Zawartość
Liczba całkowita wyników: 31

Opłaty lokalne

Podatki, opłaty, zasady parkowania, przepisy dotyczące plaż i właścicieli psów itd.

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Nie można nikogo zmuszać do członkostwa w spółce wodnej. Skuteczna interwencja Rzecznika

Data: 2020-03-06
  • Obywatel skarżył się na odmowę wykreślenia go przez spółkę wodną z listy członków
  • Członkostwo w spółce wodnej jest dobrowolne - wskazywał w pismach do tej spółki Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Ostatecznie skarżącego wykreślono z listy członków

Wnioskodawca nie chciał być członkiem spółki wodnej. Wysłał więc do spółki pismo z prośbą o wykreślenie go z listy członków. Jego wniosek uzyskał negatywną opinię na Walnym Zgromadzeniu.

Powołując się na konstytucyjną wolność zrzeszania się, wnioskodawca poprosił RPO o interwencję w sprawie przymusowego członkostwa w spółce wodnej. Po kilku pismach Rzecznika do spółki wodnej (i po interwencji starosty powiatowego) spółka wykreśliła wnioskodawcę z listy członków.

Rzecznik stoi na stanowisku o całkowitej dobrowolności członkostwa w spółkach wodnych, nawet jeśli nastąpiło ono z mocy prawa. Art. 58 Konstytucji wyraża pełną swobodę każdego obywatela do zrzeszania się. Wynika z niej nie tylko swoboda przystępowania do różnych gremiów i zrzeszeń, ale również możliwość swobodnego występowania z nich.

Nadrzędnym obowiązkiem RPO jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich zagwarantowanych w ustawach oraz Konstytucji.

Przepisy nie dopuszczają jakiegokolwiek przymusowego członkostwa w spółce wodnej. Również z art. 441 ust. 1 ustawy z 20 lipca 2017 r. Prawo wodne wynika, że spółki wodne oraz związki wałowe są niepublicznymi formami organizacyjnymi, które nie działają w celu osiągnięcia zysku, zrzeszają osoby fizyczne lub prawne na zasadzie dobrowolności i mają na celu zaspokajanie wskazanych przepisami ustawy potrzeb w zakresie gospodarowania wodami.

BPW.7200.1.2019

Jak rozwiązać problemy z odpadami komunalnymi. Seminarium eksperckie u Rzecznika

Data: 2020-02-26
  • Segregowania śmieci trzeba uczyć od najmłodszych pokoleń. Dziś wielu ludzi nie rozumie takiej konieczności
  • Z przepisów unijnych nie wynika, że musi być obowiązkowo 6 frakcji. Taka selekcja jest bardzo kłopotliwa dla ludzi, np., gdy w małej kuchni ma się zmieścić  6 pojemników
  • Wystarczyłby dawny podział na śmieci suche i mokre. Firmy odpadowe mogą sobie poradzić z takim podziałem, jeśli będą dysponować odpowiednimi instalacjami
  • Jeśli ktoś w bloku nie segreguje śmieci, opłatę dla wszystkich można zwiększyć nawet czterokrotnie. Mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego mają ponosić konsekwencje nieekologicznych zachowań sąsiada. To zniechęca do segregacji
  • Należałoby wprowadzić całkowity zakaz importu śmieci z zagranicy. Mamy wystarczająco dużo własnych do zagospodarowania

Takie m.in. kwestie były 26 lutego 2020 r. przedmiotem seminarium eksperckiego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich nt. opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

Do RPO trafia coraz więcej skarg na skutki „rewolucji śmieciowej”. Chodzi o drastyczny wzrost opłat i przyjęte przez samorządy lokalne metody ich obliczania, często nieadekwatne do faktycznego wytwarzania śmieci przez mieszkańców.

Narzucona selekcja śmieci na 6 frakcji wielu obywatelom komplikuje codzienne życie. Nie rozumieją też, dlaczego muszą płacić za innych, którzy śmieci nie segregują.

Spółdzielnie mieszkaniowe też nie mają łatwo. Zapewnienie obsługi śmieci mieszkańców na nowych zasadach okazuje się zadaniem trudnym i kosztownym.

Dużo do powiedzenia na temat wadliwości obecnych rozwiązań mają samorządy lokalne (gminy), na których ciąży obowiązek wdrożenia nowego prawa i kontrolowania jego wykonania.

Dlatego RPO zorganizował spotkanie eksperckie, na którym mogli wypowiedzieć się wszyscy zainteresowani.

Poza niektórymi punktami konfliktowymi, uczestnicy w większości zgodnie identyfikowali problemy nowego systemu zagospodarowania odpadów komunalnych. Formułowano propozycje rozwiązań dla naprawy obecnego stanu rzeczy:

  1. Nacisk na edukację „śmieciową”. Segregowania śmieci i redukowania ich ilości trzeba uczyć od najmłodszych pokoleń. Dziś wielu mieszkańców nie rozumie konieczności segregowania śmieci, nie potrafi lub nie chce przeorganizować kuchni dla postawienia kilku kubłów na frakcje śmieciowe.
  2. Zmniejszenie liczby frakcji śmieciowych. Z przepisów unijnych nie wynika, że musi być obowiązkowo 6 frakcji. Taka selekcja jest bardzo kłopotliwa dla ludzi, zwłaszcza w zabudowie wielorodzinnej (np. 6 kubłów w małej kuchni) i trudna do skontrolowania. Wystarczyłby dawny podział na śmieci suche i mokre. Firmy odpadowe są w stanie poradzić sobie z podziałem na takie dwie frakcje, o ile tylko będą dysponować odpowiednimi instalacjami.
  3. Koniec odpowiedzialności zbiorowej dla mieszkańców zabudowy wielorodzinnej. Zgodnie z przepisami w razie ujawnienia, że ktoś w bloku nie segreguje śmieci, opłatę dla wszystkich można zwiększyć nawet czterokrotnie. Mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego mają ponosić konsekwencje nieekologicznych zachowań sąsiada. Taka „kara” demotywuje do segregacji śmieci.
  4. Ludziom trzeba zostawić prawo wyboru – czy chcą segregować śmieci, czy nie. W obecnym stanie prawnym nie ma możliwości nieselektywnej zbiórki odpadów w sytuacji niezłożenia deklaracji śmieciowej. Organ musi w takim przypadku wydać decyzję administracyjną o nakazie selektywnej zbiórki, a następnie i tak naliczać inną opłatę – podwyższoną.
  5. Warto opracować program ochronny przewidujący 50% dopłat dla mieszkańców za segregowanie odpadów. Kary, zwłaszcza w odpowiedzialności zbiorowej, są nieskuteczne.
  6. Należy zwiększyć odpowiedzialność producentów opakowań. Kosztami  kryzysu śmieciowego obciąża się głównie mieszkańców. Wiele opakowań jest nietrwałych i nie  nadaje się do powtórnego użycia czy recyklingu a ich likwidacja jest technologicznie kosztowna. Koszty wprowadzania takich opakowań na rynek powinny w 100% obciążać producentów. Miałoby to przełożenie na cenę i wybory konsumentów a w końcu na redukcję ilości śmieci.
  7. Promowanie surowców wtórnych. Śmieci muszą zacząć być produktem. Do tego potrzeba wsparcia dla nowoczesnych technologii przetwarzania odpadów i akcji promocyjnej.
  8. Potrzeba więcej instalacji przetwarzania odpadów. Kryzys śmieciowy i wzrost cen jest również wynikiem  zniesienia regionalizacji odbioru odpadów i nałożenia na firmy nowych obowiązków, od których uzależnione jest legalne funkcjonowanie. W rezultacie wiele mniejszych, lokalnych firm upadło albo działa poza systemem. Śmieci są wożone nieraz bardzo daleko od miejsca wytworzenia, a ceny dyktują wielcy gracze, na których gminy są siłą rzeczy skazane. Regionalizacja zapewniała firmom stały strumień odpadów a mieszkańcom stały odbiór po sensownych cenach.
  9. Potrzeba rozwiązań wspierających budowę ekologicznych spalarni śmieci oraz technologii przetwarzających śmieci na energię cieplną. Należy połączyć spalarnie z sieciami ciepłowniczymi. Biomasa powinna być uznana za jedno z odnawialnych źródeł energii.
  10. Procedury wydawania zezwoleń na działalność odpadową muszą zostać uproszczone. W obecnym stanie administracyjna zgoda na funkcjonowanie instalacji przetwarzania odpadów składa się z kilku decyzji, których uzyskanie poprzedza zwykle długotrwałe postępowanie administracyjne, najeżone przeszkodami w postaci np. odwołań stron, odsuwających w czasie realizacje inwestycji. Urzędnicy nie są w stanie dotrzymać ustawowych terminów rozpatrzenia sprawy zezwoleń na instalację, bo spraw jest zbyt dużo.
  11. Zaostrzyć i urealnić kontrole firm odbierających i przetwarzających odpady. Kontrole gminne, WIOŚ i marszałków województwa są nieefektywne i w większości odbywają się w na papierze. Wiele firm działa nielegalnie. Nie wiadomo, czy przyjmują przepisaną ilość odpadów, czy instalacje działają sprawnie i są dostosowane do potrzeb.
  12. Wyeliminować gminy z łańcucha śmieciowego. Problem odpadów komunalnych należy pozostawić do załatwienia spółdzielniom i wspólnotom mieszkaniowym. Pośrednictwo gminy jest kłopotliwe i kosztowne dla wszystkich uczestników procesu odbioru śmieci:
  • gmin (bo muszą zatrudnić więcej urzędników do obsługi systemu (np. kontroli  selektywnej zbiórki),
  • mieszkańców (bo wzrosły opłaty i kary za nieselektywną zbiórkę),
  • spółdzielni mieszkaniowych (bo muszą dostosować infrastrukturę osiedlową do nowego systemu).

Konieczność zapewnienia mieszkańcom 6 pojemników na śmieci wymusza niejednokrotnie przebudowę altanek śmieciowych, a więc uszczuplenie funduszu remontowego. Utrzymanie pojemników również kosztuje. To wszystko odbija się na mieszkańcach. Spółdzielnie mieszkaniowe nie mają możliwości odciążenia mieszkańców w opłatach śmieciowych, bo ogranicza ich budżet.  Spółdzielnie (a wiec mieszkańcy), nie maja przy tym wpływu na wzrost kosztów, skoro to gmina wybiera odbiorców śmieci. Nie mogą też efektywnie kontrolować mieszkańców i weryfikować ich deklaracji śmieciowych, a więc też zapobiec karnym opłatom śmieciowym.

13. Opłata za śmieci powinna być podatkiem. Nie ma i nie będzie metody naliczania opłaty za śmieci sprawiedliwej w 100% i dogodnej dla wszystkich.  Najlepszym rozwiązaniem byłby  powszechny podatek śmieciowy, zależny od stałej podstawy (np. od nieruchomości). Wyeliminowałoby to biurokrację i zarzuty o nierówne traktowanie obywateli przez drastyczne różnicowanie opłat na obszarze kraju.

14. Odzyskać kontrolę nad wzrostem cen. Legalne rozwiązanie problemu śmieciowego nie jest i nie będzie tanie. Ale jeśli nie chcemy zniechęcić ludzi do ekologicznych zachowań na tym polu,  wzrost kosztów trzeba zatrzymać. Jednym ze sposobów jest wsparcie dla rozwoju konkurencji na rynku przetwórców odpadów (ułatwienia w budowie instalacji, np. spalarni). Warto też rozważyć wprowadzenie regulatora cen opartego na kalkulacji kosztów działania systemu.

15. Należy też wprowadzić całkowity zakaz importu śmieci z zagranicy. Mamy wystarczająco dużo własnych do zagospodarowania.

Po skardze RPO sąd uchylił zakaz wstępu z psami do parków w Zbąszyniu

Data: 2019-06-10
  • W Zbąszyniu wprowadzono zakaz wstępu z psami do parków i innych obiektów publicznych
  • RPO zaskarżył taką uchwałę rady gminy, bo prawo nie pozwala na uchwalenie zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren
  • Można zaś zobowiązywać właścicieli psów, aby w takich miejscach trzymali je na smyczy i po nich sprzątali
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu podzielił argumenty Rzecznika i stwierdził nieważność uchwały

Rada Miejska Zbąszynia w czerwcu 2016 r. uchwaliła Regulamin utrzymania czystości i porządku w gminie. Jeden z jego punktów nałożył na osoby utrzymujące zwierzęta domowe obowiązek niewprowadzania ich do obiektów użyteczności publicznej. Nie dotyczyło to tylko miejsc przeznaczonych dla zwierząt, a także osób niewidomych korzystających z pomocy psów-przewodników.

Podstawą prawną uchwały był art. 4 ust. 1 ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zgodnie z nim rada gminy może określać szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku. Artykuł ten wymienia ściśle zakres spraw, które mogą być w ten sposób unormowane. Zgodnie zaś z art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy regulamin może dotyczyć „obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku”.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do WSA, aby stwierdził nieważność uchwały. Jak podkreślał,  Rada nie może regulować innych zagadnień niż ściśle wymienione w art. 4 ust. 1 ustawy. Oznacza to wykroczenie poza zakres delegacji ustawowej i stanowi istotne naruszenie prawa, którego skutkiem jest stwierdzenie nieważności przepisu.

Sądy administracyjne uchylały już takie regulaminy (RPO przyłączył się wcześniej w Naczelnym Sądzie Administracyjnym do sprawy zakazu wstępu z psami do ogrodu miejskiego w Lublinie - NSA uchylił ten zakaz). Z orzecznictwa sądów wynika, iż prawidłowa interpretacja art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy jest taka, że na jego podstawie gmina może nakładać obowiązki na właścicieli zwierząt - muszą one jednak zmierzać do zapewniania ochrony przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczaniem terenów wspólnego użytku. Wprowadzenie generalnego zakazu nie jest dopuszczalne i stanowi przekroczenie delegacji ustawowej – wskazał Rzecznik.

Ponadto zakaz wprowadzania zwierząt na dany teren nadmiernie ogranicza swobodę poruszania się i przebywania w określonym miejscu, która przysługuje wszystkim obywatelom, w tym właścicielom zwierząt oraz wykracza poza materię określoną w ustawie. - Wprowadzenie zakazu wchodzenia ze zwierzętami do terenów wspólnego użytku nie ma nic wspólnego z nakładaniem obowiązków, ponieważ są one wówczas niepotrzebne - podkreślił Rzecznik, powołując się na wyrok NSA z 21 czerwca 2017 r.

W ocenie Rzecznika rada uchybiła też art. 40 ust. 2 pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten nie daje bowiem podstaw do formułowania generalnego zakazu wprowadzania zwierząt do wszystkich obiektów użyteczności publicznej, a tylko do takich, które nie są jednocześnie terenami przeznaczonymi do wspólnego użytku.

Wyrok sądu

10 czerwca 2019 r. do RPO dostarczono wydany w trybie uproszczonym wyrok WSA z 15 maja 2019 r. (sygn. akt IV SA/Po 177/19). Stwierdził on nieważność uchwały w zaskarżonej części.

W świetle art. 4 ust. 2 u.u.c.p.g sąd podzielił zarzut Rzecznika, że zaskarżony  przepis ustanowiono z istotnym naruszeniem prawa, gdyż wykraczał poza zakres upoważnienia ustawowego. Ustawodawca nie upoważnia bowiem Rady Miejskiej do sformułowania zakazu wprowadzania zwierząt na określone tereny, lecz do takiego ustalenia sposobu postępowania ze zwierzętami domowymi, by ich pobyt na terenie przeznaczonym do wspólnego użytku nie był uciążliwy oraz nie zagrażał przebywającym tam osobom.

Sąd wskazał, że również art. 40 ust. 2 pkt 4 u.s.g. nie daje podstaw do formułowania generalnego zakazu wprowadzania zwierząt do wszystkich obiektów użyteczności publicznej - a tylko do gminnych i w zakresie nieuregulowanym przez przepisy szczególne.

Wyrok nie jest prawomocny.

