Zawartość
Liczba całkowita wyników: 59

Mniejszości narodowe

Problemy mniejszości narodowych i etnicznych.

Rzeczpospolita Polska zapewnia obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych i etnicznych wolność zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury.

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Spis powszechny – problemy osób z niepełnosprawnościami i członków grup mniejszościowych. Pismo Rzecznika do GUS

Data: 2021-04-19
  • Ankieta spisu w internecie jest niedostępna dla osób niewidomych i słabowidzących; program czytający nie może odczytać części pytań formularza
  • Osoba transpłciowa, która nie przeszła jeszcze procesu uzgodnienia płci prawnej, jest zaś zmuszona wpisać płeć metrykalną, niezgodną z rzeczywistą
  • A wątpliwości co do wyboru opcji „żonaty/zamężna” dotyczą osób ze związków jednopłciowych zalegalizowanych za granicą
  • Z kolei przedstawicielom mniejszości narodowych i etnicznych system uniemożliwia używanie innych znaków niż przyjęte w polskim alfabecie

Wszystko to utrudnia korzystanie samospisującym się w internecie z ich praw, a ponadto uniemożliwia udzielanie dokładnych, wyczerpujących i zgodnych z prawdą odpowiedzi. A za podanie nieprawdy w spisie grozi kara.

RPO Adam Bodnar, który obserwuje przeprowadzanie Narodowego Spisu Powszechnego Mieszkań i Ludności w 2021 r., pisze o takich problemach do Dominika Rozkruta, prezesa Głównego Urzędu Statystycznego.

Dostępność formularza dla osób niewidomych i słabowidzących

Rzecznik zwracał już uwagę Dyrektora Centralnego Biura Spisowego na potrzebę zapewnienia dostępności formularza ankiety NSP2021. Odpowiedział, że przygotowana interaktywna aplikacja formularzowa jest zgodna z ustawą o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych i jest dostosowana do standardu WCAG 2.1., by mogły z niej skorzystać osoby z niepełnosprawnościami.

Mimo tych zapewnień ankieta spisu pozostaje niedostępna dla osób niewidomych i słabowidzących. Program czytający nie może odczytać części pytań formularza. Nadal nie jest też możliwe obsłużenie formularza przy użyciu samej klawiatury. Uzupełnienie dalszej części ankiety jest możliwe dopiero do wypełnieniu pola „imię”, co utrudnia obsługę formularza.

Przy konstruowaniu ankiety niezbędne jest uwzględnienie potrzeb wszystkich ankietowanych, także osób z różnymi niepełnosprawnościami. Obowiązkiem Prezesa GUS  jest zapewnienie takich warunków oraz metod spisu, aby każdy mógł w nim uczestniczyć, niezależnie od stanu zdrowia, wieku czy zakresu pomocy.

Dostosowanie pytań i odpowiedzi do sytuacji osób niebinarnych, transpłciowych i par jednopłciowych w związkach małżeńskich z zagranicy

Tożsamość płciowa jest integralną częścią godności i człowieczeństwa każdej istoty ludzkiej i nie może być przyczyną dyskryminacji. Podlega ona ochronie prawnej, a obowiązkiem władz publicznych jest uszanować ją i powstrzymać się od jakiejkolwiek dyskryminacji na jej tle (art. 32 ust. 2 Konstytucji) i zapewnić efektywną ochronę przed nią.

Jedną z postaci tożsamości płciowej jest tożsamość transpłciowa. Zgodnie z klasyfikacją medyczną Światowej Organizacji Zdrowia ICD-11, „niezgodność płciowa” jest to trwała niezgodność pomiędzy płcią faktycznie odczuwaną a płcią przypisaną przy urodzeniu. Zjawisko transpłciowości obejmuje też tzw. osoby niebinarne, których tożsamość nie zakłada identyfikacji z konkretną płcią.

Sądowe uzgodnienie płci następuje na mocy orzeczenia sądu w trybie art. 189 Kodeksu postepowania cywilnego. Potwierdza ono jedynie  fakt przynależności danej osoby do określonej płci. Dlatego w przypadku osób z potwierdzoną tożsamością transpłciową ważne jest, aby organy państwa w jak największym zakresie umożliwiały osobom transpłciowym życie w zgodzie ze swą płcią – także przed sądowym ustaleniem płci.

Problem niedostosowania formularza spisowego ujawnia się już przy pytaniu  o numer PESEL oraz płeć. Jeśli osoba transpłciowa nie przeszła jeszcze przez proces uzgodnienia płci prawnej, gdy wybiera ona w formularzu swą płeć rzeczywistą – faktycznie i trwale odczuwaną – to, jeśli jest ona niezgodna z płcią zakodowaną w nr PESEL, system informuje o błędzie. Osoba transpłciowa – nawet, jeśli dysponuje diagnozą lekarską o zaistnieniu transpłciowości, co jest podstawą do wydania orzeczenia o ustaleniu płci – jest więc zmuszona do wskazania swojej płci metrykalnej, niezgodnej z rzeczywistą. Taki stan rzeczy nie tylko narusza godność i prawo do prywatności osób transpłciowych, ale powoduje podanie nieprawdziwych danych. 

Podobny problem dotyczy odpowiedzi dostępnych w formularzu w zakresie płci osób niebinarnych. W formularzu możliwy jest wyłącznie wybór między płcią męską i żeńską. Uniemożliwia to osobom niebinarnym prawidłowe oznaczenie swej tożsamości płciowej.

Ponadto wątpliwości dotyczą danych osób żyjących w związkach jednopłciowych, które zawarły związek małżeński według prawa innego państwa. W zakresie wyboru opcji „żonaty/zamężna” powstaje pytanie, jak traktowane są osoby pozostające w takich związkach, i jakie dane powinny przyjąć przy wypełnianiu formularza.

A za wskazanie nieprawdziwych danych grozi odpowiedzialność karna. W przypadku osób transpłciowych, niebinarnych i które zawarły jednopłciowy związek małżeński za granicą powstaje poważna wątpliwość, czy mają one w ogóle możliwość sprostania temu obowiązkowi.

Dlatego RPO rekomenduje taką modyfikację algorytmu formularza, aby podczas jego wypełniania możliwe było wskazanie innej płci niż ta zakodowana w nr PESEL, a także wskazanie innej płci niż “kobieta” lub “mężczyzna”. Co do osób, które zawarły jednopłciowy związek małżeński za granicą, rekomenduje zaś zapewnienie odpowiedniej informacji o tym, jak powinien zostać wypełniony formularz spisowy.

Mniejszości narodowe i etniczne

Dla mniejszości etnicznych i narodowych spis to fundamentalne narzędzie pozwalające na oszacowanie ich liczebności. Od tego zależy w dużym stopniu rozdział środków z budżetu państwa oraz dotacji europejskich służących podtrzymaniu ich tożsamości.

Zgodnie z art. 7 ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym jednym z podstawowych praw mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce jest prawo do używania pisowni swoich imion i nazwisk zgodnie z zasadami pisowni języka mniejszości, w szczególności do rejestracji w aktach stanu cywilnego i dokumentach tożsamości. Tymczasem są osoby, które wskazują na brak możliwości wpisywania w formularzu spisu danych osobowych zgodnych z zapisanymi w dokumentach tożsamości. Może bo być  sprzeczne z art. 35 ust. 1 Konstytucji,  że Polska zapewnia obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych i etnicznych wolność zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury.

Jak podnoszą członkowie mniejszości, po wpisaniu innego symbolu niż znaki przyjęte w polskim alfabecie formularz informuje, że dane pole zawiera „niedozwolone znaki”. Może to mieć znamiona dyskryminacji ze względu na narodowość lub pochodzenie etniczne i skutecznie zniechęcać członków mniejszości do spisu.

Blokując niepolskie znaki diakrytyczne, obecny formularz nie tylko utrudnia członkom mniejszości korzystanie z praw. Uniemożliwia też udzielanie dokładnych, wyczerpujących i zgodnych z prawdą odpowiedzi. Tym samym staje w sprzeczności ustawą  o Narodowym Spisie Powszechnym ludności i mieszkań w 2021 r.

Kolejnym problemem jest niekompletny katalog materiałów promocyjnych skierowanych do mniejszości narodowych i etnicznych zamieszczony na stronie internetowej spisu. Materiały są dostępne w wersjach: czeskiej, kaszubskiej, rosyjskiej, słowackiej, ukraińskiej i białoruskiej. Nie ma zaś materiałów w języku najliczniejszej mniejszości – niemieckiej.

Takie zawężanie katalogu materiałów promocyjnych tylko do kilku mniejszości budzi obawy RPO. Może bowiem wpłynąć na zaniżenie deklarowanej liczby członków mniejszości.

Adam Bodnar pyta zatem prezesa GUS:

  • jakie działania zostały podjęte w celu umożliwienia obsługi ankiety przy pomocy samej klawiatury oraz możliwości odczytania pytań zawartych w formularzu przez program czytający?
  • w jaki sposób powinny wypełnić formularz NSP2021 w zakresie kryterium płci osoby transpłciowe przed formalnym uzgodnieniem płci oraz osoby niebinarne?
  • w jaki sposób powinny wypełnić formularz NSP w zakresie kryterium stanu cywilnego osoby pozostające w jednopłciowych związkach małżeńskich zawartych zagranicą?
  • czy problem wynikający z braku możliwości wpisywania w formularzu spisowym innych niż istniejące w języku polskim znaków diakrytycznych został skutecznie rozwiązany?
  • jakie działania zostały podjęte, by zapewnić dostępność materiałów promocyjnych spisu powszechnego we wszystkich językach, którymi posługują się na co dzień przedstawiciele mniejszości narodowych i etnicznych?

XI.501.4.2021

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Romów

Data: 2021-04-08

8 kwietnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Romów. Romowie mieszkają w Polsce, są polskimi obywatelami, ewentualnie obywatelami innych krajów Unii Europejskiej. Wielu z nich żyje jednak w warunkach trudniejszych niż pozostali obywatele.

Przez dekady państwo nie zauważało Romów, bo łatwiej było ich nie widzieć, przymykać oko na wykluczenie, jakiego doświadczali, niż rozwiązywać problemy, wspierać w normalnym życiu i jednocześnie tworzyć szansę na utrzymanie i rozwój unikatowej romskiej kultury. A taka droga zawsze więcej kosztuje. Dopiero lata 90. to początek myślenia o prawie Romów do edukacji. Wraz z XXI wiekiem zaczęto zaś projekt integracji i wyrównywania szans.

Sytuacja mniejszości romskiej w Polsce zaczęła się stopniowo poprawiać dzięki aktywności licznych organizacji romskich, ale i funkcjonowaniem kolejnych edycji rządowego Programu integracji społeczności romskiej w Polsce. Jego celem jest lepsza integracja społeczna Romów nie poprzez doraźną pomoc, lecz wypracowanie mechanizmów, które trwale poprawią sytuację społeczno-ekonomiczną tej społeczności – przez wsparcie edukacji, rozwoju romskiej kultury i języka romani, aktywizację zawodową, ochronę zdrowia i dobrą sytuację mieszkaniową.

Nic o nas, bez nas - RPO w dyskusji "Formy zamieszkiwania. Własnym głosem o sobie"

RPO Adam Bodnar wziął udział w webinarium "Formy zamieszkania. Własnym głosem o sobie". 

Debata była tłumaczona na polski język migowy oraz język rumuński. Można było oglądać ją na Facebooku on line 8 kwietnia 2021 o godz. 18.00.

Celem spotkania była dyskusja na temat tymczasowych form zamieszkiwania z perspektywy doświadczenia przymusowego przemieszczania się Romów oraz konieczności dostosowywania się do nowych warunków życia. Omówiony został temat samowolnego osadnictwa i nomadyzmu. Debata odbyła się w ramach cyklu pt. Sąsiedztwo nie/widzialne, którego celem jest budowanie platformy do współpracy i rozmowy na tematy związane z sąsiedztwem, rasizmem, edukacją i różnymi formami wykluczenia. Udział wzięli Adam Bodnar oraz Veda Popovici, a spotkanie prowadziła socjolożka Katarzyna Czarnota.

Veda Popovici – mieszkająca w Bukareszcie aktywistka polityczna. Poza działalnością oganizatorską działa poprzez sztukę, teorię i nauczanie, ze szczególnym naciskiem na myśl dekolonialną, feminizm intersekcjonalny, antyfaszyzm i materialne możliwości tworzenia wspólnego dobra. Jej działalność polityczna rozwijała się w ramach różnych antyautorytarnych, anarchistycznych i feministycznych kolektywów, takich jak Macaz, the Alternative Library, Dysnomia i Gazette of Political Art. Poświęcając się radykalnym działaniom na rzecz mieszkalnictwa, współzałożyła Wspólny Front na rzecz Praw Mieszkaniowych (Common Front for Housing Rights) w Bukareszcie. Od 2019 roku jest moderatorką Europejskiej Koalicji na Rzecz Prawa do Mieszkania i Miasta (European Action Coalition for the Right to Housing and the City), a w 2020 roku prowadziła kampanię dla krajowej federacji na rzecz radykalnej sprawiedliwości mieszkaniowej Block for Housing.

Katarzyna Czarnota – doktorantka na Wydziale Socjologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W swojej pracy badawczej wykorzystuje metodologię critical action-research, koncentrując się na ukazaniu sposobów łączenia teorii z praktyką badawczą i działaniem o charakterze społecznym. Współpracowała m.in. z Pracownią Pytań Granicznych, Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu, Centrum Badań Migracyjnych przy UAM, polską edycją Le Monde diplomatique. Współzałożycielka Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Wydarzenie zorganizowała poznańska Galeria Miejska Arsenał, wpisuje się ono w cykl spotkań pt. Sąsiedztwo nie/widzialne.

Rzecznik opowiadał o problemach Romów w Maszkowicach – sprawą tą zajmowali się już RPO Irena Lipowicz i RPO Janusz Kochanowski, przełom nastąpił dopiero niedawno, po zdecydowanej interwencji u Jarosława Kaczyńskiego. Rzecznik tłumaczył, że sprawa ta budziła silne poczucie frustracji w Biurze, bo pomimo licznych starań sytuacja się nie poprawiała, mieszkańcy osiedla żyli w ubóstwie i fatalnych warunkach mieszkaniowych. Tymczasem Romowie są obywatelami UE i mają prawo korzystać z wszystkich praw i wolności przysługujących zgodnie z prawem unijnym. Niestety w wielu sytuacjach nie działa to w ten sposób, natomiast Romowie muszą mierzyć się z powszechnymi wyzwaniami obywateli Polski, czyli trudnym dostępem do mieszkalnictwa socjalnego oraz brakiem zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych – tłumaczył RPO.

Rada gminy może określać kryteria osób, którym przysługuje pierwszeństwo przyznania lokali socjalnych. Z praktyki Biura wynika, że zazwyczaj są to np. osoby zamieszkujące lokale do rozbiórki, osoby doświadczające przemocy domowej, osoby zamieszkujące ośrodki interwencji kryzysowej, osoby zagrożone bezdomnością, osoby z niepełnosprawnością, rodziny wielodzietne. RPO powiedział, że nie słyszał o programach kierowanych w szczególności do Romów, natomiast mogą oni również korzystać z tych innych przesłanek. Czasami pojawia się jednak bariera administracyjna, przydałoby się wsparcie dla społeczności romskich w przechodzeniu tych procedur.

Rzecznik wspominał o lokalnych programach, które miały zaadresować problemy mieszkaniowe Romów. Odniósł się także do działań organizacji pozarządowych, tłumacząc, że dopóki system centralny i samorządowy mieszkalnictwa jest niewydolny, to działania NGOs są pracą doraźną, która nie jest niestety w stanie trwale rozwiązać problemów braku bezpiecznego dachu nad głową. Priorytetem państwa powinno być budowane mieszkań socjalnych lub w cenach dostępnych dla osób w potrzebie mieszkaniowej, a niestety dalej mamy do czynienia z sytuacją „za krótkiej kołdry”, podejmowane działania są zdecydowanie niewystarczające – tłumaczył Rzecznik.

RPO przypomina premierowi o problemach Ślązaków i Wilamowian

Data: 2021-01-29
  • Konstytucja zapewnia w art. 35, że obywatele polscy należący do mniejszości narodowych i etnicznych mają prawo do zachowania i rozwoju własnego języka, zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury.
  • Respektowaniu praw Ślązaków i Wilamowian przeszkadza jednak konstrukcja samej ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Wymienia ona, jakie cechy spełnić musi społeczność mniejszościowa, ale też wylicza te mniejszości. Ślązacy i Wilamowianie spełniają cechy z ustawy, ale nie ma ich w wyliczeniu.
  • W efekcie państwo nie uznaje tych wspólnot za mniejszości i nie wywiązuje się wobec nich z obowiązku finansowego i instytucjonalnego wsparcia. Nie daje im możliwości uczestniczenia w rozstrzyganiu wszelkich spraw dotyczących tej tożsamości.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca premierowi Mateuszowi Morawieckiemu uwagę na ten problem, podsumowując swoją kadencję i problemy, które pozostały niezałatwione – stanie przed nimi następca lub następczyni Adama Bodnara.

Ślązacy i Wilamowianie to społeczności, które posługują się własnym językiem. Ich przodkowie od pokoleń zamieszkiwali obecne terytorium RP. Mają poczucie odrębnej tożsamości kulturowej i wyrażają wolę jej zachowania, a mimo to nie korzystają z gwarancji prawnych przewidzianych dla mniejszości narodowych i etnicznych, czy społeczności posługującej się językiem regionalnym.

Śląską identyfikację narodowo-etniczną wskazało podczas Narodowego Spisu Powszechnego w 2011 r. 840 tysięcy osób, w tym 370 tysięcy jako jedyną, a pozostali jako współistniejącą z innymi identyfikacjami (w tym z polską). Państwo polskie zignorowało ten fakt, choć od spisu minęło 10 lat a jego wyniki zostały opublikowane pięć lat temu.

Wilamowianie mieszkają na swojej ziemi od XIII wieku. Są potomkami osadników niemieckich sprowadzonych po najeździe tatarskim. Stworzyli absolutnie unikalny język. Jeszcze niedawno posługiwało się nim tylko niewiele starszych osób, ale dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności język wilamowski został uratowany.

Tożsamość wilamowska również wymaga ochrony, a może ją utrzymać wyłącznie w ramach gwarancji ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym z 2005 r. Stanowi ona, że o byciu mniejszością nie decyduje tylko samoidentyfikacja kulturowa tej grupy, ale jej ustalone niejako odgórnie cechy obiektywne. Ustawa wylicza je, a następnie stwierdza, jakie grupy mniejszościowe spełniają te kryteria.

Status mniejszości narodowych mają więc w Polsce: Litwini, Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Niemcy, Żydzi, Czesi, Ormianie i Słowacy. A status mniejszości etnicznych (czyli społeczności, które nie utożsamiające się z narodem zorganizowanym we własnym państwie) – Tatarzy, Romowie, Karaimi i Łemkowie. Język Kaszubów korzysta ze statusu języka regionalnego.

Na tej liście nie ma Ślązaków i Wilamowianom, więc aby mogli skorzystać z praw, jakie Konstytucja przyznaje w art. 35, należałoby zmienić ustawę. W ciągu piętnastu lat jej obowiązywania pod obrady parlamentu trafiło kilka poselskich lub obywatelskich projektów nowelizacji, ale prace nad nimi kończyły się niepowodzeniem.

Działo się tak, mimo że społeczność śląska ma cechy przypisane w ustawie mniejszościom etnicznym w art. 2 ust. 3 ustawy: w sposób istotny Ślązacy różnią się od pozostałych obywateli Rzeczypospolitej  językiem, kulturą i tradycją. Dążą do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji, mają świadomość własnej historycznej wspólnoty, a ich przodkowie mieszkali na obecnym terytorium Rzeczypospolitej co najmniej 100 lat.

Brak woli politycznej uznania Ślązaków za mniejszość etniczną przełożył się też na kwestię nadania językowi śląskiemu statusu języka regionalnego. I jest tak, mimo że język śląski spełnia ustawowe kryteria języka regionalnego: jest tradycyjnie używany przez obywateli stanowiących grupę liczebnie mniejszą od reszty ludności, różni się od oficjalnego języka i nie jest jego dialektem ani językiem migrantów.

Język śląski, podobnie jak wilamowski, coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej, w kulturze i nauce – jednym z niezliczonych dowodów może być konferencja naukowa i panel młodych aktywistów, które odbyły się Biurze RPO 29 listopada 2019 r., jako wstęp do pierwszej edycji festiwalu filmowego poświęconego rdzennym kulturom i językom „Własnymi Słowami”, i które w znacznej części prowadzone były właśnie w języku śląskim i wilamowskim.

RPO w piśmie do premiera dodaje, że opisany problem został już zauważony przez Komitet Doradczy Rady Europy ds. Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych w IV Opinii w sprawie Polski z 6 listopada 2019 r. (ACFC/OP/IV(2019)003). Komitet odnotował rozczarowanie faktem, że mimo rosnącej popularności etnolektu śląskiego i postępów w jego ujednoliceniu, a także mimo podejmowanych prób nowelizacji ustawy o mniejszościach, nie osiągnięto ani uznania Ślązaków za mniejszość etniczną, ani etnolektu śląskiego za język regionalny. Podobne wnioski, jak zauważył Komitet, dotyczyły też języka wilamowskiego.

XI.816.20.2020

Publikacja w 15-lecie uchwalenia ustawy o mniejszościach narodowych

Data: 2020-12-29

Zachęcamy do zapoznania się z wydaną przez Instytut Kaszubski książką pt. "Tożsamość-kultura-równość", która ukazała się w związku z 15-leciem ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym.

Zawiera ona refleksje osób reprezentujących różne środowiska: mniejszościowe, eksperckie i akademickie, parlamentarne i administrację rządową. Znajduje się w niej także dokumentacja obrazująca pracę Komisji Wspólnej Rządu oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

Jest tam m.in. tekst rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara oraz Marcina Sośniaka, wicedyrektora zespołu ds. równego traktowania Biura RPO.

Książka jest w wolnym dostępie. Poniżej załączamy link do strony, z której można ją pobrać.

RPO do Rady Etyki Mediów o stygmatyzowaniu Romów w mediach

Data: 2020-11-13
  • Stowarzyszenia Romów w Polsce poskarżyło się Rzecznikowi na praktykę niektórych mediów, które podają narodowość sprawców przestępstw i wykroczeń, o ile są one pochodzenia romskiego.
  • RPO zwraca uwagę przewodniczącemu Rady Etyki Mediów, że podawanie tego typu informacji przy opisie zdarzeń, których okoliczności nie mają żadnego związku z narodowością czy pochodzeniem etnicznym uczestników, przyczynia się wyłącznie do stygmatyzacji członków społeczności mniejszościowych.
  • Utrwala niekorzystny wizerunek mniejszości, jaki i tak funkcjonuje już w świadomości społecznej. Taki wizerunek natomiast bardzo często tkwi u podłoża obserwowanych wśród części społeczeństwa polskiego postaw ksenofobicznych, przejawów nietolerancji, a w skrajnych przypadkach aktów fizycznej agresji motywowanych nienawiścią.

Rzecznik Praw Obywatelskich pełni  również funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania, dlatego od lat podejmuje interwencje w sprawach wszelkich przejawów dyskryminacji ze względu na pochodzenie etniczne i narodowe wobec członków grup mniejszościowych.

Szczególną uwagę zwraca na przykłady stygmatyzacji osób pochodzenia romskiego w debacie publicznej. Jest to szczególny rodzaj dyskryminacji, polegający na powielaniu, często nawet nieuświadomionym, negatywnych stereotypów na temat Romów, które utwierdzają błędne i krzywdzące przekonanie, że społeczność romska, jako taka, jest nośnikiem pewnych negatywnych cech.

RPO z niepokojem przyjął zatem skargę Stowarzyszenia Romów w Polsce, że niektóre media podają informacji o narodowości sprawców czynów zabronionych lub osób podejrzanych o popełnienie takich czynów, gdy osoby te były pochodzenia romskiego. Stowarzyszenie Romów w Polsce podaje przykład artykułu „W centrum handlowym King Cross Romowie pobili mężczyznę, który zwrócił im uwagę, że nie noszą maseczek?”. Kilkakrotnie razy padają stwierdzenia sugerujące romskie pochodzenie domniemanych sprawców, przy czym informacja ta nie ma żadnego związku z okolicznościami zdarzenia. Informacje o incydencie w taki sam sposób powtórzyło za portalem www.poznan.naszemiasto.pl kilkanaście mediów o zasięgu lokalnym i ogólnopolskim.

RPO zwracał Radzie Etyki Mediów uwagę na problem już w 2012 r. W odpowiedzi na to wystąpienie Rada podzieliła zaniepokojenie publikacjami wskazującymi Romów jako sprawców przestępstw lub wykroczeń oraz podkreśliła, że zamieszczanie tego typu informacji łamie zasady etycznego dziennikarstwa. Wydaje się, że jednoznaczne stanowisko Rady przynosiło wymierny skutek – jak wynika z prowadzonych w Biurze RPO obserwacji, liczba publikacji zawierających krytykowane przez Rzecznika informacje spadła, przynajmniej w wiodących mediach i portalach informacyjnych. Niestety, na co wskazuje skarga Stowarzyszenia Romów w Polsce, praktyka ta nie została całkowicie wyeliminowana.

Oświadczenie REM z 20 listopada (aktualizacja z 2 grudnda)

Określanie narodowości lub pochodzenia etnicznego sprawców czynów przestępczych powiela negatywne stereotypy, utwierdza błędne i krzywdzące przekonanie, że obywatele polscy o innym pochodzeniu etnicznym, albo zamieszkali w Polsce obcokrajowcy, są zbiorowo nośnikami negatywnych cech. Zdaniem Rady Etyki Mediów informowanie w mediach o narodowości lub pochodzeniu etnicznym sprawców przestępstw i czynów zabronionych, gdy okoliczności opisywanych zdarzeń nie mają nic wspólnego z narodowością lub pochodzeniem uczestniczących w nich osób, przyczynia się do ich dyskryminacji i utrwala niekorzystny wizerunek tych mniejszości, funkcjonujący w świadomości społecznej. Wizerunek ten stanowi często podłoże postaw ksenofobicznych, przejawów nietolerancji, a w skrajnych przypadkach aktów fizycznej agresji motywowanych nienawiścią

(całość oświadczenia w załączniku poniżej). 

XI.816.16.2020

Adam Bodnar pisze do prezydenta RP ws. ochrony upamiętnień ukraińskich w Polsce

Data: 2020-11-06
  • RPO zwraca uwagę prezydenta RP na problem świadomej i celowej dewastacji ukraińskich miejsc pamięci w Polsce
  • Adam Bodnar z zadowoleniem przyjął deklarację prezydentów Polski i Ukrainy o potrzebie uczczenia ofiar konfliktów i represji XX wieku oraz zadośćuczynienia ich pamięci w duchu poszanowania prawdy historycznej
  • Równie istotne jest potępienie przez prezydentów aktów wandalizmu, często motywowanych nienawiścią, dokonywanych wobec pomników kultury i miejsc pamięci mniejszości
  • Ograniczenie zainteresowania państwa wyłącznie do upamiętnień postawionych „legalnie” sprawia, że ochrona prawa mniejszości do pamięci o ofiarach nie będzie skuteczna

W piśmie do prezydenta Andrzeja Dudy Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że od lat z niepokojem wsłuchuje się w głosy przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w Polsce dotyczące poszanowania prawa tej mniejszości do upamiętniania ważnych dla niej postaci i wydarzeń historycznych, zwłaszcza tragicznych epizodów wspólnej, ale i trudnej historii polsko-ukraińskiej.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom mniejszości, w Biurze RPO stworzono przestrzeń do rzetelnej dyskusji nad historią Polski. Chodzi o to, aby pamięć historyczna mniejszości - często różniąca się od dominującej w debacie publicznej i jednoznacznie polocentrycznej narracji - znalazła należne jej miejsce. Prawo mniejszości do własnej pamięci historycznej RPO  traktuje jako integralny element prawa do zachowania i rozwoju tożsamości kulturowej, gwarantowanego mniejszościom w art. 35 Konstytucji.

Zaangażowanie RPO w tę tematykę wynikało również z faktu, że organizacje mniejszości ukraińskiej, o czym świadczyły liczne skargi kierowane do mojego Biura, nie znajdowały partnera do dialogu ani w Instytucie Pamięci Narodowej, ani w ówczesnym Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.  

Dlatego też z dużym zadowoleniem Adam Bodnar przyjął informację o podpisanej 12 października 2020 r. wspólnej deklaracji prezydentów Polski i  Ukrainy. Podkreślili potrzebę uczczenia ofiar konfliktów i represji XX wieku oraz zadośćuczynienia ich pamięci w duchu poszanowania prawdy historycznej. W tym kontekście wspominano też o potrzebie poszukiwania i ekshumacji ofiar. W ocenie RPO należy to odczytywać jako zobowiązanie obu państw do odnajdywania nieznanych dotąd miejsc pochówku, ale też otoczenia szacunkiem i powagą miejsc zapomnianych czy porzuconych.

Równie istotne jest potępienie przez prezydentów aktów wandalizmu, często motywowanych nienawiścią, dokonywanych wobec pomników kultury i miejsc pamięci mniejszości.

- Jako Rzecznik Praw Obywatelskich - w którego kompetencjach leży ochrona praw mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce - wiem, jak poważny jest problem świadomej i celowej dewastacji ukraińskich miejsc pamięci, jak istotny jest wyrażony publicznie sprzeciw wobec tak manifestowanej nienawiści, i jak potrzebny jest apel do władz lokalnych, ale też organów ścigania, o należytą ochronę takich miejsc – pisze RPO.

Bez wątpienia w dziedzinie, której dotyczy ten fragment apelu prezydentów, przed państwem polskim stoi jeszcze wiele wyzwań.

Jednym z pilniejszych zadań - wymagającym zdecydowanie większego niż dotychczas zaangażowania organów i instytucji publicznych - jest choćby przygotowanie pełnego wykazu miejsc pamięci i spoczynku. Strona polska, podobnie jak i ukraińska, zobowiązała się do tego już w dwustronnej umowie obu rządów ws. ochrony miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych, sporządzonej w Warszawie 21 marca 1994 r.  

Brak takiego kompleksowego wykazu, podobnie jak ograniczenie zainteresowania państwa wyłącznie do upamiętnień postawionych „legalnie” sprawiają, że opieka nad takimi miejscami, a co za tym idzie ochrona prawa mniejszości do pamięci o ofiarach nie będzie skuteczna.

- Mam wobec tego nadzieję, że wspomniany wyżej apel, a przede wszystkim osobiste zaangażowanie Pana Prezydenta w sprawę godnego upamiętnienia losów społeczności ukraińskiej w Polsce stanowić będzie dodatkową gwarancję poszanowania praw przynależnych tej mniejszości – podsumował Adam Bodnar.

 XI.814.3.2020

Dramatyczna sytuacja na romskim osiedlu w Maszkowicach. RPO prosi wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego o zaangażowanie w pomoc mieszkańcom

Data: 2020-10-20
  • Sytuacja na osiedlu Romów w Maszkowicach zagraża zdrowiu i życiu jego mieszkańców 
  • Bez pomocy państwa i samorządu są oni skazani na egzystencję w warunkach naruszających godność - sami nie są w stanie poprawić swej sytuacji
  • Władze gminy Łącko uchylają się od kompleksowej rewitalizacji osiedla. Sięgnęły zaś po środki administracyjne, uzyskując nakazy rozbiórki samowoli budowlanych
  • To zaś grozi kryzysem bezdomności co najmniej kilkudziesięciu osób

Nieocenionym wsparciem dla mieszkańców może okazać się zainteresowanie ich sytuacją osób cieszących się autorytetem publicznym. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego o osobiste zaangażowanie w dialog z władzami gminy.

- Wierzę, że wrażliwość na wykluczenie społeczne i potrzebę poszanowania godności człowieka sprawi, że mimo trudnej sytuacji w kraju, spowodowanej pandemią COVID-19, zdecyduje się Pan Premier już teraz podjąć działania, które ostatecznie doprowadzą do poprawy sytuacji na osiedlu romskim i położą kres wieloletnim zaniedbaniom – głosi pismo Adama Bodnara.

Wraz z upływem kadencji, zwraca on uwagę na sprawy, których nie udało się doprowadzić do pozytywnego zakończenia. Należy do nich kwestia warunków życia społeczności romskiej na osiedlu w Maszkowicach. Działania na jej rzecz podejmował nie tyko Adam Bodnar, ale również jego poprzednicy - zwłaszcza Janusz Kochanowski. Także mimo wieloletnich starań MSWiA oraz Wojewody Małopolskiego gmina Łącko nie przyjęła planu kompleksowej rewitalizacji osiedla, by zagwarantować godne warunki jego mieszkańcom.

W ocenie RPO jedynym powodem jest opór władz samorządowych, który nie pozostaje bez związku z dyskryminującym podejściem do lokalnej społeczności romskiej. Nie ma zaś środków prawnych, które pozwoliłyby przełamać bezczynność władz samorządowych. Pozostaje dialog i kolejne próby nakłonienia władz lokalnych do zmiany podejścia.

- Jestem przekonany, że mój następca lub następczyni na stanowisku RPO w tych próbach nie ustanie. Wierzę jednak, że osobiste zaangażowanie się Pana Premiera w sprawę osiedla w Maszkowicach już teraz pozwoliłoby przełamać trwający od lat impas – napisał Adam Bodnar do Jarosława Kaczyńskiego.

Warunki na osiedlu w Maszkowicach       

Osiedle w Maszkowicach - gdzie dziś mieszka ok. 300 osób - to kilkadziesiąt zabudowań mieszkalnych i gospodarczych, wybudowanych kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat temu, w większości przez samych Romów, bez wymaganych prawem pozwoleń na gruntach gminy Łącko lub osób prywatnych. Standard tych budowli zawsze był dramatycznie niski. Znaczna część domów nie tylko nie zapewnia godnych warunków zamieszkania, ale wręcz stwarza realne zagrożenie dla zdrowia i życia ich mieszkańców.

Ostatnią inwestycję mieszkaniową zrealizowano tam prawie 10 lat temu. Korzystając z dofinansowania MSWiA, gmina Łącko postawiła cztery kontenery mieszkalne. Od tego czasu ich standard znacznie się pogorszył.

W 2016 r. na osiedlu doszło do tragicznego pożaru. Spłonął budynek mieszkalny; zginął dwuletni chłopiec. Gmina zakupiła wtedy kolejny kontener mieszkalny. Nie wykorzystała jednak okazji ani otrzymanych środków z budżetu państwa, aby pomóc innym, najbardziej potrzebującym.

A ryzyko pożaru wciąż istnieje. Nie mając innego wyjścia, mieszkańcy korzystają z opalanych drewnem pieców i samodzielnie wykonanych instalacji elektrycznych. Bez pomocy państwa i samorządu są skazani na egzystencję w takich właśnie warunkach. Nie są w stanie poprawić swojej sytuacji.

Brak wykształcenia, a także systemowe wykluczenie z rynku pracy, którego doświadcza znaczna część Romów w Polsce, czynią z mieszkańców osiedla stałych beneficjentów pomocy społecznej. W rozmowach z RPO zwracali uwagę na brak realnych możliwości zatrudnienia. Nie pomagają ukończone kursy doszkalające. Lokalni pracodawcy nie chcą bowiem zatrudniać osób narodowości romskiej. Oni sami odbierają to jako przejaw dyskryminacji na rynku pracy.

Środki finansowe istnieją też dzięki rządowemu Programowi integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-20202. Wspominając o tym programie, nie można nie docenić ogromnego zaangażowania MSWiA w jego przygotowanie i realizację. Niestety, w niektórych przypadkach nawet aktywność resortu, jak i interwencje RPO, nie wystarczają, aby Romowie otrzymali potrzebną pomoc.

Do takich sytuacji dochodzi tam, gdzie dramatyczna sytuacja mieszkaniowa Romów wymaga podjęcia inwestycji remontowo-budowlanych, a jedynym podmiotem uprawnionym do ich przeprowadzenia i ubiegania się o dofinansowanie z Programu romskiego jest samorząd terytorialny – właściciel gruntów.

Gmina mogłaby zrobić o wiele więcej

Zaangażowanie władz samorządowych kolejnych kadencji w działania na rzecz poprawy warunków życia na osiedlu pozostawia wiele do życzenia. Zdarzało się, że gmina, korzystając ze środków wcześniejszych edycji Programu, prowadziła prace remontowo-budowlane w latach 2015– 2016.

Nie były to jednak kompleksowe remonty, a prace podejmowano chaotycznie -  często miały wręcz kuriozalny charakter. Dachy wymieniano np. bez wcześniejszej poprawy konstrukcji budynków, mimo, że jej stan zwykle był dramatyczny. Częstym widokiem są zatem stosunkowo nowe dachy postawione na wspornikach nad walącymi się, ale nadal zamieszkanymi, budynkami.

Nawet w ocenie Romów doraźne remonty i inwestycje na osiedlu mijały się z celem. Ich zdaniem, te środki należałoby przeznaczyć na kompleksowe zagospodarowanie całego terenu, wybudowanie nowych domów i stopniowe wyburzanie starej  zabudowy. Władze gminy jednak się na to nie godzą.

Sięgnięto po środki administracyjne

Władze samorządowe zainicjowały zaś postępowania nadzoru budowlanego. Zapadło już ok. 40 decyzji administracyjnych nakazujących rozbiórkę samowoli budowlanych. Ich mieszkańcy nie zdecydują się raczej na dobrowolne wykonanie tych decyzji. Nie mają bowiem żadnej alternatywy: rozbiórka oznacza dla nich bezdomność. Tymczasem odmowa wykonania decyzji skutkuje postępowaniem egzekucyjnym – wydawane są grzywny nawet do 40 tys. zł. 

Ewentualne wykonanie decyzji orzekających o rozbiórce samowoli będzie dramatem dla wielu rodzin romskich. Gminę postawi zaś przed niemożliwym do wykonania zadaniem udzielenia pilnej pomocy co najmniej kilkudziesięciu osobom, które znajdą się w kryzysie bezdomności.

Nie skłania to jednak władz samorządowych do zmiany podejścia. A decyzje o rozbiórkach władze traktują jako niezrozumiały pretekst do powstrzymywania się od jakichkolwiek inwestycji na osiedlu -  nawet takich, które zakładałyby wyburzenie samowoli budowlanych i posadowienie na ich miejscu nowych budynków, spełniających standardy prawa budowlanego.

Realną pomoc uniemożliwiają negatywne stereotypy

- Trudno mi tłumaczyć bezczynność władz samorządowych gminy Łącko inaczej, jak tylko obawą, że wszelka pomoc świadczona przez władze na rzecz Romów zostanie źle odebrana przez część społeczności lokalnej – wskazuje Adam Bodnar.

Jeżeli rzeczywiście tak jest, to mamy do czynienia z niezwykle niebezpieczną sytuacją, w której negatywne stereotypy i dyskryminujące postrzeganie społeczności romskiej wpływają na to, że osoby w potrzebie nie otrzymują należytej pomocy wyłącznie z powodu przynależności etnicznej.

Wydaje się, że bezczynność władz gminy należałoby również ocenić pod kątem przestępstwa z art. 164 w związku z art. 163 Kodeksu karnego.  Zgodnie z nim odpowiedzialności karnej może podlegać każdy, kto choćby nieumyślnie, także poprzez zaniechanie, sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo wystąpienia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób. A według RPO  powstrzymywanie się od inwestycji na osiedlu oznacza przyzwolenie na to, aby panujące tam warunki nadal się pogarszały i stwarzały coraz większe zagrożenie.

Ale wciąż jest przestrzeń do rozmowy

Niezależnie od  tej oceny RPO uważa, że w dalszym ciągu istnieje przestrzeń do rozmów z władzami gminy i prób przekonywania ich o pilnej potrzebie przyjęcia kompleksowego planu rewitalizacji osiedla. Nieocenionym wsparciem dla mieszkańców może okazać się zainteresowanie ich sytuacją ze strony osób cieszących się autorytetem publicznym.

- Dlatego też zwracam się do Pana Premiera z uprzejmą prośbą o przyjrzenie się warunkom, w jakich żyje społeczność romska w Maszkowicach i osobiste zaangażowanie w dialog z władzami samorządowymi gminy Łącko – pisze RPO.

- Wierzę, że wrażliwość na wykluczenie społeczne i potrzebę poszanowania godności człowieka sprawi, że mimo trudnej sytuacji w kraju, spowodowanej pandemią COVID-19, zdecyduje się Pan Premier już teraz podjąć działania, które ostatecznie doprowadzą do poprawy sytuacji na osiedlu romskim i położą kres wieloletnim zaniedbaniom. W istocie jest to wstyd dla naszego państwa, że pomimo tylu  interwencji i działań ze strony różnych organów władzy, podejmowanych od tylu lat, ludzie żyją w takich warunkach – zakończył Adam Bodnar pismo do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego.

XI.816.17.2017

"Godność nie umiera". Kolejne spotkanie grupy (Nie) zapomniane cmentarze w BRPO

Data: 2020-10-13
  • Zbliża się 1 listopada. W tym dniu odwiedzamy groby bliskich. A w tym roku? Z powodu zagrożenia epidemicznego wielu z nas nie odwiedzi cmentarzy
  • Będziemy okazywać pamięć i szacunek zmarłym inaczej, z dala od ich grobów. Może będzie to okazja do refleksji, że najważniejsza jest pamięć, a sposób jej uzewnętrznienia może być różnorodny – w zależności od religii, kultury, tradycji ale też od czasu, w którym żyjemy.
  • O tym, jak ważne choć różne są sposoby oddawania zmarłym czci i o tym, że godność nie umiera rozmawiano na ostatnim w kadencji RPO Adama Bodnara spotkaniu grupy (Nie) zapomniane cmentarze

13 października 2020 r. odbyło się spotkanie grupy, która od blisko dwóch lat działa przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Podejmuje ona działania na rzecz zachowania dziedzictwa kulturowego i dbałości o cmentarze, mogiły i groby zwłaszcza te niszczejące, zapomniane przez lokalne władze i mieszkańców. Grupa zrzesza kilkadziesiąt osób: przedstawicieli kościołów i związków wyznaniowych w Polsce, naukowców, prawników, pasjonatów historii i sztuki sepulkralnej, zarówno zrzeszonych w stowarzyszeniach propagujących wiedzę historyczną i chroniących zabytki, jak również działający indywidualnie.

Kilkadziesiąt osób rozmawiało online przede wszystkim na temat współpracy związanej z akcją „Godność nie umiera”, a także formule dalszej współpracy po zakończeniu misji Adama Bodnara  jako RPO. Gośćmi grupy był Bartosz Skaldawski – dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa i pani Anna Pikus z Lasów Państwowych.

Adam Bodnar – Rzecznik  Praw Obywatelskich rozpoczynając spotkanie  wspominał swoje wizyty w Maszewie, Kruszynianach, na cmentarzu ewangelickim i żydowskim w Brzezinach, interwencję w sprawie dewastowanego cmentarza staroobrzędowców w Białogórach. Ale mówił też o dobrych przykładach  –  odrestaurowanych cmentarzy żydowskiego i ewangelickiego w miejscowości Warta w województwie łódzkim.

„Nasze prace uświadomiły nam, że potrzebne są nie tylko zmiany prawne ale większa wrażliwość i że opieka nad cmentarzem lokalnym staroobrzędowym, żydowskim, jest dbałością o nasze dziedzictwo kulturowe”.

