Zawartość
Liczba całkowita wyników: 9

Partie polityczne

Problemy z realizacją konstytucyjnej zasady wolności tworzenia i działania partii politycznych. oraz jawności ich finansowania

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Spotkania członków partii - tak, ale przyszłych członków już nie. RPO do policji o wolności zrzeszania się

Data: 2021-03-25
  • Choć w pandemii zakazano organizacji spotkań, wyłączono spod tego zakazu spotkania zawodowe i służbowe. Dzięki temu m.in. partie polityczne mogą swobodnie organizować swoje posiedzenia
  • Do RPO wpływają jednak sygnaby że spotkania mające na celu zapisanie się do partii Strajk Przedsiębiorców Pawła Tanajny są traktowane przez policję inaczej
  • Rzecznik interweniuje u Komendanta Wojewódzkiego Policji

Jak wynika z wniosków skierowanych do RPO, organizacja funkcjonująca pod nazwą „Strajk Przedsiębiorców” rozpoczęła proces rejestracji jako partia polityczna. Jednak, by wybrać władze i ustanowić statut konieczne jest zebranie członków i osób zainteresowanych wstąpieniem do partii. Tymczasem policja z uwagi na wprowadzone ograniczenia wolności zgromadzeń i zrzeszeń uniemożliwiła w lutym w Bydgoszczy przeprowadzenie spotkania.

Choć zastrzeżenia Rzecznika co do konstytucyjności zakazów wprowadzanych rozporządzeniami pozostają aktualne, to zwraca on jednak uwagę, że przepisy ustanowiły wyjątek dla spotkań zawodowych czy służbowych, w tym partii.

Zdaniem RPO warto rozważyć, czy spotkania członków zmierzające do założenia partii politycznej nie powinny być traktowane tak samo, jak spotkania członków partii.

Rzecznik poprosił komendanta o informacje na temat przeprowadzonej interwencji.

VII.610.1.2021

Kwoty i co dalej? Udział kobiet w życiu politycznym w Polsce. Analiza i zalecenia

Data: 2020-12-15

Nasze opracowanie dotyczy kwestii zrównoważonego udziału kobiet i mężczyzn w życiu politycznym. Ma to kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o urzeczywistnienie konstytucyjnej zasady równości płci.

Analizujemy m.in. regulacje prawa wyborczego dotyczące kwoty płci na listach i pokazujemy, jakie zmiany zachodzą w tym obszarze. Omawiamy też problem reprezentacji kobiet w wybieralnych organach odpowiedzialnych za tworzenie prawa. Wreszcie wskazujemy, jakie działania wydają się być konieczne, zwłaszcza w zakresie legislacji, aby realizacja wszystkich obowiązujących aktualnie postanowień dotyczących równouprawnienia płci stała się możliwa w praktyce.

Politycy „Centrolewu” działali przeciw rządom sanacyjnym legalnie. Kasacja RPO na rzecz skazanych w „procesie brzeskim”

Data: 2020-07-28
  • Sądy II RP błędnie uznały, że działalność 10 polityków tzw. „Centrolewu”, będących w opozycji wobec rządów sanacyjnych, była spiskiem w celu obalenia przemocą władzy
  • Nie było do tego żadnych podstaw, gdyż chodziło im o zmianę rządów za pomocą kartki wyborczej  
  • Po rozwiązaniu Sejmu nie mogli bowiem uprawiać polityki w parlamencie, wobec czego czynili to poza nim - ale nie w drodze spisku
  • A aresztowanie polityków opozycji i umieszczenie ich w twierdzy brzeskiej było oczywistym nadużyciem władzy

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Sądu Najwyższego kasację w sprawie 10 skazanych w 1932 r. w tzw. „procesie brzeskim”, w tym b. premiera RP Wincentego Witosa. Wniosek o kasację wyroku dotyczącego Wincentego Witosa i jego rehabilitację złożyło do RPO maju 2019 r. Polskie Stronnictwo Ludowe. Autorem kasacji jest Tomasz Rychlicki, główny specjalista Zespołu Prawa Karnego BRPO.

RPO ma prawo do takiego szczególnego środka zaskarżenia każdego wyroku – niezależnie kiedy zapadł. Adam Bodnar skorzystał z tej możliwości w odniesieniu do sprawy sprzed 90 lat, aby wykazać, że doszło do fundamentalnego nadużycia władzy wobec oponentów politycznych. Prawo potraktowano instrumentalnie, zgodnie z wolą obozu rządzącego i jego przywódcy, w przekonaniu, że stoją ponad prawem.  

Celem kasacji jest nie tylko pełne przywrócenie dobrego imienia skazanych przez ich uniewinnienie. Chodzi także o zasygnalizowanie, że bez względu na to, kto rządzi, złamanie prawa musi być nazwane po imieniu – choćby po latach. Ma to też zminimalizować groźbę kolejnych pokus posłużenia się prawem do osiągania celów politycznych, bez oparcia w Konstytucji.  

Sprawa „Centrolewu”

W 1930 r. doszło do zaostrzenia sytuacji politycznej w Polsce na tle coraz bardziej autorytarnych rządów obozu sanacyjnego. Opozycja ludowo-lewicowa utworzyła wcześniej sojusz na rzecz przywrócenia demokracji parlamentarnej „Centrolew” –  z udziałem Polskiej Partii Socjalistycznej, Polskiego  Stronnictwa Ludowego „Piast", PSL „Wyzwolenie", Stronnictwa Chłopskiego i Narodowej Partii Robotniczej.

