Zawartość
Liczba całkowita wyników: 41

Reprywatyzacja

Reprywatyzacja czyli przywracanie własności osobom nieprawnie jej pozbawionych w czasie PRL jest procesem nieuregulowanym i słabo uwzgledniającym fakt, że na spornych terenach i w domach od lat żyją ludzie.  

Konieczność zadośćuczynienia krzywdom dawnych właścicieli zdaje się być oczywista. Kwestii tej nie rozwiązano w sposób generalny, systemowy. Pozostawienie spraw własnemu biegowi sprowadziło proces reprywatyzacji do prowadzenie quasi-reprywatyzacji w sprawach indywidualnych, przy wykorzystaniu różnego rodzaju instrumentów prawnych. Z biegiem lat poziom skomplikowania faktycznego i prawnego poszczególnych spraw narasta, podobnie jak i problemy prawne i wątpliwości interpretacyjne, nie mówiąc już o nieuchronnym nabrzmiewaniu konfliktów społecznych, szczególnie na najbardziej dramatycznej linii: dawni właściciele – lokatorzy zamieszkujący prywatyzowane kamienice.

Co więcej, stworzona zaniechaniem ustawodawcy „szara strefa” – brak jasnych zasad dochodzenia roszczeń – niewątpliwie sprzyjała też i nadużyciom czy wręcz naruszeniom prawa; 

 

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Spotkanie RPO z przedstawicielami Zrzeszenia Osób Dotkniętych Skutkami Dekretu Warszawskiego „Dekretowiec"

Data: 2020-08-18

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się 18 sierpnia 2020 r. z przedstawicielami Zrzeszenia Osób Dotkniętych Skutkami Dekretu Warszawskiego „Dekretowiec". Zrzeszenie reprezentowali: prezes Zbigniew Lisiecki, wiceprezes Michał Hornung oraz pan Juliusz Bennich-Zalewski.

Tematem spotkania był systemowy problem niewykonywania przez władze m.st. Warszawy decyzji administracyjnych i przewlekania postępowań administracyjnych w przedmiocie ustanowienia użytkowania wieczystego bądź ustalenia odszkodowania za nieruchomości odebrane poprzednim właścicielom na podstawie przepisów ustawy z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy (tzw. dekret Bieruta).

Przedstawiciele Zrzeszenia podnosili, że w ostatnich latach liczba orzeczeń zobowiązujących Prezydenta Warszawy do rozstrzygnięcia sprawy oscyluje ok. 200, liczba grzywien wymierzanych za niewykonanie tych wyroków - ok. 300 rocznie. Przewlekłości w tych sprawach nie jest więc w stanie usunąć nawet sąd administracyjny w ramach sprawowanej kontroli. Skarżący nie mogą doprowadzić do zakończenia prowadzonych spraw, mimo że istnieją odpowiednie instrumenty prawne, które jednak w tej kategorii spraw zawodzą - najprawdopodobniej z uwagi na brak woli politycznej. Przedstawiciele „Dekretowca” zasygnalizowali również swój krytyczny stosunek do uchwalonej w piątek przez Sejm ustawy, nowelizującej m.in. ustawę o gospodarce nieruchomościami i w daleko idący sposób ograniczającej możliwość zwrotu nieruchomości, odebranych właścicielom na mocy „dekretu Bieruta”.

Zgłoszony problem jest Rzecznikowi doskonale znany: ma charakter systemowy i bez decyzji politycznych Parlamentu wydaje się nierozwiązywalny. Rzecznik praktycznie od początku istnienia urzędu apeluje do najwyższych organów w Państwie o uchwalenie tzw. ustawy reprywatyzacyjnej, która rozwiązałaby w systemowy sposób wskazywane problemy, podnosi w swoich wystąpieniach także poszczególne, konkretne problemy, wymagające uregulowania, niestety bez efektu.

Na spotkaniu ustalono, że Biuro Rzecznika będzie monitorowało przebieg postępowania przygotowawczego, podjętego na wniosek „Dekretowca” i dotyczącego zaniechanie wykonania wyroków uwzględniających skargę na bezczynność w przedmiocie wniosków o odszkodowanie za wywłaszczone nieruchomości. Ponadto, Rzecznik zwróci się do Prezydenta m.st. Warszawy o wskazanie powodów tak rażącej bezczynności organów administracji samorządowej oraz do Prezesa Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie o informację statystyczną oraz nakreślenie, w jaki sposób kształtuje się orzecznictwo tego Sądu w omawianej kategorii spraw.

Przedmiotem analizy w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, z punktu widzenia ochrony praw i wolności obywatelskich, jest również procedowana obecnie w Parlamencie ustawa o zmianie ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami. W razie stwierdzenia, że uchwalane przepisy budzą wątpliwości z tego punktu widzenia, Rzecznik korzystać będzie ze swoich ustawowych uprawnień.

Kolejna skarga kasacyjna RPO na rzecz stowarzyszenia Miasto Jest Nasze

Data: 2019-11-27
  • RPO złożył kolejną skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego w sprawie Jana Śpiewaka i stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, wskazując m.in. na znaczenie wolnej debaty w kwestiach dotyczących interesu publicznego i na rolę organizacji pozarządowych w tej debacie.
  • Wskazał, że działacze przeciwstawiający się nadużyciom w procesie reprywatyzacji nie mogą być karani za używanie sformułowania „Dzika reprywatyzacja”
  • Skarga dotyczy wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 16 kwietnia 2019 r.  

W sprawi chodzi o sformułowania użyte w czasie konferencji prasowej stowarzyszenia 13 września 2016 r. Występując w imieniu stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Jan Śpiewak powiedział wtedy, że w Warszawie funkcjonuje ściśle powiązana ze sobą grupa interesów, w skład której wchodzą biznesmeni, prawnicy oraz urzędnicy, którzy działają na rynku reprywatyzacyjnym wykorzystując niejasne przepisy prawne i nieuczciwość urzędników. Wskazał, że z grupą tą powiązane są osoby prowadzące działalność przestępczą, a także, że państwo znajduje się w głębokim kryzysie, a obywatele są bezbronni. Spółkę, która wniosła następnie pozew do sądu, przedstawił jako jedną z najbardziej agresywnych firm działających na rynku reprywatyzacji.

Sąd Okręgowy uznał, że w ten sposób naruszone osobiste powodów i nakazał przeprosiny. Z uwagi jednak na działanie pozwanych w istotnym interesie publicznym Sąd uznał, że wyłączona została bezprawność. Podane w trakcie konferencji dane okazały się prawdziwe, zaś wyprowadzone wnioski były uprawnione.

Miasto Jest Nasze i Jan Śpiewak złożyli apelację. Sąd Apelacyjny uznał, że stan faktyczny, znajdujący odzwierciedlenie w przebiegu konferencji prasowej podczas prezentacji tzw. mapy reprywatyzacji w Warszawie jest niesporny i został prawidłowo ustalony. Jednak jako ocenne uznał włączenie powodów do „biznesu reprywatyzacyjnego”, „wspólnego działania na rynku warszawskiej reprywatyzacji” jako „wielkiej pralni brudnych pieniędzy”, z wykorzystaniem „mętnych przepisów prawnych, nie do końca uczciwych urzędników ( … ) kosztem tysięcy, dziesiątek tysięcy mieszkańców Warszawy”. W ocenie Sądu Apelacyjnego przy tak poważnych zarzutach powinno się  wymagać od pozwanych większej dbałości o sprawdzenie podstaw faktycznych.

W skardze kasacyjnej RPO zauważa, że:

  • nie ma powodu, by traktować Jana Śpiewaka jako osobny podmiot, bo na konferencji prasowej występował on w imieniu Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze
  • pozwani działali w obronie społecznie uzasadnionego interesu i nie powinni być karani

Argumenty RPO

Nawet więc jeśli przyjąć, iż doszło do naruszenie dóbr osobistych, takie naruszenie nie było bezprawne. Sąd Apelacyjny całkowicie pominął szerszy kontekst sprawy i działanie pozwanych w obronie społecznie uzasadnionego interesu, co narusza wolność do wyrażania swoich poglądów i wolność rozpowszechniania informacji.

W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka podkreśla się znaczenie wolności debaty publicznej jako nieodzownego warunku funkcjonowania demokratycznego społeczeństwa. Aczkolwiek wolność wypowiedzi nie jest nieograniczona, zgodnie z art. 10 ust. 2 Konwencji dopuszczalna ingerencja musi spełniać trzy warunki: legalności, celowości i konieczności w demokratycznym społeczeństwie. W odniesieniu do wypowiedzi mających publiczne znaczenie, Trybunał w swoim orzecznictwie zastrzega wyjątkowo szeroki zakres wypowiedzi i tylko wyjątkowo zezwala na ingerencję.

Nawet jeśli przyjąć, iż doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów przez pozwanych, Rzecznik podziela zdanie sądu pierwszej instancji, iż pozwani zwolnieni są z odpowiedzialności, bowiem działali w interesie publicznym. Interes publiczny, jako kontratyp wyłączający bezprawność naruszenia, wyraża się w niniejszej sprawie w zasadzie jawności życia publicznego i prawa obywateli do informacji na temat szczegółów reprywatyzowania nieruchomości warszawskich, w tym dysponowania mieniem publicznym i zaangażowania urzędników w postępowania reprywatyzacyjne. Kluczowym czynnikiem podlegającym badaniu, czy do wyłączenia bezprawności doszło, powinno być dochowanie należytej staranności przez pozwanych, nie zaś udowodnienie przez nich prawdziwości swoich zarzutów.

Praktyka polskich sądów polegająca na ograniczaniu się sądów w sprawach o ochronę dóbr osobistych do zbadania prawdziwości zarzutu ma długą tradycję. W zakończonej w 2009 r. sprawie przeciwko Grzegorzowi Braunowi Sąd Najwyższy uznał, że koniecznym elementem wyłączenia bezprawności działania naruszającego dobro osobiste jest prawdziwość twierdzeń co do faktów. Grzegorz Braun wziął udział w debacie radiowej, podczas której stwierdził, że powód, powszechnie znany językoznawca, był tajnym współpracownikiem komunistycznej władzy. Stwierdzenie Brauna zostało uznane za nieprawdziwe. W ocenie sądu polskiego nieprawdziwe stwierdzenia, naruszające prawa innej osoby, należało uznać za bezprawne. Powyższe stanowisko zostało zdyskwalifikowane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka który uznał, że doszło do naruszenia art. 10 ust. 1 Konwencji. Trybunał przyjął, że skoro Braun był wyraźnie zaangażowany w debatę publiczną na temat ważnej kwestii (lustracja), Trybunał nie jest w stanie zaakceptować podejścia sądów polskich, które wymagają od skarżącego udowodnienia prawdziwości swoich twierdzeń. W świetle orzecznictwa Trybunału i okoliczności sprawy nie było uzasadnione wymaganie od Grzegorza Brauna spełnienia standardów bardziej wymagających niż należyta staranność tylko na tej podstawie, że prawo krajowe nie uznało go za dziennikarza. Sądy polskie, stosując takie podejście, skutecznie pozbawiły skarżącego ochrony przyznanej na mocy art. 10 Konwencji.

Stanowisko to zostało powtórzone przez Trybunał w 2016 r. w sprawie wygranej przeciwko Polsce przez Jacka Kurskiego, w odniesieniu do którego sądy krajowe przyjęły, że bezprawnie naruszył dobra osobiste spółki Agora. Podobnie jak w sprawie ze skargi Grzegorza Brauna Trybunał uznał, że wymaganie spełnienia wyższego standardu niż należyta staranność nie było usprawiedliwione w świetle orzecznictwa Trybunału. Ponadto sądy polskie nie ustaliły w sposób przekonujący społecznej potrzeby ochrony praw wydawcy gazety ponad prawo skarżącego do wolności wyrażania opinii oraz społeczne zainteresowanie promowaniem tej wolności.

Sąd Apelacyjny pominął powyższe stanowisko uznając, że standardów rzetelnej krytyki nie spełniają informacje o faktach nieprawdziwych. Gdyby jednak Sąd zastosował standardy wypracowane w orzecznictwie Trybunału nieprawdziwość faktów byłaby drugorzędna, bo w pierwszej kolejności sąd zobligowany byłby do zbadania, czy pozwani dochowali należytej staranności. Należy przy tym wskazać że Sąd Apelacyjny mimo uznania szczególnej roli organizacji pozarządowych pominął w swoich konkluzjach, że Konwencja zapewnia ochronę wszystkim uczestnikom debaty na temat spraw uzasadnionego zainteresowania publicznego – niezależnie od tego, czy są dziennikarzami czy nie.

Szczególny status organizacji pozarządowych w debacie publicznej

Każdy sąd orzekający w sprawie naruszenia dóbr osobistych przez wypowiedzi w sprawach istotnych społecznie (a do takich bezsprzecznie kwestia reprywatyzacji warszawskich nieruchomości należała) powinien mieć na względzie także szerszy kontekst, w jakim funkcjonują podmioty działające w interesie publicznym, w tym dziennikarze, aktywiści społeczni, organizacje pozarządowe. Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoim orzecznictwie wskazał, że ograniczenia wolności debaty nie mogą zniechęcać prasy do podejmowania i uczestniczenia w otwartych dyskusjach w sprawach stanowiących przedmiot uzasadnionego zatroskania opinii publicznej. W sferze publicznej wolność prasy jest zwiększona, gdyż pełni ona rolę „strażnika publicznego” (ang. watchdog) w przekazywaniu informacji o poważnym znaczeniu publicznym. Podobnie jest z organizacjami pozarządowymi. Sąd Apelacyjny ów szerszy kontekst dostrzegł, wskazując m.in., że „sposób reprywatyzacji warszawskiej i jego nieprawidłowości to problem istotny społecznie, budzący od dłuższego czasu zainteresowanie, jego zatem podjęcie, próba wyjaśnienia, a następnie publicznego przedstawienia wyników prac – co do zasady wpisywało się w ramy kontratypu uzasadnionego interesu społecznego”. Niemniej jednak, przy analizowaniu czy krytyka pozwanych była rzeczowa i rzetelna, a zatem – czy kontratyp skutecznie wyłączył bezprawność czynu pozwanych – Sąd Apelacyjny ów szerszy kontekst debaty, zainicjowanej przez strażniczą organizację pozarządową w sprawie mającej olbrzymie publiczne znaczenie, całkowicie pominął.

W konsekwencji, wyrok nie odnosi się w ogóle do dwóch zagadnień, mających niebagatelne znaczenie dla niniejszej sprawy: do ochrony strażniczych organizacji pozarządowych oraz do postępowań sądowych, określanych angielskim skrótem SLAPP.

Współcześnie to często organizacje pozarządowe na równi z dziennikarzami śledczymi informują opinię publiczną o nieprawidłowościach czy nielegalnych praktykach. W związku z tym wolność wypowiedzi prasowej przysługuje w równym stopniu profesjonalnym dziennikarzom, jak i pełniącym funkcje watchdogów (organizacji strażniczych) i wzbudzającym publiczną debatę organizacjom pozarządowym. Do takiego wniosku doszedł Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Társaság a Szabadságjogokért przeciwko Węgrom. W wyroku sprzed 10 lat Trybunał wskazał, że „funkcją prasy jest inicjowanie debaty publicznej. Jednak wypełnianie tej funkcji nie jest wyłącznie zarezerwowane dla mediów. W opisywanej sprawie inicjowanie debaty publicznej należało do zadań skarżącej organizacji pozarządowej”. Trybunał wskazał ponadto, że wprowadzanie ograniczeń w dostępie do informacji może wpływać negatywie na organizacje próbujące dotrzeć do źródeł informacji i może powstrzymać je od podejmowania tego typu działań. W związku z czym ich rola „publicznych stróży” może zostać zdeprecjonowana lub wykluczona.

W konsekwencji przyjąć należy, że działalność stowarzyszeń stanowi formę zbiorowego wykonywania wolności wypowiedzi i sama w sobie uprawnia je do powoływania się na ochronę z art. 10 i 11 Konwencji. W wyroku Vides Aizsardzibas przeciwko Łotwie Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślił, że prawidłowe wypełnianie przez stowarzyszenia ich statutowych zadań wymaga zapewnienia im możliwości przekazywania informacji o faktach wzbudzających publiczne zainteresowanie oraz ich oceny. Kładzie się zatem szczególny nacisk na respektowanie przez władze publiczne wolności wypowiedzi organizacji pozarządowych, które to wypowiedzi mogą w związku z tym cechować się przesadą i być prowokacyjne.

Problem reprywatyzacji w Warszawie

Przedmiotem niniejszego postępowania były informacje na temat procederu warszawskiej reprywatyzacji, ujawnione przez organizację pozarządową – Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Informacje przekazane społeczeństwu w kwestionowanej przez powodów konferencji prasowej stały się podstawą licznych działań organów państwa, w tym organów ścigania, zmian personalnych w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy, powołania sejmowej Komisji do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, kwestie poniesione przez Stowarzyszenie, stanowiły niewątpliwie sprawę istotną publicznie (ang. matter of public importance). Dlatego nakładanie na pozwane Stowarzyszanie sankcji może uznane zostać za naruszenie wolności rozpowszechniania informacji. Działając zgodnie ze standardami orzecznictwa strasburskiego Sąd Apelacyjny powinien był przyjąć, iż skoro pozwane Stowarzyszenie i jego reprezentant byli zaangażowani w debatę publiczną na temat ważnej kwestii, dla ochrony wolności ich wypowiedzi wystarczyło wykazanie, iż pozwani dochowali należytej staranności.

Pominięcie szczególnej roli pozwanych ma dalsze konsekwencje. Szczególna ochrona przysługuje bowiem podmiotom aktywnym w debacie publicznej przed powództwami określanymi w doktrynie anglosaskiej mianem SLAPP - strategic lawsuit against public participation. Celem SLAPP jest nie tyle wygranie sprawy sądowej, lecz uciszenie krytycznych wypowiedzi oraz zapobiegniecie kolejnym - poprzez stworzenie swoistego efektu mrożącego. Praktykę powództw typu SLAPP potępił w swojej rezolucji z 2014 r. Parlament Europejski. Wskazał przy tym, że ich charakterystyczną cechą jest wszczęcie lub grożenie wszczęciem postępowania sądowego nie z zamiarem wymierzenia sprawiedliwości, lecz w celu skłonienia osoby podejmującej tematy nieprawidłowych lub nielegalnych praktyk do autocenzury lub wyczerpania finansowego, moralnego lub psychicznego. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, biorąc pod uwagę całokształt ustalonego w sprawie stanu faktycznego który legł u podstaw wyroku, należało rozważyć czy niniejsze powództwo może być kwalifikowane jako polska wersja SLAPP.

Kwalifikacja taka uprawnia zbadanie, czy w okolicznościach niniejszej sprawy powodowie nie naruszyli art. 5 kc, czyli czy chcieli uczynić ze swego prawa użytek sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Art. 5 kc jest normą zezwalającą na wyjątkowe naruszenie prawa podmiotowego uzasadnione między innymi interesem ogólnym. Jak wskazuje Sąd Najwyższy, ustawodawca po to wprowadził to unormowanie, aby nie dochodziło do wydawania rozstrzygnięć formalnie zgodnych z prawem, ale nie do zaakceptowania z punku widzenia ogólne akceptowanych w społeczeństwie, wykształconych zasad moralnych i niebudzących kontrowersji zwyczajów. Takim przypadkiem są właśnie powództwa spełniające wyżej opisane kryteria SLAPP.

Dopuszczalność używania obrażających i oburzających sformułowań

Sąd Apelacyjny w ogóle nie odniósł kwestionowanych sformułowań do standardu strasburskiego dotyczącego języka debaty publicznej. Jedną z jej nieodłącznych cech jest krytyka określonych zjawisk i wskazywanie na nieprawidłowości życia społecznego. Sąd Apelacyjny pominął, iż te właśnie cele przyświecały pozwanym i zostały przez nich spełnione, bowiem ich działania doprowadziły do zmiany praktyki reprywatyzowania nieruchomości warszawskich, a w dalszej perspektywie – do powołania Komisji do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich czy wszczęcia postępowań karnych.

Uwagę Sądu Apelacyjnego w Warszawie zwrócił komentarz, który nie był neutralny, bowiem dotyczył „biznesu reprywatyzacyjnego i uczestnictwa w pralni brudnych pieniędzy”. Sąd uznał, że dla tych tak daleko idących wniosków - użytych bez wyraźnego wskazania na powodów – trudno dostrzec uzasadnienie. W oparciu o te stwierdzenia, Sąd uznał że doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda. Sąd Apelacyjny pominął przy tym przyjętą linię orzeczniczą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazującą, że wolność wypowiedzi, zagwarantowana w Art. 10 ust. 1 Konwencji, ma zastosowanie nie tylko do informacji czy idei, które są przychylnie przyjmowane albo traktowane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz także do tych, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój. Jak przyjmuje Trybunał, „takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których nie ma “demokratycznego społeczeństwa”. Na mocy Artykułu 10 ust. 2 Konwencji istnieje niewielki zakres dopuszczalności ograniczania wypowiedzi politycznych lub debaty w kwestiach dotyczących interesu publicznego”. Zbieżne z tym poglądem jest stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który wskazał iż nie ma wolnej, demokratycznej debaty w sytuacji, w której poziom emocji i „soczystość” używanego języka miałaby być z góry narzuconym standardem, określonym w sposób sformalizowany i zbiurokratyzowany przez organy władzy publicznej.

Według orzecznictwa strasburskiego, ochronie podlega korzystanie w wypowiedziach z przesady, o ile nie ucieka się do nieuzasadnionego obraźliwego i niestosownego języka lub nie wykracza się poza ogólnie akceptowalny stopień przesady. Europejski Trybunał Praw Człowieka prowokujący i „co najmniej nieelegancki” język debaty uznał za koszt wolności słowa w demokratycznym społeczeństwie.

Niniejszą sprawę można porównać do sprawy Ziembińskiego przeciwko Polsce, w której dziennikarz opisując plany budowy farmy przepiórek użył określeń takich jak „pozer”, „nierozgarnięci szefowie”, „palant” i „przygłupawy urzędnik” i został za to skazany przez polskie sądy. Trybunał uznał naruszenie swobody wypowiedzi skarżącego - wskazał bowiem, że ostre sformułowania Ziembińskiego nie były przypisane konkretnym osobom. Osoby, które poczuły się urażone artykułem były bądź politykami, bądź urzędnikami, czyli grupą, która powinna tolerować szerszą krytykę wobec siebie. Analogiczna sytuacja występuje na kanwie stanu faktycznego niniejszej sprawy, z którego jasno wynika iż ani Jan Śpiewak ani Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze nie odnieśli expressis verbis udziału w dzikiej reprywatyzacji ani w grupie przestępczej do powodów.

Swoboda wypowiedzi nie ma oczywiście charakteru absolutnego i podlega ograniczeniom (art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz art. 10 ust. 2 Konwencji). Granicą jest m.in. zakaz naruszania dóbr osobistych osób prywatnych. Nie można jednak pomijać faktu, że wypowiedzi pozwanych nie odnosiły się do życia prywatnego powoda, lecz dotyczyły jego działań biznesowych.

VII.511.41.2019

Sprawa "warszawskiej mapy reprywatyzacji". Skarga kasacyjna RPO na korzyść Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze

Data: 2019-11-20
  • Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze ma przeprosić przedsiębiorcę, który znalazł się na upublicznionej przez nie w 2016 r. tzw. "warszawskiej mapie reprywatyzacji"
  • Sąd uznał, że MJN przypisało mu udział w zorganizowanej grupie przestępczej wyłudzającej nieruchomości - co naruszyło jego dobra osobiste
  • Skargę kasacyjną na korzyść Stowarzyszenia wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Wskazał m.in. na naruszenie przez sąd prawa do wolności wypowiedzi oraz działanie MJN w obronie ważnego interesu publicznego - prawa do informacji o wielkiej aferze 

AKTUALZACJA: 23 czerwca 2020 r. Sąd Najwyższy przyjął sprawę do rozpoznania.

- Przez wydanie skarżonego orzeczenia doszło do naruszenia konstytucyjnych wolności albo praw człowieka i obywatela, a konkretnie art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, a więc gwarantowanego przez ustawę zasadniczą prawa do rozpowszechniania informacji oraz wolności słowa – napisał Adam Bodnar w skardze kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Naruszony został także art. 10 europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

W ocenie Rzecznika w tej sprawie nie ma podstaw do ingerencji w wolność słowa. Stowarzyszenie prawidłowo bowiem wypełniło swe statutowe zadania - poinformowało opinię pubiczną o sprawach wzbudzających publiczne zainteresowanie. A chodziło o jedną z największych afer w Polsce, związanych z reprywatyzacją nieruchomości w  ostatnich dekadach.

Historia sprawy

We wrześniu 2016 r. Stowarzyszenie - nagłaśniające ujawniony wówczas proceder nielegalnego przejmowania nieruchomości w stolicy - upubliczniło na swej stronie tzw. „warszawską mapę reprywatyzacji”. Było na niej 30 osób wymienionych z imienia i nazwiska wraz z wizerunkami. Mapę przedstawiającą kulisy „dzikiej reprywatyzacji” zaprezentowano też na konferencji prasowej MJN. Wypowiadał się na niej m.in. ówczesny przewodniczący MJN Jan Śpiewak.

Powód złożył do sądu pozew wobec MJN i Jana Śpiewaka o naruszenie swych dóbr osobistych - dobrego imienia, czci, godności i renomy jako przedsiębiorcy oraz ujawnienie wizerunku. Uznał, że został pomówiony o udział w ”dzikiej reprywatyzacji” i o przestępstwa. Pozwani replikowali m.in., że nie działali bezprawnie, lecz w interesie publicznym, a wobec powoda jako osoby publicznej granice krytyki są szersze.  

Sąd okręgowy w 2017 r. uznał powództwo jedynie w zakresie naruszenia prawa powoda do ochrony wizerunku. Po jego apelacji sąd apelacyjny zmienił jednak ten wyrok. W marcu 2019 r. nakazał Stowarzyszeniu przeprosiny powoda za nieprawdziwe informacje sugerujące, że brał on udział w „dzikiej reprywatyzacji”. Nakazał też MJN wpłatę 10 tys. zł na cel społeczny. Sąd oddalił zaś apelację powoda wobec Jana Śpiewaka.

Argumenty RPO

Od wyroku II instancji skargę kasacyjną złożył Rzecznik Praw Obywatelskich. Wniósł by Izba Cywilna SN oddaliła apelację powoda albo też zwróciła sprawę sądowi odwoławczemu.

Rzecznik argumentuje m.in. że:

  • pozwany w żadnej wypowiedzi nie przypisał wyraźnie powodowi udziału w „dzikiej reprywatyzacji” i w zorganizowanej grupie przestępczej, co doprowadziło do błędnego uznania naruszenia dóbr osobistych;
  • sąd odesłał zaś do „mapy reprywatyzacji warszawskiej”, w której - jak sąd sam stwierdził - nie doszukał się naruszenia dóbr osobistych powoda;
  • sąd błędnie uznał, że przeciętny odbiorca, oglądając w internecie „mapę reprywatyzacji”, nie zapoznawał się z oświadczeniem na głównej stronie MJN, w którym wyraźnie zaznaczono, że Stowarzyszenie nie przypisuje nikomu winy czy odpowiedzialności. A to powinno zwalniać od odpowiedzialności cywilnej;
  • inną przesłanką jej braku jest działanie w społecznie uzasadnionym interesie. Wyraża się on w zasadzie jawności życia publicznego i prawa obywateli do informacji o szczegółach reprywatyzowania nieruchomości warszawskich – sprawy dotyczącej bezpośrednio bądź pośrednio setek tysięcy ludzi;
  • sąd powinien był zbadać, czy MJN działało w dobrej wierze, czyli miało rozsądne powody do przyjęcia, że ujawniona informacja była prawdziwa i czy dochowało należytej staranności, zwłaszcza że chodziło o działalność powoda jako osoby publicznej w kwestii społecznie istotnej;
  • sąd nie rozważył, że Stowarzyszenie działało jako organizacja obywateli, inicjująca publiczną debatę w sprawach społecznie ważkich (tzw. watchdog), która korzysta ze szczególnej ochrony wolności wypowiedzi;
  • sąd pominął szerszy kontekst działania tych organizacji, odbierając tym samym MJN dostęp do europejskich standardów ochrony przysługujących w takiej sytuacji. Ma to szczególne znaczenie w aspekcie procesów wytaczanych organizacjom i aktywistom w celu powstrzymywania przed wykonywaniem ich statutowych funkcji;
  • orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w tym kontekście poszerza granice wolności wypowiedzi, czego konsekwencją jest odejście od tzw. testu prawdy i fałszu;
  • sąd niewłaściwie zasądził pieniądze na cel społeczny, gdyż powód nie dowiódł ani swej krzywdy, ani zawinionego działania Stowarzyszenia;
  • sankcje finansowe były nadmierne (postępowanie sądowe kosztowało MJN ok. 1/3 wysokości rocznych wypływów z darowizn i składek wskazanych w bilansie za 2018 r.).

VII.511.41.2019

UODO: ustawę o komisji reprywatyzacyjnej należałoby poprawić

Data: 2019-09-17
  • Prezes UODO przyznaje Rzecznikowi rację: komisja badająca stołeczną reprywatyzację działa na podstawie przepisów, które nie uwzględniają RODO
  • Jan Nowak zaznacza jednak, że Komisja – zgodnie z ustawą, która dała jej szerokie kompetencje – działa „w interesie publicznym”
  • RODO właśnie z „interesu publicznego” czyni wyjątek dla zakazu przetwarzania danych bez wiedzy zainteresowanych
  • Faktem jest jednak, że ustawę o Komisji należałoby poprawić

Już przed rokiem, w wystąpieniu do GIODO (poprzednika Urzędu Ochrony Danych Osobowych działającego na podstawie RPDO) Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że komisja badająca stołeczną reprywatyzację dostała pełny dostęp do informacji z Krajowego Rejestru Sądowego, Krajowego Rejestru Karnego oraz centralnej bazy danych ksiąg wieczystych. A to oznacza to możliwość przetwarzania tych danych przez komisję bez wiedzy i zgody osób, których one dotyczą. Te kompetencje są w zasadzie nieograniczone, na co nie pozwala polska Konstytucja, ani europejskie RODO.

Ponieważ RPO nie dostał odpowiedzi z GIODO, napisał w tej sprawie ponownie – już do UODO, w lipcu 2019 r. Teraz dostał odpowiedź z przeprosinami za „istotną zwłokę w odpowiedzi”.

Rzecznikowi chodzi o kompetencje, które komisja działająca pod kierownictwem wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego (a obecnie Sebastiana Kalety) dostała na podstawie nowelizacji z 26 stycznia 2018 r.  Ma ona dostęp do pełnych danych i informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, Krajowym Rejestrze Karnym oraz centralnej bazie danych ksiąg wieczystych. Może przetwarzać dane z tych zbiorów (jak i z innych zborów prowadzonych na podstawie innych przepisów przez organy władzy publicznej) bez wiedzy i zgody osoby, której one dotyczą. „Komisja zatem otrzymała niczym nieograniczony dostęp do zbiorów i rejestrów prowadzonych przez organy władzy publicznej” – zauważył Rzecznik. - Tak szerokie uprawnienia rodzą zastrzeżenia ze względu na możliwość ingerencji w tajemnice zawodowe lub też w  toczące się postępowania. Wśród przetwarzanych danych osobowych mogą znajdować się również dane wrażliwe.

Prezes UODO przyznał w odpowiedzi, że „analiza unormowań ustawy (…) prowadzi do wniosku, że przepisy tego aktu prawnego nie zostały dostosowane do uregulowań [RODO]”.

Jak zauważa Jan Nowak, stało się tak przede wszystkim dlatego, że kiedy przepisy polskiego prawa były dostosowywane do europejskich zasad ochrony danych osobowych, to ustawa o komisji Jakiego/Kalety nie znalazła się w ogóle na liście ustaw do poprawy. W efekcie są w tej ustawie sformułowania wprost z uchylonej już ustawy z 1997 r. o ochronie danych osobowych jak np. „[...] Komisja może przetwarzać informacje, w tym również dane osobowe [...] bez wiedzy i zgody osoby, której te dane dotyczą”; „Komisja w celu realizacji zadań wynikających z ustawy może korzystać z danych o osobie [...] oraz przetwarzać je bez wiedzy i zgody osoby, której te dane dotyczą”.

Prezes UODO podkreśla jednak: „Powyższe niedociągnięcie, aczkolwiek istotne, nie oznacza wszakże, iż ustawa pozostaje w całkowitej sprzeczności z postanowieniami rozporządzenia [RODO]. Zauważyć wypada, że rozporządzenie zezwoliło na przetwarzanie przez administratora (czyli, w niniejszej sprawie, Komisję) danych osobowych, gdy jest to niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze (art. 6 ust. 1 lit. c) i - gdy przetwarzanie jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi (art. 6 ust. 1 lit. e), zaś szczególnych kategorii danych osobowych - gdy przetwarzanie jest niezbędne ze względów związanych z ważnym interesem publicznym, na podstawie prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego, które są proporcjonalne do wyznaczonego celu, nie naruszają istoty prawa do ochrony danych i przewidują odpowiednie i konkretne środki ochrony praw podstawowych i interesów osoby, której dane dotyczą (art. 9 ust. 2 lit. g). Komisja zaś. w myśl art. 3 ust. 3 ustawy z 09.03.2017, została wprost określona jako organ administracji publicznej stojący na straży interesu publicznego (w zakresie postępowań w przedmiocie wydania decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich)”.

Prezes UODO pisze dalej, że jeśli dodać do tego (nie wchodząc w ocenę systemowej prawidłowości tego rozwiązania, co nie należy do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych), że w celu realizacji zadań wynikających z ustawy, komisji przysługują uprawnienia prokuratora, to zakres kompetencji komisji do przetwarzania danych osobowych, aczkolwiek szeroki, nie wydaje się kolidować z przepisami RODO.

