unijnym, ponieważ zamówienie powinno być ogłoszone odpowiednio wcześniej. Ponadto trudno oczekiwać, żeby rzecz zrobiona ad hoc mogła naprawić aktualny stan rzeczy.

Odzwyczailiśmy Polaków od tego, że transport to usługa publiczna. Nie ma zrozumienia transportu publicznego. Wydaje się, że pieniądze przeznaczone na walkę z wykluczeniem mogą być zmarnowane.

Lepiej jest z transportem kolejowym. W przypadku przewozów kolejowych w 2004 r. zamieniono dotację na wzrost udziału z podatku CIT i pojawiły się pieniądze na zadania własne.

Proponowane nowelizacji ustawy o transporcie publicznym są również problematyczne. Wiele rozwiązań jest kontrowersyjnych. Żadne centralne fundusze nie rozwiążą problemu. Potrzebna jest jedna ustawa, jeden gospodarz, brak centralnego finansowania, wszystko powinno zostać na poziomie regionów. Ustawa systemowo nie poprawi sytuacji, nie mamy bowiem rozpoznanych potrzeb, instrumenty prawne powinny być dostosowane do potrzeb. Transport powinien działać w lokalnych układach funkcjonalnych. Na tym poziomie powinna być organizowana komunikacja i zapewnione finansowanie jej. Zauważono też, że nie można wszystkim zapewnić takiego samego standardu usług, trzeba być selektywnym, skupić się na pewnych grupach społecznych szczególnie zagrożonych, np. osobach starszych. Trzeba patrzeć szczegółowo.

Paneliści zwrócili też uwagę, że wykluczenie transportowe to nie tylko samo funkcjonowanie i organizacja transportu publicznego. Zastanawiano się zatem, czy „duża” infrastruktura, którą tworzymy (drogowa, kolejowa) może mieć wpływ na poziom wykluczenia.

Inwestycje wyższego szczebla nie są projektowane optymalnie z punktu widzenia mieszkańców otaczających gmin. Problemem jest m.in. zbyt rzadka lokalizacja węzłów na autostradach i niektórych drogach ekspresowych, przez co trasy nie są wykorzystywane przez komunikację autobusową. Problemem lokalnym jest także rozcinanie układów osadniczych przez drogi ekspresowe budowane po śladzie starych tras. Zgodnie z badaniami wśród mieszkańców gmin przylegających do nowych dróg, czas dojazdu do szkoły podstawowej, ośrodka zdrowia czy urzędu gminy nie zmalał, ale wydłużył się. Polityka transportowa nie może być oderwana od innych polityk realizowanych przez władze centralne i samorządowe. W wymiarze krajowym powinna być ona komplementarna względem polityki demograficznej, a na poziomie lokalnym zintegrowana z polityką edukacyjną, zdrowotną oraz społeczną. Zwrócono uwagę, że tzw. duża infrastruktura ma znamienne znaczenie dla dyskutowanego problemu, np. dobry transport kolejowy zdecydowanie zmniejsza problem wykluczenia komunikacyjnego.

Infrastruktura drogowa wcale nie musi poprawiać sytuacji.

W ostatnim czasie drogi się poprawiły, a sytuacja pasażerów wcale się nie poprawiła. Problem w tym, że po drogach jeździ mniej autobusów. Pociąg jest taką formą transportu, która daje pewność i bezpieczeństwo. Warto ją rozwijać.

W zakresie tzw. dużej infrastruktury aktualnie przygotowywane są duże programy. W ich realizacji też są jednak problemy. Duża infrastruktura jest ważna, ale nie bardziej niż połączenia lokalne. Duże inwestycje są konieczne, one przeciwdziałają wykluczeniu całych regionów. Dostępność drogowa się poprawiła, polaryzacja przestrzenna jest jednak na najwyższym z możliwych poziomów. Jeżeli się nie zatrzymamy, polaryzacja będzie się zmniejszać. Drogi ekspresowe nie powinny służyć tranzytowi, musimy budować dla siebie.

Podniesiono też pytanie, czy cele związane z przeciwdziałaniem wykluczeniu oraz z ograniczeniem emisji są zbieżne.

Rozwiązania typu park and ride a także car sharing powinny być priorytetami w działaniach na rzecz ograniczenia ruchu w centrach miast. W skali kraju samochody odpowiadają za niewielką liczbę przekroczeń poziomu zanieczyszczeń. Jednak w największych miastach są głównymi trucicielami i stanowi to nawet większy problem, niż emisja pyłów z domowych pieców i kotłowni. Niekorzystnie wpływa to nie tylko na zdrowie mieszkańców aglomeracji, ale również na komfort i jakość ich życia. Za smog w miastach odpowiada emisja z samochodów. Zmniejszenie emisji musi oznaczać mniej samochodów. Transport musi zatem odbywać się zbiorowo. Nie ma innej drogi. Co jednak ciekawe, w strategii rozwoju transportu przewiduje się zwiększenie emisji CO2 z transportu. Stajemy się śmietnikiem dla starych samochodów. Produkcja samochodu elektronicznego bardziej szkodzi środowisku. To nie jest remedium.

W toku dyskusji zwrócono nadto uwagę na problem braku odpowiedniej infrastruktury dla pieszych i rowerzystów. Podkreślono, że problem wykluczenia można rozwiązać nie tylko poprzez transport, ale również poprzez zagęszczenie sieci obiektów użyteczności publicznej. W przypadku transportu kolejowego problemem są remonty i brak dostosowanego do potrzeb osób o ograniczonej sprawności ruchowej taboru. Trzeba wprowadzać rozwiązania stopniowo, które funkcjonują w bogatszych krajach. Problem z informacją pasażerską też jest formą wykluczenia. Stwierdzono także, że plany transportowe nie spełniają swojej roli, są rozwiązaniem iluzorycznym.

Wnioski:

  • proponowane w ostatnim czasie zmiany legislacyjnej nie rozwiążą w sposób systemowy zjawiska tzw. „białych plam” na mapie komunikacyjnej kraju,
  • potrzebujemy rzetelnej diagnozy potrzeb, sprecyzowanego celu oraz adekwatnej do powyższych – spójnej polityki transportowej ujętej w ramy kompleksowej regulacji;
  • duża infrastruktura (drogowa, kolejowa) ma znaczący wpływ na poziom wykluczenia transportowego, niemniej trzeba pamiętać o większej gęstości węzłów na autostradach i drogach ekspresowych, zapewnieniu lepszej komunikacji w poprzek tras, a także umożliwieniu autobusom transportu publicznego korzystania z nich;
  • przeciwdziałanie wykluczeniu transportowemu oraz ograniczenie emisji to zbieżne cele, brak transportu publicznego i konieczność korzystania z samochodów prywatnych przyczynia się do zatorów na autostradach i drogach krajowych, wzrostu emisji  i tym samym do degradacji środowiska.
 

[1] Poza powiatem lipnowskim transport lokalny został zorganizowany w powiatach człuchowskim, kluczborskim, drawskim, raciborskim, włodzisławskim, bielskim, nyskim i lubińskim. Na 314 powiatów w kraju. Na mniejszą skalę, jak pisze Olga Gitkiewicz, działają powiaty: pszczyński, gryfiński, polkowicki, kędzierzyńsko-kozielski, płoński i ciechanowski.

 

UTK: 150 pociągów dla uczestników Pol’and’Rock Festival

Data: 2019-07-31
  • 150 pociągów pięciu przewoźników kolejowych zapewni dojazd i powrót uczestników Pol’and’Rock’Festival 2019 - poinformował Prezes Urzędu Transportu Kolejowego
  • Rzecznik interweniował w UTK, gdy w czerwcu podano, że na festiwal ma nie być ani dodatkowych pociągów, ani pociągów do Kostrzynia, bo miały na ten czas zmienić swe trasy
  • Teraz UTK zapewnił Rzecznika, że oferta przewozowa do i z Kostrzyna przedstawia się korzystnie

W czerwcu 2019 r. media informowały, że Przewozy Regionalne Sp. z o.o. nie uruchomią dodatkowych, specjalnych, pociągów dla uczestników festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą. Drugi z publicznych przewoźników – PKP InterCity S.A. rozważał zaś wprowadzenie zmian tras pociągów, regularnie jeżdzących przez Kostrzyn w czasie festiwalu (31 lipca -3 sierpnia).

Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów.  Zwrócił się wtedy do prezesa UTK Ignacego Góry o działania w celu zapewnienia uczestnikom festiwalu dostępu do  świadczonych publicznie usług, z wykorzystaniem środków publicznych.

W reakcji prezes UTK (organ właściwy w sprawach nadzoru nad przestrzeganiem praw pasażerów w transporcie kolejowym) poprosił Przewozy Regionalne o zmianę decyzji w sprawie połączeń do/z Kostrzyna w związku z festiwalem. Wystąpił również do PKP Intercity SA, wyrażając niepokój planami wprowadzenia objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn. Zwrócił się w tej sprawie także do wszystkich marszałków województw, organizatorów publicznego transportu zbiorowego.

Teraz prezes Ignacy Góra poinformował Rzecznika, że zwrócił się także do pozostałych pasażerskich przewoźników kolejowych o rozważenie uruchomienia dodatkowych połączeń na czas festiwalu. Kierując się bezpieczeństwem publicznym, wskazał na potrzebę uruchomienia dodatkowych pociągów.

Według UTK kolejowa oferta przewozowa do/z Kostrzyna przedstawia się korzystnie. Obsługę połączeń zapewni łącznie pięciu przewoźników kolejowych:

  1. „Przewozy Regionalne" sp. z o.o. - 134 pociągi (kursy) specjalne (w tym 12 komercyjnych i 122 zamówione przez marszałków województw);
  2. „Koleje Mazowieckie - KM" sp. z o.o. ~ 2 pociągi specjalne (z opcjonalną dodatkową parą kursów w przypadku wzmożonej frekwencji);
  3. Arriva sp. z o.o. - 8 pociągów specjalnych;
  4. Koleje Wielkopolskie sp. z o.o. - 2 pociągi specjalne;
  5. „PKP Intercity" S.A. - 3 pociągi specjalne (na powrót z festiwalu).

Uczestnicy festiwalu będą mogli dotrzeć i powrócić z imprezy także kilkudziesięcioma pociągami stałego kursowania do/z/przez Kostrzyn (osobowe oraz dalekobieżne). Ponadto na czas trwania festiwalu PKP Intercity  zdecydował się wydłużyć relacje do/z Kostrzyna części swoich pociągów kursujących całorocznie do/z Gorzowa Wielkopolskiego czy Zielonej Góry. Zadeklarował też wzmocnienie zestawień składów regularnego kursowania dodatkowymi wagonami.

Na stronach internetowych przewoźników są informacje o szczegółach połączeń.

V.7224.91.2019

Urząd Transportu Kolejowego zareagował na pismo RPO ws. dojazdu na Pol’and’Rock Festiwal w Kostrzyniu

Data: 2019-06-19
  • Urząd Transportu Kolejowego poprosił Przewozy Regionalne o zmianę decyzji w sprawie połączeń do/z Kostrzyna w związku z festiwalem Pol'and 'Rock
  • Wystąpił również do PKP Intercity SA, wyrażając niepokój planami wprowadzenia - na czas festiwalu - objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn
  • RPO, który interweniował w UTK, wyraził satysfkację z tych decyzji 

14 czerwca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich  zwrócił się do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego o interwencję. Media podawały, że na młodzieżowy, organizowany przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy festiwal w Kostrzyniu nad Odrą nie będzie ani dodatkowych pociągów (jak co roku), ani w ogóle pociągów do Kostrzynia, bo PKP postanowiła na ten czas zmienić trasy pociągów.

Rzecznik pytał, czy publiczna kolej nie stosuje bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów. 

17 czerwca Ignacy Góra, prezes UTK  (nadzorującego przestrzeganie praw pasażerów w transporcie kolejowym) zwrócił się do Przewozów Regionalnych sp. z o.o.  o weryfikację podjętych decyzji w kontekście obsługi połączeń do/z Kostrzyna w związku z planowanym festiwalem Pol'and'Rock.

Wystąpił również do PKP Intercity S.A., wyrażając niepokój planami tego przewoźnika w zakresie wprowadzenia - na czas trwania festiwalu - objazdów pociągów kursujących dotychczas przez Kostrzyn. Taka sytuacja może bowiem doprowadzić nie tylko do niezapewnienia bezpośrednich połączeń do tej stacji z różnych części kraju, ale też pozbawić możliwości korzystania z usług kolei pasażerów podróżujących z/do stacji położonych na liniach, których mają dotyczyć takie objazdy.

Jeszcze 14 czerwca Prezes UTK zwracał uwagę marszałkom samorządowych województw na potrzebę "pilnego podjęcia działań zmierzających do sprostania obsłudze spodziewanych w tym czasie bardzo dużych potoków podróżnych”. Bez tego ponaglenia marszałkowie województw korzystając ze swoich uprawnień zorganizowali dojazd kolejowy na Pol’and’Rock.

Jak wskazał Prezes UTK, oprócz konieczności przewidzenia niezbędnych wzmocnień pociągów uruchamianych na zlecenie organizatorów publicznego transportu zbiorowego, w ramach umów o świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego, marszałkowie województw powinni także rozważyć gotowość uruchomienia ad hoc składów „bis".

Prezes UTK przypomniał, że kolej jest najbezpieczniejszym i najbardziej predystynowanym środkiem transportu do zapewnienia przewozu uczestników wszelkiego rodzaju imprez masowych. Dlaczego też organizatorów publicznego transportu zbiorowego uczulono na potrzebę wcześniejszego zabezpieczenia odpowiedniej rezerwy taborowej, a także rozważenia zawarcia odpowiednich porozumień i uruchomienia dodatkowych relacji, uwzględniających zapotrzebowanie społeczne.

19 czerwca Spółka „Przewozy Regionalne” poinformowała, że „w efekcie konstruktywnych rozmów z organizatorami przewozów podjęta została decyzja o zorganizowaniu dodatkowych połączeń dalekobieżnych na Pol'and’Rock festiwal 2019  w Kostrzyniu”.

Chodzi o pociągi w następujących relacjach:

  • Rzeszów – Kraków – Katowice – Wrocław – Kostrzyn
  • Białystok – Warszawa – Łódź – Poznań – Kostrzyn
  • Olsztyn – Gdańsk – Szczecin – Kostrzyn
  • Kraków – Kielce – Katowice – Wrocław – Kostrzyn
  • Kędzierzyn Koźle – Opole – Wrocław – Poznań – Kostrzyn.

V.7224.91.2019

Kolej ogranicza połączenia na Pol’and’Rock Festival. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-06-14
  • Media informują o ograniczeniach w ruchu pociągów do Kostrzyna, gdzie co roku odbywa się Pol’and’Rock Festival
  • Pojawiają się wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów
  • „Objazdy” Kostrzyna na przełomie lipca i sierpnia utrudnią też okolicznym mieszkańcom np. wizyty u lekarzy, załatwienie pilnej sprawy urzędowej czy obowiązkowe stawiennictwo w sądzie
  • RPO Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego

Z informacji w mediach wynika, że w tym roku publiczny przewoźnik – Przewozy Regionalne Sp. z o.o. nie uruchomi dodatkowych, specjalnych, pociągów, które będą obsługiwały uczestników festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą. Drugi z publicznych przewoźników – PKP InterCity S.A. rozważa zaś wprowadzenie zmian tras pociągów, regularnie jeżdzących przez Kostrzyn, w czasie festiwalu (odbędzie się on 31 lipca-4 sierpnia).

Według Rzecznika Praw Obywatelskich pojawiają się wątpliwości, czy przewoźnicy publicznego transportu kolejowego nie stosują bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów w dostępie do transportu kolejowego. Wprawdzie obowiązujące regulacje nie nakładają na przewoźników obowiązku uruchomienia dodatkowych (specjalnych) połączeń, lecz przez ostatnie lata takie połączenia były uruchamiane i zapewniały bezpieczną podróż do Kostrzyna.

Wyeliminowanie dodatkowych połączeń kolejowych z pewnością może spowodować wzrost natężenia ruchu na drogach, a zatem wzrost zagrożenia bezpieczeństwa podróżujących. Nie bez znaczenia mogą okazać się także trudności logistyczne w zapewnieniu dodatkowych miejsc parkingowych dla samochodów osobowych czy autobusów. Może to rodzić konieczność zapewnienia dodatkowego bezpieczeństwa przez służby publiczne, chroniące tę imprezę masową.

Wynajęcie pociągu specjalnego jest usługą świadczoną przez przewoźnika na zasadach komercyjnych. Odmowa wynajęcia pociągu zatem może stanowić nie tylko naruszenie praw pasażera, lecz również i konsumenta.

Zgodnie z art. 76 zd. 1 Konstytucji władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

Dodatkowe i poważne wątpliwości Rzecznika budzi rozważane przez spółkę InterCity wprowadzenie „objazdów” Kostrzyna na przełomie lipca i sierpnia na trasach regularnych przewozów.  Ograniczy to lub wręcz uniemożliwi okolicznym mieszkańcom dotarcie np. na umówioną – często wiele miesięcy wcześniej – wizytę lekarską, załatwienie pilnej sprawy urzędowej czy obowiązkowe stawiennictwo w sądzie.

W zeszłym roku pociągami do Kostrzyna przyjechało blisko 70 tys. osób. Specjalne składy organizowane są przez przewoźników np. dla kibiców piłkarskich, pielgrzymów, z okazji dnia dziecka i właśnie również w związku z festiwalami muzycznymi - podkreśla RPO.

Adam Bodnar zwrócił się do Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego o zbadanie sprawy i podjęcie działań w celu zapewnienia pasażerom – uczestnikom festiwalu – dostępu do usług świadczonych publicznie, z wykorzystaniem środków publicznych.

V.7224.91.2019

Spotkanie regionalne w Białogardzie

Data: 2019-06-12

Do Muzeum w Białogardzie przy placu Wolności na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem przyszło dziesięć osób. Na drzwiach Muzeum wisiał nowy plakat spotkań regionalnych, pokazujących, że spotkania są o zwykłych sprawach i nie wiążą się z prawnym wykładem – ale ludzi nie skusił. Było naprawdę bardzo gorąco.

Adam Bodnar opowiedział, na czym polegają możliwości działania instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich: dziś jest to przede wszystkim możliwość przystępowania do spraw obywateli przed sądami powszechnymi i administracyjnymi (np. w sprawie uciążliwych inwestycji czy podatków).

W Białogardzie działa Młodzieżowa Rada Młodzieży i jej przedstawiciel przyszedł posłuchać o tym, jak działa państwo.

Radny białogardzki pytał o sytuację celników, którzy po stworzeniu Krajowej Administracji Celnej zostali przymusowo „ucywilnieni” i stracili wszelkie uprawnienia. Pytał, czy RPO  zna problem i co w sprawie robił.

Adam Bodnar wyjaśniał, że gdy nie działa Trybunał Konstytucyjny, pozostaje najwyżej walka przed sądami. Zwrócił uwagę na raport w tej sprawie przygotowany przez RPO dla posłów pt „Konsolidacja służb celno-skarbowych w świetle skarg kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Kolejne pytanie dotyczyło wyborów i tego, czy to możliwe, że ostatnie wybory mogły być sfałszowane. Adam Bodnar odpowiedział, że o możliwości fałszerstwa świadczyć mogą skargi, a tych nie ma wiele. Zwrócił uwagę, że problem z wyborami polega w Polsce głównie na tym, że nie staramy się, by wszyscy, którzy chcą głosować, mogli to zrobić. W ostatnich wyborach zapomnieliśmy o Polakach pracujących w przemyśle turystycznym na Wyspach Kanaryjskich czy na Malcie. A także o wielu osobach z niepełnosprawnościami (przez złe przygotowanie lokali wyborczych). W przypadku wyborów ważne jest także to, co dzieje się przed wyborami. Badała to np. OBWE w zeszłym roku na Węgrzech. I wskazała, że sam proces wyborczy i liczenie głosów przebiegło bez zarzutów. Ale to, co działo się przed wyborami, czyli traktowanie opozycyjnych kandydatów czy sposób prowadzenia kampanii w mediach, łamało standardy wyborcze.

Mieszkańcy mają też problem z dostępem do lekarzy. Powiatowy szpital w Białogardzie był wydzierżawiony prywatnej spółce 7, która zrzekła się tego zadania. W tej chwili prowadzenie szpitala jest ponad siły samorządu a dla mieszkańców to ogromny problem (to w tym szpitalu po przepracowaniu bez przerwy czterech dób zmarła 44-letnia lekarka).

Mowa też była o problemie wykluczenia transportowego w regionie – mieszkańcy nie mają jak korzystać z usług publicznych, z dóbr kultury, z edukacji, seniorzy nie mogą brać udziału w pracach uniwersytetu III wieku, o ile nie mają prywatnych samochodów.

Zachodniopomorskie jest także regionem, gdzie większość mieszkańców jest napływowa, wielu jest Polaków narodowości Ukraińskiej a także pracowników z Ukrainy: jak ułoży się ich wspólna przyszłość, gdyby – nie daj Bóg – nadszedł kryzys gospodarczy i zaczęły się kłopoty z miejscami pracy? – zastanawiali się uczestnicy spotkania.

Ochrona środowiska i transport publiczny – jak się ma do praw człowieka i obywatela mieszkańców wsi i mniejszych miast? Maróz 2019

Data: 2019-05-23

Po raz osiemnasty w Marózie odbyło się Ogólnopolskie Spotkanie Organizacji Działających na Obszarach Wiejskich. Organizatorami spotkania była Fundacja Wspomagania Wsi, Nidzicka Fundacja Rozwoju „NIDA” i Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności.