Podziękował aktywistkom i aktywistom z grupy (nie) zapomniane cmentarze za pracę i zachęcanie lokalnych władz do dbałości o cmentarze. „Pamięć o zmarłych -  może nas wyróżniać wśród społeczności europejskiej. Podkreślając nasze przywiązanie, pokazuje jak to jest ważne dla naszej tożsamości narodowej. Następująca zmiana społeczna – rozluźnienie więzi rodzinnych, sekularyzacja,  powodują, że w wielu krajach ludzie tracą poczucie  zobowiązania do dbania o pochówek swoich bliskich. Pamięć i szacunek dla zmarłych to  jest temat, gdzie możemy współpracować ponad podziałami. Możemy współpracować ze środowiskiem ekumenicznym i naukowym oraz  instytucji publicznych. Moja misja dobiega końca – mam nadzieję, że to środowisko będzie dalej współpracowało. Liczę na nowe inicjatywy , mam nadzieję, ze uznacie Państwo, ze można mnie zaprosić do dalszej współpracy – jako społecznika lub człowieka nauki.”

Prof. Tadeusz Zieliński (zastępca rektora Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej)– przedstawił informacje o tym, że Polska Rada Ekumeniczna przyjęła  apel o szacunek dla zmarłych i pamięć o nich skierowany do wiernych. Apel  ma być ogłoszony przed 1 listopada. Apel został podpisany przez przedstawiciela Kościoła Katolickiego, a zaproszeni do poparcia apelu zostali też przedstawiciele innych wyznań.  

Tadeusz Zieliński mówił również o podjęciu prac nad nową ustawą o cmentarzach i zaprosił chętnych do dołączenia do zespołu, którego celem jest przygotowanie najpierw projektu założeń, a później projektu ustawy. Zaprosił prawników, legislatorów i osoby praktycznie zajmujące się ochroną cmentarzy. „Jest co prawda mała szansa na uchwalenie ustawy, ale warto taki akt przygotować, nawet do szuflady, żeby czekał na właściwą chwilę”.

Poinformował też o trwających przygotowaniach publikacji, która ma się ukazać nakładem ChAT.  Ma to być  vademecum dla osób zajmujących się tematyką; zawierającą głosy naukowców oraz społeczników bezpośrednio zaangażowanych w ochronę cmentarzy. Planowane jest ukończenie prac redakcyjnych do końca bieżącego roku.

Barbara Imiołczyk – dyrektorka Centrum Projektów Społecznych w BRPO omówiła przygotowania do akcji społecznej „Godność nie umiera”, która towarzyszyć ma apelowi kościołów i związków wyznaniowych do wiernych. To poradnik /informator dotyczący różnych tradycji pamiętania i czczenia zmarłych. Oraz filmik do upowszechnianie w mediach społecznościowych, w którym różne osoby, w tym przedstawiciele kościołów i związków wyznaniowych mówią o pamięci i szacunku do zmarłych oraz miejsc pochówku. Do końca tygodnia czekamy na deklaracje włączenia do akcji poprzez rozsyłanie w swoim środowisku/regionie  filmu i poradnika lub przekazanie Joannie Troszczyńskiej (na adres: cmentarze@brpo.gov.pl) danych do wysyłki.

Dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa - Bartosz Skaldawski omówił zasady wpisywania cmentarzy do rejestru zabytków.

Przedstawił trwający projekt digitalizacji i upowszechniania udostępnienia rejestru zabytków,  w tym cmentarzy. Jeszcze przed zakończeniem projektu dane będą stopniowo udostępniane na www.zabytek.pl

Poinformował też o przygotowaniu poradnika – jak dbać o cmentarze.

 Poradnik „Ochrona zabytkowych cmentarzy w działaniach lokalnych”  - przygotowywany jest z myślą o różnych podmiotach zajmujących się ochroną cmentarzy(właścicieli, władz lokalnych, społeczników). Ma mieć przystępną formę i będzie się składał z części:

  1. Teoretycznej – kwestie czym są cmentarze, ich rodzaje, jaka jest ochrona prawna , jaka z tego tytułu odpowiedzialność  i różnica w postępowaniach.
  2. Zalecenia różnych działań, które można podejmować – od badań historycznych poprzez inwentaryzację (dokumentację fotograficzną , rysunkową ) wytyczne dotyczące zabezpieczenia oraz rozpoznawania zagrożeń dla całych cmentarzy oraz miejsc pochówku.
  3. Jak prowadzić prace porządkowe i konserwacyjne, zaproponowane formy grodzenia.
  4. Przykłady dobrych praktyk różnych środowisk i społeczników.

Harmonogram zakłada prace nad treścią do końca roku. Upowszechnienie w formie pdf i druku w pierwszym kwartale 2021 r.

Poradnik  może też być przydatny wszystkim, którzy korzystają z programu dotacyjnego NID „Wspólnie dla dziedzictwa” –który wspiera też ochronę cmentarzy.

Aleksandra  Popow – rzeczniczka  prasowa Naczelnej Rady Staroobrzędowców i Janusz Jewdokimow – Przewodniczący Naczelnej Rady Staroobrzędowców przedstawili sytuację cmentarza w Białogórach – dewastacji dokonano na cmentarzu starym nie objętym żadną ochroną. Podobna sytuacja może dotyczyć wielu innych miejsc. Staroobrzędowcy spotykają się z niechęcią urzędników - odmówiono im wydania wypisu z rejestru gruntów,  z ksiąg wieczystych. Wśród udokumentowanych 29 cmentarzy staroobrzędowych  -  27 to działki rekreacyjne.

Alina Pikus –z  Lasów  Państwowych opowiedziała o pracach, które od dwóch lat prowadzone są na poziomie centralnym LP  nad zebraniem wiedzy o zabytkach znajdujących się na terenie lasów. Więcej informacji znajduje się w załączonej prezentacji.

Prof. Huber Chudzio - z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie opowiedział o  projekcie inwentaryzacji cmentarzy i  kwater cmentarzy wojennych, w którym aktywny udział brali studenci koła naukowego historyków.  Dzięki nim udało się zinwentaryzować 1266 obiektów. „Warto zainwestować w młodych ludzi, którzy mogą wspomóc, jeśli da im się do ręki narzędzie. Mamy 400 uniwersytetów w Polsce; na wielu z nich są koła naukowe historyczne , politologiczne, inne, które mogą być zainteresowane taką współpracą.” Z tego projektu wyniknął kolejny – na 22 osiedlach polskich w Afryce w czasie II wojny światowej i grobach tam pozostawionych. http://grobywojenne.malopolska.uw.gov.pl/

Nedal Abu Tabaq - mufti Ligi Muzułmańskiej w Rzeczypospolitej Polskiej przedstawił dobrą praktykę, kiedy w ośrodku kultury muzułmańskiej odbyło się spotkanie „Pochówek w trzech religiach”. Byli  – ksiądz, rabin, imam. „Można to powtórzyć w każdym kościele, synagodze, meczecie. Najłatwiej dojść do społeczności poprzez miejsca kultu.” – powiedział mufti. 

Imam Kamil Aleksandrowicz -  gmina wyznaniowa w Kruszynianach mówił o cmentarzach w Kruszynianach, który odwiedził RPO w czasie spotkań regionalnych oraz o cmentarzu w Bohonikach i w Warszawie.  Ale mówił też o cmentarzach, którymi społeczność tatarska nie może się zajmować – bo już jej tam nie ma. To Studziane koło Białej Podlaskiej gdzie jest cmentarz nieczynny – ale jest zadbany przez lokalną społeczność.  „W Lebiedziewie (koło Terespola) cmentarz jest zaniedbany – nie ma tam naszej społeczności, a cmentarz wymaga opieki. Tam chcemy znaleźć opiekuna” – mówił Kamil Aleksandrowicz. „Pokazujmy młodym pokoleniom, że dbanie o groby jest naszym ludzkim obowiązkiem – bez względu na religię”- zaapelował.

Grażyna Staniszewska –zaproponowała powołanie Inicjatywy Społecznej (Nie) zapomniane cmentarze. Inicjatywa powinna być jak najmniej sformalizowana, ale zapewniała koordynację  współpracy w grupie.

Wszystkie osoby i organizacje zainteresowane współpracą w ramach inicjatywy (nie)zapomniane cmentarze zapraszamy do kontaktu: cmentarze@brpo.gov.pl lub niezapomnianecmentarze@gmail.com

 

O przestępstwach z nienawiści wobec mniejszości. Adam Bodnar na posiedzeniu sejmowej komisji

Data: 2020-09-14
  • Na policję zgłaszano jedynie 5% przestępstw motywowanych nienawiścią wobec Ukraińców, migrantów z państw muzułmańskich i z Afryki Subsaharyjskiej 
  • O tym, że rzeczywista skala przestępstw z nienawiści  jest bardzo niedoszacowana, mówił RPO Adam Bodnar podczas obrad  sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych

14 września 2020 r. na  wniosek komismji przedstawił on informację nt. "Badania natury i skali niezgłaszanych przestępstw z nienawiści przeciw członkom wybranych społeczności w Polsce” z 2018 r.

Przedstawiciele MSW i prokuratury mówili, ze w latach 2018-2019 liczba przestępstw z nienawiści wobec grup mniejszościowych spadała.

Według Prokuratury  Krajowej w 2018 r. prowadzono 210 śledztw o czyny motywowane przynależnością ofiary do narodowości żydowskiej, 253 – ukraińskiej, a 73 – romskiej. Do sądów wysłano 100 aktów oskarżenia. W 2019 r. odnotowano zaś 182 śledztwa o czyny motywowane przynależnością do narodowości żydowskiej, 336 – ukraińskiej, a 61 – romskiej. Było 141 aktów oskarżenia.

RPO Adam Bodnar o wynikach badań 

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich we współpracy z Biurem Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie przeprowadziło w I połowie 2018 r. projekt badawczy. Miały pokazać coś, co umyka statystykom – ciemną liczbę przestępstw z nienawiści wobec wybranych społeczności - muzułmańskiej, afrykańskiej i ukraińskiej.

Wyniki badania zaprezentowano podczas seminarium 27 czerwca 2018 r. w siedzibie Biura RPO. Udział w nim wzięli przedstawiciele OBWE, Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej, Biura UNHCR w Polsce, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Prokuratury Krajowej, Policji, Straży Granicznej, samorządu terytorialnego oraz organizacji pozarządowych.

Badanie przeprowadzono na podstawie innowacyjnej metodologii Respondent Driven Sampling. Polega ona na przeprowadzaniu wywiadów z respondentami, którzy następnie losowo rekrutują kolejne osoby do badania spośród własnych sieci społecznych. Respondenci odtwarzają sieć społeczną badanych populacji, co umożliwia ocenę reprezentatywności badanej próby. Uzyskane w ten sposób dane zostały przeanalizowane za pomocą specjalistycznego oprogramowania dla tego rodzaju badań.

Badanie objęło ponad 600 respondentów, pytanych o doświadczanie przestępstw z nienawiści, mieszczących się w sześciu wskazanych przez badaczy kategoriach (znieważenia, groźby, zniszczenie mienia, naruszenia nietykalności cielesnej, stosowania przemocy i napaści seksualnej). Ustalono, że ponad 18 % Ukraińców, 8 % muzułmanów i aż 43 % osób pochodzących z państw Afryki Subsaharyjskiej doświadczyło w latach 2016–2017 co najmniej jednego przestępstwa motywowanego nienawiścią.

Według szacunków, w przypadku społeczności ukraińskiej, najliczniejszej spośród badanych grup, w latach 2016-2017 mogło dojść do popełnienia w woj. małopolskim nawet do 44 000 czynów noszących znamiona przestępstw z nienawiści. W przypadku migrantów pochodzących z krajów muzułmańskich i migrantów z krajów Afryki Subsaharyjskiej, liczby te, dla samego województwa mazowieckiego, wynoszą ok. 4300 oraz ok. 3000 przestępstw.

Kolejnym etapem badania było porównanie uzyskanych danych z danymi dotyczącymi zgłoszonych przestępstw z nienawiści, gromadzonymi przez MSWiA. Porównywano wyłącznie dane dotyczące liczby przestępstw mieszczących się w wyodrębnionych przez badaczy kategoriach. Jak wynika z badań, w latach 2016 – 2017 w województwie małopolskim prowadzono jedynie 18 postępowań karnych w sprawach o te przestępstwa z nienawiści, w których pokrzywdzonymi byli Ukraińcy (tymczasem oszacowana w badaniach liczba takich przestępstw to 44 tys.). W województwie mazowieckim, w odniesieniu do osób pochodzących z krajów muzułmańskich lub arabskich zarejestrowano 31 postępowań karnych (podczas gdy oszacowana liczba przestępstw to 4300), a dla społeczności pochodzącej z Afryki Subsaharyjskiej - 47 takich postępowań (oszacowana liczba przestępstw – ok. 3000).

Podstawowym problemem, wskazany w badaniu dotyczył tzw. underreportingu czyli niskiej zgłaszalności przestępstw. Z badania wynika, że jedynie 5% przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych na policję. Jako powody ofiary wskazywały takie argumenty, jak: „sprawa była błaha”; brak pewności, czy  coś to poradzi; że „załatwiły to same”; że nie ma dowodów lub obawą zastraszania lub zemsty ze strony sprawcy.

Badanie pokazało również, że ofiary zmieniają swoje nawyki życia codziennego. 59% Ukraińców, którzy stali się ofiarami przestępstw z nienawiści, unika rozmawiania w swoim języku w miejscach publicznych. 39% migrantów z krajów muzułmańskich unika ubierania się w sposób kojarzący się z ich religią. 46% ofiar przestępstw z nienawiści wywodzących się z krajów Afryki Subsaharyjskiej próbuje zaś ukrywać kolor skóry, np. nosząc koszule z długimi rękawami nawet latem.

Część ofiar - od 18 do 23%, ofiar - ma symptomy zespołu stresu pourazowego. A średnia dla populacji polskiej wynosi 5%.

Dyskusja w komisji 

Część posłów kwestionowała metodologię tych badań, która – ich zdaniem – mogła prowadzić do oczekiwanych wyników. Takie wątpliwości miał również wiceszef MSWiA Błażej Poboży. Mówił, że liczba respondentów była zbyt mała, nie znamy też zdawanych pytań.

Metodologię badań wyjaśniał naukowiec-statystyk Jacek Mazurczak, który uczestniczył w tym projekcie. Wyjaśnił że wielkość próby była wystarczająca, a każde badanie jest ekstrapolacją. 

Komentując wypowiedzi podczas obrad, Adam Bodnar powiedział, że debata publiczna przekłada się na liczbę przestępstw z nienawiści. Tak było np. w 2015 r. podczas debaty związanej z uchodźcami  - dziś zaś dotyczy to społeczności LGBT. Jednocześnie  Biuro RPO zajęło się  9 sprawami dotyczącymi mowy nienawiści  wobec osób duchownych – podkreślił RPO.

Wyraził też zdziwienie, że MSWiA nie widzi potrzeby uregulowania kwestii mowy nienawiści, co przewidywały rekomendacje organów  międzynarodowych.

Mieszkańcy romskiego osiedla w Maszkowicach zagrożeni bezdomnością wobec bierności władz gminy  

Data: 2020-08-06
  • Władze gminy Łącko nie wykazują woli rozwiązania problemu osiedla Romów w Maszkowicach  
  • Przyjęły bierną postawę wobec pogarszającego się stanu zabudowy osiedla i rosnącego w związku z tym zagrożenia dla życia i zdrowia jego mieszkańców
  • Zdają się oczekiwać, że problem rozwiąże się sam, gdy mieszkańcy wykonają nakazy rozbiórki samowolnie postawionych domów
  • Nie biorą zaś pod uwagę możliwości postawienia kontenerów mieszkalnych po rozbiórce samowoli budowlanych - tak by ustrzec mieszkańców z dziećmi przed groźbą bezdomności

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do przewodniczącej Rady Gminy Łącko Bernadetty Wąchały-Gawełek oraz wójta gminy Jana Dziedziny o dodatkową refleksję i powtórną, obiektywną analizę problemu. - Liczę, że władze gminy zdecydują się ostatecznie powrócić do dialogu, który, jak się wydawało, zmierzał do przyjęcia przez gminę planu rewitalizacji osiedla – podkreślił Adam Bodnar.

Sytuacja jest tam bardzo poważna, stąd stałe od lat zainteresowanie RPO, w tym regularne wizyty ekspertów z Biura Rzecznika i korespondencja z władzami samorządowymi.

Na osiedlu w Maszkowicach (woj. małopolskie) żyje ok. 270 osób. Jest tam kilkadziesiąt zabudowań mieszkalnych i gospodarczych. Standard większości budowli jest bardzo niski. Większość domów nie tylko nie zapewnia godnych warunków, ale wręcz stwarza realne zagro­żenie dla zdrowia mieszkańców. Nie ma kanalizacji. Część budynków to samowole budowlane, powstałe na gruntach osób prywatnych lub gminy Łącko. W 2017 r. Nadzór Budowlany wszczął ponad 40 postępowań; znaczna ich część zakończyła się już decyzjami nakazującymi rozbiórkę. Wywołało to niepokój mieszkańców. A budynki, które na mocy tych decyzji, mają być rozebrane, to ich jedyne miejsce zamieszkania. 

Dlatego z głębokim zdziwieniem Adam Bodnar przyjął pismo Przewodniczącej Rady Gminy Łącko z 10 lipca 2020 r. Wynika z niego, że mimo czynionych planów zmiany warunków zamieszkania na osiedlu, ostatecznie władze gminy zdecydowały się nadal trwać w bezczynności, zachowując bierną postawę wobec pogarszającego się stanu zabudowy osiedla i rosnącego w związku z tym zagrożenia dla życia i zdrowia jego mieszkańców.

- Stało się dla mnie oczywiste, że po stronie władz nie ma woli podjęcia jakichkolwiek konstruktywnych działań na rzecz poprawy warunków życia na osiedlu, co jest tym bardziej zasmucające, że bez zaangażowania ze strony samorządu nie ma też realnych szans na to, że warunki te kiedykolwiek zmienią się na lepsze – wskazuje Adam Bodnar.

Już wcześniej zwracał on uwagę władzom samorządowych gminy, że powstrzymywanie się od inwestycji remontowo-budowlanych na osiedlu - co oznacza przyzwolenie na to, aby warunki nadal się pogarszały i stwarzały coraz większe zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców - może podlegać ocenie pod kątem przestępstwa z art. 164 w zw. z art. 163 Kodeksu karnego.  Zgodnie z nim odpowiedzialności karnej może podlegać każdy, kto choćby nieumyślnie, także poprzez zaniechanie, sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo wystąpienia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób.

- Przyjmuję, że powstrzymując się od aktywnego zaangażowania w sprawę poprawy warunków życia na osiedlu, władze gminy brały pod uwagę również takie skutki swojej decyzji - wskazał RPO.  

Za niejasne uznał stanowisko władz samorządowych, że w obecnym stanie faktycznym i prawnym niemożliwe jest zastąpienie samowoli budowlanych legalnie postawionymi kontenerami mieszkalnymi. Władze pomijają, że znaczna część postępowań nadzoru budowlanego zakończyła się prawomocnymi już decyzjami nakazującymi rozbiórkę samowoli. Mogłyby one zostać wykonane, gdyby władze gminy zapewniły mieszkańcom samowoli godne warunki zamieszkania.

Rzecznik podkreśla, że w  drodze porozumienia z mieszkańcami osiedla, przy zagwarantowaniu im dalszego zamieszkiwania w tym miejscu, możliwe wydaje się rozwiązanie,  w którym, kolejno wybrane samowole budowlane zostałyby rozebrane, a na pozyskanej w ten sposób działce - wolnej od zabudowy i pozostającej w dyspozycji władz gminy - stawiany byłby kontener mieszkalny, do którego przeprowadzaliby się mieszkańcy.

Tymczasem z korespondencji z Urzędu Gminy nie wynika, aby takie rozwiązanie w ogóle brane było pod uwagę. Zamiast tego władze samorządowe zdają się oczekiwać, że problem samowoli rozwiąże się samoczynnie, kiedy mieszkańcy wykonają nakazy rozbiórki swoich domów - mimo że obecnie stanowią one dla nich jedyne miejsce zamieszkania. Dla takiego biernego podejścia władze gminy nie mają żadnej alternatywy.

W ocenie Adama Bodnara trudno stwierdzić, czy w Urzędzie Gminy przygotowano jakąkolwiek koncepcję pomocy osobom z osiedla, także wielodzietnym rodzinom, kiedy po rozbiórce zajmowanych dotychczas domów staną one w obliczu bezdomności.

XI.816.17.2017

Polska chroni te pomniki ukraińskie, które ma w rejestrze. MKiDN do RPO

Data: 2020-05-07
  • Kwestię ochrony upamiętnień obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego MKiDN traktuje ze szczególną starannością – pisze wiceminister Piotr Gliński do RPO.
  • Zauważa przy tym, że ochronie podlegają tylko miejsca pamięci, formalnie zalegalizowane, a organizacje społeczne powinny przeprowadzać wszystkie sprawy związane z upamiętnieniami za pośrednictwem przewidzianych do tego instytucji rządowych lub też kierując wnioski do kompetentnych organów administracji publicznej

W odpowiedzi na przekazane przez RPO stanowisko przedstawicieli środowisk mniejszości ukraińskiej, zaniepokojonych brakiem ochrony miejsc pamięci obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego - grobów i pomników – minister kultury, wicepremier Piotr Gliński przekazuje informacje o działaniach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

RPO opisał zniszczenia mogiły członków UPA, poległych w 1945 r. w walce z NKWD na Wzgórzu Monasterz w gminie Horyniec w województwie podkarpackim.

Min. Gliński podkreśla, iż MKiDN wielokrotnie wyrażało brak akceptacji wobec wszelkich aktów zniszczenia, które bezczeszczą miejsca pamięci na terytorium RP, jako godzących w przestrzegane od wieków przez Polskę wartości ogólnoludzkie. Dotyczy to także wydarzeń, które miały miejsce w Monasterzu.

Na wniosek Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego wojewoda podkarpacki prowadzi tam postępowanie w sprawie ewentualnego wpisania go do wojewódzkiej ewidencji grobów i cmentarzy wojennych i poddania ochronie prawnej. Do ekshumacji mających potwoierdzić tożsamość i okoliczności śmierci pochowanych w Monasterzu przymierza się też IPN.

O sprawie aktów dewastacji w Monasterzu zostały poinformowane właściwe służby w celu jej wyjaśnienia.

Minister przypomina też, że organizacje społeczne powinny przeprowadzać wszystkie sprawy związane z upamiętnieniami za pośrednictwem przewidzianych do tego instytucji rządowych lub też kierując wnioski do kompetentnych organów administracji publicznej. Wynika to z zasad wykonywania postanowień umów międzynarodowych przez instytucje rządowe. MKiDN zajmuje się ochroną ukraińskich miejsc pamięci w myśl zapisów dwustronnej Umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Ukrainy o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych z 21 marca 1994 r. (Dz.U. z 1994 r. Nr 112 poz. 545).

Subtelność tematyki upamiętnień ukraińskich ukierunkowuje nasze dotychczasowe działania w tej sprawie. Wskazana zatem przez Pana Rzecznika potrzeba prowadzenia działań edukacyjnych, które by aktywizowały obywateli obu narodowości w dążeniu do zrozumienia wspólnej historii, jest wyjątkowo zasadna.

Takie możliwości stwarzają prowadzone przez Ministra programy dotacyjne „Groby i cmentarze wojenne w kraju” oraz „Miejsca pamięci i trwałe upamiętnienia w kraju”, w ramach których oprócz prac remontowych i inwestycyjnych można prowadzić działania edukacyjne i popularyzatorskie dot. poszczególnych miejsc związanych ze wspólną historią. Wysokość możliwego dofinansowania wniosku to 300 000 PLN. Resort kultury o powyższych możliwościach poinformował Ambasadę Ukrainy, a także wielokrotnie zachęcał przedstawicieli środowiska mniejszości ukraińskiej, w tym Związku Ukraińców w Polsce, do udziału w obu programach – pisze wicepremier Gliński.

XI. 814.3.2020

Z programu TVP Białystok zniknął m.in. „Tydzień białoruski”. Rzecznik prosi KRRiT o wyjaśnienia

Data: 2020-05-06
  • Po 23 latach emisji z anteny TVP Białystok zdjęto program w języku mniejszości białoruskiej pt. „Tydzień białoruski”
  • Według mediów dyrekcja oddziału TVP tłumaczy to oszczędnościami spowodowanymi pandemią wirusa COVID-19
  • Ograniczanie wydatków nie może się jednak odbywać kosztem społeczności i tak doświadczających marginalizacji, a do których wspierania zobowiązane są instytucje państwa

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w tej sprawie u Witolda Kołodziejskiego, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji

RPO, który wykonuje również zadania niezależnego organu ds. równego traktowania, szczególną uwagę poświęca działaniom władz w celu realizowanie praw mniejszości narodowych i etnicznych do posługiwania się językiem ojczystym. Jedną z podstawowych gwarancji tego prawa jest zapewnienie społecznościom mniejszościowym dostępu do programów telewizyjnych emitowanych w językach mniejszości.

Dlatego z zaniepokojeniem Adam Bodnar przyjął doniesienia medialne o ograniczeniu dostępu do programów w językach mniejszościowych na antenie TVP3 Białystok. Jak wynika z artykułu „Gazety Wyborczej” z 18 kwietnia 2020 r., z anteny tej stacji, po 23 latach emisji, zdjęto program transmitowany w języku mniejszości białoruskiej pt. „Tydzień białoruski”. Według publikacji, powodem jest decyzja dyrekcji białostockiego oddziału TVP związana z oszczędnościami spowodowanymi pandemią wirusa COVID-19.

Zaniepokojenie budzą też informacje o zaprzestaniu emisji kolejnych programów skierowanych do mniejszości narodowych i etnicznych, nadawanych dotychczas przez białostocki oddział, czyli „Wiadomości Rosyjskich”,  „Tatarskich Wieści” i programu „My Romowie”.

Decyzja o zaprzestaniu nadawania programów w językach mniejszościowych spotkała się ze zrozumiałym sprzeciwem przedstawicieli poszczególnych społeczności mniejszości.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że skutkiem pandemii będzie pogorszenie sytuacji ekonomicznej, czego pierwsze symptomy już są odczuwalne. - Nie mogę jednak zgodzić się na to, aby ograniczanie wydatków odbywało się kosztem społeczności lub grup, które i tak doświadczają marginalizacji w różnych sferach życia społecznego czy kulturalnego, i do których wspierania instytucje państwowe są zobowiązane – podkreśla Adam Bodnar.

A w takiej sytuacji znajdują się mniejszości narodowe i etniczne. W obecnych warunkach, bez zaangażowania państwa i jego instytucji, także publicznej telewizji, utrzymanie i rozwój tożsamości kulturowej mniejszości będzie zadaniem niewykonalnym. 

TVP ma ustawowy obowiązek uwzględniania potrzeb mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności posługującej się językiem regionalnym, w tym w szczególności - emitowania programów informacyjnych w tych językach. Takie działanie mediów publicznych jest realizacją prawa mniejszości do swobodnego posługiwania się w życiu publicznym ich językiem i rozpowszechniania informacji w ich języku. Zapewnia to ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym.

Ponadto - zgodnie z postanowieniami Europejskiej karty języków regionalnych lub mniejszościowych z 1992 r., ratyfikowanej przez Polskę w 2009 r., Polska jest zobowiązana do udostępniania programów w językach mniejszościowych i języku regionalnym.

XI.816.5.2020

Koronawirus. RPO pyta MEN o ocenę zdalnej edukacji

Data: 2020-04-24
  • Od tygodni dzieci uczą się zdalnie. Może to dobrze wpływać na rozwój kompetencji samodzielnego uczenia i radzenia sobie w nowej sytuacji
  • Niestety, zdalna edukacja pogłębia też nierówności, a brak dostosowania metod nauczania do indywidualnych potrzeb może przyczynić się do marginalizacji uczniów
  • Rzecznik pyta MEN o ocenę zdalnego nauczania i o działania usprawniające 

Rzecznik Praw Obywatelskich docenia starania MEN dotyczące zapewnienia uczniom możliwości kontynuowania nauki dzięki zdalnemu nauczania w okresie epidemii. Należy przyznać, że oferta materiałów edukacyjnych w sieci jest bardzo bogata. Nie można jednak zapominać o potrzebach dzieci i młodzieży, które z różnych powodów nie mogą z niej skorzystać. Obecna sytuacja – zdaniem RPO – nie zapewnia równego prawa dostępu do edukacji.

Co wynika z ankiet prowadzonych wśród rodziców?

Portal LIBRUS Rodzina przeprowadził ankietę internetową wśród rodziców, by zidentyfikować wyzwania dla szkół, uczniów i rodziców. Wyniki nie są optymistyczne. Ok. 30 % rodziców nie jest w stanie zapewnić każdemu dziecku w domu urządzenia do nauki online. Oznacza to, że co trzecie dziecko w Polsce może nie mieć możliwości wykonywania zadań zleconych elektronicznie przez nauczyciela.

Ponad połowa rodziców twierdzi, że nauczanie zdalne jest realizowane ze wszystkich przedmiotów. Według 4% rodziców kształcenie na odległość nie jest realizowane w szkołach, do których uczęszczają ich dzieci. 9% rodziców twierdzi natomiast, że nauczanie zdalne obejmuje mniej niż połowę przedmiotów.

46% rodziców zaznacza jednocześnie, że żaden z nauczycieli nie realizuje lekcji online, a 31% rodziców informuje, że niewielu nauczycieli prowadziło taką formę kształcenia.

Można zatem wnioskować, że duża część edukacji obywa się jedynie na zasadzie zlecania zadań do wykonania dla dziecka. Taka sytuacja obciąża dodatkowo rodziców, którzy – szczególnie mając kilkoro dzieci – nie zawsze są w stanie sprostać nowym wymaganiom.

21% rodziców uczniów z klas IV-VI  przyznaje, że spędza 5 lub więcej godzin dziennie, pomagając dziecku w nauce. Jedynie 14% dzieci nie wymaga wsparcia rodziców, zaś 34% uczniów zgłasza trudność w samodzielnej pracy. Dla 18% uczniów ograniczeniem jest brak sprzętu.

Łącznie ponad 70% wszystkich rodziców podsumowuje, że nauki jest zdecydowanie lub raczej za dużo.

Co poleca w tej sytuacji RPO?

Marcowe rozporządzeni MEN daje dyrektorom szkół w porozumieniu z nauczycielami możliwość przesunięcia pewnych treści do następnych klas, międzyprzedmiotowego łączenia treści nauczania czy też innych modyfikacji zaproponowanych przez nauczycieli. Takie rozwiązania być może w niektórych sytuacjach pomogłyby w dostosowaniu programu nauczania do potrzeb dzieci pracujących zdalnie. Konieczna jest analiza, czy nauczyciele mają dostateczną świadomość dopuszczalności zmian, które mogłyby częściowo zdjąć z nich obowiązek realizacji pełnej podstawy programowej, co zmniejszyłoby także obecne obciążenie dzieci i ich rodziców.

Sytuacja w domach dziecka

Problemy zgłaszają m.in. dyrektorzy i wychowawcy domów dziecka, którzy z powodu epidemii są zmuszeni do całodobowej opieki nad dziećmi. Do dotychczasowych zadań dołączyło organizowanie lekcji dla dzieci w różnym wieku oraz z różnymi potrzebami i możliwościami. Dzieci zostały także pozbawione pomocy psychologa i psychiatry, więc mogą liczyć jedynie na wsparcie wychowawców. Brakuje komputerów do nauki, drukarek, kserokopiarek, skanerów. Brakuje systemowego wsparcia ze strony władz centralnych i samorządowych, co sprawia, że placówki te zdane są na pomoc osób i instytucji prywatnych.

Uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym z niepełnosprawnościami

Ta grupa uczniów w tradycyjnych warunkach nauczania korzysta z pomocy specjalistów, m.in. logopedów, nauczycieli wspomagających, fizjoterapeutów. Kształcenie w trybie zdalnym często uniemożliwia lub znacznie ogranicza możliwości korzystania ze wsparcia nauczycieli-specjalistów. Rodzice nie zawsze wiedzą, jak ćwiczyć z dzieckiem, a samo przesłanie materiałów, kart pracy czy linków do ćwiczeń nie jest wystarczające dla osiągnięcia zakładanych efektów takich zajęć. Utrata kontaktu ze specjalistami, nie wiadomo na jak długo, może zaprzepaścić efekty pracy osiągnięte do tej pory.

Problemem jest także faktyczne kształcenie indywidualne. Obecnie dyrektorzy szkół, często rezygnują z przydzielania nauczycielom godzin powyżej pensum, w ramach których ci najczęściej realizowali zadania związane z nauczaniem indywidualnym. W konsekwencji uczniowie objęci tymi formami kształcenia dołączają do klas, nawet jeśli do tej pory pracowali z innymi nauczycielami, w dostosowanym do ich możliwości tempie, często na specjalnie dedykowanych materiałach. Taka sytuacja sprowadza się do tego, że zalecenia z wydanych orzeczeń nie są realizowane. Tymczasem obowiązek zapewnienia przez państwo włączającego systemu kształcenia umożliwiającego integrację na wszystkich poziomach edukacji wynika z art. 24 Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. To zaś wiąże się z koniecznością zapewnienia uczniom z niepełnosprawnościami racjonalnych usprawnień, zgodnie z ich indywidualnymi potrzebami.

Sytuacja dzieci cudzoziemskich i z mniejszości narodowych i etnicznych

Podstawowym problemem, najczęściej zgłaszanym Rzecznikowi, jest brak komputerów i sprzętu umożlwiającego komunikację audiowizualną z nauczycielem. Dotyczyć to może m.in. dzieci cudzoziemskich, przebywających w prowadzonych przez Urząd ds. Cudzoziemców ośrodkach dla osób starających się o ochronę międzynarodową lub ośrodkach strzeżonych podlegających Straży Granicznej oraz dzieci narodowości romskiej, w tym mieszkańców osiedli romskich, od lat mierzących się z wykluczeniem cyfrowym. Częstym problemem jest także brak możliwości bezpośredniej komunikacji nauczycieli i rodziców wynikający z bariery językowej. Olbrzymim wsparciem, które wymaga docenienia, są działania asystentów kulturowych, którzy nierzadko zastępują obecnie dzieciom nauczycieli i udzielają im wsparcia w codziennej edukacji.

Rzecznik przypomina, że rolą MEN jest przygotowanie odpowiednich narzędzi i materiałów edukacyjnych dostępnych w różnych językach, by umożliwić edukację dzieci cudzoziemskich i członków mniejszości narodowych.

Pytania do MEN

W związku z tymi wyzwaniami Rzecznik zwrócił się do MEN z pytaniem, czy prowadzona jest obecnie ewaluacja przebiegu zdalnej edukacji i jakie są jej wyniki. Chce też wiedzieć, czy będą przeznaczane dodatkowe środki na pomoc uczniom ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Adam Bodnar zapytał także o realizacje orzeczeń o kształceniu specjalnym i indywidualnym oraz o sprzęt i materiały potrzebne do nauki dzieciom niewidzącym i niesłyszącym.

VII.7037.45.2020

Koronawirus. Wójt Gminy Łącko o pomocy dla osiedla romskiego w Maszkowicach

Data: 2020-04-14
  • Mieszkańcy osiedla romskiego w Maszkowicach dostają niezbędne informacje  co do profilaktyki zagrożeń koronawirusem
  • Gmina stara się też o zapewnienie pomocy uczniom w dostępie do nauki; planowany jest m.in. zakup komputerów
  • Środki dezynfekcji i ochrony osobistej mieszkańcy gminy kupują zaś sami

Wójt gminy Łącko odpowiedział na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie pomocy dla Romów z osiedla w Maszkowicach (Małopolska). Są oni  szczególnie narażeni na zarażenie koronawirusem. Nie ma tam dostępu do sieci kanalizacyjnej; w niektórych domach brak bieżącej wody. Wśród mieszkańców są osoby w podeszłym wieku i przewlekle chore. A dzieci mogą mieć problem z dostępem do edukacji wobec zawieszenia zajęć w szkołach

Jan Dziedzina zapewnił, że sprawa bezpieczeństwa mieszkańców zarówno tego osiedla jak też całej gminy jest absolutnym priorytetem jego działalności, jak i wszystkich gminnych instytucji i jednostek.

Pracownicy socjalni Ośrodka Pomocy Społecznej w Łącku w indywidualnych rozmowach udzielali informacji osobom ze społeczności romskiej w zakresie profilaktyki zakażeń i zasad postępowania wobec zagrożenia covid - 19, informowali o konieczności zachowania higieny, częstym myciu rąk, oraz o konieczności pozostania w domu. OSP  przez megafony regularnie informuje o zagrożeniu i o zasadach postępowania wobec zagrożenia epidemicznego.

Władze samorządowe nie zaopatrywały mieszkańców Gminy Łącko w środki dezynfekcyjne, mieszkańcy pozyskują takie środki we własnym zakresie. Mieszkańcom osiedla romskiego w Maszkowicach udzielono wsparcia w ramach systemu pomocy społecznej w postaci zasiłków celowych i okresowych, uwzględniając ich uprawnienia, zasoby i możliwości.

Oto zestawienie wypłaconych środków w ostatnim miesiącu, tylko w ramach ustawy o pomocy społecznej.

13.03.2020 r. - 11 rodzin otrzymało wsparcie na łączna kwotę 3 572,00 zł 31.03.2020 r. - 25 rodzin otrzymało wsparcie na łączną kwotę 12 176,27 zł

Do wypłaty przygotowywana jest pomoc dla 39 rodzin w postaci zasiłków okresowych i celowych z środków własnych na łączną kwotę 14 553,99 zł.

Dyrektor szkoły oraz nauczyciele uzgodnili z asystentem romskim, że wobec braku u dzieci komputerów i telefonów z dostępem do internetu będzie on pobierał materiały zamieszczone na stronie szkoły na specjalnym dysku i  przekazywał dzieciom.  Asystent zobowiązał się  do nadzorowania nauki dzieci z osiedla romskiego. Dyrektor szkoły wystąpił do MEN o zakup 10 tabletów, aby przekazać je tym dzieciom, które nie mają możliwości korzystania z sieci.

Ponadto gmina Łącko 1 kwietnia złożyła wniosek na zakup sprzętu komputerowego w ramach ogłoszonego programu rządowego, który obejmuje również rodziny romskie. W przypadku jego pozytywnej oceny zakupy zostaną zrealizowane, a laptopy/tablety rozdysponowane wśród uczniów wskazanych przez szkoły.

Środki dezynfekcyjne i ochrony osobistej mieszkańcy pozyskują  sami. - Rozważając ewentualny ich zakup przez gminę, pozwolę sobie zauważyć, że pomijając kwestie finansowe (postępująca ich drożyzna), to sprawą zasadniczą pozostaje ich permanentny brak (wyjątek stanowią proste maseczki) – napisał wójt.

Gmina boryka się też z trudnościami z zakupem środków do dezynfekcji miejsc publicznych (przystanki komunikacji publicznej it.) oraz dla druhów OSP celem niezbędnej dezynfekcji sprzętu używanego w czasie akcji czy też środków koniecznych dla bieżącego funkcjonowania urzędu i instytucji podległych.

XI.812.8.2020

Koronawirus. Organizacje mniejszościowe wymagają pomocy. RPO do MSWiA

Data: 2020-04-09
  • Organizacje społeczno-kulturalne mniejszości narodowych i etnicznych obawiają się znacznego ograniczenia działalności
  • Chodzi o trudności z przystosowaniem systemu dotowania tych organizacji do zmieniających się warunków i ograniczeń związanych z pandemią  
  • RPO poprosił MSWiA o podjęcie działań pomocowych, które zapewnią tym organizacjom szansę przetrwania tego trudnego okresu

Rzecznik Praw Obywatelskich z rosnącym niepokojem obserwuje, jak zmienia się życie społeczne, ekonomiczne i kulturalne w Polsce w związku z pandemią. Zmiany są skutkiem ograniczeń, wynikających zarówno z nowego prawa, jak i z zachowań ludzi obawiających się o zdrowie i życie. Istnieje prawdopodobieństwo, że na zawsze przedefiniują one polską rzeczywistość. Trzeba zatem zadbać o tych, którzy mogą ucierpieć najbardziej.

W tym kontekście Adam Bodnar zwraca uwagę na sytuację organizacji społeczno-kulturalnych mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności posługującej się językiem regionalnym. Ich działalność też podlega ograniczeniom, które mogą spowodować niepowetowane straty mniejszościom i ich unikatowym kulturom.

W stanowisku z 1 kwietnia 2020 r. przedstawiciele mniejszości narodowych i etnicznych, reprezentujący stronę mniejszościową w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, zwrócili uwagę na trudności w przystosowaniu systemu dotowania działalności organizacji mniejszościowych do zmieniających się warunków i ograniczeń związanych z pandemią.

Bez wątpienia jednoroczne granty przyznawane tym organizacjom nie pozostawiają wielu możliwości zmian w zaakceptowanych już projektach czy przesuwania środków finansowych na inne cele. Niemożność szybkiego reagowania, wynikająca z rygorystycznych zasad pozyskiwania, wydatkowania i rozliczania dotacji budżetowych, stawia te organizacje przed groźbą zawieszenia lub nawet zakończenia działalności, ze szkodą dla tożsamości kulturowej mniejszości, ale też dla państwa polskiego.

Dlatego Adam Bodnar poprosił ministra Mariusza Kamińskiego, by podjął działania pomocowe, które zapewnią tym organizacjom szansę przetrwania trudnego okresu pandemii i kontynuowania kulturotwórczej działalności.

XI.816.4.2020

Koronawirus. Wojewoda o sytuacji społeczności romskiej w Małopolsce

Data: 2020-04-08
  • Uczniowie romscy z osiedli w Małopolsce są objęci takim samym wsparciem jak pozostali uczniowie – zapewnia urząd wojewódzki
  • Jest wśród nich prowadzone zdalne nauczanie. Z tymi, którzy nie mają dostępu do sieci, nauczyciele kontaktują się telefonicznie. Dla uczniów bez dostępu do sieci są przygotowywane pakiety zbiorcze z zadaniami do realizacji, w formie papierowej
  • W województwie małopolskim nie odnotowano przypadku podejrzenia zakażenia COVID -19 wśród społeczności romskiej
  • Władze miast i gmin na bieżąco informują o profilaktyce zarażeń wszystkich mieszkańców, nie wykluczając społeczności romskiej

 2 kwietnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich pytał o sytuację społeczności romskiej na osiedlach w Małopolsce w związku z epidemią COVID-19.

Odpowiedź urzędu Wojewody Małopolskiego

Informacja obejmuje osiedla: Maszkowice, Krośnicę, Koszary, Ochotnicę Górną, Ostrowsko, Czarną Górę, Zadział oraz skupiska miejskie: Andrychów, Limanowa Miasto, Nowy Sącz i Czchów.

1. W związku z zagrożeniem epidemicznym władze miast i gmin na bieżąco realizują działania informacyjne w zakresie profilaktyki zarażeń, których adresatami są wszyscy mieszkańcy nie wykluczając społeczności romskiej. Władze gmin cały czas informują wszystkich swoich mieszkańców, w tym również mieszkańców romskich o postępowaniu i o zachowaniu szczególnej ostrożności w związku z koronawirusem. Odpowiednie informacje znajdują się na ogłoszeniach umieszczonych w wersji papierowej, jak również na stronie Facebooka gmin, stronie internetowej ośrodków pomocy społecznej, na stronie internetowej gmin oraz na tablicy ogłoszeń. Przekazano plakaty mieszkańcom rodzin romskich które informują „O podstawowych zasadach bezpieczeństwa w walce z koronawirusem” oraz “Jak skutecznie myć ręce”. Dodatkowo w ramach współpracy z Romami przeprowadzane są rozmowy z wójtami osiedli romskich, by uświadamiali mieszkańców o zagrożeniach.