Podczas zorganizowanego w czerwcu 1930 r. Kongresu Obrony Prawa i Wolności Ludu przyjęto rezolucję zapowiadającą „usunięcie dyktatury Józefa Piłsudskiego”. Potem „Centrolew” zdecydował o zwołaniu na 14 września wieców w wielu miastach w obronie prawa i wolności ludu. Postanowiono, że jeśli Sejm będzie rozwiązany bez wyznaczenia terminu wyborów, ogłoszony będzie strajk powszechny.

Rządzący od marca 1930 r. nie zwoływali obrad Sejmu. 25 sierpnia Józef Piłsudski stanął na czele nowego rządu. 30 sierpnia 1930 r. prezydent Ignacy Mościcki  rozwiązał Sejm i Senat (co oznaczało m.in. utratę immunitetu przez dotychczasowych  parlamentarzystów). Nowe wybory wyznaczono na listopad.

W nocy z 9 na 10 września żandarmeria wojskowa i policja aresztowała kilkunastu opozycyjnych polityków – wytypowanych przez MSW, a wskazanych przez Józefa Piłsudskiego. Byli wśród nich m.in. trzykrotny premier i przywódca ludowców Wincenty Witos oraz liderzy PPS Norbert Barlicki i Herman Lieberman. Zostali przewiezieni  do więzienia wojskowego w Brześciu nad Bugiem, gdzie byli torturowani i poniżani; dochodziło do pozorowanych egzekucji.

Po listopadowych wyborach do parlamentu (w których zwyciężył blok rządowy) zaczęto ich zwalniać za kaucją. Śledztwo było jednak w toku. W końcu 11 polityków oskarżono o próbę obalenia przemocą rządu. Ich proces przed Sądem Okręgowym w Warszawie zaczął się 26 października 1931 r. Sąd odrzucał wnioski dotyczące traktowania oskarżonych w twierdzy brzeskiej jako nie dotyczące przedmiotu procesu. 

13 stycznia 1932 r. sąd uznał 10 oskarżonych za winnych tego, że: „W 1930 r. w Warszawie, brali udział w spisku utworzonym w łonie organizacji pozaparlamentarnej zwanej popularnie <<Centrolew>> albo <<Związek Obrony Prawa i Wolności Ludu>>, albo wreszcie <<Porozumienie Stronnictw Lewicy i Środka>>, z wiedzą o tem, że spisek ten dążył do zamachu mającego na celu obalenie przemocą członków rządu sprawującego w tym czasie władzę w Polsce, i zastąpienia przez inne osoby, wszakże bez zmiany zasadniczego ustroju państwowego, przyczem udział oskarżonych w tym spisku wyrażał się w przygotowaniu tego zamachu”.  

Podstawą prawną wyroku był rosyjski (jeszcze z czasów zaborów) Kodeks karny z 1903 r. - tzw. Kodeks Tagancewa. Jego art. 102 cz.I. przewidywał karę do 8 lat ciężkiego więzienia za udział w spisku zawiązanym dla usunięcia przemocą członków rządu. Kodeks ten obowiązywał w II RP na terenach b. Królestwa Polskiego i Kresach Wschodnich do 31 sierpnia 1932 r. Zastąpił go wtedy tzw. Kodeks Makarewicza, który ujednolicił prawo karne w całym państwie.

Wyrok 

Sąd skazał:

  • Na 3 lata więzienia - Adama Ciołkosza, Stanisława Dubois, Mieczysława Mastka, Adama Pragiera (PPS) i Józefa Putka z PSL „Wyzwolenie”;
  • Na 2,5 roku więzienia -  Norberta Barlickiego i Hermana Liebermana (PPS) i Władysława Kiernika (PSL „Piast”);
  • Na  2 lata więzienia - Kazimierza Bagińskiego (PSL „Wyzwolenie”)
  • Na 1,5 roku więzienia - Wincentego Witosa (PSL „Piast”).

Oskarżony Adolf Sawicki (SCh) został uniewinniony.

Zdanie odrębne złożył sędzia Stanisław Leszczyński. Uznał, że wszyscy oskarżeni powinni być zostać uniewinnieni.

Oskarżeni odwołali się do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który 20 lipca 1933 r.  generalnie utrzymał wyrok. 5 października 1933 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację obrony.

Kilku skazanych, w tym Stanisław Dubois, zgłosiło się do odbycia kary. Pięciu innych, w tym Wincenty Witos, wybrało emigrację.  

31 października 1939 r. prezydent RP Władysław Raczkiewicz ogłosił objęcie amnestią wszystkich skazanych.

Kasacja RPO

Rzecznik zaskarżył wyrok Sądu Apelacyjnego na korzyść skazanych, wnosząc o ich uniewinnienie. Na podstawie art. 523 § 1 k.p.k. wyrokowi zarzucił rażące naruszenie prawa materialnego, to jest:

  • Art. 104 w związku z art. 108 art. Konstytucji RP z 17 marca 1921 r. i w związku z art. 102 cz. I Kodeksu karnego z 1903 r. - poprzez uznanie publicznej działalności politycznej każdego z oskarżonych,  prowadzonej w ramach „Centrolewu”, za niepodlegającą ochronie prawnej Konstytucji, jako przejaw uczestniczenia w „spisku”’
  • Art. 102 cz. I Kodeksu karnego z 1903 r. - poprzez wyrażenie błędnego poglądu prawnego, że ze „spiskiem” w rozumieniu tego przepisu mamy do czynienia wówczas, gdy doszło do wspólnego porozumienia się kilku osób co do dokonania zbrodni stanu, przy czym wystarczająca jest ogólnie nakreślona zmowa. Tymczasem prawidłowa wykładnia prowadzi do wniosku, że dla zaistnienia „spisku” konieczne jest także działanie według określonego planu.