Tegoroczne spotkanie przebiegło pod hasłem: Akademia Skutecznego Działania. Uczestnicy mieli okazję wziąć udział między innymi w spacerze z botanikami i zielarkami w poszukiwaniu jadalnych ziół, odpowiedzieć na pytanie „Czy spółdzielnie socjalne są szansą dla stowarzyszeń wiejskich?”, czy dowiedzieć się jak być wyborcą a nie tylko zagłosować do Parlamentu Europejskiego.

W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele rzecznika praw obywatelskich: Barbara Imiołczyk i Łukasz Kosiedowski.

Barbara Imiołczyk zwróciła uwagę na fakt powszechnie znany we wsiach i małych miastach – zapaści komunikacji publicznej. Wszyscy z tego powodu cierpimy, ale nie protestujemy; sądzimy, że tak musi być. Że jedynym ratunkiem jest posiadanie własnych czterech kółek. Dlatego w Polsce mamy już więcej samochodów na 1000 mieszkańców niż w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Jakie to powoduje koszty dla prywatnych kieszeni i koszty ekologiczne dla wszystkich!

Wykluczenie transportowe – bo tak się to zjawisko fachowo nazywa skutkuje wykluczeniem społecznym w wielu obszarach:

  • edukacji –  kiedy młodzi ludzie wybierają szkołę, która nie jest szkołą ich marzeń, tylko szkołą w miejscu, gdzie mogą dojechać lub gdy nie mogą korzystać z zajęć pozalekcyjnych, bo autobus szkolny odjeżdża do ich miejscowości o godz.15.00;
  • pracy – bo nie możemy dojechać do miejscowości, w której są miejsca pracy;
  • dostępu do kultury i sportu – w miastach osoby starsze mogą korzystać z oferty, która dla seniora  tej samej gminy, ale mieszkającego w odległej od centrum miejscowości, jest już niedostępna z powodu braku komunikacji publicznej;
  • dostępu do rehabilitacji i lekarza.

Nie musimy, nie powinniśmy się godzić na taki stan rzeczy. Najważniejsze, jest dostrzec problem, wtedy możemy wziąć za niego odpowiedzialność i szukać dobrych rozwiązań. Tak postąpił starosta powiatu lipnowskiego, który wziął odpowiedzialność za skomunikowanie wszystkich miejscowości w powiecie z miastem powiatowym.

 

 Łukasz Kosiedowski, zastępca dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego Biura RPO, przeprowadził warsztat na temat ochrony środowiska. Na konkretnych przykładach  pokazał, jak postrzegać ochronę środowiska w kontekście praw człowieka. Są to między innymi:

  • problem hałasu  przy imprezach masowych – obecnie brak przepisów, które ograniczałyby organizacje imprez masowych  w bezpośrednim sąsiedztwie mieszkań.
  • Sprawy odorowe – uciążliwości zapachowe związane z powstawaniem ferm kurzych, czy hodowli zwierząt futerkowych.  Aktualnie toczą się prace nad namiastką przepisów antyodorowych – zakłada się określenie minimalnych odległości pomiędzy mieszkaniami i uciążliwymi obiektami. Te przepisy mają dotyczyć  tylko inwestycji rolniczych, więc przemysł nie będzie nimi objęty. Urząd RPO interweniował w tej kwestii od wielu lat.
  • Sprawy z zakresu ochrony przyrody – niezgodny z prawem odstrzał zwierząt w województwie lubuskim.
  • Sprawy z zakresu gospodarki odpadami. Kwestia sprzedaży wysypiska śmieci.

Właściciel, który przyjmował odpady, zasypał  wysypisko, następnie teren sprzedał. Nowy właściciel, który odkrył, że kupił wysypisko interweniował. W wyniku czego nakazano mu usunięcie odpadów –gdyż funkcjonuje  domniemanie, że właściciel gruntu  jest też właścicielem znajdujących się na nim odpadów.

  • ochrona wód – przez kilkadziesiąt lat w Bydgoszczy działał Zachem. Funkcjonuje już w mniejszej skali, ale pozostawił po sobie zanieczyszczone chemikaliami zbiorniki wodne.
  • ochrona tych, którzy zajmują się ochroną środowiska – organizacji proekologicznych, które często są w konflikcie z władzą, a ta lubi się za to mścić.

Pojawiły się także pytania z sali:

Jak można zgłosić sytuację wyrzucania odpadów na tereny leśne? 

Występuje problem generalny,  jak zutylizować takie składowisko odpadów. Teoretycznie powinna to zrobić gmina, ale są takie przypadki, że na terenie niewielkiej gminy znajdują się składowiska niebezpiecznych odpadów. RPO stara się przekonywać Fundusz Ochrony Środowiska, żeby ten odciążał gminę i pokrył koszty usunięcia odpadów.

 

Spotkanie regionalne w Mrągowie

Data: 2019-05-22
  • Ponad 40 osób zaangażowanych w różne działania na szczeblu lokalnym pojawiło się na spotkaniu z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem. Gospodarzami spotkania było Mrągowskie Forum Młodzieży oraz Fundacja Alternatywnej Edukacji "ALE".
  • Od jesieni 2015 roku, kiedy zaczęły się  spotkaniach regionalne RPO z mieszkańcami, to pierwsze spotkanie z tak aktywnym uczestnictwem młodych. To była ważna rozmowa, ważna dla jej uczestników niezależnie od ich wieku.
  • To spotkanie niekoniecznie musi rozwiązywać problemy, może tylko wskazać drogę

Przed spotkaniem młodzi przeprowadzili sondę wśród mieszkańców na temat spraw, które chcieliby przekazać RPO. Zgłaszali też rzecznikowi swoje problemy:

  • dlaczego każdy dzień dojazdu do Olsztyna lub sąsiedniego miasta musi być walką o przetrwanie;
  • dlaczego w Mrągowie nie ma szans na wynajem mieszkania w dostępnej cenie, a na mieszkania komunalne trzeba czekać żyjąc w poniżających warunkach;
  • dlaczego my młodzi nie mogą mieć własnej przestrzeni i być na niej gospodarzami;
  • dlaczego ...

Chcą uczestniczyć, mieć wpływ, szukają rozwiązań, nie zgadzają się na rolę „pionków".

- Jesteśmy grupą, która jest częścią społeczności związanej z miastem. Mieszkańców Mrągowa możemy określić jako teatr. Żaden teatr nie jest jednak teatrem jednego aktora – nawet monodram jest przygotowywany przez całą rzeszę osób. Mrągowo – jest takim właśnie teatrem, a rozwój miasta spektaklem, który rozgrywa się na naszych oczach. Rozgrywajmy razem ten spektakl pomagając miastu się rozwijać. – powiedziała Aleksandra Lemańska, prezeska Fundacji Edukacji Alternatywnej „ALE” witając rzecznika i jego współpracowników.

Problemy młodych mrągowian

- Marzyłoby nam się pomieszczenie, które byłoby placówką wsparcia dziennego dla młodzieży. Choć jestem aktywny, takiej przestrzeni nie miałem. Takie miejsce nam to potrzebne. Obecnie mamy dostęp do pomieszczeń przez cztery godziny, trzy razy w tygodniu. Udało nam się w ciągu pół roku zrealizować kilka dobrych projektów w Mrągowie. Taka placówka wsparcia dziennego dla młodzieży mogłaby być świetnym miejscem w którym młodzież mogłaby się spotykać.

RPO: Jakie prawo obywatelskie jest naruszone ze względu na brak takiej placówki?

- Żadne, ale dzięki takiemu miejscu można przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. Takie miejsca pozwalają na spotykanie się i na pracę, dzięki czemu nie ma chęci i czasu na uciekanie do używek. – odpowiedział uczestnik spotkania.

RPO: Zatem narzędziem do rozwiązania tego problemu są petycje. Warto pamiętać też, że Konstytucja (art. 68 ust. 5) mówi o tym, że władze publiczne powinny popierać rozwój kultury fizycznej zwłaszcza dzieci.

Polecałbym Wam zajrzenie do ustawy o petycjach. Należy postulować do burmistrza i rady miasta – dzięki petycji, która musi być zarejestrowana.

- Komunikacja na linii młodzi a władze miasta już była. Powstaje problem z tym, kto powinien podjąć decyzję odnośnie przeznaczenia pomieszczenia– budynek miasta, ale w użytkowaniu ma go operator – nie wiadomo, kto powinien się tym zająć.

RPO: Tu może pomóc wniosek o dostępie do informacji publicznej.

- Zgadzam się z RPO – to nie jest ta przestrzeń do dyskusji. Myślę, że trzeba się pogodzić z innymi grupami. – powiedziała Pani obecna na spotkaniu.

RPO: Są dobre przykłady takiej współpracy – na przykład Centrum Organizacji Pozarządowych w Koninie.

O organizacjach strażniczych

- Nie ma u nas organizacji strażniczych. Są nieśmiałe próby ich tworzenia. Ludzie się boją, bo wiedzą, jaką władzę ma urząd, szczególnie w małych społecznościach. Brak także oparcia w mediach – dziennikarze nie chcą się narażać na krytykę ze strony urzędu miasta. Było dużo sytuacji problematycznych pokazujących powiązania. Co można z tym zrobić? Jak walczyć z takim zachowaniem władz i z tym strachem? Jak zabierać głos? Czy przez radnych, którzy wcześniej deklarowali pomoc, a teraz się wypierają?

RPO: Chciałbym podać Panu dwa przykłady. Bohaterką artykułu „The Guardian” była Elżbieta Wąs, która założyła organizację strażniczą w Lubartowie. Konsekwentnie prosi o informację publiczną. To jest taka sytuacja, kiedy osoby takie jak Pan podejmują pewne akcje, ale są w tym osamotnieni. W pewnym momencie zaczną Pana szanować, tylko trzeba robić to konsekwentnie.

Drugą osobą o której chciałem powiedzieć to osoba, która z uporem pokazywała temat reprywatyzacji w Warszawie - Jan Śpiewak.

Nie powiem Panu, jak ma Pan zachęcić różne osoby, żeby z Panem współpracowały, bo każdy sam ocenia poziom ryzyka, ale warto szukać kontaktów. Podobną osobę spotkaliśmy w Kłodzku, która zaczęła składać wnioski do prokuratury na brak odpowiedzi na wnioski. Jeżeli Pan wie, że ma Pan różnego rodzaju problemy to powinien pan zainwestować we współpracę z organizacją która wie jak to robić – Watchdog Polska – oni w Pana imieniu mogą pomóc.  

Są też działania, które służą wzmocnieniu liderów – dobrym przykładem jest szkoła liderów politycznych.

W kwestii prasy lokalnej – wydawanie prasy lokalnej ze środków publicznych to duży problem. Polecam artykuł Doroty Głowackiej i Adama Ploszki – który dobrze opisuje ten problem.

Dyrektor Barbara Imiołczyk: Chciałbym przedstawić postać Elżbiety Lazarek – to współczesna bohaterka, chciałabym być taka jak ona. W małej miejscowości codziennie protestuje w obronie praworządności. To daje wielu ludziom ogromną siłę. Myślę, że jest rzeczywiście bardzo trudno tworzyć organizacje strażnicze w małych miejscowościach – wystarczy, że jest jeden lider współpracujący z Watchdog Polska, który skupia ludzi, żeby realizować prawo.

O problemach osób z niepełnosprawnościami

Chodzi o czas wolny po szkole dzieci z niepełnosprawnością intelektualną – one też chciałyby uczestniczyć w zajęciach, a nie ma możliwości zorganizowania opieki, a kiedy zaoferowałem swoją pomoc powiedzieli mi, że nie przewidują obecności rodzica. Czy mogę liczyć, że moje dziecko będzie mogło uczestniczyć w takich zajęciach?

Chodzi także o zajęcia wakacyjne dla osób z niepełnosprawnością – chcielibyśmy korzystać z dofinansowania, a nie jest to możliwe – powiedziała inna pani.

RPO: Te prawa gwarantuje nam Konstytucja w artykule 69 i artykule 68 ust 5. To od nas zależy, do czego władze przekonamy. Jeśli wspólnota lokalna - w tym przypadku rodzice - uznaje, że takie zajęcia są potrzebne, to należy je zorganizować.

Mogę napisać do Pana burmistrza. Tutaj bardzo ważne jest powołanie się na konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami – można to uznać za dyskryminacje.

- Chciałam przypomnieć, że rodzice też mają z tym problem. Tak samo rodzice nie mają punktu, żeby się spotykać. Nasze dzieciaki są dyskryminowane. Moje dzieci zostały odesłane z kwitkiem tylko dlatego, że są niepełnosprawne. Rzadko kiedy nauczyciele uczą o problemach dzieci autystycznych czy z zespołem Aspergera. Nie ma u nas miejsc gdzie dzieciaki mogły się spotykać, środowiskowych domów wsparcia. -

RPO: Czy były podejmowane prace, żeby stworzyć coś w rodzaju miejskiej polityki w sprawie osób z niepełnosprawnościami? – Rodzice osób z niepełnosprawnością mówią mi, że nie –  Rozumiem, że nie było okrągłego stołu?

Uczestniczka spotkania: Z perspektywy osoby, która pracowała w urzędzie miejskim, mogę powiedzieć, że - tak jak w wielu gminach w Polsce – są to dokumenty opracowane przez zewnętrzną firmę – na zasadzie „kopiuj-wklej”. Następnie ten dokument idzie na półkę.

Mamy w mieście problem z konsultacjami społecznymi. Chcemy porozmawiać, żeby ktoś nie podejmował decyzji nie znając lokalnego środowiska. P

RPO: Możemy Państwu pomóc w kontaktach z osobami, które znają się na tym jak należy rozmawiać. Mogą Państwu pomóc w wypracowaniu strategii – dokumentu, który wskazywałby najważniejsze potrzeby.

O braku komunikacji

- W Mrągowie funkcjonuję 20 lat a władze samorządowe zmieniają się co cztery lata. Widzę, że większym problemem jest brak komunikacji pomiędzy podmiotami a przekazywaniem tych informacji do samorządu. Burmistrz jest organem wykonawczym, ale jest też rada miejska. Wiem, że mentalność społeczna jest taka, że idziemy do jednego. Kiedy taki wniosek trafi do szerszego kręgu może trafiać do innych instytucji. Łatwiej i szybciej znajdziemy rozwiązanie problemu.

RPO: Mieliśmy spotkanie w Piotrkowie Trybunalskim – na naszym spotkaniu pierwszy raz organizacje pozarządowe się spotkały, aby stworzyć sieć komunikacyjną.

O świadczeniu pielęgnacyjnym

System płacenia – teraz – 620 zł miesięcznie – miej niż minimum socjalne. Przepis ten został zakwestionowany przez TK ale nie został do tej pory zmieniony?

RPO: To jeden z najbardziej wstydliwych faktów dyskryminacji osób z niepełnosprawnością. Wyrok został wydany 5 la temu i nie został wykonany. Został zignorowany przez rząd. Uważam, że koszt jest dla rządzących za wysoki w perspektywie świadczeń socjalnych, takich jak 500 +.

Można kwestionować decyzję MOPS i pójść z tym do sądów administracyjnych – argumentować, że niezależnie od niewykonania wyroku można argumentować, że obowiązuje. Tak działa miasto Sopot.

Należy pamiętać, że rząd wdrożył program Dostępność Plus. Dostosowanie budynków do wszystkich typów niepełnosprawności. Powinny być do tego dobre instrumenty.

Dobry przykład z Konina – wprowadzeni oficera do spraw dostępności, który opiniuje rozwiązania przystępne dla osób z niepełnosprawnością. Jak ustawa wejdzie w życie taki oficer ma być w każdej instytucji, która realizuje zadania ze środków publicznych.

O problemach budowlanych

Gros kamienic komunalnych zostało już sprzedanych i stoją w stanie grożącym zawaleniem, nie używane przez właścicieli. Jest kilka lokali, które stoją puste a mogą być przeznaczone na konkretne cele. Rząd ustala prawo, które nie jest realizowane. Może warto wprowadzić takie normy jak dla budownictwa rodzinnego – 2 lata na budowę i 5 lat na wprowadzenie się.

RPO: Trudno byłoby sobie wyobrazić procedury wywłaszczenia. Władze lokalne musiałyby podjąć decyzję, czy chcą odkupować konkretny lokal.

Przewodniczący rady miasta: - Niestety prywatni właściciele postępują różnie – niektórzy inwestują inni nie. Odkupienie takiej kamienicy to wolna wola jej właściciela.

O problemie przyznawania lokali socjalnych

Ludzi nie stać na wynajem – mieszkania są drogie. Jeśli chodzi o mieszkania – nie wiem co ma wpływ. Z racji tego, że ma samochód nie dostanie mieszkania bo ma za duży majątek – powiedziała jedna  z młodszych uczestniczek spotkania

RPO: Niedawno byliśmy w Maszkowicach w Małopolsce. Przykład z samochodem jest dobry, bo tam duża część społeczności romskiej samochody także miała, ale stan ich mieszkań był bardzo zły. Jak rozumiem problemem, który Pani zgłasza, to problem zasobu lokali socjalnych i regulaminu ich przyznawania. Takie skargi do nas trafiają. Mogę Pani obiecać, że przyjrzymy się temu. Jest też problem znacznie szerszy – na ile władze lokalne tworzą program tanich mieszkań na wynajem. Dlaczego to ważne w Mrągowie? Bo jesteście miejscowością turystyczną, gdzie ceny mieszkań są wysokie. To trochę taki problem jak mieszkańców Londynu, z zachowaniem wszystkich proporcji, gdzie zwyczajni Brytyjczycy muszą mieszkać daleko od centrum bo nie stać ich na wynajem.

Jestem w stanie płacić czynsz i media za takie mieszkanie, ale nie mogę sobie pozwolić na wynajem w Mrągowie. – dodał jeden z uczestników

RPO: Rozróżnijmy lokale socjalne od tanich mieszkań na wynajem. W każdym mieście w Polsce mamy za krótką kołdrę. Polityka miejska powinna prowadzić do tego, że są możliwości wynajęcia tanich mieszkań. To kwestia którą trzeba zaprogramować i za kilka lat zbierać tego owoce. Dziękuję za ten sygnał – ten problem miejscowości turystycznych i zupełnie innej polityki miejskiej w stosunku do tanich mieszkań na wynajem nigdy nam nie wybrzmiał.

Problem społeczeństwa facebookowego.

Ochrona wizerunku w Czechach zaczyna się już na etapie zrobienia zdjęcia. Jeżeli nie wyrazi zgody a już będzie na tym etapie ze zostanie zdjęcie zrobione. Taka osoba która zrobiła zdjęcie odpowiada karnie.

RPO: Spotkanie na którym jesteśmy ma charakter publiczny. Może w przypadku takich spotkań my także musimy zwracać na to szczególną uwagę, ale nie ma ochrony wizerunku, kiedy osoba jest częścią większej społeczności.

O małych wspólnotach

Małe wspólnoty mieszkaniowe – do 7 mieszkań – są na samopas, bez zarządcy. Ustawowo wspólnota jest. Jest osoba, która ma spór sąsiedzki. Gdyby był przymus tak jak w dużych wspólnotach może nie byłoby konfliktu – problem ustalania zarządcy takiej wspólnoty.

RPO: Przyjrzymy się tego i sprawdzimy, czy jest to szerszy problem.

O wykluczeniu transportowym

Mieszkam 15 km od Mrągowa. Kiedy nie miałem 18 lat, dojeżdżałem autobusem do oddalonej o 2 km wioski i musiałem iść stamtąd do domu. Autobusy kursujące w ciągu dnia po tych miejscach jeżdżą dwa razy dziennie i są to wyłącznie autobusy szkolne. Gdybym chciał dostać się do domu później, byłbym wykluczony z życia społecznego i kulturalnego.

Zdaję sobie sprawę, że węzły komunikacyjne są nierentowne dla przewoźnikom. Może warto wprowadzić program, który dzięki dopłatom dla przewoźników zwiększyłby kursy.  

RPO: To problem, który występuje w całym kraju. Dwie partie polityczne w kontekście ostatnich wyborów zdefiniowały ten problem. Był postulat przywrócenia PKS, ale chyba nie tędy droga. Aby to rozwiązać konieczne jest wsparcie finansowe z budżetu państwa.

Dyrektor Imiołczyk: Problem tu poruszony jest jednym z najważniejszych w Polsce. Wyklucza i pozbawia praw bardzo szeroką rzeszę ludzi – młodych i starszych – ograniczenie szeregu praw – do edukacji, pracy, dostępu do lekarza, dostępu do kultury. Jesteśmy zasobniejsi w samochody niż Niemcy i Anglicy – dzieje się tak dlatego, że samochód jest często jedyną ucieczką z naszych wiosek. Najlepsza próba rozwiązania tego problemu – próba kontraktowania przewoźników w taki sposób, żeby nie mogli omijać nierentownych dla nich miejscowości. To kwestie są do rozwiązywania na poziomie gminnym i powiatowym. Dobrym przykładem są Chojnice, które wprowadziły dobrą komunikację w ramach powiatu. Wiemy, że w Mrągowie zawarta jest umowa na 7 lat realizacji z góry, ale trzeba szukać rozwiązań. Trzeba korzystać z wzoru czeskiego gdzie rynek transportu publicznego jest regulowany. Propozycje zmian ustawowych są przygotowywane i czekają być może na lepszy czas.

RPO: Może ratunkiem są nowe technologie – aby stworzyć aplikację na telefon – coś w stylu lokalnego BlaBlaCar, może warto się nad tym zastanowić.