2. Do mieszkańców osiedli docierają informacje o zasadach postępowania wobec zagrożenia epidemicznego, o sposobie rozpoznawania symptomów zarażenia koronawirusem i działaniach jakie należy podjąć w przypadku podejrzenia zakażenia. Przekazano plakaty informacyjne z numerami telefonów w razie konieczności lub podejrzenia zachorowania. Ponadto pielęgniarki środowiskowe prowadzą indywidualnie, na bieżąco działania informacyjne również w tym zakresie. Bezpośrednia informacja o właściwym postępowaniu przeprowadzana jest przez system nagłaśniający (megafony), realizowana  przez jednostki  Ochotniczej Straży Pożarnej podległe gminom. Pracownicy socjalni podczas przeprowadzania telefonicznego wywiadu środowiskowego lub też podczas bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami każdorazowo informują ich  o zagrożeniu epidemicznym, o sposobie rozpoznawania objawów zarażenia wirusem, konieczności zachowania ostrożności, a także o tym, co należy zrobić, w przypadku podejrzenia u siebie zakażenia.  Dodatkowo w trakcie odbioru paczek żywnościowych z Banku Żywności każda rodzina zostaje uświadomiona o stosowaniu zasad bezpieczeństwa i stosowania się do nowych wymagań i zasad uchwalanych przez rząd.

3. Władze samorządowe (koordynacja przez GOPS-y) w miarę możliwości zapewniają dostęp do środków dezynfekcji i zabezpieczenia sanitarnego. Planuje się zwiększenie zakupu środków i materiałów medycznych o maseczki ochronne dostępne jako antywirusowe, rękawiczki i środki dezynfekcyjne i przekazywanie ich systematycznie społeczności romskiej. Niektóre ośrodki pomocy społecznej zabezpieczają finansowo rodziny najbardziej potrzebujące, aby we własnym zakresie mogły zakupić podstawowe środki ochrony.

4.Uczniowie romscy objęci są takim samym wsparciem jak pozostali uczniowie, wszyscy mają konta na dzienniku elektronicznym, co pozwala im komunikowanie się z wychowawcą, dyrektorem. Wśród uczniów romskich prowadzone jest zdalne nauczanie za pomocą Skypa, Messangera oraz dziennika elektronicznego. Z uczniami, którzy nie mają dostępu do Internetu, nauczyciele kontaktują się telefonicznie. Do części uczniów romskich, którzy mają z racji, być może, ekonomicznych  ograniczony / limitowany dostęp do sieci rozsyłane są zadania w postaci e-maili, zgodnie z życzeniem rodziców. Dla uczniów, którzy nie posiadają skutecznego dostępu do sieci, są przygotowywane pakiety zbiorcze z zadaniami do realizacji, w formie papierowej, które są odbierane przez rodziców ze szkoły lub asystentów edukacji romskiej. W niektórych gminach wobec braku u dzieci komputerów i telefonów z dostępem do Internetu materiały zamieszczane są na stronie szkoły na specjalnym dysku Google, które na bieżąco pobiera asystent romski, który ma dostęp do Internetu i przekazuje rodzicom i dzieciom. Ponadto gminy wystąpiły do Ministerstwa Cyfryzacji o dodatkowe środki finansowe na zakup sprzętu komputerowego, w celu realizacji nauczania zdalnego. Zakupiony sprzęt zostanie udostępniony tym dzieciom, które nie posiadają komputera czy tabletu do nauki.

5.Asystenci edukacji romskiej pełnią rolę łącznika między szkołą a uczniami i rodzicami romskimi. Są w stałym kontakcie z nauczycielami, którzy pracują zdalnie z uczniami. Odbierają potrzebne podręczniki i przekazują uczniom romskim oraz nadzorują naukę dzieci. W przypadku uczniów z brakiem dostępu do Internetu zadaniem asystenta jest odebranie od dyrektora materiałów potrzebnych do realizacji programu nauczania, przekazanie ich uczniom, a następnie zebranie prac podlegających ocenie i przekazanie dyrektorowi (przekazanie i odbieranie odbywa się przed osiedlem, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa).

Podjęto tez działania związane z zapotrzebowaniem na dodatkowe środki dezynfekujące, sanitarne i ochrony osobistej dla osób ze społeczności romskiej zamieszkujących osiedla romskie w Małopolsce. Zgodnie z otrzymanymi informacjami, na terenie województwa małopolskiego nie odnotowano przypadku podejrzenia zakażenia COVID -19 wśród społeczności romskiej.

XI.812.18.2020

Koronawirus. RPO pyta o sytuację imigrantów romskich we Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu

Data: 2020-04-03
  • Z powodu wykluczenia, którego na co dzień doświadczają, Romowie mogą mieć ograniczony dostęp do informacji o zagrożeniach, do środków ochrony oraz do pomocy medycznej
  • Władze samorządowe mają obowiązek zabezpieczania zdrowia wszystkich swoich obywateli w możliwie równym stopniu
  • RPO pyta prezydentów Wrocławia, Gdańska i Poznania o sytuację Romów w ich miastach w czasie epidemii 

Zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego imigrantów romskich mieszkających we Wrocławiu, w Gdańsku i Poznaniu jest szczególnie wysokie, choćby ze względu na warunki mieszkaniowe, w jakich żyją, częsty brak dostępu do sieci kanalizacyjnej, a w niektórych przypadkach także do bieżącej wody.

W tej grupie mogą znajdować się też osoby w podeszłym wieku i osoby przewlekle chore, dla których zarażenie się koronawirusem jest niezwykle niebezpieczne.

Rzecznik zaapelował do włodarzy miast o niezwłoczne podjęcie wszelkich możliwych działań profilaktycznych, adresowanych do Romów mieszkających we Wrocławiu, które pozwolą zmniejszyć ryzyko zachorowania i pomogą im przetrwać trudny czas pandemii. Zapytał także o dotychczasowe działania informacyjne skierowane do Romów, czy są one zrozumiałe dla wszystkich mieszkańców, czy władze zaopatrzyły Romów w niezbędne środki dezynfekujące i sanitarne oraz w jaki sposób szkoły realizują obecnie zadania wobec uczniów i uczennic romskich.

XI.812.17.2020, XI.816.2.2020

Koronawirus. RPO upomina się o pomoc dla Romów z osiedla w Maszkowicach

Data: 2020-04-01
  • Romowie z osiedla w Maszkowicach (Małopolska) są szczególnie narażeni na zarażenie koronawirusem
  • Nie ma tam dostępu do sieci kanalizacyjnej; w niektórych domach brak bieżącej wody
  • A wśród mieszkańców są osoby w podeszłym wieku i przewlekle chore
  • Dzieci  mogą zaś mieć problem z dostępem do edukacji wobec zawieszenia zajęć w szkołach

O pilne działania profilaktyczne, które pozwolą zmniejszyć tam ryzyko epidemiczne, Rzecznik Praw Obywatelskich zaapelował do wójta gminy Łącko Jana Dziedziny.

Przedstawiciel społeczności romskiej z Maszkowic zwrócił się do RPO o pomoc w uzyskaniu od władz samorządowych niezbędnego wsparcia dla mieszkańców w związku z pandemią SarsCoV-19.

Zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego na osiedlu jest  szczególnie wysokie, m.in. ze względu na panujące tam warunki mieszkaniowe. Chodzi o brak dostępu do sieci kanalizacyjnej, a w niektórych domach - także do bieżącej wody.

Wśród mieszkańców znajdują się osoby w podeszłym wieku i osoby przewlekle chore, dla których zarażenie się koronawirusem jest niezwykle niebezpieczne.

RPO Adam Bodnar pyta wójta:

  • czy w związku z zagrożeniem epidemicznym władze samorządowe podjęły jakiekolwiek działania informacyjne w zakresie profilaktyki zarażeń, których adresatami byliby również mieszkańcy osiedla w Maszkowicach? Czy do mieszkańców osiedla docierają informacje o zasadach postępowania wobec zagrożenia epidemicznego, sposobie rozpoznawania symptomów zarażenia koronawirusem i działaniach, jakie należy podjąć w przypadku podejrzenia zarażenia?
  • czy władze samorządowe zaopatrzyły lub planują zaopatrzyć mieszkańców osiedla w niezbędne środki, np płyny dezynfekcyjne, środki ochrony osobistej itp.?

Ponadto przedstawiciel Romów wskazał także na problem w dostępie do edukacji dzieci z osiedla, wynikający z zawieszenia placówek oświatowych i przyjęciu formy nauczania zdalnego. Adam Bodnar ma wątpliwości:

  • czy dzieci z osiedla są objęte takim nauczaniem?
  • czy na bieżąco otrzymują ze szkoły materiały niezbędne do nauki?
  • czy w proces nauczania szkoła w wystarczającym stopniu angażuje asystentów edukacji romskiej?

Rzecznik pyta wójta, jak szkoła, do której uczęszczają dzieci z osiedla, realizuje obecnie swe zadania wobec tej grupy uczniów i uczennic.

XI.812.8.2020

RPO alarmuje: trzeba pomóc Romom w Maszkowicach

Data: 2020-03-27
  • Nadal oczekuję na podjęcie przez władze samorządowe gminy Łącko kompleksowych działań zmierzających do poprawy warunków mieszkaniowych na osiedlu romskim w Maszkowicach.
  • Podniesienie standardu życia na osiedlu uważam za obowiązek władz samorządowych, wynikający zarówno z zadań własnych, jak i konstytucyjnego nakazu poszanowania i ochrony godności człowieka – pisze RPO do przewodniczącej Rady Gminy Łącko Bernadetty Wąchały-Gawełek
  • To kolejna interwencja RPO w sprawie  Romów z Maszkowic

Osiedle romskie w Maszkowicach istnieje od lat 50. XX wieku, kiedy pojawili się tam Romowie zatrudniani przy budowie lokalnych dróg. Sytuacja jest tam bardzo poważna, stąd stałe zainteresowanie RPO, w tym regularne wizyty ekspertów z Biura RPO i korespondencja z władzami samorządowymi.

W Maszkowicach mieszka 200-300 Romów, polskich obywateli. Zameldowani są w trzech legalnych budynkach, a mieszkają w wielu rozpadających się barakach. Od początku wszyscy wiedzieli, że osada jest nielegalna – położona na terenach gminnych, prywatnych nieużytkach, terenach zalewowych. Ale osiedle wciąż rosło – z dykty, z desek, z kartonu. Część domów przypomina brazylijskie fawele, grozi zawaleniem, pokrywa je wszechobecna pleśń. Instalacje są zrobione, ale cudem jest, że nie giną od nich ludzie. Kanalizacji wciąż nie ma, woda czerpana jest ze studni. Nieformalnie dzieli się to na dwie części – starą i tę z kontenerami mieszkalnymi, które gmina kupiła ze środków programu romskiego w 2010 roku. Ta nowa część wygląda lepiej, ale już teraz pojawiają się tam przybudówki.

Życie toczy się tam własnym rytmem, część osób pracuje, ale większość jednak korzysta z zasiłku, zbierają złom, kable. Słowo bieda nabiera tu innego, głębszego znaczenia. Do szkoły chodzi 80% dzieci, co daje niezły wynik. Pamiętać jednak należy, że obowiązek jest realizowany do końca szkoły podstawowej. Wielkie znaczenie odgrywa tutaj wsparcie udzielane przez asystentów edukacji romskiej, którzy dbają, by dzieci chodziły do szkoły, pomagają odrabiać lekcje. To świetnie sprawdzająca się instytucja. RPO także współpracuje ze stowarzyszeniami asystentów romskich. To oni przełamują przekonanie, że edukacja oznacza wyłączenie ze środowiska, akulturację, czy sprzeniewierzenie się tradycji.

Państwo przez lata nie zauważało polskich Romów, bo lepiej nie widzieć, przymykać oko na nielegalne osiedla, niż rozwiązywać problemy, wspierać obywateli w normalnym życiu. Ta druga droga zawsze więcej kosztuje. Dopiero lata 90. to początek myślenia o prawie do edukacji Romów, a początek XXI wieku to początek projektu integracji i wyrównywania szans.

Programy społeczne wywołały niestety też niezadowolenie części społeczeństwa, która postrzegając Romów jako obcych zauważyła środki przeznaczone na ich wspieranie. Samowola budowlana stała się problemem dla wielu, w tym władz lokalnych, nieco ponad 2 lata temu – mimo, że od lat samorząd przeznaczał środki z programu romskiego na dobudówki z łazienkami czy ocieplenie. Pojawiły się wnioski do inspektora budowlanego, decyzje o rozbiórce domów, o nałożeniu grzywny w wysokości 40 tys. zł. mimo, że mówimy o ludziach bez dochodów, którzy nie mają szans spłacić takiego roszczenia. Wielu powołuje się na równość wobec prawa budowlanego, zapominając jednak, że czym innym jest dostawienie drugiego garażu na kolejne auto a czym innym odebranie miejsca, które było twoim domem od 50 lat. Dla tych ludzi oznacza to po prostu bezdomność, nie ma bowiem gwarancji żadnych środki wspomagających.

W rejonie Maszkowic panuje dość powszechne przekonanie, że pomoc dla Romów jest nieuzasadniona.  18 marca RPO wysłał kolejne pismo do władz gminy Łącko. Pisze w nim: zaangażowanie władz samorządowych nie może przy tym być uzależniane od nastrojów większościowej części społeczności lokalnej. Niedopuszczalne jest też przywoływanie negatywnych zachowań niektórych mieszkańców osiedla jako argumentu mającego uzasadniać bezczynność samorządu w zakresie świadczenia Romom pomocy mieszkaniowej. Takie podejście władz samorządowych sankcjonuje bowiem pewną formę „odpowiedzialności zbiorowej” maszkowickich Romów i samo w sobie jest przejawem dyskryminującej stygmatyzacji.

Rzecznik prosi o odpowiedź w ciągu 14 dni.

XI.816.17.2017

Ponownie umorzono śledztwo ws. marszu w Hajnówce z 2018 r. Zażalenie RPO

Data: 2020-03-16
  • Ponownie umorzono dochodzenie w sprawie m.in. propagowania rasizmu i faszystowskiego ustroju państwa podczas „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych" w Hajnówce w 2018 r.
  • Prokurator nie dopatrzył się znamion przestępstwa ani w okrzykach wychwalających „Burego”, ani w prezentowaniu „krzyża celtyckiego” czy znaku „trupiej główki” z hasłem „Śmierć wrogom Ojczyzny!”
  • RPO składa zażalenie do wyższego szczebla prokuratury, wskazując na błędy i wybiórczą ocenę zdarzeń w decyzji o umorzeniu

"Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych" przeszedł ulicami Hajnówki 24 lutego 2018 r. Jego uczestnicy prezentowali m.in. symbole „krzyża celtyckiego" i odznaki trupiej główki z piszczelami (tzw. „Totenkopf"), wraz z literami ŚWO („Śmierć Wrogom Ojczyzny”). Wznosili też okrzyki na cześć Romualda Rajsa ps. „Bury", dowódcy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, działającego po 1945 r. na Podlasiu. W 1946 r. dokonał on "czystek" na ludności wyznania prawosławnego – ich ofiarą padło kilkadziesiąt osób, w  tym kobiety i dzieci.

Zawiadomienie RPO - dzieje sprawy

Rzecznik Praw Obywatelskich zawiadomił o możliwości popełnienia przestępstw: publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa, publicznego nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym i wyznaniowym, znieważenia mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego poprzez gloryfikowanie „Burego” oraz pochwalanie jego przestępstw . W lutym 2018 r. Adam Bodnar spotykał się z mieszkańcami Podlasia i usłyszał, jak bolesnym doświadczeniem był ten marsz.

Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Według art. 257, kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 255 par. 3 stanowi, że kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

14 września 2018 r. Komenda Miejska Policji  w Białymstoku umorzyła dochodzenie, uznając, że czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego. Decyzję zatwierdziła Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

13 grudnia 2018 r. Sąd Rejonowy w Hajnówce uwzględnił zażalenie RPO i z zwrócił sprawę do dalszego prowadzenia.

Ponowne postanowienie KMP o umorzeniu dochodzenia zatwierdziła 17 lutego 2020 r. Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

Argumenty zażalenia RPO

RPO złożył zażalenie na tę decyzję do Prokuratora Okręgowego w Białymstoku Wniósł o jej uchylenie i zwrot sprawy do dalszego prowadzenia.

Postanowieniu o umorzeniu dochodzenia RPO zarzucił:

  • obrazę przepisów postępowania przez przedwczesne wydanie postanowienia o umorzeniu dochodzenia,
  • zaniechanie wszechstronnej oceny całości materiału dowodowego,
  • dokonanie sprzecznej ze wskazaniami wiedzy i logicznego rozumowania analizy okoliczności marszu,
  • wybiórcze  oparcie orzeczenia na jednej z dwóch sprzecznych opinii biegłych.

Efektem była jednostronna ocena sprawy  i błąd w ustaleniach faktycznych. Polegało to na uznaniu, że prezentowane symbole charakterystyczne dla ideologii faszystowskiej i rasistowskiej, a także okrzyki „Narodowa Hajnówka” i hasła gloryfikujące postać odpowiedzialną za zbrodnie na ludności prawosławnej narodowości białoruskiej nie stanowią wskazanych przestępstw.

Inne zarzuty zażalenia to:

  • naruszenie przepisów Kpk przez stwierdzenie braku znamion przestępstwa publicznego propagowania ustroju faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego, bez ustalenia tożsamości osób, które mogły się tego dopuścić;
  • naruszenie przepisów Kpk przez nieprawidłowe sformułowanie pytań do biegłych pytań i zasięgniecie opinii eksperckiej w przedmiocie, który nie wymagał wiadomości specjalnych, co doprowadziło do sytuacji, w której o niewypełnieniu znamion czynów zabronionych przesądziła ekspertyza biegłego historyka.

Ocena okrzyków i haseł podczas marszu

Biegły historyk nie dopatrzył się znamion przestępstw w prezentowanej podczas marszu symbolice oraz w hasłach i okrzykach. W jego opinii  wznoszenie okrzyków ku czci „Burego” i żołnierzy wyklętych nie było nawoływaniem do nienawiści narodowościowej, etnicznej i religijnej  ani pochwalaniem zbrodni. Ponadto żaden uczestnik nie wzywał do powtórzenia jakichkolwiek czynów popełnionych przez oddział Romualda Rajsa – podkreśla umorzenie.

RPO nie zgadza się z taką oceną. Okrzyków nie można bowiem oceniać w oderwaniu od społecznego,  wyznaniowego i etnicznego kontekstu marszu – co pominęła prokuratura. Na potrzebę jego uwzględnienia zwrócił zaś uwagę sąd, uchylając poprzednie umorzenie. Zdaniem sądu okrzyki i hasła winny być ocenione z uwzględnieniem tła historycznego, społecznego i wyznaniowego. A osoba „Burego” przez społeczność lokalną Hajnówki jest identyfikowana z wydarzeniami z 1946 r., o których pamięć jest tam nadal żywa. Takie jednoznaczne wytyczne sądu zostały przez prokuraturę zignorowane.

W takim zaś szerszym kontekście utożsamienie postaci „Burego” z akcjami pacyfikacyjnymi białoruskich i prawosławnych wsi jest na tyle oczywiste, że do wypełnienia znamion przestępstw nie było konieczne używanie podczas marszu  sformułowań odnoszących się bezpośrednio do konkretnych czynów „Burego”. Wystarczyło samo wznoszenie okrzyków: „Bury, nasz bohater” czy „Narodowa Hajnówka”.

Świadczy o tym przede wszystkim prowokacyjny charakter wydarzenia, na który zwrócił już uwagę sąd w grudniu 2018 r. Na miejsce marszu świadomie wybrano miasto w ok. 70 % zamieszkałe przez ludność wyznania prawosławnego, w dużej części narodowości białoruskiej. A trasa marszu biegła w pobliżu jednej z największych w regionie świątyń prawosławnych – Soboru św. Trójcy. W zaproszeniu na marsz pisano zaś, że Hajnówka to „jedyne miasto w Polsce, w którym do dzisiaj szarga się dobre imię żołnierzy podziemia antykomunistycznego”, zaś ”wielu mieszkańców nazywa siebie Rusinami, a tamtejsze ziemie wedle ich mniemania są okupowane”.

Zakładano tym samym, że skutkiem manifestacji może być rozpowszechnianie uczucia nienawiści wobec lokalnej społeczności, utożsamiającej się z narodowością białoruską i religią prawosławną.

- Prokurator, pomijając istotny dla sprawy kontekst, powtórzył „błąd wąskiego spojrzenia”, którym według Sądu Rejonowego dotknięte było poprzednie postanowienie – podkreśla RPO. Tym samym prokurator powtórnie przekroczył granice swobodnej oceny dowodów. Oceniając je w sposób jednostronny, pobieżny i sprzeczny ze wskazaniami wiedzy oraz logicznego rozumowania, doprowadził do błędu w ustaleniach faktycznych. Polegał on na uznaniu, że gloryfikowanie postaci  „Burego” i głoszenie haseł o nacjonalistycznym wydźwięku nie wypełniało znamion przestępstw.

Rzecznik powołał się na  definicję „mowy nienawiści” z rekomendacji nr R 97 (20) Komitetu Ministrów Rady Europy z  30 października 1997 r. Zgodnie z nią, za „mowę nienawiści” powinna zostać uznana „każda forma wypowiedzi, która rozpowszechnia, podżega, propaguje lub usprawiedliwia nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści oparte na nietolerancji, włączając w to nietolerancję wyrażaną w formie agresywnego nacjonalizmu lub etnocentryzmu, dyskryminacji lub wrogości wobec mniejszości, migrantów lub osób wywodzących się ze społeczności imigrantów”.

Ocena symboli i znaków uczestników marszu

Rzecznik nie podziela również poglądu, by nie stanowiło przestępstwa publiczne prezentowanie symbolu „krzyża celtyckiego” – jednoznacznie utożsamianego z międzynarodowym symbolem rasizmu – przy uwzględnieniu całego kontekstu zgromadzenia.

Nie ma przy tym znaczenia opinia biegłego historyka, z której wynika, że znak ten pozostawał nieznany w historycznych kręgach i środowiskach polskiej prawicy. Biegły nie poczynił przy tym żadnych uwag co do obecnego znaczenia tego symbolu. A nie ma on charakteru neutralnego znaku graficznego i - wbrew twierdzeniu prokuratora - nie jest też niejednoznaczny w odbiorze.

Publiczne jego prezentowanie już wielokrotnie podlegało prawnokarnej ocenie sądów, które uznawały to za przestępstwo publicznego propagowania faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego państwa. Np. Sąd Rejonowy w Bydgoszczy 6 czerwca 2014 r. jednoznacznie  ocenił taki czyn sprawców, skazując ich na karę ograniczenia wolności. Wątpliwości  nie miał też Sąd Rejonowy w Białymstoku, który 11 maja 2016 r. uznał ten symbol za równoważny nazistowskiej swastyce.

Istotny jest fakt, że mimo prób rejestracji „krzyża celtyckiego” przez Narodowe Odrodzenie Polski, ostatecznie nie został on zarejestrowany i obecnie nie identyfikuje żadnej formacji. Postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie, którym na wniosek NOP początkowo wpisano ten symbol do ewidencji partii politycznych,  zostało bowiem uchylone przez warszawski Sąd Apelacyjny po apelacji wniesionej m.in. przez Prokuratora Okręgowego w Warszawie. Dowiódł on wówczas, że jest to symbol neofaszystowski. W  tej sprawie prokurator po raz kolejny przekroczył zatem granice swobodnej oceny dowodów. Doprowadził też do sytuacji, w której publiczne prezentowanie „krzyża celtyckiego” jest inaczej oceniana pod względem prawnokarnym w różnych częściach Polski.

Ponadto RPO ma wątpliwości co do oceny prokuratora, że prezentowany na odzieży jednego z uczestników marszu znak przedstawiający trupią czaszkę z piszczelami, wpisany w trójkąt z literami ŚWO, nie był odwzorowaniem symbolu „SS-Totenkopf i nie stanowił karalnego propagowania symboliki nazistowskiej.

Według RPO symbol użyty podczas marszu w każdym szczególe był identyczny z symbolem „SS- Totenkopf” (układ graficzny czaszki, umiejscowienie piszczeli). Prokurator oparł się na opinii biegłego historyka, który genezy tego znaku dopatrzył się w okładce miesięcznika „Inne Oblicza Historii” z 2014 r., gdzie ten symbol błędnie przypisano Pogotowiu Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Biegły dodał, że to nadużycie historyczne, bo żadne dokumenty nie potwierdzają takiej naszywki PAS.

Wyłącznie na podstawie opinii biegłego prokurator nie mógł stwierdzić, czy prezentowanie tego symbolu było przestępstwem, czy też uczestnik  miał taką naszywkę w błędnym przekonaniu, że posługuje się symboliką NZW. Z postanowienia o umorzeniu nie wynika bowiem, czy uczestnik ten został przesłuchany pod tym kątem. A z zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego  propagowaniem ustroju faszystowskiego jest każde prezentowanie symboliki totalitarnego ustroju z zamiarem przekonania do niego. Prokurator nie ocenił zaś, czy ten uczestnik marszu wypełnił znamiona przestępstwa. Dowolnie przyjął bowiem, że skoro emblemat identyczny ze znakem „SS-Totenkopf”, wpisany w trójkąt z literami ŚWO, bywa mylnie kojarzony z formacją NZW, to taki właśnie błąd popełnił uczestnik marszu.

W ten sposób prokurator przekroczył granice swobodnej oceny dowodów,  przedwcześnie stwierdzając, że prezentowanie tego symbolu nie wypełniało znamion przestępstwa.

XI.518.16.2018

Rzecznik pyta MKiDN o ochronę prawną grobów i pomników ważnych dla mniejszości ukraińskiej w Polsce

Data: 2020-03-12
  • Do RPO zgłaszane są przypadki dewastacji miejsc pamięci ważnych dla mniejszości ukraińskiej w Polsce, w tym upamiętnień określanych mianem nielegalnych
  • Ostatnio zniszczono grób członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, poległych w marcu 1945 r. w walce z NKWD w Monasterzu (woj. podkarpackie)
  • Adam Bodnar zwrócił się do ministra kultury prof. Piotra Glińskiego o działania w celu uregulowania  ochrony prawnej grobów i pomników ważnych dla mniejszości ukraińskiej w Polsce
  • Spytał też o możliwość utworzenia specjalnego zespołu - tak by zapewnić instytucjonalne wsparcie organizacji promujących tożsamość kulturową mniejszości narodowych i etnicznych

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na głosy mniejszości ukraińskiej, wskazujące na brak dialogu Instytutu Pamięci Narodowej i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z obywatelami Polski narodowości ukraińskiej w kwestii miejsc pamięci – grobów i pomników upamiętniających postaci i wydarzenia historyczne związane z losami tej społeczności.

Przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma poinformował RPO o dewastacjach miejsc pamięci, w tym także upamiętnień określanych mianem nielegalnych, które z powodu braku jakiegokolwiek statusu prawnego nie są obecnie odpowiednio chronione.   

Przykładem braku należytej ochrony prawnej miejsc pamięci obywateli polskich narodowości ukraińskiej jest kolejny przypadek zniszczenia i profanacji ukraińskiego grobu w Monasterzu - ustanowionego w 1999 r.  przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Jest to mogiła członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, poległych 2-3 marca 1945 r. w walce z oddziałami NKWD.

Pierwszy raz pomnik nagrobny zniszczono w 2015 r. Na początku stycznia 2020 r. tablica z nazwiskami poległych (bez wskazania formacji, której byli członkami i jakiejkolwiek symboliki militarnej) ponownie została rozbita. Zniszczono też tradycyjne "ruszniki", zawieszone na mogile 11 listopada 2019 r. przez polskich i ukraińskich aktywistów.

Grób ten nie został wpisany do ewidencji grobów i pomników wojennych, co w praktyce oznacza, że nie podlega ochronie państwa polskiego. Negatywną opinię w sprawie wydał Wojewoda Podkarpacki. Negatywne stanowisko co do odbudowy pomnika-grobu przedstawił Sekretarz Stanu w MKiDN 23 października 2019 r., podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

RPO z zaniepokojeniem przyjął informację mniejszości ukraińskiej o braku prawnego uregulowania statusu upamiętnień ukraińskiej historii. Dotychczas nie zostały sporządzone wykazy miejsc pamięci i spoczynku, do czego strony polska i ukraińska zobowiązały się w dwustronnej umowie z 21 marca 1994 r. w sprawie ochrony miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych. Już choćby z tego wynika brak możliwości sprawowania przez państwo polskie skutecznej i kompleksowej opieki nad wszystkimi wzniesionymi na terenie Polski obiektami tego rodzaju.

Niezwykle istotne wydaje się zatem, aby MKiDN zaangażowało się w realizację zadań wynikających z tej umowy. Chodziłoby zwłaszcza o wszelkie możliwe kroki, które mogłyby doprowadzić do opracowania - we współpracy z przedstawicielami mniejszości ukraińskiej w Polsce - kompletnego wykazu miejsc pamięci i spoczynku, co prowadziłoby do ich skutecznej ochrony.  

Zapewnienie należytej ochrony upamiętnieniom ważnym dla mniejszości ukraińskiej w Polsce może się stać przyczynkiem do przepracowania wspólnej, polsko-ukraińskiej historii, w tym wynikających z niej traum. To zaś nie będzie możliwe bez zrozumienia wzajemnych potrzeb i zbudowania wspólnej świadomości poprzez działania edukacyjne oraz aktywizację obywateli obu narodowości, pozwalające na poznanie i wzajemne zrozumienie swoich kultur.

Za cenny w tym kontekście RPO uznaje zgłaszany od lat przez mniejszości narodowe i etniczne postulat powołania tzw. instytucji kultury mniejszości. O ile bowiem polska kultura rozwijana jest dzięki instytucjom publicznym dotowanym z budżetu, o tyle kulturą mniejszości zajmują się zwykle organizacje pozarządowe. Mają one niewspółmiernie mniejsze możliwości organizacyjne i finansowe, działają głównie dzięki grantom i dotacjom. Te z kolei pozwalają jedynie na okresowe wsparcie finansowe dla poszczególnych organizacji, co wyklucza budowanie długofalowej strategii działań na rzecz rozwoju i promowania kultury mniejszościowej.

XI.814.3.2020

"Żeby pamięć nie popadała w niepamięć”. Honorowa Odznaka RPO dla Szymona Modrzejewskiego za ratowanie starych cmentarzy

Data: 2020-02-27
  • Ratowanie zapomnianych cmentarzy - to misja Szymona Modrzejewskiego, przewodniczącego Stowarzyszenia Magurycz
  • Porządkuje ono i rekonstruuje stare cmentarze - ukraińskie, żydowskie, niemieckie i polskie, nie tylko w naszym kraju, ale i za granicą
  • Celem działań jest przywracanie i pielęgnowanie pamięci, ale także - jak mówi on sam - żeby "pamięć nie popadała w niepamięć”
  • 27 lutego 2020 r. został  on wyróżniony Odznaką Honorową Rzecznika Praw Obywatelskich za zasługi dla ochrony praw człowieka

Cmentarze wyznaniowe, które nie zostały zgłoszone do rejestru zabytków (ze względu na wartość historyczną, artystyczną lub naukową) nie podlegają ochronie prawnej. Tereny takich cmentarzy należą do osób prywatnych lub gminy. Często są sprzedawane lub wykorzystywane do celów komercyjnych (np. teren cmentarza zamieniany jest na parking  lub działkę budowlaną).

RPO podejmuje działania, by ocalić wielokulturowe dziedzictwo historyczne, którego przejawem są m.in. właśnie zapomniane dziś często stare cmentarze różnych wyznań. Rzecznik z własnej inicjatywy podejmował  sprawy związane z dewastacją takich miejsc (np. cmentarza żydowskiego w Maszewie, w woj. zachodniopomorskim). Działania w tej sprawie wykazały, że problem dotyczy cmentarzy różnych wyznań w całym kraju. Dlatego tak ważne są inicjatywy Szymona Modrzejewskiego.

Sylwetka Szymona Modrzejewskiego

Urodził się w Warszawie w 1969 r. Studiował  patrologię na Akademii Teologii Katolickiej oraz kulturoznawstwo na PWSZ w Sanoku. Studiów jednak nie ukończył. Został kamieniarzem. W 1986 r. zaczął się zajmować ratowaniem starych cmentarzy.

Pierwszy był greckokatolicki cmentarz w Berehach Górnych w Bieszczadach. Rok później uczestniczył w zorganizowanym przez Stanisława Krycińskiego obozie remontowym na cmentarzach w Bystrem i Michniowcu.  Była to część działań Społecznej Komisji Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej przy Towarzystkie Opieki nad Zabytkami, w której zarządzie Szymon Modrzejewski był przez 10 lat. Od roku 1988 do 1996 Stanisław Kryciński i Szymon Modrzejewski wspólnie organizowali obozy na terenie całej Polski.

W 1996 r. Szymon Modrzejewski założył Nieformalną Grupę Kamieniarzy Magurycz. W 2007 r. została przekształcona w Stowarzyszenie Magurycz. Zajmuje się ratowaniem zabytków kamiennej sztuki sepulkralnej wszystkich wyznań i innych zabytków kultury materialnej głównie w Bieszczadach, Beskidzie Niskim, na Pogórzu Przemyskim i Roztoczu oraz Ukrainie.

Stowarzyszenie kontynuuje organizację społecznych obozów-warsztatów, których zadaniem jest ratowanie, inwentaryzacja i dokumentacja krzyży i kapliczek przydrożnych oraz wszelkich obiektów sztuki cerkiewnej pozostających bez opieki (chrzcielnic, krzyży ze zwieńczeń nieistniejących cerkwi, kostnic, kaplic, archiwaliów) na terenach zamieszkiwanych pierwotnie głównie przez Bojków i Łemków, ale także Żydów, Polaków, Cyganów i Niemców.

Zachowanie tych elementów krajobrazu ma wpływ na współczesne postrzeganie regionu jako miejsca, w którym jeszcze nie tak dawno współistniały różne kultury i religie. Ich dzisiejszy stan pozostawia wiele do życzenia. Zdecydowana większość obiektów, która jest przedmiotem zainteresowania Stowarzyszenia, została celowo zdewastowana. Zazwyczaj Magurycz zajmuje się opuszczonymi cmentarzami w nieistniejących już wsiach. Szanse, że zajmie się nimi ktokolwiek inny, są bowiem znikome.

Doświadczenie Magurycza wskazuje, że przywracanie dawnej świetności tym obiektom ma istotny wpływ na możliwość ich zachowania w krajobrazie kulturowym, a tym samym - kształtowanie postaw dalekich od nienawiści, ksenofobii czy zwyczajnego niezrozumienia.

Stowarzyszenie jest apolityczne, nie służy żadnej instytucji, kultowi, nie propaguje żadnej wizji historii. Odwołuje się zaś „do wrażliwości i potrzeby służenia”.

Działalność laureata pozwala ocalić nie tylko piękne i nierzadko cenne pomniki, dzieła sztuki ale przede wszystkim historię konkretnych miejsc i żyjących na niej ludzi. Cmentarze to dla niego "częściowo otwarta księga, która warto czytać. Miejsce kultu, ale też opowieść o czasach minionych”. Do zaglądania do niej, czytania w niej, oraz szacunku zachęcił bezpośrednio już co najmniej kilkaset osób, które przekazują to zainteresowanie dalej.

Jego działania uwrażliwiają na sztukę mniejszości narodowych zarówno uczestników obozu, jak i społeczności obecnie zamieszkujących te tereny. Sprzyjają także szeroko pojętej tolerancji, bezinteresowności i zachowaniu choć fragmentów niknącego krajobrazu kulturowego. Pozwalają zachować ślady wielokulturowości ziem obecnej Polski.

Kamienie i zmarli nie mogą zabrać głosu, ale w ich imieniu i obronie mówi Szymon Modrzejewski, ucząc wrażliwości, tolerancji dla historii i inności. Ale także dla ludzi, wspomnień i pamiątek po nich. Robi to mimo przeciwności, braku funduszu i ataków.

Jego szczególna postawa oraz oddanie pracy na rzecz zachowania dziedzictwa kulturowego i historycznego zasługują na szczególne docenienie oraz przyznanie Odznaki Honorowej Rzecznika Praw Obywatelskich za zasługi dla ochrony praw człowieka.

RPO: Laureat pochyla się z czułością nad pojedynczą macewą, pomnikiem, chrzcielnicą

Takich miejsc, które wciąż są nieodkryte, zapomniane, jest jeszcze wiele – mówił Adam Bodnar.  Znalazłem z inspiracji pana Szymona taki zapomniany  cmentarz w Brzezinach - protestancki i żydowski. Cmentarz protestancki był przywrócony dzięki działaniom pewnego młodego człowieka. Paliły się znicze, ludzie odnaleźli tam swych bliskich. To dało nadzieję, ze można czcić swoich krewnych, pochowanych w różnych miejscach.

Dlatego cieszę się, że tym tematem mogliśmy się zainteresować i że możemy na to patrzeć z różnych perspektyw. By łączyć różne wyznania i by pamiętać o ochronie praw człowieka.  Bo art. 53. Konstytucji szeroko gwarantuje wolność wyznania - ochrona miejsc pamięci jest tego częścią,

A przez wiele lat ludziom uniemożliwiano taką pamięć, bo godziło to w „politykę historyczną” państwa autorytarnego. Dziś prawo w tej dziedzinie jest niedoskonałe, postanowienia niekiedy sprzeczne bądź trudne do interpretacji, a ich zmiana to nasze wspólne wyzwanie. Staram się wpłynąć na jego zmianę. Musimy mieć jednak świadomość, że nawet najdoskonalsze, najbardziej precyzyjne prawo nie zastąpi ludzkiej wrażliwości.

I choć powinno ono służyć ludziom, nadążać na cywilizacyjnymi zmianami i nowymi potrzebami, powinno także uwzględniać historię. Droga nie powinna iść przez stary cmentarz, nie powinno na nim się budować placu zabaw, ani stacji benzynowej nawet jeśli dziś bardzo takiego miejsca potrzebujemy. Jeżdżąc po Polsce, spotykamy się z sytuacjami, że ktoś kupił taki grunt i chciałby go przeznaczyć na inne cele niż dbać o miejsce pamięci.

O złych praktykach, o konieczności chronienia cmentarzy i ich znaczeniu dla naszego dziedzictwa historycznego i kulturowego, najwięcej dowiedziałem się od Szymona Modrzejewskiego. Z jego (oraz pani Grażyny Staniszewskiej) inicjatywy powstała przy Rzeczniku Praw Obywatelskich grupa robocza (nie)zapomniane cmentarze. Odbyły się dwa spotkania tej grupy oraz konferencja (w październiku 2019 r.) z udziałem przedstawicieli największych kościołów w Polsce, Naczelnego Rabina Polski, prawników, naukowców, pasjonatów.

Wszyscy na sali znają dorobek pana Szymona – przez 33 lata członkowie  i wolontariusze Magurycza zadbali o 2824 obiekty na 145 cmentarzach -  ukraińskich, bojkowskich,  łemkowskich, niemieckich i  polskich.

Pan Szymon jest niezwykłym człowiekiem, który od ponad 30 lat z wielką pasją, miłością, poświęceniem zajmuje się ochroną i przywracaniem świetności oraz pamięci o osobach i czasach, które dawno odeszły. Ratuje nie tylko zapomniane nekropolie, ale pochyla się z czułością nad pojedynczą macewą, pomnikiem, chrzcielnicą. Nie pozwala zniknąć przydrożnym krzyżom, czy pozostałościom kapliczek, cerkwi, świątyń w Beskidach, Bieszczadach, Roztoczu ale także poza granicami Polski.

Chyba po raz pierwszy w historii urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich oraz w historii Odznaki Honorowej za Zasługi dla Ochrony Prawa Człowieka zostanie odznaczony człowiek za zasługi dla żywych, ale także i dla tych, którzy odeszli, którzy stają się częścią naszego dziedzictwa i naszej historii. Być może  podzielają naszą wdzięczność dla Pana Szymona. I jestem wzruszony, że mogę wyrazić ją dzisiaj także w ich imieniu, za Pana prace i za to, że inspiruje Pan nas wszystkich, jak i kolejne pokolenia. - Być może za 10 lat ta liczba zapomnianych cmentarzy się zmniejszy . Bardzo panu serdecznie dziękuję -  zakończył RPO. 

Laudacja: to jeden "zakręconych pozytywnie”

Laudację wygłosił prof. Jerzy Smaza z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Szymon urodził się w 1969 r. w Warszawie. Mając kilkanaście lat, pojawił się na terenach Polski płd.-wsch., głównie w Bieszczadach. Tu spotkał się m. in. z działalnością obozów inwentaryzacyjnych prowadzonych przez Stanisława Krycińskiego – z zamiłowania historyka, etnografa. Celem obozów „Nadsanie” była inwentaryzacja zachowanych śladów po wymarłych wioskach m. in. Pogórza Przemyskiego i Bieszczadów. Najbardziej „czytelny” – niestety na cmentarzach.

Rozbudzenie świadomości ratowania dziedzictwa materialnego – i nie tylko – u Szymona Modrzejewskiego – to właśnie kontakt z wartościami cmentarnymi.

Pierwszy, bardzo istotny i indywidualny jak wiemy z opowiadań Szymona na cmentarzu w Berehach Górnych (Brzegi Górne) w nieistniejącej wiosce ukraińskiej w roku 1986. W roku następnym brał już bardzo aktywny udział w obozach „Nadsania” na cmentarzach we wsiach Michniowiec i Bystre. Tu spotkaliśmy się po raz pierwszy. Ja prowadziłem od roku 1984 obozy konserwatorskie na cmentarzach w nieistniejących już wioskach ukraińskich Beskidu Niskiego.

Może to ten charakter prac/działań – mam na myśli ogromny opór materii – tj. kamienia stał się dla Szymona głównym wyzwaniem. Wyzwanie, które pokonał, można powiedzieć „przekuł” w  swoim charakterze za pomocą potencjału witalnego, zdolności i nabytych umiejętności. Wyzwanie, które pokonuje codziennie z coraz większą świadomością i poświęceniem. Być może dla własnej wewnętrznej potrzeby – dla samorealizacji, ale i dla realizacji siebie dla innych – umarłych i żywych (to nie pomyłka – taką kolejność zachowuje). A od wielu, wielu lat: umarłych i żywych i tych następnych. Tych, którzy zostali i są „zarażeni” jego ideami.

Przy jego energii i aktywności szybko zaczął budować własną ścieżkę życia. Jak nazwał to już wspomniany Stanisław Kryciński – „własny sposób na życie, na cmentarzach”. Własna droga, ścieżka, sposób na życie - to dla każdego wyzwania życiowe. Dla Szymona, o tak złożonej osobowości, ekscentryka, bezkompromisowego – to tym większe wyzwanie.

Mając już wieloletnie doświadczenie nie tylko w działaniach inwentaryzacyjnych i innych „Nadsania” i „czeladnikowanie” (przepraszam Szymonie, że tak to nazywam), to jest ćwiczenie kamieniarstwa u prof. Adama Romana na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (Wydział Konserwacji), ale i udział w zespołach konserwatorskich prowadzących profesjonalną konserwację – restaurację materialnego dziedzictwa założył własny zespół.

Z obowiązku należy wymienić udział Szymona Modrzejewskiego m. in. w zespole pod moim kierunkiem na terenach:

  • Polski: cmentarze rzymskokatolickie, wielowyznaniowe,
  • Ukrainy, cmentarze rzymskokatolickie cywilne i wojskowe m. in. w: Stanisławowie, Rafajłowej, Gwoźdźcu, Kołomyi, Truskawcu, Drohobyczu, Dobromilu, Starym Siole, Otyni;
  • Białorusi, cmentarze rzymskokatolickie w Kobryniu i Grodnie;
  • Litwie, cmentarze rzymskokatolickie cywilne i wojskowe w Wilnie, Marcinkańcach, Oranach;
  • Turcji, cmentarz rzymskokatolicki w Adampolu.

