Zawartość
Liczba całkowita wyników: 118

Art. 61 - Prawo dostępu do informacji publicznej

  1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
  2. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
  3. Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.
  4. Tryb udzielania informacji, o których mowa w ust. 1 i 2, określają ustawy, a w odniesieniu do Sejmu i Senatu ich regulaminy.

​CO TO ZNACZY?

Ust. 1

Prawo dostępu do informacji publicznej, czyli prawo do informacji o działalności organów władzy publicznej, a także osób pełniących funkcje publiczne, zagwarantowane jest jedynie obywatelom, co jest związane z politycznym charakterem tego prawa. Warto wskazać, ze konstytucyjne prawo do informacji o stanie i ochronie środowiska jest zagwarantowane każdemu, także osobom nieposiadającym obywatelstwa (art. 74 ust. 3).

Prawo do informacji publicznej przysługuje bez względu na ewentualny interes prawny w dostępie do danej informacji, dlatego nie jest konieczne podawanie powodu ubiegania się o informację. Może być też realizowane w różnych formach.

Prawo obywateli nie jest ograniczone tylko do organów przedstawicielskich. Z treści art. 61 ust. 1 wynika, że obejmuje ono także uzyskiwanie informacji o działalności samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych jednostek organizacyjnych, jeśli wykonują one zadania władzy publicznej, a także jeśli gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.

Ust. 2-4

Prawo do informacji może być realizowane w różnych formach. Konstytucja wymienia tylko najważniejsze z nich, co nie wyczerpuje pełnego katalogu. Z tych najważniejszych form wymienia się dostęp do dokumentów, a także wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów (posiedzenia Sejmu, Senatu, organów stanowiących samorządu terytorialnego), z prawem rejestracji dźwięku lub zapisu.

Ograniczenia tego prawa, o których wspomina ustęp 3, nie są liczne i zostały uzasadnione potrzebą ochrony wolności i praw innych osób, ochrony porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Chciał nagrywać obrady Komisji Rewizyjnej Rady Miasta - nie pozwolono mu. RPO: to naruszenie Konstytucji

Data: 2021-06-18
  • Obywatelowi uniemożliwiono nagrywanie obrad Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej 
  • Tymczasem komisja rady gminy nie ma prawa ograniczać konstytucyjnego prawa obywateli do informacji o działalności organów władzy publicznej
  • Naruszyła zatem uprawnienia obywatela wynikające z art. 61 ust. 2 Konstytucji
  • Przedstawiając tej komisji standardy konstytucyjne i orzecznictwo sądowe, RPO wnosi, aby umożliwiła ona nagrywanie swych obrad

Obywatel poskarżył się Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że podczas posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Ustrzykach Dolnych uniemożliwiono mu nagrywanie jej obrad. Jedna z radnych sprzeciwiła się zamiarowi nagrywania, a jej wniosek komisja przegłosowała.

Zgodnie z art. 61 ust. 1 Konstytucji obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Obejmuje ono dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (art. 61 ust. 2 Konstytucji).

Posiedzenia kolegialnych organów pomocniczych rady gminy są jawne i dostępne, o ile stanowią tak przepisy ustaw albo akty wydane na ich podstawie lub gdy organ pomocniczy tak postanowi. Jawność działania organów gminy obejmuje w szczególności prawo obywateli do wstępu na posiedzenia komisji.

Orzecznictwo sądów administracyjnych i poglądy doktrynalne wskazują, że pojęcie wstępu na sesję rady gminy i posiedzenia jej komisji, użyte w artykule 11b ust. 2 ustawy z o samorządzie gminnym, podobnie, jak pojęcie dostępu do posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej użyte w art. 3 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej, należy interpretować szeroko, a więc także w kontekście art. 61 ust. 2 Konstytucji jako prawo obywatela do rejestracji dźwięku lub obrazu z obrad rady gminy i posiedzeń jej komisji.

Należy zatem przyjąć, że obywatel obecny na posiedzeniu komisji rady gminy dysponuje uprawnieniem do rejestrowania dźwięku i obrazu obrad (por. wyrok Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim z 20 grudnia 2019 r., sygn. akt II W 286/19).

Komisja rady gminy nie ma kompetencji do ograniczania przedmiotowego uprawnienia. Ograniczenie może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa (art. 61 ust. 3 Konstytucji).

Dlatego w piśmie do przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej Rzecznik stwierdził, że nie wyrażając zgody na nagrywanie przez obywatela jej obrad, dopuściła się ona naruszenia jego uprawnienia wynikającego z art. 61 ust. 2 Konstytucji. W związku z tym wniósł o respektowanie konstytucyjnego prawa obywateli do rejestracji obrazu i dźwięku z posiedzeń komisji rady gminy (miasta) i umożliwienie nagrywania obrad komisji rewizyjnej.

V.6060.22.2020

Sprawa dostępu do informacji publicznej w TK. Rzecznik krytycznie o wniosku Pierwszej Prezes SN

Data: 2021-06-17
  • Obywatele stracą dostęp do informacji publicznej, jeśli Trybunał Konstytucyjny uwzględni wniosek Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego w tej sprawie. Po prostu ustawa o dostępie do informacji publicznej przestanie działać
  • Nie ma problemu "nieostrych" pojęć w ustawie, bo sądy mają prawo do ich prokonstytucyjnej wykładni
  • A wyjątek od zasady ochrony prywatności osób pełniących funkcje publiczne przy udostępnianiu informacji publicznej uzasadniają standardy konstytucyjne
  • Odpowiedzialność karna za nieudostępnienie informacji publicznej służy zaś dyscyplinowaniu podmiotów zobowiązanych do terminowego i właściwego rozpatrywania wniosków obywateli

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił TK uzasadnienie swego stanowiska w sprawie. Wnosi o uznanie konstytucyjności zaskarżonych przepisów, a w części o umorzenie postępowania.

Prawo do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji) to jeden z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad władzą i podmiotami realizującymi zadania publiczne ze środków pochodzących od państwa. A jawność i transparentność działań organów publicznych jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego i warunkiem realizowania innych konstytucyjnych praw i wolności.

Dlatego RPO monitoruje sposób poszanowania przez organy państwa zasady jawności. Przyłącza się m.in. do postępowań inicjowanych przez obywateli, jeśli odmowa doprowadziła do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej, także pod pretekstem ochrony prywatności osób pełniących funkcje publiczne.

Z tych także względów w marcu 2021 r. RPO Adam Bodnar przyłączył się do postępowania w TK z wniosku Pierwszej Prezes SN Małgorzaty Manowskiej o uznanie niekonstytucyjności ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Teraz przedstawił uzasadnienie swego stanowiska.  

Wniosek I Prezes SN i stanowisko RPO

Wniosek Małgorzaty Manowskiej m.in. kwestionuje znaczenie takich pojęć, jak „władze publiczne”, „ inne podmioty wykonujące zadania publiczne”, „osoby pełniące funkcje publiczne” oraz „ związek z pełnieniem funkcji publicznych”. I Prezes SN twierdzi, że w nieuprawniony sposób poszerzają one rozumienie podmiotów obowiązanych do udostępniania informacji publicznej, co ma być sprzeczne z konstytucyjną zasadą określoności prawa. A obwiązek udostępniania przez władze informacji „o osobie pełniącej funkcję publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji" ma wkraczać w sferę prywatności, co ma naruszać nie tylko Konstytucję, ale i prawo międzynarodowe. Kwestionuje także odpowiedzialność karną za nieudostępnienie informacji publicznej.

W odniesieniu do kolejnych punktów zaskarżenia RPO przedstawił następujące stanowisko:

Ad. I.)  przepisy art. 4 ust. 1 i ust. 2 oraz art. 5 ust. 2 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej - w zakresie, w jakim nie konkretyzują znaczenia pojęć: „władze publiczne", „inne podmioty wykonujące zadania publiczne", „osoby pełniące funkcje publiczne" oraz „związek z pełnieniem funkcji publicznych" - są zgodne z art. 61 ust. 1 Konstytucji RP oraz z zasadą określoności przepisów prawa wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP;

Ad. II.) przepisy art. 5 ust. 2 i 3 u.d.i.p., w zakresie, w jakim nakładają na władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne obowiązek udostępniania informacji publicznej „o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji”, również w odniesieniu do informacji należących do sfery prywatności tych osób oraz do danych osobowych, są zgodne z art. 52 ust. 2 Konstytucji RP, nie są niezgodne z art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji RP; w zakresie pozostałych wskazanych wzorców kontroli na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 3 ustawy o TK postępowanie podlega umorzeniu z powodu zbędności wydania orzeczenia z uwagi na wydanie przez Trybunał Konstytucyjny wyroku z 20 marca 2006 r. o sygn. akt K 17/05; 

Ad. III.) na podstawie o art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK postępowanie podlega umorzeniu z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia odnośnie wskazanych przez wnioskodawczynię zaniechań ustawodawczych;

Ad. IV.) art. 1 ust. 1 i 2 u.d.i.p. w związku z art. 5 ust. 1 nie są niezgodne z art. 51 ust. 2, art. 51 ust. 5, art. 61 ust. 1, art. 61 ust. 2 i art. 61 ust. 4 Konstytucji RP w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz z zasadą określoności przepisów prawa wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP;

Ad. V.) na podstawie o art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK postępowanie podlega umorzeniu z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia odnośnie do wskazanych przez wnioskodawczynię zaniechań ustawodawczych;

Ad. VI.) art. 23 u.d.i.p. jest zgodny z art. 42 ust. 1 zd. 1 Konstytucji RP, art. 7 ust. 1  Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzona w Rzymie 4 listopada 1950 r., zmienionej następnie Protokołami nr 3, 5 i 8 oraz uzupełnionej Protokołem nr 2 oraz z zasadą określoności przepisów prawa wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP.

Według RPO w pozostałym zakresie postępowanie podlega umorzeniu, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Argumenty RPO

Wniosek obejmuje kluczowe aspekty dotyczące stosowania ustawy, tj. definiowanie podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej, określenie przedmiotu, czyli tego czym jest informacja publiczna, sposób określania dopuszczalnej ingerencji w prawo do prywatności, czy sposób uregulowania relacji z innymi aktami prawnymi. Wydanie orzeczenia zgodnego z treścią wniosku doprowadziłoby de facto do wydrążenia u.d.i.p. z treści i niemożności stosowania tej ustawy w praktyce.

Intencją wniosku jest w istocie zakwestionowanie dotychczasowego dorobku orzeczniczego sądów administracyjnych dotyczącego stosowania u.d.i.p. i przeprowadzenie de facto fundamentalnej zmiany tej ustawy, a nie dokonanie hierarchicznej kontroli norm. Kwestionując możliwość dokonywania wykładni pojęć zawartych w u.d.i.p. przez sądy administracyjne, wnioskodawczyni zdaje się pomijać art.  8 i 178 Konstytucji, zgodnie z którymi jest ona stosowana  bezpośrednio, a sędziowie podlegają tylko jej i ustawom. Wnioskodawczyni więc z jednej strony kwestionuje konstytucyjne kompetencje sądów do dokonywania prokonstytucyjnej wykładni pojęć ustawowych, a z drugiej strony chce pominąć rolę ustawodawcy w kreowaniu tych pojęć.

Zasadniczo Trybunał Konstytucyjny nie przeprowadza kontroli konstytucyjności stosowania prawa. W określonej sprawie może wystąpić problem konstytucyjny, ale wiąże się on nie z treścią kontrolowanego przepisu, lecz wyłącznie z praktycznym jego zastosowaniem. Wtedy TK nie ma podstaw do dokonania kontroli konstytucyjności. Istotą wniosku do TK jest kwestionowanie treści normatywnej określonego przepisu, ewentualnie treści normatywnej przyjętej w orzecznictwie sądowym, nie zaś jego konkretnego, wadliwego zastosowania, nawet jeśli prowadziłoby ono do niekonstytucyjnego skutku. Trybunał Konstytucyjny jest „sądem prawa”, nie zaś „sądem faktów” i w zasadzie problematyka stosowania prawa nie mieści się w zakresie jego kognicji.

Dlatego  też zasadne jest w tym wątku umorzenie postępowania przez TK na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK - .z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku.

Wnioskodawczyni wchodzi w polemikę z orzeczeniami sądów wydanymi na podstawie zakwestionowanych przepisów ustawowych. Trybunał nie jest jednak powołany do usuwania wątpliwości co do wykładni przepisów, których treść nie ma jednoznacznej interpretacji  w orzecznictwie sądowym. Nie jest bowiem właściwy do ustalania powszechnie obowiązującej wykładni ustaw.

Tym bardziej do kompetencji Trybunału nie należy rozstrzyganie, która z pochodzących od różnych organów władzy publicznej interpretacja przepisu jest właściwa ani badanie którejkolwiek z tych rozbieżnych interpretacji – w aspekcie zarzucanej niekonstytucyjności. Samo istnienie niejednolitego rozumienia przepisu skutkuje brakiem dopuszczalności rozpoznania wniosku.  

Nie można zaś uznać, że w praktyce orzeczniczej nie jest możliwe zdekodowanie treści pojęć zakwestionowanych przez wnioskodawczynię.

Zarzut dotyczący ochrony prywatności osób pełniących funkcje publiczne

Zdaniem wnioskodawczyni wyłączenie ograniczenia ze względu na prywatność osób pełniących funkcje publiczne stanowi rozwiązanie nieproporcjonalne. Artykuł 61 ust. 1 i 2 Konstytucji wskazują zaś na uprawnienie do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej, w tym na prawo dostępu do dokumentów oraz wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu. Tym samym należy uznać, że art. 5 ust. 2 u.d.i.p. nie jest niezgodny z art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji.

A kwestię kolizji prawa do prywatności z prawem dostępu do informacji publicznej TK rozstrzygnął już w wyroku z 20 marca 2006 r. (sygn. akt K 17/05).  Potwierdził wtedy, że wyjątek od zasady ochrony prywatności osób pełniących funkcje publiczne jest uzasadniony z punktu widzenia standardów konstytucyjnych. Zdaniem Rzecznika przyjęte na gruncie orzecznictwa TK i sądów administracyjnych szerokie rozumienie pojęcia informacji publicznej, które umożliwia udostępnienie informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, stanowi przejaw zasady jawności życia publicznego i transparentności działań władzy publicznej. Dlatego ten wątek podlega umorzeniu.

Odpowiedzialność karna za nieudostępnienie informacji publicznej – konstytucyjna

- Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku -  stanowi art. 23 u.d.i.p., który został zaskarżony jako niekonstytucyjny.

W ocenie Rzecznika przepis ten precyzyjnie wskazuje adresata nakazu lub zakazu postępowania, którego naruszenie może prowadzić do odpowiedzialności karnej. Ma zastosowanie do sprawcy – świadomego obowiązku udostępnienia informacji publicznej oraz tego, że wnioskowana informacja jest informacją publiczną, a dostęp do niej nie podlega ograniczeniu –  który jednak jej nie udostępnia. A błąd sprawcy, gdy mylnie sądzi, że wnioskowana informacja nie dotyczy sprawy publicznej, wyklucza popełnienie takiego przestępstwa. Nie istnieje bowiem legalna definicja tego pojęcia.

Zarazem nie można jednak uznać, że przepisy u.d.i.p. są tak rażąco nieostre, że zupełnie uniemożliwiają kategoryczne stwierdzenie, czy dana informacja jest informacją publiczną. Podmioty, na które nałożono obowiązek jej udostępniania, powinny potrafić ocenić, czy dana informacja stanowi informację publiczną. Sytuacje, w których dokonanie takiej oceny nie jest możliwe, należy ocenić jako wyjątkowe. W tego typu przypadkach nie jest zaś możliwa odpowiedzialność za czyn z art. 23.

Z praktyki RPO nie wynika, aby artykuł ten miał być nadużywany i prowadzić do poczucia zagrożenia bezpieczeństwa prawnego osób zatrudnionych w organach publicznych. Wprost przeciwnie - można mieć wątpliwości, czy jest on wystarczająco skutecznym  mechanizmem prawnym, zapewniającym skuteczność realizacji prawa dostępu do informacji publicznej. A jego podstawowym celem, który należy ocenić pozytywnie, jest dyscyplinowanie podmiotów zobowiązanych do terminowego i właściwego rozpatrywania wniosków o udostępnienie informacji publicznej. A można od nich oczekiwać większej świadomości standardów prawnych.

(całość stanowiska RPO w załączniku poniżej)

VII.6060.15.2021

SKO utajnia zarobki swych władz. RPO przyłącza się do skargi obywatela na odmowę takiej informacji publicznej

Data: 2021-06-11
  • Obywatelowi odmówiono informacji publicznej o wynagrodzeniach prezesa, wiceprezesa, kierownika biura i głównego księgowego Samorządowego Kolegium Odwoławczego
  • SKO powołało się na prywatność tych osób
  • Takie ograniczenie nie dotyczy jednak informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, jakimi są szefowie  SKO – podkreśla RPO, który przyłączył się do skargi obywatela do WSA

Prawo dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji) jest jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne ze środków pochodzących od państwa. 

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłącza się do postępowań inicjowanych przez obywateli, jeśli odmowa doprowadziła do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej - tak jest właśnie w tym przypadku. 

Historia sprawy

Pan Jakub wystąpił do jednego z Samorządowych Kolegiów Odwoławczych o  informację publiczną w postaci wynagrodzeń prezesa, wiceprezesa, kierownika biura i głównego księgowego SKO. Kolegia orzekają w sprawach odwołań od indywidualnych decyzji administracyjnych wydawanych przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Pełnią też rolę organów wyższego stopnia w sprawach dotyczących rozstrzygnięć podatkowych.

W październiku 2020 r. SKO odmówiło udostępnienia informacji publicznej ze względu na ochronę prywatności wskazanych we wniosku osób.

W skardze na tę decyzję SKO obywatel zarzucił m.in. naruszenie art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz art. 61 ust. 3 Konstytucji -  poprzez błędne przyjęcie, że udostępnienie informacji podlegało ograniczeniu ze względu na ochronę prywatności. W odpowiedzi na skargę SKO podtrzymało swoje stanowisko.

Skarżący uważa że SKO działa wbrew zasadzie jawności funkcjonowania organów władz publicznych, wyrażonej w art. 61 Konstytucji. Odwołał się do WSA.

Rzecznik zgłosił udział w tym postępowaniu. Wniósł o uwzględnienie skargi i uchylenie decyzji SKO w części odnoszącej się do odmowy udzielenia informacji publicznej o wynagrodzeniu prezesa, wiceprezesa i głównego księgowego SKO - ale  nie kierownika biura.

Argumenty RPO

W ocenie RPO stanowisko SKO doprowadziło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej. 

Podstawą wydania decyzji organ czyni art. 5 ust. 2 u.d.i.p., zgodnie z którym prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Zgodnie jednak, z art. 5 ust. 2 zd. 2 u.d.i.p ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji.

Nie tylko prezes i wiceprezes SKO są osobami pełniącymi funkcje publiczne, ale także główny księgowy w SKO. W odniesieniu do głównego księgowego jednostki sektora finansów publicznych art. 54 ustawy o finansach publicznych przypisuje mu niezwykle istotne uprawnienia władcze i decyzyjne.

Należy przypomnieć stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, zaprezentowane w wyroku z 20 marca 2006 r., sygn. akt K 17/05. Zgodnie z nim chodzi o podmioty, „którym przysługuje co najmniej wąski zakres kompetencji decyzyjnej w ramach instytucji publicznej”. Spod zakresu funkcji publicznej wykluczone są zaś takie stanowiska, choćby pełnione w ramach organów władzy publicznej, które mają charakter usługowy lub techniczny.

Co do  stanowiska kierownika biura SKO, Rzecznik uważa, że brak regulacji odnoszącej się do jego zadań i obowiązków w ustawie o samorządowych kolegiach odwoławczych, każe przyjąć, że stanowisko to ma charakter usługowy, a nie władczy lub decyzyjny.

Art. 5 ust. 2 zd. drugie u.d.i.p.  stanowi, że ograniczenie prawa do informacji ze względu na prywatność osoby fizycznej  nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji.

A nie ma wątpliwości, że żądana informacja jest informacją publiczną o działalności organów władzy publicznej w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji.  Stanowi bowiem informację o wysokości środków pieniężnych wypłacanych z zasobów publicznych na rzecz osób pełniących funkcje publiczne zatrudnionych w SKO, jest więc informacją publiczną w rozumieniu art. 1 ust. 1 u.d.i.p. i art. 6 ust. 1 pkt 2 lit. f u.d.i.p.

W orzecznictwie sądów administracyjnych konsekwentnie wyrażany jest pogląd, że wydatkowanie środków publicznych przeznaczonych na wynagrodzenia osób pełniących funkcje publiczne w podmiotach państwowych i samorządowych jest jawne.

Żądana informacja o wynagrodzeniu wskazanych osób pełniących funkcję publiczną, mająca związek z pełnieniem tych funkcji, powinna zatem zostać udostępniona w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Przyjęte na gruncie orzecznictwa TK i sądów administracyjnych szerokie rozumienie pojęcia informacji publicznej, które umożliwia udostępnienie informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, stanowi przejaw zasady jawności życia publicznego i transparentności działań władzy publicznej. Zasady te legły u podstaw obywatelskiego prawa do informacji publicznej, gwarantowanego przez art. 61 Konstytucji.

VII.6060.46.2021

Obywatelowi odmówiono informacji publicznej o kosztach wyborów, których nie było. RPO przyłączył się do sprawy w WSA. AKTUALIZACJA: Sąd uchylił odmowę MAP

Data: 2021-06-10, 2020-11-12
  • Opinia publiczna powinna móc ocenić gospodarność wydatków ze środków publicznych na prezydenckie wybory korespondencyjne, które się nie odbyły
  • Tymczasem Minister Aktywów Państwowych nie udostępnił obywatelowi informacji publicznej o całkowiitym koszcie druku i przygotowania pakietów wyborczych
  • Uzasadnił to m.in. tajemnicą przedsiębiorstwa - Poczty Polskiej S.A., która przygotowywała te wybory
  • Obywatel  złożył skargę na odmowę do sądu administracyjnego. Do jego sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Odmowną decyzję ministra uchylił 10 czerwca 2021 r. WSA w Warszawie (II SA/Wa 1549/20) - nie ma na razie uzasadnienia wyroku, wydanego na posiedzeniu niejawnym 

Prawo dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji) jest jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne ze środków pochodzących od państwa.

Istota sporu sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy wnioskowana informacja publiczna stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. To zaś uzasadniałoby ewentualne ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej na podstawie art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wniosek obywatela o informację publiczną

Obywatel złożył do Ministra Aktywów Państwowych wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zakresie:

  • całkowitego kosztu druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych przeznaczonych do głosowania korespondencyjnego,
  • umów zawartych w związku z  tymi czynnościami.

MAP odpowiedział, że  druk elementów pakietu wyborczego wykonała  Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A. na podstawie polecenia Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Decyzja ta nie została udostępniona MAP, wobec czego minister nie mógł jej udostępnić.

Minister odmówił zaś udostępnienia informacji co do kosztu konfekcjonowania pakietów wyborczych z uwagi na konieczność ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa – Poczty Polskiej SA. Obywatel zaskarżył tę decyzję do WSA.

Skarżący zwraca przede wszystkim uwagę, że firmy zawierające umowy z podmiotami publicznymi muszą się liczyć z koniecznością udostępniania informacji dotyczących wykonania tych umów z uwagi na konieczność zachowania zasady transparentności gospodarowania środkami publicznymi. A MAP nie wykazał, że wnioskowana informacja przedstawiała realną wartość gospodarczą dla spółki.

W ocenie skarżącego informacja o całkowitym koszcie konfekcjonowania pakietów wyborczych nie zawiera informacji dotyczących majątku inwestora, czynnościach mających wpływ na jego majątek, czy należnościach i zobowiązaniach. Wybór Poczty Polskiej S.A. nastąpił z pominięciem trybu z ustawy Prawo zamówień publicznych, w drodze decyzji Prezesa Rady Ministrów. Ustalanie ceny konfekcjonowania pakietów wyborczych mogło być zatem dowolne, gdyż nie podlegało kontroli i nie było przedstawiane ofertom innych przedsiębiorców na rynku.

Argumentacja RPO

Do postępowania po stronie obywatela przyłączył się RPO. Wniósł o uwzględnienie skargi i uchylenie zaskarżonej decyzji MAP.

RPO podziela argumenty skarżącego. Stoi na stanowisku, że w  sprawie doszło do naruszenia prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 5 ust. 2 ustawy, a w konsekwencji do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

Celem tego przepisu powinno być zapewnienie ochrony wolności działalności gospodarczej i prawa do prywatności. Jego stosowanie nie powinno natomiast prowadzić do utrudnienia dostępu do informacji publicznych istotnych z punktu widzenia społecznej kontroli nad wydatkowaniem środków publicznych i realizowaniem zadań publicznych.

Rzecznik wielokrotnie wyrażał wątpliwości wobec działań zmierzających do wyborów powszechnych na Prezydenta RP 10 maja 2020 r. w trybie korespondencyjnym - przed wejściem w życie ustawy z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. Wniósł m.in. skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Polecała ona  Poczcie Polskiej S.A. w Warszawie podjęcie i realizację czynności niezbędnych do przygotowania wyborów.

Wyrokiem z 15 września 2020 r. WSA stwierdził nieważność tej decyzji premiera z uwagi na wydanie jej bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem art. 127 ust. 1 Konstytucji oraz przepisów Kodeksu wyborczego.

A działania Poczty Polskiej S.A., zmierzające do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym, w tym konfekcjonowanie pakietów wyborczych, zostały zrealizowane wyłącznie na podstawie decyzji premiera z 16 kwietnia 2020 r. Zostały sfinansowane ze środków publicznych z części budżetowej, której dysponentem był MAP.

W związku ze stanem epidemii i kluczowym znaczeniem wyborów prezydenckich,  zapewnienie obywatelom dostępu do rzetelnych informacji o działaniach organów publicznych i ponoszonych z tego tytułu kosztach należy uznać za szczególnie istotne. A realizacja tych działań mogła nastąpić z naruszeniem wyrażonej w art. 7 Konstytucji zasady legalizmu. Z uwagi na  fakt, że wybory prezydenckie nie zostały przeprowadzone, konieczne jest zapewnienie opinii publicznej możliwości oceny gospodarności poniesionych wydatków ze środków publicznych oraz prawidłowości działań organów publicznych.

W ocenie RPO,  uzasadniając odmowę udostępnienia informacji publicznej o całkowitym koszcie konfekcjonowania pakietów, MAP nie odniósł się do dwóch kwestii istotnych z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Usługę sfinansowano bowiem ze środków publicznych, a ona sama, jako dotycząca organizacji wyborów powszechnych, miała charakter zadania publicznego.        

Wnioskowana informacja nie zawierała danych technicznych, technologicznych, organizacyjnych przedsiębiorstwa. Minister nie wykazał w sposób przekonujący, że informacja ta przedstawiała dla Poczty Polskiej S.A. wartość gospodarczą, która mogłaby uzasadniać uznanie jej za tajemnicę przedsiębiorstwa. Informacja o całkowitym koszcie druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych nie dotyczy przecież kwestii wynalazczych, związanych z działalnością marketingową, lub  know-how produkcyjnego, ewentualnie know-how handlowego bądź innego.

Ponadto skala przedsięwzięcia - jakim jest przygotowanie pakietów wyborczych na potrzeby przeprowadzenia wyborów powszechnych - oraz jego jednorazowość sprawia, że wątpliwa jest możliwość wykorzystania informacji o całkowitych kosztach tego przedsięwzięcia przez podmioty konkurencyjne. Trudno sobie bowiem wyobrazić realizację podobnego przedsięwzięcia przez podmioty świadczące usługi pocztowe i logistyczne na rzecz innego podmiotu niż Skarb Państwa.

A ustawa z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. została uchylona. Polskie ustawodawstwo nie przewiduje zatem obecnie możliwości przeprowadzenia wyborów powszechnych wyłącznie w formie wyborów korespondencyjnych. Dlatego ujawnienie żądanej informacji nie wiązałoby się z negatywnymi skutkami gospodarczymi dla Poczty Polskiej S.A.

Szczególne wątpliwości Rzecznika budzi stwierdzenie MAP, że samo wyrażenie przez Pocztę Polską S.A. intencji zachowania końcowej wartości kontraktu w tajemnicy powinno prowadzić do uznania jej  za objętą tajemnicą przedsiębiorcy. Prowadziłoby to do niemożności uzyskiwania informacji dotyczących wydatkowania środków publicznych przez podmioty prowadzące działalność gospodarczą. W konsekwencji naruszałoby istotę prawa do informacji publicznej.

Organizacja wyborów na Prezydenta RP stanowiła realizację zadania publicznego o istotnym znaczeniu dla ogółu obywateli. Poczta Polska S.A. nie była zaś podmiotem do tego uprawnionym. Zgodnie z Kodeksem wyborczym, podmiotem zobowiązanym do zapewnienia warunków organizacyjno-administracyjnych, finansowych i technicznych wyborów było bowiem Krajowe Biuro Wyborcze.

Z wyroku WSA z 15 września 2020 r. wynika że, wykonując konfekcjonowanie pakietów wyborczych, Poczta Polska S.A. realizowała zadanie publiczne, do którego nie była uprawniona. Nie sposób więc uznać, że całkowity koszt realizacji tego zadania może stanowić informację objętą tajemnicą przedsiębiorcy.

Ponadto decyzja MAP mogła naruszać również art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zgodnie z którym każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii.

VII.6060.32.2020

Wójt na portalu społecznościowym. Wyjaśnienia RPO dla lokalnej społeczności

Data: 2021-05-18
  • Wójt może prowadzić profil prywatny na platformie społecznościowej, jednakże profil ten nie może być jedynym miejscem publikacji informacji publicznych o działalności w gminie. Nie powinien również służyć jako wyłączny środek organizowania spotkań oficjalnych z mieszkańcami, bowiem prowadzić to może do wykluczenia niektórych mieszkańców.
  • Ponadto prowadzenie prywatnego profilu przy wykorzystaniu nazwy stanowiska (wójt) oraz odniesieniu „oficjalnie” może być mylące dla mieszkańców, bowiem nie jest to „oficjalny” (służbowy) profil urzędnika państwowego, a jedynie jego profil prywatny. 
  • Takie wyjaśnienia RPO przesłał do wójta i społeczności, która nie może się porozumieć co do sposobu komunikowania się

Mieszkańcy gminy Białe Błota poskarżyli się, że wójt część ważnych informacji publikuje na Facebooku, na profilu oznaczonym jako „oficjalny” profil wójta (bo ma on też swój profil prywatny). Więc ci z nich, którzy z Facebooka nie korzystają, albo zostali przez administratora profilu wójta zablokowani, nie mogą się dowiedzieć o ważnych dla wspólnoty sprawach.

Gmina wyjaśniła, że nie finansuje prowadzenia profilu wójta na Facebooku, więc pieniądze publiczne na pewno się nie marnują. Gmina nie ma też wpływu na to, kto kogo blokuje na prywatnym profilu wójta.

RPO napisał więc, że problem jest nieco inny: Jak wskazują mieszkańcy, na prywatnym profilu wójta publikowane są informacje mające charakter informacji publicznych. Ponadto, informacje te nie są publikowane przez żaden inny kanał komunikacji gminy. Przykładem była informacja o podpisaniu umowy na dofinasowanie projektu rozbudowy drogi gminnej. Ponadto, jak wskazują mieszkańcy, poprzez ten profil prywatny organizowane są spotkania z mieszkańcami on-line w związku z trwającą pandemią. Oznacza to, że część mieszkańców (ci, których administrator profilu zablokował) nie ma dostępu do spotkań, które – gdyby nie pandemia - organizowane byłyby w urzędzie.

Informacje te mają charakter informacji publicznych, a zatem dostęp do nich nie może być arbitralnie zablokowany dla wybranych obywateli. Zgodnie z art. 4 ust. 1 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej (udip), do udostępniania informacji publicznej obowiązane są władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne, w szczególności organy władzy publicznej. Takim organem jest wójt. W świetle art. 1 ust. 1 i art. 6 udip, informacją publiczną jest każda wiadomość wytworzona lub odnoszona do władz publicznych lub innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne w zakresie wykonywania przez nie zadań władzy publicznej i gospodarowania mieniem komunalnym lub mieniem Skarbu Państwa. Katalog informacji publicznych zawiera art. 6 udip. Punkt 3 tego przepisu stanowi, że udostępnieniu podlega informacja o zasadach funkcjonowania podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej.

Oczywistym jest, że wójt może prowadzić profil prywatny na platformie społecznościowej, jednakże profil ten nie może być jedynym miejscem publikacji informacji publicznych o działalności w gminie. Nie powinien również służyć jako wyłączny środek organizowania spotkań oficjalnych z mieszkańcami, bowiem prowadzić to może do wykluczenia niektórych mieszkańców. Ponadto prowadzenie prywatnego profilu przy wykorzystaniu nazwy stanowiska (wójt) oraz odniesieniu „oficjalnie” może być mylące dla mieszkańców, bowiem nie jest to „oficjalny” (służbowy) profil urzędnika państwowego, a jedynie jego profil prywatny. 

RPO wskazał, że opisany sposób prowadzenia profilu oraz komunikacji z mieszkańcami może prowadzić do naruszenia praw podstawowych i wolności. Dlatego, działając na podstawie art. 16 ust. 1 ustawy o RPO, wystąpił do wójta o wzięcie pod uwagę powyższych zaleceń Rzecznika. Poprosił o poinformowanie o podjętych działaniach.

VII.564.53.2021

Dostęp do informacji publicznej. RPO po stronie obywatela, składa skargę kasacyjną do NSA

Data: 2021-05-17

Pan Jakub zwrócił się w 2020 r. do Prezesa Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o udostępnienie w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej skanu m.in. dwóch decyzji wydanych przez Prezesa WSA w Warszawie w 2019 i 2020 r. w przedmiocie odmowy udostępnienia informacji publicznej,. Poprosił o przekazanie powyższych informacji w formie skanów za pośrednictwem platformy ePUAP lub na adres e-mail.

Prezes odpowiedział, że może udostępnić papierowe kserokopie – ale po uiszczeniu opłaty za to (w sumie 96 zł; 3 zł za każdą z 32 stron). Pan Jakub argumentował, że nie chce ksera tylko skany  – ale nic nie wskórał. Wobec tego zaskarżył Prezesa WSA jako organ odpowiedzialny o bezczynność. Jednak WSA oddalił tę skargę powołując się na przepisy prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Wówczas pan Jakub poprosił o pomoc Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik w piśmie procesowym dowodzi, że WSA źle zinterpretował przepisy o opłatach kancelaryjnych: to nie art. 235 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi rozporządzenie rządu w sprawie wysokości opłat kancelaryjnych (tj. §3 w zw. z § 1 ust. 6 pkt 2 i §1 ust. 7 rozporządzenia) jest podstawą do działania w tej sprawie. Regulacje te odnoszą się bowiem do wydania dokumentów – wydruku, kopii, sporządzenia odpisu czy zaświadczenia (nośników informacji) – których sporządzenie generuje koszty. Pan Jakub żądał jednak udostępnienia informacji w postaci elektronicznej, bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów.

Ponadto zgodnie z art. 14 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej udostępnianie informacji publicznej na wniosek następuje w sposób i w formie zgodnych z wnioskiem, chyba że środki techniczne, którymi dysponuje podmiot obowiązany do udostępnienia, nie umożliwiają udostępnienia informacji w sposób i w formie określonych we wniosku. Ponadto RPO podkreśla, że prawo dostępu do informacji dotyczącej działalności organów władzy publicznej, określone w art. 61 Konstytucji RP, gwarantuje obywatelom, co do zasady, bezpłatny dostęp do informacji publicznej.

VII.6060.7.2021

Jak Rzecznik Praw Obywatelskich wyjaśniał sprawę wyborów kopertowych w 2020 r. i co udało się mu ustalić?

Data: 2021-05-10

10 maja 2020 r. miały się w Polsce odbyć wybory prezydenckie. Głosowanie się jednak nie odbyło. Nie dlatego, że – po rozważeniu nowych okoliczności – władze wprowadziły stan klęski żywiołowej. Po prostu dwaj politycy, poseł Jarosław Kaczyński i poseł Jarosław Gowin, ogłosili, że wyborów nie będzie.

Już dwa miesiące przed tym zapowiedzianym na 10 maja głosowaniem prowadzenie kampanii wyborczej ograniczone zostało do internetu i mediów – epidemia nie pozwoliła na organizowanie spotkań, wizyt i wieców. Ale rządzący chcieli wyborów w maju – epidemia zapowiadała też kryzys, z czym musiał się wiązać spadek notowań partii rządzącej i urzędującego prezydenta.

Pięć tygodni przed głosowaniem większość sejmowa zmieniała prawo wyborcze w ekspresowym tempie tak, że głosowanie miało być tylko korespondencyjne. Reguły głosowania zostały zmienione w toku trwającego procesu wyborczego. Poprawka rządowa dołączona w ostatniej chwili do „Tarczy Antykryzysowej” i nigdy nie przedyskutowana wyłączyła z organizacji wyborów Państwową Komisję Wyborczą (jak się potem okazało, nawet pomysłodawcy zmiany nie rozumieli jej konsekwencji). Wybory miał zorganizować minister – członek rządu i polityk partii, która wystawiła jednego z kandydatów. Głosy miała zbierać podległa mu Poczta (która na podstawie anonimowego e-maila domagała się od władz lokalnych spisu wyborców z ich pełnymi danymi osobowymi. Ponieważ samorządy w większości odmówiły, rząd dostarczył Poczcie dane 30 mln obywateli z rejestru PESEL). Karty do głosowania – według wzoru stworzonego przez rząd, a nie PKW – miała wydrukować podległa innemu politykowi tej partii Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych. Zleciła to zadanie prywatnej spółce. A przepisy, które by na to pozwoliły (o ile odłoży się na bok wątpliwości konstytucyjne) nawet nie były gotowe – zajmował się nimi Senat.

Obywatele byli zdezorientowani. Zapowiadana przez rząd procedura głosowania „pocztowego” nie przewidywała nieszablonowych sytuacji. Praktycznie pozbawiała prawa do głosu tych, którzy mieszkają poza miejscem zameldowania, i osoby w kwarantannie. Pomijała prawa osób z niepełnosprawnościami, czy Polaków za granicą. Wybory traciły kolejne przymioty. Nie były już ani powszechne, ani tajne, ani równe…

Na dziesięć dni przed głosowaniem pocztowe karty wyborcze wyciekły. Nie było wiadomo, kto ma do nich dostęp – wrzucić do urn pocztowych w myśl uchwalanych przepisów mógł je każdy. Głównym pytaniem, jakie zadawali publicyści w mediach (i sami obywatele), nie było „kto przedstawił lepszy program?”– ale „czy w ogóle należy głosować?”.

Trzy dni przed terminem rządzący odwołali więc wybory, ale potem prezydent podpisał ustawę o anulowanych właśnie „wyborach korespondencyjnych”. A po wyborach, które były, ale się nie odbyły, pozbawiona prawa organizacji wyborów PKW oświadczyła, że należy je powtórzyć, bo zaszła sytuacja analogiczna do tej, gdy wszyscy kandydaci wycofują się z wyborów. Rząd nie publikował jednak tego stanowiska, bo wtedy Marszałek Sejmu musiałby szybko podać nowy termin głosowania – tymczasem w parlamencie trwały prace nad kolejną ustawą wyborczą, po raz wtóry zmieniającą zasady głosowania (tym razem miała je organizować PKW). Nowy termin nie mieścił się już w rygorach Konstytucji: nakazuje ona organizację głosowania najpóźniej na 75 dni przed końcem kadencji prezydenta. Ustawa miała też „przedłużyć” prawo startu kandydatom zarejestrowanym w wyborach 10 maja i umożliwić start nowym – nowi jednak mieli dostać siedem razy krótszy termin na zebranie stu tysięcy podpisów poparcia. W takich warunkach udać się to tylko mogło przedstawicielom dużych partii. Rządzący porozumieli się w tej sprawie z opozycją.

- Ale Konstytucja nie jest tylko dla tych, którzy mają zorganizowane struktury. Żaden nowy kandydat nie powinien być gorzej traktowany od dotychczasowych kandydatów, skoro mają to być całkowicie nowe wybory – mowił Adam Bodnar w Senacie, 1 czerwca 2020 r.

Plan polityczny zakładał, że wybory odbędą się 28 czerwca. Dzięki temu i dzięki skróceniu czasu także na procedury powyborcze wszystko zakończyć się miało przed upływem kadencji obecnego prezydenta (gdyby obowiązywał stan klęski żywiołowej – o którego wprowadzenie apelował także RPO – kadencja ulegałaby automatycznemu wydłużeniu, ale wybory odbyłyby się też dużo później). Nad wynikami tych wyborów wisiała groźba unieważnienia – ze względu na naruszenie reguł konstytucyjnych.

Działania RPO

RPO od początku przestrzegał przed konsekwencjami takiego działania, przygotowywał ekspertyzy prawne i zwracał się o nie od OBWE, alarmował w sprawie nonszalanckiego posługiwania się spisami wyborców z danymi osobowymi obywateli przekazywanych bez podstawy prawnej spółce, jaką jest Poczta Polska. Interweniował też w obronie prokurator Ewy Wrzosek, którą spotkały konsekwencje dyscyplinarne za próbę wyjaśnienia, co się stało z wyborami.

A kiedy – po raz pierwszy od 1989 r prawa wyborcze zostały nagięte przez rządzących w taki sposób – zaczął krok po kroku wyjaśniać, kto konkretnie podejmował decyzje w tej sprawie oraz na jakiej podstawie.

Po zebraniu informacji zaskarżył decyzję premiera o organizacji wyborów „kopertowych” bez podstawy prawnej. Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał RPO rację i uznał decyzję premiera za nieważną.

Poniżej Czytelnik znajdzie – w układzie chronologicznym (od najnowszego) działania RPO w tej sprawie.

RPO nie był tu sam – bo do działań wyjaśniających i naprawczych włączyła się Najwyższa Izba Kontroli.

W imię prawa do informacji publicznej. RPO apeluje do Mikołaja Pawlaka o upublicznienie Informacji RPD za 2018 r.

Data: 2021-04-23
  • Nadal nie jest znana Informacja Rzecznika Praw Dziecka za 2018 r.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się do Mikołaj Pawlaka o  jej opublikowanie – do czego zobowiązuje  go ustawa o RPD

Obywatele skarżyli się RPO na brak sprawozdania z działalności Rzecznika Praw Dziecka za 2018 r. Mimo ich wniosków o udostępnienie tej informacji, dokument nie został ani opublikowany w Biuletynie Informacji Publicznej RPD, ani przedłożony Sejmowi.

RPD informował wnioskujących obywateli, że sprawozdanie nie zostało przedstawione Sejmowi poprzedniej kadencji ze względu na zasadę dyskontynuacji prac parlamentu i że zostanie zaprezentowane wraz z informacją za rok 2019 r. Tak się jednak nie stało. 31 marca 2020 r. Mikołaj Pawlak przedstawił informację za rok 2019, jednak nie uwzględnił informacji z 2018 r. Nadal także nie ma jej na stronie internetowej RPD.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich nie wpłynęła odpowiedź na wystąpienie do RPD z 11 grudnia 2020 r. w sprawie niezamieszczenia Informacji w Biuletynie Informacji Publicznej RPD. Także Kancelaria Sejmu poinformowała RPO, że do Sejmu nie wpłynęła taka  Informacja.

Budzi to  poważne wątpliwości z punktu widzenia art. 12 ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka. Głosi on: „Rzecznik przedstawia Sejmowi i Senatowi, corocznie, nie później niż do dnia 31 marca, informację o swojej działalności i uwagi o stanie przestrzegania praw dziecka. Informacja Rzecznika jest podawana do wiadomości publicznej”.

Mając na uwadze prawo obywateli do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji), zastępca RPO Stanisław Trociuk zwraca się do Mikołaja Pawlaka o opublikowanie Informacji o działalności RPD za 2018 r.

Podkreśla, że w świetle art. 1 ust. 2 ustawy o RPO oba organy ochrony praw człowieka współpracują ze sobą. Zgodnie zaś  art. 17 ust. 1 pkt 2 ustawy o RPO organ, organizacja lub instytucja, do których zwróci się Rzecznik, obowiązane są z nim współdziałać i udzielać mu pomocy, a w szczególności udzielać Rzecznikowi żądanych przez niego informacji i wyjaśnień. Z kolei art. 15 ust. 2 ustawy o RPO stanowi, że organ, organizacja lub instytucja, do których zostało skierowane wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku.

VII.6060.16.2020

Obywatele mają prawo do informacji o działaniach Rzecznika Praw Dziecka. RPO pisze do Kancelarii Sejmu. EDIT: Sejm potwierdza że jej nie ma

Data: 2021-04-19, 2021-04-12
  • Rzecznik Praw Dziecka nie przedstawił infomacji za rok 2018. Do dzisiaj nie wiemy, czym zajmował się urząd i jakie problemy w obszarze swojej działalności odnotował w tamtym czasie
  • Tymczasem obywatele mają prawo do informacji o działaniach władzy publicznej zaś sam urząd RPD obliguje do tego ustawa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomniał się o sprawozdanie RDP. Z uwagi jednak na brak odpowiedzi, zapytał o nie Kancelarię Sejmu
  • (EDIT) Do Sejmu nie wpłynęła Informacja o działalności Rzecznika Praw Dziecka za 2018 r. - podała Kancelaria Sejmu

Do RPO napłynęły informacje dotyczące brakujących sprawozdań z działalności Rzecznika Praw Dziecka. Obywatele skarżyli się, że mimo wniosków o udostępnienie informacji, dokument nie został ani opublikowany w Biuletynie Informacji Publicznej ani przedłożony Sejmowi RP. Rzecznik Praw Dziecka poinformował wnioskujących o informację obywateli, że sprawozdanie nie zostało przedstawione Sejmowi poprzedniej kadencji ze względu na zasadę dyskontynuacji prac parlamentu i że zostanie zaprezentowane wraz z informacją za rok 2019 r.

Tak się jednak nie stało. 31 marca 2020 r. RDP przedstawiał informację za rok 2019, jednak nie uwzględniając w niej informacji dotyczących działalności Rzecznika Praw Dziecka w 2018 r. Nadal także brakuje jej na stronie internetowej RPD.

Ponieważ interwencja RPO u Rzecznika Praw Dziecka nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, RPO zwrócił się w tej sprawie do Kancelarii Sejmu. Zapytał, czy Rzecznik Praw Dziecka przedstawił swoje sprawozdanie za 2018 rok Sejmowi, a jeśli nie, to czy Sejm planuje o nie zwrócić się do RPD. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił również, że przedstawienie zaległej informacji RPD jest także niezbędne w kontekście art. 61 Konstytucji RP gwarantującego obywatelom prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej.

VII.6060.16.2020

Obywatele mają prawo do informacji o działaniach Rzecznika Praw Dziecka. RPO pisze do Kancelarii Sejmu. EDIT: Sejm potwierdza że jej nie ma

Data: 2021-04-19, 2021-04-12
  • Rzecznik Praw Dziecka nie przedstawił infomacji za rok 2018. Do dzisiaj nie wiemy, czym zajmował się urząd i jakie problemy w obszarze swojej działalności odnotował w tamtym czasie
  • Tymczasem obywatele mają prawo do informacji o działaniach władzy publicznej zaś sam urząd RPD obliguje do tego ustawa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomniał się o sprawozdanie RDP. Z uwagi jednak na brak odpowiedzi, zapytał o nie Kancelarię Sejmu
  • (EDIT) Do Sejmu nie wpłynęła Informacja o działalności Rzecznika Praw Dziecka za 2018 r. - podała Kancelaria Sejmu

Do RPO napłynęły informacje dotyczące brakujących sprawozdań z działalności Rzecznika Praw Dziecka. Obywatele skarżyli się, że mimo wniosków o udostępnienie informacji, dokument nie został ani opublikowany w Biuletynie Informacji Publicznej ani przedłożony Sejmowi RP. Rzecznik Praw Dziecka poinformował wnioskujących o informację obywateli, że sprawozdanie nie zostało przedstawione Sejmowi poprzedniej kadencji ze względu na zasadę dyskontynuacji prac parlamentu i że zostanie zaprezentowane wraz z informacją za rok 2019 r.

Tak się jednak nie stało. 31 marca 2020 r. RDP przedstawiał informację za rok 2019, jednak nie uwzględniając w niej informacji dotyczących działalności Rzecznika Praw Dziecka w 2018 r. Nadal także brakuje jej na stronie internetowej RPD.

Ponieważ interwencja RPO u Rzecznika Praw Dziecka nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, RPO zwrócił się w tej sprawie do Kancelarii Sejmu. Zapytał, czy Rzecznik Praw Dziecka przedstawił swoje sprawozdanie za 2018 rok Sejmowi, a jeśli nie, to czy Sejm planuje o nie zwrócić się do RPD. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił również, że przedstawienie zaległej informacji RPD jest także niezbędne w kontekście art. 61 Konstytucji RP gwarantującego obywatelom prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej.

VII.6060.16.2020

Treść skargi nadzwyczajnej powinna być objęta prawem dostępu do informacji publicznej. Skarga kasacyjna RPO do WSA

Data: 2021-03-24
  • Obywatel wystąpił do Prokuratora Krajowego o treść skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego. Nie dostał jej.
  • WSA w Warszawie uznał, że skarga nadzwyczajna nie podlega udostępnieniu na podstawie ustawy o informacji publicznej.
  • RPO złożył skargę kasacyjną do NSA. Wnosi o uchylenie wyroku WSA i ponowne rozpoznanie sprawy. Podkreśla, że argumentacja prawna zawarta w skardze nadzwyczajnej jest na tyle istotna dla życia publicznego, że powinna podlegać udostępnieniu – oczywiście po usunięciu danych pozwalających na identyfikację stron sporu (anonimizacji).

Skarga, o której treść  wystąpił obywatel, dotyczyła sprawy prawomocnego nakazu zapłaty wydanego przez sąd. Prokuratura Krajowa uznała jednak, że dokument ten nie ulega udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej, gdyż jest przedmiotem postępowania przed Sądem Najwyższym. Zastosowanie tu mają przepisy Kodeksu postępowania cywilnego.

Obywatel nie uznał tego wyjaśnienia: w przypadku dostępu do informacji publicznej instytucja publiczna albo udostępnia żądaną informację w ustawowym terminie albo wydaje decyzję odmowną. Wyjaśnienie Prokuratury taką decyzją nie było, dlatego obywatela wniósł skargę na bezczynność organu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. W uzasadnieniu wskazał, że przedmiotem wniosku jest dokument znajdujący się w posiadaniu Prokuratury, nie zaś znajdujący się w aktach postępowania w dyspozycji Sądu Najwyższego. Zatem wniosek dotyczy kopii stanowiska (efektu działania władzy publicznej), nie zaś dokumentu z akt postępowania cywilnego..

WSA w Warszawie 18 grudnia 2020 r., sygn. akt II SAB/Wa 554/20, uznał jednak, że informacja w postaci udostępnienia skargi nadzwyczajnej nie stanowi informacji publicznej. Jak wskazał, w orzecznictwie sądowoadministracyjnym ugruntowany jest pogląd, że pozew, pismo procesowe organu, odpowiedź na skargę i każde inne pismo procesowe w indywidualnej sprawie nie jest dokumentem, który jest nośnikiem informacji publicznej.

RPO składa skargę kasacyjną w tej sprawie przekonany, że WSA źle zastosował przepisy: informacje odnoszące się do pism procesowych pochodzących od organów władzy publicznej stanowią informacje publiczne i po dokonaniu anonimizacji danych osobowych osób prywatnych, powinny podlegać udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

W ocenie Rzecznika, stanowisko organu władzy publicznej - Prokuratora Generalnego, jest informacją publiczną, gdyż dotyczy działalności tego organu władzy publicznej. wbrew twierdzeniom WSA, tego faktu nie zmienia okoliczność, że mamy do czynienia z pismem procesowym organu władzy publicznej. Pisma procesowe organu stanowią informację publiczną, gdyż są przejawem wykonywania zadania publicznego przez daną jednostkę. Udostępnienie takiej informacji publicznej stanowi przejaw zasady jawności życia publicznego i transparentności działań władzy publicznej, które to zasady legły u podstaw obywatelskiego prawa do informacji publicznej gwarantowanego przez art. 61 Konstytucji RP.

Do tego we wniosku chodzi o skargę nadzwyczajnej, która ma niezwykłą doniosłość w sferze publicznej. Jest to przecież nadzwyczajny środek zaskarżenia. Wprowadzono go do systemu prawnego w przekonaniu, że wyroki sądowe powinny być sprawiedliwe, wydane na podstawie prawidłowo zrekonstruowanych norm prawnych, a także odpowiadać poprawnie zebranemu i ocenionemu materiałowi dowodowemu.

Dlatego nie można postrzegać skargi nadzwyczajnej -  jak czyni to WSA -  jako jedynie pisma procesowego organu w indywidualnej sprawie, bez odniesienia się do kompetencji Prokuratora Generalnego jako jednego z nielicznych organów władzy publicznej uprawnionych do jej wniesienia i celu jakiemu ma służyć skarga nadzwyczajna, czyli zakwestionowania prawomocnego orzeczenia sądowego z uwagi na naruszenie zasady demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. Ponadto, ważne jest to, że o dopuszczeniu skargi nadzwyczajnej do rozpoznania decyduje spełnienie szczególnych wymogów, zaś wydane rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego mają istotne znaczenie dla ochrony interesu publicznego i państwa.

VII.6060.18.2021

Mirosław Wróblewski i prawie do informacji publicznej. Wywiad dla "Gazety Wyborczej"

Data: 2021-03-10

Wniosek pierwszej prezes SN Małgorzaty Manowskiej do Trybunału Konstytucyjnego zmierza do tego, by obywatele mogli się dowiedzieć tylko o tym, co władza zechce im udostępnić. Rozmowa z Mirosławem Wróblewskim, dyrektorem Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik przeciwny wnioskowi I Prezes SN do TK ws. dostępu do informacji publicznej

Data: 2021-03-09
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania Trybunału Konstytucyjnego z wniosku Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, która zaskarżyła przepisy o informacji publicznej
  • Wniósł o uznanie konstytucyjności zaskarżonych przepisów, a w części o umorzenie postępowania

Zagwarantowane w art. 61 Konstytucji prawo do informacji publicznej jest jednym z podstawowych narzędzi umożliwiających budowanie społeczeństwa obywatelskiego i wywieranie bezpośredniego wpływu przez obywateli na sprawy publiczne. Dlatego RPO monitoruje sposób poszanowania przez organy państwa zasady jawności. Podejmuje też działania w sprawach indywidualnych o istotnym znaczeniu dla polepszenia realizacji prawa do informacji publicznej.

16 lutego 2021 r. I Prezes SN Małgorzata Manowska złożyła do TK obszerny wniosek o uznanie niekonstytucyjności ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Postawiła jej sześć zarzutów.

Wniosek m.in. kwestionuje znaczenie takich pojęć, jak „władze publiczne”, „ inne podmioty wykonujące zadania publiczne”, „osoby pełniące funkcje publiczne” oraz „ związek z pełnieniem funkcji publicznych”. I Prezes SN twierdzi, że w nieuprawniony sposób poszerzają one rozumienie podmiotów obowiązanych do udostępniania informacji publicznej, co ma być sprzeczne z konstytucyjną zasadą określoności prawa.

Z kolei obowiązek udostępniania przez władze informacji „o osobie pełniącej funkcję publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji" ma wkraczać w sferę prywatności, co narusza nie tylko Konstytucję, ale i prawo międzynarodowe.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu (K 1/21). W odniesieniu do kolejnych punktów wskazanych przez wnioskodawczynię przedstawił następujące stanowisko:

Ad. I.)  przepisy art. 4 ust. 1 i ust. 2 oraz art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2020 r. poz. 2176; dalej: u.d.i.p.) w zakresie, w jakim nie konkretyzują znaczenia pojęć: „władze publiczne", „inne podmioty wykonujące zadania publiczne", „osoby pełniące funkcje publiczne" oraz „związek z pełnieniem funkcji publicznych" są zgodne z art. 61 ust. 1 Konstytucji RP oraz z zasadą określoności przepisów prawa wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP;

Ad. II.) przepisy art. 5 ust. 2 i 3 u.d.i.p., w zakresie, w jakim nakładają na władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne obowiązek udostępniania informacji publicznej „o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji” również w odniesieniu do informacji należących do sfery prywatności tych osób oraz do danych osobowych, są zgodne z art. 52 ust. 2 Konstytucji RP, nie są niezgodne z art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji RP; w zakresie pozostałych wskazanych wzorców kontroli na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 3 ustawy o TK postępowanie podlega umorzeniu z powodu zbędności wydania orzeczenia z uwagi na wydanie przez Trybunał Konstytucyjny wyroku z dnia 20 marca 2006 r. o sygn. akt K 17/05; 

Ad. III.) na podstawie o art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK postępowanie podlega umorzeniu z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia odnośnie wskazanych przez wnioskodawczynię zaniechań ustawodawczych;

Ad. IV.) art. 1 ust. 1 i 2 u.d.i.p. w zw. z art. 5 ust. 1 nie są niezgodne z art. 51 ust. 2, art. 51 ust. 5, art. 61 ust. 1, art. 61 ust. 2 i art. 61 ust. 4 Konstytucji RP w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz z zasadą określoności przepisów prawa wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP;

Ad. V.) na podstawie o art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK postępowanie podlega umorzeniu z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia odnośnie do wskazanych przez wnioskodawczynię zaniechań ustawodawczych;

Ad. VI.) art. 23 u.d.i.p. jest zgodny z art. 42 ust. 1 zd. 1 Konstytucji RP, art. 7 ust. 1  Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzona w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r., zmienionej następnie Protokołami nr 3, 5 i 8 oraz uzupełnionej Protokołem nr 2 (Dz. U. z 1993 r., Nr 61 poz. 284 ze zm.) oraz z zasadą określoności przepisów prawa wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP.

Według RPO w pozostałym zakresie postępowanie podlega umorzeniu, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Uzasadnienie stanowiska RPO zostanie przesłane TK w terminie późniejszym.   

VII.6060.15.2021

„Twój ból jest mniejszy niż mój”. RPO ponownie prosi KRRiT o wyjaśnienia

Data: 2021-02-17
  • KRRiT ma już wynik wewnętrznej kontroli Polskiego Radia w sprawie unieważnienia w maju trójkowej listy przebojów z piosenką „Twój ból jest mniejszy niż mój”
  • Nie zamierza jednak ich ujawniać ze względu na sprawę Polskiego Radia przed sądem.
  • RPO wyjaśnia więc przewodniczącemu KRRIT, że wyniki tej kontroli są informacją publiczną, a Rada powinna przeprowadzić w sprawie własne postępowanie. Nie wystarczy odebrani wyjaśnienia od nadawcy.
  • RPO ponownie prosi o dokumentację sprawy wskazując, że jako organ konstytucyjny ma do tego prawo.

W maju 2020 r. RPO  interweniował w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji w sprawie skandalu z piosenką „Twój ból jest większy niż mój”. Władze publicznego radia anulowały głosowanie na listę przebojów Programu III publicznego radia, audycję prowadzoną od kilkudziesięciu lat przez Marka Niedźwieckiego, po tym jak okazało się, że plebiscyt wygrała piosenka Kazika Staszewskiego - artystyczny komentarz do obchodów 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej w 2020 r. i tego, że tylko lider partii rządzącej mógł wejść na cmentarz – podczas gdy rodziny innych ofiar były tego prawa pozbawione z powodu koronawirusa.

11 lutego 2021 r. przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski odpowiedział RPO, że ma już w tej sprawie stanowisko nadawcy. Zaznaczył, że „poruszona sprawa – w związku z zarzutami dotyczącymi nieprawidłowości przeprowadzenia głosowania – była poddana wnikliwej analizie i kontroli, dokonanej przez wyspecjalizowaną komórkę Polskiego Radia SA.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji została zapoznana z ustaleniami tej kontroli”.

Ale KRRiT stanowiska Polskiego Radia nie ujawni: „Mając jednak na uwadze toczące się przed Sądem Okręgowym w Warszawie postępowanie o ochronę dóbr osobistych przeciwko Polskiemu Radiu SA, w którym prezentowane przez Spółkę stanowisko opiera się przede wszystkim na materiale dowodowym zgromadzonym w czasie przeprowadzonych czynności kontrolnych w tej sprawie, z uwagi na dobro tego procesu istnieje potrzeba zachowania poufności zebranych danych. Wobec powyższego KRRiT nie będzie ujawniać szczegółów tego materiału dowodowego”.

Jednocześnie Witold Kołodziejski przeprasza RPO za opóźnienie w przekazaniu odpowiedzi – po prostu długo czekał na ostateczne stanowisko Polskiego Radia SA.

Dlatego w kolejnym piśmie RPO wyjaśnia przewodniczącemu KRRiT Witoldowi Kołodziejskiemu, że w związku z konstytucyjnymi i ustawowymi uprawnieniami Rzecznika Praw Obywatelskich argument konieczności ochrony poufności zebranych w toku kontroli danych nie znajduje uzasadnienia. Wyniki kontroli stanowią bowiem informację publiczną i niezależnie od wykorzystania ich w trakcie prowadzonego postępowania powinny zostać upublicznione (patrz  konstytucyjne prawo obywateli do informacji, art. 61 Konstytucji).

Rzecznik ma zaś prawo otrzymać takie informacje na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Stanowi on, że RPO może zażądać przedstawienia akt każdej sprawy prowadzonej przez naczelne i centralne organy administracji państwowej, wskazany argument jest bezpodstawny.

Ponadto – dodaje Rzecznik Praw Obywatelskich - należy wskazać, że zgodnie z ustawowymi obowiązkami Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji powinna ona w takiej sprawie samodzielnie przeprowadzić postępowanie wyjaśniające, które nie będzie opierać się jedynie na wyjaśnieniach podmiotu, wobec którego istnieje podejrzenie naruszenia obowiązujących standardów.

Dlatego RPO ponownie zwraca się do KRRiT o przeprowadzenie pełnej i wyczerpującej kontroli w niniejszej sprawie.

VII.564.64.2020

Czy imię i nazwisko policjanta to informacja publiczna przetworzona? Rzecznik do komendanta rejonowego Policji w Warszawie

Data: 2021-02-15
  • Obywatel poskarżył się Rzecznikowi, że Policja odmawia mu udostępnienia informacji publicznej dotyczącej policyjnej interwencji w Warszawie. Chciał m.in. poznać nazwisko i stopień służbowy interweniującego policjanta.
  • Komendant uznał, że są to informacje przetworzone i ich nie ujawnił. Ale też nie wydał decyzji, którą można byłoby zaskarżyć
  • RPO wyjaśnia więc insp. Tomaszowi Znajdkowi, komendantowi rejonowy Policji Warszawa I (bo to jego dotyczy skarga), jakie obowiązki wynikają z ustawy o dostępie do informacji publicznej

Skarżący twierdził, że nie otrzymał „rzetelnej, konkretnej i pełnej odpowiedzi na postawione pytania we wniosku o udzielenie informacji publicznej z dnia 25.10.2020”, ponadto wskazał na zwłokę w udzieleniu informacji. Z nadesłanej korespondencji wynika ponadto, co zwróciło uwagę Rzecznika, że komendant nie udostępnił żądanej informacji dotyczącej funkcjonariusza Policji, tj. imienia i  nazwiska, stopnia służbowego oraz doświadczenia w działaniach operacyjnych dowódcy oddziału pełniącego służbę w trakcie zdarzenia, które miało miejsce w związku z zajściem w Kościele Św. Krzyża w Warszawie w dniu 25 października 2020 r. uznając ją za informację przetworzoną.

Co to jest informacja przetworzona?

Stanowisko Komendanta budzi poważne wątpliwości RPO z punktu widzenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 ust. 1) oraz w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Sposób, w jaki organ klasyfikuje żądane informacje jako informacje przetworzone, może bowiem prowadzić do bezprawnego ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej.

Informacja jest przetworzona, jeśli albo trzeba ją od nowa wytworzyć (bo nie ma dokumentu, który taką treść zawiera) albo jeśli zebranie istniejących dokumentów wymaga ponad rutynowych czynności. Ponieważ pojęcie „informacji przetworzonej” nie zostało zdefiniowane w ustawie o dostępie do informacji publicznej, ocena, czy wnioskowana informacja jest informacją prostą czy przetworzoną, powinna być dokonana przez organ w każdym przypadku indywidualnie, w zależności od kryteriów, jakim ma odpowiadać wnioskowana informacja oraz jakich czynności i środków wymaga jej wytworzenie. Następnie ocena ta może zostać poddana kontroli instancyjnej.

Wątpliwości RPO budzi uznanie informacji dotyczących funkcjonariusza policji, tj. jego imienia, nazwiska i stopnia służbowego dowódcy oddziału za informację przetworzoną, skoro jej udostępnienie nie jest związane z wytworzeniem nowej informacji nieistniejącej dotychczas, ani też nie wiąże się z wyselekcjonowaniem, czy szczególnym przygotowaniem żądanych informacji.

Jak się postępuje w przypadku wniosku o informację, która okazuje się być informacją przetworzoną?

Jeśli po zbadaniu wniosku o informację publiczną organ dojdzie do wniosku, że w grę wchodzi informacja przetworzona, to może odmówić jej udostępnienia, jeżeli nie jest szczególnie istotne dla interesu publicznego. Ale żeby to ustalić, powinien poprosić wnioskującego o wykazanie szczególnie istotnego interesu publicznego. Organ zobowiązany jest jednak zbadać całokształt sprawy, a stanowisko wnioskującego nie może być jedyną okolicznością badaną przy ustalaniu, czy udostępnienie informacji przetworzonej jest szczególnie istotne dla interesu społecznego.

Odmowa udostępnienia informacji to decyzja administracyjna, a nie zwykłe pismo

Odmowa udostępnienia informacji przetworzonej musi nastąpić w formie decyzji administracyjnej. Na decyzję obywatelowi przysługuje prawo odwołanie do organu wyższego stopnia, który zbada zasadność jej wydania.

Tymczasem z przesłanych do Rzecznika dokumentów nie wynika, aby Komendant Rejonowy decyzję wydał. Wątpliwości Rzecznika budzi więc sposób zastosowania przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej przez Komendanta  w przedstawionej sprawie.

VII.6060.77.2020

Skład komisji prowadzącej nabór na stanowisko kierownicze w ambasadzie jest informacją publiczną. Skarga kasacyjna RPO na korzyść obywatela

Data: 2021-02-12
  • Obywatel zażądał od MSZ informacji publicznej, m.in. danych członków komisji prowadzącej nabór na stanowisko kierownika w jednej z ambasad RP
  • Resort uznał, że to informacja wewnętrzna, niebędąca informacją publiczną
  • Potwierdzil to sąd administracyjny, oddalajac skargę obywatela na bezczynność MSZ
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę kasacyjną na korzyść obywatela do Naczelnego Sądu Administracyjnego

Obywatel zwrócił się do MSZ o udostępnienie informacji publicznej. W kilkupunktowym wniosku chodziło mu m.in. o imiona i nazwiska oraz stopnie służbowe członków  komisji prowadzącej nabór na stanowisko kierownika Referatu ds. Administracyjno-Finansowych w jednej z ambasad RP oraz danych osoby, która ten wybór zatwierdziła.

MSZ udzielił obywatelowi odpowiedzi. Uznał w niej m.in., że informacje o składzie komisji są informacją wewnętrzną, która nie jest informacją publiczną.

W zakresie tych pytań obywatel odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sąd potwierdził stanowisko resortu i oddalił jego skargę na bezczynność MSZ.

RPO złożył skargę kasacyjną do NSA na korzyść obywatela. Wyrokowi WSA w zaskarżonej części zarzucił:

  • naruszenie art. 1 ust. 1, art. 6 ust. 1 pkt 3 lit. g ustawy o dostępie do informacji publicznej w związku z art. 29 ustawy  o służbie cywilnej - poprzez ich błędną wykładnię, że żądane przez Skarżącego informacje nie stanowią informacji publicznej podlegającej udostępnieniu, gdyż ustawa o służbie cywilnej jedynie w art. 29 wskazuje, które informacje powinny zostać udostępnione., Tymczasem wskazany przepis przewiduje jedynie dodatkowy sposób upubliczniania części informacji wynikających z naboru kandydatów do służby cywilnej i nie wyłącza trybu wnioskowego dostępu do innych informacji publicznych dotyczących przeprowadzenia naboru, a zatem żądane informacje stanowiące informację publiczną powinny zostać udostępnione w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej;
  • naruszenie przepisów postępowania - poprzez niestwierdzenie, że w sprawie doszło do bezczynności organu, mimo że organ nie podjął działań, do których był zobowiązany, co skutkowało oddaleniem skargi na bezczynność we wskazanym zakresie.

Rzecznik wniósł o uchylenie wyroku w zaskarżonej części i rozpoznanie skargi na bezczynność MSZ. W razie nieuwzględnienia tego, wniósł o uchylenie wyroku i zwrot sprawy WSA.

Argumenty RPO

Według RPO stanowisko WSA prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji), dotyczącej naboru na stanowiska w służbie cywilnej czy służbie zagranicznej. Żądane informacje odnoszące się do składu komisji przeprowadzającej nabór na wolne stanowiska oraz osoby zatwierdzającej ten wybór, stanowią informacje publiczne. A wykładnia przepisów ustawy o służbie cywilnej i służbie zagranicznej w zakresie dotyczącym udostępnienia takich informacji, przyjęta przez WSA, jest odejściem od utrwalonej linii orzeczniczej.

W ocenie Rzecznika informacje dotyczące osób wchodzących w skład komisji rekrutacyjnej, a także osoby zatwierdzającej wybór kandydata na stanowisko w służbie zagranicznej, są informacjami publicznymi w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji oraz art. 1 u.d.i.p., dotyczą bowiem spraw publicznych, tj. działalności Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz osób pełniących funkcje publiczne.

Członkowie komisji oraz osoba zatwierdzająca wybór kandydata na stanowisko w służbie zagranicznej są funkcjonariuszami publicznymi, którzy dokonując wyboru kandydatów do zatrudnienia na wolne stanowisko decydują o sposobie przeprowadzenia naboru, wyrażają swoją ocenę poszczególnych kandydatów uzasadniając swoje stanowisko. Osoby przeprowadzające rekrutację realizują zatem zadania publiczne, a z ich działalnością wiąże się wydatkowanie środków publicznych.

Wbrew twierdzeniom WSA, nie tylko imiona i nazwiska kandydatów, którzy spełniają wymagania formalne, oraz wynik naboru stanowią informację publiczną w zakresie objętym wymaganiami określonymi w ogłoszeniu o naborze, ale także pozostałe informacje dotyczące naboru. Chodzi bowiem o obowiązek upowszechnienia listy kandydatów, którzy spełniają wymagania formalne określone w ogłoszeniu o naborze.

Kwestia ta była przedmiotem rozstrzygnięć sądów administracyjnych. Przesądziły one, że  „okoliczność, że przepisy ustawy o służbie cywilnej kwalifikują informacje dotyczące imion i nazwisk kandydatów oraz wynik naboru, jako informacje publiczne (art. 29 ustawy) nie oznacza automatycznie, że pozostałe informacje, zawarte w dokumentach naboru w tym protokoły, załączniki, takiego waloru nie posiadają”.

Jak podkreślał Naczelny Sąd Administracyjny, ograniczenie dostępu do informacji publicznej w trybie wnioskowym, realizowanym na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z art. 61 ust. 3 Konstytucji RP i art. 1 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej, wymagałoby wyraźnego, niebudzącego wątpliwości postanowienia ustawy, a takiego nie zawiera art. 29 w związku z art. 28 i art. 31 ustawy o służbie cywilnej.

A protokół, jako dokument, który wyznacza rozstrzygnięcie o naborze skierowane do podmiotu zewnętrznego i pozwala ocenić prawidłowość przeprowadzonych postępowań konkursowych, jest dokumentem urzędowym. Informacje w nim zawarte podlegają więc udostępnieniu (np. skład komisji).

Wszystko to oznacza, że organ był zobowiązany do udostępnienia informacji, lub – w razie uznania, że zachodzą przesłanki wskazane w ustawie o dostępie do informacji publicznej – do wydania decyzji o odmowie jej udostępnienia.

VII.6060.10.2021

Dlaczego sylwetka tłumacza migowego na ekranie jest ważna? Rzecznik ponownie w sprawie osób głuchych do KRRiT

Data: 2021-02-11
  • Odpowiedniej wielkości sylwetka tłumacza na język migowy to znak, że wszyscy, a nie tylko osoby bez kłopotów ze słuchem, mogą korzystać z informacji.
  • RPO przekazuje swoje uwagi do wytycznych dla nadawców, jak zapewnić w pandemii dostęp do informacji wszystkim obywatelom.
  • To jego kolejne wystąpienie w obronie osób głuchych.
  • Warto wiedzieć, że RPO prowadzi też kierowaną do wszystkich obywateli kampanię „Pomóż głuchym”.

RPO wielokrotnie zwracał uwagę na sytuację osób z niepełnosprawnościami, w tym osób głuchych i niedosłyszących, które w okresie pandemii COVID-19 napotykały bariery w zakresie dostępności informacyjno-komunikacyjnej. Już 8 kwietnia 2020 r. zwracał uwagę na nieprawidłowości w zakresie czytelności komunikatów na temat epidemii (brak napisów, za mała sylwetka tłumacza języka migowego, by dało się jego przekaz zrozumieć).

Dostęp obywateli do informacji zależy nie tylko od różnorodność kanałów, ale też od dostosowywania samych informacji do potrzeb obywateli – w tym obywateli z niepełnosprawnościami.

Dlatego RPO z zadowoleniem odnotował inicjatywę sformułowania stanowiska w sprawie jakości i sposobu realizacji tłumaczenia na język migowy w utworach audiowizualnych. Przedstawienie nadawcom jasnych wytycznych w znaczący sposób mogłoby wpłynąć na poprawę jakości tego tłumaczenia, a przez to zapewnić praktyczną realizację prawa do informacji osób z niepełnosprawnością słuchu.

RPO dziękuje zwłaszcza za wskazanie nadawcom w tych wytycznych, że napisy dla niesłyszących nie stanowią alternatywnego rozwiązania wobec tłumaczenia na język migowy (dla części osób niesłyszących to Polski Język Migowy a nie język polski jest podstawowym narzędziem komunikacji. A są to różne języki). Należy jednak wprost podkreślić, że napisy i tłumaczenie na PJM są kierowane do różnych grup odbiorców.

W rekomendacjach dotyczących tłumaczenia na polski język migowy wskazano, że w każdym tłumaczonym utworze audiowizualnym, niezależnie od techniki przekazu, należy zapewnić wyraźną widoczność gestów, mimiki i zakresu ruchu tłumacza. Jednak zaproponowana wielkość tłumacza (1/12 ekranu o proporcjach 16:9) nie odpowiada oczekiwaniom osób głuchych. Wprowadzony wyjątek – 1/8 ekranu - tam, gdzie tłumaczenie w mniejszym stopniu wpływa na odbiór audycji przez pozostałych widzów oraz w audycjach dla dzieci, jest nieprecyzyjny. Osoby głuche w skargach do RPO wyraźnie wskazują, że tłumacz PJM powinien zajmować co najmniej 1/8 ekranu niezależnie od typu programu. W innym przypadku część z nich nie będzie mogła zapoznać się z przekazywanym komunikatem. W audycjach informacyjnych tłumacz nie może być zasłonięty przez paski informacyjne i inne elementy graficzne (mimo, że w sprzedaży są już telewizory z funkcją focus lub zoom, które umożliwiają powiększanie wielkości tłumacza języka migowego, to nie jest to usługa powszechnie dostępna).

Autorzy wytycznych wskazują też, że podczas przemówień i konferencji prasowych tłumacz języka migowego stał obok osoby przemawiającej. Zasada ta jest jak najbardziej godna poparcia. Nie zostały jednak uwzględnione okoliczności nadzwyczajne, gdy np. z uwagi na zagrożenie epidemiczne należy zachować odpowiedni dystans pomiędzy kolejnymi osobami. Warto przypomnieć, że po wprowadzeniu nadal obowiązujących obostrzeń związanych z odstępem pomiędzy kolejnymi osobami, tłumacz został wycofany z konferencji prasowych. Z tego względu należałoby zapisać, że w takich przypadkach zaleca się zamieszczenie tłumacza zajmującego odpowiednią część ekranu, taką jakby stał obok osoby przemawiającej.

RPO podkreśla konieczność kompleksowego określenia obowiązków nadawców w zakresie dostępności audiowizualnych usług medialnych w sytuacjach nadzwyczajnych. Muszą być one podawane do wiadomości publicznej za pomocą audiowizualnych usług medialnych były przekazywane w sposób dostępny dla osób z niepełnosprawnościami.

XI.812.10.2020

TVP wciąż nie chce ujawnić kosztów programu „Inwazja”. RPO wnosi o oddalenie jej skargi kasacyjnej

Data: 2021-01-28
  • TVP powinna ujawnić koszty programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią – orzekł w 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny
  • Wyrok był zgodny z wnioskiem RPO, który przyłączył się do postępowania z wniosku Kampanii Przeciw Homofobii o udostępnienie takiej informacji publicznej
  • TVP złożyła jednak skargę kasacyjną do NSA. Teraz Rzecznik wnosi o jej oddalenie

Sprawa dotyczy wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej. Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed sądem.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie i skarga KPH

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją stał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. Wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla WSA

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgodził się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” jest tajemnicą przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Wyrok WSA

24 września 2020 r. WSA uchylił decyzję odmowną TVP. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że nie była ona należycie uzasadniona. W szczególności TVP nie wykazała, aby żądane informacje miały „istotną wartość gospodarczą”, co uzasadniałoby odmowę ich udostępnienia.   

TVP złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Stanowisko RPO dla NSA

RPO popiera stanowisko KPH z odpowiedzi na skargę kasacyjną. Zgadza się, że argumentacja zawarta w skardze kasacyjnej nie dotyczy stanu faktycznego sprawy, a jedynie nawiązuje w dalszym ciągu do uzasadnienia uchylonej decyzji.

Skarga kasacyjna w ogóle nie odnosi się do kluczowych zarzutów, w tym do  do twierdzenia, że program „Inwazja” powstał w ramach realizacji przez TVP S.A. misji publicznej, a tym samym stanowił realizację zadania publicznego. TVP S.A. nie próbowała wykazać, że program  zrealizowano w ramach działalności komercyjnej, która mogłaby stanowić przedmiot rywalizacji z innymi uczestnikami rynku medialnego, co w konsekwencji mogłoby uzasadniać znaczenie gospodarcze informacji o kosztach tego programu.

Ponadto TVP  S.A. nie przedstawiła argumentów dotyczących sfinansowania programu „Inwazja” ze środków publicznych. Sam fakt, że jej przychody nie pochodzą wyłącznie ze środków publicznych, ale również m.in. z reklam i obrotu prawami do audycji, nie może uzasadniać twierdzenia, że możliwa jest odmowa udostępnienia informacji o wewnętrznych kosztach produkcji Spółki zrealizowanych z wykorzystaniem jej własnych zasobów rzeczowych i ludzkich.

Przyjęcie takiego rozumowania czyniłoby iluzoryczną jawność wydatkowania środków pochodzących z opłat abonamentowych i dopłat celowych z budżetu państwa przez telewizję publiczną. W każdym przypadku możliwa byłaby bowiem odmowa udostępnienia informacji z uwagi na choćby częściowy udział w danym wydatku środków pochodzących z działalności komercyjnej. Prowadziłoby to de facto do rezygnacji z kontroli zaistnienia przesłanki materialnej objęcia informacji tajemnicą przedsiębiorstwa, a w konsekwencji do niemożności uzyskiwania przez wnioskodawców informacji dotyczących wydatkowania środków publicznych przez TVP S.A.

Skarga kasacyjna nie odniosła się też do wskazania przez WSA, że gospodarowanie przez TVP S.A. środkami publicznymi podlega ustawie o finansach publicznych.  Nie przedstawiła argumentów za uznaniem, że w sprawie zastosowania nie znajdzie jej art. 33, wyrażający zasadę jawności gospodarowania środkami publicznymi. 

Celem skargi kasacyjnej jest nie tyle utrzymanie w mocy zaskarżonej przez KPH decyzji, co odsunięcie w czasie faktycznego udostępnienia informacji publicznej, A to może w istotny sposób utrudnić wykorzystanie tej informacji przez Stowarzyszenie z uwagi na dezaktualizację debaty publicznej wokół tego materiału telewizyjnego. Taka postawa TVP budzi wątpliwości z punktu widzenia prawa do informacji publicznej wyrażonego w art. 61 Konstytucji RP, transparencji i przejrzystości instytucji finansowanych ze środków publicznych oraz zasady legalizmu wywodzonej z art. 7 Konstytucji RP.

Telewizja publiczna powinna przedkładać działania na rzecz urzeczywistnienia konstytucyjnych praw obywateli nad realizację partykularnych interesów. Przeprowadzając test proporcjonalności i dokonując wyważenia między chronionymi dobrami, TVP S.A. powinna przyznać prymat realizacji konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. A wniesienie skargi kasacyjnej, która nie odnosi się do kluczowych dla sprawy kwestii, może być rozpatrywane jako nadużycie prawa procesowego.

W ocenie RPO odmowa udostępnienia informacji publicznej przez TVP S.A. może naruszać również art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zgodnie z którym każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii.

VII.6060.11.2020

"Tajemnica dyplomatyczna” zagraża prawu obywateli do informacji publicznej. Opinia Adama Bodnara dla Marszałka Senatu

Data: 2021-01-27
  • Wprowadzenie pojęcia "tajemnicy dyplomatycznej” może zagrażać prawu obywateli do informacji publicznej w zakresie polityki zagranicznej
  • Dostępność tych informacji ma być bowiem pozostawiona uznaniu urzędników resortu
  • Ustawa pomija zaś istniejący już system ochrony informacji niejawnych
  • Może być ona wykorzystywania raczej do ochrony partykularnych interesów rządu niż wizerunku Polski i ochrony racji stanu

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje wprowadzenie "tajemnicy dyplomatycznej” za niepotrzebne.

W związku z uchwaleniem 21 stycznia 2021 r. przez Sejm ustawy o służbie zagranicznej, Adam Bodnar przedstawił Marszałkowi Senatu uwagi o jej wpływie na prawo obywateli do informacji publicznej, wyrażone w art. 61 Konstytucji. Prosi o ich uwzględnienie w toku prac ustawodawczych.

Ustawa wprowadza nowe pojęcie - tajemnicy dyplomatycznej. Ma obejmować informacje, dane oraz wiedzę, niestanowiące informacji niejawnych w myśl ustawy z 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych, z którymi członek służby zagranicznej zapoznał się w związku z obowiązkami i które ze względu na dobro służby zagranicznej mogły być udostępnione wyłącznie osobom do tego uprawnionym, a ich ujawnienie mogłoby szkodzić polityce zagranicznej Polski i naruszać jej wizerunek międzynarodowy.