Niewątpliwie wszakże, w świetle dyspozycji art. 10 RODO doprecyzowania wymagają, zawarte w ustawie o komisji reprywatyzacyjnej regulacje dotyczące dostępu komisji do Krajowego Rejestru Karnego, który zawiera informacje o wyrokach skazujących oraz czynach zabronionych lub powiązanych środkach bezpieczeństwa. O ile bowiem, sam dostęp komisji do danych zawartych w Krajowym Rejestrze Karnym nie budzi zastrzeżeń, to wzgląd na wymogi z art. 10 rozporządzenia RODO jednoznacznie przemawia za zmianą, zbyt lakonicznych w tej kwestii, przepisów ustawy o Komisji.

Do przewodniczącego Sebastiana Kalety w sprawie jego pisma niezawierającego informacji dotyczących spraw reprywatyzacyjnych

Data: 2019-09-04
  • RPO dziękuje Sebastianowi Kalecie, przewodniczącemu działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości Komisji Weryfikacyjnej zajmującej się reprywatyzacją w Warszawie, za odpowiedź na swoje pismo.
  • Zauważa jednak, że nie porusza ona kwestii zawartych w wystąpieniu Rzecznika, a komentarze przewodniczącego Kalety świadczą o tym, że najprawdopodobniej nie zna kompetencji RPO, nie dowiedział się też o jego działaniach na rzecz lokatorów i ofiar reprywatyzacji, mimo że informacje o nich są publicznie dostępne.
  • W kolejnym adresowanym do przewodniczącego Kalety  piśmie RPO przypomina więc, o co mu chodziło, co stanowi prawo, i jakie problemy prawne już zdiagnozował i podsunął władzom do rozwiązania

Sam fakt otrzymania odpowiedzi z resortu sprawiedliwości jest wart odnotowania, ponieważ – jak wynika to choćby z Informacji Rocznej RPO za rok 2018 – takie odpowiedzi nie zawsze przychodzą z tej instytucji. Na czym jednak polega nieporozumienie z tą odpowiedzią?

  1. O co chodzi w sprawie – problem prawny

Swoje wystąpienie Rzecznik Praw Obywatelskich skierował w związku z problemami pojawiającymi się przy prowadzeniu postępowania „sprawdzającego”, w którym Komisja Weryfikacyjna dopiero wstępnie bada, czy przy reprywatyzacji danej nieruchomości w ogóle doszło do nieprawidłowości. Właściwe postępowanie „rozpoznawcze” Komisja wszczyna dopiero wtedy, gdy przy takim wstępnym sprawdzaniu legalność reprywatyzacji wzbudzi wątpliwości Komisji. Przedmiotem wystąpienia Rzecznika nie była jednak krytyka postępowania sprawdzającego jako takiego – jego konieczność wydaje się dość oczywista – ale sytuacja osób, których prawa zostały naruszone, mimo że sama Komisja nie zakwestionowała dotyczących ich decyzji reprywatyzacyjnych.

Wynika to z niedoskonałości prawa dotyczącego działań Komisji - już na etapie postępowania sprawdzającego zapadają rozstrzygnięcia władcze bezpośrednio ingerujące w sferę prawną jednostek (jak np. zablokowanie wykonania prawomocnego wyroku sądu), a sądowa ochrona ich praw wydaje się nieskuteczna. Osoby te nie mają też dostępu do akt sprawy, trudno im polemizować ze stanowiskiem Komisji.

Tu przedmiotem zainteresowania Rzecznika była kwestia, w jaki sposób Komisja rozstrzyga pojawiające się tu nieuchronnie konflikty i jakie okoliczności bierze pod uwagę.

Rzecznik ponownie zwraca się o wyjaśnienia i z przykrością przypomina, że nieudzielenie mu wyjaśnień, o jakie zwraca się w oparciu o ustawowe podstawy, stanowi naruszenie art. 17 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich.

  1. Jak to jest z tą skutecznością?

Odnosząc się zaś do porównań Przewodniczącego „skuteczności” działań Rzecznika Praw Obywatelskich ze „skutecznością” działań Komisji do spraw nieruchomości warszawskich, RPO przypomina, że oba te organy pełnią odmienne funkcje, różne jest ich konstytucyjne umocowanie, a przede wszystkim – ustawowe kompetencje.

Rzecznik Praw Obywatelskich bada działania władzy wobec obywateli, ale ich nie rozstrzyga, tylko wskazuje obszary naruszenia praw. Dzięki temu instytucje, które mają do tego uprawnienia, mogą sytuację obywateli naprawić.

Komisja tymczasem sama podejmuje decyzje, została bowiem wyposażona w wyjątkowe, nawet w skali systemu prawnego, kompetencje w wąskim (aczkolwiek bardzo skomplikowanym) zakresie reprywatyzacji gruntów warszawskich.

Ponieważ problemy sygnalizowane władzom przez Rzecznika Praw Obywatelskich wynikają z kierowanych do niego skarg, to fakt, że nie są one rozwiązywane, świadczy – co logiczne -  o braku skuteczności działania samych adresatów pism Rzecznika.

Jakie są zatem typowe przejawy tej rzeczywistej nieskuteczności adresatów pism Rzecznika? To:

  • unikanie odpowiedzi na pytania Rzecznika,
  • odmowa współpracy
  • nieprzekazywanie żądanych przez niego informacji i wyjaśnień.
  1. O jakich problemach obywateli związanych z reprywatyzacją i ochroną obywateli warto wiedzieć, jeśli działa się w tej dziedzinie?

W swojej odpowiedzi Przewodniczący Komisji dał wyraz swojemu zdumieniu, że Rzecznik Praw Obywatelskich w ogóle wystosował w tej sprawie wystąpienie.

- Pragnę wierzyć, że reakcja ta nie jest wynikiem złej woli, lecz jedynie skutkiem braku wystarczającej wiedzy o przepisach regulujących działalność Rzecznika (co, mam nadzieję, zostało wyżej wyjaśnione), jak też o działaniach, które Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje w ramach swoich ustawowych obowiązków – zauważa RPO. Jego zdaniem być może Przewodniczący Komisji nie zdołał dowiedzieć się o innych wystąpieniach, bo nie są one adresowane do niego, ale do innych instytucji państwa, które także zajmują się tymi zagadnieniami, a wyposażone są w inicjatywę ustawodawczą (Rzecznik jej nie ma, ale może do tych instytucji kierować wnioski w trybie art. 16 ustawy o RPO).

W piśmie do przewodniczącego Kalety RPO te wystąpienia streszcza:

Problem reprywatyzacji, w tym gruntów warszawskich, był od samego początku działalności Rzecznika Praw Obywatelskich jednym z kluczowych obszarów jego zainteresowania. Od przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku Rzecznik nieustannie apelował o przyjęcie systemowych rozwiązań, także adekwatnie chroniących lokatorów reprywatyzowanych kamienic i wskazywał na obawy tych osób przed prywatyzacją mienia publicznego oraz zagrożenie perspektywą utraty mieszkań jako konsekwencją postępującej komercjalizacji rynku mieszkaniowego. Sprawy na tym tle zawsze stanowiły istotny obszar aktywności Rzecznika, a wystąpienia – dotyczące różnych aspektów tego złożonego problemu – były kierowane już od pierwszych lat transformacji; opisane one są zresztą w przedkładanych corocznie Sejmowi obszernych Informacjach Rzecznika o jego działalności.

1. Przede wszystkim należy wskazać, że w dniu 7 października 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował obszerne i wieloaspektowe wystąpienie do ówczesnej prezes Rady Ministrów Beaty Szydło, w którym przedstawił swoje argumenty przemawiające za koniecznością uchwalenia tzw. ustawy reprywatyzacyjnej.

2. To w efekcie działań Rzecznika (w szczególności prof. Ireny Lipowicz), do Kodeksu karnego został wprowadzony w 2015 r. art. 191a  oraz zsynchronizowane z nim zmiany w przepisach prawa budowlanego, rozszerzające kompetencje organów nadzoru budowlanego w przypadku stwierdzenia szykanowania mieszkańców poprzez celowe pogarszanie stanu technicznego budynku czy wręcz doprowadzanie do jego „śmierci technicznej”.

3. Rzecznik podejmuje liczne działania dotyczące potrzeby zmian przepisów ustawy z dnia 21 czerwca 2001r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (t. jedn. Dz.U. z 2019 r., poz. 1182), podejmowane w ostatnich latach. Lepsza ochrona prawna lokatorów dotyczy bowiem także wprost tej grupy lokatorów, która jest przedmiotem szczególnej uwagi i troski ze strony kierowanej przez Pana Przewodniczącego Komisji.

4. Z kolei w wystąpieniu z 21 listopada 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę Ministra Sprawiedliwości na niekorzystną sytuację prawną osób, wobec których wydane zostały z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej prawomocne wyroki nakazujące opuszczenie lokalu.

5. Wydaje się również zasadne wspomnieć, że już w wystąpieniu skierowanym 16 marca 2017 r. do Prezydenta, zatem jeszcze na etapie prac legislacyjnych nad ustawą powołującą Komisję, Rzecznik analizował wpływ projektowanej regulacji na sytuację prawną lokatorów prywatyzowanych kamienic. Wskazywał, że wejście w życie ustawy nie doprowadzi do całościowej likwidacji reprywatyzacyjnych patologii, do jakich mogło dochodzić przy realizacji roszczeń na tle dekretu warszawskiego. Ich źródłem są przede wszystkim mechanizmy rynkowe, skłaniające do maksymalizacji zysków przez właścicieli nieruchomości, także kosztem lokatorów oraz - zaniechanie przez prawodawcę rzetelnego rozliczenia się z tzw. „kwestią gruntów warszawskich”: uporządkowania spraw własnościowych, odszkodowawczych dla właścicieli oraz poszanowania praw lokatorów.

6. Na koniec warto wspomnieć również o choćby niektórych działaniach Rzecznika podejmowanych w indywidualnych sprawach, sygnalizowanych przez obywateli we wnioskach do Rzecznika Praw Obywatelskich.

I tak, Rzecznik przystąpił do postępowania sądowego w sprawie dotyczącej ochrony dóbr osobistych lokatorki, naruszonych przez właściciela kamienicy, którego działania nosiły cechy „czyszczenia kamienicy”. Sąd I instancji częściowo uwzględnił żądania powódki, od wyroku tego odwołała się zarówno sama powódka, jak i pozwany. Ostatecznie apelacja pozwanego została oddalona jako bezzasadna.

W 2018 r. Rzecznik korespondował z Dyrektorem Biura Polityki Lokalowej Urzędu m.st. Warszawy, wskazując na – zgłaszaną w skargach – wadliwą praktykę niektórych Dzielnic m.st. Warszawy polegającą na odmawianiu uznania wstąpienia z mocy samego prawa w stosunek najmu lokalu mieszkalnego po zmarłym najemcy, a w konsekwencji – nierespektowaniu przejścia wynikających stąd uprawnień.

Rzecznik w swym piśmie podpowiada, że opis wszystkich wystąpień wskazanych w niniejszym piśmie znajduje się na stronie internetowej Rzecznika: www.rpo.gov.pl. (sprawy te są wyodrębnione w kategorii SPRAWY OBYWATELI/REPRYWATYZACJA, i kategorii SPRAWY OBYWATELI/LOKATORZY)

- Jeżeli Pan Przewodniczący byłby zainteresowany ich lekturą i wzbogaceniem perspektywy Komisji przy rozpatrywaniu badanych przez nią spraw, deklaruję gotowość przekazania tych pism również droga pocztową. Mając też i tę ostatnią kwestię na uwadze ponownie uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi na pismo Rzecznika z dnia 13 maja br. – kończy swą odpowiedź RPO.

IV.7004.2.2019

Skarga RPO o wznowienie postępowania ws zasiedzenia działki pod Warszawą

Data: 2019-08-29
  • Rozpatrując wniosek o zasiedzenie nieruchomości sąd nie może poprzestać na stwierdzeniu, że nie wiadomo, kim byli dawni właściciele, bo nikt nie odpowiedział na ogłoszenie w gazecie
  • Sąd musi najpierw sam podjąć czynności w celu ustalenia, kto może być zainteresowany rozstrzygnięciem
  • RPO złożył do sądu skargę o wznowienie postępowania o zasiedzenie działki, bo spadkobiercy przedwojenych właścicieli nie mieli szansy się o nim dowiedzieć, więc nie mogli bronić swoich praw

Działka w miejscowości pod Warszawą została w latach 70. przejęta przez zasiedzenie przez Skarb Państwa. Potwierdził to w 1995 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi, stwierdzając nabycie ziemi przez gminę.

Działka była użytkowana jako teren publiczny, a jej księga wieczysta zaginęła w czasie wojny. Sąd szukał ewentualnych spadkobierców ogłoszeniem w „Sztandarze Młodych”, ale nikt się nie zgłosił. Sprawa została rozpoznana jedynie z udziałem wnioskodawcy, a postanowienie sądu uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Po latach o wznowienie tego postępowania wystąpiły do sądu osoby, które twierdzą, że są spadkobiercami dawnych właścicieli działki. Jednak sądy dwukrotnie oddalały ich wnioski ze względu na przekroczenie terminu, w jakim można to zrobić. W końcu poszkodowani decyzją sądu zwrócili się do RPO.

Po zbadaniu sprawy Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że prawo spadkobierców zostały naruszone, bo nie byli w stanie dowiedzieć się, że sąd rozpatrywał sprawę ich działki. Dlatego RPO złożył skargę o wznowienie tego postępowania.

Jako podstawę prawną wznowienia wskazuje art. 524 § 2 w zw. z art. 401 pkt 2 Kodeksu postępowania cywilnego (naruszenie praw właścicieli nieruchomości jako osób bezpośrednio zainteresowanych w sprawie, wskutek pozbawienia ich możności działania w postępowaniu, w następstwie przedwczesnego i wadliwego posłużenia się w sprawie przez sąd instytucją ogłoszenia, wskazaną w art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego).

Rzecznik wniósł też o zmianę postanowienia sądu z 1995 r. o stwierdzenie zasiedzenia działki przez Skarb Państwa z uwagi na brak wykazania w postępowaniu materialnoprawnych przesłanek zasiedzenia nieruchomości przez Skarb Państwa;

Argumenty prawne RPO

Podstawą wznowienia postępowania pozbawienie możności działania zainteresowanych, skutkujący naruszeniem ich prawa.

Przepisy stanowią, że w postępowaniu nieprocesowym zainteresowany, który nie był uczestnikiem postępowania zakończonego prawomocnym postanowieniem orzekającym co do istoty sprawy, może żądać wznowienia postępowania, jeżeli postanowienie to narusza jego prawa, przy czym w takim wypadku stosuje się przepisy o wznowieniu postępowania z powodu pozbawienia możności działania (art. 524 § 2 w zw. z art. 401 pkt 2 Kodeksu postępowania cywilnego, por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 13 września 1967 r., sygn. akt III CZP 60/67, OSNC 1968/3/37; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 1971 r., sygn. akt II CR 552/71, LEX nr 7033).

W sprawie o zasiedzenie konieczne jest przede wszystkim ustalenie, kto jest właścicielem nieruchomości, będącej przedmiotem wniosku. Właściciel jest niewątpliwie „zainteresowanym” w rozumieniu art. 609 w zw. z art. 510 Kodeksu postępowania cywilnego i co do zasady musi być uczestnikiem postępowania o zasiedzenie. Samo zaś pominięcie w postępowaniu o zasiedzenie osoby bezpośrednio zainteresowanej narusza jej prawa, zatem podstawa do wznowienia postępowania w tego rodzaju sytuacjach faktycznych pozostaje oczywista (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 sierpnia 2012 r., sygn. akt I CZ 79/12, LEX nr 1231463; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia10 listopada 2004 r., sygn. akt II CK 185/04, LEX nr 197639; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 2003 r., sygn. akt II CK 233/02, LEX nr 1129613; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 28 lutego 1996 r., sygn. akt I CRN 179/96, LEX nr 1500925; A. Górski. Komentarz do art. 609 Kodeksu postępowania cywilnego Stan prawny: 2013.03.01; LEX; S. Rudnicki. Nabycie przez zasiedzenie. 7.2. Wnioskodawca i uczestnicy postępowania, LEX).

Zatem w sprawie o stwierdzenie zasiedzenia do kręgu osób zainteresowanych należy przede wszystkim dotychczasowy właściciel (właściciele) nieruchomości, bez względu na to, czy jego prawo zostało stwierdzone i czy wynika ono z dołączonego na podstawie art. 607 Kodeksu postępowania cywilnego odpisu z księgi wieczystej.

Jeżeli zaś właściciel nie żyje, status zainteresowanych mają jego spadkobiercy.

Wnioskodawca powinien więc we wniosku o stwierdzenie zasiedzenia wskazać dotychczasowego właściciela nieruchomości. Gdyby zaś z przyczyn od siebie niezależnych tego nie uczynił, sąd powinien

  • z urzędu podjąć czynności zmierzające do ustalenia właściciela i wezwania go do udziału w sprawie (wymóg z art. 510 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego),
  • a dopiero wówczas, gdy czynności te nie przyniosą rezultatu - zarządzić ogłoszenie przewidziane w art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 lutego 2015 r., sygn. akt I CSK 82/14, LEX nr 1677788; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 stycznia 2009 r., sygn. akt III CSK 287/08; LEX nr 527240).

Należy zatem podkreślić, iż istotne znaczenie z punktu widzenia należytego, zgodnego z procedurą przeprowadzenia postępowania w sprawie o zasiedzenie, posiada sam wymóg przestrzegania przez sąd kolejności czynności procesowych, podejmowanych w kierunku poszukiwania uprawnionych do wzięcia udziału w sprawie.

W tym kontekście opublikowanie przez sąd stosownego ogłoszenia może nastąpić dopiero wówczas, gdy samo ustalenie, kto jest właścicielem nieruchomości (osobą bezpośrednio zainteresowaną wynikiem prowadzonego postępowania) nie jest możliwe (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 listopada 2004 r., sygn. akt II CK 185/04, LEX nr 197639; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 marca 1996 r., sygn. akt II CRN 211/95, Prok.i Pr.-wkł. 1996/7-8/44).

Należy przy tym pamiętać, iż w sprawie o zasiedzenie obowiązkiem sądu pozostaje badanie, czy wszystkie zainteresowane osoby są uczestnikami postępowania (wymóg z art. 510 Kodeksu postępowania cywilnego).

W celu ustalenia kręgu zainteresowanych sąd może żądać od wnioskodawcy lub uczestników postępowania informacji, które pozwolą ustalić krąg zainteresowanych i - jeżeli nie biorą udziału w postępowaniu - wezwać ich do udziału w sprawie.

Skutkiem niedopełnienia tego obowiązku przez sąd jest właśnie możność żądania przez osobę zainteresowaną (nie wezwaną do udziału w sprawie) wznowienia postępowania, zakończonego prawomocnym postanowieniem co do istoty sprawy.

Przepis art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (wezwanie zainteresowanych przez ogłoszenie) stosuje się tylko wtedy, gdy wnioskodawca nie może wskazać osób zainteresowanych, ponieważ są one nieznane, a samo ustalenie tych osób jest dla niego praktycznie niewykonalne (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 1966 r., sygn. akt II CZ 50/66, OSP 1967/6/136).

Postępowanie w sprawie o stwierdzenie nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie jest skierowane przeciwko dotychczasowemu właścicielowi i zmierza do innego, niż dotąd obowiązywał, określenia stanu prawnego nieruchomości. Nie ulega więc wątpliwości, że postępowanie to powinno toczyć się z udziałem dotychczasowego właściciela lub jego następców prawnych, gdyż są to osoby zainteresowane żywotnie wynikiem postępowania (art. 510 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego).

Sprawa, w której wnioskodawca w ogóle nie podał dotychczasowego właściciela, a ograniczył się do wskazania samoistnego posiadacza nieruchomości, nie powinna się toczyć bez należytego wyjaśnienia, kto był właścicielem nieruchomości.

Uwzględnienie wniosku o stwierdzanie zasiedzenia w postępowaniu, w którym nie zostały skutecznie procesowo wezwane do udziału w sprawie osoby legitymujące się tytułem własności do objętej wnioskiem rzeczy, może wskazywać na naruszenie art. 510 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1998 r., sygn. akt I CKN 897/97, LEX nr 1215598, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 30 stycznia 2001 r., sygn. akt I CKN 1359/00, LEX nr 52434; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 29 maja 1998 r., sygn. akt II CKU 171/97, Prok.i Pr.-wkł. 1999/1/40; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 31 maja 1996 r., sygn. akt I CRN 151/95, LEX nr 142591).

IV.7000.242.2019

Wniosek o mienie zabużańskie rozpoznany po interwencji Rzecznika

Data: 2019-07-17

Rodzina z Dolnego Śląska dostanie rekompensatę za mienie zabużańskie. Wniosek złożyła 11 lat temu, ale w sprawie nic się nie działo. W maju interweniował Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu i decyzja została wydana 28 czerwca.

Istotne w tej sprawie jest to, że rodzina składała ponaglenia do kolejnych wojewodów, a w sprawie nic się nie działo od 2008 r.

Teraz rodzina ma przedłożyć oświadczeń o wyborze formy realizacji prawa do rekompensaty oraz operatu szacunkowego określającego wartość nieruchomości pozostawionej poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej

BPW.514.10.2019

WSA: repatriacja właściciela mienia zabużańskiego po 1945 r. to nie warunek prawa do rekompensaty

Data: 2019-06-26
  • Powrót właściciela nieruchomości zabużańskiej po 1945 r. do Polski nie jest ustawową przesłanką prawa do rekompensaty od Skarbu Państwa za takie mienie
  • Orzekł tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uchylił odmowę rekompensaty dla spadkobierców pana Feliksa za jego dom w Wilnie 
  • Odmowę uzasadniono tym, że po 1945 r. nie repatriował się on do Polski. A pan Feliks nawet nie mógł tego uczynić, gdyż w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • RPO wskazywał,  że z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości do Polski

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA.

Argumenty RPO

Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił przyłączyć się do tego postępowania. Wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed końcem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

W uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

Orzeczenie WSA

26 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt I SA/Wa 583/19) uchylił obie zaskarżone decyzje i zwrócił sprawę Wojewodzie Mazowieckiemu.

W ustnych motywach orzeczenia sąd zwrócił uwagę na pozaustawowy charakter przesłanki repatriacji właściciela nieruchomości. Ponadto wskazał, że organy orzekły rozbieżnie co do części tego samego majątku tej samej osoby.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

IV.7003.16.2019

Odmówiono im rekompensaty za mienie zabużańskie. Rzecznik wspiera ich przed sądem

Data: 2019-06-24
  • Spadkobiercom pana Feliksa odmówiono rekompensaty za tzw. mienie zabużańskie - dom w Wilnie. Bo po 1945 r. nie repatriował się on do Polski
  • Pan Feliks nie był w stanie tego uczynić, gdyż  w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • Tymczasem z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości po 1945 r. do Polski
  • Odmowa była wyjątkowo krzywdząca, zwłaszcza że spadkobiercy pana Feliksa uzyskali rekompensatę za inne utracone mienie - majątek ziemski niedaleko Wilna
  • ROZPRAWA PRZED WSA - 26 czerwca

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do skargi spadkobierców pana Feliksa, złożonej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na odmowę potwierdzenia prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Rzecznik wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA. Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, RPO postanowił się do niej przyłączyć.

Argumenty RPO

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Nie ulega wątpliwości, że pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed zakończeniem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Z kolei działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

Rzecznik przypomniał, że w uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej innego majątku będącego jego własnością – majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

WSA zaplanował rozprawę w tej sprawie na 26 czerwca 2019 r. (sygn. akt I SA/Wa 583/19) o godz. 9.20 w sali A.

IV.7003.16.2019

Długotrwałe czynności sprawdzające Komisji Weryfikacyjnej. RPO pisze do Patryka Jakiego

Data: 2019-05-24
  • Obywatele skarżą się, że Komisja Weryfikacyjna ds. warszawskiej reprywatyzacji prowadzi długotrwałe czynności sprawdzające - nie podejmując decyzji bądź o ich zakończeniu, bądź o wszczęciu właściwego postępowania rozpoznawczego
  • Osoba zainteresowana rozstrzygnięciem Komisji nie ma żadnych instrumentów by wpłynąć na zakończenie tych czynności w rozsądnym terminie – nie jest bowiem stroną postępowania
  • Rzecznik podkreśla konstytucyjną zasadę lojalności organów władzy wobec obywateli, zwłaszcza tych, wobec których trwają jedynie czynności sprawdzające, bez stwierdzenia, by naruszyli prawo

Skargi wpływające do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają uwagę na problem stosowania przepisów ustawy z 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa.

Chodzi o tzw. czynności sprawdzające Komisji Weryfikacyjnej i podejmowane w ich toku rozstrzygnięcia. Zgodnie z ustawą Komisja podejmuje je by sprawdzić, czy są podstawy do wszczęcia postępowania rozpoznawczego wobec danej nieruchomości. Gdy je podejmuje, toczy się ono co do zasady według przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego.

Czynności sprawdzające podejmowane są zaś w sposób pozaprocesowy, a przepisy Kpa nie są stosowane. Tymczasem w tej procedurze zapadają rozstrzygnięcia ingerujące w sytuację obywateli. Chodzi głównie o ustawową możliwość zawieszenia postępowania egzekucyjnego dotyczącego nieruchomości lub też osoby zajmującej lokal w nieruchomości będącej przedmiotem decyzji reprywatyzacyjnej. Komisja może wystąpić do sądu o zawieszenie tego postępowania lub o wstrzymanie czynności.

Rzecznik ma wątpliwości co do stosowania tych przepisów w odniesieniu do dwóch kwestii: 

  • przewlekłości postępowania sprawdzającego, w którego toku wydano postanowienie o zawieszeniu postępowania,
  • przesłanek zawieszenia postępowania egzekucyjnego i zakresu sądowej kontroli takiego wniosku Komisji.

Ponieważ w postępowaniu sprawdzającym nie stosuje się Kpa, osoby, wobec których  podejmowane są czynności, nie mają statusu strony. Nie mogą ani kwestionować zasadności wniosku o zawieszenie postępowania ani też przeciwdziałać ewentualnej przewlekłości czynności sprawdzających.

Gdy doszło do zawieszenia postępowania egzekucyjnego – a tym samym ograniczenia konstytucyjnego prawa do sądu – nie istnieją żadne systemowe mechanizmy, za których pomocą jednostka mogłaby skłonić Komisję czy to do zwolnienia spod nałożonych na nią ograniczeń, czy to do sprawnego prowadzenia postępowania i jego zakończenia w rozsądnym terminie. A ustawa nie wskazuje przesłanek uzasadniających zawieszenie postępowania - wystarczy przekonanie Komisji, że wstrzymanie egzekucji jest potrzebne.

Rzecznikowi znane są rozstrzygnięcia sądów co do wniosków Komisji o zawieszenie (niezawierających zresztą uzasadnienia), których zasadności sąd w ogóle nie badał. Do ich uwzględnienia wystarczyło jedynie to, że złożył je uprawniony organ, czyli Komisja.

Uniemożliwia to skuteczną ochronę sądową w przypadku ograniczenia konstytucyjnych praw obywateli rozstrzygnięciem organu władzy - podkreśla Adam Bodnar. Tymczasem stosowne gwarancje ochronne przewiduje i Konstytucja (art. 45 i art. 78, ale i art. 64), i Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

RPO wskazuje, że wstrzymanie egzekucji – a także postępowań eksmisyjnych – może naruszać prawa obu stron. Chodzi nie tylko o wierzyciela (pozbawionego możliwości korzystania ze swego mieszkania), ale i lokatora (któremu narastają opłaty z tytułu bezumownego korzystania z lokalu). Może się zdarzyć, że eksmisja nie wynika z naruszenia prawa przez właściciela nieruchomości, ale z przyczyn leżących po stronie lokatora.

Ochronę lokatorów wyłącza zaś - w świetle ustawy o ochronie praw lokatorów – np. wykraczanie przeciwko porządkowi domowemu, niewłaściwe zachowanie czyniące uciążliwym korzystanie z innych lokali, przemoc domowa czy zajęcie lokalu bez tytułu prawnego. Przyczyną eksmisji może też być ustanie stosunku najmu, m.in. na skutek długotrwałego niepłacenia czynszu. Tymczasem może dochodzić do wstrzymywania postępowań egzekucyjnych także i takich spraw.

Adam Bodnar poprosił przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej Patryka Jakiego o podanie przeciętnego czasu trwania postępowań sprawdzających. Spytał także, czy w sytuacji, gdy wszczęto postępowanie sprawdzające, a Komisja dowie się o trwających postępowaniach egzekucyjnych, skierowanie stosownego wniosku jest regułą, czy też zdarza się, że Komisja uznaje zawieszenie postępowania za niezasadne. Chce także wiedzieć, czy wnioski Komisji do sądu prowadzącego postępowanie egzekucyjne zawierają uzasadnienie oraz czy sąd z reguły uwzględnia wniosek, czy też zdarza się, że go oddala, a jeżeli tak - jak to uzasadnia.

IV.7004.2.2019

Dwa kolejne problemy z przepisami o Komisji Reprywatyzacyjnej

Data: 2019-04-24
  • Jaka jest sytuacja właściciela mieszkania kupionego na wolnym rynku, ale w kamienicy, której reprywatyzację następnie unieważniła Komisja Reprywatyzacyjna?
  • Jak długo Komisja może blokować postępowanie sądowe wobec lokatora w kamienicy, co do której nie ma jeszcze nawet podejrzenia, że doszło w niej do reprywatyzacyjnych nieprawidłowości?
  • RPO przedstawił Ministrowi Sprawiedliwości dwa kolejne problemy, z którymi borykają się ludzie z powodu niejasności przepisów ustawy o Komisji Reprywatyzacyjnej.

- Pragnę zwrócić uwagę Pana Ministra na niektóre kwestie związane ze stosowaniem w praktyce przepisów ustawy o Komisji Weryfikacyjnej (o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa) – napisał Adam Bodnar do ministra Zbigniewa Ziobro.

Jeśli w nieprawidłowo zreprywatyzowanej kamienicy są lokatorzy, nabywca mieszkania traci je?

W jednej ze skarg zwrócono uwagę na praktyczne skutki sytuacji, gdy z nieruchomości warszawskiej wyodrębniono lokale, które uległy dalszemu zbyciu, natomiast Komisja Weryfikacyjna uchyla w całości decyzję reprywatyzacyjną i przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania. Brzmienie ustawy po jej gruntownej nowelizacji w marcu 2018 r. (zwłaszcza art. 30 ust. 4, art. 29 ust. 1 pkt 3 oraz art. 40 i art. 41a ust. 2) może utrudniać ustalenie, jak kształtuje się wówczas sytuacja osób, które w dobrej wierze nabyły mieszkania na wolnym rynku.

Ustawa w jej pierwotnym brzmieniu pozwalała taką sytuację zakwalifikować jako zajście nieodwracalnych skutków prawnych. Komisja ograniczała się do stwierdzenia, że decyzja została wydana z z naruszeniem prawa; rodziło to dalsze skutki o charakterze odszkodowawczym.

Obecnie jednak wydanie takiego rozstrzygnięcia nie jest możliwe, jeśli mieszkanie, o które chodzi, znajduje się w kamienicy zamieszkałej przez choćby jednego lokatora, który do dnia wydania decyzji reprywatyzacyjnej nie dostał innego mieszkania. W takiej sytuacji Komisja musi uchylić decyzję reprywatyzacyjną w całości.

Stanowi ona podstawę nie tylko wykreślenia wpisu dokonanego „na podstawie” lub „z uwzględnieniem” decyzji uchylonej, ale też i (wszelkich?) wpisów późniejszych, „na podstawie aktu notarialnego” czyli w ramach obrotu cywilnoprawnego. Decyzja Komisji jest jednocześnie podstawą wpisania jako właściciela nieruchomości odpowiednio m.st. Warszawy albo Skarbu Państwa. Do tego na podstawie ustawy o własności lokali ułamkowym współwłaścicielem nieruchomości gruntowej (budynkowej – przy nieprzekształconym prawie użytkowania wieczystego) nadal pozostaje właściciel lokalu  – czego ustawa o Komisji Reprywatyzacyjnej zdaje się nie uwzględniać.

Ustawa nie przesądza, czy w takiej sytuacji sąd wieczystoksięgowy rzeczywiście powinien ujawnić m.st. Warszawę bądź Skarb Państwa jako wyłącznego właściciela i np. wpisać z urzędu ostrzeżenia o niezgodności księgi gruntowej (budynkowej) z rzeczywistym stanem prawnym – chociażby z tego powodu, że nie zgadza się suma udziałów we współwłasności. Jeżeli zaś tak, to powstają pytania o wpływ takich wpisów na treść księgi prowadzonej dla samego lokalu.

Skutki postępowania rozpoznawczego

Postępowanie sprawdzające służy Komisji Weryfikacyjnej do wstępnego zbadania, czy w procesie reprywatyzacji rzeczywiście doszło do naruszenia prawa lub innego rodzaju nadużyć. Na tym etapie badane orzeczenia i decyzje korzystają zatem z przymiotu legalności, a ich beneficjentom nie sposób postawić zarzut naruszenia prawa. Dopiero jeśli Komisja poweźmie wątpliwości co do prawidłowości procesu reprywatyzacyjnego, wszczyna postępowanie rozpoznawcze, które może zakończyć się także utrzymaniem w mocy decyzji reprywatyzacyjnej. Wtedy z mocy prawa ulegają zawieszeniu postępowania egzekucyjne (i inne).