Całkowita rehabilitacja skazanych – co jest główną intencją kasacji Rzecznika – może nastąpić tylko dzięki ich uniewinnieniu (amnestia z 1939 r. tego nie uniemożliwia).

A o tym, że uznanie winy podsądnych było całkowicie bezpodstawne, świadczą:  

1. Legalność działań oskarżonych

Należy zbadać, czy całokształt działań stronnictw tworzących „Centrolew” mieścił się w ramach legalnej walki politycznej i podlegał ochronie z art. 104 i art. 108 Konstytucji z 17 marca 1921 r.,  czy też – jak uznały sądy – był przejawem działalności w „spisku”.

Sąd Apelacyjny orzekł, że „Centrolew” przeniósł walkę na teren pozaparlamentarny, ale nie dokonał analizy tej decyzji. Wynikała zaś ona z tego, że na forum parlamentarnym posłowie i senatorowie nie mogli wykonywać swego mandatu. Ostatnie posiedzenie Sejmu odbyło się bowiem w marcu 1930 r., a 30 sierpnia parlament rozwiązano.

- Nie było zatem winą stronnictw politycznych tworzących „Centrolew”, że nie mogąc uprawiać polityki na terenie parlamentu, czynili to poza nim. Oczywiste też jest, iż ich działalność polityczna, pozaparlamentarna, miała w ostatecznym celu doprowadzić do odsunięcia rządu od władzy. Taka bowiem była i jest istota opozycyjnej działalności politycznej. Oskarżeni nie czynili tego jednak w formie spisku – podkreśla RPO.

Zgodnie z art. 21 Konstytucji posłowie nie mogli być pociągnięci do odpowiedzialności za działalność w Sejmie lub poza Sejmem, wchodzącą w zakres wykonywania mandatu poselskiego - ani w czasie trwania mandatu, ani po jego wygaśnięciu. Sąd w ogóle jednak nie zbadał, czy i na ile działalność oskarżonych poza Sejmem mieściła się w tych granicach. Tymczasem, co do zasady prowadzona metodami pokojowymi działalność polityczna, której celem jest doprowadzenie do ustąpienia rządu, z pewnością w tym   się mieściła.

To nie w ramach przypisanego im spisku, lecz w ramach pokojowej działalności politycznej - w odpowiedzi na rozwiązanie Sejmu i Senatu -  stronnictwa tworzące „Centrolew” utworzyły blok wyborczy Związek Obrony Prawa i Wolności. Stało się to 9 września 1930 r. - tuż przed aresztowaniami. Oskarżeni zakładali więc udział w ramach wspólnego bloku wyborczego w  wyborach.

- Oczywiście miało to też na celu usunięcie rządu, lecz za pomocą kartki wyborczej poprzez wezwanie do głosowania na jawnie utworzony blok wyborczy, a nie - wbrew twierdzeniom Sądu Apelacyjnego - za pomocą przemocy realizowanej w ramach tajnego porozumienia – wskazuje Rzecznik.

Nie kwestionując poszczególnych aktów przemocy, do których dochodziło w tamtym czasie, należy stwierdzić, że nie była to przemoc zaplanowana i realizowana w ramach spisku przypisanego oskarżonym. Zgromadzenia, do których wzywano, a także wezwania do strajku, co do zasady mieściły się w granicach konstytucyjnych.

Postępowanie, którego efektem było skazanie oskarżonych, wszczęto z inspiracji politycznych. Ówczesny  minister spraw wewnętrznych gen. Felicjan Sławoj Składkowski pisał we wspomnieniach: „Na przedstawionej przeze mnie liście posłów z <<kondemnatkami>> pan marszałek własnoręcznie, zielonym ołówkiem zaznacza, kto ma być aresztowany i zamknięty w Brześciu”.

Takie polecenia Prezesa Rady Ministrów czy Ministra Spraw Wewnętrznych były oczywistym  nadużyciem władzy. Naruszały też art. 97 Konstytucji głoszący, że aresztowanie jest dopuszczalne tylko w wypadkach prawem przepisanych i w sposób określony ustawami, na podstawie polecenia władz sądowych. Polecenie aresztowania nie mogło pochodzić od osób sprawujących władzę wykonawczą..

Działalność oskarżonych stanowiła więc przejaw legalnej walki politycznej i jako taka podlegała ochronie Konstytucji. Odmienne stanowisko Sądu Apelacyjnego rażąco naruszało jej przepisy i skutkowało bezzasadnym uznaniem winy oskarżonych.

2. Brak „spisku”

Drugim zagadnieniem jest kwestia, czy można uznać, że doszło do „spisku” w rozumieniu kodeksu karnego z 1903 r. - skoro sąd nie ustalił, by oskarżeni  działali według określonego  planu.

Argument ten przywołała obrona  w apelacji. Wskazywano, że według Kodeksu Tagancewa cechami spisku są: tajność, zwarta całość i ścisły plan bezpośredniego działania. Tymczasem ”Centrolew” składał się z „kilku ugrupowań, idących luzem”. Jego uchwały nie były tajne. Nie było żadnych dowodów, by choć w zarysach utworzono konkretny plan działania przy użyciu przemocy.