V.511.427.2017

NSA potwierdził pogląd RPO ws. opłat za odholowywanie aut w Gdyni

Data: 2019-06-07
  • Już prawomocnie potwierdzona jest nieważność uchwały Rady Gdyni o stawkach opłat za usunięcie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg publicznych w 2016 r.
  • Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Rady Miasta od wyroku WSA w Gdańsku  
  • NSA całkowicie zgodził się z RPO, że stawki powinno się określać na podstawie rzetelnej kalkulacji uwzględniającej rynkowe ceny odholowywania pojazdów na terenie danego powiatu

Wyrokiem NSA z 7 czerwca 2019 r. (sygn. akt I OSK 2045/17) została oddalona skarga kasacyjna Rady Miasta Gdynia od wyroku WSA w Gdańsku z 31 maja 2017 r. (sygn. akt III SA/Gd 345/17). Rada określiła stawki opłat na maksymalnym, dopuszczalnym przez prawo poziomie, bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Tak zakończyła się kolejna z kilkunastu skarg Adama Bodnara na uchwały rad  miast o wysokości opłat za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking (większość wygrał).  Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że ich ustalanie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu.

Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług. Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu - co kwestionuje RPO. Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek.  Zgodnie z Prawem o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucał radom, że nie ustaliły relacji takich kosztów do wysokości swych stawek.

W 2017 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, które stanowią, że odholowany na parking pojazd oddaje się po okazaniu dowodu opłaty za jego usunięcie i parkowanie. Zdaniem RPO nieproporcjonalnie ogranicza to prawo własności, gdyż ustanawia swoisty zastaw na pojeździe.

W grudniu 2018 r. Trybunał uwzględnił wniosek RPO. Orzekł, że nie  można nie oddawać samochodu tylko dlatego, że właściciel nie zapłacił za odholowanie i parking. Kierowca może zapłacić po odebraniu auta. Według TK doszło do nieproporcjonalnego ograniczenia prawa własności, a opłatę można egzekwować w drodze egzekucji.

V.511.24.2017

Nie można pobierać opłat za każdą rozpoczętą dobę przechowywania pojazdu. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-04-11
  • Opłaty za odbiór odholowanego, a źle zaparkowanego samochodu, są w Tarnowie naliczane od każdej rozpoczętej doby jego przechowywania - choćby było to parę minut
  • Takie zasady ustalone przez radę miasta Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do sądu administracyjnego
  • Prawo pozwala bowiem samorządom pobierać takie opłaty za każdą "pełną" dobę, a nie za dobę „rozpoczętą”

Rada Miejska w Tarnowie 9 listopada 2018 r. podjęła uchwałę w sprawie ustalenia wysokości opłat za usunięcie pojazdu z drogi i parkowanie na parkingu strzeżonym. Wysokość tych opłat ustalono „za każdą rozpoczętą dobę przechowywania”.

RPO wniósł do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie o stwierdzenie nieważności tego zapisu uchwały. Narusza on bowiem artykuły Konstytucji stanowiące, że samorząd terytorialny działa na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie.

Jest on także niezgodny z art. 130a ust. 6 Prawa o ruchu drogowym. Pozwala on radzie powiatu lub miasta na ustalanie wysokości opłat za usunięcie i przechowywanie na parkingu strzeżonym źle zaparkowanego auta. Maksymalne stawki tych opłat co roku określa minister finansów. Ale stawki te - jak podkreśla RPO - odnoszone są do „doby”, a nie do „doby rozpoczętej”.

Wobec tego przyjęcie w uchwale normy, zgodnie z którą opłatę stosuje się do każdej "rozpoczętej doby", nastąpiło z przekroczeniem delegacji ustawowej. Organ korzystający z takiej delegacji, aby wydać akt prawa miejscowego, pozostaje ściśle związany jej granicami, która w tym przypadku dotyczy tylko i wyłącznie doby.

RPO przyznaje, że może się zdarzyć, że powiat nie będzie mógł pobrać opłaty za przechowywanie pojazdu, mimo poniesionych kosztów, jeśli zostanie on odebrany np. kilka minut przed upływem ostatniej doby przechowania (za tę dobę). Jednak racjonalne argumenty, które wskazywałyby na konieczność pobierania takiej opłaty za ostatnią dobę przechowywania w przeliczeniu np. za godzinę, nie mają tutaj znaczenia, skoro ustawodawca uprawnienia takiego radzie powiatu nie przyznał. Ustawodawca nie upoważnił też organu powiatu do określenia zasad naliczania opłat, a jedynie ich wysokości.

W orzecznictwie sądowym akceptowane jest stanowisko, zgodnie z którym ustawodawca - przewidując naliczanie opłaty za każdą dobę przechowywania pojazdu - rozumie przez to każdą pełną dobę, a nie dobę rozpoczętą - podkreślił Rzecznik w piśmie do WSA.

BPK.511.26.2019

W Zbąszyniu psy na cenzurowanym. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-02-01
  • W Zbąszyniu nie wolno wchodzić z psami do parków i innych obiektów publicznych, bo tak postanowiła rady gminy
  • RPO skarży jej uchwałę do sądu administracyjnego    
  • Prawo nie pozwala bowiem na uchwalenie zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren
  • Można zaś zobowiązywać właścicieli psów, aby w takich miejscach trzymali je na smyczy i po nich sprzątali

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu stwierdził nieważność uchwały Rady Miejskiej Zbąszynia z czerwca 2016 r.

Rada uchwaliła Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. Jeden z jego punktów nałożył na osoby utrzymujące zwierzęta domowe obowiązek niewprowadzania ich do obiektów użyteczności publicznej. Nie dotyczyło to tylko  miejsc przeznaczonych dla zwierząt, a także osób niewidomych korzystających z pomocy psów-przewodników.

Podstawą prawną uchwały był art. 4 ust. 1 ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zgodnie z nim rada gminy może określać szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku. Artykuł ten wymienia ściśle zakres spraw, które mogą być w ten sposób unormowane. Zgodnie zaś z art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy regulamin może dotyczyć „obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku”.

Jak podkreślił Rzecznik w skardze do WSA, przepis ten nie upoważnia rady do wprowadzenia takiej regulacji, jak zaskarżona. Rada nie może bowiem regulować innych zagadnień niż ściśle wymienione w art. 4 ust. 1 ustawy. Oznacza to wykroczenie poza zakres delegacji ustawowej i stanowi istotne naruszenie prawa, którego skutkiem jest stwierdzenie nieważności przepisu.

Sądy administracyjne uchylały już takie regulaminy (RPO przyłączył się wcześniej w Naczelnym Sądzie Administracyjnym do sprawy zakazu wstępu z psami do ogrodu miejskiego w Lublinie - NSA uchylił ten zakaz). Z orzecznictwa sądów wynika, iż prawidłowa interpretacja art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy jest taka, że na jego podstawie gmina może nakładać obowiązki na właścicieli zwierząt - muszą one jednak zmierzać do zapewniania ochrony przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczaniem terenów wspólnego użytku. Wprowadzenie generalnego zakazu nie jest dopuszczalne i stanowi przekroczenie delegacji ustawowej – wskazał Rzecznik.

Ponadto zakaz wprowadzania zwierząt na dany teren nadmiernie ogranicza swobodę poruszania się i przebywania w określonym miejscu, która przysługuje wszystkim obywatelom, w tym właścicielom zwierząt oraz wykracza poza materię określoną w ustawie. - Wprowadzenie zakazu wchodzenia ze zwierzętami do terenów wspólnego użytku nie ma nic wspólnego z nakładaniem obowiązków, ponieważ są one wówczas niepotrzebne - podkreślił Rzecznik, powołując się na wyrok NSA z 21 czerwca 2017 r.

W ocenie Rzecznika rada uchybiła też art. 40 ust. 2 pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten nie daje bowiem podstaw do formułowania generalnego zakazu wprowadzania zwierząt do wszystkich obiektów użyteczności publicznej, a tylko do takich, które nie są jednocześnie terenami przeznaczonymi do wspólnego użytku.

Mimo przyznanej samorządowi terytorialnemu uzasadnionej ustrojowo dużej samodzielności w stanowieniu prawa miejscowego, należy pamiętać, że wola mieszkańców nie jest wyłącznym źródłem władzy samorządowej. Samorząd wykonuje samodzielnie zadania publiczne, ale na podstawie i w granicach upoważnień w ustawie. Gmina nie może wykraczać poza swoje kompetencje, nawet, jeśli cel wprowadzanych regulacji jest zdaniem mieszkańców słuszny – brzmi konkluzja skargi Rzecznika.

V.511.427.2017

Dzieje spółki wodnej. Po interwencji Rzecznika pan Jan nie musi płacić nienależnych pieniędzy

Data: 2019-01-16
  • Firma windykacyjna, na podstawie cesji z Rejonowym Związkiem Spółek Wodnych, skierowała do pana Jana przedsądowe wezwanie do zapłaty.
  • Pan Jan uważał, że jest to całkowicie nieuzasadnione, bo nie jest on właścicielem gruntów, nigdy nie należał do spółki wodnej i nie zlecał prowadzenia jakichkolwiek prac.
  • Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu poprosił więc związek spółek wodnych wyjaśnienie skąd i kiedy powstała należność pana Jana.

Z odpowiedzi, jak również z dołączonych dokumentów wynikało, że mieszkańcy sołectwa wyrazili zgodę na uiszczanie składek na rzecz spółki wodnej. Na liście tej znajdował się również podpis pana Jana. W kolejnym piśmie do starosty Pełnomocnik RPO zwrócił jednak uwagę, że z nadesłanych dokumentów nie wynikało wprost, że pan Jan był kiedykolwiek członkiem spółki wodnej.

Lista osób uczestniczących w zebraniu wiejskim wskazywała tylko na to, kto zgodził się na założenie spółek wodnych. Nie znalazło się natomiast na niej żadne oświadczenie, z którego by wynikało, że konkretna osoba wyraża wolę członkostwa w takiej spółce. Dlatego od samego początku działania windykacyjne były wadliwe i przedwczesne.

W takim zatem stanie rzeczy Pełnomocnik Terenowy RPO poprosił o ponowne przeanalizowanie sprawy i podjęcie działań w ramach kompetencji nadzorczych starosty nad działalnością spółek wodnych zmierzających do zmiany zakwestionowanych postanowień statutu spółki wodnej.

Na skutek tej interwencji Pan Jan został skreślony z listy członków spółki wodnej, a jego zadłużenie - anulowane. Kierownik zawiązku spółek wodnych zapewnił również, że na najbliższych walnych zgromadzeniach spółek wodnych dokonane zostaną zmiany dostosowujące statuty do stanu zgodnego z prawem.

BPW.510.70.2016

Zróżnicowanie opłat za parkowanie w Krakowie. WSA uznał skargę Rzecznika

Data: 2019-01-08
  • Rada Krakowa przyznała niższe opłaty za parkowanie mieszkańcom dysponującym prawem własności pojazdów lub użytkującym je na podstawie umowy leasingu czy przewłaszczenia na zabezpieczenie
  • Ludzie skarżyli się, że pominięto osoby, których tytuł do pojazdu wynika z innych umów cywilnoprawnych, np. najmu czy użyczenia
  • Rzecznik zaskarżył te przepisy jako naruszające konstytucyjną zasadę równości wobec prawa
  • Ich nieważność stwierdził Wojewódzki Sad Administracyjny w Krakowie

22 listopada 2017 r. Rada Miasta Krakowa uzależniła prawo do abonamentu postojowego „Mieszkańca” (z niższymi opłatami za parkowanie) od zameldowania na terenie strefy płatnego parkowania oraz posiadania pojazdu z tytułu: własności, współwłasności, umowy leasingu lub umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie (w przypadku umowy kredytu na zakup samochodu).

Oznacza to, że uprawnienia tego nie mają osoby zameldowane na terenie strefy płatnego parkowania, które użytkują pojazdy na podstawie umów innych niż umowa leasingu czy przewłaszczenia na zabezpieczenie umów cywilnoprawnych (np. umowy najmu czy umowy użyczenia).

Do Rzecznika zgłaszały się osoby, które czuły się dyskryminowane koniecznością ponoszenia wyższych opłat tylko dlatego, że samochody użytkowały na podstawie umowy najmu czy użyczenia. Dlatego RPO zaskarżył uchwałę Rrady Miasta do WSA.

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika naruszono zasadę równego traktowania obywateli przez władze publiczne, wynikającą z art. 32 Konstytucji. Tymczasem art. 13b ust. 4 ustawy o drogach publicznych nie pozostawia radzie gminy pełnej swobody ustalania kryteriów różnicowania stawek opłat za parkowanie dla poszczególnych kategorii użytkowników. Ustalając je, rada gminy musi w szczególności uwzględnić wynikający z art. 32 Konstytucji nakaz równego traktowania podmiotów prawa w obrębie określonej kategorii.

Przyjęte kryterium tytułu własności pojazdu samochodowego lub władania nim na podstawie umowy leasingu lub umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie nie pozostaje w związku z założonym celem. Niezależnie bowiem od podstawy prawnej użytkowania pojazdu, wszyscy zmotoryzowani mieszkańcy powinni na takich samych zasadach korzystać z przywileju wnoszenia opłaty abonamentowej za postój w strefie płatnego parkowania, w pobliżu miejsca zamieszkania.

Nie można więc wskazać logicznych argumentów, dla których zróżnicowano w prawach mieszkańców strefy płatnego parkowania, nie przyznając uprawnienia do uiszczania opłaty abonamentowej za parkowanie tym mieszkańcom strefy, którzy korzystają z pojazdów samochodowych w oparciu o umowę najmu albo umowę użyczenia – podkreślił Rzecznik.

Kryterium różnicujące uprawnienia kierowców narusza również zasadę proporcjonalności. Trudno bowiem uznać, że waga interesu, któremu miało służyć zróżnicowanie sytuacji prawnej zmotoryzowanych mieszkańców, stoi w odpowiedniej proporcji do wagi interesu mieszkańców strefy, który naruszono wskutek nierównego traktowania podmiotów podobnych.

Zdaniem Rzecznika, nie sposób także wskazać wartości konstytucyjnych, które uzasadniałyby odmienne traktowanie mieszkańców w zależności od rodzaju przysługującego im tytułu prawnego do pojazdu. Regulacje, które  wprowadzają takie zróżnicowanie, pozostają natomiast w sprzeczności z zasadą sprawiedliwości społecznej, która nie zezwala na różnicowanie prawne podmiotów, jeśli ich sytuacja faktyczna jest taka sama.

Orzecznictwo sądów administracyjnych stoi na stanowisku, że niedopuszczalne jest różnicowanie w aktach prawa miejscowego uprawnień osób korzystających z pojazdów poprzez odwołanie się do kryterium własności pojazdu lub kryterium trwałości umowy cywilnoprawnej.

Np. w wyroku z 13 grudnia 2000 r. (sygn. akt II SA 2268/00) Naczelny Sąd Administracyjny uznał za niezgodne z art. 32 Konstytucji regulacje zawarte w Regulaminie funkcjonowania Systemu Strefy Parkowania Płatnego Niestrzeżonego w Warszawie. Przyznawały one prawo do  identyfikatora uprawniającego do bezpłatnego parkowania tylko tym mieszkańcom strefy, którzy byli właścicielami samochodów zarejestrowanych pod adresem zgodnym z miejscem zameldowania. Zdaniem NSA, rozwiązanie, które bazowało wyłącznie na tytule własności pojazdu naruszało zasadę równości wobec prawa, gdyż eliminowało inne trwałe stany faktyczne, kiedy osoba legitymowała się tytułem prawny do korzystania z pojazdu niebędącego jej własnością i zarejestrowanego na inny podmiot.

8 stycznia 2019 r. WSA (sygn. akt. III SA/Kr 900/18) stwierdził nieważność zaskarżonych przepisów. Wyrok nie jest prawomocny.