Pod kierunkiem konserwatora dzieł sztuki mgr Katarzyny Bromierskiej pracował przy mozaikach z Pompei I w. n.e., w zbiorach Pałacu Peterhof  pod Petersburgiem, Rosja. 

Założony zespół w 1996 roku to Nieformalna Grupa Magurycz, która 10 lat później przekształciła się w Stowarzyszenie Magurycz. Idee Szymona,  Stowarzyszenia i ludzi, którzy się z nimi identyfikują to m. in.:

  • działalność jest całkowicie apolityczna i nie wynika z tego, jaka religia, jakie pochodzenie,
  • celem jest ocalenie, ochrona obszaru sacrum wielokulturowych obszarów (nie tylko w Polsce, ale poza jej granicami),
  • jest realizowana społecznie, całkowicie bezinteresownie.

Dużo! Tak dużo tych idei i wartości, które Szymon traktuje poważnie i bezkompromisowo. Być może stąd różne drobne nieporozumienia, które niesie codzienne życie.

Stowarzyszenie Magurycz jest poprzez swój indywidualny sposób działalności wyjątkiem w ogólnym pojmowaniu działalności społecznej. Rozległość terytorialna, jaką obejmuje jest bezgraniczna – nie tylko z założeń, ale i potrzeb innych osób i społeczności, które się do niego zwracają o pomoc.

Należy tu wymienić realizacje Stowarzyszenia Magurycz - na cmentarzach grekokatolickich, rzymskokatolickich, ewangelickich, żydowskich. Przy nagrobkach, dzwonnicach, figurach i kapliczkach przydrożnych, a także przy wszystkich elementach kamiennych, będących świadectwem minionej historii.  To m.in.:  

  • w Polsce kilkadziesiąt cmentarzy: w Bieszczadach, Beskidzie Niskim, Pogórzu Przemyskim, Pogórzu Dynowskim, Roztoczu;
  • na Ukrainie, w Drohobyczu i Szarogrodzie;
  • w Gruzji, w Tbilisi;
  • w Bośni i Hercegowinie.

Szymon poproszony o konkretne liczby zatroskał się, gdyż nie czuł potrzeby liczenia. Ale liczby są bardzo ważne. Tak licząc na dzień dzisiejszy, jest to ok. 3000 materialnych obiektów wspólnego dziedzictwa na ok. 150 cmentarzach w tej części Europy i nie tylko. Współpracuje z podobnymi towarzystwami, stowarzyszeniami, fundacjami i instytucjami m. in. Stowarzyszenie Dziedzictwa Mniejszości Karpackich, Towarzystwo dla Natury i Człowieka, Fundacja „Nadsanie”. Wymieniłem tylko trzy instytucje, ale należy pamiętać, aby jeden sezon prac cmentarnych mógł być zrealizowany, udział w jego przygotowaniu bierze często kilkanaście instytucji i osób prywatnych, które w różnorodnej formie utożsamiają się z działalnością Stowarzyszenia oraz co najmniej kilkudziesięciu wolontariuszy pracujących bezpośrednio na cmentarzach.

Działalność publikatorska to chyba najtrudniejsza część działalności dla ludzi – praktyków, ludzi, którzy chcą ratować każdy kamień. Jest to niezmiernie ważna działalność Towarzystwa, gdyż wiedza, umiejętności i realizacje to bardzo dużo. Ale należy je również obowiązkowo przekazywać następnym pokoleniom.

W związku z tym, że Szymon gromadzi wokół siebie ludzi również „zakręconych pozytywnie” stąd publikacje, które się pojawiają są bardzo różnorodne i bezcenne. W większości przekazują całkowicie nową wiedzę dotyczącą nie tylko sztuki sepulklarnej, ale również ogromną wiedzę historyczną. Wiedzę, która bywa bardzo trudna do przyswojenia ze względu na tragiczną historię terenów, na których pracuje Stowarzyszenie. Wymienię tylko kilka: „Brusno (nie) istnienie w kamieniu”, 2013; „Cmentarze, miejsce nieobecnych”, 2013;  „Kukia. Zapomniane dziedzictwo polskie w Gruzji”, 2015.

Najbardziej ambitne (z mojego punktu widzenia) przedsięwzięcie to publikacja cały czas dopracowywana dotycząca „przewodnika kamieniarsko-konserwatorskiego”. Tytuł roboczy to „Kamienie są lekkie. Ochrona sztuki sepulklarnej w praktyce”.

To próba przekazania praktycznych działań ratowania materialnego dziedzictwa nie tylko sztuki nagrobnej. Tu nadmienię, że tego typu próby tj. skatalogowania nie tylko czynności, ale i obowiązujących norm przy takich obiektach, obiektach o których dowiadujemy się coraz więcej, trwają w profesjonalnych środowiskach konserwatorskich, zajmujących się tymi problemami kilka lat. Trudności w jego powstaniu wiążą się m. in. z rozgraniczeniem – gdzie jest granica działania wykształconych konserwatorów zabytków i społeczników.

Szymon formy działania Stowarzyszenia próbuje przekazać innym członkom, głównie wolontariuszom na podstawie własnych doświadczeń. Jest to bardzo wysoko postawiona poprzeczka. Dużo osób próbuje jej  dosięgnąć, a i przeskoczyć. Ci, którym się to udaje, pozostają w zespole lub idą – co jest najcenniejsze – własną, ale jakże bliską Stowarzyszeniu ścieżką.

Pojawiające się na tym etapie działalności Stowarzyszenia problemy, głównie z praktycznym funkcjonowaniem instytucji tj. biuro, księgowość, archiwum – wspomnę że ma ono ponad 150 tys. fotografii – to problemy zmuszające do kolejnego stopnia rozwoju Stowarzyszenia.

Często pojawiające się pytanie, pojawiające się w przeszłości i nadal, które wielu z nas zna osobiście: dlaczego to robi? Co ma w zamian? Ile zarabia? – pokazuje, jak nadal istnieje ogromny obszar braku świadomości w społeczeństwie na ten temat.

A w zamian? Po wielu latach uznanie w postaci nagród. Wymienię tylko Grand Prix Europa Nostra w kategorii: ochrona dziedzictwa kulturowego i wiele, wiele różnych, nie tak prestiżowych, ale równie ważnych, choćby w formie wdzięczności ludzkiej.

Tę wypowiedź pragnę zakończyć również cytatem Szymona”: „Współistnienie i współdziałanie – to jeden z kluczy do pojmowania naszych intencji i przekonań”. To bardzo trudny problem społecznym – i śmiem twierdzić – narodowy. Problem, który Szymon przybliża nam i pokazuje, jak go rozwiązywać – podkreślił prof. Jerzy Smaza.

Laureat: „Dajmy żyć zmarłym”

- Dajmy żyć zmarłym, to oddaje moją ideę – mówił Szymon Modrzejewski. Wyraził wdzięczność Rzecznikowi za nieużycie słowa „opuszczone” cmentarze.  Bo to nie było opuszczenie, ale wypędzenie, wysiedlenie. A my się zajmujemy cmentarzami pozbawionymi opiekunów, choć łamiemy tę zasadę. Bo ich liczba  jest tak przerażająca, że trzeba by zwiększyć działalność Stowarzyszenia.

- Wszystkie wyróżnienia indywidualne, z którymi zawsze mam problem, pochodziły z zagranicy. Dlatego też cieszę się, że jeden z ostatnich przyzwoitych urzędów z Panem na czele się o to pokusił – mówił, dziękując Adamowi Bodnarowi. 

Magurycz to ludzie, których jest ok. tysiąca, a większość stanowią kobiety  (zdjęcie jednej z wolontariuszek Laureat miał na koszulce). Ale nawet 100 Maguryczów nie byłoby w stanie zrobić to, co byłoby można.

Szymon Modrzejewski szacuje, że w Polsce jest ok 12 tys. zapomnianych cmentarzy: po 1000 ukraińskich i żydowskich oraz 10 tys. - niemieckich. Planuje większe przeniesienie się na Dolny Śląsk.

- Tamte cmentarze to dla mnie powód wstydu, bo poddano je niszczeniu  je z premedytacją przez dziesiątki lat. A mówienie o czasie przeszłym jest niestety nieuprawnione. Na jednym  z cmentarzy Polka zamordowana w Oświęcimiu została upamiętniona za pomocą skradzionego z cmentarza dawnego żydowskiego nagrobka. To przerasta moje wyobrażenie – mówił Laureat.  - Dziękuję i zapraszam państwa na cmentarz – zakończył laureat, oklaskiwany przez zebranych.

Dzięki takim działaniom, ludzie zaczynają interesować swą przeszłością i też starają się w ten proces włączyć, także potomkowie Ukraińców wywiezionych do ZSRR po 1945 r – mówił Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce. Dziękował za to Laureatowi.

Zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego w Polsce abp Eugeniusz Popowicz nagrodził Szymona Modrzejewskiego, w uznaniu jego zasług, najwyższym odznaczeniem - Medalem Świętych Cyryla i Metodego. W imieniu metropolity medal wręczył laureatowi ks. Bogdana Kruba.      

Spotkaniu w Biurze RPO towarzyszyła wystawa zdjęć pt. "Kamienny latopis Pomorzan 1804 -2019". Prezentuje ona część polskich i ukraińskich nagrobków wyremontowanych społecznie przez wolontariuszy Stowarzyszenia Magurycz na cmentarzu polsko-ukraińskim w Pomorzanach na Ukrainie podczas 90. obozu Magurycza w 2019 r.

Odznaka honorowa RPO

Odznaki honorowe Rzecznika Praw Obywatelskich za zasługi dla ochrony praw człowieka przyznawane są od 2009 r. Prezydent Lech Kaczyński ustanowił odznakę na wniosek rzecznika praw obywatelskich V kadencji Janusza Kochanowskiego.

Wśród dotychczasowych laureatów są m.in.: s. Małgorzata Chmielewska, Jerzy Owsiak, Piotr Pawłowski, Władysław Bartoszewski, Piotr M. Cywiński, Marian Turski, Halina Bortnowska, Olga Krzyżanowska, Anna Bogucka-Skowrońska, Jacek Taylor, Rafał Pankowski, Marek Michalak, "Lekarki Nadziei” - Stanisława Łukasik, Róża Czempas, Krystyna Stopczyńska i Janina Gałwa, prof. Andras Sajo, Urszula Nowakowska, Ewa Ewart.

Adam Bodnar przed sejmową komisją - o sprawach mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce

Data: 2020-02-25
  • Ok. 40 przypadków naruszenia praw przysługujących mniejszościom narodowym i etnicznym w Polsce badał w latach 2018-2019 Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zajął się też ok. 190 przestępstwami i innymi aktami motywowanymi nienawiścią na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym lub wyznaniowym
  • Rzeczywista skala tej przestępczości jest trudna do ustalenia – od kilku lat Prokuratura Krajowa nie publikuje statystyk w tej kwestii
  • W Polsce nadal funkcjonują negatywne stereotypy nt. mniejszości narodowych i etnicznych, nieraz wykorzystywane instrumentalnie w debacie publicznej

25 lutego 2020 r. Adam Bodnar przedstawił sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych informację Rzecznika Praw Obywatelskich na temat skarg i wniosków dotyczących mniejszości narodowych i etnicznych w latach 2018-2019.

W funkcjonującym w Biurze RPO systemie ewidencjonowania spraw nie przetwarza się informacji o pochodzeniu etnicznym czy narodowym osób skarżących bądź osób, których dotyczą skargi. Dlatego niemożliwe jest przedstawienie dokładnych danych co do liczby skarg kierowanych przez członków poszczególnych mniejszości.

W latach 2018 i 2019 w Biurze RPO podjęto ok. 40 spraw dotyczących naruszenia praw przysługujących mniejszościom narodowym i etnicznym. Liczba ta nie uwzględnia spraw związanych z aktami przemocy i mową nienawiści motywowanymi przynależnością narodową, etniczną lub wyznaniową. W omawianym okresie takich spraw zarejestrowano w Biurze RPO ok. 190. Nie wszystkie dotyczyły aktów przemocy wobec osób należących do mniejszości narodowych lub etnicznych. Liczba ta uwzględnia bowiem sprawy, w których pokrzywdzonymi byli cudzoziemcy.

Od wielu lat wśród spraw z tej tematyki dominują kwestie ochrony praw mniejszości romskiej. Wiąże się to ze szczególnie niekorzystną sytuacją tej społeczności, często nieporównywalną z sytuacją innych grup obywateli. Romowie są wyjątkowo narażeni na dyskryminację oraz inne naruszenia praw i wolności - także w relacjach z organami administracji publicznej.  W ocenie Adama Bodnara sukcesem było np. przeprowadzenie koczujących we Wrocławiu rodzin romskich do mieszkań socjalnych.

Co najmniej od 2016 r. wzrasta też liczba skarg kierowanych do Rzecznika przez mniejszość ukraińską. Wynika to zarówno z dużej aktywności organizacji tej mniejszości, jak i pogarszającej się sytuacji społeczności ukraińskiej w Polsce, zwłaszcza w kontekście aktów przemocy i przypadków mowy nienawiści. 

Każdego roku Rzecznik z niepokojem odnotowuje kolejne przypadki przestępstw z nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym czy wyznaniowym. Rzeczywista skala tej przestępczości jest  trudna do ustalenia.

Do 2017 r. Prokuratura Krajowa regularnie publikowała dane statystyczne w tej sprawie. W 2018 r. po raz ostatni przedstawiono takie dane za rok 2017. Prowadzono wtedy 1449 postępowań w sprawach o przestępstwa z nienawiści, w tym 1156 w sprawach nowych. Nie uwzględniono odmów dochodzenia. W części informacji wspominano jednak o 1708 sprawach zarejestrowanych w 2017 r. Rzecznik przyjmuje, że to rzeczywista liczba tych spraw.

Wzrasta z roku na rok liczba postępowań ws. czynów motywowanych nienawiścią, a związanych z użyciem przemocy. W 2017 r. było ich 350 (20% ogółu).

Od 2016 r. to muzułmanie - lub osoby utożsamiane przez sprawców z tym   wyznaniem – byli najczęściej byli atakowani z powodu uprzedzeń. W 2017 r. prokuratura odnotowała 328 takich spraw.

Wzrosła też liczba postępowań co do zachowań motywowanych nienawiścią wobec społeczności ukraińskiej lub osób z nią utożsamianych. Liczba postępowań wzrosła z 37 w 2015 r. do 190 w roku 2017. RPO musiał np. interweniować ze skargi na napisy antyukraińskie w Warszawie, bo policja nie chciała początkowo przyjąć zgłoszenia.

Jedynie 5% przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych policji, co wynika z braku zaufania do państwa – pokazują badania przeprowadzone w 2018 r. przez Biuro RPO we współpracy z Biurem Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Ustalono, że ponad 18% Ukraińców, 8% muzułmanów i  43% osób pochodzących z Afryki Subsaharyjskiej doświadczyło w latach 2016– 2017 co najmniej jednego przestępstwa motywowanego nienawiścią.

Zdaniem RPO jedyną adekwatną odpowiedzią na język nienawiści i związane z nim zagrożenia jest stworzenie kompleksowej strategii przeciwdziałania temu w przestrzeni publicznej. Duże nadzieje Rzecznik wiązał z powołaniem przez premiera w lutym 2018 r. Międzyresortowego Zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz przestępstwom nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Efekty pracy Zespołu okazały się jednak rozczarowujące. Nie przedstawiono żadnych nowych rozwiązań ani w zakresie przeciwdziałania mowie nienawiści w internecie, ani zwalczania organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu.

RPO z niepokojem zauważa, że nadal funkcjonują negatywne stereotypy na temat mniejszości narodowych i etnicznych. Zdarza się, że są wykorzystywane, często instrumentalnie, w szeroko rozumianej debacie publicznej. Problem dotyka zwłaszcza mniejszości ukraińskiej, żydowskiej i romskiej.

Podczas dyskusji w komisji poruszano m.in. kwestie:

  • kolejnego „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych" w Hajnówce z 23 lutego 2020 r. Marcin Sośniak z Biura RPO zapowiedział interwencję prawną Rzecznika w tej sprawie;
  • prawa do jednoczesnej nauki języka niemieckiego jako języka mniejszości i zarazem języka obcego nowożytnego w klasach VII-VII szkół podstawowych. Rzecznik wystąpił niedawno do MEN, wskazując że - wbrew stanowisku resortu - taka równoległa nauka nie jest wykluczona;
  • ochrony praw Romów zamieszkałych w osiedlach na terenie Małopolski w Maszkowicach; Adam Bodnar z żalem przyznał, że tej sprawy wciąż nie udało się rozwiązać.

- Raport RPO nt. mowy nienawiści jest niepełny, bo nie opisano takich aktów wobec katolików – oceniał poseł PiS Wojciech Zubowski.

W odpowiedzi Adam Bodnar przypomniał, że jednoznacznie zareagował po incydencie z kukłą przedstawiającą abp. Marka Jędraszewskiego. Hasło „Bób, hummus, włoszczyzna” można zaś uznać za szyderstwo z osób wierzących. Rzecznik podejmuje sprawy np. przemocy wobec księży czy dyskryminacji katolików w miejscu pracy. Przyłączył się również do procesu b. więźnia niemieckiego obozu Auschwitz przeciw niemieckiej telewizji ZDF za zwrot „polskie obozy zagłady”.

Uczeń mniejszości narodowej nie może wybrać tego języka jako nowożytnego. RPO pisze do MEN

Data: 2020-02-20
  • Uczeń z mniejszości narodowej - który w szkole uczy się jej języka - nie może wybrać jego nauki na lekcjach języka nowożytnego
  • Na problem skarżą się przede wszystkim organizacje mniejszości niemieckiej w Polsce
  • Konieczność porozumienia podkreśla Komitet Doradczy Rady Europy ds. Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych
  • RPO wystąpił do ministra edukacji, aby zapewnił dzieciom z mniejszości niemieckiej pełną realizację ich prawa do nauki języka mniejszości

Chodzi o problem nauczania języka niemieckiego - jako języka mniejszości -  oraz równolegle jako języka obcego nowożytnego (jednego z dwóch obowiązkowych w klasach VII i VIII szkoły podstawowej). W 2018 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej na nowo zinterpretowało przepisy prawa oświatowego, która zobowiązała szkoły do rozdzielenia obu form nauczania języka niemieckiego. Interpretacja obowiązuje od roku szkolnego 2019/2020.

Przepisy gwarantują prawo do nauki własnego języka mniejszości narodowej lub etnicznej. W ocenie MEN uczeń, który uczestniczy w nauce własnego języka mniejszości narodowej, nie może uczyć się równolegle tego samego języka jako obcego nowożytnego. Aby zatem zrealizować obowiązek nauki języka obcego nowożytnego, uczeń musi wybrać język nowożytny inny niż język, którego uczy się jako języka mniejszości.

Według resortu traktowanie języka mniejszości narodowej jako języka obcego nowożytnego pozbawiałoby uczniów deklarujących chęć nauki języka mniejszości prawa do nauki na II etapie edukacyjnym (klasy VII-VIII) dwóch języków obcych.

Przeciwną interpretację niż MEN przedstawia opinia Biura Analiz Sejmowych z 16 maja 2018 r. Według niej żaden przepis nie wyłącza możliwości jednoczesnego nauczania języka niemieckiego jako języka mniejszości i języka obcego nowożytnego.  Jedyne ograniczenie dotyczy egzaminu maturalnego. Absolwent, który uczył się języka danej mniejszości narodowej, nie może wybrać języka tej mniejszości na maturze z języka obcego nowożytnego.

Na interpretację przepisów przez MEN zwrócił uwagę Komitet Doradczy Rady Europy ds. Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych w IV opinii w sprawie Polski z 6 listopada 2019 r. Odniósł się do argumentów polskich władz, które w równoległym nauczaniu języka niemieckiego jako mniejszościowego i obcego dopatrywały się dyskryminacji uczniów nienależących do mniejszości - zobowiązanych do nauki i zaliczenia na II etapie edukacyjnym dwóch języków obcych, a nie, jak uczniowie z mniejszości, języka obcego i języka własnego.

Komitet wykazał zrozumienie, że uczniowie nienależący do mniejszości mogą czuć, że są w gorszym położeniu ze względu na obowiązek nauki dwóch języków obcych i konieczność przystąpienia do tych samych egzaminów z uczniami należącymi do mniejszości niemieckiej, którzy dzięki nauce języka niemieckiego jako mniejszościowego uzyskali swego rodzaju przewagę.

Jednocześnie jednak Komitet wyraził ubolewanie, że w obecnej sytuacji dzieci z mniejszości niemieckiej będą miały mniej możliwości, aby osiągnąć wysoki poziom znajomości własnego języka. A to właśnie ten cel Komitet uznał za nadrzędny. Wezwał on władze do znalezienia, w porozumieniu z przedstawicielami mniejszości niemieckiej, rozwiązania problemu, które zapewni uczniom tej mniejszości możliwość wystarczającej znajomości języka mniejszości.

W ocenie Adama Bodnara porozumienie takie jest szczególnie istotne z uwagi na rzeczywiste zagrożenie dla skutecznej realizacji prawa mniejszości niemieckiej do nauki własnego języka, jakie wiąże się z interpretacją przepisów przez MEN.

Po wdrożeniu tej zmiany uczniom, którzy korzystają z prawa do nauki języka niemieckiego jako mniejszości i tym samym podtrzymują swoją tożsamość kulturową, ogranicza się de facto możliwość wyboru obowiązkowego języka obcego nowożytnego.

Jak zwracają uwagę przedstawiciele mniejszości niemieckiej, po ukończeniu VI klasy szkoły podstawowej uczniowie i ich rodzice stają przed decyzją o kontynuacji nauki języka niemieckiego jako języka mniejszości, uwzględniając perspektywę czasu i możliwości edukacyjnych dzieci. Może to doprowadzić do sytuacji, w której na ostatnim etapie edukacji w szkole podstawowej uczniowie będą zmuszeni do rezygnacji z formy podtrzymywania swej tożsamości kulturowej, jaką jest nauka języka mniejszości.

Adam Bodnar zwraca się do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego o ponowną analizę sprawy - także pod kątem ewentualnej zmiany przyjętej interpretacji przepisów - w celu zapewnienia dzieciom z mniejszości niemieckiej pełnej i skutecznej realizacji przysługującego im prawa do nauki języka tej mniejszości.

XI.813.14.2019

Spotkanie RPO z mieszkańcami w Bytowie

Data: 2020-01-14

Spotkanie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara z mieszkańcami, przedstawicielami środowiska kaszubskiego, ukraińskiego, przedsiębiorcami i młodzieżą Bytowie – 14 stycznia 2020 r.

Spotkanie otworzył burmistrz Bytowa Ryszard Syłka oraz prof. Cezary Obracht-Prondzyński z Uniwersytetu Gdańskiego, prezes Instytutu Kaszubskiego. W otwierającym spotkanie wystąpieniu rzecznik praw obywatelskich podkreślił, jak ważne są dla niego i jego urzędu takie wyjazdy regionalne i spotkania z ludźmi w terenie: To ponad 200 odwiedzonych miast i setki przeprowadzonych rozmów i podjętych w ich wyniku spraw, zarówno indywidualnych, jak i ważnych dla całych społeczności lokalnych. Mimo, że jest dużo spraw bieżących, istotnych, nie można koncentrować się tylko na nich, sprawy, jakimi żyje Polska w każdej miejscowości, mają taką samą ogromną wartość. Bo tam widać społeczeństwo obywatelskie, zwłaszcza tam, gdzie jest współpraca z samorządami i organizacjami pozarządowymi się układa, to wiele rzeczy się udaje, często nawet bez specjalnych nakładów finansowych. Widać też to zróżnicowanie - wyznaniowe, językowe, narodowe , przekonań i wyznawanych religii. Nie jesteśmy jednorodni i to jest piękne. To udowadnia, że nasza Konstytucja jest dobra i pomyślana z punktu widzenia właśnie tej różnorodności i przewidywała tę  dzisiejszą migrację ludów w Europie i na świecie, że jest dla wszystkich. Odwołuje się do pojęcia narodu obywatelskiego, a nie narodowego, a przecież jesteśmy też obywatelami Europy – podkreślił Bodnar.

Jest jeden jeszcze ważny fragment Konstytucji, a jej Preambuły „Pomni gorzkich doświadczeń…”, który przestrzega, aby to, co się działo jeszcze niedawno, nigdy się już w Polsce nie powtórzyło. Jeżeli mówimy, jak ważny jest zakaz tortur i nieludzkiego i poniżającego traktowania, to nie trzeba przywoływać przykładu wojny w Korei, wystarczy doświadczeń naszych bohaterów czasu przełomu, np. Karola Modzelewskiego. Prawo do swobody przemieszczania się i zamieszkania w dowolnym miejscu może być poparte przykładem Akcji Wisła, gdzie siłą przesiedlono tysiące ludzi bez prawa do powrotu na swoje rodzinne ziemie. Powinniśmy mówić o doświadczeniach i zapisach Konstytucji poprzez lekcje historii tej niedawnej sprzed 30 kilku lat – powiedział RPO.

Konstytucja ma dużo odniesień do różnorodności – nakaz równości wobec prawa, zakaz dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny, nakaz równego traktowania obywateli przez urzędników państwowych. Wolność sumienia i wyznania, raczej pomimo bardzo nielicznych przypadków, jest w Polsce realizowana. Czasami nadużywanie pozycji dominującej przez jeden kościół powoduje tworzenie jednej wizji historii i państwa bez tej także wyznaniowej różnorodności.

Prawa mniejszości narodowych i etnicznych - niestety, ten zapis nie w pełni jest realizowany. Potrzeba zwiększenia aktywności państwa w zakresie promocji kultury czy też podręczników w językach narodowych. Na przykład przy zmianie granic Opola zupełnie pominięto argument narodowościowy, że tam jest mniejszość niemiecka z jej rozwiniętą kulturą, a wręcz było to wykorzystywane w dyskusji politycznej na niekorzyść tej właśnie mniejszości.

Dzisiaj nasze największe wyzwanie to kwestia ksenofobii, nacjonalizmu i mowy nienawiści. Wiele osób jest na to narażonych, szczególnie te  pełniące funkcje publiczne. W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich zorganizowany został okrągły stół w sprawie mowy nienawiści, gdzie udało się zebrać wszystkie funkcjonujące w Polsce portale internetowe i odjęto szereg działań zwalczających mowę nienawiści w internecie. To też niezwykle nieprzyjemny przykład pobicia jednego z  profesorów tylko dlatego, że mówił w autobusie po niemiecku. Jeżeli widzimy słowa, które ranią, sprawiają ból, sieją nienawiść, to trzeba się zastanowić, jaka jest rola przedstawicieli państwa. Po pierwsze, sami nie mogą takiego języka używać, ale jeżeli to oni napędzają tę niechęć do uchodźców, innych nacji, nawet  przeciwników politycznych, to jest to nie do przyjęcia. Efektem najgorszym, ostatecznym była śmierć Prezydenta Pawła Adamowicza. Państwo nie reaguje na przypadki przemocy, lekceważy wystąpienia RPO, a nawet samo takie działania organizuje, jak afera hejterska wobec sędziów sądów powszechnych w Ministerstwie Sprawiedliwości. A przecież państwo winno zapewnić wszystkim równe traktowanie i poczucie bezpieczeństwa – stwierdził Adam Bodnar.

Podczas rozmowy wykazywano zatroskanie, jak z pespektywy obywateli możemy zareagować, jak chronić przestrzeń publiczna przed aktami agresji i mowy nienawiści. Bez zdecydowanej reakcji każdego z nas, bez sprzeciwu społecznego, a w sprawach indywidualnych czasami bez skierowania sprawy do sądu nie zmienimy tej rzeczywistości. Kreuje się już linia orzecznictwa, że będąc członkiem obrażanej społeczności możemy taką sprawę skierować do sądu. Warto próbować.

Poruszono także tajności list poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa i zaproszenia sędziego Juszczyszyna do Sejmu RPO w celu ich obejrzenia. Zamiast koncentrować się na pryncypiach, zaczynamy wchodzić w narrację, która nam jest narzucana, a sprawa o której rozmawiamy jest właściwie oczywista. Tak jest ze sprawą list poparcia. Sąd Administracyjny zbadał wszystkie argumenty na podstawie których podjął swoją decyzję w tej sprawie, więc wszystkie argumenty po wyroku są tylko po to, aby tego wyroku nie wykonać.

Wskazano także, że reforma sądownictwa jest potrzebna, ale nie w takiej wersji, którą proponuje obecna władza, bo ona działania polskich sądów na razie nie oprawiła. Potrzebne jest znaczne dofinansowanie oraz głęboka reforma organizacyjna np. wzmocnienie obsady asystentów, referendarzy, zmiany organizacji dostarczania przesyłek sądowych, elektronizacja procesów sądowych.

Padło również pytanie, zy obywatele innych państw, a w szczególności Ukrainy mogą na takich samych zasadach korzystać z polskich praw i polskiej Konstytucji. I padła oczywista odpowiedź, że tak. Wszystko, co nie jest zastrzeżone dla obywatela polskiego, jest dla każdego, obojętnie czy jest polskim obywatelem, czy nie, jeżeli pozostaje pod władztwem Rzeczpospolitej. Bo przecież Konstytucja mówi: „każdy ma prawo do …”; „nikt nie może być …”.

Dużo emocji wzbudziła ostatnia manifestacja w sprawie obrony niezawisłości sądów w Polsce i wykorzystania do tej manifestacji togi sędziowskiej, radcowskiej czy adwokackiej. A przecież one nie zostały użyte do zabawy, ale do sprzeciwu wobec reformy sądownictwa, która ogranicza niezawisłość sędziowską i to był akt desperacji, że trzeba społeczeństwo o tej złej reformie poinformować.

Kolejnym przykładem złej praktyki jest zapowiedź likwidacji Urzędu Morskiego w Słupsku. Trzeba domagać się tworzenia odpowiedniego prawa czy tez decyzji administracyjnych z odpowiednim okresem karencji, tak, aby to człowiek w proponowanych zmianach był najważniejszy. Udało się już wypracować pewne orzecznictwo w sprawach pracowniczych w przypadku szybkiej likwidacji określonej instytucji, którą zastępuje się inną i na nowo przyjmuje ludzi do pracy i nie daje odpowiedniej ochrony zwalnianym z poprzedniego urzędu, często z mocy samej ustawy.

Ostatnią dłuższą dyskusją była rozmowa o konieczności powszechnej edukacji obywatelskiej, prawniczej i ochrony środowiska – udało nam się w latach dziewięćdziesiątych stworzyć dobry porządek prawny, ale nie udało się wyjaśniać na bieżąco społeczeństwu po co są poszczególne jego elementy i jak ważne są dla obywateli. Od najmłodszych lat trzeba uczyć mediacji, negocjacji, poszukiwania kompromisów, rozwiazywania konfliktów, w  tym edukacji równościowej, antydyskryminacyjnej, także za pomocą gier i różnego rodzaju ćwiczeń aktywnych. Teraźniejsze działania to niestety szukanie straconego czasu, bo jednak wiele lat przespaliśmy. W sprawie edukacji o zmianie klimatu w środowisku w programie szkolnym Rzecznik Praw Obywatelskich skierował taki postulat do Ministerstwa Edukacji.

Instytucjonalne i finansowe systemy wspierania Romów w Europie. Sesja 13 III KPO

Data: 2019-12-13
  • W idealnym modelu wsparcia Romowie traktowani są na zasadzie partnerstwa, a państwo jako gwarant praw mniejszości do utrzymania i rozwoju tożsamości kulturowej, mądrze wspiera społeczność romską
  • W Polsce funkcjonuje rządowy Program integracji społeczności romskiej. Jego celem jest wypracowanie mechanizmów,  które trwale poprawią sytuację społeczno-ekonomiczną społeczności romskiej i przeciwdziałać będą jej wykluczeniu
  • O tym czy Program działa skutecznie, jakie analogiczne działania są podejmowane w innych krajach i co jeszcze możemy zrobić dla społeczności romskiej rozmawialiśmy na III Kongresie Praw Obywatelskich

Jak Polska wspiera Romów?

Działania na poziomie krajowym

Program integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014 – 2020, ustanowiony został w 2014 roku przez Radę Ministrów. Ma on za zadanie zwiększyć stopień integracji społecznej Romów, ale nie poprzez doraźną pomoc, lecz przez wypracowanie mechanizmów, które trwale poprawią sytuację społeczno-ekonomiczną tej społeczności i przeciwdziałać będą jej wykluczeniu. Program nastawiony jest na finansowanie i realizację zadań w takich dziedzinach, jak edukacja, rozwój romskiej kultury i języka romani, aktywizacja zawodowa, ochrona zdrowia i poprawa sytuacji mieszkaniowej. Wyłącznymi beneficjentami Programu są Romowie, ale wśród inicjatorów i wykonawców zadań realizowanych w ramach Programu, obok romskich organizacji pozarządowych, są również podmioty publiczne, jednostki samorządu terytorialnego lub instytucje im podległe. 

Środki finansowe pochodzące z Programu mogą służyć zarówno rozwijaniu kultury romskiej, języka czy wspieraniu edukacji dzieci i młodzieży, jak i poprawie szczególnie ciężkich warunków socjalno - bytowych, w jakich nadal żyje wiele romskich rodzin w Polsce. W tej ostatniej dziedzinie Program budzi najwięcej kontrowersji, a jego realizacja napotyka przeszkody, które znacznie ograniczają jego efektywność.  

Jak mogą pomagać samorządy? I dlaczego często tego nie robią?

Wiele zależy też od pomocy administracji publicznej, a zwłaszcza zaangażowania jednostek samorządu terytorialnego. W przypadku osiedli romskich to samorząd, często będący właścicielem gruntów zajętych przez osiedla, a jednocześnie podmiotem odpowiedzialnym za zaspokajanie potrzeb zbiorowych mieszkańców, może podejmować inicjatywy i przeprowadzać inwestycje zmierzające do poprawy panujących na osiedlach warunków. W tym zakresie może sięgać po środki finansowe zagwarantowane w rządowym Programie.

Podjęcie jakichkolwiek działań pomocowych zależy jednak od dobrej woli władz samorządowych. Wszelkie konflikty między władzą lokalną, a miejscową społecznością romską, ewentualna niechęć ze strony mieszkańców gminy, która zwykle przekłada się na decyzje samorządowców, a także brak chęci porozumienia po którejkolwiek ze stron sprawiają, że władze samorządowe często nie są zainteresowane nadmiernym angażowaniem się w działania na rzecz Romów. Z tego powodu do Romów nie dociera realna pomoc, a pochodzące z Programu środki nie są efektywnie wykorzystywane.   

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruje sytuację społeczności romskiej

Dobrze znany Rzecznikowi Praw Obywatelskich przykład osiedli romskich w województwie małopolskim pokazuje, że samo istnienie Programu nie wystarczy, aby skutecznie przeciwdziałać ubóstwu i wykluczeniu społeczno-ekonomicznemu, z którymi mierzy się część romskiej społeczności. Romowie, od kilku pokoleń egzystujący w dramatycznych warunkach mieszkaniowych, pozbawieni szans na podjęcie realnej konkurencji na lokalnym rynku pracy, także w wyniku dyskryminacji ze strony potencjalnych pracodawców, a przez to całkowicie uzależnieni od pomocy socjalnej, nie są w stanie we własnym zakresie poprawić swojej sytuacji.

Rzecznik Praw Obywatelskich pozytywnie ocenia samą ideę istnienia Programu. Taką formę wsparcia społeczności romskiej uznać bowiem należy za próbę wypełnienia przez państwo polskie obowiązku czynnego popierania pełnej i rzeczywistej równości w życiu ekonomicznym i społecznym, wynikającego z art. 4 ust. 2 Konwencji ramowej o ochronie mniejszości narodowych, przyjętej w Strasburgu w 1995 roku. Problem polega jednak na tym, że samo istnienie Programu  nie wystarczy – musi on być przede wszystkim efektywny.

RPO w kolejnych wystąpieniach kierowanych do ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji proponował zmiany w obecnej formule Programu, które, jego zdaniem, miałyby ułatwić tworzenie spójnych, także wieloletnich projektów pomocowych, w które od samego początku czynnie zaangażowane byłyby lokalne wspólnoty romskie, bezpośrednio zainteresowane poprawą swojej sytuacji. Resort spraw wewnętrznych nie podzielił jednak postulatów Rzecznika, stojąc na stanowisku, że działania pomocowe mogą być – i są – prawidłowo realizowane w ramach istniejącego Programu integracji społeczności romskiej w Polsce.

Efektywny czy tylko efektowny – jak ocenili rządowy Program paneliści?

Czy rzeczywiście tak jest?

Czy przedstawiciele romskich organizacji pozarządowych i romskiego społeczeństwa obywatelskiego równie pozytywnie oceniają sam Program i sposób jego realizacji?

Czy taka forma wsparcia społeczności romskiej istnieje w innych państwach Europy i czy w ogóle ma przyszłość?

Czy działania pomocowe adresowane do Romów, a także innych społeczności mniejszościowych, w ogóle można zaliczyć do obowiązków państwa i samorządu? Czy państwo może być rozliczane z tego, jak wywiązuje się z takich zadań?    

Na panelu rozmawiali: Jan Hero – doradca sekretarza stanu w rządzie Słowacji w dziedzinie edukacji, mieszkalnictwa, spraw społecznych, zdrowia i bezpieczeństwa społeczności romskiej; Jonathan Lee – specjalista ds. komunikacji w Europejskim Centrum Praw Romów (ERRC) w Brukseli; Krystyna Markowska – działaczka romska, wiceprezeska Centrum Doradztwa i Informacji dla Romów w Polsce oraz Agnieszka Caban – kulturoznawczyni, animatorka kultury, działaczka na rzecz społeczności romskiej, wykładowczyni z zakresu historii i kultury Romów, komunikacji międzykulturowej, programów społecznych na rzecz mniejszości narodowych i etnicznych, kierowniczka Muzeum Narodowego w Kielcach, oddziału Muzeum Dialogu Kultur (2017 – 2019). Sesję moderowała Joanna Kwiatkowska – Talewicz – antropolożka, adiunkt w Instytucie Studiów Międzykulturowych na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prezeska Fundacji w Stronę Dialogu.

- Rozpocznę negatywnie - zaczęła Joanna Kwiatkowska-Talewicz - według raportów międzynarodowych Romowie, największa europejska mniejszość, to najbardziej marginalizowana ze wszystkich społeczności mniejszościowych. 80 % Romów w Europie żyje poniżej progu ubóstwa, co czwarte dziecko dorasta w gospodarstwie domowym, w którym co najmniej raz do roku doświadcza głodu. Szacuje się, że co  trzeci Rom mieszka w budynku pozbawionym bieżącej wody, a co dziesiąty - prądu. A przecież są Programy wspierające. Dlaczego zatem od lat mówi się o braku efektów?

Efektywność programów należy oceniać pod kątem tego, jakie oczekiwania towarzyszyły ich powstawaniu, zauważyła Krystyna Markowska. Podała przy tym przykłady projektów realizowanych w województwie łódzkim, które zakończyły się sukcesem. Efekty przyniosły działania na rzecz aktywizacji kobiet romskich.  Dzięki adresowanym do nich projektom stały się bardziej odważne, samodzielne, podejmują pracę. A nie zawsze tak było. Sukcesem są działania edukacyjne. Choć i na tym polu zdarzały się porażki: edukacja dziewcząt nie zawsze wygląda tak, jak powinna. Po latach zmieniły się potrzeby. Są teraz bardziej indywidualne. Nie potrzeba już kolejnych świetlic integracyjnych. Trzeba natomiast inwestować w kursy doszkalające, kształcenie uzupełniające itp.

Jan Hero zauważył, że obecna sytuacja Romów jest wynikiem procesów historycznych, podejmowanych przez stulecia decyzji o lokowaniu wspólnot romskich z dala od społeczeństwa. Romowie byli wypychani na margines przez wieki. Obecnie trzeba przeciwdziałać zjawiskom, które tak naprawdę są konsekwencjami izolacji trwającej całe pokolenia. W tym rozumieniu Romowie mają trudniejszy start niż inne mniejszości. Państwowe strategie, które miały ten start ułatwiać, często miały charakter demonstracyjny -  nie były konsultowane ze społecznością romską, nikt nie sprawdzał czy proponowane programy rzeczywiście działały, co można by poprawić. Także obecnie ewaluacja działań podejmowanych na rzecz Romów jest ważna. Dopiero wyciągając wnioski z wcześniej podjętych działań można było wprowadzać zmiany, ponownie przemyśleć te projekty, skorzystać z doświadczeń, a także wysłuchać oczekiwać społeczności romskiej – tłumaczył Jan Hero. Nacisk trzeba położyć głównie na ewaluację jakościową. Każdej strategii czy programowi romskiemu powinien też towarzyszyć plan wdrożeniowy i plan ewaluacyjny.

Podstawą efektywności programów jest tworzenie dostosowanych programów kierowanych do poszczególnych społeczności. Programy ogólne, budowane odgórnie, bez konsultowania z mniejszością Romską nie mogą efektywnie działać – dodał Jonathan Lee.

Zdaniem Agnieszki Caban, problem z reprezentacją społeczności romskiej w procesie tworzenia czy ewaluacji programów pomocowych  polega jednak na tym, że nie ma wspólnego forum porozumienia, które pozwoliłoby na budowanie wspólnej, romskiej strategii. W Polsce działają programy, rządowe i unijne, ale nie ma aż tak dużej i aktywnej reprezentacji romskiej żeby w pełni je wykorzystać. Także w samym Programie tkwią pewne ograniczenia. Jego forma nie sprzyja tworzeniu projektów długofalowych, planowaniu wieloletnich działań. Dlatego udzielana pomoc ma czasami charakter doraźny – nawet ważne, ciekawe, dobrze przygotowane projekty nie mają swojej kontynuacji.

Raport NIK ujawnił, że brak jest spójnych strategii działań na rzecz Romów na poziomie samorządowym. Często jedynym twórcą takich strategii są organizacje romskie. Krystyna Markowska zauważyła jednak, że przecież urzędnicy nie mogą wiedzieć, jakie są rzeczywiste potrzeby Romów. Nie zdają sobie często sprawy z olbrzymiej różnorodności społeczności romskiej, także z różnorodności potrzeb.

Po kryzysie migracyjnym Romowie także padli ofiarami nastrojów ksenofobicznych. Napaści na Romów zdarzały się we Francji, w Polsce czy w Bułgarii. Europa stoi w obliczu wzrostu sił nacjonalistycznych, negatywnie lub wręcz agresywnie nastawionych do mniejszości. Oczywiście nastrój ten uderza także w Romów. Philip Alston na otwarciu Kongresu opowiadał o tym, jak ubóstwo przekłada się na to, że grupa ludzi nim dotknięta jest wyjątkowo narażona na negatywne zjawiska społeczne. Jonathan Lee zwrócił uwagę, że dokładnie ten sam mechanizm dotyka społeczność Romską. Wielu Romów dotkniętych ubóstwem szczególnie narażonych jest na przemoc, dyskryminację czy łamanie prawa.

Ważne jest żeby podejmować działania skierowane zarówno do Romów, jak i do większości: edukacyjne, integracyjne, antydyskryminacyjne, partycypacyjne.

Romów dotyka wykluczenie i rasizm kulturowy. Przełamanie takiej tendencji wymaga podejmowania  działań na różnych szczeblach: zarówno oddolnych, jak i państwowych. Szczególnie silnie powinno promować się obszar działań antydyskryminacyjnych. Do tej pory, także w polskim Programie romskim główny nacisk położony był na „twarde obszary działań” - edukację, mieszkalnictwo, dostęp do ochrony zdrowia. Agnieszka Caban zauważyła, że teraz należałoby podjąć intensywny wysiłek zwalczania dyskryminacji, zjawiska antycyganizmu, od form całkowicie powszechnych po rasizm ukryty, z którym walczy się bardzo trudno. Antycyganizm prowadzi do wypierania się własnej tożsamości. Coraz częściej Romowie uciekają od własnej tożsamości – mówiła Agnieszka Caban.