Sąd Apelacyjny uznał zaś, że szczegółowy plan, tajność i dyscyplina nie są niezbędnymi warunkami przestępstwa. Wystarczy do tego „proste uczestnictwo w zawiązanym porozumieniu”. Sąd odwołał się zaś do Kodeksu Makarewicza (który obowiązywał w czasie orzekania przez SA). Według tego kodeksu do przestępstwa usiłowania usunięcia przemocą rządu wystarczy wejście w tym celu w porozumienie z innymi osobami.

RPO wskazuje zaś na  pogląd prawny SN z postanowienia 7 sędziów z 18 marca 1933 r., że spisek wymaga określonego planu. Taki zapis był w projekcie Komisji Kodyfikacyjnej przygotowującej Kodeks Makarewicza, ale wypadł z niego w toku prac ustawodawczych.  

Rzecznik podziela ówczesny pogląd SN, który ma zastosowanie do tej sprawy. Gdyby bowiem Sąd Apelacyjny dokonał prawidłowej wykładni pojęcia spisku, doszedłby do wniosku, że skazani nie wyczerpali znamienia czynu, jakim jest plan. Musiałby wtedy zastosować Kodeks Tagancewa, który obowiązywał w chwili czynu  - jako  względniejszy dla wszystkich oskarżonych i ich uniewinnić.

RPO uważa, że dopuszczalne i celowe jest rozpoznanie kasacji przez SN bez odrębnego postępowania ws. odtworzenia akt historycznych, a jedynie ma podstawie dokumentów archiwalnych dotyczących „procesu brzeskiego” z Archiwum Akt Nowych, które udostępniono Rzecznikowi w formie zdigitalizowanej (załączył je do kasacji).

Rzecznik wcześniej składał  kasacje w sprawach „historycznych”, np. osób skazywanych po II wojnie światowej przez wojskowe sądy rejonowe, uczestników wydarzeń zielonogórskich sprzeciwiających się eksmisji parafii z 1960 r. czy Świadków Jehowy. SN uwzględniał  kasacje, podkreślając że w tym czasie prawa karnego nadużywano do celów politycznych, a ówczesne władze naruszały Konstytucję PRL. Obecna kasacja jest pierwszą dotyczącą czasów II RP.

Konferencja w Biurze RPO

- Jeżeli nie dbamy o przeszłość, nie możemy dbać o przyszłość - mówił Adam Bodnar podczas konferencji prasowej  w Biurze RPO na temat kasacji. Wskazywał, że złożył ją nie tylko dla przywrócenia dobrego imienia skazanym, ale także  by przypomnieć zapis preambuły Konstytucji: „Pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane…”.  To także swoiste odbicie dla obecnej rzeczywistości.

- Kasacja to także świadectwo tej kadencji RPO, że każdy obywatel mógł tu uzyskać pomoc  - podkreślał prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Przypomniał wcześniejsze - już po 1990 r. - bezskuteczne starania PSL w Ministerstwie Sprawiedliwości i Prokuraturze Generalnej, aby rehabilitować Wincentego Witosa – bohatera polskiej wolności, premiera Rządu Obrony Narodowej w 1920 r. podczas wojny polsko-bolszewickiej. Z goryczą mówił, że byli tacy ministrowie sprawiedliwości, którzy nawet nie  chcieli odszukać materiałów procesowych.

Według mec. Jacka Dubois (wnuka skazanego)  proces brzeski to następstwo próby powstrzymania dyktatury i ochrony wartości demokracji oraz utrzymania praw obywatelskich. To także lekcja, że należy bronić demokracji, nawet jeśli płaci się za to  zarzutami kryminalnymi. Dodał, że chciałby aby dzisiejsza lewica tak broniła swych bohaterów , jak PSL swoich.

W 2019 r. z inicjatywy Rzecznika zorganizowano seminarium eksperckie wokół wniosku PSL o kasację wyroku.

II.510.595.2019

Cykl debat online. O stanie demokracji i wyborach

Data: 2020-05-14

Fundacja Batorego i Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zapraszają na kolejną rozmowę z cyklu on-line pod patronatem tygodnika „Polityka”: „Próba. Polska w czasie epidemii”.

14 maja o 19:00 naszym gościem będzie prof. Andrzej Rychard, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, członek Rady Fundacji Batorego, z którym porozmawiamy o stanie demokracji i wyborach:

  • jakie są moralne i polityczne ramy demokracji;
  • dlaczego demokracja to nie tylko wybory;
  • o zagrożeniach dla demokracji;
  • co zrobić, żeby wybory prezydenckie 2020 były demokratyczne i bezpieczne.

Rozmowę prowadzi Edwin Bendyk, członek Zarządu Fundacji Batorego, publicysta „Polityki”

Transmisja na żywo będzie tłumaczona na język migowy i dostępna na kanale Rzecznik Praw Obywatelskichi jego spotkania regionalne na Facebooku oraz na kanale Fundacji Batorego.