V.565.58.2018

Przegapiłeś termin skargi na podwyżkę "wieczystego"? Możesz odwołać się od decyzji SKO do sądu administracyjnego

Data: 2018-12-17
  • Dopuszczalna jest skarga do sądu administracyjnego, jeśli samorządowe kolegium odwoławcze odmówi obywatelowi przywrócenia terminu do zakwestionowania podwyżki opłaty za użytkowanie wieczyste gruntu 
  • Zdecydował o tym Naczelny Sąd Administracyjny, który uwzględnił wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie

17 grudnia 2018 r. NSA (sygn. akt I OPS 2/18)  rozpatrzył wniosek Rzecznika o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego: ”Czy dopuszczalna jest skarga do sądu administracyjnego na postanowienie samorządowego kolegium odwoławczego odmawiające przywrócenia terminu do złożenia wniosku o ustalenie, że aktualizacja opłaty rocznej jest nieuzasadniona albo jest uzasadniona w innej wysokości (art. 78 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami)?”.

Opłata roczna stanowi ekwiwalent pieniężny za możliwość korzystania przez użytkownika wieczystego z gruntu będącego własnością Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego. Jeśli użytkownik wieczysty nie akceptuje podwyżki opłaty, może w terminie 30 dni złożyć do Samorządowego Kolegium Odwoławczego wniosek o ustalenie, że podwyżka opłaty jest nieuzasadniona albo jest uzasadniona w innej wysokości.  Na etapie sprawy w SKO stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Od orzeczenia SKO można wnieść sprzeciw. Wtedy sprawa trafia do sądu cywilnego, który zbada, czy istnieją podstawy do aktualizacji opłaty.

W związku z takim mieszanym, administracyjno-sądowym trybem rozstrzygania sporów o ustalenie wysokości opłaty, kwestia dopuszczalności kontroli czynności SKO przez sądy administracyjne znalazła odbicie w rozbieżnym orzecznictwie sądów administracyjnych. Chodzi tu o sytuacje, gdy użytkownik wieczysty wystąpi o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o ustalenie, że aktualizacja opłaty rocznej jest nieuzasadniona albo jest uzasadniona w innej wysokości, a Kolegium odmówi uwzględnienia jego wniosku.

W orzecznictwie NSA pojawiły się rozbieżności co do tego, czy na takie postanowienie SKO służy skarga do sądu administracyjnego, czy też  skarga na takie rozstrzygnięcie Kolegium podlega odrzuceniu bez jej merytorycznego zbadania, jako wniesiona w sprawie nienależącej do właściwości sądu administracyjnego.

Według pierwszego stanowiska, taka decyzja SKO nie podlega kontroli sądowoadministracyjnej, a skargę sąd administracyjny powinien odrzucić. Uzasadnia się to faktem, że postępowanie w sprawie o opłatę roczną w każdym stadium dotyczy sprawy cywilnej, a zakres właściwości sądów administracyjnych do badania skarg na postanowienia  ograniczono do postanowień wydawanych w postępowaniu administracyjnym.      

Według drugiego stanowiska taka decyzja SKO może podlegać kontroli sądu administracyjnego. Może zostać ona bowiem potraktowana jako postanowienie wydane w postępowaniu administracyjnym kończące postępowanie w rozumieniu przepisów regulujących postępowanie przed sądami administracyjnymi.

Zdaniem Rzecznika, patrząc z perspektywy ochrony praw i wolności obywatelskich, istniejące rozbieżności należało rozstrzygnąć, opowiadając się za dopuszczalnością przeprowadzania przez sądy administracyjne kontroli tego rodzaju postanowień SKO.

W ocenie Rzecznika, na aprobatę zasługuje argumentacja przedstawiona w postanowieniu NSA z 8 grudnia 2017 r.  Możliwa jest taka wykładnia przepisów ustawy regulującej zasady postępowania przed sądami administracyjnymi, która będzie uwzględniała realizację wartości konstytucyjnych zagwarantowanych w art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji RP.

Przyjęcie odmiennego stanowiska mogłoby prowadzić do sytuacji, w której rozstrzygnięcia SKO pozbawione byłyby jakiejkolwiek kontroli. Tymczasem zgodnie z art. 45 ust. 1 Konstytucji, "każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd". Art. 77 ust. 2 stanowi, że "ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw".

W świetle ustabilizowanego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego prawo do sądu obejmuje m.in. prawo dostępu do sądu, tj. uruchomienia procedury przed sądem.  Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że w państwie prawnym prawo do sądu nie może być rozumiane jedynie formalnie, jako dostępność drogi sądowej w ogóle, lecz i materialnie, jako możliwość prawnie skutecznej ochrony praw na drodze sądowej.

W stanowisku dla NSA Prokuratura Krajowa wniosła o uznanie takiej skargi za dopuszczalną.

NSA w składzie 7 sędziów podjął uchwałę, którą rozstrzygnął, że na postanowienie SKO odmawiające przywrócenia terminu do złożenia wniosku o ustalenie, że aktualizacja opłaty rocznej jest nieuzasadniona albo jest uzasadniona w innej wysokości, przysługuje skarga do sądu administracyjnego.

Uchwała ta usuwa stan niepewności prawnej, który zaistniał w związku z rozbieżnościami w orzecznictwie NSA w sprawach dotyczących aktualizacji opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste nieruchomości i jest zgodna z postulatem RPO dotyczącym objęcia kontrolą sądów administracyjnych tego rodzaju postanowień SKO zapadłych w postępowaniu aktualizacyjnym.

IV.7000.72.2018

Zwrot odholowanego samochodu. Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO

Data: 2018-12-05
  • Nie można nie oddawać samochodu tylko dlatego, że właściciel nie zapłacił za odholowanie i parking. Kierowca może zapłacić po odebraniu auta
  • Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO w sprawie przepisów o pojazdach, które są odholowywane na strzeżone parkingi
  • Według TK doszło do nieproporcjonalnego ograniczenia prawa własności, a opłatę można egzekwować w drodze egzekucji

24 maja 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów  przewidujących, że pojazd usunięty z drogi i umieszczony na parkingu strzeżonym jest wydawany właścicielowi po okazaniu dowodu opłaty za usunięcie auta i jego parkowanie.

Argumenty RPO

RPO nie kwestionował usuwania i odholowania pojazdu zaparkowanego w złym miejscu (czy też samochodu kierowanego przez osobę bez uprawnień).  Dopuszczalne jest bowiem nakładanie na kierowcę opłat za usunięcie pojazdu z uwagi na przesłanki porządku publicznego. –  Opłaty służą zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych do budżetów powiatów – wskazywał Adam Bodnar.

Za niedopuszczalne z punktu widzenia przesłanek ograniczenia prawa własności (art. 64 Konstytucji), określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, RPO uznał zaś regulacje, że wydanie pojazdu właścicielowi następuje dopiero po okazaniu dowodu wpłaty.  Nie spełniają one wymogu niezbędności dla ochrony interesu publicznego, jak również wymogu zachowania odpowiedniej proporcji między korzyściami, jakie wynikają z tych przepisów, a ograniczeniami,  których doznaje właściciel.  Jest on ograniczany w wykonywaniu prawa własności, gdyż pozbawia się go możliwości korzystania z rzeczy.

Zdaniem Rzecznika nie istnieje bowiem rzeczywista potrzeba uzależnienia  wydania właścicielowi pojazdu przechowywanego na parkingu od uprzedniego uiszczenia opłat za odholowanie pojazdu, w celu zapewnienia powiatowi dochodów z tego tytułu.

Cel ten jest bowiem możliwy do osiągnięcia przy zastosowaniu innych środków powodujących mniejsze ograniczenia praw właścicieli odholowanych pojazdów. W ocenie Rzecznika przepisy mogą bowiem nakładać na właściciela obowiązek zapłaty  w określonym terminie, po którego upływie będą dochodzone w drodze egzekucji administracyjnej.

Rzecznik podkreślał, że w obecnym stanie prawnym, choć w interesie właściciela pojazdu leży niezwłoczna zapłata, nie zawsze jest on w stanie natychmiast zapłacić. - Jeżeli bowiem np. w weekend kierowca uda się do innego miasta i nie ma przy sobie znacznej ilości gotówki, jak również nie dysponuje elektronicznymi instrumentami płatniczymi, to nie ma możliwości szybkiego uregulowania należności za odholowanie pojazdu samochodowego, a tym samym nie może korzystać z pojazdu – podkreślał Rzecznik.

Sejm i Prokurator Generalny - uczestnicy postępowania przed TK - przedstawili stanowisko, że zaskarżone przepisy są zgodne z Konstytucją, 

Wyrok TK

5 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 130a ust. 5c oraz ust. 7 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym w zakresie, w jakim przewiduje, że pojazd usunięty z drogi pozostaje na parkingu strzeżonym wyznaczonym przez starostę do czasu uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie - są niezgodne z art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie: Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (przewodniczący), Piotr Pszczółkowski, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja (sprawozdawca) i Andrzej Zielonacki.

Uwzględniając z jednej strony konieczność ochrony porządku publicznego, a z drugiej strony - wagę praw właściciela, Trybunał uznał, że ingerencja ustawodawcy w prawo własności jest niewspółmierna do celu regulacji. Zdaniem Trybunału, obowiązek uiszczenia opłaty za usunięcie i parkowanie pojazdu – jako warunek wydania pojazdu – ma znaczenie drugorzędne dla zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym i porządku publicznego. Cel ten zostaje bowiem zrealizowany przez usunięcie pojazdu z drogi. W istocie ustawodawca miał na celu mobilizowanie kierowców do niezwłocznego uiszczenia należności publicznoprawnych, służących zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych (w tym wypadku do budżetów powiatów).

Trybunał stwierdził, że zastosowany środek jest nieproporcjonalny w sytuacji, gdy istnieją ustawowe instrumenty egzekwowania należności publicznoprawnych (w trybie ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji). Ewentualne trudności w ściąganiu opłat za usunięcie i przechowanie pojazdu nie są zaś wystarczającym powodem ingerencji w prawo własności.

W ocenie Trybunału ustawodawca przekroczył ramy wyznaczone treścią zasady proporcjonalności przewidzianej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Przyjęte rozwiązanie, choć przydatne, to nie jest konieczne dla osiągnięcia zakładanego celu regulacji i stanowi nadmierny ciężar dla właściciela. W konsekwencji narusza art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Przepisy te stracą moc obowiązującą z upływem dziewięciu miesięcy od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. Odroczenie utraty mocy obowiązującej zakwestionowanych przepisów TK uzasadnił faktem, że umożliwi to ustawodawcy wprowadzenie regulacji przewidującej procedurę uiszczania opłaty. Odroczenie to jest bowiem niezbędne dla zapewnienia niezakłóconego poboru opłat za usunięcie i przechowywanie pojazdów oraz dla zagwarantowania stabilności systemu finansowania zadania powiatów.

- Wyeliminowanie normy uzależniającej wydanie pojazdu od uprzedniego uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie nie oznacza zwolnienia właściciela pojazdu z obowiązku uregulowania stosownych należności, będących dochodem budżetu powiatu – zaznaczył TK.

Skargi do sądów administracyjnych  

RPO wniósł również do sądów administracyjnych kilkanaście skarg na uchwały rad  miast o wysokości opłat za  odholowywanie aut na strzeżony parking (większość wygrał). Adam Bodnar podkreślał, że ustalanie opłat powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki na maksymalnym poziomie (nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług). Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu. Prawo o ruchu drogowym nie zna zaś przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek 

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucał radom, że nie ustaliły relacji takich kosztów do wysokości swych stawek.

V.511.266.2015

 

Uchwała o bezpłatnym parkowaniu w Nysie naruszyła zasady równego traktowania. RPO złożył skargę kasacyjną do NSA

Data: 2018-11-30
  • Miasto Nysa naruszyło zasadę równego traktowania, wprowadzając „winietę mieszkańca", która uprawnia do bezpłatnego parkowania - uznał RPO
  • Prawo to przyznano bowiem wyłącznie tym mieszkańcom, którzy użytkują samochody jako ich właściciele lub leasingobiorcy
  • Pominięto zaś mieszkańców, których tytuł do pojazdu wynika z innych umów cywilnoprawnych, np. najmu czy użyczenia
  • WSA oddalił skargę RPO na uchwałę Rady Nysy. Rzecznik złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego

13 września 2018 r.  Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu oddalił skargę RPO na uchwałę Rady Miejskiej w Nysie z 22 grudnia 2016 r. Wbrew stanowisku Rzecznika, WSA uznał, że winieta przysługuje każdemu mieszkańcowi - bez względu na tytuł prawny, jaki ma do pojazdu.

W myśl uchwały, zerowa stawka opłaty przysługuje mieszkańcom strefy płatnego parkowania na podstawie „winiety mieszkańca”. Podstawą jej wydania jest przedstawienie: dowodu rejestracyjnego pojazdu z nazwiskiem właściciela lub współwłaścicieli albo  konsumenckiej umowy leasingu, a także dokumentu poświadczającego zamieszkanie na terenie strefy. Uprawnienia do winiety nie mają użytkujący pojazdy na podstawie innych niż umowa leasingu umów cywilnoprawnych (np. umowy najmu czy umowy użyczenia) - podkreślił Rzecznik.

Dlatego w jego ocenie uchwała narusza wynikającą z art. 32 Konstytucji zasadę równego traktowania obywateli przez władze publiczne. Zakazuje ona stanowienia norm prawnych, które różnicują uprawnienia osób znajdujących w jednakowej sytuacji – bez uzasadnionej przyczyny i w oderwaniu od zasad sprawiedliwości.

Zdaniem RPO nie można wskazać logicznych argumentów, dla których zróżnicowano prawa mieszkańców, nie przyznając uprawnienia do zerowej stawki tym, którzy korzystają z pojazdów na podstawie umów najmu lub użyczenia. Nie sposób także wskazać wartości konstytucyjnych, które uzasadniałyby odmienne traktowanie mieszkańców w zależności od tytułu prawnego do pojazdu. Regulacje, które wprowadzają takie zróżnicowanie, są sprzeczne z zasadą sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik przytoczył kilka prawomocnych orzeczeń sądów administracyjnych, w których wskazano, że kryterium zróżnicowania uprawnień do zerowej stawki opłaty za parkowanie, którym jest określony tytuł prawny do pojazdu, narusza zasadę równości wobec prawa.

W odpowiedzi na skargę, Rada Miejska w Nysie podniosła, że uchwała w żaden sposób nie określa, jakim tytułem prawnym do pojazdu ma legitymować się mieszkaniec ubiegający się o winietę. W związku z tym nie zawęża ona katalogu uprawnionych tylko do osób, które użytkują pojazdy jako właściciele lub leasingobiorcy.

WSA podzielił to stanowisko. Jego zdaniem sądu, analiza nie pozwala na stwierdzenie, że uprawnienie do winiety przysługuje tylko tym mieszkańcom, którzy użytkują lub posiadają pojazdy wyłącznie jako właściciele, współwłaściciele lub leasingobiorcy. W uchwale nie ma postanowień, z których wynikałoby, że uprawnienie skierowane jest wyłącznie do tych mieszkańców, którzy posiadają określony tytuł prawny do pojazdu. Uchwała nie zawiera bowiem żadnych warunków co do danych zamieszczonych w dowodzie rejestracyjnym pojazdu.

Rzecznik złożył skargę kasacyjną do NSA. Nie zgadza się z poglądem WSA, że uchwała nie uzależnia zerowej stawki od dysponowania określonym tytułem prawnym do pojazdu.

Z uchwały wynika, że zerowa stawka opłaty przysługuje mieszkańcom strefy na podstawie „winiety mieszkańca”, a nie na „na podstawie tytułu własności lub konsumenckiej umowy leasingu”. A winieta jest wydawana po przedstawieniu dowodu rejestracyjnego pojazdu lub konsumenckiej umowy leasingu, która jest dowodem potwierdzającym tytuł prawny do pojazdu. Nieprzedstawienie któregoś z tych dokumentów może być zatem powodem odmowy wydania winiety.

Gdyby intencją uchwały było przyznanie uprawnienia do zerowej stawki wszystkim mieszkańcom - bez względu na tytuł prawny do pojazdu - to zaskarżony przepis ograniczałby się do wskazania dwóch przesłanek tego uprawnienia: statusu mieszkańca strefy oraz posiadania pojazdu. 

