Zawartość
Liczba całkowita wyników: 30

Art. 34 - Obywatelstwo polskie

  1. Obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Inne przypadki nabycia obywatelstwa polskiego określa ustawa.
  2. Obywatel polski nie może utracić obywatelstwa polskiego, chyba że sam się go zrzeknie.

CO TO ZNACZY?

Wszystkie polskie konstytucje posługiwały się pojęciem obywatelstwa w kontekście określania praw i wolności jednostki. W Konstytucji z 1997 roku odróżniono wyraźnie prawa człowieka od praw obywatela. W związku z tym koniecznym okazało się określenie w rozdziale drugim przesłanek posiadania obywatelstwa.

Artykuł 34 wskazuje trzy główne zasady:

  • zasadę krwi (obywatelstwo nabywa się poprzez urodzenie przez obywateli RP, gdy przynajmniej jedno z rodziców posiada obywatelstwo polskie),
  • zasadę dopuszczalności innych dróg (określonych w ustawie),
  • zasadę trwałości obywatelstwa (nie można go utracić inaczej niż poprzez zrzeczenie się go).

Konstytucja wyklucza możliwość pozbawienia obywatelstwa bez zgody obywatela. Historycznie jest to niezwykle istotne rozwiązanie, ponieważ w Polsce utrata obywatelstwa stosowana była jako forma kary lub represji zazwyczaj w kontekście politycznym.

Warto przypomnieć tu, że obywatelom polskim – tak jak wszystkim obywatelom państw członkowskich Unii Europejskiej – przysługuje także obywatelstwo europejskie.

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

RPO: w dowodzie osobistym dziecka z zagranicznego związku jednopłciowego powinna być wpisana także i matka niebiologiczna

Data: 2021-03-02
  • Dziecko-obywatel RP, urodzone w zagranicznym związku dwóch kobiet, powinno otrzymać polski dowód osobisty, ale rubryka „ojciec” powinna pozostać pusta - uznał WSA
  • Kwestionuje to nie tylko skarżąca obywatelka, ale także i RPO
  • Brak wpisu matki niebiologicznej może bowiem prowadzić do podważania jej relacji rodzicielskiej z dzieckiem. Aby ją wykazać, musiałaby za każdym razem posługiwać się brytyjskim aktem jego urodzenia  
  • A dobru dziecka szczególnie zagrażałaby np. sytuacja, gdyby przy życiu pozostała jedynie matka niebiologiczna, niewpisana do jego dowodu

Takie stanowisko Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Naczelnemu Sądu Administracyjnemu, który zbada skargę kasacyjną w tej sprawie.

Historia sprawy

Chodzi o odmowę wydania dowodu osobistego na wniosek kobiety dla jej syna urodzonego za granicą w związku jednopłciowym. Decyzję taką podjął prezydent Warszawy, a utrzymał ją wojewoda.

Po skardze kobiety - do której przyłączył się RPO - Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił te decyzje.

Uznając konieczność wydania dowodu osobistego na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, WSA wskazał, że rubryka, w której winien być wskazany ojciec, powinna pozostać niewypełniona. Według sądu nie jest możliwe wpisanie tam jako drugiego rodzica niebiologicznej matki chłopca. Sąd uzasadnił to dokonaną wykładnią pojęcia rodzicielstwa zawartego w art. 18 Konstytucji uznając, że jedynymi dopuszczalnymi na gruncie polskiego porządku prawnego rodzicami są osoby o odmiennej płci.

Skargę kasacyjną od tego wyroku do NSA wniosła skarżąca. Podniosła szereg zarzutów naruszenia m.in. art. 18 Konstytucji oraz norm międzynarodowych. Zdaniem skarżącej, odmowa uwzględnienia drugiego rodzica, niebędącej matką biologiczną, stanowi nieuzasadnioną dyskryminację dziecka.

Mimo orzeczenia zgodnego co do sentencji z kierunkiem skargi, WSA nie uwzględnił wszystkich zarzutów, jak również całości argumentacji RPO.

Dlatego Adam Bodnar popiera wszystkie zarzuty skargi kasacyjnej. Zarazem wnosi o jej oddalenie przez NSA i uznanie, że zaskarżony wyrok odpowiada prawu - mimo jego błędnego uzasadnienia.

W tej sytuacji – w razie przychylenia się przez NSA do zarzutów skargi kasacyjnej oraz stanowiska RPO – skarga kasacyjna powinna zostać oddalona. W uzasadnieniu NSA powinien zaś wyraźnie wskazać, w jakim zakresie uzasadnienie wyroku WSA było błędne i jaka jest prawidłowa wykładnia prawa.

Argumenty RPO

W ocenie RPO wynikiem zastosowanej przez WSA wykładni przepisów prawa jest zanegowanie relacji rodzicielskiej, jaka łączy małoletniego z jego rodzicem niebiologicznym.

Rodzi to konieczność wydania merytorycznego wyroku przez NSA i sformułowania wytycznych co do wykładni przepisów. Jest to podyktowane nie tylko pilną potrzebą uregulowania sytuacji tego konkretnego dziecka, lecz także innych osób, znajdujących się w podobnej sytuacji.

Zagadnienie wydania małoletniemu dowodu osobistego należy oddzielić od pobocznego w istocie (wobec kwestii głównej, tj. czy w ogóle należy wydać małoletniemu skarżącemu dowód osobisty) zagadnienia, czy w rejestrze PESEL oraz dowodzie osobistym wydanym małoletniemu skarżącemu winna być ujawniona również  kobieta występująca w brytyjskim akcie urodzenia skarżącego, obok jego biologicznej matki, jako „rodzic”. Zdaniem sądu, w polskim porządku prawnym nie jest w ogóle możliwe uznanie za rodzica osoby tej samej płci co rodzic biologiczny.

Wykładnia przepisów WSA budzi wątpliwości. Dotyczy to w szczególności art. 12 pkt 1 lit. d, art. 28 pkt 4 i art. 62 ust. 3 ustawy z 6 sierpnia 2010 r. o dowodach osobistych, a także norm o charakterze międzynarodowym, odnoszących się do prawa do prywatności i życia rodzinnego każdej osoby, zakazu dyskryminacji oraz zasady zachowania stosunków rodzinnych dziecka. Prowadzi ona bowiem do zanegowania na gruncie polskiego porządku prawnego – a co za tym idzie, na gruncie polskiego życia społecznego – relacji rodzicielskiej, jaka łączy małoletniego z drugą matką, niebędącą matką biologiczną.

Rzecznik podziela zarzuty naruszenia przepisów prawa materialnego podniesione w skardze kasacyjnej, w szczególności dotyczące naruszenia wspomnianego przepisu art. 12 pkt 1 lit. d u.d.o., jak również art. 2 ust. 1 i art. 8 ust. 1 Konwencji o prawach dziecka, art. 8 w zw. z art. 14 EKPC, a także mających zastosowanie w niniejszej sprawie art. 7, art. 21 ust. 1 i art. 24 ust. 2 Karty praw podstawowych UE.

 - Pomimo, że kwestia tego, jakie dane zostaną wpisane do dowodu osobistego małoletniego nie przesądza o łączącej małoletniego z obojgiem rodziców relacji rodzicielskiej, w wielu wypadkach może prowadzić do znacznego utrudnienia, czy wręcz uniemożliwienia korzystania z uprawnień i wykonywania obowiązków wynikających z tej więzi – wskazuje Adam Bodnar.

Brak uwzględnienia matki niebiologicznej w dokumencie tożsamości małoletniego może prowadzić do kwestionowania jej relacji rodzicielskiej w wielu sytuacjach życia codziennego i społecznego. Spowoduje to każdorazowo konieczność posługiwania się odpisem zagranicznego aktu urodzenia celem wykazania więzi rodzicielskiej łączącej matkę z małoletnim. Może dotyczyć to tak istotnych, a często nagłych i poważnych okoliczności, jak uzyskanie dostępu do pomocy medycznej, w tym informacji o stanie zdrowia małoletniego (choćby w sytuacji, gdy matka biologiczna z niezależnych przyczyn jest nieobecna), uzyskanie dostępu do opieki społecznej, czy innych usług publicznych.

Podanie w wątpliwość statusu drugiej matki chłopca jako opiekuna prawnego stanowi poważne zagrożenie dla dobra małoletniego, choćby w sytuacji, gdy przy życiu pozostałaby jedynie matka niebiologiczna, nieujawniona w dokumencie tożsamości dziecka, i tylko ona mogłaby sprawować faktyczną nad nim opiekę.

Odmowa stanowi poważną i nieuzasadnioną ingerencję w prawo do życia rodzinnego małoletniego oraz zagrożenie dla dobra dziecka, co jest sprzeczne m.in. z art. 8 ust. 1 EKPC oraz art. 8 ust. 1 i art. 3 ust. 1 Konwencji o prawach dziecka. Niezbędne jest zatem, aby organy administracji niezależnie od nazw rubryk we wniosku o wydanie dowodu osobistego, uwzględniły dane rodziców wskazanych w zagranicznym akcie urodzenia dziecka.

Skutkiem zaskarżonego wyroku może być także zniechęcenie małoletniego oraz jego rodziców do przebywania w Polsce. Wywarcie takiego skutku może prowadzić do ograniczenia swobody przepływu osób, zagwarantowanej w art. 20 ust. 2 lit. a) i art.  art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Spowodowanie możliwych utrudnień wynikających z odmowy wpisania do dowodu osobistego małoletniego jego drugiej matki, ujawnionej w brytyjskim akcie urodzenia, rodzi bowiem uzasadnioną obawę, że życie rodzinne rozwinięte i umocnione w państwie członkowskim stałego pobytu nie będzie mogło być swobodnie kontynuowane. Takie obawy mogą uczynić korzystanie ze swobody przepływu osób mniej atrakcyjnym lub działać odstraszająco.

Odmowa rozpoznania relacji  między małoletnim – obywatelem Unii a jego matką – także posiadającą status obywatelki Unii (nawiązana i potwierdzona zgodnie z przepisami krajowymi innego państwa członkowskiego w czasie pobytu obywatelki Unii w tym państwie) oznacza odmowę realizacji prawa do swobodnego przemieszczania się zgodnie z warunkami przewidzianymi dyrektywą 2004/38/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29 kwietnia 2004 r.

Skoro  doszło do stosowania prawa Unii, zgodnie art. 51 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, przepisy Karty mają w tej sprawie zastosowanie. Argumenty przemawiające za niezgodnością zaskarżonego wyroku z art. 7 Karty (prawo do życia prywatnego i rodzinnego), art. 21 ust. 1 Karty (zakaz wszelkiej dyskryminacji) oraz art. 24 ust. 2 Karty (zasada pierwszeństwa dobra dziecka) uzasadniają powyższe rozważania w kwestii zagrożeń, jakie płyną dla dobra małoletniego z faktu odmowy uznania rodzicielstwa jego drugiej matki przez WSA.

NSA powinien dokonać takiej wykładni przepisów prawa krajowego, aby zapewnić małoletniemu obywatelowi UE wydanie dowodu osobistego, ujawniającego oboje rodziców małoletniego obywatela Unii, niezależnie od ich płci, w celu zapewnienia ochrony przed naruszeniem swobody przemieszczania się obywatela Unii oraz prawa do życia prywatnego i rodzinnego, zakazu dyskryminacji, oraz zasady pierwszeństwa dobra dziecka,

Jeżeli jednak w ocenie NSA miałby wątpliwości co do interpretacji prawa UE, to może zwrócić się do TSUE z wnioskiem o rozpatrzenie pytania w trybie prejudycjalnym. W ocenie RPO właściwe byłoby wówczas zadanie pytanie:

„Czy art. 21 ust. 1 w zw. z art. 20 ust. 2 lit. a) Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej w zw. z art. 7, art. 21 ust. 1 i art. 24 ust. 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, należy rozumieć w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie temu, by organy państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada małoletni, odmówiły mu wydania dokumentu tożsamości uwzględniającego jako rodziców osoby tej samej płci, jeśli łącząca ich więź rodzicielska została nawiązana na podstawie prawa krajowego innego państwa członkowskiego w wyniku realizacji przez zainteresowanych swobody przemieszczenia się przysługującej obywatelom Unii i znajduje potwierdzenie w akcie urodzenia wydanym przez to państwo członkowskie, w którym obywatel Unii rozwinął i umocnił życie rodzinne, wyłącznie z tego powodu, że prawo krajowe państwa wydającego dokument tożsamości nie przewiduje rodzicielstwa par jednopłciowych, a w zagranicznym akcie urodzenia jako rodziców małoletniego obywatela Unii wskazano osoby tej samej płci?”.

XI.534.3.2016

Polskie dokumenty dla dzieci z zagranicznych związków osób jednej płci. RPO pisze do MSWiA

Data: 2021-03-01
  • Urodzeni za granicą i tam mieszkający małoletni obywatele RP - których polscy rodzice są tej samej płci - nie mają możliwości uzyskania polskich dokumentów
  • RPO apeluje do MSWiA o umożliwienie im tego przy okazji zmian przepisów 
  • Rzecznik przedstawił resortowi swą opinię o projekcie ustawy o dokumentach paszportowych
  • Konsekwentnie stoi bowiem na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci

- Zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o uwzględnienie w toku prowadzonych prac legislacyjnych przedstawionych wyżej uwag i wypracowanie takich rozwiązań, które umożliwią uzyskiwanie polskich dokumentów tożsamości, w tym paszportów, także obywatelom polskim, w których zagranicznych aktach urodzenia wpisano jako rodziców osoby tej samej płci – napisał Adam Bodnar do wiceszefa MSWiA Pawła Szefernakera.

Poprosił o stanowisko w sprawie, zwłaszcza dlaczego przy ubieganiu się o paszport tymczasowy projekt zdaje się dopuszczać jako wystarczający odpis zagranicznego aktu urodzenia, ale nie przewiduje tego w przypadku ubiegania się o paszport stały.

Obywatele polscy mieszkający za granicą skarżą się, że ich dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. 

Jednak 2 grudnia 2019 r. NSA w składzie 7 sędziów wydał uchwałę, stwierdzajacą że polskie prawo nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzicami są osoby tej samej płci. Zarazem wskazał, że organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Ma on bowiem moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą odmawiać, można skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych – uznał NSA.

Opinia RPO

Adam Bodnar przede wszystkim zwraca uwagę na kwestię wymogów formalnych do uzyskania dokumentów paszportowych w kontekście zagwarantowania prawa do uzyskania paszportu wszystkim obywatelom i obywatelkom Polski.

W wystąpieniach z 24 sierpnia 2016 r., 11 marca 2019 r.,  9 marca 2020 r. i 22 sierpnia 2020 r. RPO informował MSWiA o naruszaniu praw małoletnich obywateli RP. Polega to na odmowie transkrypcji ich zagranicznych aktów urodzenia, wymaganej w świetle art. 104 ust. 5 p.a.s.c. jeśli obywatel polski ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL.

Taka praktyka organów administracji prowadzi do sytuacji, w której dzieci posiadające obywatelstwo polskie nie mają możliwości skutecznego ubiegania się o polskie dokumenty tożsamości, w tym dokumenty paszportowe. Nie otrzymują numerów PESEL, co w konsekwencji skutkuje naruszeniem ich praw obywatelskich, zasady dobra dziecka, a także wypełnia znamiona dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców (pozostawanie w jednopłciowym związku).

Wobec wykładni NSA możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję aktów urodzenia, w których jako rodziców wpisano osoby tej samej płci, jest niedostępna. Jedyną drogą uzyskania dla dziecka numeru PESEL i polskich dokumentów tożsamości pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia.

Tymczasem z informacji RPO wynika, że uchwała NSA nie wpłynęła na praktykę stosowania przepisów prawa. Konsulowie niezmiennie wymagali przedstawienia odpisów polskich aktów urodzenia w toku postępowania o wydanie dokumentu paszportowego.

Z tego względu proponowaną w projekcie ustawy zmianę polegającą na zastąpieniu regulacji wynikającej z § 3 pkt 4 wspomnianego rozporządzenia przepisem art. 35 projektowanej ustawy, w zakresie, w jakim odstępuje się od wymogu załączenia do wniosku o wydanie paszportu polskiego aktu urodzenia, co do zasady należy uznać za pożądaną.

Zmiana wydaje się jednak dalece niewystarczająca. Zgodnie z art. 35 projektowanej ustawy, jednym z wymaganych dokumentów, który będzie należało przedłożyć w załączeniu do wniosku o wydanie paszportu są „odpisy zagranicznych aktów stanu cywilnego – w przypadku, o  którym mowa w art. 45 ust. 1 pkt 4, lub inne dokumenty potwierdzające stan cywilny”. Sugeruje to, że odpisem zagranicznego aktu stanu cywilnego można będzie posłużyć się wyłącznie w przypadku ubiegania się o paszport tymczasowy.

Zachodzi natomiast poważna wątpliwość, czy zagraniczny akt urodzenia będzie mógł stanowić podstawę wydania paszportu stałego. Przytoczone przepisy nie dają jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

Projekt przewiduje w takich przypadkach możliwość przedłożenia innego, niż odpis zagranicznego aktu stanu cywilnego, dokumentu potwierdzającego stan cywilny. Trudno jednak stwierdzić, co kryje się pod pojęciem innego dokumentu, i czy sam ten zapis pozbawia osoby ubiegające się o paszport stały możliwości przedłożenia zagranicznego aktu stanu cywilnego, czy też stwarza dla nich alternatywę.

Ponieważ przepis ten nie wspomina o tym, że musi to być dokument polski, nie można na jego podstawie domniemywać istnienia obowiązku transkrypcji aktu zagranicznego. Taka właśnie interpretacja omawianego przepisu byłaby zgodna ze stanowiskiem NSA.

Przyjęcie stanowiska odmiennego prowadzić zaś będzie do utrzymania sytuacji, w której – pomimo tej uchwały – wojewodowie lub konsulowie odmawiać będą wydania paszportu stałego osobom, które dysponują jedynie zagranicznym aktem urodzenia i nie mogą uzyskać jego transkrypcji do polskiego porządku prawnego.

Jakiekolwiek wątpliwości interpretacyjne, które otwierałyby organom administracji możliwość odmowy wydania paszportu stałego polskim obywatelom lub obywatelkom dysponującym zagranicznym aktem urodzenia, który nie może być przeniesiony do polskiego porządku prawnego, stanowią poważne zagrożenie dla ich praw i wolności.

Nie tylko byłoby to niezgodne z uchwałą NSA, ale też naruszałby prawo do obywatelstwa osób, w których zagranicznych aktach urodzenia wskazani są rodzice tej samej płci. A to stanowi przejaw dyskryminacji, zabronionej na gruncie art. 32 ust. 1 Konstytucji. Zagrażałoby też realizacji zasady prawa do paszportu każdego obywatela lub obywatelki RP, określonej w obecnej ustawie o dokumentach paszportowych.

O tym, że projektowane zmiany nie będą uwzględniać stanowiska NSA świadczy też proponowana zmiana art. 104 ust. 5 p.a.s.c. Do tego przepisu projekt ustawy wprowadza zmianę określoną jako redakcyjną, wskazującą  przypadki, w których transkrypcja jest obligatoryjna. Zastępuje się dotychczasowe pojęcie „dokument tożsamości” wyraźnym wskazaniem, że obligatoryjność transkrypcji dotyczy przypadku ubiegania się o dowód osobisty, paszport, paszport dyplomatyczny lub służbowy.

Pominięcie w tym katalogu paszportów tymczasowych wskazuje, że zgodnie z intencją projektodawcy, osoby ubiegające się o taki dokument nie będą zobligowane do dokonywania transkrypcji aktu stanu cywilnego, podczas gdy osoby wnioskujące o wydanie paszportu stałego będą musiały to uczynić.

Takie rozróżnienie sytuacji prawnej wnioskodawców nie znajduje uzasadnienia i wzmacnia jedynie możliwy dyskryminacyjny charakter projektowanych zmian.

Skutkiem nowego brzmienia art. 104 ust. 5 Prawa o aktach stanu cywilnego będzie prawdopodobnie odmowa wydania paszportu stałego osobom, które nie będą mogły dokonać transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, jak dzieje się to w przypadku osób, w których zagranicznych aktach urodzenia jako rodzice figurują osoby tej samej płci.  Odmowa taka nastąpi, mimo że art. 35 projektu ustawy wśród wymogów formalnych uzyskania paszportu stałego nie wymienia przedłożenia polskiego aktu urodzenia.

W ocenie RPO pożądanym kierunkiem zmian w projekcie ustawy jest wyraźne uregulowanie sytuacji osób, w których zagranicznych aktach urodzenia jako rodzice widnieją osoby tej samej płci, poprzez umożliwienie wydania polskiego paszportu stałego tym osobom na podstawie zagranicznego aktu urodzenia i odstąpienie od zasady obligatoryjnej transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia tych osób w przypadku ubiegania się o paszport stały.

RPO przypomina, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka, którego rodzice są tej samej płci, powinna być możliwa na gruncie polskiego prawa, o ile od tej czynności uzależniony jest de facto status obywatela.

Poza wskazanymi wyżej okolicznościami, należy także zwrócić uwagę na obowiązujące Polskę regulacje wynikające z prawa unijnego, w szczególności odnoszące się do prawa do swobodnego przemieszczania się obywateli UE, wynikającego z art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Niezbędne jest ich uwzględnienie w toku prac nad projektowaną ustawą.