Harmonogram:

  • 16 kwietnia, godz. 19.00 - dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich: „Czego kryzys może nauczyć obywateli?” - retransmisja
  • 23 kwietnia, godz. 19.00 - prof. Bogdan de Barbaro: „Jak zachować dobrą kondycję psychiczną podczas epidemii” - retransmisja
  • 30 kwietnia, godz. 19.00 - Joanna Mytkowska o perspektywach kultury - retransmisja 
  • 7 maja, godz. 19.00 - prof. Krystyna Skarżyńska: o wartościach i postawach społecznych
  • 14 maja - z prof. Andrzejem Rychardem o stanie demokracji i wyborach - link do wydarzenia
  • 21 maja - z prof. Ewą Łętowską
  • 28 maja - z Szymonem Osowskim o problemach na poziomie samorządów
  • 2 czerwca - o roli mediów

Cykl “Próba. Polska w czasie epidemii” jest odpowiedzą na sytuację, w jakiej znaleźliśmy się. Pandemia zaskoczyła cały świat, mimo że nie brakowało ostrzeżeń przed nadchodzącym zagrożeniem. Kryzys przez nią wywołany jest także wielkim testem naszej demokracji i jakości władz państwowych, samorządu terytorialnego, społeczeństwa i solidarności obywatelskiej. Z ekspertkami i ekspertami rozmawiamy zatem o tym, jak bliskie im sfery życia zareagowały na kryzys, jakie widzą zagrożenia i gdzie upatrują nadziei.

Rzecznik analizuje akta "procesu brzeskiego" z lat 30. XX wieku

Data: 2019-12-11
  • Polskie Stronnictwo Ludowe wystąpiło do Rzecznika Praw Obywatelskich o kasację wyroku w tzw. procesie brzeskim, dotyczącego Wincentego Witosa
  • Rzecznik otrzymał właśnie z Archiwum Akt Nowych zbiór materiałów dotyczących tego procesu, w którym w 1932 r. skazano nie tylko grupę działaczy ludowych, ale i PPS
  • Akta sprawy są analizowane pod kątem ewentualnego złożenia kasacji do Sądu Najwyższego  

W maju 2019 r. Polskie Stronnictwo Ludowe złożyło wniosek do RPO o kasację wyroku dotyczącego Wincentego Witosa i jego rehabilitację. Chodzi o polityczny proces sądowy przywódców przedwojennej opozycji. Zapadły w nim kary bezwzględnego więzienia. Skazani zostali:

  • Herman Lieberman z PPS - na 2,5 roku,
  • Norbert Barlicki z PPS - na 2,5 roku,
  • Stanisław Dubois z PPS - na 3 lata,
  • Mieczysław Mastek z PPS - na 3 lata,
  • Adam Pragier z PPS - na 3 lata,
  • Adam Ciołkosz z PPS - na 3 lata,
  • Wincenty Witos  z PSL „Piast” - na 1,5 roku,
  • Władysław Kiernik z PSL „Piast” - na 2,5 roku,
  • Kazimierz Bagiński z PSL „Wyzwolenie” - na 2 lata,
  • Józef Putek z PSL „Wyzwolenie” - na 3 lata.

Konsekwencją złożenia wniosku przez ideowych następców Witosa było seminarium eksperckie, zorganizowane w Biurze RPO 2 lipca 2019 r. z udziałem Adama Bodnara. Wśród gości byli  inicjatorzy wniosku i przedstawiciele ludowców: prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, b. marszałek Sejmu Józef Zych oraz b. premier Waldemar Pawlak oraz adwokaci, w tym wnuk skazanego w procesie mecenas Jacek Dubois, a także przedstawiciele środowiska akademickiego oraz eksperci w dziedzinie archiwistyki i muzealnictwa.

Rzecznik dokonał kwerendy zbiorów bibliotecznych. Podjął także starania o uzyskanie akt procesu. Ich analiza jest nieodzowna dla zbadania istnienia przesłanek do wniesienia kasacji na korzyść Wincentego Witosa i pozostałych skazanych. 

Dzięki życzliwości dr. Tadeusza Krawczaka, dyrektora Archiwum Akt Nowych w Warszawie i jego pracowników Rzecznik – w odpowiedzi na prośbę o udostępnienie akt - otrzymał dokumentację procesową: Proces Brzeski – zbiór materiałów, liczącą 42 jednostki w postaci zdigitalizowanej.

Nie można wykluczyć, że podjęta w Biurze RPO kompleksowa analiza tych akt wykaże potrzebę sięgnięcia do innych materiałów sprawy, pomocnych w rozważeniu przesłanek kasacyjnych.

Czy przepisy nakazujące PKW odrzucić sprawozdanie finansowe partii politycznej nawet przy minimalnych uchybieniach są zgodne z Konstytucją?

Data: 2019-05-22
  • W 2018 r. PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe partii Nowoczesna za 2017 rok, uznając, że pozyskała ona niezgodnie z prawem 4 992,66 zł
  • Partia złożyła skargę do Sądu Najwyższego, który uznał (jak i PKW), że przepisy ustawy o partiach politycznych jasno określają, że nawet jeśli nieprawidłowa wpłata jest minimalna, sprawozdanie należy bezwzględnie odrzucić
  • Konsekwencje odrzucenia mogą być dla partii bardzo poważne, powodują bowiem utratę subwencji (o ile ma ona do niej prawo)
  • Sąd Najwyższy nabrał wątpliwości, czy automatyzm takiej decyzji jest zgodny z Konstytucją i zadał pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu. RPO przystąpił do sprawy

W swoim stanowisku Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił m.in. możliwą nieproporcjonalność sankcji odrzucenia sprawozdania względem wagi stwierdzonych uchybień przy jej poważnych konsekwencjach dla partii politycznych.

Zgodnie z ustawą o partiach politycznych, składają one co roku Państwowej Komisji Wyborczej sprawozdanie o źródłach pozyskania środków finansowych, w tym o kredytach bankowych i warunkach ich uzyskania oraz o wydatkach poniesionych ze środków Funduszu Wyborczego.