- Codziennie widzę ludzi, którzy się z tym zmagają. Do prawie każdej miejscowości jest obciążenie. Nie ma autobusu które jadą do Mrągowa – zawsze przez Mrągowo przejeżdżają. Autobusy potrafią nie przyjechać. Nie wiem czy mogę wrócić i kiedy wrócić. A ja kiedy jadę do innej miejscowości – ostatni pociąg do Mrągowa jest o godz. 20 – albo czekam do piątej, albo zostaję na noc co wiąże się z ogromnymi kosztami - – dodała przedstawicielka młodzieży.

O krzywdzie, starości i bezradności na spotkaniu regionalnym w Ostrowi Mazowieckiej

Data: 2019-04-09
  • Na spotkanie w Starej Elektrowni w Ostrowi Mazowieckiej przyszło wczesnym popołudniem ponad 30 osób.
  • Dominowały sprawy osób starszych i z niepełnosprawnościami

Stara Elektrownia to pięknie wyremontowany budynek fabryczny przeznaczony na spotkania i wystawy.

Jak zwykle na spotkaniu regionalnym (a to jest pewnie już 180 z serii) Adam Bodnar zaczął od przedstawienia się zebranym i poprosił ich o to samo. Pierwsze głosy zabrzmiały dramatycznie. Starsza kobieta wychodzi na środek sali płacząc, że nikt jej nie chce pomóc -  „ani Rzecznik ani nikt”. Kolejna mówi, że została oszukana, a pracownicy BRPO nie chcieli jej pomoc.

– Po co ta konstytucja jest, skoro nikt mi nie chce pomóc?

Kolejne osoby mówią o kłopotach z sądem („sędzia powiedziała, że jej ci z Warszawy nie będą nic mówić”), z ZUS, z komornikami. Zgłaszają problemy osób z niepełnosprawnościami i seniorów w tym, więźniów czwartego piętra.

Spora część zebranych milczy, nie zgłasza tematów.

- Rzecznik jest od tego, by interweniować, jeśli się da, a także by sygnalizować władzom problemy, które można naprawić zmianą prawa – tłumaczy zatem Adam Bodnar. -  Jest nas za mało, by szybko reagować na wszystkie wnioski (a parlament nie reaguje na ten problem). Dlatego tak ważne jest dla nas, żeby słuchać ludzi, dowiadywać się od nich, co w Polsce nie działa. Stąd pomysł spotkań regionalnych. Dla nas ważne jest przede wszystkim to, by wychwycić taki problem, którego naprawienie pomoże wielu ludziom, i ustrzegą wielu od takich problemów. Bo tak możemy najlepiej pomóc (choć nie zawsze możemy powiedzieć, że w sporze z państwem to obywatel ma rację, albo przepisy pozwalają mu pomóc).

- Ważne jest też podpatrywanie dobrych pomysłów w Polsce – mówi dalej Adam Bodnar. - Powiedziała Pani o „więźniach czwartego piętra”, czyli o problemie osób, które ze względu na wiek czy niepełnosprawność mają kłopot z wyjściem z domu, bo schody wysokie, a windy nie ma. A  ostatnio np. w Śremie widzieliśmy świetny pomysł: władze lokalne stworzyły program zamiany mieszkań dużych, na piętrach, na mniejsze, ale z windami i dostosowane do potrzeb osób z malejącą sprawnością.

Sprawy seniorów. Lokal na spotkania czy Rada Seniorów?

- Mamy klub seniora w Ostrowi, ale nie mamy miejsca dla siebie – przenieśli nas z domu kultury do centrum dialogu. A tam jest ciasno, duszno, nisko. Sto osób się tam nie zmieści. Do Starej Elektrowni nas też nie wpuścili, bo uważają, że nasze spotkania mają charakter towarzyski. Nam chodzi o lokal.

RPO: A macie Państwo radę seniorów?

- Nie, została zlikwidowana. Nowe władze nie widzą takiej potrzeby.

RPO: Bo Rzecznik nie może interweniować w sprawie sali. Ale mogę Państwu podpowiedzieć, że macie prawo domagać się stworzenia rady seniorów, bo to jest narzędzie do współdecydowania o ważnych dla Was sprawach.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO podpowiada, co zrobili seniorzy z Gryfina w zachodniopomorskim: skoro nie było dla nich sali na spotkania  towarzyskie, to organizują sobie „spotkania czwartkowe we wtorek” w restauracji. Zamawiają tam obiady i zapraszają na nie ciekawe osoby, z którymi chcą porozmawiać. – Nie podpowiem Państwu, co macie zrobić, bo to Wy decydujecie. Prawdopodobnie jednak jeśli pomyślicie o tym, co możecie innym dać, to znajdzie się wiele sposobów. Bo przed takimi, co chcą dawać innym, otwiera się wiele drzwi - powiedziała.

Przypomniała o inicjatywie RPO, by organizować w całym kraju konferencje dla opiekunów osób cierpiących na chorobę Alzheimera. Eksperci spotykają się w Warszawie, a ludzie spotykają się lokalnie, by śledzić transmisję przez internet i zadawać pytania. Właśnie w takiej sali jak ta takie spotkanie mogłoby się odbyć – zauważa (link do transmisji z zeszłego roku).

RPO rekomenduje zebranym cyfrowe publikacje ekspertów jego Biura:

- To są zbiory bardzo konkretnych rozwiązań, które – za pośrednictwem Rady Seniorów – moglibyście proponować. A politycy byliby z tego zadowoleni, bo to są bardzo sensowne rozwiązania – mówi Adam Bodnar.

A skoro tworzycie Państwo w Ostrowi Muzeum Rodziny Pileckich, to jest to wspaniała przestrzeń do tworzenia inicjatyw międzypokoleniowych.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Jak dostać kartę parkingową? Człowiek dostaje orzeczenie, w którym jest zaznaczone, że w tej sytuacji należy się karta parkingowa. A i tak trzeba iść po kartę do urzędu, do tego dostarczyć specjalnie zrobione zdjęcie – jakby nie wystarczyło napisać, że karta jest ważna z dowodem osobistym.

Jak dostać się na rehabilitację po operacji? Nie każdy wie, że taki wniosek trzeba złożyć w ciągu 30 dni od wyjścia ze szpitala, bo wtedy nie stoi się w kolejce na zabiegi. A lekarze o tym nie informują.

RPO: To, że mamy w ogóle karty parkingowe, to zasługa śp. Piotra Pawłowskiego. Bez niego by specjalnych miejsc dla osób z niepełnosprawnościami nie było. Problem w tym, że tych miejsc jest za mało w stosunku do potrzeb. Zwłaszcza że teraz parlament chce (i słusznie) poszerzyć to prawo o kombatantów.

A sprawie zdjęć się oczywiście przyjrzymy. Jak i pomysłowi informatora dla osób wypisywanych ze szpitala. To bardzo dobry pomysł, nie wpadliśmy na to , porozmawiamy o tym z Rzecznikiem Praw Pacjenta(a w np. Miechowie np. poradzili sobie z tym tworząc specjalny program pomocy dla osób wychodzących ze szpitala).

Jak zobaczę papiery, to mi się płakać chce

Nie jestem w stanie załatwić sprawy, nie dają mi. Zaczęłam od tego chorować.

Jest tu osoba, która od ludzi wyłudza opłaty za pomoc w zdobywaniu odszkodowań za błędy lekarskie. W ogłoszeniach jest wszystko pięknie, a potem okrada nas z renty i znika.

Poprzez „DudaPomoc” sprawa trafiła do prokuratury, ale ta sprawę umorzyła. Ta beznadziejność i to bezprawie mnie pozbawia zdrowia. A przecież my płacimy podatki. – Także skoro Pan tu jest, to zajmijcie się moimi sprawami.

Orzekanie o niepełnosprawności

Po co oni tam w tych budynkach siedzą, skoro oni na człowieka kilka minut potrzebują. Mąż renty nie dostał, choć dwa lata walczyliśmy.

RPO: Rząd teraz pracuje nad wielką reformą orzecznictwa. Przygotowuje ją zespół pod kierownictwem prezes ZUS.

Prawa rodzin

Młody ojciec skarży się na likwidację placu zabaw przed domem. Bo ktoś się poskarżył, że jest za blisko domu.

RPO: Placu nie oddamy, ale możemy sprawdzić, czy przepisy, jakie wskazują, jaka ma być odległość placu zabaw od domu, są w porządku. A poza tym sprawa placu zabaw to idealna rzecz na petycję do władz lokalnych. Niech powiedzą, gdzie mają państwo spędzać czas z dziećmi.

Hodowanie odsetek przez komornika

Zbankrutowałem, ale komornik działa tak, jakby nie chciał kończyć sprawy – tylko żeby narastały odsetki. Zamiast sprzedać część majątku i skończyć z tym, przeciąga – bo z tego żyje.

RPO: Przyjrzymy się sprawie.

Służba zdrowia i wykluczenie transportowe

Lekarz wypisując ze szpitala nie może skierować na badanie kontrolne. Dostaję informację, jakie mam badanie zrobić, ale nie dostaję skierowania. A to jest marnowanie czasu ludziom. Bo muszę dojechać znowu do lekarza do Warszawy i stać w kolejce, żeby się zapisać na badanie za trzy miesiące.

RPO: Musimy to sprawdzić.

Pamiętajmy, że mamy trzy systemy porządnie w Polsce nie zreformowane: służbę zdrowia, edukację i sądownictwo.

Zatrucie środowiska spowodowane przez nasycalnię podkładów kolejowych

Nasycalnia już nie działa, ale odpady wylewane do ziemi (do 2000 r.) zostały. Płyną w stronę miasta, ogródków działkowych, mleczarni (która wykupiła bardzo drogie filtry).

Organizacja społeczna działająca w Ostrowi bezskutecznie próbuje zdobyć dane o umieralności w mieście – chciałaby sprawdzić, czy jest on w mieście wyższy niż gdzie indziej. W debacie lokalnej problem pojawia się tylko w okolicy wyborów, ale potem nic się z tym nie dzieje.

Zwracaliśmy się do wszystkich, do posłów, do ministrów.

(inny uczestnik spotkania uspokaja, że sprawą zajął się już minister ochrony środowiska i minister żeglugi śródlądowej, którzy bardzo intensywnie się zaangażowali – problem ma być rozwiązany do końca roku).

Ale  może Rzecznik nam pomoże?

RPO: To dla nas bardzo ważny problem i nawet mamy kilka sukcesów (zablokowanie rozbudowy wysypiska śmieci w Radiowie i rozbudowy ferm kurzych w Kawęczynie koło Wrześni). Rzeczywiście widzimy problem braku koordynacji instytucji państwowych. Na takie sytuacje jest właśnie Rzecznik.

Zachęcony tą deklaracją uczestnik spotkania opowiada o zagrożeniu spowodowanym przez budowaną koło kościoła i szkoły stacją benzynową. Inwestor liczy na zarobek wynikający ze sprzedaży alkoholu w niedziele. Ale ludzie boją się konsekwencji awarii albo nawet zamachu w takim miejscu. Nie mówiąc już o zwykłej obyczajności. Jednak burmistrz na ich głosy nie reaguje.

RPO przypomina, że najpierw w sprawie takiej inwestycji musi być wydana decyzja środowiskowa. A tę można zaskarżyć w sądzie administracyjnym. Podpowiada, że trzeba znaleźć organizację, która może wykazać interes prawny w takiej sprawie (np. organizację pozarządową, która ma w statucie sprawy środowiska, albo parafię). Przypomina też o przysługującym obywatelom prawie petycji, którą władze muszą opublikować a następnie się do niej odnieść.

Pan, który wie dużo o działaniach rządu w sprawie nasycalni, mówi zebranym, że jego zdaniem do inwestycji nie dojdzie, bo właściciel sprzedaje działkę, a władze lokalne pilnują sprawy. - Bo to nie jest tak, że wszystkiemu jest winien PiS i burmistrz.

Ten sam pan dopytuje się też, dlaczego w mediach publicznych te wszystkie działania Rzecznika, o których mowa jest na spotkaniu, nie są przekazywane. Dlaczego mówi się tylko o działaniach RPO na rzecz LGBT+ i kasty sędziowskiej. – Czy nie może Pan lepiej informować społeczeństwa o tym, co Pan robi? Ja sobie daję radę, bo mam internet, ale inni tego nie wiedzą.

RPO: Dla mnie nie są ważne partie, ale ludzie i ich krzywda. Nie oskarżam, tylko zawsze sprawę sprawdzam – bo czasem tylko tyle wystarczy, by sprawę popchnąć do przodu.

Owszem, zajmuję się sądownictwem, bo bez niezależnych sądów nie ma praw obywatelskich. Ale też mówię sędziom, co muszą zmienić, by sądy działały lepiej na rzecz obywateli. Bronię tez praw osób LGBT, bo to mój obowiązek. Ale zajmuję się też innymi sprawami. Niestety, nie mam wpływu na to, jak mnie przedstawiają media, jeśli mają interes, by przedstawiać mnie w skrzywiony sposób.

Na koniec okazuje się, że krzywda ze strony Biura RPO polega na dwóch odpowiedziach, które Adam Bodnar obiecuje sprawdzić. A rzecznik dostaje różę za pomoc kobietom z rocznika 1953.

Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich. Także o roli TS UE

Data: 2019-03-15

15 marca 2019 r. w Poznaniu zorganizowana została konferencja prasowa rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w dniach 12-15 marca spotykał się z mieszkańcami Wielkopolski (Turku, Konina, Ostrowa, Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania). Ogłosił na niej Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich.

Drugi Kongres Praw Obywatelskich odbył się w Warszawie w dniach 14 i 15 grudnia 2018 r. Podczas 43 sesji dyskusyjnych, z udziałem 200 panelistów i ok. 1500 uczestników z całego kraju, rozmawiano o ważnych problemach dotyczących ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich w Polsce. Kongres jest wynikiem wysiłku uczestników spotkań regionalnych Rzecznika w całym kraju. To ich zaangażowanie (a także ich udział w Kongresie) pozwala na wypracowanie rekomendacji.  - Wyjazdy służą temu, by jak najlepiej zrozumieć, jakie są problemy obywateli i wydobyć się z wielkomiejskiej bańki - powiedział dziennikarzom w Poznaniu Adam Bodnar.

Program Kongresu skupiał się wokół czterech bloków tematycznych: Kryzys praworządności w Polsce; Równość – lekcja z historii; Biorąc prawo poważnie; Efektywność wymiaru sprawiedliwości.

O ile pierwszy Kongres, w 2017 roku, miał charakter diagnostyczny, służył rozpoznaniu wielu istotnych zjawisk społecznych i prawnych, to II Kongres zmierzał do programowania przyszłości, szukania rozwiązań i wskazywania działań, które wydają się niezbędne dla ochrony praw obywatelskich. 

Jedną z najważniejszych konkluzji kongresowych dyskusji jest potrzebarozbudzania świadomości konstytucyjnej obywateli. W tym również wśród sędziów, ludzi nauki i mediów, środowisk opiniotwórczych. Związane jest to z aktualnym kryzysem ustrojowym i zaburzeniami ładu konstytucyjnego w kraju, a co za tym idzie, rosnącym zamętem i niepewnością co do roli i kompetencji niektórych organów państwa. Zahamowanie i odwrócenie tej tendencji zależy w głównej mierze od aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Od tego, czy na co dzień obywatele będą dostrzegać zagrożenia, utożsamiać się z wartościami konstytucyjnymi oraz czy w relacjach z władzą będą potrafili bronić swoich konstytucyjnych praw i wolności.

Ogromnie ważna jest również świadomość prawna na poziomie europejskim. Zwłaszcza obecnie, gdy nasilają się spory dotyczące sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej oraz jakości uczestnictwa naszego kraju w tej wspólnocie. Musimy umacniać wśród obywateli przekonanie, że europejskie prawo i europejskie instytucje – takie jak np. Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Praw Człowieka – dobrze służą Polakom. Każdy obywatel może z nich korzystać, każdy może dochodzić przed nimi sprawiedliwości i bronić swoich interesów.

Uczestnicy Kongresu wskazali też na konieczność zmian w edukacji historycznej i obywatelskiej, tak aby dopuszczała ona dialog i różnorodność punktów widzenia, prowadzona była w sposób pogłębiony i z większym poczuciem odpowiedzialności. Nie można dostosowywać procesu edukacji do chwilowych potrzeb czy doraźnych celów politycznych. Po 100 latach od odzyskania niepodległości Polacy zasługują na poważną i pogłębioną debatę o tym, co jest rzeczywistym źródłem siły państwa i społeczeństwa oraz jaką rolę w umacnianiu niepodległości odgrywają społeczna solidarność i budowanie wspólnoty, która nie pomija i nie wyklucza nikogo? Warto pamiętać, że nasi przodkowie tracili niepodległość m.in. na skutek wewnętrznych swarów, my mamy szansę być mądrzejsi, jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i będziemy potrafili przekonać do nich zwłaszcza młode pokolenie.

Kolejne wyzwanie dotyczy szeroko rozumianej komunikacji społecznej. Musimy ją udrożnić i uczynić bardziej użyteczną dla obywateli. Każda jednostka, środowisko czy grupa zawodowa powinny mieć pełną wiedzę o swoich prawach i realną możliwość ich ochrony. Potrzebna jest lepsza samoorganizacja, sprawniejsze komunikowanie się ze sobą i bliższa współpraca, a gdy trzeba, wspólne występowanie na zewnątrz. Nie można, na przykład, godzić się na występujące obecnie próby ograniczania przestrzeni publicznej dla społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, nie można też lekceważyć przypadków nieuzasadnionej odmowy dostępu do informacji publicznej. W relacjach jednostka – państwo powinna być przywrócona względna równowaga, komunikacja powinna być dwukierunkowa. Odnosi się to również do samorządów i wszystkich instytucji publicznych. Wiele zależy tu od codziennej odwagi i konsekwencji w postawach obywateli.

Wreszcie, istotnym wątkiem przewijającym się podczas całego Kongresu był postulat, aby za wszelką cenę odpolitycznić przynajmniej część naszego życia społecznego. Istnieje ogromny obszar spraw obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najsłabszych, które wymagają współdziałania ponad podziałami, gdzie potrzebna jest elementarna wrażliwość i praktyczne podejście, a nie partyjne rozgrywki. Tam, gdzie np. chcemy pomóc osobom z niepełnosprawnością, gdzie szukamy rozwiązań dla bezdomnych, czy gdy pochylamy się nad problemami ofiar przestępstw, tam nie powinno być miejsca na polityczne czy ideowe uprzedzenia. W tej części naszego życia powinny występować tylko dwie strony: ci, którzy potrzebują pomocy i ci, którzy mogą, chcą i potrafią jej udzielić.

Rekomendacje szczegółowe

Blok A - Kryzys praworządności w Polsce

  1. Dbajmy o zróżnicowany charakter organizacji społecznych poprzez budowę niedyskryminującego systemu podziału środków publicznych przeznaczonych na realizację ich celów statutowych. Dystrybucja wsparcia powinna opierać się na sprawiedliwym, przejrzystym, otwartym i konkurencyjnym procesie selekcji. Rozwój NGO-sów jest drogą do rozszerzenia przestrzeni dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
  2. Reagujmy też na każdą próbę stygmatyzowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających na rzecz demokracji i praw człowieka. Należy w tym zakresie domagać się od organów państwa przestrzegania zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego i rekomendacji Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). W swoim ostatnim raporcie Agencja wręcz zaleca gromadzenie i publikowanie danych na temat przestępstw z nienawiści skierowanych przeciwko organizacjom działającym w obszarze praw człowieka.
  3. Zaangażujmy się w proces tworzenia prawa – upominając się o przestrzeganie naszych praw do powszechnych i efektywnych konsultacji społecznych. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia z unikaniem takich konsultacji lub ich obchodzeniem, czego przykładem może być nadużywanie możliwości zgłaszania inicjatyw poselskich zamiast projektów rządowych (inicjatywy poselskie nie wymagają konsultacji). Zgłaszajmy także projekty obywatelskie.
  4. Rozwijajmy współpracę z organami międzynarodowymi poprzez przekazywanie im informacji istotnych dla podjęcia obiektywnych ocen dotyczących praworządności w Polsce. Z tego punktu widzenia, najważniejszą decyzją Trybunału Sprawiedliwości w 2018 r. było postanowienie Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości z 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18R (skarga Komisji p. Polsce, dotycząca ustawy o Sądzie Najwyższym).  Efektem tego postanowienia (potwierdzonego następnie postanowieniem z 17 grudnia 2018 r.) stała się siódma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018 r. To tylko dowodzi, że kierunek działań jest prawidłowy i należy go kontynuować.
  5. Z całą stanowczością należy przeciwstawiać się retoryce, że postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (zarówno te z inicjatywy Komisji Europejskiej, jak i pytania prejudycjalne dotyczące interpretacji przepisów TUE w kontekście praworządności w Polsce) mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Warto przypominać, że takie postępowania sądowe mają podstawę nie tylko w zaciągniętych przez Polskę zobowiązaniach międzynarodowych, ale również w Konstytucji RP.
  6. Brońmy sędziów, którzy decydują się kierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Mają takie prawo, a niekiedy wręcz obowiązek wynikający bezpośrednio z prawa UE. Sędziowie nie mogą być ograniczani w możliwości zwracania się do TSUE z wnioskiem o wykładnię lub ocenę ważności prawa UE i tylko TSUE może oceniać, czy pytania są sformułowane prawidłowo i w granicach kompetencji tego sądu. Pytania kierowane przez sędziów w żadnym wypadku nie mogą być oceniane jako „eksces orzeczniczy” i nie powinny być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych.