XI.534.4.2016

WSA zadał TSUE pytanie prejudycjalne w sprawie ze skargi RPO. Szansa na poprawę sytuacji prawnej dzieci, których rodzice są tej samej płci

Data: 2020-12-10
  • Trybunał Sprawiedliwości UE wypowie się w sprawie odmowy wpisania do polskich akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia dziecka w zwiąku jednopłciowym
  • W efekcie odmów takie dzieci-obywatele RP nie mają żadnego dokumentu tożsamości
  • Rodzice walczą o takie wpisy przed sądami, w czym wspiera ich Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Na wniosek RPO Wojewódzki Sąd Administracyjny  w Krakowie skierował do TSUE pytanie prejudycjalne w tej sprawie

Urodzeni za granicą obywatele i obywatelki RP, w których zagranicznych  aktach urodzenia jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, mierzą się w Polsce z licznymi problemami prawnymi. Po uchwale 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r. (sygn. akt II OPS 1/19), w której wskazano, że transkrypcja aktu (przeniesienie do polskiego rejestru stanu cywilnego) jest w takiej sytuacji niedopuszczalna, droga do uzyskania polskiego aktu urodzenia została dla tych dzieci zamknięta.

A jest on niezbędny do uzyskania paszportu, a w wielu przypadkach także do uzyskania dowodu osobistego i numeru PESEL. Tylko nieliczne organy gmin decydują się na ich wydawanie na podstawie zagranicznych aktów urodzenia i tak wpisując wówczas do dokumentu wyłącznie imię matki, która urodziła dziecko, a pomijając informację o drugiej matce.

W konsekwencji prawa dzieci, które mają rodziców tej samej płci, są ograniczane wyłącznie z tego powodu. Nie mając polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL, nie mogą korzystać z wielu związanych z obywatelstwem uprawnień (np. z publicznej służby zdrowia lub edukacji), a także – co szczególnie istotne w kontekście tej sprawy – korzystać z fundamentalnej dla prawa UE swobody przemieszczania się i wyboru miejsca zamieszkania.

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat podejmuje działania na rzecz zmiany tego stanu. Ponieważ postulaty niezbędnych zmian legislacyjnych pozostają niezrealizowane, Rzecznik uczestniczy też w licznych postępowaniach sądowych. Ponadto inicjuje je – jak w tej sprawie obywatelki, w której imieniu wniósł skargę do WSA w Krakowie na odmowę transkrypcji jej zagranicznego aktu urodzenia.

Rzecznik podniósł w toku postępowania, że sąd może skierować pytanie prejudycjalne do TSUE. W ocenie RPO decyzja o odmowie transkrypcji naruszyła bowiem prawo UE – traktatową swobodę przepływu osób i przepisy Karty Praw Podstawowych.

9 grudnia 2020 r. WSA w Krakowie skierował zatem do TSUE pytanie prejudycjalne:

Czy art. 21 ust. 1 w zw. z art. 20 ust. 2 lit. a Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej w zw. z art. 7, art. 21 ust. 1 i art. 24 ust. 2 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej należy rozumieć w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie tego by organy państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada małoletni, odmówiły mu transkrypcji jego aktu urodzenia wydanego przez inne państwo członkowskie, niezbędnej do uzyskania dokumentu tożsamości państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada, z tego powodu, że prawo krajowe tego państwa nie przewiduje rodzicielstwa par jednopłciowych, a w akcie tym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci.

WSA wniósł o zastosowanie w sprawie trybu pilnego - z uwagi na dobro  dziecka pozostającego bez ochrony w postaci zapewnienia mu prawa do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terenie państw członkowskich, a także ochrony jego życia prywatnego i rodzinnego.

Orzeczenie TSUE ma szansę pozytywnie wpłynąć na sytuację wielu dzieci, których prawa są obecnie ograniczane.

Sprawa ta nie dotyczy zaś uznania rodzicielstwa jednopłciowego. Wyrok TSUE - jeśli orzeknie on o  sprzeczności odmowy transkrypcji z prawem UE - też nie będzie miał takich skutków. Może natomiast ponownie otworzyć małoletnim obywatelom i obywatelkom – Polski, a tym samym UE – drogę do posiadania polskiego aktu urodzenia, polskich dokumentów tożsamości, numerów PESEL, do swobodnego przemieszczania się po Unii Europejskiej i korzystania z praw podstawowych. Bez dyskryminacji wynikającej z tego, że mają rodziców tej samej płci. 

XI.534.5.2019

Potwierdzenie obywatelstwa dziecka obywatela RP nie zależy od transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia. NSA uznaje argumenty RPO i oddala skargę kasacyjną MSWiA

Data: 2020-09-10
  • Zagraniczny akt urodzenia jest wyłącznym dowodem stwierdzonego w nim zdarzenia, a jego moc dowodowa nie może być podważona przez organy administracji w toku postępowania o potwierdzenie obywatelstwa
  • Jeśli więc w akcie urodzenia wskazano jako ojca obywatela polskiego, to dziecko ma z mocy prawa polskie obywatelstwo, niezależnie od tego, że urodziło się w drodze surogacji. Potwierdzenie tego obywatelstwa nie jest sprzeczne z polskim porządkiem publicznym
  • Niedopuszczalna ze względu na klauzulę porządku publicznego jest jednak transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, w którym zamiast danych matki wskazano informację „matka zastępcza”
  • Dokumenty tożsamości i numer PESEL powinny być więc wydawane na podstawie zagranicznego aktu urodzenia

10 września 2020 r. Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął dwie sprawy polskiego obywatela, którego syn urodził się w USA w drodze umowy o macierzyństwo zastępcze.

W amerykańskim akcie urodzenia dziecka wskazano - zamiast danych matki - informację: "matka zastępcza”. Z tego względu 4 lata temu w postępowaniu administracyjnym odmówiono potwierdzenia obywatelstwa polskieo chłopca. Argumentowano, że byłoby to sprzeczne z polskim porządkiem prawnym, ponieważ zgodnie z regulacjami prawa rodzinnego matką jest zawsze kobieta, która urodziła dziecko, a ojcostwo jest ustalane na podstawie wskazanych w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym domniemań. W 2017 r. WSA w Warszawie uchylił decyzje organów o odmowie potwierdzenia obywatelstwa, ale wyrok ten zaskarżył kasacyjnie do NSA Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania i argumentował przed NSA, że chłopiec bezsprzecznie jest obywatelem polskim z mocy prawa, ponieważ jednym z rodziców jest obywatel RP. Odmowa potwierdzenia jego obywatelstwa stanowi zaś rażące naruszenie zasady pierwszeństwa dobra dziecka, a także praw dziecka do obywatelstwa, do zachowania tożsamości, do ochrony życia prywatnego i rodzinnego oraz do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium UE.

NSA oddalił skargę kasacyjną ministra, przychylając się do argumentów obywatela oraz RPO. W ocenie sądu okoliczność, że chłopiec został urodzony przez matkę surogatkę nie ma żadnego znaczenia dla oceny, że nabył z mocy prawa obywatelstwo polskie - jako syn obywatela polskiego. Stosowanie polskiego prawa rodzinnego dla ustalenia jego rodzicielstwa byłoby w ocenie NSA niedopuszczalnym podważeniem mocy dowodowej jego amerykańskiego aktu urodzenia.

Przedmiotem drugiej sprawy - dotyczącej tej samej rodziny i także rozstrzygniętej 10 września 2020 r. przez NSA - była decyzja o odmowie transkrypcji aktu urodzenia chłopca. W tej sprawie sąd oddalił skargę kasacyjną obywatela, popartą przez RPO. Przychylił się do argumentacji organów administracji, że transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami polskiego porządku prawnego. Skład orzekający powołał się przy tym na uchwałę składu 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r., w której stwierdzono niedopuszczalność transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci.

Chociaż okoliczności tej sprawy są inne – w tym akcie wskazano wyłącznie ojca i informację "matka zastępcza”, a nie rodziców tej samej płci – w ocenie sądu obowiązek wiernej i literalnej transkrypcji wymagałby transkrybowania do polskiego rejestru stanu cywilnego również informacji o macierzyństwie zastępczym, niedopuszczalnym w świetle polskiego prawa. Zgodnie jednak z uzasadnieniem uchwały z 2 grudnia 2019 r., NSA również w tej sprawie podkreślił, że odmowa transkrypcji nie może doprowadzić do sytuacji, w której obywatel nie będzie mógł uzyskać dokumentów tożsamości i numeru PESEL.

RPO ma nadzieję, że w związku z zapadłymi wyrokami NSA uda się uzyskać dla chłopca polskie dokumenty tożsamości, co umożliwi mu korzystanie z praw wynikających z polskiego obywatelstwa.

 XI.534.1.2017,  XI.534.3.2017

 

 

Z urzędu. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem

Data: 2020-09-09
  • To nie jest urzędowy raport z działań RPO podejmowanych w czasie pięcioletniej kadencji. To sprawozdanie dla obywatelek i obywateli oraz dla organizacji pozarządowych, które wysunęły w 2015 r. kandydaturę Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • To nie były zwykłe czasy, zwykła kadencja – ale i sama instytucja RPO nigdy nie była też zwyczajna. Od 30 lat analizuje ona skargi od ludzi. Pamięta więcej niż jedną kadencję, widzi dalej, niż do najbliższych wyborów.
  • Postanowiłyśmy pokazać, jak dziś wyglądają prawa i wolności obywateli w Polsce – ze szczególnej perspektywy ponad 270 tys. wniosków, jakie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu pięciu lat, 150 tys. rozmów telefonicznych prowadzonych przez prawników Biura, jak również setek spotkań RPO Adama Bodnara. 
  • W wielu uczestniczyłyśmy – zwłaszcza na szlaku spotkań regionalnych RPO w całej Polsce, którą przemierzałyśmy wraz z Adamem Bodnarem w ośmioosobowym busiku - piszą autorki: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz.

Tekst ten zaczął powstawać na początku 2020 r. Rzecznik praw obywatelskich planował rozliczenie się z kadencji, która kończyła się 8 września 2020 r. Kończyłyśmy pracę na  w środku pandemii i kampanii wyborczej, w rzeczywistości, którą kilka miesięcy wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Okoliczności sprawiły, że podsumowanie VII kadencji przyjęło właśnie taką formę.

Tworzyłyśmy ten raport korzystając z wiedzy członkiń i członków komisji ekspertów i rad społecznych oraz naszych koleżanek i kolegów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – wybitnych prawników i praktyków praw człowieka. Dzięki nim to, co ludzie opowiadają, zamienia się w historię naszego kraju, a indywidualne problemy i krzywdy – w opowieść o prawach i wolnościach konstytucyjnych. A więc w coś, co nas łączy, czyniąc naszą wspólną sprawą.

Nasz raport nie jest raportem urzędowym nie tylko ze względu na nieprawniczy język, ale dlatego, że nie chciałyśmy w nim uciec od tej naszej własnej perspektywy.

Należymy do trzech pokoleń kobiet,  dla każdej z nas doświadczenie pracy w Biurze RPO w ostatnich latach było więc inne – ale równie przejmujące i ważne. Dosyć szybko zresztą uzgodniłyśmy, że mimo oczywistych różnic w perspektywie łączą nas dwie rzeczy:

  • zachwyt dla tego, co ludzie w Polsce potrafią robić, jak zmieniają świat. Bardzo chcemy, by i Czytelnik się o tym dowiedział. Bo właśnie tu, gdzie spotykają się aktywni obywatele i eksperci, którzy znają znaczenie szczegółów i rozumieją, jak przekładają się one na ludzkie życie – tu można zrobić najwięcej;
  • przekonanie, że za wiele jest w naszym kraju zapomnianej krzywdy, samotnych dramatów przeżywanych ze świadomością, że to nikogo nie interesuje. Tego nie można tak zostawić.

Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk, Aneta Kosz

(fragment wstępu)

PESEL i polski dokument dla dzieci z zagranicznym aktem urodzenia ze związków osób jednej płci. Odpowiedź Ministra Cyfryzacji

Data: 2020-09-07
  • Odmowa przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia - w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci - nie uniemożliwia nadaniu takiemu dziecku numeru PESEL oraz wydania polskiego dokumentu tożsamości
  • Tak Minister Cyfryzacji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który wystąpił w sprawie problemów z uzyskaniem dokumentów tożsamości i numerów PESEL dla urodzonych za granicą dzieci obywateli i obywatelek RP w związkach jednopłciowych
  • Z odpowiedzi MC wynika, że organ gminy nie może odmówić wydania dowodu, lecz powinien z urzędu przeprowadzić postępowanie wyjaśniające, a w rejestrze wpisać np. matkę + brak danych ojca

Obywatele skarżą się, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci.

A okoliczności prawne zmieniły się po podjęciu 2 grudnia 2019 r. przez 7 sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego uchwały stwierdzającej, że transkrypcja aktu, w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, jest niedopuszczalna ze względu na „ochronę podstawowych zasad polskiego porządku prawnego”.

Z uzasadnienia uchwały wynika, że obligatoryjność transkrypcji stwarza jedynie „podwyższony standard dowodowy” w postępowaniach administracyjnych. Wymaganie przedłożenia polskiego aktu urodzenia nie wpływa przy tym na zasadę potwierdzoną uchwałą Sądu Najwyższego z 20 listopada 2012 r., że zagraniczne akty mają moc dowodową równą polskim aktom stanu cywilnego.

W ocenie NSA odmowa transkrypcji zagranicznego aktu nie może prowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. Dlatego organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia.

W konsekwencji możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję wydaje się obecnie niedostępna. Jedyną drogą ich uzyskania pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, zgodnie z wykładnią NSA.

Tymczasem zalecenia z uzasadnienia uchwały NSA nie mają odzwierciedlenia w jednolitej praktyce organów administracji. Konsulowie wymagają przedstawienia odpisów polskich aktów urodzenia w toku postępowania o wydanie paszportu. A kierownicy USC odmawiają transkrypcji aktów urodzenia, gdzie jako rodziców wskazano osoby tej samej płci.

Jeden z organów gminy argumentował, że nie jest możliwe uwzględnienie wniosku, w którym jako imię ojca wskazano imię żeńskie, a wnioskodawczyni nie odpowiedziała pozytywnie na wezwanie do zmiany wniosku poprzez wskazanie w rubryce „imię ojca” informacji „brak danych”.

W ocenie RPO wszysko to narusza dobro i prawa dzieci, w tym ich prawo do obywatelstwa, posiadania paszportu i dowodu osobistego oraz korzystania ze związanych z obywatelstwem uprawnień.

Ponieważ numer PESEL nadaje obywatelowi polskiemu minister właściwy ds. informatyzacji, RPO Adam Bodanr 22 sierpnia 2020 r. spytał ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego:

  • czy możliwe jest dostosowanie aplikacji służącej do nadawania numerów PESEL obywatelom polskim tak, aby obywatele, w których zagranicznych aktach urodzenia wskazano jako rodziców osoby tej samej płci mogli uzyskać numer PESEL przy uwzględnieniu w systemie informacji o obojgu rodziców;
  • czy rozważy przekazanie organom administracji generalnych wyjaśnień i zaleceń postępowania w tych sprawach, a jeśli tak – w jakim brzmieniu.

Odpowiedź Ministra Cyfryzacji

Udostępniona przez ministra właściwego ds. informatyzacji aplikacja ŹRÓDŁO jest narzędziem wspierającym realizację ustawowych zadań organów gmin. Do zadań tych należy m.in. prowadzenie spraw związanych z ewidencją ludności, w tym występowanie do ministra właściwego do spraw informatyzacji o nadanie numeru PESEL z urzędu albo na wniosek.

W celu nadania numeru PESEL organy przekazują ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego odpowiednie dane. Samo nadanie numeru PESEL, zgodnie z art. 16 ust. 4 ustawy jest czynnością materialno-techniczną.

Jedną z wymienionych danych są imiona i nazwiska rodowe rodziców. Ich podanie jest obowiązkowe w przypadku nadawania numeru PESEL z urzędu obywatelom polskim. Można je natomiast pominąć, gdy nie są dostępne, w przypadku nadawania numeru PESEL z urzędu cudzoziemcom zamieszkującym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz nadawania numeru PESEL na wniosek (również obywatelom polskim).

Z technicznego punktu widzenia pola przeznaczone na wpisanie tych danych są po prostu polami tekstowymi, co umożliwia wpisanie dowolnej wartości. Ponieważ jednak zgodnie z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym za matkę dziecka uznaje się kobietę, która dziecko urodziła, a ojcem dziecka jest zawsze mężczyzna, pola wypełniane przy nadawaniu numeru PESEL, jak i widniejące w rekordzie osoby w rejestrze PESEL oznaczono jako „imię matki” oraz „imię ojca”.

Należy podkreślić, że poza właściwością Ministra Cyfryzacji leżą sprawy związane z wprowadzaniem zasad określających pochodzenie dziecka od danych osób. Dopiero ewentualne zmiany prawa w tym zakresie będą skutkowały zmianą opisu pól.

Jednocześnie, nawet w przypadku obligatoryjności podania danych rodziców w procesie nadawania numeru PESEL z urzędu, mając świadomość różnorodności zdarzeń (np. specyfiki danych cudzoziemców, którzy nabyli obywatelstwo polskie), przewidziano możliwość ich oznaczenia jako „brak danych”, co nie uniemożliwia nadania numeru PESEL. W zakresie nadawania numerów PESEL dzieciom rodziców, którzy zgodnie z zagranicznym aktem urodzenia są  tej samej płci, zasadne, w ocenie Ministerstwa Cyfryzacji, będzie przyjęcie działania zaproponowanego przez prokuratora Prokuratury Krajowej w toku rozpatrywania sprawy przez NSA.

Jak wskazał prokurator art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego w zw. z art. 7 ustawy Prawo prywatne międzynarodowe nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci - co nie stoi na przeszkodzie nadaniu dziecku numeru PESEL oraz wydaniu mu polskiego dokumentu tożsamości. Wyrażone przez prokuratora zdanie jest w tym zakresie zgodne z sentencją uchwały NSA.

Jednocześnie prokurator wskazał, że jeżeli zagraniczny akt urodzenia dziecka nie obejmuje danych ojca (mężczyzny) lub matki (kobiety) albo osób różnej płci, które je przysposobili, należy uzupełnić odpowiednie rubryki rejestru PESEL, Rejestru Dowodów Osobistych lub centralnej ewidencji wydanych i unieważnionych dokumentów paszportowych na podstawie odpowiednich (zagranicznych lub krajowych) dokumentów urzędowych, z których wynikają dane ojca lub matki dziecka, będących osobami różnych płci. Jeżeli zaś nie jest to możliwe, właściwy organ powinien uzyskać dowód, z którego wynika, że ojciec albo matka dziecka są nieznani, a równocześnie dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci.

W tym ostatnim przypadku polski organ administracyjny powinien nadać dziecku PESEL albo wydać dowód osobisty lub paszport, umieszczając wzmiankę we właściwym rejestrze (ewidencji), że ojciec lub matka dziecka nie są znani, a dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci. Okoliczność ta powinna wynikać z niebudzących wątpliwości dowodów zgromadzonych przez organ lub dostarczonych przez wnioskodawcę.

W ocenie Ministerstwa Cyfryzacji realizacją takiego podejścia może być oznaczenie „brak danych” w rekordzie osoby w rejestrze PESEL, jeżeli w wyniku postępowania wyjaśniającego okaże się, że ojciec lub matka dziecka nie są znani, a dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci.

Postępowanie wyjaśniające w przedmiocie ustalenia matki lub ojca dziecka powinno się jednakże odbywać na gruncie przepisów materialnych regulujących zdarzenia skutkujące nadaniem numeru PESEL, tj. ustawy o ewidencji ludności (meldunek), ustawy o dowodach osobistych lub ustawy o dokumentach paszportowych. To na gruncie tych przepisów rozstrzyga się zameldowanie oraz wydanie dokumentu tożsamości z określonymi danymi. Nie ma jednocześnie technicznych przeszkód, aby w rejestrze PESEL przy nadawaniu numeru PESEL wskazać numer zagranicznego aktu urodzenia dziecka.

Odpowiadając na pytanie, czy rozważy przekazanie organom administracji, uprawnionym generalnych wyjaśnień i zaleceń, minister Marek Zagórski wskazał, że ich przekazywanie w celu zapewnienia jednolitości postępowania w obszarze związanym z ewidencją ludności należy do kompetencji ministra właściwego do spraw wewnętrznych. Zwrócił uwagę, że zakres zadań ministra właściwego do spraw informatyzacji określa przede wszystkim art. 6 ust. 2 ustawy, zgodnie z którym minister zapewnia utrzymanie i rozwój rejestru PESEL.

XI.534.4.2016

Bombardowanie Josepha Conrada. Wystąpicie do Amerykanów o pomoc dla Polaka poszkodowanego w 1972 r. w Wietnamie. RPO po raz kolejny do MSZ

Data: 2020-08-20
  • RPO prosi MSZ, by upomniał się u władz USA o prawa Polaka poszkodowanego w bombardowaniu wietnamskiego portu przez Amerykanów w 1972 r.
  • Jedyną drogą naprawienia szkody osoby poszkodowanej w wyniku aktu sił zbrojnych USA, pozostaje droga dyplomatyczna, a także podjęcie przez Rząd RP interwencji na rzecz swojego obywatela poszkodowanego przez działania wojsk amerykańskich  - pisze RPO do wiceministra spraw zagranicznych ds. parlamentarnych, prawnych, traktatowych, konsularnych, Narodów Zjednoczonych i praw człowieka Piotra Wawrzyka.
  • Amerykanie naprawili krzywdę wobec państwa polskiego już w 1972 r., natomiast do dzisiaj nie nastąpiło naprawienie szkody wobec osoby poszkodowanej.