W ocenie Rzecznika WSA dokonał zatem błędnej wykładni uchwały, że wydanie winiety nie jest zastrzeżone wyłącznie dla tych mieszkańców, którzy są właścicielami lub leasingobiorcami pojazdów. W efekcie sąd doszedł do mylnego wniosku, że jedynymi przesłankami warunkującymi wydanie winiety są: zamieszkiwanie na terenie strefy płatnego parkowania i posiadanie pojazdu.

V.510.31.2018

Ulgi w komunikacji miejskiej w Gdańsku dla wszystkich emerytów – wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku

Data: 2018-09-28

Ustawa o publicznym transporcie zbiorowym pozwala samorządowi definiować prawo do ulg (poza kilkoma ustawowymi ulgami). Chodzi jednak o to, by wprowadzając te dodatkowe ulgi, samorząd stosował jasne kryteria i nie różnicował objętych nimi grup w niezrozumiały sposób.

Rada Miasta Gdańska przyznała ulgi na przejazd komunikacją miejską emerytom, ale tylko jeśli już skończyli 55 lat (kobiety) i 60 lat (mężczyźni). W skardze do WSA w Gdańsku na uchwałę Rady Miasta wprowadzającą taką regulację Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że o tym, czy ktoś jest emerytem nie decyduje wiek, ale to, czy ma prawo do emerytury. Nie można arbitralnie wprowadzać dodatkowych kryteriów.

WSA w Gdańsku przyznał rację Rzecznikowi i stwierdził nieważność  uchwały Rady Miasta Gdańska w zakresie, w jakim wprowadza ona dyskryminujące część emerytów (kobiety poniżej 55 roku życia i mężczyzn poniżej 60 roku życia) regulacje (wyrok z 27 września 2018 r., sygn. akt III SA/Gd 536/18).

Wyrok nie jest prawomocny (Rada Miasta może go zaskarżyć do Naczelnego Sądu Administracyjnego). Jego pisemne uzasadnienie nie zostało jeszcze sporządzone.

V.565.75.2017

Wystąpienie RPO Adama Bodnara „Wady aktów prawa miejscowego na przykładzie skarg wnoszonych przez Rzecznika do sądów administracyjnych" na XXV Zjeździe Katedr Prawa Administracyjnego i Postępowania Administracyjnego

Data: 2018-06-26

Prawo miejscowe w Polsce jest jednym z obszarów prawa administracyjnego, które reguluje różne sfery życia codziennego obywateli. Jakość stanowienia prawa miejscowego i jego stosowania jest wyznacznikiem poziomu realizacji państwa samorządowego i demokratycznego, które w pełni zapewnia ochronę zarówno praw, jak i obowiązków swych obywateli.

Istotną funkcję w zapewnieniu jakości prawa miejscowego spełnia kontrola stanowienia tego prawa. W świetle systematyki Konstytucji Rzecznik Praw Obywatelskich  jest organem kontroli państwowej i ochrony prawa.

Zgodnie z treścią art. 1 ust. 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, w sprawach o ochronę wolności i praw człowieka i obywatela Rzecznik bada, czy wskutek działania lub zaniechania organów, organizacji i instytucji, obowiązanych do przestrzegania i realizacji tych wolności i praw, nie nastąpiło naruszenie prawa, a także zasad współżycia społecznego i sprawiedliwości społecznej. Chodzi tutaj o prawo, rozumiane zgodnie z przyjętą przez Konstytucję RP w art. 87 koncepcją źródeł powszechnie obowiązującego prawa (Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe, rozporządzenia, akty prawa miejscowego). Rzecznik jest zatem kontrolerem, sprawdzającym czy w procesie stosowania prawa nie nastąpiło jego naruszenie. Od innych organów sprawujących w tym zakresie kontrolę różni Rzecznika to, iż w tym przypadku chodzi o prawo rozumiane proobywatelsko, a więc ukształtowane zgodnie z zasadami aksjologicznie nieobojętnej wykładni, raczej systemowej i funkcjonalnej, niż językowo-gramatycznej. Dlatego Rzecznik nigdy nie przeciwstawia systemowi prawa - systemu sprawiedliwości. Punktem wyjścia dla jego kontroli jest zawsze legalność korygowana tylko względami sprawiedliwości. Zakres kontroli Rzecznika nie ogranicza się jednak do badania przypadków naruszeń prawa, ale zgodnie z art. 1 ust. 3 ustawy in fine, także naruszeń zasad współżycia i sprawiedliwości społecznej. Zasady te mają charakter korygujący i łącznie z kryterium legalności wyznaczają zakres kontroli Rzecznika w sprawach o ochronę wolności i praw człowieka i obywatela.

Rzecznik podejmuje czynności przewidziane w ustawie, jeżeli poweźmie wiadomość wskazującą na naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, w tym zasady równego traktowania. Po zbadaniu sprawy Rzecznik może m.in. wnosić skargi do sądu administracyjnego (art. 14 pkt 6 powołanej ustawy).

Rzecznik, działając w powyższym zakresie podmiotowym i przedmiotowym, wnosi skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie, która dotyczy praw i wolności obywateli, wywodząc swoją legitymację skargową z prawnej ochrony obiektywnego porządku prawnego. Legitymacja skargowa Rzecznika ma swoje umocowanie w art. 8 § 1 i art. 50 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Legitymacja skargowa Rzecznika nie jest ograniczona przesłankami o charakterze materialnym, to znaczy nie jest oparta na wykazaniu związku materialno-prawnego wynikającego z zaskarżonego aktu normatywnego z odpowiednimi przepisami prawnymi, które regulują sytuację prawną obywateli, na rzecz których Rzecznik wnosi skargę.

Zakaz używania na obszarze zbiornika Czorsztyn – Niedzica jednostek pływających z napędem spalinowym, V.604.1.2016

Zgodnie z art. 116 ust. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska rada powiatu, w drodze uchwały, ograniczy lub zakaże używania jednostek pływających lub niektórych ich rodzajów na określonych zbiornikach powierzchniowych wód stojących oraz wodach płynących, jeżeli jest to konieczne do zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. Z powyższego wynika, że rada powiatu może w ramach swoich kompetencji wprowadzić zakaz lub ograniczenie dotyczące używania jednostek pływających na określonych zbiornikach lub wodach płynących, tylko i wyłącznie w sytuacji, gdy wymaga tego konieczność zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych. Wydanie przez radę powiatu uchwały w sprawie wprowadzenia zakazu, o którym mowa w art. 116 ust. 1 Prawa ochrony środowiska, powinno zatem zostać poprzedzone ustaleniami, czy na terenach rekreacyjnowypoczynkowych znajdujących się na terenie danego powiatu panują odpowiednie warunki akustyczne, czy też nie (por. wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. z dnia 23 marca 2016 r., sygn. akt II SA/Go 889/15). Jedynie w przypadku uprzedniego stwierdzenia, że tereny rekreacyjno-wypoczynkowe nie spełniają wymogów gwarantujących właściwy stan akustyczny, możliwe jest ustanowienie zakazu używania jednostek pływających na zbiornikach wodnych lub ciekach.

Wydanie takiego zakazu  ingeruje w prawo obywateli do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych. Dlatego też ustawodawca postawił zastrzeżenie, że ustanowienie zakazu może nastąpić wyłącznie po uprzednim ustaleniu przez radę powiatu, że warunki akustyczne na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych są nieodpowiednie oraz że dzięki zakazowi nastąpi poprawa tych warunków. Wprowadzenie zakazu służy bowiem realizacji celu wynikającego z ustawy, jakim jest ochrona środowiska przed nadmiernym hałasem.

W 2009 r. Rada Powiatu Nowotarskiego podjęła uchwałę w sprawie wprowadzenia zakazu używania na obszarze zbiornika Czorsztyn – Niedzica jednostek pływających z napędem spalinowym. Z przeprowadzonej przez Rzecznika analizy wynikało, że ustanowienie tego zakazu nie było poprzedzone dokonaniem ustaleń, czy na terenach położonych wokół zbiornika Czorsztyn-Niedzica przekroczone zostały normy hałasu i warunki akustyczne są nieodpowiednie, a tym samym, czy wprowadzenie zakazu jest konieczne.

Dlatego też, nie kwestionując generalnej idei wprowadzania zakazu używania jednostek pływających z napędem spalinowym na zbiornikach wodnych, Rzecznik uznał, że w tej konkretnej sprawie doszło do niezgodnego z prawem ustanowienia takiego zakazu, przez co w niedozwolony sposób ograniczono prawo obywateli do korzystania z wód śródlądowych. W związku z tym, Rzecznik zaskarżył powołaną uchwałę Rady Powiatu Nowotarskiego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Po rozpoznaniu skargi Rzecznika, WSA w Krakowie wyrokiem z 5 czerwca 2017 r. stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały (sygn. akt II SA/Kr 151/17) – orzeczenie nieprawomocne (Powiat Nowotarski wniósł skargę kasacyjną).

WSA podzielił stanowisko Rzecznika, iż realizacja przez radę powiatu kompetencji do podjęcia uchwały zależna jest od tego, czy istnieje potrzeba zapewnienia na określonych terenach odpowiednich warunków akustycznych. Aby zatem ocenić, czy wystąpiła powyższa przesłanka, zdaniem sądu orzekającego w tej sprawie, konieczne było dokonanie ustaleń wyjściowych, pozwalających określić, jakie warunki akustyczne istnieją na obszarach rekreacyjno-wypoczynkowych zbiornika wodnego. Wynik tych ustaleń, winien być następnie odniesiony do tego, czy istniejące warunki akustyczne są „odpowiednie”. Jeżeli zaś, w następstwie dokonanych ocen i ustaleń, warunki akustyczne okazałyby się „nieodpowiednie”, wówczas dopiero aktualizowałaby się kompetencja rady powiatu do skorzystania z uprawnienia określonego w art. 116 ust. 1 Prawa ochrony środowiska.

Opłata miejscowa w Zakopanem, BPK.7201.1.2016

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Krakowie ze skargi obywatela o uchylenie uchwały Rady Miasta Zakopane w sprawie określenia Zakopanego jako miejscowości, w której można pobierać opłatę miejscową.

Uchwała  Nr XXII/250/2008 Rady Miasta Zakopane z dnia 27 marca 2008 r. w sprawie ustalenia miejscowości, w których pobiera się opłatę miejscową została podjęta w oparciu o przepisy art. 17 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz paragrafów 2, 3 i 4 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2007 r. w sprawie warunków, jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową. Art. 17 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, stwierdza, że rada gminy ustala miejscowości odpowiadające warunkom określonym w przepisach wydanych na podstawie art. 17 ust. 3  i 4 ww. ustawy. Wspomniane normy wskazują, że to Rada Ministrów w drodze rozporządzenia, określa minimalne warunki, jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową, uwzględniając zróżnicowanie warunków regionalnych i lokalnych. Są to warunki: klimatyczne, krajobrazowe i umożliwiające pobyt osób w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych (art. 17 ust. 4 pkt 1-3). Za minimalne warunki klimatyczne uznaje się zachowanie na terenie strefy, na obszarze której położona jest miejscowość, dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu ze względu na ochronę zdrowia ludzi, określonych w przepisach o ochronie środowiska.

Zatem, aby dana miejscowość mogła być uznana za miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową, rada gminy musi podjąć stosowną uchwałę. Jednak w takiej miejscowości muszą być spełnione minimalne warunki klimatyczne i krajobrazowe, określone w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2007 r. Wojewódzki Inspektor Środowiska dokonuje oceny poziomów substancji w powietrzu, w danej strefie. Oceniając jakość powietrza w danej strefie musi kierować się wytycznymi, zawartymi w stosownym rozporządzeniu Ministra Środowiska, które określają dopuszczalne poziomy niektórych substancji – skażeń w powietrzu. Wojewódzki Inspektor ochrony Środowiska, oceniając jakość powietrza dokonuje także klasyfikacji stref w oparciu o przepisy prawa. Jeżeli w danej miejscowości (w danej strefie) zostały przekroczone dopuszczalne poziomy wskazanych substancji i została ona zaliczona do strefy tak jak w przedmiotowym przypadku – klasy "C", to na terenie takiej strefy z uwagi na niezachowanie minimalnych warunków klimatycznych, nie może być pobierana opłata miejscowa.

W dniu 10 lipca 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uznał, że z powodu przekroczenia norm zanieczyszczenia powietrza nie było podstawy prawnej do podjęcia zaskarżonej uchwały przez Radę Miasta Zakopane (III SA/Kr 535/15). Sąd podzielił stanowisko Rzecznika, że prawo polskie pozwala pobierać opłatę miejscową tylko w tych miejscowościach, które znajdują się w strefach, gdzie nie zanotowano przekroczenia normatywnych poziomów stężeń szkodliwych substancji w powietrzu.

W dniu 15 marca 2018 r. NSA oddalił skargę kasacyjną Rady Miasta Zakopane od powyższego wyroku (II FSK 3579/17).

Opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, Sztutowo, V.7204.25.2017

Do Biura Rzecznika wpłynęła skarga dotycząca obowiązujących w gminie Sztutowo zasad obliczania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Na skutek ww. skargi, Rzecznik przeanalizował zapisy uchwały nr VI/37/2015 Rady Gminy Sztutowo z dnia 26 lutego 2015 r. w sprawie wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi i stawki tej opłaty. Zgodnie z nią (§ 2 ust. 1), na terenie gminy Sztutowo obowiązuje metoda określania wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi wynikająca z art. 6j ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, tj. metoda uzależniona od „ilości zużytej wody z danej nieruchomości”. Wątpliwości Rzecznika wzbudziły jednakże szczególne regulacje, odnoszące się do sposobu obliczania wysokości opłaty, które zdawały się wykraczać poza zakres przyznanego radom gmin w art. 6k ww. ustawy upoważnienia. Zgodnie z jej przepisami, rada gminy zobligowana jest do dokonania wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi spośród metod określonych w art. 6j ust. 1 i 2 oraz ustalenia stawki takiej opłaty, przy czym na terenie gminy może być stosowana więcej niż jedna metoda (art. 6k ust. 1 ustawy), zaś sama stawka może zostać zróżnicowana ze względu na kryteria wskazane w art. 6j ust. 2a ustawy.

W świetle tak określonego upoważnienia ustawowego, za niemieszczące się w jego zakresie należy uznać stanowienie minimalnych wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

W związku z tym, Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku przepisy, ustanawiające wspomniane, minimalne opłaty. Zaskarżonym regulacjom Rzecznik zarzucił naruszenie art. 6k ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach w zw. z art. 94 Konstytucji RP i wniósł o stwierdzenie ich nieważności. Przepisy te zawarte były w trzech uchwałach Rady Gminy – stały się więc one przedmiotem odrębnych skarg Rzecznika do WSA w Gdańsku.

Wyrokami z 27 marca 2018 r. (sygn. akt I SA/Gd 103/18, I SA/Gd 104/18 i I SA/Gd 105/18), Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uwzględnił w całości skargi Rzecznika. Wyroki są nieprawomocne.

Ograniczenie populacji zwierząt, województwo lubuskie, V.7202.22.2017

Do Rzecznika Praw Obywatelskich skierowano skargę związaną z podjętą przez Sejmik Województwa Lubuskiego w dniu 20 listopada 2017 r. uchwałą nr XXXIX/595/17 w sprawie ograniczenia populacji zwierząt. Przedmiotowa uchwała wydana w oparciu o art. 33a ust. 1 i 2 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, rozstrzygała o przeprowadzeniu odstrzału zwierząt kilku gatunków na obszarze „zlikwidowanych” (w związku z prawomocnym wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wielkopolskim z 23 listopada 2016 r., sygn. akt II SA/Go 710/16) obwodów łowieckich nr 206 i 207. W przywołanym wyroku, Sąd stwierdził nieważność uchwały nr XIX/168/2008 z dnia 11 lutego 2008 r. w sprawie podziału województwa lubuskiego na obwody łowieckie w części dotyczącej wspomnianych obwodów łowieckich. Powodem takiego rozstrzygnięcia było naruszenie praw właścicieli gruntów, które „zaliczono” w skład obwodów nr 206 i 207. W ocenie skarżących, podjęta 20 listopada 2017 r. uchwała stanowić miała formę obejścia prawomocnego wyroku Sądu. Zwrócili oni uwagę, że zgodnie z treścią uchwały, przewiduje ona odstrzał zwierząt w tożsamej liczbie, jaka wynikała z planów gospodarki łowieckiej dla „zlikwidowanych” obwodów. Umożliwia również dokonywanie odstrzału na terenach prywatnych.