Już jednak na etapie postępowania sprawdzającego, które nie jest objęte żadnymi ramami prawnymi czy terminami, Komisja może już wnieść do sądu o zawieszenie postępowania egzekucyjnego „dotyczącego nieruchomości warszawskiej lub dotyczącego osoby zajmującej lokal w nieruchomości warszawskiej będącej przedmiotem decyzji reprywatyzacyjnej”. Ten „stan prowadzenia postępowania” może trwać bez końca, nie ma żadnej możliwości przeciwdziałania jego przewlekłości.

Zdaniem RPO zawieszenie postępowań egzekucyjnych na podstawie art. 26a ustawy na etapie czynności „zaledwie” sprawdzających winno być stosowane z poszanowaniem konstytucyjnej zasady ochrony praw niewadliwie nabytych i z uwzględnieniem zasady proporcjonalności w ograniczaniu konstytucyjnych praw.

IV.7000.538.2018

Patryk Jaki: decyzja Komisji Weryfikacyjnej nie unieważnia wyroków eksmisyjnych

Data: 2019-04-24
  • Decyzja Komisji Weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacyjnej nie unicestwia prawomocnych sądowych wyroków eksmisyjnych – przyznaje resort sprawiedliwości.
  • Zdaniem resortu w takiej sytuacji władze Warszawy muszą ustalić, czy lokatorowi nie przysługuje odszkodowanie od samorządu.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostał odpowiedź resortu w sprawie wątpliwości prawnych dotyczących konsekwencji decyzji wydawanych przez tzw. Komisję Weryfikacyjną w sprawie reprywatyzacji w Warszawie. Rzecznika interesowała sytuacja lokatorów, którzy dostali już wyroki eksmisyjne, a następnie Komisja unieważniła decyzję reprywatyzacyjną.

Minister Patryk Jaki, który jest równocześnie przewodniczącym Komisji, wyjaśnił, że decyzja Komisji Weryfikacyjnej nie prowadzi do unicestwienia i bezskuteczności prawomocnych wyroków sądowych nakazujących opuszczenie i opróżnienie lokali, albowiem byłoby to sprzeczne z Kodeksem postępowania cywilnego (art. 365 § 1).

Nie oznacza to jednak – w ocenie Ministra Sprawiedliwości - pozostawienia byłych lokatorów, w stosunku do których sąd orzekł eksmisję lub oddalił ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu bez pomocy i wsparcia Komisji.

Zgodnie z ustawą o Komisji Reprywatyzacyjnej (art. 33 ustawy z dnia 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa) w takiej sytuacji osobie zajmującej lokal przysługuje od m.st. Warszawy odszkodowanie za poniesioną szkodę lub zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, jeżeli wobec tej osoby zastosowano groźbę bezprawną, przemoc lub podwyższono czynsz albo inne opłaty, jeżeli spowodowało to istotne pogorszenie jej sytuacji materialnej.

Minister Sprawiedliwości wskazał, że eksmisja lokatora może być jedną z przesłanek wpływających na wysokość przyznanego zadośćuczynienia. Istotą, celem i zadaniem Komisji jest wyrównanie w całości wszystkich dotkliwych krzywd wyrządzonych lokatorom również tym, którzy prawomocnym wyrokiem sądu zostali eksmitowani lub oddalono ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu.

Rzecznik przekazał to stanowisko władzom Warszawy.

IV.7213.4.2018

RPO upomina się o prawa ofiar "dzikiej reprywatyzacji", wobec których wydano wyroki eksmisji

Data: 2019-04-12
  • Wielu lokatorów reprywatyzowanych w stolicy kamienic nie było w stanie płacić czynszów radykalnie podwyższanych przez nowych właścicieli 
  • Z inicjatywy właścicieli zapadały wyroki sądowe, po których ludzie tracili prawo najmu do lokalu
  • Dziś nie mogą tego prawa odzyskać. Nie ma bowiem przepisu, który by to umożliwiał - nawet po uchyleniu decyzji reprywatyzacyjnej przez Komisję Weryfikacyjną

21 listopada 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednie doprecyzowanie ustawy o usuwaniu skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych wydanych w Warszawie z naruszeniem prawa. Do dziś nie otrzymał odpowiedzi. Dlatego ponownie zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o poinformowanie o ewentualnych planowanych działaniach legislacyjnych na korzyść obywateli.

Wobec wielu lokatorów reprywatyzowanych kamienic zapadały - z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej - prawomocne wyroki, nakazujące opróżnienie i opuszczenie zajmowanych lokali mieszkalnych. Osoby te nie były w stanie płacić rażąco wysokich czynszów wprowadzanych przez nowego właściciela. Efektem była utrata tytułu prawnego do lokalu wskutek wypowiedzenia najmu i w konsekwencji orzeczenia eksmisji.

Ta grupa byłych lokatorów pozostaje poza ochroną przewidzianą w ustawie z 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa. Na mocy tej ustawy powołano Komisję Weryfikacyjną, która zajmuje się „dziką reprywatyzacją”.  

Założeniem ustawy miało być usunięcie wszelkich skutków decyzji reprywatyzacyjnych wydanych z naruszeniem prawa, zwłaszcza wyrównanie dotkliwych krzywd wyrządzonych lokatorom. Niestety, w praktyce okazuje się, że cel ten nie może zostać w pełni osiągnięty ze względu na złożoność stosunków prawnych, których ustawa nie uwzględnia.

Wprawdzie stanowi ona, że czynności prawne dokonane przez osobę, na rzecz której wydano decyzję reprywatyzacyjną, uznaje się za bezskuteczne wobec osoby zajmującej nieruchomość lub jej część, ale nie uwzględnia to bardziej skomplikowanych sytuacji. Nie daje też podstaw do uznania, że niweczy to skutki prawomocnych orzeczeń sądowych.

Kwestia dotyczy lokatorów, wobec których prawomocne wyroki eksmisyjne nie zostały wykonane; lokatorów, którzy dobrowolnie bądź w wyniku działań egzekucyjnych opuścili lokale, a także tych, których sytuacja została ukształtowana  wyrokami oddalającymi ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu. Nadal zatem na byłych lokatorach ciąży obowiązek opróżnienia zajmowanych lokali, bowiem są oni związani sentencją prawomocnych orzeczeń sądowych.

Ustawa z 2017 r. rozbudziła ich nadzieje na odwrócenie niekorzystnych skutków „dzikiej reprywatyzacji”, jednakże nadzieje te nie mogą być zrealizowane – wskazuje RPO. Brak jest bowiem przepisu, który stanowiłby w takich sytuacjach podstawę do przywrócenia byłym lokatorom prawa najmu na dotychczasowych zasadach - po uchyleniu przez Komisję Weryfikacyjną decyzji o reprywatyzacji danej nieruchomości.

W takiej sytuacji możliwe wydaje się zaś przywrócenie posiadania lokali byłym lokatorom, którzy do opuszczenia swoich mieszkań zostali zmuszeni  wskutek rożnych działań właściciela sprywatyzowanej nieruchomości (ale nie zapadły wobec nich wyroki o eksmisje). Zgodnie z ustawą, gmina albo Skarb Państwa ma bowiem obowiązek niezwłocznego przywrócenia posiadania takiemu najemcy lub innej osobie zajmującej nieruchomość lub jej część przed dniem wydania decyzji reprywatyzacyjnej.

Z braku wyraźnej regulacji, decyzja Komisji Weryfikacyjnej o uchyleniu reprywatyzacji nie może zatem oznaczać bezskuteczności prawomocnych wyroków sądowych – podkreśla Rzecznik. Niestety, żaden środek prawa procesowego cywilnego, umożliwiający weryfikację prawomocnych orzeczeń sądowych, nie jest adekwatny do wyeliminowania tych orzeczeń z obrotu prawnego (nawet skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego).

- Wbrew zatem słusznym założeniom prawodawcy oraz oczekiwaniom społecznym - na gruncie obowiązującego stanu prawnego - nie jest możliwe w omawianych przypadkach zadośćuczynienie krzywdom poniesionym przez byłych lokatorów poprzez przywrócenie im posiadanych wcześniej uprawnień – stwierdza Rzecznik. W jego ocenie próby rozwiązania problemu poprzez zawarcie nowych umów najmu przez gminę bądź Skarb Państwa nie zaspokoją uzasadnionych oczekiwań byłych lokatorów.

Dlatego konieczne jest uregulowanie sytuacji prawnej tej grupy byłych lokatorów. Zasadne jest zatem zmiana ustawy poprzez jej doprecyzowanie i uzupełnienie.

IV.7213.4.2018

 

Jak Departament Stanu USA ocenia przestrzeganie praw człowieka w Polsce

Data: 2019-03-18
  • Polski rząd ogranicza zakres niezawisłości sędziowskiej – stwierdza amerykański Departamentu Stanu w raporcie nt. przestrzegania praw człowieka na świecie
  • Amerykański raport wskazuje na wiele problemów, które są także przedmiotem uwagi i działań Rzecznika Praw Obywatelskich
  • To np. dyskryminacja kobiet, osób LGBTI, mniejszości narodowych i etnicznych

Na swej stronie internetowej Departament Stanu USA opublikował doroczny raport o przestrzeganiu praw człowieka na świecie. 

29-stronicowy raport na temat Polski stwierdza, że to republika z wielopartyjną demokracją. Obserwatorzy uznali wybory samorządowe z 21 października 2018 r. za wolne i uczciwe. Władze cywilne zachowały skuteczną kontrolę nad siłami bezpieczeństwa. Kwestie praw człowieka obejmowały kary za zniesławienie i przemoc wymierzone w członków mniejszości etnicznych. Rząd podejmuje kroki w celu zbadania, ścigania i karania urzędników, którzy złamali prawa człowieka.

Więzienia i nieludzkie traktowanie zatrzymanych

Konstytucja i prawo zabraniają takich praktyk. Pojawiły się jednak doniesienia o problemach związanych z niewłaściwym postępowaniem policji i złym traktowaniem zatrzymanych. W ustawie brakuje jasnej prawnej definicji tortur, ale wszelkie działania, które można uznać za „tortury”, są zakazane i karane w postępowaniu karnym na podstawie innych przepisów prawa, które bezpośrednio stosują zobowiązania wynikające z międzynarodowych traktatów i konwencji zakazujących tortur.

Grupy społeczeństwa obywatelskiego odnotowały przypadki niewłaściwego postępowania policji wobec aresztowanych.

Odnotowano skazanie przez lubelski sąd trzech policjantów za użycie paralizatora przeciw dwóm nietrzeźwym mężczyznom - sąd ustalił, że były to tortury. Wspomniano także, że rozpoczął się proces przeciwko czterem byłym policjantom oskarżonym o nadużycie władzy oraz przemoc fizyczną i psychiczną wobec 25-letniego Igora Stachowiaka, który poniósł śmierć w komisariacie we  Wrocławiu w 2016 r. - kilka razy rażony paralizatorem, gdy był skuty w kajdanki w celi. 

W lipcu 2018 r. Europejski Komitet ds.  Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) opublikował raport z wizyty w Polsce w maju 2017 r. W raporcie przytoczono szereg zarzutów nadmiernej siły wykorzystywanych w czasie zatrzymania wobec osób, które nie opierały się aresztowaniu i kilku oskarżeń o ciosy i kopnięcia w trakcie przesłuchania. CPT stwierdził, że osoby zatrzymane nadal odczuwają znaczne ryzyko złego traktowania.

W sierpniu RPO powiadomił prokuraturę, że policja pobiła 70-letniego mężczyznę na komisariacie w Rykach w związku z podejrzeniami, że zdewastował grób funkcjonariusza policji - odnotował raport.

Nie było istotnych informacji dotyczących warunków w więzieniach, które wzbudzałyby obawy dotyczące praw człowieka. Problemem nadal są jednak: niewystarczająca liczba  personelu medycznego w więzieniach i ograniczony dostęp więźniów do specjalistycznego leczenia.

W ramach RPO działa Krajowy Mechanizm Prewencji, niezależny program monitorujący warunki i traktowanie osadzonych w więzieniach i aresztach.

Raport CPT stwierdza, że dostęp do adwokata w areszcie policyjnym był w praktyce problematyczny.

Prawo do sprawiedliwego procesu

Choć Konstytucja przewiduje niezależne sądownictwo, rząd przyjął w 2018 r. ograniczające zakres niezawisłości sędziowskiej – głosi raport. Rząd kontynuował wprowadzanie nowych środków związanych z sądownictwem, które spotkały się z ostrą krytyką ze strony niektórych ekspertów prawnych, organizacji pozarządowych i organizacji międzynarodowych. 

Podkreślono, że strona rządowa twierdziła, iż reformy sądownictwa były przynajmniej częściowo motywowane lepszą efektywnością sądów, niektórzy eksperci prawni wskazali, że skutek był  odwrotny. Przywołano statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości, że średnio proces w 2017 r. trwał ok. 5,5 miesięcy, w porównaniu z 4,7 w 2016 r. i 4,2 w 2015 r.

Raport opisuje działania Komisji Europejskiej oraz wystąpienia polskich sądów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Reprywatyzacja

Według organizacji pozarządowych nie poczyniono znaczących postępów w rozwiązywaniu roszczeń z epoki Holokaustu, w tym dla cudzoziemców. Osoby fizyczne mogą domagać się zwrotu skonfiskowanej własności prywatnej w drodze postępowania administracyjnego i sądów, co jest uciążliwe i nieskuteczne.

Rząd ogłosił, że kompleksowy projekt ustawy reprywatyzacyjnej, ogłoszony przez Ministerstwo Sprawiedliwości w 2017 r., wymaga dalszych zmian i analiz. Krytycy twierdzili, że projekt wyklucza roszczenia cudzoziemców, z których wielu było ocalałymi z Holokaustu lub ich spadkobiercami, i zezwala jedynie bezpośrednim spadkobiercom na zgłaszanie roszczeń. Nie ogłoszono żadnych aktualizacji projektu.

Ingerencja władz w życie prywatne i tajemnice korespondencji

Prawo umożliwia nadzór elektroniczny z kontrolą sądową w zakresie zapobiegania przestępstwom i prowadzenia dochodzeń. RPO wycofał wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy dotyczącej inwigilacji z 2016 r.  z powodu niemożliwości bezstronnej i merytorycznej oceny TK. Rzecznik zaskarżył ustawę, argumentując że narusza prawo do prywatności.

Wolność słowa

Konstytucja zabrania cenzury, ale krytycy zarzucali uporczywą stronniczość prorządową w programach informacyjnych telewizji publicznej.

Raport przypomina karalność zniesławienia  na mocy art. 212 Kodeksu karnego, a także karalność znieważenia prezydenta RP oraz Narodu Polskiego. Podkreślono, że dziennikarze nigdy nie byli skazani na maksymalne kary za te czyny. Właściciele mediów, zwłaszcza lokalnych niezależnych gazet, byli jednak świadomi, że potencjalnie duże grzywny mogą zagrozić ich przetrwaniu.

Opisano też sprawę nowelizacji ustawy o IPN, przewidującą karalność każdego, kto publicznie przypisuje państwu lub Narodowi Polskiemu odpowiedzialność za zbrodnie III Rzeszy. W czerwcu 2018 r., w następstwie międzynarodowej krytyki, parlament  usunął przepisy kryminalne. Nie zmieniono przepisów o odpowiedzialności cywilnej oraz przepisów penalizujących zaprzeczanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

Przypomniano, że nadal trwa śledztwo w sprawie słów historyka Uniwersytetu Princeton Jana T. Grossa, że Polacy zabili podczas II wojny światowej więcej Żydów niż nazistów. 

Raport wspomina także sprawę reportażu TVN o obchodach urodzin Adolfa Hitlera z 2017 r.

Podkreślono też, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ​​anulowała grzywnę 1,48 mln zł wobec TVN za relacje stacji na temat protestów w 2016 r. pod Sejmem.

Wolność zgromadzeń

Konstytucja zapewnia wolność pokojowego zgromadzania się i zrzeszania się, a rząd generalnie respektuje te prawa. 

We wrześniu 2018 r. RPO opublikował raport zalecający uchylenie poprawek z 2017 r. do ustawy o zgromadzeniach publicznych, które ustanowiły specjalne zabezpieczenia dla tzw. zgromadzeń „cyklicznych”. Rzecznik stwierdził, że poprawki ograniczają prawo do zgromadzeń, tworząc hierarchię zgromadzeń, którym przysługuje większa i mniejsza ochrona. Zauważył również, że w latach 2016-2018 instytucje publiczne często naruszały prawo do wolności zgromadzeń, nakładając kary na ich uczestników.

Raport przypomina umorzenie przez prokuraturę śledztwa w sprawie pobicia kobiet demonstrujących na trasie Marszu Niepodległości w 2017 r.

Obrona praw człowieka

Krajowe i międzynarodowe organizacje zajmujące się prawami człowieka na ogół działały bez ograniczeń ze strony rządu, badając i publikując swoje ustalenia.

RPO oraz pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania mają za zadanie wdrożenie zasady równego traktowania.

Niezależny RPO rozpatruje skargi, prowadzi swe postępowania, uczestniczy w postępowaniach sądowych, podejmuje badania, doradza innym organom publicznym, proponuje organom władzy inicjatywy legislacyjne, prowadzi kampanie i współpracuje z organizacjami pozarządowymi.

Dyskryminacja

Kobiety

Konstytucja zapewnia taki sam status prawny i prawa kobietom i mężczyznom oraz zakazuje dyskryminacji kobiet, chociaż istnieje niewiele przepisów wykonawczych do tego przepisu. Konstytucja wymaga jednakowej płacy za równą pracę, ale istniała dyskryminacja kobiet w zatrudnieniu.

Choć sądy mogą skazać za przemoc w rodzinie na pięć lat więzienia, większość skazanych otrzymała wyroki w zawieszeniu.  Według Centrum Praw Kobiet  policja czasami niechętnie interweniowała w przypadkach przemocy domowej, jeśli sprawcą był funkcjonariusz policji lub ofiary nie chciały współpracować.  

Prawo wymaga, aby każda gmina w kraju utworzyła zespół ekspertów zajmujących się przemocą domową. Według niektórych organizacji pozarządowych zespoły skupiły się raczej na rozwiązaniu „problemu rodzinnego” niż na ocenie doniesień o przemocy domowej jako o sprawach kryminalnych. 

Prawo zabrania molestowania seksualnego, za co może grozić do trzech lat więzienia. Według Centrum Praw Kobiet molestowanie seksualne nadal stanowi poważny i niezgłaszany problem.

Antysemityzm

Nadal dochodziło do incydentów antysemickich, często było to zbezczeszczenie synagog i cmentarzy żydowskich. Były też antysemickie komentarze w radiu i mediach społecznościowych. Pojawiły się doniesienia o wzroście antysemickich wypowiedzi  po nowelizacji ustawy o IPN. Organizacje żydowskie wyraziły zaniepokojenie ich bezpieczeństwem fizycznym. 

Pojawiały się komentarze telewizyjne i drukowane, że sprzeciw izraelskiego rządu wobec tej ustawy miał być częścią działań zmierzających do „złagodzenia” Polski, aby uzyskać miliardy dolarów na zwrot mienia dla ofiar Holokaustu.

Osoby z niepełnosprawnościami

Prawo zabrania dyskryminacji osób z niepełnosprawnościami. Choć rząd skutecznie egzekwował te przepisy, pojawiły się doniesienia o społecznej dyskryminacji osób niepełnosprawnych. Rząd ograniczył prawo osób niepełnosprawnych intelektualnie do głosowania i udziału w sprawach obywatelskich. Prawo stanowi, że budynki powinny być dostępne dla osób z niepełnosprawnościami, ale wiele budynków pozostało niedostępnych. Budynki użyteczności publicznej i transport były ogólnie dostępne, choć starsze pociągi i pojazdy - w mniejszym stopniu. Wiele dworców kolejowych nie było w pełni dostępnych.

Mniejszości narodowe i etniczne

Doszło do wielu incydentów ksenofobicznych i rasistowskich. Raport przytacza kilka najgłośniejszych. 

Przytoczono wyniki badań RPO i Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR) stwierdzają, że tylko 5 procent przestępstw z nienawiści wobec migrantów z krajów muzułmańskich, Afryki subsaharyjskiej i Ukrainy jest zgłaszanych policji. 

Problem nadal stanowiła dyskryminacja społeczna wobec Romów. Przywódcy romscy skarżyli się na powszechną dyskryminację w zakresie zatrudnienia, mieszkalnictwa, bankowości, wymiaru sprawiedliwości, mediów i edukacji.

Nękania i dyskryminacji nadal doświadczały mniejszości ukraińskie i białoruskie. 

Dyskryminacja ze względu na płeć i orientację seksualną

Choć Konstytucja nie zabrania dyskryminacji ze względu na specyficzną orientację seksualną, zakazuje dyskryminacji „z jakiegokolwiek powodu”. Przepisy dotyczące dyskryminacji w zatrudnieniu obejmują orientację seksualną i tożsamość płciową, ale przestępstwa z nienawiści i podżegania – już nie. 

Sprawami dotyczącymi praw osób LGBTI (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych) nadal zajmował się RPO.

Pełnomocnik premiera ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania jest odpowiedzialny za monitorowanie dyskryminacji osób LGBTI. Grupy wsparcia LGBTI krytykowały jednak biuro pełnomocnika za brak zainteresowania i zaangażowania w te kwestie. 

Organizacje pozarządowe i politycy donosili o rosnącej akceptacji osób LGBTI przez społeczeństwo. Zarazem stwierdzili, że dyskryminacja jest nadal powszechna w szkołach, miejscach pracy, szpitalach i klinikach. Według organizacji pozarządowych, większość tych przypadków nie została zgłoszona.

Prawa pracownicze

Przywódcy związkowi nadal informowali, że pracodawcy regularnie dyskryminują pracowników, którzy próbowali zorganizować się lub wstąpić do związków, szczególnie w sektorze prywatnym.  Dyskryminacja zwykle przybierała formę zastraszania, rozwiązywania umów o pracę bez wypowiedzenia i zamykania miejsca pracy. Niektórzy pracodawcy wyciągali sankcje wobec pracowników, którzy próbowali zorganizować związki zawodowe.

Rząd nie egzekwował skutecznie kar za utrudnianie działalności związkowej. Kontrole i działania naprawcze nie były odpowiednie, a niewielkie grzywny były nieskutecznym środkiem odstraszającym pracodawców. Procedury administracyjne i sądowe miały długie opóźnienia. Związki twierdziły, że rząd niekonsekwentnie egzekwował prawa zabraniające zemsty na strajkujących. Raport opisuje m.in. sytuację po strajku  w PLL LOT.

Prawo zabrania dyskryminacji w odniesieniu do zatrudnienia w jakikolwiek sposób ze względu na rasę, płeć, kolor skóry, religię, poglądy polityczne, pochodzenie narodowe, pochodzenie etniczne, niepełnosprawność, orientację seksualną, wiek, przynależność do związków zawodowych oraz niezależnie od tego, czy dana osoba jest zatrudniona na czas określony, czy na czas nieokreślony, albo na pracę w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin. Prawo nie zabrania konkretnej dyskryminacji ze względu na język, status HIV, tożsamość płciową lub status społeczny.  Według Polskiego Towarzystwa Antydyskryminacyjnego, zgodnie z prawem to oskarżony musi udowodnić, że dyskryminacja nie miała miejsca, ale sędziowie często nakładali na ofiarę ciężar dowodu, że doszło do dyskryminacji.

Dyskryminacja w zakresie zatrudnienia i pracy dotyczyła płci, wieku, statusu mniejszości, niepełnosprawności, poglądów politycznych, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej oraz członkostwa w związkach zawodowych. Według opublikowanego w marcu raportu KE na temat równości, różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w 2016 r. wyniosła 7,2 proc. Nastąpiła również dyskryminacja pracowników romskich.

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

O prawach naszych sąsiadów, naszych pracowników i naszych klientów. Spotkania regionalne RPO w Lublinie

Data: 2019-01-10
  • Na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem  w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej przyszło 40 osób – młodzi i starzy, w tym przedstawiciele lubelskiego środowiska prawniczego.
  • Interesowały ich sprawy sądów, lokatorów, zatrudnienia cudzoziemców, mowy nienawiści, pomagania uchodźcom, zasady, na jakich RPO może pomóc albo przystąpić do postępowań sadowych.

Kto i jak może pomóc uchodźcom (na miejscu)?

RPO: Rzecznik zajmuje się prawami osób, które znalazły się pod opieką Rzeczypospolitej i sytuacją na granicy. Za granicą aktywne są organizacje: Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i Polska Akcja Humanitarna, a także Caritas Polska.

W sprawie osób LGBT, które sprzeciwiają się odesłaniu do krajów pochodzenia, możemy interweniować, o ile ta osoba jest w Polsce i o ile można udowodnić zagrożenie związane z orientacją.

Studenci z zagranicy. Odmowa wizy

RPO: Decyzje odmowne przyznania wizy nie podlegają w Polsce zaskarżeniu. Taka regulacja jest sprzeczna z prawem europejskim i RPO w tej sprawie interweniował. MSWiA nie jest najwyraźniej gotowe do zmian

Jakie są szanse przeciwdziałania mowie nienawiści (po wypowiedzi wojewody lubelskiego o osobach LGBT)

Przepisy chroniące przed mową nienawiści nie chronią w Polsce osób z niepełnosprawnościami, atakowanych z powodu płci czy orientacji seksualnej. Postulaty, żeby to poprawić, zostały zgłoszone. Robił to także RPO. Nie widać jednak większej szansy na szybką zmianę.

A jest to zmiana kluczowa. Bo nie mając prokuratora po swojej stronie nie daje się praktycznie identyfikować osób posługujących się mowa nienawiści w internecie.

Odpowiedzialność urzędników za decyzje

Wydawanie decyzji dla agencji pracy tymczasowej na zatrudnianie cudzoziemców przez Urząd Wojewódzki zaczyna trwać tak długo że agencjom pracy tymczasowej, które ich zatrudniają, grozi bankructwo.

Nie wszyscy cudzoziemcy mogą wrócić do kraju pochodzenia. Nie mogą pracować, utrzymywać ich musi agencja pracy tymczasowej.

Tymczasem w regionie brakuje rąk do pracy. Skargi na takie działanie urzędników powodują to, że urzędnicy jeszcze gorzej załatwiają sprawy zezwoleń.

RPO:  Rzecznik interesuje się tą problematyką. Jeśli dostaniemy dokumenty od Państwa, będziemy mogli podjąć interwencję w lubelskim urzędzie wojewódzkim. Ponieważ zabierający głos rozważają sprawę o przewlekłość postępowania administracyjnego, RPO sprawdzi, czy się do takiej sprawy nie przyłączyć.

Komentarz do relacji o kontaktach obywateli z urzędami miał obecny na spotkaniu prawnik, który skorzystał przed sądem z pomocy RPO w sprawie o ulgę meldunkową. Przedstawiał szczegóły tej sprawy – i skali problemu ulgi meldunkowej, to znaczy niezrozumiałego, ukrytego w gąszczu paragrafów przepisu, który egzekwuje z zapałem fiskus. Okazuje się, że mimo korzystnych dla podatników wyroków sądowych skarbówka nie zmieniła jeszcze nastawienia do spraw obywateli.

PESEL dla wszystkich

PESEL jest ważną daną osobową, konieczną w wielu umowach. A można je łatwo wyciągać z ksiąg wieczystych. Jak Pan przymusi Ministra Sprawiedliwości, by chronił dane?

RPO: To jest do sprawdzenia.

Dlaczego są różne rodzaje bonifikat przy wykupie własności

Dlaczego grunty warszawskie można wykupić z większą bonifikatą niż państwowe?

RPO: Bo są różne typy własności – państwowa i komunalna. RPO nie ma dobrego argumentu, by skarżyć się na to, że „ci w Warszawie mają lepiej”. Prawo stanowi jasno, że jeśli działki mają różny status prawny, to nie mogą być tak samo traktowane, choćby leżały blisko siebie.

Ta kwestia nadaje się do debaty politycznej, a Rzecznik politykiem nie jest.

Co z biegłymi sądowymi?

RPO: Mamy całkowicie archaiczny system biegłych sądowych. Nie powiem Państwu nawet, ile wystąpień w tej sprawie skierowałem.

Uczestnik spotkania powiedział, że reforma postępowania cywilnego (UD 309) podejmuje zagadnienie biegłych.

Przydziały lokatorskie po reprywatyzacji

Po sprywatyzowaniu kamienicy na rynku w Lublinie okazało się, że lokatorzy z przydziałem lokatorskim dowiedziały się w urzędzie miasta, że muszą wystąpić o nowy przydział. Pod presją nowego właściciela wycofały te wnioski i oddały mieszkania komunalne w tym domu.

Aktywiści społeczni nie są dla władz samorządowych partnerami w rozwiązywaniu takich spraw. Co zatem powinniśmy robić w sytuacji, gdy naszym mieszkańcom tak radykalnie pogarszają się warunki mieszkaniowe?

RPO obiecuje przeanalizowanie sprawy. (a zgłaszający dziękuje Rzecznikowi za pomoc w sprawie lokatorskiej zgłoszonej w czasie spotkania regionalnego w Lublinie w 2016 r.)

Kwestia wynagrodzeń wypłacanych na podstawie stosunków służbowych

Zdaniem zgłaszającego przepisy są wadliwe i w przypadku niewypłacenia wynagrodzenia nie ma narzędzi do skutecznego ich egzekwowania.

Prawa wyborcze

Prokuratura nie podejmuje zgłoszeń organizacji pozarządowych o naruszeniu prawa wyborczego. Polegały one m.in. na tym, że jeden komitet (nie wystawiający kandydata) agitował na rzecz kandydata innego komitetu.

Widać też, że słabo działają rejestry wpłat na komitety wyborcze (bo nie obejmują wpłat na partie polityczne). To będzie ważne w wyborach parlamentarnych.

RPO: Prosimy podesłać nam dokumenty i zawiadomienia do prokuratury.

Sposób działania sądów. Prawa ojców

Uczestnik spotkania opowiada o swojej sprawie dotyczącej opieki nad dziećmi i alimentów dla ojca, który z dziećmi został, w której, zdaniem relacjonującego, udział wzięła bardzo niekompetentna biegła, sam ojciec był zastraszany, niesłusznie aresztowany, a wszystko to się działo dlatego, że sędziowie i prokuratorzy są ze sobą powiązani.

RPO: Tak skomplikowanej sprawy tu nie załatwimy. Musimy się umówić na oddzielne spotkanie, w czasie którego przejrzelibyśmy dokumenty.

Zachowania komorników. Prawa ojców

Ściga mnie komornik za dawno zapłacone alimenty. Urzędnicy tworzą mi fikcyjny dług.

Sądy nie reagują na nadużycia komorników. Co Pan z tym zrobi?!?

RPO: Rozumiem, że dostanę od Pana dokumenty?

Prawa rodzin, konflikty i spory o dziecko, uprowadzenia rodzicielskie, przysposobienia zagraniczne

Stan prawny nie pozwala na rozwiązywanie trudnych sytuacji rodzinnych, tracą na tym dzieci. Co w tej sprawie zrobić może Rzecznik?

RPO: To jest na tyle poważny problem, że w połowie zeszłego roku zorganizowaliśmy Kongres Praw Rodzicielskich, by zebrać ekspertów, pedagogów i rodziców. Próbowaliśmy postawić diagnozę i szukać rozwiązań.

W dobrym kierunku idzie sposób załatwiania spraw w postępowaniach transgranicznych.

Dziś najważniejszym problemem do rozwiązania jest przewlekłość postępowań w sądach rodzinnych. To są sprawy, w których na to nie wolno sobie pozwalać.

Trzeba też tak zmieniać prawo rodzinne, by nie eskalowało konfliktu w rodzinie, bo wtedy dzieci stają się przedmiotem sporu – tak jak wysokość wzajemnych rozliczeń. Niestety nie udało się nam przekonać resortu sprawiedliwości do pomysłu adwokata dla dziecka.

Największym teraz problemem jest to, że specjaliści Biura są już przeciążeni, a teraz musieli podjąć także sprawy skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego. Przygotowywanie kasacji (także w sprawach alimentów) jest niezwykle pracochłonne, a parlament w żaden sposób nie chce uwzględnić naszych wniosków o choć lekkie podniesienie budżetu.

A ja mam taki problem: udzieliłem zgodę na przysposobienie dziecka za granicą. I teraz od kilkunastu lat trwa proces w sprawie alimentów na nie, bo urząd stanu cywilnego nie wydaje decyzji stwierdzającej, że nie mam już takich zobowiązań. I nie ma tego jak zaskarżyć…

RPO: O czymś takim jeszcze nie słyszeliśmy. Ale od wyjaśniania także takich spraw jesteśmy.

Rozliczenia podatkowe małżonków w przypadku konieczności ubezwłasnowolnienia

Jeśli jedno z małżonków ulegnie takiemu wypadkowi, że nie jest w stanie samodzielnie egzystować i drugi małżonek musi go ubezwłasnowolnić, to ustaje tym samy wspólnota majątkowa. I w takim wypadku nie da się wspólnie rozliczyć podatków. Wiedział Pan o tym?

RPO: Nie, ale teraz wiem. Dziękuję za to zgłoszenie.

 

Rzecznik w obronie ofiar "dzikiej reprywatyzacji", wobec których zapadły wyroki eksmisyjne

Data: 2018-11-28
  • Wielu lokatorów reprywatyzowanych w stolicy kamienic nie było w stanie płacić czynszów podwyższanych przez nowych właścicieli 
  • Z ich inicjatywy zapadały wyroki sądowe, po których ludzie tracili prawo najmu do lokalu
  • Dziś nie mogą oni odzyskać tego prawa. Nie ma bowiem przepisu, który by to umożliwiał - nawet po uchyleniu decyzji reprywatyzacyjnej przez Komisję Weryfikacyjną

RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednie doprecyzowanie ustawy o usuwaniu skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych wydanych w Warszawie z naruszeniem prawa.