W dyskusji pojawiło się pytanie o to, jak skłaniać władze samorządowe do wspierania społeczności romskiej, do sięgania po fundusze Programu romskiego i planowania działań pomocowych na rzecz Romów? Co zrobić, kiedy po stronie samorządu braku jest woli współpracy ze społecznością romską?

Jan Hero odpowiedział, że trzeba na samorząd naciskać. Przez przedstawicieli władz lokalnych, zrzeszenia samorządowe. Przez ministerstwa i administrację regionalną, nawet jeśli nie mają one wpływu na lokalne władze. Narrację trzeba prowadzić w kontekście praw człowieka.

Małgorzata Różycka, obecna na audytorium przedstawicielka MSWiA zauważyła, że nie ma zbyt wielu prawnych środków nacisku na władze samorządowe. Niektóre państwa, jak np. Węgry, próbują to czynić przez ustawodawstwo zobowiązując jednostki samorządu terytorialnego, chcące korzystać ze środków UE, do tworzenia lokalnych programów pomocowych. W Polsce państwo, administracja centralna, tworząc Program romski świadomie miało na celu ustanowienie ram, organizacyjnych i finansowych, dla działań pomocowych. Resztę tworzą inni aktorzy: w tym sami Romowie czy samorządy.

Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej badał sprawozdanie polskiego rządu

Data: 2019-08-12
  • Na osłabienie systemu instytucjonalnej ochrony praw człowieka oraz brak odpowiedniej reakcji państwa na przestępstwa motywowane nienawiścią i mowę nienawiści wskazywała sprawozdawczyni Komitetu ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej ws. Polski 
  • Przedstawiciele rządu wskazywali na inicjatywy przeciwdziałania tym przestępstwom. Deklarowali, że rząd dostrzega też potrzebę przeciwdziałania dyskryminacji rasowej, narodowej i etnicznej, dlatego wzmacnia działania szkoleniowe i edukacyjne
  • 6-7 sierpnia 2019 r. Komitet badał sprawozdanie Polski z realizacji Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Pod koniec sierpnia poznamy jego rekomendacje 

Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) w Genewie ocenia stan wdrożenia postanowień Międzynarodowej Konwencji z 1966 r. w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Polska ratyfikowała ją w 1968 r. Państwa-strony Konwencji co dwa lata powinny informować o działaniach podjętych w celu uwzględnienia w prawie i w praktyce postanowień Konwencji i uwag Komitetu. CERD rozpatrywał XXII-XXIV sprawozdanie Polski.

Delegacja polska, której przewodniczył Mirosław Broiło, zastępca Stałego Przedstawiciela RP przy Biurze ONZ w Genewie, składała się z 16 przedstawicieli: Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Prokuratury Krajowej, Komendy Głównej Policji, Straży Granicznej, Urzędu ds.  Cudzoziemców, Państwowej Inspekcji Pracy oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów-Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania. 

Rzecznik Praw Obywatelskich, reprezentowany przez zastępczynię dyrektorki Magdalenę Kuruś i Joannę Subko z Zespołu ds. Równego Traktowania, przedstawił raport alternatywny do rządowego. Zawarł w nim uwagi na temat działań mających na celu wdrożenie postanowień Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej w latach 2014-2019.

Przebieg posiedzenia Komitetu

6 sierpnia przewodniczący delegacji, omawiając raport złożony przez polski rząd, zapewnił Komitet, że Polska podjęła szereg inicjatyw mających na celu przeciwdziałanie przestępstwom motywowanym nienawiścią i wzmocnienie systemu prawnego chroniącego przed dyskryminacją rasową. W opinii rządu skuteczną ochronę przed dyskryminacją zapewnia ustawa z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (tzw. ustawa antydyskryminacyjna). Przewodniczący wyliczył  działania szkoleniowe policjantów, prokuratorów i sędziów, mające na cele zwiększenie świadomości i skuteczności w ściganiu przestępstw motywowanych uprzedzeniami. Podkreślił, że rząd dostrzega potrzebę przeciwdziałania dyskryminacji rasowej, narodowej i etnicznej, dlatego też nieustannie wzmacnia działania szkoleniowe i edukacyjne. Wskazał także m.in. na zmianę prawa dotyczącego detencji cudzoziemców poprzez wprowadzenie tzw. środków alternatywnych do detencji oraz zmiany w infrastrukturze ośrodków strzeżonych. 

Po prezentacji raportu przez stronę rządową głos zabrała wiceprzewodnicząca CERD i sprawozdawczyni dla Polski Gay McDougall. Skupiła się głównie na demontowaniu przez Polskę systemu ochrony praw człowieka. Wskazała m.in. na brak współpracy z organami chroniącymi prawa człowieka w Polsce – Rzecznikiem Praw Obywatelskich, brak jednoznacznego potępienia przez osoby pełniące funkcje publiczne przestępstw motywowanych nienawiścią oraz brak widocznej aktywności Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania, nieskuteczne przeciwdziałanie mowie nienawiści w internecie.

Sprawozdawczyni wyraziła głębokie zaniepokojenie wzrostem przypadków publicznego propagowania symboli i treści rasistowskich oraz nawiązujących do ustrojów totalitarnych, w tym faszystowskich i nazistowskich, a także nieegzekwowaniem przez Polskę zakazu działalności i przynależności do partii lub organizacji promujących te ideologie. 

Po wystąpieniu sprawozdawczyni pozostali członkowie Komitetu zadawali pytania polskiej delegacji. 

Niektóre pytania do polskiej delegacji: 

1.    Czy Polska przestrzega zasad praworządności poprzez zapewnienie sądom niezależności i niezawisłości? Jakie są gwarancje prawne, które pozwalają zachować niezależność Prokuratowi Generalnemu, który równocześnie pełni funkcję Ministra Sprawiedliwości?
2.    Jak wygląda sytuacja Rzecznika Praw Obywatelskich? Jak przedstawiają się ograniczenia finansowe RPO? 
3.    Jakie działania podjął Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania w ostatnich latach, aby zwalczać dyskryminację rasową? Jakie są główne osiągnięcia związane z wdrażaniem Krajowego Programu działań na rzecz Równego Traktowania na lata 2013–2016, zwłaszcza w dziedzinie walki z dyskryminacją rasową? 
4.    Jakie są efekty kontroli postępowań prokuratorskich prowadzonych w 31 sprawach dotyczących przestępstw z nienawiści, wskazanych w piśmie RPO do Prokuratora Generalnego i z czego wynika brak odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika?
5.    Jakie są powody odmów  wszczęcia dochodzenia przez prokuratorów w sprawach przestępstw motywowanych nienawiścią, w których kwalifikowane zawiadomienie składał RPO?
6.    Jakie jest stanowisko rządu nt. walki z mową nienawiści? Dlaczego rząd nie ustosunkował się do pisma Rzecznika, w którym przedstawił on swoje rekomendacje?
7.    Jakie są przykłady wypowiedzi osób pełniących wysokie funkcje publiczne, potępiające mowę nienawiści i przestępstwa z nienawiści, zwłaszcza w odniesieniu do mowy nienawiści wobec muzułmanów?
8.    Jakie są powody rozwiązania Rady ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji? Czy rząd dokonał ewaluacji działalności Rady?
9.    Jakie organizacje, oparte na ideach lub teoriach o wyższości jednej rasy lub grupy osób określonego koloru skóry lub pochodzenia etnicznego bądź usiłujące usprawiedliwić czy popierać nienawiść i dyskryminację rasową zostały rozwiązane w ostatnich latach, zgodnie z przepisami krajowymi oraz Konwencją? Jakie są powody nieuwzględnienia przez rząd proponowanych przez Rzecznika rozwiązań, aby implementować do polskiego porządku prawnego rozwiązania, które penalizują członkostwo w organizacjach promujących lub podżegających do nienawiści rasowej?
10.    Mając na uwadze, że zgodnie z badaniami RPO i ODHIR jedynie 5% przestępstw motywowanych nienawiścią jest zgłaszanych na policję, jakie są działania Polski, by przeciwdziałać takiemu underreportingowi? 
11.    Czy Polska zbiera statystki dotyczące liczby spraw z zakresu dyskryminacji, które rozpatrywane są lub były przed polskimi sądami?
12.    Czy rząd przeprowadził ogólnokrajową kampanię mającą na celu podniesienie świadomości społecznej w zakresie równego traktowania i o przysługujących środkach ochrony? 
13.    Jaka jest liczba osadzonych migrantów w więzieniach, ile procent wszystkich osadzonych stanowią migranci? 
14.    Jakie podejmowane są działania na rzecz mniejszości romskiej w Polsce? Jak wygląda zapewnienie mniejszościom ich prawa do edukacji? 

Drugiego dnia polska delegacja ustosunkowała się do pytań. 

Przedstawicielka Prokuratury Krajowej poinformowała, że po interwencji RPO zdecydowano się przeanalizować 295 spraw z zakresu przestępstw z nienawiści, w tym 31, które Rzecznik wskazał w swoim wystąpieniu. Na część pytań polski rząd udzieli Komitetowi odpowiedzi na piśmie. 

Na zakończenie sprawozdawczyni Gay McDougall podziękowała polskiej delegacji za prezentację raportu i odpowiedzi. Wyraziła jednak zaniepokojenie brakiem wystarczającej reakcji rządu na wzrastające w Polsce przestępstwa motywowane nienawiścią, szczególnie na mowę nienawiści, która jest coraz mocniej obecna w polskiej debacie publicznej.  

Sprawa budżetu RPO

W trakcie dialogu CERD z rządem osobno potraktowany został Rzecznik Praw Obywatelskich, którego sytuację omówił wobec zgromadzonych sędzia Paweł Jaros z Ministerstwa Sprawiedliwości. Należy zwrócić uwagę, że te same treści zostały przedstawione na posiedzeniu 23 lipca 2019 r. w Genewie Komitetu ONZ przeciwko Torturom, który rozpatrywał sprawozdanie Polski z realizacji Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Przedstawiciel rządu RP zapewnił, że RPO w Polsce jest jedną z ważniejszych instytucji publicznych z punktu widzenia umocowania konstytucyjnego: jest strażnikiem praw i wolności obywateli. Nie tylko Konstytucja, ale i ustawodawstwo zapewnia mu niezależność. Polega to m.in. na tym, że Rzecznika wybiera Parlament, a nie rząd (co ma miejsce w przypadku innych instytucji), a powody, dla których można RPO odwołać, są ograniczone do minimum, co oznacza praktyczną nieusuwalność Rzecznika. Żaden Rzecznik od 1989 r., kiedy Polska odzyskała niezależność, nie został odwołany przed końcem kadencji.

Jedyne zobowiązane RPO polega na przedkładaniu informacji rocznej o swojej działalności Parlamentowi i opinii publicznej. RPO korzysta z immunitetu, ma też bardzo dużą niezależność finansową – rząd nie ma wpływu na wysokość budżetu RPO. Wniosek budżetowy RPO jest bowiem automatycznie inkorporowany do rządowego projektu budżetu bez jakichkolwiek korekt czy zmian, a Minister Finansów nie ma prawa przedstawiać nawet komentarzy do propozycji RPO.

[FAKTY PRZEDSTAWIONE W GENEWIE PRZEZ PRZEDSTAWICIELA POLSKIEGO PAŃSTWA UZUPEŁNIAMY O WYJAŚNIENIA BIURA RPO]

Zgodnie z ustawą o finansach publicznych Minister Finansów ma obowiązek włączyć złożony przez RPO projekt budżetu do ustawy budżetowej w stanie niezmienionym. Nie jest jednak prawdą, że na tym kończy się jego rola. Projekt przekazywany jest do Parlamentu, gdzie toczą się dalsze prace. Składane są między innymi liczne poprawki oraz wnioski. Podkreślić należy, że w przypadku budżetu Rzecznika w latach 2016-2019 aprobatę uzyskiwały tylko wnioski zmniejszające jego wysokość. W każdym przypadku były one popierane przez przedstawicieli Ministerstwa Finansów reprezentujących stanowisko rządu. Odnosząc się zatem do stwierdzenia wskazującego, że rząd nie ma wpływu na wysokość budżetu RPO, a Minister Finansów nie ma prawa przedstawić nawet komentarzy do propozycji RPO należy stwierdzić, że jest ono nieprawidłowe i nie ma oparcia w faktach. 

Zestawienie ilustrujące skalę cięć finansowych w stosunku do przedłożonego przez RPO projektu budżetu

Lata    Cięcia

2016    - 9 mln 947 tys. zł.
2017    - 3 mln 857 tys. zł.
2018    - 3 mln 206 tys. zł.
2019    - 7 mln 226 tys. zł.

W rzeczywistości niezależność finansowa Rzecznika w ostatnich latach sprowadzała się jedynie do wskazania na pierwotnym etapie prac nad ustawą budżetową niezbędnej do funkcjonowania urzędu wysokości swojego budżetu. RPO nie miał jednak żadnego wpływu na ostateczną wartość przyznanych środków finansowych.

Następnie sędzia Jaros tłumaczył, że skargi RPO na ograniczenia budżetowe są całkowicie niezasadne i nieprawdziwe: w 2018 r. budżet RPO wyniósł 39 mln 434 tys. zł. Tych pieniędzy Biuro nie było w stanie wydać w całości i zwróciło prawie milion zł do budżetu. Zatem wykonanie budżetu wyniosło 97,8 proc.

WYJAŚNIENIE Biura RPO: W 2018 r. budżet Rzecznika wynosił 39 mln 433 tys. zł. Rzeczywiście Rzecznik był zobowiązany do zwrócenia do ogólnego budżetu kwoty 723 tys. zł, pozostałej z inwestycji na remont i modernizację budynku przy ulicy Długiej. Budynek ten wymaga wielu nakładów inwestycyjnych, aby dostosować go do obowiązujących przepisów prawa oraz zabezpieczyć przed dalszą degradacją. RPO jako zarządca nieruchomości Skarbu Państwa ma obowiązek należycie dbać o powierzone mienie. Zgodnie z przepisami prawa kwoty w wysokości 723 tys. zł Rzecznik nie mógł samodzielnie przeznaczyć na inne potrzeby Biura. Takie działanie bowiem skutkowałoby naruszeniem dyscypliny finansów publicznych z uwagi na przekroczenie uprawnień. Rzecznik zwrócił się zatem do Ministra Finansów, zgodnie z obowiązującą procedurą, oddając z jednej strony ww. kwotę do dyspozycji i jednocześnie wnosząc o dodatkowe środki na realizację nowego zadania jakim jest skarga nadzwyczajna. Niestety Minister Finansów odniósł się negatywnie do wystąpienia RPO i środki nie zostały przyznane.  
Podsumowując, Rzecznik jako dysponent środków budżetu państwa nie mógł zgodnie z obowiązującymi przepisami wydatkować kwoty w wysokości 723 tys. zł. 

Tymczasem propozycja budżetu na kolejny rok była o prawie 8,5 mln zł wyższa, do tego spora część tych pieniędzy nie miała być przeznaczona na działania Biura, ale na remonty.

WYJAŚNIENIE Biura RPO: Projekt budżetu RPO na 2019 r. został oceniony pozytywnie przez Biuro Analiz Sejmowych jako „szczegółowo uzasadniony zakresem zadań, planowanym wzrostem zatrudnienia (o 17 etatów), a także znacznymi wydatkami majątkowymi związanymi z modernizacją zabytkowej siedziby.” Wykonanie niezbędnych remontów jest obowiązkiem Rzecznika jako zarządcy nieruchomości, a nie jego ekscentrycznym wymaganiem.

Na działalność miało pójść dodatkowe 3,5 mln zł i to mimo malejącej aktywności Biura RPO: w 2013 r. RPO rozpoznał około 70 tys. spraw, tymczasem w 2015 r. – ledwie 52 tys. 

WYJAŚNIENIE Biura RPO: Przez wiele lat (2014-2018 r.) liczba spraw rozpoznanych przez RPO utrzymuje się na podobnym poziomie około 57 tys. wpływów. Podkreślanie wpływu z roku 2013 jest niemiarodajne i nierzetelne. Był to szczególny rok, kiedy z powodu zmiany przepisów dotyczących gospodarki odpadami nastąpiła jednorazowa masowa reakcja społeczna, z czego wynikał znaczny wzrost wpływu jednorodnych skarg do Biura.

W 2018 r. do Biura RPO wpłynęło 57 546 spraw. Dlatego Parlament, biorąc to wszystko pod uwagę, zwiększył budżet RPO do 40 mln 883 tys. zł, czyli o 1,4 mln w stosunku do roku poprzedniego, a w stosunku do wykonania budżetu – o ponad 2,3 mln zł. Widać więc, że podstawy finansowe Biura w żaden sposób nie są zagrożone.

WYJAŚNIENIE Biura RPO: W 2019 roku Biuro rzeczywiście otrzymało większe środki na inwestycje, natomiast na kluczową swoją działalność merytoryczną oraz na utrzymanie mniej aż o 1 mln 734 tys. zł w porównaniu do wykonania 2018 roku.  Jak przedstawia zestawienie powyżej, budżet RPO na rok 2019 jest mniejszy o 7 mln 226 tys. zł – zmniejszone zostały głównie wydatki bieżące w tym wynagrodzenia pracowników. Aktualna wysokość środków bieżących jakimi dysponujemy, kształtuje się na poziomie 2012 r. Od tego czasu znacznie wzrosły koszty związane z dodatkowymi obowiązkami Rzecznika wraz z pozostałymi kosztami działalności. Rzecznik nie będzie mógł utworzyć nowych etatów niezbędnych do realizacji kolejnych nowych zadań na niego nakładanych. Nie będzie także możliwe dokonanie jakiejkolwiek regulacji wynagrodzeń – zamrożonych od 2010 r., co powoduje stały odpływ profesjonalnej kadry. 

Nie sposób się zatem zgodzić ze stwierdzeniem strony rządowej, że podstawy finansowe Biura w żaden sposób nie są zagrożone.

RPO wskazuje, że jednym z zaleceń CERD z 2014 r. było zapewnienie przez państwo Rzecznikowi Praw Obywatelskich odpowiednich zasobów ludzkich i finansowych.

Z pełnym przebiegiem 99. sesji CERD, w części dialogu z polskim rządem, można zapoznać się pod linkami:

6 sierpnia
http://webtv.un.org/watch/consideration-of-poland-2741st-meeting-99th-se...

7 sierpnia
http://webtv.un.org/watch/consideration-of-poland-contd-2742nd-meeting-9...

 

Przepis prawa, który zapobiegał dyskryminacji uznany za niekonstytucyjny. Jaka teraz będzie ochrona?

Data: 2019-06-26
  • Niezgodny z Konstytucją jest artykuł Kodeksu wykroczeń przewidujący karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi - uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Artykuł zaskarżył Prokurator Generalny po uznaniu na jego podstawie  winy drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Artykuł ten zapobiegał dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny - podkreśla RPO
  • Teraz parlament powinien tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na rynku usług ze względu na cechę osobistą, jak płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność czy orientacja seksualna

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewidywał grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chronił tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK w 2017 r. na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd w Łodzi za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

W 2018 r.  Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego  w tej sprawie. - Kiedy przekonania religijne pozostają w oczywistej sprzeczności z cechami i charakterem usługi, to wolno odmówić wykonania takiego świadczenia, nawet jeśli pozostaje to w konflikcie z innymi wartościami, w tym także konstytucyjnymi, takimi jak zakaz dyskryminacji. Natomiast odmowy nie mogą uzasadniać indywidualne przymioty osób, na rzecz których ta usługa ma być wykonana, np. wyznanie religijne, manifestowane poglądy czy preferencje seksualne – uzasadnił SN.

RPO: art. 138 Kw chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw jest ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionował stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazywał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał w uzasadnieniu wyroku, że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wniósł zatem o uznanie przez TK, że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis chroni bowiem przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka (który wcześniej też był w składzie) - jako osób nieuprawionych do orzekania, co powoduje że skład jest sprzeczny z Konstytucją. TK odmówił wyłączenia M. Muszyńskiego.

J. Wyrembak został zaś wyłączony na swoją prośbę, co uzasadnił koniecznością zachowania najwyższych standardów bezstronności  (zajął wcześniej stanowisko ws. drukarza jako  autor ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.).

Rozstrzygnięcie TK

Po posiedzeniu niejawnym TK (sygn. akt K16/17) uznał art. 138 Kw za niezgodny z art. 2 Konstytucji. Umorzył postępowanie w pozostałej części. Sprawę rozstrzygnął Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres i Wojciech Sych. Dwaj ostatni złożyli zdania odrębne.

Uzasadnienie TK podkreślało, że zaskarżony artykuł to nadmierna regulacja w sferę wolności jednostki. Istnienie tego artykułu nie jest konieczne dla ochrony konsumentów czy ochrony przed dyskryminacją. Zdaniem TK może to być realizowane np. przez prawo cywilne lub prawo publiczne gospodarcze.

L. Kieres ocenił, ze art. 138 jest zgodny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności. Wskazał na zagrożenia wynikające z jego uchylenia. Zmniejszy to bowiem poziom ochrony przed dyskryminacją, a środki cywilnoprawne są niewystarczające. Sędzia podzielił stanowisko Rzecznika w sprawie.

Także W. Sych kwestionował w części niezgodność zaskarżonego artykułu z  Konstytucją. Wskazał, że teraz powstanie możliwość składania wniosków o wznawianie postępowań z art. 138, które już zakończono. Sędzia podkreślił, że artykuł ten dotyczył nie tylko dyskryminacji, ale każdej nieracjonalnej odmowy usługi.

Zdania odrębne podkreślały, że art. 138 nie można rozpatrywać tylko pod kątem sprawy drukarza z Łodzi.

Komentarz Anny Błaszczak-Banasiak, dyrektorki Zespołu ds. Równego Traktowania Biura RPO

Uchylony dziś przepis art. 138 Kodeksu wykroczeń pełnił w polskim systemie prawnym ważną rolę antydyskryminacyjną. Do Biura Rzecznika trafia bowiem wiele sygnałów o nierównym traktowaniu konsumentów w zakresie dostępu do usług.

Wolność działalności gospodarczej jest istotną wartością konstytucyjną, jednak zgodnie z prawem może podlegać ograniczeniom. W ocenie Rzecznika swoboda zawierania umów przez przedsiębiorców nie może uderzać w godność ich potencjalnych klientów, ani naruszać prawa do równego traktowania.

Oznacza to, że przedsiębiorca nie może odmówić realizacji usługi z uwagi na cechę osobistą klienta taką jak: płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność, czy orientacja seksualna. Spróbujmy sobie wyobrazić, jakie mogą być praktyczne skutki tego orzeczenia. Czy będziemy akceptowali faktyczną segregację klientów na rynku usług? Czy restauratorzy lub właściciele sklepów będą mogli legalnie odmówić obsługi klienta z uwagi na kolor jego skóry lub wyznanie?

Dzisiejsze orzeczenie Trybunału stawia przed polskim ustawodawcą poważne wyzwanie. To polski Parlament powinien teraz tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na polskim rynku usług.

XI.815.6.2018

Odmowa zgody na happening w Przemyślu ws. relacji polsko-ukraińskich

Data: 2019-06-17
  • Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun odmówił zgody na zorganizowanie happeningu poświęconemu relacjom polsko-ukraińskim
  • Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił go o wyjaśnienie powodów tej decyzji oraz wskazanie jej podstawy prawnej

22 czerwca 2019 r. na Rynku Starego Miasta w Przemyślu zaplanowano happening pt. „Nie będzie innego” nt. relacji polsko-ukraińskich. Jego autorka planowała ustawienie na Rynku okrągłego stołu, przy którym miała prowadzić rozmowy m.in. z liderami społeczności ukraińskiej w Polsce.

10 czerwca 2019 r. prezydent miasta poinformował autorkę happeningu, że nie wyraża zgody na to wydarzenie. Pismo zawiera krótkie uzasadnienie stanowiska prezydenta, ale nie podaje jego podstawy prawnej. Nie zawiera elementów składowych decyzji administracyjnej. Ponadto nie ma w nim informacji o ewentualnych środkach zaskarżenia.

RPO podjął z urzędu postępowanie wyjaśniające w sprawie. Zwrócił się do prezydenta Przemyśla o szczegółowe wyjaśnienie powodów braku zgody na happening, a przede wszystkim o wskazanie podstawy prawnej tej decyzji.

XI.814.7.2019

Uciążliwe inwestycje wokół Kruszynian na Podlasiu. Zastępca RPO spotyka się z władzami i lokalną społecznością

Data: 2019-05-31
  • Mieszkańców Kruszynian niepokoją plany budowy przemysłowych ferm kurzych na obszarze Kruszynian, a także sąsiedniej wsi Górka
  • 31 maja spotkał się z nimi zastępca RPO dr Maciej Taborowski
  • Problemy uciążliwych inwestycji zgłaszane są w całej Polsce. RPO stara się wspierać mieszkańców wskazując im, jak korzystać z przysługujących im praw

Planowane wokół Kruszynian, wioski polskich Tatarów, inwestycje polegają na budowie kurników wraz z zabudową, o powierzchniach zabudowy łącznie od 5 085 do 16 093 m2, do chowu i hodowli kurczaków brojlerów, w liczbie od 35 000 sztuk do 240 000 sztuk.

Inwestycje planowane są od kilku lat – są bliskie realizacji.

Fermom sprzeciwiają się mieszkańcy i ekolodzy. Wsie Górka i Kruszyniany leżą w granicach obszarów chronionych  – Natura 2000,  a w tym – obszarze specjalnej ochrony ptaków (OSO Puszcza Knyszyńska). To tereny cenne krajobrazowo i przyrodniczo, obfitujące w gatunki chronione roślin i zwierząt.  Ekolodzy biją na alarm – produkcja drobiu może zdewastować unikalny knyszyński ekosystem.

Mieszkańcy obawiają się, że budowa ferm zniweczy turystyczny potencjał tych okolic. Kruszyniany to nie tylko przyroda ale też historia. Wieś słynie z tatarskich założycieli,  czego śladem są zabytki -  meczet i mizar. Społeczność tatarska w Kruszynianach jest nadal obecna i aktywnie walczy o ochronę tych terenów.

Zastępca Rzecznika spotkał się z mieszkańcami, sołtysem oraz władzami gminy Krynki, aby naocznie przekonać się, czy realizacja inwestycji może stanowić zagrożenie dla walorów przyrodniczych Górki i Kruszynian.

Problem można rozwiązać prowadząc postępowania w sprawie spornej inwestycji ze szczególną starannością i rzetelnością na każdym etapie. W podobnej sprawie dotyczącej Kawęczyna koło Wrześni RPO przyłączył się do takiego postępowania i doprowadził do zablokowania rozbudowy ferm kurzych.

Uczniowie ukraińskiej mniejszości narodowej bez podręczników w ojczystym języku. RPO pisze do MEN

Data: 2019-05-17
  • Uczniowie ukraińskiej mniejszości narodowej nadal nie mają podręczników w swym ojczystym języku
  • Do RPO wpływają skargi, z których wynika, że nauczyciele zmuszeni są prowadzić zajęcia według własnych, autorskich programów nauczania
  • Rzecznik już wcześniej występował w tej sprawie do MEN. Do dziś jednak nie poprawiła się sytuacja dzieci ukraińskiej mniejszości narodowej, ani innych mniejszości korzystających z prawa do nauki własnego języka, historii, geografii i kultury

Jedną z podstawowych gwarancji korzystania z prawa do nauczania własnego języka, kultury czy historii jest zapewnienie społecznościom mniejszościowym dostępu do podręczników i materiałów edukacyjnych z tych przedmiotów, dostosowanych do aktualnej podstawy programowej. Tymczasem do Biura RPO od lat wpływają skargi, z których wynika, że podręczniki takie nie powstają, a nauczyciele zmuszeni są prowadzić zajęcia według własnych programów nauczania. Ostatnią taka skarga wpłynęła od Przewodniczącego Rady Rodziców Międzyszkolnego Zespołu Nauczania Mniejszości Ukraińskiej w Warszawie (przesłano ją także MEN).

Problem ten Rzecznik poruszył w wystąpieniu do Minister Edukacji Narodowej 11 lutego 2016 r.  W odpowiedzi resort poinformował, że w przypadku podręczników do nauki języka ukraińskiego nie został przyjęty żaden plan wydawniczy, a organizacje mniejszości ukraińskiej z przyczyn finansowych nie są w stanie przygotować ich we własnym zakresie. MEN zadeklarowało wówczas podjęcie starań, aby pozyskać autorw podręczników w ramach umów ze szkołami wyższymi lub na podstawie konkursów.

Resort edukacji zwrócił się wtedy do uniwersytetów i szkół wyższych z propozycją opracowania podręczników do nauki języka ukraińskiego i nauki w tym języku. W 2018 r., w związku z wprowadzaniem reformy programowej do szkół, działania wstrzymano do zakończenia prac nad nową podstawą programową Pomimo jej opracowania, do dziś sytuacja dzieci ukraińskiej mniejszości narodowej, a także innych mniejszości korzystających z prawa do nauki własnego języka, historii, geografii i kultury, nie uległa zmianie.

Zgodnie z postanowieniami Europejskiej karty języków regionalnych lub mniejszościowych, Polska jest zobowiązana do udostępniania oświaty w językach mniejszościowych i języku regionalnym na poziomach przedszkolnym, podstawowym i średnim oraz do podjęcia kroków w celu zapewnienia nauczania historii i kultury, które mają swoje odzwierciedlenie we wspomnianych językach. Aby nauczanie języków mniejszościowych oraz nauka w tych językach w ogóle były możliwe, państwo musi przeznaczyć niezbędne środki finansowe na ten cel oraz zapewnić odpowiednią kadrę pedagogiczną i pomoce naukowe.

- Brak efektywnego systemu wydawania i dystrybucji podręczników i materiałów edukacyjnych świadczyć zatem może o naruszaniu przez Polskę zobowiązań wynikających z Karty – podkreśla Aam Bodnar.

Zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o stanowisko w sprawie oraz o poinformowanie o efektach dotychczasowyxh działań dla zapewnienia uczniom dostępu do podręczników języka ukraińskiego.

XI.816.3.2015

Osiedle romskie w Maszkowicach - tematem rozmów w sejmowej komisji z udziałem RPO

Data: 2019-05-15

15 maja 2019 r. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar uczestniczył w posiedzeniu prezydium Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu, poświęconym sytuacji mieszkańców osiedla romskiego w Maszkowicach, gmina Łącko.

Oprócz Rzecznika udział wzięli również przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Wojewody Małopolskiego, wójt Gminy Łącko i członkowie/członkinie Rady Gminy.

Podczas obrad rozpatrywano różne koncepcje poprawy warunków mieszkaniowych na osiedlu. Jako najwłaściwsze wskazano dwa rozwiązania, przekazane przez Rzecznika Praw Obywatelskich w wystąpieniu generalnym z 8 maja 2019 r. Wójtowi Gminy Łącko. Pierwszym jest budowa wielorodzinnego bloku mieszkalnego. Drugim zastępowanie istniejących budynków całorocznymi kontenerami mieszkalnymi o odpowiednio wysokim standardzie. Środki na ten cel mogą pochodzić z Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014–2020.

Ostateczna decyzja co do konkretnych kroków musi jednak zostać podjęta przez władze samorządowej Gminy Łącko. Te nie są jednak chętne do podjęcia w tym zakresie jakichkolwiek działań. 

Osiedle romskie w Maszkowicach, zamieszkiwane przez ok. 270 osób, to kilkadziesiąt zabudowań mieszkalnych i gospodarczych, w większości postawionych kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat temu. Standard większości budowli jest dramatycznie niski. Jakość materiałów wykorzystanych do ich budowy, sposób, w jaki zostały one użyte, a także upływ czasu spowodowały, że większość domów nie tylko nie zapewnia god­nych warunków zamieszkania, ale wręcz stwarza realne zagro­żenie dla zdrowia ich mieszkańców. Część budynków, także mieszkalnych, to samowole budowlane, wybudowane bez wymaganych prawem pozwoleń, na gruntach należących do osób prywatnych lub gminy Łącko. W 2017 r. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Nowym Sączu wszczął ponad 40 postępowań w sprawach tych samowoli: część zakończyła się już decyzjami nakazującymi rozbiórkę. To wywołało duży niepokój wśród mieszkańców. Budynki, które na mocy tych decyzji mają zostać rozebrane, to ich jedyne miejsce zamieszkania. 

25 kwietnia 2019 r.  Adam Bodnar spotkał się  z mieszkańcami osiedla romskiego w Maszkowicach. 26 kwietnia uczestniczył zaś w spotkaniu z władzami gminy Łącko, w którym uczestniczyli m.in. posłowie z Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu, przedstawiciele MSWiA oraz Wojewody Małopolskiego, a także przedstawiciele lokalnej społeczności, było wypracowanie koncepcji poprawy warunków mieszkaniowych na osiedlu. 

Nie będzie eksmisji Romów z Limanowej. Prawomocny wyrok sądu z pozwu RPO

Data: 2019-05-15
  • Eksmisja Romów z budynku w Limanowej wstrzymana
  • 14 maja Sąd Okręgowy w Nowym Sączu prawomocnie uwzględnił pozew Rzecznika Praw Obywatelskich przeciw Gminie Limanowa
  • Sąd ten zmienił wyrok I instancji, który wcześniej oddalił powództwo
  • W apelacji RPO zarzucił temu wyrokowi naruszenie m.in. Konstytucji oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności

Dla Rzecznika była to sprawa precedensowa. Środki pochodzące z programu integracji  społeczności romskiej - które powinny służyć Romom, poprawiać ich sytuację i warunki życia - zostały wykorzystane w sposób niezgodny z wolą samych zainteresowanych. Czyli tak naprawdę samorząd limanowski, który skorzystał z tych środków, wykorzystuje je z założeniem, że Romowie przestaną być częścią wspólnoty samorządowej Limanowej i opuszczą teren gminy.

Zdaniem RPO takie zachowanie jest bezprawne. Narusza prawo chociażby do życia prywatnego i swobody wyboru miejsca zamieszkania, które przysługuje wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od pochodzenia narodowego czy etnicznego.

Historia sprawy

Rzecznik od 2015 r. prowadzi postępowanie w sprawie projektu władz Limanowej, którego celem miała być poprawa warunków życia kilku rodzin romskich, mieszkających w budynku będącym własnością miasta. Dzięki  dofinansowaniu projektu z Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020, władze Limanowej kupiły dla Romów nowy dom w miejscowości Czchów.

Romowie odmówili jednak opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wpływ na ich decyzję miała negatywna reakcja władz Czchowa na informację o możliwej przeprowadzce. Burmistrz Czchowa wydał bowiem zarządzenie o zakazie zasiedlenia nieruchomości kupionej przez samorząd limanowski. Na wniosek RPO i wojewody małopolskiego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie prawomocnie uznał to zarządzenie za nieważne. Zgodnie z sugestią RPO, sąd uznał, że dyskryminowało to Romów ze względu na pochodzenie. 

Wcześniej Romowie złożyli przed notariuszem deklaracje, że opuszczą dom w Limanowej w wyznaczonym terminie, gdy zostanie im udostępniony nowy budynek. Po tym, jak Romowie odmówili przeprowadzki do Czchowa, władze Limanowej przystąpiły do wyegzekwowana tych deklaracji (stały się one tytułami egzekucyjnymi). Po nadaniu oświadczeniom klauzul wykonalności, komornik sądowy wszczął postępowania egzekucyjne w celu opróżnienia i wydania tych lokali.

Mimo apeli RPO, burmistrz Limanowej nie odstąpił od zamiaru przeniesienia rodzin romskich – wbrew ich woli – z obecnie zajmowanego budynku do nowej nieruchomości.

Zdaniem Rzecznika, władze  Limanowej ingerowały w swobodę wyboru miejsca zamieszkania, która jest elementem prawa do życia prywatnego, chronionego zarówno w art. 47 Konstytucji, jak i art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Wobec grożącej Romom egzekucji komorniczej, polegającej na przymusowym przeniesieniu do Czchowa, RPO skierował do Sądu Rejonowego w Limanowej powództwo przeciw Gminie Limanowa. Wniósł o pozbawienie wykonalności wystawionych tytułów wykonawczych oraz o zabezpieczenie powództw przez zawieszenie trwających postępowań egzekucyjnych.

W marcu 2018 r. Sąd Rejonowy oddalił powództwo. 

W apelacji złożonej do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu RPO wniósł o zmianę wyroku  i o uwzględnienie powództw w całości przez pozbawienie wykonalności tytułów wykonawczych. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu uwzględnił apelację.

Zarzuty apelacji RPO

Apelacja zarzucała sądowi I instancji naruszenie przepisów postępowania przez brak wszechstronnej oceny materiału dowodowego, pominięcie części dowodów, przyjęcie sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny materiału dowodowego oraz ustalenie stanu faktycznego w sposób sprzeczny z jego treścią.

Według RPO w efekcie sąd błędnie ustalił m.in, że składając oświadczenia woli, dłużnicy nie działali pod wpływem błędu lub groźby oraz że gmina miejska Limanowa spełniła określone w oświadczeniach woli warunki, od których uzależnione było wykonanie zobowiązań przyjętych przez dłużników.

Rzecznik zwracał wcześniej uwagę sądu, że dłużnicy twierdzili,  iż zostali wprowadzeni w błąd co do stanu własnościowego oraz technicznego budynku w Czchowie; działali także pod wpływem informacji o planowanej eksmisji z dotychczas zajmowanego budynku i jego wyburzeniu. RPO nie przesądza, czy oświadczenia woli złożono pod wpływem błędu lub groźby. Istotne jest, że sąd pominął ważne dla sprawy okoliczności podnoszone podczas rozprawy oraz wynikające ze zgromadzonego materiału.

Zdaniem apelacji, nawet jeśli działania władz Limanowej opierają się na egzekucji oświadczeń woli dłużników, to godzą w ich prawo do ochrony życia prywatnego.

Rzecznik uznał, że sąd naruszył art. 47 w związku z art. 31 ust. 3 i w związku z art. 8 ust. 2 Konstytucji RP oraz art. 8 ust. 1 i ust. 2 Konwencji. Polegało to na odstąpieniu od oceny proporcjonalności oraz konieczności ingerencji strony pozwanej w prawo dłużników do ochrony życia prywatnego, a w konsekwencji naruszeniu tego prawa w sposób sprzeczny z zasadami proporcjonalności i konieczności, wynikającymi z art. 8 ust. 2 Konwencji.

Analiza wyroku może prowadzić do wniosku, że sąd wybiórczo uznał za wiarygodne wyłącznie zeznania przedstawicieli strony pozwanej, tj. Burmistrza Limanowej oraz podległych mu pracowników Urzędu Miasta i na ich podstawie zrekonstruował stan faktyczny sprawy, a przedstawioną przez te osoby wersję wydarzeń uznał za prawdziwą.

Opierając się na tak ustalonym stanie faktycznym, sąd przyjął, że działania dłużników były całkowicie dobrowolnie, bez żadnej presji ze strony gminy. Sąd całkowicie pominął przy tym te fakty i dowody, które wprost takiej ocenie przeczyły - wskazuje apelacja. 

Ponadto sąd całkowicie zignorował m.in. fakt, że dłużnicy cechują się niską świadomością prawną i nie posługują się językiem prawniczym w sposób, który byłby dla sądu satysfakcjonujący. Oczywiste jest, że brak spójności czy nawet logiki niektórych wypowiedzi dłużników nie powinien przesądzać o rozstrzygnięciu sprawy na ich niekorzyść.

Orzecznictwo ETPCz

W apelacji Rzecznik powołał się m.in. na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 24 kwietnia 2012 r. w sprawie Yordanova i inni przeciwko Bułgarii (skarga nr 25446/06). Skarżącymi  była grupa Romów, obywateli Bułgarii, zamieszkująca osiedle wybudowanych przez siebie, bez wymaganych prawem zezwoleń, budynków, których nigdy nie usiłowali zalegalizować. Wydano wobec nich nakaz eksmisji.

Według ETPCz,  gdyby nakaz został wykonany, spowodowałby utratę domów przez skarżących, co byłoby ingerencją w prawo do poszanowania życia prywatnego. Zdaniem Trybunału, w przypadku, gdy w krajowej procedurze sądowej podniesione zostają istotne argumenty dotyczące proporcjonalności ingerencji w prawo do ochrony życia prywatnego, wymagają one szczegółowego zbadania przez sąd i odpowiedniego uzasadnienia w orzeczeniu.

Rzecznik przypomina w apelacji, że ETPCz przyjął już do rozpoznania sprawę Caldarar i inni przeciwko Polsce, dotyczącą likwidacji osiedla romskiego we Wrocławiu, składającego się głównie z samowoli budowlanych, położonych na gruntach miasta. Skarżący zarzucili Polsce m.in. naruszenie art. 8 Konwencji. Z pytań po zakomunikowaniu skargi rządowi RP wynika, że Trybunał będzie rozpatrywał sprawę zarówno z perspektywy poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, jak i zakazu tortur oraz nieludzkiego i upokarzającego ich traktowania (czego dotyczyła pozostała część zarzutów).

XI.816.13.2015

Spotkanie z mieszkańcami osiedla romskiego w Maszkowicach i władzami gminy Łącko

Data: 2019-04-29

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się 25 kwietnia 2019 r. z mieszkańcami osiedla romskiego w Maszkowicach. 26 kwietnia Rzecznik uczestniczył w  spotkaniu z władzami gminy Łącko, które poświęcone było panującym na osiedlu warunkom mieszkaniowym.

Osiedle romskie w Maszkowicach, zamieszkiwane przez ok. 270 osób, to kilkadziesiąt zabudowań mieszkalnych i gospodarczych, w większości postawionych kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat temu (powstanie osady datuje się na koniec lat 40 – tych XX wieku). Standard większości budowli jest dramatycznie niski. Jakość materiałów wykorzystanych do ich budowy, sposób, w jaki zostały one użyte, a także upływ czasu spowodowały, że większość domów nie tylko nie zapewnia god­nych warunków zamieszkania, ale wręcz stwarza realne zagro­żenie dla zdrowia ich mieszkańców. Część budynków, także mieszkalnych, to samowole budowlane, wybudowane bez wymaganych prawem pozwoleń, na gruntach należących do osób prywatnych lub gminy Łącko. W 2017 r. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Nowym Sączu wszczął ponad 40 postępowań w sprawach tych samowoli: część zakończyła się już decyzjami nakazującymi rozbiórkę. To wywołało duży niepokój wśród mieszkańców. Budynki, które na mocy tych decyzji mają zostać rozebrane, to ich jedyne miejsce zamieszkania. 

W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem zdaje się być wypracowanie nowej koncepcji zagospodarowania osiedla. Niezbędne do tego środki gmina Łącko pozyskać może z rządowego Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014 – 2020. Podstawą takiej koncepcji musi jednak być porozumienie między mieszkańcami osiedla romskiego a władzami gminy.

Celem wizyty Rzecznika na osiedlu romskim oraz spotkania w Urzędzie gminy Łącko, w którym poza RPO uczestniczyli m.in. posłowie z Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu, przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Wojewody Małopolskiego, wójt Gminy Łącko i członkowie/członkinie Rady Gminy, a także przedstawiciele lokalnej społeczności, było wypracowanie koncepcji poprawy warunków mieszkaniowych na osiedlu. Konkretne pomysły, które dzięki środkom pochodzącym z Programu integracji i zaangażowaniu władz gminy mogą przyczynić się do podniesienia standardu życia maszkowickich Romów, zostaną wkrótce przedstawione wójtowi na piśmie.

W dniu 17 maja RPO zamierza ponownie odwiedzić osiedle w Maszkowicach i ostatecznie ustalić na spotkaniu z wójtem, w jaki sposób władze gminy zamierzają wpłynąć na poprawę warunki życia na osiedlu. 