W ocenie Rzecznika tak ogólnie zdefiniowana instytucja tajemnicy dyplomatycznej może prowadzić do wyłączenia jawności bardzo istotnej sfery działalności organów publicznych, jaką jest prowadzenie polityki zagranicznej.

Zgodnie z art. 61 Konstytucji obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Szczegóły określa ustawi z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Zgodnie z nią każda informacja o sprawach publicznych stanowi informację publiczną i podlega udostępnieniu na zasadach i w trybie w niej określonych.  

Prawo do informacji publicznej jest jednym z podstawowych narzędzi zapewniających obywatelom możliwość czynnego udziału w życiu publicznym i dokonywania ocen działalności organów publicznych, a w konsekwencji podejmowania również decyzji wyborczych.

Tymczasem ustawa wprowadza nowy wyjątek od zasady dostępności informacji publicznej, który nie powinien być wykładany w sposób rozszerzający. Nie wskazuje zaś precyzyjnych kryteriów obejmowania informacji tajemnicą dyplomatyczną. Ustawodawca posłużył się nieostrymi pojęciami, jak "szkodzenie polityce międzynarodowej RP” i "naruszanie jej wizerunku międzynarodowego”. Może to prowadzić do arbitralnego stosowania tego przepisu i wykorzystywania go raczej do ochrony partykularnych interesów rządu niż wizerunku naszego kraju i ochrony polskiej racji stanu.

Wszelkie ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej muszą być wprowadzane z poszanowaniem zasady proporcjonalności wyrażonej w art. 31 ust. 3 Konstytucji  i nie mogą prowadzić do naruszenia istoty tego prawa. W ocenie Rzecznika wymogi te nie zostały tu zachowane.

Wątpliwości budzi konieczność wprowadzenia instytucji tajemnicy dyplomatycznej. Pomija to całkowicie istniejący już system ochrony informacji niejawnych w zakresie polityki zagranicznej. Dubluje funkcjonujące już rozwiązania i wprowadza normatywny chaos, w którym ani służba zagraniczna, ani obywatele nie będą mieli pewności, które z nich należy stosować.

Dopuszczalność udostępnienia danej informacji dotyczącej polityki zagranicznej podlega ocenie sądów administracyjnych. Np. w wyroku z 8 marca 2019 r. Naczelny Sąd Administracyjny - uznając, że na gruncie konkretnej sprawy nota dyplomatyczna wypełnia znamiona pojęcia "informacji o sprawach publicznych" i jako taka podlega udostępnieniu - jednocześnie stanął na stanowisku, że nie byłby uprawniony generalny i bezwarunkowy pogląd, by w każdym przypadku noty dyplomatyczne należałoby traktować jako takie dokumenty urzędowe, których nie tylko treść, ale i postać podlega bezwzględnemu udostępnianiu w trybie u.d.i.p., w tym na stronach BIP.

Ustawodawca przewiduje zatem szerokie możliwości zabezpieczenia informacji istotnych dla polityki zagranicznej. Nie jest więc jasne, jakie informacje nie ujęte w ustawie o ochronie informacji niejawnych, miałyby być objęte zakresem tajemnicy dyplomatycznej. Prowadzi to do wniosku, że celem wprowadzenia nowej instytucji jest de facto wyłączenie stosowania w odniesieniu do tych informacji sformalizowanej procedury z ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Może to  powodować całkowite wyłączenie stosowania prawa do informacji publicznej w stosunku do działań organów publicznych w zakresie polityki zagranicznej. Dostępność tych informacji pozostawiona będzie bowiem w całości uznaniu osób zatrudnionych w służbie zagranicznej. Może to więc prowadzić do naruszenia istoty prawa do informacji publicznej, zakazanego przez art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Wprowadzenie instytucji tajemnicy dyplomatycznej jest zatem niepotrzebne.

Członkowie służby zagranicznej będą zobowiązani do zachowywania tajemnicy dyplomatycznej. Z jej naruszeniem wiąże się odpowiedzialność dyscyplinarna, która może nawet prowadzić do wygaśnięcia stosunku pracy. Może to zachęcać dyplomatów do profilaktycznego rozstrzygania ewentualnych wątpliwości na niekorzyść obywateli wnioskujących o udzielenie informacji.

Uzasadnienie projektu ustawy nie zawiera żadnych informacji o celu wprowadzenia tajemnicy dyplomatycznej. Nie wiadomo więc, jaki jest cel ograniczenia praw i wolności obywateli w taki sposób i ochrona jakich wartości ma go uzasadniać. Niepokojące jest również tempo prac nad ustawą, które uniemożliwiło zabranie głosu na etapie prac sejmowych organizacjom pozarządowym i RPO.

Wszystko to prowadzi do wniosku, że mogła zostać naruszona zasada zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa wywodzona z art. 2 Konstytucji. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, w sprawie zasadne byłoby przeprowadzenie wysłuchania publicznego.

Krytyczna ocena innych przepisów ustawy

Ponadto w oddzielnym wystąpieniu do Tomasza Grodzkiego RPO przedstawił krytyczną opinię do innych przepisów ustawy o służbie zagranicznej. 

Chodzi o:

  • wygaśnięcie stosunku pracy w służbie zagranicznej z powodu ukończenia 65 lat (art. 4 ustawy);
  • brak możliwości zatrudnienia w służbie zagranicznej z powodu złożenia pozytywnego oświadczenia lustracyjnego (art. 5 ustawy);
  • pracę poza normalnymi godzinami pracy, a w uzasadnionych przypadkach także w niedziele i święta - bez prawa do oddzielnego wynagrodzenia i do czasu wolnego (art. 56 ustawy).

VII.6060.6.2021, III.7040.8.2021

Uwagi Rzecznika do poselskich zmian w prawie karnym – dla Marszałka Sejmu

Data: 2021-01-20
  • Na ponad 30 stronach pisma RPO zawarł swoje uwagi do „poselskiego” projektu nowelizacji Kodeksu karnego (druk sejmowy nr 867)
  • RPO wskazuje w swoim piśmie te fragmenty, które wymagają zmiany, dopracowania lub uzgodnienia z normami konstytucyjnymi i międzynarodowymi.

Zwraca uwagę na nowe problemy wynikające z nowych definicji przestępstw terrorystycznych, na umożliwienie aresztowania tymczasowego osoby, która ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie pokwitować decyzji o aresztowaniu, na proponowane w projekcie ograniczenia w dostępie do akt umorzonych spraw, na zwiększenie uprawnień prokuratora przy zabezpieczaniu i zdejmowaniu treści pornograficznych, pedofilskich i terrorystycznych.

Wskazuje też luki -  np. w przypadku wydania przez prokuraturę listu żelaznego dla osoby, wobec której wystawiony jest Europejski Nakaz Aresztowania.

Pisze o też zmianie przepisów o przedawnieniu i o egzekucji kar pieniężnych, o problemie z instytucją posiedzenia wstępnego.

Całe pismo w załączeniu.

II.510.61.2021

Uroczyste wręczenie nagrody im. Pawła Włodkowica Michałowi Rogalskiemu - relacja i zdjęcia

Data: 2021-01-14
  • Michał Rogalski – tegoroczny laureat nagrody RP im Pawła Włodkowica - stworzył coś, czego długo nie potrafiło zrobić państwo: dostępną dla każdego i stale aktualizowaną bazę danych o zakażeniach koronawirusem. Dobrze rozumiał, jakie znaczenie mają publiczne dane i możliwość dzielenia się nimi ze współobywatelami.
  • Pokazał, co możemy jako obywatele i organizacje razem zrobić. Że prawo do informacji służy realizacji wszystkich innych naszych praw. A każdy może mieć swój wkład w jego realizacji.
  • Za to Kapituła Nagrody Pawła Włodkowica nagrodziła go najwyższym wyróżnieniem, jakie raz w roku przyznaje Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • 19-letni Michał Rogalski dołączył do wyróżnionych w tej kadencji RPO: Adama Strzembosza, Wiktora Osiatyńskiego, siostry Małgorzaty Chmielewskiej, Ewy Kulik-Bielińskiej, Katarzyny Przybysławskiej (były nagrodzone wspólnie) oraz Danuty Przywary.
  • Nagrodę ogłosił wyróżnionemu RPO prof. Adam Bodnar podczas uroczystości, w której goście mogli wziąć udział online: https://www.youtube.com/watch?v=g6_CKXk8C8M

Z bazy danych o zakażeniach koronawirusem stworzonej przez Michała Rogalskiego korzystał m.in. zespół Uniwersytetu Warszawskiego przygotowujący prognozy dla pandemii. Michał Rogalski wykrył i opublikował błędy w oficjalnych statystykach zakażeń. Gdyby nie to, prawdopodobnie nikt by się nie dowiedział o co najmniej kilkudziesięciu tysiącach przypadków zakażenia COVID-19, które zaginęły w oficjalnych danych rządu. Michał Rogalski nadał temu odkryciu sens: za każdą z tych zaginionych liczb kryło się realne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia konkretnych ludzi.

- Zaczynając pracę nad danymi  w marcu nigdy bym nie pomyślał, że stanę tu dziś przed Państwem. Ale teraz czuję power do działania i wiem, że będzie mnie to pchało dalej, także po pandemii. Działalność obywatelska daje radość – powiedział Laureat. - Jawność i dostęp do informacji to podstawa demokracji. Nie tylko ja ale i całe moje pokolenie pokazuje, że jeśli coś nam się nie podoba, to staramy się to zmienić. Mamy siły do zmieniania świata na lepsze.

- Pokazał nam Pan, na czym polega artykuł 61 konstytucji o prawie do dostępu do informacji publicznej – podkreślił RPO Adam Bodnar.

Michał Rogalski opowiedział w czasie uroczystości o swojej działalności tak: - Dziennikarze pytali mnie, jak to możliwe, że maturzysta tworzy bazę o epidemii. A mnie po prostu przeszkadzała trudność w dostępie do porządnych informacji, na podstawie mógłbym podejmować decyzje w tym trudnym czasie. A kiedy okazało się, że ludzi potrzebujących takich informacji jest więcej, zrozumiałem, że nie robię tego tylko dla siebie. To właśnie popchnęło mnie dalej. I tak powstało cenione źródło danych o epidemii.

Dla uczestników uroczystości i dla Kapituły Nagrody osiągnięcie Michała Rogalskiego ma obywatelski, nie tylko techniczny czy organizacyjny wymiar. Rzeczywiście pokazuje ono, jak młode pokolenie potrafi aktywnie włączyć się w tworzenie nowoczesnej, demokratycznej wspólnoty.

Mówili o tym laudatorzy: prof. Irena Lipowicz, RPO VI Kadencji, Krzysztof Izdebski z fundacji ePaństwo, red. Sylwia Czubkowska (SpiderWeb) i Piotr Mierzejewski, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego, który w Biurze RPO zajmuje się sprawami obywateli dotyczących zdrowia i gospodarki. Uroczystość poprowadził red. Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. On też przeprowadził pierwszy wywiad z Laureatem (do odsłuchania na kanale RPO na youtube).

- Michał Rogalski od początku wiedział, że wartością danych jest możliwość dzielenia się nimi z innymi. Niektórzy nazwaliby to budowaniem wspólnoty – mówił z Krzysztof Izdebski. Przypomniał, że inicjatorem ustawy o dostępie do informacji publicznej był zmarły niedawno Henryk Wujec. Prof. Irena Lipowicz podkreśliła, że Michała Rogalskiego łączy z bohaterem polskiej opozycji demokratycznej i społeczeństwa obywatelskiego żarliwość w działaniu na rzecz dobra wspólnego.

Sam Rogalski napisał o tym, co robi, swego czasu na Twitterze: „Moje działania mają charakter obywatelski, jako forma sprzeciwu wobec obecnego chaosu informacyjnego. Pisz, jeżeli widzisz błąd, masz pytanie lub sugestię. Działając wspólnie możemy stworzyć jak najbardziej rzetelne źródło informacji!”. Zdaniem Izdebskiego w tych 233 znakach tweeta zawiera się istota tego, czym jest wartość informacji i czym jest działanie na rzecz dobra wspólnego. To:

  • Proobywatelska postawa, sprzeciw wobec chaosu i braku przejrzystości działań władz.
  • Uznanie, że nie jest się nieomylnym i otwartość na weryfikowanie podawanych przez siebie informacji.
  • Wreszcie zachęta do włączenia się innych do wspólnych działań.

Uczestnicy uroczystości mówili też, że w społeczeństwie demokratycznym właśnie na podstawie dowodów, danych, powinno się podejmować decyzje.

 - Kilka lat temu światową karierę robiły hasła o tym, że dane są ropą naftową XXI wieku, a analitycy danych to najbardziej seksowny zawód przyszłości. Tylko, że wcale nie przyszłości. Dziś właściwie na każdym kroku widzimy jak dane, ich zrozumienie i docenienie mają ogromny wpływ na jakość naszego życia – mówiła red. Sylwia Czubkowska. - Niestety, polski rząd nie docenił wagi danych o chorobie. Teoretycznie przecież większość informacji była dostępna, tyle że nikt z rządu i Ministerstwa Zdrowia nie wpadł na pomysł, by je zagregować w jednym miejscu w sposób ustrukturyzowany.

A Michał Rogalski niósł realną pomoc współobywatelom, którzy szukali informacji on zakażeniach. Opowiadał o tym Piotr Mierzejewski: Wiosną razem z kolegami z zespołu przedzierał się przez oficjalne statystyki, by zrozumieć, w jakiej sytuacji znaleźli się ludzie zalewający Biuro skargami i prośbami o pomoc. I pewnego dnia ktoś na czata w Teamsie wrzucił link do bazy Michała Rogalskiego. I to zmieniło sytuację – bo jak pisał Ryszard Kapuściński (cytowany przez Izdebskiego) „kiedy pojawiają się pytania, na które nie ma odpowiedzi, oznacza to, że nastąpił kryzys”.

- Ta baza, efekt ogromnej pracy Michała Rogalskiego i wielki sukces aktywności obywatelskiej oraz obywatelskiej kontroli działania władz publicznych, to zarazem wielki wstyd dla państwa polskiego, które od początku pandemii nie potrafiło stworzyć podobnego narzędzia – mówił z goryczą Mierzejewski

- Michał Rogalski i wielu jemu podobnych entuzjastów na całym świecie dało obywatelom i obywatelkom szansę, by mogli więcej zrozumieć z tego co się dzieje i mogli podejmować w oparciu o dane, najlepsze dla siebie decyzje (Krzysztof Izdebski). Jego zbiór danych stał się niezbędną podstawą do wszelkich analiz wykonywanych przez instytucje badawcze, uczelnie, a nawet zwykłych ludzi, którzy np. latem chcieli wyjechać na urlop i sprawdzali sytuację epidemiczną w poszczególnych powiatach. Zaczęły z nich nawet pośrednio korzystać Kancelaria Premiera i Ministerstwo Zdrowia, przygotowując prezentacje na kolejne konferencje prasowe (Sylwia Czubkowska).

Jesienią rząd założył w końcu swoją bazę i odciął bazę Michała Rogalskiego od nowych danych. - Rzecznik Praw Obywatelskich nie doczekał się nawet odpowiedzi o powody takiego działania – przypomniał Piotr Mierzejewski.

Co może teraz zrobić RPO? Może uhonorować najważniejszą swoją nagrodą ten trudny, żmudny, codzienny, wspólny – dla innych.

- Laureata nagrody Włodkowica wskazuje cała Kapituła, w skład której wchodzą dotychczasowi laureaci, rzecznicy, w tym RPO urzędujący. A nagrodę stworzył RPO V kadencji śp.  Janusz Kochanowski, który chciał honorować osoby pokazujące sprzeciw i niezależność myślenia, nawet wobec poglądów większości. Wśród laureatów byli m.in. sędzia Sądu Najwyższego USA Antonin Scaglia, redakcja „Więzi”, Jerzy Owsiak czy śp. Bartłomiej Skrzyński, wybitny działacz na rzecz praw osób z niepełnosprawnościami. Do nich dołącza dziś Michał Rogalski – powiedział Adam Bodnar.

Michał Rogalski jest siedemnastym laureatem Nagrody.

Laudacje

Laudacja Krzysztofa Izdebskiego, dyrektora programowego Fundacji ePaństwo

2 listopada 2020 r. w wieku 98 lat zmarł Mark P. Schlefer, współtwórca amerykańskiej ustawy o prawie do informacji publicznej - podpisanej przez prezydenta Johnsona 4 lipca 1966 r. (do pokazuje wagę tych przepisów). Autor wspomnieniowego artykułu w the „Washington Post” zaczął swój tekst od takiego fragmentu:

„W wieku 22 lat zapytał, dlaczego nie wpuszczono go do klubu oficerskiego we Francji na kieliszek szampana, by wznieść toast za poddanie się Niemiec, zwłaszcza po tym jak sam przeżył 36 misji bojowych w charakterze bombardiera-nawigatora. Dlaczego, zapytał kilka lat później, jako młody ojciec, prywatne szkoły na terenie Waszyngtonu, do których uczęszczały jego dzieci, w dużej mierze wykluczały czarnych uczniów.

Jego gotowość do zadawania pytań osobom sprawującym władzę przeniosła się na jego życie zawodowe i doprowadziła do tego, że odegrał istotną rolę w tworzeniu ustawy o prawie do informacji, przełomowego aktu prawnego dostarczającego obywatelom narzędzia do utrzymania otwartego i uczciwego rządu”.

Ja bym tylko mniej idealistycznie dodał, że również, a może nawet przede wszystkich, do ujawniania jego nieuczciwości.

Michał Rogalski w wieku lat 19 opublikował na samym początku pandemii w Polsce - 13 marca minionego już roku następującego tweeta: „Moje działania mają charakter obywatelski, jako forma sprzeciwu wobec obecnego chaosu informacyjnego. Pisz, jeżeli widzisz błąd, masz pytanie lub sugestię. Działając wspólnie możemy stworzyć jak najbardziej rzetelne źródło informacji!”.

233 znaki o tym, na czym polega wartość informacji i czym jest działanie na rzecz dobra wspólnego w tym kontekście: proobywatelska postawa, sprzeciw wobec chaosu i braku przejrzystości działań władz. Uznanie, że nie jest się nieomylnym i otwartość na weryfikowanie podawanych przez siebie informacji. Wreszcie zachęta do włączenia innych do wspólnych działań.

Choć jego działania wyrosły z głodu pytań, na które nie było odpowiedzi, oraz z sprzeciwu wobec takiego stanu rzeczy, na tym sprzeciwie się nie skończyło. Od początku wiedział, że wartością danych jest możliwość dzielenia się nimi z innymi. Niektórzy nazwaliby to budowaniem wspólnoty.

Ja przynajmniej tak to nazwę.

W jednym ze swoich „Lapidariów”, Ryszard Kapuściński pisał, że „kiedy pojawiają się pytania, na które nie ma odpowiedzi, oznacza to, że nastąpił kryzys”. Swoją drogą to niesamowite, jak udało mu się przewidzieć sytuację, którą odkrył wiele lat później pan Rogalski. I my - obywatele i obywatelki, którzy chcą zrozumieć, co się wokół nich dzieje, jak groźny jest wirus, gdzie jest największe ryzyko zakażenia, czy rząd ma jakiś spójny plan na testowanie? I wiele, wiele innych.

Zresztą Michał Rogalski nie poprzestał na zbieraniu i udostępnianiu danych dotyczących zakażeń, zgonów czy testów. Zaczęły się szczepienia i już dane na ten temat i, co ważne, analizy tych danych, znalazły się w jego arkuszu.

W jednej z jego wypowiedzi w mediach można przeczytać, że „liczby pomagają porządkować rzeczywistość, która ze względu na to, że zagrożenie jest, można powiedzieć, niewidzialne, wymyka się poznaniu”.

Tak, to właśnie na podstawie dowodów, danych, powinno się podejmować decyzje. Stąd większość z nas wzdycha do ideału evidence-based policies. Politykom i prawom tworzonym w oparciu o dane i dowody.

Rząd nie wydawał się tym jednak zainteresowany. M.in. dzięki działaniom Fundacji ePaństwo wiemy, że słowa ministra Szumowskiego z sierpnia zeszłego roku, że zostawia po sobie strategie i plany z walką z pandemią na jesień, okazały się nieprawdziwe.

Widzę dużą wartość w mówieniu: sprawdzam!

Czuję też z tego powodu pewnego rodzaju jedność z panem Michałem Rogalskim, wynikającą z poczucia zawodu, że przy takich możliwościach tworzenia, analizowania i upubliczniania danych, wciąż niewiele z tego wynika. A czasami wręcz władze robią wiele, by dostęp do danych jeszcze bardziej utrudnić. Gdy zmienił się oficjalny model pokazywania danych, Pan Rogalski słusznie pisał, że To jest jawne odcinanie obywateli od możliwości jakiejkolwiek weryfikacji tych danych! Ale jest też próbą zamiecenia problemu pod dywan. Przypomina mi to rozmowę ze znajomym, który jest lobbystą działającym na rzecz większej przejrzystości amerykańskiej polityki, i który głośno wyrażał zdziwienie przemieszane z oburzeniem, dlaczego politycy zamiatają właśnie tyle spraw pod dywan. Przecież w ten sposób nie rozwiążą żadnego problemu!

To co zrobił i robi Michał Rogalski i te osoby, które z nim współpracują przy tym projekcie, a także wiele aktywistek i wielu aktywistów w Polsce i na całym świecie, to podnoszenie przed opinią publiczną tego dywanu.

Czasami tylko skrawka, a czasami udaje się podnieść go na tyle, by te wszystkie problemy dosięgnąć i wywlec je na światło dzienne. To jest to, co możemy jako obywatele i organizacje zrobić. Pan Rogalski zgrabnie to ujął w kolejnej swojej wypowiedzi: „Działania rządu nie zależą od tego, co wpiszę w arkuszu. Rząd ma swoje dane, które cząstkowo publikuje, a ja cały bajzel informacyjny staram się zebrać w jakąś spójną całość”.

Tak, działania rządu od tego niestety nie zależą, ale Michał Rogalski i wielu jemu podobnych entuzjastów na całym świecie dało swoim rządom szansę by coś z tym, co ukazało się pod dywanem, zrobić. By obywatele i obywatelki mogli więcej zrozumieć z tego co się dzieje i mogli podejmować w oparciu o dane, najlepsze dla siebie decyzje.

Przypomnę tylko na koniec, w kontekście naszej ustawy o dostępie do informacji publicznej, że posłowie pracujący nad jej kształtem (w tym jej inicjator, śp. Henryk Wujec) w 2001 r. mówili w trakcie obrad komisji sejmowej, że prawo do informacji służy realizacji wszystkich innych naszych praw.

I za to, że pomaga obywatelom i obywatelkom realizować swoje prawa, szczególnie panu Rogalskiemu, Tobie Michale dziękuję!

Laudacja prof. Ireny Lipowicz, RPO VI kadencji

Cieszę się z przywołania zasług Michała Rogalskiego w kontekście Henryka Wujca – powiedziała.  Bo podobny jest tu płomień i żarliwość do działania w interesie publicznych.

Prof. Lipowicz przedstawiła powody decyzji Kapituły Nagrody.

  • Po pierwsze- Kapituła nagrodziła bezinteresowną działalność dla dobra wspólnego.
  • Po drugie  – pracę z czystymi danymi i stworzenie wspólnoty, która pokazała znaczenie liczb dla osób nieobeznanych ze statystyką
  • Po trzecie - wytrwałość pozwalającą na wykorzystanie zapału społecznego nie w jednym akcie, ale w codziennej działalności, kosztem wolnego czasu każdego dnia
  • Po czwarte – wezwanie innych do zbudowania wspólnoty i otwartość na uwagi tej wspólnoty
  • Po piąte  – wielkie wrażenie wywarło na Kapitule to, że działanie MR oznacza przeciwstawienie się dezinformacji. Dezinformacja sprawia, że ludzi można poprowadzić w dowolnym kierunku. Będzie największym zagrożeniem. Zmienia rządy, nastawia ludzi przeciw sobie, może (jak w przypadku Rohingjów) doprowadzić do dezinformacji. To takie działania jak MR mogą się temu przeciwstawić. Spokojne i dające ludziom rzetelną wiedzę, z którą potem mogą wiele w życiu społecznym zrobić

- To dopiero początek drogi pana Michała Rogalskiego – powiedziała prof. Lipowicz. - Gratuluję i życzę wszystkiego najlepszego na tej drogi.

Prof. Lipowicz Podziękowała rodzicom „za dobre wychowanie obywatela Rzeczypospolitej, szkole – że pozwoliła odnaleźć i rozbudzić tak ważny płomień. Za to, że tacy absolwenci mogą przyczyniać się d dobra wspólnego.

Laudacja Piotra Mierzejewskiego, dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze RPO

Pana Michała Rogalskiego „poznałem” w pewne letnie przedpołudnie, kiedy wspólnie z kolegami z Zespołu, którym kieruję, analizowaliśmy przedstawione tego dnia przez Ministerstwo Zdrowia dane epidemiczne. Próbowaliśmy rozszyfrować dane o zakażeniach w poszczególnych województwach, sprawdzaliśmy strony internetowe poszczególnych wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych.

I wtedy na naszym zespołowym czacie, bo głównie tak, z oczywistych względów teraz się porozumiewamy, jeden z kolegów wrzucił link do pewnego arkusza kalkulacyjnego.

Ten link większość z nas zapisała w używanych przeglądarkach internetowych. I baza danych, stworzona przez pana Michała Rogalskiego była od tego czasu źródłem codziennych informacji na temat zakażeń i – niestety – także zgonów spowodowanych szalejącym wirusem.

Było w niej wszystko, czego potrzebowaliśmy do pracy: analiza wzrostu zakażeń, hospitalizacji, hospitalizacji w stanie ciężkim, stopień wykorzystania respiratorów w poszczególnych województwach.

Kiedy media poinformowały, że faktycznie likwiduje się możliwość kontynuowania pracy pana Rogalskiego, Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia z zapytaniem w tej sprawie. Jakkolwiek bowiem pozytywem było to, że po 9 miesiącach pandemii postanowiono wreszcie stworzyć narzędzie do zbierania danych, o tyle jednoczesne odebranie obywatelom możliwości kontroli tych danych, trudno było zrozumieć.

Na odpowiedź na to wystąpienie nadal czekamy.

Ta baza to efekt ogromnej pracy Pana Michała Rogalskiego i wielki sukces aktywności obywatelskiej oraz obywatelskiej kontroli działania władz publicznych. To zarazem wielki wstyd dla państwa polskiego, które od początku pandemii nie potrafiło stworzyć podobnego narzędzia.

A że potrzeba istnienia takiego narzędzia jest ogromna, nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

Że potrzebują jej organy władzy publicznej, żeby planować swoje działania, wiemy po sobie. Że potrzebują jej obywatele, wiemy ze skarg, które do nas wpływały od początku pandemii.

  • Obywatele chcieli wiedzieć, jakie jest aktualne zagrożenie w ich miejscu zamieszkania.
  • Oczekiwali informacji, czy władze radzą sobie z sytuacją.

Tych informacji nie otrzymali jednak od władz, ale od osoby, którą dzisiaj honorujemy nagrodą im. Pawła Włodkowica. Za wystąpienie w obronie podstawowego prawa obywateli do rzetelnej informacji o pandemii, bezsprzecznie mu się ona należy.

Laudacja red. Sylwii Czubkowskiej

W drodze na uroczystość taksówkarz zapytał mnie, gdzie jadę. Powiedział mu o młodym aktywiście, który stworzył bazę danych

- Ależ ja wiem, znam, korzystam – odpowiedział. Sprawdzałem tę dane, kiedy jechałem np. na wakacje.

To pokazuje, jak realnym problemem się tu zajmujemy.

Kilka lat temu światową karierę robiły hasła o tym, że dane są ropą naftową XXI wieku, a analitycy danych to najbardziej seksowny zawód przyszłości. Tylko, że wcale nie jest kwestia przyszłości. 

Dziś właściwie na każdym kroku widzimy, jak dane, ich zrozumienie i docenienie mają ogromny wpływ na jakość naszego życia. Wcale nie trzeba wybiegać w fantastyczną przyszłość, nie trzeba snuć opowieści o Big Data, sztucznej inteligencji i algorytmach, które będą rządziły naszym światem.

To dzieje się już tu i teraz.

Co nie znaczy wcale, że taka świadomość jest powszechna. Niestety nawet w obliczu pandemii, która przecież -  jak ostrzegają naukowcy z całego świata - jest możliwa do opanowania tylko dzięki połączeniu wiedzy medycznej z wiedzą analityczną, polski rząd nie docenił wagi analityki.

Zamiast rządu zrobił to nastolatek. Chłopak, który właśnie szykował się do matury i… zamiast kuć do egzaminów uznał, że brakuje mu uporządkowanych informacji o tym, co faktycznie się dzieje. Ale nie czekał, aż ktoś mu takie analizy dostarczy, tylko zaczął je sam przygotowywać. I co ważne do takiej oddolnej walki i o prawo do wiedzy i walki z pandemią zapalił dziesiątki wolontariuszy z całego kraju.

Teoretycznie przecież większość danych była dostępna, tyle że nikt z rządu i Ministerstwa Zdrowia nie wpadł na pomysł, by je zagregować w jednym miejscu w sposób ustrukturyzowany, jasny i przejrzysty.

Michał przygotował otwarty formularz, w który można było na bieżąco wpisywać dane o pandemii zbierane ze stron lokalnych sanepidów, z Głównego Inspektoratu Sanitarnego i samego Ministerstwa Zdrowia. W bazie były dane o zachorowaniach z podziałem terytorialnym, ilości wykonanych testów, zgonach, ozdrowieńcach. Czyli cała niezbędna podstawa do tego, by w nowoczesny sposób zarządzać (spróbować przynajmniej zarządzać) państwem i jego instytucjami. 

Tak prowadzony zbiór danych stał się niezbędną podstawą do wszelkich analiz wykonywanych przez instytucje badawcze, uczelnie, a nawet zwykłych ludzi, w tym tego wspomnianego taksówkarza, którzy np. latem chcieli wyjechać na urlop i sprawdzali sytuację epidemiczną w poszczególnych powiatach.

Tyle że kiedy rząd docenił rolę analityki danych – zresztą dopiero w listopadzie, czyli po ponad pół roku pandemii – i przygotował swój agregat, to był to agregat nieprzejrzysty. I Jednocześnie … odciął oddolnych analityków od dostępu do informacji.

Michał Rogalski uruchomił masowy, oddolny ruch obywateli sprawdzających oficjalne komunikaty i domagających się większej jawności informacji o przebiegu pandemii w Polsce.

Tym samym pokazał nowe niezwykle ważne oblicze społecznego aktywizmu. Takiego, który nie zgadza się na zarządzanie państwem na podstawie ocen wydawanych bo „podobno”. Takiego, który potrafi wykorzystywać dostępne narzędzia by oddolnie wpływać na otaczające nas procesy. I co ważne takiego, który pokazuję, że te dane to wcale nie jak ropa naftowa czy złoto, które służą tylko bogaceniu się. Są raczej jak czysta woda i powietrze, dzięki którym żyje nam się po prostu lepiej.  Dzięki nim możemy żyć w bardziej bezpiecznym i lepiej zarządzanym otoczeniu.

Bardzo za to dziękuję.

Wystąpienie Michała Rogalskiego

- Zaczynając pracę nad danymi  w marcu nigdy bym nie pomyślał, że stanę przed Państwem. Ale teraz czuję power do działania i wiem, że będzie mnie to pchało dalej, także po pandemii. Działalność obywatelska daje radość.

Ta nagroda jest formą uznania dla wszystkich aktywności obywatelskich: jedni szyją maseczki, inni wpisują dane do tabelki. W tych trudnych czasach musimy działać razem jako społeczeństwo. Bo będzie nam łatwiej, a każdy może w tym mieć swój wkład. Możemy wziąć sprawy w swoje ręce.

Dziennikarze pytali mnie, jak to możliwe, że maturzysta tworzy bazę o epidemii. A mnie przeszkadzała trudność w dostępie do porządnych informacji, na podstawie mógłbym podejmować decyzje w tym trudnym czasie. Okazało się, że ludzi potrzebujących takich informacji jest więcej i wtedy zrozumiałem, że nie robię tego tylko dla siebie. To właśnie popchnęło mnie dalej. I tak powstało cenione źródło danych o epidemii.

Jawność i dostęp do informacji to podstawa demokracji. Nie tylko ja ale i całe moje pokolenie pokazuje, że jeśli coś nam się nie podoba, to staramy się to zmienić. Mamy siły do zmieniania świata na lepsze.

Pracowałem przy tym projekcie z wieloma ludźmi. Wskazywali błędy, wskazywali nowe źródła danych, byli wolontariuszami przy ściąganiu danych z powiatów.

Dziękuję.

O nagrodzie im Pawła Włodkowica

Paweł Włodkowic (urodzony ok. 1370 r., zmarł w 1435 r.) - uczony, pisarz religijny i polityczny, obrońca interesów Polski w sporach z Krzyżakami. Był rektorem Akademii Krakowskiej w latach (1414 - 1415), potem prorektorem, a następnie osiadł jako proboszcz w Kłodawie. Brał udział w soborze w Konstancji (1414 - 1418), gdzie przedstawił „Tractatus de potestate papae et imperatoris respektu infidelium” (O władzy papieża i cesarza nad niewiernymi). Sprzeciwił się w nim chrystianizacji drogą wojen i przemocy oraz opowiedział się za prawem pogan do zachowania własnej tożsamości politycznej. Reprezentował Polskę przeciwko Krzyżakom na sądzie rozjemczym cesarza Zygmunta Luksemburskiego w 1420 roku we Wrocławiu oraz w 1421 roku na sądzie papieskim w Rzymie.

Dotychczasowi Laureaci Nagrody im. Pawła Włodkowica

  • 2006 – miesięcznik „Więź”. W imieniu Redakcji nagrodę odebrał red. nacz. Zbigniew Nosowski;
  • 2007 – ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, polski Ormianin, duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny, historyk Kościoła, wieloletni uczestnik, opozycji antykomunistycznej w PRL.
  • 2008 – sędzia Antonin Scalia (Sąd Najwyższy USA).
  • 2009 – Anna Walentynowicz, wybitna działaczka społeczna, opozycjonistka w PRL, współzałożycielka NSZZ „Solidarność”;
  • 2010 – Lidia Olejnik, Dyrektor Zakładu Karnego w Lublińcu;
  • 2011 – Irena Dawid-Olczyk, założycielka i członkini Zarządu Fundacji Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu "La Strada"
  • 2012 – Krystyna Mrugalska, wiceprzewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym;
  • 2013 – Bartłomiej Skrzyński, Rzecznik miasta Wrocławia ds. Osób Niepełnosprawnych
  • 2014 – Aleksandr Bialacki, białoruski działacz społeczny, dyrektor Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiesna”;
  • 2015 – Thomas Buergenthal, jeden z najwybitniejszych amerykańskich prawników specjalizujących się w prawach człowieka i w prawie międzynarodowym;
  • 2016 – Wiktor Osiatyński, polski prawnik, pisarz, publicysta, nauczyciel akademicki. Wybitny konstytucjonalista i działacz społeczny.
  • 2017 – Adam Strzembosz, polski prawnik, sędzia, naukowiec i działacz polityczny. Były pierwszy prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący Trybunału Stanu. Kawaler Orderu Orła Białego.
  • 2018 - s.Małgorzata Chmielewska, Ewa Kulik-Bielińska i Katarzyna Przybysławska, kobiety aktywnie działające na rzecz osób słabszych, w kryzysie bezdomności, migranów, niepełnosprawnych.
  • 2019 - Danuta Przywara, działaczka organizacji pozarządowych, prezeska HFPC

RPO do TK ws wybiórczego publikowania stanowisk na stronie Trybunału (ponownie)

Data: 2021-01-08
  • RPO po raz kolejny zwraca uwagę na niepokojącą praktykę polegającą na selektywnym publikowaniu stanowisk uczestników postępowań toczących się w Trybunale Konstytucyjnym.
  • RPO pisze w tej sprawie do Anny Zołotar-Wiśniewskiej, dyrektorki Biura Służby Prawnej Trybunału Konstytucyjnego. Wyjaśnia jej, w jaki sposób niepublikowanie stanowisk w sprawach przed TK narusza prawa obywateli i Konstytucję.

Informacje te oraz treści stanowisk są zamieszczane w niektórych przypadkach w sposób arbitralny, zarówno w Biuletynie Informacji Publicznej, jak i na Internetowym Portalu Orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, co trudno racjonalnie wytłumaczyć. Nieopublikowane stanowiska uczestników postępowania przed TK najczęściej dotyczą tymczasem postępowań kluczowych dla praw obywateli i szeroko rozumianej opinii publicznej.

Przypomina, że zgodnie z ustawą z 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (art. 73)  akta sprawy rozpoznawanej przed Trybunałem są jawne. Fizyczne ich udostępnianie w trakcie pandemii jest coraz trudniejsze – tak dla uczestników postępowań przed TK jak i dla samych pracowników Trybunału. Do tego za kopie akt, których nie ma na stronie, obywatele muszą płacić.

Zagadnienie publikacji stanowisk w Biuletynie Informacji Publicznej Trybunału Konstytucyjnego ma bezpośredni wpływ na poszanowanie szeregu praw i wolności zagwarantowanych obywatelom w Konstytucji. Art. 54 Konstytucji stanowi, że każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Z kolei art. 61 Konstytucji gwarantuje dostęp do informacji publicznej: obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Pojęcie władzy „publicznej” w rozumieniu konstytucyjnym obejmuje wszystkie władze publiczne – władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą – w tym także Trybunał Konstytucyjny. Istnienie szczególnej regulacji dotyczącej form udostępniania akt przez Trybunał nie wyłącza konstytucyjnego prawa do informacji. Forma taka nie może prowadzić do ograniczenia praw obywateli w sposób niezgodny z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Konstytucja RP, gwarantując obywatelom prawo do uzyskiwania informacji publicznej obejmuje nim dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów (art. 61 ust. 2). Podstawą dla objęcia zakresem prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, a do takich organów z pewnością należy zaliczyć sądy i trybunały oraz osoby wchodzące w ich skład,  stanowisk wydawanych przez organy publiczne w ramach postępowań toczących się przed Trybunałem Konstytucyjnym jest przede wszystkim wykonywanie przez Trybunał Konstytucyjny władzy sądowniczej, a tym samym bezpośrednie stosowanie do jego prac art. 61 Konstytucji RP, który dotyczy bez wątpienia wszystkich organów władzy publicznej.

Odpowiedź z TK (aktualizacja 15 stycznia 2021 r.)

Opowiadając na pismo z 8 stycznia 2021 r., informuję, że Pana zarzut o selektywnym publikowaniu stanowisk uczestników postępowania przez Trybunał Konstytucyjny na stronie internetowej www.trybunal.gov.pl nie znajduje żadnego uzasadnienia. 

Dostęp do akt Trybunału Konstytucyjnego odbywa się w przewidzianych przez ustawę formach i na zasadach w niej określonych. Wybór formy udostępnienia dokumentów należy do kompetencij TK, wyłączonej ze sfery właściwości Rzecznika Praw Obywatelskich na mocy art. 14 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2020 r., poz 627).

Zasadą przyjętą w Trybunale Konstytucyjnym jest zamieszczanie treści stanowisk uczestników postępowania na stronie TK.

W tym zakresie dostęp do akt postępowania Trybunału Konstytucyjnego pozytywnie wyróżnia Polskę na tle standardu europejskiego, o czym można przekonać się, analizując strony internetowe różnych sądów konstytucyjnych - przekazał kierownik sekretariatu Biura Służby Prawnej Trybunału Konstytucyjnego dr Bartosz Skwara 

VII.511.46.2020

Jak zapewnić głuchym dostęp do ważnych informacji i programów. Uwagi RPO do rządowego projektu zmiany ustawy o RTV

Data: 2021-01-04
  • Osoby głuche i niedosłyszące nadal nie będą miały dostępu do ważnych informacji i programów nadawanych przez telewizje i platformy streamingowe.
  • Projektowane przepisy są niespójne tam, gdzie mowa o przeciwdziałaniu mowie nienawiści i dyskryminacji.
  • Będzie tak, o ile nie zostanie zmieniony projekt ustawy wdrażającej unijne przepisy o dostępności usług audiowizualnych.
  • RPO po raz kolejny zwraca się do rządzących, by wypełnili swe obowiązki wobec niesłyszących obywateli.

Wielu głuchych w Polsce nie zna biegle języka polskiego. Na co dzień posługują się innym językiem – PJM, czyli polskim językiem migowym. Dlatego tak ważne jest tłumaczenie ważnych informacji na PJM. Osoby niedosłyszące potrzebują z kolei napisów, zaś osoby niesłyszące, ale znające język polski, potrzebują audiodeksrypcji, a więc informacji nie tylko o tym, co kto mówi, ale jakie inne dźwięki są elementem komunikatu.

Zapewnienie osobom z niepełnosprawnościami, na zasadzie równości z innymi, dostępu do informacji i komunikacji, jest obowiązkiem państwa. Jego realizacja ma przede wszystkim umożliwić im samodzielne funkcjonowanie i pełny udział we wszystkich sferach życia.

Obowiązek ten wynika nie tylko z praw człowieka, ale jest też elementem szerszej zmiany cywilizacyjnej, która każe przy komunikatach wszelkiego rodzaju zwracać większą uwagę na potrzeby odbiorcy i uwzględniać jego indywidualną sytuację. Stąd coraz większe znaczenie, jakie m.in. w Unii Europejskiej przykładane jest do dostępności produktów, usług i informacji.

W przypadku usług audiowizualnych, a więc programów „zwykłych” stacji telewizyjnych, platform streamingowych, czy telewizji na żądanie, szczegółowe obowiązki nadawców opisuje unijna dyrektywa o audiowizualnych usługach medialnych (Dz. U. UE. L. z 2018 r. Nr 303, str. 69). Jej postanowienia każde państwo członkowskie wdraża swoją własną ustawą. Powinno to nastąpić do 20 września 2020 r. – polska ustawa ciągle nie jest gotowa. Na razie projekt zmiany prawa (ustawy o RTV) jest w fazie konsultacji.

Dlatego RPO przedstawia swoje uwagi w wystąpieniu do wicepremiera Piotra Glińskiego, ministra kultury, dziedzictwa narodowego i sportu. Dzięki skargom od obywateli i współpracy z ekspertami zajmującymi się sprawami osób z niepełnosprawnościami RPO dokładnie wie, jak wyglądają realia, gdzie prawo nie działa i dlaczego – mimo prawnych zobowiązań – programy audiowizualne nie są  dostępne dla osób z niepełnosprawnością słuchu.

Jest tak dlatego, że polskie prawo skupiło się na ilości zamieszczanych udogodnień, a nie ich jakości (czyli temu, czy ktoś realnie może z nich skorzystać). Przewodniczący KRRiT może zobowiązać nadawców, by pewna część programów była dostępna (dziś to 22% napisów dla niesłyszących oraz 3% tłumaczenia na polski język migowy , mierzone kwartalnie), może też wskazać, jakie są metody czynienia programów dostępnymi (tłumaczenie na PJM, napisy, audiodeskrypcja i inne). W praktyce wystarczy opatrzyć samymi napisami program w czasie najniższej oglądalności, by formalnie spełnić wymogi. Jeśli chodzi o napisy w transmisjach z konferencji prasowych przedstawicieli rządu – to nie ma żadnych podstaw, by tego wymagać od stacji telewizyjnych. Nadawcy muszą spełniać wymogi dostępności jedynie w wymaganej części programów.

Tymczasem osoby głuche i niedosłyszące nie będą w stanie dowiedzieć się tego, co dla nich ważne. Dopiero ustawa wdrażająca (implementująca) unijną dyrektywę audiowizualną mogłaby dać taką podstawę.

Co mówi dyrektywa?

Dyrektywa unijna, której przepisy Polska ma wdrożyć, mówi wprost o potrzebach osób z niepełnosprawnościami i do tych potrzeb się odwołuje. W szczególności zwraca uwagę na potrzeby osób z niepełnosprawnością wzroku lub słuchu. Zobowiązuje kraje członkowskie, by tak zmieniały prawo, by krok za krokiem – STOPNIOWO –dostępność programów przygotowywanych przez różnych prywatnych nadawców rosła. Jest jednak jeden wyjątek od tej stopniowości: programy audiowizualne nadawane w sytuacjach nadzwyczajnych muszą być dostępne dla wszystkich już teraz (a więc w przypadku osób głuchych - być co najmniej tłumaczone na Polski Język Migowy, mieć napisy dla osób niesłyszących i niedosłyszących, napisy mówione i audiodeskrypcję). Stanowi tak art. 7 ust. 5 dyrektywy.

Jakie luki są w polskim projekcie?

Trzeba wprowadzić wymogu dostępności komunikatów w sytuacjach nadzwyczajnych. Wdrożenie tej dyspozycji od razu zmieniłoby sytuację w Polsce - niestety w konsultowanym projekcie ustawy takiego przepisu w ogóle nie ma!

Zdaniem RPO trzeba to zmienić– wtedy wszyscy nadawcy musieliby te najważniejsze komunikaty czynić dostępnymi (dziś, co warto wiedzieć, obowiązek ten stara się wypełniać tylko TVP, co praktycznie uzależnia osoby głuche od przekazu tej rządowej stacji).

RPO zwraca też uwagę, że projektowana ustawa wprowadziłaby obowiązki nadawców w zakresie usług audiowizualnych na niższym poziomie niż w przypadku programów telewizyjnych. Tylko 30% audycji umieszczonych w udostępnianym publicznie katalogu musiałoby mieć udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami. Brakuje przy tym przepisów o regularnym przedstawianiu stosownych sprawozdań przez nadawców i dostawców usług medialnych mających w celu pomiaru postępu w stopniowym udostępnianiu usług.

Niespójność przepisów o zakazie nienawiści

RPO zwraca też uwagę na lukę w przepisach dotyczących zakazu dyskryminacji i szerzenia nienawiści. Przygotowany projekt stwierdza, że programy nie mogłyby zawierać treści nawołujących do nienawiści lub przemocy lub dyskryminujących ze względu na :

  1. rasę,
  2. niepełnosprawność,
  3. płeć,
  4. wyznanie
  5. narodowość
  6. lub nawołujących do popełnienia przestępstw o charakterze terrorystycznym.

Ale już przepisy projektu dotyczące samych platform udostępniających programy od różnych użytkowników, nie będą mogły zawierać treści zawierających nawoływanie do przemocy lub nienawiści wobec grupy osób ze względu na następujące przesłanki:

  1. płeć,
  2. rasę,
  3. kolor skóry,
  4. pochodzenie etniczne lub społeczne,
  5. cechy genetyczne,
  6. język,
  7. religię lub przekonania,
  8. poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy,
  9. przynależność do mniejszości narodowej,
  10. majątek,
  11. urodzenie,
  12. niepełnosprawność,
  13. wiek
  14. lub orientację seksualną.

Wprowadzenie różnych uregulowań w zakresie przesłanek dyskryminujących może być potraktowane jako próba różnicowania sytuacji prawnej poszczególnych grup osób ze względu na posiadaną cechę oraz miejsce zamieszczanych treści – nie mające uzasadnienia. A przepisy te mają ogromne znaczenie, ponieważ w polskim systemie prawa karnego jest luka: nie ma kary za nawoływanie do nienawiści ze względu na przesłanki inne niż rasa, pochodzenie narodowe i etniczne oraz wyznanie.

XI.812.10.2020

Polacy liczą, że dzięki środkom UE uporają się ze skutkami pandemii. Pismo RPO do premiera w sprawie weta

Data: 2020-12-09
  • Polacy czekają na przyjęcie przez Unię Europejską programu naprawczego i siedmioletniego budżetu
  • Jako obywatele UE liczą, że umożliwią one uporanie się z gospodarczymi i społecznymi konsekwencjami pandemii
  • A weto rządu może całkowicie zamknąć drogę do środków unijnych
  • Adam Bodnar prosi premiera Mateusza Morawieckiego o należne uwzględnienie praw mieszkańców naszego kraju

Rzecznik Praw Obywatelskich z troską obserwuje proces przyjmowania europejskiego funduszu odbudowy i wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej. Szczególnie niepokoi zapowiedź premiera zawetowania obu instrumentów wraz ze skutkami takiego zablokowania pomocy gospodarczej dla mieszkańców Polski.

W tym roku RPO dwukrotnie zwracał się już do premiera o rzetelne informacje o działaniach podejmowanych przez UE na rzecz zwalczania epidemii i jej skutków (pisma z 21 maja i 8 czerwca 2020 r.). Na żadne z tych pism nie było odpowiedzi. 

Konstytucja powierza RPO zadanie ochrony praw i wolności człowieka i obywatela, a zwłaszcza prawo do otrzymywania od władz krajowych rzetelnych informacji (art. 54 i art. 61 Konstytucji).

W ostatnich dniach premier wielokrotnie mówił o zablokowaniu uchwalenia przez UE budżetu wieloletniego oraz funduszu odbudowy - choć wcześniej potwierdzał podstawowe znaczenie UE w przeciwdziałaniu negatywnym skutkom pandemii. Apelował o europejską solidarność i ambitny budżet Unii, wspierający ożywienie gospodarcze  w Europie. Premier z nadzieją wypowiadał się też o unijnym planie odbudowy, przedstawiał korzyści, które przyniesie Polsce.

W wystąpieniu z 8 czerwca 2020 r. RPO zwracał uwagę, że wykorzystanie środków unijnych będzie warunkowane poszanowaniem praw podstawowych i wartości Unii. Respektowanie zasad państwa prawa i oparcie odbudowy na prawach podstawowych było bowiem częścią programu Komisji Europejskiej. Trwały wtedy również prace nad unijnym rozporządzeniem  o  ogólnym systemie warunkowości dla ochrony budżetu Unii, którego projekt został przedstawiony przez Komisję Europejską już w 2018 r.

Rzecznik prosił w tamtym wystąpieniu, aby informacje rządu w sprawie funduszy przeznaczanych przez UE na zwalczenie konsekwencji epidemii były rzetelne, pełne i dokładne, a zatem obejmowały również zasadnicze warunki i kryteria korzystania z tych funduszy przez państwa Unii. Takich informacji ani premier, ani członkowie rządu nie przekazywali. Tworzyli zaś mylne wrażenie, że środki te są dla Polski zagwarantowane bezwarunkowo.

Ówczesne obawy ziściły się. Przygotowany został ostateczny projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE ustanawiający mechanizm warunkowości. Wprowadza on rozwiązania chroniące unijne środki budżetowe w przypadku naruszenia przez państwo członkowskie zasad praworządności. Ma on dotyczyć zarówno  budżetu Unii na lata 2021–2027, jak i programu odbudowy po pandemii. Może wydatnie wpłynąć na ograniczenie środków dla naszego kraju.

Zagrożenie dostępu do środków unijnych stało się bardziej realne niż kiedykolwiek. Weto rządu może całkowicie zamknąć do nich drogę. Zablokowanie przyjęcia przez Unię budżetu wieloletniego oraz funduszu odbudowy nie jest alternatywą. A premier zapowiadał, że planowany podział środków z obu instrumentów jest bardzo korzystny dla Polski. Przyrównywał je nawet do Planu Marshalla.

Epidemia COVID-19 stała się powodem wielu wyrzeczeń Polaków ze względu na epidemię. Ograniczono  możliwości zarobkowania, przemieszczania się, utrzymywania kontaktów rodzinnych i społecznych, korzystania z obiektów edukacji, kultury, handlu, gastronomii, sportu i turystyki, uprawiania kultu religijnego itp. Nie mogą w pełni korzystać z przysługujących im praw i wolności.

Teraz czekają na przyjęcie przez Unię programu naprawczego i siedmioletniego budżetu. Jako obywatele UE liczą, że środki unijne umożliwią uporanie się z gospodarczymi i społecznymi konsekwencjami pandemii i środków podjętych dla jej zwalczania.

Adam Bodnar poprosił premiera Mateusza Morawieckiego o wzięcie pod uwagę tego stanowiska i  należne uwzględnienie praw mieszkańców naszego kraju.

VII.7010.2.2020

Więźniowie bez dostępu do wielu stron internetowych nt. praw człowieka

Data: 2020-12-02
  • Dostęp więźniów w Polsce do stron internetowych został ograniczony do stron Biuletynów Informacji Publicznej oraz stron z domeną gov.pl
  • Nie mogą więc zapoznać się ze stronami zawierającymi np.  orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka czy tekst Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu
  • Dotychczasowa praktyka udostępniania osadzonym określonych stron internetowych miała na celu m.in. poszerzanie ich świadomości prawnej

Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem przyjął informację, że  dostęp osadzonych do informacji publicznej przez internet został ograniczony do stron internetowych BIP oraz stron z domeną „gov.pl”, gdy są one udostępniane na zasadach przewidzianych dla stron BIP.

Tak stanowi  zarządzenie Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z 20 maja 2020 r. W związku z tym wiele stron internetowych  przestało być dostępnych dla więźniów. Są wśród nich są strony

  • https://echr.coe.int/Pages/home.aspx?p=home - European Court of Human Rights, zawierającej orzeczenia, decyzje, rezolucje oraz raporty Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Europejskiej Komisji Praw Człowieka oraz Komitetu Ministrów Rady Europy;
  • https://rm.coe.int/16806dbac3 - zawierającej tekst Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu, wraz ze sprawozdaniem wyjaśniającym do niej;
  • https://europa.eu/european-union/index_pl – oficjalna strona internetowa Unii Europejskiej;
     www.who.int - Światowa Organizacja Zdrowia;
  • https://www.ohchr.org/EN/AboutUs/Pages/WhoWeAre.aspx - Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka, które jest jednostką zajmującą się prawami człowieka. Reprezentuje światowe zobowiązanie do promowania i ochrony pełnego zakresu praw i wolności człowieka określonych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

Działania te są niewątpliwie krokiem w tył wobec wieloletnich starań Służby Więziennej, by zapewnić osobom pozbawionym wolności możliwość realizacji prawa do informacji. Biuro Informatyki i Łączności SW, które prowadziło czynności techniczne związane z dostępem więźniów do stron internetowych, wielokrotnie zapewniało RPO, że będzie sukcesywnie odblokowywać kolejne strony internetowe.

Z pisma z 8 marca 2016 r. do RPO ówczesnego wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego  wynikało, że w związku z wdrożeniem w jednostkach penitencjarnych usługi sieci informatycznej istnieje możliwość, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, udostępnienia osadzonym kolejnych stron internetowych.

A w 2019 r. ówczesny zastępca DG SW wskazywał, że sukcesywne zwiększanie liczby stron internetowych dostępnych dla osadzonych daje im nie tylko możliwość zapoznania się z informacją publiczną z BIP, ale także skorzystanie z informacji prawnych i ochrony praw człowieka.

Dotychczasowa dobra praktyka udostępniania osadzonym określonych stron internetowych miała więc na celu nie tylko zapewnienie im możliwości korzystania z prawa do informacji, ale także poszerzanie świadomości prawnej.

RPO ma nadzieję, że SW nie zaniechała edukacyjnego kierunku swojego działania. Dlatego też zastępczyni RPO Hanna Machińska prosi zastępcę dyrektora generalnego SW płk. Andrzeja Leńczuka o poinformowanie o dostępności stron internetowych organizacji międzynarodowych dla osób pozbawionych wolności. Jeśli nie, prosi  rozważenie działań w celu zapewnienia ich dostępności.

IX.517.1041.2020

Koronawirus. Sanepidy nie podadzą już danych o liczbie zakażonych

Data: 2020-11-25
  • Scentralizowanie podawania danych o liczbie zakażeń koronawirusem jest sprzeczne z konstytucyjnym prawem do informacji publicznej, które zakłada jak najszerszy i jak najłatwiejszy dostęp do publicznych danych  
  • Dotychczas dane te podawały lokalne sanepidy
  • Zmiana modelu raportowania może jednak dodatkowo je obciążyć - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Będą one bowiem musiały udzielać informacji publicznej o liczbie zakażeń na każdy wniosek obywatela

Jak informują media, od 24 listopada 2020 r. sanepidy zaprzestają publikowania na swoich stronach internetowych danych nt. koronawirusa. Mają być one teraz być prezentowane na szczeblu centralnym.

Według 19-letniego Michała Rogalskiego, który stworzył i wraz z wolontariuszami prowadził taką obywatelską bazę danych o koronawirusie, to odcinanie obywateli od podstawowych danych. A baza ta wskazywała na rozbieżności między danymi sanepidów i MZ.

Z dużym zaniepokojeniem RPO przyjął informację mediów o wprowadzeniu przez Głównego Inspektora Sanitarnego swoistego zakazu publikowania przez wojewódzkie i powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne danych o liczbie zakażeń wirusem SARS-CoV-2, potwierdzonych w danym województwie i powiecie.

Jak wynika z informacji MZ w serwisach społecznościowych, ma to związek ze scentralizowaniem podawania tych danych (mają być publikowane "do poziomu powiatu" na stronach rządowych).

Inicjatywa podawania tego rodzaju danych w jednym miejscu jest niezwykle cenna. Jako strażnik konstytucyjnych wolności i praw jednostki, RPO nie może jednak przejść do porządku dziennego nad tą sprawą.

Zakaz taki jest bowiem nie do pogodzenia z aksjologią konstytucyjnego prawa do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Zakłada ono jak najszerszy i jak najłatwiejszy dostęp do publicznych danych.  Jest to jeden z najistotniejszych środków sprawowania przez obywateli kontroli nad sposobem wykonywania władzy publicznej. W odniesieniu do danych na temat liczby zakażeń okazał on skuteczność, skoro pozwolił na identyfikację i naprawnienie nieprawidłowości, które – biorąc pod uwagę okoliczności – mogą mieć miejsce.

Adam Bodnar obawia się również, że przyjęty model raportowania może spowodować dodatkowe obciążenie pracowników poszczególnych powiatowych i wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych.

Informacja sanepidu o liczbie zakażeń w danym powiecie (województwie) stanowi bowiem informację publiczną w rozumieniu ustawy z 6 września 2001 r. Nieudostępnienie jej przez dany podmiot na stronach BIP - czego  będziemy świadkami – zrodzi obowiązek udostępniania jej indywidualnie na każdy wniosek (art. 10 ust. 1 ustawy). W obecnych, powszechnie znanych warunkach funkcjonowania sanepidu, wydaje się to zbędnym, acz wymaganym przez prawo, obciążeniem.

Dlatego Adam Bodnar zwraca się do ministra zdrowia Adam Niedzielskiego o stanowisko. Prosi też o podanie szczegółów zapowiadanej centralizacji informowania o liczbie zakażeń koronawirusem.

V.7018.1009.2020

Obywatelowi odmówiono informacji publicznej o kosztach wyborów, których nie było. RPO przyłączył się do sprawy w WSA. AKTUALIZACJA: Sąd uchylił odmowę MAP

Data: 2021-06-10, 2020-11-12
  • Opinia publiczna powinna móc ocenić gospodarność wydatków ze środków publicznych na prezydenckie wybory korespondencyjne, które się nie odbyły
  • Tymczasem Minister Aktywów Państwowych nie udostępnił obywatelowi informacji publicznej o całkowiitym koszcie druku i przygotowania pakietów wyborczych
  • Uzasadnił to m.in. tajemnicą przedsiębiorstwa - Poczty Polskiej S.A., która przygotowywała te wybory
  • Obywatel  złożył skargę na odmowę do sądu administracyjnego. Do jego sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Odmowną decyzję ministra uchylił 10 czerwca 2021 r. WSA w Warszawie (II SA/Wa 1549/20) - nie ma na razie uzasadnienia wyroku, wydanego na posiedzeniu niejawnym 

Prawo dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji) jest jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne ze środków pochodzących od państwa.

Istota sporu sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy wnioskowana informacja publiczna stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. To zaś uzasadniałoby ewentualne ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej na podstawie art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wniosek obywatela o informację publiczną

Obywatel złożył do Ministra Aktywów Państwowych wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zakresie:

  • całkowitego kosztu druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych przeznaczonych do głosowania korespondencyjnego,
  • umów zawartych w związku z  tymi czynnościami.

MAP odpowiedział, że  druk elementów pakietu wyborczego wykonała  Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A. na podstawie polecenia Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Decyzja ta nie została udostępniona MAP, wobec czego minister nie mógł jej udostępnić.

Minister odmówił zaś udostępnienia informacji co do kosztu konfekcjonowania pakietów wyborczych z uwagi na konieczność ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa – Poczty Polskiej SA. Obywatel zaskarżył tę decyzję do WSA.

Skarżący zwraca przede wszystkim uwagę, że firmy zawierające umowy z podmiotami publicznymi muszą się liczyć z koniecznością udostępniania informacji dotyczących wykonania tych umów z uwagi na konieczność zachowania zasady transparentności gospodarowania środkami publicznymi. A MAP nie wykazał, że wnioskowana informacja przedstawiała realną wartość gospodarczą dla spółki.

W ocenie skarżącego informacja o całkowitym koszcie konfekcjonowania pakietów wyborczych nie zawiera informacji dotyczących majątku inwestora, czynnościach mających wpływ na jego majątek, czy należnościach i zobowiązaniach. Wybór Poczty Polskiej S.A. nastąpił z pominięciem trybu z ustawy Prawo zamówień publicznych, w drodze decyzji Prezesa Rady Ministrów. Ustalanie ceny konfekcjonowania pakietów wyborczych mogło być zatem dowolne, gdyż nie podlegało kontroli i nie było przedstawiane ofertom innych przedsiębiorców na rynku.

Argumentacja RPO

Do postępowania po stronie obywatela przyłączył się RPO. Wniósł o uwzględnienie skargi i uchylenie zaskarżonej decyzji MAP.

RPO podziela argumenty skarżącego. Stoi na stanowisku, że w  sprawie doszło do naruszenia prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 5 ust. 2 ustawy, a w konsekwencji do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

Celem tego przepisu powinno być zapewnienie ochrony wolności działalności gospodarczej i prawa do prywatności. Jego stosowanie nie powinno natomiast prowadzić do utrudnienia dostępu do informacji publicznych istotnych z punktu widzenia społecznej kontroli nad wydatkowaniem środków publicznych i realizowaniem zadań publicznych.

Rzecznik wielokrotnie wyrażał wątpliwości wobec działań zmierzających do wyborów powszechnych na Prezydenta RP 10 maja 2020 r. w trybie korespondencyjnym - przed wejściem w życie ustawy z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. Wniósł m.in. skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Polecała ona  Poczcie Polskiej S.A. w Warszawie podjęcie i realizację czynności niezbędnych do przygotowania wyborów.

Wyrokiem z 15 września 2020 r. WSA stwierdził nieważność tej decyzji premiera z uwagi na wydanie jej bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem art. 127 ust. 1 Konstytucji oraz przepisów Kodeksu wyborczego.

A działania Poczty Polskiej S.A., zmierzające do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym, w tym konfekcjonowanie pakietów wyborczych, zostały zrealizowane wyłącznie na podstawie decyzji premiera z 16 kwietnia 2020 r. Zostały sfinansowane ze środków publicznych z części budżetowej, której dysponentem był MAP.

W związku ze stanem epidemii i kluczowym znaczeniem wyborów prezydenckich,  zapewnienie obywatelom dostępu do rzetelnych informacji o działaniach organów publicznych i ponoszonych z tego tytułu kosztach należy uznać za szczególnie istotne. A realizacja tych działań mogła nastąpić z naruszeniem wyrażonej w art. 7 Konstytucji zasady legalizmu. Z uwagi na  fakt, że wybory prezydenckie nie zostały przeprowadzone, konieczne jest zapewnienie opinii publicznej możliwości oceny gospodarności poniesionych wydatków ze środków publicznych oraz prawidłowości działań organów publicznych.

W ocenie RPO,  uzasadniając odmowę udostępnienia informacji publicznej o całkowitym koszcie konfekcjonowania pakietów, MAP nie odniósł się do dwóch kwestii istotnych z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Usługę sfinansowano bowiem ze środków publicznych, a ona sama, jako dotycząca organizacji wyborów powszechnych, miała charakter zadania publicznego.        

Wnioskowana informacja nie zawierała danych technicznych, technologicznych, organizacyjnych przedsiębiorstwa. Minister nie wykazał w sposób przekonujący, że informacja ta przedstawiała dla Poczty Polskiej S.A. wartość gospodarczą, która mogłaby uzasadniać uznanie jej za tajemnicę przedsiębiorstwa. Informacja o całkowitym koszcie druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych nie dotyczy przecież kwestii wynalazczych, związanych z działalnością marketingową, lub  know-how produkcyjnego, ewentualnie know-how handlowego bądź innego.

Ponadto skala przedsięwzięcia - jakim jest przygotowanie pakietów wyborczych na potrzeby przeprowadzenia wyborów powszechnych - oraz jego jednorazowość sprawia, że wątpliwa jest możliwość wykorzystania informacji o całkowitych kosztach tego przedsięwzięcia przez podmioty konkurencyjne. Trudno sobie bowiem wyobrazić realizację podobnego przedsięwzięcia przez podmioty świadczące usługi pocztowe i logistyczne na rzecz innego podmiotu niż Skarb Państwa.

A ustawa z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. została uchylona. Polskie ustawodawstwo nie przewiduje zatem obecnie możliwości przeprowadzenia wyborów powszechnych wyłącznie w formie wyborów korespondencyjnych. Dlatego ujawnienie żądanej informacji nie wiązałoby się z negatywnymi skutkami gospodarczymi dla Poczty Polskiej S.A.

Szczególne wątpliwości Rzecznika budzi stwierdzenie MAP, że samo wyrażenie przez Pocztę Polską S.A. intencji zachowania końcowej wartości kontraktu w tajemnicy powinno prowadzić do uznania jej  za objętą tajemnicą przedsiębiorcy. Prowadziłoby to do niemożności uzyskiwania informacji dotyczących wydatkowania środków publicznych przez podmioty prowadzące działalność gospodarczą. W konsekwencji naruszałoby istotę prawa do informacji publicznej.

Organizacja wyborów na Prezydenta RP stanowiła realizację zadania publicznego o istotnym znaczeniu dla ogółu obywateli. Poczta Polska S.A. nie była zaś podmiotem do tego uprawnionym. Zgodnie z Kodeksem wyborczym, podmiotem zobowiązanym do zapewnienia warunków organizacyjno-administracyjnych, finansowych i technicznych wyborów było bowiem Krajowe Biuro Wyborcze.

Z wyroku WSA z 15 września 2020 r. wynika że, wykonując konfekcjonowanie pakietów wyborczych, Poczta Polska S.A. realizowała zadanie publiczne, do którego nie była uprawniona. Nie sposób więc uznać, że całkowity koszt realizacji tego zadania może stanowić informację objętą tajemnicą przedsiębiorcy.

Ponadto decyzja MAP mogła naruszać również art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zgodnie z którym każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii.

VII.6060.32.2020

Dlaczego TK selektywnie publikuje stanowiska uczestników swych postępowań?

Data: 2020-10-19
  • Na stronie internetowej Trybunału Konstytucyjnego nie zamieszczono m.in. stanowisk Sejmu i Prokuratora Generalnego w sprawie konstytucyjności ustawy dotyczącej aborcji, którą TK zbada 22 października
  • Takie selektywne publikowanie stanowisk uczestników postępowań przed TK - co dotyczy także Rzecznika Praw Obywatelskich - jest niepokojącą praktyką 
  • Ogranicza to bowiem konstytucyjne prawo obywateli do informacji publicznej oraz wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji
  • Może też naruszać ustawę o TK, zobowiązującą  do publikacji tych stanowisk

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega niepokojącą praktykę Trybunału Konstytucyjnego, polegającą na selektywnym publikowaniu stanowisk uczestników postępowań toczących się w TK. Są one zamieszczane w sposób arbitralny zarówno w Biuletynie Informacji Publicznej, jak i na Internetowym Portalu Orzeczeń TK.

Nieopublikowane stanowiska najczęściej dotyczą postępowań kluczowych dla praw obywateli i opinii publicznej. Jednym z nich jest  sprawa dotycząca konstytucyjności ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (sygn. akt K 1/20).

W tej sprawie TK wyznaczył rozprawę w pełnym składzie na 22 października 2020 r. Na stronie TK umieszczono tylko wniosek posłów PiS z 19 listopada 2019 r.  - brak zaś stanowisk Sejmu i Prokuratora Generalnego. Posłowie wnoszą o uznanie niekonstytucyjności dopuszczalności aborcji  wobec „dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu".

Z kolei w sprawie wszczętej przez Marszałek Sejmu RP w sprawie konstytucyjności Kodeksu wyborczego (sygn. akt K 6/20) RPO 7 maja 2020 r przedstawił stanowisko w terminie 22 godzin wyznaczonych przez TK. Do dziś - mimo umorzenia sprawy przez TK 26 sierpnia 2020 r. wskutek cofnięcia wniosku - na stronie TK nie zamieszczono ani stanowiska RPO, ani też pisma Marszałek Sejmu o cofnięciu wniosku.

Zgodnie z ustawą 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, akta sprawy rozpoznawanej przed TK są jawne. Obowiązek publikacji wskazanych stanowisk, będących częścią akt sprawy, powinien być realizowany zgodnie z art. 74 ust. 4 pkt 1 ustawy. Według niego dostęp do akt sprawy następuje poprzez publikację dokumentów na stronie internetowej TK, będącej stroną Biuletynu Informacji Publicznej.

Kwestia ta jest szczególnie istotna wobec pandemii, gdy utrudniony jest fizyczny dostęp do akt sprawy. A na problemy związane z takim dostępem RPO do akt postępowania z jego udziałem Rzecznik zwrócił uwagę w wystąpieniu do TK z 13 października 2020 r. (opisanym poniżej).

Publikacja stanowisk w Biuletynie Informacji Publicznej TK bezpośrednio wpływa na poszanowanie szeregu praw i wolności zagwarantowanych obywatelom w Konstytucji.

Jej art. 54 stanowi, że każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. A konstytucyjne prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznej (art. 61) obejmuje m.in. dostęp do dokumentów oraz do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej,  do których zaliczają się sądy i trybunały. Z kolei art. 45 Konstytucji określa generalną zasadę jawności postępowań sądowych. Informacja o przebiegu postępowania przed TK powinna odpowiadać tym  wymogom.

W ocenie Rzecznika informacja o stanowiskach, wydawanych przez uczestników postępowań przed TK - zwłaszcza jeśli chodzi o takie organy państwa,  jak Sejm lub Prokurator Generalny - ma charakter informacji publicznej. Brak informacji o stanowisku obligatoryjnego uczestnika postępowania na stronie Biuletynu Informacji Publicznej TK albo jest zatem informacją o niezajęciu stanowiska (co oznaczałoby naruszenie ustawy o TK przez takiego uczestnika),  albo jest przejawem naruszenia ustawy o TK przez Wysoki Trybunał w zakresie ustawowego obowiązku publikacji stanowisk.

Ze względu na funkcję, jaką TK pełni w demokratycznym państwie prawa, oraz z uwagi na konieczność realizacji prawa obywateli do informacji publicznej, praktyka niepublikowania stanowisk przez TK nie jest uzasadniona prawnie. Stanowi nieproporcjonalne ograniczenie prawa do informacji publicznej oraz wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się wyjaśnienia w tej sprawie do dyrektorki Biura Służby Prawnej TK Anny Zołotar-Wiśniewskiej. Poprosił także o poinformowanie o działaniach podjętych w celu przywrócenia stanu zgodnego z porządkiem prawnym w tym zakresie.

VII.511.46.2020

Międzynarodowy Dzień Prawa do Informacji Publicznej

Data: 2020-09-28

28 września obchodzimy Międzynarodowy Dzień Prawa do Informacji.

Jest to okazja do podkreślenia wagi tego szczególnego uprawnienia obywatelskiego.

Zagwarantowane w art. 61 Konstytucji RP prawo do informacji publicznej jest jednym z podstawowych narzędzi umożlwiających obywatelom budowanie społeczeństwa obywatelskiego i  wywieranie bezpośredniego wpływu na sprawy publiczne. Poinformowany obywatel to świadomy wyborca i skuteczny aktywista. Dlatego też Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą monitoruje sposób poszanowania przez organy państwa zasady jawności i podejmuje działania w sprawach indywidualnych o istotnym znaczeniu dla polepszenia standardów realizacji prawa do informacji publicznej w Polsce.

Kluczową rolę w kształtowaniu się szeroko rozumianego dostępu do informacji publicznej w naszym kraju odgrywa orzecznictwo sądów administracyjnych. W ocenie Rzecznika organy publiczne powinny jednak działać tak, aby skierowanie sprawy na drogę sądową było dla obywatela ostatecznością. Niepokój Rzecznika budzi nieuzasadnione wydawanie decyzji odmownych przez organy centralne, uporczywe wnoszenie skarg kasacyjnych oraz nierespektowanie orzeczeń sądów. Jednocześnie RPO docenia efektywną współpracę z wieloma urzędami w tym zakresie. Działania te dotyczą zarówno praktyki udostępniania informacji publicznej, jak i ustawodawstwa. W tym ostatnim przypadku warto zwrócić uwagę, że m.in. na skutek wystąpień Rzecznika ustawodawca zdecydował się uchylić przepis tzw. spec ustawy COVID-owej, mocą której w czasie pierwszych miesięcy stanu epidemii wprowadzono dla administracji możliwość udostępniania informacji publicznych.

W minionych miesiącach RPO był szczególnie zaangażowany m.in. w następujące sprawy sądowe,  szczególnie istotne z punktu widzenia zasady jawności i dostępu do informacji publicznej:

  • sprawa dotycząca udostępnienia list poparcia sędziów kandydujących do nowo powołanej Krajowej Rady Sądownictwa – Rzecznik przystąpił do jednego z postępowań toczących się w tej sprawie przed WSA w Warszawie, zwracając uwagę, że przepisy ustawy o KRS nie mogą być traktowane jako przepisy szczególne umożliwiające odmowę udzielenia informacji o nazwiskach sędziów popierających kandydatury do KRS. W czerwcu 2019 roku NSA wydał wyrok nakazujący udostępnienie tych informacji. W sprawę zaangażował się Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, wydając postanowienie zabezpieczające zakazujące udostępniania danych osobowych sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. RPO zaskarżył to postanowienie do sądu administracyjnego, wskazując, że prowadzi ono do niewykonania prawomocnego orzeczenia sądowego. Sąd podzielił zdanie Rzecznika uchylając w  styczniu 2020 roku decyzje PUODO, na skutek czego listy zostały udostępnione.

W sprawę został zaangażowany również Trybunał Konstytucyjny. grupa posłów wniosła bowiem wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu ustawy o KRS w rozumieniu pozwalającym na udostępnienie informacji o listach poparcia. Rzecznik przystąpił do postępowania przez TK podnosząc, że wniosek grupy posłów zmierza de facto do kontroli wykładni dokonanej przez sąd, a nie kontroli przepisu. Sprawa ta pokazuje jak uporczywe działanie organów publicznych i nierespektowanie prawomocnych orzeczeń sądowych prowadzi do wydłużenia procesu udostępniania informacji publicznej.

  • sprawa dotycząca wstępu do Sejmu RP podczas protestu osób z niepełnosprawnościami w roku 2018 – Rzecznik przystąpił do postępowania przed WSA w Warszawie ze skargi dziennikarza OKOpress. Rzecznik wskazywał na brak podstawy prawnej zakazu i podkreślał, że prawo dostępu do informacji publicznej obejmuje również prawo wstępu na posiedzenia organów kolegialnych pochodzących z wyboru. Sprawa ta wiąże się również ściśle z realizacją wolności słowa. Wojewódzki Sąd Administracyjny podzielił w tej sprawie zdanie Rzecznika o naruszeniu art. 61 Konstytucji RP.
  • W ostatnim czasie RPO zwrócił się również z prośbą o dopuszczenie do sprawy toczącej się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, która również dotyczy problemu zakazu wstępu na teren Sejmu.

RPO stoi na stanowisku, że dostępność Sejmu dla polskich obywateli ma kluczowe znaczenie dla pełnej realizacji zasady demokratycznego państwa prawa.

  • sprawa odmowy udostępnienia przez TVP S.A. informacji o kosztach produkcji godzącego w prawa osób LGBT progamu „Inwazja” – RPO przystąpił do postępowania przed WSA w Warszawie ze skargi Kampanii Przeciw Homofobii.  W sprawę zaangażowały się również Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego i Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Spór dotyczył tego, czy informacja o kosztach wyprodukowania programu może być utajniona z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa. RPO wraz z organizacjami pozarządowymi wskazywał, że TVP S.A. realizuje zadania publiczne w postaci misji publicznej i wydatkuje środki pochodzące z abonamentu. Nie wykazała ona, w jaki sposób ujawnienie informacji o kosztach poniesionych na wyprodukowanie „Inwazji” mogłoby wpłynąć na jej pozycje rynkową. WSA uchylił decyzję TVP. Wyrok nie jest prawomocny. W ocenie Rzecznika sprawa ta ma kluczowe widzenie z punktu sprawowania społecznej kontroli nad działalnością mediów publicznych
    i sposobem kreowania przez nie debaty publicznej.

Powyższe sprawy sądowe prowadzi Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego
i Europejskiego RPO, który zapewnił także zastępstwo procesowe RPO przed sądami administracyjnymi: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/zesp%C3%B3%C5%82-prawa-konstytucyjnego...

 

 

Raport OBWE z wyborów prezydenckich w Polsce

Data: 2020-09-25
  • Misja Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) przedstawiła 23 września swój raport o wyborach prezydenckich w Polsce w 2020 r.
  • Analizuje nie tylko przebieg samego głosowania, ale kontekst prawny, finansowy i medialny, w jakim obywatele podejmowali decyzje wyborcze
  • Zawiera rekomendacje zmiany prawa i praktyki dotyczącej wyborów

OBWE zauważa, że wybory prezydenckie odbyły się w szczególnych okolicznościach – w czasie pandemii koronawirusa. Z tego powodu zasady przeprowadzania wyborów były zmieniane, co sprawiło, że reguły wyborcze, dotychczas jasne, przestały takie być. Kandydaci byli w stanie prowadzić kampanię bez przeszkód  - podkreśla OBWE. Jednak samą kampanie cechowała nienawistna retoryka, co jeszcze bardziej spolaryzowało opinię publiczną. Nie zapobiegły temu media publiczne – wręcz przeciwnie, były stronnicze i nieobiektywne.

W rekomendacjach OBWE zwraca m.in. uwagę, że zmiany w prawie wyborczym, nawet w nadzwyczajnych sytuacjach, muszą być wprowadzane z odpowiednim wyprzedzeniem, w wyniku otwartej debaty publicznej. Jakikolwiek udział urzędników państwowych w kampanii po stronie jednego z kandydatów należy traktować jako złe wydatkowanie środków publicznych. Tak samo należy traktować faworyzowanie przez media publiczne jednego z kandydatów.

OBWE zwraca uwagę, jak ważne jest doprowadzenie do prawdziwej niezależności mediów publicznych. Służyć temu powinien jasny, konkursowy tryb wyłaniania ich władz a także realna niezależność KRRiT – bo tylko wtedy może ona aktywnie działać na rzecz bezstronności mediów publicznych.  OBWE zwraca też uwagę, jak ważne jest stworzenie niezależnego ciała, które mogłoby rozstrzygania skarg dotyczących nie samego finansowania wyborów.

OBWE stwierdza też, że skargi składane przez wyborców powinny być przeanalizowane tak, by można było dzięki nim poprawić Kodeks Wyborczy.

WSA uchylił odmowę ujawnienia przez TVP kosztów programu „Inwazja”. Wyrok zgodny z wnioskiem RPO

Data: 2020-09-24
  • TVP powinna ujawnić koszty programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią – wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
  • Wyrok jest zgodny z wnioskiem RPO, który przyłączył się do postępowania z wniosku Kampanii Przeciw Homofobii o udostępnienie takiej informacji publicznej
  • Powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”, TVP odmówiła ujawnienia kosztów
  • Wola przedsiębiorcy nie może decydować o utajnieniu informacji, zwłaszcza że chodzi o medium publiczne, dysponujące środkami publicznymi - podkreślał RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie z wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie i skarga KPH

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

W listopadzie 2019 r. KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. W skardze wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla sądu

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgodził się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”. „Celem i skutkiem wyemitowanego przez pozwaną materiału było przedstawienie KPH w jednoznacznie negatywnym, stygmatyzującym i obraźliwym kontekście” – podkreślił sąd.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” jest tajemnicą przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Wnioskowana informacja powinna podlegać udostępnieniu jako informacja o majątku, którym dysponuje ten podmiot.

Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym konstytucyjne  prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Jawność i przejrzystość finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli umożliwiającym społeczną kontrolę. W ocenie RPO zapewnienie poszanowania tej zasady w tej sprawie ma szczególne znaczenie z uwagi na  wzrost wysokości środków przeznaczanych na działalność TVP.

Wyrok WSA

24 września 2020 r. WSA uchylił decyzję odmowną TVP. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że nie była ona należycie uzasadniona. W szczególności TVP nie wykazała, aby żądane informacje miały „istotną wartość gospodarczą”, co uzasadniałoby odmowę ich udostępnienia.   

Wyrok nie jest prawomocny. TVP może złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

VII.6060.11.2020

RPO do ETPCz w sprawie zakazu wstępu do Sejmu dla obywateli

Data: 2020-09-22
  • Europejski Trybunał Praw Człowieka zajmuje się sprawą zakazu wstępu do polskiego Sejmu dla aktywistów
  • Rzecznik wniósł o udział w tym postępowaniu jako strona trzecia
  • Przedstawia argumenty za tym sprawa jest istotna dla praw politycznych w Polsce w szczególności prawa do manifestowania poglądów i dostępu do posiedzeń organów plenarnych

Sprawą niewpuszczania obywateli do budynku parlamentu Rzecznik już się  zajmował: interweniował u Marszałka Sejmu a w sierpniu 2018 r. przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie ze skargi dziennikarza na odmowę wydania jednorazowej karty prasowej umożliwiającej wstęp do Sejmu w trakcie posiedzenia i protestu osób z niepełnosprawnościami. 

W ocenie Rzecznika doszło tu do naruszenia szeregu konstytucyjnych praw i wolności. Przede wszystkim ograniczone zostało prawo wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP) oraz wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji). dlatego uważa, że wyrok ETPC będzie miał istotne znaczenie dla poszanowania praw i wolności w Polsce.

Sprawa zakomunikowana Polsce przez ETPCz dotyczy nie dziennikarza ale dwojga aktywistów, którzy w 2017 r. wzięli udział w pokojowej demonstracji na terenie Sejmu w sprawie niezależności sądów. Mieli baner „Brońcie niezależności (a nie niezależnych) sądów”. Zostali wyprowadzeni siłą przez Straż Marszałkowską, a następnie otrzymali pismo Komendanta Straży Marszałkowskiej informujące ich o rocznym zawieszeniu prawa wstępu do budynków sejmowych. Zaskarżyli je oni do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Przegrali nie tylko przed WSA, ale i przed NSA.