Blok B - Równość – lekcja z historii

  1. Jeśli chcemy umacniać naszą niepodległość, to układajmy nasze stosunki społeczne i międzyludzkie na zasadzie współodpowiedzialności a nie rywalizacji, dopuszczajmy możliwość różnych perspektyw i punktów widzenia. Mamy dziś nowe pokolenie wychowane już w wolnej Polsce, ale istnieją też całe środowiska, które niekoniecznie się z tym nowym modelem państwa identyfikują. Kluczem jest komunikacja – wielostronna, wykorzystująca nowe możliwości technologiczne, znosząca tradycyjny jednokierunkowy przekaz idący od elit do społeczeństwa.
  2. Dbajmy o rzeczywistą równość praw i podmiotowość mniejszości. Przynależność do mniejszości narodowych czy innych nie może być postrzegana jako zagrożenie. Osoby doświadczające „mowy nienawiści” muszą mieć zawsze wsparcie państwa. Historia Polski – państwa przez stulecia współtworzonego przez mniejszości – jest pełna dobrych wzorów i przykładów. Każda ksenofobiczna wypowiedź czy zachowanie w przestrzeni publicznej powinna spotkać się z napiętnowaniem.
  3. Należy zabiegać o reformę charakteru, składu i zasad działania Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych lub o powołanie nowej instytucji, która zapewniłaby przedstawicielom mniejszości realny wpływ na kształt polityki państwa w tym obszarze.
  4. Powinniśmy też dążyć do tego, aby w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz w programach edukacyjnych prowadzonych w szkołach i placówkach oświatowych znalazło się podkreślenie znaczenia mniejszości narodowych i etnicznych w historii Polski. Jak również lekcje o nowoczesnym patriotyzmie i międzykulturowej współpracy, nawiązujące wprost do idei i dziedzictwa Rzeczpospolitej Wielu Narodów.
  5. Apelujmy do władz samorządowych o ich większe zaangażowanie w promowanie zakazu dyskryminacji, w tym zakazu dyskryminacji osób LGBT, na przykład poprzez przyjmowanie lokalnych programów na rzecz równego traktowania.
  6. Należy dążyć do tego, aby konsekwentnie stosowany był w działaniach prokuratury i orzecznictwie sądowym art. 13 Konstytucji (zakazujący istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz dopuszczających taką nienawiść i stosowanie przemocy), a nie służył tylko jako papierowa groźba.
  7. Wspierajmy organizacje pozarządowe w działaniach przeciwko przestępstwom
    z nienawiści, przeciwko przemocy i nierównemu traktowaniu
    . Cenna jest każda inicjatywa, szczególnie oddolna, która niesie pomoc osobom słabszym, dyskryminowanym, pokrzywdzonym przestępstwem, w tym zwłaszcza narażonym na przemoc.
  8. Musimy stworzyć prosty i przyjazny dla ofiary system zgłaszania przestępstw z nienawiści, m.in. poprzez rzetelne wdrożenie postanowień tzw. dyrektywy ofiarowej (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw oraz zastępującej decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW).
  9. Należy zapewnić bezpieczeństwo ofiarom przemocy w rodzinie poprzez wprowadzenie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary, niezależne od faktu wszczęcia postępowania i etapu tego postępowania.
  10. Niezbędne wydaje się być uzupełnienie przepisów prawnych zakazujących molestowania seksualnego w różnych obszarach życia społecznego, w szczególności w obszarze szkolnictwa wyższego.
  11. Inicjujmy szkolenia dla pracowników Policji, prokuratury, sędziów i lekarzy na temat przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej, ponieważ walka z tymi zjawiskami wymaga szczególnej wiedzy i wrażliwości. Powinniśmy uczyć się, jak przyjmować zawiadomienia o takich przestępstwach i jak rozmawiać z ofiarami, by nie dochodziło do wtórnej wiktymizacji. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową sytuację kobiet-migrantek, kobiet z niepełnosprawnościami, osób starszych czy mieszkających na wsi.
  12. Dążmy do zmiany definicji przestępstwa zgwałcenia tak, aby w sposób wyraźny penalizowany był każdy akt seksualny, na który jedna z osób w nim uczestniczących nie wyraziła wprost swojej zgody.
  13. Podejmujmy rozmowę o tym, jakie problemy życiowe napotykają osoby LGBT na skutek nieuznawania ich praw w istniejącym porządku prawnym. Dobrą okazją do tego mogą być obowiązkowe zajęcia szkolne na temat praw człowieka (np. wiedza o społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie).
  14. Niezbędne jest również rozwinięcie aktywności w zakresie litygacji strategicznej w sprawach ochrony praw osób LGBT, prowadzonych przez profesjonalnych pełnomocników oraz organizacje pozarządowe, w celu upowszechnienia standardów międzynarodowych w praktyce sądowej.
  15. Niezbędne jest również wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących uniwersalnego projektowania oraz poszerzenie zakresu stosowania tzw. racjonalnych dostosowań.

Blok C - Biorąc prawo poważnie

  1. Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji. Edukacja ta jest też częścią edukacji zdrowotnej, wiąże się więc z prawem do ochrony zdrowia. Niestety, młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą podejmować tematu oraz nie mają do tego narzędzi i możliwości. Dlatego powinniśmy domagać się od państwa, aby wywiązywało się ze swoich obowiązków, m.in. wprowadzając obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej, z uwzględnieniem współczesnej wiedzy i wyników badań naukowych. Wskazane jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zwłaszcza w zakresie współfinansowania i organizowania dodatkowych zajęć.
  2. Powinniśmy dążyć do wzmocnienia nadzoru ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratorów oświaty nad praktyką organizowania zajęć w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, tak aby była ona również zgodna  ze współczesną wiedzą oraz zachowywała neutralny światopoglądowo charakter.
  3. Potrzebna jest lepsza edukacja i informowanie społeczeństwa, co do szans i zagrożeń płynących z rozwoju nowych technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o zasady i konsekwencje działania samouczących się systemów. Musimy "patrzeć na ręce algorytmom", by uchronić się od utraty kontroli i możliwości niewłaściwego wykorzystywania naszych danych.
  4. Musimy podejmować bardziej efektywne działania na rzecz wyegzekwowania od państwa jego odpowiedzialności za ochronę środowiska. Tylko państwo ma narzędzia (lub możliwość ich ustanowienia) do realizacji tego celu. Konstytucja RP w art. 68 gwarantuje obywatelom prawo do ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa jest możliwa w szczególności wtedy, gdy władze państwowe wywiązują się z obowiązku dbałości o środowisko (art. 74 Konstytucji). Zapewnienie równowagi przyrodniczej można zatem traktować jako równoznaczne z ochroną zdrowia obywateli. Skuteczna ochrona środowiska to nie tylko przeciwdziałanie zanieczyszczeniom, ale również ochrona bioróżnorodności i stabilnego klimatu.
  5. Powinniśmy też korzystać częściej z praw wynikających z Konwencji Aarhus, która gwarantuje prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostęp do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska. Dzięki temu można egzekwować od władzy realizację jej obowiązków w tym zakresie na drodze sądowej.
  6. Istnieje również możliwość stosowania art 364 p.o.ś. (wstrzymanie działalności z powodu zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Na przykład w przypadku problemu uciążliwości zapachowych i wystąpienia zagrożenia dla zdrowia psychicznego ludzi. W ujęciu holistycznym bowiem zdrowie człowieka obejmuje nie tylko jego fizyczność, ale i psychikę, której podstawą jest dobre samopoczucie. Taka wykładnia może pozwolić organom Inspekcji Ochrony Środowiska na ograniczenie legalnej, lecz uciążliwej działalności, jako zagrażającej życiu lub zdrowiu człowieka.
  7. Należy ponadto dążyć do wprowadzenia prawa podmiotowego do czystego środowiska. Dawałoby to większe możliwości, na przykład w zakresie zanieczyszczenia powietrza, korzystania z prawa do nieskażonego środowiska jako dobra osobistego człowieka. A co za tym idzie – poszukiwania ochrony w trybie powództwa o naruszenie dóbr osobistych.
  8. Podejmujmy działania, aby przekonać jak największą liczbę samorządów do stosowania Karty Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Stwarza ona możliwość na systemowe i kompleksowe rozwiązywanie problemu.  
  9. Musimy dążyć do tego, aby ograniczyć postępujące wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miast i wsi, którzy mają problemy z dojazdem publicznym transportem do miejsc pracy, ośrodków zdrowia czy placówek kulturalno-oświatowych. W tym celu można m.in. udostępnić dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących czy wprowadzić autobusy na telefon. Niezbędne jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa.

Blok D - Efektywność wymiaru sprawiedliwości

  1. Działanie sądów trzeba poprawiać. Gwarancję sprawiedliwego wyroku daje tylko sąd, który jest niezależny, kompetentny, rozliczalny i efektywny. Dlatego rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów, czy struktury i organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, nie wolno nam się nigdy zgodzić na utratę podstawowych wartości konstytucyjnych tych instytucji: sądy muszą być niezależne, a sędziowie niezawiśli.
  2. Należy popierać kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości, dzięki temu duża część dokumentacji w postępowaniu będzie dostępna w wersji elektronicznej i zgodna ze standardami WCAG 2.0, uwzględniającymi specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
  3. Musimy dążyć do tego, aby wszystkie osoby pracujące w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, przeszły przeszkolenie w zakresie szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz działań antydyskryminacyjnych. Tę wiedzę należy także włączyć do programu studiów prawniczych, w tym szkoleń aplikantów oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
  4. Podejmujmy działania na rzecz zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie, jako niezgodnej z postanowieniami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W to miejsce wprowadzajmy różnorodne formy pomocy oparte na modelu wspieranego podejmowania decyzji.
  5. Potrzebny jest też plan na poziomie centralnym dotyczący całościowej deinstytucjonalizacji opieki nad osobami z niepełnosprawnościami. Apelujmy do władz i parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy w tym zakresie i wdrożenie Krajowego Programu Deinstytucjonalizacji.
  6. Musimy dążyć do zmiany obecnego sądowego systemu kontroli inwigilacji jednostki przez służby specjalne. Po zakończeniu postępowania w sprawie osoba, której rozmowy nagrano, powinna być o tym informowana. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności podsłuchów. Sądom należy zaś zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe w tym zakresie. Warto także rozważyć, czy nie wprowadzić systemu znanego z Niemiec czy Wlk. Brytanii, gdzie zasadność inwigilacji badają pozasądowe, niezależne organy.
  7. Jedną z bolączek polskiego sądownictwa jest nieefektywny system korzystania z biegłych sądowych. Tymczasem ich rola w procedurze sądowej jest niezwykle ważna, często bezpośrednio wpływająca na orzeczenie. Dlatego potrzebna jest weryfikacja sposobu ich doboru  oraz stworzenie centralnego rejestru biegłych sądowych.
  8. Niezbędne są zmiany w stosowaniu języka urzędowego w sądach oraz poprawa komunikatywności uzasadnień wyroków. Obywatelowi, który nie rozumie wyroku sądu, trudno zaufać wymiarowi sprawiedliwości. Warto w tym zakresie lepiej wykorzystywać nowe technologie. Zaufanie mogłoby umocnić także wprowadzenie jawności algorytmów przyznawania spraw sędziom. Ponadto ważne jest, aby obywatele mieli poczucie, że samym sędziom zależy na większej otwartości i wprowadzaniu koniecznych zmian.
  9. Należy zadbać o wykorzystywanie nowoczesnych form edukacji prawnej obywateli. Niezwykle skutecznym narzędziem w tym zakresie jest symulacja procesu sądowego. Uczy nie tylko podstaw postępowania przed sądem, ale także widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych ocen i zachowania szacunku dla innych. W tym kontekście musi niepokoić wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za udział w takich formach przybliżania i objaśniania pracy sądów obywatelom.   
  10. Żeby reforma wymiaru sprawiedliwości przynosiła oczekiwane rezultaty, konieczne jest zastosowanie właściwych metod do pomiaru efektywności pracy sądów. Musimy dążyć do tego, aby w tym zakresie były brane pod uwagę zarówno czynniki ilościowe, jak i jakościowe. Ogromnie ważne jest również to, aby system ten był czytelny dla obywateli.

Spotkanie regionalne RPO we Wrześni: transport publiczny, czyste powietrze, konstytucyjne standardy

Data: 2019-03-13
  • Na spotkanie z Adamem Bodnarem we Wrzesińskim Ośrodku Kultury przyszło 40 osób. Wielu z nich zaangażowanych jest w walkę o czyste środowisko i usuwanie skutków uciążliwych inwestycji. Przyszli też lokalni działacze polityczni z różnych partii, obywatele zaniepokojeni łamaniem Konstytucji.
  • „Miałam Konstytucję naklejoną na witrynie mojego sklepu”
    „Jestem sołtysem”
    „Interesuje mnie sytuacja w kraju”
    „Działam w PSL i organizacji ekologicznej”
    „Jestem w sprawie szkoły muzycznej we Wrześni”
    „Jestem z partii pana premiera Gowina”.
  • Tak się przedstawiali uczestnicy spotkania. Ale dyskusja skupiła się na sprawach samorządu, bo jak powiedział Adam Bodnar, walka o prawa człowieka to nie tylko walka o wielkie hasła.

Na początku rzecznik praw obywatelskich dostał kwiaty od mieszkanki Kawęczyna koło Wrześni. Tam – w Kawęczynie, Marzeninie i Gulczewie działają smrodliwe fermy hodowlane. Kiedy mieszkańcy dwa lata temu zgłosili problem na spotkaniu regionalnym w Gnieźnie, RPO zareagował, przyłączył się do postępowania przed sądem administracyjnym i doprowadził do unieważnienia decyzji pozwalającej na rozbudowę kompleksu. - Te kwiaty należą się ekspertom Biura - dyr. Piotrowi Mierzejewskiemu i dyr. Łukaszowi Kosiedowskiemu - powiedział Adam Bodnar.

Przyszła też kobieta, która przedstawiła się jako „emerytka z rocznika 1953”, żeby podziękować – to jej (i 140 tys. innych kobiet) sprawę Rzecznik wygrał przed tygodniem przed Trybunałem Konstytucyjnym. TK uznał, że sposób przeliczenia ich wcześniejszych emerytur na normalne był niekonstytucyjny i teraz mogą liczyć na podwyżkę. – Przeszłam na emeryturę wcześniejsza, bo firma w której pracowałam zwalniła pod hasłem „już coś Pani ma, to może pani odejść”. Zgodnie z ustawą miałam prawo do przeliczenia sobie emerytury  po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego. Ale dla mojego rocznika zastosowano nowe przepisy i wyszło, że moja powszechna emerytura będzie niższa niż ta wcześniejsza. Najpierw się załamałam, ale potem znalazłam w internecie, że kobiety się organizują. Pisałam do posłów, do Rzecznika, w końcu sąd zadał w tej sprawie pytanie do Trybunału Konstytucyjnego. I wygraliśmy. Teraz mam pytanie, jak mam moją sprawę załatwić – do kiedy mam prawo wnieść o ponowne przeliczenie emerytury?

- Walka o prawa człowieka to nie tylko walka o wielkie hasła – tylko staranie się o rozwiązanie wielu tych, z pozoru drobnych – mówił zebranym Adam Bodnar.

Rzecznik wie o podobnych problemach przede wszystkim ze skarg od ludzi, choć może też interweniować z urzędu, na podstawie doniesień medialnych. Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski także przystępując do spraw przed sądami, w tym administracyjnymi, składając kasacje i skargi kasacyjne, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Zatem co z emeryturą wcześniejszą dla rocznika 1953?

RPO: W normalnym świecie ZUS sam by już przeliczał emeryturę. Proszę składać wnioski, czas się liczy od dnia opublikowania wyroku w Dzienniku Ustaw. My będziemy się temu procesowi przyglądać.

Niestety, mamy już złe precedense – niewykonany do tej pory wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów krzywdzących opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami.

Kiedy, w jakim wieku, człowiek zaczyna kłamać?

RPO: To jest pytanie do psychologa rozwojowego (Psycholożka obecna na sali mówi, że dzieje się to w momencie, kiedy pojawia się zdolność do abstrakcyjnego myślenia).

Jak to możliwe, że starostwo uniemożliwia gminie uchwalenie planu przestrzennego, który uniemożliwiłby budowę uciążliwych ferm? Sąd – dzięki pomocy RPO – uznał, że blokada ze strony starostwa była niesłuszna, ale starostwo nadal tego planu nie uzgadnia.

RPO: Widzimy konflikt między różnymi szczeblami samorządu, bo mają one różne wizje rozwoju. Naszym głównym problemem jest długotrwałość tworzenia planów zagospodarowania przestrzennego.

To, co warto pokreślić, to prawo Rzecznika do występowania do sądów administracyjnych o rozpatrywanie spraw dotyczących środowiska poza kolejnością. To nam się coraz częściej udaje – bo przecież nie można doprowadzić do tego, by sporna decyzja zostanie przeprowadzona zanim sąd się wypowie.

Jak wyrównać szale, kiedy władze samorządowe są bardzie przychylne uciążliwemu biznesowi, a nie mieszkańcom.

Gminy straszą mieszkańców, że jeśli sprzeciwią się inwestorom, to będzie pozew.

RPO: Nie da się tego analizować ogólnie. Ale obawa samorządu przed pozwem może się łączyć z istnieniem jakichś listów intencyjnych. Jeśli tak, to trzeba się skupić na lepszej kontroli samorządów i zobowiązań, jakie podejmują za obywateli.

Do 20 proc. sołectw nie dociera w Polsce żadna komunikacja publiczna, a są takie, gdzie jeździ tylko autobus szkolny.

RPO: to jest bardzo ważny temat. Doprowadziliśmy do tego, że w Polsce do aktywnego życia i korzystania z praw potrzebny jest prywatny samochód. To właśnie jest wykluczenie transportowe. Na szczęście zaczęliśmy o tym mówić (blog Z biegiem szyn, raport Klubu Jagiellońskiego, panel 5 na II Kongresie Praw Obywatelskich).

Jak rozwiązać problem: nie uda się bez inwestycji szczebla centralnego.

Barbara Imiołczyk, BRPO: najprostszym, choć niewystarczającym ruchem, jest np. otwarcie dla wszystkich autobusów szkolnych.

Źle ustalane przystanki dla autobusów szkolnego.

Kierowca nie chce dzieci wysadzić pod domem, tylko 800 m dalej, na przystanku

RPO: Sprawdzimy. Ale kierowca raczej nie może dzieci wysadzać na drodze. Może da się przenieść przystanek?

Zdawalność na prawo jazdy w Wielkopolsce jest niższa niż gdzie indziej.

RPO:  Tej kwestii Rzecznik nie ma jak zbadać. Tym mogłaby się jednak zająć Najwyższa Izba Kontroli.

Zabieranie prawa jazdy bez realnej możliwości odwołania (bo przed SKO trwa to zbyt długo) – a bez prawa jazdy nie da się funkcjonować

RPO: Zaskarżyłem te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, ale uznane zostały prawie w całości za zgodne z Konstytucją.

Problem wydawania prasy przez samorządy – jak mieszkańcy mają zaradzić na proces ograniczający wolność słowa?

RPO: Problem istnieje od lat i od lat jest nierozwiązany. Samorządy powinny wydawać biuletyny i prowadzić strony internetowe. Wydawanie gazet nie jest zadaniem władzy publicznej tylko prawem obywateli.

To nie tylko kwestia – promowanie lokalnych władz, ale też zagarnianie reklam z rynku lokalnego (kosztem prywatnych wydawców) i przewagę konkurencyjną samorządowego wydawcy, który swoich autorów może zatrudniać na etatach w urzędzie[1].

Jak reagować na nierzetelnych dziennikarzy lokalnych?

RPO: Żądać sprostowań i pozywać dziennikarzy o ochronę dóbr osobistych.

Jak można skutecznie zaprotestować przeciwko „Bóg, honor i ojczyzna” na paszporcie?

RPO: Jedyne, co mogę powiedzieć, to że wysłałem opinię w tej sprawie do MSWiA i spotkałem się z hejtem.

Jak otworzyć popołudniową szkołę muzyczną we Wrześni?

Tu przeprowadza się wiele rodzin, w których dzieci uczyły się już muzyki. Szkoły nie ma, mimo że starostwo zapewniło miejsce i środki. Ale ministerstwo kultury nie daje na to zgody, bo mamy szkołę muzyczną 25 kilometrów stąd.

RPO: Musimy się temu przyjrzeć. Jeśli to była nie decyzja administracyjna, ale wewnętrzna Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – może być kłopot. Tak przegraliśmy sprawę Muzeum II Wojny Światowej.

Wywóz odpadów – jest to działalność gospodarcza wymagająca wpisu do rejestru, co utrudnia prowadzenie działalności polegającej na wywozie własnych odpadów. Dlaczego? Czy można to zmienić?

RPO: Sprawdzimy.

Polityka rozdawnicza państwa: jako przedsiębiorca na to zarabiam, ale jako obywatel jestem w tym pomijany? Co mogę z tym zrobić?

RPO: Ma Pan prawo głosu.

Lata pracy nieudokumentowane z powodu braku wpisu w książeczce ubezpieczeniowej – czy da się temu zaradzić?

RPO: Może da się to wyjaśnić? Choć może być z tym trudno, bo wiele zakładów poupadało

Skoro macie tyle spraw w Biurze, to znaczy, że administracja w Polsce nie działa.