Jak chronić stare, zapomniane cmentarze. Kolejne spotkanie w Biurze RPO

Data: 2019-04-16

Ochrona starych, zapomnianych cmentarzy i ocalenie wielokulturowego dziedzictwa historycznego Polski – to temat kolejnego spotkania grupy (nie)zapomniane cmentarze w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich 16 kwietnia 2019 r.

Cmentarze wyznaniowe, które nie zostały zgłoszone do rejestru zabytków (ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową) nie podlegają ochronie prawnej. Takie cmentarze należą do osób prywatnych lub gminy i niestety często są sprzedawane lub wykorzystywane do celów komercyjnych (np. teren cmentarza zamieniany jest na parking  lub działkę budowlaną).

Pierwsze spotkanie poświęcone temu tematowi odbyło się 15 listopada 2018 r. z udziałem  Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich. Podejmuje on sprawy związane z dewastacją starych cmentarzy (np. cmentarza żydowskiego w Maszewie w woj. zachodniopomorskim). Organizacje pozarządowe (m.in. Stowarzyszenie „Magurycz”) i osoby prywatne zgłaszały z różnych rejonów Polski że problem jest znacznie szerszy i dotyczy cmentarzy różnych wyznań w całym kraju.

W grupie (nie)zapomniane cmentarze znajdują się prawnicy, naukowy oraz pasjonaci sztuki sepulkralnej, zarówno zrzeszeni w stowarzyszeniach propagujących wiedzę historyczną i chroniących zabytki, jak również działający niezależnie.

Podczas spotkania 16 kwietnia będą przedstawione dobre praktyki współpracy organizacji z władzami i społecznością lokalną. Jedną z nich omówi Dariusz Popiela – wicemistrz Europy (2017 i 2018) w kajakarstwie górskim, olimpijczyk z Pekinu (2008), miłośnik hip-hopu (nagrał własną płytę). Wymyślił on i zrealizował  program „Ludzie nie liczby”, dzięki, któremu odrestaurowano cmentarz żydowski w Krościenku w woj. podkarpackim. 

W drugiej części spotkania odbędą się praktyczne warsztaty prowadzone przez red. Zuzannę Radzik (Forum Dialogu) „Kompromis w słusznej sprawie: Jak zaangażować lokalnych partnerów w ochronę cmentarzy?” . 

Zastępczyni RPO Hanna Machińska będzie w imieniu Rzecznika w najbliższych tygodniach reprezentować Rzecznika i grupę na spotkaniach m.in. z Komisją Ekumeniczną, zarządem Lasów Państwowych czy Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (to m.in. właściciele gruntów, na których znajdują się cmentarze i miejsca pochówku).

Na 18 czerwca 2019 rRzecznik Praw Obywatelskich planuje całodniową konferencję poświęconą prawnym aspektom ochrony cmentarzy w Polsce.

Spotkanie ze społecznością polskich Tatarów w Kruszynianach

Data: 2019-04-11

Kruszyniany zwane są także tyglem kulturowym ponieważ krzyżują się tam 3 wielkie religie - Katolicka, Muzułmańska i Prawosławna.

Spotkanie odbyło się w Kruszynianach i w jurcie tatarskiej - w ramach cyklu spotkan regionalnych na Podlasiu. Polscy Tatarzy mieszkają tu od XVII wieku, osiedlił ich tu Jan III Sobieski. 

Meczet w Kruszynianach to najstarszy w Polsce muzułmański meczet drewniany z XVIII w. Jest to unikalny zabytek, gdyż w granicach Rzeczpospolitej znajdują się tylko dwa tego typu obiekty. Drugi znajduje się w Bohonikach. Meczet powstał w 1795 roku.

Ekipę RPO oprowadzał po nim Dżemil Gembicki. O problemach i osiagnieciach sppleczności tatarskiej w Kruszynianach opowiadał przewodniczący Zarządu Gminy Muzułmańskiej Bronisław Talkowski

Jurta Tatarska, po której oprowadzali Dżenneta i Mirosław Bogdanowicze, to tatarskie gospodarstwo, które leży w samym sercu Puszczy Knyszyńskiej (3km od granicy z Białorusią, 50km od Białegostoku). W tym szczególnym miejscu powstał w Kruszynianach 6-km szlak ekumeniczny. Jurta odbudowuje się teraz po pożarze - staraniem całej polskiej: katolickiej, tatarskiej i prawosławnej spoleczności.

Spotkanie RPO z przedstawicielami środowisk żydowskich z USA

Data: 2019-03-29
  • Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się z przedstawicielami amerykańskich organizacji żydowskich 
  • Rozmowy dotyczyły skali antysemityzmu w Polsce oraz rosnącej aktywności środowisk nawiązujących w swoim działaniu czy stosowanej symbolice do ideologii faszystowskiej i nazistowskiej
  • 79 % zdarzeń o podłożu antysemickim w Polsce nie jest w ogóle zgłaszane władzom

W trakcie spotkania w Biurze RPO 29 marca 2019 r. Rzecznik opowiedział o podejmowanych działaniach w zakresie zwalczania przestępstw motywowanych nienawiścią, także tych, o podłożu antysemickim. Rzecznik podzielił się uwagami na temat zaangażowania policji i prokuratury w ściganie tego rodzaju przestępczości. W tym kontekście RPO wspomniał m.in. o wystąpieniu do Prokuratora Krajowego, w którym na podstawie analizy 30 spraw prowadzonych przez prokuratury w całym kraju podał w wątpliwość, czy organy ścigania z należytą powagą traktują wszystkie zgłaszane przypadki przestępstw motywowanych nienawiścią na tle pochodzenia narodowego lub etnicznego czy wyznania.

Uczestnicy spotkania pytali Rzecznika o obowiązujące w Polsce przepisy prawa, chroniące przed przestępczością motywowaną nienawiścią, o granice wolności słowa, o potrzebę wprowadzenia definicji antysemityzmu, a także o wpływ debaty publicznej i używanego w tej debacie języka na skalę przestępczości z nienawiści.      

W grudniu 2018 r. Agencja Praw Podstawowych (FRA) opublikowała raport pt. Experiences and perceptions of antisemitism - Second survey on discrimination and hate crime against Jews in the EU, w którym przedstawiła wyniki ankiety dotyczącej doświadczeń i poglądów przedstawicieli społeczności żydowskiej w UE na temat przestępstw z nienawiści, dyskryminacji i antysemityzmu. W badaniu FRA udział wzięło ponad 16 tys. osób identyfikujących się z tą narodowością - także z Polski.

Badanie wykazało, że blisko jedna trzecia respondentów w Polsce (32 %) doświadczyła przynajmniej jednego rodzaju zachowania o podłożu antysemickim w okresie 12 miesięcy poprzedzających ankietę. Polska wyróżnia się też wśród 12 krajów UE jeśli chodzi o kontakt respondentów z obraźliwymi komentarzami w Internecie i mediach społecznościowych (styczność z tym zjawiskiem zadeklarowało 20 % respondentów). Tylko 7 % respondentów twierdzi przy tym, że polski rząd skutecznie zwalcza zjawisko antysemityzmu. Według raportu, w Polsce 79 % zdarzeń o podłożu antysemickim nie jest w ogóle zgłaszana władzom.

Temat antysemityzmu poruszony został także w raporcie Departamentu Stanu USA pt. Country Reports on Human Rights Practices for 2018. W części dotyczącej Polski Departament Stanu  odnotował, że w 2018 r. w Polsce dochodziło do incydentów antysemickich, często obejmujących profanację synagog i cmentarzy żydowskich. Zauważone zostały również antysemickie komentarze w mediach, także społecznościowych, zwłaszcza po nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej w styczniu 2018 r.

 

Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich. Także o roli TS UE

Data: 2019-03-15

15 marca 2019 r. w Poznaniu zorganizowana została konferencja prasowa rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w dniach 12-15 marca spotykał się z mieszkańcami Wielkopolski (Turku, Konina, Ostrowa, Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania). Ogłosił na niej Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich.

Drugi Kongres Praw Obywatelskich odbył się w Warszawie w dniach 14 i 15 grudnia 2018 r. Podczas 43 sesji dyskusyjnych, z udziałem 200 panelistów i ok. 1500 uczestników z całego kraju, rozmawiano o ważnych problemach dotyczących ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich w Polsce. Kongres jest wynikiem wysiłku uczestników spotkań regionalnych Rzecznika w całym kraju. To ich zaangażowanie (a także ich udział w Kongresie) pozwala na wypracowanie rekomendacji.  - Wyjazdy służą temu, by jak najlepiej zrozumieć, jakie są problemy obywateli i wydobyć się z wielkomiejskiej bańki - powiedział dziennikarzom w Poznaniu Adam Bodnar.

Program Kongresu skupiał się wokół czterech bloków tematycznych: Kryzys praworządności w Polsce; Równość – lekcja z historii; Biorąc prawo poważnie; Efektywność wymiaru sprawiedliwości.

O ile pierwszy Kongres, w 2017 roku, miał charakter diagnostyczny, służył rozpoznaniu wielu istotnych zjawisk społecznych i prawnych, to II Kongres zmierzał do programowania przyszłości, szukania rozwiązań i wskazywania działań, które wydają się niezbędne dla ochrony praw obywatelskich. 

Jedną z najważniejszych konkluzji kongresowych dyskusji jest potrzebarozbudzania świadomości konstytucyjnej obywateli. W tym również wśród sędziów, ludzi nauki i mediów, środowisk opiniotwórczych. Związane jest to z aktualnym kryzysem ustrojowym i zaburzeniami ładu konstytucyjnego w kraju, a co za tym idzie, rosnącym zamętem i niepewnością co do roli i kompetencji niektórych organów państwa. Zahamowanie i odwrócenie tej tendencji zależy w głównej mierze od aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Od tego, czy na co dzień obywatele będą dostrzegać zagrożenia, utożsamiać się z wartościami konstytucyjnymi oraz czy w relacjach z władzą będą potrafili bronić swoich konstytucyjnych praw i wolności.

Ogromnie ważna jest również świadomość prawna na poziomie europejskim. Zwłaszcza obecnie, gdy nasilają się spory dotyczące sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej oraz jakości uczestnictwa naszego kraju w tej wspólnocie. Musimy umacniać wśród obywateli przekonanie, że europejskie prawo i europejskie instytucje – takie jak np. Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Praw Człowieka – dobrze służą Polakom. Każdy obywatel może z nich korzystać, każdy może dochodzić przed nimi sprawiedliwości i bronić swoich interesów.

Uczestnicy Kongresu wskazali też na konieczność zmian w edukacji historycznej i obywatelskiej, tak aby dopuszczała ona dialog i różnorodność punktów widzenia, prowadzona była w sposób pogłębiony i z większym poczuciem odpowiedzialności. Nie można dostosowywać procesu edukacji do chwilowych potrzeb czy doraźnych celów politycznych. Po 100 latach od odzyskania niepodległości Polacy zasługują na poważną i pogłębioną debatę o tym, co jest rzeczywistym źródłem siły państwa i społeczeństwa oraz jaką rolę w umacnianiu niepodległości odgrywają społeczna solidarność i budowanie wspólnoty, która nie pomija i nie wyklucza nikogo? Warto pamiętać, że nasi przodkowie tracili niepodległość m.in. na skutek wewnętrznych swarów, my mamy szansę być mądrzejsi, jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i będziemy potrafili przekonać do nich zwłaszcza młode pokolenie.

Kolejne wyzwanie dotyczy szeroko rozumianej komunikacji społecznej. Musimy ją udrożnić i uczynić bardziej użyteczną dla obywateli. Każda jednostka, środowisko czy grupa zawodowa powinny mieć pełną wiedzę o swoich prawach i realną możliwość ich ochrony. Potrzebna jest lepsza samoorganizacja, sprawniejsze komunikowanie się ze sobą i bliższa współpraca, a gdy trzeba, wspólne występowanie na zewnątrz. Nie można, na przykład, godzić się na występujące obecnie próby ograniczania przestrzeni publicznej dla społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, nie można też lekceważyć przypadków nieuzasadnionej odmowy dostępu do informacji publicznej. W relacjach jednostka – państwo powinna być przywrócona względna równowaga, komunikacja powinna być dwukierunkowa. Odnosi się to również do samorządów i wszystkich instytucji publicznych. Wiele zależy tu od codziennej odwagi i konsekwencji w postawach obywateli.

Wreszcie, istotnym wątkiem przewijającym się podczas całego Kongresu był postulat, aby za wszelką cenę odpolitycznić przynajmniej część naszego życia społecznego. Istnieje ogromny obszar spraw obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najsłabszych, które wymagają współdziałania ponad podziałami, gdzie potrzebna jest elementarna wrażliwość i praktyczne podejście, a nie partyjne rozgrywki. Tam, gdzie np. chcemy pomóc osobom z niepełnosprawnością, gdzie szukamy rozwiązań dla bezdomnych, czy gdy pochylamy się nad problemami ofiar przestępstw, tam nie powinno być miejsca na polityczne czy ideowe uprzedzenia. W tej części naszego życia powinny występować tylko dwie strony: ci, którzy potrzebują pomocy i ci, którzy mogą, chcą i potrafią jej udzielić.

Rekomendacje szczegółowe

Blok A - Kryzys praworządności w Polsce

  1. Dbajmy o zróżnicowany charakter organizacji społecznych poprzez budowę niedyskryminującego systemu podziału środków publicznych przeznaczonych na realizację ich celów statutowych. Dystrybucja wsparcia powinna opierać się na sprawiedliwym, przejrzystym, otwartym i konkurencyjnym procesie selekcji. Rozwój NGO-sów jest drogą do rozszerzenia przestrzeni dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
  2. Reagujmy też na każdą próbę stygmatyzowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających na rzecz demokracji i praw człowieka. Należy w tym zakresie domagać się od organów państwa przestrzegania zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego i rekomendacji Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). W swoim ostatnim raporcie Agencja wręcz zaleca gromadzenie i publikowanie danych na temat przestępstw z nienawiści skierowanych przeciwko organizacjom działającym w obszarze praw człowieka.
  3. Zaangażujmy się w proces tworzenia prawa – upominając się o przestrzeganie naszych praw do powszechnych i efektywnych konsultacji społecznych. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia z unikaniem takich konsultacji lub ich obchodzeniem, czego przykładem może być nadużywanie możliwości zgłaszania inicjatyw poselskich zamiast projektów rządowych (inicjatywy poselskie nie wymagają konsultacji). Zgłaszajmy także projekty obywatelskie.
  4. Rozwijajmy współpracę z organami międzynarodowymi poprzez przekazywanie im informacji istotnych dla podjęcia obiektywnych ocen dotyczących praworządności w Polsce. Z tego punktu widzenia, najważniejszą decyzją Trybunału Sprawiedliwości w 2018 r. było postanowienie Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości z 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18R (skarga Komisji p. Polsce, dotycząca ustawy o Sądzie Najwyższym).  Efektem tego postanowienia (potwierdzonego następnie postanowieniem z 17 grudnia 2018 r.) stała się siódma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018 r. To tylko dowodzi, że kierunek działań jest prawidłowy i należy go kontynuować.
  5. Z całą stanowczością należy przeciwstawiać się retoryce, że postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (zarówno te z inicjatywy Komisji Europejskiej, jak i pytania prejudycjalne dotyczące interpretacji przepisów TUE w kontekście praworządności w Polsce) mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Warto przypominać, że takie postępowania sądowe mają podstawę nie tylko w zaciągniętych przez Polskę zobowiązaniach międzynarodowych, ale również w Konstytucji RP.
  6. Brońmy sędziów, którzy decydują się kierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Mają takie prawo, a niekiedy wręcz obowiązek wynikający bezpośrednio z prawa UE. Sędziowie nie mogą być ograniczani w możliwości zwracania się do TSUE z wnioskiem o wykładnię lub ocenę ważności prawa UE i tylko TSUE może oceniać, czy pytania są sformułowane prawidłowo i w granicach kompetencji tego sądu. Pytania kierowane przez sędziów w żadnym wypadku nie mogą być oceniane jako „eksces orzeczniczy” i nie powinny być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych.

Blok B - Równość – lekcja z historii

  1. Jeśli chcemy umacniać naszą niepodległość, to układajmy nasze stosunki społeczne i międzyludzkie na zasadzie współodpowiedzialności a nie rywalizacji, dopuszczajmy możliwość różnych perspektyw i punktów widzenia. Mamy dziś nowe pokolenie wychowane już w wolnej Polsce, ale istnieją też całe środowiska, które niekoniecznie się z tym nowym modelem państwa identyfikują. Kluczem jest komunikacja – wielostronna, wykorzystująca nowe możliwości technologiczne, znosząca tradycyjny jednokierunkowy przekaz idący od elit do społeczeństwa.
  2. Dbajmy o rzeczywistą równość praw i podmiotowość mniejszości. Przynależność do mniejszości narodowych czy innych nie może być postrzegana jako zagrożenie. Osoby doświadczające „mowy nienawiści” muszą mieć zawsze wsparcie państwa. Historia Polski – państwa przez stulecia współtworzonego przez mniejszości – jest pełna dobrych wzorów i przykładów. Każda ksenofobiczna wypowiedź czy zachowanie w przestrzeni publicznej powinna spotkać się z napiętnowaniem.
  3. Należy zabiegać o reformę charakteru, składu i zasad działania Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych lub o powołanie nowej instytucji, która zapewniłaby przedstawicielom mniejszości realny wpływ na kształt polityki państwa w tym obszarze.
  4. Powinniśmy też dążyć do tego, aby w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz w programach edukacyjnych prowadzonych w szkołach i placówkach oświatowych znalazło się podkreślenie znaczenia mniejszości narodowych i etnicznych w historii Polski. Jak również lekcje o nowoczesnym patriotyzmie i międzykulturowej współpracy, nawiązujące wprost do idei i dziedzictwa Rzeczpospolitej Wielu Narodów.
  5. Apelujmy do władz samorządowych o ich większe zaangażowanie w promowanie zakazu dyskryminacji, w tym zakazu dyskryminacji osób LGBT, na przykład poprzez przyjmowanie lokalnych programów na rzecz równego traktowania.
  6. Należy dążyć do tego, aby konsekwentnie stosowany był w działaniach prokuratury i orzecznictwie sądowym art. 13 Konstytucji (zakazujący istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz dopuszczających taką nienawiść i stosowanie przemocy), a nie służył tylko jako papierowa groźba.
  7. Wspierajmy organizacje pozarządowe w działaniach przeciwko przestępstwom
    z nienawiści, przeciwko przemocy i nierównemu traktowaniu
    . Cenna jest każda inicjatywa, szczególnie oddolna, która niesie pomoc osobom słabszym, dyskryminowanym, pokrzywdzonym przestępstwem, w tym zwłaszcza narażonym na przemoc.
  8. Musimy stworzyć prosty i przyjazny dla ofiary system zgłaszania przestępstw z nienawiści, m.in. poprzez rzetelne wdrożenie postanowień tzw. dyrektywy ofiarowej (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw oraz zastępującej decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW).
  9. Należy zapewnić bezpieczeństwo ofiarom przemocy w rodzinie poprzez wprowadzenie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary, niezależne od faktu wszczęcia postępowania i etapu tego postępowania.
  10. Niezbędne wydaje się być uzupełnienie przepisów prawnych zakazujących molestowania seksualnego w różnych obszarach życia społecznego, w szczególności w obszarze szkolnictwa wyższego.
  11. Inicjujmy szkolenia dla pracowników Policji, prokuratury, sędziów i lekarzy na temat przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej, ponieważ walka z tymi zjawiskami wymaga szczególnej wiedzy i wrażliwości. Powinniśmy uczyć się, jak przyjmować zawiadomienia o takich przestępstwach i jak rozmawiać z ofiarami, by nie dochodziło do wtórnej wiktymizacji. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową sytuację kobiet-migrantek, kobiet z niepełnosprawnościami, osób starszych czy mieszkających na wsi.
  12. Dążmy do zmiany definicji przestępstwa zgwałcenia tak, aby w sposób wyraźny penalizowany był każdy akt seksualny, na który jedna z osób w nim uczestniczących nie wyraziła wprost swojej zgody.
  13. Podejmujmy rozmowę o tym, jakie problemy życiowe napotykają osoby LGBT na skutek nieuznawania ich praw w istniejącym porządku prawnym. Dobrą okazją do tego mogą być obowiązkowe zajęcia szkolne na temat praw człowieka (np. wiedza o społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie).
  14. Niezbędne jest również rozwinięcie aktywności w zakresie litygacji strategicznej w sprawach ochrony praw osób LGBT, prowadzonych przez profesjonalnych pełnomocników oraz organizacje pozarządowe, w celu upowszechnienia standardów międzynarodowych w praktyce sądowej.
  15. Niezbędne jest również wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących uniwersalnego projektowania oraz poszerzenie zakresu stosowania tzw. racjonalnych dostosowań.

Blok C - Biorąc prawo poważnie

  1. Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji. Edukacja ta jest też częścią edukacji zdrowotnej, wiąże się więc z prawem do ochrony zdrowia. Niestety, młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą podejmować tematu oraz nie mają do tego narzędzi i możliwości. Dlatego powinniśmy domagać się od państwa, aby wywiązywało się ze swoich obowiązków, m.in. wprowadzając obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej, z uwzględnieniem współczesnej wiedzy i wyników badań naukowych. Wskazane jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zwłaszcza w zakresie współfinansowania i organizowania dodatkowych zajęć.
  2. Powinniśmy dążyć do wzmocnienia nadzoru ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratorów oświaty nad praktyką organizowania zajęć w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, tak aby była ona również zgodna  ze współczesną wiedzą oraz zachowywała neutralny światopoglądowo charakter.
  3. Potrzebna jest lepsza edukacja i informowanie społeczeństwa, co do szans i zagrożeń płynących z rozwoju nowych technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o zasady i konsekwencje działania samouczących się systemów. Musimy "patrzeć na ręce algorytmom", by uchronić się od utraty kontroli i możliwości niewłaściwego wykorzystywania naszych danych.
  4. Musimy podejmować bardziej efektywne działania na rzecz wyegzekwowania od państwa jego odpowiedzialności za ochronę środowiska. Tylko państwo ma narzędzia (lub możliwość ich ustanowienia) do realizacji tego celu. Konstytucja RP w art. 68 gwarantuje obywatelom prawo do ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa jest możliwa w szczególności wtedy, gdy władze państwowe wywiązują się z obowiązku dbałości o środowisko (art. 74 Konstytucji). Zapewnienie równowagi przyrodniczej można zatem traktować jako równoznaczne z ochroną zdrowia obywateli. Skuteczna ochrona środowiska to nie tylko przeciwdziałanie zanieczyszczeniom, ale również ochrona bioróżnorodności i stabilnego klimatu.
  5. Powinniśmy też korzystać częściej z praw wynikających z Konwencji Aarhus, która gwarantuje prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostęp do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska. Dzięki temu można egzekwować od władzy realizację jej obowiązków w tym zakresie na drodze sądowej.
  6. Istnieje również możliwość stosowania art 364 p.o.ś. (wstrzymanie działalności z powodu zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Na przykład w przypadku problemu uciążliwości zapachowych i wystąpienia zagrożenia dla zdrowia psychicznego ludzi. W ujęciu holistycznym bowiem zdrowie człowieka obejmuje nie tylko jego fizyczność, ale i psychikę, której podstawą jest dobre samopoczucie. Taka wykładnia może pozwolić organom Inspekcji Ochrony Środowiska na ograniczenie legalnej, lecz uciążliwej działalności, jako zagrażającej życiu lub zdrowiu człowieka.
  7. Należy ponadto dążyć do wprowadzenia prawa podmiotowego do czystego środowiska. Dawałoby to większe możliwości, na przykład w zakresie zanieczyszczenia powietrza, korzystania z prawa do nieskażonego środowiska jako dobra osobistego człowieka. A co za tym idzie – poszukiwania ochrony w trybie powództwa o naruszenie dóbr osobistych.
  8. Podejmujmy działania, aby przekonać jak największą liczbę samorządów do stosowania Karty Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Stwarza ona możliwość na systemowe i kompleksowe rozwiązywanie problemu.  
  9. Musimy dążyć do tego, aby ograniczyć postępujące wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miast i wsi, którzy mają problemy z dojazdem publicznym transportem do miejsc pracy, ośrodków zdrowia czy placówek kulturalno-oświatowych. W tym celu można m.in. udostępnić dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących czy wprowadzić autobusy na telefon. Niezbędne jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa.

Blok D - Efektywność wymiaru sprawiedliwości

  1. Działanie sądów trzeba poprawiać. Gwarancję sprawiedliwego wyroku daje tylko sąd, który jest niezależny, kompetentny, rozliczalny i efektywny. Dlatego rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów, czy struktury i organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, nie wolno nam się nigdy zgodzić na utratę podstawowych wartości konstytucyjnych tych instytucji: sądy muszą być niezależne, a sędziowie niezawiśli.
  2. Należy popierać kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości, dzięki temu duża część dokumentacji w postępowaniu będzie dostępna w wersji elektronicznej i zgodna ze standardami WCAG 2.0, uwzględniającymi specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
  3. Musimy dążyć do tego, aby wszystkie osoby pracujące w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, przeszły przeszkolenie w zakresie szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz działań antydyskryminacyjnych. Tę wiedzę należy także włączyć do programu studiów prawniczych, w tym szkoleń aplikantów oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
  4. Podejmujmy działania na rzecz zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie, jako niezgodnej z postanowieniami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W to miejsce wprowadzajmy różnorodne formy pomocy oparte na modelu wspieranego podejmowania decyzji.
  5. Potrzebny jest też plan na poziomie centralnym dotyczący całościowej deinstytucjonalizacji opieki nad osobami z niepełnosprawnościami. Apelujmy do władz i parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy w tym zakresie i wdrożenie Krajowego Programu Deinstytucjonalizacji.
  6. Musimy dążyć do zmiany obecnego sądowego systemu kontroli inwigilacji jednostki przez służby specjalne. Po zakończeniu postępowania w sprawie osoba, której rozmowy nagrano, powinna być o tym informowana. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności podsłuchów. Sądom należy zaś zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe w tym zakresie. Warto także rozważyć, czy nie wprowadzić systemu znanego z Niemiec czy Wlk. Brytanii, gdzie zasadność inwigilacji badają pozasądowe, niezależne organy.
  7. Jedną z bolączek polskiego sądownictwa jest nieefektywny system korzystania z biegłych sądowych. Tymczasem ich rola w procedurze sądowej jest niezwykle ważna, często bezpośrednio wpływająca na orzeczenie. Dlatego potrzebna jest weryfikacja sposobu ich doboru  oraz stworzenie centralnego rejestru biegłych sądowych.
  8. Niezbędne są zmiany w stosowaniu języka urzędowego w sądach oraz poprawa komunikatywności uzasadnień wyroków. Obywatelowi, który nie rozumie wyroku sądu, trudno zaufać wymiarowi sprawiedliwości. Warto w tym zakresie lepiej wykorzystywać nowe technologie. Zaufanie mogłoby umocnić także wprowadzenie jawności algorytmów przyznawania spraw sędziom. Ponadto ważne jest, aby obywatele mieli poczucie, że samym sędziom zależy na większej otwartości i wprowadzaniu koniecznych zmian.
  9. Należy zadbać o wykorzystywanie nowoczesnych form edukacji prawnej obywateli. Niezwykle skutecznym narzędziem w tym zakresie jest symulacja procesu sądowego. Uczy nie tylko podstaw postępowania przed sądem, ale także widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych ocen i zachowania szacunku dla innych. W tym kontekście musi niepokoić wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za udział w takich formach przybliżania i objaśniania pracy sądów obywatelom.   
  10. Żeby reforma wymiaru sprawiedliwości przynosiła oczekiwane rezultaty, konieczne jest zastosowanie właściwych metod do pomiaru efektywności pracy sądów. Musimy dążyć do tego, aby w tym zakresie były brane pod uwagę zarówno czynniki ilościowe, jak i jakościowe. Ogromnie ważne jest również to, aby system ten był czytelny dla obywateli.

RPO przedstawił sejmowej komisji skargi i wnioski dotyczące mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce

Data: 2019-02-20
  • W latach 2016-2018 RPO podjął ok. 60 spraw naruszenia praw przysługujących mniejszościom narodowym i etnicznym w Polsce
  • Zajął się też ok. 250 sprawami dotyczącymi przestępstw i innych aktów motywowanych nienawiścią na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym lub wyznaniowym
  • W tematyce mniejszości dominują kwestie dotyczące ochrony praw społeczności  romskiej, która jest wyjątkowo narażona na dyskryminację
  • Coraz więcej jest skarg organizacji mniejszości ukraińskiej na przypadki niszczenia ukraińskich mogił i pomników pamięci oraz na akty przemocy i mowę nienawiści wobec osób tej narodowości
  • Grupą szczególnie narażoną na ataki motywowane uprzedzeniami i nienawiścią od 2016 r. są też muzułmanie

18 lutego 2019 r. Adam Bodnar przedstawił sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych informację Rzecznika Praw Obywatelskich na temat skarg i wniosków dotyczących mniejszości narodowych i etnicznych w latach 2016-2018.

W funkcjonującym w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich systemie ewidencjonowania spraw nie przetwarza się informacji o pochodzeniu etnicznym czy narodowym osób skarżących bądź osób, których  dotyczą skargi. Dlatego niemożliwe jest przedstawienie dokładnych danych na temat liczby skarg kierowanych do Rzecznika przez członków poszczególnych mniejszości narodowych czy etnicznych.

W Biurze RPO w latach 2016-2018 podjęto ok. 60 spraw dotyczących naruszenia praw przysługujących mniejszościom narodowym i etnicznym. Liczba ta nie uwzględnia spraw związanych z aktami przemocy i mową nienawiści motywowanymi przynależnością narodową, etniczną, rasową lub wyznaniową. W tym okresie zarejestrowano ich w Biurze RPO  ok. 250. Nie wszystkie dotyczyły aktów przemocy wobec osób należących do mniejszości narodowych lub etnicznych. Część odnosiła się do innych przesłanek dyskryminacyjnych, takich jak kolor skóry czy wyznanie.

Skargi w sprawach dotyczących mniejszości narodowych i etnicznych składały przeważnie organizacje społeczno-kulturalne mniejszości lub organizacje pozarządowe zajmujące się problematyką zwalczania rasizmu, dyskryminacji i ksenofobii. Stosunkowo niewiele skarg wpływało od osób prywatnych. Rzecznik często podejmował również interwencje z urzędu. 

W skargach poruszano wątki związane z realizacją szeroko rozumianych praw oświatowych, w tym prawa do nauki języka i w języku mniejszości, dostępu do podręczników czy uzyskania dwujęzycznego świadectwa. Rzecznik podejmował też interwencje w sprawach dotyczących gromadzenia przez organy publiczne informacji o obywatelach polskich innej niż polska narodowości, sytuacji społeczności romskiej w województwie małopolskim, a także przestępstw motywowanych nienawiścią ze względu na przynależność narodową lub etniczną.

Wśród prowadzonych przez RPO spraw z zakresu tematyki mniejszościowej dominują kwestie związane z ochroną praw mniejszości romskiej, co ma związek ze szczególnie niekorzystną sytuacją tej społeczności, nieporównywalną z sytuacją innych grup obywateli. Romowie są też grupą wyjątkowo narażoną na dyskryminację oraz inne naruszenia praw i wolności, także w relacjach z organami administracji publicznej.

Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę na wzrastającą od 2016 r. liczbę skarg kierowanych przez organizacje mniejszości ukraińskiej, które dotyczą powtarzających się przypadków niszczenia ukraińskich mogił i pomników pamięci, jak też aktów przemocy i przypadków mowy nienawiści wobec osób narodowości ukraińskiej.

Adam Bodnar podkreślił również, że grupą szczególnie narażoną na ataki motywowane uprzedzeniami i nienawiścią od 2016 r. są również muzułmanie.

Rzecznik wyraził też sprzeciw wobec bezprecedensowych ataków ze strony dziennikarza TVP pod adresem prof. Rafała Pankowskiego – współzałożyciela Stowarzyszenia Nigdy Więcej, które przeciwdziała przeciwdziała antysemityzmowi, nienawiści rasowej, ksenofobii i innym formom nietolerancji.

W dyskusji podjęto kwestie dotyczące m.in. działań związanych z ochroną praw Romów zamieszkałych w osiedlach na terenie Małopolski oraz badania zjawiska tzw. ciemnej strony przestępstw motywowanych nienawiścią.

Rzecznik zaproponował wspólne (z jego udziałem RPO, przedstawicieli Komisji oraz pełnomocnika rządu ds. równego traktowania Adama Lipińskiego) spotkanie na tzw. Osiedlu Romskim w Maszkowicach w celu rozwiązania palącego problemu sytuacji bytowej mieszkających tam rodzin romskich. Propozycja ta spotkała się z akceptacją wszystkich stron. Spotkanie jest w trakcie przygotowań.

TK: przepisy ustawy o IPN o „ukraińskich nacjonalistach” - niekonstytucyjne

Data: 2019-01-17
  • Zwrot „ukraińscy nacjonaliści” z ustawy o IPN, która wprowadziła karalność zaprzeczania ich zbrodni, jest niekonstytucyjny jako nieokreślony
  • Orzekł tak Trybunał Konstytucyjny z wniosku prezydenta Andrzeja Dudy wobec nowelizacji ustawy o IPN ze stycznia 2018 r.
  • Przepis o zbrodniach „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950 może negatywnie wpłynąć na relacje polsko-ukraińskie – uznał Rzecznik Praw Obywatelskich w stanowisku dla TK 

Zapisy nowelizacji i reakcje na nią

Uchwalona w styczniu 2018 r. nowelizacja wprowadziła do ustawy o IPN nowe przestępstwa. Do 3 lat pozbawienia wolności miało grozić każdemu (także cudzoziemcowi spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Odpowiedzialności miała nie podlega działalność artystyczna i naukowa.

Ponadto ustawa wprowadziła taką samą karalność zaprzeczania zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950, popełnionych m.in. w kolaboracji z III Rzeszą. Chodzi m.in.. o - jak głosi nowela - eksterminację ludności żydowskiej oraz ludobójstwo na obywatelach II Rzeczypospolitej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (nie zauważono, że obywatelami II RP byli Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy, Białorusini  i przedstawiciele innych narodowości).

Nowelizacja wywołała protesty w Polsce i na całym świecie jako rodząca zagrożenie dla relacji Ocalałych z Holokaustu, wolności słowa i badań naukowych. Krytycznie odniosły się do niej władze Izraela; rozczarowanie wyrażał sekretarz stanu USA. Zaniepokojone były też władze Ukrainy.

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę oraz wniósł do TK o zbadanie jej konstytucyjności. 

Do sprawy w TK przyłączył się RPO. Wskazywał, że ustawa może mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i rodzić autocenzurę wśród dziennikarzy. Miał też wątpliwości, czy nowela doprowadzi do ograniczenia nieprawdziwych zwrotów typu  „polskie obozy śmierci”. Bo to nie sądy są od rozstrzygania sporów historycznych.

W związku z wycofaniem w czerwcu 2018 r. przez Sejm artykułów ustawy o karalności przypisywania „Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialności za zbrodnie III  Rzeszy, TK umorzył ten wątek sprawy. Zbadał zaś wątek karalności zaprzeczenia zbrodni „ukraińskich nacjonalistów”.

RPO kwestionował także przepisy o „ukraińskich  nacjonalistach”

RPO wniósł o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją. W stanowisku dla TK uznał, że nie da się precyzyjne określić, za jakie wypowiedzi będzie można być skazanym. Rzecznik podzielił pogląd prezydenta, iż z jednej strony nie jest możliwe jednoznaczne zdefiniowanie pojęcia „ukraińskiego nacjonalisty”, z drugiej zaś nie jest możliwe dokładne określenie, na gruncie tych przepisów, granic geograficznych Małopolski Wschodniej.

Poważne wątpliwości RPO budzi także objęcie tym przepisem lat 1925-1950.  Celem ustawodawcy była karalność wypowiedzi dotyczących masowej eksterminacji ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich w okresie 1943-1944 r., na terenie b. województwa wołyńskiego. Z kolei okres stalinowski, w dużej mierze przypadający na czas przed 1950 r., to  czas akcji „Wisła”, która dotknęła ukraińską ludność cywilną .

Trudno jest zdefiniować pojęcie „ukraińscy nacjonaliści”, które nie zostało powiązane z żadną konkretną formacją polityczną. Istnieje więc możliwość rozciągania go na znaczną część ludności ukraińskojęzycznej.  Stwarza to ryzyko utrudniania dyskusji o historii najnowszej, co może wywrzeć negatywny wpływ na relacje polsko-ukraińskie.

Rozstrzygnięcie TK

17 stycznia 2019 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy w zakwestionowanym zakresie są niezgodne z wywodzoną z art. 2 Konstytucji zasadą określoności przepisów prawa oraz z art. 42 ust. 1 Konstytucji, wyrażającym zasadę, że zakaz albo nakaz obwarowany sankcją karną powinien być sformułowany w sposób precyzyjny i ścisły.

Trybunał stwierdził, że użyte w ustawie o IPN pojęcia „ukraińscy nacjonaliści” oraz „Małopolska Wschodnia” nie zostały zdefiniowane przez ustawodawcę. Jest to o tyle istotne, że zakwestionowane przepisy są ściśle powiązane z przepisem zawierającym normę karną. Dlatego w ocenie Trybunału zachodziło uzasadnione przypuszczenie, że organa ścigania i sądy mogłyby mieć poważne problemy z ustaleniem zakresu odpowiedzialności karnej.

Trybunał zwrócił uwagę, że nie da się jednoznacznie zrekonstruować znaczenia obu tych pojęć ani na podstawie aktów normatywnych z okresu II Rzeczypospolitej, ani obowiązującego ustawodawstwa. Także w języku powszechnym pojęcia te nie wywołują jednoznacznych, bezspornych konotacji.

Komunikat TK podkreśla, że przepisy te nadal pozostają w systemie prawnym, ale bez zwrotów uznanych za niekonstytucyjne. Ustawodawca powinien podjąć działania zmierzające do stosownej modyfikacji redakcyjnej tych przepisów - dodano.

VII.564.9.2018

Sprawa marszu w Hajnówce wraca do śledztwa. Sąd uznał zażalenie RPO

Data: 2018-12-13
  • Sąd uchylił decyzję o umorzeniu dochodzenia w sprawie m.in. propagowania rasizmu i faszystowskiego ustroju państwa podczas „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych" w Hajnówce  w lutym 2018 r.
  • Do sądu odwołał się RPO, który wskazywał na błędy i wybiórczą ocenę zdarzeń w decyzji o umorzeniu
  • Rzecznik podkreślał, że „krzyż celtycki” nie jest już wpisanym  do rejestru sądowego symbolem Narodowego Odrodzenia Polski - jak stwierdzono w decyzji o umorzeniu
  • Brak było też podstaw do uznania, że „trupią główkę” prezentowano nie jako symbol „SS-Totenkopf”, ale jako odznakę honorową Narodowego Zjednoczenia Wojskowego 

13 grudnia 2018 r. sąd w Hajnówce uwzględnił zażalenie Rzecznika Praw Obywatelskich, który wniósł, aby sprawę zwrócić prokuraturze.

"Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych" przeszedł ulicami Hajnówki przeszedł 24 lutego 2018 r. Jego uczestnicy prezentowali symbole „krzyża celtyckiego", „falangi”  oraz odznaki trupiej główki z piszczelami (tzw. „Totenkopf"), wraz z literami ŚWO („Śmierć Wrogom Ojczyzny”). Wznosili też okrzyki na cześć Romualda Rajsa ps. „Bury", dowódcy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego po 1945 r. na Podlasiu (w 1946 r. dokonywał on "czystek" na ludności wyznania prawosławnego – ich ofiarą padło kilkadziesiąt osób, w  tym kobiety i dzieci).

Zawiadomienie RPO; działania policji 

7 marca 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstw: publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa, znieważenia mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego poprzez gloryfikowanie „Burego” oraz pochwalanie jego przestępstw . W lutym 2018 r. Adam Bodnar spotykał się z mieszkańcami Podlasia i usłyszał, jak bolesnym doświadczeniem był ten marsz.

14 września 2018 r. wydział kryminalny Komendy Miejskiej Policji KMP  w Białymstoku umorzył dochodzenie, uznając, że „czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego”. Decyzję zatwierdziła Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Według art. 257, kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 255 par. 3 stanowi, że kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Powody umorzenia sprawy

1.Historyczny rodowód odznaki z „trupią główką”

W postanowieniu o umorzeniu dochodzenia podkom. Wojciech Sztabiński napisał, że w 1945 r. Komendant Okręgu w Białymstoku Narodowego Zjednoczenia Wojskowego mjr. Jan Szklarek ps. „Kotowicz" wprowadził do użytku odznakę składającą się z „tarczy piastowskiej", „trupiej główki" i liter ŚWO.  - Brak jest wizerunku wzorcowego tej odznaki. Użyta w niej trupia główka wyglądem swoim przypomina odznakę „Totenkopf”, używaną wyłącznie przez formacje niemieckie „SS" - głosi uzasadnienie umorzenia.

2.Niejednoznaczność postaci „Burego”

Podkreślono w nim, że „Bury" jest osobą niejednoznaczną.  IPN w śledztwie S 28/02/Zi dokonał ustaleń  potwierdzających, iż w styczniu i lutym 1946 r. Romuald Rajs jako dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW miał dopuścić się zbrodni przeciwko ludności wyznania prawosławnego, gdzie na terenie powiatu Bielsk Podlaski zabitych zostało co najmniej 70 osób, w tym kobiety i  dzieci (w wieku 6 miesięcy, 3 i 5 lat). - W okresie I I Wojny Światowej był on jednak żołnierzem Armii Krajowej, do oddziałów partyzanckich przyłączył się we wrześniu 1945 r. Niewątpliwie był żołnierzem biorącym udział w walkach zbrojnych w czasie wojny jak i po jej zakończeniu, walcząc o wolną i suwerenną Polskę - stwierdza uzasadnienie umorzenia.

- Nieuprawnione jest zatem prezentowanie sylwetki „Burego" wyłącznie w sposób negatywny, a co za tym idzie nie można stwierdzić, by prezentowanie tej osoby było pochwalaniem popełnionych zbrodni, jak  również stanowiło znieważenie ludności wyznania prawosławnego, mimo kontrowersji jakie budzi osoba Romualda Rajsa – napisał podkom. Sztabiński.

3. Legalność „Krzyża celtyckiego”

Uznał on, że w przypadku  „krzyża celtyckiego" samo jego prezentowanie nie może być utożsamiane z rasizmem, mową nienawiści, czy też propagowaniem totalitarnego ustroju państwa.  25 października 2011 r. „krzyż celtycki" postanowieniem  Sądu Okręgowego w Warszawie został wpisany do rejestru partii politycznej jako symbol Narodowego Odrodzenia Polski, która to partia prawnie posługuje się także symbolem „falangi".

Argumenty zażalenia RPO

W zażaleniu na postanowienie o umorzeniu dochodzenia RPO wskazał, że ocena materiału dowodowego zawiera błędy natury faktycznej i logicznej. Analizy sprawy dokonano zaś w sposób wybiórczy i bez należytego uwzględnienia kontekstu całego wydarzenia.

Rzecznik nie podziela poglądu, aby prezentowanie publiczne symbolu „krzyża celtyckiego” – jednoznacznie utożsamianego z międzynarodowym symbolem rasizmu – przy uwzględnieniu całego kontekstu zgromadzenia, tj. wznoszonych okrzyków o naturze skrajnie nacjonalistycznej i wychwalaniu zbrodni ludobójstwa w miejscowości zamieszkanej przez ludność utożsamiającą się z narodowością białoruską (czy ukraińską), nie stanowiło przestępstwa z art. 256 § 1 k.k. 