W przedmiotowej sprawie istotne znaczenie miał jej kontekst normatywny. W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisów Prawa łowieckiego dotyczących procedury tworzenia obwodów łowieckich. Z objęciem nieruchomości obwodem łowieckim związany był obowiązek właściciela, by pozwalał na polowania na niej. Trybunał uznał, że właściciel powinien mieć możliwość sprzeciwu wobec objęcia nieruchomości obwodem łowieckim, czego ówczesna procedura tego nie zapewniała. Trybunał dał ustawodawcy 18 miesięcy na zmianę przepisów, jednak parlamentowi nie udało się dokonać zmian w tym czasie. W rezultacie przepis, na którego podstawie sejmiki wojewódzkie tworzyły obwody łowieckie, utracił moc obowiązującą. To z kolei spowodowało, że sądy administracyjne stwierdzały – na wniosek właścicieli nieruchomości położonych na terenach obwodów – nieważność uchwał powołujących te obwody. W ten sposób zlikwidowano m.in. dwa ww. obwody łowieckie w woj. lubuskim. Dzięki temu nie można było prowadzić polowań na prywatnych gruntach położonych w ich obrębie. Nie mogąc powołać nowych obwodów łowieckich, Sejmik Województwa Lubuskiego wydał nową uchwałę - na podstawie art. 33a ustawy o ochronie zwierząt. Przepis ten przewiduje możliwość „ograniczenia populacji zwierząt”, jeżeli stwarzają one „nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka”. Jest on wykorzystywany przede wszystkim do ograniczenia liczby dzikich zwierząt przebywających na terenach wojskowych lotnisk. Uchwała przewidywała „odstrzał redukcyjny” zwierząt (dziki, jelenie, sarny, lisy, jenoty, borsuki i kuny) na terenie zlikwidowanych obwodów łowieckich. Oznaczała, że polowania znów będą mogły się odbywać na nieruchomościach, których właściciele sobie tego nie życzą.

Rzecznik podzielił stanowisko skarżących, że kwestionowana przez nich uchwała powoduje skutki tożsame, jak uchwała ustanawiająca obwody łowieckie. Tak jak z faktu objęcia nieruchomości obwodem łowieckim, dla właścicieli tych nieruchomości wynika obowiązek znoszenia przeprowadzania na tych nieruchomościach polowania, właściciele nieruchomości, znajdujących się na obszarze, na którym populacja zwierząt podlega ograniczeniu, zmuszeni są znosić czynności związane z odstrzałem. Z tego względu, jako forma ograniczenia prawa własności, uchwała oceniana być musi pod kątem spełnienia przesłanek warunkujących dopuszczalność takiego ograniczenia. Stosownie do treści art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP są to: ustawowe umocowanie ograniczenia, proporcjonalność ograniczenia oraz zachowanie istoty prawa. W ocenie Rzecznika w tej sprawie nie można przyjąć, by uchwała znajdowała oparcie w ustawie, a także by organ wykazał proporcjonalność przyjętych rozwiązań.

W związku z tym, Rzecznik zaskarżył ww. uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wlkp. W wyroku z dnia 11 kwietnia 2018 r. . (sygn. akt II SA/Go 103/18) Sąd podzielił stanowisko Rzecznika i uznał, że w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszyła ona prawa właścicieli nieruchomości, gdyż została wydana z przekroczeniem upoważnienia ustawowego (art. 33a ustawy nie może służyć regularnej gospodarki łowieckiej, lecz dotyczy sytuacji nadzwyczajnych) oraz naruszała zasadę proporcjonalności (Sejmik nie rozważył, czy jest konieczność prowadzenia polowań na całym terenie zlikwidowanych wcześniej obwodów łowieckich). Wyrok nie jest prawomocny.

Odmowa uzgodnienia projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w miejscowościach Kawęczyn, Marzenin i Gulczewo, IV.7006.99.2017

Pod Wrześnią, na terenach d. PGR ma powstać kolejna wielka ferma przemysłowej hodowli zwierząt. Kolejna, bo w okolicy małego osiedla w Kawęczynie już są fermy, a mieszkańcy skarżą się na uciążliwości: smród, muchy i gryzonie. O sprawie tej Rzecznik dowiedział się na spotkaniu regionalnym w Gnieźnie. Władze samorządowe miasta i gminy Wrześni próbowały zatrzymać ekspansję ferm przyjmując miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego trzech miejscowości znajdujących się w okolicach d. PGR (Kawęczyna, Marzenina i Gulczewa), w którym przewidziano zakaz lokalizacji nowych inwestycji w zakresie chowu i hodowli zwierząt, zakładając jednocześnie utrzymanie istniejących już w omawianym zakresie inwestycji. Jednak władze powiatu odmówiły uzgodnienia takiego planu – uznały, że nałożone w nim ograniczenia będą niekorzystne dla rozwoju gospodarczego, tj., że mogą one wpłynąć na wzrost bezrobocia i pogorszenie sytuacji na powiatowym rynku pracy.

Jako że postanowienie Zarządu Powiatu o odmowie uzgodnienia projektu miejscowego planu zostało utrzymane w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu, Gmina Września zaskarżyła je do WSA w Poznaniu, zarzucając naruszenie szeregu przepisów ustawy o samorządzie powiatowym (u.s.p.) oraz ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Pismem z dnia 19 października 2017 r. swój udział w postępowaniu sądowoadministracyjnym zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich, wnosząc o uchylenie w całości zaskarżonego postanowienia Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu z dnia 15 maja 2017 r., jak również poprzedzającego go postanowienia Zarządu Powiatu Wrzesińskiego.

Wyrokiem z dnia 9 listopada 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, sygn. akt II SA/Po 723/17 uchylił zaskarżone przez Gminę Września postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu w przedmiocie odmowy uzgodnienia projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i poprzedzające je postanowienie Starosty Wrzesińskiego z dnia 7 lutego 2017 r., nr WB.673.2.1.2017.

Sąd w pełni podzielił twierdzenia Rzecznika, iż nie jest rolą organów ocenianie w procedurze uzgodnieniowej, czy ingerencja w prawo własności mieści się w ramach swobody planistycznej gminy. Zgodność z prawem takiej ingerencji władny jest ocenić tylko sąd administracyjny w ramach kontroli uchwały w sprawie przyjęcia miejscowego planu, względnie wojewoda w ramach sprawowanego nad gminą nadzoru prewencyjnego poprzedzającego publikację uchwały w dzienniku urzędowym. Sąd ocenił, że powiat, w przeciwieństwie do gminy, może wykonywać tylko zadania wyraźnie przypisane mu przez ustawodawstwo. Właściwość powiatu do realizacji zadań własnych dotyczyć może tylko lokalnych zadań o charakterze ponadgminnym i zadania te muszą wyraźnie wynikać z przepisów ustaw prawa materialnego. Zdaniem Sądu, normy takiej nie sposób wyprowadzić z art. 4 u.s.p., który to przepis określa jedynie obszary, w jakich powiaty wykonują zadania - przepisy art. 4 u.s.p. i art. 9 ust. 1 u.s.p. to ogólne normy o charakterze ustrojowo – kompetencyjnym. Sąd wskazał również, że ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie przewiduje konieczności uwzględniania w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego strategii rozwoju powiatu. Z tego względu w ocenie Sądu rozpatrzenie sprawy w trybie uzgodnienia nastąpiło w oderwaniu od jakichkolwiek prac inwestycyjnych realizowanych lub planowanych przez powiat wrzesiński, co ewentualnie mogłoby uprawniać organ do wykazywania sprzeczności przyjętych rozwiązań z inwestycjami o znaczeniu ponadgminnym.

Powyższy wyrok został zaskarżony skargą kasacyjną przez SKO w Poznaniu. W skardze kasacyjnej zarzucono Sądowi błędne przyjęcie, że Zarząd Powiatu nie wykonuje ustawowych zadań powiatu poprzez powiatowy urząd pracy, a w konsekwencji, że nie posiada kompetencji w zakresie przeciwdziałaniu bezrobociu oraz aktywizacji lokalnego rynku pracy w ramach uzgadniania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, podczas gdy Zarząd Powiatu posiada kompetencje przyznane przez przepis szczególny w zakresie przeciwdziałania bezrobociu oraz aktywizacji lokalnego rynku pracy i jego obowiązkiem jest w ramach procedury uzgodnieniowej uwzględniać również realizację tych zadań.

W odpowiedzi na skargę kasacyjną Rzecznik podniósł, że Gmina Września wyjaśniła przesłanki, którymi kierowała się przyjmując konkretne rozwiązania planistyczne, wpływające na sposób wykonywania prawa własności. Nie można więc mówić o nadużyciu przez gminę władztwa planistycznego w przedstawionym stanie faktycznym. Wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie: to zarząd powiatu nadużywa przyznanej przez ustawodawcę kompetencji do uzgadniania projektu planu miejscowego i odmawia uzgodnienia bez wykazania podstawy prawnej, w istocie blokując uchwalenie planu miejscowego w kształcie sporządzonym przez organ gminy. Podczas gdy, jak słusznie stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, w przedmiotowej sprawie, nie jest rolą organów ocenianie w procedurze uzgodnieniowej, czy ingerencja w prawo własności mieści się w ramach swobody planistycznej gminy.

Aktualnie Rzecznik oczekuje na rozpoznanie wniesionej przez SKO w Poznaniu skargi kasacyjnej w sprawie II OSK 1068/18.

Zasady gospodarowania lokalami mieszkalnymi (generalny opis)

Przedmiotem skarg kierowanych przez Rzecznika do sądów administracyjnych są  nadal uchwały określające zasady gospodarowania lokalami mieszkalnymi tj. uchwały w sprawie wynajmowania lokali mieszkalnych stanowiących własność gmin, zasad zbywania takich lokali, a także wprowadzające wieloletnie programy gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy. Z uwagi na deficyt mieszkań komunalnych gminy w dalszym ciągu uchwalają postanowienia ograniczające uprawnienie mieszkańców gminy do uzyskania pomocy mieszkaniowej. W tym celu gminy wprowadzają w uchwałach dodatkowe, pozaustawowe kryteria np. brak zameldowania, zadłużenie czynszowe, posiadanie tytułu prawnego do innego lokalu lub nieruchomości, brak dochodu itp. Ustawodawca określił w prawie materialnym w sposób pozytywny przesłanki udzielenia pomocy mieszkaniowej, mimo to organy stanowiące gminy wprowadzają do uchwał dodatkowe przesłanki, inne niż te, które określone zostały przez ustawodawcę. Takie działania uchwałodawcze gmin uzasadniają zarzuty naruszenia prawa materialnego, formułowane w skargach kierowanych przez Rzecznika do sądów administracyjnych.

Sądy administracyjne rozpoznając m.in. skargi Rzecznika, wielokrotnie podkreślały, że uchwalając  przepisy prawa miejscowego (np. zasady wynajmowania lokali komunalnych) rada gminy nie może tworzyć kryteriów, które ograniczają prawa mieszkańców gminy, bez wyraźnego upoważnienia ustawowego w tym zakresie. Przekroczenie upoważnienia ustawowego jest najczęściej formułowanym zarzutem w skargach Rzecznika obok innych wyszczególnionych naruszeń  dotyczących przepisów prawa materialnego. Brak jest jakichkolwiek podstaw, aby do uchwały wprowadzać  unormowania, które postawią w niekorzystnej sytuacji i bezpodstawnie zróżnicują sytuację mieszkańców gminy znajdujących się w podobnych warunkach materialnych i mieszkaniowych, które być może kwalifikowałyby się do ubiegania się o wynajem lokalu gminnego w świetle uregulowań uchwały, gdyby nie wprowadzono niekorzystnych dla nich postanowień. Każdy mieszkaniec gminy powinien posiadać jednakowe prawo do ubiegania się o najem lokalu mieszkalnego, a zróżnicowanie tych uprawnień może wynikać jedynie ze szczególnych przepisów ustawy. Wady uchwał mają zazwyczaj charakter kwalifikowany. Naruszenie przepisów prawa miejscowego i przekroczenie upoważnień ustawowych, godzi również w konstytucyjną zasadę legalizmu (art. 7 Konstytucji RP) i prowadzi do niedopuszczalnego zróżnicowania mieszkańców gminy przy ubieganiu się o pomoc gminy  naruszając przy tym zasadę  równości i sprawiedliwości społecznej (art. 32 i art. 2 Konstytucji RP).

W zdecydowanej większości spraw poddanych kognicji sądów administracyjnych z inicjatywy Rzecznika zapadły wyroki uwzględniające skargi Rzecznika, w których sądy podzieliły w pełni zarzuty naruszenia prawa. (np. wyrok WSA w Gliwicach wyrokiem z dnia 5 listopada 2014r. sygn. akt IV SA/Gl 28/14, wyrok WSA w Gdańsku z dnia 23 października 2014 r., sygn. akt III SA/Gd 664/14, wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z dnia 2 października 2014 r., sygn. akt  III SA/Gd 435/14, wyrok WSA w Kielcach z  dnia 16 czerwca 2016r., sygn. II SA/Ke 414/16).

W kwietniu zapadło kolejne orzeczenie ze skargi Rzecznika (wyrok WSA w Poznaniu z dnia 25 kwietnia 2018 r. sygn. IV SA/Po146/18), w której sąd administracyjny zgodził się ze stanowiskiem Rzecznika i utrzymał tym samym dotychczasową linię orzeczniczą wskazując, że w myśl  ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego niedopuszczalne jest wyłączenie z kręgu uprawnionych do ubiegania się o wynajem lokalu z gminnego zasobu mieszkaniowego osób które mają tytuł prawny do lokalu. Istnienie po stronie danej osoby niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych (przy czym nie chodzi tu o każdą subiektywną potrzebę mieszkaniową, lecz potrzebę zobiektywizowaną warunkami zamieszkiwania uznanymi za kwalifikujące je do poprawy według zgodnych z ustawą kryteriów przyjętych przez radę gminy), nie zaś posiadanie bądź nie tytułu prawnego do innego lokalu lub nieruchomości czy też niespełnianie innych warunków, na wprowadzenie których ustawa nie zezwala.

Analiza prawa miejscowego wskazuje, że w dalszym ciągu dochodzi w tej sferze do naruszania praw obywateli wskutek uchwalania przepisów gminnych niezgodnych z powszechnie obowiązującym prawem. Gminy nie aktualizują na bieżąco treści uchwał, w celu dostosowania ich do znowelizowanych przepisów ustawowych, wadliwie zgodnie ze swoim interesem przepisy te interpretują, jak też w sposób świadomy wprowadzają rozwiązania, które ograniczają zakres obowiązków wobec obywateli, nałożonych na gminy przez ustawodawcę. Nie we wszystkich przypadkach, w których Rzecznik dostrzeże wady uchwały, istnieje konieczność podejmowania działań procesowych. W większości z nich, gminy przychylają się do stanowiska Rzecznika i uchwalają stosowne zmiany eliminując z uchwał postanowienia naruszające prawo. 

Czujność Rzecznika w tym obszarze nadal jest konieczna, gdyż mimo ugruntowanego orzecznictwa sądów administracyjnych dotyczącego niektórych, choćby wymienionych na wstępie niedopuszczalnych postanowień prawa miejscowego, gminy powielają je w kolejnych uchwałach.