15 października 2018 r. PKW odrzuciła takie sprawozdanie partii Nowoczesna za 2017 rok. Przyczyną były darowizny z nieudokumentowanych, niezidentyfikowanych źródeł. PKW zakwestionowała niewielkie wpłaty (od 10 do kilkuset zł) o łącznej kwocie 4 992,66 zł.

PKW uznała, że uchybienia te naruszają art. 25 ust. 1 ustawy o partiach politycznych. A na podstawie jej art. 38a ust. 2 pkt 4 należy w takiej sytuacji odrzucić sprawozdanie finansowe. Jak podkreśliła PKW, przepis ten ma charakter kategoryczny i nie pozostawia żadnego marginesu dla oceny naruszeń, np. uwzględniania proporcji kwoty środków przyjętych z niedozwolonych źródeł do ogólnej kwoty przychodów partii politycznej a także tego, czy naruszenie nastąpiło umyślnie czy też z powodu nieznajomości przepisów ustawy o partiach politycznych.

Nowoczesna wniosła na tę uchwałę PKW skargę do Sądu Najwyższego. 6 grudnia 2018 r. SN wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym: „Czy art. 38a ust. 2 pkt 4 w związku z art. 25 ust. 1, art. 38a ust. 1 pkt 3, art. 38d ustawy z dnia 27 czerwca 1997 r. o partiach politycznych jest zgodny z art. 2 w związku z art. 11 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej?".

Rzecznik Praw Obywatelskich podziela wątpliwości co do niekonstytucyjności przepisów dotyczących kontroli sprawozdania w powiązaniu z automatyzmem sankcji jego odrzucenia w przypadku stwierdzenie jakiegokolwiek uchybienia – szczególnie dotkliwego w skutkach dla partii, które mają prawo do otrzymywania subwencji z budżetu.

Rzecznik podkreśla, że przepisy wprowadzono, by przeciwdziałać sytuacjom korupcjogennym oraz nieprawidłowościom finansowym w funkcjonowaniu partii politycznych. Wyraźna była przy tym intencja ustawodawcy do ograniczenia ryzyka korupcji politycznej w funkcjonowaniu systemu partii politycznych, w tym m.in. bezprawnego uzyskiwania korzyści przez partie z nielegalnych źródeł. Całkowita jednak utrata prawa do subwencji powinna być rozwiązaniem najsurowszym i ostatecznym, możliwym do zastosowania jedynie, gdy analizowane naruszenie miało wybitnie szeroką skalę lub szczególnie naganny charakter i stanowiło poważne zagrożenie dla systemu partyjnego.

W omawianych przypadkach oczywistym jest, że sankcje mogą być nieproporcjonalne do naruszeń, bowiem ich proporcjonalności w obecnym stanie prawnym PKW po prostu nie rozważa (podobnie jak SN w odniesieniu do ewentualnej skargi partii na uchwałę PKW). W ocenie RPO automatyzm odrzucenia sprawozdania finansowego partii politycznej może być niezgodny z Konstytucją m.in. przez to, że nie bierze pod uwagę skali uchybień w przedłożonym sprawozdaniu. Ustawodawca nie różnicuje w powyższych sytuacjach naruszeń w gospodarce finansowej partii politycznych, a skutki znikomego nawet uchybienia mogą być niewspółmiernie dotkliwe. W szczególności utrata subwencji przysługującej z budżetu państwa wpływa bowiem w poważny sposób na funkcjonowanie partii politycznej, w tym na realizację celu istnienia partii politycznych, jakim jest oddziaływanie metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa.

VII.610.1.2019, sprawa o sygn. akt P 2/19

Prokuratura informuje RPO o stanie śledztwa m.in. wobec posła Stanisława Gawłowskiego

Data: 2018-08-17
  • Na koniec roku prokuratura planuje pierwsze akty oskarżenia w śledztwie wobec 68 podejrzanych. Jednym z nich jest poseł opozycji Stanisław Gawłowski
  • Prokurator przedstawił wyjaśnienia Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który pytał o to, co się dzieje w sprawie posła.
  • Ze względu na dobro śledztwa odmówił podania szczegółów. Podaje, że przesłuchani w tej sprawie zostali Antoni Macierewicz, Radosław Sikorski i Joachim Brudziński

Stanisław Gawłowski, poseł opozycyjny i prominentny polityk Platformy Obywatelskiej został 15 kwietnia 2018 r. zatrzymany pod zarzutem korupcyjnym, na co Sejm trzy dni wcześniej wyraził zgodę bezwzględną większością głosów. 12 lipca Sąd Okręgowy w Szczecinie uwzględnił wniosek prokuratora o przedłużenie tymczasowego aresztowania, zezwalając jednak na jego uchylenie po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Po jego wpłaceniu polityk został zwolniony. 25 lipca Sąd Apelacyjny w Szczecinie nie uwzględnił zażalenia prokuratora na decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztowania.

Dzień przed decyzją o możliwości zwolnienia za kaucją posła Gawłowskiego RPO spytał prokuraturę o stan tego postępowania. RPO zauważył, że z prowadzenia śledztwa zrezygnowała prokuratorka, która stawiała zarzuty Gawłowskiemu. Poza tym obrońca opozycyjnego polityka twierdzi, że od wielu miesięcy nie są uwzględniane jego wnioski dowodowe.