Wobec wielu lokatorów reprywatyzowanych kamienic zapadały - z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej - prawomocne wyroki nakazujące opróżnienie i opuszczenie zajmowanych lokali mieszkalnych. Osoby te nie były w stanie uiszczać rażąco wysokich czynszów wprowadzanych przez nowego właściciela, co doprowadziło do utraty tytułu prawnego do lokalu wskutek wypowiedzenia najmu i w konsekwencji orzeczenia eksmisji.

Jak wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich, ta grupa byłych lokatorów pozostaje poza ochroną przewidzianą w ustawie z 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa. Na mocy tej ustawy powołano Komisję Weryfikacyjną, która zajmuje się „dziką reprywatyzacją”.  

Założeniem ustawy miało być usunięcie wszelkich skutków decyzji reprywatyzacyjnych wydanych z naruszeniem prawa, w szczególności wyrównanie dotkliwych krzywd wyrządzonych lokatorom - podkreśla w wystąpieniu do MS zastępca RPO Stanisław Trociuk. Niestety, w praktyce okazuje się, że cel ten nie może zostać w pełni osiągnięty ze względu na złożoność stosunków prawnych, których ustawa nie uwzględnia.

Wprawdzie stanowi ona, że czynności prawne dokonane przez osobę, na rzecz której wydano decyzję reprywatyzacyjną uznaje się za bezskuteczne wobec osoby zajmującej nieruchomość lub jej część, ale nie uwzględnia to bardziej skomplikowanych sytuacji. Nie daje też podstaw do uznania, że niweczy to skutki prawomocnych orzeczeń sądowych.

Kwestia dotyczy lokatorów, wobec których prawomocne wyroki eksmisyjne nie zostały wykonane, lokatorów, którzy dobrowolnie bądź w wyniku działań egzekucyjnych opuścili lokale, a także tych, których sytuacja została ukształtowana  wyrokami oddalającymi ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu. Nadal zatem na byłych lokatorach ciąży obowiązek opróżnienia zajmowanych lokali, bowiem są oni związani sentencją prawomocnych orzeczeń sądowych.

Ustawa rozbudziła ich nadzieje na odwrócenie wobec nich niekorzystnych skutków działania „dzikiej reprywatyzacji”, jednakże nadzieje te nie mogą być zrealizowane. Brak jest bowiem przepisu, który stanowiłby w takich sytuacjach podstawę do przywrócenia byłym lokatorom prawa najmu na dotychczasowych zasadach - po uchyleniu przez Komisję Weryfikacyjną decyzji o reprywatyzacji danej nieruchomości.

W takiej sytuacji możliwe wydaje się zaś przywrócenie posiadania lokali byłym lokatorom, którzy do opuszczenia swoich mieszkań zostali zmuszeni wskutek rożnych działań właściciela sprywatyzowanej nieruchomości (ale nie zapadły wobec nich wyroki o eksmisje). Zgodnie z ustawą gmina albo Skarb Państwa ma bowiem obowiązek niezwłocznego przywrócenia posiadania takiemu najemcy lub innej osobie zajmującej nieruchomość lub jej część przed dniem wydania decyzji reprywatyzacyjnej.

Z braku wyraźnej regulacji, decyzja Komisji Weryfikacyjnej o uchyleniu reprywatyzacji nie może zatem oznaczać bezskuteczności prawomocnych wyroków sądowych – wskazuje Rzecznik. Niestety, żaden środek prawa procesowego cywilnego, umożliwiający weryfikację prawomocnych orzeczeń sądowych, nie jest adekwatny do wyeliminowania tych orzeczeń z obrotu prawnego (nawet skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego).

- Wbrew zatem słusznym założeniom prawodawcy oraz oczekiwaniom społecznym - na gruncie obowiązującego stanu prawnego - nie jest możliwe w omawianych przypadkach zadośćuczynienie krzywdom poniesionym przez byłych lokatorów poprzez przywrócenie im posiadanych wcześniej uprawnień – stwierdza Stanisław Trociuk. W jego ocenie próby rozwiązania problemu poprzez zawarcie nowych umów najmu przez gminę bądź Skarb Państwa nie zaspokoją uzasadnionych oczekiwań byłych lokatorów.

Dlatego konieczne jest uregulowanie sytuacji prawnej tej grupy byłych lokatorów. W ocenie Rzecznika zasadne jest dokonanie zmian ustawy poprzez jej doprecyzowanie i uzupełnienie.

W związku z tym Stanisław Trociuk poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o poinformowanie o stanowisku w sprawie.

IV.7213.4.2018

SENAT. Informacja o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności RPO

Data: 2018-11-23
  • Występuję tu po roku od dramatycznych w wydarzeń i debat w obronie Sądu Najwyższego. I dziś pani pierwsza prezes SN może powiedzieć, że dalej pełni tę funkcję. To jest fundament obrony praw obywateli – zakończył swoje wystąpienie w Senacie RPO Adam Bodnar
  • Senat zapoznał się z informacją RPO o stanie przestrzegania praw człowieka w Polsce w 2017 r.
  • Rzecznik przypomniał w debacie, że media będą w Polsce wolne, póki się o tę wolność będziemy upominać.

​Jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań. Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku. Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką - powiedział senatorom Adam Bodnar. 

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka - powiedział.

Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara:

Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie oraz Panowie Senatorowie!

Na podstawie art. 212 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przesłałem do Senatu w dniu 30 maja. obszerną informację o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich oraz o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich w Polsce w 2017 r. Dzisiaj, ze względu na ograniczony czas, pozwolę sobie omówić tylko wybrane zagadnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest najczęstszym w państwie adresatem skarg obywateli. Liczba nowych skarg zasadniczo od lat się nie zmienia i utrzymuje się na poziomie ponad 20 tysięcy skarg. Są to sprawy systemowe, istniejące od lat, ale także sprawy nowe, związane z aktualnymi problemami.

Wiedzę o ludzkich problemach Biuro Rzecznika czerpie z listów i zgłaszanych spraw, ale także ze spotkań i rozmów z konkretnymi ludźmi podczas organizowanych wyjazdów regionalnych. Jako rzecznik uczestniczę w takich wyjazdach dość regularnie. Od początku kadencji odwiedziłem wraz z moim zespołem łącznie ponad 140 miejscowości. I w każdym z tych miast i miasteczek, w każdej z tych wiosek mogliśmy z bliska przyglądać się problemom obywateli oraz zdobyć wrażliwość wykraczającą poza granice wielkich miast.

Chciałbym także podkreślić, że otrzymujemy sporo zapytań oraz próśb o interwencję od posłów i senatorów. Na każdą z tych próśb staramy się odpowiedzieć z maksymalną życzliwością, z maksymalnym zaangażowaniem moich współpracowników.

Chciałbym podkreślić, że w obecnych realiach ustrojowych rola notariusza ludzkich krzywd i adwokata praw obywateli staje się coraz bardziej złożona.

Wymaga konsekwencji i pryncypialności, jeśli chodzi o dochowanie standardów demokracji oraz realizację ustawowych celów, a jednocześnie wymaga poszukiwania rozwiązań, które będą służyć poprawie sytuacji obywateli w warunkach, w których przyszło nam działać.

Dlatego bardzo często pojawia się pytanie, ile w działalności rzecznika powinno być pryncypialności, a ile pragmatyzmu.

Jak chronić prawa obywateli w państwie, w którym polityka i politycy przejmują coraz to nowe obszary życia publicznego i ograniczona jest podmiotowość obywateli, a jednocześnie utrzymuje się podobna jak we wcześniejszych latach liczba skarg na działanie instytucji publicznych, utrzymuje się także duży poziom braku zaufania do działalności organów władzy publicznej?

Chciałbym podkreślić, że moją odpowiedzią jest determinacja w dochowaniu wierności obowiązującej konstytucji, a równocześnie poszukiwanie rozwiązań, które w optymalny sposób będą służyły ochronie praw obywateli. Konsekwentnie staram się walczyć o naprawienie ludzkich krzywd wszędzie tam, gdzie jest to dzisiaj możliwe.

Tworzę także miejsca do debaty i wypracowywania najlepszych możliwych rozwiązań. Przykładem tego może być I Kongres Praw Obywatelskich, który odbył się w grudniu 2017 r. W 36 panelach dyskusyjnych wzięło udział ponad 1 tysiąc 500 osób. Na końcu informacji o działalności rzecznika załączony jest zbiór rekomendacji, które zostały opracowane po tym Kongresie.

Bardzo konkretny zbiór rekomendacji odnośnie do tego, co należałoby poprawić w funkcjonowaniu naszego państwa. Chciałbym państwa poinformować, że w tym roku odbędzie się kolejny kongres, 14 i 15 grudnia 2018 r.

Chciałbym podkreślić, że celem mojego działania, zarówno w obszarze wymiaru sprawiedliwości, jak i w innych dziedzinach, nigdy nie było i nie jest utrzymanie tego stanu, który istnieje. Bo nie tak odczytuję oczekiwania obywateli.

Chciałbym zawsze poszukiwać drogi do rozmowy, do dialogu o tym, jak powinny przebiegać zmiany, jak usprawniać system wymiaru sprawiedliwości, jak dbać o efektywność postępowań, jak walczyć z przewlekłością postępowań, jak przybliżać sądy ludzkim potrzebom. Dostrzegam te wszystkie problemy – te wszystkie problemy są przedmiotem licznych wystąpień kierowanych chociażby do Ministerstwa Sprawiedliwości – ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że każda reforma musi oznaczać jednoczesne poszanowanie standardów niezależności sądownictwa, a także dobrej współpracy z sądami innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Przygotowując sprawozdanie za 2017 r., spojrzeliśmy na działalność rzecznika praw obywatelskich, a także na problemy występujące w Polsce, przez pryzmat konkretnych postanowień konstytucji. W każdej dziedzinie analizujemy – można powiedzieć, że przepis po przepisie – to, w jaki sposób konstytucja jest respektowana, co się zmieniło, co się nie zmieniło, gdzie występują zasadnicze problemy związane z przestrzeganiem praw i wolności. Odnosząc się także do działalności rzecznika, staramy się to ilustrować konkretnymi przykładami podejmowanych działań, wystąpień, debat. Chciałbym także podkreślić, że ten sposób przygotowania raportu rocznego jest związany z chęcią pokazania, że istnieje silny bezpośredni związek między sposobem funkcjonowania instytucji publicznych i stanem przestrzegania naszych praw i wolności obywatelskich. Za każdym listem, za każdą zgłoszoną sprawą stoi żywy człowiek. Jeśli dochodzi do protestów całych środowisk, np. rodziców osób z niepełnosprawnościami… Nie biorą się one znikąd, lecz są najczęściej poprzedzone licznymi skargami czy postulatami zgłaszanymi za pośrednictwem rzecznika.

Jednocześnie chcę podkreślić, że z całą konsekwencją dostrzegam te działania państwa, które dobrze służą ludziom – wspierają od strony materialnej i prawnej realizację ich obywatelskich praw. Myślę tu o programach na rzecz rodzin i ich dzieci, o zmianach legislacyjnych umacniających pozycję pracowników czy choćby o niektórych posunięciach w sprawie lepszej ściągalności alimentów. Jako rzecznik praw obywatelskich doceniam kierunek zmian. Widzę także, że dzięki aktywności państwa polepszają się statystyki chociażby w zakresie lepszej ściągalności alimentów czy poprawia się jakość funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Szczególną uwagę chciałbym poświęcić zmianom legislacyjnym, które dotyczą systemu konstytucyjnego.

Mój największy niepokój budzi nieprzestrzeganie w praktyce konstytucyjnej zasady dialogu społecznego i współdziałania władz, co przejawia się m.in. brakiem konsultacji projektów wielu ważnych ustaw. Z ubolewaniem dostrzegam, że niektóre ustawy potrafią być przyjęte – przejść cały proces legislacyjny – w ciągu bardzo krótkiego czasu. Powstaje pytanie, jak można wtedy uniknąć błędów, jak można spowodować, że te błędy dostrzeże się na czas i w ten sposób nie spowoduje się szkody dla obywateli.

Chciałbym podkreślić, że jesteśmy w pewnym szczególnym momencie – dyskutujemy na temat zmian legislacyjnych dotyczących sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego w sytuacji, kiedy na forum tej Izby te problemy były wielokrotnie dyskutowane; ja sam starałem się być częścią tej debaty. Uważam, że zmiany wprowadzone w funkcjonowaniu sądów powszechnych oraz Krajowej Rady Sądownictwa zwiększają wpływ czynników politycznych na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji osłabiają system ochrony praw człowieka, bo to niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich. Dostrzegam także poważnie ograniczoną rolę Trybunału Konstytucyjnego.

W tym kontekście konieczne jest wspomnienie o sytuacji Sądu Najwyższego. To właśnie w 2017 r. na forum tej Izby wielokrotnie dyskutowano o jego niezależności. To tutaj, korzystając z możliwości występowania na forum Senatu, przestrzegałem państwa, jakie to może mieć konsekwencje dla naszej współpracy europejskiej, w tym dla stosowania europejskiego nakazu aresztowania. Nawet nie spodziewałem się, że faktycznie później dojdzie do takiej debaty na forum europejskim. Chodzi chociażby o wydanie rozstrzygnięć dotyczących stosowania europejskiego nakazu aresztowania w stosunku do obywateli polskich przebywających za granicą. To tutaj także padły słynne słowa o tym, że o wolnych sądach będą pamiętać wolni ludzie. I dlatego cieszę się, że niezależność Sądu Najwyższego – właśnie dzięki społeczeństwu obywatelskiemu – została utrzymana i że dzięki protestom społeczeństwa obywatelskiego ten problem związany z zagrożeniem dla niezależności Sądu Najwyższego został dostrzeżony. (Oklaski)

Chciałbym podkreślić, że w Polsce dochodzi do licznych ograniczeń naszych praw i wolności o charakterze osobistym oraz politycznym.

  • Wolność zgromadzeń jest tego najlepszym przykładem, w tym to, co się stało w konsekwencji ograniczania wolności zgromadzeń, a mianowicie reakcja ze strony policji i naruszenie prawa do organizowania kontrmanifestacji. Szczęśliwie w wielu przypadkach sądy potrafiły właściwie ocenić naruszenie prawa do uczestniczenia w zgromadzeniach i odpowiednio ocenić działania ze strony policji.
  • Nie zostały usunięte zagrożenia dla ochrony prawa do prywatności wynikające z obowiązywania wielu przepisów dających Policji oraz służbom specjalnym szerokie uprawnienia w zakresie stosowania kontroli operacyjnej i pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych oraz internetowych, a w szczególności sprawdzania, weryfikowania billingów telefonicznych oraz danych geolokacyjnych. Wątpliwości budzi zarówno zakres pozyskiwanych danych o jednostce, jak i ciągły brak efektywnej kontroli sądowej nad procesem pozyskiwania tych danych i ich wykorzystywania. Na ten temat Komisja Wenecka wydała kompleksowy raport. Zalecenia tego raportu w zasadzie do dzisiaj nie zostały wykonane.
  • Nie został także rozwiązany sygnalizowany w poprzednich latach problem niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego świadczeń finansowych dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością. To jest przykład szczególny. Wyrok powinien być wykonany. Zaniechanie jego wykonania zmusza opiekunów do poszukiwania należnej im sprawiedliwości poprzez inicjowanie długotrwałych postępowań przed sądami administracyjnymi, które to postępowania nie zawsze kończą się sukcesem, a do tego mogą być inicjowane przez stosunkowo niewielką liczbę osób. To jest różnica, czy otrzymuje się wsparcie w wysokości 1 tysiąca 477 zł, czy też 520 zł, bo taka jest różnica, jeśli chodzi o świadczenia przyznawane opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnością, w zależności od tego, kiedy powstała niepełnosprawność dziecka, osoby, którą się opiekują.
  • Pomimo ratyfikacji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych wciąż dalecy jesteśmy od zapewnienia prawa do niezależnego życia oraz prawa do godnego życia takim osobom, a także ich opiekunom. Protest osób z niepełnosprawnościami w Sejmie pokazał, jak ważny to jest problem.
  • Doceniam powstanie rządowego programu „Dostępność Plus”, bo to jest faktyczny krok w kierunku udostępnienia przestrzeni publicznej, stron internetowych, wielu różnych przestrzeni, z którymi spotykają się osoby z niepełnosprawnościami, a które są dostępne wszystkim. To jest program w kierunku promocji uniwersalnego projektowania, ale to jest niewystarczające, bo wciąż jest wiele barier, nie tylko tych barier fizycznych, technologicznych, które utrudniają realizację prawa do niezależnego życia dla osób z niepełnosprawnościami. Co więcej, to jest ta przestrzeń, w której widzimy swoistą wyspowość działania naszego państwa, czyli to, że pewne problemy udaje się czasami rozwiązać na szczeblu lokalnym dzięki dobrej współpracy samorządów z organizacjami pozarządowymi, ale brakuje, powiedziałbym, jednolitego podejścia na wyższym szczeblu, jeśli chodzi o całe państwo.
  • Wciąż nie uregulowano spraw skutków powojennych wywłaszczeń oraz nacjonalizacji, wciąż czekamy na kompleksową ustawę reprywatyzacyjną, która by pozwoliła na docelowe rozwiązanie problemu. Do tej pory nie został nawet wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. orzekający częściową niekonstytucyjność przepisu umożliwiającego stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej z rażącym naruszeniem prawa bez żadnych ograniczeń czasowych. Ta sytuacja narusza poczucie bezpieczeństwa prawnego uczestników obrotu prawnego.
  • Z niepokojem obserwujemy także wzrost liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami lub wręcz nienawiścią, np. wobec osób innej rasy, pochodzenia etnicznego lub narodowości i religii. Alarmujemy w tej sprawie odpowiednie organy państwa, w szczególności Policję oraz prokuraturę. Chciałbym podkreślić, że według badań, które zostały przeprowadzone niedawno przez moje biuro wraz z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, tylko 5% tzw. przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych organom państwa. Dominuje niestety podejście opierające się na nieufności w stosunku do działania organów państwa. Czyli to, że pozostałe 95% nie jest zgłaszane, powodowane jest głównie brakiem zaufania, wiary w to, że z taką sprawą cokolwiek się stanie, że organy państwa się tym odpowiednio zajmą.
  • W Polsce jest wciąż wiele do zrobienia, jeśli chodzi o poszanowanie praw osób homoseksualnych i osób pozostających w związkach osób tej samej płci, ale też w zakresie walki z homofobią. Konieczne jest także wprowadzenie procedury uzgodnienia płci osób transpłciowych, która nie będzie wymuszała na nich pozywania własnych rodziców, co powoduje kolejne traumatyczne doświadczenia.
  • Istotna część pracy rzecznika to kwestia praw rodziców w kontekście funkcjonowania współczesnej rodziny. W tym zakresie współpracuję blisko z rzecznikiem praw dziecka, panem Markiem Michalakiem. Problemy niepłacenia alimentów, kontaktów rodziców z dziećmi po rozwodzie, problemy małżeństw transgranicznych, walka z przemocą domową, sytuacja rodziców opiekujących się osobami z niepełnosprawnościami to problemy, które cały czas budzą moje zainteresowanie i są przedmiotem różnych działań.

W czerwcu tego roku właśnie z tego powodu, a także z tego powodu, że stanowi to przedmiot wielkiego zainteresowania publicznego, zorganizowaliśmy duży kongres praw rodzicielskich, w którym uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk, w tym także środowiska pokrzywdzonych ojców.

Uważam, że w tej sferze życia potrzebne są dialog, rozmowa i zrozumienie tego, że zmiany społeczne, zmieniający się model rodziny powodują dodatkowe wyzwania dla organów państwa. Potrzebne są także sprawne i efektywne sądy, gdyż każde opóźnienie postępowań w sprawach rodzinnych może mieć tragiczne skutki dla życia rodziny i dla życia poszczególnych rodziców. W tym zakresie chciałbym docenić inicjatywy, a także zmiany legislacyjne przyjęte w ostatnim czasie, które poprawiają skuteczność postępowań transgranicznych i w pewnym sensie centralizują wysiłki państwowe dotyczące odpowiadania na różne potrzeby sądów innych państw członkowskich w tym zakresie.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podejmuje także wiele działań na rzecz ochrony praw kobiet.

W roku, w którym świętujemy stulecie uzyskania czy wywalczenia przez kobiety praw wyborczych, powinniśmy się zastanowić, czy faktycznie ich prawa są w pełni realizowane. Mówię o prawach kobiet w kontekście prawa do ochrony zdrowia, faktycznej realizacji ustawy o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży, dostępności terapii in vitro, walki z przemocą domową, równoważenia ról zawodowych i prywatnych lub opieki okołoporodowej. To jest cały czas lista spraw do załatwienia, do rozwiązania. Co więcej, w tym zakresie wyraźnie widać różnicę między sytuacją kobiet zamożnych, mieszkających w dużych miastach, a pochodzących z mniejszych miast, tych, które są mniej zamożne. Prywatyzacja usług publicznych rozwiązuje tu niektóre problemy, ale powoduje pogorszenie sytuacji osób, które mieszkają dalej od centrum.

Kolejne działania rzecznika dotyczą dyskryminacji osób starszych w ochronie zdrowia, dostępu do różnych usług, a przede wszystkim wsparcia tych osób w ich miejscu zamieszkania zamiast oferowania im opieki instytucjonalnej, czyli tworzenia dużych instytucji, izolowania seniorów, zapominania o nich.

To jest coś, co się nazywa instytucjonalizacją opieki. Powinniśmy robić wszystko co w naszej mocy, aby doprowadzić do tzw. deinstytucjonalizacji, czyli zrezygnowania z tych wielkich ośrodków ochrony na rzecz indywidualnego wsparcia możliwie najbliżej miejsca zamieszkania. W tym zakresie w czasie moich wyjazdów regionalnych staram się organizować spotkania na poziomie poszczególnych powiatów dotyczące promocji modelu wsparcia osób starszych w miejscu zamieszkania. Kilka takich spotkań się odbyło, np. w Stargardzie Szczecińskim, w Krapkowicach czy też w Lesznie.

W ramach pracy biura rzecznika staramy się alarmować o problemach niedostrzeganych z perspektywy dużych miast. Są w Polsce miejsca, gdzie wykluczenie transportowe staje się coraz większym problemem, gdzie młoda osoba, która kończy gimnazjum, wybiera nie taką szkołę, która odpowiada jej talentom i zainteresowaniom, ale taką, do której po prostu można dojechać. To jest też problem dostępu do lekarzy specjalistów i problem związany z szansą na codzienną aktywność seniorów.

Naruszenia praw człowieka dotykają w Polsce właśnie tych najsłabszych, tych, którzy nie potrafią się upomnieć albo z różnych powodów nie mają na to szans. W tym kontekście chciałbym wspomnieć o 3 grupach, które mają szczególnie trudną sytuację, choć każda z nich jest odmienna.

  • Pierwsza to osoby dotknięte kryzysem bezdomności. Mamy ciągle powyżej 30 tysięcy osób dotkniętych kryzysem bezdomności. Trzeba zmienić nasze myślenie o bezdomności. Trzeba myśleć o bezdomności w taki sposób, że jest to kryzys, z którego można wyjść, a państwo służy do tego, aby podać pomocną dłoń, i to niezależnie od tego, czy osoba bezdomna mieszka w Polsce, czy też jest obywatelem RP mieszkającym poza granicami Polski, bo przecież takich osób też ten kryzys dotyczy. Osoby te często z tego powodu, że ich własna godność im na to nie pozwala, nie decydują się nawet na powrót do własnego kraju, decydują się na to, aby dalej pozostawać w stanie bezdomności. Jest to dziedzina, w której współpraca organizacji pozarządowych i samorządów może przynieść wiele korzyści, ale także jest to przestrzeń, w której bardzo wiele można zrobić, jeżeli odpowiednio skoordynuje się wysiłki na szczeblu centralnym.
  • Druga grupa osób to są osoby dotknięte kryzysem zdrowia psychicznego. To jest wycinek naszej ogólnej trudnej sytuacji w służbie zdrowia. Dobrze wiemy, że dyskusja na temat prawa do ochrony zdrowia w sytuacji niewystarczających środków finansowych, ale także niewłaściwej organizacji służby zdrowia, jest trudna.

Ten kryzys w ochronie zdrowia psychicznego to jest coś bardzo szczególnego. I znowu: w tym zakresie musimy działać na rzecz rezygnacji z opieki instytucjonalnej w dużych, wielkich szpitalach psychiatrycznych na rzecz pomocy w miejscu zamieszkania. Cieszy mnie uruchomienie od 1 lipca programu pilotażowego, który zmienia system ochrony zdrowia psychicznego, bo jest to ważna jaskółka zmian. Mam nadzieję, że realizacja tego programu pilotażowego doprowadzi do trwałych zmian w dziedzinie ochrony zdrowia psychicznego.

  • Wreszcie trzecia taka grupa osób – myślę, że szczególnie niedostrzegalna z perspektywy wielkich miast, ale wydaje mi się, że szczególnie znana państwu jako senatorom Rzeczypospolitej, gdyż państwo, ze względu na swój mandat, mają bezpośredni kontakt z wyborcami – a mianowicie osoby mieszkające na terenach wiejskich, które są dotknięte konsekwencjami różnych inwestycji energetycznych, budowlanych czy przemysłowych. To są często osoby na straconej pozycji. Nie mają siły, determinacji, wiedzy, kwalifikacji prawniczych, aby tego typu inwestycje ograniczać czy po prostu brać udział w dyskusji, aby uzyskiwać informacje w trybie dostępu do informacji publicznej, przyłączać się do postępowań, korzystać z prawa do petycji. To są problemy Wrześni, problemy Bakałarzewa, problemy Piły i wielu innych polskich miejscowości. I tutaj widzę moją rolę jako polegającą na tym, że zarówno staram się te osoby wzmacniać, interweniować tam, gdzie mogę, jak i przyłączać się do postępowań, często także z dobrym skutkiem.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Rzecznik Praw Obywatelskich to jest także organ, który zajmuje się prawami osób pozbawionych wolności.

Na podstawie protokołu dodatkowego do konwencji ONZ o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania rzecznik praw obywatelskich ma zadanie stałego monitorowania wszystkich miejsc pozbawienia wolności w Polsce, zarówno zakładów karnych, aresztów śledczych, jak i szpitali psychiatrycznych, domów pomocy społecznej, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, zakładów poprawczych itd., itd., wszystkich miejsc, w których osoba bez własnej woli pozbawiana jest wolności. Otrzymujemy także bardzo wiele skarg od osób pozbawionych wolności, w szczególności od osób osadzonych. I to jest dla nas wielkie wyzwanie, jak łączyć działania na rzecz prewencji, polegające na bieżącym monitorowaniu sytuacji w tych miejscach, z działaniami polegającymi na odpowiadaniu za poszczególne skargi. W 2017 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji przeprowadzili łącznie prawie 100 wizytacji, z których wyciągnęli określone wnioski i przedstawili je organom władzy.

Chciałbym podkreślić, że wciąż mamy sporo problemów: przeludnienie w więzieniach, sytuacja osób z niepełnosprawnościami, niskie standardy opieki zdrowotnej. To są te, powiedziałbym, najważniejsze problemy dotyczące samych więzień.

Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez komitet Rady Europy do spraw przeciwdziałania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia, ale mówię także o tym, że w Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób. Proszę sobie wyobrazić, że ponad 10 osób – a byłem w takich celach 13-, 14-, 15-osobowych – mieszka cały czas ze sobą w wielkim pomieszczeniu, bo to jest 50–60 m2. Tych kilkanaście osób przez 23 godziny na dobę przebywa razem ze sobą. To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem.

Ale skoro mówimy o niskich standardach opieki zdrowotnej, to chciałbym wspomnieć, że w 2017 r. dokładnie zbadaliśmy sprawę śmierci pani Agnieszki Pysz, która zmarła w areszcie śledczym w Warszawie w wyniku nieudzielenia pomocy medycznej. Nasze zbadanie sprawy doprowadziło do tego, że zajęła się tym nawet Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, a pan minister Patryk Jaki na forum komisji przepraszał matkę pani Agnieszki Pysz za to, co jej się stało. To są takie historie, które niezwykle uruchamiają naszą wyobraźnię, które pokazują, że każde zaniedbanie, jeżeli chodzi o przestrzeganie standardów, może prowadzić do wielkich tragedii, tragedii, których można było uniknąć, gdybyśmy tylko lepiej o te kwestie zadbali.

Zupełnie osobnym problemem związanym z kwestiami, na które się skarżą osoby, jest funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

Problem ten jest znany szanownym państwu, ponieważ wielokrotnie zajmowała się tym Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu Rzeczypospolitej, pojawia się też coraz więcej artykułów prasowych na ten temat. Szanowne Panie i Panowie Senatorowie, naprawdę musimy sobie z tym problemem poradzić. Jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, że… Jeżeli już taki ośrodek musi w Polsce istnieć, to powinien funkcjonować tak, jak chociażby ośrodek niemiecki w Rosdorfie, i powinien być opatrzony odpowiednimi regulacjami prawnymi na poziomie ustawy, a nie na poziomie zarządzeń wewnętrznych dyrektora ośrodka w Gostyninie.

Chciałbym podkreślić, że w 2017 r. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przygotował obszerny materiał będący analizą prawomocnych orzeczeń sądowych za stosowanie tortur w latach 2008–2015, które związane były z wymierzeniem kary pozbawienia wolności funkcjonariuszom publicznym za stosowanie tortur. W tym czasie, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji w 22 sprawach karnych. Jeżeli mówię o torturach, to mówię naprawdę o torturach. Nie mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusz przekracza granicę stosowania środków przymusu bezpośredniego, np. w czasie demonstracji czy w czasie zatrzymania danej osoby, ale mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusze Policji gdzieś w izolacji, w pomieszczeniach zamkniętych stosują przemoc w stosunku do osób pozbawionych wolności, upokarzają je, zmuszają je do zeznań i stosują metody, których nie można określić inaczej, jak tortury. Tak jak powiedziałem, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji. Uważam, że skoro żyjemy w państwie, w którym mówi się o tym, że mamy być pomni czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane, i dlatego ustanawiamy katalog praw i wolności obywatelskich, dlatego ustanawiamy bezwzględny zakaz tortur, to musimy faktycznie dbać o to, żeby wyeliminować stosowanie tortur w Polsce.

Efektem badań mojego zespołu było duże wystąpienie do ministra sprawiedliwości, wskazujące, co należałoby zrobić, aby ten problem naprawić. I to są stosunkowo proste rzeczy: stała obecność adwokatów na posterunkach Policji; stały monitoring tego, co się dzieje na posterunkach, w tym także monitoring tych miejsc, które mogą nie być temu monitoringowi poddane; rzetelny nadzór nad tym, co się dzieje z materiałami z monitoringu. Chciałbym podkreślić, że nie dostałem odpowiedzi od ministra sprawiedliwości. Apelowałem nawet do premiera, aby zmotywował ministra sprawiedliwości, ale odpowiedzi wciąż się nie doczekałem. Chciałbym powiedzieć jedno: jak mamy walczyć z torturami, skoro Ministerstwo Sprawiedliwości nie poczuwa się do przeprowadzenia zmian w zakresie funkcjonowania naszego państwa, nie poczuwa się do zmian legislacyjnych oraz nie poczuwa się do tego, aby ten problem naprawić? Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że konstytucja, preambuła, nasze doświadczenia historyczne zobowiązują nas do tego, aby Polska była państwem całkowicie wolnym od tortur.

Szanowne Panie i Szanowni Panowie Senatorowie!

W ostatnich latach na rzecznika praw obywatelskich sukcesywnie nakładane są nowe zadania: realizacja mandatu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

To jest  realizowanie tego mandatu od 10 lat; realizacja zasady równego traktowania, czyli przepisów antydyskryminacyjnych, które Polska wdrożyła w wyniku implementacji dyrektyw unijnych; monitorowanie wdrożenia konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami; a także monitorowanie niewłaściwych działań Policji i innych służb, monitorowanie sytuacji funkcjonariuszy. Jak się spojrzy na to z perspektywy, to wszystko to następowało w zasadzie bez przyznania wystarczających, dodatkowych środków finansowych. I moja poprzedniczka, i ja wielokrotnie powtarzaliśmy, że realizacja tego mandatu jest niezwykle utrudniona. W zasadzie to, że my staramy się wykonywać naszą pracę maksymalnie rzetelnie bez tych środków finansowych, zawdzięczam mojemu wspaniałemu zespołowi, moim wspaniałym dyrektorom, dyrektorkom, zastępcom, zastępczyniom, dyrekcji generalnej, którzy są tutaj ze mną, a którzy mają tę siłę, żeby motywować pracowników do ciężkiej pracy. Chciałbym im za to bardzo serdecznie podziękować. (Oklaski)

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Rzecznik ma nowe zadania, to przyznanie kompetencji do składania skargi nadzwyczajnej.

Skarga nadzwyczajna była przedmiotem dyskusji na forum tej izby wielokrotnie. Ale chciałbym podkreślić, że po ostatniej zmianie legislacyjnej prawo do składania skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do, można powiedzieć, historii z przeszłości, czyli z ostatnich 20 lat, ma prokurator generalny oraz rzecznik praw obywatelskich. Jak do tej pory – a sprawdzałem statystyki na 22 listopada – wpłynęło do nas 2407 wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

Podkreślam: 2407 wniosków.

Każdy z tych wniosków oznacza, że musimy zapoznać się z nimi, przeczytać dokładnie dokumenty, częstokroć ściągnąć akta i odpowiedzieć. To jest wielki wysiłek. To nie jest tak, że można w 5 minut odpowiedzieć obywatelom, że skargi nadzwyczajnej nie wniesiemy. Każdy ten wniosek wymaga wielkiego zaangażowania. I tu podkreślam, że rozpatrzenie wniosków w sposób rzetelny i odpowiedzialny, w rozsądnym terminie, przekracza obecne możliwości kadrowe i finansowe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Uchwalając te zmiany, pominięto aspekt ekonomiczny, pomimo tego, że apelowałem, także na forum tej izby, o to, aby przyznać dodatkowe środki finansowe na rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych.