RPO: To nadmierne uproszczenie. Państwo działa skutecznie w wielu dziedzinach – nawet tego nie zauważamy. Więc zamiast mówić „państwo w ogóle nie działa”, umieśćmy je na skali od 0 do 100.  Państwa skandynawskie są bliskie setki, Polska – owszem, spada, ale to nie dzieje się z dnia na dzień (zdaniem RPO jesteśmy raczej w połowie skali).

- Tak, ja widziałam to w Turcji, to trwało 8-9 lat i na początku to wyglądało nawet całkiem sensownie – opowiadała uczestniczka spotkania, a pozostali słuchali tego z uwagą.

RPO dodał, że proces ten trwa i polega na tym, że obywatele przestają wyrażać sprzeciw (Co opisała niedawno Ece Temulkuran w książce „How to lose a country”).

Wiele rzeczy bardzo niepokoi (choćby działanie prokuratury, która jest już poza jakąkolwiek kontrolą), ale ciągle wiele instytucji działa.

A dlaczego Rzecznika powołują politycy, a nie obywatele?

RPO: Pomyślmy o tym tak: zmiana standardów konstytucyjnych może dać efekt gorszy od zamierzonego. Mnie co prawda wybrali politycy, ale byłem przecież kandydatem organizacji pozarządowych, które przekonały do mojej kandydatury polityków.

Żeby zmienić ten system, trzeba by zmienić Konstytucję. Co więcej, osoba wybierana w wyborach powszechnych, musi zdobywać przychylność większości. Czy to daje gwarancję ochrony praw jednostki?

Czy ograniczenie budżetu RPO to przemoc ekonomiczna?

RPO: Nie. Nie nadużywajmy słów – przemocą ekonomiczną jest sytuacja, gdy w rodzinie ktoś komuś nie daje pieniędzy po to, by wymusić jakieś zachowanie.

Z jakiego regionu Polski jest najwięcej skarg?

RPO: W różnych regionach ludzie skarżą się na różne rzeczy, więc trudno to porównywać.

Jaki procent spraw do RPO dotyczy dyskryminacji, zwłaszcza ze względu na płeć czy orientację seksualną

RPO: Niewiele. Ludzie tego nie zgłaszają – to wynika z badan (np. tylko 5 proc. osób dotkniętych mową nienawiści zgłasza takie przestępstwo).




[1] Dorota Głowacka , Adam Ploszka, Wydawanie gazet przez jednostki samorządu terytorialnego - wątpliwości konstytucyjne, http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.ekon-element-000171328929

 

Jak działa państwo w Turku – spotkanie regionalne RPO o tym, że "nie mamy pańskiego płaszcza"

Data: 2019-03-12
  • Mieszkańcy Turku opowiedzieli Adamowi Bodnarowi, jak państwo obchodzi swoje własne prawo, oszczędzając na obywatelach
  • Górnicy mówili o strategii ZUS, by bez zmiany ustawy emerytalnej wydłużać wiek emerytalny (metodą – „ale Pan nie był górnikiem”)
  • Rząd nie wykonuje postanowienia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie pomocy dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością. A jak człowiek ubiega się w urzędzie o pomoc, to – na czas postępowania - zawiesza się mu wypłatę dotychczasowej świadczenia
  • Konserwator zabytków zakazał termomodernizacji, choć sąsiednie podobne domy zostały już tak wyremontowane…

Na spotkanie z Adamem Bodnarem w Turku 12 marca 2019 r. przyszło w południe 50 osób. Z trudem pomieściliśmy się w sali Muzeum Miasta. Tematy? Emerytury górnicze, sytuacja osób w niepełnosprawnościami, krzywdy, jakie spotykają ludzi, niezrozumiałe procedur.

Wiele osób zgłaszało już swoje sprawy do Rzecznika, ale dostało odpowiedź, że RPO „nie może pomóc”. – No to co Pan może? – pytali.

- Rzecznik to taki dziwny urząd, który nie wydaje poleceń, ale może interweniować, jeśli dostanie sygnał a prawo daje mu możliwości – mówił Adam Bodnar.-  Może przyłączyć się do spraw przed sądami (jak w tym tygodniu – w sprawie zatrucia ziemi koło Bydgoszczy), przed Trybunałem Konstytucyjnym (jak w przypadku emerytur kobiet z rocznika 1953). Możemy interweniować w indywidualnych sprawach, zwracając uwagę na to, co nie działa, albo kierować do ministrów wystąpienia (zwane generalnymi) – przedstawiamy kompleksowo problemy, przedstawiamy argumentację prawną, pokazujemy, jak i dlaczego trzeba poprawić prawo.

RPO jest urzędnikiem niezależnym. – Nie należę do żadnej partii, do polityki się nie wybieram, nie będę się ubiegał o drugą kadencję – bo to by wymagało zabiegów o poparcie polityków. Odpowiadam tylko przed parlamentem, któremu przedstawiam szczegółowe sprawozdania o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – powiedział Adam Bodnar.

Rzecznik działa na podstawie zgłoszeń od obywateli – takich, jak na spotkaniach, ale także przekazywanych pocztą lub w rozmowach z prawnikami. Rzecznik pracuje w Warszawie, ale w kilku miastach ma punkty przyjęć – np. w Poznaniu.

Warto pamiętać, że RPO nie jest jedyną instytucją, jaka może pomóc – specjalizują się one w różnych kwestiach i warto z ich pomocy korzystać. Warto też korzystać z pomocy specjalistów dzięki infoliniom.

Pytanie z sali: Jak to jest prawnie dopuszczalne, że pisma z Biura RPO nie są przez Pana podpisane, tylko przez jakiegoś pracownika?

RPO: Bo Rzecznik – zgodnie z ustawą – pracuje przy pomocy Biura, zgodnie z wewnętrznymi procedurami kontroli jakości. Nowych spraw mamy 20-30 tys. rocznie. Sam nie dałbym rady wszystkiego przeczytać i podpisać.

Jak się wydłuża wiek emerytalny  – praktyka ZUS w Koninie. Emerytury górnicze

- Górnikom przysługują wcześniejsze emerytury – ale ja się dowiedziałem, że mimo pracy w kopalni nie jestem górnikiem. Tak sobie uznał ZUS. Ja jeszcze mam pracę, ale koledzy po reorganizacjach zostali z niczym – opowiada jeden pan.

Na sali jest wielu mężczyzn w średnim wieku w podobnej sytuacji. Zwolnili się tego dnia z pracy, aby opowiedzieć o tym RPO. Z ich relacji wynika, że problem pojawił się latem 2016 r., po zmianie kierownictwa ZUS w Koninie.

Choć przepisy o emeryturach górniczych się nie zmieniły, tutejszy ZUS zaczął je wtedy inaczej interpretować: wykorzystuje każdą możliwość, by nie uznać danego stanowiska za „górnicze”. Albo stwierdza, że stanowiska nie ma w ministerialnym wykazie (choć praca miała charakter górniczy), albo – jeśli stanowisko jest w wykazie, to ZUS uznaje czyjąś pracę za niemającą charakteru górniczego. Człowiek nie ma innego wyjścia tylko iść do sądu – a ZUS-owska strategia procesowa zmierza do przewlekania rozstrzygnięć sądu, gdzie sprawy trwają miesiącami. I tak ZUS zmusza ludzi do wygrywania – ludzie płacą składki i nie mają prawa do świadczeń.

Zebrani podają przykłady sprzecznych decyzji, odmawiania ludziom świadczeń już raz przyznanych, trzymania ludzi w zawieszeniu.

Jeden z obecnych miał już emeryturę górniczą, zawiesił ją jednak. A kiedy wystąpił o przywrócenie świadczenia, odmówiono mu.

RPO: To jest klasyczna sprawa na interwencję Rzecznika.

Widać jasno, że naruszane jest prawo do dobrego rządzenia – czyli tego, że mamy prawo przewidywać decyzje urzędnicze (patrz – sprawa Moskal przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu). To jest też sprawa do systemowego zajęcia się – mamy w Biurze wybitnych ekspertów od prawa pracy i zabezpieczenia społecznego. Możemy zapytać ZUS o sposób interpretowania przepisów w Koninie, możemy zapytać o to Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Możemy zapytać sądy o czas rozpatrywania spraw emerytalnych. Możemy sprawdzić wyroki i wnieść do Sądu Najwyższego o ujednolicenie orzecznictwa.

Opiekunowie dorosłych osób z niepełnosprawnościami: jak mamy żyć?

Opiekun osoby dorosłej dostaje 620 zł. Jak Pan chce to zmienić (korzystając ze stanowiska Trybunału Konstytucyjnego, że podział na opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością – pomoc 1470 zł - i opiekunów dzieci, jest niezgodny z Konstytucją), Może Pan złożyć wniosek do gminy. Ale na czas postępowania zawieszą Panu świadczenie. A postępowanie trwa nawet osiem miesięcy. To z czego mamy żyć?

RPO: Wyrok TK jest z 2014 r. i dotychczas rząd go nie wykonał. To jest absolutny skandal w państwie prawa. Część opiekunów idzie w tej sytuacji do sądów administracyjnych. Są też samorządy, które nie czekają na wyroki, lecz podnoszą ludziom świadczenia (ale prezydent Sopotu, który tak zrobił, ma teraz postępowanie o naruszenie dyscypliny finansowej).

Co w tej sytuacji może Rzecznik? Może krzyczeć głośno, że to jest niesprawiedliwe. I zachęcać ludzi do drogi sądowej.

Ale jeśli jest tak, jak Pan mówi, że w czasie procedury w urzędzie (zamiana świadczenia pielęgnacyjnego na zasiłek opiekuńczy) zawiesza się pomoc dla rodziny, to musimy się tym zająć. Bardzo Panu dziękuję za zwrócenie uwagi na ten problem.

Dom Pomocy dla osób z niepełnosprawnością umysłową i chorujących psychicznie

- Charakter DPS się zmienił – mamy osoby potrzebujące wsparcia medycznego, a pomocy pielęgniarskiej zaczyna dramatycznie brakować. A jeśli nie ma pielęgniarki, to kto poda leki, kto je rozdysponuje na mieszkańców?

U mnie jedna pielęgniarka ma sto osób pod opieką. A nasi mieszkańcy nie mogą już korzystać ze wsparcia środowiskowego, potrzebują bardziej skomplikowanej pomocy. Państwo problemu nie zauważa – i tak będzie dopóki nie zdarzy się tragedia.

Co musi się wydarzyć, by ktoś się tym zajął i nam pomógł?

RPO: Problem polega na tym, że:

  • starzejmy się jako społeczeństwo – i nie jesteśmy w stanie zająć się sami naszymi krewnymi,
  • koordynacja działań między resortami szwankuje. A taki DPS podlega i Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, i Ministerstwu Zdrowia,
  • A do tego dramatycznie brakuje nam pielęgniarek.

I to się skupiło na Pani instytucji. Rzecznik jest od tego, by się o rozwiązanie problemu upominać – ale gwarancji sukcesu nie dam.

Wykluczenie transportowe w Turku

- Tu nie ma jak dojechać do Łodzi czy Poznania. Tu nie ma nic – a ludzie są starsi, nawet prawo jazdy mają, ale nie pojadą. Ani pociągu, ani autobusu – głos zabiera 84-letni przedsiębiorca, który przyszedł głownie poskarżyć się na niezrozumiałe formularze PIT i bezsens płacenia groszowych podatków w jego sytuacji.

Zebrani uśmiechają się – ale Adam Bodnar mówi: to jest bardzo ważny problem, w całej Polsce. Nie tylko dla osób starszych. Młodzi ludzie nie mają jak korzystać z zajęć pozalekcyjnych (bo ostatni autobus odjeżdża po lekcjach). Nie da się tego rozwiązać bez dotacji centralnych dla samorządów – by wsparły połączenia komunikacyjne dla młodych, seniorów i osób z niepełnosprawnościami.

Jak się ociepla domy objęte ochroną konserwatora zabytków?

Część domów w Turku udało się ocieplić. Ale zmienił się konserwator zabytków – i teraz już ocieplać nie wolno. Sprawa jest w sądzie. Ludzie marzną. A obok stoi taki sam dom termomodernizowany i to z poszanowaniem charakteru domu. Czy Rzecznik może nam pomóc?

RPO: Czyli macie sytuację, że z powodu zmiany interpretacji przepisów ludzie są traktowani niejednakowo? A prawo własności i prawa lokatorów zostały ograniczone? Musimy się temu przyjrzeć.

Mieszkańcy miast - właściciele gospodarstw po rodzicach

Jeśli ma się takie gospodarstwo, to nie można korzystać z programów wsparcia i dotacji (bo nie są formalnie rolnikami).

Jakie mamy szanse w sporze z funkcjonariuszem publicznym?

Pan czyta z kartki prawnicze pytania o to, kto jest stroną postępowaniu dyscyplinarnym wobec funkcjonariusza publicznego. – Pani B. upoważniła mnie o przekazanie tej sprawy – mówi.  

Okazuje się, że prokurator zniesławił tę osobę,  a ona nie ma jak się bronić.

RPO tłumaczy zasady obrony przed zniesławieniem: to przede wszystkim wytoczenie powództwa. Postępowania dyscyplinarne (w różnych zawodach) nie do końca temu służą. Z taką sytuacją, jak Pan opisuje, nie spotkałem się.

Pytania różne

  • Czy interweniuje Pan w sprawach o areszty wydobywcze?
  • Czy zaskarży Pan dla działkowców ustawę PZD do TK? (RPO: Wie Pan, chyba najwyższa pora, by przyjrzeć się temu, jak działa ustawa o Polskim Związku Działkowym)
  • Czy zrobicie coś z ekranami dźwiękochłonnymi (pół bloków ma, a pół – nie)? Czy można zmienić tę ustawę? (RPO: uciążliwe inwestycje to coś, co nam bardzo leży na sercu. I jesteśmy nawet dosyć skuteczni)

O kłopotach jesieni życia i dobrych sposobach radzenia sobie z nimi. Spotkanie RPO z Lubaczowską Radą Seniorów

Data: 2019-01-09
  • Rada Seniorów w Lubaczowie nie ogranicza się do kontaktów z seniorami – współpracuje z młodymi i ludźmi w średnim wieku
  • Zna potrzeby mieszkańców. Rozumie, że praw seniorów nie będzie, jeśli nie zadbamy o prawa młodych
  • Ale młodzi muszą też zadbać o prawa starszych – zwłaszcza tam, gdzie internet, nowe technologie i nowe formy sprzedaży oraz usług finansowych rodzą dla seniorów kłopoty

13-tysięczny Lubaczów jest laureatem III edycji Złotej Księgi Dobrych Praktyk na rzecz Społecznego Uczestnictwa Osób Starszych jako  „Miasto z sercem otwartym dla Seniorów”.

Rada Seniorów jest jednym z elementów działania społeczności na rzecz seniorów. Poza tym wydawany jest Miejski Informator dla Seniorów; prowadzona jest akcja „Miejsce przyjazne Seniorom”, w wyniku której 18 sklepów i zakładów usługowych daje upusty na zakupy i usługi dla osób starszych. Seniorzy mają swoją stronę internetową– www. seniorzy.lubaczow.pl

Lubaczowska Rada Seniorów powstała jako organ doradczy i konsultacyjny (pierwsze posiedzenie odbyło się 18 marca 2016 r.). Teraz trwa jej II kadencja. W skład rady wchodzi 13 członków, którzy pochodzą z różnych organizacji pozarządowych oraz podmiotów działających na rzecz seniorów. Na spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem opowiadali o swoich działaniach.

- W naszym mieście jest wszędzie blisko, łatwo nawiązywać kontakty. Myślimy o dołączeniu się do ruchu Slow Cities. Państwo żyjecie w wielkich miastach, w dużym pędzie, my nie. Ale gdyby tak sprawdzić, to pewnie by się okazało się, że częściej bywamy w teatrach niż wy – powiedział burmistrz Lubaczowa Krzysztof Szpyt.

- Zaczęliśmy od tego, że pojechaliśmy w Polskę i poznaliśmy działanie Uniwersytetów III Wieku i rad seniorów. Zrobiliśmy też badania o potrzebach naszych seniorów. Teraz w ramach rady spotykamy się raz w miesiącu i omawiamy najważniejsze problemy (w mniejszych grupach – częściej). Dbamy o to, by ludzie wychodzili z domu, spotykali się.

Z inicjatywy Rady burmistrz Krzysztof Szpyt otworzył Centrum Aktywności Seniorów - miejsce, gdzie odbywają się spotkania tematyczne z zaproszonymi gośćmi oraz cotygodniowe zebrania Seniorów – amatorów rękodzieła, brydżystów, chóru. Członkowie Rady zainicjowali różne wydarzenia odpowiadające na potrzeby osób starszych oraz integrujące ich z mieszkańcami Lubaczowa.

Po konsultacjach z Radą zostały dokupione  dodatkowe ławki,  które ulokowane zostały w różnych miejscach miasta. Radni Seniorzy byli również inicjatorami wydania Lubaczowskiego Informatora dla osób starszych oraz organizatorami czterech edycji Lubaczowskich Dni Seniora. Członkowie rady uczestniczyli także w różnych konkursach i projektach ze środków zewnętrznych.

W ciągu ostatniego roku nasiliła się współpraca z Młodzieżową Rada Miasta. Przykładem czego może być udział obu rad w projekcie „Międzypokoleniowe smaki życia”. Życie seniorów będzie lepsze, jeśli młodzi nie będą wyjeżdżać z Lubaczowa, więc działania na rzecz młodych wspierają seniorów. Pomysł Lubaczowa polegał na tym, że zanim zaczęły się konkretne projekty, dużo energii poświęcono na integrację towarzyską, tworzenie szans wspólnego spędzania czasu.

Działa koło diabetyków, seniorzy próbują tłumaczyć, że są lepsze sposoby na smutek życia niż alkohol.

Problemy

  • Problem z nowymi technologiami: zmuszanie do posiadania kont elektronicznych (a nikt nie uczy, jak z tego korzystać, więc codziennie pod bankiem stoi kolejka seniorów, którzy chcą wybrać pieniądze, choć obok jest bankomat), niezrozumiały język w bankach, pokrętne instrukcje usługi naruszenia praw w relacjach konsumenckich. – Żeby normalnie funkcjonować, człowiek musi prosić o pomoc. To nie jest kwestia samych umiejętności komputerowych, ale kombinacji spraw cyfrowych, finansowych, nowych form zawierania umów (sprzedaż przez telefon), nowej dla seniorów praktyki naciągania (wspólnie ustaliliśmy, że warto zacieśnić współpracę z powiatowym rzecznikiem konsumentów).
  • Nie ma jak wyjechać z mniejszych miejscowości do lekarza. A jak zrobią weryfikację praw jazdy, to seniorzy nie będą już jak mieli dojechać do Rzeszowa do szpitala.
  • Miasto się rozrasta i choć nadal wszędzie jest blisko, to dla seniorów zaczyna być za daleko. Dlatego zainwestowaliśmy w ławeczki. Ale przydałby się transport dla seniorów (choćby samochód, który dowiezie seniorów na organizowane dla wszystkich spotkania).
  • Więźniowie III piętra – w blokach w Lubaczowie nie ma wind. Chcielibyśmy doprowadzić do tego, by ludzie zamieniali się z seniorami na niższe piętra.
  • Kłopoty ze służbą zdrowia, z dostępem dla lekarza. Ale Lubaczów organizuje rehabilitację w domach.
  • Kołu diabetyków przydałby się łatwo dostępny lokal.
  • 30 emerytów mundurowych z Lubaczowa ma obcięte emerytury do 1600 zł (ustawa „dezubekizacyjna”).

Sesja 5. Wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miejscowości (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Transport publiczny kończy się, kiedy nawet „graficiarze” nie chcą pisać na przystankach.
  • Za bilet ze Słupska trzeba zapłacić ok. 200 zł, a za bilet do Londynu 20 zł.
  • Tam gdzie jest tabliczka „sołtys”, powinien przejeżdżać autobus.

Brak połączeń kolejowych czy autobusowych przyczyną wykluczenia transportowego!

Wiele nie tylko wsi, ale też mniejszych miast jest „odciętych od reszty kraju i świata”. Ta sytuacja staje się coraz bardziej powszechna. Wielu mieszkańców, aby dostać się do lekarza, czy skorzystać z innych usług publicznych, jest zmuszonych prosić sąsiadów lub rodzinę posiadającą samochód.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podnosił kwestię powszechnego wykluczenia transportowego, w szczególności dotyczącego mniejszych gmin i miejscowości. W dobie kryzysu komunikacji publicznej (kolejowej oraz autobusowej) oraz wysokich kosztów komunikacji samochodowej, istnieje coraz większa bariera z równym dostępem do edukacji publicznej, służby zdrowia oraz innych usług publicznych. Obecna sytuacja ma bezpośrednie znaczenie dla możliwości korzystania z praw przez młodzież, osoby starsze oraz osoby z niepełnosprawnością. Panel ma na celu wypracowanie rozwiązań, które pozwoliłyby na zmierzenie się z tym problemem.

Ten trud podjęli eksperci:

  • Karol Trammer – aktywny publicysta. Założyciel i redaktor naczelny dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”,
  • Marcin Kiciński – autor/współautor kilkudziesięciu publikacji z obszaru transportu i logistyki,
  • Marcin Skonieczka – wójt gminy Płużnica,
  • Andrzej Berezowski – redaktor Tygodnika Solidarność, dziennikarz, publicysta,
  • Tomasz Emiljan – dyrektor Departamentu Infrastruktury Najwyższej Izby Kontroli,
  • Jarosław Komża – ekspert Związku Powiatów Polskich,
  • oraz moderatorka

Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych w BRPO.