Kolejnym krokiem było skierowanie sprawy do ETPCz – w 2019 r. Trybunał podjął sprawę i w lipcu 2020 r. zakomunikował ją polskim władzom. Zapytał o naruszenia prawa do swobody wypowiedzi oraz prawa do pokojowych zgromadzeń.

RPO uważa, że wyrok ETPC będzie miał istotne znaczenie dla poszanowania praw i wolności w Polsce. Dlatego 21 września 2020 r. zwrócił się do Trybunału o przyjęcie argumentów RPO jako „strony trzeciej”. W piśmie zastępca RPO) Stanisław Trociuk podkreśla, że od rozstrzygnięcia ETPCz zależy funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i to, jak obywatele będą mogli brać udział w debacie publicznej. Podkreśla, że choć Trybunał ma rozważyć indywidualną skargę, to dotyczy ona problemu bynajmniej nie indywidualnego – boryka się z nim wielu Polaków.


VII.6060.57.2020

 

Z urzędu. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem

Data: 2020-09-09
  • To nie jest urzędowy raport z działań RPO podejmowanych w czasie pięcioletniej kadencji. To sprawozdanie dla obywatelek i obywateli oraz dla organizacji pozarządowych, które wysunęły w 2015 r. kandydaturę Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • To nie były zwykłe czasy, zwykła kadencja – ale i sama instytucja RPO nigdy nie była też zwyczajna. Od 30 lat analizuje ona skargi od ludzi. Pamięta więcej niż jedną kadencję, widzi dalej, niż do najbliższych wyborów.
  • Postanowiłyśmy pokazać, jak dziś wyglądają prawa i wolności obywateli w Polsce – ze szczególnej perspektywy ponad 270 tys. wniosków, jakie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu pięciu lat, 150 tys. rozmów telefonicznych prowadzonych przez prawników Biura, jak również setek spotkań RPO Adama Bodnara. 
  • W wielu uczestniczyłyśmy – zwłaszcza na szlaku spotkań regionalnych RPO w całej Polsce, którą przemierzałyśmy wraz z Adamem Bodnarem w ośmioosobowym busiku - piszą autorki: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz.

Tekst ten zaczął powstawać na początku 2020 r. Rzecznik praw obywatelskich planował rozliczenie się z kadencji, która kończyła się 8 września 2020 r. Kończyłyśmy pracę na  w środku pandemii i kampanii wyborczej, w rzeczywistości, którą kilka miesięcy wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Okoliczności sprawiły, że podsumowanie VII kadencji przyjęło właśnie taką formę.

Tworzyłyśmy ten raport korzystając z wiedzy członkiń i członków komisji ekspertów i rad społecznych oraz naszych koleżanek i kolegów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – wybitnych prawników i praktyków praw człowieka. Dzięki nim to, co ludzie opowiadają, zamienia się w historię naszego kraju, a indywidualne problemy i krzywdy – w opowieść o prawach i wolnościach konstytucyjnych. A więc w coś, co nas łączy, czyniąc naszą wspólną sprawą.

Nasz raport nie jest raportem urzędowym nie tylko ze względu na nieprawniczy język, ale dlatego, że nie chciałyśmy w nim uciec od tej naszej własnej perspektywy.

Należymy do trzech pokoleń kobiet,  dla każdej z nas doświadczenie pracy w Biurze RPO w ostatnich latach było więc inne – ale równie przejmujące i ważne. Dosyć szybko zresztą uzgodniłyśmy, że mimo oczywistych różnic w perspektywie łączą nas dwie rzeczy:

  • zachwyt dla tego, co ludzie w Polsce potrafią robić, jak zmieniają świat. Bardzo chcemy, by i Czytelnik się o tym dowiedział. Bo właśnie tu, gdzie spotykają się aktywni obywatele i eksperci, którzy znają znaczenie szczegółów i rozumieją, jak przekładają się one na ludzkie życie – tu można zrobić najwięcej;
  • przekonanie, że za wiele jest w naszym kraju zapomnianej krzywdy, samotnych dramatów przeżywanych ze świadomością, że to nikogo nie interesuje. Tego nie można tak zostawić.

Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk, Aneta Kosz

(fragment wstępu)

Czy rzeczywiście umowa rządu z LOTem w sprawie akcji #LOT do domu nie podlega udostępnieniu?

Data: 2020-08-11
  • Do RPO zwróciła się pani, której Centrum Informacyjne Rządu odmówiło udostępnienia umowy zawartej pomiędzy Rządem RP oraz LOT-em, na mocy której zorganizowana była akcja LOT do domu.
  • Zdaniem RPO działanie Centrum Informacyjnego Rządu budzi wątpliwości.

Wątpliwości Rzecznika budzi to, czy w niniejszej sprawie faktycznie zaistniały przesłanki do odmowy udostępnienia informacji publicznej, jaką stanowi umowa cywilnoprawna finansowana ze środków publicznych i zawierana przez podmiot realizujący zadania publiczne (zob. wyrok NSA z dnia 16 listopada 2017 r., sygn. akt I OSK 56/16; wyrok NSA z dnia 2 marca 2018 r., sygn. akt I OSK 2245/17; wyrok NSA z dnia 12 września 2019 r., sygn. akt I OSK 2850/17).

CIR nie wzywał Wnioskodawczyni do wykazania szczególnego interesu prawnego, co oznacza, że nie zakwalifikował wnioskowanej informacji jako informacji przetworzonej w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2020 r., poz. 1429 ze zm., dalej jako: u.d.i.p.). Ewentualnych przesłanek odmowy udostępnienia informacji publicznej w niniejszej sprawie należy się więc doszukiwać w art. 5 ust. 2 u.d.i.p. Nie wydaje się, aby umowa stanowiąca przedmiot wniosku mogła zawierać informacje dotyczące prywatności osoby fizycznej. Stąd też uznano, że prawdopodobnie przyczyną odmowy udostępnienia informacji publicznej w niniejszej sprawie miała być konieczność ochrony tajemnicy przedsiębiorcy.

W doktrynie przyjmuje się, że poprzez tajemnicę przedsiębiorcy określoną w art. 5 ust. 2 u.d.i.p. należy rozumieć tajemnicę przedsiębiorstwa określoną w art. 11 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. z 2019 r., poz. 1010 ze zm.). Zgodnie z treścią tego przepisu przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności. W orzecznictwie sądów administracyjnych wskazuje się, że aby dana tajemnica przedsiębiorstwa podlegała ochronie na podstawie wskazanego wyżej musi zostać spełniona zarówno przesłanka formalna, jak też przesłanka materialna.

Przez pierwszą z nich rozumie się wykazanie, iż przedsiębiorca podjął działania w celu zachowania poufności tych informacji. Poufność danych musi więc być wyraźnie lub w sposób dorozumiany zamanifestowana przez samego przedsiębiorcę. Wskazuje się, że wola objęcia określonych danych klauzulą poufności nie musi być wyrażona w sposób sformalizowany, a ocena działań przedsiębiorcy w konkretnych sprawach nie może być oderwana od celu, któremu działania te mają służyć, tj. od zachowania poufności określonych informacji. Realizacja elementu formalnego tajemnicy przedsiębiorcy powinna mieć zatem charakter proporcjonalny do okoliczności. Druga przesłanka wiąże się bezpośrednio z samym przedmiotem ochrony przed ujawnieniem i oznacza, że aby określone informacje mogły zostać objęte tajemnicą przedsiębiorcy muszą one, ze swojej istoty, dotyczyć kwestii, których ujawnienie obiektywnie mogłoby negatywnie wpłynąć na sytuację przedsiębiorcy (informacje takie muszą mieć choćby minimalną wartość) z wyłączeniem informacji, których upublicznienie wynika np. z przepisów prawa (zob. wyrok NSA z dnia 10 stycznia 2014 r., sygn. akt I OSK 2112/13). Konieczne jest więc wykazanie, że dana informacja posiada wartość gospodarczą.

W niniejszej sprawie należy zwrócić uwagę, że jedynym podmiotem zaangażowanym w akcję #LotDoDomu były Polskie Linie Lotnicze LOT będące państwowym przewoźnikiem. Ich właścicielem jest Polska Grupa Lotnicza, w której 100 % udziałów posiada Skarb Państwa. Sama akcja odbyła się w warunkach szczególnych, niezwiązanych z normalną rywalizacją podmiotów na rynku lotniczym. Nie można uznać, że informacje zawarte w umowie mogłyby zostać wykorzystane przez podmioty konkurencyjne, a tym samym miały wartość gospodarczą. Należy podkreślić, że akcja dotycząca organizacji lotów repatriacyjnych miała istotne znaczenie z punktu widzenia realizacji zadań państwa. Stąd też z punktu widzenia zasady jawności za kluczowe należy uznać ujawnienie informacji dotyczących sposobu przeprowadzenia tej akcji. W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie wnioskowana informacja powinna zostać udostępniona niezwłocznie w drodze czynności materialno-technicznej, bez wzywania Wnioskodawczyni do uzupełnienia braków formalnych wniosku.

Dlatego Biuro RPO prosi dyrektora Centrum Informacyjnego Rządu Tomasza Matynia o pisemne wyjaśnienia, jak wykorzystał informacje prawne, jakie otrzymał do Rzecznika.

VII.531.53.2020

Ujawnić koszty programu TVP pt. „Inwazja”. RPO przyłączył się do sprawy o udostępnienie informacji publicznej

Data: 2020-06-29
  • Powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”, TVP odmówiła ujawnienia kosztów programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią
  • Wobec odmowy Kampania Przeciw Homofobii wniosła, aby sąd administracyjny nakazał udostępnienie takiej informacji publicznej
  • Wola przedsiębiorcy nie może decydować o utajnieniu informacji, zwłaszcza że chodzi o medium publiczne, dysponujące środkami publicznymi –  podkreśla RPO
  • A jawność finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli, umożliwiającym społeczną kontrolę; jest to szczególnie ważne wobec wzrostu wysokości środków dla TVP

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie z wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

W listopadzie 2019 r. KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. W skardze wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla sądu

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgadza się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał w tym postanowieniu m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”. „Celem i skutkiem wyemitowanego przez pozwaną materiału było przedstawienie KPH w jednoznacznie negatywnym, stygmatyzującym i obraźliwym kontekście” – podkreślił sąd, według którego  wszystko to uprawdopodobnia, że naruszono dobra osobiste KPH.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Wnioskowana informacja powinna podlegać udostępnieniu jako informacja o majątku, którym dysponuje ten podmiot.

Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym konstytucyjne  prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Jawność i przejrzystość finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli umożliwiającym społeczną kontrolę. W ocenie RPO zapewnienie poszanowania tej zasady w tej sprawie ma szczególne znaczenie z uwagi na  wzrost wysokości środków przeznaczanych na działalność TVP.

VII.6060.11.2020

Koronawirus. Adam Bodnar: zdalne obrady samorządów naruszają konstytucyjną zasadę jawności

Data: 2020-06-12
  • W związku z epidemią samorządy częściowo obradują zdalnie. Obywatele nie mogą z tego powodu na bieżąco śledzić ich prac
  • Jest to sprzeczne z konstytucyjną zasadą jawnego działania samorządów
  • RPO interweniuje w tej sprawie w MSWiA; zwrócił się także do Związku Miast Polskich

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi obywateli na ograniczanie jawności działania organów samorządu terytorialnego w ramach odbywania przez nie obrad i sesji zdalnie w związku z epidemią koronawirusa. Z ustaleń BRPO wynika, że obrady z wykorzystaniem środków komunikacji na odległość odbywają się niekiedy w sposób wyłączający możliwość udziału obywateli. Drugim problemem jest rozszerzanie w aktach prawa miejscowego możliwości odbywania obrad i sesji w sposób zdalny na sytuacje niezwiązane z obowiązującym stanem zagrożenia epidemicznego - mimo braku odpowiedniego upoważnienia w ustawie o przeciwdziałaniu COVID-19.

Co prawda specustawy „koronawirusowe” przewidują, że w trakcie epidemii organy jednostek samorządu terytorialnego mogą zwoływać i odbywać obrady, sesje, posiedzenia, zgromadzenia, a także podejmować rozstrzygnięcia, w tym uchwały, z wykorzystaniem środków porozumiewania się na odległość lub korespondencyjnie. W praktyce może to ograniczać jawność ich działania i partycypację obywateli w działaniu samorządów.

RPO podkreśla, że zdalny tryb działania organów administracji samorządowej podczas epidemii nie może wpływać na zasadę jawności, w związku z czym nie powinien być on stosowany w sposób wyłączający możliwość udziału obywateli w obradach.

Jawność działania samorządów leży u podstawy ich funkcjonowania, jest chroniona zarówno przez ustawy, jak i Konstytucję (art. 61). Jej ograniczenie jest co prawda możliwe, ale tylko z ważnych, konstytucyjnych powodów (np. potrzeba ochrony porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa).

Rzecznik rozumie potrzebę wprowadzania ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem epidemii, lecz wyraźne pominięcie przez ustawodawcę przesłanki ochrony zdrowia publicznego w art. 61 Konstytucji, a także fakt, że w obecnym stanie zaawansowania technologicznego istnieją środki umożliwiające zorganizowania zdalnego dostępu obywateli do obrad organów kolegialnych władzy publicznej, każe uznać, że ich odbywanie w trybie zdalnym w sposób wyłączający możliwość udziału obywateli stanowi istotne naruszenie konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

RPO wystąpił do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego o stanowisko i ocenę działania samorządów. Zwrócił się także do Związku Miast Polskich z prośbą o poświęcenie uwagi tej problematyce oraz prowadzenie dialogu społecznego z działaczami samorządowymi w tej kwestii.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 25 września 2020 r.) 

(...) Z treści wystąpienia Pana Rzecznika wynika, że opisywany problem ograniczania obywatelom dostępu do obrad organów stanowiących w głównej mierze ma swoje źródło w praktyce stosowania przepisów ustawowych przez samorządy. Zdalny tryb obradowania stwarza bowiem techniczną możliwość zdalnego dostępu obywatelom do obrad organów stanowiących lub wykorzystanie trybu „hybrydowego” łączącego fizyczną obecność radnych lub obywateli w sali obrad z wykorzystaniem instrumentów komunikowania się na odległość.

Trzeba przy tym podkreślić, że organy nadzoru nad samorządem terytorialnym mają ograniczony ustawą dostępny katalog instrumentów nadzoru, który daje nikłe możliwości korygowania praktyki działania organów jednostek samorządu terytorialnego. O ile zatem Pan Rzecznik w ramach swojej działalności ma styczność z tego rodzaju przypadkami, to realizując ustawowe kompetencje może bezpośrednio występować do organów samorządu terytorialnego, które w Pana ocenie naruszają prawa obywatelskie przez faktyczne działania.

W dalszej kolejności Pan Rzecznik jako organ powołany do stania na straży konstytucyjnych praw i wolności może rozważyć wystąpienie do organów nadzoru w celu oceny, czy w danym przypadku nie występują przesłanki do zainicjowania personalnych środków nadzoru (vide np.: art. 96 ustawy o samorządzie gminnym – rozwiązanie rady gminy lub odwołanie wójta burmistrza, prezydenta miasta).  

(...) Z pisma Pana Rzecznika wynika, że wojewodowie badają legalność zmian dokonywanych w statutach jednostek samorządu terytorialnego m.in. w zakresie rozwiązań umożliwiających zdalne prowadzenie obrad przez ich organy i w przypadku stwierdzenia naruszeń przepisów obowiązującego prawa korzystają ze środków nadzorczych. Jednocześnie w sytuacji, gdy działanie organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego może wskazywać na ograniczenie jawności przy prowadzeniu sesji, istnieje możliwość sygnalizacji takiej okoliczności organowi nadzoru. Mogą to czynić zarówno obywatele, jak również Pan Rzecznik.  

Ponadto, na podstawie art. 101 ustawy o samorządzie gminnym, każdy, którego zdaniem jego interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone uchwałą lub zarządzeniem, podjętymi przez organ gminy  w sprawie (analogiczne uprawnienie dotyczy uchwał i zarządzeń podejmowanych przez organy powiatu  i organy samorządu województwa) z zakresu administracji publicznej, może zaskarżyć uchwałę lub zarządzenie do sądu administracyjnego.   

(całość odpowiedzi MSWiA w załączniku poniżej)

VII.6060.21.2020

Wsparcie UE w walce ze skutkami epidemii będzie uzależnione od poszanowania wartości UE. Pismo Rzecznika do premiera

Data: 2020-06-09
  • RPO z nadzieją patrzy na środki przygotowywane w ramach Unii Europejskiej dla przeciwdziałania negatywnym skutkom społecznym i gospodarczym epidemii
  • Władze pomijają jednak kryteria uczestnictwa państw członkowskich w unijnym planie odbudowy
  • Brak ich spełnienia może bowiem prowadzić do znaczącego ograniczenia dostępu do środków finansowych i możliwości ich wykorzystania przez nasz kraj
  • A kryteria te dotyczą wymogów praworządności oraz realizacji strategii „Europejskiego Zielonego Ładu”

Rzecznik Praw Obywatelskich 21 maja 2020 r. zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o wyjaśnienie nierzetelnych informacji w odniesieniu do działań podejmowanych przez Unię Europejską na rzecz zwalczania epidemii koronawirusa i jej skutków.

Wskazał, że sytuacji epidemicznej nie powinno się wykorzystywać jako pretekstu do niewywiązywania się z zobowiązań członkowskich w zakresie ochrony rządów prawa, a tym bardziej krytykować Unię za dopominanie się ich przestrzegania. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów niezmiennie pozostają wymogami unijnego prawa.

W obszernym piśmie RPO przedstawił działania Unii w ostatnich czasach, a także przypominał, że Polska często za późno włączała się do pomocowych projektów Unii, dlatego z nich nie korzystała. RPO opisywał, jakie Unia ma kompetencje, zwracając uwagę, jak szkodliwe jest dla Polaków przekazywanie nieprawdziwych informacji na ten temat.

Odpowiedź MSZ i polemika RPO

27 maja RPO odpowiedział wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Pisał min.: „Postawiony przez Pana zarzut budzi jednak ogromne zdumienie w oczach obywateli śledzących wydarzenia wokół walki z pandemią C0VID-19. O ile bowiem podawanie nieprawdziwych informacji na temat reakcji UE i jej instytucji rzeczywiście zasługiwałoby na krytykę - o tyle w sytuacji, w której sama Przewodnicząca Komisji Europejskiej przyznała, że >>Europa dała się początkowo zaskoczyć<<, oraz że >>skutki tego falstartu nadal się za nami ciągną<<, tego rodzaju informacje trudno racjonalnie uznać za nierzetelne”.

Według wiceministra działanie RPO musi zostać ocenione jednoznacznie negatywnie, jako działanie w złej wierze.

Adam Bodnar odpisał mu, że taka ocena wynika po prostu z braku wiedzy.

Zagrożenia dostępu do pomocy UE dla Polski  

W kolejnym piśmie z 8 czerwca 2020 r. - w oczekiwaniu na pełną odpowiedź na wystąpienie z 21 maja – RPO podziękował premierowi Mateuszowi Morawieckiemu za docenienie kroków podejmowanych przez Unię dla przeciwdziałania negatywnym następstwom społecznym i gospodarczym pandemii i przywrócenia gospodarki europejskiej na ścieżkę wzrostu.

Unijny plan odbudowy dla Europy (Recovery Plan for Europe) w wysokości 750 mld euro, o którym premier mówił na konferencji prasowej z prezydentem RP 28 maja oraz podczas wizyty na Mierzei Wiślanej 30 maja daje nadzieję, że właściwe, pełne wykorzystanie instrumentów pomocy i środków finansowych dostępnych w ramach unijnego planu ograniczy negatywne konsekwencje kryzysu gospodarczego dla Polski.

Prezydent i premier odwoływali się do solidarności europejskiej i mówili o potrzebie nowych mechanizmów finansowych ze strony Unii. - W pełni podzielam te poglądy, jak również z nadzieją patrzę na środki przygotowywane w ramach Unii Europejskiej jako kluczowe dla przeciwdziałania negatywnym skutkom społecznym i gospodarczym trwającej epidemii. Pan Prezydent i Pan Premier słusznie podkreślali znaczenie programu przedstawionego przez Komisję Europejską dla naszego kraju – wskazał Adam Bodnar.

Zarazem zwrócił uwagę, że przedstawiona publicznie informacja była niepełna i niedokładna, nie odpowiada zatem kryteriom rzetelności. Nie uwzględniała zasadniczych warunków kryteriów uczestnictwa państw członkowskich w unijnym planie odbudowy. Niepokojące jest, że brak ich spełnienia może prowadzić do znaczącego ograniczenia dostępu do środków finansowych i możliwości ich wykorzystania przez nasz kraj. Dotyczy to wymogów praworządności oraz realizacji strategii „Europejskiego Zielonego Ładu”.

Wykorzystanie środków unijnych zostanie bowiem uzależnione od poszanowania praw podstawowych i wartości Unii. W ramach unijnej procedury ustawodawczej trwają prace legislacyjne nad rozporządzeniem w sprawie ochrony budżetu UE przed ogólnymi brakami w zakresie praworządności. Uzależnienie wypłacania środków unijnych od przestrzegania zasady rządów prawa będzie najpewniej dotyczyć obu filarów walki ze skutkami epidemii: planu odbudowy dla Europy oraz budżetu Unii na lata 2021–2027. Może zatem na szereg lat istotnie ograniczyć dostępne dla naszego kraju środki.

Rzecznik przypomina, że w ostatnich tygodniach skierował do premiera, członków rządu oraz innych organów liczne wystąpienia wskazujące na naruszenia konstytucyjnych praw jednostki w związku ze zwalczaniem epidemii. Wskazywał na brak właściwego ustawowego umocowania dla niektórych zarządzonych ograniczeń i nieproporcjonalność podejmowanych działań.

- Oceniam, że wycofywanie się rządu z wielu wyłączeń i restrykcji, mimo liczby zakażeń utrzymującej się na zbliżonym poziomie, wskazuje że wiele z nich było wprowadzonych bez właściwej analizy ich zasadności. W moim Biurze powstał raport na temat naruszeń praw i wolności obywatelskich w czasie pandemii, który został już przekazany na ręce Pana Premiera – dodał Adam Bodnar.

Sytuacja epidemiczna znacząco zwiększyła zagrożenie dla przestrzegania praw i wolności człowieka i obywatela. Jednak ze stanem naruszania praworządności w Polsce przez organy władzy publicznej mamy do czynienia od kilku lat. Dotyczą one niekonstytucyjnych zmian w Trybunale Konstytucyjnym, Krajowej Radzie Sądownictwa, Sądzie Najwyższym, oraz sądach powszechnych. Obejmują przypadki procedowania ustaw z naruszeniem standardów procesu legislacyjnego, wyłączenia rzeczywistej kontroli konstytucyjności prawa, sytuacje braku podporządkowania się władz krajowych orzeczeniom sądowym.

Z końcem kwietnia wszczęto  następne postępowanie obejmujące tzw. ustawę represyjną, w sposób jaskrawy sprzeczną z prawem Unii. W Radzie Unii Europejskiej trwa wciąż postępowanie przeciwko Polsce w ramach mechanizmu ochrony wartości na podstawie art. 7 Traktatu o UE. W Parlamencie Europejskim debatowano nad bardzo krytycznym sprawozdaniem dotyczącym stanu praworządności w Polsce. Wnioski z tej dyskusji implikują podjęcie przez Komisję i Radę UE wzmożonych kroków wobec naszego kraju.

Plan odbudowy przedstawiony przez Komisję Europejską połączony został jednocześnie z realizacją unijnej strategii „Europejskiego Zielonego Ładu”. Proponowane instrumenty i środki finansowe służyć mają ekologicznej transformacji gospodarki europejskiej i walce ze zmianami klimatycznymi.

- W świetle obowiązków władz krajowych w zakresie ochrony środowiska i zapewnienia bezpieczeństwa ekologicznego wynikających z art. 74 Konstytucji niepokoi mnie, że podczas grudniowego posiedzenia Rady Europejskiej Polska była jedynym członkiem Unii, który nie przyjął zobowiązania do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Może to mieć negatywny wpływ na rzeczywistą wysokość środków finansowych możliwych do uzyskania dla naszego kraju – podkreśla Adam Bodnar.

Na wspólnej konferencji prasowej prezydent i premier poziom finansowania wskazywany dla Polski w ramach unijnego planu odbudowy przypisywali swoim staraniom, wymianie listów i trudnym negocjacjom. Rzecznik nie odbiera zasług wynikających z uczestnictwa w organach międzyrządowych UE oraz utrzymywania dwu- i wielostronnych kontaktów politycznych w Europie.

Jednocześnie RPO wskazuje jednak, że o wysokości pomocy dla poszczególnych państw zadecydował model ekonometryczny, który ma zapewnić by skala pomocy dostosowana była do potrzeb poszczególnych państw według obiektywnych kryteriów. Przygotowując program, Komisja Europejska brała pod uwagę przede wszystkim wpływ koronawirusa na skalę spadku Produktu Krajowego Brutto wynikającego z wybuchu epidemii, w odniesieniu do prognoz wskaźników gospodarczych sprzed pandemii. Polska mimo początkowo płytkiej recesji w skali UE, wypada niekorzystnie w zestawieniu z innymi krajami członkowskimi, tracąc znacznie swoją dynamikę rozwojową w porównaniu do przewidywań sprzed wybuchu choroby.

Adam Bodnar zwrócił się do premiera o wzięcie pod uwagę tego stanowiska oraz o większą dokładność w informowaniu o instrumentach wsparcia ze strony Unii w walce ze skutkami epidemii.

Przekazanie rzetelnych informacji obejmuje bowiem również wskazanie zagrożeń w dostępie do środków unijnych. A właściwa realizacja prawa obywateli do otrzymywania rzetelnych informacji od władz, gwarantowana przez art. 54 i 61 Konstytucji, wymaga informacji pełnej, aktualnej i prawdziwej. Obowiązek jej przekazywania należy do podstawowych powinności organów administracji publicznej.

VII.7010.2.2020

Koronawirus. W okresie epidemii informacje dla obywateli w BIP urzędów miast i gmin muszą być jak najbardziej aktualne

Data: 2020-06-08
  • W stanie epidemii dostęp obywateli do urzędów miast i gmin jest ograniczony  
  • Dlatego szczególnie ważne jest, aby informacje zamieszczane w Biuletynach Informacji Publicznej były jak najbardziej aktualne
  • Dotyczy to w szczególności informacji o możliwości komunikacji z urzędem telefonicznie lub online

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają wnioski obywateli dotyczące problemu z dostępem do aktualnych informacji o władzach, strukturze oraz danych kontaktowych zamieszczanych przez jednostki samorządu terytorialnego w Biuletynach Informacji Publicznej.

Został on  stworzony w celu powszechnego udostępniania informacji publicznej, a tym samym zagwarantowania obywatelom realizacji ich konstytucyjnego prawa do informacji publicznej zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji.

W stanie epidemii dostęp obywateli do urzędów miast i gmin jest ograniczony. Wynika to zarówno z wprowadzonych ograniczeń funkcjonowania (przyjmowanie interesantów, zmiana godzin urzędowania), jak i ze zmian, które wpływają na życie obywateli (praca  zdalna, edukacja online, ograniczenie funkcjonowania żłobków czy przedszkoli, ograniczenia przemieszczania się).

Wielu obywateli, zwłaszcza osoby starsze i w grupie wysokiego ryzyka, może obawiać się wizyty w urzędzie w związku z wyższym prawdopodobieństwem zakażenia.

- Dlatego też kluczowym jest by w obecnym okresie informacje zamieszczane w Biuletynach Informacji Publicznej były jak najbardziej aktualne. Dotyczy to w szczególności informacji o możliwości komunikacji z organem telefonicznie lub online – napisał Adam Bodnar do Zygmunta Frankiewicza, prezesa Zarządu Związku Miast Polskich.

6060.34.2020

RPO odpowiada wiceministrowi spraw zagranicznych w sprawie tego, co rząd mówi o Unii Europejskiej

Data: 2020-06-04
  • W obszernym wystąpieniu do premiera RPO poprosił o wyjaśnienie nierzetelnych informacji w odniesieniu do działań podejmowanych przez Unię Europejską na rzecz zwalczania epidemii koronawirusa i jej skutków.
  • 27 maja odpowiedział mu wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. „Stawia Pan polskiemu rządowi poważny zarzut. Twierdzi Pan, że krytyka niewłaściwej, zbyt mało ambitnej, czy spóźnionej reakcji instytucji Unii Europejskiej na pandemię C0VID-19 jest w swej istocie (m.in. z uwagi na szereg regulacji traktatowych) >>nieprawdziwa<< i >>nierzetelna<<, a także że >>podważa zaufanie mieszkańców naszego kraju do Unii i jej instytucji<<. Postawiony przez Pana zarzut budzi jednak ogromne zdumienie w oczach obywateli śledzących wydarzenia wokół walki z pandemią C0VID-19. O ile bowiem podawanie nieprawdziwych informacji na temat reakcji UE i jej instytucji rzeczywiście zasługiwałoby na krytykę - o tyle w sytuacji, w której sama Przewodnicząca Komisji Europejskiej przyznała, że >>Europa dała się początkowo zaskoczyć<<, oraz że >>skutki tego falstartu nadal się za nami ciągną<<, tego rodzaju informacje trudno racjonalnie uznać za nierzetelne”.
  • Wiceminister Jabłoński napisał też do RPO: pańskie działanie musi zostać ocenione jednoznacznie negatywnie, jako działanie w złej wierze.
  • RPO sądzi, że taka ocena wynika po prostu z braku wiedzy.

- Niezależnie od tego, że aktywność RPO w sferze publicznej nazywa Pan „działaniem w złej wierze” (czy mamy tu do czynienia z oficjalnym stanowiskiem MSZ?), doceniam wkład pracy, jaki Pan włożył w analizę ustawy o RPO i wynikających z niej obowiązków Rzecznika. Godne podkreślenia wydają się również Pańskie odniesienia do Konstytucji – odpowiada na to Adam Bodnar.

Jednocześnie pragnę uprzejmie Pana Ministra poinformować, że wskazane w Pana korespondencji wnioski z tej analizy, jak również dobrane przykłady z działalności RPO, wskazują na poważny brak wiedzy o stanie faktycznym. Aby to dostrzec, wystarczy uważna lektura corocznych sprawozdań składanych przez RPO przed Sejmem i Senatem (są one dostępne na stronie internetowej Biura RPO). Gorąco je polecam, bowiem zawierają one wiedzę kompletną – pokazują stan prawny, ilustrują działania i inicjatywy Rzecznika, są opatrzone komentarzem oraz odpowiednią dokumentacją statystyczną. Dotyczy to każdego roku w 5-letniej kadencji RPO. Dlatego jestem przekonany, ze ich lektura mogłaby zasadniczo wpłynąć na stan wiedzy i poglądy Pana Ministra.

W sytuacji obecnej, trudno mi się ustosunkowywać do zagadnień szczegółowych poruszonych w liście Pana Ministra. Tym bardziej, że zawiera on wiele emocji i ocen politycznych. Ale jeśli Pan Minister podtrzyma swoje zainteresowanie działalnością RPO i pokusi się o wskazaną lekturę, gotów jestem się z Panem spotkać i omówić różniące nas kwestie, a być może wyjaśnić nieporozumienia – pisze Adam Bodnar.

VII.7010.2.2020

Premier nie wie, ile kosztował wydruk kart wyborczych. KPRM odpowiada RPO

Data: 2020-05-28
  • Premier wydał polecenia organizacji wyborów korespondencyjnych na podstawie specustawy „kowidowej”, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa w czasie głosowania w lokalach wyborczych
  • Za podpisywanie samych umów o druk i konfekcjonowanie kart odpowiadali jednak ministrowie: Jacek Sasin i Mariusz Kamiński
  • RPO otrzymał odpowiedź szefa Kancelarii Premiera min. Michała Dworczyka na pytanie z 11 maja o wydatki publiczne związane z organizacją wyborów 10 maja. Wybory te się nie odbyły

- Prezes Rady Ministrów wydał decyzje polecające Poczcie Polskiej S.A. oraz Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A. realizację działań w zakresie przeciwdziałania C0V1D-19 na podstawie art. 11 ust. 2, w związku z art. 11 ust. 2a, ust. 3 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem C0VID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz w związku z art. 104 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego – wyjaśnił min. Dworczyk.

Wydane przez Prezesa Rady Ministrów decyzje miały na celu zapobieżenie rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2 w wyniku gromadzenia się ludzi w dużych grupach w następstwie realizacji przez nich czynnego prawa do głosowania w wyborach prezydenckich w formie wizyty w lokalu wyborczym. Prezes Rady Ministrów nie wydawał innych decyzji w sprawie.

Premier polecił Poczcie realizację działań zmierzających do przygotowania przeprowadzenia wyborów Prezydenta RP w 2020 r. w trybie korespondencyjnym a PWPW – wydrukowanie kart i instrukcji głosowania. Jednak każdorazowo premier wyznaczał ministrów (Aktywów Państwowych i Spraw Wewnętrznych i Administracji) jako odpowiedzialnych za zawarcie umów ze spółkami. Finansowanie realizacji poleceń miało nastąpić z części budżetowych, których dysponentami są odpowiednio ww. ministrowie, zgodnie z zawartymi umowami.

VII.6060.26.2020

RPO interweniuje w MAP ws informacji publicznej o kosztach druku pakietów wyborczych w wyborach planowanych na 10 maja

Data: 2020-05-28
  • Obywatel poskarżył się do RPO, że Ministerstwo Aktywów Państwowych bez uzasadnienia opóźnia przekazanie my informacji o kosztach druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych a udostępnienia umów zawartych w związku z tym.
  • Obywatel zwrócił się o te informacje w trybie przewidzianym przez ustawę o dostępie do informacji publicznej, powinien otrzymać odpowiedź w ciągu 14 dni, został jednak powiadomiony przez Departament Komunikacji MAP, że odpowiedź zostanie udzielona „niezwłocznie, nie później niż do dnia 11 lipca 2020 r.”.

RPO przypomina Ministerstwu Aktywów Państwowych, że stanowiąca przedmiot niniejszej sprawy informacja o kosztach druku pakietów wyborczych ma szczególnie istotne znaczenie dla opinii publicznej z uwagi na kluczowy charakter wyborów prezydenckich dla funkcjonowania państwa.

Rzecznik od samego początku prac legislacyjnych nad ustawą z dnia 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. (Dz. U. poz. 827) podnosił wątpliwości dotyczące wydatkowania środków publicznych na organizację wyborów korespondencyjnych bez wyraźnej podstawy ustawowej.

Zwracał też uwagę w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów z dnia 11 maja 2020 r., że z uwagi na fakt, że wybory prezydenckie nie zostały przeprowadzone w dniu 10 maja 2020 r., konieczne jest zapewnienie opinii publicznej możliwości oceny gospodarności poniesionych dotychczas wydatków ze środków publicznych.

Czternastodniowy termin na udostępnienie informacji wskazany ustawie o dostępie do informacji publicznej  ma charakter instrukcyjny, a informacja co do zasady powinna być udostępniona bez zbędnej zwłoki. Rzecznik podziela wątpliwości Wnioskodawcy, czy udzielenie odpowiedzi na jednoznaczne pytanie o koszt druku papierów wyborczych, rzeczywiście wymaga analizy dokumentów i wydłużenia terminu na udzielenie informacji. Podkreślić należy, że podmiot udostępniający informację publiczną nie może w sposób dowolny uzasadniać niedotrzymania terminu określonego. W grę mogą wchodzić jedynie takie powody, które są bezpośrednio związane z opóźnieniem w udostępnieniu konkretnej informacji publicznej. Lakoniczne stwierdzenie, że „zmiana terminu udzielenia odpowiedzi wynika z konieczności przeprowadzenia pogłębionej analizy dokumentacji” nie może zostać uznane za przekonujące uzasadnienie przedłużenia terminu do udzielenia informacji.

Dlatego RPO prosi dyrektora Departamentu Komunikacji MAP Pawła Kozyrę o szczegółowe uzasadnienie przyczyn wydłużenia terminu na udostępnienie informacji w tej sprawie i o rozważenie możliwości udostępnienia tej informacji w najszybszym możliwym terminie. Prosi tez o informację, ile osób zwróciło się o dane publiczne o dotyczące kosztów druku pakietów wyborczych wpłynęło do MAP.

VII.6060.32.2020

Kto drukował karty wyborcze? RPO przypomina MSWiA przepisy ustawy od dostępie do informacji publicznej

Data: 2020-05-26
  • MSWiA przedłużyło odpowiedź na pytanie obywatela o to, kto podjął się druku pakietów wyborczych na 10 maja 2020 r.  Obywatel zadał to pytanie w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, MSWiA uznało jednak, że czas na odpowiedź (14 dni) nie biegnie – zatrzymała go specustawa kornawirusowa.
  • Interweniując w tej sprawie w MSWiA RPO przypomina, że przepis ten utracił moc po wejściu w życie kolejnej nowelizacji – z 14 maja 2020 r.
  • Co więcej – ustawa o dostępie do informacji publicznej wymaga, by przedłużając czas na odpowiedź podać konkretny termin. Czternastodniowy termin na udostępnienie informacji ma charakter instrukcyjny, a informacja co do zasady powinna być udostępniona bez zbędnej zwłoki.

Wątpliwości Rzecznika budzi, czy udzielenie odpowiedzi na jednoznaczne pytanie o to, kto zlecił druk papierów wyborczych, rzeczywiście wymagało analizy dokumentów i wydłużenia terminu na udzielenie informacji. W ocenie Rzecznika informacja o podmiocie, który zlecił druk kart jest informacją o sprawach publicznych jako taka powinna podlegać udostępnieniu.

Już 15 kwietnia 2020 r. Rzecznik skierował wystąpienie generalne do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, w którym wskazał na konieczność zapewnienia skutecznej możliwości korzystania z konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej w okresie obowiązywania stanu epidemii. Niestety do dziś nie dostał odpowiedzi.

VII.6060.29.2020

Koronawirus. RPO do premiera ws. nierzetelnych wypowiedzi członków rządu o działaniach UE

Data: 2020-05-21
  • RPO zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o wyjaśnienie nierzetelnych informacji w odniesieniu do działań podejmowanych przez Unię Europejską na rzecz zwalczania epidemii koronawirusa i jej skutków.
  • Motywy tych wypowiedzi nie są dla RPO jasne, jasna jest jednak ich niezgodność z faktami.
  • Sytuacji epidemicznej nie powinno się wykorzystywać jako pretekstu do niewywiązywania się ze zobowiązań członkowskich w zakresie ochrony rządów prawa, a tym bardziej krytykować Unię za dopominanie się ich przestrzegania. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów niezmiennie pozostają wymogami unijnego prawa. Sytuacja epidemii ich nie wyłącza.

W obszernym piśmie RPO przedstawia działania Unii w ostatnich czasach, a także przypomina, że Polska często za późno włączała się do pomocowych projektów Unii, dlatego z nich nie korzystała. RPO opisuje też dokładnie, jakie Unia ma kompetencje – zwraca też uwagę na to, jak szkodliwe jest dla Polaków przekazywanie nieprawdziwych informacji na ten temat.

- Panie Premierze, piszę do Pana w głębokim przeświadczeniu, że rzetelne informowanie o działaniach podejmowanych przez Unię Europejską na rzecz zwalczania zagrożeń i skutków związanych z obecną epidemią leży nie tylko w żywotnym interesie politycznym Polski – a zatem i Pańskiego rządu, który istotnie jest objęty moralnym nakazem mówienia prawdy – ale również znajduje oparcie w podstawowych zasadach tak polskiego, jak unijnego porządku prawnego. W szczególności wypowiedzi publiczne członków Rady Ministrów powinny być aktualne, prawdziwe i oparte na faktach – zgodnie z wymaganiami zawartymi w art. 54 i 61 Konstytucji.

Wypowiadając się jako Szef Rządu, wypowiada się Pan Premier również w imieniu obywateli RP, którzy równocześnie mają obywatelstwo Unii Europejskiej. Kierując swoje słowa do obywateli polskich, kieruje je Pan zatem także do obywateli UE. Obywatelstwo unijne podkreśla nasz związek z innym narodami Europy. Szczególną więzią łączy obywateli państw, które historia niekiedy stawiała wspólnie ze sobą, a czasem przeciw sobie. Jest wyrazem wspólnych korzeni historycznych, przywiązania do wspólnych wartości, dzielenia bytu, a także i emocji – pisze Adam Bodnar.

RPO przypomina ostatnie wypowiedzi przedstawicieli polskiego rządu:

RPO zwraca uwagę w szczególności na próby nieuprawnionego przerzucania na instytucje unijne odpowiedzialności za trudności wywołane kryzysem epidemicznym. Wrażenie braku koordynacji działań na początku epidemii było związane nie tyle z małą aktywnością instytucji unijnych, co z nieprzygotowaniem samych państw członkowskich do radzenia sobie z tego typu nagłym zagrożeniem.

Polska od ponad 16 lat jest członkiem Unii Europejskiej – organizacji będącej, obok Rady Europy, wyrazicielką wartości wolności, demokracji, rządów prawa oraz poszanowania praw człowieka. NATO i Unia gwarantuje bezpieczeństwo naszego kraju i geopolityczną stabilność, o której mogły marzyć poprzednie pokolenia rodaków.

Unia Europejska zapewnia Polakom możliwość legalnej pracy w krajach członkowskich według swojego wyboru; polskim towarom i usługom przyznaje równy dostęp do wspólnego rynku. Wspiera wymianę naukową i kulturalną, umożliwia studiowanie na prestiżowych uczelniach europejskich. Obywatele polscy mogą podróżować bez kontroli granicznej w ramach strefy Schengen. Poprzez wielomiliardowe inwestycje, Unia przyczyniła się do skoku cywilizacyjnego naszego kraju. Polska pozostaje największym beneficjentem kolejnych budżetów unijnych (ponad 100 mld euro).

Nasze uczestnictwo w Unii podniosło wiarygodność Polski w oczach inwestorów, znacząco wpłynęło na wzrost gospodarczy, podniosło standard życia mieszkańców naszego kraju. Polska szybko po akcesji zyskała pozycję wpływowego członka Unii i dobrą reputację w Europie. Potwierdzały to zmiany w innych krajach w nastawieniu do Polski i Polaków, objęcie prestiżowych funkcji Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego i Przewodniczącego Rady Europejskiej przez Polaków, dobre przyjęcie polskiej Prezydencji w 2011 roku oraz polskich inicjatyw Unii, np. Partnerstwa Wschodniego.

Premier chwali Unię w prasie zagranicznej, a gani Unię w Polsce

Premier i rząd wykazują zrozumienie dla kluczowego znaczenia Unii Europejskiej – także w przeciwdziałaniu negatywnym konsekwencjom gospodarczym i politycznym, które niesie ze sobą pandemia Covid-19.

  • Kilkanaście dni temu w prasie ukraińskiej sam premier pisał, że epidemia postawiła Unię w sytuacji, w której bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje ona solidarności, która staje dziś w centrum projektu europejskiego, jako jego oręż w walce z pandemią oraz jako wspólna trampolina do odbudowy wspólnego rynku.
  • W tekście dla „La Repubblica” premier pisał o czasie europejskiej nadziei, apelował o ambitny budżet UE, ambitną politykę spójności i wspólną politykę rolną, które pomogą odbudować gospodarczo Unię.
  • W podobnych słowach wypowiadał się Pan na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”,
  • w „El Mundo” postulował Pan Premier poważny pakiet Unii na rzecz ożywienia gospodarczego,
  • a o europejską solidarność apelował również w „Financial Times”.

Z drugiej strony jednak, w niektórych wypowiedziach premiera i członków Rady Ministrów można dostrzec również nieprawdziwe informacje czy nierzetelne oceny. W wystąpieniu przed Sejmem premier stwierdził, że Unia Europejska nie dała jeszcze ani eurocenta na walkę z wirusem. W podobnym tonie wypowiadali się inni członkowie Rządu: minister cyfryzacji („UE nie przekazała żadnych nowych środków, nawet 1€ na walkę z Covid-19 w PL”), czy minister funduszy i polityki regionalnej.

Prawo do rzetelnej informacji o działaniach Unii Europejskiej

Obywatele mają prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne (art. 61 ust. 1 Konstytucji RP), same zaś instytucje publiczne mają działać rzetelnie i sprawnie (zob. preambułę do Konstytucji RP). Ze swej istoty informacja rzetelna to informacja prawdziwa, aktualna i pełna.

Prawo do rzetelnej informacji ze strony organów władzy pozostaje w bezpośrednim związku z konstytucyjnym fundamentem ustrojowym naszego kraju: zasadą suwerenności Narodu (art. 4 ust. 1) oraz zasadą demokratycznego państwa prawa (art. 2). Suweren nie może być wprowadzany w błąd lub manipulowany przez organy państwa, które z jego nadania czerpią legitymację do sprawowania władzy. Stanowiłoby to zaprzeczenie podmiotowej natury relacji obywatela i jego kraju. Prawdziwe, rzetelne informacje są warunkiem świadomego uczestnictwa obywateli w życiu publicznym i funkcjonowania społeczeństwa demokratycznego.

Stając się – z woli Narodu wyrażonej w referendum akcesyjnym – członkiem Unii Europejskiej, Polska przyjęła na siebie współodpowiedzialność za urzeczywistnienie integracyjnych celów Unii. W duchu zasady dobrej wiary – najbardziej podstawowej zasady prawa międzynarodowego, zobowiązała się lojalnie współpracować z Unią, udzielać jej wsparcia w realizacji zadań traktatowych, wykonywać zobowiązania wynikające z prawa Unii oraz powstrzymywać się od podejmowania środków zagrażających celom Unii (art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej).

Zarzucanie kompletnego braku działań i wsparcia ze strony Unii w sytuacji epidemii, nie odpowiada prawdzie i kształtuje zafałszowany obraz tej organizacji w świadomości społecznej. Prowadzi do nieuprawnionego przeciwstawiania Unii – Polsce, przeczy zobowiązaniom członkowskim. Mieszkańcy naszego kraju, polscy obywatele, będący równocześnie obywatelami Unii, mają prawo oczekiwać ze strony przedstawicieli władz rzetelnej informacji o rzeczywistej roli UE w zwalczaniu epidemii.

Sytuacja pandemiczna nie jest związana z działaniem czy zaniechaniem Unii, a braki w przygotowaniu państwa polskiego, a przede wszystkim służby zdrowia, do stawienia czoła epidemii – zwłaszcza w zakresie zapewnienia odpowiedniego personelu medycznego dla osób wymagających pomocy w chorobie, zabezpieczenia środków ochrony indywidualnej, sprzętu medycznego oraz środków diagnostycznych – nie wynikały z zaniedbań po stronie instytucji unijnych. Dlatego nie wolno przerzucać na nie całej odpowiedzialności.  

Aktualnej sytuacji nie powinno się także wykorzystywać jako pretekstu do niewywiązywania się ze zobowiązań członkowskich w zakresie ochrony rządów prawa, a tym bardziej krytykować Unię za dopominanie się ich przestrzegania. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów niezmiennie pozostają wymogami unijnego prawa. Sytuacja epidemii ich nie wyłącza. Co więcej, środki podejmowane przez władze krajowe, prowadzące do poważnego ograniczenia wielu indywidualnych praw i wolności, tym wyraźniej wskazują na potrzebę zagwarantowania skutecznej kontroli sądowej, obejmującej wprowadzane rozwiązania normatywne i akty stosowania prawa. Kontrola sądowa, zgodnie z Konstytucją RP (art. 45 ust. 1, art. 77 ust. 2) oraz standardami europejskimi (art. 6 ust. 1 i art. 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, art. 47 Karty Praw Podstawowych UE), wyraża się w prawie dostępu do sądu niezależnego od władzy politycznej i orzeczenia sądowego wydanego przez niezawisły i bezstronny sąd. W ostatnich tygodniach wielokrotnie kierowałem wystąpienia do Pana Premiera, a także poszczególnych członków Rady Ministrów i innych organów administracji rządowej, w których wskazywałem na zagrożenia lub naruszenia praw człowieka wynikające ze środków podejmowanych w celu przeciwdziałania i zwalczania epidemii koronawirusa.

Kompetencja Unii Europejskiej w dziedzinie ochrony zdrowia

- Jako znawca prawa Unii Europejskiej, które studiował Pan m.in. na Uniwersytecie w Bazylei, i jako współautor podręcznika do prawa europejskiego (wspólnie z prof. Frankiem Emmertem), doskonale zdaje sobie Pan sprawę ze skromnego zakresu kompetencji powierzonych Unii przez Państwa Członkowskie w dziedzinie ochrony zdrowia – pisze Adam Bodnar do Mateusza Morawieckiego.

Na mocy art. 6 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w obszarze ochrony i poprawy zdrowia ludzkiego, kraje członkowskie przyznały Unii jedynie kompetencje do prowadzenia działań mających na celu wspieranie, koordynowanie lub uzupełnianie działań państw. Zgodnie zatem z wolą samych państw, członkowie Unii zachowują kompetencję do zapewnienia odpowiedniej ochrony zdrowia osobom podlegającym ich jurysdykcji, zaś kompetencja unijna ma tu charakter jedynie pomocniczy.

Bardziej szczegółową regulację kompetencji unijnej wprowadził art. 168 Traktatu. Wskazuje on na pierwotną odpowiedzialność państw i jedynie uzupełniającą rolę Unii w ochronie zdrowia. Przewiduje, że działanie Unii „uzupełnia polityki krajowe” (art. 168 ust. 1 zd. 2 Traktatu), zaś Unia „zachęca do współpracy między Państwami Członkowskimi” oraz „jeśli to konieczne, wspiera ich działania”. Komisja Europejska może natomiast podjąć „każdą użyteczną inicjatywę w celu wsparcia koordynacji” polityk i programów prozdrowotnych państw członkowskich.

Obowiązki państw w dziedzinie ochrony zdrowia w sposób wyraźny potwierdza również art. 168 ust. 7 Traktatu, wskazując, że obejmują one zarządzanie usługami zdrowotnymi i opieką medyczną, jak również podział przeznaczonych na nie zasobów.

Szczegółową podstawę prawną do wydania aktów ustawodawczych w dziedzinie ochrony zdrowia Traktat przewidział w trzech wąsko ujętych obszarach: standardów jakości i bezpieczeństwa organów i substancji pochodzenia ludzkiego, krwi i pochodnych krwi; regulacji weterynaryjnych i fitosanitarnych mających bezpośrednio na celu ochronę zdrowia publicznego; standardy jakości i bezpieczeństwa produktów leczniczych i wyrobów medycznych (art. 168 ust. 4 lit. a–c TFUE). Traktat jednocześnie zastrzegł, że kompetencja ustawodawcza jest tu powierzona „na zasadzie odstępstwa” od uzupełniającej roli Unii w dziedzinie ochrony zdrowia. Dlatego powinno się ją interpretować ściśle. Ponadto należy również mieć na uwadze, iż pozostaje ona objęta traktatowymi zasadami pomocniczości i proporcjonalności przy wykonywaniu kompetencji niewyłącznej Unii (art. 5 ust. 3–4 TUE).

Określenie kompetencji Unii w przypadku zwalczania epidemii nie wychodzi poza rolę pomocniczą, uzupełniającą środki podejmowane przez państwa.

W istniejącym trójpodziale kompetencji unijnej na wyłączną, dzieloną i wspierającą, twórcy Traktatu przypisali ochronę zdrowia do najsłabszej, trzeciej kategorii kompetencji. Unia nie może w tej sferze podejmować autonomicznej polityki zdrowotnej i nie przejmuje odpowiedzialności za zapewnienie ochrony zdrowia mieszkańców państw unijnych. Przeciwnie, kompetencja ta należy do sfery państwowej. To nadal państwa członkowskie mogą, a w istocie rzeczy muszą prowadzić politykę zdrowotną i zabezpieczyć odpowiednią opiekę medyczną, bowiem kompetencja państwa w tym przypadku oznacza ich prawny obowiązek działania i odpowiedzialność za jego realizację.

Stawianie Unii Europejskiej zarzutów, czy choćby czynienie sugestii, że organizacja ta zaniechała podjęcia działań, do których jakoby była zobowiązana w obliczu pandemii koronawirusa, nie znajduje oparcia w regulacjach traktatowych i podziale kompetencji między członków Unii a samą Unię. Podważa to natomiast zaufanie mieszkańców naszego kraju do Unii i jej instytucji oraz jest niezgodne zarówno ze stanem prawnym, jak i faktycznym.

Działania Unii Europejskiej w związku z epidemią koronawirusem

Działania Unii Europejskiej w walce z epidemią koronawirusa podejmowane są przede wszystkim przez Komisję Europejską, a przyjmują zróżnicowane formy: od praktycznych środków zabezpieczających dostęp do koniecznego sprzętu medycznego i środków leczniczych, przez wsparcie badań naukowych nad szczepionkami, diagnostyką i metodami leczenia zapalenia płuc Covid-19, pomoc w powrocie obywateli Unii do swojego kraju, po środki o charakterze gospodarczym i finansowym. W tym przesunięcia w ramach funduszy strukturalnych UE, obejmujące także prace nad nowym budżetem Unii z uwzględnieniem sytuacji kryzysowej.

W ostatnim czasie Unia Europejska przystąpiła do ambitnego planu wspólnego rozwoju diagnostyki, leczenia i opracowania szczepionek przeciwko koronawirusowi: Global Coronavirus Response.

  • W krótkim okresie udało się zebrać około 7,5 miliarda euro środków finansowych w celu jego realizacji. Polska zadeklarowała uczestnictwo jedynie w kwocie 750 tysięcy euro, co wydaje się skromnym wkładem, biorąc pod uwagę możliwości i aspiracje naszego kraju, korzystającego ze wzrostu gospodarczego w ostatnich latach. Komisja Europejska już wcześniej podjęła działania wspierające badania nad szczepionkami, diagnostyką, i leczeniem Covid-19 dofinansowując około 20 projektów badawczych kwotą około 200 mln euro. W projektach tych uczestniczy kilka podmiotów z Polski.
  • Komisja organizuje wspólne zakupy sprzętu medycznego, testów oraz środków ochrony osobistej dla państw członkowskich. Cztery takie przetargi zostały przeprowadzone już na początku sytuacji epidemicznej, w lutym i marcu 2020 r. Brak udziału Polski w pierwszych dwu przetargach nie był wynikiem opieszałości po stronie Unii, nie było przeszkód, aby i polski rząd zgłosił chęć udziału w tej procedurze, już od pojawienia się pierwszych informacji o nadchodzącej epidemii.
  • W ramach programu Polska Cyfrowa, finansowanego ze środków unijnych, otrzymaliśmy dodatkowe 120 mln zł na rozszerzenie funkcjonalności programu e-zdrowie. Obejmują one e-recepty i e-porady. Zdalne formy świadczenia opieki zdrowotnej mają zaś szczególne znaczenie w sytuacji ograniczania ryzyka zakażenia koronawirusem w kontaktach bezpośrednich między ludźmi.
  • Z kolei w ramach „rescEU”, systemu uzupełniającego Unijny Mechanizm Ochrony Ludności, gromadzony jest sprzęt medyczny, respiratory, maski ochronne, rękawiczki, lekarstwa i inne środki lecznicze. Zapasy finansowane są w całości ze środków unijnych, a będą przekazywane państwom, w których najbardziej ich brakuje.
  • Będąc obywatelami Unii, obywatele państw członkowskich mogą korzystać z europejskiej ochrony konsularnej, gdyby znaleźli się poza granicami Unii, a niemożliwe lub bardzo utrudnione byłoby uzyskanie pomocy ze strony placówek zagranicznych własnego państwa.
    Dzięki europejskiemu Mechanizmowi Ochrony Ludności, Unia również ułatwia repatriację do kraju obywateli państw członkowskich, którzy z powodu zawieszenia komunikacji międzynarodowej pozbawieni zostali możliwości samodzielnego powrotu. Udział w programie jest dla repatriantów bezpłatny. Skorzystało z tego 60 tys. obywateli Unii. To, że było w tej grupie zaledwie 390 obywateli polskich, wynika z tego, że nasz rząd za późno przystąpił do tej akcji.

Unia Europejska jest złożonym organizmem prawnym, politycznym i gospodarczym. Uwzględniając interesy narodowe oraz solidarność europejską umożliwia funkcjonowanie w obrębie rynku wewnętrznego państwom członkowskim, ich mieszkańcom oraz podmiotom gospodarczym. Obecny kryzys epidemiczny odbije się niestety znacząco na sytuacji ekonomicznej mieszkańców Unii, grozi także głębokim kryzysem gospodarczym państwom unijnym i całej gospodarce UE. W granicach posiadanych kompetencji i instrumentów prawnych Komisja szybko podjęła szereg działań, aby krótko- i średnioterminowo wspomóc członków Unii w przezwyciężaniu już występujących trudności, oraz kolejnych, które nadchodzą.

  • Komisja Europejska podjęła, przykładowo, natychmiastową decyzję o zmianie przeznaczenia 37 mld euro z funduszy unijnych UE na zakupy sprzętu medycznego i przeciwdziałanie społecznym i gospodarczym skutkom kryzysu epidemicznego.
    W ramach tego rozwiązania Polska może skorzystać aż z 7,4 mld euro. Komisja zaoferowała również pełną elastyczność w wykorzystaniu środków z funduszu spójności, które nie zostały spożytkowane do tej pory.
  • W celu utrzymania miejsc pracy i umożliwienia dalszego funkcjonowania firm zagrożonych bankructwem, Komisja ustanowiła inicjatywę SURE, w kwocie 100 miliardów euro.

Ów instrument tymczasowego wsparcia zmniejszenia ryzyka bezrobocia ma pomóc w wypłacaniu ze środków publicznych wynagrodzenia dla pracowników i osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Wsparcie unijne możliwe jest także w ramach Europejskiego Funduszu Pomocy Najbardziej Potrzebującym.

  • Komisja Europejska ogłosiła także uruchomienie nowej inicjatywy finansowej wraz z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, w której blisko 1,6 miliarda euro wesprze inwestycje prywatnych firm produkujących lub przetwarzających żywność, materiały pochodzenia biologicznego i bioenergię.
  • Komisja zdecydowała również o wykorzystaniu 1 miliarda euro z Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych gwarancji dla Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego, co z kolei umożliwi mu udostępnienie finansowania w wysokości ok. 8 mld euro dla małych i średnich przedsiębiorstw dotkniętych gospodarczymi skutkami epidemii.
  • Unia ponadto zawiesza reguły fiskalne, dzięki czemu rządy państw członkowskich będą mogły bardziej elastycznie wspierać gospodarkę, podejmując decyzje o wydatkach budżetowych.

Poluzowanie przez Unię – w ramach unijnych reguł uczciwej konkurencji – zasad udzielania przez państwa pomocy publicznej, służy realną pomocą dla przedsiębiorców. Od początki pandemii Komisja już wielokrotnie udzieliła zgody na pomoc publiczną dla polskich przedsiębiorstw – według nowych, tymczasowych reguł – w łącznej kwocie ok. 220 mld złotych.

  • Warto także wskazać na działania unijne związane z zapewnieniem edukacji w sytuacji, w której wprowadzono izolację domową i pozamykano szkoły.
    W ramach unijnego programu Polska Cyfrowa, Komisja Europejska zdecydowała wtedy o wydaniu 180 mln zł na sprzęt komputerowy dla szkół, uczniów i nauczycieli. Udostępniła również szereg materiałów i narzędzi do nauki online.

Próba przerzucenia na Unię Europejską, jej instytucje i organy całej odpowiedzialności za występujące problemy i brak skutecznych działań wydaje się nieuprawniona. Budowany w ten sposób wizerunek instytucji unijnych, jako odległych, zbiurokratyzowanych i nieelastycznych, nie służy dobrze umocnieniu ochrony praw zamieszkałych w naszym kraju osób, będących obywatelami Unii Europejskiej. Zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę ograniczone możliwość instytucji UE dotarcia do polskich obywateli z bezpośrednim przekazem.

Obecny kryzys wywołany epidemią koronawirusa wywołuje skutki globalne. Jego konsekwencje społeczne, gospodarcze i polityczne będą odczuwalne przez długi czas. Wymagają refleksji, odpowiedzialności i solidarności zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i w wymiarze europejskim, ponadnarodowym. Osłabianie Unii Europejskiej nie leży w interesie Polski. Bardzo liczymy na solidarność Unii i jej członków, czego przejawem jest choćby zgłaszanie oczekiwań pod adresem kolejnych budżetów i rozważanych instrumentów wsparcia ze strony Unii. Winniśmy zatem Unii oraz poszczególnym państwom członkowskim okazywać taką samą solidarność, zrozumienie i gotowość współpracy, jakich oczekujemy od nich.

Z pełnym przekonaniem podkreślam, że członkostwo Polski w Unii leży w najgłębszym interesie naszego kraju i polskich obywateli. Ma dla nas charakter strategiczny. Wokół niego powinna zostać przywrócona zgoda głównych sił politycznych, która przyświecała procesowi akcesji i była obecna także w przeciągu wielu lat po przystąpieniu. Wewnętrzne spory nie powinny być powodem czy usprawiedliwieniem dla kwestionowania pozytywnej roli Unii dla naszego kraju. Rozpowszechnianie nierzetelnych informacji na temat wypacza jej obraz, podsyca niechęć, wzmacnia postawy nieprzychylne, kwestionujące jej potrzebę. Nie służy konstruktywnej i odpowiedzialnej krytyce, ale wprost prowadzi do podważania sensu integracji europejskiej, będącej jednym z największych osiągnięć współczesności.

- Panie Premierze, na Panu, jako Szefie Rządu, spoczywa szczególna odpowiedzialność za słowo, za weryfikowanie prawdziwości przekazywanych informacji, wyważenie ocen. Apeluję zatem do Pana i członków polskiego Rządu o powstrzymywanie się od wypowiedzi niemających pokrycia w faktach bądź rozmijających się ze stanem prawnym, jeśli chodzi o ocenę działań Unii Europejskiej – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Jako reprezentant Rzeczypospolitej Polskiej zasiada Pan w Radzie Europejskiej, członkowie Pańskiego Rządu wchodzą w skład Rady Unii Europejskiej. Posiadacie zatem Państwo nie tylko możliwości uzyskania dokładnych informacji o działaniach Unii, ale również współkształtowania jej polityki i zaangażowania w zwalczaniu społecznych, gospodarczych i politycznych skutków trwającej epidemii.

VII.7010.2.2020

Koronawirus. Problemy z terminami egzaminu adwokackiego i radcowskiego

Data: 2020-05-15
  • Z powodu epidemii przesunięto termin tegorocznego egzaminu adwokackiego i radcowskiego. Mają się odbyć pod koniec czerwca, o ile sytuacja na to pozwoli
  • Powoduje to niepewność i stres osób, które chciały przystąpić w tym roku do egzaminów - nie wiedzą, czy już powinny informować swoich pracodawców o terminie i składać wnioski o urlop szkoleniowy
  • Decyzja o nowym terminie egzaminów powinna być poprzedzona stosowną analizą i konsultacjami
  • Ministerstwo Sprawiedliwości nie wskazuje zaś, jak zapewni bezpieczne i higieniczne warunki egzaminów

Osoby, które w 2020 r. chciały przystąpić do egzaminu adwokackiego i radcowskiego zgłaszają się ze skargami do Rzecznika Praw Obywatelskich. Pierwotny termin tych egzaminów wyznaczono na  24-27 marca 2020 r., jednak z powodu epidemii Ministerstwo Sprawiedliwości przesunęło go. Ostatnio resort ogłosił, że egzaminy mogą się odbyć  23-26 czerwca - o ile sytuacja epidemiczna na to pozwoli.

Zgodnie z przepisami, w przypadku przeszkody uniemożliwiającej przeprowadzenie egzaminu w wyznaczonym terminie, Minister Sprawiedliwości, po zasięgnięciu opinii Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Rady Radców Prawnych, wyznacza dodatkowy termin egzaminu.

Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Jacek Trela w liście do Ministra Sprawiedliwości wskazał m.in., że wskazane wydaje się, aby zachować termin z Prawa o adwokaturze i by egzamin adwokacki  przeprowadzono nie wcześniej niż 90 dni po jego ogłoszeniu. Jednakże, gdyby z uwagi na okoliczności konieczne było ogłoszenie go z mniejszym wyprzedzeniem czasowym, powinien być zachowany minimum 45-dniowy odstęp między datą ogłoszenia a terminem egzaminu.

Takie wcześniejsze powiadomienie o egzaminie pozwoli na podjęcie przez aplikantów przerwanej nauki do egzaminu, a z drugiej strony umożliwi organizacyjne przygotowanie egzaminu przez samorząd.

Ci, którzy zamierzali przystąpić w tym roku do egzaminów,  pozostają w niepewności terminu i warunków ich przeprowadzenia.  co powoduje u nich wzrost poziomu stresu. Osoby przygotowujące się do egzaminów nie wiedzą, czy już powinny informować swoich pracodawców o terminie egzaminu i składać wnioski o urlop szkoleniowy. Nie mogą również czynić innych  planów z uwagi na niepewność co do planowanego terminu egzaminu.

A z doniesień medialnych wynika, że epidemia nie wygasa. Tym samym podjęcie decyzji o nowym terminie egzaminu powinno być poprzedzone stosowną analizą i konsultacjami z odpowiedzialnymi podmiotami. Zgromadzenie wielu osób przystępujących do egzaminu oraz członków komisji niesie potencjalne ryzyko zakażenia. Ministerstwo Sprawiedliwości nie wskazuje zaś, jak zapewni bezpieczne i higieniczne warunki zdającym i  członkom komisji.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o stanowisko w sprawie.

VII.561.6.2020

Koronawirus. Dziś dostęp do informacji publicznej jest szczególnie ważny - RPO pisze do MSWiA

Data: 2020-04-15
  • W związku ze stanem epidemii i licznymi ograniczeniami podstawowych praw i wolności zapewnienie obywatelom dostępu do rzetelnych informacji o działaniach władz jest szczególnie ważne – pisze RPO do MSWiA
  • Tymczasem zgodnie z ustawą o COVID w okresie epidemii nie stosuje się przepisów o bezczynności organów na wniosek o informację publiczną
  • Oznacza to, że możliwość szybkiego uzyskania informacji publicznej będzie w praktyce zależała wyłącznie od dobrej woli organu

Rzecznik Praw Obywatelskoch zwrócił się do ministra Mariusza Błaszczaka, nadzorującego administrację publiczną, o podjęcie inicjatywy legislacyjnej, która pomogłaby zapewnić obywatelom prawo dostępu do informacji publicznej.

Zgodnie z dotychczasowym prawem obywatel mógł wystąpić do urzędu o udzielenie informacji publicznej. Ten zaś bez zbędnej zwłoki, nie dłużej jednak niż w terminie 14 dni, powinien jej udzielić. Po tym czasie obywatel mógł złożyć skargę na bezczynność organu.  Ustawa o koronawirusie przewidziała jednak, że w czasie epidemii nie stosuje się przepisów o bezczynności organów. Oznacza to w praktyce odebranie obywatelom możliwości wpływu na dotrzymanie dwutygodniowego terminu przez urząd. Samo zaś prawo do informacji publicznej w okresie epidemii jest niezwykle istotne - także z uwagi na sposób przyjmowania ograniczeń w sytuacji niewprowadzenia żadnego ze wskazanych w Konstytucji stanów nadzwyczajnych.

W piśmie do ministra Rzecznik podkreśla, że samo udzielenie informacji jest czynnością materialno-techniczną, a wskazany termin - jedynie instrukcyjny. Tym samym przepisy o terminach procesowych w postępowaniu administracyjnym, o których mówi ustawa o COVID, nie powinny mieć tu zastosowania. Według RPO bieg terminu na udzielenie informacji publicznej nie powinien więc być uzależniony od stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID. Przyjęte obecnie rozwiązanie oznacza – zdaniem Rzecznika – nieuzasadnione zwolnienie organów publicznych z udzielania informacji publicznej bez zbędnej zwłoki w przyjętym terminie.

Taka sytuacja godzi w zagwarantowane w art. 61 Konstytucji prawo dostępu do informacji publicznej. A jest ono jednym z podstawowych instrumentów zapewniających aktywność obywateli w życiu publicznym i możliwość sprawowania społecznej kontroli nad organami państwa. Treść kwestionowanego przepisu budzi również poważne wątpliwości z punktu widzenia prawa do dobrej administracji, o którym mowa w art. 41 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

VII.6060.19.2020

Koronawirus. Wprowadzone procedury w parlamencie uniemożliwiają pracę sprawozdawcom - interwencja RPO

Data: 2020-03-31
  • Dziennikarze w Sejmie i Senacie mają trudności z pozyskaniem informacji wobec procedur bezpieczeństwa 
  • Tymczasem zapewnienie rzetelnej informacji, konstytucyjne prawo jej pozyskania i rozpowszechniania, jest szczególnie istotne podczas stanu epidemii
  • RPO prosi o wyjaśnienia szefową Kancelarii Sejmu RP

Jak wynika z informacji portalu Press.pl, wprowadzone w parlamencie ograniczenia uniemożliwiają pracę dziennikarzy-sprawozdawców. Głównym problemem wskazywanym przez reporterów jest wprowadzony całkowity zakaz poruszania się po korytarzach, co uniemożliwia im zadawanie pytań oraz rozmowy z parlamentarzystami.

Rzecznik w piśmie do szefowej Kancelarii Sejmu RP podkreśla, że o ile wprowadzenie pewnych ograniczeń i zabezpieczeń, mających na celu zagwarantowanie bezpieczeństwa osób przebywających w budynkach, jest w sytuacji epidemii niezbędne, o tyle nie może to prowadzić do całkowitego uniemożliwienia pracy dziennikarzy.

Wprowadzone regulacje mogą prowadzić do ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji).

W obecnej sytuacji udostępnianie społeczeństwu rzetelnych informacji na temat działań podejmowanych przez organy władzy ma szczególne znaczenie.

RPO poprosił Kancelarię o informację, czy wprowadzone ograniczenia były konsultowane z Głównym Inspektorem Sanitarnym.

VII.716.1.2020

Zakaz wydawania opinii dotyczących koronawirusa przez konsultantów wojewódzkich budzi zaniepokojenie RPO

Data: 2020-03-30
  • Adam Bodnar napisał o tym do Ministra Zdrowia
  • W stanie epidemii kluczowe jest, by rzetelne informacje o stanie przygotowania szpitali, zagrożeniu i sposobach zabezpieczenia osobistego przed zakażeniem były udostępnianie społeczeństwu oraz odpowiednim organom państwa

Konstytucja (art. 54 ust. 1) zapewnia każdemu  wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Każdy ma też prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne (art. 61 ust. 1 Konstytucji).

Dyrektora Narodowego Instytutu Onkologii prof. Jana Walewskiego RPO spytał zaś o powody jego decyzji o zakazie wypowiedzi wszystkich pracowników w mediach o funkcjonowaniu szpitala. Wszystkie rozmowy z dziennikarzami oraz informacje publikowane w mediach społecznościowych muszą być poprzedzone zgodą dyrektorów lub rzecznika prasowego.

Zakaz ten budzi zaniepokojenie Rzecznika w związku z potencjalnym naruszeniem konstytucyjnych praw pracowników Instytutu, w tym wolności wypowiedzi, a także prawa obywateli do informacji.

VII.564.38.2020, V.7018.191.2020

Prezes UODO zaskarżył dwa wyroki ws. list poparcia do nowej KRS

Data: 2020-03-24
  • Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zaskarżył dwa wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego ze stycznia 2020 r. ws. list poparcia do nowej Krajowej Rady Sądownictwa
  • Po tych wyrokach Sejm ujawnił w końcu, jacy sędziowie poparli w 2018 r. kandydatów do nowej KRS
  • Wcześniej przeszkodą był zakaz wydany Kancelarii Sejmu przez PUODO w 2019 r.
  • Teraz prezes Jan Nowak chce, by Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził nieważność obu wyroków lub nakazał ponowne zbadanie całej sprawy  

Nowa ustawa o KRS z grudnia 2017 r. wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich same środowiska sędziowskie. Kandydatury mogły zgłaszać  grupy 25 sędziów i 2 tys. obywateli. W marcu 2018 r. Sejm wybrał 15 członków KRS-sędziów zgodnie z nowymi zasadami. 

Różne organizacje wnosiły o udostępnienie danych sędziów, którzy poparli kandydatów – były przypuszczenia, że nie wszyscy mieli poparcie 25 sędziów. W jednej ze spraw o dostęp do takiej informacji  publicznej NSA w wyroku z 28 czerwca 2019 r. prawomocnie nakazał ujawnienie list poparcia.

Kancelaria Sejmu odmówiła jednak obywatelowi tej informacji publicznej.  29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Kancelarii Sejmu, aby nie udostępniała tych danych. Prezes Jan Nowak wszczął bowiem postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich jeszcze w 2019 r. zaskarżył do WSA te decyzje PUODO. Wskazał, że w ten sposób PUODO może bowiem doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku NSA. To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości, bo rawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwa.

W wyrokach z 24 stycznia 2020 r. WSA uchylił obie decyzje PUODO (sygn. akt II SA/Wa 1927/19 i II SA/Wa 2154/19). 12  lutego 2020 r. marszałkini Sejmu Elżbieta Witek zapowiedziała, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroków rozpocznie procedurę ujawniania tych danych.

14 lutego 2020 r. na stronie WSA opublikowano obszerne pisemne uzasadnienia wyroków. Zaraz po tym Sejm ujawnił listy poparcia do KRS. Wynikało z nich m.in, że kandydatuów do KRS popierali głównie sędziowie związani z resortem sprawiedliwości.

Wyroki WSA nie są prawomocne. W skargach kasacyjnych do NSA prezes Jan Nowak zarzucił im m.in.

  • wykroczenie poza granice sprawy i orzeczenie w przedmiocie zasadności wszczęcia przez PUODO 29 lipca 2019 r. postępowania wobec Kancelarii Sejmu ws. przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa - podczas gdy przedmiotem postępowania WSA była wyłącznie kontrola postanowienia PUODO z 29 lipca 2019 r.  zobowiązującego Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych tych sędziów,
  • uznanie, że PUODO wydając postanowienie z 29 lipca 2019 r. był związany wyrokiem NSA z 28 czerwca 2019 r.,
  • uznanie, że w sprawie nie zostało uprawdopodobnione, iż przetwarzanie przez Kancelarię Sejmu danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS poprzez ich ujawnienie, narusza przepisy o ochronie danych osobowych, podczas gdy wszystkie przesłanki z tego przepisu do wydania postanowienia z 29 lipca 2019 r. zostały spełnione,
  • uznanie, iż w sytuacji, gdy w sprawie dotyczącej udostępnienia informacji publicznej zawierającej dane osobowe zapadł prawomocny wyrok sądu administracyjnego, wyłączone są uprawnienia PUODO jako organu nadzorczego, natomiast osoba, której dane dotyczą jest pozbawiona skutecznego dochodzenia swych praw w postaci wniesienia sprzeciwu.

VII.6060.43.2019

Marszałek Sejmu ws. list poparcia do KRS - inaczej w piśmie do TK, inaczej dla mediów

Data: 2020-02-14
  • 7 lutego 2020 r. marszałek Sejmu Elżbieta Witek przekazała Trybunałowi Konstytucyjnemu swoje obszerne stanowisko ws. jawności list poparcia do nowej KRS. Wywiodła, że takie ujawnienie jest niekonstytucyjne
  • Tymczasem 12 lutego Elżbieta Witek powiedziała dziennikarzom, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku WSA ws. ujawnienia list „rozpocznie procedurę ujawniania tych danych”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich czeka na ujawnienie list poparcia - zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z czerwca 2019 r. 
  • 14 lutego WSA opublikował uzasadnienie wyroku, po czym Sejm ujawnił listy poparcia

RPO otrzymał właśnie stanowisko Sejmu w sprawie, jaką posłowie PiS zgłosili do TK - po to, by zablokować publikację list poparcia. Twierdzili, że art. 11c ustawy o KRS – gdyby uznać, ze rzeczywiście nakazuje ujawnienie danych osób popierających kandydatów do KRS – jest sprzeczny z Konstytucją. Postępowanie to toczy się przed Trybunałem, jego uczestnikiem jest też RPO, który przedstawił swe stanowisko. Stanowisko Marszałek Sejmu umożliwia Trybunałowi rozpatrzeć sprawę.

Nowa ustawa o KRS z grudnia 2017 r. wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich same środowiska sędziowskie. Kandydatury mogły zgłaszać  grupy 25 sędziów i 2 tys. obywateli. W marcu 2018 Sejm wybrał 15 członków KRS-sędziów zgodnie z nowymi zasadami.

Różne organizacje wnosiły o udostępnienie danych sędziów, którzy poparli kandydatów – były przypuszczenia, że nie wszyscy mieli poparcie 25 sędziów. W jednej ze spraw o dostęp do takiej informacji  publicznej NSA w wyroku z 28 czerwca 2019 r. prawomocnie nakazał ujawnienie list poparcia.

Kancelaria Sejmu odmówiła jednak obywatelowi tej informacji publicznej. W lipcu 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Kancelarii, aby nie udostępniała tych danych. Prezes Jan Nowak wszczął bowiem postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania i wniósł o jego umorzenie. Art. 11c ustawy o KRS jest bowiem nieadekwatnym przedmiotem kontroli. Reguluje tylko tryb postępowania w związku ze zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje co do dostępu do informacji publicznej.

Trybunał umorzył to postępowanie wobec zasady dyskontynuacji, w związku z zakończeniem ówczesnej kadencji Sejmu. W obecnej kadencji posłowie PiS złożyli   taki wniosek ponownie 2 grudnia 2019 r. 3 stycznia 2020 r. RPO ponownie przyłączył się do tej sprawy.

Ponadto jeszcze w 2019 r. RPO zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie lipcowe decyzje PUODO. W ten sposób PUODO może bowiem doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku NSA. To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości, bo pymczasem prawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwa.

W wyroku z 24 stycznia 2020 r. WSA uchylił obie decyzje PUODO (sygn. akt II SA/Wa 1927/19 i II SA/Wa 2154/19).

14 lutego 2020 r. na stronie WSA opublikowano obszerne pisemne uzasadnienia wyroków w sprawach dwóch decyzji PUODO (zob. załączniki). Nie jest on prawomocny – PUODO może się od niego odwołać do NSA.

VII.6060.43.2019

Dane autorów podstawy programowej z matematyki to informacja publiczna. NSA oddalił skargę kasacyjną MEN

Data: 2020-02-14
  • Nazwiska osób, które przygotowały nową podstawę programową z matematyki, są informacją publiczną – uznał 14 lutego 2020 r. NSA i oddalił skargę kasacyjną MEN w tej sprawie
  • Wojewódzki sąd administracyjny w 2017 r. nakazał minister Annie Zalewskiej udostępnić dane tych osób, ale resort odwołał się
  • Uczniowie i rodzice mają prawo wiedzieć, kto pracował nad nową podstawą programową - uznał Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Według Adama Bodnara stanowisko MEN prowadziło do ograniczenia konstytucyjnego prawa obywatela do informacji publicznej

22 listopada 2017 r. WSA w Warszawie (sygn. akt II Sa/Wa 1094/17) uchylił zaskarżone przez obywatela dwie decyzje odmowne Minister Edukacji Narodowej w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Chodziło o skład zespołu ekspertów przygotowujących nową – związaną z  reformą oświaty wprowadzoną 1 września 2017 r. – podstawę programową; nazwiska członków zespołu i informacje o ich stopniach naukowych oraz instytucjach, w których są zatrudnieni.

Resort powoływał się na ochronę prywatności ekspertów. W ocenie MEN nie byli oni osobami pełniącymi funkcje publiczne w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Minister  wskazała, że zawarto z nimi  umowy zlecenia. Nie miały one też wpływu na to, w jakim zakresie opracowane przez nich materiały zostaną wykorzystane w pracach legislacyjnych. Ponadto resort nie otrzymał ich oświadczeń o rezygnacji z przysługującego im prawa do ochrony  prywatności.

RPO przyłączył się do postępowania odwoławczego w sprawie. Ocenił, że WSA prawidłowo uznał, iż eksperci, którzy pracowali nad podstawą programową matematyki w  szkole podstawowej i liceum ogólnokształcącym, są osobami pełniącymi funkcje publiczne oraz kontrahentami resortu. Oznacza to, że  informacje na ich temat podlegają udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

WSA: minister naruszyła przepisy

WSA orzekł, że minister dopuściła się naruszenia przepisów. Polegało to na niewłaściwym zastosowaniu ograniczenia w dostępie do informacji publicznej - a tym samym naruszenia zasady praworządności.

Sąd uznał, że skoro osoby te w pewnym choć stopniu wpłynęły na kształt  podstawy programowej - decyzji o charakterze ogólnospołecznym - to zasadne jest ich traktowanie  jako pełniących funkcje publiczne.

WSA stwierdził, że  ich dane nie podlegają wyłączeniu z uwagi na prywatność. Fakt zawarcia z nimi umów cywilno-prawnych dodatkowo przemawiał za koniecznością ujawnienia ich imion i  nazwisk. Według sądu dla realizacji konstytucyjnej zasady transparentności działania administracji publicznej i jawności wydatkowania funduszy publicznych, konieczne jest zapewnienie obywatelom pełnej wiedzy o tym, kto - zawierając umowy z organami państwowymi - staje się beneficjentem funduszy publicznych. Umożliwia to też ocenę, czy zadanie powierzono osobom o odpowiedniej wiedzy, a sama umowa nie była w istocie zakamuflowanym sposobem nieuprawnionego przepływu środków publicznych do osób prywatnych - uznał WSA.

Jego zdaniem przy kolizji prawa do informacji publicznej z prawem do ochrony danych osobowych należy przyznać priorytet prawu do informacji. W ramach gospodarki rynkowej nie istnieje przymus zawierania umów z podmiotami publicznymi - podkreślił sąd.  

Skargę kasacyjną do NSA złożyła minister edukacji. Zarzuciła wyrokowi WSA naruszenie przepisów, m.in. przez  przyznanie priorytetu prawu do informacji publicznej. Argumentowała też, że kryterium "osoby pełniącej funkcje publiczne” jest posiadanie kompetencji decyzyjnych w zakresie treści aktu normatywnego. 

Argumenty RPO

W ocenie RPO, który przyłączył się do sprawy, zarzuty skargi MEN nie były zasadne. Sąd prawidłowo uznał, że pracujący nad opracowaniem podstawy programowej to osoby pełniące funkcje publiczne i kontrahenci MEN. RPO wskazał, że ustalenia WSA opierają się na przyjmowanym w orzecznictwie sądowym szerokim rozumieniu pojęcia "osoby pełniącej funkcję publiczną". Nie ma przy tym znaczenia, na jakiej podstawie prawnej osoba wykonuje funkcję publiczną.