Wyjaśnienia prokuratury są następujące:

- Śledztwo przedłużono do 31 grudnia 2018 r.  - napisała 25 lipca prok. Małgorzata Zapolnik, naczelniczka zachodniopomorskiego wydziału zamiejscowego departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Jest ono obecnie prowadzone przeciwko 68 podejrzanym, wobec których zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze i poręczenia majątkowe.

- Obecnie wykonywane są czynności procesowe z podejrzanymi w sprawie, przesłuchiwani są również kolejni świadkowie oraz gromadzona jest dalsza dokumentacja.

- Wobec Stanisława Gawłowskiego zaplanowano kolejne konfrontacje ze współpodejrzanymi oraz świadkami. Z uwagi na dobro śledztwa nie jest możliwe szczegółowe wskazanie, jakie czynności i kiedy będą przeprowadzane w związku z zarzutami dotyczącymi posła.

Prok. Zapolnik przypomniała, że Stanisławowi Gawłowskiemu zarzucono popełnienie pięciu czynów, m.in. z art. 228 § 1 Kk, 229 § 1 i 3 kk i inne. Wprawdzie pod zarzutami podpisała się prowadząca wówczas sprawę prok. Katarzyna Pokorska, ale podyktowane było to pełnioną przez nią funkcją kierownika zespołu powołanego do prowadzenia sprawy PK X l WZDs 8.2016. Zgodnie z §126  ust. 3 pkt 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 7 kwietnia 2016 r. -  Regulamin wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury, to kierownik zespołu w szczególności wydaje postanowienie o przedstawieniu zarzutów.

Sprawą podejrzanego Stanisława Gawłowskiego, w tym formułowaniem zarzutów, przeprowadzaniem czynności procesowych z jego udziałem, zajmował się od początku śledztwa prokurator Prokuratury Regionalnej, delegowany do Prokuratury Krajowej, Witold Grdeń - wskazała prok. Zapolnik. Uznała, że w tym stanie rzeczy podnoszone przez obrońcę Romana Giertycha zarzuty, jakoby zmiany personalne prowadzących śledztwo dotyczyły personalnie podejrzanego Stanisława Gawłowskiego, mijają się z prawdą.

Zdaniem prokuratorki krytyki nie wytrzymują również twierdzenia adw. Romana Giertycha, jakoby w sprawie od wielu miesięcy nie były realizowane wnioski dowodowe i żądania obrony. Dotychczas zostali już przesłuchani, wnioskowani przez adw. Romana Giertycha świadkowie Antoni Macierewicz oraz Radosław Sikorski.

Na 30 lipca 2018 r. zaplanowane było przesłuchanie Joachima Brudzińskiego (ostatecznie ministra przesłuchano 6 sierpnia). W przypadku konieczności zostaną przeprowadzone również  konfrontacje innych osób ze Stanisławem Gawłowskim.

W myśl art. 7 § 1 Prawa o Prokuraturze prokurator przy wykonywaniu czynności określonych w ustawach jest niezależny i to on decyduje o kolejności wykonywanych czynności procesowych, czuwając nad prawidłowym tokiem postępowania - zaznaczyła prokuratorka.

25 czerwca 2018 r. prowadzący postępowanie wystąpił z wnioskiem do Marszałka Sejmu za pośrednictwem Prokuratora Generalnego o wyrażenie przez Sejm odrębnej zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Stanisława Gawłowskiego - w zakresie dwóch czynów, których opis zmieniono w stosunku do czynów już zarzucanych podejrzanemu oraz odnośnie dwóch nowych czynów, w zakresie których przedstawiono już zarzuty czterem innym podejrzanym w  sprawie.

Odpowiadając na pytanie o przewidywany termin zakończenia śledztwa, prokuratorka wskazała, iż "pierwsze akty oskarżenia zaplanowano skierować do sądu w IV kwartale 2018 r.".

Zarzuty o charakterze korupcyjnym, związane z pełnioną przez niego funkcją wiceministra środowiska, Gawłowski usłyszał w kwietniu 2018 r. Został też wtedy aresztowany (Sejm uchylił jego immunitet). W lipcu 2018 r. szczeciński sąd zwolnił Gawłowskiego z aresztu po wpłaceniu 500 tys. zł poręczenia majątkowego.

II.519.259.2018

Szef senackiej komisji do RPO: brak kontroli wydatków partii w prekampanii wyborczej - świadomą decyzją ustawodawcy

Data: 2018-07-30
  • Utrzymanie stanu prawnego, pozostawiającego partyjne wydatki propagandowe w ramach prekampanii wyborczej poza jakąkolwiek kontrolą, jest przemyślaną i świadomą decyzją ustawodawcy
  • To odpowiedź przewodniczącego senackiej komisji Roberta Mamątowa na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie konieczności ustawowego uregulowania zasad prekampanii wyborczej
  • Według Adama Bodnara brak takiej regulacji negatywnie wpływa na równość szans kandydatów i komitetów wyborczych; prowadzi też do ominięcia limitów wydatków zapewniających transparentność finansów kampanii wyborczych

RPO wielokrotnie występował do Sejmu i  Senatu w sprawie prekampanii wyborczej. Działania mające znamiona agitacji - prowadzone jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii wyborczej - są obserwowane w Polsce od lat. Zdaniem rzecznika jest to problem mający duże znaczenie dla zapewnienia zasady równości szans kandydatów i komitetów wyborczych oraz wywierający negatywny wpływ na uczciwość i przejrzystość życia publicznego. Doniesienia medialne wskazują, że kwestia ta jest aktualna także w kontekście zbliżających się wyborów samorządowych.