Chodzi o sprawę pana Andrzeja, członka załogi polskiego MS „Joseph Conrad”. Statek został zbombardowany w  amerykańskim ataku lotniczym na port Hajfong w Wietnamie w 1972 r. Kilku członków załogi poniosło śmierć, część - w tym pan Andrzej - została ranna. Choć USA wielokrotnie obiecywały poszkodowanym wypłatę odszkodowań, wnioskodawca do dziś nic nie otrzymał.

Pan Andrzej zwrócił się z tym do RPO, a ten  interweniował w MSZ już w marcu. Odpowiedź dostał jednak dopiero w czerwcu – składa się na nią analiza prawna i stwierdzenie, że „przeprowadzenie dogłębnej oceny prawnej wydarzenia, które miało miejsce niemal 50 lat temu w braku pełnej wiedzy nt. szczegółowych uwarunkowań i stanu faktycznego omawianego bombardowania, w tym postępowania strony wietnamskiej, nie jest możliwe. Z tego względu, MSZ nie przewiduje  w chwili obecnej ponownego podnoszenia ww. kwestii  na poziomie rządowym”.

RPO prosi tym razem o poważniejsze zajęcie się sprawą Polaka. Występuje o dodatkowe ustalenia, analizę tej sprawy, przekazanie dokumentów, a także rozważenie podjęcia wystąpienia do strony amerykańskiej w drodze opieki dyplomatycznej, do której obywatel polski jest uprawniony na mocy art. 36 Konstytucji RP.

W niniejszej sprawie bezspornym jest, że do zdarzenia rzeczywiście doszło. Na płaszczyźnie prawnomiędzynarodowej jest ono przypisywane bezpośrednio Stanom Zjednoczonym, ponieważ ataku na statek „Józef Conrad” dokonały samoloty wojskowe USA. Można również przyjąć, że Stany Zjednoczone uznały swoją odpowiedzialność za to zdarzenie, co przyznały w nocie dyplomatycznej z dnia 30 grudnia 1972 r., wyrażając ubolewanie z powodu zniszczenia statku.

Świadczy to równocześnie o uznaniu aktu wojskowego wobec statku za bezprawny także przez stronę amerykańską. Inaczej nie udzieliłaby ona środka naprawienia szkody niematerialnej wobec PRL w postaci zadośćuczynienia, za jakie uznawane są w prawie międzynarodowym przeprosiny (wyrażenie ubolewania) ze strony innego państwa.

W ocenie Rzecznika nastąpiło zatem naprawienie krzywdy wobec państwa polskiego już w 1972 r., natomiast do dzisiaj nie nastąpiło naprawienie szkody wobec osoby poszkodowanej.

Z powodu upływu czasu, przedawnienia roszczeń indywidualnych, względnie braku skuteczności zaskarżenia przed sądem amerykańskim – w tym zakresie odpowiedź MSZ pozostaje niejednoznaczna – indywidualna droga cywilnoprawna na gruncie systemu prawnego USA jest już dzisiaj wykluczona. Ze względu zaś na immunitet państwa, droga sądowa przed polskim wymiarem sprawiedliwości wykluczona była zawsze. Jedyną więc drogą naprawienia szkody (materialnej lub niematerialnej) osoby poszkodowanej w wyniku aktu sił zbrojnych USA, pozostaje droga dyplomatyczna, a także podjęcie przez Rząd RP interwencji na rzecz swojego obywatela poszkodowanego przez działania wojsk amerykańskich.

Pragnę wskazać, że art. 36 Konstytucji RP stwarza ramy prawne do tego, aby obywatel polski domagał się od państwa polskiego zapewnienia właściwiej opieki w tym zakresie. Skarżący jest zatem uprawniony oczekiwać i żądać od władz swojego kraju podjęcia odpowiednich działań z zakresu opieki dyplomatycznej na jego rzecz.

Rzecznik pragnie również poddać pod rozwagę Ministerstwu Spraw Zagranicznych, iż w kontaktach ze stroną amerykańską, w przypadku odmowy uznania przez nią prawnej odpowiedzialności za szkodę poniesioną przez pana Andrzeja, strona polska mogłaby ewentualnie zasugerować stronie amerykańskiej wypłacenie mu pewnego świadczenia ex gratia. Wystarczającą podstawą do tego mogą być publiczne przyrzeczenia wypłaty odszkodowań składane przez władze amerykańskie po zniszczeniu statku.

VII.531.16.2020

Utrudniony dostęp cudzoziemców do egzaminów z jęz. polskiego

Data: 2020-07-09
  • Cudzoziemiec musi zdać egzamin ze znajomości jęz. polskiego - jeśli chce dostać polskie obywatelstwo lub uzyskać zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego UE 
  • Takie osoby skarżą się na zbyt małą liczba sesji egzaminacyjnych w roku i ograniczoną liczbę miejsc dla chętnych  
  • A obowiązkiem władz jest zapewnienie skutecznego dostępu do egzaminu osobom, które ubiegają się o pobyt bezterminowy w naszym kraju bądź o uznanie za obywatela polskiego

Skargi wpływające do Rzecznika Praw Obywatelskich wskazują na trudności, z jakimi spotykają się cudzoziemcy zainteresowani uzyskaniem urzędowego poświadczenia znajomości języka polskiego. Jest to jednym z warunków uzyskania przez cudzoziemca zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE lub uznanie za obywatela polskiego.

Przyczyną problemów jest zbyt mała liczba sesji egzaminacyjnych w roku i ograniczona liczba miejsc dla zainteresowanych przystąpieniem do egzaminu. W 2020 r. zaplanowano tylko trzy dwudniowe sesje (w styczniu, marcu i październiku). Podobnie było w latach 2019 i 2018.

Sygnały wskazujące na potrzebę zwiększenia liczby sesji docierają także do Państwowej Komisji ds. Poświadczania Znajomości Języka Polskiego jako Obcego. W latach 2016-2020 Komisja nadzorowała przygotowanie i przeprowadzenie 12 sesji egzaminacyjnych, na które zarejestrowało się ponad 21 tys. kandydatów.

Obecnie liczbę kandydatów szacuje się na ok. 10 tys. rocznie. Wzrasta liczba cudzoziemców, którzy ubiegają się w Polsce o legalizację pobytu. W 2019 r. o zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego UE wystąpiło ok. 3 tys. osób.

- W mojej ocenie obowiązkiem władz jest zapewnienie skutecznego dostępu do egzaminu z języka polskiego jako obcego osobom, które ubiegają się w Polsce o pobyt bezterminowy bądź ubiegają się o uznanie za obywatela polskiego i wiążą swoją przyszłość z Polską – napisał Adam Bodnar do ministra Wojciecha Murdzka.

Rzecznik pyta ministra, jak zamierza zapewnić prawidłowość funkcjonowania państwowego systemu poświadczania znajomości języka polskiego.

XI.540.99.2019

RPO pyta MSWiA o ratyfikację konwencji dotyczących praw bezpaństwowców

Data: 2020-06-03
  • Polska wciąż nie ratyfikowała dwóch konwencji dotyczących praw bezpaństwowców - czyli osób niemających żadnego obywatelstwa
  • W polskim prawie nie ma definicji osoby bezpaństwowej. Prowadzi to np. do uznawania za osoby bezpaństwowe osób o nieustalonej tożsamości, w tym np. bezdomnych
  • Bezpaństwowcy mają też trudności z uzyskaniem zgody na pobyt czasowy lub stały w Polsce z uwagi na niemożność wykazania legalności pobytu; cierpią także na tym ich dzieci

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się po raz kolejny do MSWiA w tej sprawie. Rzecznik zajmuje się nią od dawna. Wcześniej wskazywał, że uregulowanie statusu osób bezpaństwowych ma istotne znaczenie w kontekście kryzysu migracyjnego w Europie.

W 2017 r. Rzecznik pytał MSWiA o informację o postępie prac nad ratyfikacją przez Polskę Konwencji o statusie bezpaństwowców z 1954 r. oraz Konwencji o ograniczaniu bezpaństwowości z 1961 r. dotyczących praw bezpaństwowców. Polska pozostaje bowiem jednym z czterech państw członkowskich UE (obok Malty, Cypru i Estonii), które nie ratyfikowały tych konwencji.

Resort odpowiedział, że prace wstrzymano w związku z uchyleniem przez rząd 18 października 2016 r. dokumentów „Polityka migracyjna Polski – stan obecny i postulowane działania” oraz „Plan wdrażania dla dokumentu Polityka migracyjna Polski – stan obecny i postulowane działania”.

Teraz Adam Bodnar pyta ministra Mariusza Kamińskiego, czy w toku trwających prac nad nowym projektem polityki migracyjnej lub w toku osobnych prac ministerialnych zostaną uwzględnione te kwestie, w szczególności dotyczące uregulowania statusu osób bezpaństwowych oraz ratyfikacji konwencji dotyczących ich praw.

Problemy bezpaństwowców

Mimo relatywnie niewielkiej grupy bezpaństwowców, dla zagwarantowania im możliwości korzystania z podstawowych praw człowieka i wypełnienia wiążących Polskę regulacji międzynarodowych, niezbędne są odpowiednie zmiany w polskim prawie.

W polskim prawie wciąż nie ma definicji osoby bezpaństwowej, chociaż terminem tym ustawodawca posługuje się niejednokrotnie. Osoby bezpaństwowe są kwalifikowane w Polsce jako cudzoziemcy niezależnie od faktu, że ich sytuacja może być diametralnie różna,

Wiele postulatów dotyczących identyfikacji osób bez obywatelstwa jakiegokolwiek państwa przedstawiło Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć. Stoi ono na stanowisku, że wprowadzenie procedury jest potrzebne po to, by umożliwić stosowanie wobec apatrydów postanowień Konwencji o statusie bezpaństwowców. Zdaniem Centrum postępowanie identyfikacyjne powinno mieć na celu przyznanie tytułu pobytowego. Bez tego trudno określić skalę zjawiska bezpaństwowości.

Brak legalnej definicji bezpaństwowca w polskim porządku prawnym prowadzi także do uznawania za osoby bezpaństwowe w pierwszej kolejności osób o nieustalonej tożsamości, w tym np. bezdomnych. Bezpaństwowcy często mają też trudności z uzyskaniem zgody na pobyt czasowy lub stały w Polsce z uwagi na niemożność wykazania legalności pobytu.

Centrum wskazuje również, że procedurę identyfikacyjną powinien prowadzić organ centralny. Osób bezpaństwowych w Polsce jest bowiem niewiele, a samo postępowanie wyjaśniające w indywidualnej sprawie – skomplikowane.

W ocenie Rzecznika bezpaństwowość sama w sobie mogłaby stanowić przesłankę udzielenia ochrony międzynarodowej z uwagi na fakt, że osoby bezpaństwowe są narażone często na dyskryminację i naruszenie podstawowych praw i wolności.

Problem dotyczy także dzieci. Zgodnie z ustawą o obywatelstwie dziecko nabywa obywatelstwo, jeśli urodziło się na terytorium Rzeczypospolitej nawet jeśli rodzice nie mają żadnego obywatelstwa lub ich obywatelstwo jest nieokreślone. Ale jeśli dziecko ma rodziców, którzy nie mogą przekazać mu obywatelstwa (np. z powodu wewnętrznych przepisów swojego kraju), to i tak zostaje ono bezpaństwowcem – i np. nie może wyjechać za granicę.

RPO podzielił stanowisko Rzecznika Praw Dziecka, który zwrócił uwagę na zasadność przesunięcia na organ administracji ciężaru wykazania, że w danym przypadku interes państwa nie pozwala na wydanie cudzoziemcowi polskiego dokumentu tożsamości cudzoziemca.

A brak dokumentu tożsamości uniemożliwia osobom bezpaństwowym korzystanie z podstawowych praw i utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie. Osoby te nie mają dostępu do publicznej opieki zdrowotnej czy świadczeń socjalnych, nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego, założyć konta bankowego czy zdobyć prawa jazdy.

Konsekwencją braku uregulowanego statusu pobytu oraz braku ważnej dokumentacji potwierdzającej tożsamość jest narażenie osób bezpaństwowych na ryzyko zatrzymania. Według ekspertów jest to głównym czynnikiem powstrzymującym apatrydów przed zgłoszeniem się do organów państwowych w celu uregulowania ich statusu.

Według RPO niezbędna jest zmiana przepisów regulujących stosowanie detencji administracyjnej oraz identyfikacji cudzoziemców, a do tego czasu – rozważenie zmiany praktyki działania Straży Granicznej poprzez wydanie odpowiednich wytycznych.

Odpowiedź MSW (aktualizacja 28 lipca)

Odnosząc się do kwestii dotyczącej bezpaństwowców wyjaśniam, że są oni traktowani – w świetle prawa polskiego – jak cudzoziemcy-obywatele innych krajów, bowiem zgodnie z art. 3 pkt 2 ustawy  z 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach1, cudzoziemcem, jest każdy, kto nie posiada obywatelstwa polskiego. Ustawa o cudzoziemcach nie zamyka bezpaństwowcom drogi do uzyskania zezwolenia na pobyt czasowy. Żaden z zawartych w niej przepisów prawa materialnego nie wiąże podstawy do udzielenia tego zezwolenia z posiadaniem obywatelstwa innego państwa. Również przepisy proceduralne poświęcone temu zezwoleniu nie powinny stanowić przeszkody do realizacji uprawnień przez bezpaństwowców. Wprawdzie  ustawa o cudzoziemcach nakłada na cudzoziemca składającego wniosek o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy obowiązek przedstawienia ważnego dokumentu podróży, niemniej obowiązek ten jest łagodzony przez samą ustawę. Zgodnie z art. 106 ust. 3 tej ustawy w szczególnie uzasadnionym przypadku, gdy cudzoziemiec nie posiada ważnego dokumentu podróży i nie ma możliwości jego uzyskania, może przedstawić inny dokument potwierdzający tożsamość.

Analogiczne rozwiązania funkcjonują w postępowaniu  w sprawie udzielenia zezwolenia na pobyt stały oraz w sprawie udzielenia zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej4. Należy również wskazać, że przepisy prawa przewidują możliwość ubiegania się przez cudzoziemca o tzw. dokument tożsamości cudzoziemca.  W okresie swojej ważności potwierdza on tożsamość cudzoziemca w czasie jego pobytu na terytorium Polski. Może być wydany cudzoziemcowi, który przebywa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i nie posiada żadnego obywatelstwa, jeżeli przemawia za tym interes Rzeczypospolitej Polskiej, przy jednoczesnym braku dokumentu podróży  i jednoczesnej niemożności otrzymania przez niego innego dokumentu potwierdzającego tożsamość. Cudzoziemiec może posługiwać się takim dokumentem w różnych sytuacjach życia codziennego  oraz – co jest szczególnie istotne – używać go jako substytutu dokumentu podróży na etapie wszczynania postępowań, mających za swój przedmiot legalizację jego pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (...)

(...) Z punktu widzenia polskiego systemu prawnego jako całości nie ma ograniczeń dla bezpaństwowców  w zalegalizowaniu pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a w dalszej perspektywie do uzyskania obywatelstwa polskiego w drodze uznania za obywatela polskiego, zgodnie z ustawą z dnia 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim8. Przepisy tej ustawy zawierają uregulowania zabezpieczające przed powstaniem przypadków bezpaństwowości dzieci (...). 

(...) Należy natomiast zgodzić się ze stanowiskiem Pana Rzecznika, że przepisy prawa polskiego dopuszczają możliwość powstania przypadków bezpaństwowości w związku z utratą obywatelstwa polskiego. Jak bowiem zasadnie podniósł Pan Rzecznik w swoim wystąpieniu, przedkładane w trakcie postępowania o wyrażenie zgody na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego tzw. akty przyrzeczenia nadania obywatelstwa obcego nie stanowią gwarancji jego nabycia. Może bowiem się zdarzyć, że osoba, która zrzeknie się polskiego obywatelstwa nie nabędzie następnie – z różnych powodów – przyrzeczonego obcego obywatelstwa. Jednakże nowe rozwiązania w tym zakresie wymagałyby w ocenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji zmiany przepisów Konstytucji RP (art. 34 ust. 2 oraz art. 137), poprzez wprowadzenie nowej – dodatkowej – przesłanki utraty obywatelstwa polskiego, tj. nabycia obcego obywatelstwa. (...)

(...) Bezpaństwowcy mogą ubiegać się o nabycie obywatelstwa polskiego w drodze administracyjnej,  w trybie uproszczonym. Ponadto, bezpaństwowiec, podobnie jak każdy inny cudzoziemiec, może wystąpić do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z wnioskiem o nadanie obywatelstwa polskiego (...)  

(...) Odnosząc się natomiast do podniesionego w piśmie Pana Rzecznika postulatu podjęcia przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji stosownych działań mających na celu uruchomienie procedury zmierzającej do podpisania przez Polskę, a następnie ratyfikacji Konwencji o statusie bezpaństwowców przyjętej 28 sierpnia 1954 r. oraz Konwencji o ograniczeniu bezpaństwowości uchwalonej 30 sierpnia 1961 r., uprzejmie informuję, że w Ministerstwie będą kontynuowane prace mające na celu dokonanie szczegółowej analizy zgodności polskiego ustawodawstwa z przepisami poszczególnych Konwencji, pod kątem ich potencjalnej ratyfikacji. Opracowanie tego dokumentu będzie wymagało przeprowadzenia konsultacji z innymi ministerstwami i urzędami centralnymi.

(pełna odpowiedź w załączniku poniżej)

VII.533.5.2015

Dzieci ze związków osób jednej płci wciąż bez prawa do polskich dokumentów. RPO pisze do MSWiA i MSZ

Data: 2020-03-18
  • 2 grudnia 2019 r. NSA orzekł, że zagraniczne akty urodzenia dziecka – gdy rodzicami są osoby tej samej płci – są podstawą uzyskania przez dziecko polskiego paszportu, dowodu tożsamości czy numeru PESEL
  • Ta uchwała NSA nie wpłynęła jednak na praktykę konsulów RP. Nadal wymagają oni odpisów polskiego aktu urodzenia do wydania paszportu
  • W efekcie urodzeni i mieszkający za granicą małoletni obywatele RP - których rodzice są tej samej płci - nie mają możliwości uzyskania polskich dokumentów
  • RPO wystąpił do władz o taką zmianę przepisów, by polski odpis aktu urodzenia nie był tego warunkiem  

Obywatele skarżą się, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci.

Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. 

Jednak 2 grudnia 2019 r. NSA w składzie 7 sędziów wydał uchwałę, stwierdzajacą że polskie prawo nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzicami są osoby tej samej płci. Zarazem wskazał, że organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Ma on bowiem moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą odmawiać, można skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych – uznał NSA.

Jak wynika z informacji RPO ta uchwała NSA nie wpłynęła dotychczas na praktykę organów administracji. Konsulowie - powołując się rozporządzenie MSWiA ws. dokumentów paszportowych - w toku postępowania o paszport  niezmiennie wymagają  odpisów polskich aktów urodzenia.

Kierownicy urzędów stanu cywilnego oraz organy gmin borykają się natomiast z problemami interpretacyjnymi ustawy o ewidencji ludności i Prawa o aktach stanu cywilnego co do nadawania dziecku numeru PESEL na podstawie jego zagranicznego aktu urodzenia.

Z kolei złożenie elektronicznego wniosku o dowód osobisty dla dziecka jest technicznie niemożliwe bez wpisania jego numeru PESEL.

W konsekwencji urodzeni i mieszkający za granicą małoletni obywatele RP, których rodzice są tej samej płci, nie mają w praktyce możliwości uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Jest to sprzeczne z prawem i wykładnią NSA.

W ocenie RPO taka sytuacja nie może być dłużej utrzymywana. Uniemożliwia bowiem korzystanie z podstawowych praw obywatelskich przez dzieci i istotnie rzutuje na sytuację ich opiekunów.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji  Mariusza Kamińskiego o stanowisko. Spytał, czy planuje podjąć działania zmierzające do:

  • zmiany rozporządzenia z 16 sierpnia 2010 r. ws. dokumentów paszportowych - tak aby odpis polskiego aktu urodzenia nie był dokumentem wymaganym przy ubieganiu się o dokument paszportowy za granicą przez osoby nieposiadające numeru PESEL;
  • zmiany rozporządzenia z 7 stycznia 2020 r. ws. wzoru dowodu osobistego, jego wydawania i odbioru oraz utraty, uszkodzenia, unieważnienia i zwrotu - tak, aby formularz wniosku o dowód osobisty nie wymagał wskazania numeru PESEL;
  • ujednolicenia praktyki organów administracji i wyjaśnienia wątpliwości w sprawach dotyczących wnioskowania o numer PESEL dla mieszkających za granicą małoletnich obywateli RP - poprzez wydanie odpowiednich zaleceń lub wytycznych.

Z kolei szefa MSZ Jacka Czaputowicza RPO zapytał, czy rozważa działania w celu ujednolicenie praktyki urzędów konsularnych, np. poprzez wydanie odpowiednich zaleceń lub wytycznych w celu zapewnienia praw małoletnich obywateli polskich.