Niewątpliwie w przypadku ekspertów przygotowujących podstawę programową, mamy do czynienia z decyzyjnym wymiarem ich kompetencji – napisał Adam Bodnar. Osobom tym zlecono opracowanie nowej podstawy programowe, a więc miały one realny (a nie jedynie hipotetyczny) wpływ na sytuację prawną innych osób.  Nie sposób też przyjąć, jak twierdzi MEN, że ich prace miały charakter doradczy, konsultacyjny, skoro organ sam przyznał, że eksperci przygotowali określone części założeń do podstawy - napisał RPO.

Zaznaczył, że zasada jawności danych osobowych podmiotów - będących stronami umów zawieranych z podmiotami publicznymi i korzystających z majątku publicznego - jest podkreślana w jednolitej linii orzeczniczej NSA. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści pochodzące ze środków publicznych, jest bowiem osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej. W zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne.

VII.6060.9.2018

Sąd nie wstrzymał decyzji PUODO o zablokowaniu wyroku NSA ws. list poparcia do KRS

Data: 2019-12-16
  • RPO zaskarżył do sądu dwie decyzje Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o nakazaniu Kancelarii Sejmu, aby nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa  
  • Zarazem Rzecznik zwrócił się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, by do czasu swego rozstrzygnięcia wstrzymał wykonanie tych decyzji prezesa UODO Jana Nowaka
  • WSA odmówił wstrzymania decyzji co do przetwarzania danych osobowych jednego z sędziów, który poparł wybór członków KRS w marcu 2018 r. przez Sejm

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował całą sprawę do sądu, bo decyzje PUODO mogą prowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie ujawnienia list poparcia do KRS. Prawomocne orzeczenie NSA wiąże zaś inne sądy i inne organy państwowe. A próba zablokowania przez PUODO wykonania tego wyroku grozi wytworzeniem nowego standardu w polskim sądownictwie. 

Postanowienie WSA z 4 grudnia 2019 r. (sygn. akt II SA/Wa 2154/19) dotyczy nie samej skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na decyzje PUODO, ale jedynie wniosku o wstrzymanie jednej z nich do czasu rozstrzygnięcia skargi RPO (druga decyzja czeka jeszcze w WSA). Chodzi o decyzję Jana Nowaka, który nakazał Kancelarii Sejmu powstrzymanie się – do zakończenia postępowania PUODO – od upubliczniania i udostępniania  innym podmiotom danych osobowych jednego z sędziów, który poparł kandydatów do KRS.

Wniosek o wstrzymanie wykonania obu zaskarżonych postanowień Rzecznik uzasadniał obawą wystąpienia trudnych do  odwrócenia ich skutków.

W ocenie WSA Rzecznik nie przywołał takich okoliczności, które świadczyłyby o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Sąd uznał, że  wniosek RPO nie zawiera uzasadnienia  i jest tylko polemiką z postanowieniem PUODO. Dlatego – zdaniem WSA – wniosek RPO nie może podlegać ocenie w kontekście możliwości wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Historia sprawy list poparcia KRS

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziów.

Dlatego obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał NSA (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Adam Bodnar zwrócił się wtedy do szefowej Kancelarii Sejmu RP o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia list poparcia kandydatów do KRS - mimo wyroku NSA.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała. Jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych. Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał 29 lipca 2019 r. dwa postanowienia. Na ich podstawie wyrok NSA nie może zostać wykonany przez Kancelarię Sejmu, dopóki UODO zakończy swoich postepowań.

Działania RPO

To stanowisko podważył RPO. Wskazał, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie obie decyzje prezesa PUODO. Wniósł, aby sąd stwierdził ich nieważność lub je uchylił.

W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu. Stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich - w tym prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - Rzecznik skorzystał z przysługujących mu uprawnień i przystąpił do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

Jak wskazał Rzecznik w uzasadnieniu przystąpienia, sprawa ujawnienia nazwisk osób popierających kandydatów do KRS jest istotna nie tylko z punktu widzenia realizacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, gwarancji prawa do ochrony danych osobowych i prawa do prywatności, o których mowa w art. 47 i 51 Konstytucji, ale przede wszystkim - dla stabilności systemu prawnego w Polsce w związku z obowiązkiem wykonywania prawomocnych orzeczeń sądów.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione. Według Rzecznika niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność procedury wyboru członków KRS. A jej konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Wniosek o wstrzymanie wykonania postanowień PUODO

W ocenie Rzecznika utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO uznaje dopuszczalność wydawania postanowień, w których dokonuje własnych ustaleń co do prawa - pomimo prawomocnego orzeczenia sądu, a także umożliwia niewykonanie prawomocnego orzeczenia sądu -prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. 

Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny może zmierzać do wytworzenia nowego standardu - nie tylko w odniesieniu do samego NSA, lecz generalnie dla całego sądownictwa w Polsce. A utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO blokuje wykonanie wyroku, może prowadzić do naruszenia zasad, o których mowa w art. 2 Konstytucji.

Przesłanką wstrzymania wykonania zaskarżonych postanowień jest obawa, że dojdzie m.in. do spowodowania trudnych do  odwrócenia skutków, które - raz zaistniałe - powodują istotną lub trwałą zmianę rzeczywistości. Według orzecznictwa NSA chodzi o takie skutki, w których przypadku powrót do stanu poprzedniego może nastąpić tylko po dłuższym czasie lub przy stosunkowo dużym nakładzie sił i środków. 

Taka właśnie sytuacja ma miejsce. - Utrzymywanie w systemie prawnym zaskarżonego postanowienia Prezesa UODO i utrzymywanie sytuacji, w której organ administracji może wstrzymać de facto wykonanie prawomocnego orzeczenia sądu może w sposób nieodwracalny zmienić pojmowanie zasady powagi rzeczy osądzonej i interpretację nie tylko art. 170 p.p.s.a., ale także art. 184 Konstytucji - podsumował zastępca RPO Stanisław Trociuk w skargach do WSA. 

Niedawno grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA.

VII.6060.35.2019

“Cztery lata zasuwania kotary” – kurcząca się przestrzeń debaty w Sejmie VIII kadencji. Sesja 30 III KPO

Data: 2019-12-14
  • W ciągu całej poprzedniej kadencji Senatu przyjęto JEDNĄ poprawkę opozycji
  • Większość parlamentarna nawet nie chce już uzasadniać swoich decyzji, nie tylko o nich rozmawiać. Hasłem dla poprzedniej większości senackiej powinno było być „Nie spieramy się na argumenty, skoro mamy rację”
  • Parlament nie jest miejscem debaty – stał się narzędziem rządu. Okazuje się więc, że rządzący podważyli nie tylko konstytucyjną rolę sądów, ale i Sejmu
  • Ostatnie cztery lata pokazały, jak prawo obywateli do współuczestniczenia w podejmowaniu decyzji można krok po kroku ograniczyć. Że arogancja, sparaliżowanie krytyki, nierespektowanie zwyczajów kończy się nierzetelnym, błędnym prawem.
  • Wdrażanie go  bez debaty nie osiąga zamierzonego przez decydentów celu.
  • Naprawianie szkód wyrządzonych przez wadliwe prawo nie uda się bez odrodzenia publicznej debaty i konsultacji
  • Koniec VIII kadencji Sejmu i początek nowej IX kadencji jest dobrą okazją do oceny, jak zmieniło się codzienne funkcjonowanie pierwszej izby parlamentu i jak wpływa to na jakość uchwalanych ustaw.

Od 2016 r. trwa w polskim parlamencie proces wykluczania obywateli z udziału w pracach parlamentu. Ograniczenia dotyczą też dziennikarzy i ekspertów. Przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego mają coraz większy problem ze wstępem do budynku Sejmu. Debaty sejmowe są radykalnie skracane, a przyjmowanie projektów nie jest już poprzedzane konsultacjami społecznymi i publicznymi uzgodnieniami międzyresortowymi. Ograniczany jest także dostęp obywateli do informacji publicznej.

Symbolem nierespektowania gwarancji zawartych w artykule 61 Konstytucji (Prawo dostępu do informacji publicznej i wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy) jest kotara, którą władze Sejmu odgrodziły się najpierw od dziennikarzy, a później od obywateli z niepełnosprawnościami, którzy przyszli do parlamentu upomnieć się o swoje prawa.

Zasłonięto ich kurtyną – by parlament mógł pracować bez konfrontowania się z opiniami tych obywateli.

Bardzo wyraźną cechą tego procesu jest znaczne ograniczenie, a nawet całkowita rezygnacja z debaty nad przyjmowanymi rozwiązaniami. Projekty przechodziły przez Sejm w ciągu kilku dni, a nawet godzin, mimo poważnych zastrzeżeń składanych przez służby legislacyjne, opozycję oraz instytucje ochrony praw obywatelskich (w tym przez Rzecznika Praw Obywatelskich).

W panelu wzięli udział: Ewa Polkowska z Polskiego Towarzystwa Legislacyjnego i prof. Piotr Mikuli (red. Ewa Siedlecka nie dojechała). Panel moderowała Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego. Rozmawialiśmy o konsekwencjach zmian w procesie przyjmowania zmian prawa. Wkładem do tego był raporty – Towarzystwa Legislacyjnego.

Historia zasuwania kotary

Prezeska Polskiego Forum Legislacyjnego Ewa Polkowska mówi, że dziś problemem tym zajmuje się mnóstwo organizacji pozarządowych, problem urósł już do takiej skali

Uwagi obywateli - nieistotne

Począwszy od 2015 r. rządzący zaczęli ograniczać wpływ społeczny na stanowione prawo wykorzystując ścieżkę poselską dla projektów rządowych (projekty tworzone w rządzie muszą być poddawane formalnym analizom a także konsultacjom i uzgodnieniom). Przyjęta w 2015 r. definicja suwerena jako po prostu większości parlamentarnej pozwoliła rządzącym uznać, że głos obywateli nie jest źródłem wiedzy ani powodem do refleksji.

Jak wynika z raportu przedstawionego 20 listopada przez Obywatelskie Forum Legislacji przy Fundacji Batorego, w ostatnim roku kadencji Sejmu rząd skonsultował mniej niż 2/3 projektów ustaw, nad którymi prowadził prace. Przeciętny czas konsultacji wyniósł niespełna 12 dni (standardy europejskie mówią o 12 tygodniach).

W trzecim roku kadencji eksperci Forum znaleźli 8, a w czwartym aż 21 „skrywanych” rządowych projektów. O ich istnieniu opinia publiczna dowiadywała się dopiero po rozpoczęciu prac w parlamencie!

Ograniczane było prawo do obywatelskiego wysłuchania (odbyły się w całej kadencji tylko 3, w poprzedniej było ich 10) – przykładem jest ważna dla wielu obywateli sprawa zmian w systemie edukacji. Nauczyciele, rodzice, naukowcy, Rzecznik Praw Obywatelskich zwracali uwagę na niebezpieczeństwa pośpiesznej reformy. Wysłuchanie publiczne w tej sprawie nie mogło się jednak odbyć w Sejmie (przykład z pracy RPO: pośpiesznie przyjmowana w 2016 r. ustawą antyterrorystyczną – społeczeństwo obywatelskie zgłosiło do niej uwagi i wątpliwości wobec projektu. Nic z tego nie zostało jednak uwzględnione).

Zdaniem Polkowskiej możemy już mówić o arogancji większości rządzącej: nie ma konsultacji pozwalających na podejmowanie świadomych decyzji, nie ma czasu dla parlamentarzystów, by mogli rozumieć, na czym polega i jakie będzie miały konsekwencje przyjmowane rozwiązania.

Zaplecze legislacyjne

Sposobem na wykrywanie błędów w tworzonym prawie na etapie prac parlamentarnych zamawianie opinii u legislatorów. Biura Legislacyjne Sejmu i Senatu gromadzą wysokiej klasy ekspertów. W zeszłej kadencji ich praca była ignorowana, lekceważona, mamy już do czynienia z efektem mrożącym.

- Senatorowie poprzedniej kadencji ignorowali uwagi legislatorów. Mawiali „o konstytucyjności przepisów decyduje TK”. A to oznaczało, że legislatorzy nie mieli już szansy dobrze wykonywać swoją pracę – mówiła w czasie panelu Ewa Polkowska, prezeska Polskiego Towarzystwa Legislacyjnego.

Podobnie było w Sejmie, gdy uwagi legislatorów jawnie lekceważono.

A to znaczy, że biura legislacyjne stały się przedłużonym ramieniem większości rządowej. Nie są już bezpiecznikiem, nie chronią przed błędami, pomyłkami i złymi rozwiązaniami. Wszystkie uwagi przesyłano do Kancelarii Premiera – to tam zapadały decyzje, nawet nie w resortach, które odpowiadały za dane rozwiązanie.

Więcej, minister sprawiedliwości pozwolił sobie w poprzedniej kadencji zagrozić pozwem sądowym ekspertowi za to, co napisał w opinii o projekcie. Na to nie ma słów.

Żeby nie słyszeć krzyku, stawiamy płot

Ludzie, których poglądów władza nie chce znać, zaczynają szukać innych form wyrażenia swoich postulatów niż po prostu uwagi do stanowionego prawa.

Konsekwencją odcięcia obywateli od możliwości zgłaszania uwag do stanowionego prawa były jednak masowe demonstracje w 2016, 2017 i 2018 r. Udział w zgromadzeniu publicznym staje się bowiem w takich warunkach jedyną możliwością, by wyrazić swój pogląd.

Z tym można wiązać próby organizowania w parlamencie protestów (protest osób z niepełnosprawnościami), na które Kancelaria Sejmu reagowała kolejnymi ograniczeniami, restrykcjami – Straż Marszałkowska zaczęła też przeszukiwać samochody posłów opozycji z obawy, że mogliby oni „przemycić” obywateli do Sejmu.

Budynek parlamentu – zaprojektowany jako dostępny w przestrzeni publicznej budynek – został ogrodzony barierkami pilnowanymi przez policjantów.

Nowe, restrykcyjne zasady wstępu zaczęły obejmować nie tylko uczestników prac legislacyjnych, ale również innych gości gmachu parlamentu. RPO odnotował m.in. sprawę uczniów – uczestników debat, którzy nie zostali wpuszczeni do Sejmu ( https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-pyta-sejm-o-podstawy-prawne-niewpuszczenia-uczniow-z-przypinkami )

Nie widzę, nie słyszę uwag. Głosujemy. Ustawa w 2 godziny 20 minut

Wzrost napięcia politycznego spowodowany przez niedopuszczanie do debaty spowodował też, że dla rządzącej większości każdy komentarz czy głos krytyki nie był już szansą na uniknięcie błędu – zaczął być odbierany jako akt wrogości.

Skutkiem stało się skracanie debaty w samym Sejmie poprzez odbieranie głosu posłom opozycji: wyznaczanie bardzo krótkiego czasu na wypowiedź i wyłączanie mikrofonu. Z raportu Obywatelskiego Forum Legislacji wynika, że w efekcie jakość procesu legislacyjnego dramatycznie się pogorszyła.

W pierwszym roku kadencji tempo uchwalania ustaw było nieporównanie szybsze niż w poprzednich latach, a choć następnie nieco spadło, to w czwartym roku kadencji krócej niż 15 dni Sejm pracował nad ¼ wszystkich uchwalonych ustaw (tymczasem regulamin Sejmu wymaga, aby prace w trybie podstawowym, innym niż pilny, zajęły ponad 15 dni!).

TLP dodaje, że regułą było skracanie czasu między czytaniami projektu (to jest czas na analizę i zastanowienie się, co naprawdę się stanie po przyjęciu projektu), a z wyjątków proceduralnych uczyniono regułę.

Posłom skraca się czas na wypowiedzi (do 30 s na Komisji Sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza), dobiera głos w czasie posiedzeń plenarnych k karze za zgłaszanie uwag – wskazywała Polkowska.

Z analiz Polskiego Towarzystwa Legislacyjnego wynika, że w ciągu całej kadencji Senatu przyjęto JEDNĄ poprawkę opozycji – mówiła Ewa Polkowska.  - Sejm poprzedniej kadencji zbierając się rzadziej i pracując krócej uchwalił o 171 ustaw więcej. Błędów legislacyjnych nie widziano, zauważanych błędów nie poprawiano – mówiła Polkowska.

Do tego proces legislacyjny jest nieprzejrzysty. Z pracami komisji można się najwyżej zapoznać z niewyraźnej i statycznej transmisji wideo.

Pośpiech w pracach nad projektami większości rządowej zdaniem PTL miał uniemożliwić debatę publiczną nad tymi rozwiązaniami.

Przykładem bezwstydnego łamania regulaminu było uznanie przez marszałka Sejmu, że zmiana Kodeksu Karnego nie jest zmianą kodeksu, a zatem może być procedowana w zwykłym,  błyskawicznym trybie.

Dziennikarze – niemile widziani

Kolejnym etapem było wprowadzanie ograniczeń dla przedstawicieli mediów w Sejmie. Restrykcje zaproponowane w grudniu 2016 r. nie zostały ostatecznie wdrożone, jednak inne ograniczenia pozostały.

RPO odnotował, że Kancelaria Sejmu zaczęła ograniczać wstęp dziennikarzom do parlamentu  (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/sprawa-wstepu-dziennikarza-do-sejmu). Trudności miały również ekipy filmowe, które chciały realizować materiały m.in. o pracy sejmu (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-ograniczanie-filmowcom-wstepu-do-sejmu-moze-naruszac-konstytucje)

Informacja publiczna – nie mamy pańskiego płaszcza

Po czterech latach kumulacji negatywnych konsekwencji naruszenia zasady demokratycznej debaty mamy już do czynienia z bardzo poważnymi skutkami – nie tylko dla rządzących, aktywistów czy dziennikarzy, ale dla każdego.

W kadencji 2015-2019 charakterystycznym zjawiskiem było wielokrotne nowelizowanie tej samej ustawy:

  • Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych była zmieniana 15 razy,
  • Ustawa o podatku akcyzowym 10 razy,
  • Kodeks karny 9.

Zdecydowana większość tych nowelizacji pochodziła z przedłożenia rządowego, co może być dowodem nie tylko braku koordynacji – jak wskazuje raport Fundacji Batorego – ale niewykonywania elementarnych prac analitycznych dotyczących wprowadzanych zmian (skoro można ich nie robić, to po co je robić?).

Jednak nie zawsze tak jest, że prawo z błędem można na czas naprawić. Przykładem z działania RPO jest sprawa Krajowej Rady Sądownictwa i jawności list osób popierających kandydatów. Błędy przy przyjmowaniu tej ustawy mają już dalekie konsekwencje: Kancelaria Sejmu odmawia wykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego o ujawnieniu list poparcia dla kandydatów do nowej KRS. Działanie Kancelarii wpisuje się w generalny trend braku transparentności prac w Sejmie.

NSA orzekł, że listy te są informacją publiczną i obywatele mają do niej dostęp.

Rządzący robią wszystko, by list tych nie ujawnić. Co rodzi coraz większe podejrzenie, że ujawnienie tych list mogłoby ujawnić wadliwość powołania samej KRS – a zatem też wadliwość jej decyzji (a powołani przez nową KRS sędziowie orzekają już w tysiącach spraw zwykłych ludzi).

Ustawa o KRS – jak cały pakiet ustaw mających reformować wymiar sprawiedliwości – przyjmowana była pośpiesznie i bez debaty. Uwagi były ignorowane – a wśród nich były też takie, które wskazywały na błędy logiczne przyjmowanych rozwiązań, wskazujące, że sposób wprowadzania zmian spowoduje, że zabraknie kandydatów do KRS i podpisów poparcia dla nich.

Dziś, kiedy ostrzeżenia te najwyraźniej się sprawdziły, problemem staje się, jak rozwiązać wytworzony na skutek braku debaty problem KRS i jak ograniczyć jego ponure konsekwencje dla ludzi. Pojawił się więc kolejny radykalny projekt „poselski”, który ma rozwiązać problem poprzez karanie sędziów zachowujących się nie po myśli władzy.

Rola opozycji w parlamencie – debata na panelu

Problemu załamania się debaty i procesu legislacyjnego nie rozwiąże się już bez porządnej debaty publicznej, zwarzeniu wielu racji i interesów, rozwiązać się już nie da.

Zacznijmy od nazwania rzeczy po imieniu: - Ograniczanie roli sądów i roli ustrojowej parlamentu oznacza demontaż podstawowych mechanizmów ochronnych, jakie zawdzięczamy liberalnej demokracji – mówił prof. Mikuli. - Obserwujemy wydrążanie z kompetencji instytucji nie tylko prawnych (sądy) ale i odgrywających ogromną rolę w systemie politycznym (parlament).

To jest sprzeczne z europejskim doświadczeniem: w wielu parlamentach zmiana regulaminu wymaga kwalifikowanej większości, opozycja ma gwarantowany czas na podejmowanie inicjatyw legislacyjnych.

Zebrani pytali, jak wrócić do tych standardów. Jak to jak - przy pomocy kartki wyborczej

Zwrócono uwagę, że wszyscy zebrani na sali rozumieją wagę procesu legislacyjnego, konsultacji i roli ekspertów – bo sami są ekspertami. Ale opinia publiczna ma prawo tego nie rozumieć, zwłaszcza jeśli eksperci nie chcą tego przystępnie tłumaczyć.

Poza tym naukowe analizowanie procesu politycznego bez powiedzenia wprost, że centrum decyzyjne polskiego państwa wyniosło się poza instytucje państwa – na Nowogrodzką – to unik. Jak nie nazwiemy rzeczy po imieniu, to nie zrozumiemy, co się dzieje.

Algorytmy, Prawa Człowieka i Demokracja - sesja 29 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Jeśli facet pamięta zarówno o Waszych urodzinach, rocznicy poznania, rocznicy ślubu  itp – to nie jest Waszym facetem - to Mark Zuckerberg
  • W społeczeństwach demokratycznych trzeba poważnie rozmawiać o wpływie algorytmów na poszanowanie podstawowych wolności, takich jak wolność słowa i stowarzyszania się. Nowe technologie na nowo definiują relacje państwo-obywatel.
  • W jaki sposób rządy demokratyczne mogą projektować algorytmy zapewniające przejrzystość, ochronę praw człowieka i promowanie demokracji?
  • Czy nie powinny wprowadzić procesu oceny wpływu algorytmu (na podobieństwo oceny wpływu regulacji prawnej)? W ten sposób mogłyby lepiej definiować demokratyczne cele algorytmów, mierzyć ich skuteczność i dostarczać dowodów na odmowę wdrożenia danych algorytmów -  gdy ryzyko jest większe niż korzyści.

Historia najnowsza – jak dotarliśmy do dyskusji o wykorzystywaniu algorytmów

Temat nowych technologii przedarł się do dyskursu publicznego na początku obecnego stulecia i choć w Polsce wciąż nie do końca udało się go oswoić, minęło już niemal 20 lat, a sama dyskusja przenosi się coraz to nowsze pola. Początkowo bardziej interesowaliśmy się funkcjonowaniem prawa autorskiego w sieci, granicami wolności w internecie, próbą przetworzenia i zastosowania prawa analogowego do przestrzeni cyfrowej. Następnie debata potoczyła się w kierunku sztucznej inteligencji, zastępowania działalności człowieka przez maszyny.

Niejako odkryliśmy algorytmy, przekonując się, że to nie my a one decydują, jakie treści do nas docierają. Zaczęliśmy identyfikować pojęcie bańki informacyjnej. Zorientowaliśmy się, że w rzeczywistości przekazy, które do nas docierają są dostosowywane do płci, gustów, wieku, zawodów, a także tego, co ostatnio oglądaliśmy w sieci.

Stanowią też zwykły przedmiot handlu. Do dziś zastanawiamy się czy internet i nowe technologie nie stwarzają jedynie ułudy wolności? Mimo, że teoretycznie wszystko można, zacierają się granice, każdy jest równy, można łączyć młodych ze starszymi, biednych z bogatymi, Europejczyków z Amerykanami, to czy aby na pewno podejmujemy w sieci świadome decyzje, czy internet naprawdę wygląda tak samo dla każdego z nas? Wiemy przecież, że profilowanie odbiorców treści cyfrowych ma na celu wywieranie na nas wpływu – choćby podejmowanie określonych decyzji konsumenckich – i do tego należy przywyknąć.

Nowe technologie zmieniają nasze życie, a my coraz częściej się z tym godzimy, ułatwiając sobie życie w sferze komunikacji, rozrywki, usługi publicznych czy transportowych. Sztuczna inteligencja wkracza powoli do zakładów pracy, zastępuje pracowników, automatyzuje różne procesy. Jednak nie pozostaje to bez wpływu na prawa człowieka. Poświęcamy naszą prywatność na rzecz bezpieczeństwa i wygody.

Niechlubne przypadki wykorzystywania algorytmów

Szerokim echem w debacie publicznej odbiła się sprawa Edwarda Snowdena, byłego pracownika Centralnej Agencji Wywiadowczej (Central Intelligence Agency, CIA) oraz Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Agency, NSA), który przekazał mediom dokumenty na temat programu wywiadowczego PRISM, którego celem było umożliwienie amerykańskim służbom specjalnym dostępu do danych znajdujących się na serwerach dostawców usług internetowych. Dzięki PRISM służby miału dostęp m.in. do nagrań audio i wideo, zdjęć, rozmów, poczty elektronicznej. USA broniło się twierdząc, że program nie może być użyty do umyślnego monitorowania obywateli USA lub innych osób mieszkających na terenie Stanów Zjednoczonych, a samo działanie PRISM koncentruje się na obywatelach państw trzecich, chroniąc USA przed największymi zagrożeniami, np. terroryzmem.

Nie mniej znany przypadek niewłaściwego wykorzystania algorytmów przez państwa dotyczył firmy doradczej Cambridge Analytica. Były jej szaf ujawnił że firma niezgodnie z prawem pozyskiwała dane i wykorzystywała je w celach komercyjnych, a także w kampanii wyborczej w 2016 roku, aby pomóc republikańskiemu kandydatowi Donaldowi Trumpowi. Niecałe 300 tys. osób zostało poproszonych za opłatą o wypełnienie testu, który pobierał m.in. zawartość kont na Facebooku, w tym polubione strony i zainteresowania, a następnie poddawał głębokiej analizie, tworząc modele wykorzystywane do bodowania skutecznych przekazów politycznych. Formalnie dane mogły być wykorzystywane jedynie przy badaniach akademickich, a nie komercyjnych zleceniach dotyczących operacji psychologicznych na elektoracie.

Debata ekspertów

Widząc, jak głęboko technologie wkroczyły w codzienne czynności każdego obywatela, a także mierząc się z ich wykorzytywaniem przez instytucje państwowe zdecydowaliśmy się kolejny już raz podjęć temat nowych technologii i algorytmów na III Kongresie Praw Obywatelskich. Do debaty zaprosiliśmy: Patricka Penninckx, który od 2013 roku kieruje Departamentem Społeczeństwa Informacyjnego Rady Europy, Krzysztofa Izdebskiego – dyrektora programowego Fundacji ePaństwo, Katarzynę Szymielewicz z Panoptykonu oraz Natalię Mileszyk - specjalistkę ds. polityk publicznych, prawniczka związaną z Centrum Cyfrowym.

Oswajanie nowoczesności

Trzeba mieć jednak świadomość, że dostęp do informacji stanowi też rodzaj władzy, a profilowanie algorytmów przypomina tworzenie podziałów. Dlatego stając się społeczeństwem coraz bardziej świadomym działania algorytmów, dziś wkraczamy w etap oswajania ich.

Użytkownicy/obywatele powinni mieć prawo do tego, by algorytmy, którym podlegają cechowała przejrzystość i by ich tworzenie nie było decyzją polityczną. Nie jesteśmy w stanie uciec od zautomatyzowanych sposobów filtrowania i porządkowania informacji – jest jej po prostu zbyt wiele. Trzeba zatem przekazać część tych uprawnień profesjonalnym podmiotom zewnętrznym. Otwartym pytaniem jest jednak to, jakim regułom algorytmy te powinny być podporządkowane oraz jak zapewnić przejrzystość ich funkcjonowania.

Poziom zaangażowania człowieka w podejmowanie decyzji jest z perspektywy społecznej istotniejszym czynnikiem niż poziom wykorzystania technologii maszynowego uczenia się. Zachowanie czynnika ludzkiego jest bowiem kluczowe do zapewnienia ochrony praw obywateli. Zapewnia bowiem przejrzystość i  odpowiedzialność za proces, których nie potrafimy dziś zapewnić w przypadku systemów w pełni zautomatyzowanych. Na podstawie art. 22 Rozporządzenia o  Ochronie Danych Osobowych (RODO) obywatel może zażądać, by w istotnych kwestiach – generujących skutki prawne – decyzja w oparciu o przetwarzanie danych osobowych nie była podejmowana w pełni automatycznie, by człowiek był obecny w pętli decyzyjnej.

Stosując pojęcie ADM (Automated Decision-Making), czyli zautomatyzowanego podejmowania decyzji przenosimy nacisk debaty z poziomu samej technologii i zastosowanych rozwiązań na kwestie społeczne. Patrzymy na system społeczno-technologiczny, w którym działają różne technologie – zarówno te oparte na uczeniu maszynowym, jak i prostsze algorytmy. W dyskusjach o systemach ADM punkt ciężkości przenosi się z analizy strony technicznej (modelu podejmującego decyzję w oparciu o dane) na szerszy proces obejmujący także procesy tworzenia i programowania systemów ADM oraz nadzoru nad ich działaniem.

Patrick Penninckx rozpoczął od wyjaśnienie raz jeszcze, dlaczego algorytmy są ważne dla ludzi. Wskazał wiele przykładów używania algorytmów, z którymi stykami się każdego dnia, zapominając już nawet o tym, że właśnie dzielimy się z firmami swoja prywatnością. - Dane osobiste są wykorzystywane przez liczne firmy zarabiające na wiedzy o nas, dane wyciekają , dlatego to co publikujemy przestaje być tylko nasze. To nie tylko informacje o naszej płci, wieku, adresie czy pochodzeniu, ale także o tym jakie mamy zdrowie, jakie emocje wywołują w nas określone przekazy.

Przywołał także przykład popularnego Netflixa, który dając możliwość korzystania ze swoich treści na wielu urządzeniach przenośnych, w tym telefonach z aplikacjami mierzącymi np. tętno, bada „przy okazji” nasze emocje związane z określonym materiałem. Dzięki temu jest lepiej w stanie dopasować kolejny materiał, który powinniśmy wg niego obejrzeć, a także jaką reklamę nam wyświetlić.

Katarzyna Szymielewicz zwróciła natomiast uwagę na to, że coraz chętniej zrzucamy problemy społeczne na braki technologiczne, zawodność właśnie algorytmów., błędnie definiując technologię jako źródło całego zła. Wyraziła także wątpliwość co do słów Patricka Penninckx’a dotyczących pewnej dobrowolności i mniej lub bardziej świadomej zgody użytkowników na używanie informacji o nich. - To nie my dajemy dane – to narracja firm – my wchodzimy zwabieni poczuciem wygody, a to, co dzieje się dalej, dzieje się za pomocą sztucznej inteligencji i  jest poza naszą zgodą , jesteśmy niejako biomasą eksploatowaną przez reklamodawców.

W dyskusji często powtarzano, że działanie algorytmów to działanie systemu, który próbuje nas wtłoczyć we wzorzec, a ten nie zawsze jest poprawny. Działa to dokładnie tak samo jak generalizacja/ stereotypy. Ochroniarz na lotniku też musi podjąć decyzję kogo sprawdzić i prędzej podejdzie do młodego mężczyzny w sportowym  stroju niż do staruszki poruszającej się o lasce.

Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo rozpoczął wypowiedź do przywołania przykładu węgierskiego urzędu ochrony konkurencji, który jako jeden z pierwszych nałożył na Facebooka karę za to, że oszukuje swoich klientów twierdząc, że dają coś za darmo i nie uprzedzając jednocześnie, że płacą za to swoimi danymi.

Podkreśli także, że najważniejsze w dyskusji o znaczeniu algorytmów dla praw człowieka jest zadanie sobie pytania, po co my to wdrażamy. Oczywiście są plusy, które ułatwiają pracę także na poziomie państwa, w zamówieniach publicznych, wykrywaniu przestępczości. Urzędnicy niestety nie są przygotowywani do tego, jak to funkcjonuje, co powoduje, że czasem naprawiając jedno psują 10 innych rzeczy.

Izdebski podał także liczne przykłady – delikatnie mówiąc - nie do końca udanego zastosowania algorytmów przez instytucje państwowe. Przywołał program STIR, wykrywający karuzele vatowskie, system przydzielania miejsc w żłobkach, który w jednym z miast  mocno zawiódł przydzielając miejsca w jednej grupie dzieciom w różnym wieku, bądź nie przydzielając ich w ogóle.. - Mimo wpływu takich algorytmów na prawa człowieka, nie opracowano całościowej polityki gwarantującej bezpieczeństwo ich wdrażania, a wiedza na temat ich funkcjonowania pozostaje, w znacznej mierze, niejawna.

Natalia Mileszyk podkreśliła, że ważne jest by o działaniu algorytmów nie mówić, jak o czarnej skrzynce. Potrzebujemy całego systemu aby perspektywa jednostki była brana pod uwagę. Polityka zarządzania sztuczną inteligencją w Polsce to narracja startupowa . Zapominamy ze rozwój ma służyć człowiekowi , a wartości musimy chronić.  - Niewielu z nas jest rozumie, na czym polega działalność sztucznej inteligencji czy algorytmów , to wciąż dyskurs wyłączający. A tymczasem technologia weszła tak głęboko w nasze życie, że każdy z nas potrzebuje wejść w tą dyskusję, bo każdy z nas ma tam swoje miejsce.

Wszyscy paneliści zgodnie podsumowali , że procesu rozwoju technologii i wykorzystywania algorytmów nie da się zatrzymać, ale trzeba zapewnić bezpieczeństw tego obszaru. Jest to jednak niezwykle trudne.

Mileszyk skonkludowała, że być może potrzebujemy rozszerzenia pojęcia ochrony praw obywatelskich z płaszczyzny państwo -obywatel i rozszerzyć ja o korporacje, które tak bardzo zaczęły wkraczać w życie każdego obywatela. Krzysztof Izdebski natomiast zaproponował, by wzmocnić instytucje publiczne, w tym organy równościowe – takie jak Biuro RPO - by lepiej budowały kompetencje swoich pracowników, którzy będą wykorzystywali technologie na rzecz obywateli.

NSA: projekt wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej to informacja publiczna

Data: 2019-09-30
  • Projekt wniosku o wypowiedzenie przez Polskę antyprzemocowej Konwencji Stambulskiej jest informacją publiczną - potwierdził Naczelny Sąd Administracyjny
  • Na mocy jego wyroku Ministerstwo Sprawiedliwości, które nie udostępniło tego wniosku Polskiemu Towarzystwu Prawa Antydyskryminacyjnego, musi ponownie rozpatrzeć sprawę
  • Do postępowania w sprawie zainicjowanej przez PTPA przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Wskazywał, że stanowisko MS prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa obywatela do informacji publicznej

W marcu 2017 r. PTPA zwróciło się do Ministra Sprawiedliwości o informację publiczną o pracach zmierzających do wypowiedzenia przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej  przyjętej w Stambule 11 maja 2011 r., a także o udostępnienie projektu wniosku o wypowiedzenie Konwencji. Konwencję przyjęto w Polsce w 2015 r. głosami ówczesnej koalicji PO-PSL.

Resort odpowiedział, że w listopadzie 2016 r. wystąpił do innych ministerstw o opinię co do Konwencji, przedstawiając własną, wstępną ocenę skutków jej wprowadzenia. Dodano jednak, że już na pierwszym etapie konsultacji powstała  konieczność uzyskania opinii organów Unii Europejskiej w tej sprawie. Dlatego zapadła decyzja o wstrzymaniu wszelkich prac analitycznych. Wskazano, że procedura związana z przygotowaniem wniosku służyła wymianie informacji,  uzgodnieniu poglądów. Dlatego uznano, że dokument ten ma charakter dokumentu wewnętrznego, który nie podlega udostępnieniu w trybie ustawy z  6 września 2011 r. o dostępie do informacji publicznej.

PTPA złożyło do WSA skargę na bezczynność Ministra. Wskazało, że dokument resortu trafił do innych podmiotów, wobec czego ma cechy dokumentu urzędowego. Nie można go zatem uznać za dokument wewnętrzny, ale za  informację publiczną. W ocenie PTPA przyjęcie, że dopiero ostateczny projekt, a nie wcześniejsze propozycje zmian, staje się informacją publiczną, godzi w konstytucyjne zasady, takie jak: jawność działania władzy publicznej, udziału obywateli w sprawowaniu władzy oraz w prawo do informacji.

Argumenty RPO

Do sprawy w WSA przyłączył się RPO Adam Bodnar, który poparł  argumenty PTPA.  Nie miał wątpliwości, że żądany dokument dotyczy informacji o działalności władzy publicznej, a zatem podlega udostępnieniu.

Wskazał, że prawo do informacji publicznej wynika z art. 61 Konstytucji, zgodnie z którym obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności  organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Zasada jawności działania organów państwa jest jedną z fundamentalnych wartości państwa prawa. Art. 61 Konstytucji RP nie pozwala na arbitralne ograniczenia w prawie do informacji, poprzez wskazanie, kiedy są one możliwe (wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa).

Powołując się na prokonstytucyjną wykładnię pojęcia informacji publicznej, RPO podkreślił, że żądany dokument jest informacją publiczną podlegająca udostępnieniu. Został bowiem sporządzony przez Ministra Sprawiedliwości  w ramach jego kompetencji i jest związany z realizacją jego zadań,  Wszelkie dokumenty, które dotyczą działalności władzy publicznej oraz realizacji wykonywanych przez nią zadań, stanowią bowiem informację publiczną.

Zdaniem Rzecznika projekt wniosku o wypowiedzeniu Konwencji należy traktować jako informację dotyczącą polityki wewnętrznej i zagranicznej państwa, tj. zamierzeń władzy ustawodawczej i wykonawczej dotyczącej wypowiedzenia Konwencji stambulskiej, a także jako informację o  projektowaniu aktów normatywnych, dotyczy bowiem projektu aktu normatywnego.

Z kolei analiza korespondencji między RPO a MS ze stycznia 2017 r.  potwierdza, że Minister podjął prace nad wypowiedzeniem Konwencji oraz że przygotowano projekt wniosku o jej wypowiedzenie.

- Minister Sprawiedliwości wyraźnie unika wskazywania w odpowiedzi skierowanej do PTPA, iż przygotowany przez niego dokument był projektem wniosku o wypowiedzeniu Konwencji i że został on rozesłany do uzgodnień międzyresortowych, a zatem miał charakter oficjalnego stanowiska organu – pisał RPO do WSA. Stanowisko MS, zgodnie z którym żądane informacje nie są informacją publiczną, jest niewłaściwe. Dlatego RPO nie zgodził się z twierdzeniem resortu, że „zainicjowana w listopadzie 2016 r. procedura służyła wymianie informacji, zgromadzeniu niezbędnych materiałów, uzgadnianiu poglądów i stanowisk, i nie jest sama w sobie wyrazem stanowiska Ministra Sprawiedliwości”.

Wyrok WSA

16 listopada 2017 r. WSA w Warszawie (sygn. akt II SAB/Wa 306/17) uwzględnił skargę PTPA na bezczynność Ministra Sprawiedliwości. Zobowiązał go do rozpatrzenia wniosku PTPA o udostępnienie informacji publicznej.

WSA uznał, że dokument zawiera informacje publiczne – ponieważ dotyczy zamierzonych działań władz publicznych w zakresie polityki zagranicznej (przedstawienie stanowiska Polski na forum międzynarodowym) i wewnętrznej (skutków wypowiedzenia Konwencji dla prawa krajowego), o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji. Dlatego podlega udostępnieniu w jej trybie.

W ocenie WSA nie można uznać, iż projekt wypowiedzenia Konwencji jest dokumentem wewnętrznym. Wyszedł on bowiem z fazy konsultacji w resorcie  i został przekazany do konsultacji. Zatem ujawniono na zewnątrz w oficjalnym trybie legislacyjnym stanowisko Ministra, wobec czego trudno uznać, że jest to „wewnętrzny tryb konsultacyjny”.

Minister złożył skargę kasacyjną, wnosząc o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA. W odpowiedzi na tę skargę RPO wniósł o jej oddalenie.

Wyrok NSA

27 września 2019 r. NSA (sygn. akt I OSK 416/18) oddalił skargę kasacyjną MS. Ten prawomocny wyrok oznacza, że resort musi ponownie zbadać wniosek PTPA, wiedząc że żądana informacja stanowi informację publiczną.

VII.6060.42.2017

ABW ponownie zbada wniosek w sprawie inwigilacji cudzoziemców - wyrok NSA

Data: 2019-09-30
  • Fundacja Panoptykon spytała Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ile razy podsłuchiwała cudzoziemców (bez zgody sądu) i pobierała ich dane chronione  
  • Takie uprawnienia dała ABW ustawa „antyterrorystyczna” z 2016 r.
  • ABW odmówiła fundacji takiej statystki, co podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny, powołując się na bezpieczeństwo publiczne 
  • W wyniku skargi kasacyjnej, do której przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, NSA nakazał ABW ponowne zbadanie sprawy

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych, ile razy skorzystała z możliwości działań operacyjno-rozpoznawczych wobec cudzoziemców – w związku ze szczytem NATO i Światowymi Dniami Młodzieży w Polsce latem 2016 r.

Ustawa z 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych nadała ABW  większe uprawnienia wobec cudzoziemców niż wobec obywateli polskich. ABW nie musi bowiem prosić sądu o zgodę na podsłuchiwanie czy podglądanie cudzoziemca w domu lub dostęp do jego korespondencji elektronicznej czy pocztowej. Na takie działania wobec obywatela polskiego ABW musi zgodzić się sąd.

Szef ABW odmówił udostępnienia tych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone”. W sierpniu 2017 r. WSA w Warszaawie (sygn. akt II SA/Wa 80/17) oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW. Sąd zgodził się z ABW, że upublicznienie informacji może zagrażać  bezpieczeństwu państwa.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb.

Argumenty RPO

W lipcu 2018 r. do postępowania NSA w tej sprawie przyłączył się RPO Adam Bodnar. Ocenił, że odmowa Szefa ABW w sposób bezzasadny ograniczyła prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Sąd nie wyważył zaś w sposób prawidłowy proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Rzecznik przypomniał, że wątpliwości natury konstytucyjnej wobec ustawy „antyterrorystycznej” wyraził we wniosku skierowanym w 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego (K 35/16). W  2018 r. wycofał go z TK  powodu manipulacji składem orzekającym oraz zasiadania w nim osób nieuprawnionych do orzekania.

W piśmie procesowym do NSA Adam Bodnar przypomniał, że Konstytucja RP w art. 47 i art. 51 zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia (aktywności) jednostki i zapewnia ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Tymczasem przepisy ustawy „antyterrorystycznej” są zbyt daleko idącą i nieuzasadnioną ingerencję w prawa i wolności jednostki - także w zakresie, w jakim różnicuje sytuację prawną osób, które nie są obywatelami RP, oraz obywateli RP oraz w zakresie, w jakim nie przewidują kontroli stosowania czynności ABW. Jest to także niezgodne z   Europejską Konwencją Praw Człowieka oraz z Kartą Praw Podstawowych.

W orzecznictwie TK oraz ETPCz choćby następcza kontrola nad czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi jest uważana za fundamentalny warunek demokratycznego państwa prawnego. Skoro ustawodawca pozbawił pewne grupy fundamentalnego prawa do prywatności, to jego konstytucyjnym obowiązkiem w demokratycznym państwie prawa jest zapewnienie realizacji minimalnego standardu ochrony w postaci ustanowienia chociażby następczej kontroli sądowej.

Ponadto samo zróżnicowanie pozycji prawnej osób niemających polskiego obywatelstwa oraz obywateli RP w zakresie pozyskiwania informacji o nich i ochrony ich danych osobowych rodzi wątpliwość nie tylko co do zgodności z art. 47 i 51 w zw. z art. 37 i 31 ust. 3 Konstytucji RP, ale także z umowami międzynarodowymi, których Polska jest stroną, w tym z zasadą niedyskryminacji ze względu na przynależność państwową, wyrażoną w art. 14 EKPCz czy z art. 20 KPP UE.

Rzecznik uznał, że w tej sprawie WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji pomiędzy prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych. Błędnie uznał bowiem, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Sąd  nie dokonał wyczerpujących ustaleń, które potwierdziłyby zasadność odmowy udostępnienia informacji publicznej ze względu na ochronę informacji niejawnych. Dla realnej oceny decyzji ABW sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem sąd oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji.

Według RPO sąd potraktował wszystkie żądane informacje zbiorczo, bez  dogłębnej analizy, czy ujawnienie konkretnych informacji rzeczywiście spowoduje lub mogłoby spowodować szkodę dla Rzeczpospolitej Polskiej.

Ponadto istotne znaczenie ma okoliczność, że żądane informacje mają charakter statystyczny. A NSA przyjmował już wcześniej, że dane statystyczne na temat czynności służb specjalnych są informacją publiczną. Żądane informacje nie dotyczyły ani konkretnych czynności operacyjnych, ani postępowań, które mogłyby świadczyć o kierunkach zainteresowań ABW. Ograniczenia dostępu do informacji statystycznych nie można zatem uznać za konieczne.

Wyrok NSA

27 września 2019 r. NSA (sygn. akt  I OSK 2687/17) uchylił wyrok WSA. Uznał, że niedoprecyzowane „bezpieczeństwo państwa” nie jest wystarczającym argumentem, aby odmówić żądanej informacji publicznej.

Sprawa wraca do Szefa ABW.  Wyrok nie przesądza ostetecznego rezultatu sprawy. Szef ABW musi szczegółowo uzasadnić, jakie niebezpieczeństwo mogłoby spowodować udzielenie odpowiedzi.

VII.6060.48.2017

PUODO nie zmienia stanowiska ws. ujawnienia list poparcia do KRS

Data: 2019-09-20
  • PUODO odmówił wstrzymania wykonania postanowienia zabezpieczającego w sprawie wyroku NSA o ujawnieniu list sędziów popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.
  • To na podstawie tego postanowienia lista poparcia dla KRS nadal nie jest ujawniana.
  • RPO zakwestionował taki sposób wstrzymywania wykonania wyroku sądu, złożył skargę na to do WSA i wniosek do PUODO o zmianę decyzji, ale PUODO swoje stanowisko podtrzymał.

Sędziowie wybrani przez posłów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa musieli przedstawić listy poparcia co najmniej 25 innych sędziów. Procedura wyboru przez Sejm odbyła się, ale samych list nigdy nie ujawniono. W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie nowej KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziowskich.

Rozwiązaniem mogło być tylko ujawnienie list, stąd wniosek obywatela o dostęp do informacji publicznej skierowany do Kancelarii Sejmu. Kancelaria wydała decyzję odmowną, a ta została zaskarżona do sądu administracyjnego. Najpierw sąd wojewódzki a następnie Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku stwierdziły, że listy mają zostać ujawnione.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała, a jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych.

Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał postanowienie zabezpieczające: wyrok NSA nie może zostać wykonany, dopóki UODO nie rozważy kwestii ochrony danych osobowych.

To stanowisko podważył RPO wskazując, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Latem grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA. 9 września 2019 r. RPO przystąpił do tego postępowania w Trybunale - wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).

POSTANOWIENIE Prezesa UODO (fragmenty)

Na podstawie art. 61 § 2 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi  po rozpoznaniu wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. wydanego w postępowaniu z urzędu prowadzonym wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych postanawia odmówić wstrzymania wykonania postanowienia.

Uzasadnienie (fragmenty)

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wszczął z urzędu postępowanie wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Postanowieniem z dnia 29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, poprzez nakazanie powstrzymania się od ich upubliczniania oraz udostępniania w jakiejkolwiek formie innym podmiotom do czasu wydania decyzji kończącej postępowanie w niniejszej sprawie.

Za pismem z dnia 30 lipca 2019 r. skierowanym do organu Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w niniejszym postępowaniu.

Następnie, w dniu 21 sierpnia 2019 r. do Urzędu Ochrony Danych Osobowych wpłynęło pismo Rzecznika Praw Obywatelskich stanowiące wniosek o wstrzymanie wykonania ww. postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. w całości.

W treści wniosku RPO wskazał, iż działając na podstawie art. 70 ust. 3 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazując na powyższe RPO wniósł o wstrzymanie wykonania postanowienia PUODO. W ocenie RPO, wskazane postanowienie narusza szereg przepisów prawa materialnego i postępowania, w szczególności zaś art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji. Podważyło ono bowiem zasadę związania prawomocnym wyrokiem sądu nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe i spowodowało, że doszło do sytuacji, w której to organ administracji publicznej de facto sprawuje kontrolę działalności sądów administracyjnych.

RPO dodał, iż Prezes UODO nie uwzględnił ustaleń Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartych w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r. w sprawie o sygn. I OSK 4282/18, dokonując własnej interpretacji przepisów, wbrew wykładni dokonanej przez NSA w tej konkretnej sprawie. W ocenie RPO, utrzymywanie zaskarżonego ww. postanowienia prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny, stanowi w istocie wkroczenie organu administracji publicznej (władzy wykonawczej) w wymiar sprawiedliwości, co jest jaskrawym naruszeniem konstytucyjnych zasad podziału władzy (art. 10 Konstytucji) oraz zasady działania organów władzy publicznej wyraźnie na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Po przeanalizowaniu wniosku RPO Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zważył, co następuje: zgodnie z art. 61 § 2 pkt 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w razie wniesienia skargi na decyzję lub postanowienie - organ, który wydał decyzję lub postanowienie, może wstrzymać, z urzędu lub na wniosek skarżącego, ich wykonanie w całości lub w części, chyba że zachodzą przesłanki, od których w postępowaniu administracyjnym uzależnione jest nadanie decyzji lub postanowieniu rygoru natychmiastowej wykonalności albo, gdy ustawa szczególna wyłącza wstrzymanie ich wykonania.

Wskazania wymaga, iż powołany przepis nie wskazuje przesłanek warunkujących wydanie postanowienia w przedmiocie wstrzymania wykonania wydanego postanowienia. W art. 61 § 2 pkt 1 p.p.s.a. ustawodawca nie określił bowiem szczegółowo pozytywnych przesłanek będących podstawą wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu lub czynności. Ograniczył się jedynie do wskazania przypadków, w których wstrzymanie jest niedopuszczalne. Oznacza to, że wnioskodawca może powoływać się na każdą okoliczność, która uzasadnia wstrzymanie, jak również organ nie jest związany, poza wymienionymi w powyższym przepisie wyjątkami, żadnymi warunkami.

Dlatego też w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych uzasadnione jest, aby organ administracji publicznej przy rozstrzyganiu tej kwestii kierował się przesłankami określonymi w art. 61 § 3 p.p.s.a., tj. badał, czy na skutek wykonania ww. postanowienia z dnia 29 lipca 2019 r. zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Przesłanki w postaci wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, o których mowa we wskazanym przepisie, należy wiązać z sytuacją, która może powstać, gdy zaskarżony do sądu akt administracyjny zostanie wykonany, a następnie na skutek uwzględnienia skargi akt ten zostanie wzruszony.

O takim potencjalnym niebezpieczeństwie jest mowa w art. 61 § 3 p.p.s.a. i z tą sytuacją należy wiązać możliwość wyrządzenia szkody lub trudnych do odwrócenia skutków.

W orzecznictwie sądowoadministracyjnym przyjmuje się, iż ciężar dowodu w zakresie wykazania powyższych okoliczności, stanowiących podstawę do wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu spoczywa na wnioskodawcy i sprowadza się do przedstawienia konkretnych zdarzeń, które mogłyby uprawdopodobnić, że wykonanie kontrolowanego aktu faktycznie spowoduje w stosunku do wnioskodawcy znaczną szkodę lub powstanie trudnych do odwrócenia skutków.

Rozstrzygając o wstrzymaniu wykonania aktu na podstawie ww. przepisu organ związany jest zamkniętym katalogiem przesłanek pozytywnych. Instytucja wstrzymania wykonania ma charakter wyjątkowy i jej zastosowanie może mieć miejsce wyłącznie w sytuacji stwierdzenia, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, gdyby akt lub czynność zostały wykonane. Użycie przez ustawodawcę w art. 61 § 3 p.p.s.a. zwrotów nieostrych wiąże się z koniecznością konkretyzacji zawartej w nich normy ogólnej.

Podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku okoliczności świadczących o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Podkreślenia zatem wymaga, że podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Z brzmienia zacytowanego przepisu wynika, iż do wykazania, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, nie jest wystarczający sam wniosek strony wnoszącej o taką tymczasową ochronę. Uzasadnienie takiego wniosku powinno bowiem odnosić się do konkretnych okoliczności pozwalających wywieść, że wstrzymanie zaskarżonego aktu lub czynności jest zasadne w stosunku do wnioskodawcy. Przy czym przez "wykonanie aktu administracyjnego" należy rozumieć spowodowanie w sposób dowolny stanu rzeczy lub doprowadzenie w trybie egzekucji do takiego, który jest zgodny z rozstrzygnięciem zawartym w danym akcie.

Mając na uwadze ww. przesłanki uznać należy, iż RPO w żaden sposób nie wykazał, aby wykonanie zaskarżonego postanowienia mogło spowodować następstwa, o których mowa powyżej.

Dodać również należy, iż w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych okoliczności sprawy nie wskazują na zaistnienie przesłanek z tego przepisu.

Postanowienie jest ostateczne. Odmowa wstrzymania wykonania aktu lub czynności przez organ nie pozbawia skarżącego złożenia wniosku do sądu.

 

Wniosek posłów do TK ws. list poparcia do KRS – Rzecznik wnosi o umorzenie postępowania

Data: 2019-09-12
  • RPO przystąpił do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym ws. ujawnienia list poparcia do KRS i wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).
  • Zdaniem Rzecznika, możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, który ma zostać zbadany w postępowaniu, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.
  • Ponadto dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej i jako takie powinno podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej.

W piśmie RPO podkreśla, że sposób powoływania członków KRS, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją RP oraz wymogami wynikającymi z prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela i człowieka pozostającego pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej. Stąd też istotne jest zapewnienie skutecznego korzystania z mechanizmów społecznej kontroli nad procesem wyłaniania kandydatów do KRS. Niewątpliwie jednym z takich mechanizmów jest prawo dostępu do informacji publicznych dotyczących procedury powoływania kandydatów.

Historia sprawy

Kwestia odmowy udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS w oparciu o art. 11c ustawy o KRS od samego początku była przedmiotem działań Rzecznika. Rzecznik przystąpił m.in. do postępowania sądowoadministracyjnego przed WSA w Warszawie, obecnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w związku z wniesioną przez Kancelarię Sejmu skargą kasacyjną. Wniósł również skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r. nakazujące Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS. W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej. Ze szczegółami wszystkich spraw można zapoznać się w dołączonych poniżej artykułach.

Dlaczego postępowanie powinno być umorzone

W ocenie Rzecznika, wskazany przez wnioskodawcę art. 11c ustawy o KRS jest nieadekwatnym przedmiotem kontroli w niniejszej sprawie. Przepis ten reguluje bowiem tryb postępowania w związku z dokonanymi zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje dotyczące rozstrzygania sprawy dostępu do informacji publicznej.

Możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wniosek złożony w niniejszej sprawie zmierza więc de facto do nadania art. 11c ustawy o KRS, treści normatywnej, której przepis ten nie posiada, a nie do wyeliminowania naruszającej standardy konstytucyjne wykładni. Wnioskodawca kwestionuje bowiem niedopatrzenie się przez sądy administracyjne w art. 11c ustawy o KRS normy, której przepis ten w rzeczywistości nie zawiera. Dokonanie kontroli zgodnie z treścią wniosku wymagałoby od Trybunału Konstytucyjnego wykroczenia poza przyznane mu przepisami prawa kompetencje. Wydanie wyroku interpretacyjnego zgodnie z treścią wniosku należy więc uznać za niedopuszczalne – podkreśla we wniosku RPO.

Ocena wniosku o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów K.p.c.

Rzecznik wniósł również o odrzucenie wniosku posłów o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego poprzez wstrzymanie wykonania wyroków oraz wstrzymanie toczących się w tej sprawie postępowań. Przepisy te mogą być bowiem stosowane jedynie w sytuacjach nieuregulowanych w ustawie o organizacji i trybie postępowania przed TK. Tymczasem ustawodawca wyraźnie wskazał w tej ustawie konkretne przypadki, w których dopuszczalne jest zabezpieczenie postępowania poprzez zawieszenie czynności innych organów.

Stanowisko RPO ws. możliwości udostępnienia danych sędziów

W przypadku nieuwzględnienia wniosku o umorzenie postępowania RPO przedstawił swoje stanowisko i wskazał, że udostępnienie danych sędziów popierających kandydatury do KRS zostało przed sądy administracyjne uznane za dopuszczalne nie na podstawie badanego artykułu ustawy o KRS, lecz przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Przypomnijmy, że kandydata do KRS mogą zgłosić dwie grupy podmiotów uprawnionych do zgłoszenia kandydata do KRS:

  • grupa dwóch tysięcy obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy ukończyli osiemnaście lat, mają pełną zdolność do czynności prawnych i korzystają z pełni praw publicznych.
  • dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem sędziów w stanie spoczynku.

Rzecznik wskazał, że w zakresie ochrony prywatności obie te grupy należy traktować w sposób odmienny. Bezsporne jest na gruncie utrwalonego już orzecznictwa sądów administracyjnych, że ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych nie jest możliwe udostępnienie jako informacji publicznej nazwisk obywateli, którzy dokonali zgłoszenia kandydata do KRS.

W ocenie RPO nie można jednak uznać, że w identycznym zakresie z ochrony prywatności korzystają sędziowie. Legitymizują oni bowiem dokonywane przez siebie zgłoszenie autorytetem wynikającym z pełnionej funkcji publicznej. Sam akt zgłoszenia wiąże się natomiast z korzystaniem z kompetencji przyznanych sędziom przepisami prawa powszechnie obowiązującego. Nie jest on uzewnętrznieniem poglądów politycznych ani światopoglądu, co mogłoby uzasadniać objęcie go ochroną prywatności. Należy więc uznać, że dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej. Dlatego RPO podziela wyrażany przez sądy administracyjne pogląd, że zawarte w załącznikach do wniosku informacje w postaci imion, nazwisk i miejsc służbowych sędziów stanowią informację publiczną, która powinna podlegać udostępnieniu w trybie przewidzianym w ustawie o dostępie do informacji publicznej.

VII.6060.43.2019

"Podważenie fundamentów państwa prawa i zasad wymiaru sprawiedliwości". RPO skarży decyzje PUODO o zablokowaniu wyroku NSA ws. list poparcia do KRS

Data: 2019-08-19
  • RPO zarzuca rażące naruszenie prawa decyzjom Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, nakazującym Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS 
  • Oznacza to bowiem uznanie, że PUODO może doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie
  • To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości
  • Tymczasem prawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwowe
  • Próba zablokowania aktem administracyjnym wykonania wyroku NSA grozi wytworzeniem nowego standardu w polskim sądownictwie 

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie dwie decyzje prezesa PUODO Jana Nowaka z 29 lipca 2019 r. Wniósł, aby sąd stwierdził ich nieważność lub je uchylił. Ponadto złożył wniosek o wstrzymanie wykonania tych postanowień. Z oddzielnym wnioskiem o ich wstrzymanie Rzecznik wystąpił także do samego Jana Nowaka.

Prezes UODO wydał dwa postanowienia, nakazując Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów, którzy popierali zgłoszenia kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa w 2018 r.  Powołał się na art. 70 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych. Zgodnie z nim, jeżeli w toku postępowania zostanie uprawdopodobnione, że przetwarzanie danych osobowych narusza przepisy o ochronie danych osobowych, a dalsze ich przetwarzanie może spowodować "poważne i trudne do usunięcia skutki", Prezes UODO - w celu zapobieżenia tym skutkom - może zobowiązać podmiot, któremu jest zarzucane naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych, do ograniczenia ich przetwarzania.

W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej.

W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu. Stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich - w tym prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - Rzecznik skorzystał z przysługujących mu uprawnień i przystąpił do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

Jak wskazał Rzecznik w uzasadnieniu do przystąpienia, sprawa ujawnienia nazwisk osób popierających kandydatów do KRS jest istotna nie tylko z punktu widzenia realizacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, gwarancji prawa do ochrony danych osobowych i prawa do prywatności, o których mowa w art. 47 i 51 Konstytucji, ale przede wszystkim - dla stabilności systemu prawnego w Polsce w związku z obowiązkiem wykonywania prawomocnych orzeczeń sądów.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione. Według Rzecznika niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność procedury wyboru członków KRS. A jej konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Naruszenie art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji

W uzasadnieniu Prezes UODO stwierdził, że zostało uprawdopodobnione, iż może dojść do naruszenia przepisów o ochronie danych wskutek wykonania przez Kancelarię Sejmu prawomocnego wyroku NSA.  Oceniając, że może to naruszać przepisy RODO oraz ustawy o KRS, PUODO uznał, że jest władny ingerować w zasadę wyrażoną w art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Głosi on: „Orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe, a w przypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby”.

NSA podkreślał już, że stanowisko uznające możliwość czynienia przez organy administracji publicznej ustaleń sprzecznych z prawomocnym orzeczeniem sądu, jest nie do pogodzenia z wypływającą z art. 2 Konstytucji zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz określoną w art. 7 Konstytucji zasadą legalizmu. 

Przyjęcie stanowiska UODO stoi również w sprzeczności z art. 184 Konstytucji. Zgodnie z nim to NSA oraz inne sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji publicznej, a nie organ administracji publicznej, jakim jest UODO. Z punktu widzenia art. 184 Konstytucji niedopuszczalne jest przyjęcie, że wyrok ten może być obecnie zakwestionowany przez Prezesa UODO. 

Wydając bowiem swe postanowienia, Prezes UODO de facto odniósł się nie tyle do działań Kancelarii Sejmu, ile do wyroku NSA.

Przyjęcie odmiennej argumentacji prowadziłoby do całkowitego podważenia zasady powagi sprawy osądzonej, naruszając fundamenty wymiaru sprawiedliwości w Polsce i orzecznictwa sądowego.

Naruszenie prawa materialnego

Prezes UODO uznał, że upublicznienie list poparcia może naruszać art. 6 ust. 1 lit. c) i e) RODO oraz art. 11c ustawy o KRS. Nie zważając na wyrok NSA, uznał że art. 11c ustawy o KRS „wprost wyeliminował możliwość upublicznienia danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS”. Ocenił też, że wobec tego  wyroku „można mówić o wystąpieniu zagrożenia spowodowania poważnych i trudnych do usunięcia skutków dla ochrony danych osobowych tych osób. (...) Może dojść zatem do naruszenia prawa do prywatności ww. osób, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej”.

Stosując art. 70 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, Prezes UODO dokonał błędnej, bo sprzecznej z wyrokami sądów administracyjnych, interpretacji art. 11c ustawy o KRS, przedstawiając swoją interpretację przepisu, pomimo związania wyrokiem NSA.

Powołując się na RODO, prezes Jan Nowak nie dostrzegł w ogóle art. 86 RODO, zgodnie z którym „dane osobowe zawarte w dokumentach urzędowych, które posiada organ lub podmiot publiczny lub podmiot prywatny w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym, mogą zostać przez ten organ lub podmiot ujawnione zgodnie z prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego, któremu podlegają ten organ lub podmiot, dla pogodzenia publicznego dostępu do dokumentów urzędowych z prawem do ochrony danych osobowych na mocy niniejszego rozporządzenia”. Przesądza to, że podmiot ujawniający informacje publiczne, zawierające dane osobowe, nie narusza w ten sposób przepisów RODO.

Ponadto Jan Nowak nie dostrzegł także art. 2 ust. 2 lit. a) RODO, zgodnie z którym RODO nie ma zastosowania do przetwarzania danych osobowych w ramach działalności nieobjętej zakresem prawa Unii Europejskiej. A UE nie posiada kompetencji do regulowania dostępu do informacji publicznej w państwach członkowskich. Tym samym RODO nie będzie mieć zastosowania w zakresie dostępu do informacji publicznej. Dopuszczalność udostępnienia informacji publicznej musi zatem podlegać ocenie wyłącznie na podstawie przepisów krajowych, w tym przypadku ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

Naruszenie art. 70 ustawy o ochronie danych osobowych

Postanowienie na podstawie art. 70 ustawy Prezes UODO może wydać wyłącznie, gdy w toku postępowania zostanie uprawdopodobnione, że przetwarzanie danych osobowych narusza przepisy o ochronie danych osobowych i może spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki. Tymczasem  w uzasadnieniu postanowień Jan Nowak w żadnym miejscu nie uzasadnia, dlaczego przyjął, że dalsze przetwarzanie może powodować „poważne i trudne do usunięcia skutki” - poza tym, że - w jego ocenie - może dojść do naruszenia prywatności osób i że - również w jego ocenie - nie jest to zgodne z przepisami prawa.

Poprzez nieuwzględnienie wyraźnych tez wyroku NSA, Prezes UODO nieprawidłowo zastosował art. 70 ustawy. Przemawia to za uznaniem, że doszło do naruszenia przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na rozstrzygnięcie.

Wstrzymanie wykonania postanowień PUODO

W ocenie Rzecznika utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO uznaje dopuszczalność wydawania postanowień, w których dokonuje własnych ustaleń co do prawa - pomimo prawomocnego orzeczenia sądu, a także umożliwia niewykonanie prawomocnego orzeczenia sądu -prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. 

Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny może zmierzać do wytworzenia nowego standardu - nie tylko w odniesieniu do samego NSA, lecz generalnie dla całego sądownictwa w Polsce.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP, odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS, uniemożliwia obywatelom dokonania oceny, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione.

W tym przypadku zagrożenie dla praw obywatelskich jest o wiele dalej idące, bowiem utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO blokuje wykonanie wyroku, może prowadzić do naruszenia zasad, o których mowa w art. 2 Konstytucji.

Przesłanką wstrzymania wykonania zaskarżonych postanowień jest obawa, że dojdzie m.in. do spowodowania trudnych do  odwrócenia skutków, które - raz zaistniałe - powodują istotną lub trwałą zmianę rzeczywistości. Według orzecznictwa NSA chodzi o takie skutki, w których przypadku powrót do stanu poprzedniego może nastąpić tylko po dłuższym czasie lub przy stosunkowo dużym nakładzie sił i środków. 

Taka właśnie sytuacja ma miejsce  - utrzymywanie w systemie prawnym zaskarżonego postanowienia Prezesa UODO i utrzymywanie sytuacji, w której organ administracji może wstrzymać de facto wykonanie prawomocnego orzeczenia sądu może w sposób nieodwracalny zmienić pojmowanie zasady powagi rzeczy osądzonej i interpretację nie tylko art. 170 p.p.s.a., ale także art. 184 Konstytucji - podsumowuje zastępca RPO Stanisław Trociuk w skargach do WSA.

Historia sprawy list poparcia KRS

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał NSA (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Adam Bodnar zwrócił się wtedy do szefowej Kancelarii Sejmu RP o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia list poparcia kandydatów do KRS mimo wyroku NSA.

Niedawno grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA.

VII.6060.35.2019

PUODO przekazał RPO dokumenty swych postępowań wobec Kancelarii Sejmu w sprawie list poparcia do KRS

Data: 2019-08-13
  • Rzecznik Praw Obywatelskich dostał od Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dokumenty jego postępowań ws. zobowiązania Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych osobowych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS 
  • Prezes UODO w lipcu wszczął dwa postępowania by wyjaśnić, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej
  • W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu
  • By zapewnić ochronę praw obywatelskich, Rzecznik przystąpił do tych postępowań PUODO. Publikujemy skany postanowień Jana Nowaka w sprawie

30 lipca 2019 r. na stronie Kancelarii Sejmu RP zamieszczono komunikat, z którego wynika, że Jan Nowak, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydał 29 lipca 2019 r. dwa postanowienia, zobowiązujące Kancelarię do powstrzymania się od upublicznienia lub udostępnienia w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów, zawartych w wykazach osób popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.  

W efekcie - mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego - Kancelaria Sejmu RP nie udostępniła obywatelowi list poparcia kandydatów do nowej KRS z 2018 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich - stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich, w tym zarówno prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - postanowił skorzystać z przysługujących mu uprawnień w celu zapewnienia ochrony praw obywatelskich i przystąpić do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

RPO wystąpił do Prezesa UODO o przekazanie dokumentacji sprawy, która właśnie wpłynęła do Biura RPO. Publikujemy skany postanowień Jana Nowaka z 29 lipca. 

Rzecznik przedstawi stanowisko w tej sprawie oraz rozważy konieczność skorzystania z przysługujących mu środków zaskarżenia.

Historia sprawy 

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał  NSA  (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Rzecznik uznał za zasadne wątpliwości wnioskodawcy dotyczące przyczyn przedłużenia rozpatrywania wniosku. Adam Bodnar zwrócił się do szefowej Kancelarii Sejmu RP o informację o sposobie jego rozpatrzenia. Poprosił również o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia przez Kancelarię Sejmu RP informacji publicznej w postaci listy poparcia kandydatów do KRS mimo ostatecznego wyroku NSA.

VII.6060.35.2019

Akt mianowania prokuratora to informacja publiczna. Wyrok WSA zgodny z wnioskiem Rzecznika

Data: 2019-08-12
  • Akt mianowania prokuratora jest informacją publiczną – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, stwierdzając bezczynność tamtejszej prokuratury   
  • WSA uznał skargę obywatela, którego prokuratura poinformowała, że taki dokument nie stanowi informacji publicznej
  • Prokuratura będzie zatem musiała rozpatrzeć wniosek obywatela o dostęp do tej informacji  
  • Uznanie tego aktu za dokument wewnętrzny powoduje brak transparentności procesu powoływania prokuratorów - wskazywał RPO

Obywatel wystąpił do Prokuratora Okręgowego w Krakowie o udostępnienie informacji publicznej o przebiegu drogi zawodowej Prokuratora Rejonowego w Wieliczce, w tym o kopie aktów nominowania. Prokurator okręgowy nie wydał decyzji odmownej, ale poinformował jedynie, że akty te mają charakter dokumentów wewnętrznych, wobec czego nie stanowią informacji publicznej podlegającej udostępnieniu. Ocenił zarazem, że w sprawie doszło do „nadużycia prawa do informacji publicznej”. Skarżący wniósł do WSA skargę na bezczynność organu.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu. Wniósł o uwzględnienie skargi i zobowiązanie prokuratury do załatwienia wniosku skarżącego w trybie ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej 

Według Rzecznika nieuzasadniony jest pogląd, że akt nominowania prokuratora stanowi dokument wewnętrzny. Prowadzi to do naruszenia zasady jawności i powoduje brak transparentności procesu powołania prokuratorów. Z uwagi na władcze kompetencje prokuratora dotyczące sfery praworządności i zaufanie publicznego do osoby sprawującej tą funkcję, transparentność tego procesu jest szczególnie istotna. Orzeczenie ma zaś znaczenie dla ochrony podstawowych praw i wolności. 

Prokuratura nie wydała decyzji administracyjnej o odmowie udostępnienia informacji publicznej. Poinformowała jedynie skarżącego, że akt nominowania prokuratora nie jest informacją publicznej. Dlatego konieczna była skarga na bezczynność. Na tym etapie sąd nie może przesądzić, czy wniosek ma być rozpoznany pozytywnie czy negatywnie. Sąd ma w pierwszej konieczności ocenić, czy akty mianowania prokuratora stanowią informację publiczną.

Prawo dostępu do informacji publicznej -  o którym mówi art. 61 ust 1 Konstytucji -  obejmuje prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prokurator rejonowy jest organem władzy publicznej, a jego działalność jest objęta zakresem prawa do informacji publicznej. Dlatego i akt powołania prokuratora stanowi informację publiczną. Stanowisko takie wyraził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie w wyroku z 4 lutego 2016 r. 

W sprawie tej nie zachodzą zaś przesłanki odmowy udzielenia informacji publicznej z powołaniem się na  ochronę prywatności osoby fizycznej.

Pojęcie dokumentu wewnętrznego nie zostało zdefiniowane przez ustawodawcę. Sądy administracyjne posługują się nim pomocniczo przy ocenie, czy wnioskowane informacje stanowią informację o sprawach publicznych. W tej sprawie nie sposób uznać, że informacja dotyczy dokumentu wewnętrznego. Akt powołania prokuratora nie może zostać uznany za dokument o charakterze roboczym, który dotyczy jedynie wewnętrznego działania organu. Z tego aktu wynikają bowiem kompetencje organu władzy publicznej. 

Ponadto RPO uznał za na niepokojący - z uwagi na konieczność ochrony podstawowych praw i wolności - zarzut Prokuratora Okręgowego w Krakowie co do nadużycia przez skarżącego prawa do informacji publicznej. Z ustawy o dostępie do informacji publicznej nie wynika konieczność uzasadnienia wniosku o jej udostępnienie. Nadużycie tego prawa polega zaś na próbie osiągnięcia celu innego niż troska o dobro publiczne, jakim jest prawo do przejrzystego państwa i jego struktur, przestrzeganie prawa przez podmioty życia publicznego, jawność działania organów władzy. Przez nadużywanie prawa do informacji można bowiem skutecznie paraliżować działanie organów administracji publicznej.

Prokurator Okręgowy w Krakowie nie wyjaśnił, dlaczego uznał, że skarżący domaga się aktów powołania prokuratora w celach sprzecznych z ustawą. Nie wskazał również na ewentualny negatywny wniosku dla funkcjonowania organu. - Zarzut nadużycia prawa należy więc uznać za nietrafiony i mogący mieć na celu wywołanie efektu mrożącego, a w konsekwencji ograniczenie liczby wniosków o udostępnienie informacji publicznej kierowanych do Prokuratury Okręgowej w Krakowie - wskazuje RPO.

8 sierpnia 2019 r. WSA uznał skargę (II SAB/Kr 269/19). Wyrok jest nieprawomocny. Można się od niego odwołać do Naczelnego Sądu Administracyjnego. 

VII.6060.28.2019

RPO przyłącza się do postępowań PUODO wobec Kancelarii Sejmu ws. list poparcia do KRS

Data: 2019-07-30
  • Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał Kancelarię Sejmu RP, by nie udostępniała danych osobowych sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa
  • Wszczął on dwa postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej
  • W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu
  • By zapewnić ochronę praw obywatelskich, Rzecznik przystępuje do tych postępowań PUODO

30 lipca 2019 r. na stronie Kancelarii Sejmu RP zamieszczono komunikat, z którego wynika, że Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydał 29 lipca 2019 r. dwa postanowienia, zobowiązujące Kancelarię do powstrzymania się od upublicznienia lub udostępnienia w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów, zawartych w wykazach osób popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Celem prowadzonych przed Prezesem UODO postępowań jest – jak stwierdzono w komunikacie - wyjaśnienie, czy ujawnienie danych osobowych sędziów jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej chroniącym dane osobowe, do którego przestrzegania Polska jest zobowiązana.

Rzecznik Praw Obywatelskich, stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich, w tym zarówno prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej, postanowił skorzystać z przysługujących mu uprawnień – w celu zapewnienia ochrony praw obywatelskich – i przystąpić do toczących się postępowań przed Prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Zgodnie z wymogami ustawowymi Rzecznik – po zapoznaniu się z aktami postępowań po ich uzyskaniu od Prezesa Urzędu – przedstawi stanowisko w tej sprawie oraz rozważy konieczność skorzystania z przysługujących mu środków zaskarżenia.

Należy jednocześnie przypomnieć, że art. 86 rozporządzenia (UE) nr 2016/679 (tzw. RODO) reguluje relacje między przepisami RODO a przepisami krajowymi dotyczącymi ujawniania informacji publicznych w sposób niepozostawiający żadnych wątpliwości. Bezpośrednio stosowany art. 86 RODO wskazuje wprost, że dane osobowe zawarte w dokumentach urzędowych, które posiada organ lub podmiot publiczny (…) w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym, mogą zostać przez ten organ lub podmiot ujawnione zgodnie z prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego, któremu podlegają ten organ lub podmiot, dla pogodzenia publicznego dostępu do dokumentów urzędowych z prawem do ochrony danych osobowych. Takimi przepisami w przypadku Polski są przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej (u.d.i.p.).

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 28 czerwca 2019 r. (sygn. I OSK 4282/18) przesądził, że „objęta wnioskiem o udostępnienie informacja w postaci załączników do zgłoszeń kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa w zakresie wykazów obywateli oraz wykazów sędziów popierających zgłoszenia mieści się w pojęciu informacji publicznej”. Orzekł także, że „ograniczenie prawa do informacji publicznej z powołaniem się na przepis art. 5 ust. 2 u.d.i.p. w stosunku do wykazu sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS nie może mieć zastosowania, bowiem informacja ta ma związek z wykonywaniem przez sędziów funkcji publicznych”. Naczelny Sąd Administracyjny dodał również, że „udostępnienie wykazu sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS powinno nastąpić po uprzedniej anonimizacji numeru ewidencyjnego PESEL sędziego, który nie jest związany z pełnioną funkcją publiczną, a zatem nie powinien podlegać udostępnieniu”.

Wszczynając postępowania, o którym mowa w komunikacie Kancelarii Sejmu RP, Prezes UODO w precedensowy sposób de facto przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń wydanych przez niezależny sąd. Takiego uprawnienia nie przyznają mu ani przepisy RODO, ani przepisy ustawy z 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych, ani też żadne inne przepisy prawa - czy to polskiego czy prawa UE. Zgodnie z przepisami prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe.

Rzecznik Praw Obywatelskich w trakcie całego procesu legislacyjnego dotyczącego wdrażania nowych przepisów o ochronie danych osobowych nalegał na możliwie najszersze gwarancje niezależności dla organu nadzorczego, czyli Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych i zapewnienie zgodności przepisów w tym zakresie z wymogami wynikającymi z prawa UE.

To właśnie ten element, czyli utworzenie w państwach członkowskich organów nadzorczych uprawnionych do wypełniania zadań i wykonywania uprawnień w sposób całkowicie niezależny Rzecznik Praw Obywatelskich uznawał za zupełnie zasadniczy element ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych.

Przypomnieć przy tym należy, że niezależność organu ochrony danych osobowych wyraża się nie tylko w samych procedurach powoływania organu (niezależność personalna), możliwości realizacji kompetencji bez nadzoru i przy zapewnieniu właściwych zasobów (niezależność funkcjonalna i materialna), ale również – czy przede wszystkim - w aspekcie instytucjonalnym, czyli w warunkach braku podległości i zależności od jakichkolwiek innych podmiotów czy organów w zakresie realizacji swoich kompetencji.

VII.6060.35.2019

RPO: dlaczego Kancelaria Sejmu wciąż nie wykonuje wyroku NSA ws. poparcia do KRS?

Data: 2019-07-25
  • Mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego Kancelaria Sejmu RP nadal nie udostępnia obywatelowi list poparcia kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa z 2018 r.
  • O przyczyny takiej zwłoki RPO spytał szefową Kancelarii Agnieszkę Kaczmarską
  • W czerwcu 2019 r. NSA przesądził o udostępnieniu nazwisk sędziów, którzy poparli wybór kandydatów do KRS przez Sejm

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej.

Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał  NSA  (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Udostępnieniu nie podlega tylko numeru PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Rzecznik Praw Obywatelskich uznał za zasadne wątpliwości wnioskodawcy dotyczące przyczyn przedłużenia rozpatrywania wniosku. Adam Bodnar zwrócił się do szefowej Kancelarii Sejmu RP o informację o sposobie jego rozpatrzenia. Poprosił również o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia przez Kancelarię Sejmu RP informacji publicznej w postaci listy poparcia kandydatów do KRS mimo ostatecznego wyroku NSA.

Już wcześniej Rzecznik oceniał, że odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS. RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

VII.6060.32.2019

RPO: przepisy ograniczające dostępność pytań z egzaminów lekarskich - niekonstytucyjne

Data: 2019-07-08
  • Pytania z egzaminów lekarskich mogą być udostępniane w trybie dostępu do informacji publicznej dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia
  • Według Rzecznika takie przepisy są niekonstytucyjne  
  • To opinia dla Trybunału Konstytucyjnego, który na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej bada nowelizację ustawy o zawodzie lekarzy z 2016 r.
  • Obecne przepisy powtarzają regulacje już wcześniej zakwestionowane przez TK - co jest konstytucyjnie niedopuszczalne

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do wniosku NRL z 2018 r., która zaskarżyła znowelizowaną 21 października 2016 r. ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw.

Chodzi o wprowadzenie ograniczenia dostępu dla ogółu obywateli do informacji publicznej w postaci pytań testowych z Lekarskich Egzaminów  Końcowych, Lekarsko-Dentystycznych Egzaminów Końcowych oraz Państwowych Egzaminów Specjalizacyjnych. Jest to możliwe dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia. Wgląd w pytania jest możliwy tylko dla przystępujących do egzaminu, po ich wykorzystaniu, i jedynie w drodze okazania ich w Centrum Egzaminów Medycznych. Wynoszenie pytań poza CEM czy ich kopiowanie jest zakazane.

Argumenty RPO

Według RPO kluczową kwestią jest, czy pytania egzaminacyjne stanowią informację publiczną  w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji m.in. o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego.

Zasada jawności/transparentności działania organów władzy jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. Trybunał Konstytucyjny podkreśla, że powszechny i szeroki dostęp do informacji publicznej stanowi niezbędną przesłankę istnienia społeczeństwa obywatelskiego, a co za tym idzie - urzeczywistnienia demokratycznych zasad funkcjonowania władzy publicznej. Dostęp do informacji publicznej jest z jednej strony warunkiem świadomego uczestnictwa obywateli w podejmowaniu rozstrzygnięć władczych, a z drugiej umożliwia efektywną kontrolę obywatelską działań organów władzy.

Na organach władzy spoczywa obowiązek udzielania obywatelom określonych informacji o działalności instytucji. Oznacza to dostarczenie osobie zainteresowanej na jej żądanie pewnego zakresu informacji, która powinna być związana z działalnością publiczną. Obowiązek ten obejmuje każdą informacją wytworzoną, przetworzoną lub znajdującą się w posiadaniu władz publicznych bądź innych podmiotów wykonujących zadania publiczne.

Centrum Egzaminów Medycznych, które organizuje egzaminy, jest państwową jednostką budżetową podległą ministrowi zdrowia. W ocenie Rzecznika treść pytań przeprowadzonych egzaminów ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia społecznej kontroli nad przeprowadzaniem tych egzaminów.

Nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 28 kwietnia 2011 r.  wyłączyła stosowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej do testów i pytań testowych z egzaminów medycznych. W wyroku z 24 sierpnia 2011 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi podtrzymał jednak pogląd, że pytania egzaminacyjne są informacją publiczną a jedynie - w związku ze zmianą prawa - nie podlegają udostępnieniu.