Decyzja o umorzeniu pomija, iż „krzyż celtycki” jest uznawany przez funkcjonariuszy policji za najczytelniejszy symbol promujący rasizm. Jego prezentowanie publiczne sądy uznawały za przestępstwo publicznego propagowania faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego państwa - jak np.  Sąd Rejonowy w Bydgoszczy w wyroku z  6 czerwca 2014 r. (sygn. XVI K 1211/14) czy Sąd Rejonowy w Białymstoku w orzeczeniu z 11 maja 2016 r. (sygn. VII K 203/16).

Rzecznik zakwestionował argument, że prezentowanie „krzyża celtyckiego” nie może być utożsamiane z rasizmem, mową nienawiści, czy też propagowaniem totalitarnego ustroju państwa, gdyż znak ten ma znajdować się pod ochroną prawną wskutek postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie, uwzględniającego wniosek Narodowego Odrodzenia Polski o wpisanie tego symbolu do ewidencji partii politycznej znaków graficznych. - Postanowienie to zostało skutecznie zakwestionowane nie tylko przez RPO, ale także Prokuratora Okręgowego w Warszawie, który w wywiedzionej apelacji wskazał, że znak graficzny „krzyża celtyckiego” jest symbolem neofaszystowskim – głosi zażalenie. 13 stycznia 2012 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił to postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania (sygn. I ACa 1387/11). Ostatecznie „krzyż celtycki” nie jest znakiem graficznym identyfikującym NOP.

Symbol "trupiej główki" użyty podczas marszu w każdym szczególe był identyczny z symbolem „SS- Totenkopf” (układ graficzny czaszki, umiejscowienie piszczeli).  Wobec braku ustaleń prokuratury co do rzeczywistego wyglądu oznaki honorowej NZW, brak było podstaw aby uznać, że to ta odznaka, a nie „SS-Totenkopf, była prezentowana podczas marszu – wskazuje zażalenie.  

Postanowienie o umorzeniu pomija też fakt, że wznoszenie okrzyków o skrajnie nacjonalistycznym charakterze (np. „Narodowa Hajnówka”) w miejscowości zamieszkałej przez osoby utożsamiające się m.in. z narodowością białoruską czy ukraińską ma wyjątkowo wrogi wydźwięk wobec przedstawicieli mniejszości narodowych. Nie dostrzega również haseł gloryfikujących sprawcę udokumentowanych przez Instytut Pamięci Narodowej zbrodni na ludności prawosławnej narodowości białoruskiej w 1946 r. w pobliskich miejscowościach.

Takie elementy marszu w Hajnówce, jak wznoszone okrzyki, prezentowane symbole i pochwalane postaci, budowały spójny, antydemokratyczny i wrogi mniejszościom narodowym przekaz, który należy ocenić pod kątem wypełnienia znamion przestępstw z art. 256 k.k. – uznał Rzecznik. Powołał się na  definicję „mowy nienawiści” z rekomendacji nr R 97 (20) Komitetu Ministrów Rady Europy z  30 października 1997 r. Zgodnie z nią, za „mowę nienawiści” powinna zostać uznana „każda forma wypowiedzi, która rozpowszechnia, podżega, propaguje lub usprawiedliwia nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści oparte na nietolerancji, włączając w to nietolerancję wyrażaną w formie agresywnego nacjonalizmu lub etnocentryzmu, dyskryminacji lub wrogości wobec mniejszości, migrantów lub osób wywodzących się ze społeczności imigrantów”.

XI.518.16.2018

O smogu i prawie. Spotkanie regionalne RPO w Rybniku

Data: 2018-11-26
  • Przyłączę się do Państwa sprawy sądowej dotyczącej smogu w Rybniku – zapowiedział w Rybniku RPO Adam Bodnar
  • Na popołudniowe spotkanie w Rybnickim Centrum Edukacji Zawodowej przyszło 30 osób.  Ściągnęły tu ich przede wszystkim problemy smogu w Rybniku, prawa seniorów, prawa rodziców, brak mieszkań, problemy z sądami, sprawy osób z niepełnosprawnościami, wywłaszczenia pod inwestycje publiczne, a także ciekawość, z czym mają problemy współobywatele. Dwoje młodych obserwatorów (tak się przedstawili) przyglądało się spotkaniu spod ściany.

- Może rozdamy tu wszystkim maski smogowe. Będzie wstyd na cały świat, może to zadziała?

Ale zaczęliśmy od tego, jak Rzecznik może pomagać cudzoziemcom w Polsce. Takie pytanie padło na koniec rundy, podczas której uczestnicy spotkania przedstawiają się i krótko mówią, z czym przyszli.

RPO: - Zajmujemy się prawami obywateli RP i tych, których Rzeczpospolita wzięła pod opiekę. Mamy dużo takich spraw

PRZYKŁADY działań RPO na rzecz cudzoziemców: https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/cudzoziemcy-uchodzcy-migranci

Smog w Rybniku

O smogu w Rybniku pisał „The New Tork Times”. Większego wstydu sobie nie zrobimy.  Od 19 września działa rządowy program czyste powietrze. Dotacja państwa przewiduje 30-proc wsparcie i na inwestycje proekologiczne – nisko oprocentowany kredyt. Innego programu nie będzie.

- Za nasz smog odpowiadają przestarzałe kotły. Będą one mogły legalne działać jeszcze przez 7 lat. To jest nieakceptowalne. Dlatego idziemy z tym do sądu, bo nie dostrzegamy innej drogi. Dalsze życie w smogu jest nie do zaakceptowania. Przez te 7 lat z powodu smogu umrze na Śląsku 50 tys. ludzi. To jest ważniejsze niż interesy właścicieli kotłów – mówi jeden z uczestników spotkania.

Okazuje się, że większość obecnych na sali ma bardzo szczegółową wiedzę o smogu w Rybniku. Jedni zwracają uwagę na organizację ruchu w mieście, inni – na cenę ciepła dostarczanego do domów, czy smog elektromagnetyczny.

RPO: Zacznijmy od tego, że Państwa działalność w Rybniku zaalarmowała całą Polskę o problemie smogu. To Wam zawdzięczamy te pierwsze, choć niewystarczające zmiany.

Co może Rzecznik? Może upominać się o realizację programu rządowego w ministerstwach, a także u wojewodów. Zamierzam też przystąpić do tego pozwu, o którym Państwo mówiliście, na etapie apelacji – mówi Adam Bodnar, na co ludzie zareagowali oklaskami. [sąd pierwszej instancji odrzucił to powództwo w maju 2018 r., teraz sprawa trafia do drugiej instancji].

Rzecznik tłumaczy, że tego typu działania prawne pobudzają dyskusję publiczną i przyspieszają zmianę. Dlatego RPO chce ten proces wesprzeć.

Dowóz dzieci z niepełnosprawnością do szkoły

W Rydutowach  władze uważają, że dowóz należy się rodzicowi z dzieckiem i po dziecko.  A nie bez niego.

RPO: Brak zrozumienia tego, że rodzic z dzieckiem jedzie, ale wraca sam. A po dziecko jedzie sam i wraca z dzieckiem, czyli robi cztery kursy – a nie dwa.

Są rodzice, którzy idą z tym do sądu (przykład – sprawa pani Angeliki). My jesteśmy od tego, żeby interweniować, jeśli sprawa jest już w Biurze, to się jej tym pilniej przyjrzymy.

Prawa mniejszości narodowych

Organizacje mniejszości narodowych (mniejszości niemieckiej) nie dostały w tym roku dotacji z urzędu marszałkowskiego, mimo że wypełniły wszystkie wymagania. Tak nas potraktowano na stulecie niepodległości.

RPO: w takim razie musimy się przyjrzeć dystrybucji środków dla organizacji pozarządowych na poziomie lokalnym.

Biegli sądowi

Z powodu opinii biegłych straciłem majątek życia.

Z powodu biegłego nie dostałem właściwego odszkodowania za wypadek.

Na takich biegłych nie ma rady, nie sposób im udowodnić przed sądem, ze naruszyli prawo, nie ponoszą odpowiedzialności.

RPO: Spojrzymy, zastanowimy się, czy możemy przystąpić do takiej sprawy.

Problem jest poważny i bardzo skomplikowany: nie mamy ustawy o biegłych, a eksperci nie chcą być biegłymi.

Leczenie chorób przewlekłych

Moje dziecko jest przewlekle chore. A w takich sytuacji dramatycznie niebezpieczny jest moment przejścia z opieki pediatrycznej na opiekę zdrowotną dla osób dorosłych. O mało nie straciliśmy naszego dziecka. Miał być program pomocy dla osób przewlekle chorych. Nie wiadomo, co z nim jest. Chyba umarł śmiercią naturalną?

RPO: sprawdzimy, upomnimy się, a od tego jesteśmy.

Edukacja

Na wyniki matur z j. polskiego czekało się w tym roku dwa miesiące. Na uczelnie trzeba było się rejestrować nie wiedząc o tym, czy i jak się zdało – a każda rejestracja kosztuje 80 złotych.

RPO: No tak, ale jeśli nie będzie opłat, to wszyscy sobie nawzajem poblokują miejsca na uczelni.

- OK, ale niech chociaż coś z tego zwrócą.

RPO: Dobrze, przyjrzymy się. Może mieliśmy podobne skargi.

Prawa seniorów i wspólna petycja

Jakie obowiązki ma państwo wobec seniorów? W Rybniku nie ma hospicjum, nie ma gdzie zwrócić się o pomoc.

RPO: To niestety zadanie samorządu. Przepisy nie mówią, że każda gmina ma mieć hospicjum – to zależy od wspólnoty samorządowej.

W czasie rozmowy okazuje się , że samorząd Rybnika już planuje budowę i organizację hospicjum, a na razie świadczy usługi hospicjum domowego. Problemem jest jednak to, że ludzie nie wiedzą, gdzie się zgłosić, kto może pomóc.

Barbara Imiołczyk z z Biura RPO apeluje więc do zebranych, by zwrócili się do nowych władz samorządowych o to, by pomoc dla seniorów była lepiej koordynowana, tak, by władze lepiej rozumiały potrzeby obywateli, a obywatele wiedzieli, do kogo zwrócić się o pomoc. Samorząd odpowiada o jakość zycia mieszkańców. Jeśli macie Państwo problem z dostępem czy to do opieki geriatrycznej czy rehabilitacji, zgłaszajcie to. Zmiana zaczyna się od tego, że ktoś zgłosi problem.

- Ale to nie wszystko. Miasto uchwaliło, że odpady zmieszane są wywożone raz w miesiącu. Co zrobić z pampersami i odpadami sanitarnymi, jeśli ktoś się opiekuje osobą obłożnie chorą?

Inny uczestnik spotkania, zaangażowany w walkę ze smogiem, mówi, że planowana jest w sprawie odpadów petycja. Bo uchwała niesprawiedliwie obciąża kosztami wywozu odpadów tych, którzy nie mają piecy i nie produkują popiołu..

RPO: Tak, petycja to bardzo ważne, a niedocenione narzędzie. Ono służy do tego, by druga strona musiała się do problemu ustosunkować, a to początek zmiany, dlatego warto się porozumieć i ująć w tej petycji także sprawę odpadów sanitarnych.

RPO zaskarżył umorzenie sprawy marszu w Hajnówce - błędy i wybiórcza ocena zdarzeń

Data: 2018-10-02
  • RPO zaskarżył decyzję o umorzeniu dochodzenia w sprawie m.in.  propagowania rasizmu i faszystowskiego ustroju państwa podczas „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych" w Hajnówce  w lutym 2018 r.
  • Adam Bodnar wskazał na błędy i wybiórczą ocenę zdarzeń w postanowieniu o umorzeniu
  • Rzecznik podkreślił, że „krzyż celtycki” nie jest już wpisanym  do rejestru sądowego symbolem Narodowego Odrodzenia Polski - jak stwierdzono w decyzji o umorzeniu
  • Brak było też podstaw do uznania, że „trupią główkę” prezentowano nie jako symbol „SS-Totenkopf”, ale jako odznakę honorową Narodowego Zjednoczenia Wojskowego z 1945 r.

W zażaleniu z 1 października 2018 r. Adam Bodnar wniósł, aby sąd w Białymstoku zwrócił sprawę prokuraturze.

24 lutego 2018 r. ulicami Hajnówki przeszedł „Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych". Jego uczestnicy prezentowali symbole „krzyża celtyckiego", „falangi”  oraz odznaki trupiej główki z piszczelami (tzw. „Totenkopf"), wraz z literami ŚWO („Śmierć Wrogom Ojczyzny”). Wznosili też okrzyki na cześć Romualda Rajsa ps. „Bury", dowódcy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego po 1945 r. na Podlasiu (w 1946 r. dokonywał on "czystek" na ludności wyznania prawosławnego – ich ofiarą padło kilkadziesiąt osób, w  tym kobiety i dzieci).

Zawiadomienie RPO; działania policji 

7 marca 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstw: publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa, znieważenia mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego poprzez gloryfikowanie „Burego” oraz pochwalanie jego przestępstw . W lutym 2018 r. Adam Bodnar spotykał się z mieszkańcami Podlasia i usłyszał, jak bolesnym doświadczeniem był ten marsz.

14 września 2018 r . wydział kryminalny Komendy Miejskiej Policji KMP  w Białymstoku umorzył dochodzenie, uznając, że „czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego”. 17 września 2018 r. decyzję tę zatwierdziła Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Według art. 257, kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 255 par. 3 stanowi, że kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Powody umorzenia sprawy: 

1.Historyczny rodowód odznaki z „trupią główką”

W postanowieniu o umorzeniu dochodzenia podkom. Wojciech Sztabiński napisał, że w 1945 r. Komendant Okręgu w Białymstoku Narodowego Zjednoczenia Wojskowego mjr. Jan Szklarek ps. „Kotowicz" wprowadził do użytku odznakę składającą się z „tarczy piastowskiej", „trupiej główki" i liter ŚWO.  - Brak jest wizerunku wzorcowego tej odznaki. Użyta w niej trupia główka wyglądem swoim przypomina odznakę „Totenkopf”, używaną wyłącznie przez formacje niemieckie „SS" - głosi uzasadnienie umorzenia.

2.Niejednoznaczność postaci „Burego”

Podkreślono w nim, że „Bury" jest osobą niejednoznaczną.  IPN w śledztwie S 28/02/Zi dokonał ustaleń  potwierdzających, iż w styczniu i lutym 1946 r. Romuald Rajs jako dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW miał dopuścić się zbrodni przeciwko ludności wyznania prawosławnego, gdzie na terenie powiatu Bielsk Podlaski zabitych zostało co najmniej 70 osób, w tym kobiety i  dzieci (w wieku 6 miesięcy, 3 i 5 lat). - W okresie I I Wojny Światowej był on jednak żołnierzem Armii Krajowej, do oddziałów partyzanckich przyłączył się we wrześniu 1945 r. Niewątpliwie był żołnierzem biorącym udział w walkach zbrojnych w czasie wojny jak i po jej zakończeniu, walcząc o wolną i suwerenną Polskę - stwierdza uzasadnienie umorzenia.

- Nieuprawnione jest zatem prezentowanie sylwetki „Burego" wyłącznie w sposób negatywny, a co za tym idzie nie można stwierdzić, by prezentowanie tej osoby było pochwalaniem popełnionych zbrodni, jak  również stanowiło znieważenie ludności wyznania prawosławnego, mimo kontrowersji jakie budzi osoba Romualda Rajsa – napisał podkom. Sztabiński.

3. Legalność „Krzyża celtyckiego”

Uznał on, że w przypadku  „krzyża celtyckiego" samo jego prezentowanie nie może być utożsamiane z rasizmem, mową nienawiści, czy też propagowaniem totalitarnego ustroju państwa.  25 października 2011 r. „krzyż celtycki" postanowieniem  Sądu Okręgowego w Warszawie został wpisany do rejestru partii politycznej jako symbol Narodowego Odrodzenia Polski, która to partia prawnie posługuje się także symbolem „falangi".

Argumenty zażalenia RPO

W zażaleniu na postanowienie o umorzeniu dochodzenia RPO wskazał, że ocena materiału dowodowego zawiera błędy natury faktycznej i logicznej, a analizy sprawy dokonano w sposób wybiórczy i bez należytego uwzględnienia kontekstu całego wydarzenia.

Rzecznik nie podziela poglądu, aby prezentowanie publiczne symbolu „krzyża celtyckiego” – jednoznacznie utożsamianego z międzynarodowym symbolem rasizmu, który w latach 90. XX wieku stanowił symbol ugrupowań forsujących hasła antysemickie i godzących w zasady demokracji – przy uwzględnieniu całego kontekstu zgromadzenia, tj. wznoszonych okrzyków o naturze skrajnie nacjonalistycznej i wychwalaniu zbrodni ludobójstwa w miejscowości zamieszkanej przez ludność utożsamiającą się z narodowością białoruską (czy ukraińską) nie stanowiło przestępstwa z art. 256 § 1 k.k. 

Decyzja o umorzeniu pomija, iż „krzyż celtycki”  jest uznawany przez funkcjonariuszy policji za najczytelniejszy symbol promujący rasizm.  Jego prezentowanie publiczne sądy uznawały za przestępstwo publicznego propagowania faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego państwa - jak np.  Sąd Rejonowy w Bydgoszczy w wyroku z  6 czerwca 2014 r. (sygn. XVI K 1211/14) czy Sąd Rejonowy w Białymstoku w orzeczeniu z 11 maja 2016 r. (sygn. VII K 203/16).

Rzecznik zakwestionował argument, że prezentowanie „krzyża celtyckiego” nie może być utożsamiane z rasizmem, mową nienawiści, czy też propagowaniem totalitarnego ustroju państwa, gdyż znak ten znajduje się pod ochroną prawną wskutek postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie, uwzględniającego wniosek partii  Narodowe Odrodzenie Polski o wpisanie tego symbolu do ewidencji partii politycznej znaków graficznych. -Postanowienie to zostało skutecznie zakwestionowane nie tylko przez Rzecznika Praw Obywatelskich, ale także Prokuratora Okręgowego w Warszawie, który w wywiedzionej apelacji wskazał, że znak graficzny „krzyża celtyckiego” jest symbolem neofaszystowskim – głosi zażalenie. 13 stycznia 2012 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił to postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania (sygn. I ACa 1387/11). Ostatecznie „krzyż celtycki” nie jest znakiem graficznym identyfikującym NOP.

Symbol "trupiej główki" użyty podczas marszu w każdym szczególe był identyczny z symbolem „SS- Totenkopf” (układ graficzny czaszki, umiejscowienie piszczeli, a nawet pęknięcia na czaszce ).  Wobec braku ustaleń prokuratury co do rzeczywistego wyglądu oznaki honorowej NZW brak było podstaw aby uznać, że to ta odznaka, a nie „SS-Totenkopf, była prezentowana podczas marszu – wskazuje zażalenie.  

Postanowienie o umorzeniu pomija fakt, że wznoszenie okrzyków o skrajnie nacjonalistycznym charakterze (np. „Narodowa Hajnówka”) w miejscowości zamieszkałej przez osoby utożsamiające się m.in. z narodowością białoruską czy ukraińską ma wyjątkowo wrogi wydźwięk wobec przedstawicieli mniejszości narodowych.  Nie dostrzega też haseł gloryfikujących sprawcę  udokumentowanych przez Instytut Pamięci Narodowej zbrodni na ludności prawosławnej narodowości białoruskiej w 1946 r. w pobliskich miejscowościach.

Takie elementy marszu w Hajnówce, jak wznoszone okrzyki, prezentowane symbole i pochwalane postaci, budowały spójny, antydemokratyczny i wrogi mniejszościom narodowym przekaz, który należy ocenić pod kątem wypełnienia znamion przestępstw z art. 256 k.k. – uznał Rzecznik. Powołał się na  definicję „mowy nienawiści” z rekomendacji nr R 97 (20) Komitetu Ministrów Rady Europy z  30 października 1997 r. Zgodnie z nią, za „mowę nienawiści” powinna zostać uznana „każda forma wypowiedzi, która rozpowszechnia, podżega, propaguje lub usprawiedliwia nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści oparte na nietolerancji, włączając w to nietolerancję wyrażaną w formie agresywnego nacjonalizmu lub etnocentryzmu, dyskryminacji lub wrogości wobec mniejszości, migrantów lub osób wywodzących się ze społeczności imigrantów”.

RPO: czy prawo pozwala na skuteczne zwalczanie takiej przestępczości 

RPO - jako organ odpowiedzialny za realizację zasady równego traktowania  - z przykrością stwierdza, że w ciągu ostatniego roku w przestrzeni publicznej stosunkowo często pojawiały się symbole i treści rasistowskie, faszystowskie, czy nawet nazistowskie, odwołujące się wprost do ideologii III Rzeszy, głoszące nienawiść i pogardę dla ludzi innych narodowości, pochodzenia etnicznego czy wyznania. Przykłady to Marsz Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2017 r., Narodowe Święto Pracy z 1 maja 2018 r. lub reportaż TVN24 ze stycznia 2018 r., przedstawiający m.in. obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitlera.

Rzecznik monitoruje postępowania organów ścigania w tych sprawach. - Uznałem przy tym, że konieczna jest krytyczna analiza obowiązujących przepisów prawa, zmierzająca do oceny, czy organy ścigania dysponują odpowiednimi środkami prawnymi, aby skutecznie przeciwdziałać przestępczości motywowanej nienawiścią oraz zwalczać działalność organizacji, których programy lub sposób działania odwołują się do totalitarnych metod i praktyk nazizmu czy faszyzmu, ewentualnie zakładają lub dopuszczają nienawiść rasową i narodowościową (tj. organizacji, o których mowa w art. 13 Konstytucji RP) - napisał Adam Bodnar 20 września 2018 r. do ministra Joachima Brudzińskiego. RPO pyta w nim o efekty prac międzyresortowego zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu, ustrojów totalitarnych i przestępstwom z nienawiści.

Zespół taki w lutym 2018 r. powołał premier Mateusz Morawiecki.

Konstytucja w art 13 zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

XI.518.16.2018

Policja: ”krzyż celtycki” to prawny symbol NOP. Dochodzenie ws. marszu pamięci „żołnierzy wyklętych” w Hajnówce umorzone

Data: 2018-10-01
  • Jeśli ktoś trzyma na demonstracji symbol „krzyża celtyckiego" , to nie można uznać, że promuje rasizm, mowę nienawiści, czy propaguje totalitarny ustrój państwa. Jest to bowiem wpisany do rejestru sądowego symbol Narodowego Odrodzenia Polski
  • Tak białostocka policja uzasadnia umorzenie dochodzenia w sprawie m.in. propagowania faszyzmu podczas „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych" w Hajnówce 
  • Uznała też, że okrzyki na cześć Romualda Rajsa („Burego”) w czasie demonstracji nie oznaczały wcale pochwały jego zbrodni na prawosławnych mieszkańcach Podlasia w 1946 r. i nie znieważały ich
  • RPO ma prawo zaskarżenia decyzji prokuratury, która zatwierdziła umorzenie

24 lutego 2018 r. ulicami Hajnówki przeszedł „Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych". Jego uczestnicy prezentowali symbole „krzyża celtyckiego", „falangi”  oraz odznaki trupiej główki z piszczelami (tzw. „Totenkopf"), wraz z literami ŚWO („Śmierć Wrogom Ojczyzny”). Wznosili też okrzyki na cześć Romualda Rajsa ps. „Bury", dowódcy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego po 1945 r. na Podlasiu (w 1946 r. dokonywał on "czystek" na ludności wyznania prawosławnego – ich ofiarą padło kilkadziesiąt osób, w  tym kobiety i dzieci).

Zawiadomienie RPO; działania policji 

7 marca 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, które polega na publicznym propagowaniu faszystowskiego ustroju państwa i znieważeniu mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego poprzez gloryfikowanie „Burego”.

W lutym 2018 r. RPO Adam Bodnar spotykał się z mieszkańcami Podlasia i usłyszał, jak bolesnym doświadczeniem był ten marsz.

Dochodzenie w maju 2018 r. wszczęła Komenda Miejska Policji w Białymstoku. Zebrała obszerny materiał fotograficzny i filmowy z demonstracji, przesłuchała świadków oraz uzyskała kopie materiałów z akt postępowania IDs.3846/14 Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe, w którym znajdowały się materiały Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące Romualda Rajsa oraz odznaki z „trupia główką".

14 września 2018 r . wydział kryminalny KMP  w Białymstoku umorzył dochodzenie o czyny z art. 256 § 1 Kodeksu karnego, w zbiegu z art. 255 § 3 k.k. i z art. 257 k.k. Uznał, że „czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego”.

Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość.

Według art. 257, kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 255 par. 3 stanowi, że kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Powody umorzenia sprawy  -

1.Historyczny rodowód „Totenkopf”

W postanowieniu o umorzeniu dochodzenia podkom. Wojciech Sztabiński napisał, że w 1945 r. Komendant Okręgu w Białymstoku Narodowego Zjednoczenia Wojskowego mjr. Jan Szklarek ps. „Kotowicz" wprowadził do użytku odznakę składającą się z „tarczy piastowskiej", „trupiej główki" i liter ŚWO.  - Brak jest wizerunku wzorcowego tej odznaki. Użyta w niej trupia główka wyglądem swoim przypomina odznakę „Totenkopf”, używaną wyłącznie przez formacje niemieckie „SS" - głosi uzasadnienie umorzenia.

2.Niejednoznaczność postaci „Burego”

Podkreślono w nim, że „Bury" jest osobą niejednoznaczną. IPN w śledztwie S 28/02/Zi dokonał ustaleń  potwierdzających, iż w styczniu i lutym 1946 r. Romuald Rajs jako dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW miał dopuścić się zbrodni przeciwko ludności wyznania prawosławnego, gdzie na terenie powiatu Bielsk Podlaski zabitych zostało co najmniej 70 osób, w tym kobiety i  dzieci (w wieku 6 miesięcy, 3 i 5 lat). - W okresie I I Wojny Światowej był on jednak żołnierzem Armii Krajowej, do oddziałów partyzanckich przyłączył się we wrześniu 1945 r. Niewątpliwie był żołnierzem biorącym udział w walkach zbrojnych w czasie wojny jak i po jej zakończeniu, walcząc o wolną i suwerenną Polskę - stwierdza uzasadnienie umorzenia.

- Nieuprawnione jest zatem prezentowanie sylwetki „Burego" wyłącznie w sposób negatywny, a co za tym idzie nie można stwierdzić, by prezentowanie tej osoby było pochwalaniem popełnionych zbrodni, jak  również stanowiło znieważenie ludności wyznania prawosławnego, mimo kontrowersji jakie budzi osoba Romualda Rajsa – napisał podkom. Sztabiński.

3. Legalność „Krzyża celtyckiego”

Uznał on, że w przypadku  „krzyża celtyckiego" samo jego prezentowanie nie może być utożsamiane z rasizmem, mową nienawiści, czy też propagowaniem totalitarnego ustroju państwa.  25 października 2011 r. „krzyż celtycki" postanowieniem  Sądu Okręgowego w Warszawie został wpisany do rejestru partii politycznej jako symbol Narodowego Odrodzenia Polski, która to partia prawnie posługuje się także symbolem „falangi".

Te wszystkie powody wskazują na brak znamion czynu zabronionego, dlatego zasadne było wydanie postanowienia o umorzeniu dochodzenia. 17 września 2018 r. zatwierdziła je Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

W lipcu 2018 r. prokuratura ta umorzyła zaś śledztwo w sprawie braku reakcji policjantów zabezpieczających marsz w Hajnówce na prezentowane symbole i wznoszone okrzyki.

RPO: czy prawo pozwala na skuteczne zwalczanie takiej przestępczości 

RPO - jako organ odpowiedzialny za realizację zasady równego traktowania  - z przykrością stwierdza, że w ciągu ostatniego roku w przestrzeni publicznej stosunkowo często pojawiały się symbole i treści rasistowskie, faszystowskie, czy nawet nazistowskie, odwołujące się wprost do ideologii III Rzeszy, głoszące nienawiść i pogardę dla ludzi innych narodowości, pochodzenia etnicznego czy wyznania. Przykłady to Marsz Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2017 r., Narodowe Święto Pracy z 1 maja 2018 r. lub reportaż TVN24 ze stycznia 2018 r., przedstawiający m.in. obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitlera.

Rzecznik monitoruje postępowania organów ścigania w tych sprawach. - Uznałem przy tym, że konieczna jest krytyczna analiza obowiązujących przepisów prawa, zmierzająca do oceny, czy organy ścigania dysponują odpowiednimi środkami prawnymi, aby skutecznie przeciwdziałać przestępczości motywowanej nienawiścią oraz zwalczać działalność organizacji, których programy lub sposób działania odwołują się do totalitarnych metod i praktyk nazizmu czy faszyzmu, ewentualnie zakładają lub dopuszczają nienawiść rasową i narodowościową (tj. organizacji, o których mowa w art. 13 Konstytucji RP) - napisał Adam Bodnar 20 września 2018 r. do ministra Joachima Brudzińskiego. RPO pyta w nim o efekty prac międzyresortowego zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu, ustrojów totalitarnych i przestępstwom z nienawiści.

Zespół taki w lutym 2018 r. powołał premier Mateusz Morawiecki.

Konstytucja w art 13 zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

Trudności w otrzymywaniu świadectw szkolnych w języku mniejszości

Data: 2018-06-26
  • Polscy Litwini poskarżyli się Rzecznikowi na trudności, jakie napotykają ubiegając się o świadectwo szkolne po polsku i litewsku.

Wydawnictwo odpowiedzialne za dostarczenie świadectw odmawiało druku dokumentu dwujęzycznego. Rozporządzenie MEN co prawda wskazuje, że rodzic lub pełnoletni uczeń może wnioskować o przygotowanie świadectwa dwuczęściowego, z częścią w języku mniejszościowym, ale według wydawnictwa nie jest to jednoznaczne z obowiązkiem przygotowania takiego dokument. W związku z tym, Rzecznik zwrócił się do Ministra o wyjaśnienie.

Zdaniem MEN wydawnictwo się myli: przy okazji ostatniej nowelizacji rozporządzenia rzeczywiście zrezygnowano z obligatoryjnego wydawania świadectw szkolnych szkoły z językiem nauczania mniejszości narodowej po polsku i w języku mniejszości, ale uczeń lub jego rodzic ma prawo o to wystąpić, a drukarnia nie ma podstaw do odmowy przygotowania odpowiedniego druku

XI.813.7.2018

 

Spotkanie w Biurze RPO z przedstawicielami organizacji reprezentujących mniejszości narodowe i etniczne

Data: 2018-06-13

13 czerwca 2018 r. w siedzibie Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się kolejne, drugie już spotkanie rzecznika dr. Adama Bodnara z przedstawicielami organizacji reprezentujących mniejszości narodowe i etniczne.

Tym razem – po poprzednim spotkaniu dotyczącym przestępczości motywowanej uprzedzeniami – dyskusja poświęcona była problematyce związanej z realizacją praw oświatowych mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności posługującej się językiem regionalnym - kaszubskim, w zakresie nauczania języka mniejszościowego (regionalnego), nauczania w tym języku, a także nauki własnej kultury i historii.

Uczestnicy i uczestniczki spotkania wskazali, że prawidłowe funkcjonowanie systemu edukacji mniejszościowej ma kluczowe znaczenie dla podtrzymywania poczucia tożsamości kulturowej mniejszości, w tym znajomości języka, wśród uczniów należących do mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności posługującej się językiem regionalnym. Tymczasem, pomimo gwarancji zawartych w art. 35 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, jak również postanowień ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, obecnie obowiązujące regulacje prawne oraz praktyka ich stosowania w niewystarczającym stopniu wychodzą naprzeciw potrzebom dzieci i młodzieży należących do mniejszości.

Przedstawiciele mniejszości zwrócili m.in. uwagę Rzecznika na niewłaściwy, w ich ocenie, sposób wydatkowania środków przekazywanych jednostkom samorządu terytorialnego z budżetu państwa na edukację mniejszościową w ramach części oświatowej subwencji ogólnej, brak systemu motywowania uczniów do nauki języka lub w języku mniejszości oraz brak kompleksowej strategii nauczania języka lub w języku mniejszości, obejmującej wszystkie etapy nauki od nauczania przedszkolnego do klasy maturalnej.

Podczas spotkania Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego zaprezentowało również wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich, dotyczących stosunku do Żydów i ich historii po wprowadzeniu ustawy o IPN. 

 

Apelacja RPO w sprawie Romów z Limanowej

Data: 2018-05-18
  • Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje od wyroku sądu I instancji, który oddalił pozew RPO o wstrzymanie eksmisji Romów z budynku w Limanowej
  • Apelacja zarzuca Sądowi Rejonowemu w Limanowej m.in. naruszenie Konstytucji RP oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności
  • Sąd w ogóle nie odniósł się bowiem do zarzutu RPO, że ingerencja władz Limanowej w prawo Romów do ochrony życia prywatnego była sprzeczna z zasadą proporcjonalności

Dla Rzecznika jest to sprawa precedensowa. Środki pochodzące z programu integracji  społeczności romskiej - które powinny służyć Romom, poprawiać ich sytuację i warunki życia - zostały wykorzystane w sposób niezgodny z wolą samych zainteresowanych. Czyli tak naprawdę samorząd limanowski, który skorzystał z tych środków, wykorzystuje je z założeniem, że Romowie przestaną być częścią wspólnoty samorządowej Limanowej i opuszczą teren gminy. Zdaniem RPO takie zachowanie  jest bezprawne. Narusza prawo chociażby do życia prywatnego  i swobody wyboru miejsca zamieszkania, które przysługuje wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od pochodzenia narodowego czy etnicznego.

Szczegóły sprawy

Rzecznik od 2015 r. prowadzi postępowanie w sprawie projektu władz Limanowej, którego celem miała być poprawa warunków życia kilku rodzin romskich, mieszkających w budynku będącym własnością miasta. Dzięki  dofinansowaniu projektu z Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020, władze Limanowej kupiły dla Romów nowy dom w miejscowości Czchów.

Romowie odmówili jednak opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wpływ na ich decyzję miała negatywna reakcja władz Czchowa na informację o możliwej przeprowadzce. Burmistrz Czchowa wydał bowiem zarządzenie o zakazie zasiedlenia nieruchomości kupionej przez samorząd limanowski. Na wniosek RPO i wojewody małopolskiego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie prawomocnie uznał to zarządzenie za nieważne. Zgodnie z sugestią RPO, sąd uznał, że dyskryminowało to Romów ze względu na pochodzenie. 

Wcześniej Romowie złożyli przed notariuszem deklaracje, że opuszczą dom w Limanowej w wyznaczonym terminie, gdy zostanie im udostępniony nowy budynek. Po tym, jak Romowie odmówili przeprowadzki do Czchowa, władze Limanowej przystąpiły do wyegzekwowana tych deklaracji (stały się one tytułami egzekucyjnymi). Po nadaniu oświadczeniom klauzul wykonalności, komornik sądowy wszczął postępowania egzekucyjne w celu opróżnienia i wydania tych lokali.

Mimo apeli RPO, burmistrz Limanowej nie odstąpił od zamiaru przeniesienia rodzin romskich – wbrew ich woli – z obecnie zajmowanego budynku do nowej nieruchomości.

Zdaniem Rzecznika, władze  Limanowej ingerowały w swobodę wyboru miejsca zamieszkania, która jest elementem prawa do życia prywatnego, chronionego zarówno w art. 47 Konstytucji RP, jak i art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Wobec grożącej Romom egzekucji komorniczej, polegającej na przymusowym przeniesieniu do Czchowa, RPO skierował do Sądu Rejonowego powództwo przeciw Gminie Limanowa. Wniósł o pozbawienie wykonalności wystawionych tytułów wykonawczych oraz o zabezpieczenie powództw przez zawieszenie trwających postępowań egzekucyjnych.

W marcu 2018 r. Sąd Rejonowy oddalił powództwo. 

W apelacji złożonej do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu RPO wniósł o zmianę wyroku  i o uwzględnienie powództw w całości przez pozbawienie wykonalności tytułów wykonawczych.

Zarzuty apelacji RPO

Apelacja zarzuca sądowi naruszenie przepisów postępowania przez brak wszechstronnej oceny materiału dowodowego, pominięcie części dowodów, przyjęcie sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny materiału dowodowego oraz ustalenie stanu faktycznego w sposób sprzeczny z jego treścią.

Według RPO w efekcie sąd błędnie ustalił m.in, że składając oświadczenia woli, dłużnicy nie działali pod wpływem błędu lub groźby oraz że gmina miejska Limanowa spełniła określone w oświadczeniach woli warunki, od których uzależnione było wykonanie zobowiązań przyjętych przez dłużników.

Rzecznik zwracał wcześniej uwagę sądu, że dłużnicy twierdzili,  iż zostali wprowadzeni w błąd co do stanu własnościowego oraz technicznego budynku w Czchowie; działali także pod wpływem informacji o planowanej eksmisji z dotychczas zajmowanego budynku i jego wyburzeniu. RPO nie przesądza, czy oświadczenia woli złożono pod wpływem błędu lub groźby. Istotne jest, że sąd pominął ważne dla sprawy okoliczności podnoszone podczas rozprawy oraz wynikające ze zgromadzonego materiału.

Zdaniem apelacji, nawet jeśli działania władz Limanowej opierają się na egzekucji oświadczeń woli dłużników, to godzą w ich prawo do ochrony życia prywatnego.

Rzecznik uznał, że sąd naruszył art. 47 w związku z art. 31 ust. 3 i w związku z art. 8 ust. 2 Konstytucji RP oraz art. 8 ust. 1 i ust. 2 Konwencji. Polegało to na odstąpieniu od oceny proporcjonalności oraz konieczności ingerencji strony pozwanej w prawo dłużników do ochrony życia prywatnego, a w konsekwencji naruszeniu tego prawa w sposób sprzeczny z zasadami proporcjonalności i konieczności, wynikającymi z art. 8 ust. 2 Konwencji.

Analiza wyroku może prowadzić do wniosku, że sąd wybiórczo uznał za wiarygodne wyłącznie zeznania przedstawicieli strony pozwanej, tj. Burmistrza Limanowej oraz podległych mu pracowników Urzędu Miasta i na ich podstawie zrekonstruował stan faktyczny sprawy, a przedstawioną przez te osoby wersję wydarzeń uznał za prawdziwą.

Opierając się na tak ustalonym stanie faktycznym, sąd przyjął, że działania dłużników były całkowicie dobrowolnie, bez żadnej presji ze strony gminy. Sąd całkowicie pominął przy tym te fakty i dowody, które wprost takiej ocenie przeczyły - wskazuje apelacja. 

Ponadto sąd całkowicie zignorował m.in. fakt, że dłużnicy cechują się niską świadomością prawną i nie posługują się językiem prawniczym w sposób, który byłby dla sądu satysfakcjonujący. Oczywiste jest, że brak spójności czy nawet logiki niektórych wypowiedzi dłużników nie powinien przesądzać o rozstrzygnięciu sprawy na ich niekorzyść.

Orzecznictwo ETPCz

W apelacji Rzecznik powołał się m.in. na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 24 kwietnia 2012 r. w sprawie Yordanova i inni przeciwko Bułgarii (skarga nr 25446/06). Skarżącymi  była grupa Romów, obywateli Bułgarii, zamieszkująca osiedle wybudowanych przez siebie, bez wymaganych prawem zezwoleń, budynków, których nigdy nie usiłowali zalegalizować. Wydano wobec nich nakaz eksmisji.

Według ETPCz,  gdyby nakaz został wykonany, spowodowałby utratę domów przez skarżących, co byłoby ingerencją w prawo do poszanowania życia prywatnego. Zdaniem Trybunału, w przypadku, gdy w krajowej procedurze sądowej podniesione zostają istotne argumenty dotyczące proporcjonalności ingerencji w prawo do ochrony życia prywatnego, wymagają one szczegółowego zbadania przez sąd i odpowiedniego uzasadnienia w orzeczeniu.

Rzecznik przypomina w apelacji, że ETPCz przyjął już do rozpoznania sprawę Caldarar i inni przeciwko Polsce, dotyczącą likwidacji osiedla romskiego we Wrocławiu, składającego się głównie z samowoli budowlanych, położonych na gruntach miasta. Skarżący zarzucili Polsce m.in. naruszenie art. 8 Konwencji. Z pytań po zakomunikowaniu skargi rządowi RP wynika, że Trybunał będzie rozpatrywał sprawę zarówno z perspektywy poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, jak i zakazu tortur oraz nieludzkiego i upokarzającego ich traktowania (czego dotyczyła pozostała część zarzutów).

XI.816.13.2015

Spotkanie z przedstawicielami organizacji mniejszości narodowych i etnicznych

Data: 2018-04-11

RPO spotkał się z przedstawicielami organizacji mniejszości narodowych i etnicznych aktywnie działających w Polsce. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele sygnatariuszy oświadczenia z dnia 2 lutego 2018 r., w którym wspólnie wyrazili swoje obawy związane z nasilaniem się postaw ksenofobicznych i rasistowskich w naszym społeczeństwie. Celem spotkania było przedyskutowanie i uzgodnienie możliwych wspólnych strategii dotyczących przeciwdziałania rasizmowi i ksenofobii.

 

Sąd oddalił pozew RPO w sprawie Romów z Limanowej

Data: 2018-03-26
  • Sąd Rejonowy w Limanowej oddalił pozew Rzecznika Praw Obywatelskich, który wnosił o wstrzymanie eksmisji Romów z budynku obecnie zajmowanego przez nich w tym mieście. RPO zapowiada apelację.

Rzecznik od 2015 r. prowadzi postępowanie w sprawie projektu władz Limanowej, którego celem miała być poprawa warunków życia kilku rodzin romskich, mieszkających w budynku będącym własnością miasta. Dzięki  dofinansowaniu projektu z Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020, władze Limanowej kupiły dla Romów nowy dom w miejscowości Czchów.

Romowie odmówili jednak opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wpływ na ich decyzję miała negatywna reakcja władz Czchowa na informację o możliwej przeprowadzce.  Burmistrz Czchowa wydał bowiem zarządzenie o zakazie zasiedlenia nieruchomości kupionej przez samorząd limanowski. Na wniosek RPO i wojewody małopolskiego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie prawomocnie uznał to zarządzenie za nieważne.

Wcześniej jednak wszyscy Romowie złożyli przed notariuszem deklaracje, że opuszczą dom w Limanowej w wyznaczonym terminie, gdy zostanie im udostępniony nowy budynek. Po tym, jak Romowie odmówili przeprowadzki do Czchowa, władze Limanowej przystąpiły do wyegzekwowana tych deklaracji (stały się one tytułami egzekucyjnymi).  Po nadaniu oświadczeniom klauzul wykonalności, komornik sądowy wszczął postępowania egzekucyjne w celu opróżnienia i wydania tych lokali.

Mimo apeli RPO, burmistrz Limanowej nie odstąpił od zamiaru przeniesienia rodzin romskich – wbrew ich woli – z obecnie zajmowanego budynku do nowej nieruchomości.

Wobec grożącej Romom egzekucji komorniczej, polegającej na przymusowym przeniesieniu do Czchowa, RPO skierował do Sądu Rejonowego powództwo przeciw Gminie Limanowa. Wniósł o pozbawienie wykonalności wystawionych tytułów wykonawczych oraz o zabezpieczenie powództw przez zawieszenie trwających postępowań egzekucyjnych.

Wyrok jest nieprawomocny. 

Komentarz  Marcina Sośniaka, wydział praw migrantów i mniejszości narodowych Biura RPO

Dla Rzecznika Praw Obywatelskich była to sprawa precedensowa. Środki pochodzące z programu integracji  społeczności romskiej – które powinny służyć Romom,  poprawiać ich sytuację i warunki życia – zostały wykorzystane w sposób niezgodny z wolą samych zainteresowanych.