XI.534.4.2016

Transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka rodziców tej samej płci jest niedopuszczalna – uchwała 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r.

Data: 2019-12-02
  • Przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia (transkrypcja), w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, w ocenie NSA, zagraża podstawowym zasadom polskiego porządku prawnego.  
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania argumentując przeciwnie – transkrypcja jest niezbędna do zapewnienia skutecznej ochrony praw dziecka. Bez polskiego aktu urodzenia obywatel nie ma praktycznej możliwości otrzymania polskich dokumentów tożsamości.
  • NSA stwierdził, że dokumenty i numer PESEL powinny być wydawane na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Praktyka pokazuje jednak, że jest inaczej.

NIE PRZEGAP. O prawach osób LGBT będziemy rozmawiać w czasie III Kongresu Praw Obywatelskich na panelu 16: Prawa osób LGBT w Polsce, a o problemach rodzin przed sądami rodzinnymi - na panelu 24: Efektywność sądownictwa i prawa rodzicielskie.

AKTUALIZACJA 20.12.2019: dodany załącznik z uchwałą NSA z uzasanieniem

Przepis art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. 2014 r. poz. 1741 ze zm.) w związku z art. 7 ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. Prawo prywatne międzynarodowe (Dz. U. z 2015 r. poz. 1792) nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci.

Uchwałę o takiej treści podjął NSA w składzie 7 sędziów, rozpoznając zagadnienie prawne przedstawione mu 17 kwietnia 2019 r. w toku postępowania ze skargi kasacyjnej obywatelki. To jedna z wielu spraw, w których RPO stanął po stronie praw dziecka, któremu odmówiono transkrypcji jego aktu urodzenia tylko dlatego, że jego rodzice są osobami tej samej płci. W wyniku transkrypcji zagranicznego aktu, czyli jego wiernego i literalnego przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego, powstaje polski akt urodzenia, niezbędny do uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Wcześniej, w 2018 r., NSA przychylił się do argumentacji RPO, że transkrypcja aktu jest obligatoryjna, ze względu na konieczność ochrony dobra i praw dziecka.

Tym razem powiększony skład 7 sędziów NSA uznał, że transkrypcja jest niedopuszczalna, ze względu na konieczność ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W uzasadnieniu ustnym wskazano, że ponieważ skutkiem transkrypcji jest powstanie polskiego aktu stanu cywilnego, niezgodne z porządkiem publicznym jest przepisanie do polskiego rejestru aktu, w którym jako rodziców wskazano dwie matki. Zgodnie z polskimi przepisami, rodzicami są zawsze matka i ojciec – osoby różnej płci.

W ustnym uzasadnieniu uchwały podkreślono przy tym, że odmowa transkrypcji nie może doprowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. W ocenie NSA, organy administracji powinny tak stosować przepisy prawa, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać obywatelowi numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, który zgodnie z art. 1138 kodeksu postępowania cywilnego, ma moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą postępować niezgodnie z tą wykładnią i odmawiać wydania paszportu lub dowodu, obywatele i obywatelki powinni skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych.

Skład 7 sędziów nie przychylił się też do wniosku o zwrócenie się w sprawie z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. NSA uznał, że skoro decyzja o odmowie transkrypcji nie powinna ograniczać prawa do uzyskania dokumentu tożsamości, to nie ogranicza także unijnej swobody przepływu osób. Dopiero w postępowaniu ze skargi na odmowę wydania paszportu lub dowodu możliwe byłoby podnoszenie argumentu, że doszło do naruszenia prawa do przemieszczania się po terytorium UE i wyboru miejsca zamieszkania.

Jako uczestnicy postępowania, w posiedzeniu 7 sędziów NSA, wzięli udział: Rzecznik Praw Dziecka i przedstawiciel Prokuratury Krajowej – którzy opowiedzieli się za niedopuszczalnością transkrypcji, a także przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rzecznika Praw Obywatelskich, argumentujący przeciwnie.

Podjęta uchwała 7 sędziów NSA, na mocy art. 115 § 1 pkt. 3 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, wiąże jedynie skład orzekający w przedmiocie skargi kasacyjnej w tym konkretnym postępowaniu. Należy jednak przewidywać, że zgodnie z przyjętym zwyczajem, wpłynie ona znacząco na kierunek orzecznictwa sądów administracyjnych i praktykę organów administracji.

Komentarz Mileny Adamczewskiej-Stachura z Zespołu ds. Równego Traktowania, reprezentującej RPO w tej sprawie:

„NSA miał możliwość znacząco poprawić sytuację prawną wielu polskich obywateli i obywatelek, których prawa są w praktyce ograniczane wyłącznie dlatego, że w ich zagranicznych aktach urodzenia jako rodziców wskazano osoby tej samej płci. Tymczasem podjęta uchwała nie traktuje priorytetowo najlepszego interesu i praw dziecka, ale przenosi na obywatela ciężar domagania się ochrony tych dóbr.

Chociaż NSA wskazał w ustnym uzasadnieniu uchwały, że decyzje o odmowie transkrypcji nie powinny uniemożliwiać obywatelom uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numerów PESEL, dotychczasowa praktyka organów administracji pozostaje odmienna. Ze skarg kierowanych do RPO i prowadzonych w ich przedmiocie postępowań wyjaśniających wynika, że dla skutecznego rozpatrzenia wniosku o paszport lub dowód osobisty, konsulowie i prezydenci miast wymagają przedłożenia odpisu polskiego aktu urodzenia. W jednej ze spraw, do których przystąpił RPO, WSA odrzucił natomiast skargę obywatelki na pozostawienie jej wniosku o paszport dla dziecka bez rozpoznania, stwierdzając, że skarga administracyjna na taką czynność organu nie przysługuje.

Niezależnie od powyższych przykładów, zasugerowana przez skład 7 sędziów droga wydaje się obecnie jedyną możliwą dla zapewnienia ochrony praw obywateli, którzy urodzili się za granicą i jako rodziców w swoich aktach urodzenia mają wskazane osoby tej samej płci. Skuteczne uzyskanie dla nich polskich dokumentów tożsamości będzie jednak wymagało zmiany dotychczasowej praktyki organów administracji. Rzecznik Praw Obywatelskich podejmie odpowiednie działania generalne, dążąc do tego, aby wykładnia przepisów prawa przedstawiona przez NSA znalazła odzwierciedlenie w realiach stosowania prawa. Jest to niezbędne dla ochrony podstawowych praw dzieci – obywateli RP”.

sygn. akt II OPS 1/19

sygn. BRPO XI.534.3.2016

Z młodzieżą o wchodzeniu w dorosłość – Konferencja 18 +

Data: 2019-11-30
  • O szkole, państwie i policji, organizacja pozarządowych, patostreamingu i cyberbezpieczeństwie, klimacie i usamodzielnianiu się rozmawiało w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich prawie sześćdziesięciu młodych ludzi.
  • 30 listopada 2019 roku mieli okazję spotkać się z ekspertami i mentorami, żeby przedstawić swój punkt widzenia, obawy i nadzieje towarzyszące wchodzeniu w dorosłość.

Wśród uczestników byli młodzi liderzy i aktywiści, wychowankowie młodzieżowych ośrodków wychowawczych i młodzieżowych ośrodków socjoterapii, podopieczni Fundacji Po Drugie (przeciwdziałającej patologii, demoralizacji, bezradności, wykluczeniu młodzieży), przedstawiciele organizacji z mniejszych miast oraz reprezentanci młodzieżowych rad miasta.

Dyskusje organizowane były w grupach, z ekspertami od różnych tematów,  a każda z dyskusji była inna – uczestnicy przedstawiali swoją perspektywę, dzielili się własnymi doświadczeniami, opowiadali praktykę z ich regionów.

Eksperci podkreślali, że uczestnicy nie tylko przedstawiali nowe pomysły na rozwiązanie najważniejszych problemów, ale także wykazywali się dużym zrozumieniem i empatią dla rówieśników. Podkreślali, że potrzebują takich spotkań, by wymieniać się poglądami i szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Zapytani o tematy, o których chcieliby jeszcze porozmawiać, wskazywali edukację seksualną, religię w szkołach, działalność Rzecznika Praw Dziecka.

O czym rozmawiała młodzież na Konferencji 18+?

Anna Tomkiewicz z BRPO dyskutowała z młodzieżą o prawach ucznia w szkole, zwłaszcza o prawach ucznia pełnoletniego – czy może sam się zwolnić z lekcji, jaka powinna być polityka szkoły wobec korzystania z telefonów, czy szkoła może ingerować w wizerunek np. zakazać farbowania włosów.

O tym, czego szkoła młodzieży nie nauczyła dyskutowali z Kacprem Lemieszem ze Strajku Uczniowskiego oraz Barbarą Kaczkowską ze Zwolnionych z teorii – programu, w ramach którego uczniowie zakładają i realizują własne projekty społeczne.

Część warsztatów zajmowała się problematyką młodzieży w zderzeniu z internetem. Uczniów w dyskusji o prywatności i bezpieczeństwie w sieci wspierali Kacper Gwardecki z BRPO i Anna Obem z Panoptykonu. Rozmawiano też o patostreamingu z Martyną Różycką z NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa).

Młodzież wkraczająca w dorosłość odkrywa nowe obszary praw obywatelskich. O partycypacji politycznej, wieku głosowania, młodzieżowych radach miasta rozmawiał z młodymi ludźmi Piotr Nowak z PROMu, a o prawie do zgromadzeń i demonstracji, także w kontekście protestów klimatycznych, Marcin Malecko z BRPO.

Poruszone zostały także tematy zdarzeń z pogranicza naruszeń praw człowieka. Młodzi ludzie rozmawiali o sytuacji osób w MOWach i MOSach, prewencji tortur, o kontakcie w policją – przeszukaniach, wylegitymowaniach, granicy wiekowej odpowiedzialności karnej. Młodzież mogła zadawać pytania mecenasowi Michałowi Harze z BRPO, Justynie Jóźwiak z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO oraz Agnieszce Sikorze z Fundacji Po Drugie.

Kolejne polskie dziecko ze związku jednopłciowego bez prawa do dokumentu tożsamości. Skarga RPO do sądu

Data: 2019-11-05
  • Pani Katarzynie odmówiono wpisania do polskich akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia jej córki z małżeństwa jednopłciowego w Irlandii
  • W efekcie dziewczynka-obywatelka RP faktycznie jest bezpaństwowcem i nie żadnego dokumentu tożsamości - nie może opuścić państwa, w którym się urodziła  
  • RPO wystąpił do sądu, aby zapewnił ochronę jej praw
  • Naczelny Sąd Administracyjny uznał w 2018 r. odmowę wpisu w takiej sytuacji za dyskryminację dziecka-obywatela RP

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL.

Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw z Krakowa NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na Kartę Praw Podstawowych UE.

W konsekwencji wyroku NSA Kierownik krakowskiego USC wpisał dziecko do ksiąg. Wypełnił rubrykę „matka”, a rubrykę „ojciec” pozostawił pustą, wpisując drugą matkę w rubryce „adnotacje”.

Sprawa pani Katarzyny i jej dziecka

Mimo tego wyroku i takiego wpisu, wciąż zdarzają się odmowy transkrypcji. Taki był właśnie los dziecka pani Katarzyny.

Związała się ona z obywatelką Irlandii. Po urodzeniu w 2018 r. córki, zwróciła się do Kierownika USC w Krakowie o transkrypcję jej zagranicznego aktu urodzenia. W kwietniu 2019 r. spotkała się z odmową. Uzasadniono to tym, że transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bo w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety.

Pani Katarzyna nie odwołała się od tej decyzji. Wystąpiła zaś o pomoc do RPO. Argumentowała, że jej dziecko od urodzenia nie ma żadnego dokumentu tożsamości. Irlandzki urząd paszportowy uznał bowiem, że dziecku nie przysługuje irlandzkie obywatelstwo, a tym samym – paszport tego państwa. Wskutek decyzji Kierownika USC nie może też skutecznie wnioskować o polski paszport, gdyż do złożenia wniosku niezbędne jest dołączenie odpisu polskiego aktu urodzenia. 

Argumenty Rzecznika 

W konsekwencji małoletnia obywatelka Polski funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec i nie może opuścić terytorium innego państwa, w którym przebywa od chwili urodzenia – napisał RPO Adam Bodnar w skardze do WSA. Wskazał na niezgodność zaksarżonej decyzji z Konstytucją, Konwencją o prawach dziecka i prawem europejskim. 

Polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza też prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - głosi stanowisko RPO dla WSA.

Wniósł o uchylenie odmowy transkrypcji. Alternatywnie wnosi, aby WSA zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy art. 21 ust. 1 w zw. z art. 20 ust. 2 lit. a Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w zw. z art. 7, art. 21 ust. 1 i art. 24 ust. 2 Karty praw podstawowych UE należy rozumieć tak, że stoi na przeszkodzie, by organy państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada małoletni, odmówiły transkrypcji aktu urodzenia wydanego przez inne państwo członkowskie, niezbędnej do uzyskania dokumentu tożsamości państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada - z tego powodu, że prawo krajowe tego państwa nie przewiduje rodzicielstwa par jednopłciowych, a w akcie tym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci?

Zgodnie z ustawą z 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim, małoletni nabywa obywatelstwo polskie przez urodzenie w przypadku gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim.

Według Konwencji o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Kierownik USC nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa transkrypcji będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu. W ogóle nie uwzględnił on faktu, że sprawa dotyczy dziecka. Wziął pod uwagę tylko jeden z wchodzących w grę interesów (klauzulę porządku publicznego), nie wyjaśnił zaś wszechstronnie kontekstu sprawy i pominął kluczowe okoliczności faktyczne i prawne, a tym samym naruszył wymogi praworządności. 

Tymczasem w sprawie o identycznym stanie faktycznym i prawnym ten sam organ dokonał transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodziców wskazano dwie kobiety - podkreślił RPO.  A zatem to  odmowa przeniesienia aktu urodzenia małoletniej obywatelki RP do polskiego rejestru stanu cywilnego narusza podstawowe zasady porządku prawnego RP, zwłaszcza zasadę priorytetu najlepszych interesów dziecka. 

Fakt, że polskie przepisy nie znają instytucji rodzicielstwa osób tej samej płci nie ma znaczenia w sytuacji, w której chodzi jedynie o przeniesienie do polskiego rejestru zagranicznego aktu stanu cywilnego, wydanego na podstawie prawa, które takie rodzicielstwo uznaje.

Odmowa transkrypcji jest bezpośrednio związana ze statusem prawnym rodziców dziecka – ich pozostawaniu w jednopłciowym małżeństwie. Gdyby rodzice byli heteroseksualnym małżeństwem lub stanowili nieformalny związek dwóch osób różnej płci, niewątpliwie dokonano by transkrypcji. Odmowę można więc uznać za przejaw sprzecznej z prawem dyskryminacji dziecka ze względu na status prawny rodziców.

A odmowa prowadzi także do ograniczenia prawa do obywatelstwa i zachowania tożsamości, prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego oraz do uniemożliwienia jej swobodnego korzystania z innych praw dziecka i praw obywatela, wymagających poświadczenia tożsamości i obywatelstwa. Np. wskazanie numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku lub klubie dziecięcym. Numerem PESEL lub numerem dokumentu posługuje się cały system świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Brak dokumentu i może powodować również problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce, a także uniemożliwić korzystanie ze swobody przepływu osób na terytorium Unii Europejskiej oraz podróżowanie po państwach trzecich.

Za przeszkodę w wykonywaniu prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich należy uznać odmowę transkrypcji, a tym samym uniemożliwienie wydania paszportu.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Interwencja RPO w MSWiA

Po wyroku NSA z 2018 r. RPO zwracał uwagę MSWiA, że urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku NSA. Nie wiedzą bowiem m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”. Rzecznik wyraził zaniepokojenie faktem, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności. A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców – pisał 11 marca 2019 r. Adam Bodnar do ówczesnego ministra Joachima Brudzińskiego. Wskazywał, że transkrypcji aktu urodzenia nie powinny zakłócać organizacyjno-techniczne problemy formularza.

Minister odpisał, że propozycja sprowadza się de facto do zastąpienia w akcie urodzenia nazw obecnych rubryk dotyczących rodziców oznaczonych jako „matka" i „ojciec" - sformułowaniami typu „rodzic 1" i „rodzic 2". Uznał, że byłoby to sprzeczne z polskimi zasadami ustalającymi pochodzenie dziecka, uregulowanymi Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Z regulacji tej wynika jednoznacznie, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Natomiast przepisy dotyczące ojcostwa, niezależnie od sposobu jego ustalenia, zawsze jako ojca dziecka wymieniają mężczyznę. Dlatego minister nie będzie podejmował działań zmierzających do zmiany przepisów.

XI.534.5.2019

Sąd potwierdził wpis do akt stanu cywilnego dziecka z zagranicznego związku dwóch kobiet

Data: 2019-06-04
  • Prokuratura bezzasadnie kwestionowała wpis do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia dziecka z małżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę prokuratury na taką decyzję Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego
  • Kierownik wykonał tylko precedensowy wyrok z 2018 r. Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uznał, że odmowa wpisu to dyskryminacja dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę do USC 
  • Skargę prokuratury RPO ocenił jako nadużycie prawa procesowego, podkreślając zasadę dobra dziecka

Według Prokuratury Okręgowej w Krakowie wpis do polskiego rejestru stanu cywilnego takiego brytyjskiego aktu urodzenia był sprzeczny z  „podstawowymi zasadami porządku prawnego RP”. - Sprzeczna z przepisami prawa, m.in. Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka, byłaby odmowa wpisu, a więc niewykonanie wyroku NSA - replikował Rzecznik Praw Obywatelskich. 4 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt III SA/Kr 233/19) oddalił skargę prokuratury. Wyrok jest nieprawomocny.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy USC odmawiali transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Taki był m.in. przypadek pani Igi, która wystąpiła o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Zwróciła się o to do Kierownika USC w Krakowie. Odmówił, uznając że  "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Kobieta złożyła skargę do WSA w Krakowie. Do postępowania przyłączył się RPO. W 2016 r.  WSA oddalił skargę, powołując się na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że wpisując w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci.

W stanowisku dla NSA RPO podkreślał, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza też prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą.

10 października 2018 r. NSA uznał (syg. II OSK 2552/16), że skoro obecnie istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych.

Wykonując wyrok NSA, w grudniu 2018 r. kierownik USC wpisał akt urodzenia do polskiego rejestru stanu cywilnego. W styczniu 2019 r. prokurator wniósł do WSA skargę na tę czynność. Rzecznik przystąpił do postępowania WSA.

Argumentacja RPO

Skargę należy uznać za oczywiście bezzasadną a jej wniesienie przez Prokuratora Prokuratury Okręgowej za nadużycie prawa procesowego - głosi stanowisko Adama Bodnara dla WSA. Sprzeczna z przepisami prawa - w tym z przepisami Konstytucji, Konwencji o prawach dziecka, Prawa o aktach stanu cywilnego, a także z Prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - byłaby bowiem odmowa transkrypcji, a więc niewykonanie wyroku NSA.

W myśl art. 153 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ocena prawna i wskazania sądu co do dalszego postępowania wiążą organy ponownie orzekające w sprawie. NSA wyłączył zaś możliwość odmowy transkrypcji tego aktu urodzenia ze względu na klauzulę porządku publicznego. Podkreślił, że w tym wypadku transkrypcja ma charakter obligatoryjny. Zarzut prokuratora, że Kierownik USC powinien był odmówić transkrypcji, jest więc oczywiście bezzasadny.

Prokurator zarzuca Kierownikowi USC, że naruszył podstawowe zasady polskiego porządku prawnego. - Sam przywołuje jednak dominujący w orzecznictwie pogląd, że klauzula porządku publicznego powinna być interpretowana w sposób wąski i stosowana tylko w skrajnych przypadkach – głosi pismo RPO. Nie ulega wątpliwości, że polski ustawodawca nie uregulował w sposób bezpośredni zasad postępowania, gdy w zagranicznym akcie urodzenia dziecka jako rodzice ustalone są dwie kobiety. Nie jest jednak zasadne powołanie się na klauzulę porządku publicznego, skoro sytuacja ta uregulowana jest w prawodawstwie Wlk. Brytanii, a nie jest rozpoznana przez polski porządek prawny.

Rzecznik zgadza się z prokuratorem, że przez podstawowe zasady porządku prawnego należy rozumieć zasady konstytucyjne oraz fundamentalne zasady ustroju społeczno-politycznego. Bezsprzecznie należy do nich natomiast zasada priorytetu dobra dziecka, będąca kwestią nadrzędną w tej sprawie. Obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, prowadzący do poświadczenia tożsamości dziecka, wpisuje się w szeroki system ochrony praw dziecka, ustanowiony przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka, a także Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia synka pani Igi była warunkiem koniecznym uzyskania przez niego dokumentu tożsamości potwierdzającego jego polskie obywatelstwo, nabyte z mocy prawa. Jej odmowa pozostawiłaby go w stanie niepewności co do własnej tożsamości i sytuacji prawnej, a także uniemożliwiła swobodne korzystanie z jego praw, bez dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców. Dlatego zaskarżona czynność nie może być uznana za sprzeczną z podstawowymi zasadami porządku prawnego  RP.