RPO podkreśla, że inne organy władzy udostępniają pytania egzaminacyjne. Minister Sprawiedliwości publikuje zestawy pytań testowych z egzaminów wstępnych na aplikacje: adwokacką, radcowską i notarialną oraz egzamin na aplikację komorniczą. Centralna Komisja Egzaminacyjna publikuje m.in. arkusze maturalne i arkusze egzaminów ośmioklasisty. Informację publiczną stanowią pytania z egzaminu państwowego na prawo jazdy.

Według Rzecznika trudno wykazać istotną różnicę pomiędzy tymi egzaminami a egzaminami lekarskimi. Wszystkie są bowiem przeprowadzane przez podmioty publiczne na podstawie wcześniej przygotowanych pytań.

TK już raz orzekał w takiej sprawie

W tej sprawie szczególne znaczenie ma wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 czerwca 2016 r. (sygn. K 8/15). Uznał on niezgodność z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. Konstytucji artykułów nowelizacji ustawy  o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 2011 r. - w zakresie dostępności testów i pytań testowych z egzaminów lekarskich, które już się odbyły,

Trybunał powołał się na stanowisko RPO z pisma do Ministra Zdrowia z 29 października 2013 r, zgodnie z którym ograniczenia dostępu do pytań egzaminacyjnych nie dadzą się uzasadnić na gruncie Konstytucji. Rzecznik w pełni podtrzymuje to stanowisko.

Powołując się na orzecznictwo sądów administracyjnych i poglądy doktryny, TK podzielił stanowisko, że zadania testowe w trakcie egzaminów są informacją publiczną. Podkreślił też, że „dostęp do testów wykorzystanych na egzaminie służy nie tylko osobom przygotowującym się do egzaminu, ale także ochronie interesu całego społeczeństwa. Wprowadzenie norm, które uniemożliwiają udostępnianie testów z egzaminów lekarskich, które się odbyły, blokuje kontrolę społeczną nad właściwym wykonywaniem obowiązków powierzonych CEM, polegających na przygotowywaniu testów, w interesie społeczeństwa jest możliwość kontrolowania jakości pytań i w konsekwencji sposobu dopuszczania do zawodu lekarza osób właściwie do tego przygotowanych.”

Dlatego TK uznał wtedy, że ograniczenie prawa do informacji nie było konieczne ze względu na żadną z wartości wskazanych w art. 61 ust. 3 Konstytucji. Nie spełniało postulatu adekwatności i naruszało istotę gwarantowanego prawa, jakim jest prawo do informacji publicznej.

W ocenie RPO przepisy wskazane w obecnej sprawie zawierają w istocie analogiczne ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej, co przepisy uznane przez TK za niekonstytucyjne w 2016 r. Wyłączają bowiem możliwość udostępnienia pytań z przeprowadzonych egzaminów. Zmianie uległ jedynie zakres czasowy tego ograniczenia (5 lat). Przed upływem tego okresu nie sposób mówić o możliwości skorzystania z dostępu do informacji publicznej nawet w ograniczonym zakresie.

Wyłączenie przez 5 lat dostępu do informacji publicznej w praktyce powoduje, że możliwość skorzystania z prawa dostępu do informacji publicznej ma charakter iluzoryczny. Po upływie tego okresu nie jest bowiem możliwe skuteczne realizowanie celu dostępu do informacji, jakim jest kontrola społeczna nad właściwym wykonywaniem obowiązków przez CEM.

- W sprawie tej mamy więc do czynienia z wtórną niekonstytucyjnością przepisów ustawowych - podkreśla RPO. Tak określa się stan prawny ukształtowany wskutek wadliwej, powtarzającej niekonstytucyjne regulacje, działalności ustawodawcy.

Zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązująca i są ostateczne. Wskazuje się, że z ustawy zasadniczej można wyprowadzić zakaz występowania wtórnej niekonstytucyjności, co oznacza m.in. zakaz stanowienia regulacji, które są obciążone identyczną wadą co przepis stanowiący przedmiot kontroli w wyroku TK.

- Taka praktyka działania ustawodawcy budzi sprzeciw z punktu widzenia poszanowania podstawowych prawi i wolności i konstytucyjnie nie może być dopuszczalna - wskazuje Adam Bodnar.

RPO podziela pogląd Naczelnej Rady Lekarskiej, że nie sposób wykazać konstytucyjnych przesłanek, które mogłyby uzasadniać ograniczenie dostępu do informacji publicznej jaką stanowią pytania egzaminacyjne z przeprowadzonych już egzaminów.

Całkowity brak dostępu do informacji publicznej przez 5 lat powoduje wyłączenie spod kontroli społecznej podstawowego przedmiotu działalności organu publicznego, jakim jest CEM. Ponadto forma udostępnienia pytań  ogranicza prawo osób, które uczestniczyły w egzaminach medycznych do informacji wytworzonych przez podmiot publiczny i w bezpośredni sposób dotyczących ich sytuacji życiowej. Przepisy te uniemożliwiają również wykorzystanie tych informacji publicznych np. w celach edukacyjnych.

W ocenie Rzecznika zaskarżone przepisy naruszają więc istotę prawa do informacji publicznej. Wyłączają bowiem bez uzasadnionej konstytucyjnie przyczyny pewien obszar działalności organów władzy publicznej z zakresu prawa dostępu do informacji publicznej, a tym samym czynią niemożliwym realizowanie podstawowych funkcji tego konstytucyjnego prawa.

Dlatego Rzecznik wniósł o uznanie odpowiednich przepisów ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty za niezgodne z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

VII.6060.20.2019

Nie poznamy, ile razy ABW uzgodniła z dostawcami internetu dostęp do treści on-line

Data: 2019-06-27
  • ABW miała prawo nie udostępnić informacji o liczbie porozumień o przekazywaniu Agencji danych on-line
  • Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji Panoptykon, do której przyłączył się RPO
  • Z wyroku NSA wynika, że w dobie zagrożeń bezpieczeństwo publiczne przeważa nad prawem dostępu do informacji publicznej  

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych - liczby porozumień zawieranych między ABW a podmiotami świadczącymi usługi telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe o przekazywaniu Agencji danych on line. Prawo do zawierania takich porozumień ABW uzyskała na mocy nowelizacji ustaw regulujących zasady inwigilacji prowadzonej przez służby, uchwalonej przez Sejm 15 stycznia 2016 r. przy sprzeciwie całej opozycji. Kwestionował ją też Rzecznik Praw Obywatelskich.

Chodzi głównie o dane internetowe użytkowników sieci - np. adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce, adresy email. Przed nowelizacją służby występowały po nie do odpowiednich podmiotów na potrzeby prowadzonych postępowań pisemnie - taką też drogą je dostawały. Nowela wprowadziła dostęp do tych danych także on line - przez bezpieczne połączenie internetowe. Służby mogą po nie sięgać już nie tylko na potrzeby postępowań, ale także w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw”, „ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych” czy „realizacji zadań ustawowych”. Na pozyskanie treści np. maila czy czatu nadal potrzebna jest uprzednia zgoda sądu. 

Szef ABW odmówił udostępnienia żądanych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone” w trybie ustawy o ochronie informacji niejawnych.

W maju 2017 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 291/17) oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW. Sąd wskazał, że porozumienia są zawierane w celu realizacji ustawowych zadań ABW, do których należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń wymienionych w art. 5 ustawy o ABW i AW. Skoro przedmiot sprawy dotyczy zagadnień związanych z bezpieczeństwem państwa i bezpieczeństwem publicznym, Szef ABW ma rację twierdząc, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - orzekł sąd.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb. Skarga wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA.

Argumenty RPO

RPO przystąpił do tego postępowania, gdyż odmowa Szefa ABW ogranicza prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Tymczasem niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność ich działań, w szczególności ingerujących w prawa i wolności osób objętych ich kontrolą.

Zagrożenie terroryzmem i rozwój przestępczości zorganizowanej powodują, że coraz częściej musimy godzić się na takie działania służb chroniących porządek prawny i nasze bezpieczeństwo, które ograniczają swobody obywatelskie, w tym sferę prywatności. Dlatego tym ważniejsze jest, aby działalność służb podlegała społecznej kontroli w obszarach, które nie ograniczają możliwości ich skutecznego działania i nie dotyczą konkretnych postępowań. Obowiązkiem państwa nie jest wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, lecz uczynienie tego w taki sposób, że istota praw podmiotowych będzie należycie chroniona. Pod hasłem walki z terroryzmem nie można ingerować w prawa i wolności człowieka w sposób nieproporcjonalny i nadmierny.

Zaskarżony wyrok prowadzi do niezasadnego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Art. 61 Konstytucji RP zakłada zaś jedynie wyjątkowe odstępstwa od zasady prawa obywateli do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Wszelkie wątpliwości powinno się rozstrzygać na rzecz obywatelskiego prawa dostępu do informacji publicznej.

WSA nie wziął pod uwagę, że żądane informacje dotyczą czynności inwigilacyjnych ingerujących w prawo do prywatności osób, wobec których je zastosowano. W art. 47 i 51 Konstytucja RP zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia jednostki i zapewnia stosowną ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Dlatego tak istotna jest rzetelna sądowa ocena decyzji ABW ws. udostępnienia informacji publicznej. WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji między prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych - błędnie uznając, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Dla oceny prawidłowości odmowy, sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem z uzasadnienia wyroku wynika, że WSA oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji. Wątpliwości budzi, czy ABW sporządziła żądaną informację, którą następnie przekazała sądowi wraz z aktami sprawy, czy też uznała jedynie, że nie powinna ona zostać ujawniona i  przekazała sądowi tylko uzasadnienie decyzji. Sąd jest zaś kompetentny, aby zbadać zasadność nadania klauzuli tajności takim informacjom.

Istotne jest, że żądane informacje mają charakter statystyczny - ich ujawnienie nie spowodowałoby szkody dla państwa. NSA wiele razy uznawał, że dane statystyczne nt. czynności służb specjalnych stanowią informację publiczną. WSA uznał jednak, że takie informacje powinny pozostać niejawne, argumentując: „Znając liczbę tych porozumień i podmiotów świadczących usługi drogą elektroniczną, można w łatwy sposób określić, w jakim zakresie ABW korzysta z uprawnień przyznanych przez ustawodawcę”.

Rzecznik replikował, że wniosek Fundacji odnosił się do wąskiego zakresu czynności ABW, które stanowiłyby jedynie pewien wycinek jej działalności. Z informacji tej raczej nie można byłoby wnioskować o bieżącej działalności Agencji, gdyż podana ogólna liczba porozumień świadczyłaby o wszystkich porozumieniach zawartych na podstawie tego przepisu, a nie tylko aktualnych. Uzyskanie żądanych informacji pozwoliłoby natomiast sprawdzić, czy stosowane przez ABW środki nie są nadużywane.

Ponadto WSA nie dostrzegł, że ujawnienie żądanych informacji nie będzie  przesądzało o pozyskiwaniu danych internetowych, które ABW może również uzyskiwać na podstawie art. 28 ust. 1 i 2 ustawy (czyli na wniosek pisemny lub ustny). WSA nie dokonał zatem wyczerpujących ustaleń, co naruszyło przepisy postępowania. Nie można bowiem uznać, że doszło do sprawiedliwego i bezstronnego rozpatrzenia skargi.

Dlatego ograniczenia dostępu do tych informacji statystycznych nie można uznać za konieczne w demokratycznym państwie prawnym. Nie znajduje też ono uzasadnienia z punktu widzenia zasady proporcjonalności.

Orzeczenie NSA

27 czerwca 2019 r. NSA (sygn. akt I OSK 2152/17) utrzymał wyrok WSA.  

W ustnych motywach prawomocnego orzeczenia podkreślono, że nie są zasadne zarzuty Fundacji i RPO co do niekompletności uzasadnienia WSA.

Sąd pozytywnie odniósł się do wystąpienia przedstawiciela ABW, który wskazał, że w dobie zagrożenia terrorystycznego bezpieczeństwo państwa i obywateli przeważa nad prawem do informacji publicznej.

VII.6060.36.2018

Obywatel nie pozna opinii NBP o kandydatach na prezesów banków z lat 1989-1997. WSA oddalił skargę Rzecznika

Data: 2019-06-24
  • Prezes NBP nie musi udostępniać listy osób, które w latach 1989-1997 opiniował jako kandydatów na prezesów komercyjnych banków – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
  • Obywatel wniósł, by NBP udostępnił taką informację publiczną. Prezes NBP odmówił, wskazując, że osób tych nie można uznać za pełniące funkcje publiczne, a udostępnienie naruszałoby ich prawo do prywatności    
  • To nieuzasadnione ograniczenie konstytucyjnego prawa do informacji publicznej - uznał RPO, który zaskarżył odmowę do WSA
  • WSA oddalił skargę RPO, argumentując że opinie wydano, zanim weszła w życie Konstytucja,  na którą Rzecznik się powołuje

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego odmowne decyzje Prezesa NBP z maja i lipca 2018 r. w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Zarzucił mu błędne przyjęcie, że udostępnienie naruszyłoby prawo do prywatności kandydatów na prezesów banków. Tymczasem osoby te powinny się liczyć z ujawnieniem swych danych w związku z ubieganiem się o stanowisko w instytucjach zaufania publicznego, jakimi są banki.  Żądane infromacje nie dotyczą bowiem życia prywatnego, a wybór prezesa banku ma być transparentny.  

Wniosek obywatela i odmowa Prezesa NBP

Obywatel domagał się informacji publicznej o danych osobowych opiniowanych (pozytywnie lub też negatywnie) przez Prezesa NBP na stanowiska prezesów 112 banków w okresie od 10 lutego 1989 r. do 31 grudnia 1997 r. (od tej daty zgodę na objęcie funkcji wyraża Komisja Nadzoru Finansowego). Wniosek obejmował też daty uzyskania i opinii NBP, i samych nominacji na prezesów.

Prezes NBP odmówił udostępnienia informacji ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych. Powołał się na art. 5 ust. 2 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Głosi on: „Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa”. Ponadto Prezes NBP wskazał, że „wniosek obejmuje informacje, które nie są powszechnie dostępne”.

Argumenty RPO

W skardze do WSA Rzecznik wniósł  o uchylenie zaskarżonych decyzji. Żądane informacje związane są z udziałem osób fizycznych w życiu publicznym - kandydowaniem na stanowisko prezesa banku komercyjnego - nie dotyczą więc ich życia prywatnego.

- Skoro żądane informacje odnoszą się do działalności Prezesa NBP, to kandydaci na stanowiska prezesów banków komercyjnych, podlegający opinii tego organu, powinni liczyć się z okolicznością ich ujawnienia – głosiła skarga. Zasada jawności ma bowiem służyć transparentności działalności organów władzy publicznej. Ich społeczna kontrola zapobiega nadużywaniu uprawnień i służy ochronie konstytucyjnych praw obywateli.

Zdaniem Rzecznika przez sam fakt podlegania opinii podmiotu władzy publicznej osoba fizyczna pozbawia się częściowo prawa do prywatności. A prawo do prywatności obejmuje ochronę życia osobistego, rodzinnego, towarzyskiego człowieka. Tymczasem żądane informacje nie wiążą się z żadną z tych sfer. Decydując się zatem na kandydowanie na prezesa banku i poddając się procedurze uzyskania opinii Prezesa NBP, dana osoba nie powinna oczekiwać, że w zakresie swych danych zachowa pełne prawo do prywatności.

Art. 61 ust. 3 Konstytucji RP nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Na taką interpretację nie pozwala też art. 31 ust. 3 Konstytucji. Stanowi on, że wszelkie ograniczenia praw i wolności muszą zostać zawarte w ustawie i muszą być konieczne dla zagwarantowania bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej oraz wolności i praw innych osób. A ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

RPO powołuje się na wyrok WSA w Warszawie z 12 lipca 2018 r. dotyczący ujawnienia nazwisk sędziów i osób fizycznych popierających kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, Sąd wskazał, że „ograniczenie prawa do prywatności w zakresie [imion i nazwisk osób fizycznych] winno ustąpić na rzecz wartości, jaką jest jawność życia publicznego. Osoby fizyczne, które zdecydowały się na udział w procesie wyłaniania członków KRS, powinny liczyć się z możliwością utraty anonimowości”.

Ponadto Rzecznik wskazał na jednolitą linię orzeczniczą co do udostępniania danych osobowych stron umów zawieranych z podmiotami publicznymi, korzystających z majątku publicznego. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści ze środków publicznych, jest osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej, o której mowa w art. 5 ust. 2 zd. 2 ustawy, i w zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne – wynika z orzecznictwa. 

W orzecznictwie dopuszcza się możliwość szerszej ingerencji w życie prywatne wobec osób wykonujących zawody związane ze szczególnym stopniem społecznego zaufania. A w tej sprawie chodzi o udostępnienie informacji o kandydatach na prezesów banków, a zatem instytucji zaufania publicznego. Informacje dotyczące osób powołanych na te stanowiska są i były publicznie dostępne.

Należy zatem uznać - wbrew twierdzeniom Prezesa NBP - że biorąc pod uwagę jawność informacji o osobach pełniących funkcje prezesa banku komercyjnego, informacje dotyczące opinii Prezesa NBP o kandydatach powinny podlegać publicznej kontroli społecznej. Jest to tym bardziej uzasadnione, że wybranymi na prezesa mogli być kandydaci, którzy nie uzyskali pozytywnej opinii Prezesa NBP. Istotne jest zatem zapewnienie transparentności wyboru tych osób jako odpowiednich do pełnienia tak ważnej funkcji - podkreślił Rzecznik.

Orzeczenie WSA

24 czerwca 2019 r. WSA w Warszawie oddalił skargę RPO (sygn. akt II SA/Wa 197/19). Podzielając stanowisko Prezesa NBP, sąd wskazał, że dane, o których udostępnienie wystąpił skarżący, wytworzono przed wejściem w życie Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r., na której przepisy powołuje się Rzecznik. - Z tego powodu organ nie ma obowiązku przechowywania i udostępnienia tych informacji mówił sędzia w ustnych motywach orzeczenia.  Dodał, że ustawa o dostępie do informacji publicznej wprawdzie już wtedy istniała, ale nie tak rozbudowana, jak obecnie. 

Orzeczenie jest nieprawomocne; Rzecznikowi przysługuje skarga kasacyjna.

VII.6060.7.2014

NSA uwzględnił skargę kasacyjną Rzecznika w sprawie informacji publicznej

Data: 2019-05-29
  • Obywatel nie dostał od Izby Notarialnej w Krakowie informacji publicznej w postaci informacji o wysokości wynagrodzenia sędziego za prowadzenie zajęć dla aplikantów notarialnych
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę obywatela; uznał wprawdzie żądaną informację za publiczną, ale ocenił, że nie powinna zostać udostępniona z uwagi na ochronę prywatności sędziego
  • Naczelny Sąd Administracyjny uwzględnił skargę kasacyjną, wniesioną przez RPO na rzecz obywatela i uchylił wyrok I instancji 

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę kasacyjną do NSA w sprawie dotyczącej nieudostępnienia przez Izbę Notarialną w Krakowie informacji publicznej w postaci informacji o wysokości wynagrodzenia wskazanego imiennie sędziego za prowadzenie zajęć dla aplikantów notarialnych.

Organ uznał, że dane te nie stanowią informacji publicznej oraz nie wydał decyzji administracyjnej o odmowie udzielenia informacji publicznej. Działając w zgodzie z przepisami prawa, wnioskodawca wniósł skargę na bezczynność Izby Notarialnej.

Sąd I instancji oddalił skargę w tym zakresie. Stwierdził, że wprawdzie wskazana informacja stanowi informację publiczną, ale nie powinna zostać uwzględniona z uwagi na ochronę prywatności sędziego. Sąd nie stwierdził tym samym bezczynności organu, mimo że Izba Notarialna uznała, że wnioskowana informacja nie jest informacją publiczną i nie wydała decyzji w tej sprawie.

W ocenie Rzecznika wnioskowanie przedstawione przez WSA było nieprawidłowe. Skoro sąd uznał, że informacja o wynagrodzeniu za prowadzenie zajęć na aplikacji notarialnej jest informacją publiczną, to powinien był stwierdzić bezczynność organu i przekazać Izbie Notarialnej sprawę do ponownego rozpatrzenia. Na tym etapie postępowania WSA nie powinien był oceniać, czy zaistniały przesłanki odmowy udzielenia informacji publicznej, np. ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej.

Rzecznik stanął na stanowisku, że organizowanie aplikacji notarialnej przez Izbę Notarialną stanowi wykonywanie zadania publicznego. W związku z tym informacja o wynagrodzeniu za prowadzenie zajęć dla aplikantów stanowi informację publiczną podlegająca udostępnieniu.

W wyroku z 29 maja 2019 r. Naczelny Sąd Administracyjny podzielił stanowisko Rzecznika i uchylił wyrok WSA w Krakowie w zaskarżonej części, zwracając mu sprawę.

VII.6060.43.2017

NSA: ABW nie musi udostępniać informacji o zablokowanych treściach w internecie

Data: 2019-05-23
  • Nie dowiemy się, ile razy i jakie adresy w internecie zablokowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego na podstawie tzw. ustawy antyterrorystycznej z 2016 r.
  • Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji ePaństwo o udostępnienie takiej informacji publicznej. Do jej skargi przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • NSA uznał, że doszło do proporcjonalnego ograniczenia prawa do informacji publicznej ze względu na bezpieczeństwo państwa  

11 kwietnia 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę Fundacji ePaństwo na decyzję Szefa ABW, zgadzając się z jego argumentami.

Jak wskazał sąd, „Szef ABW trafnie argumentuje, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa oraz może dekonspirować działania Agencji. W ocenie organu istnieje realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa w upowszechnianiu żądanej informacji, nawet w zakresie ujawnienia samego faktu skorzystania bądź nie skorzystania przez ABW z uprawnień określonych w art. 32c ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. Jest to informacja mogąca świadczyć o natężeniu intensyfikacji działań organu w ramach uprawnień nadanych powyższym przepisem, również gdy zostanie ujawniona jako dana statystyczna”.

Art. 32c ustawy o ABW dotyczy tzw. blokady dostępności w systemach teleinformatycznych określonych danych informatycznych mających związek ze zdarzeniem o charakterze terrorystycznym lub usług teleinformatycznych służących lub wykorzystywanych do spowodowania zdarzenia o charakterze terrorystycznym. Przepis ten został dodany w ustawie o ABW przez art. 38 pkt 6 ustawy z 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych. Reguluje on przesłanki i procedurę zarządzenia blokady. Możliwość ta przewidziana jest dla zapobiegania, przeciwdziałania i wykrywania przestępstw o charakterze terrorystycznym oraz ścigania ich sprawców.

We wniosku do RPO pomoc Fundacja ePaństwo wskazała na niepokojącą tendencję WSA do ograniczania gwarantowanego Konstytucją prawa do informacji publicznej na temat działalności służb specjalnych, takich jak ABW, a tym samym ograniczenie społecznej kontroli nad tymi służbami. Podkreśliła, że sąd oddalił skargę, powołując się na »stan (niewypowiedzianej, ale rzeczywistej) wojny terroryzmu z całym światem demokratycznym«, który wymaga zwiększenia »działań dyskrecjonalnych państw demokratycznych w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego ich obywateli«”.

W ocenie Fundacji „tak populistyczne argumenty nie mogą być podstawą ograniczenia dostępu obywateli do informacji publicznej. W związku z coraz dalej idącymi uprawnieniami służb specjalnych, odmowa udostępnienia takich danych w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb powodują, że wzrasta ryzyko nadużyć oraz naruszania praw - zwłaszcza prawa do prywatności - osób objętych kontrolą operacyjną lub innymi działaniami służb.

Powody przystąpienia RPO do postępowania przed NSA

Z  uwagi na statystyczny charakter wnioskowanej informacji decyzja odmawiająca ich ujawnienia nie jest uzasadniona z punktu widzenia zasady proporcjonalności – ocenił RPO Adam Bodnar, przyłączając się do postępowania w NSA.

RPO argumentował to prawem obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat działania organów władzy publicznej. Decyzje Szefa ABW prowadzą bowiem do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej. W ocenie Rzecznika ograniczenie to nie znajduje usprawiedliwienia w świetle art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Rzecznik zgadza się z zarzutami skargi kasacyjnej, że przy ocenie decyzji sąd nie dokonał prawidłowego wyważenia proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych. W konsekwencji, zdaniem Rzecznika, zaskarżony wyrok prowadzi do naruszenia prawa dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia dokonanie społecznej kontroli działań służb specjalnych.

RPO miał też wątpliwości, czy na żądane informacje ABW zasadnie nałożyła klauzulę tajności, będącą przyczyną odmowy udostępniania informacji publicznej.

W ocenie Rzecznika niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności działań służb specjalnych, w  szczególności podejmowanych na  podstawie przepisów ustawy o ABW, zmienionych ustawą o działaniach antyterrorystycznych, co do której nadal istnieją poważne wątpliwości natury konstytucyjnej.

Wątpliwości wobec tej ustawy Rzecznik wyraził, kierując ją w lipcu 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt K 35/16). W kwietniu 2018 r Rzecznik wycofał ten wniosek, bowiem w składzie orzekającym były trzy osoby nieuprawnione do orzekania w TK; ponadto nastąpiły bezpodstawne zmiany składu TK w tej sprawie. 

Wyrok NSA

23 maja 2019 r. NSA oddalił skargę (sygn. akt I OSK 1790/17). W ustnych motywach rozstrzygnięcia NSA ocenił, że w tej sprawie doszło do proporcjonalnego ograniczenia prawa do informacji publicznej ze względu na bezpieczeństwo państwa. Według NSA, który zapoznał się z niejawnymi materiałami sprawy, klauzula tajności została nałożona zgodnie z przesłankami ustawowymi.   

VII.6060.35.2018

Spotkanie regionalne w Mrągowie

Data: 2019-05-22
  • Ponad 40 osób zaangażowanych w różne działania na szczeblu lokalnym pojawiło się na spotkaniu z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem. Gospodarzami spotkania było Mrągowskie Forum Młodzieży oraz Fundacja Alternatywnej Edukacji "ALE".
  • Od jesieni 2015 roku, kiedy zaczęły się  spotkaniach regionalne RPO z mieszkańcami, to pierwsze spotkanie z tak aktywnym uczestnictwem młodych. To była ważna rozmowa, ważna dla jej uczestników niezależnie od ich wieku.
  • To spotkanie niekoniecznie musi rozwiązywać problemy, może tylko wskazać drogę

Przed spotkaniem młodzi przeprowadzili sondę wśród mieszkańców na temat spraw, które chcieliby przekazać RPO. Zgłaszali też rzecznikowi swoje problemy:

  • dlaczego każdy dzień dojazdu do Olsztyna lub sąsiedniego miasta musi być walką o przetrwanie;
  • dlaczego w Mrągowie nie ma szans na wynajem mieszkania w dostępnej cenie, a na mieszkania komunalne trzeba czekać żyjąc w poniżających warunkach;
  • dlaczego my młodzi nie mogą mieć własnej przestrzeni i być na niej gospodarzami;
  • dlaczego ...

Chcą uczestniczyć, mieć wpływ, szukają rozwiązań, nie zgadzają się na rolę „pionków".

- Jesteśmy grupą, która jest częścią społeczności związanej z miastem. Mieszkańców Mrągowa możemy określić jako teatr. Żaden teatr nie jest jednak teatrem jednego aktora – nawet monodram jest przygotowywany przez całą rzeszę osób. Mrągowo – jest takim właśnie teatrem, a rozwój miasta spektaklem, który rozgrywa się na naszych oczach. Rozgrywajmy razem ten spektakl pomagając miastu się rozwijać. – powiedziała Aleksandra Lemańska, prezeska Fundacji Edukacji Alternatywnej „ALE” witając rzecznika i jego współpracowników.

Problemy młodych mrągowian

- Marzyłoby nam się pomieszczenie, które byłoby placówką wsparcia dziennego dla młodzieży. Choć jestem aktywny, takiej przestrzeni nie miałem. Takie miejsce nam to potrzebne. Obecnie mamy dostęp do pomieszczeń przez cztery godziny, trzy razy w tygodniu. Udało nam się w ciągu pół roku zrealizować kilka dobrych projektów w Mrągowie. Taka placówka wsparcia dziennego dla młodzieży mogłaby być świetnym miejscem w którym młodzież mogłaby się spotykać.

RPO: Jakie prawo obywatelskie jest naruszone ze względu na brak takiej placówki?

- Żadne, ale dzięki takiemu miejscu można przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. Takie miejsca pozwalają na spotykanie się i na pracę, dzięki czemu nie ma chęci i czasu na uciekanie do używek. – odpowiedział uczestnik spotkania.

RPO: Zatem narzędziem do rozwiązania tego problemu są petycje. Warto pamiętać też, że Konstytucja (art. 68 ust. 5) mówi o tym, że władze publiczne powinny popierać rozwój kultury fizycznej zwłaszcza dzieci.

Polecałbym Wam zajrzenie do ustawy o petycjach. Należy postulować do burmistrza i rady miasta – dzięki petycji, która musi być zarejestrowana.

- Komunikacja na linii młodzi a władze miasta już była. Powstaje problem z tym, kto powinien podjąć decyzję odnośnie przeznaczenia pomieszczenia– budynek miasta, ale w użytkowaniu ma go operator – nie wiadomo, kto powinien się tym zająć.

RPO: Tu może pomóc wniosek o dostępie do informacji publicznej.

- Zgadzam się z RPO – to nie jest ta przestrzeń do dyskusji. Myślę, że trzeba się pogodzić z innymi grupami. – powiedziała Pani obecna na spotkaniu.

RPO: Są dobre przykłady takiej współpracy – na przykład Centrum Organizacji Pozarządowych w Koninie.

O organizacjach strażniczych

- Nie ma u nas organizacji strażniczych. Są nieśmiałe próby ich tworzenia. Ludzie się boją, bo wiedzą, jaką władzę ma urząd, szczególnie w małych społecznościach. Brak także oparcia w mediach – dziennikarze nie chcą się narażać na krytykę ze strony urzędu miasta. Było dużo sytuacji problematycznych pokazujących powiązania. Co można z tym zrobić? Jak walczyć z takim zachowaniem władz i z tym strachem? Jak zabierać głos? Czy przez radnych, którzy wcześniej deklarowali pomoc, a teraz się wypierają?

RPO: Chciałbym podać Panu dwa przykłady. Bohaterką artykułu „The Guardian” była Elżbieta Wąs, która założyła organizację strażniczą w Lubartowie. Konsekwentnie prosi o informację publiczną. To jest taka sytuacja, kiedy osoby takie jak Pan podejmują pewne akcje, ale są w tym osamotnieni. W pewnym momencie zaczną Pana szanować, tylko trzeba robić to konsekwentnie.

Drugą osobą o której chciałem powiedzieć to osoba, która z uporem pokazywała temat reprywatyzacji w Warszawie - Jan Śpiewak.

Nie powiem Panu, jak ma Pan zachęcić różne osoby, żeby z Panem współpracowały, bo każdy sam ocenia poziom ryzyka, ale warto szukać kontaktów. Podobną osobę spotkaliśmy w Kłodzku, która zaczęła składać wnioski do prokuratury na brak odpowiedzi na wnioski. Jeżeli Pan wie, że ma Pan różnego rodzaju problemy to powinien pan zainwestować we współpracę z organizacją która wie jak to robić – Watchdog Polska – oni w Pana imieniu mogą pomóc.  

Są też działania, które służą wzmocnieniu liderów – dobrym przykładem jest szkoła liderów politycznych.

W kwestii prasy lokalnej – wydawanie prasy lokalnej ze środków publicznych to duży problem. Polecam artykuł Doroty Głowackiej i Adama Ploszki – który dobrze opisuje ten problem.

Dyrektor Barbara Imiołczyk: Chciałbym przedstawić postać Elżbiety Lazarek – to współczesna bohaterka, chciałabym być taka jak ona. W małej miejscowości codziennie protestuje w obronie praworządności. To daje wielu ludziom ogromną siłę. Myślę, że jest rzeczywiście bardzo trudno tworzyć organizacje strażnicze w małych miejscowościach – wystarczy, że jest jeden lider współpracujący z Watchdog Polska, który skupia ludzi, żeby realizować prawo.

O problemach osób z niepełnosprawnościami

Chodzi o czas wolny po szkole dzieci z niepełnosprawnością intelektualną – one też chciałyby uczestniczyć w zajęciach, a nie ma możliwości zorganizowania opieki, a kiedy zaoferowałem swoją pomoc powiedzieli mi, że nie przewidują obecności rodzica. Czy mogę liczyć, że moje dziecko będzie mogło uczestniczyć w takich zajęciach?

Chodzi także o zajęcia wakacyjne dla osób z niepełnosprawnością – chcielibyśmy korzystać z dofinansowania, a nie jest to możliwe – powiedziała inna pani.

RPO: Te prawa gwarantuje nam Konstytucja w artykule 69 i artykule 68 ust 5. To od nas zależy, do czego władze przekonamy. Jeśli wspólnota lokalna - w tym przypadku rodzice - uznaje, że takie zajęcia są potrzebne, to należy je zorganizować.

Mogę napisać do Pana burmistrza. Tutaj bardzo ważne jest powołanie się na konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami – można to uznać za dyskryminacje.

- Chciałam przypomnieć, że rodzice też mają z tym problem. Tak samo rodzice nie mają punktu, żeby się spotykać. Nasze dzieciaki są dyskryminowane. Moje dzieci zostały odesłane z kwitkiem tylko dlatego, że są niepełnosprawne. Rzadko kiedy nauczyciele uczą o problemach dzieci autystycznych czy z zespołem Aspergera. Nie ma u nas miejsc gdzie dzieciaki mogły się spotykać, środowiskowych domów wsparcia. -

RPO: Czy były podejmowane prace, żeby stworzyć coś w rodzaju miejskiej polityki w sprawie osób z niepełnosprawnościami? – Rodzice osób z niepełnosprawnością mówią mi, że nie –  Rozumiem, że nie było okrągłego stołu?

Uczestniczka spotkania: Z perspektywy osoby, która pracowała w urzędzie miejskim, mogę powiedzieć, że - tak jak w wielu gminach w Polsce – są to dokumenty opracowane przez zewnętrzną firmę – na zasadzie „kopiuj-wklej”. Następnie ten dokument idzie na półkę.

Mamy w mieście problem z konsultacjami społecznymi. Chcemy porozmawiać, żeby ktoś nie podejmował decyzji nie znając lokalnego środowiska. P

RPO: Możemy Państwu pomóc w kontaktach z osobami, które znają się na tym jak należy rozmawiać. Mogą Państwu pomóc w wypracowaniu strategii – dokumentu, który wskazywałby najważniejsze potrzeby.

O braku komunikacji

- W Mrągowie funkcjonuję 20 lat a władze samorządowe zmieniają się co cztery lata. Widzę, że większym problemem jest brak komunikacji pomiędzy podmiotami a przekazywaniem tych informacji do samorządu. Burmistrz jest organem wykonawczym, ale jest też rada miejska. Wiem, że mentalność społeczna jest taka, że idziemy do jednego. Kiedy taki wniosek trafi do szerszego kręgu może trafiać do innych instytucji. Łatwiej i szybciej znajdziemy rozwiązanie problemu.

RPO: Mieliśmy spotkanie w Piotrkowie Trybunalskim – na naszym spotkaniu pierwszy raz organizacje pozarządowe się spotkały, aby stworzyć sieć komunikacyjną.

O świadczeniu pielęgnacyjnym

System płacenia – teraz – 620 zł miesięcznie – miej niż minimum socjalne. Przepis ten został zakwestionowany przez TK ale nie został do tej pory zmieniony?

RPO: To jeden z najbardziej wstydliwych faktów dyskryminacji osób z niepełnosprawnością. Wyrok został wydany 5 la temu i nie został wykonany. Został zignorowany przez rząd. Uważam, że koszt jest dla rządzących za wysoki w perspektywie świadczeń socjalnych, takich jak 500 +.

Można kwestionować decyzję MOPS i pójść z tym do sądów administracyjnych – argumentować, że niezależnie od niewykonania wyroku można argumentować, że obowiązuje. Tak działa miasto Sopot.

Należy pamiętać, że rząd wdrożył program Dostępność Plus. Dostosowanie budynków do wszystkich typów niepełnosprawności. Powinny być do tego dobre instrumenty.

Dobry przykład z Konina – wprowadzeni oficera do spraw dostępności, który opiniuje rozwiązania przystępne dla osób z niepełnosprawnością. Jak ustawa wejdzie w życie taki oficer ma być w każdej instytucji, która realizuje zadania ze środków publicznych.

O problemach budowlanych

Gros kamienic komunalnych zostało już sprzedanych i stoją w stanie grożącym zawaleniem, nie używane przez właścicieli. Jest kilka lokali, które stoją puste a mogą być przeznaczone na konkretne cele. Rząd ustala prawo, które nie jest realizowane. Może warto wprowadzić takie normy jak dla budownictwa rodzinnego – 2 lata na budowę i 5 lat na wprowadzenie się.

RPO: Trudno byłoby sobie wyobrazić procedury wywłaszczenia. Władze lokalne musiałyby podjąć decyzję, czy chcą odkupować konkretny lokal.

Przewodniczący rady miasta: - Niestety prywatni właściciele postępują różnie – niektórzy inwestują inni nie. Odkupienie takiej kamienicy to wolna wola jej właściciela.

O problemie przyznawania lokali socjalnych

Ludzi nie stać na wynajem – mieszkania są drogie. Jeśli chodzi o mieszkania – nie wiem co ma wpływ. Z racji tego, że ma samochód nie dostanie mieszkania bo ma za duży majątek – powiedziała jedna  z młodszych uczestniczek spotkania

RPO: Niedawno byliśmy w Maszkowicach w Małopolsce. Przykład z samochodem jest dobry, bo tam duża część społeczności romskiej samochody także miała, ale stan ich mieszkań był bardzo zły. Jak rozumiem problemem, który Pani zgłasza, to problem zasobu lokali socjalnych i regulaminu ich przyznawania. Takie skargi do nas trafiają. Mogę Pani obiecać, że przyjrzymy się temu. Jest też problem znacznie szerszy – na ile władze lokalne tworzą program tanich mieszkań na wynajem. Dlaczego to ważne w Mrągowie? Bo jesteście miejscowością turystyczną, gdzie ceny mieszkań są wysokie. To trochę taki problem jak mieszkańców Londynu, z zachowaniem wszystkich proporcji, gdzie zwyczajni Brytyjczycy muszą mieszkać daleko od centrum bo nie stać ich na wynajem.

Jestem w stanie płacić czynsz i media za takie mieszkanie, ale nie mogę sobie pozwolić na wynajem w Mrągowie. – dodał jeden z uczestników

RPO: Rozróżnijmy lokale socjalne od tanich mieszkań na wynajem. W każdym mieście w Polsce mamy za krótką kołdrę. Polityka miejska powinna prowadzić do tego, że są możliwości wynajęcia tanich mieszkań. To kwestia którą trzeba zaprogramować i za kilka lat zbierać tego owoce. Dziękuję za ten sygnał – ten problem miejscowości turystycznych i zupełnie innej polityki miejskiej w stosunku do tanich mieszkań na wynajem nigdy nam nie wybrzmiał.

Problem społeczeństwa facebookowego.

Ochrona wizerunku w Czechach zaczyna się już na etapie zrobienia zdjęcia. Jeżeli nie wyrazi zgody a już będzie na tym etapie ze zostanie zdjęcie zrobione. Taka osoba która zrobiła zdjęcie odpowiada karnie.

RPO: Spotkanie na którym jesteśmy ma charakter publiczny. Może w przypadku takich spotkań my także musimy zwracać na to szczególną uwagę, ale nie ma ochrony wizerunku, kiedy osoba jest częścią większej społeczności.

O małych wspólnotach

Małe wspólnoty mieszkaniowe – do 7 mieszkań – są na samopas, bez zarządcy. Ustawowo wspólnota jest. Jest osoba, która ma spór sąsiedzki. Gdyby był przymus tak jak w dużych wspólnotach może nie byłoby konfliktu – problem ustalania zarządcy takiej wspólnoty.

RPO: Przyjrzymy się tego i sprawdzimy, czy jest to szerszy problem.

O wykluczeniu transportowym

Mieszkam 15 km od Mrągowa. Kiedy nie miałem 18 lat, dojeżdżałem autobusem do oddalonej o 2 km wioski i musiałem iść stamtąd do domu. Autobusy kursujące w ciągu dnia po tych miejscach jeżdżą dwa razy dziennie i są to wyłącznie autobusy szkolne. Gdybym chciał dostać się do domu później, byłbym wykluczony z życia społecznego i kulturalnego.

Zdaję sobie sprawę, że węzły komunikacyjne są nierentowne dla przewoźnikom. Może warto wprowadzić program, który dzięki dopłatom dla przewoźników zwiększyłby kursy.  

RPO: To problem, który występuje w całym kraju. Dwie partie polityczne w kontekście ostatnich wyborów zdefiniowały ten problem. Był postulat przywrócenia PKS, ale chyba nie tędy droga. Aby to rozwiązać konieczne jest wsparcie finansowe z budżetu państwa.

Dyrektor Imiołczyk: Problem tu poruszony jest jednym z najważniejszych w Polsce. Wyklucza i pozbawia praw bardzo szeroką rzeszę ludzi – młodych i starszych – ograniczenie szeregu praw – do edukacji, pracy, dostępu do lekarza, dostępu do kultury. Jesteśmy zasobniejsi w samochody niż Niemcy i Anglicy – dzieje się tak dlatego, że samochód jest często jedyną ucieczką z naszych wiosek. Najlepsza próba rozwiązania tego problemu – próba kontraktowania przewoźników w taki sposób, żeby nie mogli omijać nierentownych dla nich miejscowości. To kwestie są do rozwiązywania na poziomie gminnym i powiatowym. Dobrym przykładem są Chojnice, które wprowadziły dobrą komunikację w ramach powiatu. Wiemy, że w Mrągowie zawarta jest umowa na 7 lat realizacji z góry, ale trzeba szukać rozwiązań. Trzeba korzystać z wzoru czeskiego gdzie rynek transportu publicznego jest regulowany. Propozycje zmian ustawowych są przygotowywane i czekają być może na lepszy czas.

RPO: Może ratunkiem są nowe technologie – aby stworzyć aplikację na telefon – coś w stylu lokalnego BlaBlaCar, może warto się nad tym zastanowić.

- Codziennie widzę ludzi, którzy się z tym zmagają. Do prawie każdej miejscowości jest obciążenie. Nie ma autobusu które jadą do Mrągowa – zawsze przez Mrągowo przejeżdżają. Autobusy potrafią nie przyjechać. Nie wiem czy mogę wrócić i kiedy wrócić. A ja kiedy jadę do innej miejscowości – ostatni pociąg do Mrągowa jest o godz. 20 – albo czekam do piątej, albo zostaję na noc co wiąże się z ogromnymi kosztami - – dodała przedstawicielka młodzieży.

Spotkanie regionalne RPO w Elblągu

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w sali elbląskiego ratusza wzięło udział ponad 60 osób.

O sprawności działania urzędu RPO

- Mówił Pan o tym, jakie są sukcesy urzędu - ja powiem, co robi źle. Głównym problemem jest szybkość – prosiłem o kasacje nadzwyczajną w 2008 roku – czekałem bardzo długo. Czy czas działania w tych sprawach skrócił się podczas Pana kadencji?

RPO: Nie pamiętam, jak było w 2008 roku, ale ten czas jest niestety długi. Pomimo moich licznych zabiegów, żeby dostać dodatkowe etaty, które pomogłyby w przyspieszeniu prac, nie dostałem na to środków. Mimo to, składamy około 60 kasacji rocznie. Mogę jedynie nagłaśniać te sukcesy, którzy mają moi pracownicy. Wielu osobom udało nam się jednak pomóc. Pracuję ciągle tym samym zespołem prawników. Co roku w parlamencie wnioskuję o pieniądze o dodatkowe etaty, nie tylko w zespole kasacyjnym, ale także w dziale, który od niedawna zajmuje się wnioskami o skargi nadzwyczajne.

O odpowiedzialności sędziów za wyroki

- Miałem sprawę przed SN, orzeczenie było druzgocące, na podstawie przepisów nieistniejących. Ten sędzia jest członkiem wojewódzkiej komisji wyborczej. Nie mam zaufania do takiej struktury wyborczej. Co zrobić, żeby sędziowie, którzy zostali negatywnie ocenieni, nie pełnili swojej roli?

RPO: W kwestii związanych z odpowiedzialnością sędziów – tak długo, jak sędzia nie popełnia przestępstwa, może się mylić orzekając. Może nam się wydawać, że sędzia popełnił błąd, ponieważ oceniamy działalność sędziego na podstawie faktów, które zdarzyły się później – w sprawie Tomasza Komendy sędzia, który go skazał mówił, że w tym momencie na takich samych dowodach orzekłby tak samo – wtedy dowody jasno wskazywały na winę. Należy dbać o sprawność postępowania, żeby błędów było jak najmniej.

O fukcjonowaniu lokalnego stowarzyszenia

Problemem są stosunki między mną a jedym z lokalnych stowarzyszeń – krytykuję sposób ich działania. Moim zdaniem uchwała stowarzyszenia narusza działanie ustawy o organizacji pożytku publicznego. Czy można coś z tym zrobić?

RPO: Rozumiem, że Pan się jeszcze do nas nie zwrócił? RPO reaguje w sytuacji konfliktu jednostki z władzą publiczną. Pytanie, czy możemy to stowarzyszenie za organ publiczny, wydaje mi się, że nie.

- Chciałbym mieć taki przepis, że skoro uchwała mi się nie podoba, to chciałbym poprosić sąd o zmianę takiego prawa -kontynuuje Pan

RPO: W takich relacjach ustawodawca nie przewidział nic innego od czasu Kodeksu Napoleona, niż powództwo cywilne.

O pospiesznym uchwalaniu prawa

- Cztery dni temu usłyszałem, że prezes rządzącej partii powiedział, że nie jest to problemem stanowienie prawa w ciągu kilku dni. Mamy w tej kwestii bałagan. Dotychczas był pewien określony tryb. Jeszcze jako działacz związkowy, chciałem aby projekty poselskie również były uchwalane w trybie, w jakim uchwalane są projekty rządowe. Ta inicjatywa upadła. Rozumiem, że Pana rolą jest obrona praw obywatelskich. Tryb legislacji jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczekuję od Pana, aby publicznie zajął Pan stanowisko na ten temat. Aby w biurze można było pezygotować projekt, który by to usprawnił. – powiedział uczestnik spotkania.

RPO: Tą sprawą w biurze nie zajmowaliśmy się dostatecznie wnikliwie. Tu nie tylko chodzi o tryb legislacyjny i tę furtkę, o której Pan powiedział, ale to co się w parlamencie dzieje – skrócony czas na debatę, uchwalanie zmian wjeden dzień. Na tle Sejmu, prace Senatu wydaj się wypadać lepiej. Tam udało się zachować pewien poziom dyskusji. To kwestia kultury prawnej oraz tego, jak marszałek widzi swoją rolę – jako polityka czy niezależnego arbitra, który dba o dobro społeczne. Warto też zwrócić uwagę na element czytań projektów ustaw - są one po to, aby za każdym razem przemyśleć, czego dotyczą przepisy, aby wyeliminować błędy.

O prawie do sądu

- Chodzi o zwolnienie z kosztów sądowych dla podmiotów z trudnościami finansowymi. Znam wniosek, w którym pewna spółka prosi o zwolnienie z opłat udowadniając, że nie prowadzi działalności i nie ma środków na pokrycie opłat sdowych. Sąd się do tego nie przychyla i prosi o informację o finansach, których przecież nie ma. Uzasadnienia są absurdalne, a sądy interpretują prawo dowolnie. Co taki podmiot może zrobić, kiedy rzeczywiście jego sytuacja jest ciężka?

RPO: Uzasadnienie jest pewnie szablonowe. Sąd w takiej sytuacji powinien wiedzieć, że nie powinien pytać o dokumenty, które nie istnieją. Jeśli sprawa przeszła już przez II instancję może Pan zaskarżyć sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kreutz przeciwko Polsce i innych trybunał stwierdzał, że takie sprawy naruszają art. 6 Konwencji, czyli prawo do sądu i przyznawał zadośćuczynienie. Takie orzeczenia czasem dają możliwość wznawiania postępowania. Proszę przekazać tę sprawę do nas. Zastanowimy się, jak będzie można systemowo takie sprawy rozwiązać. Porozmawiam z Krajową Izbą Radców Prawnych i adwokaturą.

O prawach osób z niepełnosprawnościami

System orzecznictwa o niepełnosprawności. Mamy do czynienia z podwójnym systemem: zusowskim - rentowym i tym powoływanym przez powiatowe zespoły. Powstaje paradoks, gdyż po orzekaniu o niezdolności do pracy w ramach jednego systemu, dostajemy dotację z PFRON w ramach drugiego na aktywizację zawodową. Co można z tym zrobić?

RPO: Ma pani rację, że należy coś z tym zrobić. Najlepszy czas na to był po proteście osób niepełnosprawnościami. Należy pamiętać, że do tego systemu dochodzi także orzekanie KRUSu. Rząd podjął działania w tym zakresie. Powstała komisja, która pracowała nad reformą orzekania. Prace trwały, ale nic z tego nie wyszło – chodziło o koszty i to, że rząd nie chciał działać w tym zakresie w roku wyborczym. Przygotowaliśmy raport, który pokazuje co z zapowiedzi zostało zrealizowane. Mam nadzieję, że projekt „Dostępność +” pomoże rozwiązać pewne problemy.

O reprezentowaniu pokrzywdzonych przed sądami

Styk działania pro bono i sądów administracyjnych. Od pół roku walczę pro bono o właściwy budżet dla domu pomocy społecznej. Po pokryciu kosztów w sprawie okazało się, że nie jestem uprawniony do występowania w sprawie, bo nie wykazałem osobistego interesu prawnego – stanąłem pod ścianą. Mogę wnieść do RPO skargę, ale nie wiem, co skarżyć. Sprawa stanęła w punkcie beznadziejnym. Najłatwiej oszczędzać na tych, którzy się o to nie upomną – osobach starszych i niepełnosprawnych.

RPO: Ustawa o RPO daje możliwość skarżenia prawa miejscowego w sposób bezpośredni. Skarżymy uchwały dotyczące spraw płatnego parkowania, czy innych, w których protestowali obywatele. Być może jest to przestrzeń do naszej interwencji.

O problemach przy kontrolach skarbowych

Kontrolą skarbową zarządza naczelnik urzędu skarbowego. Załóżmy, że w czasie kontroli dochodzi do naruszenia prawa przez kontrolujących. Naczelnik Urzędu Skarbowego nie jest pracodawcą kontrolujących mimo, że wydał upoważnienie, tylko dyrektor Izby Skarbowej. Powstaje w takiej sytuacji problem dwuinstancyjności. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w takiej sytuacji rozstrzyga także w swojej sprawie. Jeżeli jest zalecenie pokontrolne – taka dwuinstancyjność jest pozorna.

RPO: Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w Najwyższej Izbie Kontroli – ona też ma zalecenia pokontrolne. To, czego nie mamy, a co by się przydało to rzecznik praw podatnika – instytucja działająca podobnie do rzecznika praw konsumenta. Będziemy zastanawiali się, co z tym zrobić.  

O problemach powiatowego rzecznika praw konsumenta

Jestem elbląskim rzecznikiem praw konsumenta i chciałbym podnieść problem ochrony osób starszych przy zawieraniu umów poza lokalem przedsiębiorstwa. Większość spraw odstąpienia od takich umów dotyczy osób starszych. Niieuczciwi przedsiębiorcy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu osób niepełnosprawnych, starszych i to do nich skierowana jest ich oferta. Czy może Pan w tym jakoś pomóc?

RPO: Na wstępie zapytam, ilu Pan ma pracowników ? - Jestem sam – Powinien mieć Pan co najmniej dwóch współpracnikow – tak ważne są Pana zadania. Problem jest nam znany. Istnieją dwa rozwiązania – wydłużanie okresu odstąpienia od umowy – kwestia nagrywania – wydłużenie okresu archiwizacji nagrań.

- Nie mam na myśli dużych przedsiębiorców. Myślałem o tych spotkaniach, które dzieją się w salach zamkniętych. -

RPO: Rozmawiamy o tym zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach z Uniwersytetami Trzeciego Wieku. Najważniejsza rzecz to walka o uświadomienie konsumentów – osób starszych. Porozumienie między rzecznikiem praw konsumenta, lokalnymi radcami i adwokatami a UTW mogłoby być przydatne w odpowiednim wyszkoleniu seniorów. Myślę, że rzeczywiście legislacyjnie należy się zastanowić, jak to prawo zmienić.

O nierzetelnym reprezentowaniu klienta przed sądem

Przegrałem sprawę w sądach polskich – wysłałem dokumenty do Strasburga – dał mi symboliczne odszkodowanie – adwokat nie działał na moją korzyść. Zwróciłem się do RPO z prośbą o skargę nadzwyczajną. Chciałbym poznać opinię pana rzecznika. Sprawa dotyczyła kradzieży praw autorskich – młody student jako mój asystent wykradł moje prace. W opinii uniwersytetu – moje prawa autorskie są własnością uczelni – uczelnia przejęła całą moją pracę.

RPO: Podobne sprawy były już rozstrzygane przez trybunał w Strasburgu (Staroszczyk vs Polska).  Adwokat powinien przygotować sprawę w takim terminie, żeby mógł Pan się przygotować do rozprawy. Proszę mi dać szansę spojrzeć jeszcze raz na tę sprawę. Być może skarga nadzwyczajna znajdzie w tym przypadku zastosowanie.

O wpływie nawozów sztucznych na środowisko

Rząd podjął decyzję o zgodzie na stosowanie pestycydów w uprawie roślin, co może skutkować tym, że niedługo wyginą pszczoły. Żywność także może być skażona. Czy to jest sprawa do RPO ?

RPO: Jeżeli chodzi o używanie środków chemicznych – muszę poczekać, czy do Biura zaczną wpływać podobne skargi. Nie mamy kompetencji, żeby samemu się tym zająć.

O niebezpieczeństwie wprowadzenia sieci szybkiego internetu

Wchodzi nowy system sieci internetowej 5G, co wiąże się z powstawaniem niebezpiecznych stacji wysokiego napięcia. Co Pan może z tym zrobić?

RPO: Każde opóźnienie we wprowadzeniu systemu 5G wiąże się z wydaniem nowych licencji, co powoduje zysk dla wielkich sieci komórkowych. Powstaje pytanie, czy zgłaszanie tego problemu nie leży w ich interesie. 

O referendach lokalnych

W 2013 roku odbyło się w Elblągu referendum w sprawie odwołania prezydenta. W tym przypadku nie wystąpiły wątpliwości, co do miejsca zorganizowania referendum. W 2014 roku zaś planowaliśmy przeprowadzić referendum o przeniesienie Elbląga do województwa pomorskiego, nie wiedzieliśmy, gdzie takie referendum zrobić, czy w województwie warmińsko-mazurskim czy pomorskim?

RPO: W naszym prawie nie wszystko jest określone. Mamy w BRPO kompetentną osobę. Zlecimy analizę tego tematu. To, o czym wiem, to kwestia przyłączania gmin, czy zmian granic miejscowości – sprawa poszerzenia granic Opola, czy likwidacji gminy Ostrowice, która była zadłużona w parabankach.

O problemach z emeryturami

Sytuacja emerytek z rocznika 1953. ZUS odmówił przeliczenia emerytury, co teraz można zrobić?

RPO: Mamy kompleksowe opracowanie. Prośba do każdego, kto ma taki problem – żeby przesłać opis sprawy do Biura RPO wraz z kopią dokumentów.

Jestem emerytką z 23-letnim stażem. Przeszłam na emeryturę ze względu na opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Po wprowadzeniu świadczeń przysługujących rodzicom, opiekunom osob niepełnosprawnych. Świadczenie dla tych osob wynosi 1400 a moje świadczenie 1000 zł. Mimo, że w tym czasie opiekowałam się niepełnosprawnym dzieckiem, czuję się pokrzywdzona.

RPO: Mamy wybór, jakie świadczenie wybrać. Skoro świadczenie pielęgnacyjne jest wyższe, to można je wybrać. Zastanowimy się w Biurze RPO, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić.  

O dostępie do informacji publicznej

Czy działalność gospodarcza otwierana z funduszu pracy podlega udostępnieniu w zakresie dostępu do informacji publicznej? Złożyłem wniosek, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

RPO: Skoro mamy środki w funduszu pracy na prowadzenie działalności gospodarczej, to informacja na co zostało udzielone wsparcie, powinna być informacją publiczną. Jeżeli urząd nie odpowiedział, należy stwierdzić, że działał w trybie bezczynności.

Zachęcam do odwiedzenia strony: www.watchdog.org.pl -  tam są wszystkie instrukcje, jak można skarżyć taki tryb. Polskie organy wiedzą, jak nie odpowiadać na informację publiczną, należy wiedzieć, jak się przed tym bronić.

RPO upomina się o pełne poszanowanie prawa osób pozbawionych wolności do dostępu do informacji publicznej

Data: 2019-04-19
  • Do Rzecznika zwróciła się osoba pozbawiona wolności ze skargą na dyrekcję aresztu śledczego dotyczącą odmowy dostępu do protokołu z kontroli przewodów kominowych
  • Rzecznik stwierdził, że na dyrektorze aresztu ciążył obowiązek udostępnienia informacji publicznej, jednak dyrektor uznał, że brak było podstaw do udostępnienia wnioskodawcy takiej informacji
  • RPO zwrócił się do Dyrektora Generalnego SW o spowodowanie zapewnienia pełnego poszanowania przez administrację aresztu prawa osób pozbawionych wolności do dostępu do informacji publicznej oraz uwzględnienie tego zagadnienia w programach szkoleń prowadzonych dla funkcjonariuszy

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich prowadzone było postępowanie wyjaśniające w związku z wnioskiem obywatela, który żalił się, że dyrektor Aresztu Śledczego w Gdańsku odmówił mu udostępnienia protokołu z przeprowadzonej w tej jednostce kontroli przewodów kominowych.

Rzecznik zwrócił się o zbadanie sprawy do Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Gdańsku. W udzielonej odpowiedzi Zastępca Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Gdańsku poinformował Rzecznika, że nie stwierdził nieprawidłowości w postępowaniu administracji Aresztu Śledczego w Gdańsku.

Należy zauważyć, że zgodnie z art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, prawo dostępu do informacji publicznej przysługuje każdemu, z zastrzeżeniem art. 5 ustawy. Wnioskodawca nie musi wykazywać interesu faktycznego, ani prawnego (o ile nie chodzi o udzielenie informacji przetworzonej), nie musi też podawać powodu, dla którego występuje o podanie określonej informacji (ust. 2).

Realizacja prawa do informacji publicznej, w formach przewidzianych ustawą jest uzależniona od jednoczesnego, kumulatywnego spełnienia trzech przesłanek.

  • przedmiotem żądania informacji musi być informacja publiczna w rozumieniu art. 1 ustawy;
  • adresatem żądania udostępnienia informacji publicznej, zgodnie z art. 4 ust. 1 i 2 ustawy, mają być władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne;
  • według art. 4 ust. 3 ustawy zobowiązane do udostępnienia informacji publicznej są podmioty, o których mowa w ust. 1 i 2, będące w posiadaniu takich informacji.

W przedmiotowej sprawie wskazane trzy przesłanki zostały spełnione, nie zachodziły natomiast okoliczności, które uprawniałyby do ograniczenia tego prawa. Na dyrektorze Aresztu Śledczego w Gdańsku ciążył więc obowiązek udostępnienia informacji publicznej.

O zajętym w sprawie stanowisku Rzecznik Praw Obywatelskich powiadomił Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Gdańsku zwracając się jednocześnie o podjęcie stosownych działań w celu spowodowania realizacji prawa osadzonego do informacji publicznej, jak również zapobieżenia wystąpieniu w przyszłości podobnych nieprawidłowości w działaniach administracji jednostek penitencjarnych okręgu gdańskiego.

W świetle orzecznictwa sądów oraz opinii komentatorów w ustawie brak jest jakichkolwiek wymogów formalnych dla wniosku o udostępnienie informacji publicznej. Wniosek o udzielenie informacji publicznej może przybrać każdą formę, o ile wynika z niego w sposób jasny, co jest przedmiotem wniosku.

Kwestie nieprawidłowości występujących w związku z udostępnianiem przez dyrektorów jednostek penitencjarnych informacji publicznej na wniosek osób pozbawionych wolności były podnoszone przez Rzecznika Praw Obywatelskich w wystąpieniu z dnia 17 maja 2016 r. (IX.517.1477.2015). Otrzymaliśmy wówczas informację, że funkcjonariusze Służby Więziennej są obejmowani cyklicznymi szkoleniami z tego zakresu, mają również możliwość bezpośredniego konsultowania trudnych spraw związanych z udzielaniem informacji publicznej ze specjalistami Centralnego Zarządu Służby Więziennej.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Dyrektora Generalnego SW o spowodowanie zapewnienia pełnego poszanowania przez administrację Aresztu Śledczego w Gdańsku prawa osób pozbawionych wolności do dostępu do informacji publicznej oraz o uwzględnienie tych zagadnień w programach szkoleń prowadzonych dla funkcjonariuszy Służby Więziennej.

IX.517.1053.2017

Ty i Ja w Śremie – spotkanie regionalne Rzecznika

Data: 2019-03-14
  • W Śremie ważne są sprawy środowiska, mowy nienawiści, sprzedaży organizowanej dla seniorów, prasy wydawanej przez samorządy, prawa zwierząt, ochrona prawna osób LGBT

W księgarni Przy Rynku, gdzie na chwilę się zatrzymaliśmy, ekipa Rzecznika zaprasza na spotkanie z RPO. Ale obecni mówią, że już wiedzą, że sporo osób się wybiera (informacja o tym jest w gazecie, którą tu można kupić - w witrynie wisi zaś plakat KonsTYtucJA, a w środku, na ścianie  – zdjęcie Prezydenta Pawła Adamowicza)

I rzeczywiście, do przepięknie wyremontowanej, nowoczesnej Biblioteki Publicznej przy Grunwaldzkiej 10, przychodzi dużo ponad 120 osób. Ledwie się mieścimy. Są osoby dorosłe i dużo uczniów.

Starszy pan jest zaniepokojony: - Tutaj jest młodzież, którą spędzono, tak? Niech podniosą ręce ci, co tu musieli przyjść.

- Przepraszam, ja jestem nauczycielką, przyszłam tu z 54 obywatelami, których interesują prawy publiczne [oklaski].

Na początku rzecznik opowiada o swoich zadaniach i  jak pracuje – a także o tym, jakie inne instytucje mogą pomagać ludziom z problemami. Na przedstawienie się zebranych nie ma jednak czasu, bo jest nas za dużo. Zaczynają  się rundy pytań -adawanych publicznie i na karteczkach.

Wczoraj na tej sali sprzedawali seniorom materace. Czy to powinno się dziać w bibliotece? Przecież seniorów przestrzega się przed takimi zakupami? Co Pan o tym myśli?

RPO: Sprzedawanie ludziom za drogich produktów w okolicznościach, w których trudno odmówić sprzedawcy, ma cechy handlu drapieżnego. To dobrze, że pojawiają się ostrzeżenia przed tym. Najważniejsze jest jednak uczenie ludzi, że mają prawo do odstąpienia od takich umów kupna, byleby nie przegapić terminu.

Czy Pan się zajmuje problemem mowy nienawiści w internecie? Problem zdaniem pytającego leży w braku reakcji policji i prokuratury. Najgorzej jest z zabezpieczaniem dowodów.

RPO: Mowa nienawiści i możliwość jej zwielokrotniania to naprawdę poważny problem. Są media społecznościowe, gry, patostreaming – przemoc coraz bardziej przenika nasze życie.

Klasyczna mowa nienawiści to atakowanie kogoś za przynależność do jakiejś grupy (ze względu na narodowość, pleć, orientację). Przemoc słowna jest wtedy, kiedy kogoś się wyzywa i poniża ze względu na jej cechy osobiste. W pierwszym przypadku są przepisy w Kodeksie karnym (i z urzędu działa prokurator). W drugim – trzeba stosować przepisy o znieważaniu i zniesławianiu.

Żeby nie zaplątać się w te przepisy, trzeba je zmienić - podsumowałem to wystąpieniu do premiera (wystąpienie takie jest jedną z form działania Rzecznika Praw Obywatelskich – na podstawie zgłoszeń od ludzi przygotowuje analizę prawną i przedstawia rekomendacje, co poprawić). Przedstawiłem 20 sposobów na poprawę sytuacji.

Gazety samorządowe – zabierał Pan głos przeciwko monopolizowaniu lokalnego rynku medialnego przez władze samorządowe. Jaki jest klimat na zmianę prawa?

RPO: Są miejscowości, gdzie media nie są prywatne, ale w te sferę wkraczają władze lokalne: ściągają reklamy, dopłacają autorom, zatrudniając ich na etatach. Wydają w ten sposób pieniądze publiczne w sposób niewłaściwy – powinny się ograniczać do prowadzenia biuletynów informacyjnych. Rolą mediów jest przecież także kontrolowanie władz, a władze same się nie skontrolują.

Zdaniem RPO należy te przepis zmienić. Na jego wystąpienie nie było reakcji władz, ale skoro już na kolejnym spotkaniu w Wielkopolsce pada o to pytanie, to trzeba się tym zająć na nowo.

Członkowie rady sołectwa zgłaszają sprawę śmietniska na terenie byłej cegielni w Pyszące. Śmieci zakopane zatruwają wody, a te na wierzchu są regularnie podpalane. Smrodu nie da się wytrzymać, utylizacja kosztowałaby 100 mln. Dawny właściciel zniknął. Co możemy zrobić?

RPO: Problem jest poważny i zgłaszany w całej Polsce. To sfera dużych naruszeń praw obywatelskich – ludzie, dopóki się nie zorganizują, praktycznie nie mogą nic zrobić z trującym sąsiedztwem.

Mogę Państwa tylko zachęcać do organizowania się. Sam mogę zadeklarować, że zorganizuję spotkanie w Biurze, żeby się wspólnie zastanowić się nad tworzeniem frontu działania.

Sporo nam się udało w sprawie ferm kurzych, także o smogu mówi się teraz inaczej.

Jak obywatele mogą wpływać na kształt inwestycji – by nie stawali przed faktami dokonanymi?

RPO: Dobra komunikacja jest w interesie władz. Ale jeśli władze tego nie robią, trzeba się uczyć korzystania z ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Pytania na karteczkach:

Dlaczego dorosły uczeń nie może zapobiec temu, że rodzice wkraczają w jego sprawy szkolne?

RPO: Dorosły uczeń ma pełne prawa, ale obowiązuje go regulamin szkoły. Dorosłość łączy się z odpowiedzialnością

Czy do katalogu grup chronionych przed mową nienawiści nie należy włączyć mniejszości seksualnych?

RPO: Tak, należy. Dziś w przypadku wyzywania osób nieheteronormatywnych, a także osób z niepełnosprawnościami prokurator nie może reagować – a więc ochrona tych osób jest mniejsza

Czy da się w Polsce ograniczyć przemysłową hodowlę zwierząt?

RPO: Ale tak długo, jak będziemy jeść mięso, to wiele nie zmienimy. A przecież jemy mięso. Musimy jednak walczyć o etyczne traktowanie zwierząt.

Co można zrobić z mową nienawiści ze strony przedstawicieli władz (MEN czy kuratora oświaty)? Co może zwykły człowiek?

RPO: Każdy obywatel ma prawo do protestu, wyrażenia zaniepokojenia, wysłania listu – także do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Komisji Etyki Poselskiej, do kuratoriów. Ci, którzy nami rządzą, nie powinni się taką mową posługiwać.

Czy w Polsce można likwidować groby, jeśli nie są opłacane?

RPO: Sprawdzimy przepisy i odpowiemy na piśmie

Pytanie o długotrwale procedury uzyskiwania odszkodowań za pracę przymusową w Rzeszy w czasie II wojny

RPO: To też sprawdzimy.

W jakich przypadkach RPO reaguje w przypadku naruszania uczuć religijnych i wolności wyznania?

RPO: To są dwie kwestie.

  • Obraza uczuć to coś, co nie polega na tym, że ktoś się czuje obrażony, ale na ustaleniu, że czyjeś wystąpienie obraża dużą grupę osób – ale nie jest krytyką, nie mieści się w granicach wolności artystycznej.

Nie ma wątpliwości, że dochodzi do obrazy uczuć religijnych, jeśli ktoś niszczy świątynie czy cmentarze – wtedy dosyć często Rzecznik interweniuje.

Sprawa wstępu do Sejmu: nie było podstaw do niewpuszczenia dziennikarza – stwierdza sąd

Data: 2019-02-12
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podzielił stanowisko dziennikarza OKO.press niewpuszczonego do Sejmu oraz RPO
  • Stwierdził bezskuteczność czynności polegającej na odmowie wstępu na posiedzenie Sejmu.

W sierpniu 2018 roku Rzecznik przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie ze skargi dziennikarza OKO.press Daniela Flisa na odmowę wydania jednorazowej karty prasowej umożliwiającej wstęp do Sejmu w trakcie posiedzenia 10 maja 2018 r. Trwał wtedy protest osób z niepełnosprawnościami. 

Podstawą by komunikat Centrum Informacyjnego Sejmu RP: „Kancelaria Sejmu informuje, że od środy (25 kwietnia) ulegają zmianie zasady wstępu na teren kompleksu sejmowego. Z  przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa przyznawanie jednorazowych kart wstępu zostaje zawieszone. Jednocześnie dostęp do Sejmu pozostaje możliwy dla posiadaczy stałych i okresowych kart wstępu. Decyzja Straży Marszałkowskiej, w porozumieniu z  kierownictwem Kancelarii Sejmu, ma charakter tymczasowy i ukierunkowana jest przede wszystkim na zapewnienie bezpieczeństwa i porządku na administrowanym terenie”.

Decyzja Straży Marszałkowskiej została wydana na podstawie § 6 z dnia 9 stycznia 2008 r. zarządzenia Marszałka Sejmu  w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu.

W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie doszło do naruszenia szeregu konstytucyjnych praw i wolności. Przede wszystkim ograniczone zostało prawo wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP) oraz wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji). Z uwagi na fakt, że sprawa dotyczyła dziennikarza, Rzecznik zwrócił uwagę na zasadę ustrojową wynikającą z art. 14 Konstytucji RP, zgodnie z którą  Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. W ocenie Rzecznika ograniczenie tych praw mogło zostać dokonane tylko w ustawie, a nie akcie wewnętrznym, jakim jest zarządzenie Marszałka Sejmu. Ponadto w ocenie Rzecznika ograniczenie to było nieuzasadnione i nie spełniało wymogów zasady proporcjonalności.

W  szczególności podejmując czynność polegającą na odmowie wydania jednorazowej karty prasowej wstępu do Sejmu RP, nie wskazano, w jaki sposób obecność Pana D. Flisa w dniu 10 maja 2018 r. w budynku Sejmu RP w trakcie jego posiedzenia wpłynie negatywnie na pracę Sejmu (względy organizacyjne) oraz na bezpieczeństwo parlamentarzystów oraz innych osób przebywających w tym dniu w Sejmie RP.

W wyroku z 12 stycznia 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podzielił stanowisko dziennikarza OKO.press oraz RPO i stwierdził bezskuteczność czynności polegającej na odmowie wstępu na posiedzenie Sejmu.

W uzasadnieniu wyroku Sąd podkreślił brak ustawowego umocowania do ograniczania konstytucyjnych praw w niniejszej sprawie oraz nieproporcjonalność ograniczenia prawa do wstępu na posiedzenie Sejmu. Sąd poinformował również, że na gruncie innej sprawy uchylił przepisy budzącego wątpliwości zarządzenia Marszałka Sejmu. Sprawa ma istotne znaczenie dla realizacji zasady jawności w życiu publicznym. 

Pozbawieni wolności mają już dostęp do stron internetowych instytucji unijnych. Odpowiedź Służby Więziennej dla RPO

Data: 2019-02-08
  • Osoby pozbawione wolności skarżyły się na brak dostępu do serwisów internetowych instytucji unijnych (europa.eu) 
  • Rzecznik interweniował w tej sprawie u Dyrektora Generalnego Służby Więziennej
  • Dostał odpowiedź, że już od listopada 2018 r. strona ta jest udostępniona osadzonym

Jeden z więźniów złożył do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich skargę, że nie może uzyskać informacji dotyczących Unii Europejskiej za pośrednictwem stron internetowych instytucji unijnych (europa.eu).

Interwencja RPO

W piśmie do Dyrektora Generalnego SW w tej sprawie Rzecznik pisał, że dostrzega, iż od kilku Służba Więziennej dokłada starań, by zapewnić osobom pozbawionym wolności realizację prawa do informacji. Wynika ono z ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz stanowiska Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Więźniowie mają zatem zapewniony dostęp do kilkudziesięciu serwisów. Są to przede wszystkim strony polskich instytucji i organów państwowych. Skazani mają również dostęp do takich stron jak: www. echr.coe.int - European Court of Human Rights, zawierającej orzeczenia, decyzje, rezolucje oraz raporty Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Europejskiej Komisji Praw Człowieka oraz Komitetu Ministrów Rady Europy, czy strony zawierającej tekst Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu, wraz ze sprawozdaniem wyjaśniającym.

Służba Więzienna wielokrotnie zapewniała RPO, że będzie sukcesywnie rozszerzać więźniom możliwość korzystania ze stron internetowych. Również sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Patryk Jaki deklarował, że w związku z wdrożeniem w jednostkach penitencjarnych usługi sieci informatycznej istnieje możliwość, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, udostępnienia osadzonym kolejnych stron internetowych.

Odpowiedź SW

Zgodnie z procedurą, dołączanie nowych stron odbywa się na wniosek osadzonych – napisał w odpowiedzi dla RPO z 18 stycznia 2019 r. zastępca dyrektora generalnego SW płk Grzegorz Fedorowicz. Analizy merytorycznej dokonuje Biuro Dyrektora Generalnego SW przy współpracy z Biurem Informatyki i Łączności, które ustala, czy wnioskowane strony spełniają zasady bezpieczeństwa. Strona, o której jest mowa w piśmie Rzecznika, została udostępniona 7 listopada 2018 r. na wniosek osoby pozbawionej wolności.

- Ze stanowisk komputerowych mogą korzystać wszystkie osoby pozbawione wolności, w tym tymczasowo aresztowani – podkreślił płk Fedorowicz.

Udostępnianie stron osobom pozbawionych wolności nie może jednak naruszać  porządku i zasad bezpieczeństwa w zakładzie karnym i areszcie śledczym. 

Wraz z dynamicznym rozwojem technologii ochrona cyberprzestrzeni stała się wyzwaniem także dla więziennictwa. Służba Więzienna zdaje sobie sprawę, że dostęp do stron internetowych stwarza możliwości przekazywania niekontrolowanych, nieuprawnionych, a nawet zagrażających bezpieczeństwu jednostki penitencjarnej informacji, stąd nadzór nad całym systemem pozostaje uzasadniony i nie może być kwestionowany – dodał zastępca dyrektora SW.

Obecnie trwają prace nad projektem zarządzenia Dyrektora Generalnego SW w sprawie udostępniania osobom pozbawionym wolności stron Biuletynu Informacji Publicznej oraz innych stron internetowych. Zostaną w nim uregulowane warunki, zakres i tryb udostępniania stron osobom pozbawionym wolności.

IX.517.3114.2018

Policyjna lekcja prawa dostępu do informacji publicznej

Data: 2019-01-29
  • Uczniowie dostali zadanie z WOS złożenia wniosków o dostęp do informacji publicznej. Złożyli ich siedem do policji, która uznała, że to dezorganizuje jej pracę
  • Według komendy zebranie danych wymagało dużego  nakładu pracy, z uszczerbkiem dla innych obowiązków funkcjonariuszy
  • Policja uznała, że szkoła lub też klasa mogła złożyć jeden wniosek o informację – chodziło o liczbę zabójstw na Mokotowie

Nauczycielka chciała nauczyć uczniów, jak uzyskuje się informację publiczną. Dostali więc zadanie z WOS, by uzyskać dane dotyczące liczby zabójstw w dzielnicy w latach 2013-2018 i porównanie do ogólnej ich liczby w całym kraju. Pracę wykonało siedmiu uczniów.

Jak wynikało z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II wysłała do technikum pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała informację o liczbie zabójstw za tzw. informację przetworzoną (czyli taką, którą dopiero trzeba wydobyć z istniejących danych).  Zgodnie ustawą o dostępie do informacji publicznej warunkiem uzyskania informacji przetworzonej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". Wezwała więc ucznia do wskazania takiego interesu. Uznała też działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznika zdziwiło, że liczbę zabójstw policja traktuje jako informację przetworzoną. - Policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno więc uznać, że dane dotyczące liczby zabójstw w określonym czasie stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – napisał Rzecznik do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

Odpowiedź KRP

Komendant rejonowy policji odpowiedział, że z uwagi na cele edukacyjne, udzielono informacji o liczbie zabójstw w latach 2013-2018 (z rozbiciem na poszczególne lata) zarejestrowanych na terenie działania komendy. Była to informacja prosta i była w posiadaniu komendy.

Jednak dane statystyczne dotyczące liczby zabójstw na terenie całej Polski zamieszczane są - w formie plików do pobrania - na stronie internetowej Komendy Głównej Policji, więc wnioskodawca (uczeń) mógł sobie sam policzyć, jaki procent całości stanowią zabójstwa na Mokotowie.

Tymczasem żeby na pytanie mogła odpowiedzieć sama komenda, musiałaby szczegółowo sprawdzenia zapisów systemu dotyczących poszczególnych spraw w celu ustalenia miejsca popełnienia czynu lub też fizycznego przejrzenia akt sprawy w celu ustalenia tej informacji przez funkcjonariuszy upoważnionych do dostępu do akt sprawy. Następnie konieczne byłoby ustalenie, czy miejsce popełnienia czynu znajduje się w obrębie Mokotowa.

- Podjęcie tego rodzaju czynności wymaga zaangażowania funkcjonariuszy policji z uszczerbkiem dla innych wykonywanych przez nich czynności służbowych – dodano. Dlatego, mając na uwadze prawidłowe działanie jednostki, Komendant Rejonowy Policji Warszawa II zwrócił się do dyrekcji technikum z prośbą o zwrócenie uwagi nauczycielowi, iż kierowanie wniosków o udostępnienie informacji publicznej w celach dydaktycznych - jakkolwiek w założeniu nastawione na budowanie społeczeństwa obywatelskiego - może spowodować dezorganizację pracy policji.

Zdaniem komendanta fakt udzielenia informacji publicznej, choć w trochę odmiennym zakresie niż żądany, umożliwił wnioskodawcy realizację celu,  w jakim wniosek został złożony.  Komendant dodał, że jest pełen uznania dla wszelkich inicjatyw edukacyjnych mających na celu kształtowanie postawy świadomego obywatela. - Jednak należy stwierdzić, że powyższe zadanie mogło zostać zrealizowane w innej formie, np. poprzez ograniczenie liczby wniosków do jednego wniosku o udzielenie informacji sporządzonego przez szkołę lub też klasę, aby nie utrudniało to działań podmiotu, do którego wnioski te skierowano – napisał do RPO.

Wyrok TK

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik  w stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi bowiem wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

Ograniczanie filmowcom wstępu do Sejmu może naruszać Konstytucję

Data: 2019-01-29
  • Ekipa filmowa nie została wpuszczona do Sejmu, bo nie działała „z upoważnienia redakcji”
  • Jeśli tak stanowią sejmowe przepisy, to trzeba je zmienić – pisze RPO do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego

Ekipa filmowa przygotowująca materiał dokumentalny nie została wpuszczona do Sejmu, by zarejestrować przebieg jednego z posiedzeń parlamentu. W marcu 2018 r. Rzecznik interweniował w tej sprawie u Marszałka Sejmu. Dowiedział się, że na wpuszczenie filmowców nie pozwala zarządzenie Marszałka Sejmu z 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu, zgodnie z którym karty prasowe są wydawane dziennikarzom w celu wykonywania czynności zawodowych na terenie Sejmu i Senatu.

Szef Kancelarii Sejmu zinterpretował  w 2018 r. te przepisy, powołując się na prawo prasowe z 1984 r. Uznał, że filmowcy nie są dziennikarzami, bo dziennikarzem jest „osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji". Ekipa filmowa przygotowująca film dokumentalny na zleceniu podmiotu zajmującego się produkcją filmową, takich przesłanek nie spełniała.

Teraz RPO zwraca uwagę Marszałkowi Sejmu, że takie regulacje nie gwarantują w pełni możliwości korzystania z konstytucyjnych praw gwarantowanych w art. 61 Konstytucji (Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne) oraz 73 Konstytucji (Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury).  A to budzi poważne zaniepokojenie Rzecznika.

Prosi on marszałka Marka Kuchcińskiego o rozważenie zmiany przepisów.

VII.600.20.2017

RPO pyta prezesa NBP o niewpuszczenie dziennikarzy na konferencję prasową

Data: 2019-01-11
  • Dziennikarze „Gazety Wyborczej” nie zostali wpuszczeni w grudniu 2018 r. na konferencję prasową w Narodowym Banku Polskim, po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej
  • Mieli oni nie zostać skutecznie powiadomieni o konieczności akredytacji
  • Nie było to jednak dotychczasową praktyką podczas tych konferencji organizowanych przez NBP

RPO poprosił  prezesa NBP Adama Glapińskiego o wyjaśnienia w tej sprawie.

Brak możliwości udziału w konferencji prasowej był przeszkodą do zadania przez dziennikarzy pytań w sprawach istotnych z punktu widzenia opinii publicznej. Dlatego może zostać uznany za naruszenie wyrażonej w art. 54 ust. 1 Konstytucji RP wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Rzecznik przypomina, że art. 2 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe stanowi, że organy państwowe zgodnie z Konstytucją stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i  zadań. Zgodnie zaś z art. 1 tej ustawy prasa korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.

VII.564.75.2018

Prezes NBP nie ujawnił opinii o kandydatach na prezesów banków. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-01-09
  • Obywatel wniósł, by Narodowy Bank Polski udostępnił informację publiczną - listę osób, które w latach 1989-1997 Prezes NBP opiniował jako kandydatów na prezesów komercyjnych banków
  • Prezes odmówił, argumentując że osób tych nie można uznać za pełniące funkcje publiczne, a udostępnienie informacji naruszałoby ich prawo do prywatności    
  • To nieuzasadnione ograniczenie konstytucyjnego prawa do informacji publicznej – uznał RPO
  • Żądane informacje nie dotyczą bowiem życia prywatnego, a wybór prezesa banku jako instytucji zaufania publicznego ma być transparentny  

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego odmowne decyzje Prezesa NBP z maja i lipca 2018 r. w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Zarzucił tym decyzjom błędne przyjęcie, że udostępnienie naruszyłoby prawo do prywatności kandydatów na prezesów banków. Tymczasem wiąże się to z działalnością Prezesa NBP zobowiązanego do udostępnienia opinii, w tym danych osób jej podlegających. Osoby te powinny zaś się liczyć z ujawnieniem swych danych w związku z ubieganiem się o stanowisko w instytucjach zaufania publicznego, jakimi są banki. 