Apelowałem do premiera o przesunięcie środków w budżecie rzecznika bądź o przyznanie na ten cel środków z rezerwy budżetowej.

Nie uzyskałem pozytywnej odpowiedzi.

Złożyłem wniosek o odpowiedni budżet na przyszły rok, ale – sądząc po doświadczeniach z tego tygodnia i debacie, która przebiegała na forum Komisji Finansów Publicznych – nie jestem przekonany, czy faktycznie uda się to wywalczyć.

A chciałbym podkreślić, że to jest niezwykle ważne. Powierzanie dodatkowych obowiązków bez odpowiedniego finansowania niestety powoduje, że relacja między obywatelem a biurem rzecznika może być zakłócona, ale to także jest kwestia budowania ogólnego zaufania do funkcjonowania państwa.

Mimo wszystko chciałbym się odnieść do samej instytucji skargi nadzwyczajnej.

Zdaję sobie sprawę z wątpliwości konstytucyjnych dotyczących tej instytucji, z tego, że stwarza ona możliwość podważania prawomocnych orzeczeń i że ten okres 20 lat jest niezwykle długi. Sam wyrażałem te wątpliwości. Jednakże będąc urzędnikiem państwowym, odpowiedzialnym w stosunku do obywateli, nie mogę uznać, że instytucji tej nie będę stosował. Dlatego jak do tej pory skierowałem dwie skargi nadzwyczajne w sprawach dotyczących prawa spadkowego, w sprawach, w których, można powiedzieć, ta skarga może spełnić swoją oryginalną funkcję, czyli może stanowić wentyl bezpieczeństwa, który powinien mieć zastosowanie w absolutnie wyjątkowych przypadkach. I liczę, że w przyszłości skarga nadzwyczajna będzie stosowana tylko i wyłącznie w tego typu sprawach, tj. w takich, w których w inny sposób nie można naprawić sytuacji życiowej obywateli.

Szanowni Państwo,

Na koniec mojego wystąpienia chciałbym podzielić się refleksją na temat tego, dlaczego ludzie skarżą się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Skarżą się, bo są różne problemy w naszym państwie, stare i nowe.

Skarżą się, bo są pokrzywdzeni przez organy państwa lub też dyskryminowani w życiu społecznym czy gospodarczym.

Dla każdego człowieka jego indywidualna krzywda jest najważniejsza – możemy być mobingowanym pracownikiem; emerytem, którego dotknęła ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r., przez co stracił on dużą część uprawnień emerytalnych; rolnikiem, który został pozbawiony ojcowizny w wyniku działania specustawy drogowej; ojcem, który nie ma kontaktu z własnymi dziećmi; przedsiębiorcą spierającym się z urzędem skarbowym; mieszkańcem, któremu niedaleko od domu wybudowano fabrykę akumulatorów. Każda historia jest inna i nie można jednej przedkładać nad drugą, dokonywać ich ważenia, bo każdy z tych obywateli zasługuje na wysłuchanie i reakcję. I każdy zasługuje na ochronę konstytucyjną jego praw i wolności.

Ale chciałbym podkreślić, że rolą Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest potakiwanie obywatelom i mówienie każdemu, że faktycznie każdego obywatela, który zwrócił się do rzecznika, spotkała krzywda. Bo czym innym jest nasze subiektywne poczucie, że zostaliśmy pokrzywdzeni, a czym innym jest ocena dokonywana w świetle konstytucji i standardów praw człowieka wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych.

Rzecznik ma za zadanie nie tylko pomagać, ale także musi to robić profesjonalnie. Do tego musi mieć świetnych fachowców – a tym akurat, jak powiedziałem, mogę się poszczycić. Ale aby pomagać, rzecznik musi także działać w ekosystemie demokratycznego państwa prawnego.

Bo jeśli następuje erozja i rozchwianie tradycyjnych instytucji państwa demokratycznego, to staje się to trudniejsze. Dzieje się tak, jeśli zawodzi dialog w stanowieniu prawa, jeśli zawodzą konsultacje społeczne albo ich nie ma, jeśli nie szuka się kompromisowych rozwiązań, jeśli brakuje współpracy między konstytucyjnymi organami państwa.

Nie można mieć gwarancji demokratycznego państwa prawnego oraz przestrzegania praw i wolności jednostek, jeśli zawodzą mechanizmy ochrony praw i wolności, a są nimi niezależne sądy oraz niezależny Trybunał Konstytucyjny. Bez niezależnych instytucji, szczególnie sądów, obywatel jest skazany na arbitralność władzy, a jego prawa mogą nie być przestrzegane.

Chciałbym powiedzieć, że jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań.

Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku.

Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką. Jest to po prostu moje świadectwo rzetelnego wykonywania zadania, które zostało mi powierzone przez Sejm i Senat w połowie 2015 r.

Dziękuję za uwagę.(Oklaski)

Odpowiedź RPO na wystąpienia senatorów

Dokładamy maksymalnych starań i staramy się działać z maksymalnie dobrą wiarą i maksymalnym poszanowaniem Konstytucji, aby jak najlepiej w trudnych warunkach realizować mandat Rzecznika Praw Obywatelskich, a tym mandatem jest stanie na straży praw i wolności określonych w konstytucji oraz w ratyfikowanych umowach międzynarodowych.

Jak słuchałem wystąpień, uznałem, że jednak chciałbym kilka rzeczy skomentować.

Zgromadzenia cykliczne

Pierwsza sprawa to zgromadzenia cykliczne.

To jest faktycznie innowacja. To jest innowacyjna instytucja, ponieważ w świecie państw demokratycznych nie jest znane rezerwowanie na przyszłość miejsca na demonstracje i jednoczesne zakazywanie organizowania kontrmanifestacji. Tak po prostu nie można czynić i jest to sprzeczne z podstawowymi standardami praw i wolności, które dotyczą wolności zgromadzeń, co było sygnalizowane przez wiele osób na różnych etapach procesu legislacyjnego. I możemy się cieszyć, że już tych, można powiedzieć, zgromadzeń cyklicznych, które są organizowane, jest mniej, ale wciąż jednak się zdarzają, chociażby Marsz Niepodległości korzystał z tego statusu, co powodowało różne wątpliwości prawne.

Prawa osób głuchych

Mamy w ogóle w Biurze Rzecznika cały zespół, zespół, który się zajmuje problematyką osób głuchych. W skrócie i tak bardzo szybko powiem o 3 tematach.

  • Pierwsza sprawa. Administracja wciąż nie jest dostosowana, bo z jednej strony mamy ustawę o języku migowym, ale później jej realizacja w praktyce, w szczególności dostępność tłumaczeń, dostępność wideotłumaczy, jest na niewystarczającym poziomie. Pamiętam, że jak byłem w Człuchowie, to jedna pani nam opowiadała, że czasami za własne, prywatne pieniądze po prostu zamawia tłumacza, żeby przyjechał, bo już nie chce się bawić w te wszystkie rozliczenia, byleby tylko, jak osoba głucha się pojawi, jak najlepiej jej pomóc. Tak że kwestia w ogóle faktycznego funkcjonowania administracji to jest jeden problem.
  • Drugi problem jest związany z audiotranskrypcją w kinach, w programach telewizyjnych. Ale chciałbym państwu właśnie przy okazji zgłosić problem z Wrocławia. Bo jak byłem we Wrocławiu, to jedna działaczka, bodajże Fundacji „Katarynka”, jeżeli mnie pamięć nie myli, zgłosiła, że była absolutnie oburzona, i środowisko osób głuchych było absolutnie oburzone, tym, że wszystkie programy związane z rocznicą niepodległości nie były opatrzone audiotranskrypcją, i że to jest właśnie taki najbardziej dobitny przykład, jak można wykluczyć. Organizuje się obchody, przeznacza się określone środki finansowe i nie ma audiotranskrypcji. Przyznam szczerze, że jeszcze nie zdążyłem napisać oficjalnej interwencji w tym zakresie, ale dzielę się tym, co zostało mi przekazane. Tak że myślę, że o tym warto pamiętać.
  • Trzecia sprawa, która mnie szczególnie interesuje, bo ona jest trudna do zrozumienia i ujęcia bezpośrednio, a dotyczy może nie sporej, ale pewnej grupy osób, to problem dzieci CODA, czyli dzieci słyszących, ale żyjących w rodzinach osób niesłyszących. One w związku z tym stają się w młodym wieku takimi, można powiedzieć, naturalnymi tłumaczami swoich rodziców, co powoduje bardzo poważne konsekwencje dla ich rozwoju emocjonalnego, rozwoju psychicznego, takie nadmierne obciążenie odpowiedzialnością, przyspieszone dorastanie. I w tym zakresie skierowałem wystąpienie do pani minister edukacji narodowej, która obiecała, że uwrażliwi pedagogów szkolnych na ten problem. Ale warto pamiętać o tym, że takie dzieci też są u nas i że potrzebują one wsparcia. Dziękuję.

Mowa nienawiści

Nigdy bym nie powiedział, że polskie społeczeństwo jest z założenia nietolerancyjne. Nigdy bym nie powiedział, że, powiedzmy, dominuje rasizm. Jedyne, o czym ja powiedziałem w moim wystąpieniu, to jest to, że… Powiedziałem o bardzo konkretnych sprawach, które trafiają do biura rzecznika, którymi się zajmuję, które mogą dotyczyć chociażby przestępstw z nienawiści.

Chciałbym podkreślić, że pobicia – szczególnie pobicia, bo one mi najbardziej leżą na sercu – zdarzają się przez to, że tolerujemy czy przyzwalamy na mowę nienawiści. To są niezwykle dramatyczne historie. To są historie, które dla mnie są nie do zrozumienia, jeśli się weźmie pod uwagę naszą historię, nasze tradycje, naszą tradycję szlachecką tolerancji religijnej i to, że Polska zawsze była czy przez wiele wieków była państwem różnorodności kulturowej oraz narodowościowej.

I teraz, jeżeli spojrzelibyśmy do raportu á propos konkretnych spraw, to w 2017 r. my sami zarejestrowaliśmy 100 różnych spraw, które dotyczyły aktów przemocy i mowy nienawiści, motywowanych przynależnością narodowo-etniczną bądź rasową czy wyznawaną religią. Czyli to są te sprawy, o których się dowiedzieliśmy, które podjęliśmy, z którymi się do nas zwróciły osoby bądź organizacje pozarządowe. Gdybyśmy spojrzeli do raportu, który odnosi się do art. 32 konstytucji mówiącego o zakazie dyskryminacji, to przeczytamy tam, że interweniowałem w sprawie: napaści na obywatela Bangladeszu w Legnicy, pobicia Saudyjczyka w Zakopanem, pobicia hinduskiego studenta w Poznaniu, pobicia obywatela Ukrainy w Warszawie, napaści na izraelskich sportowców w hotelu w Sochocinie, pobicia Czeczenki na warszawskiej Woli, znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej obywatela Ukrainy w Opolu i napaści kilkudziesięcioosobowej grupy na cudzoziemców przebywających w jednym z wrocławskich barów z kebabem. Prawda? To jest przykład kilku bardzo konkretnych spraw, które…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Ale to…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Jeżeli, Panie Senatorze, 8 spraw to jest mało…

(Rozmowy na sali)

Jeżeli chodzi o pobicie, to my się chyba różnimy oceną, bo dla mnie to jest bardzo dużo. Tak? To znaczy, dla mnie każda sytuacja, kiedy kogoś bije się z powodu pochodzenia rasowego i etnicznego, to jest powód do wstydu. Wstydu, że to się w ogóle w Polsce dzieje. I nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ja muszę to dokumentować, muszę to wyjaśniać, muszę badać, czy te osoby mają… czy odpowiednio reaguje policja, czy odpowiednio reaguje prokurator i sąd. Co więcej, w przypadku każdej z tych spraw my staramy się też do tych osób dotrzeć, porozmawiać z nimi, zastanowić się, jak moglibyśmy pomóc w danej sytuacji. I uważam, że to jest bardzo przykre, że aż takie historie się w Polsce dzieją.

Ale znowu chciałbym podkreślić: ja z tego nie będę wyciągał takich wniosków. I nie podałem w swoim przemówieniu takiego wniosku, który pan senator mógłby mi wskazać. Ja tylko mówię o pewnej liczbie spraw, które się pojawiają.

Dyskryminacja

Jeśli zaś chodzi o sytuacje dyskryminacyjne, to pamiętajmy o tym, że te sytuacje są przeróżne. To nie są tylko i wyłącznie tego typu historie. Występuje np. taki problem, który jest dyskutowany w Polsce, jak dyskryminacja w dostępie do różnych dóbr i usług. Tak? I znowu zdarzają się takie sytuacje, że np. jest osoba, która się porusza na wózku, i odmawia się jej wstępu do klubu na koncert, chociaż lokal był dostępny dla osób z niepełnosprawnościami, albo odmawia się osobie ubogiej obsługi, albo są osoby niewidome czy osoby korzystające z psa przewodnika, którym odmawia się korzystania z różnych usług. To też są sprawy, którymi się zajmujemy.

Ja myślę, że jeśli chodzi o sprawy dyskryminacyjne, to problemem jest nie tyle liczba spraw, ile kwestia tego, czy ludzie mają świadomość, że mają instrumenty prawne, za pomocą których mogą sobie sami pomóc; czy znowu występuje takie zjawisko, że się obawiają, jaka będzie konsekwencja zgłoszenia danej sprawy i czy faktycznie ktoś im będzie w stanie skutecznie pomóc. I to jest, myślę, jeden z większych problemów dotyczących praw osób homoseksualnych. To znaczy, one często nie raportują spraw indywidualnych, bo boją się, że konsekwencją tego będzie po prostu ujawnienie ich tożsamości, ich orientacji, a nie chcą czy nie mogą sobie na to pozwolić. Ale to nie znaczy, że te problemy nie występują, bo występują. Ja jestem w stałym kontakcie z organizacjami, które zajmują się pomocą takim osobom, ale także z niektórymi osobami, które niekoniecznie chciały mówić o swoich indywidualnych problemach.

Prawa lokatorów. Reprywatyzacja

Ustawa jest potrzebna, żeby zakończyć pewien etap polskiej historii, żeby te roszczenia spisać, rozliczyć, określić termin, do którego roszczenia można by zgłaszać, a także stworzyć mechanizm kompensaty, który z jednej strony dawałby poczucie satysfakcji osobom, które zostałyby objęte ustawą, a z drugiej strony byłby, można powiedzieć, impulsem rozwojowym polegającym na tym, że niektóre grunty mające nieuregulowaną sytuację mogłyby się jakby rozwijać, mogłyby być przedmiotem obrotu. Dodatkowo rozkładałoby to ciężar na przyszłe lata. Zaraz powiem, co mam na myśli.

Utrzymywanie stanu, w którym nie mamy ustawy, powoduje przerzucenie ciężaru odpowiedzialności na sądy. Sądy muszą się posługiwać zasadami ogólnymi i mogą przy okazji popełniać błędy. Te błędy po czasie… Nawet jeśli sądy działają w dobrej wierze, to później ich orzeczenia mogą być oceniane w różny sposób. Sądy mogą być wręcz za to niezwykle krytykowane.

Wczoraj nawet mieliśmy w Biurze Rzecznika pewną debatę, w której uczestniczyła pani profesor Ewa Łętowska. Sformułowała ona taki pogląd, że sądy w ostatnich latach dawały się być może nadmiernie uwieść pełnomocnikom procesowym i trochę za bardzo przyjmowały niektóre przedstawiane argumenty. To niebezpieczeństwo cały czas istnieje. To pogłębia stan nie tylko niepewności prawnej, ale też nierównowagi, bo niektóre grupy czy niektóre instytucje w pełni, można powiedzieć, skorzystały z procesu reprywatyzacji, a niektórzy muszą dociekliwie dochodzić uprawnień przed sądami.

Podam państwu przykład. Uczestniczyliśmy jako biuro w bardzo poważnej sprawie, którą prowadziła pani dyrektor Dołowska z biura rzecznika. Sprawa dotyczyła reprywatyzacji w Michałowicach pod Warszawą, gdzie zostały zgłoszone roszczenia jednej z rodzin. Rodzina rościła sobie tytuły do gruntów i na podstawie decyzji ministra rolnictwa próbowała je odzyskać. Rzecz dotyczyła interesów 1 tysiąca 500 mieszkańców Michałowic. Szczęśliwie NSA, można powiedzieć, powstrzymał roszczenia reprywatyzacyjne i ci mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie. Ja mogę się cieszyć, że mogłem pomóc i w tym uczestniczyć. Aczkolwiek tak zupełnie na marginesie muszę państwu powiedzieć, że wysłanie do sądu 1 tysiąca 500 odpisów skargi kasacyjnej to jest duży wysiłek organizacyjny. Kosztowało nas kilka ładnych tygodni pracy, żeby to przygotować. Ale to na marginesie. Ta sprawa pokazuje problem, z którym mamy tutaj do czynienia, pokazuje niepewność w zakresie interesów mieszkańców, osób, które w międzyczasie nabyły tytuły własności.

Myślę, że warto w tym kontekście wspomnieć o komisji weryfikacyjnej. Ja przedstawiałem dość krytyczne stanowisko, jeśli chodzi o komisję weryfikacyjną. Główny argument był taki, że w tym kształcie ona nie byłaby w stanie dokonać przeglądów wszystkich nieruchomości w Warszawie. Po jakimś czasie mogę w sumie powiedzieć, że faktycznie tak się nie stało, że sprawy pewnej części nieruchomości zostały jedynie przejrzane.

Jeśli chodzi o przyszłość, to myślę, że musimy po prostu skorzystać z naszych własnych, krajowych rozwiązań, mianowicie z ustawy, która dotyczy mienia zabużańskiego. W kontekście mienia zabużańskiego wprowadzono zasadę spisania wszystkich roszczeń do określonego momentu i wypłacono 20% wartości. Można powiedzieć, że rozliczenie tego wszystkiego było domknięciem sytuacji.

Oczywiście w kontekście reprywatyzacji byłoby znacznie trudniej tak z dnia na dzień wypłacić w gotówce 20%. Moim zdaniem, pewnym rozwiązaniem mogłoby być wyemitowanie albo obligacji Skarbu Państwa, albo jakichś bonów, które byłyby do zrealizowania. Od razu byłyby one w obrocie, ale byłyby realizowane przez państwo sukcesywnie przez kolejne, najbliższe, powiedzmy, 15–20 lat, tak żeby nie obciążać jakąś wielką kwotą budżetu na kolejny rok, tylko rozłożyć to na kolejne lata. No, po prostu to trzeba w którymś momencie w Polsce zrobić, oby jak najszybciej.

Chciałbym podkreślić, że w biurze rzecznika w Zespole Prawa Cywilnego, którym kieruje pani dyrektor Dołowska, pracuje 20 osób, które zajmują się całą problematyką prawa cywilnego. Prawem mieszkaniowym, w tym także różnymi problemami związanymi z reprywatyzacją w Warszawie, zajmuje się kilka osób i mogę pana senatora zapewnić, że staramy się na bieżąco zajmować tymi sprawami i odpowiadać na te wszystkie skargi, podejmować działania w relacjach z miastem stołecznym Warszawa, tak aby sytuacje osób, których lokale objęte są reprywatyzacją i których dotyczą inne problemy mieszkaniowe, rozwiązywać.

Ośrodek w Gostyninie

Bo założenie było takie, że ośrodek w Gostyninie i cała konstrukcja ustawy są po to, aby stworzyć możliwość dalszej terapii, także dalszego odizolowania osób skazanych na karę śmierci, która następnie została zamieniona na karę 25 lat pozbawienia wolności. Ale praktyka poszła w zupełnie innym kierunku, właśnie w tym kierunku, którego się obawialiśmy, a mianowicie w takim, że kiedy teraz dochodzi do zakończenia kary osoby, która została skazana za przestępstwo o podłożu seksualnym, to dyrektorzy zakładów mają pewną obawę przed zwalnianiem takich osób z zakładu i podejmują działania, które następnie skutkują tym, że osoby te dostają orzeczenie o izolacji prewencyjnej i trafiają do Gostynina. W związku z tym obecnie Gostynin, można powiedzieć, pęka w szwach, tak? Wszystkie 54 miejsca są wypełnione. W zasadzie należałoby oddać pewnie kolejne pawilony. Miejsce, które miało być czymś w rodzaju schroniska, ośrodka terapeutycznego, staje się de facto więzieniem. Są łóżka piętrowe i naprawdę nie przypomina to w żaden sposób tego standardu, jaki powinien być, porównując go chociażby ze standardem w Rosdorfie w Niemczech.

Pomoc prawna, prawa „frankowiczów”

Podstawowy problem z bezradnością obywateli jest taki, że oni często nie wiedzą nawet, jakie mają możliwości działania w warunkach naszego państwa.

Podam taki przykład. My dość intensywnie zajęliśmy się problemem tzw. kredytów frankowych. Wiemy, że jest to temat budzący zainteresowanie obywateli, i stwierdziliśmy, że naszą rolą, razem z panią Aleksandrą Wiktorow, Rzecznikiem Finansowym, jest udzielenie obywatelom przynajmniej podstawowej informacji, co mogą z tymi kredytami zrobić. Zorganizowaliśmy spotkania w 16 miastach, to były spotkania informacyjne, w każdym ze spotkań uczestniczyło 200–300 osób. I okazało się, że zdecydowana większość obywateli w ogóle nie wiedziała o istnieniu Rzecznika Finansowego, o tym, jak wygląda procedura reklamacyjna i jak sobie z tym kredytem radzić. Myślę, że w Polsce sytuacja jest taka, że często budujemy różne instytucje, tworzymy różne rozwiązania, ale później niekoniecznie się zastanawiamy, czy to w praktyce działa, czy obywatele mają faktyczny, rzeczywisty dostęp do pomocy prawnej, do rzeczywiście fachowej porady.

Z tym jest związany m.in. drugi problem, podobny: w każdym powiecie są rzecznicy konsumentów, ale, jak się okazuje, w Poznaniu rzecznik konsumenta zatrudnia ponad 10 osób, ma całe biuro i aktywnie działa na rzecz praw konsumenta, a w niektórych miastach rzecznik konsumenta jest zatrudniony na pół etatu i siłą rzeczy nie jest w stanie skutecznie pomóc, nie jest w stanie nawet odpowiednio się przygotować. I jak trafia do niego, przykładowo, emeryt, który kupił garnki za 5 tysięcy zł, to taki rzecznik nawet nie ma wystarczających, powiedziałbym, mocy przerobowych na poziomie lokalnym, żeby mu pomóc. I z tego się tworzą kolejne problemy. Zdarza się też tak, że ludzie trafiają do adwokatów, radców prawnych, którzy popełniają błędy, którzy nie zawsze są rzetelni, którzy nie są w stanie odpowiednio pomóc. I później czasami jeden błąd przesądza o całym losie danego człowieka.

Wreszcie… Myślę, że to jest też doświadczenie państwa senatorów, że do państwa pewnie trafiają osoby… może nawet nie tyle roszczeniowe, ile osoby, które przeszły przez wszystkie instancje… Później państwo nawet do nas piszą, żebyśmy komuś pomogli. A my przeglądamy całą dokumentację i widzimy, że błędy zostały popełnione dawno temu i w zasadzie nie można już pomóc. Bo system prawny funkcjonuje tak, a nie inaczej, i jeżeli ktoś w odpowiednim momencie nie wykorzystał odpowiednich środków zaskarżenia, to nie można tej sytuacji po latach przywrócić, nawet jeżeli mamy poczucie niesprawiedliwości. Wtedy nawet państwu możemy odpowiedzieć, że się czymś nie zajmiemy, i jest pretensja do nas, że rzecznik nie jest w stanie się sprawą zająć. Tak że, powiedziałbym, to wszystko w zależności od sytuacji… różnie to wygląda.

Niemniej jednak ja wychodzę z założenia, że długofalowo musimy działać na rzecz wzmocnienia obywateli, że potrzebne jest takie faktyczne myślenie, jak im pomóc. Ale nie tylko na takiej zasadzie, żeby dać pomoc, ale tak, żeby ta pomoc była skuteczna. Czyli, przykładowo, jak mówię o tych rzecznikach konsumentów, to nie chodzi tylko o to, żeby te stanowiska stworzyć, ale o to, żeby ich odpowiednio wyposażyć, dokształcić i spowodować, że oni faktycznie będą odpowiednio działali.

Pracownicy cudzoziemscy

Przede wszystkim problem dotyczy oczywiście głównie Ukraińców, którzy pracują w Polsce i których jest ok. 2 milionów. To jest, wydaje się, w ogóle największa od 70 lat migracja zarobkowa w Polsce. To jest zjawisko, które należy rozpatrywać nie tylko pod kątem prawnym, ale także jako zjawisko społeczne, które trwale zmienia oblicze naszego państwa i wymaga również szczególnej odpowiedzialności ze strony organów władzy publicznej. Udało mi się nawiązać dość dobry dialog ze związkiem zawodowym Ukraińców, który działa na terytorium Polski. Także w tym roku organizowaliśmy konferencję, która była poświęcona, powiedziałbym, 3 aspektom: po pierwsze, mowie nienawiści w stosunku do Ukraińców, po drugie, właśnie prawom pracowniczym, po trzecie, kwestiom historycznym. Na pewno warto pamiętać o tym, i to była jedna z konkluzji tej konferencji, że ta ogólna atmosfera dotycząca rozliczeń historycznych oraz jednak pojawiające się przejawy mowy nienawiści mają wpływ, można powiedzieć, na samopoczucie Ukraińców, którzy w Polsce pracują.

Jeśli chodzi już o same prawa migrantów, to wyróżniłbym tutaj dwie kwestie.

  • Pierwsza to jest taka, czy ten jeden związek zawodowy, który nawet współpracuje z Państwową Inspekcją Pracy, jest wystarczający, żeby te prawa migrantów zabezpieczyć, tym bardziej że jest to ta grupa, która jest szczególnie narażona na nieznajomość przepisów, procedur i wykorzystywanie. Nawet była historia osoby, która zachorowała w zakładzie pracy – chyba w okolicach Poznania, w Szamotułach to było, o ile się nie mylę – i która przez pracodawcę została po prostu odwieziona na przystanek PKS, której nie zapewniono odpowiedniego wsparcia. Uważam, że remedium jest po prostu wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, spojrzenie naprawdę takie dogłębne, czy Państwowa Inspekcja Pracy w tej sytuacji ma wystarczające środki, czy dobrze działają infolinie, czy jest wystarczająca liczba osób władających językiem ukraińskim, które byłyby w stanie pomóc, i czy ta cała struktura jest dostosowana do potrzeb.
  • Ale, Szanowni Państwo, jak niedawno byłem w Norwegii, to, proszę sobie wyobrazić, zwrócono mi uwagę… Dla nich Polska z ostatnich lat kojarzyła się z jednej strony z kryzysem praworządności, a z drugiej strony z tym, co się zdarzyło w Stoczni Gdańskiej, w której pracownicy z Korei Północnej pracowali w ramach działalności podwykonawcy i, ich zdaniem, narażeni byli na pracę wręcz niewolniczą. I proszę zauważyć, że to jest niezwykle trudna sytuacja. Bo gdy jest przedsiębiorca, który mówi: okej, to ja wykonam część usługi i zatrudniam podwykonawcę, a ten podwykonawca sprowadza pracowników delegowanych z państw azjatyckich, to bardzo trudno jest później sprawdzić, co faktycznie z nimi się dzieje, jak ich prawa są przestrzegane i czy są przestrzegane.

I znowu: co można zrobić w tej sytuacji? Powinna być aktywność Państwowej Inspekcji Pracy oraz prokuratury, tak? Inaczej nie da rady. Zrozumienie, że możemy mieć taki problem, że na terytorium Polski, państwa, które ma dziedzictwo „Solidarności” i szczególnej dbałości o prawa pracownicze, może dochodzić do takich sytuacji… Jak sobie to uświadomimy, to wtedy widzimy, co należałoby zrobić, jeśli chodzi o działanie Państwowej Inspekcji Pracy, i czy mechanizmy w tym zakresie są wystarczające.

Zwalnianie z pracy pod pretekstem reorganizacji

Druga kwestia, o której chciałbym powiedzieć, dotyczy celników, także pracowników Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej.

Ja wczoraj jeszcze zdążyłem wysłać wystąpienie w tej sprawie do marszałka Senatu, być może za późno. To jest problem, który jest szerszy. Mianowicie nie można mocą ustawy dokonywać automatycznego przerwania stosunku pracy pracowników. Nie można tego skrócić i powiedzieć: od teraz przerywamy stosunek pracy i na nowych zasadach to będzie się odbywało.

Ale przecież, Szanowni Państwo, ta kwestia dotyczy nie tylko celników, bo… Tutaj patrzę na pana ministra Warchoła, który się pojawił. Ja pamiętam, że właśnie o tym dyskutowaliśmy w kontekście ustawy o Sądzie Najwyższym w lipcu 2017 r. Przecież taka sama regulacja dotyczyła pracowników Sądu Najwyższego, mianowicie chciano w ich przypadku przerwać stosunek pracy niezależnie od ich statusu, niezależnie od tego, czy np. wśród asystentów czy specjalistów w Biurze Studiów i Analiz były osoby, które mogły być objęte szczególną ochroną. To ustawodawcy w ogóle nie obchodziło, nikt na to nawet nie patrzył. I gdyby nie weto prezydenta akurat w tym przypadku, to tak by się właśnie stało. Akurat weto prezydenta pomogło w tym, że późniejsza nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, niezależnie od różnych innych wad, jednak tego przepisu nie zawierała. Nie można na mocy ustawy w taki sposób traktować pracowników, gdyż to podważa konstytucyjną ochronę pracy.

RPO i Trybunał Konstytucyjny

Kolejna kwestia: Trybunał Konstytucyjny, ten zarzut wycofywania wniosków i kwestia tego, że urzędnik nie powinien tak czynić.

No, ale jeżeli ten urzędnik wcześniej ma, tak jak pan senator to powiedział, pełny skład, później skład jest zmieniany i jest to 5 osób, następnie zmiany są przeprowadzane w taki sposób, że nie można mieć zaufania do tego, że faktycznie ten skład będzie w pełni niezależny…

Jeżeli składam wnioski o wyłączenie osób nieuprawnionych do orzekania i te wnioski nie są rozpoznawane, to nie mam innej opcji.

Bo ja wolę, żeby sędziowie, chociażby Sąd Najwyższy, w toku swojego orzekania rozstrzygali problemy konstytucyjne, niż żeby to zostawiać w taki sposób, że Trybunał Konstytucyjny de facto będzie legitymizował stan, który godzi w podstawowe prawa i wolności obywatelskie.

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka?

Wolność mediow

Pan minister Radziwiłł powiedział o mediach, powiedział, że ilu tu dziennikarzy, że wolność słowa.

Ale ja pamiętam moje interwencje, które dotyczyły ograniczania wolności mediów i właśnie ich obecności na korytarzach Sejmu i Senatu, kiedy powstał plan, aby dziennikarzy przenieść, najlepiej do osobnego budynku, żeby tam oni się zajmowali kontaktami z politykami.

(Głos z sali: Pamiętamy.)

Przecież to był wielki spór. To był spór, który był efektem protestów po 16 grudnia 2016 r., spór dotyczący tego, żeby dziennikarzy wyprowadzić stąd, najlepiej gdzieś poza budynek Sejmu. I to, że oni tutaj są, Panie Ministrze, to jest efekt właśnie m.in. protestu dziennikarzy, ale także m.in. moich protestów, bo mówiłem, że tego typu sytuacja zagrażać będzie wolności słowa, wolności pozyskiwania informacji.

Ja już nawet nie będę mówił o sytuacji w mediach publicznych, o licznych sprawach, o tym, że reprezentowaliśmy bądź wspieraliśmy dziennikarzy w procesach przed sądami, o sprawie Jerzego Sosnowskiego zwolnionego z Polskiego Radia, z Programu 3 i innych dziennikarzy, którzy pozawierali ugody w efekcie zwolnień z mediów publicznych. Ja już nawet nie będę mówił o tym, że nie jest wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia – symboliczna data – 2016 r., który dotyczył kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Domagam się wykonania tego wyroku, domagam się uwzględnienia pluralizmu w mediach, ale niestety to nie trafia na podatny grunt.

Tak że nie jest tak kolorowo i tak pięknie, jeżeli chodzi o standardy debaty, standardy wolności słowa w Polsce.

Szanowni Państwo, bardzo dziękuję za te słowa. I powiem państwu na sam koniec, a żałuję, że tego nie słyszy pani pierwsza prezes, że…

(Senator Robert Mamątow: Słyszy.)

(Senator Jerzy Fedorowicz: Słyszy.)

…dla mnie to jest największa nagroda, że mogę dzisiaj tutaj przed państwem występować, mogę występować po roku od tych dramatycznych wydarzeń w lipcu 2017 r. – i jeszcze raz chciałbym spojrzeć w oczy panu ministrowi Warchołowi, bo to pan minister Warchoł był m.in. za to odpowiedzialny – występować w momencie, kiedy pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego może cały czas twierdzić, i być, bo cały czas nim jest, że jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego.

To jest fundament ochrony praw i wolności, że Sąd Najwyższy pozostał niezależnym organem sądowniczym w Polsce. Dziękuję państwu. (Oklaski)

 

NSA uchylił decyzje ws. głośnej reprywatyzacji w Michałowicach. Skargę kasacyjną złożył m.in. RPO

Data: 2018-10-22
  • Naczelny Sąd Administracyjny uchylił  decyzję ministra rolnictwa z 2013 r.  unieważniającą  nacjonalizację  gruntów w podwarszawskich Michałowicach z 1948 r.  oraz związany z nią wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
  • Było to zgodne z postulatami Rzecznika Praw Obywatelskich. Stanął on w obronie praw słusznie nabytych osób, które przez lata regulowały swoje sprawy majątkowe

22 października 2018 r. NSA wydał wyrok w głośnej sprawie reprywatyzacji w Michałowicach (sygn. I OSK 1279/18). Skargi kasacyjne wnieśli mieszkańcy oraz RPO.