Argumentacja ta dowodzi bezsprzecznej bezzasadności skargi prokuratora, której wniesienie należy ocenić jako nadużycie prawa procesowego. Prokurator wnosi bowiem skargi do sądu administracyjnego w celu ochrony praworządności. Nadużyciem prawa jest zaś wykorzystywanie instytucji prawnej wbrew jej celowi i funkcji, którym jest ochrona obiektywnego porządku prawnego. W tej sprawie nie sposób uznać, że skarga prokuratora ten cel realizuje - brzmi konkluzja Adama Bodnara.

Interwencja RPO w MSWiA

Po wyroku NSA z 10 października 2018 r. RPO w wystąpieniu do MSWiA (XI.534.4.2016zwracał uwagę, że urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku NSA.

Nie wiedzą bowiem m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”. Rzecznik wyraził zaniepokojenie faktem, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności. A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców – pisał 11 marca 2019 r. Adam Bodnar do ministra Joachima Brudzińskiego.

Podkreślał, że w najlepszym interesie dziecka jest dokonanie transkrypcji aktu urodzenia i umożliwienie wydania dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Realizacja tego interesu nie powinna zostać zakłócona przez organizacyjno-techniczne problemy związane z używaniem wzoru formularza aktu urodzenia.

RPO spytał ministra Joachima Brudzińskiego, czy planowana jest zmiana rozporządzenia MSWA z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej. Jeśli nie jest to planowane, RPO chciałby wiedzieć, jakie inne działania prawne, techniczne i organizacyjne zostały lub zostaną podjęte w celu umożliwienia tych transkrypcji.

Odpowiedź ministra Joachima Brudzińskiego

W odpowiedzi z 3 czerwca 2019 r. minister Joachim Brudziński napisał, że  wskazana propozycja sprowadza się de facto do zastąpienia w akcie urodzenia oraz jego odpisach nazw obecnych rubryk dotyczących rodziców oznaczonych jako „matka" i „ojciec" - sformułowaniami typu „rodzic 1" i „rodzic 2".

Według ministra, byłoby to sprzeczne z polskimi zasadami ustalającymi pochodzenie dziecka, uregulowanymi w ustawie z dnia 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Z regulacji tej wynika jednoznacznie, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Natomiast przepisy dotyczące ojcostwa, niezależnie od sposobu jego ustalenia, zawsze jako ojca dziecka wymieniają mężczyznę. Konsekwencją ww. ustawowych rozwiązań są wzory odpisów aktu urodzenia (zupełne i skrócone), które zostały określone w przywołanym rozporządzeniu w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego.

Nie bez znaczenia pozostaje również konstytucyjna zasada ustrojowa dotycząca opieki Państwa nad małżeństwem i rodziną. Zgodnie z art. 18 Konstytucji RP małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

W tej sytuacji Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nie będzie podejmował oraz inicjował działań legislacyjnych zmierzających do zmiany przepisów przywołanego rozporządzenia.

XI.534.1.2016

Prokurator nadużył prawa, kwestionując wyrok NSA ws. aktu urodzenia dziecka w związku dwóch kobiet

Data: 2019-04-09
  • Pani Idze odmówiono wpisania do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia jej synka z małżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii; do sprawy przyłączył się RPO
  • W precedensowym wyroku z 2018 r. Naczelny Sad Administracyjny uznał, że doszło do dyskryminacji dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę do USC  
  • Wykonując wyrok, Kierownik USC wpisał ten akt urodzenia do rejestru, co do sądu administracyjnego zaskarżył prokurator
  • To nadużycie prawa procesowego - ocenił RPO, który wniósł, by sąd oddalił skargę prokuratora jako bezzasadną

12 kwietnia 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie rozpozna skargę Prokuratury Okręgowej w Krakowie na wpis do polskiego rejestru stanu cywilnego takiego brytyjskiego aktu urodzenia. Według prokuratury było to sprzeczne z  „podstawowymi zasadami porządku prawnego RP”. - Sprzeczna z przepisami prawa, m.in. Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka, byłaby odmowa wpisu, a więc niewykonanie wyroku NSA - replikuje Rzecznik Praw Obywatelskich.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy USC odmawiali transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Taki był m.in. przypadek pani Igi, która wystąpiła o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Zwróciła się o to do Kierownika USC w Krakowie. Odmówił, uznając że  "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Kobieta złożyła skargę do WSA w Krakowie. Do postępowania przyłączył się RPO. W 2016 r.  WSA oddalił skargę, powołując się na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że wpisując w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci.

W stanowisku dla NSA RPO podkreślał, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza tez prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą.

10 października 2018 r. NSA uznał (syg. II OSK 2552/16), że skoro obecnie istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych.

Wykonując wyrok NSA, w grudniu 2018 r. kierownik USC wpisał akt urodzenia do polskiego rejestru stanu cywilnego. W styczniu 2019 r. prokurator wniósł do WSA skargę na tę czynność. Rzecznik przystąpił do postępowania WSA.

Argumentacja RPO

- Skargę należy uznać za oczywiście bezzasadną a jej wniesienie przez Prokuratora Prokuratury Okręgowej za nadużycie prawa procesowego - głosi stanowisko Adama Bodnara dla WSA. Sprzeczna z przepisami prawa - w tym z przepisami Konstytucji RP, Konwencji o prawach dziecka, Prawa o aktach stanu cywilnego, a także z Prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - byłaby bowiem odmowa transkrypcji, a więc niewykonanie wyroku NSA

W myśl art. 153 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ocena prawna i wskazania sądu co do dalszego postępowania wiążą organy ponownie orzekające w sprawie. NSA wyłączył zaś możliwość odmowy transkrypcji tego aktu urodzenia ze względu na klauzulę porządku publicznego. Podkreślił, że w tym wypadku transkrypcja ma charakter obligatoryjny. Zarzut prokuratora, że Kierownik USC powinien był odmówić transkrypcji, jest więc oczywiście bezzasadny.

Prokurator zarzuca Kierownikowi USC, że naruszył podstawowe zasady polskiego porządku prawnego. - Sam przywołuje jednak dominujący w orzecznictwie pogląd, że klauzula porządku publicznego powinna być interpretowana w sposób wąski i stosowana tylko w skrajnych przypadkach – głosi pismo RPO. Nie ulega wątpliwości, że polski ustawodawca nie uregulował w sposób bezpośredni zasad postępowania, gdy w zagranicznym akcie urodzenia dziecka jako rodzice ustalone są dwie kobiety. Nie jest jednak zasadne powołanie się na klauzulę porządku publicznego, skoro sytuacja ta uregulowana jest w prawodawstwie Wlk. Brytanii, a nie jest rozpoznana przez polski porządek prawny.

Rzecznik zgadza się z prokuratorem, że przez podstawowe zasady porządku prawnego należy rozumieć zasady konstytucyjne oraz fundamentalne zasady ustroju społeczno-politycznego. Bezsprzecznie należy do nich natomiast zasada priorytetu dobra dziecka, będąca kwestią nadrzędną w tej sprawie. Obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, prowadzący do poświadczenia tożsamości dziecka, wpisuje się w szeroki system ochrony praw dziecka, ustanowiony przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka, a także Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia synka pani Igi była warunkiem koniecznym uzyskania przez niego dokumentu tożsamości potwierdzającego jego polskie obywatelstwo, nabyte z mocy prawa. Jej odmowa pozostawiłaby go w stanie niepewności co do własnej tożsamości i sytuacji prawnej, a także uniemożliwiła swobodne korzystanie z jego praw, bez dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców. Dlatego zaskarżona czynność nie może być uznana za sprzeczną z podstawowymi zasadami porządku prawnego  RP.

Argumentacja ta dowodzi bezsprzecznej bezzasadności skargi prokuratora, której wniesienie należy ocenić jako nadużycie prawa procesowego. Prokurator wnosi bowiem skargi do sądu administracyjnego w celu ochrony praworządności. Nadużyciem prawa jest zaś wykorzystywanie instytucji prawnej wbrew jej celowi i funkcji, którym jest ochrona obiektywnego porządku prawnego. W tej sprawie nie sposób uznać, że skarga prokuratora ten cel realizuje - brzmi konkluzja Adama Bodnara.

XI.534.1.2016

Zagraniczny akt urodzenia dziecka w parze jednopłciowej. Problemy z wykonaniem wyroku NSA o wpisie do akt stanu cywilnego

Data: 2019-03-19
  • Urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego o wpisywaniu do akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia, w którym rodzicami są osoby tej samej płci
  • Urzędnicy nie wiedzą m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”
  • RPO jest zaniepokojony, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności
  • A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców

Obywatele skarżyli się Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że ich dzieci, w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego (zapisaną w art. 107 pkt 3 Prawa o aktach stanu cywilnego), kierownicy urzędów stanu cywilnego odmawiali dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

10 października 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny wydał jednak przełomowy wyrok w takiej sprawie. Uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie oraz decyzję Wojewody Małopolskiego o odmowie transkrypcji brytyjskiego aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane zostały dwie matki, obywatelki Polski.

Wojewoda i WSA powoływały się na klauzulę porządku publicznego. Rozpatrując skargę kasacyjną, NSA przychylił się do argumentacji, którą zaprezentował Rzecznik, przystępując do tego postępowania. NSA wskazał, że zarówno organy administracji, jak i sąd powinny były kierować się zasadą priorytetu dobra dziecka, wynikającą z Konwencji ONZ o prawach dziecka, która na podstawie art. 91 ust. 2 Konstytucji ma pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawą.

Ponadto NSA powołał się na ustawowy obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, gdy obywatel Polski ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL. W ocenie NSA odmowa transkrypcji aktu ze względu na porządek publiczny, równoznaczna z odmową wydania dziecku dokumentu potwierdzającego jego tożsamość – obywatelstwo nabyte z mocy prawa – nie jest zgodna z obowiązującymi przepisami prawa.

Rzecznik z satysfakcją przyjął argumentację NSA, opartą na zasadzie pierwszeństwa dobra dziecka i jego ochrony przed dyskryminacją ze względu na cenzus urodzenia i status prawny rodziców. - Z tym większym zaniepokojeniem powziąłem wiadomość, że urzędy stanu cywilnego napotykają problemy z wykonaniem wyżej wskazanego wyroku, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie poszukuje rozwiązania tych trudności – napisał Adam Bodnar do ministra Joachima Brudzińskiego.

Z informacji medialnych wynika, że chcąc dokonać transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, gdy rodzicami są osoby tej samej płci, urzędnicy borykają się z wątpliwościami natury technicznej, nie wiedząc, jak prawidłowo wypełnić wzór formularza aktu urodzenia. Mówili o tym także uczestnicy spotkania regionalnego w Biłgoraju (patrz relacja niżej).

Problem ten był też przedmiotem interpelacji poselskiej co do zmiany rozporządzenia MSW z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego  - tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej.  W odpowiedzi na interpelację  minister powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy,  argumentując ze zagadnienie powinno być rozpatrywane szerzej, przez pryzmat przepisów dotyczących pochodzenia dziecka, a nie tylko w aspekcie zmiany formularzy.

- W odniesieniu do tej argumentacji pragnę wyrazić opinię, że zgodnie z omówionym wyżej wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego, kwestia ta powinna być rozpatrywana przede wszystkim przez pryzmat zasady priorytetu dobra dziecka  - oświadczył Rzecznik. NSA wskazał, że odmowa transkrypcji wyłącznie ze względu na fakt, że w aktach urodzenia jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, prowadzi do naruszenia praw dziecka, chronionych przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka oraz Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności - w tym prawa do nabycia obywatelstwa, prawa do zachowania tożsamości, nazwiska i stosunków rodzinnych oraz prawa do poszanowania życia rodzinnego.

Zdaniem NSA kluczowy jest fakt, iż odmowa transkrypcji aktu urodzenia prowadzi do uniemożliwienia nadania dziecku numeru PESEL oraz wydania polskiego dowodu tożsamości, których pozbawienie wiąże się z licznymi negatywnymi konsekwencjami. Wskazanie numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku lub klubie dziecięcym. Numerem PESEL posługuje się cały system świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Brak dokumentu tożsamości może powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach małoletni może zostać uznany za przebywający w Polsce bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku. Brak dokumentu tożsamości może zatem prowadzić do naruszenia prawa dziecka do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo nie jest natomiast możliwe korzystanie z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji dla polskich obywateli.

W najlepszym interesie dziecka jest zatem dokonanie transkrypcji aktu urodzenia i umożliwienie wydania dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Realizacja tego interesu nie powinna zostać zakłócona przez organizacyjno-techniczne problemy związane z używaniem wzoru formularza aktu urodzenia.

Dlatego Adam Bodnar spytał ministra Joachima Brudzińskiego, czy planowana jest zmiana rozporządzenia MSWA z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej. Jeśli nie jest to planowane, RPO chciałby wiedzieć, jakie inne działania prawne, techniczne i organizacyjne zostały lub zostaną podjęte w celu umożliwienia tych transkrypcji.

XI.534.4.2016

Sesja 8: Nacjonalizm, patriotyzm, tożsamość konstytucyjna i prawa człowieka (BLOK B)

Data: 2018-12-14
  • Musimy stawić czoła konsekwencjom debaty o "Innym" (o uchodźcach), która w ostatnich latach przetoczyła się przez Polskę. Te konsekwencje same nie znikną

Co dominuje w pojęciu  Polska - Państwo czy Naród. Dyskusja na ten temat toczyła się i w II RP i w czasach PRL-u. Teraz powraca znowu. W polskiej tradycji ważne jest to wartościujące rozróżnienie, choć jak stwierdził prof. Rafał Pankowski bywa, że zatracamy  zdolność do wyraźnego przeciwstawienia patriotyzmu nacjonalizmowi, a przecież krytyczny patriotyzm jest (powinien być) ważną wartością zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Potwierdził tę tezę Leszek Jeżdżewski. Według niego Polak patriota to ktoś, kto jest z jednej strony dumny z postawy i dokonań Ireny Sendlerowej, a z drugiej strony płacze nad szmalcownikami, którzy dla pieniędzy wydawali swoich współobywateli.

Patriotyzm i Konstytucja są ze sobą ściśle powiązane. Tworzymy wspólnotę w ramach Unii Europejskiej, ale równocześnie respektujemy nasze narodowe konstytucje. Dr Śledzińska-Simon zwróciła uwagę, że naród stanowi prawo poprzez pewną większość. Istotna jest odpowiedź, jak chronimy równocześnie jednostki na styku obywatel/ Państwo i czy zapewniamy mniejszości ich prawa. Na ile pozwalamy sobie na odstępstwa i osłabianie tych praw m.in. poprzez sposób, w jaki władza traktuje teraz niezależność sądów w Polsce.

Krzysztof Czyżewski uważa, że stosunek do mniejszości jest sprawą fundamentalną. Przypomniał, że  państwo narodowe mamy dopiero od 100 lat i jest to zasadniczo inna jakość po  wspólnotowości pierwszej Rzeczpospolitej wielonarodowej. Operacja  przemiany w państwo narodowe Polaków była niezwykle bolesna zwłaszcza w miejscach tradycyjnie wielokulturowych, jak pogranicza. Nowa konstytucja jakby nie dostrzegała tych wcześniejszych więzów, przenikania, wielokulturowości i różnych tradycji i religii. Przed Polską w 1918 roku stanęło wyzwanie - cieszyliśmy się niepodległością, suwerennością, niezależnością, wolnością od zaborcy. Tworzyła się  większość polska, zaś mniejszości społeczne stały się osobnym światem, inaczej zorganizowanych, osobnych grup. Tak, jakby ze wspólnego stołu wielokulturowej Rzeczpospolitej wydzielono wielki stół Polski i mniejsze – osobne stoliki dla mniejszości. 

Teraz trzeba od nowa otwierać to, co zostało zamknięte np. dla kultury.

Moderatorka Dominika Kozłowska zwróciła uwagę, że dyskusje w III RP od początku toczą się wokół stosunku do mniejszości różnego rodzajów i są one sprawą wywołującą ostre spory.

Leszek Jażdzewski zwrócił uwagę, że kategoria mniejszości jest zawsze wytworzona przez większość, a przecież ta mniejszość także jest u siebie.

Krzysztof Czyżewski: Tworzenie odrębnych grup przyrównał to tworzenia w mieszkaniu oddzielnych pokoi. Za każdym takim wyodrębnieniem stoi jakaś historia. Wyzwaniem dla nas wszystkich jest przełamanie syndromu osobnego pokoju i mówienie o wspólnej historii, potrzebach i prawach.

Paneliści zastanawiali się także , czy wizje narodowców II i III RP są podobne, czy mają takie same źródła. Czy polski nacjonalizm napędza to samo co w innych krajach.

Profesor Rafał Pankowski zauważył, że kończy się smutny rok i smutne obchody 11 listopada 1918 roku. Problemem obchodów była jawna, wręcz ostentacyjna

legitymizacja skrajnego nacjonalizmu przez najwyższe władze państwowe w Polsce (marsz pod sztandarami ONR) .

Kiedyś w Polsce innym był Żyd, dzisiaj jest to uchodźca, ktoś, kto jest strasznie straszny, chociaż go nie ma.

Badania opinii publicznej pokazują jak bardzo w ciągu ostatnich kilku lat zmieniła się postawa Polaków z otwartej na niechętną i zamkniętą. Debata o uchodźcach, która przetoczyła się przez Polskę, dotknęła ważnych emocji.

Według Krzysztofa Czyżewskiego te emocje to lęk, spowodowany obroną granic tożsamościowych. Najbardziej „Innym” staje się ten, kto stanie w obronie mniejszości, imigrantów. Mimo, że swój zostaje napiętnowany jako nielojalny, zdrajca, sprzedawczyk.  Przypomniał mord Gabriela Narutowicza, którego sprawca, mimo poniesionej kary, został dla niektórych środowisk moralnym zwycięzcą.

Nacjonalizm nie jest odpowiedzią na przyszłość. Nawet jeśli przez chwilę musimy zamknąć się w twierdzy, żeby żyć pełnią musimy z niej wyjść i budować mosty porozumienia z innymi ludźmi.  Patriotyzm jest dużo bardziej otwarty i przyszłościowy, pozwala na budowanie mostów. Nacjonalizm zamyka nas w twierdzy. W długiej perspektywie most jest naturą społecznego współżycia, nie da się bez niego żyć. Przekroczenia granic, spotkanie, to jest w nas.

Założenia panelu:

Dyskusja o demokracji w Polsce to nie tylko rozważania na temat systemu instytucjonalnego i zagrożeń dla niego. To także kwestia dominujących ideologii. Budowanie „Budapesztu w Warszawie” ma konsekwencje dla interpretacji pojęć nacjonalizmu oraz patriotyzmu, ale także do relacji państwo-Kościół. Podważanie obowiązującej Konstytucji RP wpływa na budowanie podziałów w społeczeństwie oraz kwestionowanie wynikającej z Konstytucji tożsamości narodowej. Zwrot w kierunku demokracji nieliberalnej oznacza kwestionowanie liberalnej koncepcji praw człowieka. Z drugiej strony daje podstawę do budowania nowej wizji tożsamości – patriotyzmu konstytucyjnego.

Liczne problemy z Kartą Polaka. Wystąpienie RPO do MSZ

Data: 2018-11-13
  • Nawet rok trwa oczekiwania na rozmowę z konsulem w sprawie Karty Polaka - stwierdziła m.in. Najwyższa Izba Kontroli wśród licznych problemów dotyczących wydawania karty 
  • Zdaniem NIK urzędy konsularne na Wschodzie nie były właściwie przygotowane do obsługi rosnącej liczby wniosków o jej przyznanie
  • Sprawy te załatwiano z opóźnieniem i licznymi błędami wobec niewystarczającej obsady kadrowej konsulatów, braku szkoleń i sprzętu do wykrywania sfałszowanych dokumentów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spytał szefa MSZ, jakie działania podjęto w związku z wynikami kontroli NIK

- Poruszony problem w istotny sposób wpływa na poszanowanie praw osób ubiegających się o wydanie karty i narusza zasadę zaufania do państwa – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do szefa MSZ Jacka Czaputowicza. 

Wyniki kontroli NIK

We wrześniu 2018 r. NIK przedstawiła Informację o wynikach kontroli przyznawania Karty Polaka osobom zamieszkałym za wschodnią granicą RP. Stwierdzone nieprawidłowości to m.in.:

  • niedobór kadry w placówkach konsularnych, duża rotacja urzędników,
  • brak szkoleń z zakresu przepisów o Karcie Polaka i rozpoznawania fałszerstw dokumentów oraz brak odpowiedniego sprzętu do wykrywania sfałszowanych dokumentów,
  • nieinformowanie o większości tych fałszerstw (89 proc. spraw), co obniżało autorytet polskich placówek konsularnych,
  • długi czas oczekiwania na rozmowę z konsulem (maksimum to 380  dni) i na złożenie wniosku o przyznanie Karty,
  • zbyt mała liczba dyżurów - urzędy konsularne praktycznie niedostępne dla wnioskodawców,
  • błędy formalne i proceduralne przy wydawaniu Kart Polaka, nieprzestrzeganie obowiązujących terminów,
  • stosowana od 2017 r. wersja 2.0 systemu Centralnego Rejestru Przyznanych i Unieważnionych Kart Polaka była niedopracowana, przez co generowała błędy przy drukowaniu blankietów. W części przypadków błędy przy wprowadzaniu danych popełniali sami urzędnicy; niektórzy w ogóle nie uzupełniali rejestrów,   
  • dostęp do tego systemu mieli czasowo urzędnicy bez odpowiednich uprawnień.