Wniosek obywatela i odmowa Prezesa NBP

Obywatel domagał się informacji publicznej o danych osobowych opiniowanych (pozytywnie lub też negatywnie) przez Prezesa NBP na stanowiska prezesów 112 banków w okresie od 10 lutego 1989 r. do 31 grudnia 1997 r. (od tej daty zgodę na objęcie funkcji wyraża Komisja Nadzoru Finansowego). Wniosek obejmował też daty uzyskania i opinii NBP, i samych nominacji na prezesów.

Prezes NBP odmówił udostępnienia informacji ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych. Powołał się na art. 5 ust. 2 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Głosi on: „Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa”. Ponadto Prezes NBP wskazał, że „wniosek obejmuje informacje, które nie są powszechnie dostępne”.

Argumenty RPO

W skardze do WSA Rzecznik wniósł  o uchylenie zaskarżonych decyzji. Żądane informacje nie naruszają bowiem prawa do prywatności kandydatów, a wiążą się z informacjami wytworzonymi w ramach działalności podmiotu publicznego. W ocenie Rzecznika żądane informacje związane są z udziałem osób fizycznych w życiu publicznym - kandydowaniem na stanowisko prezesa banku komercyjnego - nie dotyczą więc ich życia prywatnego.

- Skoro żądane informacje odnoszą się do działalności Prezesa NBP, to kandydaci na stanowiska prezesów banków komercyjnych, podlegający opinii tego organu, powinni liczyć się z okolicznością ich ujawnienia – napisał w skardze do WSA  zastępca RPO Stanisław Trociuk. Zasada jawności ma bowiem służyć transparentności działalności organów władzy publicznej. Ich społeczna kontrola zapobiega nadużywaniu uprawnień i służy ochronie konstytucyjnych praw obywateli.

Zdaniem Rzecznika, przez sam fakt podlegania opinii podmiotu władzy publicznej osoba fizyczna pozbawia się częściowo prawa do prywatności. A prawo do prywatności obejmuje ochronę życia osobistego, rodzinnego, towarzyskiego człowieka. Tymczasem żądane informacje nie wiążą się z żadną z tych sfer. Decydując się zatem na kandydowanie na prezesa banku i poddając się procedurze uzyskania opinii Prezesa NBP, dana osoba nie powinna oczekiwać, że w zakresie swych danych zachowa pełne prawo do prywatności.

Rzecznik przypomina, że art. 61 ust. 3 Konstytucji RP nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Na taką interpretację nie pozwala też art. 31 ust. 3 Konstytucji. Stanowi on, że wszelkie ograniczenia praw i wolności muszą zostać zawarte w ustawie i muszą być konieczne dla zagwarantowania bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej oraz wolności i praw innych osób. A ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

RPO powołuje się na wyrok WSA w Warszawie z 12 lipca 2018 r. dotyczący ujawnienia nazwisk sędziów i osób fizycznych popierających kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, Sąd wskazał, że „ograniczenie prawa do prywatności w zakresie [imion i nazwisk osób fizycznych] winno ustąpić na rzecz wartości, jaką jest jawność życia publicznego. Osoby fizyczne, które zdecydowały się na udział w procesie wyłaniania członków KRS, powinny liczyć się z możliwością utraty anonimowości”.

Ponadto Rzecznik wskazał na jednolitą linię orzeczniczą co do udostępniania danych osobowych stron umów zawieranych z podmiotami publicznymi, korzystających z majątku publicznego. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści ze środków publicznych, jest osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej, o której mowa w art. 5 ust. 2 zd. 2 ustawy, i w zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne – wynika z orzecznictwa. 

W orzecznictwie sądowym dopuszcza się możliwość szerszej ingerencji w życie prywatne wobec osób wykonujących zawody związane ze szczególnym stopniem społecznego zaufania. A w tej sprawie chodzi o udostępnienie informacji o kandydatach na prezesów banków, a zatem instytucji zaufania publicznego. Informacje dotyczące osób powołanych na te stanowiska są i były publicznie dostępne.

Należy zatem uznać - wbrew twierdzeniom Prezesa NBP - że biorąc pod uwagę jawność informacji o osobach pełniących funkcje prezesa banku komercyjnego, informacje dotyczące opinii Prezesa NBP o kandydatach powinny podlegać publicznej kontroli społecznej. Jest to tym bardziej uzasadnione, że wybranymi na prezesa mogli być kandydaci, którzy nie uzyskali pozytywnej opinii Prezesa NBP. Istotne jest zatem zapewnienie transparentności wyboru tych osób jako odpowiednich do pełnienia tak ważnej funkcji - podkreślił Rzecznik.

W jego ocenie Prezes NBP ma obowiązek udostępnienia żądanej informacji, gdyż informacje o osobach kandydujących na stanowiska prezesa banku komercyjnego, podlegające opinii Prezesa NBP, a także informacje o dacie wydania opinii, nazwie banku, dacie wyboru kandydata są w dyspozycji tego podmiotu - znajdują się w archiwach zakładowych banku.

VII.6060.7.2014

Czy liczba zabójstw to informacja publiczna, którą policja ma udostępnić? Interwencja RPO

Data: 2019-01-09
  • W ramach pracy domowej z WOS uczeń wystąpił do komendy policji o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej liczby zabójstw z lat 2013-2018
  • Komenda uznała, że dezorganizuje to jej działania. Oceniła bowiem, że odpowiedź wymaga szczególnego nakładu pracy
  • Skoro jednak policja prowadzi statystyki przestępczości, to podanie liczby zabójstw z danego okresu nie wymaga pracochłonnych opracowań
  • RPO ma wątpliwości wobec stanowiska komendy i prosi o wyjaśnienia

Jak wynika z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II skierowała do dyrektora technikum w Warszawie pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej złożonego przez  ucznia. Przygotowując pracę domową z przedmiotu Wiedza o społeczeństwie, wystąpił on do komendy o dane dotyczące liczby zabójstw w latach 2013-2018. Nauczycielka chciała bowiem pokazać uczniom, jak uzyskuje się informację publiczną.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała wnioskowaną informację za tzw. informację przetworzoną.

Informacja taka nie jest informacją prostą, którą dana instytucja już posiada i może ją po prostu udostępnić na wniosek ("mamy dokument, więc go udostępniamy").  Informacja przetworzona wymaga bowiem analizy już posiadanych informacji prostych i - w wyniku ponadstandardowego nakładu pracy, wykraczającego poza zakres podstawowych kompetencji organu – specjalnego przygotowania jej dla wnioskodawcy ("musimy zebrać dane, które mamy i je zestawić").  Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z o dostępie do informacji publicznej, warunkiem uzyskania takiej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". 

Dlatego też komenda wezwała ucznia do wskazania takiego interesu, uzasadniającego przetworzenie informacji. Komenda uznała działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgadza się z poglądem, że realizacja wniosku o informację publiczną przez podmiot wykonujący zadania publiczne nie mieści się w realizacji zadań takiego podmiotu i prowadzi do dezorganizacji jego pracy. Udostępnianie informacji publicznej jest przecież zadaniem wynikającym z ustawy zasadniczej oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wątpliwości RPO budzi zasadność uznania wnioskowanej informacji za przetworzoną. - Biorąc pod uwagę, że policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno uznać, że dane dotyczące ilości zabójstw w określonym przedziale czasowym stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – głosi pismo Rzecznika do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

TK uznał przepis ustawy za konstytucyjny

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi boweim wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

RPO: zapewnić więźniom dostęp do stron internetowych instytucji unijnych

Data: 2019-01-08
  • Osoby pozbawione wolności nie mają dostępu do serwisów internetowych instytucji unijnych (europa.eu)
  • Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej

Więzień złożył do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich skargę, że nie może uzyskać informacji dotyczących Unii Europejskiej za pośrednictwem stron internetowych instytucji unijnych (europa.eu).

Od kilku lat Centralny Zarząd Służby Więziennej stara się zapewnić osobom pozbawionym wolności realizację prawa do informacji. Wynika ono z ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz stanowiska Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Obecnie więźniowie mają zapewniony dostęp do kilkudziesięciu serwisów. Są to przede wszystkim strony polskich instytucji i organów państwowych. Skazani mają również dostęp do takich stron jak: www. echr.coe.int - European Court of Human Rights, zawierającej orzeczenia, decyzje, rezolucje oraz raporty Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Europejskiej Komisji Praw Człowieka oraz Komitetu Ministrów Rady Europy, czy strony zawierającej tekst Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu, wraz ze sprawozdaniem wyjaśniającym do niej.

Służba Więzienna wielokrotnie zapewniała RPO, że będzie sukcesywnie rozszerzać więźniom możliwość korzystania ze stron internetowych. Również sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Patryk Jaki deklarował, że w związku z wdrożeniem w jednostkach penitencjarnych usługi sieci informatycznej istnieje możliwość, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, udostępnienia osadzonym kolejnych stron internetowych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej o umożliwienie osobom pozbawionym wolności korzystania z serwisu internetowego instytucji unijnych.

IX.517.3114.2018

Ograniczenia w dostępie do informacji publicznej są konstytucyjne - uznał TK

Data: 2018-12-18

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14).

Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej.

Chodzi o to, że ustawa o dostępie do informacji publicznej wyodrębnia dwa rodzaje informacji publicznej: prostą i przetworzoną i wprowadza ograniczenia w dostępie do tego drugiego rodzaju informacji.

Ustawa nie zawiera definicji, przywykło się jednak sądzić, że:

  • informacja prosta to taka informacja, która może zostać udostępniona przez podmiot co do zasady w takiej formie, w jakiej ją posiada (mamy dokument, więc go udostępniamy),
  • przetworzenie informacji polega na stworzeniu jakościowo nowej informacji, ale jej źródłem są materiały znajdujące się w posiadaniu podmiotu zobowiązanego (musimy zebrać dane, które mamy, i je zestawić)

W tym drugim wypadku obywatel musi wykazać, że kieruje się interesem publicznym, składając pytanie, przy czym ustawa także tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.2.2014

Sesja 37 Efektywne korzystanie z prawa dostępu do informacji publicznej w działaniach na rzecz praw człowieka (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Kiedy obywatele korzystają z prawa dostępu do informacji publicznej, administracja zaczyna lepiej pracować i z większą starannością podejmują działania. 
  • Często w małych miejscowościach jedno orzeczenie sądowe w sprawie dotyczącej informacji publicznej może zmienić całą praktykę dotyczącą jawności.

Jeżeli chcemy być partnerem w debacie publicznej, musimy mieć dostęp do tych samych informacji, które mają decydenci.

Jawność działania organów władzy publicznej stanowi wyznacznik państwa demokratycznego. Jest ona podstawowym gwarantem zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, bez którego nie jest możliwe harmonijne funkcjonowanie społeczeństwa. Informacje o działaniach organów publicznych mogą być istotne zarówno dla jednostki, jak i całej opinii publicznej. Korzystanie z nich jest jednym z podstawowych narzędzi kontroli obywateli nad rządzącymi. Dlatego tak ważne jest zapewnienie możliwie szerokiego dostępu do informacji publicznej. Rzecznik Praw Obywatelskich regularnie przystępuje więc do toczących się przed sądami administracyjnymi postępowań w sprawach dotyczących udostępniania informacji publicznej.

W czasie kryzysu praworządności prawo dostępu do informacji publicznej staje się jednym z najważniejszych narzędzi w działaniach na rzecz ochrony praw człowieka oraz przeciwdziałania nadużyciom władzy. Korzystają z niego organizacje pozarządowe, indywidualni działacze i działaczki, ale także naukowcy. Jednakże w praktyce nie wystarczy tylko zadać pytanie, gdyż często odpowiedzi na wnioski o dostęp do informacji publicznej napotykają na barierę urzędniczo-administracyjną. Konieczne jest prowadzenie długotrwałych postępowań sądowych. W czasie warsztatu zaprezentowane zostały metody skutecznego korzystania z prawa dostępu do informacji publicznej. Próbowano odpowiedzieć na następujące pytania: Jak pytać, aby faktycznie uzyskać odpowiedź? Jak poradzić sobie z głównymi metodami odmowy stosowanymi przez administrację publiczną? Jak zaskarżyć decyzje do sądu i wygrać sprawę? Jak współpracować z mediami jeśli chodzi o informowanie o przebiegu spraw sądowych?

Warsztat był prowadzony przez Szymona Osowskiego, prezesa Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska oraz dr Edytę Widawską z Uniwersytetu Śląskiego. Sieć Obywatelska to założona w 2003 r. organizacja strażnicza, która w swojej działalności inspiruje się historiami osób z całej Polski, które mają problemy z jawnością. Organizacja udziela bezpłatnego poradnictwa. Wszystkie osoby, które napotkały na problemy dotyczące uzyskania informacji publicznej zachęcamy do kontaktu z siecią za pośrednictwem strony internetowej: porady.siecobywatelska.pl

Punktem wyjścia do rozważań dotyczących dostępu do informacji publicznej było doświadczenie Fundacji Rodzić Po Ludzku, która prowadzi monitoring standardów opieki okołoporodowej w szpitalach. W latach 2012-2013 Fundacja kierowała do szpitali prośby o przekazanie potrzebnych informacji. Uzyskała wtedy jedynie 70% odpowiedzi. Dopiero po sięgnięciu po narzędzie, jakim jest wniosek o udostępnienie informacji publicznej, udało się uzyskać prawie wszystkie potrzebne informacje. Przykład ten pokazuje, jak skutecznym narzędziem może być prawo dostępu do informacji publicznej.

Prowadzący podkreślali, że prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne wynika bezpośrednio z art. 61 Konstytucji RP.  Warto podkreślić, że już w 1996 r., kiedy nie obowiązywała jeszcze obecna Konstytucja, Naczelny Sąd Administracyjny, powołując się na art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka,  wskazał, że prawo do wiedzy o działaniach organów władzy publicznej jest prawem człowieka. Później taką argumentację w szeregu orzeczeń przedstawił również Europejski Trybunał Praw Człowieka. Podkreślono, że zgodnie z Konstytucją RP ustawa określa jedynie tryb  udostępnienia informacji. Nie powinna więc ona definiować, co jest informacją publiczną, ani wskazywać podmiotów zobowiązanych do jej udostępnienia. Z polskiego orzecznictwa wynika, że ustawowe wyjątki muszą być interpretowane na korzyść jawności.

Art. 61 Konstytucji RP gwarantuje także wstęp na posiedzenia organów kolegialnych, w tym także Sejmu. Prewencyjny zakaz wstępu na posiedzenie Sejmu jest więc wprost złamaniem Konstytucji. Za naruszenie Konstytucji należy również zakaz wnoszenia telefonów na galerię.

W roku 2018 należy szczególnie podkreślić, że przepisy RODO art. 86 nie wpływają na prawo dostępu do informacji publicznej. Przesłanką ograniczenia dostępu do informacji publicznej zgodnie z polską ustawą jest ochrona prywatności, a nie ochrona danych osobowych jako takich. Jeżeli składamy skargę na burmistrza albo wnioskujemy o lokal komunalny to jednocześnie godzimy się z faktem, że sprawy te będą rozpatrywane  w sposób jawny.

Uczestnicy również podzielili się swoimi doświadczeniami dotyczącymi informacji publicznej. Szczególnie ciekawy był przykład prezydenta miasta, który nie udzielił informacji o działaniach podjętych w celu zapobieżenia zarządowi komisarycznemu. Uzasadniał to faktem, że polecenia w tym zakresie wydawał ustnie i nie istnieją dokumenty wydane w tej sprawie. Argumentacja ta jest niewłaściwa. Informacja publiczna nie musi istnieć w formie materialnej.

Podczas panelu dużo uwagi poświęcono roli Watchdogów – osób, które patrzą władzy na ręce. W uzasadnieniu precedensowego wyroku dotyczącego lokalnego bloggera Sąd  Okręgowy w Słupsku (VI KA 238/17) podkreślił wprost istotną rolę społeczną Watchdogów. Politycy muszą mieć grubą skórę i liczyć się z krytyką i kontrolą ze strony obywateli. Należy podkreślić, że Watchdodzy działają na rzecz zmiany i poprawy funkcjonowania państwa. Tak rozumiana kontrola społeczna jest zaś solą demokracji.

Przykładem tego rodzaju działalności może być sprawa ośrodka zdrowia w małej miejscowości, który miał być zamknięty z uwagi na negatywne wyniki zawarte w dokumentach pokontrolnych. Lokalny dziennikarz zawnioskował o dostęp do tych dokumentów. Okazało się, że nie wynika z nich konieczność zamknięcia ośrodka.

Konkluzje

Organy publiczne, mając świadomość, że mogą zostać zapytane o konkretne informacje, z większą starannością podejmują określone działania. Dlatego tak istotne jest korzystanie z prawa do informacji publicznej. Często w małych miejscowościach jedno orzeczenie sądowe w sprawie dotyczącej informacji publicznej może zmienić całą praktykę dotyczącą jawności. Budujące jest więc to, że w ostatnich latach obserwujemy w Polsce wzrost społecznej aktywności w zakresie korzystania z udostępniania informacji publicznej. Sieć Obywatelska udziela obecnie ok. 2000 porad rocznie. Wpływa to na funkcjonowanie władz publicznych, czego przykładem może być np. rejestr wydatków w Gdańsku.

Sesja 25: Warsztat: "Wyłącz ego. Zrozum drugiego” - warsztat dialogu

Data: 2018-12-15
  • Współdecydowanie w sprawach ważnych dla obywateli nie będzie możliwe, jeśli nie będziemy ćwiczyc i trenować umiejętności prowadzenia konsultacji

Argumenty za i przeciw lokalizacji na osiedlu mieszkaniowym, tuż przy szkole, domu socjalnego dla mężczyzn po wyrokach – to temat warsztatów „Wyłącz ego. Zrozum drugiego”.

Wykazały one, że wysłuchanie drugiego niekoniecznie musi  oznaczać porozumienie - ale można wtedy dalej normalnie żyć z takim człowiekiem.

W Polsce coraz trudniej jest rozmawiać o sprawach publicznych. Polaryzacja debaty, powstawanie środowisk o różnych zapatrywaniach ideowych, powoduje, że tracimy wspólną przestrzeń, nie chcemy słuchać drugiej osoby czy „Innego”.

Celem warsztatu było zastanowienie się, jak możemy temu przeciwdziałać. Jakie metody można wykorzystać, aby dialog i faktyczne wzajemne zrozumienie stały się możliwe. Uczestnicy warsztatu wcielali się w konkretne role, aby w praktyce zrozumieć źródła i dynamikę konfliktu.

Panelistami byli: 

  • Kuba Wygnański
  • Daria Drabik - koordynatorka inicjatywy „Wyłącz ego. Zrozum drugiego”, Orange Polska
  • Katarzyna Pliszczyńska, członkini Laboratorium Partycypacji Obywatelskiej w Pracowni Badań i Innowacji Społecznych "Stocznia”.
  • Maja Zabokrzycka, wiceprezeska wrocławskiej Fundacji Dom Pokoju

Relacja na gorąco:

Kuba Wygnański: Coraz trudniej się dogadujemy, a jakość sporu jest większa niż wcześniej. Dla wielu konflikt jest celem samym w sobie. Media płaczą że się nie możemy porozumieć, ale bardzo dobrze żyją z tego konfliktu. Nie mamy autorytetów, które mogą nas posadzić obok sobie. Kościół  zawodzi. Parlamentaryzm staje się swoim przeciwieństwem Media publiczne, które mają zlepiać wspólną przestrzeń, są też częścią całej operacji.

Polacy są zmęczeni konfliktem i chętnie by o tym porozmawiali. Dlatego podjęliśmy działania, aby temu się przeciwstawić – tak powstał program „Wyłącz ego – zrozum drugiego” z udziałem Orange Polska. Wezwaliśmy na pomoc norweskich ekspertów, którzy pomagają w skomplikowanych sytuacjach z grupy Nansen Center for Peace and Dialogue.. Ich trenerzy szkolą nasze zespoły m.in. w grach, takich jak ta.

Maja Zabokrzycka: Przygotowaliśmy grę symulacyjną na podstawie autentycznej sytuacji, gdy doszło do konfliktu.

Na osiedle mieszkaniowe ma być przeniesiony dom socjalny dla mężczyzn, którym nie powiodło się w życiu - są po wyrokach. Teraz mają dostać  niszczejący pustostan, użytkowany  przez chuliganów.  Jest on w sąsiedztwie  szkoły podstawowej. W domu jest zakaz spożywania alkoholu. Prowadzące go stowarzyszenie jest finansowane przez gminę, która wskazała tę lokalizację.

Na osiedlu nakręca się spirala strachu. Część mieszkańców protestuje i zgłasza petycję aby zmienić lokalizację. Odbija się to na uczniach szkoły, którzy boją się że może ich spotkać coś złego.

Strony mają się spotkać i porozmawiać. Uczestnicy warsztatów wcielili się w rónże role – rodziców, dyrektor szkoły, członków rady osiedla,  urzędników gminy, stowarzyszenia prowadzącego dom.

Symulowana debata

Mieszkaniec będący „za”: Ci ludzie są weryfikowani, nie wolno im pić, muszą znaleźć pracę w 5 dni, inaczej muszą opuścić tę placówkę. Uważam, że trzeba im dać szansę.

Rodzic1: Wychowuje dzieci by nie miały kontaktu ze złymi ludźmi, a tu co?

Rrodzic2: Ja swoje dziecko wychowałam tak, aby pomagać. Nie dajemy szansy na wyjście z tego co zrobili, to wrócą do tego na szkodę nas wszystkich.

Członek rady osiedla1: Chcemy wiedzieć za co ci ludzie są skazani.

Członek Stowarzyszenia: Nie za przestępstwa przeciwko życiu czy zdrowiu. To nie są przypadkowe osoby. Oni są gotowi na zerwanie ze swą przeszłością. - Ale dlaczego przy szkole? Mamy 20 lat doświadczeń, nigdy nie było żadnych incydentów. – A czy może pani zagwarantować, że to się nie wydarzy?

Dyrektor szkoły: tam wcześniej w pustostanie mieszkali różni ludzie, i różne rzeczy się działy, a dzieci to widziały.

Stowarzyszenie: to urząd miasta nam to  miejsce wyznaczył. A dzieci zobaczą, że pracują, że mogą zerwać z przeszłością.

Mieszkańcy: Ale co, jeśli dzieci będą się patrzeć i brać z nich przykład?

Stowarzyszenie: Były pikiety protestacyjne pod naszym domem – dwóch naszych podopiecznych w efekcie się wyprowadziło.

Członek rady: Bardzo dobrze. Niech się wszyscy wyprowadzą i  zamieszkają gdzieś w lesie i tam sobie sami szałasy zbudują.

Mieszkaniec: Wartość mojego mieszkania się zmniejszy, gdybym chciał je sprzedać. Co na to urząd miasta?

Urząd miasta: jesteśmy za ochroną praw wszystkich. Musimy pomagać tym, którym nie powiodło w się w życiu. Te osoby maja obowiązek znaleźć pracę, a np. na państwa osiedlu nie wszyscy pracują.

Mieszkaniec: Czujemy się pominięci w decydowaniu, Nikt nas nie pytał, czy chcemy brać udział w tym eksperymencie społecznym? Nie było konsultacji.

Urząd miasta: była zakładka na stronie internetowej urzędu miasta o tym. – To kpina! (okrzyki z sali). Chcemy referendum!

Podsumowanie

Maja Zabokrzycka: Państwo odtworzyli prawdziwe emocje, które naprawdę miały miejsce podczas realnego spotkania. Choć tam prawie dochodziło do rękoczynów. Jak państwo czuli się w tych rolach?

Osoba wcielająca się w radną: Naprawdę jestem radną, i po tym szkoleniu uścisnę wszystkich najbardziej nieprzyjemnych radnych u siebie.

Odgrywająca rolę urzędnika miasta: wydawało mi się, że mieszkańcy pogadają, a my i tak zrobimy po swojemu.

Wcielający się w rolę mieszkańca: miałam poczucie, że spotkanie zrobiono  tylko po to, by nic się nie zmieniło

Wcielający się w rolę członka stowarzyszenia: mam wrażenie, że mieszkańcy i tak stosunkowo łagodnie odnosili się do sprawy.

Konkluzje

W dialogu często nie znajdziemy rozwiązania problemu, ale dajemy szansę, by się ludzie wypowiedzieli. By się usłyszeli i podjęli próbę zrozumienia drugiej strony. To, co mówimy, niekoniecznie jest tym, co chcemy osiagnąć. To co w środku, to nasze potrzeby czy wartości, których możemy sobie nie uświadamiać.

W każdej odtwarzanej roli można by znaleźć wartości, która były ważne. Chodzi o to by rozmawiać o tych wartościach i realnych potrzebach, a nie o słowach, które mogą ranić.

Najważniejsze pytanie to: „Dlaczego nie chcę ustąpić, skoro ten drugi ma taką samą potrzebę czy wartości, jak i ja”? Chodzi o to, by spojrzeć w oczy przeciwnikowi i zobaczyć,  że oprócz odpychającej warstwy zewnętrznej ma swoje motywacje które nimi kierują,. Niekoniecznie musi to oznaczać porozumienie. Ale można wtedy dalej z normalnie żyć z takim człowiekiem

Sesja 21: Prawo do edukacji seksualnej (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji
  • Edukacja seksualna jest częścią edukacji zdrowotnej, a więc związana jest z prawem do ochrony zdrowia
  • Państwo na poziomie centralnym nie wywiązuje się tu z obowiązku, warto więc zwracać uwagę na inicjatywy społeczne i lokalne

„Prawo do edukacji seksualnej? Było źle, jest jeszcze gorzej”.

Prawo do edukacji seksualnej służy realizacji innych praw – prawa do ochrony zdrowia, ochrony przed dyskryminacją oraz bezpieczeństwa w zakresie przemocy rówieśniczej oraz seksualnej. Niestety edukacja seksualna nie jest stawiana jako priorytet przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Różne działania w tym zakresie są natomiast prowadzone przez organizacje pozarządowe, zarówno te z wieloletnim doświadczeniem (np. Ponton), jak i te niedawno powstałe (#SexEdPl). Powstaje pytanie, czy niedostatki instytucjonalne w zakresie edukacji seksualnej mogą być skorygowane przez działalność pozarządową i czy będzie to działanie wystarczające oraz powszechnie akceptowane.

Na takie wątpliwości w panelu moderowanym przez Karolinę Kędziorę, prezeskę Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, starały się odpowiedzieć: edukatorka seksualna Aleksandra Dulas z Fundacji Spunk i Fabryki Równości, edukatorka antydyskryminacyjna Marta  Gontarska  z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej,  edukatorka seksualna Antonina Lewandowska z  Grupy Ponto oraz seksuolożka, pedagożka  dr Alicja Długołęcka.

Marta Gontarska opowiedziała o doświadczeniu w działaniu na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji w edukacji oraz o wynikach dwóch raportów wydanych przez Towarzystwo – Wielka nieobecna – o edukacji antydyskryminacyjnej w systemie edukacji oraz Edukacja antydyskryminacyjna Ostatni dzwonek!, które wskazują i alarmują o braku edukacji antydyskryminacyjnej w podstawie programowej, realizowanej w szkołach. Brak dostępnej wiedzy na temat przeciwdziałania antydyskryminacji i przestrzeni do rozmowy na temat różnorodności i wartości prowadzi do tego, że młodzi ludzie bądź są dyskryminowani i nie wiedzą, jak sobie z tym radzić bądź sami dyskryminują innych. Natomiast w prawie do edukacji seksualnej najważniejsza jest kwestia dostępności wiedzy, a w związku z tym, że edukacja seksualna nie jest realizowana, młodzi ludzie czerpią informację z Internetu, który nie zawsze jest rzetelnym źródłem wiedzy. Marta Gontarska zwróciła również uwagę na obecny problem braku finansowania przez Państwo działań edukacyjnych, realizowanych przez Towarzystwo.

Antonia Lewandowska przedstawiła działania Grupy Ponton, która prowadzi wielowątkową edukację seksualną, polegającą na przedstawianiu młodzieży wyników najnowszych badań, ułatwianiu dostępu do źródeł informacji. Prelegentka przedstawiła również międzynarodowe regulacje prawne, które obligują państwo do podjęcia edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej (tj. Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW), Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej). Negatywnie oceniła obecną podstawę programową pod kątem treści, które przybliżają w minimalnym stopniu temat edukacji seksualnej uczniom. Grupa Ponton również ze względu na brak finansowania musiała ograniczyć swoją pomoc i zawiesić wakacyjny telefon zaufania. Obecnie, wg. prelegentaki, mamy do czynienia z beznadziejną sytuacją, w której młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą i nie mają narzędzi i możliwości podejmowania tematu edukacji seksualnej. Lewandowska przywołała również przykład reakcji władz na Tęczowy Piątek, który w jej opinii miał efekt mrożący na nauczycieli i władze szkoły.

Aleksandra Dulas opowiedziała natomiast o dobrej praktyce w Łodzi, gdzie działania na rzecz edukacji seksualnej mają charakter systemowy i polegają na współpracy Fundacji SPUNK z  władzą samorządową. Dzięki zaangażowaniu Radnych miasta Łódź i udzielonym przez miasto wsparciu finansowym dla Fundacji, możliwe jest prowadzenie przez edukatorki zajęć w szkołach, w ramach których poruszane są zagadnienia dotyczące kwestii społecznych, roli mediów, bezpieczeństwa w sieci, sytuacji i prawa grup mniejszościowych. Według Dulas najlepszym kanałem edukowania jest rozmowa z dziećmi i młodzieżą, dawanie przestrzeni na zadawanie pytań i szukaniu wspólnej odpowiedzi. Edukatorka podkreśliła, że niezwykle pomocne dla Dyrektorów szkół jest bezpośrednie wsparcie władz samorządowych poprzez np. wysyłanie listów do szkół, zachęcających do przeprowadzenia zajęć z edukacji seksualnej w podległych im szkołach.

Dr Alicja Długołęcka zdefiniowała edukację seksualną jako prawo do informacji, szacunek, umiejętność stawiania granic i zadawania pytań – co jest dla mnie dobre, co mnie rozwija, jakie są moje potrzeby. Seksuolożka podkreśliła, że  brak jest materiałów naukowych – podręczników do rzetelnej edukacji seksualnej, która jest częścią edukacji zdrowotnej. Wg. Długołęckiej  obecnie edukacji seksualnej szkodzi fakt, że jest  przedmiotem politycznej debaty publicznej, a nie jest traktowana jako część nauki o zdrowiu psychicznym i fizycznym. Młodzież należy traktować poważnie i już od wczesnych etapów szkolnych poradzić z nimi niewykluczające rozmowy o edukacji seksualnej i zdrowiu.

W  dyskusji między publicznością a panelistkami m.in.  ponownie podkreślono ważną rolę władz lokalnych, które powinny wspierać organizację pozarządowe i grupy nieformalne w prowadzeniu działań na rzecz edukacji seksualnej.

Dlaczego KRS nie wpuszcza na konferencję dziennikarza?

Data: 2018-12-13

Na podstawie informacji w mediach Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się o niewpuszczeniu niezależnego dziennikarza i pracownika naukowego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie Macieja Pacha na organizowaną 7 grudnia 2018 r. przez Krajową Radę Sądownictwa konferencję 100-lecie niezawisłego wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Z informacji wynikało, że w konferencji wzięło udział kilku dziennikarzy, mimo braku oficjalnych zaproszeń dla prasy.

Należy uznać, że centralny konstytucyjny organ, jakim jest Krajowa Rada Sadownictwa, powinien zapewniać dziennikarzom równy dostęp do relacjonowania organizowanych przez siebie wydarzeń. Wymaga tego wyrażona w art. 14 Konstytucji RP zasada wolności prasy.

RPO prosi więc Macieja Miterę, rzecznika prasowego Krajowej Rady Sądownictwa i sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia o zajęcie stanowiska w tej sprawie.

VII.713.2.2018

NIE PRZEGAP NA KONGRESIE PANELI

  • Sesja 31: Warsztat: Bezpieczeństwo dziennikarzy
  • Sesja 40: Wybory, wolność wypowiedzi i media publiczne 
  • Sesja 13: Warsztat: Jak uczyć o historii i prawach człowieka)
  • Sesja 10: Warsztat: Komunikacja działań w zakresie praw człowieka z wykorzystaniem mediów społecznościowych i innych narzędzi

WSA: dane sędziów popierających wybór nowych członków KRS powinny być jawne

Data: 2018-11-23
  • Kancelaria Sejmu RP ma udostępnić jako informację publiczną nazwiska sędziów, którzy popierali kandydatów na nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
  • Sąd uwzględnił skargę obywatela, do której przyłączył się RPO
  • W ocenie Rzecznika odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS  
  • RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów

W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; konstytucyność noweli kwestionował także RPO. Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

Nazwiska popierających nie były znane

Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

Argumenty RPO

Do skargi obywatela do WSA przyłączył się  Rzecznik Praw Obywatelskich. Zgodził się z jego argumentacją, że błędna interpretacja art. 11c ustawy o KRS przyjęta przez Kancelarię Sejmu RP, prowadzi do ograniczenia prawa do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej. Ograniczenie to nie znajduje jednak uzasadnienia w świetle przesłanek, o których mowa w art. 61 ust. 3 oraz 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

Rzecznik wniósł o uwzględnienie skargi obywatela i uchylenie decyzji Szefa Kancelarii Sejmu RP.

Wyrok WSA

23 listopada 2018 r. sąd uwzględnił skargę obywatela. W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd podkreślił, że rację ma skarżący i RPO, iż ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatow do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali oni jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).

Wyrok jest nieprawomocny. RPO będzie monitorował dalszy przebieg postepowania, gdyby Kancelaria Sejmu złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

VII.6060.19.2018

 

NSA: Procedury przygotowania m.in. matur przez Centralną Komisję Egzaminacyjną - informacją publiczną

Data: 2018-10-29
  • Informacją publiczną są procedury Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dotyczące przygotowania zadań i testów oraz ustalania zestawów do przeprowadzania sprawdzianu i egzaminów - gimnazjalnego, maturalnego oraz eksternistycznych
  • Orzekł tak Naczelny Sąd Administracyjny. Uchylił odmowny wyrok Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego i nakazał CKE udostępnienie obywatelowi tych informacji  
  • Do sprawy przyłączył się RPO, który wskazywał, że procedury są informacją publiczną, a nie „dokumentem wewnętrznym” - jak wcześniej uznały CKE i WSA

Obywatel zwrócił się w 2015 r. do CKE w sprawie udostępnienia informacji publicznej - m.in. procedury przygotowania zadań i testów oraz ustalania zestawów do przeprowadzania sprawdzianu i egzaminów: gimnazjalnego, maturalnego oraz eksternistycznych, obowiązującej dla arkuszy egzaminacyjnych na potrzeby matur w 2015 r. CKE odmówiła, twierdząc że to „wewnętrzna instrukcja”, która nie jest dokumentem urzędowym, wobec czego nie stanowi informacji publicznej.

Skarżący odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który 6 lipca 2016 r. (sygn. akt II SAB/Wa 427/16) oddalił  skargę  w tej sprawie. WSA podzielił stanowisko CKE, że chodzi o wewnętrzną instrukcję.  

W ocenie Rzecznika, który przystąpił do postępowania, stanowisko WSA prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej  (art. 61 Konstytucji RP). Celem procedur jest bowiem określenie jednolitych zasad i standardów przygotowywania egzaminów zewnętrznych, mających znaczenie dla ogółu egzaminowych. Brak dostępu do tych procedur uniemożliwia zaś kontrolę prawidłowości przygotowywania egzaminów przez organy wykonujące zadania publiczne.

System egzaminów zewnętrznych (wprowadzony w ramach reformy systemu oświaty w 1999 r.) ma istotne znaczenie dla systemu oświaty. Obejmuje on sprawdzian w klasie VI szkoły podstawowej (do roku szkolnego 2015/2016), egzamin w klasie III gimnazjum, egzamin maturalny, egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe i egzamin eksternistyczny. Co roku ponad milion uczniów i absolwentów szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych przystępuje do egzaminów zewnętrznych, których wynik bezpośrednio wpływa na ich karierę edukacyjną. 

Egzaminy mają na celu sprawdzenie osiągnięć uczniów na zakończenie poszczególnych etapów edukacji przy zapewnieniu porównywalności wyników w danym roku na poziomie krajowym i lokalnym i dlatego też procedura ich przygotowywania powinna być jawna i przejrzysta dla obywateli - napisał  RPO w skardze kasacyjnej.

Powołał się na raport Najwyższej Izby Kontroli  z 6 lutego 2015 r. „System egzaminów zewnętrznych w oświacie”, według którego  jednym z podstawowych warunków właściwego pomiaru wyników nauczania jest określenie precyzyjnych standardów i procedur konstrukcji narzędzi egzaminacyjnych. NIK wskazała również, że przyjęty sposób przygotowania testów przez CKE nie był w pełni rzetelny, a procedury nie były recenzowane wewnętrznie i zewnętrznie.

Zdaniem Rzecznika jawny dostęp do procedur przygotowywania egzaminów zewnętrznych pozwoliłby na społeczną ocenę egzaminów, w tym procesu przygotowywania materiałów egzaminacyjnych oraz przeprowadzania egzaminów i pracy egzaminatorów. Ponadto pozwoliłoby to na jawne monitorowanie i ewaluację procesów edukacyjnych w szkołach oraz dostarczyłoby rzetelnej informacji organom administracji publicznej odpowiedzialnym za kształtowanie polityki państwa w dziedzinie edukacji.

Do zadań CKE należy m.in  przygotowywanie materiałów egzaminacyjnych, zadań i arkuszy egzaminacyjnych do przeprowadzania  egzaminów oraz przygotowywanie i ustalanie zasad oceniania rozwiązań zadań - w celu zapewnienia porównywalności oceniania zgodnie z procedurami obowiązującymi w CKE.

26 października 2018 r. NSA (sygn. akt I OSK 2678/16) przychylił się do skarg kasacyjnych złożonych przez RPO i skarżącego. NSA nie tylko uchylił zaskarżony wyrok WSA, zgodnie z żądaniem RPO, ale także dodatkowo rozpoznał sprawę. Prawomocnie nakazał Centralnej Komisji Egzaminacyjnej udostępnienie skarżącemu żądanych informacji, w  tym procedury, której dotyczyła skarga RPO.

W ustnym uzasadnieniu NSA wskazał, że żądana informacja stanowi informację publiczną i nie ma charakteru dokumentu wewnętrznego. Procedura ma doniosły charakter ze względu na swój zasięg (skalę osób, których dotyczy) i efekt - podkreślono.

VII.6060.34.2016

Odmowa ujawnienia przez ABW liczby porozumień z dostawcami internetu

Data: 2018-09-14

Sprawa wniosku Fundacji Panoptykon o informację publiczną

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym ze skargi kasacyjnej Fundacji Panoptykon na odmowę udostępnienia informacji publicznej przez Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Stan faktyczny

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych - liczby porozumień zawieranych między ABW a podmiotami świadczącymi usługi telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe o przekazywaniu Agencji danych on line. Prawo do zawierania takich porozumień ABW uzyskała na mocy nowelizacji ustaw regulujących zasady inwigilacji prowadzonej przez służby, uchwalonej przez Sejm 15 stycznia 2016 r. przy sprzeciwie całej opozycji.

Chodzi głównie o dane internetowe użytkowników sieci - np. adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce, adresy email. Przed nowelizacją służby występowały po nie do odpowiednich podmiotów na potrzeby prowadzonych postępowań pisemnie - taką też drogą je dostawały. Nowela wprowadziła dostęp do tych danych on line - przez bezpieczne połączenie internetowe. Służby mogą po nie sięgać już nie tylko na potrzeby postępowań, ale także w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw”, „ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych” czy „realizacji zadań ustawowych”. Na pozyskanie treści np. maila czy czatu nadal potrzebna jest uprzednia zgoda sądu. 

Stan sprawy

Szef ABW odmówił udostępnienia żądanych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone” w trybie ustawy o ochronie informacji niejawnych.

W maju 2017 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 291/17) oddalił skargę Fundacji na decyzje Szefa ABW. Sąd wskazał, że porozumienia są zawierane w celu realizacji ustawowych zadań ABW, do których należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń wymienionych w art. 5 ustawy o ABW i AW. Skoro przedmiot sprawy dotyczy zagadnień związanych z bezpieczeństwem państwa i bezpieczeństwem publicznym, Szef ABW ma rację twierdząc, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - orzekł sąd.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb. Skarga wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Odmowa Szefa ABW ogranicza prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Tymczasem niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność ich działań, w szczególności ingerujących w prawa i wolności osób objętych ich kontrolą. Zagrożenie terroryzmem i rozwój przestępczości zorganizowanej powodują, że coraz częściej musimy godzić się na takie działania służb chroniących porządek prawny i nasze bezpieczeństwo, które ograniczają swobody obywatelskie, w tym sferę prywatności. Dlatego tym ważniejsze jest, aby działalność służb podlegała społecznej kontroli w obszarach, które nie ograniczają możliwości ich skutecznego działania i nie dotyczą konkretnych postępowań. Obowiązkiem państwa nie jest wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, lecz uczynienie tego w taki sposób, że istota praw podmiotowych będzie należycie chroniona. Pod hasłem walki z terroryzmem nie można ingerować w prawa i wolności człowieka w sposób nieproporcjonalny i nadmierny.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek Fundacji

Argumenty RPO

Zaskarżony wyrok prowadzi do niezasadnego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Tymczasem art. 61 Konstytucji RP zakłada jedynie wyjątkowe odstępstwa od zasady prawa obywateli do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Wszelkie wątpliwości powinno się rozstrzygać na rzecz obywatelskiego prawa dostępu do informacji publicznej.

WSA nie wziął pod uwagę, że żądane informacje dotyczą czynności inwigilacyjnych ingerujących w prawo do prywatności osób, wobec których je zastosowano. W art. 47 i 51 Konstytucja RP zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia jednostki i zapewnia stosowną ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Dlatego tak istotna jest rzetelna sądowa ocena decyzji ABW ws. udostępnienia informacji publicznej. Rzecznik uważa, że WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji między prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych - błędnie uznając, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Dla oceny prawidłowości odmowy, sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem z uzasadnienia wyroku wynika, że WSA oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji. Wątpliwości budzi, czy ABW sporządziła żądaną informację, którą następnie przekazała sądowi wraz z aktami sprawy, czy też uznała jedynie, że nie powinna ona zostać ujawniona i  przekazała sądowi tylko uzasadnienie decyzji. Sąd jest zaś kompetentny, aby zbadać zasadność nadania klauzuli tajności takim informacjom.

WSA nie dostrzegł, że wniosek dotyczył wąskiego zakresu udostępniania danych internetowych, o którym mowa w ust. 3 art. 28 ustawy o ABW. Ujawnienie tych informacji nie będzie zatem przesądzało o pozyskiwaniu danych internetowych, które ABW może również uzyskiwać na podstawie art. 28 ust. 1 i 2 ustawy (czyli na wniosek pisemny lub ustny). WSA nie dokonał zatem wyczerpujących ustaleń, co naruszyło przepisy postępowania. Nie można bowiem uznać, że doszło do sprawiedliwego i bezstronnego rozpatrzenia skargi.

Ponadto w ocenie Rzecznika istotne jest, że żądane informacje mają charakter statystyczny - ich ujawnienie nie spowodowałoby szkody dla państwa. NSA wiele razy uznawał, że dane statystyczne nt. czynności służb specjalnych stanowią informację publiczną. WSA uznał jednak, że takie informacje powinny pozostać niejawne, argumentując: „Znając liczbę tych porozumień i podmiotów świadczących usługi drogą elektroniczną, można w łatwy sposób określić, w jakim zakresie ABW korzysta z uprawnień przyznanych przez ustawodawcę”.

RPO replikuje, że wniosek Fundacji odnosił się do wąskiego zakresu czynności ABW, które stanowiłyby jedynie pewien wycinek jej działalności. Z informacji tej raczej nie można byłoby wnioskować o bieżącej działalności Agencji, gdyż podana ogólna liczba porozumień świadczyłaby o wszystkich porozumieniach zawartych na podstawie tego przepisu, a nie tylko aktualnych. Uzyskanie żądanych informacji pozwoliłoby natomiast sprawdzić, czy stosowane przez ABW środki nie są nadużywane.

Dlatego ograniczenia dostępu do tych informacji statystycznych nie można uznać za konieczne w demokratycznym państwie prawnym. Nie znajduje też ono uzasadnienia z punktu widzenia zasady proporcjonalności.

Numer sprawy:

VII.6060.36.2018

RPO przystępuje do sprawy Fundacji ePaństwo przeciw ABW przed Naczelnym Sądem Administracyjnym

Data: 2018-08-14
  • Fundacja ePaństwo wystąpiła do ABW o udostępnienie informacji na temat liczby oraz adresów publikacji zablokowanych treści
  • Nie dostała tych informacji i przegrała sprawę przed WSA. Teraz toczy się ona przed Naczelnym Sądem Administracyjnym
  • W postępowaniu zgłosił udział Rzecznik Praw Obywatelskich

We wniosku do Rzecznika o pomoc Fundacja ePaństwo wskazała: „zauważamy niepokojącą tendencję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w  Warszawie do ograniczania gwarantowanego Konstytucją prawa do informacji publicznej na temat działalności służb specjalnych, takich jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a tym samym ograniczenie społecznej kontroli nad tymi służbami”.

Jak przekonuje: „Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargi Fundacji Panoptykon i Fundacji ePaństwo, powołując się na »stan (niewypowiedzianej, ale rzeczywistej) wojny terroryzmu z całym światem demokratycznym«, który wymaga zwiększenia »działań dyskrecjonalnych państw demokratycznych w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego ich obywateli«”. W ocenie Fundacji, „tak populistyczne argumenty nie mogą być podstawą ograniczenia dostępu obywateli do informacji publicznej.

W związku z coraz dalej idącymi uprawnieniami służb specjalnych, odmowa udostępnienia takich danych w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb powodują, że wzrasta ryzyko nadużyć oraz naruszania praw - zwłaszcza prawa do prywatności - osób objętych kontrolą operacyjną lub innymi działaniami służb”.

Wojewódzki Sąd Administracyjny 11 kwietnia 2017 r. oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW, zgadzając się z argumentami zaprezentowanymi przez organ. Jak wskazał sąd, „Szef ABW trafnie argumentuje, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa oraz może dekonspirować działania Agencji. W ocenie organu istnieje realne zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa w upowszechnianiu żądanej informacji, nawet w zakresie ujawnienia samego faktu skorzystania bądź nie skorzystania przez ABW z uprawnień określonych w art. 32c ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. Jest to informacja mogąca świadczyć o natężeniu intensyfikacji działań organu w ramach uprawnień nadanych powyższym przepisem, również gdy zostanie ujawniona jako dana statystyczna”.

Powody przystąpienia RPO do postępowania przed NSA

Decyzje Szefa ABW prowadzą do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej. W ocenie Rzecznika ograniczenie to nie znajduje usprawiedliwienia w świetle art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, biorąc pod uwagę okoliczności niniejszej sprawy. Rzecznik zgadza się z zarzutami zaprezentowanymi w skardze kasacyjnej, że przy ocenie decyzji sąd nie dokonał prawidłowego wyważenia proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych. W konsekwencji, zdaniem Rzecznika, zaskarżony wyrok prowadzi do naruszenia prawa dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia dokonanie społecznej kontroli działań służb specjalnych. W ocenie Rzecznika niezwykle istotne jest natomiast, aby zapewnić transparentność działań służb specjalnych, w  szczególności podejmowanych na  podstawie przepisów ustawy o ABW, zmienionych ustawą o działaniach antyterrorystycznych, co do której nadal istnieją poważne wątpliwości natury konstytucyjnej. Swoje wątpliwości odnośnie tej ustawy Rzecznik wyrażał we wniosku skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 35/16.

Biorąc pod uwagę powyższe oraz prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat działania organów władzy publicznej zasadne jest przystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie ze skargi Fundacji ePaństwo. Rozstrzygnięcie będzie bowiem miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej również innych obywateli.

VII.6060.35.2018

Sprawa wstępu dziennikarza do Sejmu. RPO przystępuje do postępowania przed WSA

Data: 2018-08-14
  • 10 maja, w trakcie protestu osób z niepełnosprawnościami, Marszałek nie wpuścił dziennikarza oko.press na posiedzenie Sejmu. Dziennikarz zaskarżył tę decyzję do sądu administracyjnego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił 10 sierpnia do tego postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie po stronie dziennikarza
  • Rzecznik wnioskuje o stwierdzenie bezskuteczności czynności Marszałka Sejmu, a także uznanie, że dziennikarzowi przysługiwało mu prawo do wstępu na posiedzenia Sejmu

Dzień przed posiedzeniem Sejmu redakcja wystąpiła do Dyrektora Centrum Informacyjnego Sejmu o jednorazową kartę prasową. Centrum Informacyjne odpowiedziało: „Kancelaria Sejmu informuje, że od środy (25 kwietnia) ulegają zmianie zasady wstępu na teren kompleksu sejmowego. Z  przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa przyznawanie jednorazowych kart wstępu zostaje zawieszone.(…)

Rzecznik zauważa, że w ten sposób dziennikarzowi odmówiono wstępu na posiedzenie kolegialnego organu władzy publicznej pochodzącego z powszechnych wyborów (zob. art. 61 ust. 2 Konstytucji RP).

Uzasadnienie przystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich do postępowania przed WSA

Stanowisko Kancelarii Sejmu odmawiające dziennikarzowi prawa wstępu na posiedzenie Sejmu, zdaniem Rzecznika, prowadzi do niczym nieuzasadnionego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji RP). Co również istotne, wstęp na posiedzenie kolegialnego organu (Sejmu RP) miał służyć realizacji ustrojowej zasady wolności prasy i innych środków społecznego przekazu (art. 14 Konstytucji RP) oraz wolności pozyskiwania informacji, w tym przypadku informacji o  działalności organu władzy publicznej, jakim jest Sejm RP (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP). Wstęp do Sejmu RP był więc w tym przypadku także działaniem podejmowanym w  słusznym interesie społecznym. Odmowa realizacji tego słusznego interesu społecznego stanowi w ocenie Rzecznika naruszenie norm konstytucyjnych określonych w art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP.

W tym miejscu należy wskazać, że przedstawiona sprawa odmowy wstępu na teren Sejmu RP była przedmiotem wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich skierowanego do  Szefa Kancelarii Sejmu RP (pismo RPO z dnia 10 maja 2018 r.). Rzecznik zwracał w nim uwagę, że analizując decyzję Straży Marszałkowskiej należy mieć na względzie konsekwencje decyzji Straży Marszałkowskiej w kontekście gwarancji praw wynikających z art. 61 Konstytucji RP, a także wystąpienie ograniczenia możliwości wykonywania czynności zawodowych dziennikarza. Rzecznik wskazywał także, że brak możliwości udziału w pracach legislacyjnych osób nie posiadających stałych kart wstępu utrudnia zapewnienie odpowiedniej pomocy w procesie legislacyjnych m.in. ze strony ekspertów, czy pracowników instytucji, co negatywnie wpłynie na jakość stanowionego prawa, a  w  konsekwencji na przestrzeganie praw człowieka i obywatela.

W odpowiedzi z dnia 7 czerwca 2018 r. Szef Kancelarii Sejmu RP poinformował, że standardowe zasady wstępu na teren Sejmu RP zostały przywrócone 29 maja, niezwłocznie po zakończeniu trwającego wówczas Szczytu Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz 40-dniowego protestu okupacyjnego w głównym gmachu Sejmu RP.

Ponadto Szef Kancelarii Sejmu RP podzielił wyrażone w piśmie Rzecznika spostrzeżenie, że istniejące przez pewien czas utrudnienia w dostępie do Sejmu RP dla osób uzyskujących wstęp na podstawie kart jednorazowych nie były korzystne z punktu widzenia procesu stanowienia prawa. Podkreślał jednak, że trudności te były bezpośrednio związane z okolicznościami, na których powstanie Kancelaria Sejmu nie miała wpływu i zostały zniesione natychmiast po ich ustąpieniu. Wskazano również, że sytuacja, która legła u podstaw pisma Rzecznika Praw Obywatelskich, nie powinna być poddawana analizie bez osadzenia jej w kontekście praktyki funkcjonowania mediów w parlamencie. Jak uzasadniano, „wspomniana (…) grupa dziennikarzy, posiadających okresowe (ważne przez rok kalendarzowy) oraz stałe (ważne bezterminowo) przepustki liczby obecnie około 450 osób, co skutecznie zapewnia możliwość nieskrępowanego relacjonowania prac Sejmu, komisji sejmowych i innych wydarzeń parlamentarnych”.

To stanowisko Szefa Kancelarii Sejmu RP budzi poważne zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich.

Prawo dostępu do informacji i wolność słowa

  • W pierwszej kolejności Rzecznik zwraca uwagę, że czynności Marszałka Sejmu polegające na skierowanej do dziennikarza odmowie wstępu do Sejmu RP nie można uznać za czynność o charakterze technicznym, dotyczy ona bowiem chronionych konstytucyjnie praw jednostki. Zasadą ustrojową wynikającą z art. 14 Konstytucji RP jest, że Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Z  art. 54 ust. 1 Konstytucji RP wynika natomiast, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Stąd też organy państwowe, zgodnie z Konstytucją RP, są zobowiązane stwarzać prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji (art. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe), a ponadto nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych (art. 6 ust. 4 Prawa prasowego).
  • W zakresie dotyczącym funkcjonowania organów władzy publicznej, w tym Sejmu, należy także zasadnicze znaczenie przypisać art. 61 ust. 1 Konstytucji RP, który gwarantuje obywatelom prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Prawo to obejmuje wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP). Na poziomie ustawowym prawo to znajduje potwierdzenie w treści art. 3 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej stanowiącego, że prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie do dostępu do posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów. Z art. 18 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej wynika zaś, że posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów są jawne i dostępne. Organy te są obowiązane zapewnić lokalowe lub techniczne środki umożliwiające wykonywanie prawa, o którym mowa w art. 3 ust. 1 pkt 3 (art. 18 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej). Ograniczenie dostępu do posiedzeń organów, o których mowa w art. 18 ust. 1 tej ustawy, z  przyczyn lokalowych lub technicznych nie może prowadzić do nieuzasadnionego zapewnienia dostępu tylko wybranym podmiotom (art. 18 ust. 4 ustawy o dostępie do informacji publicznej).

Dlatego czynność polegająca na odmowie wydania dziennikarzowi jednorazowej karty prasowej w bezpośredni sposób dotyczy konstytucyjnie chronionych praw jednostki, w tym wolności prasy i dostępu do informacji publicznej.

Podstawy działania Straży Marszałkowskiej i SOP

Z obowiązującego w dacie dokonywania tej czynności ustawy Służbie Ochrony Państwa (art. 246 ust. 1 pkt 3, Dz. U. z 2018 r. poz. 138) wynikało, że zadania w zakresie ochrony Sejmu i Senatu wykonują strażnicy Straży Marszałkowskiej. Jednorazowe karty prasowe wystawia Dział Przepustek Straży Marszałkowskiej na podstawie aktualnej legitymacji prasowej, z zastrzeżeniem ust. 2 i § 38. (Z§ 36 ust. 1 zarządzenia Nr 1 Marszałka Sejmu RP z dnia 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu RP oraz wstępu i  wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu). Natomiast w myśl § 6 pkt 4 tego zarządzenia (w brzmieniu ustalonym przez § 1 pkt 2 zarządzenia Nr 4 Marszałka Sejmu RP z dnia 19 maja 2017 r.) w wyjątkowych przypadkach Komendant Straży Marszałkowskiej może ograniczyć albo wyłączyć prawo wstępu na tereny i do budynków.

To zarządzenie Marszałka wydane na podstawie Regulamin Sejmu (art. 10 ust. 1 pkt 13 uchwały Sejmu RP z dnia 30 lipca 1992 r., M. P. z 2012 r. poz. 23 ze zm.) stanowiącego, że Marszałek Sejmu RP sprawuje pieczę nad spokojem i porządkiem na całym obszarze należącym do Sejmu RP oraz wydaje stosowne zarządzenia porządkowe, w tym o użyciu w razie konieczności Straży Marszałkowskiej.

Mając na uwadze powołane przepisy zarządzenia przyjąć trzeba, że czynność w  postaci odmowy wydania dziennikarzowi jednorazowej przepustki do Sejmu RP w dniu 10 maja 2018 r., a tym samym czynność polegająca na ograniczeniu wolności prasy oraz wynikającego z art. 61 ust. 2 Konstytucji RP prawa wstępu na posiedzenie kolegialnego organu, tj. Sejmu RP oraz jego komisji sejmowych, w znaczeniu prawnym została podjęta przez Komendanta Straży Marszałkowskiej kierującego z mocy art. 250 ust. 2 ustawy o  Służbie Ochrony Państwa Strażą Marszałkowską (chociaż została zakomunikowana przez Centrum Informacyjne Sejmu).

To Komendant Straży Marszałkowskiej działający na podstawie udzielonego mu przez Marszałka Sejmu RP ogranicza bowiem albo wyłącza prawo wstępu na teren i do budynku Sejmu RP. W tym zakresie (ale już nie w zakresie materialnych przesłanek wprowadzanego ograniczenia albo wyłączenia) zarządzenie ma charakter wewnętrzny, jest ono bowiem skierowane do osoby kierującej formacją podległą Marszałkowi Sejmu RP (art. 246 ust. 2 ustawy o Służbie Ochrony Państwa) i upoważnia do podejmowania stosownych czynności w imieniu Marszałka Sejmu RP.

W niniejszej sprawie działając z upoważnienia Marszałka Sejmu RP Komendant Straży Marszałkowskiej w sposób władczy przesądził, że każdy imiennie określony dziennikarz, ubiegający się o jednorazową kartę prasową od środy dnia 25 kwietnia 2018 r. aż do odwołania, karty tej nie otrzyma. Jest to w związku z tym złożona czynność z zakresu administracji publicznej, podejmowana z upoważnienia Marszałka Sejmu RP przez Komendanta Straży Marszałkowskiej i komunikowana w tym przypadku dziennikarzowi przez Centrum Informacyjne Sejmu RP. Jej istota sprowadza się do tego, że osoby ją podejmujące w imieniu organu upoważniającego (Marszałka Sejmu RP) w sposób władczy rozstrzygnęły o tym, że dziennikarz nie może realizować przysługujących mu konstytucyjnych praw podmiotowych.

Dlaczego sprawę powinien rozstrzygnąć sąd administracyjny

Zgodnie z prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (art. 3 § 2 pkt 4 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r., Dz. U. z 2017 r. poz. 1369 ze zm.) kontrola działalności administracji publicznej obejmuje orzekanie w sprawach skarg na inne niż decyzje i  postanowienia administracyjne akty lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczące uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa.

Uprawnienia dziennikarza wynikały z przepisów prawa, będących najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej (art. 8 ust. 1 Konstytucji RP), stąd też nie ulega wątpliwości, że odmowa ich realizacji przez Komendanta Straży Marszałkowskiej działającego w tym zakresie z  upoważnienia Marszałka Sejmu RP jest czynnością z zakresu administracji publicznej podlegającą kontroli sądu administracyjnego.

Potwierdza to art. 21 ustawy o dostępie do informacji publicznej, według którego do skarg rozpatrywanych w postępowaniach o  udostępnienie informacji publicznej (a więc również spraw wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej, co reguluje art. 18 tej ustawy) stosuje się przepisy Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Za takim poglądem przemawia także dotychczasowe orzecznictwo sądów administracyjnych dotyczące udziału obywateli w posiedzeniach kolegialnych organów jednostek samorządu terytorialnego. W postanowieniu z dnia 24 lutego 2015 r. (sygn. akt I OSK 2517/14) Naczelny Sąd Administracyjny wskazał, że uprawnienie obywatela do udziału w sesji rady gminy stanowi wyraz konstytucyjnej jawności działania organów publicznych wyrażonej w art. 61 Konstytucji RP. Tożsamy pogląd wyraził także Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w wyroku z dnia 27 października 2016 r. (sygn. akt III SA/Kr 523/16).

Wreszcie wskazać należy na argumenty natury konstytucyjnej, które powodują, że nie jest możliwe wyłączenie w tym zakresie drogi przed sądami administracyjnymi. W  wyroku z dnia 10 maja 2000 r. (sygn. akt K 21/99, OTK z 2000 r. Nr 4, poz. 109) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że „jeśli więc art. 45 ust. 1 Konstytucji dotyczy dochodzenia przed sądem wszelkich praw (także ustanowionych w innych aktach prawnych niż w Konstytucji), to art. 77 ust. 2 Konstytucji obejmuje swym zakresem jedynie prawa i  wolności gwarantowane konstytucyjnie. W tym znaczeniu art. 77 ust. 2 Konstytucji, stanowiąc uzupełnienie i rozwinięcie ogólniejszego ujęcia z art. 45 ust. 1, zawiera regulację szczególną w stosunku do art. 45 ust. 1 Konstytucji. Płynie stąd istotny wniosek co do zakresu dopuszczalnych ograniczeń prawa do sądu. Ograniczenia prawa do sądu ustanowione normą ustawową, stosownie do art. 31 ust. 3 Konstytucji muszą uwzględniać kategoryczny zakaz zamykania drogi do sądu zawarty w art. 77 ust. 2 w zakresie dochodzenia konstytucyjnych wolności i praw; ergo wyłączenie drogi sądowej w sprawach związanych z naruszeniem wolności i praw może być ustanowione jedynie wprost w  przepisami konstytucyjnymi”.

Ponieważ wolności i prawa określone w art. 14, art. 54 ust. 1 i art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji RP mają rangę konstytucyjną, odnosi się do nich wprost konstytucyjny zakaz zamykania drogi sądowej (art. 77 ust. 2 Konstytucji RP).

W świetle tego czynność polegająca na odmowie wydania dziennikarzowi jednorazowej karty prasowej, umożliwiającej wstęp do Sejmu w trakcie posiedzenia, podlega kontroli sądu administracyjnego na podstawie art. 3 § 2 pkt 4 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Standardy konstytucyjne i międzynarodowe

Podkreślić trzeba, że w stosunku do Sejmu Konstytucja nie pozostawia żadnych wątpliwości, że materia wstępu obywateli na jego posiedzenia powinna być uregulowana wyłącznie na poziomie ustawy oraz regulaminu Sejmu.

Z  art.  61 ust. 3 Konstytucji RP wynika w sposób jednoznaczny, że ograniczenie tego prawa może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i  praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Natomiast tryb wstępu na posiedzenia Sejmu stanowi materię regulaminową (art. 61 ust. 4 Konstytucji RP). Dlatego też zaskarżona czynność jest również niezgodna z art. 61 ust. 3 i 4 Konstytucji RP, gdyż wbrew warunkom postawionym przez ustrojodawcę, została podjęta na podstawie zarządzenia, a nie ustawy i regulaminu sejmowego.

Zaskarżona czynność jest również niezgodna z art. 61 ust. 1 i 2 w związku z art. 61 ust. 3 Konstytucji RP, a w konsekwencji także z art. 3 ust. 1 pkt 3 i art. 18 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Podstawę jej podjęcia stanowiły bowiem bliżej niesprecyzowane względy bezpieczeństwa i względy organizacyjne. W  szczególności podejmując czynność polegającą na odmowie wydania dziennikarzowi jednorazowej karty prasowej wstępu do Sejmu RP, nie wskazano, w jaki sposób obecność dziennikarza 10 maja 2018 r. w budynku Sejmu RP w trakcie jego posiedzenia wpłynie negatywnie na pracę Sejmu RP (względy organizacyjne) oraz na bezpieczeństwo parlamentarzystów oraz innych osób przebywających w tym dniu w Sejmie RP. Podjęta w  tym zakresie czynność w stosunku do dziennikarza nosi więc wszelkie cechy arbitralności i w konsekwencji narusza jego prawo podmiotowe wstępu nas posiedzenie kolegialnego organu pochodzącego z powszechnych wyborów, jakim jest niewątpliwie Sejm RP.

Podkreślić trzeba, że wskazane powyżej prawo podmiotowe Skarżący zamierzał realizować jako dziennikarz, redakcja OKO.press wystąpiła w jego imieniu o wydanie jednorazowej karty prasowej. Wstęp na posiedzenie kolegialnego organu (Sejmu RP) miał więc służyć także realizacji ustrojowej zasady wolności prasy i innych środków społecznego przekazu (art. 14 Konstytucji RP) oraz wolności pozyskiwania informacji, w  tym przypadku informacji o działalności organu władzy publicznej jakim jest Sejm RP (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP). Wstęp do Sejmu RP był więc w tym przypadku także działaniem w słusznym interesie społecznym. Społeczeństwo poprzez swoich przedstawicieli, jakimi są dziennikarze, ma prawo pozyskiwać niezależne od władzy informacje na temat jej działań i podejmowanych przez tę władzę decyzji. Odmowa realizacji tego słusznego interesu społecznego stanowi w związku z tym naruszenie norm konstytucyjnych określonych w art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP.

Ponadto, czynione w  tym zakresie utrudnienia dotyczące dostępu dziennikarza do informacji publicznej stanowią naruszenie art. 2 Prawa prasowego, organ państwowy nie stworzył bowiem zgodnie z Konstytucją RP reprezentantowi prasy warunków niezbędnych do wykonywania jego dziennikarskiej funkcji i zadań. W konsekwencji poprzez odmowę wstępu do Sejmu RP utrudnił zbieranie materiałów krytycznych, co stanowi naruszenie zakazu wynikającego z art. 6 ust. 4 Prawa prasowego.

W kontekście powoływania się, tak jak w treści komunikatu Centrum Informacyjnego Sejmu, na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i porządku na administrowanym terenie warto również odwołać się do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 9 lutego 2017 r. (sprawa Selmani i inni przeciwko byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii, skarga nr 67259/14, LEX nr 2209249). W wyroku tym stwierdzono, że zakłócenia porządku publicznego na sali obrad parlamentarnych oraz sposób, w jaki organy władzy im zaradziły, stanowiły sprawy uprawnionego interesu publicznego. Wobec tego zadaniem mediów było przekazywanie informacji na temat tego zdarzenia, a społeczeństwo miało prawo do otrzymania takich informacji. Zasada ta znajduje według Trybunału zastosowanie tym bardziej, gdy dziennikarze wykonują swe prawo do przekazywania społeczeństwu informacji na temat zachowania wybranych przedstawicieli w parlamencie oraz na temat sposobu, w jaki władze reagują na zakłócenia porządku w czasie sesji parlamentarnych. W takim przypadku nie wystarczy więc odwołanie się do abstrakcyjnego porządku i bezpieczeństwa po to, aby uzasadnić usunięcie dziennikarzy z parlamentu, czy też odmowę wstępu do parlamentu, konieczne jest bowiem wykazanie, że było to niezbędne w demokratycznym społeczeństwie. Tych warunków z  pewnością nie spełnia czynność polegająca na odmowie wydania jednorazowej karty prasowej.

VII.6060.30.2018

Osoba z niepełnosprawnością miała trudności w wejściu do Sejmu, bo jest na "czarnej liście" - interwencja RPO

Data: 2018-07-20
  • Mężczyzna z niepełnosprawnością, zaproszony na obrady sejmowej komisji, usłyszał w biurze przepustek, że jest na liście wspierających protest osób z niepełnosprawnościami pod Sejmem i musi być objęty „specjalną procedurą wstępu”
  • Dostał on zgodę dopiero po oświadczeniu przez posłankę, która go zaprosiła, że po wizycie opuści Sejm
  • To jeden z wielu sygnałów docierających do Rzecznika Praw Obywatelskich, że w związku z tym protestem obywatele zostali objęci różnymi zakazami i utrudnieniami w dostępie do Sejmu
  • RPO uznaje takie arbitralne decyzje za pogwałcenie konstytucyjnego prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów

Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do szefowej Kancelarii Sejmu RP Agnieszki Kaczmarskiej. Poprosił  ją o wskazanie, czy istnieją listy obywateli mających zakaz wstępu do budynku Sejmu lub ich wstęp jest warunkowany dodatkowymi wymogami (np. oświadczeniem parlamentarzystów). Zwrócił się też o informację, ile osób figuruje na takich listach i jakie były kryteria wpisywania na nie.

Do RPO wpłynęła skarga od obywatela w związku z poważnymi trudnościami ze wstępem do budynku Sejmu, w związku z posiedzeniem 20 czerwca 2018 r. Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Przedmiotem jej obrad było zaopiniowanie dla Marszałka Sejmu wniosku klubu  Nowoczesna o przedstawienie informacji wicepremier ds. społecznych Beaty Szydło na temat jej działań, podejmowanych w okresie trwania w Sejmie protestu rodziców dorosłych osób z niepełnosprawnościami - które spowodowały brak możliwości spotkania z protestującymi w celu znalezienia rozwiązania problemów.

W sejmowym biurze przepustek skarżący dowiedział się, że znajduje się na „liście osób, które wspierały protest osób niepełnosprawnych pod Sejmem RP” i  w  związku z tym musi zostać objęty specjalną procedurą wstępu na teren Sejmu RP. Dopiero po sporządzeniu przez posłankę Joannę Augustynowską (która go zaprosiła) oświadczenia, że po zakończeniu wizyty opuści on teren Sejmu RP, mężczyzna uzyskał zgodę na wstęp do budynku.

W skardze skierowanej do RPO obywatel domagał się ustalenia, na jakiej podstawie prawnej i na czyje polecenie powstała lista osób wspierających protest osób z niepełnosprawnościami pod Sejmem, które mają utrudniony wstęp na jego teren. Pytał też o kryteria umieszczenia na takiej liście. „Jest mi bardzo przykro, że jako Osobie Niepełnosprawnej, w roku 100-lecia Niepodległości Polski utrudnia mi się wejście na teren Sejmu RP. Stworzenie przez Kancelarię Sejmu listy osób wspierających protest Osób Niepełnosprawnych może w moim przekonaniu budzić w reszcie społeczeństwa przekonanie, że osoby znajdujące się na tej liście zachowywały się co najmniej w sposób niezgodny z demokratycznym Państwem prawa” - pisał mężczyzna. 

- Pragnę podkreślić, że jest to jeden z wielu sygnałów docierających do Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczących sytuacji obywateli, którzy w związku z protestem osób niepełnosprawnych zostali objęci różnego rodzaju zakazami i utrudnieniami w  dostępie do budynku Sejmu RP – napisał Adam Bodnar do szefowej Kancelarii Sejmu RP. - Z ogromnym zaniepokojeniem przyjąłem również informację, że duża grupa osób w związku ze wspomnianym protestem została objęta zawieszeniem możliwości wejścia na teren Sejmu przez okres 24 miesięcy (m.in. pan Jakub Hartwich, pani Iwona Hartwich i pani Aneta Rzepka) – dodał rzecznik.

Podkreślił, że oznacza to brak możliwości udziału m.in. w posiedzeniach komisji i podkomisji, zespołów, ale także konferencji i seminariów organizowanych na terenie Sejmu.

Adam Bodnar zwrócił uwagę na bardzo poważne konsekwencje dla obywateli takich arbitralnych decyzji o charakterze długotrwałym. Jak wskazał, stanowią one pogwałcenie konstytucyjnie gwarantowanego prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP).

Dlatego rzecznik poprosił szefową Kancelarii Sejmu RP o zajęcie stanowiska w całej sprawie.

VII.600.62.2018

RPO pyta MSWiA o legitymowanie osób zadających pytania na spotkaniach z przedstawicielami władz

Data: 2018-06-14
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta MSWiA, czy poleciło policji legitymowanie obywateli próbujących zadawać pytania podczas otwartych spotkań z przedstawicielami władz
  • Wcześniej RPO wystąpił do lokalnych komendantów policji o wyjaśnienie podstaw prawnych takich interwencji po spotkaniach z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i posłem Stanisławem Piotrowiczem
  • Takie działania mogą budzić wątpliwości pod kątem przestrzegania podstawowych praw i wolności obywateli; mogą też tworzyć „mrożący skutek"’ dla debaty publicznej

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego o stanowisko w tej sprawie.

Z doniesień medialnych RPO dowiedział się o legitymowaniu obywateli próbujących zabrać głos podczas spotkania Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka oraz Stanisława Piotrowicza w Witnicy. Rzecznik podjął sprawę z urzędu. Biuro RPO zwróciło się już do tamtejszych komendantów policji o informacje o stanie tych spraw oraz o wyjaśnienie podstaw prawnych interwencji.

S. Trociuk napisał w liście do wiceministra J. Zielińskiego, że do RPO dotarła skarga obywatela, iż praktyka taka stosowana jest także na spotkaniach z posłami Prawa i Sprawiedliwości w innych miastach. Ponadto, pojawiły się podejrzenia, iż jest ona wynikiem odgórnego żądania kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji skierowanego do właściwych miejscowo komendantów policji.

Działania podejmowane przez funkcjonariuszy policji mogą tworzyć  „mrożący skutek"’ dla debaty publicznej, który będzie powstrzymywać obywateli od komentowania kontrowersyjnych wydarzeń dotyczących wybranych podmiotów władzy - wskazuje RPO.

Rzecznik zobowiązany jest konstytucyjnie i ustawowo do wyjaśniania wszystkich wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP). Swoboda wypowiedzi, inaczej też wolność wyrażania poglądów stanowi jeden z fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki.

Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany, spisywany i karany za to, że chciał zadać pytanie - oceniał niedawno Adam Bodnar. Podkreślał, że naturalne jest, iż na spotkaniach publicznych ludzie chcą zadawać pytania, czasem zaprotestować przeciwko różnym tezom, czasami przyjmują kogoś aplauzem albo gwizdami. Jeśli osoby, które chcą zadać pytanie, są później spisywane, to znaczy, że powoli zatracamy umiejętność dialogu i rozmowy ze społeczeństwem - mówił.

Media informowały, że w jednym z opisywanych przypadków policjant tłumaczył, iż działa na podstawie art. 51 ust. 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

VII.564.41.2018

RPO przyłączył się do skargi na odmowę ujawnienia nazwisk sędziów popierających kandydatów do KRS

Data: 2018-06-05
  • Odmowa ujawnienia nazwisk sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, ogranicza konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO przyłączył się do postępowania przed sądem administracyjnym ze skargi obywatela na odmowę udostępnienia tej informacji publicznej przez szefa Kancelarii Sejmu RP 
  • Adam Bodnar wnosi, aby Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił tę odmowę 

W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; nowele kwestionował także RPO. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

Nazwiska popierających nie były znane

Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika, odmowa, oparta na błędnej wykładni przepisów ustawy o KRS, prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.  Biorąc pod uwagę prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat osób, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu publicznego - KRS, przystąpienie do postępowania jest zasadne. Rozstrzygnięcie w niniejszej sprawie będzie bowiem miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej również innych obywateli.

Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji.

Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

VII.6060.19.2018

Spotkanie regionalne RPO w Gołdapi

Data: 2018-05-15

Uczestnicy spotkania powoływali się na Konstytucję. Wiele osób czyta ją jednak tak, jakby została napisana tylko dla nich, a nie dla innych. Czy Konstytucja nie dotyczy jednak nas wszystkich? Co może dla nas znaczyć jej naruszanie?

W Gołdapi po południu na spotkanie z Adamem Bodnarem w Ośrodku Sportu i Rekreacji przyszło prawie 30 osób.

- W naszym programie spotkań regionalnych w skrócie chodzi o to, by nie siedzieć za biurkiem w Warszawie, tylko zbierać informacje o tym, co ludzi dotyczy w kraju. Bo sprawy widziane z Warszawy wyglądają inaczej tu, na miejscu – powiedział na początku rzecznik praw obywatelskich.

- Czy Rzecznika może odwołać Trybunał Konstytucyjny? Bo tak ostatnio mówili? (takie było pierwsze pytanie)

RPO: Nie. Rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu, a odwołać go można tylko w nadzwyczajnych okolicznościach.

Rzecznik ma rożne narzędzia działania. Podejmuje skargi, do których prawo ma każdy. Może podjąć sprawę z urzędu, choćby na podstawie doniesień mediów (przykład z ostatnich dni - wywiezienie przez policjantów osoby bezdomnej do lasu, gdzie zmarła).

Skargi bywają podobne lub wskazują na podobny problem. Aby rozwiązać takie problemy, Rzecznik może składać wnioski do władz (co tworzy pole do dialogu), przystępować  do spraw przed sądami, składać tam skargi kasacyjne i kasacje. Może składać wnioski do Trybunału Konstytucyjnego (w sprawach niepolitycznych obecny Trybunał może działać sprawnie), zyskał prawo składania skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to pieniędzy).

Szczepionki

Szczepienie dzieci jest niezgodne z Konstytucją!

RPO: Nie znajdzie Pan we mnie sojusznika. Konstytucja mówi, że prawa jednostki mogą być ograniczone jeśli służy celom publicznym, jest to robione ustawą i w sposób proporcjonalny (czyli nie zabiera się więcej praw niż trzeba). Ochrona zdrowia zapisana w Konstytucji jest podstawą do wprowadzenia obowiązku szczepień. Przecież już mamy informacje, że z powodu braku szczepień pojawia się epidemia odry!

Manifestacja z symbolami nazistowskimi w Warszawie 1 maja

Dlaczego profesorowie ujawnili nazwiska czterech studentów, który wzięli w tym udział. Oni mieli prawo! To było sprzeczne z Konstytucją!

RPO: O tym rozstrzygnie postępowanie dyscyplinarne na uczelni.

(Wymiana zdań w tej sprawie trwa dłużej, bo pan, który przyszedł z tą sprawą, i ze sprawą szczepień, nie daje się przekonać, że możliwe są inne poglądy niż jego).

Sprawa basenu z nieczystościami

Problem basenu, do którego spływają nieczystości z okolicznych działek. Nikt nie chce się zająć sprawą ze względu na nieuregulowany problem własności. A że sprawa jest skomplikowana, to nie interesują się nią media, także programy interwencyjne.

RPO: Rzecznik może się tu przydać. Podobną sprawę mieliśmy w Brzegu. Tam na niczyjej ziemi składowano trujące odpady i nikt nie chciał się tym zająć. Nasza interwencja w końcu pomogła.

W takiej sytuacji najważniejsze jest sprawdzenie reakcji organów władzy w sprawie. Kto co zrobił, kto nie odpowiedział na wniosek.

Być może będą musieli przyjechać na miejsce moi współpracownicy.

Fasadowe konsultacje. TIRy w mieście

Choć przepisy wskazują na konieczność przeprowadzania konsultacji, to są one prowadzone  w Gołdapi byle jak. Ludzie nie dowiadują się o nich nawet jeśli ich to bezpośrednio dotyczy. Przykładem jest modernizacja ulicy, która z miejskiej stanie się wojewódzką i pojadą nią TIRy. To nie tylko oznacza zwiększony ruch, ale właściciele stracą część ziemi.

Tu konsultacje dotyczyły „modernizacji drogi wojewódzkiej” – a ludzie mieszkali przy powiatowej ulicy w mieście: 1 Maja, Kolejowej i Zaporowej. Nie była to droga wojewódzka – stanie się nią w wyniku tejże modernizacji. Skąd ludzie mogli wiedzieć, że za chwilę stracą ogródki przed domami, a samochody pojadą tuż przed drzwiami wejściowymi do domu. I to w części uzdrowiskowej miasta.

RPO: Przyjrzymy się procesowi konsultacji. Rzecznik nie ma prawa wypowiadać się w sprawie tego, jak ma biec droga. Ale może sprawdzić, czy prawa obywateli były w procesie podejmowania decyzji respektowane.

Zdarza nam się w takich sprawach interweniować, bo niewłaściwe konsultacje mogą być podstawą do podważenia w sądzie decyzji uprawniających do inwestycji. To problem spotykany w całym kraju. Polska się rozwija, inwestuje się w drogi, autostrady, sieci energetyczne, fermy, fabryki. Ale często dzieje się to bez poszanowania praw mieszkańców.

(Rzecznik zwracał na problem uwagę już w czasie zeszłorocznego, dorocznego wystąpienia w Sejmie)

Dom należący do miasta i jest nieremontowany

Nie jesteśmy w stanie doprosić się władz, by nam ocieplili budynek. Bo przemaka, stoi nad rzeką, woda podchodzi pod parapety.

Przeszkodą w remoncie jest to, że budynek jest częścią nieruchomości, której druga część należy do wspólnoty. A podzielić się go nie da, bo ma wspólną z wspólnotą mieszkaniową klatkę schodową. Co możemy zrobić? Przecież płacimy czynsze. ADM uważa, że rozwiązaniem jest wykupienie mieszkań i wyremontowanie wspólnie ze wspólnotą mieszkaniową. „A my wyremontowaliśmy mieszkania w środku, dlaczego jeszcze mamy dopłacać do elewacji?”.

RPO: Zajrzymy do dokumentów i zobaczymy, co możemy zrobić.

Dostęp do informacji publicznej

W Gołdapi obywatele  nie są dopuszczani do głosu na sesji rady miasta w punkcie obrad „wolne wnioski”. Mimo że zabieranie głosu w tej części można traktować jako korzystanie z prawa do informacji publicznej. Niby mamy prawa, a nie daje się z nich korzystać.

RPO: To zbyt skomplikowane pytanie, by odpowiadać z miejsca. Zajmujemy się nim. W tym m.in. niewpuszczaniem obywateli na posiedzenia kolegialnych organów władz samorządowych, bo to niewątpliwie było naruszenie prawa dostępu do informacji publicznej. Ale czy jest tym także niedopuszczanie do głosu w punkcie „wolne wnioski”? To musimy sprawdzić.

Czy nadal mamy Konstytucję?

Prezydent Komorowski opublikował wczoraj Białą księgę naruszeń Konstytucji. Czy tu chodzi o takie zwykłe, dopuszczalne naruszenia? Czy to możliwe, że Konstytucja jest rozmontowywana?

RPO: Tak, w Polsce obserwujemy proces naruszania Konstytucji.  Zaczęło się od Trybunału Konstytucyjnego, ale równocześnie przyjęta została ustawa medialna (zmiana nadzoru nad mediami publicznymi), o prokuraturze (nowe, dodatkowe uprawnienia dla Ministra-Prokuratora Generalnego), prawo telekomunikacyjne - rozszerzające wykorzystywanie danych internetowych, ustawa antyterrorystyczna,  ustawa pozwalająca wykorzystywać przed sądem dowody zdobyte nielegalnie (czyli np. z prowokacji czy nielegalnych podsłuchów).

Te wszystkie ustawy zostały przyjęte, a pozbawiony niezależności Trybunał Konstytucyjny nie zareagował.

W 2017 r. przyszła kolej na sądy – które też kolejnymi ustawami zostały pobawione niezależności. A Trybunał Konstytucyjny nie jest traktowany przez rządzących jako bariera dla niekonstytucyjnych rozwiązań.