Dane statystyczne podane w komunikacie CBOS Nr 125/2017 wskazują, że w 75% gospodarstw domowych jest samochód osobowy, 14% nie ma, bo nie chce, 9% chciałoby mieć, ale nie stać, a 2% chciałoby mieć, ale nie ma z innych powodów.

Należy odnotować też, że od 25 lat, czyli od momentu monitorowania liczby samochodów w gospodarstwie, bardzo wyraźnie zmniejszył się odsetek badanych niemających samochodu w swoim gospodarstwie.

Jak podaje GUS, patrząc na miejsce zamieszkania, to większy odsetek gospodarstw domowych na wsi niż w mieście posiadał samochód osobowy, motocykl, skuter, motorower lub rower.

W raporcie Najwyższej Izby Kontroli z 2015 r. „Funkcjonowanie Regionalnego Pasażerskiego Transportu Drogowego” (KIN.410.007.00.2015, Nr ewid. 26/2016/P/15/035/KIN) można przeczytać, że „…skontrolowane samorządy na ogół nie były zainteresowane organizacją publicznego drogowego transportu zbiorowego i – do czasu kontroli NIK – jedynie administrowały tym transportem. Połowa kontrolowanych samorządów nie badała i nie analizowała potrzeb przewozowych w publicznym transporcie zbiorowym, z tym z uwzględnieniem potrzeb osób niepełnosprawnych i osób o ograniczonej zdolności ruchowej…”.

Wszyscy uczestniczący w gorącej dyskusji zgodzili się, że wykluczenie transportowe dotyczy właściwie całego obszaru kraju i jest ono znacznie poważniejsze na obszarach wiejskich. Liczba samochodów na obszarach wiejskich jest wynikiem braku transportu publicznego, a samochód jest jedynym środkiem komunikacji. Zgodzono się, że wykluczenie transportowe skutkuje wykluczeniem społecznym, zawodowym, wpływa negatywnie na rozwój całych obszarów i uderza najbardziej w ludzi najsłabszych, biednych, starszych i z niepełnosprawnościami.

Brak transportu publicznego i konieczność posiadania dużej liczby samochodów przyczynia się do zatorów na autostradach i drogach krajowych i tym samym do degradacji środowiska.

Wskazywano na sposoby organizowania transportu zbiorowego u naszych sąsiadów za granicą. Np. w Czechach udało się zapewnić komunikację na dobrym poziomie. Szukając koniecznych rozwiązań zwrócono uwagę na wprowadzenie nowych instrumentów prawnych, które mogłyby poprawić sytuację. To co można zrobić na już to otworzyć dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących. Kolejnym etapem powinno być wprowadzenie autobusów na telefon. Natomiast docelowo należy skupić odpowiedzialność za cały transport autobusowy i kolejowy w samorządach województw.

Prawo jednak nie zmieni wszystkiego. Bardzo ważne jest budowanie świadomości obywatelskiej, o tym jak wielką rolę dla naszych praw odgrywa możliwość korzystania z komunikacji publicznej.

Ważna jest też współpraca między samorządami i zawiązywanie partnerstw czy porozumień.

Przywołano dobry przykład powiatu lipnowskiego, gdzie udało się założyć własny transport i zbudować sieć połączeń w powiecie. Dokonano tego głównie mając na uwadze zatrzymanie młodych ludzi w gminach. Tam gdzie nie ma komunikacji odchodzenie młodych ze wsi, czy małych miejscowości do większych aglomeracji obserwuje się już na poziomie szkoły średniej.

  • WNIOSKI: problem wykluczenia transportowego nie sprowadza się tylko do braku możliwości korzystania z komunikacji publicznej, ale dotyka też kwestii społecznych, gospodarczych. Bezpośrednio ogranicza prawa człowieka.

Jak dojechać do miasta? O wykluczeniu transportowym na spotkaniu regionalnym w Lublińcu

Data: 2018-11-27
  • Kilkanaście osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Lublińcu.
  • Najciekawsze problemy? Wykluczenie komunikacyjne i opłaty pobierane przez jedną z przychodni za wystawianie zwolnień do szkoły

Spotkanie było ostatnim z cyklu pięciu spotkań regionalnych  w województwie śląskim zorganizowanych 26 i 27 listopada. Ich celem było zbieranie tematów, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich może się zająć, a przy okazji – pokazywanie, co RPO może zrobić, jakie ma kompetencje i możliwości.

Transport publiczny, wykluczenie transportowe

Po likwidacji PKS wsie łączy z Lublińcem tylko autobus szkolny. Ludzie zdani są tylko na prywatne samochody. Są osoby, które nie mogą jak dostać się do lekarza, do urzędów. A poza tym zwiększa to problem smogu.

Samo miasto Lubliniec nie rozwiąże tego problemu, potrzebne jest wsparcie ościennych gmin

RPO: Nikt się na to nie skarży, to nawet nie jest temat luźno kojarzony z prawami człowieka. A jeżdżąc po kraju widzimy, jak w całym kraju rośnie problem wykluczenia transportowego. Jak nierówny jest przez to dostęp do edukacji, służby zdrowia, urzędów.

Rzecznik mówi o tym głośno. Musimy doprowadzić najpierw do tego, że temat ten stanie się przedmiotem debaty publicznej. Wtedy większe będzie prawdopodobieństwo, że rząd się tym zajmie

Emerytury artystów

Artyści zarabiają w taki sposób, że nie są objęci systemem emerytalnym. Specyficzna jest sytuacja tancerzy, którzy nie mogą tego zawodu wykonywać w wieku średnim. 60-letni tancerz nie zatańczy w „Jeziorze Łabędzim”. Jednocześnie w okolicach 40-tki nie ma szansy na przekwalifikowanie. Nie ma rynku dla instruktorów, nie ma pracy dla dojrzałych tancerzy – tak jak może być dla śpiewaków.

Dziś radzimy sobie tak, że staramy się tańczyć jak najdłużej, nawet do 50-tki. Potem szukamy pracy na zapleczu teatru. Ale to nie starcza dla wszystkich.

RPO: Zatem musimy się temu ponownie przyjrzeć, dopytać Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Stowarzyszenie osób niewidomych nie dostaje dofinansowania do swoich projektów od gminy. Przez to niewidomi mieszkańcy miasta nie mogą korzystać z dóbr kultury, z teatru, z kina – co jest możliwe dla niewidomych w dużych miastach.

Problem polega na tym, że organizacja osób niewidomych może korzystać ze wsparcia na podstawie przepisów o ochronie zdrowia – a ochrona zdrowia należy do zadań powiatu. Gmina nie ma prawa na finansowanie takich działań. Tymczasem powiat dofinansowuje siedzibę, ale już nie aktywności organizacji.

RPO: A jakbyście Państwo założyli drugie stowarzyszenie, takie, które będzie mogło wystąpić o wsparcie na aktywizację do gminy? Warto  też nawiązywać współpracę z biznesem, z ludźmi dobrej woli. Bo państwo nie we wszystkim może pomóc.  Skoro go nawet nie stać na pekaes dla ludzi.

- My w Lublińcu mamy tradycję biegów charytatywnych. Zbieramy pieniądze na różne cele.

Sytuacja organizacji pozarządowych, rządowy nadzór nad organizacjami

- Na jakim etapie jest centralizacja nadzoru rządowego na organizacje?

RPO: Została przyjęta ustawa o Narodowym Instytucie Wolności, który ma centralizować pieniądze na instytucje rządowe. Nie udała się jednak koncepcja centralizacji funduszy rządowych( bo poszczególne ministerstwa zatrzymały swoje pieniądze dla organizacji). Narodowy Instytut jeszcze nie podzielił żadnych pieniędzy, ale można się spodziewać, że będzie finansował określone tematy, a innych – nie.

Jednocześnie jednak Narodowy Instytut nie dostał do dzielenia pieniędzy z Funduszy Norweskich. Te pieniądze będą dzielone w sposób niezależny.

Generalnie – należy ufać procedurom konkursowym, bo prawdopodobnie tylko część organizacji straci szansę na finansowanie.

RODO, ochrona danych osobowych, prawa konsumentów

Jak się bronić przed telemarketerami, zwłaszcza jeśli dzwonią do starszych rodziców

RPO: Najważniejsze jest zidentyfikowanie dzwoniącego. Trzeba pytać o imię, nazwisko i nazwę firmy. I formalnie wystąpić do tej firmy o usunięcie danych. RODO sprawia, że firmy będą reagowały na takie listy. Jeśli nie odpowiedzą, to Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych może na taką firmę nałożyć karę.

Wybory

Czy jest monitoring w lokalach wyborczych czy nie?

RPO: Nie, bo to jest niezgodne z ochroną danych osobowych

-  Ale czy można mieć zaufanie do wyborów? Czy nie są fałszowane

RPO: Ani Państwowa Komisja Wyborcza ani OBWE nie stwierdziła poważnych naruszeń. Istotę uczciwego procesu wyborczego pokazuje to, co dzieje się na Węgrzech. Tam niezależni obserwatorzy mówili, że procedury wyborcze były dotrzymane, za to wszystko co działo się przed wyborami, nie było w porządku.

Rzeczniczka lublinieckiej policji  dostała się ponownie do rady miasta i nagle została odwołana z funkcji. Czy policjant nie ma prawa do funkcji publicznej? Mówi się w Lublińcu, że komendant główny chce zniechęcić funkcjonariuszy do działalności publicznej. Nasza radna czuje się pokrzywdzona takim potraktowaniem.

RPO: Problem jest głębszy – jak łączyć zawody zaufania publicznego z funkcjami publicznymi, gdy polityka wkracza w każdy aspekt życia. Być może pani radna zechce się do nas zwrócić, żeby można było tę sprawę wyjaśnić.

Służba zdrowia (pytania przekazane przez ucznia nauczycielce WOS, która przyszła na spotkanie)

- Czy ośrodek zdrowia może pobierać opłaty za wystawianie zwolnienia do szkoły (kosztuje to 15 zł)

RPO: Nie można. Z prawa do edukacji wynika konieczność usprawiedliwiania nieobecności. To nie może być prawne i już.

Prawa osób pozbawionych wolności

Stowarzyszenie prowadzące działalność na rzecz pomocy postpenitencjarnej w Lublińcu chce się zajęć się pomocą dla osób starszych pozbawionych wolności.

Smog

Macie problem? – Tak!

RPO: Zaproście ludzi Rybnickiego Alarmu Smogowego. Nikt Wam lepiej nie wytłumaczy, co i jak robić [relacja ze spotkania RPO w Rybniku, gdzie omawialiśmy problem smogu, zamieszczona jest pod tą relacją].

List z Polski. Relacja Adama Bodnara ze spotkan regionalnych w województwie kujawsko-pomorskim, pomorskim i zachodniopomorskim

Data: 2018-04-21

Kolejne spotkania regionalne #RPO zakończone. Inowrocław, Nowa Wieś Królewska (gmina Płużnica), Koronowo, Nakło nad Notecią, Tuchola, Chojnice, Człuchów, Wałcz i Szczecinek.

Znowu wraz z moją ekipą zobaczyłem kawał Polski, której nie widać z Warszawy. Po raz kolejny wraca pytanie, co zrobić, by problemy, których ludzie tu doświadczają, stały się częścią debaty publicznej. Wielkie publiczne sprawy zaczynają się od rzeczy zwykłych i pozornie niezauważalnych. Najwyższa pora je zauważyć.

WYWŁASZCZENIA POD INWESTYCJE, KŁOPOTLIWE INWESTYCJE. Ludzie mówili o skutkach budowy dróg, z których wszyscy korzystamy. Procedury wypłacania odszkodowań za ziemię i domy przejęte pod cel publiczny budzą wątpliwości. Na spotkanie w Nakle przyjechali przedstawiciele całej grupy mieszkańców poszkodowanych przez taką inwestycje i działania państwa. W Chojnicach – mieszkańcy osiedla, przez które ma przejść obwodnica. Znowu ludzie zgłaszają problemy uciążliwych inwestycji – ferm kurzych, cukrowni, których śmierdzące wyziewy nie pozwalają otwierać okien w mieszkaniach.

WYKLUCZENIE KOMUNIKACYJNE. W wielkim mieście mało kto myśli o tym, jakim problemem jest dojazd do szkoły. Nie chodzi o korki i liczbę przesiadek. Połączenia może w ogóle nie być. Zwłaszcza do liceum, bo do nich gimbusy już nie dowożą. I radź sobie licealisto sam. Ciesz się jeśli rodzice mają samochód i cię dowiozą. Tak właśnie realizujemy konstytucyjne prawo do edukacji oraz zasadę równych szans. Słyszeliśmy o miejscowości, z której uczniowie idą do liceum w mieście dobrych parę kilometrów na piechotę. To musimy sprawdzić. W Człuchowie poradzili sobie tworząc zakład budżetowy, który odpowiada za dowóz dzieci do szkół. Dostaje dotację z powiatu. Jeździ na podstawie planów lekcji w szkołach. Niestety, takie rozwiązanie odcina część uczniów od zajęć pozalekcyjnych. Ostatni autobus jedzie na wieś o godz. 15.10. Ale przynajmniej jest jak dojechać do szkoły. Jeździmy po Polsce i ciągle zastanawiamy się, jak rozwiązać ten problem. Zwłaszcza w północno-zachodniej Polsce, gdzie odległości między miejscowościami znaczne. Kto ma pomysł? Blablacar dla lokalnych społeczności? Dostępny dla seniorów, młodzieży i osób z niepełnosprawnościami?

BORY TUCHOLSKIE. W Borach Tucholskich widać straszliwe spustoszenia po zeszłorocznym huraganie. Ludzie opowiadają, jak sobie w zeszłym roku pomogli nawzajem, podpowiadają, że o tym powinna dowiedzieć się cała Polska, bo to prawdziwa obywatelska lekcja. Ale także przykład skutecznego zarządzania kryzysowego na poziomie lokalnym. Może pojawią się wkrótce na ten temat opracowania naukowe. Ale też ciągle pojawiają się problemy – np. nie wiadomo, jak wypłacić odszkodowania dla właścicieli prywatnych lasów. I to ciągle jest niezałatwione – a my już dawno przestaliśmy pamiętać o katastrofie, która nawiedziła te okolice.

CODA i OSOBY GŁUCHE. Kiedy ludzie pytają mnie, co najbardziej zdziwiło mnie w pracy Rzecznika– często opowiadam o dzieciach CODA, czyli o słyszących dzieciach niesłyszących rodziców. Pamiętacie film La Famille Bélier (Rozumiemy się bez słów) ze znakomitą rolą francuskiej piosenkarki Louane? Ona była właśnie CODA. Tłumaczyła rodzicom, co nauczyciel powiedział w czasie wywiadówki, jaką diagnozę przedstawił lekarz, czego zażądał urzędnik. Jak się ma 10 lat, to nie wszystko się rozumie. A rodzice oczekują, że ktoś im pomoże. Własne dziecko jest pod ręką, a rodzice nawet nie zauważają jaką odpowiedzialnością je obarczają. Takie dzieci są także w Polsce. Za każdym razem, kiedy mówię o tym na spotkaniach w dużych miastach, ludzie się dziwią. I wiecie co? – kiedy to powiedziałem w Nowej Wsi Królewskiej, przez salę przeszedł szmer. I jedna dziewczyna wstała. – „Ja mam niesłyszących rodziców”. – powiedziała. „My tu doskonale wiemy, o czym Pan mówi”. W Chojnicach natychmiast rękę podniosła pani, która jest CODA i która – najczęściej społecznie – tłumaczy swoim niesłyszącym bliskim i przyjaciołom, co mówi do nich urzędnik albo lekarz. A w Wałczu przyszła cała grupa osób głuchych, które dokładnie odpytały mnie z tego, jak państwo powinno respektować ich prawa.

RODZICE DZIECI Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ. Zawsze w czasie spotkań Rzecznika pojawiają się rodzice dzieci z niepełnosprawnościami. To jest ogromny , systemowy, nierozwiązany od lat problem. Dotyczy to wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. Ale także dostępności terapii (i dojazdu na nią), jak również wytchnienia dla opiekunów. To kwestia znajdowania pracy, usamodzielniania, jeśli się da, budowy mieszkań, w których osoby z niepełnosprawnościami mogą w miarę samodzielnie żyć. To nie jest łatwe zadanie, trudno się je przekuwa w chwytliwe hasła. Ale nie wolno tego odkładać „na potem” i czekać, że może nasi współobywatele z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie nie będą mieli dość sił, by się o swe prawa upomnieć.

IDĄ WYBORY. Na naszych spotkaniach dużo częściej niż dotychczas pojawiali się samorządowcy. Słuchali ludzi, notowali, obiecywali sprawdzić i zaradzić zgłaszanym problemom. To dla nas znak, że już niebawem nie będziemy mogli jeździć po Polsce, by nie włączać się w samorządową kampanię wyborczą. Ale dla Was – znak, że warto się organizować i sygnalizować problemy. Teraz jest czas. Czas na zgłaszania postulatów – dla siebie i dla sąsiada. Dla innych. Odpytywania kandydatów na temat budżetu obywatelskiego, rejestru umów cywilnoprawnych, pakietów senioralnych, ośrodków wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami, młodzieżowych rad miasta i różnych innych pomysłów, które zwiększą jakość życia wspólnoty lokalnej.

Wracamy do Warszawy z pudłem spraw zgłaszanych w czasie indywidualnych spotkań Pani adw. Joannie Łodej z Biura RPO. Za miesiąc kolejny, ostatni przed wyborami wyjazd – na Warmię i Mazury.

Prawo do edukacji w praktyce. Spotkanie regionalne RPO w Człuchowie

Data: 2018-04-18

W Miejskim Domu Kultury w Człuchowie zebrało się w południe ponad 50 osób i znowu zastanawialiśmy się, czy wszyscy się pomieścimy w nie tak małej wcale sali. Tak jak trzy godziny wcześniej w Chojnicach, na spotkanie z rzecznikiem praw człowieka Adamem Bodnarem przyszli nie tylko aktywiści społeczni i ludzie, którzy chcą zgłosić swoje indywidualne problemy, ale także młodzież szkolna.

40-kilometrowa droga do szkoły

RPO: Konstytucja daje nam prawo do edukacji – a nie chodzi tu tylko o sam dostęp do szkół, ale także o to, by ten dostęp był równy. A to zależy także od zapewnienia wygodnego dojazdu. Na wielu spotkaniach ten problem jest nam zgłaszany. A jak jest u Was?

W Człuchowie, jak się okazuje,  działa od niedawna zakład budżetowy zajmujący się komunikacją publiczną. Uczniowie mają w tej sieci bilety za darmo, a rozkład jazdy  dopasowany jest do planu lekcji (powstał po konsultacjach i rozeznaniu potrzeb), zwłaszcza w szkołach podstawowych. Ma oczywiście kłopoty z finansowaniem, bo dotacja z powiatu to za mało – zdaniem szefa tej firmy potrzebna jest na to dotacja z budżetu.

Z jej usług korzysta wielu młodych uczestników spotkania z RPO. Dojeżdżają nawet 40 km. Opowiadają:

- Mieszkam koło Człuchowa, chciałam iść do szkoły w Chojnicach – ale tam nie było komunikacji, więc wyboru nie było.

- Autobus dostosowany jest do mojego planu lekcji. Ale to znaczy, że na zajęcia pozalekcyjne nie mam szans. Autobus rusza 5 min. po ostatniej obowiązkowej lekcji.

RPO: Im bardziej jeżdżę po Polsce, tym lepiej rozumiem, że główne media nie rozumieją, jak wygląda życie w małych miejscowościach. Problem wykluczenia transportowego dla uczniów czy rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami, które muszą dojeżdżać na terapię, jest zupełnie niezauważony. Od tego, żeby o tym mówić, jest Rzecznik Praw Obywatelskich.

Problemy z realizacją obowiązku szkolnego w Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych

Przepisy są skonstruowane tak, że wychowanek, który kończy 18 lat, nie może na własny wniosek kontynuować nauki w MOW (a zdarza się, że młodzi o to proszą, bo wiedzą, że po powrocie do domu nie będą mieli szansy na dalszą naukę).

RPO: To jest temat dla nas. Rzeczywiście prawdopodobnie trzeba zaapelować o zmianę przepisów.

ZOZ z oddziałem psychiatrycznym

Duże szpitale odsyłają tu chorych, którzy mogą „powodować” duże koszty (w tym np. osoby po próbie samobójczej), są kłopoty z pomocą osobom w kryzysie bezdomności (trzeba pomagać każdemu, ale nie za każdego zostaną zwrócone koszty). 

RPO: Ochrona zdrowia psychicznego to jeden z ważniejszych tematów dla RPO. Koordynatorem RPO w tych sprawach jest Krzysztof Olkowicz.

Problem z rozliczeniem się za prąd ze spółką Energa

Spółka musiała zmienić system księgowy i każda zmiana taryfy czy licznika powoduje, że ludzie przestają dostawać faktury – a potem wpływają gigantyczne rachunki. Z trudem można wywalczyć rozłożenie tych opłat na raty, a jeśli nawet, to z odsetkami, które nie wynikają przecież z błędów klientów. Rzecznik Konsumenta w Człuchowie dostaje takich spraw około stu rocznie. Problem musi być ogromny, a nie pojawił się jeszcze w mediach.

Sieci wodociągowe

Część przyłącza, która idzie przez nieruchomość cudzą, nie podlega wodociągom. Sprawę skomplikowało orzeczenie Sądu Najwyższego.

RPO: Sprawdzimy tę kwestię.

Prawo wodne

Gminy straciły prawo do ustalania taryf.