NIK we wnioskach wskazała m.in. na konieczność:

  • podjęcia działań zapewniających adekwatną obsadę urzędników konsularnych oraz doposażenie placówek w sprzęt ułatwiający badanie dokumentów pod kątem wykrywania i eliminacji fałszerstw,
  • zwiększenia nadzoru nad przebiegiem rozpatrywania wniosków o przyznanie Karty Polaka oraz specjalistycznych szkoleń urzędników konsularnych,
  • wprowadzenia niezbędnych usprawnień w systemach Wiza - Konsul i CRKP w celu bardziej efektywnego wykorzystania możliwości technicznych tych systemów,
  • pogłębionej analizy procederu fałszowania dokumentów przez osoby ubiegające się o przyznanie Karty Polaka, co umożliwi ocenę skali problemu i zminimalizowanie ryzyka,
  • informowania organów ścigania o fałszerstwach dokumentów podczas ubiegania się o Kartę Polaka,
  • wskazywania w treści decyzji o przyznaniu lub przedłużeniu ważności Karty Polaka okresu, na jaki jest ona wydawana,
  • zwiększenia liczby dyżurów konsularnych w związku z przyznawaniem karty,
  • skrócenia czasu oczekiwania na spotkanie z konsulem w sprawie karty.

Czym jest Karta Polaka

Wprowadzona w 2007 r. Karta Polaka miała pomóc rodakom zamieszkałym za wschodnią granicą w zachowani związków z narodowym dziedzictwem kulturalnym oraz wesprzeć ich starania o zachowanie języka polskiego. Chodzi o osoby z: Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Estonii, Gruzji, Kazachstanu, Kirgistanu, Litwy, Łotwy, Republiki Mołdowy, Federacji Rosyjskiej, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Ukrainy i Uzbekistanu.

Karta Polaka to wydawany przez konsula RP dokument potwierdzający przynależność do narodu polskiego i poświadczający uprawnienia przyznane ustawą z 7 września 2007 r. o Karcie Polaka. Karta może być przyznana osobie, która deklaruje przynależność do narodu polskiego i  łącznie spełnia następujące warunki:

  • wykaże związek z polskością przez przynajmniej podstawową znajomość języka polskiego, który uważa za język ojczysty, oraz znajomość i kultywowanie polskich tradycji i zwyczajów;
  • w obecności konsula RP lub upoważnionego pracownika uprawnionej organizacji, złoży pisemną deklarację przynależności do narodu polskiego;
  • wykaże, że jest narodowości polskiej lub posiadała obywatelstwo polskie, lub co najmniej jedno z jej rodziców lub dziadków albo dwoje pradziadków było narodowości polskiej lub posiadało obywatelstwo polskie albo przedstawi zaświadczenie organizacji polskiej lub polonijnej, potwierdzające aktywne zaangażowanie w działalność na rzecz języka i kultury polskiej lub polskiej mniejszości narodowej przez co najmniej ostatnie 3 lata.

Posiadacz Karty Polaka ma prawo m.in. do:

  • zwolnienia z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę na zasadach określonych w ustawie z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy;
  • wykonywania działalności gospodarczej na takich samych zasadach, jak obywatele polscy; 
  • podejmowania studiów, studiów doktoranckich oraz innych form kształcenia;
  • korzystania z form kształcenia na zasadach określonych w ustawie z 7 września 1991 r. o systemie oświaty;
  • korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej w stanach nagłych;
  • ulgi 37% przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego kolejowego;
  • bezpłatnego wstępu do muzeów państwowych.

VII.071.28.2018

NSA: dzieci z matki zastępczej w związku jednopłciowym z USA - z prawem do obywatelstwa RP

Data: 2018-10-30
  • Dzieci urodzone w USA z matki zastępczej i w związku dwóch mężczyzn - z których jeden to obywatel RP - mają prawo do  potwierdzenia polskiego obywatelstwa
  • Orzekł tak Naczelny Sąd Administracyjny, który uchylił decyzje odmawiające potwierdzenia obywatelstwa dzieci. NSA odwołał się m.in. do zasady priorytetu dobra dziecka
  • RPO, który przyłączył się do sprawy, uznał za dyskryminację odmowę potwierdzenia obywatelstwa dziecka wyłącznie z powodu statusu jego rodziców - pary jednopłciowej

NSA prawomocnie uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie oraz decyzje wojewody i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o odmowie potwierdzenia obywatelstwa czterech dziewczynek (sygn. akt:  II OSK 1868/16,  II OSK 1869/16,  II OSK 1870/16, II OSK 1871/16 ). Sprawa wraca do wojewody z wytycznymi NSA.

Historia sprawy

W 2016 r. WSA oddalił skargę na decyzję MSWiA utrzymującą odmowę Wojewody Mazowieckiego o odmowie potwierdzenia obywatelstwa tych dzieci. WSA za niewystarczający dowód ojcostwa uznał akt urodzenia z USA. Zasada, że moc dowodowa zagranicznego aktu stanu cywilnego jest równa mocy polskiego aktu, doznaje ograniczeń, o ile skutki prawne wynikające z zagranicznego aktu są nie do pogodzenia z polskim porządkiem prawnym  - ocenił WSA.

WSA szeroko odniósł się w uzasadnieniu do dopuszczalności i legalności macierzyństwa zastępczego, adopcji dzieci przez pary jednopłciowe i możliwości zawierania przez nie małżeństw. Uznał, że dziecko nie jest obywatelem Polski, ponieważ nie jest możliwe ustalenie jego pochodzenia od polskich rodziców, zgodnie z przepisami polskiego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, w którym nie ma mowy o rodzicach jednopłciowych czy macierzyństwie zastępczym. Zdaniem WSA, matką - w rozumieniu prawa polskiego - jest matka zastępcza, która dziecko urodziła. Niezbędne do ustalenia ojcostwa, a tym samym nabycia obywatelstwa, są zatem szczegółowe dane matki zastępczej, których brak.

Odnosząc się do zarzutu naruszenia zakazu dyskryminacji, WSA przyjął, że stosowanie przepisów prawa powszechnie obowiązującego nie może stanowić przejawu dyskryminacji przez władzę publiczną. Skoro  obowiązujący w Polsce porządek prawny nie akceptuje skutków prawnych zerwania powiązania między biologią a prawem rodzinnym, nie doszło do nierównego traktowania wobec prawa - uznał.

Argumenty RPO

Według RPO, który przyłączył się do skargi kasacyjnej, dzieci są niewątpliwie córkami obywatela polskiego, wobec czego nabyły obywatelstwo polskie z mocy prawa. Ich pochodzenie zostało bowiem ustalone - na podstawie przepisów prawa amerykańskiego.

Rzecznik podkreślił, że prawem właściwym dla ustalenia pochodzenia dziecka jest prawo amerykańskie, nie zaś polskie. Prawo amerykańskie pozwala sprawniej ustalić pochodzenie dziecka, ponieważ szczegółowo reguluje ono ustalenie pochodzenia dziecka urodzonego przez matkę zastępczą. Skoro właściwe jest prawo amerykańskie, bezprzedmiotowe są rozważania WSA co do  dopuszczalności w systemie prawa polskiego przysposobienia dziecka przez parę jednopłciową czy możliwości zawierania małżeństw przez pary tej samej płci. Nie ma także znaczenia dopuszczalność w Polsce zawierania umów o zastępcze macierzyństwo - bo to nie w Polsce doszło do zawarcia tego rodzaju umowy i nie w Polsce urodziło się dziecko poczęte dzięki niej.

Badając sprawę, organy nie oceniły jej z uwzględnieniem najlepszego interesu dziecka - co powinny były uczynić, zgodnie z Konwencją o prawach dziecka. Zgodnie z Konwencją, zakazana jest zatem wszelka dyskryminacja ze względu na status dziecka - w tym urodzenie w małżeństwie albo poza nim. Zakazana jest także dyskryminacja ze względu na status jego rodziców lub opiekunów. Odmowa potwierdzenia obywatelstwa wyłącznie z powodu statusu prawnego jego rodziców - pary jednopłciowej - stanowi przejaw dyskryminacji zakazanej przez Konwencję – wskazywał RPO. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka.

Rzecznik podkreślał, że bez potwierdzenia obywatelstwa polskiego nie jest możliwa transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, bez czego nie jest z kolei możliwe nadanie numeru PESEL czy wydanie dokumentu tożsamości potwierdzającego obywatelstwo polskie. Odmowa potwierdzenia obywatelstwa prowadzi zatem do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji, które to prawa powinny być dzieciom zapewnione na równych zasadach.

Zastosowanie w sprawie klauzuli porządku publicznego prowadzi także do naruszenia  prawa tych dzieci do poszanowania życia rodzinnego, gwarantowanego art. 8 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Jak wynika z utrwalonego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, naruszeniem art. 8 Konwencji jest odmowa uznania zagranicznego aktu urodzenia, a w konsekwencji kwestionowanie nabycia obywatelstwa i więzi z rodzicami socjologicznymi wyłącznie z tego powodu, że dziecko zostało urodzone przez matkę zastępczą.

Wyrok NSA

W uzasadnieniu wyroku NSA podkreślał, że w sprawie chodzi tylko i wyłącznie o potwierdzenie obywatelstwa czwórki dzieci. A obywatelstwo to „szczególna więź miedzy jednostka a państwem”. Zwracając uwagę, że  „jesteśmy na gruncie prawa publicznego i Konstytucji”, NSA wskazał, że można mówić o prawie do  obywatelstwa.

Za decydujący uznano moment przyjścia na świat dziecka pochodzącego od obywatela RP. Matka była nieznana. Ale nic nie stoi na przeszkodzie aby takie dziecko posiadało obywatelstwo RP, zgodnie z polskim porządkiem prawnym i Konstytucją - stwierdził NSA.

Podkreślił, że zgodnie z Konstytucją Konwencja o prawach dziecka ma pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawą. Dziecko  nie może być zaś dyskryminowane, ani ze względu na sposób przyjścia na świat, ani status jego rodziców.

- Nie chodzi o  to, czy dziecko pochodzi z surogacji, ale o to, że rodzi się istota ludzka obdarzona godnością, która ma prawo do obywatelstwa, jeśli jej rodzic jest Polakiem – podkreślono w ustnym uzasadnieniu.

XI.534.1.2018

NSA uchylił odmowę wpisania do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia dziecka urodzonego w Londynie w małżeństwie dwóch kobiet

Data: 2018-10-10
  • Pani Idze odmówiono wpisania do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia jej syna - z małżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii
  • W precedensowym wyroku NSA ocenił, że doszło do dyskryminacji dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę urzędowi stanu cywilnego  
  • RPO, który przyłączył się do sprawy, wskazywał że polskie przepisy należy stosować zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka oraz według zasady priorytetu dobra dziecka
  • NSA uznał te argumenty; podkreślił, że sprawa nie dotyczy związku dwóch osób jednej płci, ale dziecka "w jakimś zakresie wyjętego spod prawa"  

Obywatele skarżą się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego ( art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy urzędów stanu cywilnego odmawiają dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiają wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Taki był też m.in. przypadek pani Igi. Zwróciła się ona do Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Krakowie o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego  w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Kierownik odmówił, gdyż "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Decyzję tę utrzymał wojewoda.

Kobieta złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Do postępowania przyłaczył się Rzecznik Praw Obywatelskich, który wnosił o uchylenie zaskarżonych decyzji. W ocenie RPO naruszeniem porządku publicznego - praw dziecka - jest odmowa transkrypcji, a w konsekwencji niewydanie polskiego dowodu tożsamości poświadczającego tożsamość i obywatelstwo, skutkujące de facto bezpaństwowością.

W 2016 r.  WSA oddalił skargę, wskazując na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym nie ma możliwości wpisania w akcie urodzenia rodziców tej samej płci. Wpisując zaś w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci, o czym mowa także w art. 18 Konstytucji RP.

Zdaniem WSA nie mają znaczenia powołane przez panią Igę przepisy prawa międzynarodowego oraz orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ponieważ nie nakazują one, by w prawie krajowym były regulacje dotyczące związków jednopłciowych czy rodziców tej samej płci. WSA uznał, że dziecko i jego opiekunka prawna mogą użwyać zagraniczengo aktu stanu cywilnego w Polsce.

Skarżąca wniosła skargę kasacyjną do NSA,  wnosząc o zwrot sprawy do WSA.

RPO: priorytetem jest dobro dziecka  

W stanowisku dla NSA Rzecznik podkreślił, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie dokonał takiej oceny. - W uzasadnieniu WSA szeroko omawia temat dopuszczalności zawierania związków partnerskich czy małżeństw przez pary tej samej płci, nie odnosząc się jednak do kwestii dobra dziecka, którego to postępowanie dotyczy - wskazał Rzecznik.

W jego ocenie odmowa transkrypcji aktu urodzenia dziecka wyłącznie z powodu statusu prawnego jego rodziców – tj. urodzenie w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – stanowi przejaw dyskryminacji zakazanej przez Konwencję o prawach dziecka.

Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji RP, obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa z 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa, przez urodzenie, w przypadku, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Dziecko pani Igi nabyło zatem obywatelstwo polskie z mocy prawa.

Jako obywatelowi polskiemu, przysługuje mu prawo do otrzymania paszportu, a także prawo do posiadania dowodu osobistego. Polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje zatem de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób, ani nie może podróżować po państwach trzecich.

Rzecznik podkreśla, że w obecnym stanie prawnym istnieje obowiązek (art. 104 ust. 5. Prawa o aktach stanu cywilnego) transkrypcji zagranicznego dokumentu stanu cywilnego, m.in. jeżeli obywatel Polski, którego dotyczy zagraniczny dokument stanu cywilnego, ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL. 

Odmowa prowadzi do ograniczenia praw przysługujących dzieciom na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku. Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku.

Może to zatem prowadzić do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Zdaniem RPO w sprawie brak jest podstaw do zastosowania klauzuli porządku publicznego. Sama sprzeczność przepisów prawa obcego, na których podstawie ustalono rodzicielstwo dziecka, z przepisami prawa polskiego, nie powoduje automatycznie sprzeczności z „podstawowymi zasadami porządku prawnego”. WSA zastosował zaś tę klauzulę automatycznie, nie podejmując nawet próby zważenia, czy pierwszeństwa należy udzielić prawom dziecka, czy też innym wartościom.

Ponadto odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Według WSA zarzut naruszenia Karty Praw Podstawowych UE jest nieuzasadniony, gdyż sąd uznał, że w tej sprawie organy administracji nie wykonywały prawa Unii Europejskiej. W ocenie RPO taka teza pomija jednak, że obywatelstwo państwa członkowskiego pozostaje w ścisłym związku z obywatelstwem UE.  Jak wskazywał TS UE, obywatelstwo unijne tworzy obywatelowi europejskiemu możliwość korzystania ze swobody przemieszczania się z samego tytułu posiadania tego obywatelstwa, bez konieczności spełniania dodatkowych warunków. W ocenie RPO za przeszkodę w wykonywaniu prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich należy zatem uznać odmowę transkrypcji aktu urodzenia, a tym samym całkowite uniemożliwienie wydania paszportu. 

Dlatego Rzecznik wniósł - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TS UE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo UE stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

Wyrok NSA

10 października 2018 r. NSA uznał  (syg. II OSK 2552/16), że skoro w obecnym stanie prawnym istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego akty urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”.

- Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia w ustnych motywach rozstrzygnięcia. Wskazał, że ta sprawa w ogóle nie dotyczy związku osób dorosłych, co jest tylko tłem, ale małoletniego, który w jakimś zakresie jest wyjęty spod prawa.

NSA powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych. Sąd nie dostrzegł potrzeby wystąpienia z pytaniem prejudycjalnym do TSUE.

Orzeczenie jest prawomocne. Sprawa wraca do Kierownika USC w Krakowie.

XI.534.1.2016

Rzecznik prosi swego francuskiego odpowiednika o interwencję ws. zaginionej Polki

Data: 2018-06-22
  • O interwencję u władz Francji w sprawie Polki, zaginionej kilkanaście lat temu w Paryżu, Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do swego francuskiego odpowiednika
  • Polskie władze konsularne od dłuższego czasu nie mogą otrzymać wyjaśnień w tej sprawie od francuskiej policji - wskazuje Adam Bodnar w piśmie do Jacquesa Toubona
  • Tymczasem matka zaginionej od lat czeka na jakąkolwiek informację o córce

22-letnia pani Izabella zaginęła w Paryżu w lipcu 2005 r. Według jej matki, była ona w ciąży; za kilka dni wraz z narzeczonym miała przyjechać do Polski. 

Od kilku lat, na prośbę matki zaginionej, RPO pozostaje w kontakcie z konsulem generalnym RP w Paryżu. Wielokrotnie występował on w tej sprawie do brygady ds. zwalczania przestępczości przeciwko ludziom francuskiej policji. Wszystkie pisma pozostały bez odpowiedzi.

W 2017 r. konsul prosił o informacje na temat sprawy szefa Policji Śledczej nadzorującego tę brygadę. Otrzymał informację, że ze względu na odległą datę sprawy brygada nie ma już archiwów z tamtych lat. Było to podstawą skierowania noty, w której polskie przedstawicielstwo wyraziło brak satysfakcji treścią  odpowiedzi. Do 23 kwietnia 2018 r. Wydział Konsularny nie otrzymał na tę notę odpowiedzi.

Wtedy oficer łącznikowy polskiej policji w ambasadzie RP interweniował na najwyższym szczeblu policyjnym. Dzięki temu Wydział Konsularny wysłał pismo do Dyrektora Generalnego Policji z prośbą o informacje na temat działań podjętych dotychczas w całej sprawie i planowanych kroków. Zaplanowano również spotkanie konsula i oficera łącznikowego z wyznaczonym przez Dyrektora Generalnego Policji pracownika dla omówienia prowadzonych w tym zakresie czynności administracyjnych i operacyjnych. Rzecznik oczekuje na dalsze informacje z  konsulatu w tej sprawie.

- Mając na uwadze powyższe, byłbym niezmiernie wdzięczny Panu Ombudsmanowi za możliwość okazania wsparcia polskim władzom i rozważenie podjęcia interwencji u właściwych władz francuskich celem wyjaśnienia sprawy zaginięcia pani Izabelli – napisał Adam Bodnar do swego odpowiednika, którym jest Jacques Toubon.

- Wiem, że sprawa ta nie należy do łatwych, jednak, z uwagi na wieloletnie oczekiwania matki zaginionej na jakąkolwiek informację dotyczącą jej córki, byłbym niezwykle zobowiązany za udzielenie jakiekolwiek pomocy – zaznaczył rzecznik.

VII.530.1.2015

NSA prawomocnie utrzymał odmowę uznania brytyjskiego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodziców wpisano dwie kobiety

Data: 2018-06-20
  • Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał odmowę uznania aktu urodzenia dziecka z Wlk. Brytanii w związku dwóch Polek
  • Sąd I instancji uznał, że brytyjski akt urodzenia jest sprzeczny z polskim prawem, które nie przewiduje wpisania dwóch kobiet jako rodziców
  • Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyłączył się do sprawy, z uwagi na dobro dziecka, akt urodzenia powinien być wpisany do polskich akt stanu cywilnego
  • RPO wskazywał, że bez takiego wpisu dziecko nie ma potwierdzenia, że jest obywatelem polskim; nie dostanie numeru  PESEL i nie będzie mogło korzystać z pełni praw obywatela RP

W 2015 r. obywatelka polska zwróciła się do Urzędu Stanu Cywilnego o wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu urodzenia syna urodzonego w 2014 r. w Londynie. Jako rodziców w brytyjskim akcie wpisano dwie kobiety. Kierownik USC odmówił takiej transkrypcji aktu urodzenia, co podtrzymał potem wojewoda. W 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę kobiety na decyzję wojewody.

WSA: to by łamało zasady porządku prawnego

WSA uznał, że wpisanie takiego aktu urodzenia byłoby pogwałceniem podstawowych zasad porządku prawnego. Ocenił, że w Polsce nie jest możliwe ustalenie, że rodzicami są osoby tej samej płci. Powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy, w którym pojęcie „rodziców” odnosi się do osób różnej płci; o rodzicach różnej płci jest także mowa w art. 18 Konstytucji. W ocenie WSA dziecko i jego opiekunka prawna mają możliwość skutecznego powoływania się na zagraniczny akt stanu cywilnego przed polskimi organami i sądami.

Kobieta złożyła skargę kasacyjną do NSA. Podkreślono w niej, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia jest obowiązkowa w przypadku ubiegania się o polski dokument tożsamości lub numer PESEL.

Do postępowania w NSA przyłączył się RPO. Adam Bodnar wniósł o uchylenie wyroku WSA.

NSA oddalił skargę kasacyjną skarżącej z przyczyn formalnych. W ustnych motywach sąd podtrzymał zasadę, że zagraniczny akt urodzenia ma takie same znacznie prawne, jak i polski. 