Grunty w Michałowicach zostały przejęte przez państwo w 1948 r. na podstawie dekretu PKWN o reformie rolnej z 1944 r. W ciągu 70 lat od nacjonalizacji ludzie kupowali w Michałowicach działki, stawiali domy. To w ich interesie do sprawy przystąpił RPO.

Od kilku lat spadkobiercy byłej właścicielki gruntów w Michałowicach starają się podważyć legalność tego orzeczenia, w 2013 r. uzyskali korzystną dla siebie decyzję Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Minister stwierdził, że orzeczenie nacjonalizacyjne z 1948 r. jest nieważne, gdyż rażąco narusza prawo. Zdaniem Ministra, orzeczenie to naruszało przepisy dekretu o reformie rolnej m. in. dlatego, że objęło ono nieruchomości nie stanowiące obszarów rolnych. Identyczne stanowisko zajął Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 21 września 2016 r. (sygn. I SA/Wa 493/14).

W skardze kasacyjnej od tego orzeczenia Rzecznik koncentrował się na fakcie, że decyzja z 1948 r. wywołała nieodwracalne skutki prawne.  W postępowaniu administracyjnym nie uwzględniono faktu, że przez prawie 70 lat od daty wydania orzeczenia nastąpiło wiele zdarzeń, które uniemożliwiają zwrot nieruchomości byłym właścicielom – przynajmniej pewnej ich części.

Naczelny Sąd Administracyjny w swym rozstrzygnięciu zajął stanowisko jeszcze dalej idące, niż to przedstawione przez Rzecznika. Zdaniem NSA, kwestia „nieodwracalności skutków prawnych” jest bezprzedmiotowa, gdyż w sprawie tej nie można mówić o nieważności decyzji nacjonalizacyjnej z 1948 r. Nie sposób bowiem uznać, że decyzja ta rażąco naruszała prawo, i dotknięta była kwalifikowanymi wadami. Przyjęta w decyzji z 1948 r. wykładnia pojęcia „nieruchomość rolna”, użytego w przepisach dekretu PKWN, była stosowana i uznawana za prawidłową w latach 40. poprzedniego wieku. Inny sposób wykładni tego przepisu, przyjęty przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, utrwalił się w latach 90. Pominięcie tej późniejszej wykładni przy wydawaniu decyzji, które miało miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej, nie może zostać uznane za kwalifikowane naruszenie prawa. 

Wyrok NSA jest bardzo korzystny dla mieszkańców Michałowic. Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi będzie związany poglądem NSA, że decyzja nacjonalizacyjna z 1948 r. nie została wydana z rażącym naruszeniem prawa (a zatem może pozostać w obrocie i wywoływać skutki prawne).   

IV.7004.55.2014

MSWiA w sprawie unieważnienia decyzji administracyjnych z czasów PRL: problem nadal wymaga rozważenia

Data: 2018-08-13
  • Uniknięcie nadużyć w reprywatyzacji poprzez zmianę prawa administracyjnego (art. 156 Kpa) jest trudne. Taka zmiana mogłaby uderzyć w interesy wielu osób.
  • Być może nie ma co zajmować się tym przepisem, skoro resort sprawiedliwości pracuje nad kompleksową ustawą reprywatyzacyjną
  • Taka jest odpowiedź MSWiA na kolejne wystąpienie RPO w sprawie poprawienia przepisów dotyczących reprywatyzacji

Chodzi o przepis Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 156), który pozwala na stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej w PRL kilkadziesiąt lat temu. Rzecznik Praw Obywatelskich zauważa od dawna, że przepis ten może prowadzić do nadużywania prawa w sprawach reprywatyzacyjnych.

Wystarczy wyobrazić sobie sytuację osoby, która prowadzi działalność gospodarczą w oparciu o decyzję o użytkowaniu gruntu wydaną kilkadziesiąt lat temu - a teraz wzruszoną. Albo kogoś, kto dowiaduje się pod koniec kariery zawodowej, ze decyzja ustanawiająca mu wysługę lat zostaje unieważniona.

I w końcu możliwa jest sytuacja, że ktoś straci w ten sposób (nie w sądzie) prawo do nieruchomości, którą dysponuje.

Takim nadużyciom miał zapobiec wyrok[1] Trybunału Konstytucyjnego z  12 maja 2015 r., w którym Trybunał orzekł o niekonstytucyjności przepisu właśnie jeśli od wydania decyzji nastąpił znaczny upływ czasu, a decyzja była podstawą nabycia prawa lub ekspektatywy (przyszłej wierzytelności). Wyrok nie został jednak wykonany. Zmian do art. 156 nie wprowadzono przy okazji ostatniej dużej nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego.

Skutkiem tego jest niepewność uczestników obrotu (a w tym i organów administracyjnych), czy w konkretnej sprawie dopuszczalne jest stwierdzenie nieważności danej decyzji, np. wydanej kilkadziesiąt lat temu, czy też nie. Przez to też wiele osób żyje w stanie niepewności - ukształtowały one już swoje stosunki majątkowe i osobiste w oparciu o decyzje administracyjne sprzed wielu lat – nawet jeżeli były one wadliwe.

W tej sprawie RPO koresponduje z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji od dłuższego czasu[2].

  • Minister najpierw odpowiadał, że dopiero analizuje, jak rozwija się orzecznictwo sądów administracyjnych w tych właśnie sprawach. TO JEST ODPOWIEDŹ ZE STYCZNIA 2016 R.
  • Później odsyłał Rzecznika[3] do Senatu (który przygotowywał projekt nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego w tym zakresie – ale się z tego wycofał)
  • Potem zawiadomił, że zorganizował robocze spotkanie przedstawicieli ministerstw, w których prowadzone są postępowania administracyjne i że obecni zgodzili się, że nowelizacja art. 156 Kodeksu postępowania administracyjnego jest potrzebna, ale nie wiadomo, jak to zrobić
  • Teraz (na kolejne wystąpienie ponowione już w 2018 r.) odpowiedział, że „ustanowienie cezury czasowej ograniczającej możliwość wyeliminowania decyzji, z uwagi na wydanie jej z rażącym naruszeniem prawa, mogłaby spowodować utrudnienia w sprawach reprywatyzacji mienia Skarbu Państwa, w szczególności jeżeli byłaby zbyt krótka. Taka sytuacja mogłaby również prowadzić do powstania poczucia krzywdy u wielu osób, które nie mogłyby dochodzić swoich praw, a tym samym do naruszenia podstawowych praw i wolności obywatelskich. Dodatkowym aspektem wymagającym wnikliwej analizy jest ustalenie skutków finansowych dla Skarbu Państwa wprowadzenia cezury czasowej, powodującej >>przesunięcie<< spraw na drogę postępowania przez sądem powszechnym o odszkodowanie. Niewątpliwie będzie to miało miejsce z uwagi na ograniczenie możliwości zwrotu w naturze w przypadku postępowań dotyczących nieruchomości”.

W odpowiedzi powołano się i na to, że Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło prace nad tzw. dużą ustawą reprywatyzacyjną, mającą na celu definitywne uregulowanie kwestii dóbr przejętych przez władze komunistyczne po 1944 roku, proponującą rozwiązania stanowiące kompromis pomiędzy moralną powinnością a ekonomicznymi możliwościami państwa. Ewentualne uchwalenie ww. przepisów w proponowanym kształcie uczyniłoby przynajmniej częściowo nieaktualnym przywołany wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Prawdą jest jednak – o czym Minister już nie wspomniał – że projekt ten został z początkiem roku odrzucony przez Komitet Stały Rady Ministrów jako zbyt kosztowny dla budżetu i wycofany do dalszych prac; opinii publicznej nie są znane ani jego losy, ani nawet to, w jakim kierunku ewentualne prace miałyby przebiegać i według jakich – nowych? – zasad państwo miałoby się wreszcie uporać z niedokończonymi procesami reprywatyzacyjnymi.

- Podsumowując należy zauważyć, że omawiana materia jest szczególnie istotna i wymaga pogłębionej analizy oraz refleksji – pisze wiceminister sprawa wewnętrznych i administracji Krzysztof Kozłowski. - Wspomniana kwestia dotyczy bowiem bezpośrednio obywateli w związku z dużą liczbą roszczeń reprywatyzacyjnych (ale również z negatywnymi skutkami dla obecnych użytkowników reprywatyzowanych obiektów). Obejmuje także interesy Skarbu Państwa, który potencjalnie mógłby stanąć przed trudną do oszacowania skalą roszczeń finansowych. O tym jak jest to skomplikowany i delikatny problem, świadczy stanowisko Senatu RP, który po podjęciu prac legislacyjnych zmierzających do realizacji ww. wyroku Trybunału Konstytucyjnego ostatecznie postanowił w dniu 19 października 2016 roku o wycofaniu projektu zmian w K.p.a. (druk senacki nr 154).

IV.7004.45.2015




[1] Sygn. P 46/13

[3] Pismo z 31 maja 2017 r.

 

Rzecznik ponownie pyta MSWiA o wykonanie wyroku TK ws. nieważności decyzji administracyjnej

Data: 2018-07-11
  • W 2015 r. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował brak ograniczeń czasowych na stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa
  • Mimo wyroku, wciaż nie znowelizowano odpowiedniego artykułu Kodeksu postępowania administracyjnego - zwraca uwagę MSWiA Rzecznik Praw Obywatelskich, który od trzech lat sygnalizuje pilną potrzebę nowelizacji
  • Stwierdzanie nieważności decyzji to ważny element systemu kontroli orzeczeń administracji, zwłaszcza tych, na których podstawie obywatelom przyznawane są prawa bądź nakładane obowiązki

Adam Bodnar poprosił ministra Joachima Brudzińskiego o wskazanie, kiedy można oczekiwać konkretnych propozycji legislacyjnych – tak by przywrócić konstytucyjność rozwiązań ustawowych precyzujących zasady, według których obywatele mogą bronić się przed działaniami władz publicznych rażąco naruszającymi prawa jednostek.

Niepokój RPO budzi fakt, że od wyroku upłynęły już ponad trzy lata, a - jak się wydaje - dotychczas nie udało się wypracować chociażby koncepcji, w jaki sposób rozstrzygnięcie TK mogłoby być wprowadzone.

Wyrok TK i jego konsekwencje

Obecnie art. 156 Kodeksu postępowania administracyjnego umożliwia kontrolę prawidłowości takiej decyzji administracyjnej praktycznie w każdym czasie, nawet po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach od jej wydania. Od trzech lat Rzecznik prowadzi z kolejnymi ministrami spraw wewnętrznych korespondencję dotyczącą konieczności nowelizacji art. 156 Kpa.

Chodzi o wykonanie wyroku  Trybunału Konstytucyjnego (sygn. P 46/3) z 12 maja 2015 r. TK orzekł wtedy o niekonstytucyjności art. 156 par. 2 Kpa w zakresie, w jakim umożliwia stwierdzenie - bez żadnych ograniczeń czasowych - nieważności decyzji wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa, gdy od wydania decyzji nastąpił znaczny upływ czasu, a decyzja była podstawą nabycia prawa lub ekspektatywy. TK uznał to za sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa, w tym zasadą pewności prawa, która ogranicza działanie zasady praworządności - o ile restrykcyjnie rozumiany legalizm prowadziłby do nowych krzywd i naruszania słusznych praw innych osób.

Orzeczenie nie uchyliło mocy obowiązującej zaskarżonego przepisu, ale nałożyło na ustawodawcę obowiązek ograniczenia możliwości stwierdzania nieważności takiej decyzji administracyjnej. Nie wiadomo bowiem, po upływie jakiego czasu nie można skutecznie jej podważać. Problem dotyczy zarówno osób, które chcą podważyć dane rozstrzygnięcie, jak i zainteresowanych utrzymaniem obecnego stanu rzeczy, ukształtowanego przed laty.

Tymczasem sprawnie funkcjonująca procedura kontroli decyzji administracyjnych ma fundamentalne znaczenie nie tylko dla beneficjentów decyzji nacjonalizacyjno-wywłaszczeniowych, ale także dla każdego obywatela, którego spraw dotyczy decyzja administracyjna wydana przez organ władzy publicznej na podstawie Kpa.

RPO od trzech lat pyta o sprawę

W styczniu 2016 r. RPO pytał MSWiA o prace nad nowelizacją. Podkreślał wtedy, że stwierdzanie nieważności decyzji administracyjnej wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa - bez ograniczeń czasowych - jest podstawowym instrumentem dochodzenia roszczeń reprywatyzacyjnych. Wobec braku ustawy reprywatyzacyjnej - o której uchwalenie RPO od wielu lat bezskutecznie zabiega - instytucja nieważności decyzji administracyjnych umożliwiała naprawianie krzywd wyrządzonych rażąco bezprawnymi rozstrzygnięciami władz administracyjnych z lat PRL. W niektórych jednak przypadkach wnioski o stwierdzenie nieważności decyzji po upływie wielu lat od jej wydania mogły być nadużywaniem prawa. Tego typu działaniom miał m.in. zapobiec wyrok Trybunału z 12 maja 2015 r.

W dotychczasowej korespondencji z MSWiA niezbędność działań legislacyjnych w tej sprawie nie była kwestionowana; problemy jednak stwarzało właściwe uregulowanie przesłanek ograniczających dopuszczalność stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej, w szczególności wprowadzenie ram czasowych. 

W 2016 r. RPO był informowany o analizowaniu przez resort orzeczeń sądów administracyjnych wydanych w sprawach, w których sąd odwołuje się do wyroku TK. Celem analizy miało być znalezienie optymalnego rozwiązania, uwzględniającego interesy stron postępowań administracyjnych o sprzecznych interesach. W 2017 r. rzecznik uzyskał informację, że w MSWiA podjęto na nowo prace koncepcyjne oraz działania w kierunku opracowania propozycji zmiany - miały one wtedy znajdować się na etapie końcowym. W ostatniej zaś odpowiedzi z października 2017 r. MSWiA podało, że "nie zostało wypracowane jednolite stanowisko" kilku zainteresowanych resortów, ale działania w tym kierunku są nadal prowadzone.

W ocenie Adama Bodnara instytucja stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej stanowi kluczowy element systemu kontroli legalności orzeczeń organów administracji publicznej, w szczególności tych, na których podstawie obywatelom przyznawane są prawa bądź nakładane obowiązki. Z tego powodu regulacje umożliwiające podważenie stanu prawnego ukształtowanego taką decyzją powinny być maksymalnie precyzyjne – tak, by gwarantować jednostkom bezpieczeństwo prawne, niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Tymczasem art. 156 Kpa nadal nie został znowelizowany. W tej sytuacji RPO po raz kolejny zwrócił się do ministra o pilne doprowadzenie do oczekiwanych zmian legislacyjnych. Poprosił także o wskazanie, na jakim etapie znajdują się prace oraz w jakim czasie można oczekiwać przedstawienia konkretnych propozycji zmian.

IV.7004.45.2015

Adam Bodnar po raz kolejny o potrzebie całościowej ustawy reprywatyzacyjnej

Data: 2018-05-22
  • Nowa, całościowa ustawa reprywatyzacyjna jest niezbędna dla zagwarantowania konstytucyjnych praw obywateli - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Według niego brak takich przepisów jest źródłem systemowego naruszania praw obywateli
  • W ocenie Rzecznika nie ma żadnego wytłumaczenia dla całkowitej bierności prawodawcy, który od lat odmawia zmierzenia się z tą problematyką  

Adam Bodnar odpowiedział na pismo prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz w sprawie konieczności uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej, która w szczególności rozwiązywałaby problemy nieruchomości warszawskich objętych tzw. dekretem Bieruta z  26 października 1945 r. Prezydent stolicy skierowała je 6 kwietnia 2018 r. do prezydenta RP, marszałków Sejmu i Senatu, posłów i senatorów, premiera oraz do RPO.

- Uprzejmie informuję, że także w moim przekonaniu jako Rzecznika Praw Obywatelskich uchwalenie nowych, całościowych rozwiązań prawnych jest absolutnie niezbędne dla zagwarantowania poszanowania konstytucyjnych praw obywateli - napisał Adam Bodnar.

Do Biura RPO napływała - i wciąż napływa - ogromna liczba skarg, zarówno ze strony byłych właścicieli gruntów warszawskich, którzy nie mogą doczekać się ostatecznego rozstrzygnięcia swoich spraw, jak i ze strony lokatorów obawiających się utraty mieszkań na skutek działań nowych właścicieli bądź kolejnych. Skargi krytycznie oceniają również prywatyzację tych nieruchomości komunalnych, które służą do użytku wszystkich mieszkańców.

Rzecznik jest świadomy ogromnej zawiłości i niejasności licznych kwestii prawnych, niestabilności orzecznictwa i wciąż pojawiających się wątpliwości, jak rozstrzygać poszczególne sprawy. Skutkuje to nie tylko ogromną, systemową przewlekłością postępowań i prawnym chaosem, ale także stwarza pole do nadużyć, opisywanych przez media i wymagających interwencji organów ścigania.

W przekonaniu RPO pierwotnym źródłem powyższych problemów jest nieznajdująca żadnego wytłumaczenia całkowita bierność prawodawcy, który od lat odmawia zmierzenia się z tą problematyką. Według Rzecznika można tu mówić o lekceważeniu zarówno konstytucyjnych praw obywateli (do poszanowania własności, prawa do sądu, prawa do zabezpieczenia ich potrzeb mieszkaniowych, zwłaszcza osób słabszych i wymagających dodatkowego wsparcia, prawa do równego traktowania przez władze publiczne), jak i unikaniu zapobieżenia realnym ludzkim krzywdom.

Zdaniem Adama Bodnara całościowych rozwiązań nie zastąpiła ani tzw. mała nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami sprzed kilku lat, ani też powołanie tzw. Komisji Weryfikacyjnej. W założeniu ma ona działać jako organ kontrolny w tych wybranych przez siebie sprawach, w których dopatrzy się znacznych nadużyć. Nie zastępuje ona jednak organów dekretowych, nie rozstrzyga też skomplikowanych kwestii odszkodowawczo-rozliczeniowych pomiędzy stronami.

Zaniechania te wytykał władzy ustawodawczej także Trybunał Konstytucyjny, który domagał się podjęcia stanowczych działań w celu zapewnienia zgodności z Konstytucją aktualnego stanu prawnego - w tym zakresie ocenianego jako wysoce niezadowalający. Koszty obecnego stanu rzeczy ponoszą zaś wszyscy obywatele.

Większość z tych kwestii była podejmowana przez RPO, przede wszystkim w obszernych wystąpieniach kierowanych do kolejnych prezesów Rady Ministrów w sprawie konieczności uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej, a w jej ramach - szczególnego potraktowania nieruchomości objętych tzw. dekretem warszawskim.

Rzecznik podejmował także kwestię braku jasnych zasad regulujących unieważnianie decyzji administracyjnych sprzed lat. Konieczność wprowadzenia pewnych ograniczeń wynika z wyroku Trybunału Konstytucyjnego, not bene również niewykonanego przez prawodawcę.

Biuro Rzecznika monitoruje orzecznictwo sądowe i sądowoadministracyjne, a Rzecznik przystępuje niekiedy do postępowań w tych sprawach, w których poszerzone składy podejmują uchwały wykładnicze, próbując choćby w taki sposób, w wycinkowych kwestiach, przyczyniać się do porządkowania zagmatwanego stanu prawnego.

-Wszystkie te działania postrzegam jednak jako całkowicie niesatysfakcjonujący substytut ewidentnego braku przepisów rangi ustawowej - podkreśla Adam Bodnar. Brak ten jest źródłem systemowego naruszania praw obywateli; prawa do równego traktowania i do „dobrego prawa”, którego tworzenie jest oowiązkiem demokratycznego państwa prawnego.

Ponieważ Rzecznikowi nie przysługuje inicjatywa legislacyjna, pozostaje mu jedynie podejmowanie działań o charakterze sygnalizacyjnym czy perswazyjnym. Rozwiązania problemów tak istotnych z punktu widzenia całego państwa może odpowiedzialnie podjąć się wyłącznie Rada Ministrów.

- Dlatego też w moim głębokim przekonaniu to właśnie strona rządowa pozostaje właściwym adresatem wszelkich postulatów dotyczących ostatecznego rozwiązania - i zakończenia w sprawiedliwy sposób - nie tyle abstrakcyjnego „problemu reprywatyzacji” jako takiej, ale przede wszystkim problemów, z jakimi borykają się obywatele - wskazał Rzecznik. 

Za absolutnie niezbędne minimum uznał stworzenie równych dla wszystkich, jasnych i przewidywalnych mechanizmów prawnych, według których obywatele będą mogli dochodzić należnych im praw - tych, które wprost gwarantuje im Konstytucja Rzeczypospolitej.

IV.7004.9.2016

RPO ma wątpliwości, czy nowe kompetencje komisji ds. reprywatyzacji są konstytucyjne

Data: 2018-04-05
  • Komisja badająca stołeczną reprywatyzację dostała pełny dostęp do informacji z Krajowego Rejestru Sądowego, Krajowego Rejestru Karnego oraz centralnej bazy danych ksiąg wieczystych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje, że oznacza to możliwość przetwarzania tych danych przez komisję bez wiedzy i zgody osób, których one dotyczą
  • Adam Bodnar ma wątpliwości, czy kompetencje komisji do przetwarzania tych informacji - w tym danych wrażliwych - nie są nieograniczone, a tym samym niekonstytucyjne

RPO napisał do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych Edyty Bielak-Jomaa w sprawie nowych kompetencji, które nowelizacja z 26 stycznia 2018 r. przyznała Komisji ds. usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa (tzw. komisja Jakiego)  Rzecznik powołał się na wpływające do Biura RPO skargi, które dotyczą tej nowelizacji.

Komisja ds. reprywatyzacji dostała pełny dostęp do rejestrów

Nowe przepisy, które weszły w życie 12 marca 2018 r., regulują m.in. zasady przetwarzania  danych osobowych przez komisję. Ma ona teraz dostęp do aktualnych, pełnych danych i informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, Krajowym Rejestrze Karnym oraz centralnej bazie danych ksiąg wieczystych.

Jak wskazał Adam Bodnar, dostęp do tych danych w żaden sposób nie jest ograniczony.  Komisja może przetwarzać dane z tych zbiorów  (jak i z innych zborów prowadzonych na podstawie innych przepisów przez organy władzy publicznej) bez wiedzy i zgody osoby, której one dotyczą. „Komisja zatem otrzymała niczym nieograniczony dostęp do zbiorów i rejestrów prowadzonych przez organy władzy publicznej” - napisał Rzecznik.

Ponadto komisja uzyskała możliwość bezpośredniego dostępu do danych w Krajowym Rejestrze Sądowym w drodze teletransmisji. Szczegółowe zasady tego dostępu ma określić porozumienie między Ministrem Sprawiedliwości a przewodniczącym komisji (jest nim  sekretarz stanu w tym resorcie Patryk Jaki).

Według RPO takie rozwiązanie budzi oczywiste wątpliwości, czy ustalenia między Ministrem Sprawiedliwości a sekretarzem stanu w tym ministerstwie nie będą dawały komisji zbyt daleko idących uprawnień.  Rodzi się też pytanie, czy nie będą zbyt głęboko ingerowały w prawo do prywatności i zasadę ochrony autonomii informacyjnej.

Dane wrażliwe także mogą trafić do komisji

Przewodniczący komisji może żądać przekazania mu informacji i dokumentów od   organów administracji rządowej i samorządowej, ale także - od organów samorządów zawodowych,  prezesa sądu oraz prokuratora. 

Zdaniem Rzecznika tak szerokie uprawnienia do przetwarzania  danych bez zgody i wiedzy osoby, której dotyczą, i nałożenie obowiązku współpracy różnych podmiotów z komisją rodzą zastrzeżenia ze względu na możliwość ingerencji w tajemnice zawodowe lub też w  toczące się postępowania.

Wśród przetwarzanych danych osobowych mogą znajdować się również dane wrażliwe. Uzasadnieniem dostępu komisji do danych ma być „interes publiczny, jakim jest oczekiwanie, iż komisja rozwiąże rażące przypadki niesprawiedliwości społecznej”.

Rzecznik przypomina, że zgodnie z art. 51 ust. 2 Konstytucji władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Możliwa niezgodność nowelizacji z RODO

Mające być wkrótce w Polsce prawem rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych (RODO) warunkuje możliwość przetwarzania danych osobowych, m.in. co do wyroków skazujących, nie tylko od dokonywania tego pod nadzorem władz publicznych, ale też od istnienia regulacji państwa członkowskiego, przewidującej odpowiednie zabezpieczenia praw i wolności osób, których dane dotyczą. RODO zawiera takie sformułowanie także w odniesieniu do innych danych osobowych, które powinny podlegać szczególnej ochronie.

„Omawiana nowelizacja ustawy bez wątpienia takich konkretnych zabezpieczeń nie wprowadza” - podkreśla  Adam Bodnar.

Jako organ administracji publicznej komisja jest zobowiązana do działania na podstawie i w granicach prawa, zgodnie z art. 7 Konstytucji. Pozytywnie należy zatem ocenić próbę uregulowania podstawy prawnej do przetwarzania danych osobowych o obywatelach, której przedtem  nie było. „Można mieć jednak wątpliwości, czy przyznane komisji kompetencje do przetwarzania danych, w tym danych wrażliwych, nie są w istocie nieograniczone, a tym samym niekonstytucyjne” - napisał  RPO.

Dlatego zwrócił się do GIODO o wyrażenie stanowiska.  Spytał też, czy w trakcie prac legislacyjnych nad projektem nowelizacji zasięgano opinii GIODO,  a jeśli tak, jaka była jej treść.

VII.501.24.2018

Ograniczenie w czasie możliwości stwierdzania nieważności decyzji administracyjnych wydanych z rażącym naruszeniem prawa

Data: 2017-11-17

25 września 2017 r. Rzecznik ponownie, po raz trzeci już z kolei (poprzednie pisma Rzecznika z 7 stycznia 2016 r. i z 28 kwietnia 2017 r.), wystąpił do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji  w sprawie wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z  12 maja 2015 r. (sygn. P 46/13), dotyczącego art. 156 k.p.a. (IV.7004.45.2015)

Zgodnie z tym przepisem możliwe jest stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa, i to w każdym czasie, niezależnie od tego, kiedy taka wadliwa decyzja została wydana. Rozwiązanie takie umożliwia obecnie m.in. przeprowadzanie procesów reprywatyzacyjnych. Mimo że jego częściową niekonstytucyjność stwierdzono ponad półtora roku temu, do tej pory przepis ten nie został znowelizowany.

Pomimo że z dotychczasowej korespondencji wynikało, że stosowne prace legislacyjne się toczą, w ostatniej odpowiedzi z 2 listopada 2017 r. Minister poinformował jednak, że robocze spotkanie uzgodnieniowe przedstawicieli kilku resortów nie doprowadziło do wypracowania wspólnego, jednolitego stanowiska. Oznacza to niestety, że przedłuża się stan niepewności prawnej co do tego, czy i kiedy można stwierdzać nieważność dawnych decyzji – usunięcie tej niejasności zgodnie z wytycznymi TK było głównym celem interwencji RPO.

Stanowisko Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie w sprawie reakcji przewodniczącego Komisji ds. reprywatyzacji na treść listu RPO

Data: 2017-10-31

Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie, przyjmuje z zaniepokojeniem, próbę ograniczenia Rzecznikowi Praw Obywatelskich, możliwości wykonywania  przyznanych mu konstytucyjnych kompetencji – pisze w komunikacie  dziekan ORA Mikołaj Pietrzak.

Za niedopuszczalne uznaje również formułowanie przez osobę przewodniczącą pracom organu, do którego Rzecznik się zwrócił, oczekiwania dymisji Rzecznika Praw Obywatelskich, z powodu podjęcia interwencji na prośbę obywateli, którzy uważają, że ich prawa i wolności zostały naruszone. Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim piśmie zwrócił uwagę na szereg zachowań osoby przewodniczącej pracom Komisji Weryfikacyjnej, wskazujących na naruszenie zasady rzetelności proceduralnej, wyrażonej w art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest powołany do występowania przed organami państwowymi, w celu reprezentacji obywateli, których prawa lub wolności konstytucyjne, zostały naruszone. Nieuzasadniona jest jego krytyka w reakcji na prawidłowe wykonywanie jego konstytucyjnych kompetencji. Zaś świadkowie jak i strony stające przed Komisją Weryfikacyjną mają prawo oczekiwać od Rzecznika Praw Obywatelskich wsparcia, w zakresie ochrony ich praw i wolności.

Rekompensaty za mienie zabużańskie: Naczelny Sąd Administracyjny w całości podzielił stanowisko RPO: złożenie wniosku skutkuje wszczęciem postępowania administracyjnego również w stosunku do wszystkich uprawnionych

Data: 2017-10-09

Naczelny Sąd Administracyjny w uchwale podjętej w składzie 7 sędziów w sprawie I OPS 3/17, w całości podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich i orzekł, że złożenie wniosku o potwierdzenie prawa do tzw. rekompensaty zabużańskiej skutkuje wszczęciem postępowania administracyjnego również w stosunku do wszystkich pozostałych uprawnionych w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej.

Postanowieniem z dnia 17 stycznia 2017 r. o sygn. I OSK 1825/15 Naczelny Sąd Administracyjny przedstawił składowi siedmiu sędziów NSA do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne, budzące poważne wątpliwości, sprowadzające się do udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy do wszczęcia postępowania w przedmiocie potwierdzenia prawa do rekompensaty na podstawie przepisów ustawy z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, wymagane jest, aby do dnia 31 grudnia 2008 r. każda z uprawnionych osób wystąpiła ze stosownym wnioskiem o potwierdzenie prawa do rekompensaty, czy też wystarczy, aby w terminie tym wystąpiła chociaż jedna osoba z grona uprawnionych.

Zagadnienie prawne powstało przy rozpoznawaniu przez Naczelny Sąd Administracyjny skargi kasacyjnej Ministra Skarbu Państwa od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 24 lutego 2015 r. (sygn. I SA/Wa 2943/14), w którym Sąd orzekł o uchyleniu decyzji organów obu instancji w przedmiocie odmowy potwierdzenia prawa do rekompensaty. Zdaniem Sądu wystarczające było, że jeden ze spadkobierców złożył wniosek przed 31 grudnia 2008 r. (jak to miało miejsce w rozpoznawanej sprawie), aby pozostali uprawnieni, którzy takich wniosków nie złożyli, zachowali swoje roszczenia, stosownie do posiadanych udziałów w spadku.

Udział w postępowaniu I OPS 3/17 zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich i stanowczo opowiedział się za pierwszą z przytoczonych linii orzeczniczych, uznającą, że złożenie wniosku o potwierdzenie prawa do rekompensaty przez osobę uprawnioną w terminie określonym art. 5 ust. 1 ustawy o prawie do rekompensaty wszczyna postępowanie administracyjne również w stosunku do wszystkich pozostałych uprawnionych w rozumieniu art. 3 tej ustawy.

W dniu 9 października 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny w uchwale podjętej w składzie 7 sędziów w sprawie I OPS 3/17, w całości podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich i orzekł, że złożenie wniosku o potwierdzenie prawa do tzw. rekompensaty zabużańskiej skutkuje wszczęciem postępowania administracyjnego również w stosunku do wszystkich pozostałych uprawnionych w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej.

znak sprawy: IV.7004.18.2017 

Rzecznik Praw Obywatelskich w sprawach lokatorów i reprywatyzacyjnych

Data: 2017-10-05

RPO pomaga pokrzywdzonym reprywatyzacją także w Warszawie.  Spraw reprywatyzacyjnych RPO ma kilkadziesiąt rocznie z całej Polski. RPO wie, że krzywdy przy reprywatyzacji jest tak dużo, że bez ustawy się nie pomoże.  Stąd jego wystąpienie – 7.10.2016 r, - do Pani Premier o taką ustawę. Rząd od roku przyznaje, że ustawa jest potrzebna i „prace trwają”. A stare przepisy nadal działają.

RPO wyjaśnia ludziom, jakie mają prawa, interweniuje,  przystępuje przed sadem do ibndywidualnych spraw, w których, jeśli się powiodą, będą miały znaczenie dla innych. Przystąpił do sprawy przeciw czyścicielowi kamienic w poznaniu (reprywatyzacja to nie tylko warszawa). 99-letnia kobieta sprawę wygrała.

  1. 18 października z wniosku RPO Trybunał Konstytucyjny oceni przepisy umożliwiające eksmisje ludzi na bruk (także osób starszych, rodzin z dziećmi, kobiet w ciąży – chodzi o mieszkania zwane „policyjnymi”) - sygn. K 27/15.
  2. Program „Mieszkanie+" umożliwia eksmisję na bruk osób w trudnej sytuacji. RPO pisze do rządu o zmianę przepisów, zanim stanie się nieszczęście.
  3. Nadal można w Polsce eksmitować do lokalu nie spełniającego minimalnych standardów do lokali niespełniających minimalnych standardów. RPO walczy z praktyką eksmisji do tzw. pomieszczeń tymczasowych.
  4. RPO interweniował w sprawie wdów i wdowców po najemcach mieszkań w warszawskich kamienicach objętych roszczeniami. W efekcie biuro lokalowe m.st. Warszawy zmieniło praktykę stosowania art. 691 k.c.
  5. RPO zajmuje się prawami właścicieli książeczek mieszkaniowych. Na początku roku RPO wystąpił do ministra infrastruktury w kwestii premii gwarancyjnych. 4.10.2017  RPO miał spotkanie ze stowarzyszeniem posiadaczy książeczek mieszkaniowych. Planuje dalsze działania.
  6. RPO zajmuje się sprawami  spółdzielców, którzy z powodu niejasności związanych z własnością gruntów (szczególnie w Warszawie) mają liczne kłopoty prawne.
  7. W Poznaniu uruchomiliśmy cały proces pomocy lokatorom reprywatyzowanych mieszkań, wobec których są roszczenia z powodu podniesionego czynszu

 

Rzecznik praw obywatelskich o sprawach lokatorów i prawach obywateli stających przed różnymi komisjami śledczymi (w odpowiedzi min. Patrykowi Jakiemu)

Data: 2017-10-04

-  Rolą RPO jest bronić obywateli przed nadużyciami władzy. Każdy może złożyć do Rzecznika skargę, Rolą rzecznika jest ją zbadać i - jeśli to możliwe – zareagować – powiedział RPO Adam Bodnar na konferencji prasowej zwołanej na prośbę przedstawicieli mediów po tym, jak Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny za więziennictwo i równocześnie przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacji w Warszawie oskarżył go o „obronę handlarzy roszczeń” oraz wezwał do dymisji.