***

Zgodnie z art. 94 Konstytucji, organy samorządu terytorialnego, na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie, ustanawiają akty prawa miejscowego obowiązujące na obszarze działania tych organów. Dyspozycja powołanego przepisu Konstytucji RP wskazuje, że podstawą prawną stanowienia prawa miejscowego jest upoważnienie zawarte w ustawie. Każdorazowo zatem w akcie rangi ustawowej powinno być zawarte upoważnienie dla lokalnego prawodawstwa, czyli tzw. delegacja. Upoważnienie do wydania aktu prawa miejscowego musi być wyraźne, a nie tylko pośrednio wynikać z przepisów ustawowych. Akty prawa miejscowego nie mogą być bowiem wydawane bez wyraźnego upoważnienia ustawowego. Nie ulega też wątpliwości, że nie mogą one regulować materii ustawowych, ani też wykraczać poza unormowania ustawowe.

W państwie prawa kompetencje organów państwowych powinny wyraźnie wynikać z obowiązujących przepisów i nie można ich domniemywać lub tworzyć za pomocą wykładni. Nie jest dopuszczalne uzurpowanie sobie przez jakikolwiek organ kompetencji nieprzyznanych mu wyraźnie w normie prawnej. Zasadą prawa administracyjnego jest bowiem zakaz domniemania kompetencji, a normy kompetencyjne powinny być interpretowane w sposób ścisły. Zakazuje się dokonywania wykładni rozszerzającej przepisów kompetencyjnych oraz wyprowadzania kompetencji w drodze analogii. W odniesieniu do działań władczych organów jednostek samorządu terytorialnego oznacza to, że muszą one posiadać stosowne podstawy prawne, a kompetencji do wydawania aktów prawa miejscowego nie można domniemywać. Wszelkie wątpliwości co do istnienia w porządku prawnym zezwolenia na działania władcze muszą być zatem rozstrzygane na niekorzyść organów

Realizacja delegacji ustawowej nie może być wykonywana z naruszeniem porządku prawnego, w szczególności zasad konstytucyjnych. Wobec powyższego, wydanie aktu prawa miejscowego w swej treści naruszającego Konstytucję oznaczać musi jednoczesne przekroczenie normy upoważniającej, a w związku z tym również art. 94 Konstytucji. Mimo przyznanej samorządowi terytorialnemu, a uzasadnionej ustrojowo dużej samodzielności w stanowieniu prawa miejscowego, należy pamiętać, że wola mieszkańców nie jest wyłącznym źródłem władzy samorządowej. Źródłem władzy i odrębności samorządu terytorialnego są pozytywne unormowania prawne, czyli normy Konstytucji i ustaw (por. uchwała TK z dnia 27 września 1994 r., sygn. akt W 10/93, OTK nr 1994/2, poz. 46; wyrok TK z dnia 26 maja 1998 r., sygn. akr K 17/98, OTK nr 1998/4, poz. 48). Samorząd wykonuje samodzielnie zadania publiczne, ale na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie. Z tego względu prawo miejscowe samorządu terytorialnego nie może być rozpatrywane wyłącznie jako wyraz woli mieszkańców. Wspólnoty samorządowe działają w ramach państwa, chociaż są odrębnymi układami kompetencyjnymi, stanowią jednak części składowe mechanizmu państwowego. Dlatego samorząd terytorialny musi działać w ramach powszechnie obowiązującego prawa (wyrok TK z dnia 3 listopada 1999 r., sygn. akt K 13/99, OTK nr 1999/7, poz. 155).

Sądy administracyjne zostały powołane do sprawowania wymiaru sprawiedliwości poprzez kontrolę działalności administracji publicznej. W oparciu o dotychczasową działalność sądów administracyjnych mogę stwierdzić, iż kontrola ta nie ogranicza się jedynie do wąsko pojmowanego elementu legalistycznego. Wymaga to szczególnej uwagi, bowiem w tym tkwi najgłębsza wartość i twórczy element kontroli sądowej z punktu widzenia ochrony praw jednostki. Przyjęcie tezy, iż ochrona praw i wolności jednostki w stosunkach z administracją publiczną jest podstawową funkcją sądownictwa administracyjnego pozwala wyprowadzić wniosek, że urząd Rzecznika Praw Obywatelskich i sądy administracyjne łączy wspólny cel i ścisła współpraca na rzecz budowania i utrwalania zasady państwa prawa i wyprowadzanych z niej standardów.

RPO: Zróżnicowanie prawa emerytów do ulgowych przejazdów w Gdańsku narusza zasadę równego traktowania

Data: 2018-06-18
  • Gdańsk przyznał ulgi na przejazd komunikacją miejską emerytom, ale tylko jeśli już skończyli 55 lat (kobiety) i 60 lat (mężczyźni)
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że o tym, czy ktoś jest emerytem, nie decyduje wiek, ale to, czy ma prawo do emerytury. Nie można wprowadzać dodatkowych kryteriów
  • RPO uznał, że narusza to konstytucyjną zasadę równego traktowania i zaskarżył uchwałę rady miasta do sądu administracyjnego

Rzecznika zaalarmował obywatel, który zwrócił uwagę, że praktyka Gdańska obiega od tego, co robią inne miasta, przyznając ulgi po prostu emerytom.

Rada Gdańska przyznała zaś prawo do ulg wyłącznie tym emerytom, którzy ukończyli 55 lat (kobiety) i 60 lat (mężczyźni). To znaczy, że w Gdańsku nie skorzystają z ulgi emeryci, którzy tego wieku jeszcze nie przekroczyli. Choć nie są to przypadki częste, to się zdarzają.

Rzecznik przyznał skarżącemu rację – rada miasta mogła naruszyć zasadę równego traktowania. Sprawę powinien ocenić sąd administracyjny.

Ustawa o publicznym transporcie zbiorowym pozwala samorządowi definiować prawo do ulg (poza kilkoma obowiązkowymi ulgami – m.in. dla studentów, parlamentarzystów, osób z niepełnosprawnościami i kombatantów). Chodzi jednak o to, by wprowadzając te dodatkowe ulgi, samorząd stosował jasne kryteria i nie różnicował objętych nimi grup w niezrozumiały sposób. Jeśli prawo do ulgi mają mieć emeryci, to wszyscy, a nie tylko niektórzy z nich – bo do takiego ich potraktowania nie ma podstaw. Tak wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego i orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Rzecznik zwrócił się o wyjaśnienia do dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego w Gdańsku. ZTM powołał się na ustawową swobodę w definiowaniu ulg. Dodał też, że nierówny wiek kobiet i mężczyzn wynika z powszechnych przepisów emerytalnych.

RPO zauważył jednak, że choć dziś rzeczywiście generalnie kobiety i mężczyźni uzyskują prawo do emerytury w różnym wieku (kobiety – 60 lat, mężczyźni – 65 lat), to z tej samej ustawy emerytalnej, na którą powołuje się Gdańsk, wynika, że na emeryturę można przejść wyjątkowo przed ukończeniem odpowiednio - 55 i 60 lat. Chodzi m.in. o górników albo funkcjonariuszy służb mundurowych. 

Nie ma żadnych racjonalnych powodów, by tych ludzi traktować inaczej niż pozostałych emerytów.

Równie dobrze można by napisać, że ulga przysługuje emerytom urodzonym w miesiącach zimowych albo tym, których nazwiska zaczynają się na litery od A do K.

Mimo przyznanej samorządowi terytorialnemu dużej samodzielności w stanowieniu prawa miejscowego, należy pamiętać, że wola mieszkańców nie jest wyłącznym źródłem władzy samorządowej. Samorząd terytorialny musi działać w ramach powszechnie obowiązującego prawa - przypomina RPO.

W skardze do Wojewódzkiego Sądowi Administracyjnego w Gdańsku Adam Bodnar wniósł o uznanie nieważności zapisów uchwały rady miasta z 2013 r. (w sprawie ustalenia cen za przejazdy środkami gminnego transportu zbiorowego). Zarzucił im naruszenie art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP w związku z art. 94 Konstytucji RP oraz art. 50a. ust. 1 ustawy o publicznym transporcie zbiorowym.

V.565.75.2017

Członkostwo w spółce wodnej powinno być dobrowolne.

Data: 2018-04-19

BPW.7200.2.2017

Dwoje mieszkańców złożyło w kwietniu 2017 r. wniosek o wystąpienie z gminnej spółki wodnej. Spółka wniosek co prawda przyjęła, ale zaznaczyła, że stosunek członkostwa wygaśnie dopiero 31 grudnia 2017 r. Zgodnie ze statutem Gminnej Spółki Wodnej w C., ale niekoniecznie zgodnie z konstytucyjnymi prawa i wolnościami obywatelskimi. Dlaczego?

Ponieważ członkostwo w spółkach wodnych powinno być dobrowolne. W piśmie skierowanym do starosty Rzecznik wskazał, że Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie podkreśla całkowitą dobrowolność uczestnictwa w spółce wodnej, nawet jeśli nastąpiło ono z mocy prawa. Możliwość wystąpienia ze spółki nie powinna być więc ograniczona jakimkolwiek terminem. Można wystąpić ze spółki w każdym czasie, a nie – jak w przypadku gminnej spółki wodnej w tej sprawie - wyłącznie w przypadku złożenia stosownego wniosku na co najmniej trzy miesiące przed końcem roku kalendarzowego i to jeszcze za zgodą Zarządu GSW. Gdyby np. dana osoba na skutek dziedziczenia wstąpiła w członkostwo spółki np. w listopadzie lub grudniu, to zmuszona byłaby do uczestnictwa w niej przez cały kolejny rok. Co więcej, niedopuszczalne jest wprowadzanie wymogu uzyskania zgody Zarządu GSW. Dopuszczenie takiej sytuacji stoi w oczywistej sprzeczności z założeniem dobrowolności wystąpienia ze spółki.

Okazuje się więc, że statut Gminnej Spółki Wodnej wprowadza za daleko idące ograniczenia i powinien ulec zmianie. Rzecznik poprosił więc starostę, aby w ramach nadzoru dopilnował, aby przepisy statutu spółki zostały zmienione.

Z ostatniej odpowiedzi starostwa wynika, że Gminna Spółka Wodna nie stosuje już kwestionowanych zapisów, dzięki interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich. Statut ma być zmieniony na najbliższym walnym zgromadzeniu gminnej spółki wodnej, a skarżący skutecznie wystąpili ze spółki, bez zgody zarządu.

 

NSA: Zakopane nie miało prawa pobierać opłaty miejscowej

Data: 2018-03-15
  • ·Ze względu na złą jakość powietrza Zakopane nie miało prawa pobierać od turystów opłaty miejscowej - wynika z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego
  • ·Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postępowania, pobieranie opłat w takiej sytuacji wprowadza w błąd obywateli
  • ·Prawomocny wyrok NSA oznacza, że każdy, kto uiścił taką opłatę w Zakopanem, będzie mógł się domagać jej zwrotu

W czwartek NSA oddalił skargę kasacyjną Rady Miasta Zakopane od wyroku I instancji o nieważności uchwały Rady z 2008 r. o pobieraniu tej opłaty.

Można ją pobierać tylko w miejscowościach, które leżą w strefach, gdzie nie przekroczono norm stężeń szkodliwych substancji w powietrzu. Problem występuje zwłaszcza w miesiącach zimowych, w sezonie grzewczym.

Postępowanie w sprawie zapoczątkował pan Bogdan, który odwiedził Zakopane jako turysta. Zakwestionował pobraną opłatę 2 zł za dobę pobytu jako bezpodstawną, z uwagi na zanieczyszczenie powietrza. Do jego skargi przyłączyła się Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi i - na jej prośbę - RPO.

RPO podkreślał, że pobieranie takich opłat w sytuacji złej jakości powietrza wprowadza obywateli w błąd. Jadą oni na wypoczynek do miejscowości o szczególnych walorach środowiskowych, wnoszą opłatę miejscową, a oddychają powietrzem zagrażającym zdrowiu.

W lipcu 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził nieważność uchwały Rady Miasta dotyczącej pobierania opłaty. Ocenił, że uchwałę wydano z istotnym naruszeniem prawa.

WSA uznał, że dopuszczalne normy zanieczyszczeń powietrza - które pozwalają na pobieranie opłaty miejscowej - zostały przekroczone w momencie podejmowania uchwały. Sąd powołał się na raporty Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o przekroczeniu poziomu groźnego dla ludzi pyłu zawieszonego PM10.

Uchwałę uznano za wadliwą także dlatego, że nie zawierała jakiegokolwiek uzasadnienia. WSA odrzucił twierdzenia Rady, by dopuszczalny poziom zanieczyszczeń nie był przekroczony. Według WSA Rada nie wykazała też prawdziwości swych twierdzeń, by przekroczenia norm jakości powietrza były wynikiem błędnych pomiarów.

NSA utrzymał wyrok I instancji. W ocenie NSA sąd I instancji prawidłowo uznał, że uchwała narusza interes prawny skarżącego.  Podzielił stanowisko WSA, że zaskarżona uchwała została wydana z naruszeniem prawa. 

To nie pierwszy wyrok w tego typu sprawach. WSA w Gliwicach w 2015 r. zakwestionował taką opłatę w mieście Wisła. Uznał, że dla oceny legalności istotne jest jedynie ustalenie, czy w chwili jej podjęcia były spełnione minimalne warunki klimatyczne. WSA w Krakowie w 2009 r. uznał,  że uchwała Rady gminy Czorsztyn narusza prawo  i zachodzą przesłanki do stwierdzenia jej nieważności. W 2010 r. NSA oddalił skargę kasacyjną Rady. NSA ustali, że przekroczono poziom pyłu zawieszonego PM10,  o którym mowa w rozporządzeniu Ministra Środowiska z 2002 r. ws. dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu.

Komentarz Grzegorza Heleniaka z Biura RPO

W ocenie RPO rozstrzygnięcie NSA może mieć istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej obywateli. Jest to jedna ze spraw strategicznych prowadzonych w Biurze RPO. Co warto podkreślić, problem ten może dotyczyć wszystkich gmin w Polsce, które pobierają opłatę miejscową, a nie spełniają wymogów czystości powietrza, określonych w obowiązujących przepisach.

Stwierdzenie nieważności uchwały oznacza zniesienie skutków prawnych jej obowiązywania od momentu jej uchwalenia. Zgodnie z art. 75 § 1 Ordynacji podatkowej, jeżeli podatnik kwestionuje zasadność pobrania przez płatnika podatku albo wysokość pobranego podatku, może złożyć wniosek o stwierdzenie nadpłaty podatku.

Wyrok NSA oznacza także, że prawo polskie pozwala  pobierać opłatę miejscową tylko w tych miejscowościach, które znajdują się w strefach, gdzie nie zanotowano przekroczenia normatywnych poziomów stężeń niektórych substancji w powietrzu.

BPK.7201.1.2016

Czy Zakopane ma prawo pobierać opłatę miejscową wobec złej jakości powietrza - rozprawa w NSA

Data: 2018-03-15

15 marca Naczelny Sąd Administracyjny zbada skargę kasacyjną Rady Miasta Zakopane od wyroku uznającego nieważność pobierania opłaty miejscowej z powodu zanieczyszczenia powietrza. Do postępowania w sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Rozprawę wyznaczono na godz. 13.00 w sali F.

Wyrok NSA może mieć znaczenie dla wszystkich gmin, które pobierają opłatę miejscową od gości, ale nie spełniają wymogów czystości powietrza. Opłaty te można pobierać tylko w miejscowościach, które leżą w strefach, gdzie nie przekroczono norm stężeń szkodliwych substancji w powietrzu. Problem występuje zwłaszcza w miesiącach zimowych, w sezonie grzewczym.

Zdaniem RPO pobieranie opłat w takiej sytuacji wprowadza w błąd obywateli. Jadą oni na wypoczynek do miejscowości o szczególnych walorach środowiskowych, wnoszą opłatę miejscową, a oddychają powietrzem zagrażającym zdrowiu.

Postępowanie w sprawie zapoczątkował pan Bogdan, który odwiedził Zakopane jako turysta. Zakwestionował pobraną opłatę jako bezpodstawną z uwagi na zanieczyszczenie powietrza. Do jego skargi przyłączyła się Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi i - na jej prośbę - RPO.