Argumenty RPO

W swym stanowisku Rzecznik podkreślał, że obecne przepisy umożliwiają transkrypcje aktu urodzenia tego dziecka - o ile będą stosowane zgodnie z Konstytucją RP i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu.  W uzasadnieniu WSA szeroko rozwodzi się o dopuszczalności związków partnerskich czy małżeństw tej samej płci, ale ani jednym zdaniem nie odnosi się do dobra dziecka, którego postępowanie dotyczy - wskazywał Adam  Bodnar.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, sprawą nadrzędną ma być najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Obowiązek ochrony praw dziecka nakłada na państwo art. 72 ust. 1 Konstytucji RP. Dlatego odmawiając transkrypcji z uwagi na sprzeczność z podstawowymi zasadami porządku prawnego, organ jest zobowiązany wziąć pod uwagę nie tylko przepisy rangi ustawowej - Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, ale przede wszystkim przepisy Konstytucji i prawa międzynarodowego, tj. Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Konwencja o prawach dziecka zakazuje wszelkiej dyskryminacji ze względu na status dziecka lub jego rodziców lub opiekunów.  Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci stanowi przejaw takiej dyskryminacji.

Prawo o aktach stanu cywilnego wprowadza obowiązek transkrypcji aktu urodzenia osoby, która ubiega się o polski dokument tożsamości. Dziecko, o które chodzi, nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Każdemu obywatelowi przysługuje zaś prawo do otrzymania paszportu i dowodu osobistego.

RPO podkreślał, że polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób ani nie może podróżować po innych państw.

Dokonanie transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, nie oznacza, że państwo członkowskie zobowiązane jest do wprowadzenia takiej możliwości w swym prawie krajowym.  Chodzi o uznanie rodzicielstwa osób tej samej płci jedynie dla wykonywania praw zagwarantowanych przez prawo UE. Zdaniem RPO dlatego NSA powinien dokonać wykładni Prawa o aktach stanu cywilnego w sposób umożliwiający dokonanie transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia w celu zapewnienia swobody przemieszczania się.

Odmowa prowadzi do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku.

Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko to może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku – przestrzegał rzecznik.

Może zatem prowadzić to do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Rzecznik wnosił - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo Unii Europejskiej stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa członkowskiego nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

NSA odmówił wystąpienia z takim pytaniem.

XI.534.2.2018

Adam Bodnar o Marcu 1968: przemoc fizyczna, symboliczna, psychiczna i ekonomiczna na wielką skalę. Debata „Rok 1968. Obywatelstwo: łaska władzy czy prawo?”

Data: 2018-03-07

W marcu 1968 r. mieliśmy do czynienia z przemocą fizyczną, symboliczną, psychiczną i ekonomiczną na wielką skalę i jeden z najgłębszych w historii wewnętrzny konflikt na tle narodowościowym. Wystarczyło stworzenie mechanizmów nienawiści, ksenofobii, wykluczenia i szykanowania, zaprzęgniętych w państwową machinę - mówił rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar, otwierając debatę z okazji  50. rocznicy Marca’68.

RPO zorganizował 7 marca debatę pod hasłem „Rok 1968. Obywatelstwo: łaska władzy czy prawo?”. Dyskutowano o sytuacji ówczesnych emigrantów oraz o prawnych aspektach pozbawiania ich wówczas polskiego obywatelstwa. Uczestniczyli w niej wygnani w 1968 r., świadkowie tych wydarzeń oraz naukowcy, prawnicy, dziennikarze. Obecni byli wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz i ambasador Izraela Anna Azari.

„Każda z rocznic polskich przełomów i zrywów wolnościowych ma dla nas wielką wagę. Jednak pamięć o tym, co się działo w 1968 roku, niesie w sobie szczególną traumę. Choć nie było bezpośrednio ofiar śmiertelnych, mieliśmy do czynienia z przemocą fizyczną, symboliczną, psychiczną i ekonomiczną na wielką skalę. Mieliśmy też – jeden z najgłębszych w historii – wewnętrzny konflikt na tle narodowościowym. I to wszystko działo się w czasach pokoju – wystarczyło stworzenie mechanizmów nienawiści, ksenofobii, wykluczenia i szykanowania, i zaprzęgnięcie ich w państwową machinę” - mówił Adam Bodnar.

Pytał, jakie wnioski możemy dziś wyciągnąć z Marca’68; jak rozpoznawać zagrożenia i zachować czujność przed odradzaniem się niszczących społeczeństwo mechanizmów. Najlepiej chyba puentuje to preambuła do naszej Konstytucji, która podkreśla, że jesteśmy „pomni gorzkich doświadczeń z czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane”. „I właśnie z tego powodu nasza ustawa zasadnicza chce „na zawsze” zagwarantować przestrzeganie praw człowieka. Podkreślam: „na zawsze”” - dodał RPO.

Jego zdaniem na wydarzenia Marca’68 należy spojrzeć przez pryzmat tego, które z wydarzeń inspirowanych lub podejmowanych przez aparat władzy można uznać za naruszenie praw człowieka. Dzięki temu można dostrzec np., na czym polegała głęboka ingerencja w ludzką godność; jak szeroko i głęboko rozlała się fala represji; dlaczego dotknęły one nie tylko ok. 15 tys. osób, które zostały zmuszone do opuszczenia kraju, ale również kilkadziesiąt tysięcy innych, niemal wszystkich, którzy angażowali się w protesty bądź im sprzyjali.

Adam Bodnar przygotował wstępną listę kilkudziesięciu naruszeń praw człowieka związanych z wydarzeniami marcowymi. Zaprosił do jej uzupełniania każdego, kto zetknął się z innymi naruszeniami. Na liście są m.in.:

  • mowa nienawiści wobec obywateli Polski narodowości żydowskiej, propaganda antysemicka w mediach i zakładach pracy;
  • pozbawienie pracy wielu osób z powodu narodowości;
  • usuwanie studentów z uczelni;
  • rozpędzanie pokojowych demonstracji przy użyciu „aktywu robotniczego”, bicie, inwigilacja uczestników demonstracji,  pozbawianie ich wolności i skazywanie bez rzetelnego procesu oraz zagwarantowania prawa do obrony;
  • naruszanie autonomii uczelni (wkroczenie oddziałów ZOMO i ORMO na teren UW);
  • brak kompleksowego śledztwa oraz odpowiedzi na interpelację posłów „Znaku”, szykany  wobec  posłów „Znaku”, w szczególności w stosunku do Jerzego Zawieyskiego (niewyjaśnienie jego śmierci);
  • pobicie przez tzw. „nieznanych sprawców” Stefana Kisielewskiego i brak kompleksowego wyjaśnienia sprawy;
  • naruszenie wolności działalności artystycznej oraz wolności słowa (zdjęcie „Dziadów” Kazimierza Dejmka, zapisy cenzuralne na literatów występujących w obronie wolności słowa);
  • przymusowe opuszczenie terytorium Polski (bilet w jedną stronę tzw. „dokument podróży”),
  • pozbawianie obywatelstwa polskiego;
  • naruszanie prawa do poszanowania życia rodzinnego oraz prywatnego z powodu rozdzielania rodzin;
  • ograniczenia co do wywozu majątku z Polski i  pozbawianie prawa do majątku pozostawionego w kraju;
  • zakaz powrotu do Polski przez 20 lat od jej opuszczenia, bardzo ograniczony dostęp do krótkich 3-dniowych wiz.

Każde z tych naruszeń - gdyby zdarzyło się dzisiaj - doczekałoby się prawdopodobnie kompleksowej oceny na gruncie Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz innych umów i międzynarodowych praw człowieka - podkreślił RPO. Wtedy jeszcze Polska nie była związana Międzynarodowym Paktem Praw Osobistych i Politycznych. Teraz na każde z tych naruszeń można znaleźć odpowiedni paragraf, standard, orzeczenie

„Jednocześnie, jeśli śledzimy obecne życie publiczne, to dostrzeżemy bez trudu, że przejawy wielu z tych naruszeń możemy zaobserwować także obecnie. Tym bardziej powinniśmy się ich obawiać i im się sprzeciwiać” – zaznaczył Adam Bodnar. „A jeśli sprzeciw nic nie daje, powinniśmy je przynajmniej dokumentować. Jesteśmy to winni tym, którzy pamiętają „gorzkie doświadczenia z przeszłości”. Jak również tym, którzy będą w przyszłości oceniali wydarzenia, czyny i zaniechania z lutego i marca 2018 r.” – podsumował.

Rozpoczynając pierwszy panel, zastępczyni RPO Hanna Machińska przypomniała, że wyrzucani z Polski dostawali „dokument podróży”, który stwierdzał, że jego posiadacz „nie jest obywatelem polskim”.

Według informacji przedstawionych podczas debaty, wyjechało wtedy z Polski ponad 13 tys. osób. Do Izraela pojechało ok 3,5 tys., inni trafili do Szwecji, Danii i USA. Wśród emigrantów było kilkuset naukowców, wielu twórców i artystów. 36 proc. emigrantów pochodziło z Warszawy.

Obywatelstwo to nie „łaska pańska”, tylko coś, co się obywatelowi należy - mówiła prof. Krystyna Skarżyńska z Wydziału Psychologii SWPS. Podkreślała, że z Polski wyjeżdżali wzorowi obywatele, z bardzo silną polską tożsamością, którzy do dziś recytują z pamięci najważniejsze polskie poezje. Dziś są to dziś ludzie sukcesu, choć są obywatelami innych państw, Polska ich straciła „na własne życzenie” – zaznaczyła.

Prof. Andrzej Krakowski (City University of New York), który w 1968 r. jako student „filmówki” przebywał w USA, wspominał, że urzędnik peerelowskiego MSW uzależniał zgodę na wyjazd z Polski jego ojca od zgody syna na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego. „Z siostrą od tego czasu nie rozmawialiśmy po polsku. Polska nas nie chciała; my nie chcieliśmy Polski” – mówił z goryczą.

Dziennikarka Majka Elczewska wspominała, że gdy w 1968 r. do kwestionariusza wpisywało się narodowość polską, urzędnik przekreślał to i wpisywał „żydowska”. W latach 80. Polska Ludowa - jak powiedział jej konsul w Szwecji - „litościwie” dała jej wizę na 3 dni. „Nie mieć obywatelstwa oznaczało nie mieć poczucia bezpieczeństwa” - dodała jej siostra Ala.

Kolejni prezydenci usiłowali szukać sposobów na sprawiedliwość dla wygnanych - mówiła Ewa Juńczyk-Ziomecka, b. sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jedna z takich osób w Naczelnym Sądzie Administracyjnym  uzyskała wyrok, że nigdy nie straciła polskiego obywatelstwa. Z kolei Sąd Najwyższy wypowiedział się, że nie można było gremialnie pozbawiać obywatelstwa  wszystkich, którzy deklarowali wtedy chęć wyjazdu do Izraela. Oznaczałoby to, że wszyscy oni nadal są obywatelami Polski.

Według Juńczyk-Ziomeckiej, wtedy doszło do konfliktu z urzędami wojewódzkimi (to wojewodowie potwierdzają obywatelstwo ze względu na czyjeś miejsce zamieszkania).  Część emigrantów nie chciała jednak sama inicjować tych działań.

Podkreślała, że prezydent Aleksander Kwaśniewski - chcąc zachęcić ich do przyjazdu do Polski - zdecydował. że będzie nadawał im polskie obywatelstwo. Polskie placówki zwracały się do emigrantów, informując że wystarczy napisać wniosek. Kilkaset osób z tego skorzystało. Ale w świetle orzecznictwa okazało się potem, że ci ludzie, nie tracąc obywatelstwa, drugi raz je dostali - przyznała Juńczyk-Ziomecka.

Wskazywała też na inne problemy prawne. Np. ten, kto wyjechał do Izraela, szedł służyć tam w wojsku, a to było wówczas rodzajem deklaracji, że nie było się obywatelem Polski. Dlatego takie osoby dostawały odmowę potwierdzenia obywatelstwa od wojewodów. W końcu ówczesny szef MSW Grzegorz Schetyna polecił wojewodom, aby załatwili tę sprawę. Wtedy wszystkie złożone podania rozpatrzono pozytywnie.

„Dziś każdy kto wyjechał w Marcu, może prosić o potwierdzenie obywatelstwa” – powiedziała Juńczyk-Ziomecka. Przyznała, że taka prośba jest dla wielu trudna. „Chciałabym by było inaczej”- zaznaczyła.

Pod względem formalnoprawnym to nie było pozbawianie obywatelstwa, lecz jego zmiana  - mówił prof. Jacek Jagielski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Dziś konstytucja zabrania doprowadzenia do utraty obywatelstwa przez jednostronne działanie władz; można się go tylko zrzec. W PRL zmiana obywatelstwa zaś mogła nastąpić za zgodą Rady Państwa. Nabywając obce obywatelstwo, polski obywatel tracił wtedy, za zgodą Rady Państwa polskie obywatelstwo.

Profesor podkreślił, że w 1958 r. Rada Państwa PRL wydała uchwałę o generalnej utracie obywatelstwa przez osoby, które wyjeżdżają do Izraela i nabywają jego obywatelstwo. Dlatego NSA stawał przed dylematem, czy wymóg zgody Rady Państwa na zmianę obywatelstwa może być „skonsumowany” przez takie generalne zwolnienie z obywatelstwa. „Według mnie, wymagało to indywidualnego rozstrzygnięcia w każdej sprawie” - ocenił prawnik. Postawił pytanie, czy spełniono warunek skuteczności uchwały, która wyraźnie mówiła, że chodzi o osoby jadące na stałe do Izraela, a to tylko 12 proc. „marcowych” emigrantów tam się udało.

Nie zgadzam się z tezą, by tacy emigranci automatycznie tracili polskie obywatelstwo na skutek uchwały Rady Państwa  - mówił prof. Jagielski. Zaznaczył, że według dzisiejszych standardów Trybunał Konstytucyjny oceniłby taką uchwałę jako działanie nielegalne, wychodzące poza zakres dopuszczalnych indywidualnych decyzji.

Prawnik przypomniał, że dziś dla takich osób jest możliwość przywrócenia obywatelstwa (związana m.in. z tą uchwałą Rady Państwa) albo jego potwierdzenia. Wyjaśnił, że decyzja o przywróceniu działa „na przyszłość”, a potwierdzenie obejmuje także i przeszłość. „To istotna różnica” - dodał.

Jeśli ktoś, wyjeżdżając wtedy z Polski, nie miał obywatelstwa innego państwa, stawał się bezpaństwowcem - dowodziła dr Dorota Pudzianowska, prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Według niej w PRL obywatelstwo było faktycznie „łaską pańską”. Krytycznie oceniła fakt, że dziś organa państwa nie mogą precyzyjnie ustalić, co się wtedy działo z obywatelstwem emigrantów.

To była wojna hybrydowa, wszczęta po to, aby te osoby wypędzić z Polski - mówił prof. Andrzej Rzepliński z Uniwersytetu Warszawskiego, b. prezes TK. Podkreślił, że uczyniły to polskie władze, od których nigdy nie będziemy mogli się odseparować. „Te władze, które dziś mamy, powinny się nad tym zastanowić” – oświadczył.

Nawiązując do kwestii inicjowania postępowania w sprawie obywatelstwa przez samych emigrantów, Rzepliński wyraził przypuszczenie, że „być może są tacy urzędnicy, którzy lubią by ich prosić”. Tu chodzi o naszych „wypędzonych”, o coś co było nie do wyobrażenia, także w warunkach państwa komunistycznego – powiedział.

 

Zamykając debatę,  zastępczyni RPO Hanna Machińska mówiła, że całościowe uregulowanie sprawy jest potrzebne przede wszystkim nam samym w dzisiejszej Polsce.

PROGRAM

17:30 – 17:40  otwarcie debaty – dr Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich 

17.40 – 18.40 Panel I – Rok 1968.

  • Moderatorka: dr Hanna Machińska, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Prof. dr hab. Krystyna Skarżyńska, Wydział Psychologii, SWPS
  • Prof. Andrzej Krakowski, City University of New York
  • Majka Elczewska, International Press (Senior Correspondent). 
  • Ewa Juńczyk-Ziomecka, Prezes Zarządu Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego

18.40 – 19.00 - Dyskusja

19.00 – 20.00 Panel II – Obywatelstwo: łaska władzy czy prawo?

  • Moderator: Mirosław Wróblewski, Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Prof. dr hab. Jacek Jagielski, Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski
  • dr Dorota Pudzianowska, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski
  • Prof. dr hab. Andrzej Rzepliński, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji, Uniwersytet Warszawski

20.00 – 20.30 Dyskusja

Resort sprawiedliwości odpowiada w sprawie adopcji zagranicznych

Data: 2017-12-29
  • Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka w sprawie adopcji zagranicznych.
  • W ocenie resortu pojawiające się w praktyce orzeczniczej sądów rodzinnych problemy, wynikają nie tyle z niejasności przepisów, co z nieuwzględniania specyfiki danej sprawy.
  • Ministerstwo Sprawiedliwości wskazało, że będzie mogło rozważyć nowelizację ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy Kodeks postępowania cywilnego, jeśli to resort rodziny, pracy i polityki społecznej będzie sygnalizował potrzebę zmian.

Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na wspólne wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka w sprawie adopcji zagranicznych. Rzecznicy wskazywali w nim, że obowiązujące przepisy postępowania, które regulują proces adopcyjny polskich dzieci przez osoby posiadające miejsce zamieszkania lub pobytu poza granicami naszego kraju, powinny zostać doprecyzowane.

W obszarze zainteresowania Rzeczników znalazły się m.in. propozycje uchwalenia regulacji, które:

  • wprowadzą minimalny okres tzw. styczności preadopcyjnej między dzieckiem a kandydatami na przysposabiających, a także określą minimalne standardy wykonywania owej styczności (w tym także zapewnią odpowiednią dostępność tłumacza) i wprowadzą jej niezależną kontrolę przez podmiot niezwiązany z toczącym się postępowaniem adopcyjnym,
  • pozwolą na ustanowienie przedstawiciela dziecka, który w sposób obiektywny będzie reprezentował jego interes w prowadzonym postępowaniu adopcyjnym,
  • zwiększą aktywność prokuratora w prowadzonych postępowaniach adopcyjnych, a nawet wprowadzą obligatoryjny udział prokuratora w tych postępowaniach.

Niestety, Ministerstwo Sprawiedliwości nie do końca podziela wątpliwości sygnalizowane w wystąpieniu Rzeczników. W ocenie resortu pojawiające się w praktyce orzeczniczej sądów rodzinnych problemy, wynikają nie tyle z niejasności przepisów, co z niestosowania ich ad casu, tj. w znaczeniu nieuwzględniania specyfiki danej sprawy. Dodatkowo Ministerstwo wskazuje na bogate w omawianym zakresie orzecznictwo Sądu Najwyższego, które w przypadku konieczności wykładni stosowanych przepisów prawa, może okazać się wystarczające.

Przedstawiciel resortu sprawiedliwości zaznaczył jednak, że ponieważ inicjatywa ustawodawcza w zakresie spraw adopcji, jak i pieczy zastępczej nad dzieckiem należy do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwo Sprawiedliwości będzie mogło rozważyć nowelizację ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy Kodeks postępowania cywilnego, jeśli wskazany wyżej resort, będzie sygnalizował potrzebę zmian w omawianym zakresie.

IV.7023.8.2017

 

Ciemna strona integracji – problemy obywateli polskich za granicą

Data: 2017-12-09

Relacja z panelu dyskusyjnego „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą”

Integracja europejska otworzyła przed obywatelami Polski nowe perspektywy – możliwości podróżowania, podjęcia pracy w innych krajach UE, studiowania na wymarzonej uczelni, bądź odbywania staży naukowych, praktyk zawodowych, zawierania nowych znajomości, tworzenia związków  itp.

Ale tak szerokie otwarcie granic to nie tylko korzyści, ale także różnego rodzaju niebezpieczeństwa, które mogą stać się dla obywateli swoistą pułapką.

Utrata pracy, środków do życia może łatwo prowadzić do bezdomności za granicą, wyjazd „za pracą” często skutkuje tym, że rodziny żyją w rozłączeniu, pojawia się problem tzw. eurosieroctwa, związki tworzone z obywatelami innych państw muszą przezwyciężać trudności wynikające z odmienności kulturowych, stylu życia i uwarunkowań prawnych.

Jak radzą sobie z tymi problemami polscy obywatele i w jaki sposób państwo polskie może ich wspierać w rozwiązywaniu tych problemów? Czy wystarczająca jest aktywność organizacji pozarządowych w tym zakresie? O tym rozmawiali uczestnicy panelu pt. „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą” – moderatorem dyskusji był Łukasz Lipiński, z Polityka Insight.

Dr Magdalena Mostowska z Uniwersytetu Warszawskiego badała naukowo sytuację osób bezdomnych z Polski w krajach UE. Przedstawiła wyniki badań przeprowadzonych w krajach skandynawskich. Wynika z nich, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, które jest bardzo trudne do zdefiniowania i oszacowania i z tego powodu nie jest dotąd dokładnie zanalizowane.

Ewa Sadowska z Fundacji Pomocy Wzajemnej „Barka” przedstawiła działalność Fundacji: - W 2006 r. „Barka” została zaproszona do pracy z osobami w kryzysie bezdomności w Londynie. Powstał program „Powroty” – nasi liderzy wychodzą na ulice i własnym przykładem pokazują, że można wyjść z najgłębszego kryzysu. Programy są współfinansowane przez państwa, w których pracujemy oraz w oparciu o partnerstwa – z Senatem RP, z polskim MSZ, placówkami konsularnymi, miejscowymi organizacjami pozarządowymi. Ta współpraca przekłada się na efektywna pomoc. Umożliwiamy ludziom powrót do kraju i podjęcie normalnego życia w rodzinie albo w naszych ośrodkach resocjalizacyjnych.