Co ma dziś znaczenie? Presja społeczna. To dzięki niej rząd wstrzymał prace nad ustawą wprowadzającą powszechną lustrację majątkową, czy ustawę o zbiórkach publicznych. A prezydent – zawetował przed rokiem ustawę o regionalnych izbach obrachunkowych. Widać więc, że zmienił się nam model państwa – ustawodawca nie zastanawia się, czy projekt zgodny jest z Konstytucją, ale nad tym, czy ustawa spowoduje sprzeciw społeczny czy nie.

Dla ludzi ma to takie znaczenie, że np. przepisy podatkowe mogą być stosowane przez władze dosyć dowolnie,  to może dotknąć także przedsiębiorców.

Naruszenie zasady niezależności sądów może uderzyć w ludzi – choćby w taki sposób, że nie będą w stanie dojść swoich racji w sprawie kredytów frankowych (bo sędziowie będą się bali naruszyć interesy państwowego sektora bankowego).

Kolejny problem to niewykonywanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego – jak choćby tego, które za niekonstytucyjne uznał różnicowanie  świadczeń dla opiekunów osób z  niepełnosprawnościami w zależności od tego, czy niepełnosprawność powstała w dzieciństwie czy w wieku dorosłym. Dzieje się tak, bo nie stworzyliśmy skutecznych mechanizmów pociągania polityków do odpowiedzialności przez Trybunał Stanu. Trybunał ten zależy od większości parlamentarnej – i nie jest skutecznym mechanizmem kontroli rządzących.

  • Były burmistrz Gołdapi  prosi o radę, jak bronić się przed ustawicznymi nękającymi zarzutami wieloletnich krytyków, którzy składają zawiadomienia do prokuratury. Rzecznik odżegnuje się od włączania w spory lokalne, obiecuje jednak, że przyjrzy się generalnemu problemowi. Zwraca uwagę, że granica między korzystaniem z praw i nadużywaniem tego prawa jest płynna i trudna w praktyce do wytyczenia.

Jeśli macie Państwo pytania, prosimy pisać: spotkaniaregionalne@brpo.gov.pl

 

RPO pyta, kiedy znikną ograniczenia dostępu do Sejmu

Data: 2018-05-10
  • O termin przywrócenia dostępu do Sejmu na dotychczasowych zasadach Rzecznik Praw Obywatelskich pyta szefową Kancelarii Sejmu RP
  • Rzecznik jest zaniepokojony poważnymi następstwami dla przestrzegania praw obywatelskich wskutek zawieszenia wydawania jednorazowych kart wstępu do Sejmu
  • Utrudnia to pomoc w pracach legislacyjnych ze strony ekspertów i pracowników różnych instytucji oraz ogranicza relacjonowanie prac Parlamentu przez dziennikarzy   

RPO z dużym niepokojem przyjmuje sygnały dotyczące poważnych następstw dla przestrzegania praw obywatelskich, jakie wynikają z trwającego zawieszenia przyznawania jednorazowych kart wstępu do budynku Sejmu RP - napisał zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk do szefowej Kancelarii Sejmu RP Agnieszki Kaczmarskiej.

Biuro RPO postanowiło zbadać okoliczności tej sprawy.

Zastępca RPO przypomniał, że - jak głosił komunikat Centrum Informacyjnego Sejmu - decyzja Straży Marszałkowskiej, podjęta w porozumieniu z kierownictwem Kancelarii Sejmu o zawieszeniu przyznawania jednorazowych kart, miała mieć charakter tymczasowy. Tymczasem obowiązuje ona od środy 25 kwietnia.

„Powoduje to niewątpliwie poważne, długotrwałe komplikacje w funkcjonowaniu Sejmu RP, w tym ma negatywny wpływ na jego merytoryczne prace” – podkreśla list. Trociuk powołał się m.in. na informację przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia, który z uwagi na uniemożliwienie udziału ekspertów z dziedziny diagnostyki laboratoryjnej, konsultanta krajowego oraz izb lekarskich, musiał 7 maja zakończyć posiedzenie.

Brak możliwości udziału w pracach legislacyjnych osób nie mających stałych kart wstępu utrudnia zapewnienie odpowiedniej pomocy w procesie legislacyjnym m.in. ze strony ekspertów  czy pracowników instytucji. Negatywnie wpłynie to na jakość stanowionego prawa, a w konsekwencji na prawa człowieka i obywatela.

Ogranicza to także możliwości wykonywania czynności zawodowych przez dziennikarzy. W wyniku odmów uzyskania jednorazowej karty prasowej, nie mogą oni relacjonować prac Sejmu.  

Zastępca RPO zwrócił uwagę na konsekwencje tej decyzji w kontekście gwarancji wynikających z art. 61 Konstytucji RP. Stanowi on, że  obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu. Ograniczenie tego prawa może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach okoliczności: ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.

Stanisław Trociuk poprosił minister Agnieszkę Kaczmarską o pilne zajęcie stanowiska w sprawie i wskazanie, w jakim terminie zostanie przywrócony dostęp do Sejmu na dotychczasowych zasadach.

VII.600.58.2018

 

Ograniczenia dla dziennikarzy w krakowskim sądzie są sprzeczne z prawem

Data: 2018-05-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce by prezes Sądu Okręgowego w Krakowie uchyliła swą decyzję, że bez jej zgody nie wolno mediom przeprowadzać wywiadów i zdobywać informacji na terenie sądu od sędziów, asesorów, referendarzy sądowych i asystentów sędziów
  • Decyzja taka jest niezgodna z Konstytucją RP i z Prawem prasowym. Każdy obywatel, zgodnie z zasadą wolności słowa i prawem do krytyki, może udzielać prasie informacji
  • Jakiekolwiek próby uniemożliwienia kontaktu pracownika z dziennikarzami są sprzeczne z prawem i mogą zostać potraktowane jako tłumienie krytyki prasowej - podkreśla Rzecznik

Na podstawie informacji prasowych Adam Bodnar  podjął z własnej inicjatywy sprawę ograniczenia dostępu do informacji dla dziennikarzy w Sądzie Okręgowym w Krakowie. Napisał w tej sprawie do prezes sądu Dagmary Pawełczyk–Woickiej, wnosząc o uchylenie kwestionowanych zapisów  jej zarządzenia.

Z zarządzenia nr 3/18 prezesa i dyrektora Sądu Okręgowego w Krakowie z 18 kwietnia 2018 r. ws. fotografowania, filmowania oraz utrwalania w inny sposób obiektów sądu wynika, że udzielanie wywiadów, informacji na terenie sądu przez sędziów, asesorów, referendarzy sądowych i asystentów sędziów, wymaga zgody prezesa sądu, a w przypadku kadry urzędniczej – dyrektora sądu. Nie dotyczy to rzecznika prasowego sądu i pracowników jego biura.

Zarządzenie wydano na podstawie artykułu Prawa o ustroju sądów powszechnych, zgodnie z którym prezes sądu zapewnia właściwy tok wewnętrznego urzędowania, a dyrektor sądu zapewnia odpowiednie warunki technicznoorganizacyjne oraz majątkowe funkcjonowania sądu.

W opinii Rzecznika wskazane przepisy Prawa o ustroju sądów powszechnych, zawierają jedynie ogólne normy o charakterze kompetencyjnym i nie mogą stanowić podstawy tego typu zakazów. Żaden z tych przepisów nie zawiera bowiem upoważnienia do wkraczania przez prezesa sądu i dyrektora sądu w materię wolności wypowiedzi, która to wolność (co jest truizmem) może być realizowana także na terenie obiektu użyteczności publicznej, jakim jest budynek sądowy - wskazał RPO.

Wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP) może być ograniczona wyłącznie w ustawie (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Dlatego też art. 7 ust. 3 zarządzenia nr 3/18 jest niezgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Wprowadza bowiem ograniczenie aktem, który nie tylko nie ma rangi ustawy, lecz nie jest również źródłem powszechnie obowiązującego prawa (art. 87 Konstytucji RP).

Art. 7 ust. 3 zarządzenia pozostaje także w oczywistej kolizji z art. 5 ustawy z 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe. Stanowi on, że każdy obywatel, zgodnie z zasadą wolności słowa i prawem do krytyki, może udzielać informacji prasie. Ponadto z Prawa prasowego wynika, że nikt nie może być narażony na uszczerbek lub zarzut z powodu udzielenia informacji prasie, jeżeli działał w granicach prawem dozwolonych.

W świetle Prawa prasowego informacji w imieniu jednostek organizacyjnych są obowiązani zaś udzielać ich kierownicy, rzecznicy prasowi lub inne upoważnione osoby. Szczególnie istotny w kontekście tej sprawy jest zapis Prawa prasowego, że kierownicy jednostek organizacyjnych są obowiązani umożliwiać dziennikarzom nawiązanie kontaktu z pracownikami oraz swobodne zbieranie wśród nich informacji i opinii.

Prezes i dyrektor sądu ma zatem nie tylko prawny obowiązek udzielania informacji osobiście bądź poprzez upoważnione osoby, lecz również prawny obowiązek powstrzymania się od działań, które utrudniałyby bądź uniemożliwiałyby dziennikarzom nawiązanie kontaktu z pracownikami oraz swobodne zbieranie wśród nich informacji i opinii. Dlatego jakiekolwiek próby uniemożliwienia kontaktu pracownika z dziennikarzami są sprzeczne z prawem i mogą zostać potraktowane jako tłumienie krytyki prasowej - głosi list RPO do prezes sądu.

Prawo prasowe stanowi, że nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych ani w inny sposób tłumić krytyki prasowej. Tak czyni jednak przepis art. 7 ust. 3 zarządzenia, gdyż zabrania udzielania wywiadów i informacji na terenie sądu przez wskazane w nim osoby bez zgody prezesa sądu bądź dyrektora. Nie ma bowiem swobodnego zbierania informacji i opinii wówczas, gdy na ich uzyskanie potrzebna jest każdorazowo zgoda - wskazuje Adam Bodnar.

- Działając na podstawie art. 14 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, stwierdzając naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela w niniejszej sprawie, zwracam się do pani prezes z żądaniem uchylenia kwestionowanego art. 7 ust. 3 zarządzenia nr 3/18 - brzmi konkluzja listu RPO. 

Zwrócił się on także o wyjaśnienie podstaw prawnych oraz przyczyn wprowadzenia w art. 1 zarządzenia zakazów fotografowania, filmowania oraz utrwalania w inny sposób obrazu wymienionych w tym przepisie miejsc.

VII.564.31.2018

Rzecznik pyta minister Annę Zalewską o powody niewpuszczenia dziennikarzy na debatę

Data: 2018-04-24
  • Niewpuszczenie dziennikarzy  przez minister edukacji narodowej na debatę może naruszać Konstytucję RP, Europejską Konwencję Praw Człowieka i standardy funkcjonowania środków masowego przekazu – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rzecznik zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o podanie przyczyn odmowy wpuszczenia przedstawicieli TVN24 na debatę w Brzegu

W piśmie do MEN zastępca RPO Stanisław Trociuk powołał się na doniesienia medialne o odmowie wpuszczenia w połowie kwietnia dziennikarzy TVN24 przez minister Annę Zalewską na debatę organizowaną w Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu.

Stojąc na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji RP oraz w innych aktach normatywnych, Rzecznik analizuje wszelkie sygnały dotyczące przestrzegania wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Rzecznik Trociuk przypomniał, że prawo dostępu do informacji należy postrzegać z punktu widzenia podstawowych zasad demokratycznego państwa prawnego, jakimi są:

  • zasada jawności życia publicznego (art. 2 Konstytucji );
  • zasada wolności prasy i innych środków masowego przekazu (art. 14 Konstytucji);
  • prawo obywatela do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej (art. 61 Konstytucji);
  • wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania i mających publiczne znaczenie (art. 54 ust. 1 Konstytucji).

Uniemożliwienie dziennikarzom pozyskiwania informacji może prowadzić do naruszenia wskazanych postanowień Konstytucji RP – podkreślił Stanisław Trociuk. Wskazał, że może to też naruszać art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, która zapewnia każdemu prawo do otrzymywania i przekazywania informacji.

Dlatego zastępca RPO zwrócił się do minister o przedstawienie wyjaśnień w sprawie, a przede wszystkim - wskazanie przyczyn odmowy wpuszczenia przedstawicieli telewizji TVN24 na debatę w Brzegu.

VII.564.29.2018

RPO chce by Sejm, był bardziej dostępny dla obywateli (sprawa niewpuszczenia ekipy filmowej)

Data: 2018-04-19
  • Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada się za ułatwieniem wstępu obywateli do Sejmu i ich udziału w obradach m.in. komisji 
  • Adam Bodnar powołuje się na skargi obywateli, w tym ekipy przygotowującej film dokumentalny, niewpuszczonej do Sejmu na posiedzenie komisji bez podania konkretnej przyczyny
  • Według Rzecznika obecne sejmowe przepisy nie gwarantują w pełni możliwości korzystania z konstytucyjnego prawa wstępu obywateli na posiedzenia kolegialnych organów władzy pochodzących z wyborów powszechnych

Adam Bodnar wystąpił do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o rozważenie zainicjowania zmian odpowiednich przepisów.

Obywatele skarżą się na problemy z dostępem do Sejmu

Do Biura RPO wpływają skargi obywateli na problemy związane ze wstępem do budynku Sejmu  i uczestnictwem w obradach m.in. komisji sejmowych i  zespołów parlamentarnych. Rzecznik analizuje je pod kątem m.in. właściwego zapewnienia praw wynikających z art. 61 Konstytucji. Zgodnie z nim prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej obejmuje także wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.

RPO zwrócił uwagę marszałka na jedną ze spraw,  która wskazuje na potrzebę wprowadzenia systemowych zmian w regulacjach dotyczących wstępu do budynku Sejmu.

Filmowcy nie dostali kart prasowych  

Ekipa przygotowująca film dokumentalny była zainteresowana rejestracją przebiegu jednego z posiedzeń komisji Sejmu. Członkowie ekipy nie uzyskali jednorazowych kart prasowych.  Tym samym realizacja filmu w zaplanowanej formule została faktycznie uniemożliwiona.

Ograniczenie to nastąpiło bez wskazania konkretnej przyczyny. Żadna z istniejących procedur uczestniczenia w pracach komisji Sejmu nie okazała się adekwatna i pomocna w opisanej sytuacji - podkreślił Rzecznik.

Procedurę uzyskiwania kart prasowych określa zarządzenie Marszałka Sejmu z 9 stycznia 2008 r. Zgodnie z nim karty są wydawane dziennikarzom w celu wykonywania czynności zawodowych. W tym zakresie przywoływana jest definicja dziennikarza z ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Według niej dziennikarzem jest „osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji".

W ocenie Kancelarii Sejmu RP takich przesłanek nie spełniała ekipa przygotowująca film dokumentalny na zlecenie podmiotu zajmującego się produkcją filmową. Powołując się na Regulamin Sejmu RP – który stwierdza że „na posiedzeniu komisji, za zgodą jej przewodniczącego, mogą być obecni pracownicy biur klubów poselskich oraz dziennikarze prasy, radia i telewizji" - nie uznano ekipy filmowców za „dziennikarzy prasy, radia i telewizji". Na tej podstawie nie wydano im kart wstępu.

Ekipa nie mogła skorzystać również z możliwości Regulaminu Sejmu, który pozwala na udział w posiedzeniu komisji - na zaproszenie prezydium lub jej przewodniczącego - przedstawicieli organizacji zawodowych i społecznych, ekspertów komisji, a „także innych osób".

W tej sprawie ani prezydium komisji, ani jej przewodniczący zaproszenia takiego nie wystosowali. Z relacji skarżących wynika, że wskazywano m.in. na konieczność skorzystania z procedury dotyczącej kart prasowych. Tymczasem, zgodnie ze stanowiskiem Kancelarii Sejmu RP, nie mogła ona zostać zastosowana.

Zagwarantować prawo dostępu do Sejmu 

RPO zwrócił uwagę na konieczność zagwarantowania praw wynikających nie tylko z art. 61 Konstytucji, ale również z jej art. 73. Zgodnie z nim „każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”. Wolności te można wyinterpretować również z art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka.

Jak wskazuje ta sprawa, obecne regulacje dotyczące wstępu do budynku Sejmu RP i uczestnictwa w posiedzeniach komisji sejmowych nie gwarantują w pełni możliwości korzystania z konstytucyjnych praw i wolności, w szczególności gwarantowanych w art. 61 oraz 73 Konstytucji RP - brzmi konkluzja pisma Rzecznika do marszałka Marka Kuchcińskiego.

Dlatego Adam Bodnar poprosił Marszałka Sejmu o rozważenie zainicjowania zmian regulacji we wskazanym zakresie.

VII.600.20.2017

 

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.600.20.2017 z 30 marca 2018 r. – wystąpienie do Marszałka Sejmu RP w sprawie potrzeby wprowadzenia zmian w regulacjach dotyczących wstępu do budynku Sejmu.

Wpływające do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich skargi obywateli w sprawie trudności związanych ze wstępem do budynku Sejmu RP i uczestniczeniem w obradach m.in. komisji sejmowych, a także zespołów parlamentarnych wskazują na potrzebę wprowadzenia systemowych zmian w regulacjach w tym zakresie.

Poza indywidualnymi przypadkami, wstępu do budynku Sejmu RP i rejestracji przebiegu Komisji Sejmu RP nie uzyskała także ekipa filmowców, przez co realizacja filmu dokumentalnego w zaplanowanej formule została faktycznie uniemożliwiona. Ograniczenie to nastąpiło bez wskazania konkretnej przyczyny. Żadna z istniejących procedur uczestniczenia w pracach komisji Sejmu RP nie okazała się bowiem adekwatna i pomocna w opisanej sytuacji.

Rzecznik zwrócił uwagę na konieczność zagwarantowania praw wynikających z art. 61 Konstytucji, który stanowi, że „Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne (...)”. Dotyczy ona również kwestii ochrony wolności wynikających z art. 73 Konstytucji, zgodnie z którym „każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”. Co więcej, wymienione wolności (w tym wolność twórczości artystycznej) można wyinterpretować również z art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

W opinii Rzecznika obecne regulacje dotyczące wstępu do budynku Sejmu RP i uczestnictwa w posiedzeniach komisji sejmowych nie gwarantują w pełni możliwości korzystania z konstytucyjnych praw i wolności.

Rzecznik zwrócił się do Marszałka z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o rozważenie zainicjowania dokonania zmian regulacji we wskazanym powyżej zakresie. 

RPO za ujawnieniem autorów nowej podstawy programowej z matematyki

Data: 2018-04-04
  • Uczniowie i rodzice mają prawo wiedzieć, kto pracował nad przygotowaniem nowej podstawy programowej z matematyki w związku z przeprowadzaną reformą oświaty - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar zgadza się z wyrokiem wojewódzkiego sądu administracyjnego, który w 2017 r. nakazał Minister Edukacji Narodowej udostępnić  dane tych osób
  • Dlatego RPO wniósł, by Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną MEN od tego wyroku. Według Adama Bodnara stanowisko resortu prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa obywatela do informacji publicznej

RPO przyłączył się do postępowania odwoławczego w sprawie. Ocenił, że WSA prawidłowo uznał, iż eksperci, którzy pracowali nad podstawą programową matematyki w  szkole podstawowej i liceum ogólnokształcącym, są osobami pełniącymi funkcje publiczne oraz kontrahentami resortu. Oznacza to, że  informacje na ich temat podlegają udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

22 listopada 2017 r. WSA w Warszawie (sygn. akt II Sa/Wa 1094/17) uchylił zaskarżone przez obywatela dwie decyzje odmowne Minister Edukacji Narodowej w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Chodziło o skład zespołu ekspertów przygotowujących nową – związaną z  reformą oświaty wprowadzoną 1 września 2017 r. – podstawę programową; nazwiska członków zespołu i informacje o ich stopniach naukowych oraz instytucjach, w których są zatrudnieni.

Resort powoływał się na ochronę prywatności ekspertów. W ocenie MEN nie byli oni osobami pełniącymi funkcje publiczne w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Minister  wskazała, że zawarto z nimi  umowy zlecenia. Nie miały one też wpływu na to, w jakim zakresie opracowane przez nich materiały zostaną wykorzystane w pracach legislacyjnych. Ponadto resort nie otrzymał ich oświadczeń o rezygnacji z przysługującego im prawa do ochrony  prywatności.

Sąd: minister naruszyła przepisy

WSA orzekł, że minister dopuściła się naruszenia przepisów. Polegało to na niewłaściwym zastosowaniu ograniczenia w dostępie do informacji publicznej - a tym samym naruszenia zasady praworządności.

Sąd uznał, że skoro osoby te w pewnym choć stopniu wpłynęły na kształt  przyjętej podstawy programowej, a więc na treść decyzji o charakterze ogólnospołecznym, to zasadne jest ich traktowanie  jako pełniących funkcje publiczne.

WSA stwierdził, że  ich dane nie podlegają wyłączeniu z uwagi na prywatność. Fakt zawarcia z nimi umów cywilno-prawnych dodatkowo przemawiał za koniecznością ujawnienia ich imion i  nazwisk. Według sądu dla realizacji konstytucyjnej zasady transparentności działania administracji publicznej i jawności wydatkowania funduszy publicznych, konieczne jest zapewnienie obywatelom pełnej wiedzy o tym, kto - zawierając umowy z organami państwowymi - staje się beneficjentem funduszy publicznych. Umożliwia to też ocenę, czy zadanie powierzono osobom o odpowiedniej wiedzy, a sama umowa nie była w istocie zakamuflowanym sposobem nieuprawnionego przepływu środków publicznych do osób prywatnych - uznał WSA.

Jego zdaniem przy kolizji prawa do informacji publicznej z prawem do ochrony danych osobowych należy przyznać priorytet prawu do informacji. W ramach gospodarki rynkowej nie istnieje przymus zawierania umów z podmiotami publicznymi - podkreślił sąd.  

Skargę kasacyjną do NSA złożyła minister edukacji. Zarzuciła wyrokowi WSA naruszenie przepisów, m.in. przez  przyznanie priorytetu prawu do informacji publicznej. Argumentowała też, że kryterium „osoby pełniącej funkcje publiczne” jest posiadanie kompetencji decyzyjnych w zakresie treści aktu normatywnego.

Argumenty RPO

W ocenie RPO, który w pełni zgadza się z wyrokiem WSA, zarzuty skargi nie są zasadne. Sąd prawidłowo uznał, że pracujący nad opracowaniem podstawy programowej to osoby pełniące funkcje publiczne i kontrahenci MEN. RPO wskazał, że ustalenia WSA opierają się na przyjmowanym w orzecznictwie sądowym szerokim rozumieniu pojęcia "osoby pełniącej funkcję publiczną". Nie ma przy tym znaczenia, na jakiej podstawie prawnej osoba wykonuje funkcję publiczną.

Niewątpliwie w przypadku ekspertów przygotowujących podstawę programową, mamy do czynienia z decyzyjnym wymiarem ich kompetencji – napisał Adam Bodnar. Osobom tym zlecono opracowanie nowej podstawy programowe, a więc miały one realny (a nie jedynie hipotetyczny) wpływ na sytuację prawną innych osób.  Nie sposób też przyjąć, jak twierdzi MEN, że ich prace miały charakter doradczy, konsultacyjny, skoro organ sam przyznał, że eksperci przygotowali określone części założeń do podstawy - napisał RPO.

Zaznaczył, że zasada jawności danych osobowych podmiotów - będących stronami umów zawieranych z podmiotami publicznymi i korzystających z majątku publicznego - jest podkreślana w obecnie jednolitej linii orzeczniczej NSA. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści pochodzące ze środków publicznych, jest bowiem osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej. W zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne.

VII.6060.9.2018

11 spraw z Bełchatowa - spotkanie regionalne Adama Bodnara

Data: 2018-03-22

Rozmawiamy głównie o wymiarze sprawiedliwości. O przewlekłości postępowań, o zachowaniu policji, o braku dostępu do obrońcy, o przedziwnych zachowaniach administracji.

W Miejskim Ośrodku Kultury w Bełchatowie czeka na RPO ponad 70 osób, przedstawicieli organizacji pozarządowych. Tym razem Adam Bodnar nie prosi zebranych o krótkie przedstawienie się, chętnych do zabrania głosu jest zbyt wielu, i rzecznik boi się, że dla wszystkich zabraknie czasu. Od razu przechodzimy do pytań.

Rodowód miasta Bełchatowa

1. Grocholice zostały połączone z Bełchatowem w 1977 r. w taki sposób, że zlikwidowano tożsamość Grocholic, miejscowości wymienianej już w bulli papieskiej w 1138 r. I przez to Bełchatów nie ma prawa do rodowodu Grocholic. -Gdyby to poprawić, mieszkalibyśmy w jednym z najstarszych miast w Polsce.

RPO: musimy sprawdzić, czy takie sprawy leżą w kompetencji Rzecznika. Zajmowaliśmy się co prawda sprawą połączenia gmin okolicznych z Opolem, ale wtedy było jasne, że dotyczy to kwestii praw obywatelskich. Czy tak jest w Bełchatowie?

Przewlekłość postępowania i prawo do sądu

2.  Czekam na decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka już wiele lat. Pan, panie rzeczniku reprezentował mnie tam – dlaczego ta sprawa tyle trwa?

RPO: Postępowania przed ETPCz długo trwają. Muszę przejrzeć dokumenty

3.  Co pan sądzi o problemie przewlekłości postępowań po wyrzuceniu pracownika z pracy? Co tu można zmienić?

RPO: Przewlekłość postępowań to poważny problem, choć różnie wygląda w różnych miastach. Wiele zależy od tego, ilu jest sędziów w sądzie. Drugi problem to brak zróżnicowania w sądach spraw pod względem tego, jakie mają znaczenie dla ludzi – wiadomo przecież, że w sprawach o pracę czy rodzinnych przewlekłość postepowania de facto pozbawia człowieka jego praw.

Co można zrobić? Dopytywać o stan sprawy, składać skargi na przewlekłość postępowania (choć to faktycznie jeszcze wydłuża sprawę, bo akta są zabierane z sądu do wyższej instancji do zbadania). Widać więc, ile trzeba zmienić w sądach. Niestety, obecne zmiany tych problemów sądów nie załatwiają.

4. Dostałem dotację z zarządu województwa łódzkiego. Wszczęta została kontrola doraźna i trwa postępowanie administracyjne przeciwko mnie. Chcąc uniknąć spodziewanego efektu (decyzji administracyjnej) składam pozew przeciwko zarządowi województwa, ale zostaje on oddalony, bo sąd mówi, że mogę tylko skarżyć się do sądu administracyjnego. Czy rzeczywiście w takiej sytuacji ogranicza mnie kodeks postępowania administracyjnego?

RPO: To wszystko zależy od szczegółów. Ale jak miałoby brzmieć roszczenie cywilne w tej sprawie?

Policja odmawia osobie przesłuchiwanej dostępu do adwokata

5. Co Pan uważa w sprawie prawa do obrony osób, które nie mają jeszcze zarzutów (nie są formalnie podejrzanymi, ale „osobami podejrzanymi”, czyli są przesłuchiwane jako świadkowie, ale mogą mieć zarzuty). Dyrektywa unijna nr 2013/48/UE z dnia 22 października 2013 r. mówi, że mają prawo do obrony, ale polskie prawo tego nie przewiduje.

RPO: W Polsce prawo do obrony jest zagwarantowane, ale w praktyce mają je osoby, które znają swoje prawa, i stać je na szybkie wezwanie prawnika.

W sprawie wdrożenia dyrektywy Rzecznik zabierał głos, wyłożył też problem w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. Sprawą zajął się więc senacki zespół ds. praworządności.

Kolejnym problemem jest to, że osoba przesłuchiwana powinna być informowana w sposób jasny o swoich prawach. Wdrażając dyrektywę resort sprawiedliwości przygotował takie ulotki, ale są one napisane językiem prawniczym (RPO wspólnie  z Fundacją Helsińską przygotowały swoją wersję, bardziej „ludzką”).

6. Mój dom został przeszukany, policja zatrzymała mnie i przesłuchiwała. Przez dwie godziny prosiłam o adwokata. Adwokat był na miejscu, ale policja go do mnie nie dopuściła.

RPO: Ta sprawa wygląda tak, jakby policja nie znała Konstytucji i przepisów prawa. Trzeba spróbować ją wyjaśnić.

Rzecznik przypomina o konieczności składania zażaleń na niesłuszne zatrzymanie i zwraca uwagę na to, że sądy reagują w obronie obywateli zatrzymywanych w sposób naruszający ich prawa.

Przypomina też o swoim wystąpieniu w sprawie tortur stosowanych przez policję z 18 kwietnia 2017 r.

7. Czy instytucja Rzecznika została wzmocniona po wprowadzeniu skargi nadzwyczajnej?

RPO: Skargę nadzwyczajną wprowadza ustawa o Sądzie Najwyższym, która wejdzie 3 kwietnia. Będzie mogła w szczególnych okolicznościach prowadzić do podważania prawomocnych wyroków z ostatnich 20 lat. Rzecznik oczywiście nie dostał na to dodatkowych środków, ale jeśli dzięki temu będzie można pomóc ludziom, to będę z tego narzędzia korzystał.  Pewnie zrobią się nam zatory, ale nie ma na to rady.

8. Mój majątek został zniszczony przez bank. Jego dyrektorzy zostali skazani za to w I instancji, ale dopiero po kilkuset rozprawach. Jestem ścigany za rzekome oszczerstwo za moje wystąpienie przeciw nim w mediach.

RPO: Muszę się tym dokumentom przyjrzeć.

Dostęp do informacji publicznej

9. Kilkoro mieszkańców zarzuca jedną instytucję setkami trudnych wniosków o dostęp do informacji publicznej. Ta placówka nie ma ludzi na tyle, by zdążyć z odpowiedziami. W efekcie są postępowania o bezczynność, a sądy zasądzają na rzecz tych osób grzywny (kilkadziesiąt tysięcy rocznie).

RPO: Rolą RPO jest obrona praw obywateli, nie instytucji. A w sprawie dostępu do informacji wiadomo, że to obywatele są stroną słabszą, często instytucje ignorują ich wnioski.

Prawo stanowi, że koszty obsługi wniosków nie są podstawą do odmawiania odpowiedzi. Gdyby tak się stało, prawo dostępu do informacji publicznej stałoby się iluzoryczne.

10. Jeżeli jest konkurs na stanowisko w instytucji publicznej,  to dokumenty w nim złożone stanowią informację publiczną?

RPO: Dokumenty nie. Przecież to by odstraszało od udziału w konkursie. Lista kandydatów podlega ujawnieniu w konkursach w służbie cywilnej.

- A projekty przedstawiane w konkursie?

Po konkursie – nie widzę przeszkód.

Samorząd i prawo wodne

11. Moje prawo zostało naruszone przez działalność sąsiadów (podtopienie działki poprzez zasypanie rowów na sąsiednich działkach). Zgłosiłem sprawę do wójta, ale ten zarządził oględziny terenu tak, bym w nich nie uczestniczył (wysłał zawiadomienie na nieaktualny od lat adres). A potem umorzył postępowanie. Ani samorządowe kolegium odwoławcze ani sąd administracyjny nie uwzględniły moich odwołań. Mam całe teczki akt. A na sesji rady gminy wójt zarządził, że nie może się ze mną spotykać mniej niż 2 urzędników, czym złamali art. 32 Konstytucji (pan, który przedstawia swoją sprawę, bardzo dobrze zna przepisy).

RPO: Proszę nam zostawić dokumenty. A odmawianie Panu obsługi w urzędzie, o ile nie ma dwóch urzędników na raz, nie powinno mieć miejsca.

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Wieluniu - głównie o prawach osób z niepełnosprawnościami

Data: 2018-03-21

U nas w Wieluniu to nawet urzędy nie są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. To jak możemy liczyć na to, że władze zrozumieją, że dzieci z niepełnosprawnościami powinny mieć pomoc i opiekę przez całe życie, nawet jak zabraknie nas, rodziców?

Na sali w bibliotece szkolnej w Wieluniu jest ponad 20 osób. Na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich przyszli przede wszystkim przedstawiciele organizacji pozarządowych. Ale tematem rozmowy są przede wszystkim prawa osób z niepełnosprawnościami.

- Spotkania regionalne Rzecznik Praw Obywatelskich organizuje po to, by dowiedzieć się, jakie są realne problemy lokalnych społeczności i jak realnie wygląda ochrona praw człowieka. Chcemy też poznać sytuację organizacji pozarządowych – mówi na początek Adam Bodnar.

Ochrona środowiska, inwestycje, dostęp do informacji publicznej

  • Kierujemy pytania w sprawach istotnych dla naszej organizacji. Kierujemy pytania mailem. Ale spółki skarbu państwa nie reagują na nie. Czy to normalne?

RPO: Ustawa o dostępie do informacji publicznej daje nam prawo do składania wniosków. Niestety, część podmiotów twierdzi, że nie obejmuje ich obowiązek odpowiedzi. Ale nie ma wątpliwości, że podmioty gospodarujące majątkiem publicznym czy publicznymi środkami mają obowiązek odpowiadania na wnioski obywateli o informację publiczna. I dotyczy to także spółek skarbu państwa.

Kolejny problem z ustawą jest taki, że zobowiązane do odpowiedzi podmioty unikają odpowiedzi, ale nie wydają też decyzji odmowych, które można zaskarżyć do sądu administracyjnego. Zasłaniają się też tym, że żądane informacje są „dokumentem wewnętrznym”, więc nie podlegają ujawnieniu.

To, co w tej sytuacji warto robić, to korzystać z doświadczeń organizacji, które w dostępie do informacji publicznej się specjalizują (np. Watchdog Polska), i uzbroić się w wytrwałość, konsekwencję i cierpliwość.

Oprócz prawa dostępu do informacji publicznej warto też korzystać z prawa do petycji (obowiązuje od jesieni 2015 r.)

  • Władze nie reagują na uwagi stowarzyszenia w sprawie decyzji inwestycyjnych (chodziło o halę produkcyjną). Mieszkańcy nie zostali uznani za stronę postępowania, w dokumentach uznano, że inwestycja będzie oddziaływać tylko w granicach działki, a to nie prawda.

RPO: do zadań Rzecznika należy też zajmowanie się tymi szczegółowymi sprawami. Warto  je do nas zgłaszać. Zajmujemy się np. sprawami przepisów lokalnych, uczymy samorządy przestrzegania prawa (np. w sprawie przepisów o odholowywaniu samochodów, w sprawie smogu).

Jeśli więc widzicie, że gdzieś prawo lokalnie nie jest przestrzegane, zgłaszajcie to do nas.

W sprawie ochrony środowiska wiele się w Polsce zmienia – działają już nie tylko lokalne organizacje, stworzone wokół konkretnego problemu, ale organizacje ogólnopolskie jak np. Frank Bold, ClientEarth, Greenpeace, z dużym doświadczeniem i wiedzą prawną.

  • Elektrownie wiatrowe. Na południe od Wielunia miało powstać 17 farm wiatrowych niedaleko od zabudowań. Nie było szerokich konsultacji, a kiedy mieszkańcy się o tym jednak dowiedzieli, władze samorządowe zlekceważyły ich głos. Wiatraki nie powstały na razie tylko dlatego, że inwestor się wycofał. Ale ludzie boją się, że wróci. A może to nawet nie będą Polacy. Nam zostanie hałas i nieprzyjemności, a pieniądze pójdą za granicę.

RPO: Po pierwsze – jesteśmy w Unii Europejskiej, gdzie wszyscy jej obywatele mają takie same prawa do inwestowania. Tego nie trzeba się bać.

Ale jeśli chodzi o elektrownie wiatrowe – macie Państwo szczęście, bo bardzo długo przy budowaniu wiatraków ignorowało się w Polsce potrzeby i prawa mieszkańców w pobliżu. W 2016 r. zmienione zostały przepisy i wprowadzono większe minimalne odległości turbin od siedlisk.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

  • Po raz kolejny uczestnicy spotkań regionalnych zgłaszają problem różnicy w pomocy państwa dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami w zależności od tego, czy przysługuje ona im z pomocy społecznej czy z ZUS/KRUS.
  • Wysokość pomocy państwa zależy też od tego, czy niepełnosprawność została stwierdzona w dzieciństwie czy w wieku dorosłym (patrz: www.rpo.gov.pl/pl/content/prawo-opiekuna-osoby-doroslej-z-niepelnosprawnoscia-do-swiadczenia-pielegnacyjnego).
  • Budynki publiczne nie są w Wieluniu dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – urzędnicy obsługują te osoby na zewnątrz.
  • Edukacja włączająca sprawia problem, jeśli szkoła nie dostaje odpowiedniego wsparcia i strategii włączania dzieci z niepełnosprawnościami.

RPO: Prawda jest taka, że na wszystkie postulaty, by wyrównać wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, rządzący odpowiadają, że nie ma pieniędzy, bo państwo przekazało środki na 500+ i na obniżenie wieku emerytalnego. Musi to do nas dotrzeć (głos z sali: proszę nie konfliktować rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami i rodzin, którym program 500+ dał wreszcie szansę na lepszą edukację dzieci. RPO: to nie jest moja intencja. Rozumiem obie strony, przytaczam tylko odpowiedzi rządzących, jakie dostaję na pytania o wsparcie osób z niepełnosprawnościami).

Dyr. Barbara Imiołczyk: Polska potrzebuje gruntownej zmiany polityki wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Taka propozycja została wypracowana i można wziąć udział w debacie o niej na stronie konwencja.org.

Ale potrzebne też są zmiany na poziomie lokalnym – znoszenie barier architektonicznych, organizowanie terapii, tworzenie miejsc pracy dla osób z niepełnosprawnościami, systemowe usamodzielnianie, tworzenie mieszkań, wspieranie rodziców i opiekunów.

To wymaga myślenia całościowego i Rzecznik, na tyle na ile może , upowszechnia tę wiedzę. Bo to dotyczy wszystkich osób z ograniczeniami ruchu, osób niewidzących i głuchych.

Lokalnie warto tworzyć wspólnie mapy dostępności.

(zobacz: www.rpo.gov.pl/pl/content/system-wsparcia-osob-starszych-w-srodowisku-zamieszkania; a także „Bartłomiej Skrzyński – rzecznik Wrocławia ds. osób niepełnosprawnych”).

Ogródki działkowe

  • Działkowcy, którzy nie chcą być dalej w Polskim Związku Działkowców, nie mają formalnych możliwości secesji. Wynika to z przepisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych.

 

Spotkanie regionalne RPO w Białej Podlaskiej: wybory, informacja publiczna, emerytury, pomoc dla rodzin dzieci z niepełnosprawnościami

Data: 2018-02-28

Biała Podlaska – mała salka w Stowarzyszeniu WSPÓLNY ŚWIAT pęka w szwach. Przyszło około 50 osób. Działacze lokalni, osoby poszkodowane przez sądy, rodzice dzieci z niepełnosprawnościami, ludzie z konkretnymi sprawami, zainteresowani prawami pacjenta, ciekawi spraw życia publicznego i tego, co będzie z wyborami.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie może nic kazać, ale może wpływać na rządzących. Nasze spotkania są także po to by na przykładzie Państwa spraw pokazać, jak się to robi. Jak się wpływa na rzeczywistość.

Dofinansowanie dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły

- Moje dziecko powinno chodzić do szkoły dla dzieci z autyzmem, takiej jaka jest w Białej. W rodzinnym Międzyrzeczu jest szkoła, ale nie dla dzieci z takimi niepełnosprawnościami.

Ale przegrałam sprawę o dopłaty za dojazd w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, bo szkoła w Białej jest niepubliczna. Kasacji nie złożyłam, bo nie było mnie na to stać.

A na podstawie tego wyroku odmówiono dopłat koleżance, która wcześniej je dostawała. I mówią nam, że nie stosują ustawy, bo mają wyrok. Naprawdę tak jest?

RPO: Nie, tak nie jest. Takie sprawy trzeba koniecznie zgłaszać do Rzecznika. Wyjaśniamy to. Reagujemy. Interweniujemy. Ostatnio w podobnej sprawie wygraliśmy przed sądem w Krakowie. Korespondujemy w tej sprawie z Ministrem Edukacji.

Szczepienia obowiązkowe

- Pojawiają się pomysły obowiązkowych szczepień przeciwko grypie np. w przypadku zagrożenia epidemią. Czy nie jesteśmy ofiarami manipulacji koncernów farmaceutycznych, którym zależy na sprzedawaniu szczepionek? Z kim się Rzecznik konsultuje w takich sprawach?

RPO: Mamy w Biurze ekspertów i komisję ekspertów, która z nami współpracuje.

Jestem za szczepieniem, uważam, że chronią nas przed groźnymi chorobami. Ale uważam, że kuleje w Polsce polityka informacyjna.

Sprawa 20 lat w sądzie

- Przegrałem sprawę i w wyższej instancji zasiadał ten sam sędzia, który wydał pierwszy wyrok (Niemożliwe! Możliwe). Starałem się o zwrot działki.

W aktach znalazłem sfałszowane dokumenty, ale prokurator nie chciał się tym zająć.

RPO: Takiej sprawy tu nie rozstrzygniemy, ale musimy się jej przyjrzeć. Być może to jest właśnie sprawa, która nadaje się na skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego.

Skutki ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r.

Ta ustawa nazywa się w oficjalnym obiegu „dezubekizacyjną” i RPO prosi, by pilnować się tego, jakich słów się używa. Od tego trzeba zawsze zaczynać naprawianie krzywd. Ustawa jest jego zdaniem represyjna i tego trzeba się trzymać.

Obecni na sali opowiadają swoje historie:

  • Jestem elektronikiem, pracowałem w MSW. Z papierów z IPN wynika, że nie byłem esbekiem. Ale obcięli mi świadczenie. Z powodu służenia „państwu totalitarnemu”. To skoro ja służyłem państwu totalitarnemu naprawiając sprzęt RADMOR-u, to pracownicy RADMORu chyba też wspierali to totalitarne państwo produkując ten sprzęt?
  • Nie byłem esbekiem, ale znajomi mówią „no coś musiało być, że ci obcięli świadczenia”.
  • A ja jeszcze nie podlegam, ale przecież wojskowi też nie podlegali – a pozbawianie stopni wojskowych skończy się obniżaniem świadczeń.
  • Ja też pracowałem w sekcji łączności w MSW. I też zostałem potraktowany jak przestępca.
  • Jak długo będzie w taki sposób stanowione prawo?

Rzecznik nie chce wchodzić w ocenę sformułowań użytych w ustawie, prosi o stonowanie emocji  – podkreśla, że chce się zająć tym, jak pomóc ludziom, którym obcięto świadczenia stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej, a drogę odwoławcza ograniczono. Przypomina, że ustawa, o której tu mowa, została przyjęta w czasie posiedzenia na Sali Kolumnowej Sejmu, w niejasnych okolicznościach (ujawnił je sędzia Igor Tuleja). To powoduje duże zastrzeżenia wobec tego prawa. Do tego dochodzą zastrzeżenia do wprowadzonych nią rozstrzygnięć.

  • Do tej pory rozwiązaniem mógł być sąd. Jednak sąd zadał pytanie prawne Trybunału Konstytucyjnego i niestety należy się obawiać, że sprawa zostanie odłożona do czasu rozstrzygnięcia w Trybunale, które nie wiadomo kiedy nastąpi.
  • Drugim rozwiązaniem może być Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. To też nie jest prosta droga.

- Na tej sprawie widać, jak nam się zmienił system ochrony prawnej. Kiedyś byłby niezależny Trybunał Konstytucyjny i rządzący pewnie obawialiby się przyjmować przepisy, które można zakwestionować na podstawie Konstytucji. Teraz tego nie ma. Zostały same sądy, ale to będzie wymagało od nich wielkiego wysiłku intelektualnego – przypomina Adam Bodnar.

Ale większość emerytów ma do 2 tys. brutto

Jak można żyć za 1200 zł czy 1600 zł miesięcznie. Pieniądze z funduszy emerytalnych nam zabrano. I naliczają nam inaczej emerytury – mamy teraz tysiąc złotych mniej. „Niech oni oddadzą nam te pieniądze”.

RPO:  Emerytury nie pochodzą z magicznego skarbca. Nasze jest tylko to co jest w budżecie państwa. I to idzie na bieżące emerytury, na zdrowie, wojsko, oświatę – i cały czas państwo się zadłuża. Bo nie zarabia wystarczająco dużo. Tymczasem obniżyliśmy wiek emerytalny – i ktoś za to musi zapłacić.

Po drugie – na liście leków dla seniorów nie ma leków na serce. Oszukali nas. A biorą premie dodatkowe!

RPO: Rzeczywiście, obietnica rządu była chyba na zapas. Być może Najwyższa Izba Kontroli mogłaby sprawdzić funkcjonowanie tego programu.

Dlaczego emerytury są opodatkowane?

Przecież emerytury są z pieniędzy, za które już odprowadziliśmy podatki. A dorabiający emeryt płaci dwa razy składkę zdrowotną.

RPO: Sprawa zgłaszana jest w całej Polsce. Sprawdzimy, czy są podstawy do wystąpienia do Ministerstwa Pracy. Pamiętajmy jednak, że opodatkowanie oznacza także prawo do ulg podatkowych. I dlatego bardziej sensowne wydaje się zwiększanie kwoty wolnej od podatku.

Zakaz zakrywania twarzy w czasie protestów

Próbowano zakazać zakrywania twarzy uczestnikom protestów. Tymczasem policjanci interweniują ubrani tak, że nie można ustalić ich tożsamość. Może powinni mieć wyraźne i czytelne numery.

RPO: To ciekawy postulat. Musimy się nad tym zastanowić.

Klauzula sumienia aptekarza

Aptekarze chcą funkcjonować zgodnie ze swoimi poglądami.  Ale to tak jakby strażak odmawiał jeżdżenia do pożaru z powodu obawy przed ogniem i poglądów na świat.

RPO: Klauzula sumienia jest dopuszczalna jeśli chodzi o lekarzy. Niestety, jest nadużywana – bo korzystają z niej np. całe szpitale.

W przypadku farmaceutów o klauzulę sumienia upominają się ich stowarzyszenia zawodowe. Ale nie ma takiego przepisu w ustawie.

Egzekwowanie kary za niepłacenie alimentów

Zostałem niesłusznie uznany za uporczywie uchylającego się od płacenia alimentów. Bo nie dopełniłem szczegółowych formalności. Nie jestem już zobowiązany do alimentów, ale mam dług alimentacyjny. Jako osoba bezrobotna nie mam tego z czego spłacać – a uchylenie decyzji możliwe jest tylko po wpłaceniu przeze mnie procentu od zaległości. Skąd mam to wziąć?

W odpowiedzi RPO opowiada o problemie niepłacenia alimentów przez rodziców. To powoduje narastanie długu alimentacyjnego, z którego rodzice nie mają jak wyjść. W Pana sprawie potrzebne nam są dokumenty.

Kodeks wyborczy

Skoro kodeks wyborczy się zmienia, to na ile w ogóle jest realne, że wybory będą uczciwe?

W naszym powiecie było 106 komisji wyborczych, teraz ma być dwa razy tyle. To pokazuje, jak trudno będzie znaleźć mężów zaufania, którzy dopilnują rzetelności wyborów.

Czy powinniśmy szukać pomocy w instytucjach zagranicznych? Może teraz jest lepszy klimat do tego, by rząd liczył się z opinią światową?

RPO:  Rząd raczej nie liczy się z opiniami organizacji międzynarodowych. Kodeks wyborczy został zmieniony i będzie obwiązywał. A największym zagrożeniem jest to, że niejasność nowych przepisów będzie powodem bardzo wielu protestów wyborczych – a o tym będą rozstrzygały sądy okręgowe. Znacznie gorzej będzie w wyborach parlamentarnych – bo tu odwołania będzie rozstrzygała nowo powoływana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Na jej obsadę ogromny wpływ będzie miał Minister Sprawiedliwości.

Proszę pamiętać, że nowe prawo wprowadziło tez rzecz dobrą – społecznego obserwatora wyborów.  Organizacje społeczne będą mogły stworzyć sieć wolontariuszy i nie czekając na obserwatorów w zagranicy włączyć się do akcji. A to przecież ważny element aktywności obywatelskiej.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-o-projekcie-zmian-w-ordynacji-wyborczej

Prawo dostępu do informacji publicznej

Samorządy odmawiają informacji w formie pism a nie decyzji administracyjnych – a tylko decyzje można zaskarżyć do sądu administracyjnego.

Do tego planowane zmiany w dostępie do informacji publicznej (w „ustawie o jawności”) jeszcze bardziej pogorszą dostęp obywateli do informacji o poczynaniach władzy.

RPO: Ta praktyka odmów jest znana. Czasem chodzi nawet nie o odmowę, ale o zyskanie na czasie. Dlatego należy na to odpowiadać „Wzywam do usunięcia naruszenia prawa i wydania decyzji administracyjnej”. Wszystkie wzory są w serwisie fundacji Watchdog Polska.

Ustawa o „jawności życia publicznego” może nie wejdzie w życie. Właśnie dzięki ogromnemu naciskowi organizacji pozarządowych. Jednak główne jej zagrożenie polegało na wprowadzeniu lustracji majątkowej i to w dużej części jawnej. Jednak udało się nam doprowadzić do tego, że rząd ogłosił, że z lustracji majątkowej w internecie się wycofuje.

Jak widać, nie można odpuszczać w sprawach zagrażających życiu publicznemu.

 

Rzecznik praw obywatelskich pisze dla Onet na temat ustawy o jawności życia publicznego

Data: 2018-02-21

Mamy unikalną szansę, aby być mądrym przed szkodą. Po katastrofalnym dla wizerunku kraju doświadczeniu z ustawą o IPN możemy za chwilę popaść w kolejne wielkie tarapaty za sprawą przygotowywanej przez rząd ustawy o jawności życia publicznego.

NSA w sprawie dostępu do informacji publicznej zgadza się z argumentami RPO

Data: 2018-02-01

NSA: w odniesieniu do dostępu do materiałów znajdujących się w archiwach zakładowych zastosowanie znajdują przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej i w takim trybie organ powinien rozpatrzyć wniosek o udostępnienie informacji publicznej w niniejszej sprawie. 

31 stycznia 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznał sprawę ze skargi kasacyjnej Prezesa NBP od wyroku WSA z dnia 26 stycznia 2016 r. II SAB/Wa 896/15 w przedmiocie dostępu do informacji publicznej. Sprawa została zainicjowana skargą RPO na bezczynność Prezesa NBP (sygn. akt. I OSK  1258/16). NSA oddalił skargę kasacyjną NBP, zgadzając się z argumentami RPO zaprezentowanymi w odpowiedzi na skargę kasacyjną (VII.6060.7.2014)

NSA wskazywał, że przedmiotem sprawy jest bezczynność organu, a nie odmowa udostępnienia informacji publicznej. A zatem NSA nie przesądza w niniejszej sprawie, czy organ powinien udostępnić żądane informacje, bo być może zachodzą przesłanki odmowy ich udostępnienia.

W ocenie NSA trzeba jednak zgodzić się z wyrokiem WSA w tej sprawie – co wynika również z orzecznictwa sądów administracyjnych – że w odniesieniu do dostępu do materiałów znajdujących się w archiwach zakładowych zastosowanie znajdują przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej i w takim trybie organ powinien rozpatrzyć wniosek o udostępnienie informacji publicznej w niniejszej sprawie. 

Gdyby informacje publiczne znajdowały się w archiwum państwowym, wówczas zastosowanie znalazłyby przepisy ustawy o narodowym zasobie archiwalnym.

Pełnomocnik organu potwierdził na rozprawie, że informacje publiczne, o które wnioskował skarżący, znajdują się w archiwum zakładowym, a zatem udostępnienie tych informacji powinno nastąpić w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej (udip). 

Opinia RPO w sprawie projektu ustawy o jawności życia publicznego

Data: 2018-01-23
  • Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi obywateli dotyczące projektu ustawy o jawności życia publicznego.
  • Zdaniem Rzecznika ustawa jest sprzeczna z zakładanym celem. Przedstawione w opinii zastrzeżenia prowadzą do wniosku, że celem projektodawcy nie było wzmocnienie transparentności władzy publicznej, lecz dokonanie powszechnej lustracji majątkowej obywateli.
  • Ilość i zakres wad legislacyjnych powodują, że projekt ustawy nie powinien w tej postaci podlegać dalszemu procedowaniu.
  • Dlatego RPO wystąpił w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego.

Przede wszystkim Rzecznik zwraca uwagę, że ustawa nakładając na zwykłych obywateli (nie ograniczając stosowania przepisów do osób pełniących funkcje publiczne) obowiązek udostępnienia informacji o dochodzie obywateli, ich majątku, posiadanych nieruchomościach i ruchomościach (swoich i małżonka), zobowiązaniach, zwolnieniach i ulgach z których skorzystali, a nawet danych osobowych w odniesieniu  np. do stron postępowania administracyjnego, czy darczyńców organizacji pozarządowych biorących udział w procesie stanowienia prawa, przy jednoczesnym udostępnianiu tych informacji w większości przypadkach, na szeroką skalę w internecie, głęboko ingeruje w  prawo do prywatności obywateli.

Jednocześnie pomimo tego, że projektodawca wskazuje że głównym celem ustawy jest transparentność życia publicznego, to wprowadzone regulacje znacznie ograniczają obowiązki podmiotów publicznych, czy osób pełniących funkcje publiczne w zakresie udostępniania informacji publicznej.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich najistotniejszym problemem związanym z zaproponowanym projektem ustawy o jawności życia publicznego z dnia 8 stycznia 2018 r.  jest obecnie nieuzasadniona, niekonstytucyjna i niezgodna ze standardami międzynarodowymi ingerencja w prawo do ochrony życia prywatnego i autonomii informacyjnej jednostki poprzez publikację oświadczeń majątkowych w Biuletynie Informacji Publicznej udostępnianym w internecie.

Artykuł 44 projektu ustawy określa bardzo szeroki zakres przedmiotowy oświadczeń majątkowych, wymagając ujawnienia szczegółowych informacji o majątku bądź dochodzie osoby zobowiązanej do jego złożenia, m.in.: treści zobowiązania, warunków umowy (ust. 4 pkt 3). Określono przy tym dość niski próg dochodu – powyżej 1000 zł, po przekroczeniu którego tych informacji należy udzielić.  Na aprobatę zasługuje wykreślenie regulacji określających obowiązek podania informacji odnoszących się do dochodu małżonka (proponowanego w pierwotnym projekcie), należy jednak zauważyć, że w art. 44 pkt 13 projektu wymagane jest podanie informacji o składnikach mienia ruchomego, w tym również wchodzących w skład gospodarstwa rolnego oraz prowadzonej działalności gospodarczej przez osobę wypełniającą oświadczenie majątkowe oraz małżonka pozostającego w ustroju wspólności majątkowej.

W porównaniu do opiniowanego projektu ustawy o jawności życia publicznego z  dnia 23 października 2017 r., w przedmiotowym projekcie jeszcze bardziej rozszerzono zakres osób zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych. Ponadto projekt ustawy przyznaje Szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego w istocie uprawnienie wezwania do złożenia oświadczenia majątkowego każdej osoby (niekoniecznie nawet obywatela RP), jeśli tylko on uzna, że pełni ona funkcję publiczną. Przy czym projekt nie przewiduje żadnej możliwości złożenia odwołania bądź kontroli sądowej arbitralnej decyzji Szefa CBA.

Zaproponowane regulacje – niejasne, nieprecyzyjne, odnoszące się do odmiennych  znaczeń – budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia zasad poprawnej legislacji i mogą rodzić praktyczne trudności interpretacyjne. Jest to szczególnie niebezpiecznie biorąc pod uwagę sankcje przewidziane w art. 84 projektu ustawy za podanie nieprawdy  lub zatajenie prawdy w oświadczeniu lub niezłożenie oświadczenia majątkowego w terminie, tj. odpowiedzialność karną – pozbawienie wolności do lat 5, a w przypadku mniejszej wagi – grzywnę albo karę ograniczenia wolności.

Należy przy tym również podkreślić, że już samo zrównanie pod względem skutków prawnych niezłożenia oświadczenia w terminie i złożenia nieprawdziwego oświadczenia budzi zastrzeżenia z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Ponadto, biorąc pod uwagę surowość sankcji powstaje problem nieproporcjonalnej, nadmiernej reakcji państwa na naruszenie prawa. Powstaje również duże niebezpieczeństwo, że ustawa będzie stosowana selektywnie.

Zagadnieniem, które musi być osobno oceniane, jest kwestia upubliczniania złożonych oświadczeń majątkowych w powszechnie dostępnym internetowym Biuletynie Informacji Publicznej.

O ile zatem wydawałoby się, że uzasadnione jest ujawnienie oświadczenia majątkowego pierwszej kategorii osób, wybieranych w powszechnych wyborach, pełniących kluczowe stanowiska państwowe, o tyle nie znajduje uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych wprowadzenie takiego obowiązku w odniesieniu do pozostałych osób objętych przedmiotowymi regulacjami. Realizacja celu, jakim jest przeciwdziałanie korupcji może nastąpić w odniesieniu do tych osób poprzez samo złożenie takiego oświadczenia, bez konieczności jego udostępniania w Internecie. Nie jest zatem jasny cel, jakiemu miałoby służyć tak szerokie upublicznianie oświadczeń majątkowych. Należy natomiast podkreślić, że konieczność przestrzegania zasady jawności życia publicznego związana jest przede wszystkim z funkcjonowaniem organów władzy publicznej i działalności osób pełniących funkcje publiczne, a  nie sferą prywatną tych osób. Tym samym szeroki zakres osób w odniesieniu do których projekt przewiduje obowiązek złożenia i ujawnienia oświadczenia majątkowego, przy bardzo szerokim zakresie przedmiotowym oświadczeń,  budzi poważne wątpliwości pod kątem ochrony prawa do prywatności tych osób.

Jak wynika z uzasadnienia projektu ustawy o jawności życia publicznego, „głównym celem ustawy jest „wzmocnienie transparentności polskiego państwa”, tymczasem niektóre proponowane rozwiązania normatywne w zakresie udostępnienia informacji publicznej, wbrew zakładanym przez projektodawcę celom, mogą w praktyce znacznie ograniczyć dostęp do informacji publicznej i będą stanowić regres w stosunku do dzisiaj obowiązujących rozwiązań prawnych. 

Przykładowo należy zwrócić uwagę, na regulacje odnoszące się do dostępu do informacji przetworzonej. O ile w projekcie ustawy o jawności życia publicznego z dnia 23 października 2017 r. projektodawca zrezygnował z przesłanki warunkującej uzyskanie informacji przetworzonej w zakresie „w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego” ­– co w ocenie Rzecznika zasługiwało na aprobatę, a Rzecznik postulował wówczas potrzebę określenie definicji informacji przetworzonej–  o tyle w aktualnym projekcie nie dość, że powrócono do wymogu wykazania się „istotnym interesem publicznym”, to dodatkowo wprowadzono obowiązek uzasadnienia istotnego interesu publicznego po uprzednim wezwaniu wnioskodawcy przez organ, a jednocześnie określono definicję pojęcia  „informacja przetworzona”, która wiąże się z problemami interpretacyjnymi. Zmiany te zdaniem Rzecznika mogą prowadzić do ograniczenia dostępu do informacji publicznej

W ocenie Rzecznika, w kontekście prawa do dostępu do informacji publicznej, wątpliwości budzi także, wprowadzenie obowiązku udostępniania informacji przez spółdzielnie mieszkaniowe w ustawie o jawności. Są to bowiem podmioty prywatne, a  zatem regulacje dotyczące zasad transparentności działania tych podmiotów powinny znaleźć odzwierciedlenie w regulacjach szczegółowych odnoszących się do tego podmiotów (tj.  w  ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, czy prawie spółdzielczym).

Trzeba jednocześnie zauważyć, że w odniesieniu do niektórych podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej projekt przewiduje też ograniczenia. Zgodnie bowiem z art. 2 ust. 1 pkt 14a spółką zobowiązaną jest spółka prawa handlowego, której udział Skarbu Państwa, jednostki samorządu terytorialnego, państwowej lub samorządowej osoby prawnej stanowi co najmniej 20% kapitału zakładowego lub 20% liczby akcji lub udziałów w tej spółce. Tymczasem w pierwotnym projekcie art. 2 pkt 13a przewidywał „co najmniej 10% kapitału zakładowego lub 10% liczby akcji w tej spółce”.

Ponadto wątpliwości budzą również regulacje umożliwiające udostępnienie na szeroką skalę (w BIP) informacji dotyczących zwykłych obywateli, czy przedsiębiorców dotyczące umorzeń lub ulg w spłacie zobowiązań na rzecz SP lub jednostki samorządu terytorialnego. Nie jest przy tym znany zakres danych poddanych upublicznianiu (art. 7 ust. 1 pkt 5k projektu ustawy). Należy natomiast zauważyć, że w odniesieniu do podmiotów publicznych, przykładowo, informacje dotyczące ekspertyz i opinii sporządzonych na potrzeby postępowania administracyjnego, czy sądowego z udziałem podmiotu zobowiązanego do udzielenia informacji publicznej udostępnia się po prawomocnym lub ostatecznym zakończeniu tego postępowania (art. 7 ust. 1 pkt 4f projektu w związku z art. 7 ust. 3). W ocenie Rzecznika wyłączenie tych opinii i ekspertyz z udostępnienia w trakcie trwania procesu nie znajduje jednak uzasadnienia w  świetle konstytucyjnej zasady dostępu do informacji publicznej.

Szczególne zaniepokojenie budzą regulacje przewidziane w art. 8 ust. 2 projektu ustawy, wskazujące, że ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej, czy tajemnicę przedsiębiorcy nie dotyczy wymienionych w tym przepisie postępowań administracyjnych, postępowań o dofinansowanie projektu prowadzonych na podstawie ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (Dz. U. z 2017 r., poz. 1376 ze zm.), postępowań o wydanie koncesji lub zezwoleń na rzecz przedsiębiorców, prowadzonych na podstawie odrębnych przepisów.

Nie ma wątpliwości, że dane osoby, której dotyczy konkretna decyzja administracyjna, w świetle projektowanego art. 8 ust. 2 pkt 4-6 projektu ustawy, nie będą podlegały - jak to ma miejsce obecnie - anonimizacji. Tym samym możliwe będzie uzyskanie informacji dotyczących danych osobowych i życia prywatnego obywateli, poprzez wykorzystywanie prawa dostępu do informacji publicznej.

Należy przy tym przypomnieć, że Trybunał Konstytucyjny podkreślał, że w ramach zderzenia się dwu wartości – z jednej strony konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej, z drugiej prawa do prywatności – nie można bezwzględnie przyznać priorytetu temu pierwszemu. Nie istnieje formuła „zagwarantowania obywatelom dostępu do informacji za wszelką cenę” (wyrok TK z 19 czerwca 2002 r., o  sygn. akt K  11/02). Należy również pamiętać, że przy ocenie art. 8 ust. 2 pkt 4-6 projektu ustawy należy uwzględnić przepisy prawa UE dotyczące ochrony danych osobowych, a w szczególności przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych)[1]. Przepisy państwa członkowskiego muszą zatem pogodzić publiczny dostęp do dokumentów i ochronę danych osobowych. Brak odwołania do kategorii ochrony danych osobowych już może oznaczać niezgodność z przepisami rozporządzenia UE[2].

Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał również uwagę na regulacje odnoszące się do: jawności umów cywilnoprawnych, prawa do wniesienia ponaglenia, rozstrzygnięcia o pozostawieniu bez rozpoznania wniosku o udostępnienie informacji publicznej w przypadku braku reakcji wnioskodawcy na informację organu o niemożliwości udostępnienia informacji w sposób lub w formie określonych we wniosku, a także odnoszące się do jawności posiedzeń organów kolegialnych władzy publicznej, które to regulacje stanowią znaczne ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji RP.

Projekt ustawy zakłada także poważne zmiany w dotychczasowej regulacji problematyki lobbingu, uchylając w całości obowiązującą obecnie ustawę o działalności lobbingowej. Jednakże w ocenie Rzecznika, przy planowanej szerokiej definicji lobbingu i objęciu nią bardzo dużej grupy podmiotów powstaje poważna obawa, że z uwagi na stworzone w projekcie ustawy wymogi formalne, zostanie w praktyce utrudniona lub wręcz uniemożliwiona ich partycypacja w procesach decyzyjnych, w tym przedstawianie opinii i postulatów. W tym kontekście obawy formułowane w ostatnim czasie m.in. przez organizacje społeczne, a także obywateli, są w pełni uzasadnione, a kwestia ta wymaga bardzo poważnego rozważenia.

Ponadto Rzecznik odniósł się do przepisów dotyczących ochrony sygnalistów wskazując, że ochrona ta jest jednak bardzo zawężona przedmiotowo. Niestety projektodawca przyjął założenie o potrzebie ochrony wyłącznie tej grupy sygnalistów, którzy zgłaszają przypadki korupcji i innych nadużyć gospodarczych. Poza tym systemem ochrony pozostaną zatem nadal osoby sygnalizujące inne nieprawidłowości godzące w interes społeczny.

W opinii Rzecznika już w toku nietransparentnego procesu przygotowywania i zmieniania tej ustawy doszło do naruszenia idei przejrzystości, leżącej u podstaw projektowanej regulacji prawnej. Ilość oraz zakres wad legislacyjnych powodują, że projekt ustawy nie powinien w tej postaci podlegać dalszemu procedowaniu.

Chodzi  głównie o:

  • niedbałość projektodawcy
  • brak spójności definicji i pojęć
  • wady legislacyjne
  • krótki termin wyznaczony do konsultacji projektu

W uzasadnieniu do projektu ustawy wskazano, że projekt ustawy jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Jednocześnie nie przedstawiono żadnego uzasadnienia dla takiej tezy, podczas gdy może on rodzić podstawowe wątpliwości co do zgodności przepisów chociażby z przepisami rozporządzenia ogólnego o ochronie danych, czy z przepisami dotyczącymi zamówień publicznych.

W opinii Rzecznika przyjęcie ustawy w przekazanym Radzie Ministrów kształcie, nieuwzględniającym przepisów unijnych, narazi Polskę na możliwość wszczęcia przez Komisję Europejską kolejnych postępowań o naruszenie prawa Unii Europejskiej.

Tym samym, pomimo słusznych deklarowanych celów projektu ustawy, tj.  zwalczania korupcji oraz wzmocnienia przejrzystości życia publicznego, niektóre konkretne przepisy projektu ustawy muszą zostać poddane krytyce z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich.




[1] Dz. Urz. UE L 119 z 2016 r., s. 1.

[2] Zob. podobnie G. Sibiga, Ułomna jawność życia publicznego, „Rzeczpospolita” z dnia 2.11.2017, s. C7.

 

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Skarżysku-Kamiennej: o tym, jak upominać się o swoje prawa

Data: 2018-01-22

Spotkanie w Skarżysku-Kamiennej poświęcone było głównie probemom miejsowości, która stara się inwestować i rozwijać się, ale jej gospodarze, osoby w sile wieku, nie umieją zrozumieć tego, jakie są potrzeby seniorów. A seniorzy z kolei  o tym sami nie mówią.

RPO jest urzędnikiem specjalnie powołanym po to, by pilnować praw i wolności. Nie zastępuje władz, sądów ani prokuratury, ale może zabierać głos i wskazywać, jakie problemy mają ludzie – mówił Adam Bodnar otwierając w spotkanie w Skarżysku-Kamiennej, pierwsze z cyklu spotkań RPO w województwie świętokrzyskim i podkarpackim, które potrwają do końca tygodnia (do 26 stycznia).

Kielce rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar odwiedził dwa lata temu, do tej pory jednak nie miał okazji rozmawiać z mieszkańcami innych miejscowości regionu.

- Po to robimy takie spotkania jak to w Skarżysku-Kamiennej, by zbierać informacje o problemach, które ludzie mają. Chcemy wiedzieć, co w Polsce działa, a co nie, i zastanowić się co wspólnie razem możemy poprawić.

Na spotkanie z rzecznikiem w Miejskim Centrum Kultury im. Leopolda Staffa przyszło ponad 40 osób, przede wszystkim seniorzy.

Prawa konsumenta: powinniśmy je znać

Miejskie rzeczniczki konsumenta, które przyszły na spotkanie, apelowały do zebranych, by dokładnie czytali umowy. Bo podpisanie czegoś, czego się dokładnie nie rozumie, to proszenie się o kłopoty. Przy okazji rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar opowiedział o swojej współpracy z rzecznikami konsumentów, urzędnikami samorządowymi, którzy pomagają ludziom w sporach konsumenckich, np. telekomunikacyjnych, o dostawę energii czy w przypadku wad w kupionych produktach.

To dzięki ich sygnałom RPO wystąpił np. w grudniu o to, by umowy na dostawę energii były pisane bardziej zrozumiałym językiem. Z rzecznikami RPO chce współpracować – wraz z Rzecznikiem Finansowym – w sprawach kredytów zwanych „frankowymi”, by wesprzeć ludzi w korzystaniu swoich praw i w pisaniu reklamacji do banków, jeśli uważają, że ich umowy nie działają tak jak powinny. Spotkanie z „frankowiczami” odbyło się przed rokiem w Kielcach i – zdaniem skrżyskiej rzeczniczki konsumentów – bardzo ludziom pomogło.

Prawa seniorów: upominajmy się o nie

Rozwój miejscowości odbywa się bez uwzględniania potrzeb seniorów – mówiła uczestniczka spotkania, która z dumą powiedziała, że ma 87 lat.  Np. nowe dworce budowane są za daleko. Spotkania publiczne są organizowane tak, że niewiele słychać – a przecież z wiekiem słuch słabnie.

- Wyzwaniem wszystkich władz jest dostosowanie przestrzeni do potrzeb seniorów – mówił Adam Bodnar. Apelował, by korzystać z wiedzy ekspertów RPO zgromadzonej w opracowaniu „Przestrzeń publiczna przyjazna seniorom”.

Problem osób niedosłyszących jest także bardzo ważny. Sugestia, że także organizatorom zgromadzeń religijnych warto przypominać o problemie dobrego nagłaśniania, jest ważna.

- Najważniejsze jest to, by się o swoje prawa upominać – powiedziała Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych w Biurze RPO (odpowiada za organizację spotkań regionalnych rzecznika) oraz współprzewodnicząca Komisji Ekspertów ds. Osób Głuchych. – Ludzie młodsi mogą po prostu tego nie wiedzieć, jak wygląda świat z perspektywy seniora. Bardzo długo byliśmy społeczeństwem młodym. Ale to się zmienia – i musimy głośno o tym mówić. Zbierać informacje o najważniejszych problemach w przestrzeni miejskiej (czy są toalety, czy ławki mają odpowiednie poręcze itp. Itd.). Składać petycje. Macie Państwo klub seniora. Zróbcie razem audyt tego, czego Wam w mieście brakuje. Bo to tylko Wy wiecie – zaapelowała Barbara Imiołczyk.

Władza na Facebooku, komentuje, a na pisma nie odpowiada

Nasza władza lokalna komunikuje się z nami (i komentuje w przykry sposób ) na Faceboku, na pisma i pytania nie odpowiada.

Mamy problemy np. z zalewanymi piwnicami. Ale wnioski w tej sprawie są wyśmiewane.

RPO Adam Bodnar: Mamy – jako obywatele – prawo do kontroli władz publicznych.

Pierwszym prawem jest prawo dostępu do informacji publicznej. Jeśli składamy wniosek o dostęp do informacji publicznej, mamy prawo do odpowiedzi (lub do formalnej decyzji odmownej, z którą można iść do sądu).  Niestety to prawo nie jest często realizowane, ale jest też sporo organizacji społecznych, które wiedzą, jak to prawo egzekwować (np. Watchdog Polska). Zadanie dla nas: nauczyć władze lokalne, że prawo dostępu do informacji ma być respektowane.

Drugim prawem jest prawo do petycji. Petycja zgłoszona do władz musi być opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej, musi być na nią formalna odpowiedź. To nowe prawo (od 2015 r.), władze samorządowe się dopiero tego uczą. Trzeba to egzekwować.

Trzecie prawo – dostęp do kolegialnych posiedzeń władz. Prawo wstępu (choć nie zabierania głosu).

Drugą ważną tu pokazaną sprawą jest wykorzystywanie mediów społecznościowych w sprawowaniu władzy. Moim zdaniem te media powinny służyć do lepszego komunikowania, ale nie do tworzenia napięć i zastępowania komentarzami formalnych decyzji.

Barbara Imiołczyk: Tak bardzo brakuje nam kultury relacji. Jeśli urzędnik, ten lepiej wykształcony, ze specjalistyczną wiedzą, nie rozumie, że ma pomagać, a nie wywyższać się, to musimy reagować.

Emerytury: ile mamy czekać na rozpatrzenie odwołania po obniżeniu emerytur za pracę w MSW

16 grudnia 2016 r. w sali kolumnowej posłowie przyjęli ustawę obniżającą świadczenia wszystkim, którzy choćby jeden dzień pracowali w komórkach MSW, które ustawodawca uznał za wspierające ustrój totalitarny. Ustawa objęła wiele osób, które uważają, że ukarane zostały niesprawiedliwie – piłkarzy, lekarzy, informatyków, dzieci z niepełnosprawnościami pobierające renty po rodzicach, funkcjonariuszy, którzy po 1989 r. pozytywnie przeszli weryfikację i przez lata z oddaniem służyli III RP.

Ustawa z 16 grudnia pozwala ministrowi cofać decyzję o obniżeniu emerytury, jeśli ktoś o to wystąpi i dobrze uargumentuje. Ale do tej pory żaden wniosek nie został jeszcze rozpatrzony. Pierwsze decyzje mają zapadać w kwietniu Uczestnicy spotkania w Starachowicach pytali, jakie mają szanse na rozpatrzenie wniosku i kiedy może to nastąpić (obniżenie świadczeń nastąpiło od października).

RPO przypomniał, że decyzję o obniżeniu świadczenia można zaskarżyć do sądu. Tyle że właściwym do takich spraw jest tylko jeden sąd w Polsce, więc zostanie zalany pozwami. Można oczywiście skarżyć się na przewlekłość postępowania, to jednak długa droga…

Nie wiadomo, jak sąd będzie orzekał. Rzecznik jednak zamierza przyłączyć się do kilku takich spraw (ma takie uprawnienia).

Trzecią drogą dla osób dotkniętych jest wystąpienie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

RPO przypomniał, że sprawie tej ustawy poświęcony był cały panel w czasie I Kongresu Praw Obywatelskich (więcej informacji).

Wysokość świadczeń

- No dobrze, a kto się ujmie za nami, którzy mamy najniższe emerytury przyznane zgodnie z prawem.

RPO: Tak, to prawda, w Polsce jest bardzo wiele takich osób. Twórcy reformy obcinającej świadczenia mundurowe przekonywali do niej mówiąc, że, że teraz będzie sprawiedliwie, bo wszyscy będą mieli małe świadczenia.

Bardzo trudno jest problem niskich świadczeń rozwiązać, bo są one tak naprawdę wypłacane z budżetu. Bez decyzji czysto politycznych niewiele da się zrobić. Rzecznik może się upominać w sprawach indywidualnych – kiedy komuś coś źle przeliczono, czy nie uwzględniono pracy w ciężkich warunkach.

Kto się zatem ma ująć? Politycy – odpowiedział Adam Bodnar.

To bardziej generalny problem: nie mamy do kogo się zwrócić. Nie starcza na leki albo na czynsz. Nie starcza na pomoc dla dzieci. I nie wiemy, gdzie iść.

Budowa ulicy Ponurego w Skarżysku. Prawa żab czy mieszkańców? A może prawo do konsultacji?

O budowę tej ulicy lokalna społeczność starała się od lat, bo ulicą ciężko przejechać, ale też przejść - zwłaszcza osobom starszym.  Teraz okazało się, że droga nie będzie miała 2,5 km, a 1,5km , bo z funduszy na drogę będą budowane przepusty dla żab. Nasze bezpieczeństwo jest mniej ważne. Wnioski mieszkańców osiedla przy drodze nie zostały na etapie planowania uwzględnione.

RPO: Żaby czy ludzie, to dobrze brzmi, ale przecież dobrze wiemy, że w interesie wszystkich jest to, by budować tak, by nie niszczyć przyrody.

Rzecznik nie może kwestionować tych decyzji. Może jednak sprawdzić, czy procedury konsultacyjne były przestrzegane w tej sprawie. 

Podsumowanie

- Najważniejsze jest, żeby nam Pan powiedział, gdzie mamy się zgłaszać z problemami – podsumowali uczestnicy spotkania.

RPO: Nie zawsze wystarczy poinformować. Czasem musimy się sprawą zająć, bo nie jest łatwa. Pamiętajcie Państwo, że są też punkty nieodpłatnej pomocy prawnej. A z naszego informatora możecie dowiedzieć się o tym, jakie mamy w Polsce infolinie.

  • W spotkaniu uczestniczyła także prawniczka Biura Rzecznika, która przyjmowała wnioski indywidualne.

Stanowisko RPO w sprawie kolejnej wersji projektu ustawy o jawności życia publicznego

Data: 2017-12-20

W ostatnich dniach na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawiła się kolejna wersja projektu ustawy o jawności życia publicznego (wersja z dnia 12 grudnia 2017 r.). Z zamieszczonych na stronie RCL informacji wynika również, że na dzień 20 grudnia 2017 r. przewidziano konferencję uzgodnieniową w sprawie tego projektu.

W związku z tym, RPO zobowiązany jest (pomimo nieprzekazania projektu ustawy do konsultacji Rzecznikowi) do przedstawienia swojego stanowiska także w sprawie kolejnej wersji projektu i wyrażenia wątpliwości oraz zastrzeżeń dotyczących zaproponowanych rozwiązań prawnych pod kątem ochrony praw człowieka.

Oświadczenia majątkowe

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich najistotniejszym problemem związanym z zaproponowanym projektem ustawy o jawności życia publicznego z dnia 12 grudnia 2017 r. jest obecnie nieuzasadniona, niekonstytucyjna i niezgodna ze standardami międzynarodowymi ingerencja w prawo do ochrony życia prywatnego i autonomii informacyjnej jednostki poprzez publikację oświadczeń majątkowych w Biuletynie Informacji Publicznej udostępnianym na szeroką skalę w Internecie.

W porównaniu do opiniowanego projektu ustawy o jawności życia publicznego z dnia 23 października 2017 r., w przedmiotowym projekcie jeszcze bardziej rozszerzono zakres osób zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych.

W opinii Rzecznika nie jest dopuszczalne, aby arbitralną decyzją organu władzy wykonawczej rozszerzany był zakres osób, obejmowanych obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych, który może być nałożony wyłącznie przepisem ustawy. Wynika to w sposób oczywisty z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Niejasne, nieprecyzyjne, odnoszące się do odmiennych  znaczeń przepisy –– budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia zasad poprawnej legislacji i mogą rodzić praktyczne trudności interpretacyjne. Jest to szczególnie niebezpiecznie biorąc pod uwagę sankcje przewidziane w art. 82 projektu za niezłożenie oświadczenia majątkowego w terminie albo za złożenie oświadczenia nieprawdziwego lub nierzetelnego.

Zagadnieniem, które musi być osobno oceniane, jest również kwestia upubliczniania złożonych oświadczeń majątkowych. O ile zatem wydawałoby się, że uzasadnione jest ujawnienie oświadczenia majątkowego osób, wybieranych w powszechnych wyborach, pełniących kluczowe stanowiska państwowe, o tyle nie znajduje uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych wprowadzenie takiego obowiązku w odniesieniu do pozostałych osób objętych przedmiotowymi regulacjami.

W ocenie Rzecznika proponowane regulacje, wprowadzające jawność oświadczeń majątkowych w odniesieniu do tak szerokiego kręgu osób, stanowią nieuzasadnioną ingerencję w prawo do prywatności tych osób oraz prawa do autonomii informacyjnej jednostki.

W zakresie regulacji odnoszących się do jawności oświadczeń majątkowych  aktualna pozostaje opinia RPO z dnia 3 listopada 2017 r. Należy jednak jeszcze raz powtórzyć wyraźnie, że przy tak szerokim kręgu osób zobowiązanych do złożenia oświadczenia majątkowego wydaje się, że celem wprowadzenia proponowanych rozwiązań nie jest jawność życia publicznego, jak wynikało z uzasadnienia projektu,  lecz w istocie dokonanie – przez Koordynatora Służb Specjalnych oraz przez Szefa Centralnego Biura Administracyjnego – powszechnej lustracji majątkowej obywateli.

Środki unikania konfliktu interesów przez osoby pełniące funkcje publiczne

W art. 38 projektu wskazano zakazy, którymi objęta jest osoba pełniąca funkcje publiczne. Należy zauważyć, że po pierwsze nie jest znane uzasadnienie dla takiego, a nie innego kształtu katalogu podmiotów objętych tymi zakazami. Po drugie, nie wszystkie zakazy określone są wystarczająco precyzyjnie.

Wyłączenie postępowań administracyjnych z katalogu informacji niepodlegających udostępnieniu ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej i tajemnicę przedsiębiorstwa

W porównaniu z projektem z dnia 23 października 2017 r. w aktualnym projekcie wyszczególniono, nie uzasadniając kryteriów takiego wyszczególnienia, typy postępowań administracyjnych,  w których dostęp do informacji nie podlega  ograniczeniom ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej i tajemnicę przedsiębiorstwa.

Umożliwienie dostępu do wszystkich informacji zawartych w aktach administracyjnych w postępowaniach wyszczególnionych w projekcie będzie stanowić nieproporcjonalną ingerencję w sferę życia prywatnego.

Uwagi dotyczące zasad i trybu prowadzenia lobbingu

W ocenie Rzecznika wątpliwości budzą wymogi dotyczące zgłoszenia lobbingu w pracach nad projektami aktów normatywnych uregulowane w art. 29 projektu. Konieczność przedstawiania rozbudowanego, szczegółowego zestawienia danych dotyczących źródeł finansowania, dokonywana pod rygorem odpowiedzialności karnej powoduje poważne zastrzeżenia organizacji społecznych, których ma dotyczyć.

Zasady i środki ochrony sygnalistów

Należy zwrócić uwagę, że ochrony przysługującej sygnalistom zostaną pozbawione osoby trzecie, wspomagające sygnalistę w zbieraniu informacji i odpowiedniej dokumentacji. Ochroną nie są objęci członkowie rodziny sygnalisty, których mogą dotyczyć działania odwetowe. Projekt ustawy nie przewiduje ochrony prawnej dla osób/funkcjonariuszy sygnalizujących nieprawidłowości w służbach.

Zasady, środki i tryb udostępnienia informacji publicznej

Projektodawca zrezygnował z większości  zmian zaproponowanych w projekcie ustawy z dnia 23 października 2017 r., odnoszących się do zasad środków i trybu udostępnienia informacji publicznej, co do których Rzecznik przedstawiał swoją krytyczną opinię. Rzecznik dostrzega, że w projekcie dodano nowe regulacje, które dotyczą informacji przetworzonej.