W lipcu 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził nieważność uchwały  Rady Miasta z 2008 r. dotyczącej pobierania opłaty miejscowej. Ocenił, że uchwałę wydano z istotnym naruszeniem prawa.

WSA uznał, że dopuszczalne normy zanieczyszczeń powietrza - które pozwalają na pobieranie opłaty miejscowej - zostały przekroczone w momencie podejmowania uchwały. Sąd powołał się na raporty Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o przekroczeniu poziomu pyłu zawieszonego PM10 (groźnego dla ludzi).

Uchwałę uznano za wadliwą także dlatego, że nie zawierała jakiegokolwiek uzasadnienia. Sąd odrzucił twierdzenia Rady, by dopuszczalny poziom zanieczyszczeń nie był przekroczony. Według WSA Rada nie wykazała też prawdziwości swych twierdzeń, by przekroczenia norm jakości powietrza były wynikiem błędnych pomiarów.

BPK.7201.1.2016

WSA uwzględnił skargę RPO na opłaty w stolicy za odholowywanie aut w 2017 r.

Data: 2018-03-14

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał nieważność uchwały Rady m.st. Warszawy o wysokości opłat w stolicy na  2017 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. Skargę wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

To jedna z kilkunastu skarg Adama Bodnara na takie opłaty z różnych miast. RPO podkreśla, że ich ustalanie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach - świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług. Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu - co także kwestionuje RPO.

Adam Bodnar zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 17 listopada 2016 r.  Ustalała ona wysokość opłat w 2017 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton to 478 zł, a powyżej 16 ton - 1239 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Pierwszy rodzaj stawek wyznaczono na poziomie maksymalnym (określanym przez Ministra Finansów); drugi - na poziomie do niego zbliżonym.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie jej nieważności.

W środę WSA uwzględnił skargę RPO, podzielając jego argumentację. Od wyroku można wnieść skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek powinna być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła tych kosztów w Warszawie. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO. Jego zdaniem, całkowicie pominięto zatem jedną z przesłanek ustalania stawek.

Adam Bodnar podkreślił ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła na poziomie maksymalnym lub do niego zbliżonym. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2016 r. (8-8,5 mln zł).  Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek  - zaznaczył RPO.

8 marca br. WSA w Warszawie uznał nieważność uchwały o wysokości tych opłat w stolicy w 2016 r. Inne wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły kilka skarg RPO w takich sprawach. W 2017 r. ze skargi kasacyjnej Rzecznika NSA stwierdził nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi.

Po prawomocnym wyroku osoby, których auta odholowano, mogą domagać się zwrotu poniesionej opłaty.

W 2017 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, które stanowią, że odholowany na parking pojazd oddaje się właścicielowi po okazaniu dowodu opłaty za jego usunięcie i parkowanie. Zdaniem RPO nieproporcjonalnie ogranicza to prawo własności, gdyż ustanawia swoisty zastaw na pojeździe.

V.511.64.2017

 

WSA zbada skargę RPO na opłaty w stolicy za odholowywanie aut

Data: 2018-03-14

14 marca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyda wyrok ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na wysokość opłat w stolicy na 2017 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. 28 lutego WSA rozpoznał sprawę. Wyrok został odroczony.

 

Adam Bodnar zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 17 listopada 2016 r.  Ustalała ona wysokość opłat w 2017 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton to 478 zł, a powyżej 16 ton - 1239 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Pierwszy rodzaj stawek wyznaczono na poziomie maksymalnym (określanym przez Ministra Finansów); drugi - na poziomie do niego zbliżonym.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.
Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek powinna być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła tych kosztów w Warszawie. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO. Jego zdaniem, całkowicie pominięto zatem jedną z przesłanek ustalania stawek.

RPO podkreślił ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła na poziomie maksymalnym lub do niego zbliżonym. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2016 r. (8-8,5 mln zł).

Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek  - zaznaczył RPO.

Skarży on także podobne uchwały rad innych miast, gdzie również nie uwzględniano kosztów odholowywania pojazdów na obszarze powiatu. Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły już kilka tych skarg. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny.

 

V.511.64.2017

WSA uznał skargę RPO na opłaty za odholowywanie aut w stolicy z 2016 r.

Data: 2018-03-08

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał w czwartek nieważność uchwały Rady m.st. Warszawy o wysokości opłat w stolicy na  2016 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. Skargę wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

To jedna z kilkunastu skarg Adama Bodnara na takie opłaty w różnych miastach. RPO podkreśla, że ich ustalanie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług. Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu - co kwestionuje RPO.

W tym przypadku RPO zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 26 listopada 2015 r. Ustalała ona wysokość opłat w 2016 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton wynosił 478 zł, a powyżej 16 ton - 1247 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Stawki te były niższe tylko o 2 zł od dopuszczalnego maksymalnego poziomu, który corocznie określa Minister Finansów.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła relacji  takich kosztów do wysokości swych stawek. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO.

RPO argumentował ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła niemal na maksymalnym dopuszczalnym poziomie. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2015 r. (czyli 6,8-7 mln zł). Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek - zaznaczył RPO.

Kolejnym zarzutem RPO było naruszenie zakazu niedziałania prawa wstecz. Uchwałę opublikowano w dzienniku urzędowym woj. mazowieckiego 12 stycznia 2016 r.,  choć z jej treści wynika, że wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r.

WSA uwzględnił skargę RPO w całości, podzielając jego argumentację. Od wyroku można wnieść skargę kasacyjną do NSA

Z kolei 14 marca WSA ma wydać wyrok ze skargi RPO na uchwałę stołecznej Rady ws. wysokości tych opłat  w 2017 r. 

Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły już kilka takich skarg RPO. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził zaś w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny, który podzielił zarzuty RPO.

Po prawomocnym wyroku osoby, których auta odholowano, mogą domagać się zwrotu poniesionej opłaty.

W 2017 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, które stanowią, że odholowany na parking pojazd oddaje się po okazaniu dowodu opłaty za jego usunięcie i parkowanie. Zdaniem RPO nieproporcjonalnie ogranicza to prawo własności, gdyż ustanawia swoisty zastaw na pojeździe.

V.511.365.2016

 

WSA wyda wyrok ws. opłat za odholowywanie źle zaparkowanych aut w stolicy z 2016 r.

Data: 2018-03-08

8 marca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyda wyrok ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na wysokość opłat w Warszawie w 2016 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking.

To jedna z kilku skarg Adama Bodnara na wysokość tych opłat. RPO podkreśla, że ich ustalenie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady w wielu miastach ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług.

W tym przypadku RPO zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 26 listopada 2015 r. Ustalała ona wysokość opłat w 2016 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton wynosił 478 zł, a powyżej 16 ton - 1247 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Stawki te były niższe tylko o 2 zł od dopuszczalnego maksymalnego poziomu, który corocznie określa Minister Finansów.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła relacji  takich kosztów do wysokości swych stawek. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO.

RPO argumentował ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła niemal na maksymalnym dopuszczalnym poziomie. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2015 r. (czyli 6,8-7 mln zł). Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek - zaznaczył RPO.

Kolejnym zarzutem RPO było naruszenie zakazu niedziałania prawa wstecz. Uchwała została bowiem opublikowana w dzienniku urzędowym woj. mazowieckiego 12 stycznia 2016 r.,  choć z jej treści wynika, że wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r.

14 marca WSA ma wydać wyrok ze skargi RPO na uchwałę stołecznej Rady ws. wysokości tych opłat  w 2017 r.  RPO skarży także podobne uchwały rad innych miast, w których również nie uwzględniano kosztów odholowywania pojazdów na obszarze powiatu. Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły kilka tych skarg. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził zaś w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny, który podzielił zarzuty RPO.

V.511.365.2016

 

Mandat za wyprowadzanie psa na zapas piachu do posypywania chodników? WSA zgadza się z Rzecznikiem

Data: 2017-08-28

Pełnomocnik Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach zajął się sprawą mieszkańca Częstochowy, który dostał mandat od Straży Miejskiej za wyprowadzanie psa w miejscu zabaw dla dzieci. Sprawa trafiła do sądu. Jak się okazało, owym „miejscem zabaw” był zapas piachu przygotowany przed zimą do posypywania chodników.

Rada Miasta Częstochowy nałożyła na osoby utrzymujące zwierzęta domowe obowiązek powstrzymywania się od wprowadzania ich do budynków użyteczności publicznej, sklepów, lokali gastronomicznych, na place zabaw dla dzieci oraz na teren innych obiektów, w których właściciel bądź użytkownik taki zakaz wprowadził.

Jednak, zdaniem Rzecznika (BPK.511.8.2016), rada gminy nie może stanowić o obowiązkach adresatów aktu prawa miejscowego w sposób dowolny i nieograniczony, co znalazło odzwierciedlenie w wielu wyrokach sądów.

Sądy uznawały, że ustawodawca nie upoważnił rady miasta do formułowania zakazów wprowadzania zwierząt domowych na określone tereny, ale jedynie do ustalenia sposobu postępowania ze zwierzętami domowymi w taki sposób, aby ich pobyt na terenie przeznaczonym do wspólnego użytku nie był uciążliwy oraz nie zagrażał przebywającym tam osobom.

Władze Częstochowy nie zgodziły się z Pełnomocnikiem Rzecznika. Sprawa trafiła więc do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, który wyrokiem z dnia 19 lipca 2017 roku stwierdził częściową nieważność zaskarżonej uchwały

Aktualizacja: WSA stwierdził, iż ustanowienie zakazu wprowadzania zwierząt domowych na określone tereny nie jest właściwym środkiem chroniącym przed stwarzanym przez zwierzęta zagrożeniem czy też uciążliwością dla ludzi, a także przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych dla wspólnego użytku. Ponadto uznał, iż  ustawodawca nie upoważniał rady gminy do formułowania zakazu wprowadzania psów i kotów na określone tereny, a jedynie do takiego ustalenia sposobu postępowania ze zwierzętami domowymi, by ich pobyt na terenie przeznaczanym do wspólnego użytku nie był uciążliwy ani nie zagrażał przebywającym tam osobom. Ponadto WSA zwrócił także uwagę, iż redakcja kwestionowanego przepisu całkowicie uniemożliwia korzystanie z psów przewodników osobom niepełnosprawnym, pozbawiając ich tym samym wstępu do sklepów, parków czy budynków użyteczności publicznej. 

Opłata miejscowa w Zakopanem niezgodna z prawem – wyrok WSA w Krakowie

Data: 2017-07-10

10 lipca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uznał, że z uwagi na zanieczyszczenie powietrza Urząd Miasta Zakopane bezpodstawnie pobrał od turysty opłatę miejscową. Do postępowania w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich. Na razie wyrok jest nieprawomocny.

Sąd stwierdził, że uchwała Rady Miasta dotycząca pobierania opłaty miejscowej z 2008 r. jest wadliwa i zachodzą przesłanki do uznania jej nieważności.  Wyrok dotyczy sprawy pana Bogdana, który odwiedził Zakopane w 2015 r. i uiścił opłatę miejscową. Zdaniem skarżącego, opłata jest pobierana od turystów bezpodstawnie z uwagi na zanieczyszczenie powietrza. To duży problem zwłaszcza w miesiącach zimowych - w sezonie grzewczym.

W ustnych motywach wyroku sąd stwierdził, że uchwała Rady Miasta została podjęta z istotnym naruszeniem prawa, m.in. dlatego, że:

  • dopuszczalne normy zanieczyszczeń powietrza w momencie podejmowania uchwały zostały przekroczone, co wynika z raportów Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska,
  • uchwała nie posiada uzasadnienia.

Na wniosek władz Zakopanego pod koniec 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny skierował sprawę opłat miejscowych do Trybunału Konstytucyjnego, jednak Naczelny Sąd Administracyjny po rozpatrzeniu zażalenia Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi wycofał skargę z TK i odwiesił postępowanie sądowe.

Jest to jedna ze spraw strategicznych prowadzonych w Biurze RPO. Co warto podkreślić, problem ten może dotyczyć wszystkich gmin w Polsce, które pobierają opłatę miejscową, a nie spełniają wymogów czystości powietrza, określonych w obowiązujących przepisach.

 

Rzecznik interweniuje w sprawie kar za odśnieżanie ulic nocą w Kędzierzynie-Koźlu

Data: 2017-06-01

Prasa lokalna opisała sprawę przedsiębiorcy, który odśnieżał ulice miasta bardzo wczesnym rankiem. Za to zgodnie z przepisami lokalnymi grozi mu kara. Jego sprawa toczy się przed sądem.

Rzecznik postanowił więc zbadać Uchwałę Nr XXXVI/470/05 Rady Miasta Kędzierzyn-Koźle z 25 sierpnia 2005 r. w sprawie ustalania czasu pracy placówek handlowych, gastronomicznych i zakładów usługowych na terenie miasta Kędzierzyn-Koźle, która w § 2 ust. 2 ściśle określa jaka działalność usługowa może być prowadzona w godz. pomiędzy 22.00 a 6.00. (BPW.7100.1.2017)

Rzecznik poprosił prezydenta miasta o rozważenie zmian w tej uchwale, bo przecież przedsiębiorcy odśnieżający ulice w zimie powinni móc to robić bez ograniczeń czasowych.

Interwencja Rzecznika spotkała się z pozytywnym odbiorem lokalnej społeczności, o czym napisano w Nowej Trybunie Opolskiej:

http://www.nto.pl/wiadomosci/kedzierzyn-kozle/a/rzecznik-praw-obywatelsk...

Opłata miejscowa w Zakopanem – sprawa toczy się dalej

Data: 2017-06-01

BPK.7201.1.2016

11 maja Naczelny Sąd Administracyjny uchylił postanowienie w sprawie opłaty miejscowej w Zakopanem i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Krakowie.

O jakie orzeczenie chodzi? O postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z 13 grudnia 2016 r. Sąd zawiesił wtedy postępowanie sądowe w sprawie ze skargi B. Achimescu na uchwałę Rady Miasta Zakopane z 27 marca 2008 r, XXII/250/2008 w przedmiocie ustalenia miejscowości w której pobiera się opłatę miejscową. W uzasadnieniu sąd pierwszej instancji wskazał, że zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego przepisy stanowią podstawę prawną kontrolowanej uchwały, zatem kwestia ich konstytucyjności ma zasadnicze znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy sądowoadministracyjnej. Skoro więc przepisy te zostały poddane kontroli Trybunału Konstytucyjnego, to od rozstrzygnięcia o ich zgodności z Konstytucją uzależnione jest prawidłowe ich zastosowanie w rozpoznawanej sprawie, wobec tego  zawiesił postępowanie w sprawie.

W piśmie procesowym z 13 lutego 2017 r., Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia w całości bowiem w jego ocenie „jest one nieuzasadnione i narusza prawa i wolności człowieka i obywatela”.

Opłaty za odholowywanie samochodów w Gdyni – WSA w Gdańsku uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2017-05-31

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. Tymczasem, Rada Miasta w Gdyni określiła stawki opłat na maksymalnym, dopuszczalnym przez prawo poziomie, bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku uchwałę Rady Miasta Gdyni w sprawie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów na parkingu strzeżonym w roku 2016. W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki przedmiotowych opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze powiatu. Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z dnia 31 maja 2017 r., sygn. akt III SA/Gd 345/17, stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały.  Nr sprawy V.511.24.2017.

Czy w Ogrodzie Saskim w Lublinie można wyprowadzać psy? Mieszkańcy mogą zaskarżyć uchwałę rady gminy zakazującą wprowadzania psów na teren parku – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny

Data: 2017-03-22

22 marca 2017 r. NSA ogłosił wyrok w sprawie, do której przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, dotyczącej wprowadzenia przez władze Lublina zakazu wprowadzania psów do Ogrodu Saskiego w Lublinie  (II OSK 1747/15)..

Rozpatrujący sprawę w pierwszej instancji Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie (III SA/Lu 810/14) oddalił skargę mieszkańców Lublina z przyczyn formalnych stwierdzając, że nie są oni uprawnieni do zaskarżenia wprowadzonego zakazu.