Magdalena Chwarścianek od 3 lat odpowiada za programy „Barki” w Holandii i Belgii”: – Pracujemy we wszystkich większych miastach w Holandii. Historie są bardzo dramatyczne – Polacy wyjeżdżają do pracy, po lepsze życie, ale gdy coś się nie uda, powinie się noga, jest wielki wstyd, który nie pozwala poprosić o racjonalne wsparcie, gdy jeszcze jest na to czas.

Wielkim problemem są uzależnienia – ok. 80 % osób, z którymi współpracujemy, to uzależnieni. To jeszcze przyspiesza upadek za granicą. Do tego dochodzi często brak wsparcia w rodzinie. Obecnie w Holandii mamy kontakt z ok. 2000 Polaków bezdomnych, ale wspieramy ok. 6000 osób, które nie są bezdomne, ale są w bardzo trudnej sytuacji – im pomagamy wejść na rynek pracy.

Adriana Porowska z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej”: – Do nas przyjeżdżają bezdomni, którzy mają już za sobą doświadczenie bezdomności także za granicą, w innych krajach europejskich. Nas może oburzać taki tryb życia, ale to nie zwalnia nas, jako ludzi, z obowiązku pomocy. Ludzie bezdomni za granicą umierają, i to umierają w ogromnej samotności. Nie ma tam polskich działaczy, organizacji – nie ma pomocy adresowanej do bezdomnych w języku polskim, a język jest barierą często nie do przejścia. Nie ma tam polskich psychologów i terapeutów.

Z takimi problemami borykają się między innymi osoby pomagające bezdomnym Polakom w Paryżu. Powinniśmy natychmiast przeznaczyć część środków z budżetu państwa na pomoc bezdomnym Polakom tam, na miejscu.

Senator RP dr Ryszard Majer: -  W UE mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu bezdomnych Polaków – nie ma jednoznacznych szacunków. Jako państwo musimy troszczyć się o trzy elementy: prawa człowieka, prawa obywatelskie, prawa socjalne. W jaki sposób to robić : zasadnicza jest praca socjalna – streetworking i na to muszą znaleźć się pieniądze, o co ciągle zabiega Senat RP, równie ważna jest profesjonalna pomoc konsularna.

O sytuacji rodzin i polskich dzieci w kontekście integracji europejskiej mówiła Kamila Zagórska z Ministerstwa Sprawiedliwości. Najliczniejsze sprawy to kwestia integracji rodzin i sprawy opiekuńcze w sytuacji wyjazdu, problem uprowadzeń rodzicielskich i egzekucja alimentów z zagranicy. W roku 2017, w porównaniu z poprzednim, nastąpił 40-procentowy wzrost liczby wniosków które wpłynęły do MS w tych sprawach.

B. Rosik z Departamentu Konsularnego MSZ wskazał na różnorodność działań konsularnych w najróżniejszych sprawach życiowych. W ciągu ostatnich 15 lat liczba obywateli polskich w krajach UE wzrosła niepomiernie, a dużą ich liczbę stanowią dzieci. To właśnie sprawy dzieci budzą najwięcej emocji i często są najtrudniejsze, zwłaszcza gdy dochodzi do przejęcia opieki nad dziećmi przez służby opiekuńcze innego państwa. Najwięcej spraw tego typu jest z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Norwegii, Belgii, Holandii.

W dalszej dyskusji zastanawiano się co jest przyczyną tak dużego odsetka Polaków wśród bezdomnych za granicą. Zwracano uwagę na problemy, jakie wynikają z faktu sprywatyzowania w wielu krajach sektora pomocy i opieki instytucjonalnej nad dziećmi. Sygnalizowano potrzebę ułatwienia Polakom za granicą, zwłaszcza w sprawach rodzinnych, dostępu do profesjonalnej pomocy prawnej. Zwracano uwagę na brak jednolitej, zgodnej z przyjętymi na świecie standardami, metodologii badania liczby osób bezdomnych.

Rekomendacje:

  • rzetelne zdiagnozowanie istniejących problemów, także w stałym i ścisłym kontakcie „na miejscu” z Polakami, których te problemy dotyczą oraz współpraca z samorządami lokalnymi,
  • potrzebne są rozwiązania systemowe, a nie incydentalne, wpływanie na dokonywanie korzystnych zmian w prawie wspólnotowym,
  • zwiększenie środków na finansowe wspieranie działalności streetworkerów i polskich organizacji pozarządowych działających „na miejscu”,
  • zwiększenie liczebności służb konsularnych w krajach UE. Tworzenie „domów polskich” dla bezdomnych Polaków za granicą, gdzie otrzymaliby nie tylko pomoc doraźną, ale także wsparcie psychologiczne i terapeutyczne.
  • W konkursach na realizację zadań pomocowych finansowanych przez państwo konieczny jest wniosek od organizacji pozarządowej mającej siedzibę w Polsce, to ogranicza dostęp – zatem regulaminy konkursów wymagają korekty. Istotna jest kwestia uregulowania prawa pobytu w krajach UE – to nie może zamykać prawa do pomocy dla osób w kryzysie.
  • Bardzo ważna jest wymiana wiedzy na temat już istniejących rozwiązań i instrumentów, z których można korzystać. Także budowanie świadomości o ryzykach, jakie niesie ze sobą emigracja.

Kamilla Dołowska, BRPO

Przepisy dotyczące adopcji zagranicznych muszą zostać doprecyzowane. Rzecznicy piszą do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-11-08

Do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Dziecka wpływają skargi wskazujące, iż procedura adopcyjna polskich dzieci przez osoby posiadające miejsce zamieszkania lub pobytu poza granicami naszego kraju w wielu przypadkach nie gwarantuje poszanowania praw dziecka. Na skutek tych skarg dokonana została analiza przepisów ją regulujących oraz przeprowadzonych przez ekspertów badań postępowań sądowych w tych sprawach, gdyż w ocenie obu Rzeczników zagadnienie to jest istotne ze względu na wagę zagrożenia interesu dzieci. Analiza ta wskazała potrzebę pilnej zmiany niektórych przepisów regulujących procedurę przeprowadzania adopcji zagranicznych, tak by zagwarantować pełną ochronę praw dziecka, wynikającą zarówno z Konstytucji oraz innych aktów prawnych, w tym Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego (Konwencja haska).

W świetle obowiązujących przepisów prawa adopcja zagraniczna zawsze powinna być traktowana jako ultima ratio, co wynika wprost z Konwencji o prawach dziecka, która dopuszcza adopcję związaną z przeniesieniem dziecka do innego kraju tylko jako zastępczy środek opieki nad dzieckiem, jeżeli nie może być ono umieszczone w rodzinie zastępczej lub adopcyjnej albo nie można mu zapewnić w żaden inny odpowiedni sposób opieki w kraju jego pochodzenia. Zasada ta na poziomie ustawowym znajduje swój wyraz w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zgodnie z którymi adopcja zagraniczna jest dopuszczalna tylko wówczas, gdy w Polsce nie jest możliwe zapewnienie dziecku odpowiedniego zastępczego środowiska rodzinnego.

Z nadsyłanych do obu Rzeczników skarg wynika, że istniejące przepisy proceduralne nie gwarantują właściwej realizacji zasady subsydiarności przez polski organ procesowy. Co bardziej znamienne, samą potrzebę zmian w tym zakresie dostrzega także Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, o czym świadczy publikacja zamieszczona na oficjalnej stronie internetowej resortu, zatytułowana „Problemy adopcji międzynarodowych”. W dokumencie tym zaakcentowano konieczność podjęcia działań w celu zapewnienia, aby dzieci, które mają być adoptowane, znajdowały rodziców w Polce. Z punktu widzenia Ministerstwa jest to konieczne zarówno z uwagi na dostrzegane przez resort nieprawidłowości w procesie adopcyjnym (np. rozdzielanie rodzeństw), jak również z uwagi na fakt, iż większość państw europejskich nie wydaje zgód na przysposobienie własnych dzieci przez kandydatów mieszkających w innych państwach. Z informacji zamieszczonych przez Ministerstwo wynika, że głównymi krajami prowadzącymi adopcje zagraniczne są kraje azjatyckie i afrykańskie, zaś na mapie Europy obok Polski pozostają nimi Ukraina i Rosja.

Z tego względu wydaje się niezbędne uzupełnienie zapowiadanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prac legislacyjnych o rozwiązania stosowane w procedurze cywilnej, które na etapie postępowania sądowego gwarantowałyby pełną realizację zasady prymatu „adopcji krajowych” nad międzynarodowymi oraz nadrzędność dobra dziecka w procedurze adopcyjnej. Z nadsyłanych skarg wynika bowiem, iż w dalszym ciągu występują przypadki kierowania do adopcji zagranicznej dzieci, pomimo niewyczerpania wszystkich możliwości znalezienia kandydatów w Polsce, a także posiadania przez nie w kraju rodzeństwa, z którym kontakt po przysposobieniu zagranicznym zostaje zerwany.

Ponadto, zasadne jest wprowadzenie minimalnego okresu tzw. styczności preadopcyjnej między dzieckiem a kandydatami na przysposabiających, a także określenia minimalnych standardów wykonywania owej styczności (w tym także zapewnienia odpowiedniej dostępności tłumacza) i wprowadzenia jej niezależnej kontroli przez podmiot niezwiązany z toczącym się postępowaniem adopcyjnym.

W obrębie procedury przeprowadzania adopcji zagranicznych niezbędne wydaje się także dokonanie zmian poprzez ustanowienie przedstawiciela dziecka, który w sposób obiektywny będzie reprezentował jego interes w prowadzonym postępowaniu adopcyjnym oraz zwiększenie aktywności prokuratora w prowadzonych postępowaniach adopcyjnych, w szczególności rozważenie zasadności obligatoryjnego udziału prokuratora w tych postępowaniach.

Rzecznicy zwrócili się do Ministra z prośbą o ustosunkowanie się do zasygnalizowanych powyżej zagadnień oraz o informację, czy resort dostrzega potrzebę zmian obecnie obowiązujących przepisów proceduralnych dotyczących adopcji zagranicznych, a jeśli tak, to czy w resorcie planowane są lub prowadzone są prace legislacyjne w przedmiotowym zakresie.

MSWiA odpowiada RPO: Polska nie ma rozstrzygnięć dotyczących polityki migracyjnej, nie może się więc zajmować statusem bezpaństwowców.

Data: 2017-09-05

Polska nie może pracować nad ratyfikacją Konwencji o ograniczaniu bezpaństwowości oraz Konwencji o statusie bezpaństwowców, ponieważ rok temu rząd uchylił dokument „polityka migracyjna” i nie ma teraz żadnych podstaw, by te prace prowadzić. Nic się w tej sprawie nie zmieni, dopóki nie będzie „nowych rozstrzygnięć dotyczących polityki migracyjnej Polski”.

Taką odpowiedź przesłał RPO w imieniu min. Mariusza Błaszczaka wiceminister Sebastian Chwałek.

By przeciwdziałać zjawisku bezpaństwowości ONZ przyjęła w 1954 r. Konwencję o statusie bezpaństwowców uznającą ich status międzynarodowy i nakładającą na państwa obowiązek zagwarantowania bezpaństwowcom ich podstawowych praw.

Bezpaństwowców nie ma w Polsce wielu, ale sytuacja ich jest trudna z uwagi na brak regulacji prawnych – pisał Rzecznik do MSWiA 1 sierpnia (patrz niżej - link do komunikatu). Dotyczy to zwłaszcza dzieci. Np. zgodnie z ustawą o obywatelstwie dziecko nabywa obywatelstwo, jeśli urodziło się na terytorium Rzeczypospolitej nawet jeśli rodzice nie mają żadnego obywatelstwa lub ich obywatelstwo jest nieokreślone.

Ale jeśli dziecko ma rodziców, którzy nie mogą przekazać mu obywatelstwa (np. z powodu wewnętrznych przepisów swojego kraju), to takie maleństwo zostaje bezpaństwowcem – i np. nie może wyjechać za granicę.

W sytuacji bezpaństwowców, niezależnie od ich osobistej sytuacji, nie może pomóc nawet Prezydent (a to on może nadać obywatelstwo), bo nie mamy procedur umożliwiających wydanie dokumentów potwierdzających tożsamość takiej osoby – przypominał RPO w wystąpieniu do MSWiA. 

RPO pyta Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o sytuację bezpaństwowców

Data: 2017-08-05

W nawiązaniu do poprzedniej korespondencji Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że nie otrzymał dotychczas informacji dotyczących postępów w pracach nad ratyfikacją Konwencji o statusie bezpaństwowców z 1954 r. oraz Konwencji o ograniczaniu bezpaństwowości z 1961 r. dotyczących praw bezpaństwowców. W kontekście kryzysu migracyjnego w Europie należy uznać, że uregulowanie statusu osób bezpaństwowych, może mieć w przyszłości istotne znaczenie praktyczne.

Rzecznik poinformował, że szereg postulatów dotyczących pożądanego kształtu procedury identyfikacji osób nieposiadających obywatelstwa żadnego państwa przedstawiło Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć. Stoi ono na stanowisku, że wprowadzenie takiej procedury jest potrzebne dla umożliwienia stosowania względem apatrydów postanowień Konwencji o statusie bezpaństwowców.

Zdaniem Centrum postulowane postępowanie identyfikacyjne powinno mieć na celu przyznanie tytułu pobytowego. Jego brak powoduje m.in. trudności z określeniem skali zjawiska bezpaństwowości. Brak legalnej definicji bezpaństwowca w polskim porządku prawnym prowadzi także do uznawania za osoby bezpaństwowe w pierwszej kolejności osób o nieustalonej tożsamości, w tym np. osób bezdomnych. Bezpaństwowcy często mają również trudności z uzyskaniem zgody na pobyt czasowy lub stały w Polsce, z uwagi na niemożność wykazania legalności pobytu. Centrum wskazuje również, że ze względu na stosunkowo niewielką liczbę osób bezpaństwowych w Polsce oraz jednoczesną konieczność prowadzenia skomplikowanego postępowania wyjaśniającego w każdej indywidualnej sprawie, postulowana procedura identyfikacyjna powinna być prowadzona przez organ centralny. W ocenie Rzecznika bezpaństwowość sama w sobie mogłaby stanowić przesłankę udzielenia ochrony międzynarodowej z uwagi na fakt, że osoby bezpaństwowe są narażone często na dyskryminację i naruszenie podstawowych praw i wolności.

Ponadto, Rzecznik w pełni podzielił stanowisko Rzecznika Praw Dziecka, który zwrócił uwagę na zasadność wprowadzenia zmian w ustawie o cudzoziemcach, które przesunęłyby na organ administracji ciężar wykazania, że w danym przypadku interes państwa nie pozwala na wydanie cudzoziemcowi polskiego dokumentu tożsamości cudzoziemca.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wyjaśnienie, czy podjęto już decyzję w przedmiocie ratyfikacji wskazanych wyżej konwencji dotyczących osób bezpaństwowych i planowanym terminie zakończenia prac. Poprosił również o zajęcie stanowiska w sprawie przedstawionych postulatów dotyczących wprowadzenia postępowania identyfikacyjnego dla bezpaństwowców.

VII.533.5.2015

O sytuacji bezdomnych Polaków za granicą. RPO opowiada o swojej wizycie w Paryżu

Data: 2017-02-09

 - W czasie wędrówek po ulicach Paryża, w towarzystwie pracowników Stowarzyszenia Pomost-Passerelle, miałem okazję rozmawiać z polskimi bezdomnymi. Zrozumiałem, że walka z tym problemem to nie mniej poważne wyzwanie niż przeciwdziałanie bezdomności w Polsce. Są to również osoby, które zazwyczaj odnotowały poważną porażkę życiową, czasami miały problemy z prawem. Wielu z nich ruszyło w poszukiwaniu lepszego życia, dobrych zarobków, a niektórzy po prostu starali się uciec od krajowych traum. Lecz im się nie powiodło, zostali oszukani przez pracodawcę, stracili pracę, mieszkanie i wylądowali na ulicy – pisze Adam Bodnar na portalu Onet.pl.

RPO w Paryżu o sprawach bezdomnych Polaków we Francji

Data: 2017-02-05

- Przesunięcie problemu bezdomności z marginesu życia publicznego do centrum, to mój obowiązek jako Rzecznika Praw Obywatelskich - powiedział Adam Bodnar  w ambasadzie polskiej w Paryżu, na konferencji poświęconej pomocy bezdomnym Polakom w stolicy Francji. Wspólnie z polskimi dyplomatami organizatorem spotkania było Stowarzyszenie Pomost-Passerelle, od 10 lat pomagające rodakom mającym problem z integracją i stabilizacją w Paryżu. Konferencja odbyła się 4 lutego w polskiej Ambasadzie.

Poprzedniego dnia w piątek wspólnie z pracownikami Passerelle RPO objechał miejsca gdzie przebywają bezdomni Polacy. O trudnych sprawach naszych rodaków Adam Bodnar rozmawiał również  z Konsulem Generalnym  RP, Hubertem Czerniukiem  oraz  wicekonsul Marią Giryn. 

W piątkowy wieczór w Polskiej Misji Katolickiej, pod przewodnictwem ks. Krystiana Gawrona została odprawiona  Msza Święta. Podczas Mszy w sposób szczególny modlono się o dary Ducha Świętego dla potrzebujących pomocy oraz tych, którzy niosą tę pomoc.

Po mszy w przykościelnych pomieszczeniach wspólnie zjedli kolacje osoby, które pomagają bezdomnym i rodacy, którzy nie zawsze mogą liczyć na ciepły posiłek w ciągu dnia. Niektórzy z nich jak pan Piotr czy pan Andrzej o kolacji dowiedzieli się od Adama Bodnara, który wspólnie z członkami Stowarzyszenia -  w piątek - wędrując po paryskich ulicach rozmawiał z naszymi rodakami, dla których w tej chwili paryskie ulice  oraz okolice dworca lub stacji metra są sypialniami.

W piątkowych rozmowach poruszyliśmy wiele trudnych spraw. Wielu z naszych rodaków liczy na zmianę swojego losu. -  Mam już zaklepaną pracę, muszę przetrwać, jak zacznie się praca, stanę na nogi. Niektórzy z nich chcą powrócić do Polski. Pan Mirek, od 10 lat w Paryżu, zapewnia: -  Jasne, że wracam, załatwię jedną sprawę, wsiadam w autobus i jadę do kraju. Tak już zrobił jeden z podopiecznych Stowarzyszenia Pomost -Passerelle, jest w Warszawie pod opieką pracowników Misji Kamiliańskiej. Szefowa Misji Adriana Porowska i Iwona Warzyńska również w piątek odwiedzały bezdomnych Polaków w Paryżu.

Rzecznik Adam Bodnar rozmawiał o pomocy dla rodaków  z przedstawicielami francuskiej opieki społecznej. W grudniu 2016 roku oficjalne  dane mówiły o blisko 40 tysiącach bezdomnych, jednak eksperci twierdzą, że liczbie ta jest co najmniej dwa razy większa. W tym -  według szacunków - jest 10 tys. samych Polaków.  

Maria Warunek, prezes Pomost-Passerelle, podkreśla: - Jesteśmy jedynym charytatywnym stowarzyszeniem polonijnym działającym w Paryżu. Co tydzień 10-20 osób otrzymuje od nas pomoc. Są to w większości osoby mające kłopot z aklimatyzacją na emigracji i nie znające języka francuskiego.

Mamy nadzieje, że po nawiązaniu współpracy z Misją  Kamiliańską  powrót naszych rodaków  do Polski będzie łatwiejszy.  - Oby tak się stało - dodaje Marta Libura współzałożycielka Stowarzyszenia. –  10 lat temu wchodząc do boulangerie po bagietkę, zauważyłam kloszarda na chodniku, pomyślałam,  kupię także dla niego. Podając mu bagietkę powiedziałam proszę weź, a Bóg ma dla Ciebie więcej niż ta bagietka.  Kloszard okazał się Polakiem, nie znał francuskiego, trzeba było mu pomóc, potem byli następni i tak trwa to to dziś. I tak od bagietki zaczęła się historia stowarzyszenia. W Stowarzyszeniu pracują Wioletta Tylutki i Sylwia Skalska oraz wolontariusze, którzy  codziennie odwiedzają naszych rodaków, są tłumaczami, pielęgniarkami, powierniczkami trudnych spraw. Wykonują pracę ponad siły, a w swoich mieszkaniach są raczej gośćmi niż domownikami.

Polacy potrzebujący pomocy mogą również liczyć na władze francuskie, szczególnie w I dzielnicy Paryża. Mer tej dzielnicy, Jean-Francois tak mówił na sobotnim spotkaniu w polskiej ambasadzie: - Codziennie 30-40 osób spędza noc w budynku merostwa. O godzinie 18.30  otwieramy biura dla tych, którzy nie maja gdzie spędzić najbliższej nocy. Dzięki współpracy z organizacjami pozarządowymi, wolontariuszami, których szukamy już jesienią wspólnie z pracownikami merostwa, przygotowujemy gorące napoje , coś do zjedzenia i próbujemy się dowiedzieć jak możemy pomóc w ustabilizowaniu sytuacji osób, które nie mają dachu nad głową. -  To ważne, bo chcemy chronić ich nie tylko przed zimnem, ale także pomóc w poprawie ich sytuacji.      

- Do tej formy pomocy przekonujemy także merów innych dzielnic.  Chcemy tak zorganizować  pomoc, aby nikt nie umierał na ulicy, żyjemy przecież w XXI wieku – dodał Jean Francois.