Pytania uczniów

Jak zwykle na spotkaniach uczniowie zadają pytania anonimowo, na karteczkach:

  • Młodzi pytali o sprawę agresywnego zachowania osoby transseksualnej wobec dziecka.

RPO: Po prostu nie ma przyzwolenia na przemoc. Tożsamość płciowa nie ma znaczenia. Sprawą zajęła się policja.

  • Za dzieci umieszczane w placówkach wychowawczych rodzice dostają i tak 500+, choć się dziećmi nie opiekuja. Dlaczego? (RPO: A jednocześnie 500+ nie należy się dzieciom z domów dziecka. I być może pieniądze dla dzieci, które nie przebywają w rodzinie, powinny trafiać do specjalnego depozytu na przyszłość tego dziecka).
  • Dlaczego emerytury są takie niskie?

Czego się można nauczyć w gminie Płużnica? Spotkanie regionalne RPO w Nowej Wsi Królewskiej

Data: 2018-04-16

Na spotkaniu z aktywistami z Płużnicy to rzecznik praw obywatelskich zadawał najwięcej pytań.

Gmina Płużnica ma 5 tysięcy mieszkańców. Szczyci się wspieraniem kapitału społecznego, rozwojem funduszy sołeckich, tym, że mieszkańcy wspólnie podejmują decyzje i nawet w najtrudniejszych sytuacjach czują się współodpowiedzialni za to, co dzieje się w samorządzie. Bo – jak mówi wójt Marcin Skonieczka – zawsze można sobie poradzić. Zawsze można porozmawiać o tym, co jest dla nas ważne, i jak się w związku z tym zachowamy.

Do remizy w Nowej Wsi Królewskiej przyszło 40 osób. W tym młodzi ludzie działający w Młodzieżowej Radzie Gminy, aktywiści ze stowarzyszeń seniorów, organizacji działających na rzecz mieszkańców, sołtysi. Ogłodzenie o spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem wisiało na stronie internetowej gminy, ale także w ogłoszeniach parafialnych w kościele.

- Konstytucja gwarantuje nam wiele praw, a rolą Rzecznika Praw Obywatelskich jest dbanie o to, by te prawa były faktycznie przestrzegane – powiedział na wstępie Adam Bodnar. - Rzecznik dostaje rocznie ponad 50 tys. skarg w najróżniejszych sprawach. Wyjaśnia je i szuka sposobów, by dany problem więcej się nie powtórzył. Współdziała przy tym m.in. z władzami samorządowymi i z rządem, przedstawia im argumenty i analizy prawne ułatwiające poprawę sytuacji.

PŁUŻNICA PYTA RZECZNIKA

To jaka jest skuteczność Pana działania? Ile z tych spraw udaje się Panu załatwić?

RPO: Jak mówi moja poprzedniczka, prof. Ewa Łętowska, Rzecznik Praw Obywatelskich jest od tego, by „chodzić i miauczeć”. Jest niezależny od władz, a zatem nie ma na te władze wpływu -  po jego stronie jest tylko siła obywateli i głosy obywateli. Często ma wsparcie mediów i organizacji pozarządowych. Prezentuje konsekwentnie pewną linię i nie daje sobie wmówić, że pewnych rzeczy nie można zrobić.

Jak się można bronić przed inwigilacją w świecie nowych mediów?

RPO: To nie takie łatwe, skoro sami, z własnej woli, zostawiamy w sieci wiele danych o sobie. Jednak innym problemem jest to, na ile po nasze dane może sięgać policja i służby specjalne. I polskie prawo dosyć słabo to reguluje. Nikt poważnie nie kontroluje działania służb.

(zobacz też:

Co Pana najbardziej zdziwiło w pracy RPO? Jaki wniosek?

RPO: Powiem tak – cale życie zajmowałem się prawami człowieka, ale dopiero jako rzecznik praw obywatelskich dowiedziałem się o problemie słyszących dzieci niesłyszących rodziców (KODA/CODA).

(patrz – publikacja RPO „CODA – inność nierozpoznana”)

Okazuje się, że na spotkaniu jest młoda osoba, która ma niesłyszących rodziców. Opowiada o tym, jak musi im pomagać w załatwianiu spraw urzędowych, bo w urzędach nie ma tłumaczy języka migowego.

Barbara Imiołczyk, BRPO, współprzewodnicząca Komicji ekspertów ds. osób głuchych, przypomina, że władze publiczne mają obowiązek zapewniania takich tłumaczy, więc jeśli ich nie ma, to trzeba składać skargi do Rzecznika.

(zobacz: wizyta dzieci z Raczek zorganizowana z inicjatywy niesłyszącej mamy ucznia szkoły)

RPO PYTA MIESZKAŃCÓW GMINY PŁUŻNICA

Co robi Młodzieżowa Rada Gminy?

- Ostatnio organizowała w Płużnicy Forum Edukacyjne i zbierała informacje o oczekiwaniach wobec szkoły. Mamy problemy, ale nie są takie poważne, jak by się mogło wydawać.

Jak wygląda przebieg gminnego konkursu na minigranty?

Dostaliśmy 22 wnioski, 12 dostało dofinansowanie. Dodatkowo punktowaliśmy projekty zgłaszane przez młodzież. Sporo z nich dotyczy sportu i działań kobiet. Grupy nieformalne reprezentowane są przez opiekunów. (Wójt: Zależy nam, by wprowadzić takie sposoby rozliczania, żeby pokazać, że sobie ufamy).

Jak wygląda w Płużnicy sprawa inwestycji w farmy wiatrowe i przemysłowy chów zwierząt?

W sprawie wiatraków społeczność się podzieliła. Wójt akurat był za, ale ostatecznie gmina się z tego wycofała z powodów ekologicznych. W sprawie hodowli zwierząt wiemy, że ona nie przynosi gminie żadnych dochodów.

Jakie są największe problemy społeczne w gminie?

  1. Drogi powiatowe.
  2. Służba zdrowia (kolejki do lekarza, brak lekarzy, przyjeżdają tu tylko na krótkie dyżury).
  3. Brak komunikacji publicznej, co zagraża równemu dostępowi do edukacji (do liceów dowożą dzieci rodzice, autobusy szkolne jeżdżą długo i połączenia są niepewne, przez to trudno zorganizować zajęcia pozalekcyjne w szkołach).
  4. Budynki publiczne są właśnie dostosowywane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami (ale też rodziców z dziećmi – co podkreśla wójt Skonieczka).
  5. Jest problem z miejscami w przedszkolach. Likwidacja przedszkoli w latach 90. odpowiada – zdaniem mieszkańców – za późniejsze kłopoty dzieci w szkołach. Gmina ma punkty przedszkolne, buduje przedszkole, ale ciągle wielu rodziców uważa, że przedszkole „odbiera dzieciństwo”. Organizuje dzienne punkty opieki nad malutkimi dziećmi.
  6. Prawa seniorów - ale powstają w gminie kluby seniora, organizują po ok. 4 godziny zajęć dziennie (ćwiczenia pamięci, zajęcia sportowe). To wszystko z funduszy unijnych. Płużnica organizuje też wsparcie dla opiekunów seniorów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zabrał głos na Ogólnym Zgromadzeniu Związku Powiatów Polskich

Data: 2018-04-10

Adam Bodnar zabierając głos w czasie Zgromadzeniu podzielił się z jego uczestnikami doświadczeniem ze spotkań regionalnych, które trwają od początku jego kadencji. - Odwiedziłem ponad 150 miejscowości.  Są to nie tylko duże miasta; są to w większości miasta powiatowe; to także gminy wiejskie, gdzie działają inicjatywy lokalne, szczególnie istotne z punktu widzenia praw człowieka. – powiedział. -Polska to duży kraj, bardzo zróżnicowany, niemożliwy do ogarnięcia z Warszawy. Dzięki samorządom można rozwiązywać zróżnicowane problemy w sposób najbardziej skuteczny, oszczędny. Można rozwijać Polkę lokalną z udziałem obywateli, korzystając z ich wiedzy, umiejętności, potencjału. Można wdrażać innowacyjne rozwiązania niewłaściwe do testowania w skali całego kraju.

Do tego niezbędne są kompetencje, mienie i odpowiednie finanse oraz możliwość elastycznego działania. One są konieczne nie dla zaspokojenia ambicji wójtów, starostów i marszałków. One są potrzebne mieszkańcom – bo umożliwiają zaspokajanie ich potrzeb, realizację ich praw. Dlatego uszczuplanie kompetencji, mienia i finansów samorządów jest działaniem na szkodę mieszkańców, w pierwszej kolejności tych najsłabszych, najbardziej tracących na złym funkcjonowaniu państwa.  

RPO wskazał, że obywatele zyskują na silnym samorządzie lokalnym. Zyskują też na dobrej współpracy władz i instytucji samorządowych, na włączeniu obywateli w proces diagnozowania i rozwiązywania problemów, na partycypacyjnym zarządzaniu, na dobrej, otwartej komunikacji między władzą, instytucjami a mieszkańcami. Te trzy zasady: rozwiązywanie problemów blisko ludzi,  szeroka sieć partnerskiej współpracy, łącząca różne środowiska oraz czytelna, jasna komunikacja z mieszkańcami – odnajduję we wszystkie realizowanych z sukcesem działaniach, które spotykam w wielu miejscach Polski.

Powiat wielicki – Centrum Zdrowia Psychicznego

Dzięki staroście wielickiemu we współpracy z Fundacją Leonardo powstało gotowe, czekające na rządowe decyzje o możliwości uruchomienia Centrum Zdrowia Psychicznego. W ten sposób deinstytucjonalizacja psychiatrii w powiecie wielickim staje się faktem. Mieszkańcy powiatu mają możliwość korzystania z pomocy psychiatrycznej, psychologicznej i terapii w środowisku zamieszkania. Na osoby w kryzysie czeka parę łóżek w przyjaznym, prawie domowym wystroju, gdzie otrzymają fachową pomoc w  najtrudniejszym okresie bez konieczności długotrwałej hospitalizacji. A po powrocie do swojego środowiska zarówno oni sami jak i ich najbliżsi będą nadal mogli liczyć na wsparcie terapeutów w Centrum. Nie są tam jednostką chorobową wśród kilkuset innych pacjentów. Są wyjątkowi, jak wyjątkowy jest każdy z nas. I dla takiej wyjątkowej osoby ludzkiej oferowane jest wsparcie na miarę jej potrzeb. Zanurzone w środowisku lokalnym Centrum pracuje metodą dialogu, polegającą na włączeniu w proces zdrowienia osób ważnych: z kręgu rodziny, sąsiedztwa, szkoły, pracy. Takie metody pracy, dzięki którym osiągane są spektakularne rezultaty w wielu krajach świata, wymagają zanurzenia w środowisku lokalnym, działania w bliskości osoby w kryzysie. W Finlandii dzięki szerokiemu upowszechnieniu tej metody około 80 procent osób po kryzysie psychicznym wraca na rynek pracy. Wskazują na to badania prowadzone od 20 lat. W Polsce podobny procent osób, które naznaczane są diagnozą choroby psychicznej żyje z renty.

Wśród praw człowieka, z  których  dzięki tej inicjatywie starosty wielickiego korzystają osoby trafiające do Centrum najważniejsze wydaje się prawo do godności. Dzięki terapii również prawo do zdrowia, życia w lokalnym środowisku bez piętna i dyskryminacji, prawo do edukacji i pracy, do życia rodzinnego, do uczestniczenia w życiu publicznym kulturalnym, społecznym. Dla osób chorujących psychicznie, w różnym wieku i kondycji, którzy wybierają samobójstwo ponieważ nie uzyskali na czas właściwego wsparcia centra zdrowia psychicznego, jak to w Wieliczce są sprawą życia lub śmierci. Niestety często dosłownie.

Z przykładów wartych rozpowszechniania, a napotkanych przez RPO w czasie podróży po Polsce, można wskazać

Wieruszów – system wsparcia osób z niepełnosprawnością

W powiecie wieruszowskim działa jeden z najbardziej rozwiniętych systemów wsparcia osób z niepełnosprawnością: terapia, edukacja, praca, mieszkania treningowe i w przyszłości samodzielne. Na spotkanie z RPO w Wieruszowie do siedziby stowarzyszenia integracyjnego „Klub Otwartych Serc” przyszło około 80 osób – przedstawicieli instytucji z gminy i powiatu, starosta, władze gminne obecne i dawne, działacze organizacji, rodziny osób z niepełnosprawnościami, terapeuci. Wszyscy czuli się współodpowiedzialni za tworzenie, działanie i rozwój tego systemu. Każdy miał swoją rolę do spełnienia we współpracy z innymi.

Dzięki wieloletnim skoordynowanym działaniom osoby z niepełnosprawnością nie muszą martwić się o pracę. Czekają na nich warsztaty terapii zajęciowej, zakład aktywności zawodowej, spółdzielnia socjalna i przedsiębiorcy na otwartym rynku pracy. Klub Otwartych Serc współpracuje z ponad 80. przedsiębiorcami z terenu powiatu wieruszowskiego i sąsiednich. Teraz wspólnymi siłami remontowane są mieszkania treningowe i poszukiwane lokale na mieszkania docelowe dla usamodzielniania osób z niepełnosprawnościami. Projekty mieszkaniowe domkną system wsparcia. I to wszystko dzieje się w Wieruszowie, jednym z mniejszych powiatów, którego losy w czasie reformy powiatowej się ważyły, czy w ogóle ma powstać, czy spełnia kryteria. Sukces Wieruszowa pokazuje, że powiat nie musi być wielki. O sile powiatu nie decyduje bowiem jego wielkość, ale spójność społeczna, kapitał ludzki i społeczny, poczucie tożsamości  i wspólnoty. To wszystko w powiecie wieruszowskim jest i dlatego dzieli się swoimi sukcesami i doświadczeniami z innymi. A innym łatwiej brać przykład z małego Wieruszowa niż z dużej Gdyni czy Gdańska.

Nieopodal Wieruszowa  

W sąsiednim powiecie wieluńskim we wsi Gromadzice w gminie Czarnożyły  w maju starosta  otwierać będzie halę sportową przy świetnie działającym Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym. Ośrodek ma sukcesy w usamodzielnianiu uczniów potrzebujących bardzo znacznego wsparcia. Dzieje się tak, dzięki władzom powiatu, które rozumieją potrzeby najsłabszych. Na ile do budowy hali przyczyniły się sukcesy  wychowanków ośrodka na olimpiadzie specjalnej w Los Angeles? Na pewno pokazały, że sport może być doskonałym sposobem na rehabilitację społeczną. Hala sportowa będzie otwarta nie tylko dla  wychowanków Ośrodka, ale dla całej społeczności służąc  jej integracji.

Powiat hajnowski – Zespół szkół z dodatkową nauką języka białoruskiego w Hajnówce

 Wśród wielu szkół, które RPO odwiedził w czasie kadencji, warto wspomnieć o jednej, szczególnej. O Zespole szkół z dodatkową nauką języka białoruskiego w Hajnówce. W powiecie hajnowskim możliwość pielęgnowania kultury i tradycji mniejszości narodowej ma zasadnicze znaczenie. Nauczanie języka białoruskiego w szkołach jest realizacją prawa mniejszości narodowej do utrwalenia i rozwoju tej kultury. Szkoła jest otwarta, integracyjna. Pytałem, czy mają też uczniów z polskich rodzin. Usłyszałem, że nikt tu nie pyta uczniów o narodowość.  Chodzą do niej  uczniowie różnych wyznań, co pozwala sądzić, że  również etniczni Polacy i młodzież z rodzin mieszanych.

Powiat  spełnia ważne funkcje integrujące instytucje  powiatowe i gminne. Doświadczyłem tego w Krapkowicach, gdzie na zaproszenie starosty mieliśmy możliwość dyskutowania z reprezentantami lokalnych instytucji i organizacji społecznych o tym jak wspierać osoby starsze w środowisku zamieszkania.

Takich dobrych przykładów jest wiele. Wierzę, że  każdy z Państwa mógłby przedstawić ich co najmniej kilka.

Istnieją jednak obszary, które wymagają szczególnej uwagi w przyszłości, bo dziś dochodzi w nich  do naruszeń praw człowieka i obywatela.

Warto wspomnieć o dwóch:

Pierwsze to brak systemowego wsparcia dla osób starszych z chorobami otępiennymi i ich rodzin.

Od lat rzecznik praw obywatelskich upomina się o przyjęcie krajowego planu działania dla tej grupy osób, których liczba szybko rośnie i rosnąc będzie, a które wymagają szczególnych działań na wszystkich poziomach władz publicznych. Niestety bezskutecznie. Siatka ośrodków wsparcia dla osób z demencją, czy chorobą Alzheimera jest dziurawa jak najlepszy szwajcarski ser. Co nie jest w tym przypadku zaletą. Na dodatek wsparcie dla opiekunów (informacja, doradztwo, pomoc psychologiczna, grupy wsparcia, pomoc wytchnieniowa) jest oferowane i rozwijane głównie przez organizacje społeczne. Społecznicy robią co mogą w ramach zasobów, jakimi dysponują. Czasami z udziałem władz publicznych, częściej bez tego udziału. Dlatego też takie miejscowości jak Siedlce, gdzie działa ośrodek wsparcia dla opiekunów prowadzony przez Siedleckie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera należą do rzadkości.  Siedleckie stowarzyszenie prowadzi również w okolicy w Ptaszkach i Kukawkach dwa domy pomocy społecznej dla osób z chorobą Alzheimera – oba  w obiektach dawnych szkół wiejskich zaadaptowanych na potrzeby dps. Mają pensjonariuszy z całego kraju, często z bardzo odległych miejsc. Potrzeby osób żyjących z chorobami otępiennymi są delikatnie mówiąc nie zaspokojone. Ich prawa podstawowe , w tym  do godnego życia, do ochrony zdrowia są naruszane.  Praktyką są porady lekarzy kierowane do ich opiekunów, aby ich ubezwłasnowolnić. Zdarzają się przypadki  wręcz żądania ubezwłasnowolnienia, uznania go za warunek przyjęcia do  szpitala. Osoby samotne, bądź osamotnione bywają narażone na szczególnie nieludzkie, poniżające traktowanie, na tortury. Bo jak inaczej nazwać przypadki, które miały miejsce w prywatnych tzw. domach opieki w Trzciance i we Wronkach. Godne warunki życia seniorów, wsparcie dla nich i ich opiekunów to wyzwanie przed którym stają władze samorządowe i rządowe.

Drugim zagrożeniem dla praw człowieka i obywatela, na które chcę zwrócić Państwa uwagę, zagrożeniem w Polsce niestety powszechnym jest wykluczenie komunikacyjne  mieszkańców wsi i mniejszych miast.

W różnych miejscowościach na wschodzie, zachodzie, północy, południu i w centrum Polski ludzie mówią:

  • poza autobusem szkolnym nic do naszej miejscowości nie dociera,
  • ostatni autobus odchodzi o 14.30, a ja mam lekcje do 15.00, muszę się zwalniać, o dodatkowych zajęciach nie ma mowy,
  • nie mogę dojechać do lekarza, jeśli córka nie weźmie urlopu i mnie nie zawiezie,
  • w zajęciach i imprezach naszego uniwersytetu trzeciego wieku nie uczestniczą mieszkańcy sąsiednich wsi. Dojechać jeszcze by mogli, ale wrócić wieczorem już nie da rady.

Polska stała się krajem dla mieszkańców metropolii, miast i zmotoryzowanych mieszkańców wsi.  Chciałbym poznać wyjątki od tej reguły. Nie napotkałem dobrych praktyk. Jeśli Państwo je znacie, czekam na zgłoszenie, będziemy je promować. Najgorsze jest poczucie bezradności władz samorządowych na które napotykam. Nawet w moich rodzinnych Gryficach. Jakbyśmy się do tego przyzwyczaili, jakby nic nie można było zrobić.

Wykluczenie komunikacyjne skutkuje naruszeniem całej litanii praw człowieka i obywatela. Czyż nie jest dyskryminacją uwięzienie we własnej wsi, nierówny dostęp do edukacji, ograniczenie dostępu do życia kulturalnego, że o pracy nie wspomnę. Czy wieś musi być miejscem do życia tylko dla bogatych? Takiej Polski chcemy?

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Radomsku

Data: 2018-03-23

W Radomsku rozmowa dotyczy spraw seniorów, ale też młodych ludzi, którzy nie chcą żyć w mieście, w którym może pojawić się agresja na tle narodowościowym i które udręczone jest smogiem.

Na poranne spotkanie z RPO w Miejskim Domu Kultury przyszło kilkanaście osób, głównie seniorzy. Ale i młode osoby, które w listopadzie 2017 r. zablokowały marsz ONR.

Problem z dostępnością usług opiekuńczych, opłaty wprowadzane przez gminy

- Zostaje mi na życie 20 złotych, tak rosną w Radomsku opłaty opiekuńcze – mówi uczestniczka spotkania, która przyjechała na wózku. Te opłaty pobierane przez Miejski Ośrodek pomocy Społecznej rosną szybciej niż renty i emerytury i ludzie lądują poniżej minimum socjalnego (pani cytuje dokładnie przepisy ustaw i Konstytucji, które jej zdaniem są naruszane). Gdyby nie rodzina, nie wiem, jakbym sobie poradziła. A są w mieście osoby, które w ogóle z tej pomocy skorzystać nie mogą, bo ich nie stać.

RPO: W takiej sytuacji musimy sprawdzić, jak wygląda sytuacja tych opłat w Polsce. Jakie są różnice między nimi i dlaczego. Po drugie – zgodnie z tym, co Pani mówi, możemy egzekwować poszanowanie dla hierarchii aktów prawa (tak jak to robimy np. w sprawie opłat miejscowych za odholowanie samochodów).