29 września, reagując na skargi obywateli, którzy stawali przed Komisją Weryfikacyjną min. Jakiego, RPO zwrócił się o wyjaśnienie tych skarg.  

- Osoby stające przed komisjami śledczymi - wszystkimi komisjami - mają prawo do traktowania zgodnie ze standardami prawnymi – wyjaśnił dziennikarzom Adam Bodnar. - Kiedy dostaję takie skargi, robię to, co powinien zrobić każdy Rzecznik. Przedstawiam je przedstawicielowi władzy i proszę o wyjaśnienie.

Polskie standardy dla komisji śledczych

My, w Polsce wypracowaliśmy akurat dobre standardy dotyczące prac komisji - w sprawie tzw. bankowej parlamentarnej komisji śledczej w 2006 r. sformułował je Trybunał Konstytucyjny.

Chodzi m.in. o:

  • zakaz zadawania pytań znieważających, poniżających, wyśmiewających, podchwytliwych lub obraźliwych dla osoby przesłuchiwanej;
  • niedopuszczalność wdawania się w spór z przesłuchiwanym i sugerowanie prawdziwego znaczenia zeznań osoby wezwanej;
  • zakaz zadawania osobie przesłuchiwanej pytań sugerujących odpowiedź; takie pytania przewodniczący komisji ma obowiązek uchylić;
  • obowiązek zadawania pytań dotyczących faktów, a nie żądanie wyrażenia opinii;
  • niedopuszczalność odczytywania zeznań innych osób i żądanie komentowania ich lub ustosunkowywania się do różnic w zeznaniach;
  • niedopuszczalność zadawania pytań o ocenę wiarygodności innych osób wezwanych lub przesłuchanych,

- Przypomniałem o tym ministrowi Jakiemu także dlatego, że zaglądanie do tych standardów ułatwia pracę i pozwala rozstrzygać wątpliwości. A z drugiej strony – naruszanie tych standardów może być w przyszłości podstawą do uchylania decyzji Komisji Weryfikacyjnej – wyjaśnił Adam Bodnar. – Dlatego to takie ważne, by ich przestrzegać.

Co powinno się stać, kiedy minister dostaje takie pismo RPO?  Wystarczy, że odpowie: zapoznam się i przygotuję odpowiedź.

Jako przykład RPO podał sprawę bardzo ostrego sporu z 2009 r., gdy jego poprzednik, Janusz Kochanowski ostro domagał się od ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz, by Polska kupiła szczepionki przeciw świńskiej grypie. Minister w odpowiedzi przedstawiała swoje racje. Nie apelowała jednak o dymisję Rzecznika z tego powodu.

- Kadencyjność i niezawisłość RPO jest dla obywateli bardzo ważna. Rzecznika można krytykować – chodzi o to, by to była krytyka merytoryczna a nie polityczna – wyjaśnił Adama Bodnar. - Nazywanie mnie „obrońcą handlarzy roszczeń” jest nieadekwatne. Nie jestem politykiem, nie zdobywam niczyich głosów. Nie będąc politykiem nie będę też stosował słów takich jak politycy. Po prostu czekam na merytoryczną odpowiedź ministra Jakiego.

Na koniec rzecznik praw obywatelskich powiedział:

Obywatele mają te same prawa i żaden minister nie może im ich odbierać.
Jeśli dostanę sygnały o naruszaniu tych praw, będę reagował.
Marzenie o sprawiedliwości nie może być realizowane z naruszeniem procedur - nie możemy się martwić, czy orzeczenia Komisji utrzymają się z powodów proceduralnych i kto zapłaci odszkodowania tym, których prawa naruszono.

RPO i prawa lokatorów

Rzecznik przypomniał dziennikarzom, że nie ma w Polsce instytucji, która bardziej zajmowałaby się prawami lokatorów niż Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Na co dzień praca ta nie budzi jednak zainteresowania opinii publicznej. Dlatego przy okazji ataku min. Jakiego warto tę działalność poznać, choćby na przykładach:

  1. 60-70 SKARG MIESIĘCZNIE. W Biurze RPO na stałe pracuje nad tym pięcioro wybitnych ekspertów. Odpowiadamy na skargi, udzielamy porad, wskazujemy drogę prawną.
  2. 18 PAŹDZIERNIKA Z WNIOSKU RPO TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY OCENI przepisy umożliwiające eksmisje ludzi na bruk (także osób starszych, rodzin z dziećmi, kobiet w ciąży – chodzi o mieszkania zwane „policyjnymi”) - sygn. K 27/15.
  3. PROGRAM „Mieszkanie+" . APEL RPO O OCHRONĘ przed eksmisją na bruk ludzi w wyjątkowo trudnej sytuacji.
  4. EKSMISJE. STARANIA RPO,  BY EKSMISJE NIE ODBYWAŁY SIĘ do lokali niespełniających minimalnych standardów. Walka z praktyką eksmisji do tzw. pomieszczeń tymczasowych.
  5. PRZYSTĄPIENIE W SĄDZIE DO SPRAWY LOKATORSKIEJ PRZECIW CZYŚCICIELOWI KAMIENIC W POZNANIU (reprywatyzacja to nie tylko Warszawa). 99-letnia kobieta sprawę wygrała. RPO liczy, że ten kazus pomoże innym.
  6. PRAWA WDÓW I WDOWCÓW PO NAJEMCACH MIESZKAŃ W WARSZAWSKICH KAMIENICACH objętych roszczeniami. Po interwencji RPO biuro lokalowe m.st. Warszawy zmieniło praktykę stosowania art. 691 k.c.
  7. PRAWA WŁAŚCICIELI KSIĄŻECZEK MIESZKANIOWYCH. Na początku roku RPO wystąpił do ministra infrastruktury w kwestii premii gwarancyjnych. 4. października RPO miał spotkanie ze stowarzyszeniem posiadaczy książeczek mieszkaniowych. Planuje dalsze działania.
  8. SPRAWY SPÓŁDZIELCÓW, którzy z powodu różnych niejasności związanych z własnością gruntów (szczególnie w Warszawie) mają liczne kłopoty prawne.
  9. W POZNANIU URUCHOMILIŚMY CAŁY PROCES POMOCY LOKATOROM REPRYWATYZOWANYCH mieszkań, wobec których są roszczenia z powodu podniesionego czynszu.
  10. Bardzo wielu problemów moglibyśmy uniknąć, gdyby – tak jak apelują o to kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich – powstała w końcu kompleksowa ustawa reprywatyzacyjna. RPO ADAM BODNAR złożyłem ten postulat – z rozbudowaną argumentacją prawną, przykładami i postulatami – RÓWNO ROK TEMU, 7.10.2016. Rząd przyznał RPO rację, ale dodał, że sprawa jest trudna.

RPO w sprawie standardów przesłuchań przed tzw. Komisją Weryfikacyjną

Data: 2017-10-03

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi od osób fizycznych wzywanych, w różnym charakterze, na posiedzenia Komisji do spraw usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa (dalej: Komisji Weryfikacyjnej). Przedmiotem tych skarg są przede wszystkim zarzuty dotyczące niedochowywania przez organ prowadzący postępowanie standardów przesłuchiwania osób wzywanych na posiedzenia Komisji Weryfikacyjnej.

W związku z powyższym oraz w oparciu o informacje dostępne publicznie, Rzecznik powziął wątpliwości, czy w postępowaniu przed Komisją w pełni przestrzegane są gwarancje ochrony praw procesowych uczestników postępowania przed Komisją. Zasady te – nawet jeżeli nie wyrażono ich wprost w ustawie o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa (dalej: ustawa) – wynikają jednak z ogólnych zasad demokratycznego państwa prawnego, orzecznictwa konstytucyjnego oraz zasad postępowania administracyjnego, według którego proceduje Komisja.

Najczęściej pojawiającym się zarzutem są zastrzeżenia co do braku bezstronności członków Komisji, mającego się przejawiać m.in.: w publicznym przesądzaniu o fakcie naruszenia prawa przez uczestników postępowania jeszcze przed jego zakończeniem; przypisywaniu uczestnikom postępowania – in genere, nawet bez próby indywidualizowania ich jednostkowej odpowiedzialności – winy i zamiaru celowego działania na szkodę interesu publicznego i osób prywatnych; sugerowaniu udziału w zorganizowanym związku przestępczym; publicznym składaniu oświadczeń sugerujących bezcelowość składania środków odwoławczych od orzeczeń (decyzji, postanowień) Komisji ze względu na znikome szanse zmiany stanowiska przez Komisję.

W skargach podnoszone są także:

  • brak dostępu do akt postępowania i dokumentów,
  • uniemożliwianie składania wniosków procesowych przez strony i ich pełnomocników,
  • nierzetelne procedowanie z wnioskami o wyłączenie członków organu (uzasadnianych m.in. wątpliwościami co do bezstronności tych osób),
  • „zastraszanie” osób wzywanych,
  • nieuwzględnianie statusu osoby odmawiającej składania zeznań bądź uchylającej się od odpowiedzi na zadane pytanie.

Zarzuty te dotyczą wprost naruszenia zasady rzetelności (uczciwości, sprawiedliwości) proceduralnej, umocowanej w Konstytucji.

W ocenie Rzecznika wyjaśnień wymaga także praktyka stosowania przez Komisję niektórych, niejasnych bądź ogólnych, rozwiązań ustawowych – w szczególności z punktu widzenia przestrzegania konstytucyjnej zasady proporcjonalności działania władzy publicznej.

Niewątpliwie celem działania Komisji Weryfikacyjnej jest dążenie, w swoisty sposób, do zaspokojenia społecznego poczucia sprawiedliwości. Jednakże jej nadzwyczajne, wyjątkowo szerokie kompetencje, w powiązaniu z użyciem klauzul generalnych określających podstawy jej działania sprawiają, że kluczowe staje się pytanie o granice ingerencji władzy w prawa jednostek. Granice te wynikają z – również wywodzonej z konstytucyjnej klauzuli demokratycznego państwa prawnego – zasady proporcjonalności sensu largo, tj. stosowania przez państwo, przy ingerowaniu w konstytucyjne prawa swoich obywateli, tylko takich środków prawnych, które są rzeczywiście niezbędne, a do tego proporcjonalne do zamierzonego rezultatu.

Ponadto, wątpliwości Rzecznika wzbudzają kwestie, jak np.:

  • jakiego rodzaju kryteria stosuje Komisja przy doborze rozpoznawanych przez siebie spraw,
  • decyzje z jakiego okresu bada Komisja,
  • jakiego rodzaju decyzje bada Komisja,
  • w jaki sposób Komisja chroni uzasadnione prawa obywateli w przypadku ich konfliktu,
  • na czym polega merytoryczne wsparcie udzielane przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości oraz ich udział w naradach i głosowaniu Komisji,
  • w jaki sposób Komisja komunikuje się z uczestnikami postępowania oraz innymi organami państwa.

Niezależnie od powyższego kluczowym problemem, zdaniem Rzecznika, pozostaje to, że – pomimo uchwalenia ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa, której celem miało być zwalczanie nadużyć w procesach reprywatyzacyjnych – w ogóle nie zostało zlikwidowane ich źródło, tj. przepisy, na podstawie których aktualnie wydawane są decyzje dekretowe. Ustawa ta bowiem dopuszcza, także obecnie, do powstawania skutków oczywiście sprzecznych z celem tej regulacji, nie zapobiegając w żaden sposób wydaniu decyzji niekorzystnej z punktu widzenia interesu społecznego.

W systemie prawnym praktycznie nie ma żadnych przepisów, które chroniłyby lokatorów komunalnych przed prywatyzacją mienia publicznego będącą skutkiem realizacji tzw. roszczeń dekretowych.

W ocenie Rzecznika zaniechanie jakichkolwiek prac nad projektami ustaw porządkujących prawne regulacje dotyczące gruntów warszawskich skutkuje utrzymywaniem prawnego chaosu, co samo w sobie jest zjawiskiem nie do przyjęcia w demokratycznym państwie prawnym, a do tego naruszającym prawa zarówno uczestników postępowań dekretowych, jak i osób trzecich. Ze względu na brak adekwatnych prawnych rozwiązań – ale nie o charakterze doraźnym, a systemowym – nie sposób skutecznie zatamować różnego rodzaju nadużyć.

Mając na uwadze ciężar zarzucanych nieprawidłowości, Rzecznik zwrócił się do wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego o przeanalizowanie zgłaszanych zarzutów w świetle przytoczonych wyżej gwarancji proceduralnej rzetelności, a w tym – i standardów przesłuchiwania osób wzywanych na posiedzenia Komisji.

Rząd odpowiada na wystąpienie RPO w sprawie reprywatyzacji

Data: 2017-06-21

Kompleksowa regulacja kwestii związanych z zaspokajaniem tzw. roszczeń reprywatyzacyjnych  stanowi wyzwanie dla każdego rządu. Nie sprostał do tej pory żaden rząd. Nie znaczy to jednak, iż zagadnienie to nie pozostaje w sferze zamierzeń Rady Ministrów kierowanej przez Premier Beatę Szydło – pisze do RPO w imieniu pani premier minister Henryk Kowalczyk. Przekazuje też przeprosiny za opóźnienie w przekazaniu niniejszej odpowiedzi. Potwierdza opinię RPO o „pewnych niedoskonałościach” ustawy o Komisji Reprywatyzacyjnej, którą Sejm uchwalił w marcu.

W kompleksowym wystąpieniu z 7 października 2016 rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar napisał, że niejasność i niesprawiedliwość prawa, ewidentnie nierówne traktowanie poszczególnych grup obywateli pokrzywdzonych powojennymi nacjonalizacjami (ale również i obecnymi niesprawiedliwymi zasadami zwrotu majątków), wciąż domagają się aktywnego działania ustawodawcy. Kluczowe jest jednak przede wszystkim zapewnienie obywatelom równego traktowania i stworzenie transparentnych zasad przyznawania rekompensat. W wystąpieniu tym RPO przedstawił też 7 istotnych kwestii, których rozwiązanie przyczyni się do zaradzenia problemowi. To:

  1. uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej;
  2. skatalogowanie istniejących potencjalnych roszczeń
  3. wykonanie wyroku TK w sprawie P 46/13 i znowelizowanie przepisów umożliwiających podważanie dawnych decyzji administracyjnych o charakterze nacjonalizacyjno-wywłaszczeniowym (art. 156 k.p.a.);
  4. wykonanie wyroków TK dotyczących odszkodowań za przejęte grunty warszawskie;
  5. wzięcie pod uwagę wniosków płynących z orzecznictwa tak Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, jak i Trybunału Konstytucyjnego pod kątem warunków, jakie muszą być spełnione, by ewentualne miarkowanie rekompensat było zgodne zarówno z polską Konstytucją, jak i z Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności – co do zasady dopuszczalne byłoby zarówno odpowiednie obniżenie wysokości ewentualnych rekompensat, jak i rozłożenie ich wypłaty w czasie, o ile takie działania były by rzetelnie uzasadnione koniecznością ochrony konstytucyjnie chronionych wartości;
  6. szczególne potraktowanie lokatorów mieszkających w reprywatyzowanych kamienicach;
  7. zintensyfikowanie działań Prokuratury w sprawach reprywatyzacyjnych, nie tyle jednak w tych sytuacjach, w których zachodzi podejrzenie popełnienia czynów zabronionych na szkodę mienia publicznego, ale przede wszystkim tam, gdzie może dochodzić do naruszenia praw grup słabszych społecznie (lokatorów). 

Rzecznik ponowił to wystąpienie w maju 2017 r. zwracając dodatkowo uwagę na fakt, że ustawa o komisji reprywatyzacyjnej w Warszawei (ustawa  z dnia 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa ) – niezależnie od kontrowersyjności niektórych jej przepisów, sygnalizowanych też wcześniej przez Rzecznika – nie stanowi rozwiązania o charakterze systemowym.

Ustawa ta nie zmieniła bowiem przepisów, na podstawie których aktualnie wydawane są decyzje dekretowe, a ponadto dotyczy  wyłącznie obszaru Warszawy. Tymczasem nadużycia, także wobec lokatorów, zdarzają się przecież na terenie całego kraju, zwłaszcza w większych miastach, gdzie grunty inwestycyjne mają wyższą wartość.

Ustawa o reprywatyzacji jest planowana, ale nie trafiła jeszcze do planu prac rządu

W odpowiedzi na te wystąpienia min. Kowalczyk pisze:

Prace nad  tym projektem prowadziło w zeszłym roku ówczesne Ministerstwo Skarbu. Dziś ono nie istnieje, i za problem reprywatyzacji odpowiada teraz Minister Finansów. „Obecnie w resorcie finansów trwają prace mające na celu osiągnięcie przez dedykowaną do tych zadań komórkę organizacyjną pełnej funkcjonalności i przejęcie ciężaru kontynuacji prac merytorycznych nad omawianym projektem. – stwierdził min. Kowalczyk.

Ministerstwo Skarbu zdążyło przed likwidacją zgłosić wniosek o wpisanie projektu ustawy reprywatyzacyjnej do wykazu prac Rady Ministrów (jest to formalny dokument – bowiem zgodnie z przepisami ustawy o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa, Rada Ministrów prowadzi wykaz prac legislacyjnych obejmujący: projekty założeń projektów ustaw, projekty ustaw oraz projekty rozporządzeń Rady Ministrów.)

Jednak minister Kowalczyk (jako Przewodniczący Zespołu ds. Programowania Prac Rządu) uznał, że taki projekt jest na tyle istotny, że sprawą najpierw powinien zająć się Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów (KERM). Dopiero uzyskanie kierunkowej, pozytywnej rekomendacji KERM będzie warunkiem dalszych prac i działań legislacyjnych.

- Do czasu wpisu do Wykazu, wstępny projekt nie podlega udostępnieniu – zaznaczył min. Kowalczyk.

Ustawa o komisji reprywatyzacyjnej w Warszawie

- W tym miejscu chciałbym także odnieść się do wyrażonej przez Pana opinii na temat ustawy z dnia 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa – pisze min. Kowalczyk.

Zdając sobie sprawę z pewnych niedoskonałości tej regulacji, które Pan również identyfikuje, wyrażam przekonanie, że jest to pierwszy, istotny i konkretny krok w celu zwiększenia pewności prawnej oraz zmniejszenia skali nieprawidłowości związanych z obrotem nieruchomościami.

Reasumując pragnę zapewnić, że przedmiotowa kwestia, szeroko i szczegółowo przedstawiona w Pańskiej korespondencji, pozostaje w kręgu istotnego zainteresowania Pani Premier.

Po wypracowaniu docelowej koncepcji rozwiązań, stanie się ona, zgodnie z obowiązującymi wymogami w zakresie rządowego procesu 

Ochrona praw lokatorów w związku z reprywatyzacją i działaniami właścicieli

Data: 2017-05-22

Sprawa 99-letniej poznanianki, którą nowy właściciel kamienicy postanowił „skłonić” do wyprowadzki.

RPO przyłączył się do sprawy 99-letniej poznanianki, która broniła się w sądzie przed nowym właścicielem kamienicy, w której mieszka od 50 lat. Wystąpiła o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie.

Stan faktyczny

Pani P. mieszkała w kamienicy w centrum Poznania od 1959 r. W 2011 r. dom zyskał nowego właściciela, który postanowił kamienicę wyburzyć i postawić w tym miejscu nowy budynek z lokalami handlowymi i powierzchnią biurową.

Żeby osiągnąć cel, zaczął naciskać na lokatorów, żeby się wyprowadzili. Jak ustalił sąd I instancji, nowy właściciel prowadził w budynku prace utrudniające życie i pogarszające warunki mieszkaniowe lokatorów. Z opuszczonych mieszkań zostały wymontowane drzwi i okna. Zniknęły także drzwi do budynku, w efekcie nasiliły się kradzieże i włamania. Potem klatka schodowa została ostemplowana drewnianymi balami tak, że kiedy po panią P. przyjechało pogotowie, sanitariusze nie byli w stanie wynieść jej z mieszkania na noszach. Na koniec w budynku odcięty został gaz i prąd. Lokatorzy dostali też informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał.

Stan sprawy

W I instancji sąd uznał część racji pani P., ale właściciel kamienicy się odwołał. Sąd Apelacyjny w Poznaniu oddalił apelację pozwanego

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO

Rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla ochrony praw i poszanowania dóbr osobistych innych lokatorów budynków objętych reprywatyzacją.

Skąd RPO wie o sprawie

Wniosek obywatelki.

Argumenty prawne RPO

Patrz - załącznik

Numer sprawy

IV.7213.4.2015

Sprawa pani Stefanii i grożącej jej eksmisji. Sąd Apelacyjny uwzględnia argumenty RPO

Data: 2017-05-19

Sąd Apelacyjny w Poznaniu oddalił apelację właściciela kamienicy jako oczywiście bezzasadną. Wskazał, że właściciel nękał  99-letnią lokatorkę. Na argumenty, że właścicielowi chodziło o stan techniczny budynku, odpowiedział, że powinien był w pierwszej kolejności zadbać o dobro człowieka - pani Stefanii.

Kamienica w centrum Poznania

99-letnia poznanianka broniła się w sądzie przed nowym właścicielem kamienicy, w której mieszkała od ponad 50 lat. Wystąpiła o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie. W I instancji sąd uznał część jej racji, ale właściciel kamienicy się odwołał. Do sprawy przyłączył się więc po stronie lokatorki Rzecznik Praw Obywatelskich. Dostrzegł bowiem precedensowy charakter sprawy. Jej rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla ochrony praw i poszanowania dóbr osobistych innych lokatorów budynków przejmowanych przez prywatnych właścicieli w celach inwestycyjnych.

Pani P. mieszkała w kamienicy w centrum Poznania od 1959 r. W 2011 r. dom zyskał nowego właściciela, który postanowił kamienicę wyburzyć i postawić w tym miejscu nowy budynek z lokalami handlowymi i powierzchnią biurową.

Żeby osiągnąć cel, zaczął naciskać na lokatorów, żeby się wyprowadzili. Jak ustalił sąd I instancji, nowy właściciel prowadził w budynku prace utrudniające życie i pogarszające warunki mieszkaniowe lokatorów. Z opuszczonych mieszkań zostały wymontowane drzwi i okna. Zniknęły także drzwi do budynku, w efekcie nasiliły się kradzieże i włamania. Potem klatka schodowa została ostemplowana drewnianymi balami tak, że kiedy po panią P. przyjechało pogotowie, sanitariusze nie byli w stanie wynieść jej z mieszkania na noszach. Na koniec w budynku odcięty został gaz i prąd. Lokatorzy dostali też informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał.

Warto zauważyć – napisał RPO -  że pozwany stopniował dolegliwości wobec pani P., poczynając od działań, które wywodził z uprawnień właściciela, tj. podwyższenia czynszu, kierowania żądań opuszczenia lokalu, informowania o złym stanie technicznym kamienicy oraz zamiarze jej rozbiórki, a w sytuacji, gdy nie doprowadziły one do zmierzonego celu – sięgnął do bardziej wyrafinowanych działań o charakterze szykan, które wywołały w powódce dojmujące poczucie bezradności i lęku związanego z zagrożeniem podstawy egzystencji jaką jest mieszkanie, lęk o własne zdrowie i życie, co w konsekwencji pozbawiło powódkę poczucia bezpieczeństwa i wywołało silny stres.

Wyrzucanie lokatorów zanim zapadną formalne decyzje

Do pogłębienia stanu niepokoju pani P. przyczyniała się, jak zauważa RPO, lekceważąca postawa właściciela , który nie wykonywał nakazów organów inspekcji sanitarnej utrzymania nieruchomości we właściwym stanie sanitarnym, a następnie ignorował nakładane na niego mandaty.

Rzecznik podkreśla, że nie jest tak, że właściciel domu ma całkowicie związane ręce i nie może w miejsce starego budynku postawić nowego. Prawo przewiduje sytuacje opróżnienia budynku mieszkalnego. Warunkiem jest jednak działanie na podstawie ostatecznej decyzji administracyjnej organu nadzoru budowlanego.

Tymczasem właściciel kamienicy, w której mieszkała pani P.,  postawił sobie za cel wyburzenie domu, zanim właściwe instytucje państwa mogły ustalić, czy jest to w ogóle możliwe i czy można eksmitować lokatorów (sąd w końcu powiedział, że w przypadku pani P. nie można). Już wtedy reklamował budowę „nowoczesnego biurowca” („nasza nową inwestycją jest budowa ekskluzywnego biurowca biuro-usługowego w jednej z najlepszych lokalizacji w Poznaniu (500 m od Starego Rynku)(…) Budynek zostanie wykonany w najwyższym standardzie klasy A z inteligentnym systemem sterującym”).

Argumenty pani P. i wyrok w I instancji

Pani P. występując w tej sprawie do sądu napisała w pozwie, że od momentu nabycia nieruchomości przez pozwanego ona i jej bliscy byli poddani przez wiele miesięcy presji i różnorakim szykanom, których celem było opuszczenie przez nich najmowanego lokalu mieszkalnego. Szczególnie dotkliwa jest krzywda niemajątkowa związana z naruszeniem jej dóbr osobistych tj. zdrowia, wolności, godności osobistej i dobrego imienia, a także miru domowego i nietykalności mieszkania.

Sąd Okręgowy w Poznaniu  8 czerwca 2016 r. nakazał pozwanemu, by przeprosił panią P. i zapłacił jej 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Właściciel kamienicy ten wyrok zaskarżył. RPO przyłączył się do sprawy wnosząc o oddalenie jego apleacji.

Wyrok II instancji

Sąd II instancji uznał, ze apelacja pozwanego była całkowicie nieuzasadniona. Zdaniem sądu jednoznacznie doszło do naruszenia dóbr osobistych pani P., między innymi przez powoływanie się na nieprawdziwe fakty w kierowanych do niej pismach (nakaz rozbiórki) czy postawienie stempli budowlanych bez wyraźnej potrzeby. Nawet jeśli zachodziła konieczność zabezpieczenia budynku, w pierwszej kolejności należało zabezpieczyć dobro zamieszkujących w nim osób, stwierdził Sad Apelacyjny w Poznaniu.

Dlaczego RPO przyłącza się do sprawy

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, przystąpienie do postępowania uzasadnione jest potrzebą ochrony praw 99-letniej powódki.  Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje coraz częstsze i bardziej drastyczne przypadki naruszania praw lokatorów, zamieszkujących przez lata w kamienicach będących w zarządzie gmin, po ich przejęciu przez osoby prywatne. U podstawy takich naruszeń leży w większości przypadków chęć szybkiego opróżnienia budynków i zadysponowania lokalami czy też całą nieruchomością na cele komercyjne. Niestety coraz częściej odbywa się to z rażącym naruszeniem praw lokatorów. Zjawisko to zyskało już nawet własną nazwę jako działalność „czyścicieli kamienic”.

Zdaniem Rzecznika zaporą dla osób dopuszczających się tego typu działań może być jednoznaczna i negatywna ich ocena prawna w orzecznictwie sądów powszechnych.

Rzecznik po raz kolejny zwraca uwagę na nierozwiązane problemy związane z reprywatyzacją

Data: 2017-05-11

W roku 2016 Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Prezes Rady Ministrów obszerne wystąpienie dotyczące licznych problemów wynikających z braku uchwalenia przepisów określających zasady reprywatyzowania mienia znacjonalizowanego w okresie PRL.

Zwrócił uwagę na tak niekorzystne zjawiska jak:

  • niesprawiedliwe traktowanie poszczególnych grup obywateli (z których jedynie niektórzy mogą odzyskać odebrane im mienie, w różnym zresztą zakresie);
  • stwarzanie pola do różnego rodzaju nadużyć;
  • brak dostatecznej ochrony praw lokatorów reprywatyzowanych kamienic;
  • przerzucenie odpowiedzialności za rozwiązanie wszystkich skomplikowanych problemów na organy stosujące prawo – administrację publiczną i system sądowy.

Jednakże kwestią podstawową, i nadal nierozstrzygniętą, jest to, w jakim stopniu Rzeczpospolita, będąca w myśl Konstytucji dobrem wspólnym wszystkich obywateli, powinna rekompensować nadużycia i krzywdy wyrządzone powojennymi nacjonalizacjami. Pomimo upływu kilku miesięcy, Rada Ministrów nie zajęła w tej materii żadnego stanowiska. Reprywatyzacja jako taka nie jest również przedmiotem prac parlamentarnych.

Za właściwy sposób rozwiązania problemu nie można uznać podejścia ustawodawcy choćby do tzw. kwestii gruntów warszawskich – mimo że jest to jedyny obszar „reprywatyzacyjny”, w którym w ostatnim czasie jakiekolwiek działania legislacyjne zostały podjęte.

Nawet uchwalona 9 marca 2017 r. ustawa o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa – niezależnie od kontrowersyjności niektórych jej przepisów, sygnalizowanych też przez Rzecznika – nie stanowi rozwiązania o charakterze systemowym.

Ustawa ta nie zmieniła bowiem przepisów, na podstawie których aktualnie wydawane są decyzje dekretowe, a ponadto dotyczy  wyłącznie obszaru Warszawy. Tymczasem nadużycia, także wobec lokatorów, zdarzają się przecież na terenie całego kraju, zwłaszcza w większych miastach, gdzie grunty inwestycyjne mają wyższą wartość.

Brak przepisów ustawowych może być traktowany jako jeden ze sposobów regulowania stosunków społecznych. Nieuniknionym tego skutkiem, zwłaszcza w stanach skomplikowanych, historycznych, jest jednak niejednolitość orzecznictwa. Nawet zaś usunięcie takich rozbieżności uchwałami Sądu Najwyższego czy Naczelnego Sądu Administracyjnego następuje dopiero po latach i może dotyczyć zaledwie pojedynczych, wycinkowych kwestii.

W ocenie Rzecznika zaniechanie jakichkolwiek prac nad projektami przepisów odszkodowawczych skutkuje utrzymywaniem stanu prawnej niejasności i akceptacją prawodawcy dla funkcjonowania rozwiązań niesprawiedliwych, które naruszają prawa zarówno osób pokrzywdzonych działaniami ancien regime, jak i – niestety – zaniechaniami władz już demokratycznej Rzeczypospolitej.

Należy podkreślić, że procesy reprywatyzacyjne wciąż się toczą, i to według niejasnych i nie zawsze sprawiedliwych zasad. Wynikające stąd problemy społeczne, gospodarcze i polityczne powinny zostać rozwiązane decyzjami władzy ustawodawczej, mającej demokratyczną legitymację do regulowania stosunków w państwie – a nie pojedynczymi rozstrzygnięciami sądowymi zapadającymi w indywidualnych sprawach.

Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego z prośbą o udzielenie odpowiedzi prezentującej stanowisko Rady Ministrów w przedstawionej sprawie.

 

Postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego z 3 kwietnia 2017 r. w sprawie kontroli sądów administracyjnych nad działalnością zlikwidowanej Komisji Majątkowej (II OPS 1/08)

Data: 2017-05-08

3.04.2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny w składzie 7 sędziów wydał postanowienie o umorzeniu postępowania w sprawie II OPS 1/08, w której uczestniczył Rzecznik Praw Obywatelskich. Sprawa ta dotyczyła wątpliwości prawnych, czy sąd administracyjny może rozpatrywać skargi od orzeczeń Komisji Majątkowej, rozpatrującej żądania reprywatyzacyjne osób prawnych Kościoła Katolickiego.

IV.7004.23.2014

Rzecznik do tej sprawy przystąpił w październiku 2013 r. (pismo z 24 października 2013 r., sprawa RPO-607332/09), opowiadając się objęciem orzeczeń Komisji Majątkowej kontrolą sądów administracyjnych. Zdaniem Rzecznika, taki pogląd jest uzasadniony w świetle wyroku Trybunału Konstytucyjnego, wydanego z wniosku RPO (wniosek z 7 grudnia 2010 r., sprawa RPO-631137/09; wyrok TK z 13 marca 2013 r., sygn. K 25/10).

Ponieważ sama Komisja została zlikwidowana, a przepisy przejściowe nie przewidują dla niej żadnego tzw. następcy ogólnego, powstał problem, w jaki sposób rozpatrzyć sprawy zawisłe jeszcze przed sądami administracyjnymi. Rzecznik w tej sprawie występował dwukrotnie – i niestety bezskutecznie – do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji (pisma z 31 marca 2015 r. oraz z 28 października 2016 r.; odpowiedź Ministra z 29 listopada 2016 r.).