Apele RPO - bez odpowiedzi

Kolejny raz rzecznik poruszył sprawę  w toku prac legislacyjnych w listopadzie i grudniu 2017 r. nad nowelizacją niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych. Niestety, ustawodawca nie podjął tego ważnego zagadnienia. Przewodniczący Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu RP Robert Mamątow nie odpowiedział wtedy na wystąpienie RPO w tej sprawie z 16 października 2017 r.

24 maja 2018 r. rzecznik zwrócił się do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego o rozważenie zainicjowania koniecznych zmian w prawie wyborczym w kwestii prekampanii. W piśmie do marszałka Adam Bodnar załączył swe wystąpienie z 16 października 2017 r.

Mamątow: to świadoma decyzją ustawodawcy

- W nawiązaniu do nadesłanej na moje ręce korespondencji pana Rzecznika, zawierającej uwagi dotyczące regulacji prawnych związanych z agitacją polityczną prowadzoną poza okresem kampanii wyborczej, uprzejmie informuję, iż nie podzielam pańskich argumentów zawartych w piśmie z dnia 16 października 2017 r. – głosi pismo Roberta Mamątowa z 29 czerwca 2018 r., które wpłynęło do RPO 6 lipca.

- Utrzymanie obecnego stanu prawnego pozostawiającego partyjne wydatki propagandowe poza jakąkolwiek reglamentacją, choćby ewidencyjno-sprawozdawczą - jest przemyślaną i świadomą decyzją ustawodawcy, a w takim razie podnoszone przez pana zarzuty sugerujące lukę prawną (przynajmniej konstrukcyjną) są nieuzasadnione – oświadczył przewodniczący komisji.

Rzecznik przesłał tę odpowiedź do wiadomości przewodniczącemu Państwowej Komisji Wyborczej Wojciechowi Hermelińskiemu. Adam Bodnar podkreślił, że jego wcześniejsze stanowisko w sprawie pozostaje w mocy.

Działania rzecznika

W tej sprawie RPO już w 2014 r. zwracał sie do Państwowej Komisji Wyborczej. W odpowiedzi PKW podkreśliła, że skoro w świetle Kodeksu wyborczego kampania wyborcza rozpoczyna się z dniem ogłoszenia aktu o zarządzeniu wyborów, prekampania stanowi naruszenie prawa, jednak organy wyborcze nie mają środków innego oddziaływania niż oświadczenia i apele. Ponadto z tą działalnością wiążą się określone wydatki pozostające poza kontrolą organu wyborczego.

W pismach do Sejmu i Senatu Adam Bodnar wskazywał, że problem dotyczy nie tylko wyborów  samorządowych, ale również do Sejmu i Senatu RP, na Prezydenta RP i do Parlamentu Europejskiego. Oznacza to, że w ustawodawstwie istnieje luka odnosząca się do tego typu działań, utrudniająca ich zidentyfikowanie, a także skuteczne przeciwdziałanie. W szczególności nie jest łatwe zdefiniowanie granicy pomiędzy legalną działalnością informacyjną i promocyjną danego podmiotu a niedozwoloną agitacją jeszcze przed rozpoczęciem kampanii. Działania takie znajdują się faktycznie poza kontrolą organów wyborczych i nie mogą powodować skutecznych sankcji z ich strony.

VII.602.23.2015

Powinniśmy uregulować zjawisko tzw. prekampanii wyborczej

Data: 2017-10-19

RPO zwrócił się do Przewodniczącego Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu ponieważ do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływały skargi i sygnały od obywateli dotyczące problematyki finansowania kampanii wyborczych i partii politycznych. Wskazywano w nich na wiele różnorodnych zagadnień, które budziły poważne zastrzeżenia wyborców.

Chodzi zwłaszcza o brak skutecznej regulacji prawnej odnoszącej się do działań mających charakter agitacyjny – prowadzonych przez różne podmioty jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej i poza jej ramami. Kwestia ta była przedmiotem kompleksowej analizy prawnej Rzecznika, a m.in. liczne doniesienia medialne wskazują, jak duża jest skala tego zjawiska. W przekonaniu Rzecznika jest to problem, który ma olbrzymie znaczenie dla zapewnienia przestrzegania zasady równości szans kandydatów i komitetów wyborczych. Ma on negatywny wpływ na uczciwość i przejrzystość życia publicznego.

Działania mające znamiona agitacji, a prowadzone jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii wyborczej, wynikają m.in. z zamiaru ominięcia limitów wydatków i procedur zapewniających jawność finansowania kampanii wyborczych, a przez to osiągnięcia przewagi nad innymi kandydatami oraz ugrupowaniami.

W obecnym ustawodawstwie istnieje luka, która znacząco utrudnia zidentyfikowanie tego typu działań, a także skuteczne im przeciwdziałanie. W szczególności, nie jest łatwe zdefiniowanie granicy pomiędzy legalną działalnością informacyjną i promocyjną danego podmiotu a niedozwoloną agitacją jeszcze przed rozpoczęciem kampanii. Działania takie znajdują się faktycznie poza kontrolą organów wyborczych i nie mogą powodować skutecznych sankcji z ich strony.

Na potrzebę uregulowania zjawiska tzw. prekampanii wyborczej Rzecznik wielokrotnie zwracał uwagę w wystąpieniach kierowanych do właściwych komisji Sejmu RP (poprzedniej i obecnej kadencji), lecz problem ten pozostaje wciąż aktualny.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz rozważenie zainicjowania koniecznych zmian w prawie wyborczym.