Rozpatrujący skargę kasacyjną od tego wyroku Naczelny Sąd Administracyjny uznał jednak, że mieszkańcy mogą zaskarżyć uchwałę rady gminy wprowadzającą ograniczenia w korzystaniu z parku i uchylił wyrok lubelskiego Sądu. W ustnych motywach wydanego wyroku, Sąd wskazał, że zasadny okazał się podniesiony w skardze kasacyjnej i poparty przez Rzecznika zarzut naruszenia błędnego zastosowania przez sąd pierwszej instancji art. 101 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym.

Po sporządzeniu pisemnego uzasadnienia wydanego przez Naczelny Sąd Administracyjny wyroku sprawa wróci do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie, który dokona oceny legalności wprowadzonego zakazu.

Historia zakazu

Zakaz wprowadzania psów do Ogrodu Saskiego jest zapisany w regulaminie parku uchwalonym przez Radę Miasta w 2014 r. Zaskarżyło go do sądu dwóch mieszkańców Lublina.

– Sąd uznał, że skarżący nie wykazali związku pomiędzy zaskarżoną uchwałą a naruszeniem ich indywidualnej sytuacji prawnej – wskazano w uzasadnieniu wyroku z marca 2015 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził wówczas, że obaj mieszkańcy Lublina nie mieli interesu prawnego w zaskarżeniu miejskiej uchwały.

Takiego stanowiska nie podzielił Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do sprawy i wniósł o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

– Okolicznością, którą sąd pierwszej instancji powinien był wziąć w szczególności pod uwagę było to, że skarżący są właścicielami psów – zaznaczył RPO.

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, zwierzę domowe jest zwierzęciem „tradycyjnie przebywającym wraz z człowiekiem w jego domu lub innym odpowiednim pomieszczeniu, utrzymywanym przez człowieka w charakterze jego towarzysza”.

W ustawie podkreślono też, że  zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Niemniej jednak zgodnie z art. 1 ust. 2 powołanej ustawy, w sprawach w niej nieuregulowanych, do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy, a zatem również regulacje Kodeksu cywilnego. Korzystanie ze zwierzęcia domowego w rozumieniu art. 140 Kodeksu cywilnego oznacza zatem uprawnienie do towarzystwa tego zwierzęcia.

– Właściciel zwierzęcia domowego, w tym psa, jest uprawniony do wstępu ze zwierzęciem wszędzie tam, gdzie nie zakazują mu tego zasady współżycia społecznego lub ustawy – podkreślił Rzecznik.

 

Opłata miejscowa w Zakopanem

Data: 2017-03-15

Stan faktyczny:

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Krakowie ze skargi obywatela, Bogdana Achimescu o uchylenie uchwały Rady Miasta Zakopane w sprawie określenia Zakopanego jako miejscowości, w której można pobierać opłatę miejscową.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Biuro Pełnomocnika Terenowego w Katowicach

Stan sprawy:

Naczelny Sąd Administracyjny w dniu 11 maja 2017 r. uchylił zaskarżone postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Krakowie. 10 lipca 2017 r. WSA w Krakowie uznał, że z uwagi na zanieczyszczenie powietrza Urząd Miasta Zakopane bezpodstawnie pobrał od turysty opłatę miejscową. Wyrok jest nieprawomocny.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Zdaniem RPO nie ma podstawy prawnej do podjęcia uchwały przez Radę Miasta z powodu przekroczenia norm zanieczyszczenia powietrza. Prawo polskie pozwala bowiem pobierać opłatę miejscową tylko w tych miejscowościach, które znajdują się w strefach, gdzie nie zanotowano przekroczenia normatywnych poziomów stężeń niektórych substancji w powietrzu. Jest to wprowadzanie w błąd obywateli którzy jadą do miejscowości zawierającej szczególne walory środowiskowe, wnoszą opłatę miejscową, a oddychają tam powietrzem zagrażającym ich zdrowiu.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek Client Earth

Argumenty prawne RPO:

Uchwała  Nr XXII/250/2008 Rady Miasta Zakopane z dnia 27 marca 2008 r. w sprawie ustalenia miejscowości, w których pobiera się opłatę miejscową została podjęta w oparciu o przepisy art. 18 ust. 2 pkt 8 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (j.t. Dz. U.  z  2001r. Nr 142 poz. 1591 z późn. zm.), art. 17 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych (j.t. Dz. U. z 2006 r., Nr 121, poz. 844 z późn. zm.) oraz paragrafów 2, 3 i 4 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2007 r. w sprawie warunków, jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową (Dz. U. z 2007 r. Nr 249, poz.1851). Zgodnie z brzmieniem § 1 zaskarżonej uchwały "opłatę miejscową pobiera się na terenie Miasta Zakopane". Uchwała nie zawiera uzasadnienia. Weszła ona  w życie 14 dniu po opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego z dnia 8 maja 2008 r., a więc w dniu 23 maja 2008 r.

W analizowanej sprawie delegację ustawową stanowi art. 17 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, który stwierdza, że rada gminy ustala miejscowości odpowiadające warunkom określonym w przepisach wydanych na podstawie art. 17 ust. 3  i 4 w/w ustawy. Wspomniane normy wskazują, że to Rada Ministrów w drodze rozporządzenia, określa minimalne warunki, jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową, uwzględniając zróżnicowanie warunków regionalnych  i lokalnych. Są to warunki: klimatyczne, krajobrazowe i umożliwiające pobyt osób w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych (art. 17 ust. 4 pkt 1-3).

Aktem wykonawczym do ustawy o podatkach i opłatach lokalnych w tym zakresie jest rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2007 r. w sprawie warunków,  jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową  (Dz.U. Nr 249 poz. 1851 dalej „rozporządzenie”). Zgodnie z § 1 rozporządzenie określa minimalne warunki klimatyczne, krajobrazowe, umożliwiające pobyt osób w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych- jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową. Za minimalne warunki klimatyczne uznaje się zachowanie       na terenie strefy, o której mowa w art. 87 ust. 2 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. - Prawo ochrony środowiska (Dz. U. z 2006 r. Nr 129, poz. 902, z późn. zm.),  na obszarze której położona jest miejscowość, dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu ze względu na ochronę zdrowia ludzi, określonych w przepisach  o ochronie środowiska. Stosownie do przywołanego przepisu strefę stanowi  aglomeracja o liczbie mieszkańców większej niż 250 tysięcy; miasto o liczbie mieszkańców większej niż 100 tysięcy; pozostały obszar województwa, niewchodzący w skład miast  o liczbie mieszkańców większej niż 100 tysięcy oraz aglomeracji. (art. 87 ust. 2 pkt 1-3). Minister właściwy do spraw środowiska, biorąc pod uwagę substancje, których poziom  w powietrzu podlega ocenie, określa, w drodze rozporządzenia, strefy, o których mowa wyżej z uwzględnieniem ich nazw i kodów. Obecnie kwestia ta jest regulowana  przez rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 2 sierpnia 2012 r. w sprawie stref,  w których dokonuje się oceny jakości powietrza (Dz. U. poz. 914). Załącznik do w/w rozporządzenia, tabela nr 3 wymienia obszary, nazwy i kody stref stanowiące pozostały obszar województwa, niewchodzący w skład miast powyżej 100 tysięcy mieszkańców  oraz aglomeracji. Miasto Zakopane zostało zliczone do strefy małopolskiej (kod: PL1203), położnej na terenie województwa małopolskiego, która obejmuje m.in. powiat tatrzański. W dacie podjęcia zaskarżonej uchwały Rady Miasta Zakopane, obowiązywało rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 6 marca 2008 r. w sprawie stref, w których dokonuje się oceny jakości powietrza (Dz.U. Nr 52 poz. 310). Miasto Zakopane było wtedy zaliczone do strefy małopolskiej (kod: PL.12.00.b.21), obejmującej strefę nowotarsko-tatrzańską.

Zgodnie z art. 88 ust. 1 Prawa ochrony środowiska, oceny jakości powietrza i obserwacji zmian dokonuje się w ramach państwowego monitoringu środowiska. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, w terminie do dnia 30 kwietnia każdego roku, dokonuje oceny poziomów substancji w powietrzu w danej strefie za rok poprzedni oraz odrębnie dla każdej substancji dokonuje klasyfikacji stref (art. 89 tej ustawy).

Wielkości dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu, w chwili podjęcia zaskarżonej uchwały regulowało wydane na podstawie delegacji zawartej w art. 86  Prawa ochrony środowiska, rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 6 czerwca 2002 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu, alarmowych poziomów niektórych substancji w powietrzu oraz marginesów tolerancji  dla dopuszczalnych poziomów niektórych substancji (Dz. U. Nr 87, poz. 796).  Natomiast po dniu 3 kwietnia 2008 r. (przepisy obowiązujące już po uchwaleniu uchwały przez Radę Miasta Zakopane z 27 marca 2008 r., lecz przed jej wejściem w życie), aktem prawnym regulującym te kwestie jest rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 3 marca 2008 r. w sprawie poziomów niektórych substancji w powietrzu (Dz. U. nr 47 poz. 281).

Dokonywanie oceny jakości powietrza w strefach z punktu widzenia opłaty miejscowej ma ten skutek, że to nie dana miejscowość, lecz właśnie strefa, na terenie której jest ona położona, musi spełniać wymogi dotyczące zachowania dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu ze względu na ochronę zdrowia ludzi.

Jak stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w wyroku z dnia 24 listopada 2015 r. (sygn. akt SA/Gl 370/15) - orzekając w sprawie skargi na uchwałę Rady Miasta Wisły z dnia 27 maja 2008 r. nr XX/259/2008 w sprawie ustalenia miejscowości, w których pobiera się opłatę miejscową (Dz.Urz. Woj. Śląskiego z 2008 r., Nr 113, poz. 2314) -   dla oceny legalności zaskarżonej uchwały istotne jest jedynie ustalenie, czy w chwili jej podejmowania spełnione były minimalne warunki klimatyczne, określone w/w przepisami.

Natomiast Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w wyroku z dn.6 sierpnia 2009 r. (sygn. akt III SA/Kr 1089/08) - rozpoznając skargę Wojewody Małopolskiego na uchwałę Rady Gminy Czorsztyn z/s w Maniowach z dnia 28 marca 2008 r., Nr XVII/105/08  w przedmiocie ustalenia miejscowości, w której pobiera się opłatę klimatyczną - uznał,  że uchwała ta narusza prawo w stopniu istotnym i zachodzą przesłanki do stwierdzenia nieważności uchwały, w przypadku niespełnienia minimalnych wymogów klimatycznych. Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 26 stycznia 2010 r. (sygn. akt II OSK 1873/09), oddalił skargę kasacyjną Rady Gminy Czorsztyn z/s w Maniowach, wywiedzioną od wyroku WSA w Krakowie z dnia 6 sierpnia 2008 r. W uzasadnieniu wyroku Naczelny Sąd Administracyjny, w oparciu o „Ocenę jakości powietrza w województwie małopolskim w 2007 r.” ustalił i uznał, że przekroczony został poziom pyłu zawieszonego PM 10,  o którym mowa w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 6 czerwca 2002 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu, alarmowych poziomów niektórych substancji w powietrzu oraz marginesów tolerancji dla dopuszczalnych poziomów niektórych substancji (Dz.U. Nr 87, poz. 796). W związku z tym nie została spełniona jedna z przesłanek wymaganych do podjęcia zaskarżonej uchwały, co oznacza,  iż przedmiotowa uchwała została wydana z istotnym naruszeniem prawa materialnego  w rozumieniu art. 91 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym  (Dz.U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591 ze zm.).  

W związku z powyższym, Rzecznik Praw Obywatelskich, wnosi jak na wstępie, bowiem w jego ocenie wymaga tego ochrona wolności i praw człowieka i obywatela, gwarantowanych Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, a rozstrzygnięcie w sprawie będzie miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej obywateli.

Numer sprawy:

BPK.7201.1.2016

Wyrok WSA w Bydgoszczy – pobieranie opłat w soboty za parkowanie w bydgoskiej strefie płatnego parkowania niezgodne z prawem

Data: 2017-02-21

21 lutego 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy uwzględnił w całości skargę Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie Regulaminu Strefy Płatnego Parkowania w Bydgoszczy (II SA/Bd 1139/16).

Rzecznik zakwestionował przepisy Regulaminu, które pozwalały na pobieranie opłat za parkowanie w sobotę, wprowadzały ograniczenia handlu w strefie płatnego parkowania oraz określały tryb przeprowadzenia kontroli uiszczenia opłaty.

Sąd podzielił stanowisko Rzecznika, że przepisy te zostały wydane przez Radę Miasta Bydgoszczy z przekroczeniem ustawowego upoważnienia.

Jeżeli powyższy wyrok się uprawomocni (Rada Miasta Bydgoszczy nie wniesie skargi kasacyjnej lub jej skarga zostanie oddalona przez Naczelny Sąd Administracyjny) wszyscy ci, którzy uiścili opłatę za parkowanie w sobotę w bydgoskiej strefie płatnego parkowania, będą mogli domagać się jej zwrotu.

Strefa płatnego parkowania w Nysie. Rozprawa przed WSA w Opolu zakończona sukcesem

Data: 2017-01-30

10 stycznia 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na przepisy dotyczące zasad płatnego parkowania w Nysie (V.511.149.2016).

Sąd przychylił się do stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, a także skarżącego. Podkreślił, że z przepisów wprost wynika, co należy uznać za strefę płatnego parkowania, i że tej definicji gmina powinna się trzymać.

Sąd uznał również, że konieczność podawania numeru rejestracyjnego ogranicza prawo własności i dysponowania przez jednego właściciela kilkoma pojazdami. WSA zaznaczył też, że organ nie może pozbawiać kierowcy prawa do reklamacji w przypadku gdy uiścił opłatę za parkowanie, a tylko nie zostawił biletu w sposób wskazany w uchwale.

Zdaniem sądu, gmina nie miała także podstaw do uregulowania praw i obowiązków funkcjonariuszy Straży Miejskiej.

Sąd wskazał też na inne skutki uchylenia uchwały, a inne w przypadku stwierdzenia jej nieważności.

Chodziło o niektóre przepisy uchwały Nr XVII/277/03 Rady Miejskiej w Nysie z dnia 12 grudnia 2003 r. w sprawie ustalenia strefy płatnego parkowania na drogach publicznych kategorii gminnej i powiatowej na terenie miasta Nysa, wysokości stawek opłaty za parkowanie pojazdów samochodowych na drogach publicznych w strefie płatnego parkowania, a także Regulaminu Strefy Płatnego Parkowania w Nysie, stanowiącego załącznik Nr 2 do wspomnianej uchwały.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały, tj. przepisu:

  •  § 3 lit. a) i lit. c) (tj. w zakresie zwrotów odnoszących się do soboty)
  • Ust. 2 rozdziału 2 załącznika, w zakresie lit. a) i lit. c)
  • Ust. 1 pkt 1, 6, 7
  • Ust. 6, 7, 8 rozdziału 1 załącznika nr 2
  • Ust. 3 i 6 rozdziału 4
  • Ust. 6 rozdziału 5
  • Całego rozdziału 6 i 7

 

Rozprawa przed Naczelnym Sądem Administracyjnym (sygn. akt I OSK 1916/16). Sąd stwierdził nieważność uchwały Rady Miejskiej w Łodzi w sprawie opłat za odholowywanie pojazdów

Data: 2017-01-13

Rozprawa przed Naczelnym Sądem Administracyjnym (sygn. akt I OSK 1916/16) w sprawie ze skargi kasacyjnej Rzecznika Praw Obywatelskich od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi dotyczącego skargi Rzecznika na uchwałę Rady Miejskiej w Łodzi w przedmiocie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich ustalenie wysokości opłat za odholowanie powinno być w znacznym stopniu zależne od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem Rada Miejska w Łodzi określiła stawki opłat za usunięcie pojazdów z drogi na maksymalnym, dopuszczonym przez prawo poziomie, kierując się jedynie względami fiskalnymi, w zupełnym oderwaniu od rzeczywistych kosztów, jakie wiążą się z holowaniem pojazdów na obszarze Miasta Łodzi.