Ten wyrok,  na razie nieprawomocny, oznaczałby że Romowie zostaną wbrew swojej woli  przesiedleni do domu, w którym nie chcą mieszkać, a co gorsze – poza teren gminy,  w której mieszkają obecnie. Czyli tak naprawdę samorząd limanowski, który skorzystał z tych środków, wykorzystuje je z założeniem, że Romowie przestaną być częścią wspólnoty samorządowej Limanowej i opuszczą teren gminy.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, takie zachowanie  jest bezprawne. Narusza  prawo chociażby do życia prywatnego  i swobody wyboru miejsca zamieszkania, które przysługuje wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od pochodzenia narodowego czy etnicznego.

Z takim też argumentem Rzecznik będzie się odwoływał od wyroku.

Wcześniej sąd administracyjny stwierdził nieważność zarządzenia burmistrza Czchowa o zakazie zasiedlania nieruchomości, w której ci Romowie mieli potencjalnie się pojawić. Sąd uznał, zgodnie z sugestią RPO, że było to zarządzenie dyskryminujące Romów ze względu na pochodzenie. Naruszało ono szereg praw i wolności wynikających i z Konstytucji, i Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka.

XI.816.13.2015

Opis statystyczny

XI.816.13.2015 z 23 grudnia 2016 r. – powództwo Rzecznika o pozbawienie wykonalności tytułów wykonawczych, wraz z wnioskiem o zabezpieczenie powództwa poprzez zawieszenie postępowania egzekucyjnego. Stanowisko nieuwzględnione (wyrok z 26 marca 2018 r., sygn. akt I C 3/17). W ocenie Sądu Rejonowego powództwa o pozbawienie tytułów wykonawczych wykonalności okazały się nieuzasadnione. Zdaniem Sądu żaden z powodów nie wyjaśnił, na czym polegało rzekome wprowadzenie ich w błąd przez Burmistrza co do stanu własnościowego budynku na dzień zawarcia umowy, nieokreślenia konkretnego budynku, do którego ma nastąpić przeniesienie, co do stanu technicznego oferowanego budynku, który w rzeczywistości nie nadawał się do zamieszkania. Sąd podkreślił, że z jednej strony powodowie piszą o tym, że nie określono budynku, do którego mają się przeprowadzić, z drugiej strony wskazują, że zostali wprowadzeni w błąd co do stanu technicznego oferowanego budynku. Skoro piszą o stanie technicznym określonego, zaoferowanego im budynku, to znaczy, że musieli mieć wiedzę, do którego budynku mają się przeprowadzić. Ponadto, w żaden sposób nie potwierdziły się też twierdzenia o tym, że budynek nie nadawał się do zamieszkania. Powodowie sami wskazywali zakres żądanych przez nich prac remontowych, które w całości zostały wykonane przez Miasto. Zdaniem Sądu powodowie nie wykazali również w tej sytuacji, aby działali pod wpływem groźby. W odniesieniu do kolejnej podstawy wskazywanej jako przesłanka do pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności, tj. zarządzenia Burmistrza o zakazie zasiedlenia nieruchomości, które spowodowało, że tytuł wykonawczy nie może być egzekwowany. Nie istniała zatem żadna obiektywna przeszkoda do zamieszkania przez rodziny romskie w budynku. 

Spotkanie regionalne RPO w Hajnówce: jak się bronić przed agresją?

Data: 2018-03-01

Mieszkańcy, pracownicy instytucji samorządowych, nauczyciele, bibliotekarze i radni. Ponad 30 osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich w Bibliotece Miejskiej w Hajnówce. Tematy: kłopoty z wywłaszczeniami, szczepienia, sprawy społeczności prawosławnej, ustawa o IPN. Po raz kolejny pojawia się sprawa ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. I sprawa obojętności władz centralnych na narastający konflikt między nacjonalistami a lokalną społecznością.

Problem narastającej agresji nacjonalistów

Hajnówka jest miastem wielowyznaniowym, gdzie ludzie żyli w zgodzie. Teraz jednak społeczność prawosławną obraża marsz ONR, który wysławia „Burego” – w marszu uczestniczą głównie przyjezdni. Wygląda to tak, jakby ktoś chciał sprowokować konflikt, bo marsz odbywa się koło cerkwi, kiedy na nabożeństwo w święto wybaczenia przychodzą krewni ofiar „Burego”.

Zebrani nie rozumieją też sensu ustawy o IPN i pytają, jak należy się temu przeciwstawiać, jak reagować na zafałszowany, czarno-biały przekaz polityki historycznej.

- Żyjemy w bardzo groźnych czasach. Polityka rządu jest sprzężona z przymykaniem oka na takie zjawiska – mówi Adam Bodnar. A skoro nie można liczyć na policję, to trzeba reagować inaczej – reagować powinno społeczeństwo. Dlatego tak ważne są uroczystości ku czci ofiar „Burego”.

A Rzecznik będzie na to reagował – tak jak reaguje do tej pory (tak jak w przypadku marszu 11 listopada). Nie może jednak zostać sam. Państwo nie możecie zostawać sami. Musimy szukać sojuszników, zwłaszcza takich, którzy nie zapomną o problemie po tygodniu.

Prawa własności

W latach 70. wywłaszczona została na cel publiczny wieś Łuka. Miał tam powstać obiekt hydrotechniczny dostarczający wodę do Białegostoku: zbiornik wodny i kanał. Powstał tylko zbiornik, czyli cel publiczny nie został osiągnięty. Władze uważały jednak, że wszystko jest w porządku.

Mieszkańcy dostali odszkodowania i mieszkania komunalne - teraz w imieniu wywłaszczonych rodziców występują dzieci, które chcą zwrotu ziemi. Tymczasem gmina rozdysponowuje te ziemie na cele wskazane rzez prywatnych inwestorów (hotele i pensjonaty).

RPO: To jest sprawa dla naszych prawników. Dobrze, że już Państwo ją do nas zgłosiliście. Dzięki temu, że tu przyjechaliśmy, lepiej rozumiemy problem.

Świadczenia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami dostają 1400 zł z opieki społecznej, ale zasiłki z ZUS dla innej grupy opiekunów, tych, którzy mają staż zawodowy – wynoszą tylko 700 zł.

Zasiłek pielęgnacyjny z opieki społecznej wynosi 153 zł, a z ZUS – ponad 200 zł.

RPO: Jeśli to nie jest kwestia zróżnicowania wsparcia w zależności od wieku, w jakim stwierdzono niepełnosprawność, to musimy się tej sprawie przyjrzeć. Możemy albo doprowadzić do indywidualnych spraw sądowych, albo wystąpienia do ministerstwa.

Nienowoczesne szczepionki

W Polsce podaje się szczepionki drugiej generacji przeciw WZW „B”. Szczepionki trzeciej generacji są lepsze i bardziej skuteczne. Czy nie można tego zmienić?

RPO: Rzecznik nie może wskazywać Ministrowi Zdrowia, jakie mają być szczepionki. Ale może np. napisać do krajowego konsultanta w tej dziedzinie o opinię. A to już jest podstawa do pytania Ministra Zdrowia.

Ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r.

- Jak to jest możliwe, że takie rzeczy dzieją się w Unii Europejskiej? Że zabierają ludziom świadczenia?

- A co mamy zrobić z pensjonariuszami prywatnych domów opieki, którzy mają obniżane renty w ramach tej ustawy?

RPO opowiada, jak zajmuje się sprawą tej ustały niesłusznie nazywanej „dezubekizacyjną”.

Prawa społeczności prawosławnej

  • Osoby prawosławne maja prawo do odbioru dnia wolnego w dniu świątecznym zgodnie ze swoim kalendarzem liturgicznym. Jednak w praktyce bywają z tym problemy.

RPO: Proszę to zgłaszać.  Bez tego nic nie zmienimy. Zajmujemy się takimi sprawami (np. sprawą rekolekcji w szkołach).

  • Wydawnictwa i gazety prawosławne są coraz słabiej wspierane przez państwo, zamknięto dostęp do dotacji.

RPO: To też trzeba zgłaszać. Możemy wyjaśniać, szukać sposobów poprawy tej sytuacji.

Koniec spotkania przynosi więcej optymizmu: uczestnicy opowiadają o tworzonych w mieście inicjatywach społecznych i kulturalnych. A Adam Bodnar opowiada o wzorach, z których można korzystać, a które zna dzięki spotkaniom i podróżom po Polsce  (#WielkodusznaPolska). Zebrani też zaczynają dzielić się pomysłami i sposobami na ich realizację.

 

Sytuacja Ślązaków na Górnym Śląsku po wojnie.

Data: 2018-02-05

Do Rzecznika napisał interesant, który opisał represje, jakie spotkały Ślązaków ze strony polskich władz na Śląsku po 1945 r. Prosił on o odpowiedź na kilkanaście pytań, m.in. dlaczego Ślązakom nie wolno było zajmować kierowniczych stanowisk, dlaczego w latach 1945-1946 wyrzucano Ślązaków z mieszkań w ciągu 30 minut.

Rzecznik poinformował interesanta, że są organizacje, których zadaniem jest np. upowszechnianie prawdy o Górnym Śląsku z poszanowaniem dorobku minionych wielonarodowościowych pokoleń tej ziemi oraz ludności napływowej z innych regionów kraju.

BPK.816.1.2017

Prezentacja "Księgi Dobrych Praktyk działań na rzecz mniejszości narodowych i etnicznych oraz obcokrajowców" w Biurze RPO

Data: 2018-01-17

Jakie korzyści czerpią lokalne wspólnoty z realizowania projektów na rzecz mniejszości narodowych i etnicznych? Czego uczy się administracja? Jakie problemy udaje się załatwić? Na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy konferencji w Biurze RPO, w czasie której przedstawiona została „Księga Dobrych Praktyk działań na rzecz mniejszości narodowych i etnicznych oraz obcokrajowców”.

Celem  badania była analiza jakości współpracy pomiędzy mniejszościami, organizacjami działającymi na rzecz mniejszości, a lokalnymi i krajowymi władzami oraz określenie najważniejszych mniejszości i cudzoziemców.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar otwierając konferencję wskazywał, że obecnie coraz bardziej uwidacznia się różnica w podejściu do kwestii integracji cudzoziemców – samorządy podejmują  ważne i ciekawe inicjatywy, tymczasem nadal nie powstała spójna polityka na poziomie  krajowym. RPO podkreślał, że doskonałym sposobem na poznawanie ciekawych praktyk na poziomie lokalnym są spotkania regionalne, podczas których rzecznik spotyka się z przedstawicielami  organizacji pozarządowych.

Z inicjatywy władz samorządowych w wielu miastach powstały lokalne modele integracji cudzoziemców. Oprócz Warszawy, w której mieszka najwięcej obcokrajowców i działa największa liczby organizacji wspierających imigrantów, raport inicjatywy integracyjne funkcjonują we: Wrocławiu czy Lublinie. Od 2016 roku również w Krakowie istnieje program „Otwarty Kraków”.

Społeczności lokalne rozumieją, że np. imigracja z Ukrainy jest dla polskiego społeczeństwa i gospodarki zjawiskiem pozytywnym. Jako jedną z bardziej wymiernych korzyści można podać wpłacane przez przybyszy znad Dniepru składni emerytalne – szacuje się, że rocznie ich suma wynosi co najmniej 2,2 mld złotych (zakładając, że każdy zatrudniony otrzymuję pensję minimalną).

„Kreatywność może rozwijać się w tolerancyjnym i zróżnicowanym środowisku, gdzie jego członkowie czerpią z różnorodności, odmiennych sposób postrzegania świata, samego siebie i relacji z innymi ludźmi. Kreatywność to jeden z najważniejszych czynników wspierających rozwój miasta i jego bogacenie się” – podkreśla Piotr Kwapisiewicz ze Stowarzyszenia Żydowskiego CZULENT.

CZULENT jest jedną z organizacji, które doprowadziły do powstania „Księgę Dobrych Praktyk działań na rzecz mniejszości narodowych i etnicznych oraz obcokrajowców” prowadząc ankiety wśród urzędników  samorządowych i rządowych oraz organizacji pozarządowych (i tych, które reprezentują większość i działają na rzecz mniejszości oraz obcokrajowców, i tych, które reprezentują mniejszości).

Projekt współtworzą również: Fundacja Zustricz (reprezentująca mniejszość ukraińską), Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie oraz Instytut Allehandra we współpracy z Fundacją Dialog – Pheniben (reprezentującą mniejszość Roma) oraz Związek Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej (reprezentujący mniejszość tatarską i muzułmańską). Projekt jest wspierany przez National Democratic Institute i uzyskał honorowy patronat Rzecznika Praw Obywatelskich.

Konferencja „Walka z antysemityzmem i antycyganizmem w Polsce – monitoring, interwencja, edukacja”

Data: 2017-12-04

„Walka z antysemityzmem i antycyganizmem w Polsce – monitoring, interwencja, edukacja” to tytuł konferencji, która odbyła się w Biurze RPO. Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenia Romów w Polsce. Konferencja była zwieńczeniem projektu prowadzonego w ramach programu "Facing antysemitism and antigypsyism" niemieckiej fundacji „Pamięć, odpowiedzialność i przyszłość.”

- Niestety w Polsce wciąż wzrasta skala mowy nienawiści. Widać jednak, że dziś atakowane są inne niż kiedyś grupy społeczne, zmienia się też charakter ataków – mówił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Przypomniał o raporcie „Mowa nienawiści, mowa pogardy”, który został przygotowany przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami we współpracy z Fundacją Batorego. Z badań wynika, że ludzie stają się coraz mniej wrażliwi na przejawy mowy nienawiści – nie dostrzegają, że pewna granica została przekroczona. Duży wpływ ma na to rozwój internetu i związana z nim łatwość tworzenia treści, udostępnianiach ich szerokiemu gronu odbiorców. Jak wskazywał RPO niepokojący jest również wzrost ataków na tle rasistowskim.

Zgodnie z art. 256 i 257 Kodeksu karnego, przestępstwem ściganym z urzędu, jest publiczne nawoływanie do nienawiści oraz publiczne znieważanie osób lub grup z powodu rasy, narodowości, pochodzenia etnicznego, wyznania czy bezwyznaniowości.

Jak wynika z danych Prokuratury Krajowej dotyczących spraw o przestępstwa z pobudek rasistowskich, antysemickich i ksenofobicznych:  spośród 1631 spraw tego typu prowadzonych w 2016 r., 37 % dotyczyło publicznego nawoływania do nienawiści, a 32 % publicznego znieważania osób lub grup ze względu na rasę, narodowość itd. 1,4 % spraw dotyczyło zachowania uczestników na zawodach sportowych, 5,4 % spraw – wydarzeń związanych z manifestacjami i ok. 9 % spraw – napisów czy graffiti na murach.

Rzecznik przypomniał też o postanowieniu Sądu Najwyższego z sierpnia 2016 r. W wyniku kasacji wniesionej przez RPO, sąd rejonowy został zobligowany do ponownego rozpoznania umorzonej wcześniej sprawy dotyczącej  nawoływania do nienawiści na tle różnic etnicznych oraz znieważenia mniejszości romskiej z powodu przynależności etnicznej.

Sąd Najwyższy wskazał wówczas, że „przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Rejonowy zachowa odpowiednią dyscyplinę myślową, w ramach obowiązku posługiwania się przesłankami swobodnej oceny dowodów, określonymi w art. 7 k.p.k. Nie będzie więc oceniał faktów przez pryzmat własnych obserwacji i wyobrażeń, będzie uznawał, że Romowie z Maszkowic to także obywatele polscy, tyle że należący do mniejszości etnicznej (przyjęcie, że to imigranci, wymaga dowodu) i nie będzie usprawiedliwiał zachowania oskarżonego ksenofobicznymi wypowiedziami w innych krajach Unii Europejskiej, będzie pamiętał, że działanie pod wpływem emocji nie znosi odpowiedzialności za żadne przestępstwo, a może ewentualnie wpłynąć na ocenę stopnia społecznej szkodliwości czynu, jeżeli emocje te są choćby do pewnego stopnia usprawiedliwione.”

- Zbyt często możemy dostrzegać brak reakcji władz na mowę nienawiści i ataki na tle rasistowskim – wskazywał rzecznik praw obywatelskich. Zdaniem Adama Bodnara, aby to zmienić należy zagwarantować skuteczne działania policji i organów ścigania, prowadzić działania mające na celu podnoszenie świadomości społecznej oraz edukację antydyskryminacyjną. –W każdym z tych obszarów jest jeszcze wiele do zrobienia – mówił RPO.

-Najgorsze co możemy zrobić to pozostać obojętnym na mowę nienawiści i ataki na tle rasistowskim. Nie możemy milczeć w takich sytuacjach. Dlatego w każdym takim przypadku RPO podejmuje konkretne działania, analizujemy poszczególne sprawy, monitorujemy postępowania sądowe – podkreślał Adam Bodnar.

2 sierpnia obchodzony jest Dzień Pamięci o Zagładzie Romów

Data: 2017-08-02

2 sierpnia obchodzony jest Dzień Pamięci o Zagładzie Romów. Przedstawiciel Biura RPO Andrzej Stefański wziął udział w głównych uroczystościach upamiętniających w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, podczas których odczytał list Rzecznika Praw Obywatelskich.

Treść listu RPO:

Mija 73. rocznica likwidacji podobozu romskiego Zigeunerlager w obozie zagłady Auschwitz-Birkenau. 2 sierpnia każdego roku z tej okazji składamy hołd pomordowanym w okresie drugiej wojny światowej Romom i Sinti.

Mimo upływu lat, wciąż mamy niewystarczającą wiedzę o prześladowaniach, jakich doświadczali przedstawiciele narodowości romskiej ze strony nazistów. Chociaż jest to jeden z najbardziej ponurych i tragicznych wątków w  historii hitlerowskiego ludobójstwa i dotyczy całej okupowanej Europy, dziesiątków tysięcy ludzi i wielu krajów.

Rocznica jest również dobrą okazją do tego, aby mówić o całej historii Romów na ziemiach polskich, o ich dorobku i niezwykłej kulturze. O bohaterach i artystach. O ludziach, którzy walczyli o to, aby ocalić romskie obyczaje i tradycje.

Niestety obecnie duża część społeczności romskiej, zarówno w Polsce, jak i w Europie, wciąż doświadcza dyskryminacji, upokorzeń, nierównego traktowania ze względu na swoją przynależność etniczną. Wiele rodzin romskich w dalszym ciągu żyje w warunkach urągających ludzkiej godności. W świadomości społecznej funkcjonują liczne negatywne stereotypy na temat zachowania Romów. Zdarzają się też akty agresji wobec nich, czemu sprzyjają odradzające się w niektórych środowiskach nastroje ksenofobiczne.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, tak jak moi poprzednicy na tym stanowisku, będę  konsekwentnie walczył o prawa Romów. Jak również nieustannie przypominał, że każdy obywatel, niezależnie od pochodzenia etnicznego, wyznania czy poglądów, powinien być równo traktowany, z należnym szacunkiem i godnością. To nasz konstytucyjny i ludzki obowiązek.

 

 

 

Przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich odwiedzili osiedle romskie w Maszkowicach

Data: 2017-07-14

Od ostatniej wizyty pracowników BRPO w Maszkowicach minęły dwa lata (poprzednia wizytacja przeprowadzona była pod koniec października 2015). Niestety warunki bytowe na osiedlu nie uległy znaczącej poprawie i w dalszym ciągu budzą zaniepokojenie zarówno Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i społeczności romskiej. Standard zabudowań mieszkalnych i gospodarczych jest w dramatycznie niskim stanie. Domy  ogrzewane  są  za  pomocą  węgla i drewna.  Instalacje  grzewcze oraz elektryczne były wykonane przez samych mieszkańców i nie spełniają podstawowych warunków bezpieczeństwa. Stan budynków, w których zamieszkują również osoby starsze i rodziny z dziećmi, stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców. Do osiedla doprowadzono wprawdzie sieć wodociągową, ale przyłączono do niej tylko cztery, postawione parę lat temu kontenery mieszkalne. Reszta osiedla nie ma dostępu do kanalizacji.

Pracownicy Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i sami zainteresowani rozmawiali o sytuacji romskiego osiedla w Urzędzie Gminy Łącko m.in. z wójtem gminy, przewodniczącą rady gminy, komendantem miejskiej policji w Nowym Sączu oraz komendantem komisariatu policji w Starym Sączu. Na spotkaniu poruszane były kwestie planowanych i realizowanych przez gminę Łącko inwestycji zmierzających do poprawy warunków mieszkaniowych na osiedlu romskim. Omawiano  problem samowoli budowlanych, prawdopodobieństwa ich rozbiórki lub ewentualnej legalizacji, a także realizacji zadań w ramach Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014 – 2020.

Wizytacja na osiedlu potwierdziła podnoszony już w wystąpieniach do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji wniosek, że  istnieje potrzeba stworzenia osobnego, kompleksowego, niezależnego od realizowanego obecnie programu romskiego, którego celem byłoby wyłącznie zaplanowanie i sfinansowanie procesu poprawy warunków mieszkaniowo – bytowych na osiedlach romskich na terenie całej Polski. W programie takim należałoby uwzględnić proces planowania inwestycji, który poprzedzony byłby obowiązkową analizą potrzeb społeczności romskiej. Rzecznik ponownie zwróci się w tej sprawie do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich z okazji 70. rocznicy Akcji „Wisła”

Data: 2017-04-28

Fakty

70 lat temu, 28 kwietnia 1947 roku o godzinie 4 rano, rozpoczęła się wielka akcja deportacyjna obywateli RP – Ukraińców i Łemków – z terenów południowych i wschodnich Polski na ziemie północne i zachodnie. W ciągu trzech miesięcy przeniesiono przymusowo ponad 140 tys. osób. Część z nich (blisko 4 tys.) trafiła do Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie,  gdzie na skutek głodu, chorób i tortur 160 osób poniosło śmierć.

Prawo

Zmuszanie ludzi do opuszczenia swojego miejsca zamieszkania, przenoszenie ich na inne terytorium (w granicach danego państwa), likwidowanie w ten sposób więzi społecznych, kulturowych i etnicznych – to przykłady łamania praw człowieka, które wypełniają kryteria zbrodni przeciwko ludzkości. Tak stanowiły ogólne normy prawa międzynarodowego, które w momencie przeprowadzenia akcji były już na świecie znane i ukształtowane.

Polityka

W okresie PRL pamięć o tych bolesnych wydarzeniach była tłumiona. Usprawiedliwiano je i uzasadniano wyższą koniecznością. Dopiero po zmianach ustrojowych władze suwerennej Polski wielokrotnie krytycznie oceniły i potępiły akcję „Wisła”. Chodzi m.in. o uchwałę Senatu RP z 1990 r., oświadczenie Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z 2002 r., a także wspólne wystąpienie Prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki w 2007 r. Podkreślano w nich ogrom cierpień obywateli i stosowanie zasady odpowiedzialności zbiorowej. Przepraszano, wyrażano współczucie rodzinom ofiar oraz wolę naprawiania wyrządzonych krzywd i niesprawiedliwości. Przede wszystkim jednak, wskazywano na konieczność wyciągania wniosków z tragicznych doświadczeń, poprzez budowania mostów pojednania, współpracy i przyjaźni między narodami. W latach 1989 – 2016 obchody kolejnych rocznic upamiętniających akcję „Wisła” miały wsparcie finansowe z budżetu polskiego państwa.    

Historia

Należy podkreślić, że akcja „Wisła” budziła i budzi kontrowersje wśród historyków. Wielu z nich ma poważne wątpliwości odnośnie jej zasadności i podnosi argument, że nie było to działanie niezbędne z punktu widzenia wojskowego i bezpieczeństwa (zwalczanie UPA). Wskazuje na to m.in. autor fundamentalnej monografii, prof. Grzegorz Motyka. Nie przesądzając ocen historyków, warto zauważyć, że zgodnie z międzynarodowymi standardami praw człowieka, nawet gdyby taki powód był czasowo uzasadniony, to należało następnie dać szansę ludności na powrót i zamieszkanie na tym samym terytorium. Tak się jednak nigdy nie stało.

Rozliczenie

Jeśli chodzi o rozliczenie i zadośćuczynienie za akcję „Wisła” ze strony państwa polskiego wobec własnych obywateli, to trudno uznać dotychczasowe działania za satysfakcjonujące. Wskazać należy potrzebę dalszych badań historycznych na temat funkcjonowania Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie. W opinii RPO, również brak ustawy reprywatyzacyjnej powoduje niemożność zamknięcia rozdziału dotyczącego roszczeń osób, które zostały wysiedlone. Przy czym chodzi tu zarówno o kwestie materialne, jak również symboliczne zaangażowanie ze strony władz państwowych w przyznanie satysfakcji moralnej konkretnym osobom będącym ofiarami akcji „Wisła”, ich potomkom i rodzinom.

Podkreślić też należy, że pamięć o tej tragedii jest historią różnych narodów i mniejszości (Ukraińcy, Łemkowie). Obchody rocznic akcji „Wisła” organizowane są zarówno przez osoby odwołujące się do tradycji ukraińskich Łemków, jak i Łemków uznających się za odrębną od narodu ukraińskiego mniejszość etniczną. Wspólnota doświadczeń różnych grup wymaga szczególnej wrażliwości ze strony władz publicznych, uszanowania w relacjach z nimi ich tradycji, obyczajów i współczesnych potrzeb. Nie zawsze tak się dzieje. Dlatego potrzebny jest zdecydowanie większy wysiłek władz państwowych i samorządowych na rzecz edukacji historycznej i kulturowej, zwalczania istniejących w tym zakresie uprzedzeń i stereotypów.

Współczesność

Niezależnie od wskazanych tu problemów, potencjał wynikający z historycznego pojednania i współpracy naszych społeczności jest ogromny. Wielką pracę wykonały tu wspomniane deklaracje przywódców Polski i Ukrainy, jak również konsekwentne działania organizacji pozarządowych. Nie do przecenienia są wysiłki podejmowane przez Kościół i Cerkiew.

Choć każdy naród ma swoją własną odpowiedzialność za historię, budowanie kultury pamięci i wspólnej przyszłości powinno się opierać na wyjaśnianiu, dialogu i dobrej woli w rozwiązywaniu trudnych spraw, a nie tylko na oczekiwaniu od drugiej strony przeprosin. I tę barierę, jak sądzę, udaje nam się obecnie przekraczać, mimo różnych incydentów i nieodpowiedzialnych wypowiedzi niektórych polityków. Zdecydowana większość Polaków i Ukraińców chce współpracować i przyjaźnić się. Z nadzieją patrzy na wspólną przyszłość. Podkreśla też swoje przywiązanie do wolności i praw człowieka i obywatela, widzi swoje miejsce w gronie państw demokratycznych i praworządnych.

Pamięć

Dzisiaj jednak przede wszystkim winniśmy pamięć o cierpieniach i ofiarach tych wszystkich, którzy przed 70. laty pozbawieni byli wyboru, praw i dziedzictwa. Którzy, mimo tego, okazali obywatelską odpowiedzialność i wielkoduszność, podejmując w każdych warunkach ciężką pracę na rzecz odbudowy i rozwoju kraju. Okażmy społecznościom Ukraińców i Łemków w Polsce nasze współczucie i solidarność. Bo także dzięki nim współczesna Polska jest naszym wspólnym domem, z którego jesteśmy dumni, i z którym nieodmiennie wiążemy nasze nadzieje na lepszą przyszłość. 

 

Spotkanie RPO ze Stowarzyszeniem Łemków w Legnicy

Data: 2017-03-29

Spotkanie odbyło się w ramach programu spotkań regionalnych RPO, w ramach którego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotyka się z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego.

Stowarzyszenie Łemków w Legnicy liczy ok. 150 członków. Jego celem jest podtrzymanie świadomości narodowej Łemków. W całej Polsce jest ich 10 tysięcy. W czasach PRL Łemków wpisywano w tożsamość ukraińską, tymczasem – jak podkreślają członkowie Stowarzyszenia - Łemkowie mają inną tożsamość. Nie są związani z UPA ani z Wołyniem.

Stowarzyszenie wytyczyło sobie następujące cele:

  • integracja ludności łemkowskiej bez względu na poglądy i przekonania religijne
  • ratowanie, pielęgnowanie, rozwój i upowszechnianie kultury duchowej i materialnej Łemków
  • popularyzacja historii Łemkowyny a także wiedzy o życiu i działalności Łemków poza granicami Polski
  • nauczanie języka łemkowskiego
  • propagowanie przyjaźni łemkowsko-polskiej oraz współpraca z podobnymi towarzystwami mniejszości narodowych w Polsce

Ustawą o mniejszościach narodowych i etnicznych Łemkowie uznani są za odrębną mniejszość etniczną, ale – jak usłyszał Rzecznik praw obywatelskich na spotkaniu - często nadal przypisuje się tożsamość ukraińską. Według ustawy do łemkowskiej mniejszości etnicznej zaliczane są tylko te osoby, które nie uznają się za Ukraińców. Jak mówią przedstawiciele Stowarzyszenia, konsekwencją tego jest też brak praw językowych. Język łemkowski jest uznany za odrębny język, a jednocześnie za łemkowskie uznaje się i wspiera finansowo teksty publikowane po ukraińsku lub takie, które nie dotrzymują żadnego standardu językowego.  Tylko pozorne są możliwości nauczania w języku łemkowskim ze względu na brak systemowego kształcenia nauczycieli języka łemkowskiego.

 

WSA stwierdził nieważność aktów prawa miejscowego dotyczących wprowadzenia bezwzględnego zakazu zasiedlenia nieruchomości zakupionej dla kilku rodzin romskich

Data: 2017-02-02

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, w wyroku ogłoszonym 1 lutego 2017 r., stwierdził nieważność zarządzenia Burmistrza Czchowa z 17 lutego 2016 r., wprowadzającego bezwzględny zakaz zasiedlenia nieruchomości zakupionej dla kilku rodzin romskich przez gminę miejską Limanowa ze środków pochodzących z „Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014 – 2020”. W tym samym wyroku sąd orzekł o nieważności uchwały, którą Rada Miejska w Czchowie zatwierdziła wydane przez Burmistrza zarządzenie.

Zarządzenie oraz zatwierdzającą je uchwałę Rady Miejskiej zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego Wojewoda Małopolski, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do wszczętych przez Sąd postępowań. Rzecznik podniósł m.in. zarzut, że nie zaistniała żadna z przesłanek określonych w ustawie o samorządzie gminnym, która uprawniałaby władze samorządowe gminy Czchów do wydania przepisów o charakterze porządkowym i wprowadzenia zakazu zasiedlenia nieruchomości. Rzecznik uznał również, że pozbawiając Romów choćby potencjalnej możliwości zamieszkania w przeznaczonym dla nich domu władze samorządowe Czchowa dopuściły się dyskryminacji ze względu na pochodzenie etniczne i w sposób nieuprawniony naruszyły prawo do ochrony życia prywatnego. W tym zakresie, zdaniem Rzecznika, gmina Czchów naruszyła Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Wyrok jest nieprawomocny.   

 

Obraz muzułmanów w polskiej prasie. Jak możemy przeciwdziałać mowie nienawiści i wpierać przekaz rzetelnych informacji – spotkanie u Rzecznika

Data: 2017-02-01

Dziennikarze, przedstawiciele społeczności muzułmańskiej w Polsce i reprezentanci OBWE spotkali się w Biurze RPO by rozmawiać o problemie agresji słownej i negatywnego obrazu wyznawców islamu w polskiej prasie.

- To spotkanie jest efektem zobowiązania RPO wobec społeczności muzułmańskiej w Polsce. Kiedy w zeszłym roku jej przedstawiciele opowiadali nam o przejawach agresji, które coraz częściej ich dotykają, zobowiązaliśmy się do zorganizowania debaty z mediami, a potem, także z politykami - przpomniał Adam Bodnar.

W debacie głos zabierali dziennikarze z „Więzi”, „Kontaktu”, „Krytyki Politycznej” i „Polityki”. Wymieniali opinie z Maliką Abdoulvakhabową (Komisja Ekspertów ds. Migrantów przy RPO), Eminą Ragipović (Fundacja Kultury bez Granic), Andrzejem Saramowiczem z Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów, Ahmadem Alattalem z Ośrodka Kultury Muzułmańskiej w Warszawie, Tomaszem Miśkiewiczem muftim Muzułmańskiego Związku Religijnego w Rzeczypospolitej Polskiej, Adhamem Abd El Al, przewodniczącym Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP oraz Nedalem Abu Tabaq (Liga Muzułmańska).

Podstawą dyskusji był raport przygotowanych na zlecenie RPO przez „Kulturę Liberalną” (w ramach projektu „Obserwatorium debaty publicznej”). Raport publikujemy w załączeniu.

Uzupełnieniem były rekomendacje dotyczące standardów przekazywania informacji na temat migracji (w załączeniu).

Dyskusja

- Mamy pełną świadomość, że nie da się przekładać wprost tego, co pisze się w mediach, na statystyki przestępczości. Ale nie można tych statystyk ignorować. Skala przestępczości wobec muzułmanów wzrosła prawie trzykrotnie. Dlatego z takim zaniepokojeniem śledzimy teksty w mediach – powiedziała dyr. Anna Błaszczak-Banasiak z Biura RPO.

Przedstawiciele społeczności muzułmańskiej podawali przykłady praktyk, które zaostrzają język i podnoszą napięcie: 

  • Większość Polaków nigdy nie miała kontaktu z islamem. To, co o nim wiedzą, wiedzą z mediów. Dlaczego więc w przypadku przestępstw podaje się religię podejrzanego tylko wtedy, gdy jest/może być muzułmaninem? Nikt nie pisze, że „rzymski katolik pobił dziecko/zakatował żonę”.
  • Nasza społeczność ma wielu ekspertów, chętnie odpowiemy na pytanie, tylko je zadawajcie - apelowali uczestnicy spotkania.

Kontaktowanie się z ekspertami jest po prostu niezwykle. Obecni na spotkaniu dziennikarze przyznawali, że publikowanie opinii bez sprawdzania ich u źródełto błąd w sztuce, który częściowo tylko mogą tłumaczyć ograniczenia budżetowe i cięcia w redakcjach. (Ale też – jak zauważył Adam Bodnar – redakcje mogą nie wiedzieć, kogo można prosić o opinie, dlatego tak ważne są takie jak te spotkania, bo umożliwiają nawiązywanie kontaktów).

Dziennikarze zwracali też uwagę przedstawicielom społeczności muzułmańskiej na ogromną rolę mediów lokalnych, która rośnie w momencie, gdy dziennikarze mediów centralnych nie zawsze mają czas i środki, by pojechać w teren. Dlatego eksperci powinni sami być obecni w terenie - mówili.

Dziennikarze zgodzili się też, że w debacie muszą zabierać głos przedstawiciele społeczności mniejszościowych. Nie mogą ich w tym zastępować „biali heteroseksualni mężczyźni”, bo wtedy u odbiorców powstaje wrażenie, że mówią do nich członkowie grupy uprzywilejowanej.

Uczestnicy spotkania przyznali, że część dziennikarzy publikuje to, co publikuje, nie z powodu niewiedzy, ale uprzedzeń. Śledząc to, co dzieje się na świecie, można się spodziewać, że sytuacja w Polsce się pogorszy: postulat reprezentowania społeczności muzułmańskiej w mediach zostanie skorygowany tymi uprzedzeniami, w efekcie w mediach pojawią się wybrani „przedstawiciele mniejszości”, mówiący jednym głosem – potwierdzającym uprzedzenia większości i wspierający lęki tej większości. – Tymczasem chodzi właśnie o to, by głosy te były różne i różnorodne.

Zebrani mówili też o znaczeniu edukacji w kształtowaniu postaw odpornych na nienawiść.

- Nie możemy się od razu spodziewać, że przedstawiony tu raport wywoła od razu silną reakcję Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ale ważna jest informacja, którą tu usłyszeliśmy, że OBWE prowadzi projekty wspierające standardy nauczania w szkołach średnich – zauważył Adam Bodnar. Mówił też, że debata publiczna w Polsce coraz bardziej się polaryzuje i staje się populistyczna, przez co przestaje być możliwe uznanie, że ktoś, kto nie jest członkiem „mojej grupy politycznej” może mieć  rację i  być patriotą. Wysiłek podejmowany na rzecz budowania mostów i obrony humanistycznych wartości ma ciągle ogromne znaczenie.

Raport

W raporcie przeanalizowano publikacje, które ukazały się od początku września 2015 r. do końca września 2016 r. Badania wykonywane były w listopadzie i w grudniu 2016 r.

Wnioski z badania

Jak wskazują autorzy raportu, dyskusje medialne sprowadzały się nie tyle do opisywania muzułmanów, co czynienia z nich tzw. „narzędzia polemicznego”. Media często umieszczały takie wypowiedzi bez należytego komentarza lub dobierały rozmówców w taki sposób, by doprowadzić do wyrazistej wymiany zdań. Można zakładać, że było to wywołane chęcią zwiększenia sprzedaży, oglądalności, internetowej „klikalności”.

W analizowanych materiałach muzułmanin był często w dużym stopniu utożsamiany z uchodźcą przybywającym do Europy. Co za tym idzie, kilku wyrażeń, które nie są synonimami, używano często zamiennie. Były to zwłaszcza następujące określenia: muzułmanie, Arabowie, migranci, uchodźcy. Widoczna była też wyraźna zbieżność używania powyższych terminów i wyrazów: terroryzm, terrorysta, islamista, fundamentalista itd. Działo się to często bez dostatecznego uwzględniania kontekstu sytuacyjnego i składu etnicznego lub religijnego grup imigrantów bądź uchodźców. Tak zamazany obraz muzułmanów stawał się w wielu wypadkach poręcznym narzędziem w sporach dotyczących zupełnie innych zagadnień, np. mechanizmów decyzyjnych w Unii Europejskiej (gdy chodzi o tzw. kwoty w przypadku przyjmowania uchodźców), służącym m.in. do mobilizacji czytelników lub elektoratów.

Co z tego wynika?

Konsekwencją tego rodzaju myślenia w przypadku kryzysu uchodźczego jest posługiwanie się przez uczestników dyskusji publicznej gotowymi zestawami słów, argumentacji i obrazów, w których różne elementy łączą się wzajemnie i wywołują wzajemne skojarzenia, pomimo często nikłego lub niewielkiego związku między nimi. Nazywano je pakietami.

Wyniki przeprowadzonego badania wskazują na istnienie jednego wyrazistego pakietu. To negatywne wyobrażenie muzułmanów, utożsamionych z przybywającymi w sposób niekontrolowany do Europy uchodźcami bądź ulegającymi radykalizacji terrorystycznej imigrantami już w Europie obecnymi. Dalsze skojarzenia to wyobrażenia zalewającej wszystko fali lub wręcz najazdu, islamizacji, zderzenia cywilizacji. Pakiet ten zawiera również obraz Europy zaślepionej szkodliwą ideologią multikulturalizmu, zmierzającej do samobójstwa itd.

Główne składniki tego pakietu stały się wyróżnikami kolejnych podrozdziałów prezentowanych w opracowaniu. Są to:

  • metafora fali, inwazji lub najazdu uchodźców i imigrantów pochodzących z krajów, gdzie większość stanowią muzułmanie, i związana z nią metafora wojny hybrydowej lub wojny prowadzonej alternatywnymi metodami – za pomocą terroryzmu lub „seksualnego” i „socjalnego” dżihadu;
  • metafora tzw. ideologii multikulturalizmu, która ma pełnić ważną rolę w opisaniu obecnej sytuacji społeczno-politycznej wielu krajów Europy Zachodniej i stanowić zagrożenie dla polskiej suwerenności, wartości chrześcijańskich i tradycji kultury polskiej;
  • metafora „wylęgarni dżihadu”, tj. dzielnic zamieszkałych przez imigrantów i będących miejscem rekrutacji przyszłych terrorystów;
  • metafora zderzenia cywilizacji Zachodu z cywilizacją islamu, której punktem krytycznym jest kryzys uchodźczy lat 2015–2016;
  • metafora samobójstwa elit lub wręcz samobójstwa Europy jako niezdolnej do stawienia czoła wymienionym wyżej zagrożeniom.

Czy w polskiej prasie istnieje pozytywny obraz muzułmanów?

W badanych materiałach nie występował raczej pakiet „pozytywnego myślenia o muzułmanach”. Co ciekawe, o ile jednak zwolennicy pakietu „negatywnego myślenia o muzułmanach” ugruntowywali swoje poglądy, odwołując się do takich kategorii, jak suwerenność Polski czy wartości chrześcijańskie, to osoby z nimi polemizujące odwoływały się z kolei do uogólnionego katalogu wartości europejskich, do których zaliczali tolerancję, prawa człowieka, równość wobec prawa itd.

„Negatywny pakiet myślenia o muzułmanach” dominował w tych mediach, które plasują się po prawicowo-konserwatywnej stronie spektrum światopoglądowego. Jednak pewne jego elementy przenikały także do mediów znajdujących się po stronie liberalno-lewicowej.

Istotne z punktu widzenia charakterystyki obu sposobów myślenia było to, gdzie wskazywano przeciwnika dla danego zestawu wartości. „Negatywnemu pakietowi myślenia o muzułmanach” towarzyszy przekonanie, że przeciwnikiem tym jest, po pierwsze, agresywny islam, a po drugie, próbujące narzucić Polsce swój dyktat elity europejskie. Z kolei osoby, które z tym pakietem polemizują, jako głównego przeciwnika wskazują elity prawicowo-konserwatywne, które określane są czasem wyrazami obelżywymi lub ekspresywizmami, np. oskarżane o polewanie [rzeczywistości] brunatnym sosem, naziolstwo itd.

Wpływ języka na jakość debaty publicznej

Część analizowanych tekstów nie zawiera stwierdzeń bezpośrednio odnoszących się do cech muzułmanów, uchodźców itd. Pojawiają się tam natomiast niepochlebne stwierdzenia na temat oponentów w polskiej debacie publicznej, szerzących według danego autora poglądy błędne, niedorzeczne czy wręcz groźne. Teksty te stanowią istotny materiał badawczy.

  • Po pierwsze, można zakładać, że powiększająca się liczba stwierdzeń obelżywych, ekspresywizmów itd. może za sobą pociągać ogólne „psucie” debaty publicznej i wzrost liczby stwierdzeń dyskryminacyjnych, używanych pod adresem różnych grup mniejszościowych.
  • Po drugie, muzułmanie stają się w takich wymianach jedynie „narzędziem polemicznym”, co może mieć konsekwencje w postaci ich dehumanizacji i myślenia o nich jako bliżej nierozpoznanym tłumie, a nie konkretnych jednostkach ludzkich z przyrodzonymi prawami i godnością.

Skutki pogłębiającej się mowy nienawiści mogą być zatrważające…

Od 2000 r. liczba spraw o przestępstwa na tle religijnym i etnicznym w Polsce wzrosła kilkunastokrotnie. Prokuratury przeprowadziły w 2015 r. rekordową liczbę 1,5 tys. postępowań tego typu. Z kolei w ciągu pierwszych 6 miesięcy 2016 r. w całym kraju rozpoczęto 863 sprawy o czyny motywowane nienawiścią (to o 69 więcej niż w pierwszej połowie 2015 r., mamy zatem do czynienia z 13-proc. wzrostem).

W ostatnich latach zwraca uwagę nowy cel ataków, są nim muzułmanie lub osoby utożsamiane przez sprawców z wyznawcami islamu. W 2016 r. dotyczyło to aż 250 postępowań, czyli blisko 30 proc. wszystkich spraw motywowanych pobudkami rasistowskimi i ksenofobicznymi. Do prokuratur zgłaszano zwłaszcza liczne publikacje zamieszczane w Internecie, których autorzy pisali o uchodźcach, nazywając ich „brudasami” i „roznosicielami chorób” lub wzywali do „rozpalania pieców Oświęcimia”.