Wprowadzono definicję informacji przetworzonej. O zmianę w tym zakresie Rzecznik postulował w opinii do projektu z dnia 3 listopada 2017 r. Zaproponowana definicja budzi jednak zastrzeżenia.

RPO podkreślił, że prace nad projektem ustawy o jawności życia publicznego ze względu na obawy o obniżenie standardu ochrony praw obywatelskich w Polsce oraz poważne wady legislacyjne nie powinny być w tym kształcie kontynuowane.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił stanowisko w sprawie projektu ustawy o jawności życia publicznego, który 25 października 2017 r. został przekazany do konsultacji publicznych i równolegle do uzgodnień międzyresortowych

Data: 2017-11-03

Wnioskodawcą w sprawie jest Minister - członek Rady Ministrów, Koordynator Służb Specjalnych.

Przedstawiony projekt zakłada, że w jednym akcie prawnym rangi ustawowej uregulowane zostaną zagadnienia będące dotychczas przedmiotem:

  1. ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne;
  2. ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej oraz
  3. ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa (Dz. U. z 2017 r., poz. 248; dalej jako: ustawa o działalności lobbingowej).

Regulacje zaproponowane w projekcie ustawy są związane bezpośrednio z prawem do informacji o działalności władzy publicznej, a także powiązanym z nim prawem do ochrony życia prywatnego oraz ograniczeniem prawa do pozyskiwania informacji przez organy władzy publicznej o obywatelach do przypadków niezbędnych i uznawanych w państwie demokratycznym. 

Uwagi dotyczące zasad, środków i trybu dostępu do informacji publicznej (rozdział 2 i 3 projektu ustawy)

W ocenie Rzecznika (VII.6061.1.2017) niektóre proponowane rozwiązania normatywne, wbrew zakładanym przez projektodawcę celom „wzmocnienia transparentności polskiego państwa”, mogą w praktyce znacznie ograniczyć dostęp do informacji publicznej i będą stanowić regres w stosunku do dzisiaj obowiązujących rozwiązań prawnych.

Uwagi do art. 20 ust. 3 pkt 1 projektu ustawy

Takim rozwiązaniem, które w ocenie Rzecznika może ograniczyć dostęp do informacji o działalności władzy publicznej, jest mechanizm uzależniający udostępnienie informacji publicznej od uiszczenia opłaty w przypadkach określonych w art. 20.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich uiszczenie opłaty naliczonej przez podmiot zobowiązany do udostępnienia informacji nie powinno mieć wpływu na realizację prawa obywatela do uzyskania informacji o działalności władzy publicznej. Tak ukształtowany przepis projektu ustawy stoi zatem na przeszkodzie realizacji konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

Wykładnia art. 20 ust. 3 pkt 1 projektu ustawy prowadzi do wniosku, że obywatel albo uzyska informację publiczną uiszczając naliczoną opłatę albo nie uzyska żądanej informacji publicznej z powodu nieuiszczenia opłaty. Projekt nie przewiduje możliwości zakwestionowania wysokości opłaty czy też żądania jej zwrotu w przypadku, gdy okaże się ona za wysoka. Jedyną możliwością zakwestionowania wysokości naliczonej opłaty wydaje się być odmowa jej uiszczenia - wówczas jednak żądane informacje nie zostaną udostępnione. W przypadku natomiast odwołania się od decyzji o nieudostępnieniu informacji publicznej ze względu na nieuiszczenie opłaty, rozpoznanie wniosku złożonego w trybie opiniowanego projektu ustawy może zostać znacznie wydłużone.

W sytuacji natomiast uiszczenia naliczonej przez podmiot opłaty żądana informacja zostanie wnioskodawcy udostępniona, wówczas jednak wnioskodawca zostaje pozbawiony prawa do zakwestionowania naliczonej opłaty. Przepis nie przewiduje bowiem w takiej sytuacji możliwości zaskarżenia wysokości opłaty, czy też zasadności jej naliczenia. Tym samym przewidziany mechanizm prowadzi do sytuacji, w której wnioskodawca, jeśli chce uzyskać informację publiczną, zostanie zmuszony do poniesienia opłaty.

Przyjęcie przepisu, który reguluje obowiązek uiszczenia opłaty za dostęp do informacji publicznej przed jej udzieleniem, może prowadzić do zniechęcenia obywateli do korzystania z prawa dostępu do informacji publicznej.

Trzeba przy tym podkreślić, że art. 20 projektu ustawy – podobnie jak aktualnie obowiązujący art. 15 u.d.i.p. – nie precyzuje pojęcia dodatkowych kosztów, jakie umożliwiają nałożenie opłaty za udostępnienie informacji publicznej, ani przesłanek uzasadniających jej nałożenie, co może prowadzić do arbitralnego stosowania tego przepisu, podobnie jak to ma miejsce obecnie.

Projektodawca powinien zatem zmierzać ewentualnie w kierunku doprecyzowania art. 15 ust. 1 u.d.i.p., a nie dodatkowo wprowadzać uzależnienie udostępnienia informacji publicznej od uiszczenia opłaty. Przy tak niejasno określonym przepisie będzie istniało niebezpieczeństwo wykorzystania tego instrumentu do naliczania opłat, co z jednej strony może powodować wypaczenie wyjątkowego charakteru tego przepisu, a z drugiej, prowadzić do nieudostępnienia informacji publicznej wnioskodawcom.

Uwagi do art. 21 ust. 2 projektu ustawy.

Nowym rozwiązaniem proponowanym w art. 21 ust. 2 projektu ustawy jest możliwość odmowy udostępnienia informacji publicznej ze względu na składanie przez wnioskodawcę wniosków o udostępnienie informacji publicznej w sposób „uporczywy”.

Przepis ten wprowadza zatem dodatkową – w stosunku do dzisiaj obowiązujących – przesłankę ograniczającą dostęp do informacji publicznej. Należy przy tym przypomnieć, że ustawodawca, który w drodze ustawowej ogranicza konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej, musi respektować konieczność ważenia zasady dostępu do informacji publicznej i wartości wskazanych w art. 61 ust. 3 Konstytucji RP, jako dopuszczalnych kryteriów ograniczenia zasady dostępności, z uwzględnieniem mechanizmu proporcjonalności ograniczeń (określonego w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).

Zaskoczeniem jest, że opiniowany przepis projektu ustawy, który w istotny sposób ograniczy dostęp do informacji publicznej, jest w ogóle elementem ustawy zatytułowanej „o jawności życia publicznego”.

Tym samym, w ocenie Rzecznika, wprowadzenie do ustawy o jawności życia publicznego instrumentów, które ograniczają szeroki dostęp do informacji publicznej, przez co pozbawiają możliwości realizacji swego prawa w pełni, może stanowić ingerencję w samą istotę prawa do informacji. Należy bowiem podkreślić, że prawo do informacji publicznej, jako publiczne prawo podmiotowe, „ma na celu umożliwienie obywatelowi realnego udziału w życiu publicznym, ale także służy jawności życia publicznego, określanej potocznie jako przejrzystość działań władzy publicznej oraz osób wykonujących zadania tej władzy. Prawo to służy także do sprawowania kontroli obywatelskiej nad funkcjonowaniem władzy publicznej”. Nie można tym samym postrzegać realizacji prawa do dostępu do informacji publicznej w kontekście jego nadużywania.

Ważne jest również to, że projekt nie precyzuje przy tym użytych w przepisie pojęć, tj. nie wyjaśnia co oznacza, że wnioskodawca „w sposób uporczywy składa wnioski” ani tego, że realizacja tych wniosków „znacząco utrudniłaby działalność podmiotu”. Przyjęcie zatem przepisu, który jest bardzo ogólny, nieostry i  Pozostawiony subiektywnej ocenie podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej rodzi poważne niebezpieczeństwo wykorzystywania tej instytucji do możliwości nieuzasadnionej odmowy udostępnienia informacji publicznej.

Szczególnie niebezpieczne wydaje się ocenianie w kontekście tych przepisów wniosków składanych przez poszczególne grupy wnioskodawców, np. przez dziennikarzy, pracowników naukowych czy organizacje pozarządowe, których celem działania jest właśnie społeczna kontrola realizacji prawa dostępu do informacji publicznej. Częste korzystanie z prawa dostępu do informacji publicznej przez tego typu podmioty może bowiem zostać uznane za uporczywe, a tym samym może prowadzić do ograniczenia ich działalności. Zwrócić należy przykładowo uwagę, że zgodnie z art. 3a ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe , w zakresie prawa dostępu prasy do informacji publicznej stosuje się przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej. Tym samym, projekt ustawy, we wskazanym wyżej zakresie naruszać będzie nie tylko przepisy art. 61 Konstytucji RP, ale również art. 54 ust. 1 ustawy zasadniczej, który gwarantuje każdemu wolność pozyskiwania informacji. Co więcej, mając na względzie art. 14 Konstytucji RP, który stanowi o fundamentalnej w demokracji roli wolności prasy i innych środków społecznego przekazu, należy stwierdzić, że proponowana regulacja w znaczący sposób może stłumić dostęp prasy i innych środków przekazu do informacji publicznych, a tym samym ograniczyć ich upowszechnianie.

Stanowisko to analogicznie jest prezentowane przy ocenie art. 21 ust. 2 projektu ustawy. W ocenie Rzecznika wprowadzenie do ustawy o jawności życia publicznego przesłanki ograniczającej udostępnienie informacji publicznej ze względu na uporczywość składania wniosków może prowadzić do naruszenia istoty prawa do informacji publicznej.

Uwagi do art. 5 ust. 1 pkt 1 projektu ustawy

Należy również zwrócić uwagę na treść art. 5 ust. 1 pkt 1 projektu ustawy, który wskazuje na prawo do uzyskania informacji przetworzonej. Na aprobatę zasługuje usunięcie w stosunku do obowiązującego stanu prawnego - przesłanki warunkującej uzyskanie informacji przetworzonej w zakresie „w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego”. Rzecznik dostrzega jednak potrzebę dookreślenia pojęcia informacji przetworzonej. Należy bowiem zauważyć, że brak definicji informacji przetworzonej w u.d.i.p. prowadzi aktualnie do wielu problemów w stosowaniu ustawy. Próba definiowania pojęcia w orzecznictwie sądowym nie eliminuje przypadków wykorzystywania tego przepisu do nieudostępniania informacji publicznej, która nie jest informacją przetworzoną.

Należy dodatkowo zauważyć, że wobec brzmienia art. 21 ust. 2 projektu ustawy, przewidującego odmowę udostępnienia informacji publicznej z powodu składania wniosków w sposób uporczywy, „których realizacja ze względu na ilość lub zakres udostępnianej informacji znacząco utrudniałaby działalność podmiotu obowiązanego do udzielenia informacji publicznej”, brak definicji informacji przetworzonej może w praktyce powodować odmowę jej udostępnienia ze względu na „znaczące utrudnienia” w realizacji wniosku, o którym mowa w art. 21 ust. 2 projektu ustawy. Wykorzystanie tego przepisu do badania zasadności udostępnienia informacji przetworzonej może zatem prowadzić do wyeliminowania możliwości uzyskania takiej informacji.

Uwagi do art. 8 ust. 2 pkt 3 projektu ustawy

Wątpliwości Rzecznika budzi również art. 8 ust. 2 pkt 3 projektu ustawy, który przewiduje, że ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej, czy tajemnicę przedsiębiorcy nie dotyczy postępowań administracyjnych.

W obecnym stanie prawnym Naczelny Sąd Administracyjny stał na stanowisku, że wniosek o akta, jako zbiór materiałów, nie stanowi wniosku o udostępnienie informacji publicznej (np. wyrok NSA z dnia 18 listopada 2016 r. sygn. akt I OSK 1521/15). Wydaje się, że taka interpretacja powinna zostać utrzymana zwłaszcza, że dostęp do akt regulowany jest przez art. 73 Kodeksu postępowania administracyjnego, który nie ulega zmianie. Nie ma też wątpliwości, że dane osoby, której dotyczy konkretna decyzja administracyjna, w świetle projektowanego art. 8 ust. 2 pkt 3 nie będą podlegały – jak to ma miejsce obecnie - anonimizacji. Tym samym możliwe będzie uzyskanie informacji dotyczących danych osobowych i życia prywatnego obywateli, poprzez wykorzystywanie prawa dostępu do informacji publicznej. W ocenie Rzecznika, umożliwienie dostępu do wszystkich informacji zawartych w aktach administracyjnych może prowadzić do nadmiernej ingerencji w sferę życia prywatnego, czy w sferę działalności przedsiębiorcy.

Tym samym będzie stanowić nieproporcjonalną ingerencję w prawo określone w art. 47 Konstytucji RP w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. W ocenie Rzecznika, nie znajduje zatem uzasadnienia wyłączenie spod regulacji, o której mowa w art. 8 ust. 3 projektu prawa do informacji dotyczącej postępowań administracyjnych i unormowanie go w art. 8 ust. 2 pkt 3 projektu ustawy bez żadnych ograniczeń

Należy również pamiętać, że przy ocenie art. 8 ust. 2 pkt 2 projektu ustawy należy uwzględnić przepisy prawa UE dotyczące ochrony danych osobowych, a w szczególności przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych sobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie Danych). Rozporządzenie, chociaż będzie bezpośrednio stosowane w państwach członkowskich UE od dnia 25 maja 2018 r., jest już aktem obowiązującym, wiążącym kraje członkowskie. Trzeba przy tym pamiętać, że w przypadku kolizji z ustawą, zgodnie z art. 91 ust. 3 Konstytucji RP rozporządzenie UE po 25 maja 2018 r. będzie miało pierwszeństwo stosowania.

Przepisy państwa członkowskiego muszą zatem pogodzić publiczny dostęp do dokumentów i ochronę danych osobowych. Brak odwołania do kategorii ochrony danych osobowych już może oznaczać niezgodność z przepisami rozporządzenia UE.

Uwagi do art. 8 ust. 2 pkt 2 oraz do art. 9 projektu ustawy

W ocenie Rzecznika nie ma podstaw do ograniczania obowiązku udostępniania umów cywilnoprawnych tylko do organów władzy publicznej. W art. 8 ust. 2 pkt 2 projektu ustawy przewiduje się, że ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej określone w ust. 1 pkt 2 nie dotyczy umów cywilnoprawnych zawieranych przez organy władzy publicznej oraz wykonywania tych umów. Zdaniem Rzecznika przepis ten powinien uwzględniać również inne podmioty zobowiązane do udostępnienia informacji publicznej, wymienione w art. 6 ust. 2 i 3 projektu.

Wątpliwości budzi również określony krąg podmiotów zobowiązanych do tworzenia rejestru umów, o którym mowa w art. 9 ust. 1 projektu, bez odesłania do wszystkich podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej. Zastrzeżenia Rzecznika dotyczą także art. 9 ust. 6 projektu, który wyłącza z obowiązku  udostępniania umów, których „ujawnienie może zagrażać podstawowym interesom spółki zobowiązanej” spółkę zobowiązaną, w której udział Skarbu Państwa przekracza 10% kapitału zakładowego lub 10% liczby akcji, co do umów. Przepisy projektowanej ustawy nie wyjaśniają także zastosowanej przesłanki „zagrożenia podstawowym interesom spółki”, co naruszać może zasadę określoności przepisów prawa, określoną w art. 2 Konstytucji RP.

Uwagi do art. 23 projektu ustawy

Projekt ustawy o jawności życia publicznego przewiduje również zmiany w zakresie jawności posiedzeń organów kolegialnych wybranych w powszechnych wyborach. Projektodawca wyeliminował przesłankę ograniczającą jawność organów pomocniczych organów kolegialnych (art. 23 ust. 2 projektu), a także wprowadził obowiązek utrwalania przebiegu swoich obrad za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk (art. 23 ust. 6 projektu). Wydaje się jednak, że aby uniknąć wątpliwości co do udostępniania materiałów audiowizualnych lub teleinformatycznych służących do utrwalania przebiegu posiedzeń organów kolegialnych należy również zmienić treść art. 23 ust. 5 projektu.

Uwagi dotyczące zasad jawności w procesie stanowienia prawa (rozdział 4 zasady jawności w procesie stanowienia prawa).

Projekt ustawy o jawności życia publicznego wprowadza zmiany w regulacjach dotyczących konsultacji aktów prawnych. Regulacje te obecnie reguluje Uchwała nr 190 Rady Ministrów z dnia 29 października 2013 r. Regulamin pracy Rady Ministrów (M.P. z 2016 r., poz. 1006 ze zm.; dalej jako: Regulamin pracy RM). Pomimo słuszności wprowadzenia takich unormowań w formie ustawy, należy wskazać na zasadnicze zastrzeżenia odnoszące się do niektórych rozwiązań.

W art. 27 projektu ustawy nie wskazuje się terminu na dokonanie konsultacji publicznych, który w uchwale Rady Ministrów określony został na 14 dni z możliwością skrócenia, ale przy jednoczesnym obowiązku szczegółowego uzasadnienia (por. §40 Regulaminu pracy RM). Oznacza to zatem dowolność organu w ustalaniu tego terminu, co w konsekwencji może prowadzić do iluzoryczności tego przepisu. Zbyt krótki termin wyznaczony przez organ na dokonanie konsultacji publicznych może bowiem okazać się niemożliwy do zrealizowania albo znacząco je utrudnić. Proponowany przepis ustawy stanowi w pewnym sensie legalizację istniejącej dzisiaj praktyki, czego przykładem jest bardzo krótki termin wyznaczony na konsultacje niniejszego projektu. Praktykę tę jednak, podobnie jak i projektowaną regulację ustawową, należy ocenić negatywnie. Z pewnością nie ma ona nic wspólnego z deklarowanym celem projektu ustawy – tj. jawnością życia publicznego w Polsce.

Art. 28 projektu ustawy, wskazując na obowiązek udostępniania w BIP Rządowego Centrum Legislacji dokumentów dotyczących prac nad projektami założeń, projektów ustaw oraz projektów rozporządzeń, ogranicza je do dokumentów urzędowych. Poza ogólnym dostępem znajdą się więc wszystkie opinie, czy uwagi przedstawione przez podmioty niepubliczne, np. organizacje pozarządowe. Takie rozwiązanie nie realizuje założonej w uzasadnieniu do projektu ustawy transparentności polskiego państwa. Rzecznik postuluje zatem, by zasadą jawności w procesie stanowienia prawa i obowiązkiem publikacji z BIP RCL objęte były wszystkie dokumenty będące w posiadaniu organów wymienionych w art. 25 ust. 1 projektu ustawy, związane z procesem legislacyjnym.

Uwagi dotyczące zasad i trybu prowadzenia lobbingu (rozdział 5 i 6 projektu ustawy)

Projekt ustawy zakłada poważne zmiany w dotychczasowej regulacji problematyki lobbingu, uchylając w całości obowiązującą obecnie ustawę o działalności lobbingowej.

Uwagę zwraca zaproponowana w projekcie ustawy (art. 2 ust. 1 pkt 5) nowa definicja lobbingu, której nie można uznać za w pełni precyzyjną.

Z uwagi na szeroki proponowany zakres materialny oraz podmiotowy definicji lobbingu, w oczywisty sposób nowa regulacja odnosić się będzie do wielu różnych sfer praw i wolności regulowanych przez Konstytucję RP, m.in. uwagę zwrócić należy na zasady dialogu i współpracę partnerów społecznych (art. 20, art. 59 ust. 2 Konstytucji RP, wstęp do Konstytucji RP), w pewnym zakresie - prawo petycji (art. 63 Konstytucji RP).

Powyższe wymogi należy uznać za bardzo poważne, szczególnie w kontekście wspomnianego już szerokiego spektrum działań w ramach których są przewidywane.

Konieczność przedstawiania rozbudowanego, szczegółowego zestawienia danych dotyczących źródeł finansowania, dokonywana pod rygorem odpowiedzialności karnej powoduje poważne zastrzeżenia organizacji społecznych, których ma dotyczyć.

Podkreślają one trudności techniczne i organizacyjne z tym związane. Należy zauważyć, że dodatkowe wymogi dotyczą również obywateli, którzy zobowiązani są pod rygorem odpowiedzialności karnej do przedstawienia i upublicznienia pełnych danych dotyczących źródeł dochodów. Powodować może to również szereg obaw m.in. o kwestie kompletności danych (w kontekście przewidywanej odpowiedzialności karnej), jak również braku zgody na (często po raz pierwszy w życiu) upublicznienie szeregu istotnych danych, które może być oceniane jako godzące w wynikające z Konstytucji RP prawo do prywatności.

Przy planowanej szerokiej definicji lobbingu i objęciu nią bardzo dużej grupy podmiotów (w tym obywateli) powstaje poważna obawa, że z uwagi na stworzone w projekcie ustawy wymogi formalne, zostanie w praktyce utrudniona lub wręcz uniemożliwiona ich partycypacja w procesach decyzyjnych, w tym przedstawianie opinii i postulatów. W tym kontekście obawy formułowane w ostatnim czasie m.in. przez organizacje społeczne są w pełni uzasadnione, a kwestia ta wymaga bardzo poważnego rozważenia.

Uwagi dotyczące oświadczeń majątkowych (rozdział 8 projektu ustawy)

Projekt ustawy przewiduje istotne zmiany w zakresie przepisów o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej, w tym w odniesieniu do regulacji o oświadczeniach majątkowych składanych przez osoby pełniące funkcje publiczne. W ocenie Rzecznika zmiany te nie mogą być dokonywane w oderwaniu od prawa do prywatności osób pełniących funkcje publiczne, a także członków ich rodzin. Muszą również uwzględniać zasadę poprawnej legislacji, wynikającą z art. 2 Konstytucji RP.

Zgodnie art. 60 ust. 1 projektu ustawy, oświadczenia majątkowe są jawne i podlegają opublikowaniu w Biuletynie Informacji Publicznej (na okres 6 lat, por. art. 59 i art. 61 projektu ustawy). Jednocześnie w projekcie ustawy, w art. 47 bardzo szeroko określono zakres przedmiotowy świadczeń. Wymagane informacje dotyczą np. treści zobowiązań, w tym warunków umowy, czy danych stron stosunku prawnego. Zwrócić uwagę należy na szczegółowość wymaganych informacji, przykładowo art. 47 ust. 3 pkt 16 projektu ustawy przewiduje podanie w oświadczeniu informacji o dochodzie uzyskanym przez osobę zobowiązaną do składania oświadczeń majątkowych (oraz jego małżonka) wraz z podaniem stron umowy oraz każdym innym przysporzeniu majątkowym o wartości powyżej 1000 zł.

Udostępnienie w BIP, w tak szerokim zakresie, danych dotyczących osób zobowiązanych do złożenia oświadczenia majątkowego, w tym danych dotyczących osób trzecich budzi wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do ochrony życia prywatnego. Wydaje się, że proponowane regulacje stanowią zbyt daleko idącą ingerencję w prywatność osób pełniących funkcje publiczne.

Prywatność może w pewnych sytuacjach być przedmiotem ingerencji dla ochrony dobra wspólnego, jednak wkraczanie w tę sferę, również tam, gdzie w wyraźny sposób styka się ona ze sferę publiczną, musi być dokonywane w sposób ostrożny i wyważony, z należytą oceną racji, które przemawiają za taką ingerencją. Mamy bowiem do czynienia z dobrami równorzędnymi. Jak podkreślał Trybunał Konstytucyjny nawet uzasadniona ingerencja w sferę życia prywatnego osoby publicznej pełniącej funkcję publiczną nie może prowadzić do naruszenia prawa do prywatności osób trzecich, w tym członków jej rodziny  (wyrok TK z 13 lipca 2004 r., o sygn. akt K 20/03).

Tak szeroko zakrojony zakres informacji, do których ujawnienia będą zobowiązane osoby pełniące funkcje wymienione w projekcie ustawy, może w istocie prowadzić do wniosku, że nie chodzi tu o jawność życia publicznego, lecz w istocie o lustrację majątkową obywateli. Przy czym z uwagi na skalę podmiotów zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych będzie to niemal powszechna lustracja majątkowa.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że w projekcie uzasadnienia do ustawy jako pierwsze omawiane zagadnienie wymienia się właśnie oświadczenia majątkowe, chociaż w samym projekcie ustawy jest to dopiero przedmiotem regulacji rozdziału 8. Może to świadczyć o tym, że wnioskodawca - czyli Koordynator Służb Specjalnych - jest zainteresowany przede wszystkim kwestią  rozszerzenia podmiotowego i pogłębienia przedmiotowego oświadczeń majątkowych obywateli, podczas gdy pozostałe zagadnienia włączono do projektu wyłącznie po to, by zamaskować podstawowy cel ustawy.

W tym kontekście poważne wątpliwości budzi nowy, znacząco poszerzony, katalog osób zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych. Zgodnie z art. 49 projektu ustawy – określającym w 108 punktach na kim ciąży obowiązek składania oświadczeń – udostępnieniu będą podlegały informacje dotyczące zarówno posłów, senatorów, radnych, a zatem osób wybranych w powszechnych wyborach, jak i urzędników, pracowników samorządowych, osób wykonujących zawód egzaminatora w zakresie uprawnień do kierowania pojazdami, a nawet strażaka (w tym także strażaka Ochotniczej Straży Pożarnej) i pracownika Państwowej Straży Pożarnej. Są to zatem często osoby, które nie mają realnego wpływu na podejmowane decyzje organów władzy publicznej.

Konieczność przestrzegania zasady jawności życia publicznego związana jest zatem przede wszystkim z funkcjonowaniem organów władzy publicznej. Tym samym szeroki zakres osób w odniesieniu do których projekt przewiduje obowiązek złożenia i ujawnienia oświadczenia majątkowego budzi poważne wątpliwości pod kątem ochrony prawa do prywatności.

Dodać należy także, że w myśl art. 54 ust. 2 projektu ustawy Szef CBA może w każdym czasie wezwać do złożenia oświadczenia majątkowego każdą osobę pełniącą funkcję publiczną, nieobjętą obowiązkiem złożenia oświadczenia majątkowego; pracowników spółki zobowiązanej nieobjętych obowiązkiem złożenia oświadczenia majątkowego na podstawie art. 49 pkt 97 i 98. Wobec treści art. 54 ust. 2 projektu ustawy, rodzi się zatem pytanie, w jakim celu został wyszczególniony krąg podmiotów zobowiązanych, skoro ustawa daje możliwość wezwania przez szefa CBA chociażby każdą osobę pełniącą funkcję publiczną. W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest dopuszczalne, aby arbitralną decyzją organu władzy wykonawczej rozszerzany był zakres osób, obejmowanych obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych, który może być nałożony wyłącznie przepisem ustawy. Wynika to z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Trzeba także zwrócić uwagę, że art. 38 ust. 2 projektu ustawy przewiduje, że zajęcia, których wykonywanie przez osoby pełniące funkcje publiczne powoduje powstanie konfliktu interesów, może określić kierownik jednostki organizacyjnej. Przepis ten umożliwia zatem określenie takich zajęć przez kierownika, a więc bezpośredniego przełożonego takiej osoby, nie zaś przez organ. Jednocześnie brak jest precyzyjnych przesłanek określających zakres zajęć, które mogłyby wywoływać konflikt interesów, czy wytycznych co do treści czy formy takiej decyzji. W konsekwencji swobodną decyzją/zarządzeniem/aktem prawa wewnętrznego wydanymi przez kierownika jednostki organizacyjnej może zostać ograniczone prawo osób pełniących funkcje publiczne do wykonywania poszczególnych zajęć. Przepis ten umożliwia zatem ograniczenie praw osób pełniących funkcje publiczne bez zachowania ustawowej formy wymaganej dla wprowadzenia takiego ograniczenia. Przepis ten budzi więc wątpliwości z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Wreszcie, należy podkreślić, że sposób rozumowania w kontekście relacji między dostępem do informacji publicznej a koniecznością ochrony danych osobowych świetnie ilustruje rozumowanie przeprowadzone przez Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) w połączonych sprawach C-92/09 i C-93/09 Volker und Markus Schecke GbR oraz Hartmurt Eifert przeciwko Land Hessen. Ten wyrok, chociaż proponowane rozwiązania dotyczące oświadczeń majątkowych nie są bezpośrednio objęte zakresem prawa Unii Europejskiej, powinien stanowić przykład standardu, który polski ustawodawca, a wcześniej wnioskodawca, powinien uwzględnić proponując przepisy dotyczące ograniczenia prawa do prywatności w kontekście zasady jawności.

Uwagi dotyczące zasad i środków ochrony sygnalistów (rozdział 9)

W odniesieniu do uregulowań dotyczących sygnalistów, Rzecznik dostrzega, że zawarta w projekcie ustawy regulacja prawna dotycząca ochrony sygnalistów jest pierwszą próbą uregulowania tego problemu w polskim systemie prawnym. Ochrona ta jest jednak bardzo zawężona przedmiotowo. Niestety projektodawca przyjął założenie o potrzebie ochrony wyłącznie tej grupy sygnalistów, którzy zgłaszają przypadki korupcji i innych nadużyć gospodarczych. Poza tym systemem ochrony pozostaną zatem nadal osoby sygnalizujące inne  nieprawidłowości godzące w interes społeczny, w tym dotyczące zdrowia lub życia ludzkiego, bezpieczeństwa, środowiska naturalnego, itp.

Może to sugerować, że projektodawca zdecydował się na sektorową ochronę sygnalistów, zakładając uregulowanie ochrony prawnej w różnych aktach prawnych. Niesie to ze sobą jednak ryzyko braku jednolitych zasad takiej ochrony, prowadzących do niższej jej skuteczności.

Uwagi dotyczące poprawności legislacyjnej

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich ilość oraz zakres wad legislacyjnych powodują, że projekt ustawy nie powinien w tej postaci podlegać dalszemu procedowaniu.

Podkreślić należy, że przyjęte w projekcie ustawy definicje i pojęcia nie są ze sobą koherentne. Przykładowo, przyjęta w art. 1 pkt 9 definicja osoby pełniącej funkcję publiczną nie jest spójna z zakresem podmiotowym osób zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych.

O niedbałości projektodawcy świadczą znajdujące się w tekście projektu ustawy odesłania do nieistniejących przepisów (np. odesłanie zawarte w art. 77 ust. 1 projektu ustawy in fine do nieistniejącego art. 82 ust. 6 projektu ustawy). Ciężar tych usterek jest tym większy, że przedmiotowa wada dotyczy odpowiedzialności karnej obywateli za naruszenie przepisów ustawy.

Nie do zaakceptowania jest krótki termin wyznaczony do konsultacji projektu ustawy.

Projekt ustawy nie został również przedstawiony do uzgodnień, czy zaopiniowania wszystkim zainteresowanym podmiotom. W szczególności, nie został skierowany do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, podczas gdy do zadań GIODO, zgodnie z art. 12 pkt 5 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2016 r. poz. 922) należy opiniowanie projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących ochrony danych osobowych.

Z legislacyjnego punktu widzenia duże wątpliwości budzi również sama konieczność przyjęcia ustawy, będącej w istocie zlepkiem trzech różnych tematów/obszarów regulacji prawnej. Nie przekonuje przy tym idea połączenia w jednym akcie prawnym wszystkich regulacji dotyczących jawności, bowiem pominięto chociażby kwestie zawarte w ustawie z dnia 25 lutego 2016 r. o ponownym wykorzystaniu informacji sektora publicznego (Dz. U. z 2016 r. poz. 352 ze zm.). Również konstrukcja formalna uzasadnienia, nieprzystająca do projektu ustawy, jak również wnioskodawca (Koordynator Służb Specjalnych) wskazują na ukryty inny niż przedstawiony  w uzasadnieniu cel ustawy, jakim jest w istocie niemal powszechna lustracja majątkowa obywateli.

Warto przy tym zaznaczyć, że - przykładowo - w odniesieniu do u.d.i.p. projekt  w dużej części powiela obowiązujące przepisy ustawowe. Powstaje zatem pytanie, abstrahując od zawartości merytorycznej, czy z legislacyjnego punktu widzenia nie wystarczyłaby nowelizacja obowiązujących przepisów. Należy przy tym zaznaczyć, że zgodnie z zasadami techniki prawodawczej każdą decyzję o przygotowaniu projektu ustawy powinna poprzedzać analiza, czy istnieje rzeczywiście potrzeba dokonania zmian oraz powinna zostać dokonana szeroka ocena skutków regulacji. Tymczasem w projekcie takiej analizy nie przedstawiono. Wskazano jedynie, że w Polsce około 500 000 osób zobowiązanych jest obecnie do składania oświadczeń o stanie majątkowym. Nie wyliczono nawet, w jaki sposób liczba ta ulegnie zmianie, a trzeba wskazać, że samych członków (strażaków) ochotniczej straży pożarnej – którzy zostaną objęci obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych (w pewnych sytuacjach wraz z małżonkami) – jest blisko 700 tysięcy.

Tylko ostrożne szacunki wskazują więc, że obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych zostanie objęte zapewne blisko 1,5 mln obywateli.

W uzasadnieniu do projektu ustawy wskazano, że projekt ustawy jest zgodny  z prawem Unii Europejskiej. Jednocześnie nie przedstawiono żadnego uzasadnienia dla takiej tezy, podczas gdy - jak wskazano wyżej - może on rodzić podstawowe wątpliwości co do zgodności przepisów chociażby z przepisami rozporządzenia ogólnego o ochronie danych, czy z przepisami dotyczącymi zamówień publicznych.

Projekt wypowiedzenia Konwencji antyprzemocowej powinien być uznany za informację publiczną. RPO przystąpił do postępowania przed WSA

Data: 2017-09-26

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed WSA w Warszawie w sprawie dostępu do informacji publicznej zainicjowanej przez Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego.

PTPA złożyło skargę na bezczynność Ministra Sprawiedliwości ze względu na nieudostępnienie projektu wypowiedzenia tzw. Konwencji antyprzemocowej. Dokument ten, dotyczący planów wypowiedzenia Konwencji, został przekazany przez Ministra Sprawiedliwości do konsultacji międzyresortowych.

W ocenie PTPA oraz RPO żądany dokument podlega udostępnieniu w trybie z ustawy o dostępie do informacji publicznej, gdyż został przekazany do innych podmiotów zewnętrznych wobec urzędu Ministerstwa Sprawiedliwości. Zdaniem PTPA i RPO, nie jest więc dokumentem wewnętrznym na co wskazuje Minister Sprawiedliwości uzasadniając jego nieudostępnienie.

Termin rozpatrzenia skargi na posiedzeniu niejawnym wyznaczony został na 16 listopada 2017 r.

VII.6060.42.2017

Ludzie dodają swoje historie do sejmowego wystąpienia Rzecznika: Spotkanie regionalne RPO w Szczecinie

Data: 2017-09-19

- Nazywam się Adam Bodnar. Od 9 września 2015 roku pełnię funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.

Tak Adam Bodnar zaczyna każde spotkanie regionalne (a było ich prawie 100). Tak samo zaczęło się spotkanie w Szczecinie.

- Wiedza ze spotkań służy nie tylko temu, by Rzecznik mógł lepiej zrozumieć, co się w Polsce dzieje. Podejmujemy interwencje w sprawach zgłaszanych przez Państwa, a także proponujemy na tej podstawie rozwiązania generalne, służące większej grupie osób - wyjaśnił zebranym Adam Bodnar.

Spotkania regionalne - co to jest?

Rzecznik praw obywatelskich spotyka się z przedstawicielami organizacji pozarządowych i zaangażowanymi w sprawy publiczne obywatelami, aby porozmawiać o tym, jakie problemy występują w regionie, ale też o rzeczach dobrych, którymi warto się podzielić z innymi organizacjami w kraju. Adam Bodnar uważa bowiem, że o stanie praw człowieka w Polsce nie można się dowiadywać tylko z pism przysyłanych do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Bardzo ważne jest dla Rzecznika, żeby wszyscy mogli się widzieć i słyszeć, dlatego siadamy w kręgu. Rzecznik krótko opowiada, na czym polega jego praca, a potem uważnie słucha każdego, kto chce zabrać głos. Zgłaszane tematy są dokładnie notowane, a zgłaszający może liczyć na informację zwrotną, co się stało z jego sprawą.

W spotkaniach uczestniczy także prawnik z Biura RPO, któremu można zgłosić swoją osobistą sprawę, bez konieczności omawiania jej na forum publicznym.

Szczecińskie spotkanie odbyło się w Zachodniopomorskim Centrum Doskonalenia Nauczycieli, przy ul. Generała Sowińskiego 68. Przyszło na nie ponad 30 osób.

Czy Rzecznik naprawdę może pomóc?

- Słyszałam, że chcą pana odwołać. Nie zgadzam się na to. 

RPO: - Rzecznik Praw Obywatelskich wciąż dużo w Polsce może, ale jednak to mniej niż kilka lat temu. Pozbawieni zostaliśmy obrony Trybunału Konstytucyjnego. Rzecznik, który nie może skutecznie interweniować w Trybunale, jest mniej groźny. To może tłumaczyć coraz mniejszy zapał w krytykowaniu RPO.  Jedno mogę Państwu obiecać: że dołożę wszelkiej staranności w sprawach, które zgłaszacie. To mogę.

Ustawa represyjna odbierająca świadczenia pracownikom MSW w czasach PRL

Na spotkanie przyszło kilka osób poszkodowanych przez tę ustawę. Słyszeli, że RPO mówił o problemie krzywdy, jaką to prawo powoduje, w zeszłym tygodniu w Sejmie. Ale - jak komentowali - posłów przy tym nie było. Wyszli.

Rzecznik wyjaśniał na spotkaniu, że w sprawie tej ustawy otrzymaliśmy 1300 skarg od poszkodowanych. Tłumaczył, że wobec takiego prawa ważne są nie tylko działania czysto prawne, ale także dawanie świadectwa, opowiadanie innym tego, co człowieka spotkało. Inaczej opinii publicznej trudno jest zrozumieć problem.

  • Uczestnik spotkania - żołnierz Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP): wygląda na to, że oni wydają wnioski o odbieraniu świadczeń hurtowo. A po odwołaniu człowiek dostaje odpowiedź: o, rzeczywiście, nie służył w PRL w jednostkach wspierających totalitarne państwo, więc decyzję cofamy. Czy to chodzi o to, by wykazać się jak największą liczbą zabranych emerytur (bo może ktoś się nie odwoła, albo umrze)?
  • Uczestnik spotkania - policjant: rządowe media mówią o tej ustawie „dezubekizacyjna”. A to jest po prostu ustawa godząca w policjantów. My przeszliśmy weryfikację, pracowaliśmy w policji. To jest ustawa przeciw policji.
  • Uczestnik spotkania - oficer kontrwywiadu: Odwołałem się od decyzji o obcięciu emerytury powołując się na to, że po 1990 r. służyłem w III RP – na 27 stronach opisałem swoją pracę. Od kwietnia czekam na odpowiedź.  Zadzwoniłem, chciałem podać numer sprawy, ale pan mi powiedział, że „na tej podstawie nikomu nie udzielono jeszcze odpowiedzi”.  Potem przesłali mi pismo, że mam czekać jeszcze do końca kwietnia 2018 r. Tymczasem emeryturę obniżą mi już od 1 października...
  • Uczestniczka spotkania - policjantka: Pracowałam w Polsce, której sobie nie wybrałam. Przez półtora roku byłam w kontrwywiadzie. Stopień oficerski w policji dostałam już w III RP.

Uczestniczka spotkania: - Czemu Państwo się usprawiedliwiacie? Czemu prosicie o indywidualne wyłączenie spod ustawy? Czemu wspólnie nie protestujecie?

RPO: - Demonstracje w społeczeństwie demokratycznym mają sens, jeśli postulat zrozumiały jest dla opinii publicznej. Tymczasem w tej sprawie media dopiero zaczynają rozumieć, jak ta ustawa działa.  Argument o tym, że tym się różni demokratyczne państwo od totalitarnego, że dotrzymuje słowa – taki argument przebija się wolno.

W takiej sytuacji trzeba korzystać z dostępnych narzędzi prawnych. W tym z odwołań. Trzeba kierować sprawy do sądu (choć jest spore niebezpieczeństwo, że wskazany w ustawie Sąd Okręgowy w Warszawie zostanie zablokowany przez te sprawy). Sam Rzecznik może się przyłączyć do kilkunastu takich spraw przedstawiając argumentację prawną. Musimy też liczyć na niezależność sądów.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Niepełnosprawność intelektualna

- Tak bardzo mnie smuci, że Pana wystąpienia w Sejmie, także w naszych sprawach, słuchało tylko 11 posłów. Nas tu, na sali jest trzydzieścioro. A jeśli nie będziemy razem, to jak sobie pomożemy?

Zajmujemy się osobami z niepełnosprawnością umysłową, które nie mają już żyjących rodziców. Jesteśmy ich opiekunami prawnymi. Ale fizycznej opieki sprawować nie jesteśmy w stanie. Co dalej zatem? Te osoby zostają zupełnie same…

Z drugiej strony – starsi opiekunowie osób z niepełnosprawnością umysłową mają bardzo niskie emerytury. Nie mogli inwestować w karierę zawodową. To naprawdę niesprawiedliwe, jak potraktowało ich społeczeństwo.

RPO: Tak, sytuacja opiekunów to jest właśnie to, czym powinniśmy się zająć. O tym mówiłem w piątek posłom. Niestety, debata publiczna skupiła się na niskiej frekwencji w Sejmie, a nie na tym, co jest do zrobienia. 

Uczestnik spotkania: Wielkim wyzwaniem dla ludzi pracujących na rzecz osób z niepełnosprawnościami jest niska świadomość społeczna tego, jak ważna jest ekonomia społeczna. Słabo upowszechniają się klauzule społeczne w zamówieniach społecznych. A rząd tymczasem wydaje sobie miliony złotych na kampanie bez przetargu. 

RPO: Tak, bo formalnie w tej sytuacji nie musiał przeprowadzać przetargu. Ale problem jest głębszy, bo nasza administracja po prostu nie umie stosować klauzul społecznych, czyli brać pod uwagę nie tylko cenę i inne policzalne kryteria w przetargach.  Przepisy pozwalają bowiem na promowanie aspektów prospołecznych. Dlatego staramy się propagować klauzule społeczne. To nie zmieni się od razu, ale trzeba na rzecz tej zmiany pracować.

Obywatel i policja

Uczestniczka spotkania opowiada o tym, jak policja nie radzi sobie z groźnymi grupami młodych ludzi, a osoby zgłaszające ten problem są potem ciągane na policje i legitymowane (jakby to one były problemem).

RPO: to sprawa, w której Rzecznik może interweniować. Ale być może lepiej, by zrobił to lokalny polityk.

Mowa nienawiści, prawa uchodźców

Czy RPO może pomóc osobo bez obywatelstwa polskiego?

RPO: - Biuro RPO jest w stałym kontakcie z organizacjami, które tym się zajmują.

Sądy

Uczestnik spotkania: a czy Pan wie, w ilu sprawach w sądach nie nagrywa się rozpraw?

RPO: Nie. A jakie jest Pana doświadczenie?

- W mojej sprawie sędzia dyktował do protokołu, a kiedy starałem się poprawić sformułowanie, bo inaczej powiedziałem, sędzia mówił „sąd wie lepiej, co ma zapisać”. Czy może Pan poprosić Ministra Sprawiedliwości o informacje?

RPO: Jasne.

Dostęp do informacji, ochrona środowiska

O ile informację publiczną dostaje się na wniosek po 14 dniach i to za darmo, to już na wniosek o informację o stanie środowiska czeka się 30 dni, a odpowiedź (np. ksero dokumentacji) może być płatna. W efekcie kontrola społeczna nie działa w tak ważnej dziedzinie. Bo w 30 dni można doprowadzić do nieodwracalnych zmian.

RPO: Zajmiemy się tym. Nie bez przyczyny mówiłem o tym w Sejmie. Konsultacje i dostęp do informacji mają być traktowane poważnie. Państwo ma nie kantować ludzi – co oczywiście nie znaczy, że mamy przestać w kraju budować.

- Szanowni Państwo, kierujemy rocznie do władz ponad 400 wystąpień generalnych, systemowych. Jeśli ruszy się coś w 150 sprawach, to naprawdę będzie coś. Bardzo wiele od nas zależy. Nie warto się zrażać.

Dziękuję za to spotkanie, dziękuję za zgłoszenia. Traktujemy je naprawdę bardzo powaznie.

[Oklaski i komentarz z sali]: Bo jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!

Sejm odpowiada RPO w sprawie niewpuszczenia do budynku uczniów z przypinkami

Data: 2017-07-03

"W ocenie interesującego Pana wydarzenia powinno zostać poczynione istotne rozróżnienie między dyskusjami i polemikami toczonymi przez parlamentarzystów a próbą rozciągnięcia akceptacji dla tego typu zachowań na osoby będące w parlamencie - bardzo mile widzianymi i zapraszanymi, ale jednak gośćmi" – wskazuje szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska w piśmie z 28 czerwca  (VII.600.11.2017).

12 czerwca na debatę organizowaną w Sejmie przez IPN pod honorowym patronatem Marszałka Sejmu nie zostali wpuszczeniu uczniowie I Społecznego Liceum Bednarska wyłącznie z powodu przypinek, jakie mieli na swojej odzieży. Jak zauważył RPO w swoim wystąpieniu, zachowanie Straży Marszałkowskiej sugerowało, że przy podejmowaniu decyzji zwróciła ona  uwagę przede wszystkim na merytoryczną treść przypinek, które nawiązywały do poglądów na sprawy społeczne i polityczne młodych osób.

W odpowiedzi szefowa Kancelarii wyjaśnia także że,

  1. Kompleks obiektów Sejmu i Senatu, jako miejsce stanowienia prawa i zarazem obecności najważniejszych osób w państwie, jest chroniony w sposób szczególny.
  2. Podstawą działania jest osobny rozdział ustawy z 16 marca 2001 r. o Biurze Ochrony Rządu, a podstawowym zarządzeniem porządkowym - zarządzenie nr 1 Marszałka Sejmu z dnia 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu, którego:.
  • § 59, zobowiązujący osoby wchodzące do budynków do podporządkowania się poleceniom strażników Straży Marszałkowskiej wydawanym w celu zachowania porządku i bezpieczeństwa,
  • §63 ust. 1, zobowiązujący osoby wchodzące do budynków do pozostawienia w szatni przedmiotów, które mogą zostać użyte w sposób zagrażający porządkowi
  • oraz § 69 ust. 1, niezezwalającym na wejście do budynków parlamentu osobom, które swoim zachowaniem lub wyglądem naruszają powagę Sejmu.

Jednocześnie min. Kaczmarska zaznacza, że jest nieścisłością twierdzić, że uczniowie nie zostali wpuszczeni decyzja o rezygnacji z udziału w debacie była finalnie podjęta przez uczniów, a nie strażników Straży Marszałkowskiej czy przedstawiciela IPN”).

Wskazuje jednak na istotną rolę strażników Straży Marszałkowskiej: „w ocenie strażników Straży Marszałkowskiej pełniących tego dnia służbę próba wejścia na teren Sejmu uczestników debaty z emblematami nienawiązującymi do tematyki spotkania była wyrazem zamiaru przekształcenia wydarzenia edukacyjnego w >>happening polityczny<<”.

RPO pyta Sejm o podstawy prawne niewpuszczenia uczniów z przypinkami na turniej wiedzy historycznej

Data: 2017-06-16

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Kancelarii Sejmu o precyzyjne wskazanie podstawy prawnej i uzasadnienia decyzji o odmowie wstępu do Sejmu RP uczniom uczestniczącym w II Turnieju Debat Historycznych IPN. RPO prosi w szczególności o wskazanie, na czym miałoby polegać naruszenie porządku publicznego przez noszenie przypinek przez uczniów.

- Z dużym niepokojem odebrałem informację, że uczniowie I Społecznego Liceum Bednarska biorący udział w II Turnieju Debat Historycznych IPN (pod honorowym patronatem Marszałka Sejmu RP) nie zostali wpuszczeni do Sejmu RP przez Straż Marszałkowską wyłącznie z powodu przypinek, jakie mieli na swojej odzieży– napisał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar do szefowej Kancelarii Sejmu Agnieszki Kaczmarskiej w liście z 14 czerwca (VII.600.11.2017).

- Pragnę podkreślić, że na stronie internetowej Sejmu RP zamieszczono komunikat Centrum Informacyjnego Sejmu w tej sprawie. W kontekście uniemożliwienia uczniom udziału w Turnieju Debat Historycznych wskazano w nim: „Parlament - jako miejsce stanowienia prawa - nie powinien być miejscem organizowania happeningów politycznych przez osoby odwiedzające tę instytucję”. Sugeruje to wyraźnie, że przy podejmowaniu decyzji przez Straż Marszałkowską zwrócono uwagę przede wszystkim na merytoryczną treść przypinek, które nawiązywały do poglądów na sprawy społeczne i polityczne młodych osób. Należy jednocześnie zauważyć, że paradoksalnie na stronach Sejmu znalazł się również opis imprezy, w którym podkreślono: „Turniej jest projektem edukacyjnym, dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych […] Dzięki uczestnictwu w debacie młodzież uczy się m.in. samodzielnego myślenia, budowania spójnej i logicznej argumentacji, występowania publicznie, słuchania innych, brania odpowiedzialności za swoje słowa oraz szanowania swoich rozmówców”.

Mając powyższe na uwadze, postanowiłem o zbadaniu okoliczności wydania wspomnianej wyżej decyzji Straży Marszałkowskiej. Przywołanie w komunikacie CIS „obowiązujących na terenie Sejmu przepisów bezpieczeństwa i organizacyjnych” nie uważam za satysfakcjonujące i adekwatne – napisał rzecznik praw obywatelskich.

W związku z tym, działając na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2017 r., poz. 958), uprzejmie proszę Panią Minister o zajęcie stanowiska w opisanej powyżej sprawie, w tym precyzyjne wskazanie podstawy prawnej i uzasadnienie podjęcia decyzji o odmowie wstępu do Sejmu RP uczniom uczestniczącym w II Turnieju Debat Historycznych IPN. Proszę w szczególności o wskazanie, na czym miałoby polegać naruszenie porządku publicznego przez noszenie przypinek - napisał RPO.

Środowisko, inwestycje i kapitał społeczny. Spotkanie regionalne RPO w Ciechanowie

Data: 2017-05-25

Na spotkanie w Starostwie Powiatowym przyszło 20 osób z dużym doświadczeniem w pracy w organizacjach pozarządowych i współpracy z władzami samorządowymi.

Odpowiedzialność państwa za brak ustawy antyodorowej

Na północnym Mazowszu budowane są wielkoprzemysłowe hodowle zwierząt. Ludzie nie mają jak się bronić przed dewastacją otoczenia, jakie te fermy powodują, bo w Polsce nie ma przepisów antyodorowych.

RPO: Rzecznik zabiega o to od dawna. Nie może nic kazać parlamentowi, ale dostajemy zapewnienia, że coś się w tej sprawie zmieni (por – linki do wystąpień RPO dodane na końcu tej relacji, pod zdjęciami).

Widzimy też, jak ważne jest organizowanie się mieszkańców i korzystanie przez nich z przysługujących im praw. Jutro przedstawiciele RPO spotykają się z mieszkańcami okolic Wrześni, którzy mają już takie fermy koło domu. Rozumiemy ten problem i szukamy rozwiązań.

Inwestycje oddziałowujące na środowisko

Nasza organizacja brała udział w pracach, które ograniczyły stawianie farm wiatrowych koło domów. Ustawa nie jest doskonała, ale część problemów rozwiązała.

Teraz widzimy inny problem: do postępowania administracyjnego w sprawie inwestycji oddziaływującej na środowisko może przystąpić jako strona tylko taka organizacja, która działa co najmniej rok. Tymczasem ludzie zaczynają się organizować dopiero wtedy, kiedy inwestycja zaczyna im zagrażać. Ten przepis uniemożliwia lokalnej społeczności zabranie głosu w sprawie, która ich dotyczy.

RPO: Czy przypadkiem ten przepis nie pojawił się po to, by kilka lat temu ograniczyć działanie fasadowych organizacji usiłujących załatwiać prywatne interesy pod pretekstem sprawy publicznej? Nie wiem, czy teraz to ograniczenie ma sens. Sprawie musimy się przyjrzeć.

Może warto rozważyć poszerzenie zakresu działania istniejącego już stowarzyszenia?

Problem z aktualizacją danych stowarzyszeń w Krajowym Rejestrze Sądowym

Nasze zgłoszenia są regularnie odsyłane. Nikt nas jednak nie informuje, jaki błąd robimy i co powinniśmy poprawić. Czy sąd nie powinien mieć obowiązku wyjaśniania swoich postanowień?

RPO: Proszę przekazać nam te dokumenty. Przyjrzymy się sprawie. 

Kłopot szkoły będącej w sporze z administracją oświatową

Szkoła nie ma się jak odwołać od decyzji kuratora, który po odwołaniu po raz drugi - rozpatrzył sprawę. Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada, że tryb odwołania się do ich instytucji nie jest przewidziany w prawie i minister nie może pomóc.

RPO: Zbadamy jak wygląda procedura odwołania. Zwłaszcza że RPO zajmuje się podobną sprawą szkoły w Gdańsku. Proszę przekazać nam dokumenty.

Przepisy wprowadzające reformę oświatową: dlaczego obecny pracodawca ma wydawać nauczycielowi zgodę na podjęcie pracy w innej placówce?

RPO: Tą sprawę również sprawdzimy.

Dostęp do informacji publicznej

W ustawie o dostępie do informacji publicznej brakuje doprecyzowania, co to jest informacja przetworzona - zgłasza jedna z uczestniczek spotkania.

RPO: To nie jest dobry czas na nowelizowanie tej ustawy. Mogłoby się to skończyć wprowadzeniem ograniczeń, a nie poszerzaniem prawa dostępu obywateli do informacji publicznej.

Społeczeństwa obywatelskiego nie buduje się jednak wprowadzaniem nowych instytucji prawnych, ale wspieraniem takich ludzi jak Wy. Potrzebujemy po prostu więcej takich liderów jak Pani!

Sprawy młodzieży

Młodzi ludzie nie chcą się jednak angażować w życie publiczne.

RPO: Zatem zadbajmy o to. A może warto zaprosić tu na spotkanie wybitnych prawników rodem z Ciechanowa. Przecież są tacy. Zbudowaliśmy przez ostatnie dwie dekady instytucje prawa, najwyższa pora nauczyć ludzi, po co one są.

 

Ze społecznikami-ekspertami o sprawach ludzi. Spotkanie regionalne RPO we Wrocławiu

Data: 2017-03-30

W dawnej zajezdni autobusowej, gdzie w sierpniu 1980 r. wybuchł strajk, a dziś mieści się opowiadające historię mieszkańców miasta Centrum Historii Zajezdnia rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar rozmawiał  z przedstawicielami organizacji pozarządowych.

Na spotkanie do sali kinowej w podziemiach budynku przyszło 15 osób zaangażowanych w sprawy osób z niepełnosprawnościami, emerytów i innych potrzebujących grup obywateli z wielkim rozeznaniem tematu.  Spotkanie było więc szansą na nawiązanie kontaktów z Biurem RPO, które w swej pracy wspiera się wiedzą ekspertów. W spotkaniu uczestniczył też wrocławski poseł Sławomir Piechota.

Sprawy osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów

Wykonanie wyroku w sprawie zasiłków dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami.

Trybunał Konstytucyjny w 2014 orzekł, że przepisy uzależniające wysokość wsparcia dla opiekuna od tego, czy niepełnosprawność podopiecznego została stwierdzona w dzieciństwie  czy w wieku dorosłym, są niekonstytucyjne. Wyrok nie został jednak wykonany przez parlament – przepisy nie zostały zmienione. Ludzie idą jednak do sądów administracyjnych, które orzekają, że decyzje odmawiające wsparcia dla opiekunów są nieważne. Jednak teraz pojawia się problem, żeby przekonać sąd do takiej decyzji, trzeba się wcześniej zrzec zasiłku.

RPO: Te nowe okoliczności są dla nas do zbadania.

Kolejnym problemem jest to, że opiekunowie osób z niepełnosprawnościami nie mogą dorabiać, bo stracą pomoc państwa.

RPO: To właśnie rzecz, która chyba nadaje się już na wystąpienie generalne. Przepisy te wprowadzono zapewne by ograniczyć nadużycia, jednak widać, że wymagają one zmiany.

Rzecznik słyszy o tym na kolejnych spotkaniach regionalnych.

Każdy tzw. dochód jednorazowy (sprzedaż mieszkania, obrazu, wygrana w loterii) jest traktowany tak, jakby dana osoba nadal miałaby go otrzymywać – więc traci się zasiłek i wsparcie z programu 500+.

Prawa emerytów

Przepisy emerytalne od 1999 r. były nowelizowane kilkadziesiąt razy. Tymczasem żeby rozstrzygnąć spór z ZUS człowiek musi iść do sądu. Emeryci aktywizują się, wymieniają informacjami, występują do RPO o interwencje. Ale w sądzie sytuacja się różnicuje – emeryci bardziej zamożni mogą składać kasacje, a ubożsi tej możliwości nie mają (trzeba uzbierać 10 tys. jako wartość przedmiotu zaskarżenia).

RPO: to jest sprawa do bardzo dokładnego zbadania.

Zatrudnianie osób z niepełnosprawnościami w instytucjach publicznych

Przepis wspierający zatrudnienie osób z niepełnosprawnościami (w instytucjach, które zatrudniają mniej niż 6 proc. osób z niepełnosprawnościami, pierwszeństwo zatrudnienia mają osoby z niepełnosprawnościami, które w wyniku konkursu znajdą się w pierwszej piątce) jest martwy. Konkursy, w których do pierwszej piątki wchodzą osoby z orzeczeniem niepełnosprawności, są odwoływane i nie ma jak upomnieć się o swoje prawa nie ryzykując poważnych kłopotów.

Poseł Piechota zauważył tu, że problem jest bardziej skomplikowany: z ustawy o służbie cywilnej skreślono w zeszłym roku przepisy o konkursach, a więc i preferencje dla osób z niepełnosprawnościami. Zatem zostaje już tylko nacisk społeczny.

Rzecznik Adam Bodnar zachęcał do egzekwowania praw (co niekoniecznie musi się wiązać z nagłaśnianiem sprawy za pośrednictwem mediów).

Sprawy dzieci z niepełnosprawnościami

Obecne zmiany w edukacji mogą wypchnąć dzieci z niepełnosprawnościami z powszechnego systemu edukacji. Bo reforma nie uwzględnia potrzeb indywidualnych, prawa do wyboru drogi i terapii, a w powstałym chaosie nikt nie będzie miał do tego głowy.

Dostęp do informacji publicznej

Składam wnioski do Sejmu z pytaniami, czy na sali kolumnowej 16 grudnia, kiedy marszałek zwołał tam posiedzenie Sejmu, było 460 krzeseł. Kancelaria Sejmu odpowiada, że nie jest w stanie tego ustalić. Czy jestem w stanie coś jeszcze zrobić? Odpowiedzieli mi przecież, czyli wykonali to, co prawo nakazuje,  ale co to jest za odpowiedź?

RPO: Nie warto odpuszczać. Obywatele mają prawo się pytać, pokazywać, co dla nich jest ważne. To w ten sposób dokumentujemy to, co w Polsce się dzieje. Nie przejmujmy się tym, że sprawą nie interesują się już dziennikarze, bo strażnicza funkcja mediów zanika. Ale obywatele mogą – i powinni -  korzystać ze swoich praw.

O państwie lepiej rozumiejącym ludzi - spotkanie regionalne RPO w Kłodzku

Data: 2017-03-28

Na spotkanie w Zespole Szkół Integracyjnych im. Jana Pawła II w Kłodzku przyszło ponad 20 osób.

Prawa cukrzyków

Po raz kolejny na Dolnym Śląsku pojawili się członkowie organizacji działających na rzecz chorych na cukrzycę.

- Skąd ten problem na Dolnym Śląsku – zapytał Adam Bodnar.

- Bo widziałam, jak ludzie nie radzą sobie z chorobą, nie kontrolują apetytu, a insuliny są jakie są… Musieliśmy coś zrobić. Robimy badania przesiewowe, radzimy, uczymy chorych, jak z chorobą żyć. Zorganizowaliśmy się.

- A jak może pomóc Rzecznik?

- Zaraz, pomyślę…. Na przykład igły do nakłuwania – powinny być refundowane. Ludzie nie mają na to pieniędzy.

RPO: Możemy przygotować wystąpienie. To od razu nie zmieni sytuacji, ale dostarczy argumentów prawnych organizacjom pacjenckim i w ten sposób razem możemy coś zmienić.

Dostęp do informacji publicznej

Jak to u Państwa działa? – pyta RPO przedstawiciela Sieci Obywatelskiej Watchdog. Na spotkaniach na Dolnym Śląsku nie było dotychczas przedstawicieli organizacji strażniczych.

- Akurat mamy duże doświadczenie. Zajmujemy się tym w mojej miejscowości od lat, nauczyliśmy się kierować sprawy do sądu, mamy za sobą potyczki w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, ale u nas urzędnicy już rozumieją, że to jest prawo obywatelskie. Na terenie naszej gminy, Stronia Śląskiego, nie ma kłopotu. To wymaga po prostu konsekwencji.

Rzecznik prosi więc przedstawiciela Strońskiej Sieci Obywatelskiej, by opowiedział zebranym o działaniach stowarzyszenia.

Młodym ludziom obecnym na spotkaniu RPO mówi przy okazji o działaniach Tymona Radzika, młodego człowieka, który zaangażował się w sprawę dostępu młodych do informacji publicznej, a przedstawicielkom organizacji kobiecych – o doświadczeniach Fundacji Rodzić po Ludzku z korzystania z prawa do informacji publicznej.

O języku urzędowym i urzędzie dla ludzi

Skoro mowa o informacji – to porozmawiajmy o języku urzędowym.

Obecni opowiadały o tym, jakim problemem są niezrozumiałe pisma urzędowe.

Rzecznik mówił o kampaniach wspierających urzędników w pisaniu „po ludzku” (były prowadzone w poprzedniej kadencji, obecnie o tym słychać niezbyt wiele). Przypominał też o narzędziach cyfrowych pozwalających ocenić jasność i zrozumiałość tekstu: to Jasnopis przygotowany na warszawskim Uniwersytecie SWPS (a także Logios stworzonym na Uniwersytecie Wrocławskim).

- Ale to nie tylko chodzi o język, panie rzeczniku. W urzędzie nic nie załatwi się w godzinach popołudniowych, trzeba brać urlop.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO: Ale nie w całej Polsce. W Krapkowicach, gdzie byliśmy przed miesiącem, urząd pracuje od 8 rano do 18 wieczorem. Spróbujcie Państwo wystąpić z petycją do Waszych władz.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Osoby z niepełnosprawnościami – mimo przeciwności losu – starają się uczyć się i pracować. Na drodze stają im przeszkody zupełnie niezrozumiałe – zniechęcanie do staży („przecież ma pani rentę”), uniemożliwianie studiowania („bo nie ma podjazdu”) itd.

RPO: - Wystarczy do nas wysłać maila. Rzecznik ma obowiązek się tym zająć. Tylko musimy o tym wiedzieć! Interwencyjne pisma RPO, albo nawet z prośbą o wyjaśnienia naprawdę są skuteczne. Rzecznik jest niezależny od innych władz, może przyłączać się do spraw sądowych, może krytykować rząd (na co członkowie administracji rządowej nie mogą sobie pozwolić).

Przemoc w rodzinie

Mamy sygnał, że osoba z problemem stosowania przemocy chce przejść terapię antyalkoholową, ale nie może jej dostać w ramach ubezpieczenia zdrowotnego – a prywatnie kosztuje to 1000 złotych. 

Prawa osób z niepełnosprawnością psychiczną i problemy organizacji pozarządowych

U nas nadal stosuje się  degradujące pojęcie „upośledzenia umysłowego”.  Czemu nie możemy mówić o syndromie trudności szkolnych? To nie jest „poprawność polityczna” ale takie nazywanie problemu, które umożliwia pokonywanie go.

Po drugie – czy organizacje pozarządowe wspierające rozwiązywanie tego problemu nie mogłyby być bardziej racjonalnie wspierane. Rozliczenia, ograniczenia sposobów wydawania pieniędzy, zniechęcają do działania.

RPO: Mówimy jednak o pieniądzach publicznych, które muszą być dzielone w sposób jasny i łatwy do oceny. Zwłaszcza, że – z jednej strony - środki publiczne łatwo marnotrawić, a z drugiej – nasze społeczeństwo cierpi na brak zaufania; ludzie są podejrzliwi, przypisują sobie złe intencje.

Prawa kobiet, wolność światopoglądowa

Niektórzy uczestnicy spotkania skarżą się na to, że katolicki światopogląd reguluje życie także osób niewierzących. Inni zwracają jednak uwagę, że w kraju, gdzie dominują katolicy, nie ma w tym nic dziwnego.

Rzecznik mówi, że sprawy te stara się rozkładać na elementy i rozwiązywać konkretne ludzkie problemy – bez generalizowania.  Wie dobrze, że zajmować się tu trzeba:

  • opieką okołoporodową
  • przemocą domową
  • prawami reprodukcyjnymi (dostępnością antykoncepcji, dostępnością in vitro i dostępnością legalnej  aborcji) – bo dziś respektowanie tych praw zależy od zamożności  obywateli i od tego, gdzie mieszkają (bo prawo jest różnie stosowane w różnych częściach Polski, bo samorządy różnie do tego podchodzą, bo mieszkańcy terenów przygranicznych mają łatwiejszy dostęp do terapii i zabiegów za granicą). 

- O konkretach łatwiej się rozmawia i wszystkim też łatwiej zrozumieć, na czym polegają prawa człowieka - podkreśla Adam Bodnar.

Prawa ludzi, prawa zwierząt

Tak naprawdę przydałby się Rzecznik Praw Zwierząt. A na poważnie – jak mamy w wpływać na proces legislacyjny? Bo często jest tak, że intencje były słuszne a realizacja prawa – jest straszna. Prawo pozwala na usypianie ślepych miotów. Chodziło o to, by zapobiec barbarzyńskiemu zabijaniu zwierzaków. Jednak gminy odczytały ten przepis jako obowiązek i zwierzęta są masowo mordowane…

- Rzecznik Praw Obywatelskich nie zajmuje się zwierzętami, choć ma wiele spraw, w których prawa ludzi związane są z prawami zwierząt. Zajmujemy się prawami organizacji i osób zajmujących się prawami zwierząt.

A w sprawie pomysłu Rzecznika Praw Zwierząt – to po prostu musicie Państwo zacząć zbierać podpisy pod projektem ustawy. Chętni do jego napisania na pewno się znajdą.

Pomoc dzieciakom z kłopotami

Na koniec rozmawiamy o wspieraniu i socjoterapii w kłodzkim ośrodku socjoterapii. O tym, jak wygląda praca z dużą grupą młodzieży, o permanentnym braku pieniędzy na programy edukacyjne.

Tu rzecznik może powiedzieć jedno: wczoraj byliśmy w Zgorzelcu. Tam pieniądze znaleźli. To dobry wzór do naśladowania.

Mówi Dębno. Spotkanie z mieszkańcami Dębna koło Kostrzyna, którzy zaproponowali Adamowi Bodnarowi rozmowę przez Skype’a

Data: 2017-03-16

To Państwo jesteście właścicielami Konstytucji i to w Waszym imieniu Rzecznik Praw Obywatelskich ma się upominać o przestrzeganie praw człowieka - mówił Adam Bodnar na spotkaniu z mieszkańcami Dębna w województwie zachodniopomorskim.

Skoro rzecznik praw obywatelskich jeździ po Polsce w cyklu spotkań regionalnych z działaczami organizacji pozarządowych, to czy może przyjechać do Dębna? Ponieważ rzecznik nieprędko wróci do zachodniopomorskiego w ciągu najbliższych miesięcy (był tam w listopadzie 2015 r.), mieszkańcy Dębna zaprosili Adama Bodnara na spotkanie regionalne przez Skype’a. Rzecznik siedział przed ekranem w swoim biurze, a Dębnianie – w swojej bibliotece publicznej, dzięki uprzejmości kierowniczki biblioteki Moniki Piotrowskiej.

To pierwsza taka wideokonferencja w programie spotkań regionalnych. Na spotkanie przyszło kilkanaście osób, czyli niewiele mniej niż na tradycyjne spotkanie. Żeby było tak, jak na prawdziwym spotkaniu regionalnym, do Dębna przyjechał z Warszawy prawnik z Biura RPO, by na miejscu przyjmować  indywidualne wnioski i problemy – to mec. Zbigniew Śpiewak, który, jak podkreślił Adam Bodnar – jest też z ramienia RPO członkiem Zespołu Analiz Systemowych przy Kancelarii Prezydenta RP, więc zajmuje się tam sprawami trudnymi, skomplikowanymi, a uprzykrzającymi życie ludziom.

Jak "prawdziwe spotkanie regionalne", to w Dębnie trwało dwie godziny.

- Dziękuję za tę formę komunikacji. Dzieli nas 500 km, a możemy porozmawiać o konkretnych problemach mieszkańców Dębna, by RPO mógł się nimi zająć, pochodzić za tym, powysyłać pisma do różnych instytucji – zaczął Adam Bodnar.

- Ale jednak wolałabym zobaczyć Pana osobiście – powiedziała jednak z uczestniczek.

- Ok, latem będę na Przystanku Woodstock, mogę do Państwa wpaść, dobrze?

- A jest Pan pewien, że Przystanek się odbędzie?

- Jestem dobrej myśli. Jak zwykle szykujemy namiot z informacjami o pracy RPO.

Warsztaty terapii zajęciowej dla osób z niepełnosprawnością

  • Jest nas w Dębnie 30-cioro. Mamy dobre relacje z władzami samorządowymi u siebie, ale mamy kłopoty, kiedy wyjeżdżamy z Dębna – na wycieczki, do teatru itd.  Musimy np. wnosić wózki, nie ma specjalistycznych sanitariatów…  Samo wysiadanie i wsiadanie do autobusu to problem. Drzwi wejściowe do obiektów są za wąskie dla osób na wózkach.  To praktycznie nie pozwala wspólnie wyjeżdżać. Na pewno to nie tylko nasz problem, dlatego warto się tym zająć w interesie osób z niepełnosprawnościami w całym kraju.

- To prawda, że mamy problem z projektowaniem przestrzeni publicznej w taki sposób, by uwzględniać potrzeby ludzi w różnej sytuacji (nie tylko osób z niepełnosprawnościami, ale też np. osób starszych). Polska ratyfikowała Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, a to oznacza, że państwo zobowiązała się do tego, by dostosowywać się do potrzeb osób z niepełnosprawnościami (a nie odwrotnie) – mówił Adam Bodnar. – To bardzo ważne, by konkretne przypadki niedostosowania budynku czy chodnika do potrzeb osób z niepełnosprawnościami zgłaszać. Wtedy RPO może reagować.

  • Jako uczestnik Warsztatu Terapii Zajęciowej dostaję „kieszonkowe”, a to mi się wlicza do dochodu i nie dostaję wsparcia z pomocy społecznej. Podobno przepis ten miał być zmieniony?

- Sprawdzimy i damy Panu znać – mówi Adam Bodnar.

Służba zdrowia

- NFZ ułatwił sobie życie naszym kosztem – teraz jadąc do Szczecina do kardiologa nie mogę od razu zrobić USG serca albo próby wysiłkowej. Muszę jechać drugi raz. Ale może to za drobna sprawa dla Rzecznika? – opowiada kolejny uczestnik spotkania.

- Owszem, to jest temat dla nas i musimy sprawdzić, dlaczego tak jest, jak Pan mówi.

Sprawa wyborów

  • Jeśli Pan pyta, Panie Rzeczniku,  o problemy, to na przykład boję się fałszowania wyborów.

- Tu są dwie kwestie – tłumaczy RPO. - Jeśli chodzi o rzetelność procesu wyborczego, to był on badany w Polsce dokładnie. Zrobiła to np. Fundacja Batorego – i wykazała, że w wyborach samorządowych w 2014 nie doszło do fałszerstwa, za to nieprzemyślana była karta wyborcza – najwyraźniej premiowała jedno z ugrupowań właśnie dlatego, że było ono na okładce złożonej w książeczkę karty.

Druga kwestia – to to, że politycy często używają określeń typu „fałszerstwo”, „gorszy sort” itd. – i ludzie mają kłopoty w dochodzeniu swoich praw, jeśli czują się  takimi  określeniami dotknięci. Człowiek musiałby najpierw dowieść, że miał prawo poczuć się zraniony takim czy innym sformułowaniem. Nie warto jednak odpuszczać – jest przecież w Sejmie Komisja Etyki Poselskiej, można do niej pisać. To nie jest trudne, a tak zgłoszone głosy obywateli trudno ignorować.

  • Dla nas bardzo ważne jest też, by w małych miejscowościach zachować jednomandatowe okręgi wyborcze.

- To akurat dla Rzecznika trudna sprawa, bo Konstytucja nie wypowiada się w tej sprawie. A dla RPO kluczowe jest odniesienie do Konstytucji i jej standardów. Nie może się za czymś wypowiadać tylko dlatego, że dane rozwiązanie wydaje mu się lepsze. Bo to jest zadanie dla polityka,  a rzecznik praw obywatelskich nie jest politykiem -  mówił Adam Bodnar.

Jak będzie wyglądała sytuacja organizacji pozarządowych po zmianie prawa?

Chodzi Państwu o pomysł stworzenia Narodowego Centrum Rozwoju Społeczenstwa Obywatelskiego? Na razie nie wiadomo, czy ta ustawa wejdzie w życie. Wiadomo, że Centrum nie będzie mogło dysponować Funduszami Norweskimi, nie wiadomo też, w jaki sposób poszczególne resorty zrezygnują z wspierania organizacji pozarządowych ze swoich dziedzin.

Zupełnie inną sprawa jest jednak to, że już teraz są orgaizacje, które straciły państwowe  wsparcie z powodu tego, czym się zajmują (np. przemocą domową).

Dostęp do informacji publicznej

U nas udało się uzyskać dostęp do rejestru umów. Czy RPO mógł wymóc, by stało się to standardem w całym kraju?  Co robić z powszechną – a błędną praktyką – by przyjmować wnioski o dostęp do informacji tylko na sformalizowanych formularzach?

- Dziś naprawdę wiele zależy od tego, czy dana instytucja rozumie, jak ważna jest przejrzystość. Jasne, że są też instytucje, które nie rozumieją tego. A to wynika z głęboko zakorzenionej kultury niejawności – widoczne są przede wszystkim na poziomie centralnym. Kto więc miałby przeprowadzić takie ustawowe rozwiązanie? – pytał Adam Bodnar. - Trzeba też pamiętać, że wymuszając rozwiązania ustawą można uzyskać efekt odwrotny: niechętne jawności instytucje nauczą się obchodzić prawo. Trzeba więc działać oddolnie, budując kulturę jawności: składać wnioski o dostęp do informacji, korzystać z dorobku organizacji pozarządowych specjalizujących się w dostępie do informacji. To jedno z większych wyzwań dla społeczeństwa obywatelskiego.

Prawo do zgromadzenia

- Trybunał Konstytucyjny uznał ustawę za zgodną z Konstytucją. Czy możemy coś zrobić? Czy RPO może coś jeszcze zrobić?

To bardzo szczególny dzień – mówił rzecznik praw obywatelskich. -  Bo po pierwsze Trybunał orzekał w pełnym składzie w sprawie ustawy uchwalonej przez obecny parlament (ale nie w „pełni” pełnym składzie – bo trzech sędziów zostało wyłączonych z powodu wniosku Ministra Sprawiedliwości) i to w sprawie wniosku Prezydenta.

Trybunał w tym składzie uznał ustawę za zgodną z Konstytucją (ale na 11 sędziów czterech złożyło zdanie odrębne). Rzecznik podtrzymuje swojej zastrzeżenia do ustawy i podkreśla, że dzieje się właśnie to, przed czym ostrzegał: Trybunał przestał być zaporą dla działań władzy. Nie jest od niej niezależny, a to znaczy, że straciliśmy ochronę naszych praw.

Co  nam zostaje? W sprawie zgromadzeń – odwoływanie się do sądów administracyjnych. To one zdecydują, czy wystarczy im ustawa, czy też trzeba popatrzeć na prawo obywateli w kontekście Konstytucji. Do takich postępowań RPO może się przyłączać.

Pozostaje nam jeszcze Europejski Trybunał Praw Człowieka, który może też – po dłuższym czasie – sprawę ocenić.

To wszystko pokazuje, jak ważny był Trybunał…

Strajk nauczycieli 31 marca

- Ludzie są zachęcani do udziału w strajku nauczycielskim, a przecież za to będzie potrącane wynagrodzenie, to człowiek będzie na tym stratny. Wielu się pyta, to jaki sens ma taki strajk?

- Nie wiem, jak jest organizowany ten strajk. Jeśli w trybie ustawy o rozwiązywaniu sporów zborowych, to nie tracicie Państwo płacy. Ale może być też akcją oddolną. Taka właśnie jest idea protestów obywatelskich – że upominając się o coś tracimy coś. To są sytuacje wyjątkowe i rzadkie, więc  każdy musi ocenić, czy godzi się ponieść jakąś stratę.

- Ja pracuję w gimnazjum i ono zostanie u nas wygaszone. Dostanę wypowiedzenie. Czy mogę więc wystąpić przeciw pani minister edukacji za to, że mówiła nieprawdę.

Adam Bodnar przyznał, że nie wierzy w zapewnienie, że nie będzie zwolnień. To wynika z rozmów z samorządowcami, którzy na tych nauczycieli nie mają pieniędzy. Zwróćmy uwagę, że tę reformę przeprowadza rząd, ale koszty i kłopoty spadają na samorządy

Wydaje się, że do rozważenia jest powództwo do sądu pracy.  Nie warto odpuszczać. Jeśli nie dostaniemy innej oferty pracy, mimo zapewnień politycznych, warto złożyć pozew. To nie kosztuje nic – poza czasem, ale jest sygnałem i ważnym świadectwem.

- Byłem u Państwa w Bibliotece, bardzo mi się tam podoba – powiedział na koniec spotkania Andrzej Stefański, główny koordynator projektów regionalnych Biura RPO, który współorganizował to spotkanie z ramienia BRPO. – Dębno jest wspaniałym, fajnym miastem, w którym jeszcze więcej możecie razem zrobić. Jeśli macie pomysły, idee, które potrzebują wsparcia w Warszawie, to zgłaszam się na ochotnika.

Adam Bodnar dziękował z kolei za spotkanie i za zgłoszone problemy – bo są one inspiracją dla pracy RPO. – To Państwo jesteście właścicielami Konstytucji i to w Waszym imieniu Rzecznik Praw Obywatelskich ma się upominać o przestrzeganie praw człowieka.

Czy każdy ma prawo przysłuchiwać się obradom Komisji Rewizyjnej Rady Miasta? Rzecznik czeka na wyjaśnienia

Data: 2017-02-20

Interesant zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem dotyczącym ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej, a konkretnie prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej.

Wskazał, że na posiedzeniu 12 kwietnia 2016 r. wyłączono jawność obrad Komisji Rewizyjnej Rady Miasta w M. Mężczyznę, jak i inne osoby nie będące członkami komisji, wyproszono z sali obrad. Obywatel skarży się na naruszenie art. 61 Konstytucji RP oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej.

W tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich oczekuje na stanowisko Przewodniczącego Rady Miejskiej w M. (BPK.6060.2.2016).

 

RPO pyta Prezesa Zarządu Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych o nieudostępnienie informacji publicznej

Data: 2017-01-31

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwrócili się ze skargą przedstawiciele Związku Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć oraz stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Wnioskodawcy żalili się, że Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych S.A. (dalej: KUKE) odmówiła Związkowi Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć udostępnienia: listy firm objętych w 2014 r. gwarantowanymi przez Skarb Państwa ubezpieczeniami eksportowymi oraz listy zawierającej wartość ubezpieczonych produktów bądź usług i informację na temat tego, co to były za produkty i usługi, ze względu na tajemnicę ubezpieczeniową, o której mowa w art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej. Jednocześnie Skarżący wnosili o przystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do postępowania przed NSA w sprawie odmowy udostępnienia żądanej informacji.

Rzecznik powziął wątpliwości co do możliwości odmawiania udostępnienia informacji publicznej przez KUKE na podstawie art. 5 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej w zw. z art. 19 ust. 1 ustawy o działalności ubezpieczeniowej, tj. ze względu na tajemnicę ubezpieczeniową. Podstawy działania KUKE określa ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych. Zgodnie z art. 5 ust. 4 ww. ustawy do umów zawieranych w zakresie uregulowanym tą ustawą nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej. Rzecznik przypomniał, że ustawa o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej jest nowym aktem prawnym, którego celem było wdrożenie do polskiego systemu prawnego dyrektywy 2009/138/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 25 listopada 2009 r. w sprawie podejmowania i prowadzenia działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej. Wraz z wejściem w życie tej ustawy, co nastąpiło 1 stycznia 2016, moc obowiązującą utraciła ustawa o działalności ubezpieczeniowej.

W związku z powyższym, w ocenie Rzecznika, aktualnie KUKE nie może stosować przepisów ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej dotyczących tajemnicy ubezpieczeniowej (np. art. 35 ustawy), odmawiając udostępnienia informacji publicznej na podstawie art. 5 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. W przedmiotowej sprawie spółka najwyraźniej nie uwzględniła zmiany stanu prawnego, która nastąpiła z dniem 1 stycznia 2016 r. Tym samym wydaje się, że KUKE nie mogła powołać się na nieobowiązujący w dniu wydania decyzji z dnia 21 stycznia 2016 r., art. 19 ustawy o działalności ubezpieczeniowej, odmawiając udostępnienia informacji publicznej ze względu na tajemnicę ubezpieczeniową.

Rzecznik zwrócił się do Prezesa z prośbą o ustosunkowanie się do powyższych przepisów, w szczególności wskazanie: jaka jest obecnie praktyka stosowania przez KUKE art. 5 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jednocześnie Rzecznik prosił o przedstawienie stanowiska w odniesieniu do decyzji wydanych przez KUKE dotyczących odmowy udostępnienia informacji publicznej Związkowi Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć.

 

 

Czy każdy może uczestniczyć w posiedzeniu Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej, nawet jeśli jest na niej rozpoznawana skarga osoby prywatnej? Rzecznika bada sprawę.

Data: 2017-01-27

Interesant napisał do Rzecznika, że nie został wpuszczony na posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej. Skarga na posiedzeniu tej Komisji dotyczy osoby prywatnej, która nie wyraziła zgody na rozpatrywanie skargi w obecności osób niebędących członkami Komisji Rewizyjnej. Dlatego jej przewodniczący wyłączył jawność części obrad Komisji (art. 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej).

Zdaniem interesanta ograniczenie dostępu do posiedzenia Komisji było zbyt daleką ingerencją w prawo dostępu do posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej. Jego zdaniem wystarczająca mogła być animizacja danych osoby wnoszącej skargę. Powołał się on na wyrok NSA z dnia 14 marca 2014 r., sygn. akt I OSK 620/12.

Rzecznik analizuje sprawę (BPK.6060.2.2016).