- Usługi opiekuńcze nie są świadczone także po południu i w święta. Ludzie czekają w niezmienianych pampersach od piątku do poniedziałku

RPO: Postaramy pomóc w tej sprawie.

Problem smogu w Radomsku (rzeczywiście, czuć go w mieście)

- Nie spodziewaliśmy się tego, myśleliśmy, że to się może zdarzyć na Śląsku, ale nie tu. Ale smog jest w mieście straszny. Jesteśmy na 14. miejscu  na liście najbardziej zanieczyszczonych miejsc w Polsce. Drzewa są tu wycinane w pień. Co możemy zrobić? Jak jest gwarantowane nasze prawo konstytucyjne?

RPO: Jeżdżąc po Polsce widzimy, że ludzie zaczynają sobie radzić ze smogiem, jeśli się zorganizują. Nie powinno się tylko czekać na ustawy. A władze samorządowe nie zmienią swej polityki, jeśli nie będą naciskane.

Odpowiedź z sali: U nas zaczyna się to już zmieniać, bo zanieczyszczenie powietrza zaczęło się mierzyć. Do ludzi zaczyna docierać problem. Trzeba koniecznie lepiej kontrolować składy opałowe.

RPO: Problemu smogu nie pokonamy indywidualnie, ani tylko dzięki zewnętrznemu nadzorowi. Nie wystarczy wymienić piec u siebie w domu czy uszczelnić okna. Nie wystarczy sprawdzać na urządzeniach pomiarowych, czy można wyjść z dzieckiem na spacer.  Trzeba zacząć wspólnie działać. Bez „radomszczańskiego alarmu smogowego” niewiele się zmieni.

Problem manifestacji rasistowskich. Konsekwencje zablokowania marszu ONR w Radomsku

W listopadzie 2017 r. grupa młodych ludzi zablokowała w Radomsku marsz 50 członków ONR. Uczestnicy kontrmanifestacji skandowali „Radomsko wolne od rasizmu” .

RPO tłumaczy, że prewencyjne zakazywanie demonstracji jest niebezpieczne dla wolności zgromadzeń.

Jak opowiada jeden z uczestników tej kontrmanifestacji, rasistowskie wybryki zdarzały się w Radomsku od lat 90. i były wiązane z ruchem kibicowskim. Teraz przejął te hasła radomszczański ONR. Organizują marsze zawsze przeciwko komuś – przeciwko migrantom z Syrii, z Bliskiego Wschodu, a teraz – z Ukrainy.  Skandują hasła przesiąknięte „podprogowym rasizmem”, z którymi trudno się walczy, bo prokuratura nie zauważa problemu  – głoszą np. hasła kłamliwe, jakoby np. Ukraińcy zwiększali przestępczość w mieście (nie ma ani jednego przypadku, by sprawcą był Ukrainiec, są oni natomiast ofiarami przestępstw – sprawdziliśmy to ).

- Jak więc mamy przeciwdziałać takim zachowaniom, skoro nie da się zapobiec manifestacjom z rasistowskimi hasłami?

RPO powtarza: rozwiązaniem nie jest prewencyjny zakaz zgromadzenia. Trzeba reagować w trakcie, prowadzić skuteczne postępowania wobec tych, którzy naruszają prawo. I problem mamy w kraju taki, że to się nie dzieje.  Dlatego nie możemy policji i prokuraturze odpuszczać.

Ale jednocześnie - skoro tak zachowują się władze centralne – to większego znaczenia nabiera reakcja lokalna – wspólne działania, wspólny akt symboliczny wskazujący na sprzeciw wobec postaw rasistowskich. Radomsko ma fantastyczną tradycję upamiętniania kultury i przeszłości żydowskiej, utrzymuje więzi z Izraelem, tu przyjeżdża izraelska młodzież. To samo można robić w sprawie wspierania Ukraińców (por. – konferencja w Biurze RPO 28 marca „Sytuacja mniejszości ukraińskiej i migrantów ukraińskich w Polsce”)

Nie ma rady, trzeba reagować, trzeba się upominać o te wartości, które szanujemy.

Problem więźniów IV piętra

Chodzi o seniorów, którym wiek i niepełnosprawność nie pozwala wychodzić z mieszkań na piętrach, w budynkach bez wind.  – Od września drugi raz jestem wśród ludzi – mówi jedna z uczestniczek spotkania z RPO, osoba na wózku.

RPO: To jest zadanie dla władz lokalnych. Nie da się wszystkim zamontować wind. Ale można stworzyć program wymiany mieszkań.

Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Pomocy Społecznej BRPO: w Polsce przyjęło się myślenie, że osoby tracące sprawność powinny trafiać do domów pomocy społecznej. A to jest i złe i drogie rozwiązanie.  Alternatywą jest budowa sieci usług lokalnych. Wiemy już dobrze, jak to robić, by wsparcie dla seniora czy osoby z niepełnosprawnością było całościowe (patrz: model przygotowany przez ekspertów pracujących dla Rzecznika Praw Obywatelskich).  Warto o tym myśleć przed wyborami samorządowymi.

Inne problemy

  • Brak autobusów, brak połączeń z Radomska do innych miast. Seniorzy nie mają też jak dojechać na cmentarz albo na ogródki działkowe.
  • Problem zdrowia młodzieży – pojawiają się różne skomplikowane schorzenia, a specjalistyczna pomoc medyczna nie działa. Szpitale pediatryczne nie chcą już przyjmować, a ogólne - jeszcze nie.
  • Farmy wiatrowe
  • Uciążliwe inwestycje, intensywna hodowla zwierząt (RPO: w Polsce nie ma przepisów antyodorowych, Biuro RPO zabiega o to od 10 lat).

 

Adam Bodnar podsumowuje spotkania regionalne w województwie zachodniopomorskim

Data: 2017-09-24

Wczoraj wieczorem wróciłem ze spotkań regionalnych w woj. Zachodniopomorskim – napisał rzecznik praw obywatelskich na swoim profilu na Facebooku. - Cztery intensywne dni wraz z moim zespołem. Szczecin, Stargard, Gryfice, Drawsko Pomorskie, Złocieniec, Czaplinek oraz Gryfino. Szereg ciekawych spotkań i debat. Ale także poczucie, że tyle jest jeszcze ciekawych i ważnych miejsc do odwiedzenia, porozmawiania z mieszkańcami, działaczami, lokalnymi politykami. Choćby Wałcz, Szczecinek, Pyrzyce czy Kołobrzeg. Może następnym razem?

Po tych czterech dniach mam sporo przemyśleń dotyczących tego, co się dzieje w naszym kraju, ale także w tym właśnie województwie.

Pomorze Zachodnie zajmuje duży obszar. Piękna przyroda, sporo jezior, duże przestrzenie, ale także ludność napływowa – pochodząca z różnych części Polski oraz z kresów wschodnich. Tygiel, który z jednej strony oderwał ludzi od korzeni, a z drugiej strony nauczył ze sobą współpracować, porozumiewać się, rozwiązywać konkretne problemy.

Pięknie to widać w Stargardzie.

To chyba jeden z najjaśniejszych punktów na mapie Polski, jeśli chodzi o prawa osób starszych. Kompleksowa strategia, wieloletnie plany, kilkadziesiąt mieszkań wspomaganych, przemyślana decyzja władz, aby nie budować w mieście DPS-u, tylko dbać o jak najdłuższe zamieszkanie seniorów we własnym domu, różnorodne programy aktywizacji, rada seniorów. Miałem wrażenie, że to Biuro RPO się uczy od Stargardu, jak powinien wyglądać model wsparcia dla osób starszych, a nie na odwrót. Niemniej spotkania w innych miejscach (w tym w moich rodzinnych Gryficach) uświadomiły, że inne gminy mają w tej kwestii jeszcze sporo do zrobienia.

Dużym problemem na Pomorzu Zachodnim jest wykluczenie komunikacyjne.

Nie chodzi o internet czy telefonię komórkową, tylko o coś znacznie bardziej prozaicznego – jak się dostać do większego miasta z odległej wsi. A gminy są rozległe. Po wchłonięciu gminy Ostrowice do gminy Drawsko Pomorskie odległości będą nawet sięgały 40 km. Problem dotyczy uczniów, osób starszych, osób z niepełnosprawnością. Dziewczyna na wózku z okolic Gryfina chciałaby się rozwijać, podjąć pracę, ale autobusów, które by ją dowiozły jest niewiele. Młodzież szkolna nie może zostać na zajęcia polekcyjne, bo ostatnie autobusy wracają na ich wieś ok. 15.00 – 16.00. W okresie wakacyjnym komunikacja autobusowa jest bardzo ograniczona. Oczywiście to można byłoby rozwiązać przy odpowiednim zastrzyku gotówki. Ale gmin zazwyczaj nie stać na wspieranie komunikacji lokalnej, bo budżety bywają na Pomorzu Zachodnim niewielkie.

W wielu rozmowach przewijał się temat ochrony zdrowia psychicznego. Niejednolite systemy orzekania o niepełnosprawności intelektualnej i psychicznej, ubezwłasnowolnienie, ale także dostępność poradni zdrowia psychicznego – te wątki się przewijały. Pani z Wałcza skarżyła się, że musi dziecko z autyzmem wozić aż do Szczecina. To naprawdę jest kawał drogi.

W Nowym Czarnowie k. Gryfina mieszkańcy DPS-u odegrali scenkę (przygotowaną przez instruktorów ze wspaniałego Teatru Bomba Bomba) o dyskryminacji w zatrudnieniu. Sporo śmiechu i sympatycznych talentów aktorskich. Ale to był śmiech przez łzy, bo przecież każda osoba zajmująca się osobami z niepełnosprawnościami wie, jak wygląda rynek pracy. Jak jest projekt unijny, to nagle potrzebni są pracownicy. Jak projekt się kończy, to nikt o nich nie pamięta. No chyba, że gdzieś pojawi się super lider, który stworzy dobrą spółdzielnię socjalną. Warsztaty terapii zajęciowej w Gryfinie dopiero powstają, a to jest jeden z niezbędnych etapów, aby wzmacniać osoby z niepełnosprawnością intelektualną w poszukiwaniu pracy i w zdobywaniu samodzielności.

Pomorze Zachodnie staje się także laboratorium testowania precedensowych sytuacji. Gmina Ostrowice niedawno zbankrutowała. Jest bardzo zadłużona. Jednocześnie jej cały obszar znajduje się na obszarze Natura 2000. Przyroda jest piękna, ale sezon turystyczny krótki. Bez usług i przemysłu trudno domknąć budżet. Wszystko wskazuje na to, że gmina zostanie połączona z gminą Drawsko Pomorskie. Ale to by oznaczało, że Drawsko Pomorskie przejmie także zadłużenie (ok. 43 mln zł). Dlaczego? Bo twórcy naszych ustaw o samorządzie terytorialnym nie przewidzieli sytuacji, że gmina może upaść. Mało kto na szczeblu centralnym przejmuje się, że przejęcie zadłużenia spowoduje, że to gminie Drawsko Pomorskie (której obecnie wiedzie się całkiem przyzwoicie) zajrzy w oczy bankructwo. Jeśli do tego dojdzie, to na końcu stracą obywatele. Będzie o wiele mniej pieniędzy na szkolnictwo, komunikację, zdrowie, drogi, chodniki czy kulturę. Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie.

Natomiast w Czaplinku można zaobserwować duże napięcie dotyczące wizji rozwoju gminy. Znowu – piękne jeziora, przyroda, cisza, spokój. Ale lokalna społeczność została zelektryzowana pomysłem sprowadzenia do gminy megafermy trzody chlewnej. Zajmowałaby ok. 500 hektarów. Po protestach pomysł upadł, ale ujawnił, że wiele innych kwestii budzi emocje na poziomie lokalnym. Jak np. odnieść się do pomysłu budowania farmy wiatrowej? Czy krajobraz jest ważniejszy czy też dochody do budżetu gminy? To wcale niełatwe pytania.

Przykład Czaplinka pokazuje, jak ważna jest debata na temat przyszłości wspólnot lokalnych, angażowanie różnych pokoleń do nich, przy jednoczesnym ograniczaniu swar politycznych i konfliktów personalnych.

Na tematy poruszane w Warszawie rozmawialiśmy rzadko, ale za to intensywnie. Świetna była debata dotycząca przyszłości sądownictwa w Szczecinie zorganizowana wraz z miesięcznikiem In Gremio. Gdyby takie debaty mogły się odbyć we wszystkich apelacjach…

W Szczecinie rozmawialiśmy także na temat profilaktyki HIV/AIDS. Dużo jest do zrobienia. No i oczywiście na spotkaniu pojawiły się osoby dotknięte skutkami ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Zostali zweryfikowani, służyli w policji, narażali życie i zdrowie, a teraz czują się oszukani przez państwo i mają niejasne perspektywy ochrony własnych praw.

Teraz kilka tygodni w Warszawie, potem woj. śląskie. W międzyczasie trzeba przetworzyć te wszystkie przemyślenia, obserwacje i sygnały na konkretne działania. Jak śpiewał Wojciech Młynarski: „Róbmy swoje! Może to coś da, kto wie…”

Seniorzy i młodzi ludzie z Gryfic pytają RPO o sprawy, które są dla nich najważniejsze

Data: 2017-09-20

- Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, że jestem z Gryfic. Tu, na sali, jest moja Mama. …A jesteśmy tu po to, by porozmawiać o problemach – o problemach widzianych z perspektywy Polski, a nie Warszawy. Temu służą spotkania regionalne Rzecznika Praw Obywatelskich.

Na spotkanie konsultacyjne z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Gryficach przyszło do Doku Kultury ponad 50 osób. Jak zwykle ustawiliśmy krzesła w krąg, ale zabrakło miejsca, by wszyscy zmieścili się w pierwszym rzędzie. Spotkanie było burzliwe i dotyczyło najgłośniejszych spraw w kraju.

Prawa osób starszych – co robi Rzecznik

Rzecznik zaczął spotkanie od praw osób starszych, bo to seniorzy z Gryfic byli reprezentowani najliczniej.

RPO: Pracujemy z ekspertami po to, by pomysły na poprawę sytuacji osób starszych były jak najlepsze. Nasze społeczeństwo się starzeje, a polityka państwa zdaje się tego nie zauważać.

Nam zależy przede wszystkim na tym, by seniorzy nie musieli trafiać do domów opieki. Bo najlepszy nawet dom opieki to nie dom rodzinny.

Jednak nadal osoby starsze i niesamodzielne, jeśli nie mają dziś wsparcia rodziny, trafiają do domów opieki. Rzecznik pilnuje tego, co się dzieje w domach pomocy społecznych (wynika to z tego, że jednym z jego zadań jest przeciwdziałanie okrutnemu i nieludzkiemu traktowaniu). W tym roku zaczął też wspierać wiedzą i kontrolami prewencyjnymi placówki komercyjne. Bo musimy się uczyć, jak właściwie traktować osoby starsze i jak budować kulturę braku tolerancji dla nieludzkiego traktowania.

Najważniejsza jest jednaka taka polityka, która doprowadzi do tego, że seniorzy nie będą trafiali do domów opieki. Trzeba po prostu odpowiednio przystosować mieszkanie, usługi publiczne, odpowiednio zorganizować przestrzeń wokół domu i postawić na pomoc sąsiedzką.

Przygotowaliśmy takie propozycje wsparcia (linki do cyfrowych wydań dostępne są pod tą relacją):

  • System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania
  • Przestrzeń publiczna przyjazna seniorom
  • Senior w świecie finansów

Staramy się też o to, by seniorzy mieli dostęp do pomocy rzeczników konsumentów, którzy mogą np. doradzić, co zrobić, jeśli kogoś naciągnięto na niekorzystną umowę, choćby przez telefon.

Prawa pacjentów, skutki wykluczenia transportowego

Pytanie z sali: Czy zdajecie sobie Państwo, jaki ludzie mają dostęp do pomocy specjalistycznej, jeśli mieszkają w małych miejscowościach? Choćby osoby w kryzysie psychicznym… Jak mają sobie radzić, skoro nie ma jak dojechać do specjalisty (zresztą niewielu z nas myśli także o obciążeniu dzieci z małych miejscowości, które tracą mnóstwo czasu na dojazdy do szkół).

Czy badacie obciążenie pracą lekarzy i pielęgniarek?

RPO: Dostęp do komunikacji w kontekście edukacji to bardzo poważny problem. Bo to oznacza praktyczną nierówność w dostępie do edukacji. Na przykład dzieciaki nie mogą zostać na zajęcia pozalekcyjne, bo ostatni autobus odjeżdża o 15.00 (nie wszystkie rodziny stać na inny dojazd, choć – co warto zauważyć – Program 500+ wiele dobrego tu zrobił).

W kwestii komunikacji osób starszych z lekarzami Rzecznik niewiele może zrobić. Pytanie, co może zrobić sama wspólnota samorządowa.

Problemy służby zdrowia, o których Pani mówiła, zaczęliśmy badać. Zdajemy sobie sprawę, że nasza służba zdrowia leczy i pomaga pacjentom tylko dlatego, że pielęgniarki pracują na dwa etaty…

Dlaczego pan się ujmuje za ubekami?

- Przecież ci ludzie szli tam świadomie? – pytali dwaj młodzi ludzie. – Dlaczego Pan ich broni? To jest sprawiedliwa ustawa.

RPO: Ta ustawa stosuje odpowiedzialność zbiorową i jest źle napisana. Obejmuje nie tyle „ubeków”, ale osoby pracujące w strukturach podległych MSW, np. programiści PESEL, lekarze, piłkarze (zatrudnieni na etatach MSW).

A co do oficerów SB – owszem wiele osób tam pracowało, albo w kontrwywiadzie. Oni jednak zostali zweryfikowani w 1990 r. Państwo powiedziało: jesteście nam potrzebni do budowy nowej policji. Nie odchodźcie ze służby. To te osoby np. brały udział w słynnej operacji Samum w Iraku. Teraz państwo unieważnia ich pracę na rzecz III RP.

Niestety, nie mieliśmy szans na poprawę tej ustawy. Została przyjęta bez dyskusji w czasie słynnego głosowania na sali kolumnowej 16 grudnia. Senatorowie nie mieli szans zgłosić poprawek – a próbowali to robić bohaterowie podziemia, osoby naprawdę prześladowane przez SB (Bogdan Borusewicz, Jan Rulewski).

Ustawa pozwala człowiekowi wywinąć się od tej odpowiedzialności zbiorowej tylko na podstawie indywidualnej decyzji szefa MSWiA. Nie wiemy, jak będzie to uprawnienie wykonywał. Obywatel może też pójść do sądu albo do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (na co czeka się kilka lat – a świadczenia już są obcięte).

Temat wzbudził emocje, bo choć sprawa wydawała się prosta młodym uczestnikom spotkania, to starsi wiedzieli już, że zbyt prosta ocena czyjegoś życia może być naprawdę krzywdząca.

Co Panu się nie podoba w Narodowym Instytucie Wolności? Dlaczego Pan donosi na niego do OBWE i do Fundacji Helsińskiej

To było kolejne pytanie młodych uczestników spotkania.

RPO: Ta ustawa grozi działaniu organizacji pozarządowych, bo wprowadza zupełnie nieprzejrzyste zasady dzielenia pieniędzy publicznych, do tej pory dostępnych na zasadzie konkursów.

OBWE jest organizację międzynarodową mającą siedzibę także w Polsce, która przygotowała proste i zrozumiałe wytyczne dotyczące prawa zrzeszania się i dzielenia pieniędzy publicznych. Zna się na tym i przygotowała opinię w sprawie naszej ustawy. Podobnie Fundacja Helsińska.

Zwróćcie Państwo uwagę na jedno – Polska ma prawo do tzw. funduszy norweskich. To wsparcie dla organizacji pozarządowych, które Norwegia przekazuje za to, że choć nie jest członkiem Unii, korzysta z dobrodziejstwa wspólnego europejskiego rynku. Te fundusze nie są teraz dostępne, bo rząd Norwegii uzależnił przekazanie tych środków od tego, że będą dzielone niezależnie od rządu.

Dlaczego się gloryfikuje bandytów

Dla jednych bandytami byli żołnierze NZS, a dla drugich – komuniści.

Młody człowiek: A dlaczego Pan nie reaguje na blokowanie prawicowych stron na Facebooku?

RPO: - Jest Pan pewien, że nie?

- Jestem pewien.

RPO: Od razu po pierwszysch blokowaniach zrobiliśmy spotkanie, także z udziałem organizacji prawicowych. To pokazało, jak to złożony problem i że lepiej rozwiązywać go raczej na poziomie całej Unii Europejskiej. Stenogram z debaty trafił do Ministerstwa Cyfryzacji – ono teraz pracuje nad przepisami.

- Ale w indywidualnych sprawach Pan nie reaguje

RPO: W przypadku przejawów agresji i mowy nienawiści zawsze i konsekwentnie reaguję w przypadku pobić  i aktów przemocy wobec ludzi atakowanych tylko za to, kim są albo jak wyglądają.

Głos z sali: Prawo jest dla wszystkich. Nie jest powodem do ataku to, że ktoś ma swastykę albo jest gejem. Umów się dotrzymuje, nawet jeśli to umowa z ubekiem.

Jest Pan za przyjmowaniem uchodźców?

RPO: Tak, to jest nasz chrześcijański, ludzki obowiązek.

- A jak pobiją Polaka za granicą, to co?

RPO: Kiedy z powodów rasowych zamordowano Polaka w Harlow, pojechałem tam. Moja jurysdykcja nie sięga poza granice Polski, ale mogę współpracować z ombudsmanami z innych krajów. I to robię.