Również ostatnie obszerne pismo procesowe Rzecznika do NSA, z 2 listopada 2016 r., powołujące się na konstytucyjne zasady: ciągłości organu władzy, prawa do sądu, sądowej ochrony własności oraz zasady lojalności państwa względem swoich obywateli, nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Postanowieniem z 3 kwietnia 2017 r. NSA umorzył postępowanie w tej sprawie, uznając, że zlikwidowanie organu władzy i nie wskazanie jego prawnego następcy jest wystarczającą przesłanką do umorzenia postępowania sądowoadministracyjnego. Niestety, w uzasadnieniu swojego postanowienia NSA w żadnym miejscu nie odniósł się do jakiegokolwiek z argumentów prawnych podnoszonych przez Rzecznika. Jest to o tyle niefortunne, że takie działanie ustawodawcy może stanowić niebezpieczny precedens: powołanie organu rozstrzygającego o konstytucyjnych prawach innych podmiotów, a następnie jego zlikwidowanie, bez wskazania prawnego sukcesora, całkowicie pozbawia prawnej ochrony podmioty dotknięte działaniami takiego organu

Sądowa kontrola działalności Komisji Regulacyjnej do spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich

Data: 2017-04-28

Każdy z kościołów i związków wyznaniowych w Rzeczypospolitej ma uregulowany odrębnymi ustawami tryb, w jakim rozpatrywane są wnioski o zwrot własności majątków odebranych tym podmiotom w okresie PRL. Zajmują się tym specjalne komisje, złożone z przedstawicieli strony rządowej i strony „wyznaniowej”; pierwowzorem tych organów była, stworzona jeszcze w 1989 r., Komisja Majątkowa, dotycząca mienia odebranego Kościołowi Katolickiemu. Ponieważ od orzeczeń takich komisji nie ma odwołania, Rzecznik Praw Obywatelskich od lat domagał się, by orzeczenia te podlegały kontroli niezawisłego sądu.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 marca 2013 r., sygn. K 25/10, dotyczący Komisji Majątkowej i Komisji Regulacyjnej do spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich, wydany z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich (z 7 grudnia 2010 r., RPO-631137/09), w ocenie Rzecznika, stwarza taką możliwość. Ponieważ jednak brak jest przepisów procesowych określających tryb i terminy wnoszenia skargi do sądu, Rzecznik dwukrotnie interweniował w tej sprawie u kolejnych Ministrów Administracji; niestety bezskutecznie (wystąpienia w sprawie z 31 marca 2015 r. i z 28 października 2016 r.; odpowiedź Ministra z 29 listopada 2016 r.). Kwestii tej nie udało się także przesądzić w precedensowej sprawie rozpatrywanej przez skład 7 sędziów NSA (sygn. II OPS 1/08), a dotyczącej Komisji Majątkowej, do której to sprawy Rzecznik także przystąpił (pisma procesowe: z 24 października 2013 r., nr RPO-607332/09 i z 2 listopada 2016 r.). NSA postanowieniem z 3 kwietnia 2017 r. umorzył postępowanie sądowoadministracyjne wyłącznie z tego powodu, że Komisję Majątkową zlikwidowano i nie wskazano jej następcy prawnego.

W tej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy indywidualnej (prowadzonej od lat w Biurze Rzecznika), a zawisłej obecnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, dotyczącej działalności Komisji Regulacyjnej do spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich. W tej sprawie dwóch właścicieli lokali mieszkalnych w zreprywatyzowanym budynku komunalnym w Krakowie domagało się stwierdzenia nieważności orzeczenia Komisji naruszającego ich prawa. Pismem procesowym z 18 kwietnia 2017 r. Rzecznik przystąpił do tego postępowania popierając stanowisko obywateli, jednocześnie przedstawiając obszerną argumentację prawną i konstytucyjną na rzecz dopuszczenia kontroli orzeczeń regulacyjnych przez sądy administracyjne – w taki sposób, jak kontrolowane są decyzje administracyjne. Przedstawiciel Rzecznika uczestniczył również w rozprawie przed NSA w dniu 21 kwietnia 2017 r., przedstawiając także dotychczasowe działania RPO na rzecz umożliwienia sądowej kontroli orzeczeń Komisji. Wyrokiem z 28 kwietnia 2017 r. (sygn. II OSK 2099/15) Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził stanowisko Rzecznika, że sąd administracyjny może badać działalność komisji regulacyjnych, a wydawane przez nie orzeczenia mają charakter prawny decyzji administracyjnych. Utrzymał tym samym w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie stwierdzający nieważność orzeczenia Komisji Regulacyjnej z 2001 r.

Sprawa ta ma charakter precedensowy, gdyż jest to pierwsze orzeczenie NSA przełamujące wieloletnią, ustabilizowaną jeszcze na początku lat 90., linię orzeczniczą sądów administracyjnych, które dotychczas jednolicie odrzucały skargi na orzeczenia komisji regulacyjnych, uznając, że nie są władne kontrolować ich działalności. Dopiero wniosek Rzecznika do Trybunału Konstytucyjnego, w którym przedstawiono argumentację krytykującą poglądy prawne sądów administracyjnych przekonał Trybunał o konieczności stwierdzenia, że droga sądowa musi w tych sprawach przysługiwać. Z kolei stanowisko Trybunału Konstytucyjnego zostało uwzględnione przez skład orzekający NSA w sprawie indywidualnej; tym samym sąd administracyjny udzielił prawnej ochrony konstytucyjnym prawom obywateli. Sprawa ta jest znacznym sukcesem Rzecznika. 

Rzecznik pisze do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie konieczności nowelizacji art. 156 Kodeksu postępowania administracyjnego

Data: 2017-04-28

W wyroku z 12 maja 2015 r. (sygn. P 46/13) Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności z Konstytucją art. 156 § 2 k.p.a. – w zakresie, w jakim przepis ten nie wyłącza dopuszczalności stwierdzenia nieważności decyzji wydanej z rażącym naruszeniem prawa, gdy od wydania decyzji nastąpił znaczny upływ czasu, a decyzja była podstawą nabycia prawa lub ekspektatywy.

Pomimo upływu znacznego czasu oraz zapowiedzi resortu spraw wewnętrznych i administracji odnośnie planów opracowania koncepcji zmian w zakresie k.p.a., problem ten nie został do tej pory rozwiązany. Zmian do art. 156 k.p.a. nie wprowadzono przy okazji ostatniej dużej nowelizacji kodeksu. Nieskuteczna okazała się też inicjatywa legislacyjna Senatu.

Niewątpliwie orzeczenie TK, a zwłaszcza uzasadniająca je argumentacja, wpływa na sposób wykładni tego przepisu. Skutkiem tego jest niepewność uczestników obrotu (a w tym i organów administracyjnych), czy w konkretnej sprawie dopuszczalne jest stwierdzenie nieważności danej decyzji, np. wydanej kilkadziesiąt lat temu, czy też nie.

Jest to bez wątpienia stan niepożądany, naruszający poczucie prawnego bezpieczeństwa tych osób, które ukształtowały już swoje stosunki majątkowe i osobiste w oparciu o decyzje administracyjne sprzed wielu lat – nawet jeżeli były one wadliwe.

Te właśnie względy – bezpieczeństwo obrotu oraz ochrona zaufania obywateli do państwa i tworzonego przez nie prawa – skłoniły TK do wskazania, że art. 156 § 2 k.p.a., w niektórych zakresach swojego zastosowania, może naruszać prawa obywateli, którzy nie mają pewności, czy stan ukształtowany dawnymi decyzjami ma charakter definitywny i ostateczny, czy jednak może on zostać jeszcze podważony.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie informacji o stanie prac zmierzających do wykonania powyższego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, a jeżeli projekt wciąż jeszcze jest na etapie prac koncepcyjnych – o przedstawienie planowanego kierunku zmian.

 

Rzecznik przedstawia Prezydentowi swoje wątpliwości w sprawie ustawy powołującej Komisję Weryfikacyjną do spraw reprywatyzacji

Data: 2017-03-16

10 lutego 2017 r. Sejm uchwalił ustawę o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa. 3 marca 2017 r. Senat zaproponował do uchwalonej ustawy niewielkie poprawki, niedotyczące kwestii zasadniczych.

W toku procesu legislacyjnego wiele zastrzeżeń zgłosiły takie organy jak: Sąd Najwyższy, Krajowa Reprezentacja Samorządowych Kolegiów Odwoławczych czy Krajowa Rada Notarialna. Jednoznacznie negatywną opinię przygotowało Biuro Analiz Sejmowych. Poważne zarzuty przedstawiła m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie. Opinie te i stanowiska w wielu aspektach są zbieżne, a na gruncie aktualnego porządku konstytucyjnego większość z nich podzielił Rzecznik. Pomimo to praktycznie żadna z uwag nie została uwzględniona, a projekt rządowy uchwalono właściwie w niezmienionej postaci. W ocenie Rzecznika ww. ustawa zawiera szereg poważnych mankamentów, które powinny zostać przeanalizowane przez Prezydenta RP przed jej podpisaniem.

Głównym celem ustawy jest ustanowienie nadzwyczajnej Komisji do spraw usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa tzw. komisji weryfikacyjnej. Ma ona łączyć w sobie cechy organu administracyjnego oraz parlamentarnej komisji śledczej. W pewnym zakresie praktycznie sprawować również wymiar sprawiedliwości, wkraczając w kompetencje sądów powszechnych. Organ ten ma orzekać o konstytucyjnych prawach obywateli (prawie własności oraz prawach majątkowych) oraz – częściowo – także i o mieniu samorządowym, w sprawach na tle tzw. dekretu warszawskiego.

Komisja zyskuje specjalny status, uprzywilejowujący ją względem organów władzy stosujących prawo, w tym również sądów – postępowanie przed Komisją wyprzedza bowiem wszystkie inne, równolegle się toczące, także sądowe, które podlegają obligatoryjnemu zawieszeniu. Ponadto Komisja orzeka w szczególnym trybie, jednocześnie jako organ zwykłej kontroli instancyjnej oraz jako organ nadzoru, częściowo poza regulacjami prawa powszechnego i na podstawie własnych, stworzonych wyłącznie dla niej przesłanek, zarówno procesowych (np. nie wiążą jej terminy przewidziane w k.p.a. czy k.c.), jak i materialnoprawnych. Wreszcie Komisję wybiera Sejm (co automatycznie uzależnia ją od aktualnej większości parlamentarnej; każdy z członków może zostać w każdym czasie odwołany). Usytuowanie takie narusza konstytucyjną zasadę władzy podzielonej, której poszczególne segmenty w obowiązującym porządku konstytucyjnym powinny wzajemnie się równoważyć (art. 10 Konstytucji).

W ocenie Rzecznika ustawodawca stworzył organ umocowany politycznie, wyposażony w wyjątkowo silne kompetencje, usytuowany niejako ponad porządkiem powszechnym, orzekający według własnych zasad, a postępowanie przed nim korzysta ze szczególnego priorytetu przed wszystkimi innymi postępowaniami przed organami państwa. Ponieważ Komisja będzie dublować działania już istniejących instytucji, to nie tylko nie usprawni to rozpatrywania spraw, ale przyczyni się do rozchwiania orzecznictwa i kompetencyjnego chaosu, a w rezultacie postępowania będą jeszcze bardziej przewlekłe.

Z powodu, jak się wydaje, niestaranności ustawodawcy, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy ustawa obejmuje decyzje reprywatyzacyjne dotyczące tylko nieruchomości gminnych, czy również państwowych. Przepisy ustawy bowiem raz odnoszą się wyłącznie do m.st. Warszawy, w innych przypadkach zaś – i do jednostki samorządowej, i do Skarbu Państwa.

Ponadto zaskakiwać może ustanowienie w art. 35 ustawy 30-letniego terminu przedawnienia roszczeń o zwrot nienależnego świadczenia w stosunku do osoby, która uzyskała decyzję dekretową (lub z niej w określonych warunkach skorzystała) oraz roszczenia o zwrot spełnionego lub wyegzekwowanego świadczenia – w sytuacji, gdy na podstawie decyzji reprywatyzacyjnej zasądzono odszkodowanie.

Roszczenia określone w art. 35 ustawy korzystają więc z wyjątkowego „przywileju”, ponieważ najdłuższym terminem dla dochodzenia roszczeń cywilnych, w tym roszczeń z bezpodstawnego wzbogacenia, jest ogólny termin dziesięcioletni (art. 118 k.c.). Jeżeli zaś chodzi o termin przedawnienia roszczenia o zwrot spełnionego lub wyegzekwowanego świadczenia – realizowanego poprzez wznowienie postępowania cywilnego (w sprawie o zapłatę odszkodowania bądź o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości) – pojawiają się wątpliwości co do prawidłowości umożliwienia podważenia, po upływie kilkudziesięciu lat, zakończonych prawomocnie procesów sądowych.

W ocenie Rzecznika ustawa ta budzi liczne wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, w szczególności z zasadą poprawnej legislacji, zasadą sądowej ochrony praw majątkowych oraz narusza prawa majątkowe różnych grup obywateli a nawet gmin.

Rzecznik zwrócił się do Prezydenta z prośbą o zapoznanie się z podniesioną argumentacją i rozważenie zasadności jej uwzględnienia przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym podpisaniu ustawy w jej aktualnym kształcie.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela dotyczącej rekompensaty za mienie zabużańskie

Data: 2017-03-15

14 marca RPO zgłosił to w piśmie do Trybunału Konstytucyjnego.

Chodzi o to, że obecne przepisy ograniczają możliwość uzyskania prawa do rekompensaty jedynie do tych spadkobierców pozostawionej poza granicami RP nieruchomości, którzy mają obywatelstwo polskie. Nie pozwalają więc na uzyskanie prawa do rekompensaty przez spadkobierców bez polskiego obywatelstwa (chodzi o ustawę z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, Dz.U. z 2016 r., poz. 2042 ze zm.)

Zdaniem RPO przepis ten jest niezgodny:

  1. z art. 64 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP – bo w sposób nieproporcjonalny ogranicza możliwość nabycia prawa majątkowego, jakim jest rekompensata z tytułu pozostawienia nieruchomości poza granicami państwa polskiego, przez spadkobierców właściciela pozostawionych nieruchomości, którzy  nie posiadają obywatelstwa polskiego,
  2. art. 64 ust. 2 Konstytucji – bo w sposób nieuzasadniony różnicuje sytuację prawną spadkobierców w oparciu o kryterium posiadania obywatelstwa polskiego.

Szczegółową argumentację RPO przedstawi do konca kwietnia (IV.7004.7.2017).

19 grudnia 2017 r. Trybunał umorzył postępowanie w sprawie SK 1/17

Komisja Reprywatyzacyjna nie rozwiąże problemu, a wydłuży załatwianie spraw lokatorów i byłych właścicieli - opinia RPO dla Marszałka Senatu

Data: Od 2017-02-20 do 2017-03-03

Postepowania w sprawach reprywatyzowanych nieruchomości będą trwały dłużej, a decyzje komisji reprywatyzacyjnej mogą pogłębić chaos prawny narażając interesy obywateli uwikłanych w roszczenia reprywatyzacyjne – Rzecznik Praw Obywatelskich dokładnie zanalizował projekt ustawy, który obecnie rozpatruje Senat, i wskazał na zapisy, które mogą zadziałać przeciwnie do założeń (IV.7004.5.2017).

  • PRZYKŁAD. Lokator zreprywatyzowanej kamienicy ma postępowanie eksmisyjne. Czy Komisja reprywatyzacyjna mu pomoże? Nie. Najwyżej orzeknie, że decyzja reprywatyzacyjna została wydana z naruszeniem prawa –  i wtedy trzeba będzie iść do sądu z roszczeniem do „beneficjenta decyzji dekretowej”. Samego postępowania eksmisyjnego Komisja nie wstrzyma.
  • PRZYKŁAD. Ktoś odzyskał kamienicę zgodnie z prawem i sprzedał ją lata temu. Teraz może się dowiedzieć, że jako „beneficjent decyzji dekretowej” ma oddać „niesłusznie uzyskaną korzyść” – bo po latach dom trafił w ręce „czyściciela kamienic” i na tej podstawie Komisja podważyła decyzję reprywatyzacyjną.

Takie m.in. mogą być skutki ustawy o Komisji Reprywatyzacyjnej – bo nie rozwiązuje ona głównego problemu – braku przepisów o reprywatyzacji. Rzecznik ma nadzieję, że jego szczegółowe uwagi do ustawy przydadzą się w pracy Senatu. RPO uważa bowiem, że warto współpracować przy tworzeniu prawa – a nie tylko ograniczać się do wskazywania, jakie obowiązujące przepisy mogą naruszać prawa obywateli.

Projekt w Senacie

10 lutego 2017 r. Sejm uchwalił ustawę o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa (projekt rządowy – druk sejmowy nr 1056). Ustawa jest już w Senacie (druk senacki nr 422).

Prace nad projektem prowadzone są niestety pospieszeni i w zasadzie żadna ze zgłaszanych w toku uwag nie została uwzględniona. Zgłaszał je Sąd Najwyższy, Krajowa Reprezentacja Samorządowych Kolegiów Odwoławczych, Krajowa Rada Notarialna. Negatywną opinię przygotowało Biuro Analiz Sejmowych. Poważne zarzuty przedstawiła m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie.

RPO nie tylko zwraca uwagę na mankamenty konstytucyjne przygotowywanej ustawy, ale przede wszystkim na to, że tak napisana ustawa nie tylko nie spełni pokładanych nadziei, ale wręcz da efekty odwrotne od zamierzonych.

Głównym celem ustawy jest ustanowienie nadzwyczajnej komisji tzw. weryfikacyjnej. Tyle że nie jest rozwiązanie systemowe pozwalające na rzeczywiste usunięcie skutków decyzji, przy których wydawaniu dopuszczono się naruszenia porządku prawnego.

Dziewięcioosobowa komisja nie podoła skali problemu

Pomysł powołania specjalnej Komisji wybieranej przez Sejm przyjął postać projektu ustawy, mimo że nie zebrano nawet orientacyjnych statystyk obrazujących dostrzeżony problem (co do liczby postępowań, liczby nieruchomości utraconych niesłusznie przez m.st. Warszawę itp.). Takie analizy powinno się przygotowywać właśnie po to, by wiedzieć, z jakim problemem ma się do czynienia i jakie środki zaradcze byłyby najlepsze.

Projektodawca jest przekonany o powszechności zjawisk patologicznych w „reprywatyzacyjnym biznesie”. Ale jeśli rzeczywiście tak jest, to dziewięcioosobowa komisja złożona z osób, które nie musza być specjalistami w tej dziedzinie, nie zdoła przebadać kilkuset (kilku tysięcy?) decyzji wydawanych nierzadko w skomplikowanych stanach faktycznych i prawnych. A wniosków do rozpatrzenia może być jeszcze więcej.

Groźba chaosu i przewlekłości postępowań

Ponieważ Komisja będzie dublować działania już istniejących instytucji, to nie tylko nie usprawni to rozpatrywania spraw, ale:

  • przyczyniać się do rozchwiania orzecznictwa i kompetencyjnego chaosu
  • powstępowania będą jeszcze bardziej przewlekłe.

Ignorowanie roli prokuratury

Patologie reprywatyzacyjne są oczywiste i doskonale znane nie tylko opinii publicznej, ale przede wszystkim organom ścigania.

Jeżeli ustawa miałaby rzeczywiście przeciwdziałać skutkom najpoważniejszych naruszeń prawa oraz działalności przestępczej na szkodę bądź interesu publicznego i lokatorów, to właśnie Prokuratura, ze względu na kwalifikacje i doświadczenie jej funkcjonariuszy (których członkom Komisji z założenia może brakować), wydaje się najbardziej do tego odpowiednim organem państwa.

Prokurator nie ogranicza się dziś do postępowań karnych. Ma również szerokie kompetencje w postępowaniach

  • administracyjnych, sądowoadministracyjnych i  cywilnych.
  • może żądać wszczęcia postępowania administracyjnego, wziąć udział w każdym stadium postępowania,
  • może wnieść sprzeciw od każdej decyzji ostatecznej, jeżeli przepisy kodeksu lub przepisy szczególne przewidują wznowienie postępowania, stwierdzenie nieważności decyzji albo jej uchylenie lub zmianę, przy czym żądanie prokuratora ma pewne przywileje procesowe względem żądania „zwykłego” uczestnika postępowania.
  • prokuratorzy mogą też podważać reaktywację przedwojennych spółek
  • mogą też inicjować sprawy o odebranie niesłusznie pobranych korzyści kosztem Skarbu Państwa (a w sprawach dotyczących sprzedaży budynków i lokali mieszkalnych własną legitymację mają też i najemcy (bądź organizacje społeczne ich reprezentujące);

Wystarczyłoby lepiej wykorzystać te możliwości. Zwłaszcza, że one pasują do całego systemu prawnego, więc nie trzeba się obawiać nieprzewidzianych skutków – podkreśla RPO.

Niestety, twórcy ustawy nie zbadali, czego jeszcze brakuje prokuraturze – nadzorowanej przecież przez Ministra Sprawiedliwości, który od zeszłego roku jest też Prokuratorem Generalnym -  by sprawniej działała.

Dlaczego ustawa ignoruje uprawnienia Ministra Sprawiedliwości?

Nie sposób pominąć, że do zwiększonego korzystania z instrumentów właśnie administracyjnoprawnych i cywilnoprawnych w sprawach reprywatyzacyjnych wzywały prokuratorów wytyczne Prokuratora Generalnego (obecnie Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego) jeszcze z kwietnia 2015 r. W ostatnim czasie w Prokuraturze Krajowej powołano zaś dodatkowo specjalny zespół prokuratorów właśnie do spraw reprywatyzacji warszawskiej.

Tezie o braku skuteczności organów prokuratury przeczą informacje o przeprowadzonych w ostatnim czasie zatrzymaniach osób podejrzewanych o działalność przestępczą w tych właśnie sprawach.

Warto też pamiętać, że wiele nadużyć wyeliminowała nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami z 25 czerwca 2015 r.  (Dz.U. z 2016 r., poz. 1271): uniemożliwiła ona zwroty nieruchomości zagospodarowanych na wskazane cele publiczne, ograniczyła handel roszczeniami dekretowymi poprzez wymóg notarialnej rejestracji i ustawowe prawo pierwokupu dla m.st. Warszawy; wyraźnie ograniczyła też możliwość ustanawiania kuratora dla osoby, co do której istniały podstawy uznania jej za zmarłą oraz wprowadziła tryb wygaszania „uśpionych” roszczeń.

W ostateczności, zupełnie nadzwyczajnym trybem weryfikacji decyzji administracyjnych pozostaje możliwość uchylenia lub zmiany przez ministra każdej decyzji ostatecznej, jeżeli w inny sposób nie można usunąć stanu zagrażającego życiu lub zdrowiu ludzkiemu albo zapobiec poważnym szkodom dla gospodarki narodowej lub dla ważnych interesów Państwa (art. 161 k.p.a.).

Czy rzeczywiście ma to być nowa Komisja Majątkowa?

Projektodawcy wyjaśniając sens działania Komisji powołują się na przykłady innych „specjalnych” komisji, tj. Komisji Majątkowej oraz Krajowej Komisji Uwłaszczeniowej. Ale to zupełne nieporozumienie.

Pierwsza z nich, mimo szerszego, czternastoosobowego składu i rozpoznawania wniosków w równolegle działających kilkuosobowych zespołach przez ponad 20 lat pracy nie zdołała rozpoznać wszystkich 3000 wniosków (dziewięcioosobowa Komisja „reprywatyzacyjna” dostanie ich kilkanaście tysięcy!), a rażące nieprawidłowości jej funkcjonowania stały się jednym z powodów jej ostatecznej likwidacji w 2011 r.

Z kolei przewlekłości w postępowaniu przed Krajową Komisją Uwłaszczeniową miały – i nadal mają – charakter tak rażący, systemowy, że stanowiły przedmiot wieloletniej korespondencji Rzecznika Praw Obywatelskich z kolejnymi Ministrami Administracji.

Nie sposób przyjąć, by projektodawca wzorował się na takich właśnie modelach postępowania – zwłaszcza w sytuacji, gdy Komisja miałaby bezpośrednio orzekać o konstytucyjnie chronionych prawach jednostek.

Komisja „Reprywatyzacyjna” ma łączyć w sobie jednocześnie cechy organu administracyjnego oraz parlamentarnej komisji śledczej; w pewnym zakresie praktycznie sprawować również wymiar sprawiedliwości, wkraczając w kompetencje sądów powszechnych. Organ ten ma orzekać o konstytucyjnych prawach obywateli (prawie własności oraz prawach majątkowych) oraz – częściowo – także i o mieniu samorządowym, w sprawach na tle tzw. dekretu warszawskiego.

  • Komisja zyskuje specjalny status, uprzywilejowujący ją względem organów władzy stosujących prawo, w tym również sądów – postępowanie przed Komisją wyprzedza wszystkie inne, równolegle się toczące, także sądowe, które podlegają obligatoryjnemu zawieszeniu.
  • Orzeka w szczególnym trybie, jednocześnie jako organ zwykłej kontroli instancyjnej oraz jako organ nadzoru, częściowo poza regulacjami prawa powszechnego i na podstawie własnych, stworzonych wyłącznie dla niej przesłanek, zarówno procesowych (np. nie wiążą jej terminy przewidziane w k.p.a. czy k.c.), jak i materialnoprawnych.
  • Komisję wybiera Sejm (co automatycznie uzależnia ją od aktualnej większości parlamentarnej; każdy z członków może zostać w każdym czasie odwołany). Usytuowanie takie narusza konstytucyjną zasadę władzy podzielonej, której poszczególne segmenty w obowiązującym porządku konstytucyjnym powinny wzajemnie się równoważyć (art. 10 Konstytucji).

Warto podkreślić, że prymat legislatywy, wywodzącej swój mandat bezpośrednio od suwerennych praw Narodu, nad innymi władzami, leżał u podstaw Konstytucji PRL z 1952 r., która w art. 20 określała Sejm Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jako najwyższy organ władzy państwowej, sprawujący kontrolę nad działalnością innych organów władzy i administracji państwowej. Obecne zasady ustrojowe opierają się na całkowicie odmiennych zasadach.

- Reasumując, w mojej ocenie ustawodawca stworzył organ umocowany politycznie, wyposażony w wyjątkowo silne kompetencje, usytuowany niejako ponad porządkiem powszechnym, orzekający według własnych zasad, a postępowanie przed nim korzysta ze szczególnego priorytetu przed wszystkimi innymi postępowaniami przed organami państwa – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Całokształt unormowań został zatem skonstruowany niemalże na potrzeby stanu wyjątkowego – tymczasem nie wydaje się, by realnie zaistniały podstawy ich wprowadzenia, a przynajmniej informacje takie nie zostały w żaden sposób przekazane opinii publicznej – co również narusza zasady transparentności działania demokratycznych władz.

Stanowisko RPO zawiera szczegółową analizę poszczególnych przepisów w kontekście całego systemu prawnego. Rzecznik pokazuje, jak zadziała cały system, kiedy zostaną do niego dołożone dodatkowe elementy.

Wbrew założeniom, Komisja nie usunie skutków naruszeń prawa, co szczególnie widać w przypadku dalszego obrotu nieruchomościami dekretowymi.

Nie cofnie eksmisji lokatorów (nb. te postępowania akurat zawieszane nie są). W tych sytuacjach Komisja ogranicza się do stwierdzenia, że decyzję wydano z naruszeniem prawa i z zasady obarcza majątkową odpowiedzialnością beneficjenta decyzji dekretowej, co uruchamia skomplikowane procedury dalszych rozliczeń majątkowych.

Ponadto, mimo że ustawa w art. 33 i art. 34 przypisuje ustawową odpowiedzialność majątkową wobec lokatorów wyłącznie miastu Warszawie (z niezrozumiałym pominięciem bezpośrednich sprawców naruszeń ich praw), nie jest pewne, jakim skutkiem zakończą się postępowania sądowe – zwłaszcza że w postępowaniu cywilnym obowiązują surowe rygory procesowe, którym lokatorzy musieliby sprostać.

Szczegółowe przepisy dotyczące sposobu działania Komisji też budzą ogromne zastrzeżenia. Wystarczy uświadomić sobie sytuację, w której ktoś odzyskuje – zgodnie z prawem - odebrany po wojnie dom, sprzedaje go, a wiele lat później kolejny nowy właściciel zaczyna „czyszczenia kamienicy”. Otóż Komisja może w takiej sytuacji stwierdzić, że przy ustanawianiu użytkowania wieczystego nastąpiło naruszenie prawa (w specyficznym rozumieniu ustawy), co skutkuje pozbawieniem nabytego wcześniej prawa, względnie – obowiązkiem zwrotu równowartości świadczenia, uznanego ze względu na owe okoliczności za „nienależne”. I to dotyka pierwszego właściciela, a nie „czyściciela”.

PODSUMOWANIE

Z wszystkich powyższych względów wydaje się, że – mimo składanych deklaracji – wejście w życie ustawy nie doprowadzi do całościowej likwidacji reprywatyzacyjnych patologii. Ich źródłem są przede wszystkim mechanizmy rynkowe, skłaniające do maksymalizacji zysków przez właścicieli nieruchomości, także kosztem lokatorów oraz – zaniechanie przez prawodawcę rzetelnego rozliczenia się z tzw. „kwestią gruntów warszawskich”: uporządkowania spraw własnościowych, odszkodowawczych dla właścicieli oraz poszanowania praw lokatorów.

Stan taki zmusza – również na gruncie dopiero co uchwalonej ustawy – organy dekretowe do literalnego stosowania anachronicznego aktu prawnego sprzed ponad 70 lat, stworzonego (w założeniach) na potrzeby powojennej odbudowy zniszczonego miasta, a w praktyce o charakterze wywłaszczeniowym, który nie przystaje do aksjologii konstytucyjnej współczesnej Rzeczypospolitej.

Ustawa o Komisji "Reprywatyzacyjnej" tego nie zmienia.

Dekret warszawski nadal ma być stosowany – z braku innych prawnych regulacji. Ale jeśli w efekcie stosowania tego prawa dojdzie do niepożądanych skutków, to Komisja Reprywatyzacyjna to rozliczy – i to nie tylko według zasad prawa powszechnego, według których działają podmioty w procesie reprywatyzacji, ale także według zasad wypracowanych specjalnie dla nadzwyczajnej Komisji.

Sposób ukształtowania tego organu sprawia, że w praktyce mogłaby ona skupić się na rzetelnym rozpoznaniu niewielkiego ułamka spraw, co nie dość, że grozi arbitralnością działania takiego organu, to również nie może stanowić systemowego rozwiązania.

Komisja funkcjonować będzie w alternatywnym porządku normatywnym, operującym przede wszystkim zasadami słuszności, według własnych zasad, kryteriów i niedookreślonych przesłanek, których sposób sformułowania narusza zasady rzetelnej legislacji.

O ile słusznościowe korekty nadużyć majątkowych są nierzadko konieczne i uzasadnione, także w procesach prywatyzacji majątku publicznego, to stosując rozwiązania nadzwyczajne, ustawodawca winien dochować reguł przyzwoitego stanowienia prawa – po to, by nie naprawiać krzywd jednych podmiotów niesprawiedliwościami wobec innych. Ustawodawca nie ustrzegł się licznych mankamentów, przy czym niektóre z nich są na tyle istotne – a do tego wkraczają w obszar konstytucyjnych gwarancji praw jednostek w demokratycznym państwie prawnym – że część z przyjętych rozwiązań winna być ponownie przemyślana i zrewidowana w toku prac parlamentarnych, tak, by nie tworzyć alternatywnego porządku, grożącego prawnym chaosem, ale by prawidłowo wkomponować je w system prawny.

 

Co z problemami warszawskich lokatorów z budynków objętych roszczeniami? RPO rozpoczyna współpracę z Pełnomocnikiem Prezydenta m. st. Warszawy

Data: 2017-02-08

8 lutego przedstawicielki Rzecznika Praw Obywatelskich – Wioletta Lewicka-Szostak, dyrektorka Zespołu Wstępnej Oceny Wniosków, i Kamilla Dołowska, dyrektorka Zespołu Prawa Cywilnego, spotkały się z Magdaleną Młochowską, powołaną niedawno na stanowisko Pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy do spraw rozwiązywania problemów lokatorów z budynków objętych roszczeniami.

Przedmiotem spotkania było nawiązanie współpracy pomiędzy Rzecznikiem Praw Obywatelskich i Pełnomocnikiem w sprawach lokatorów ze zwróconych oraz zwracanych kamienic objętych reprywatyzacją.

Uzgodniono, że:

  • Biuro Rzecznika będzie informowało osoby zwracające się do RPO o możliwości uzyskania wsparcia ze strony Pełnomocnika.
  • Sprawy, w których Rzecznik podejmuje interwencje w urzędach dzielnic m.st. Warszawy będą też przekazywane do wiadomości Pełnomocnikowi.
  • Natomiast Pełnomocnik będzie informował Rzecznika o najistotniejszych problemach związanych z niekorzystną dla lokatorów wykładnią prawa lub praktyką stosowania prawa oraz o postępowaniach sądowych, do których Rzecznik mógłby ewentualnie przystąpić i w ten sposób wesprzeć lokatora (byłego lokatora), który jest stroną procesu.

 

Telefon do Pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy, na który lokatorzy nieruchomości dekretowych mogą zgłaszać swoje problemy: 22 443 22 22

 

 

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy 99-letniej kobiety, która broni się przed „czyścicielem kamienic”

Data: 2017-01-30

99-letnia poznanianka broni się w sądzie przed nowym właścicielem kamienicy, w której mieszka od 50 lat, występując o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie. W I instancji sąd uznał część jej racji, ale właściciel kamienicy się odwołał. Do sprawy przyłączył się więc po stronie lokatorki Rzecznik Praw Obywatelskich. Dostrzega bowiem precedensowy charakter sprawy. Jej rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla ochrony praw i poszanowania dóbr osobistych innych lokatorów budynków objętych reprywatyzacją.

Kamienica w centrum Poznania

Pani P. mieszkała w kamienicy w centrum Poznania od 1959 r. W 2011 r. dom zyskał nowego właściciela, który postanowił kamienicę wyburzyć i postawić w tym miejscu nowy budynek z lokalami handlowymi i powierzchnią biurową.

Żeby osiągnąć cel, zaczął naciskać na lokatorów, żeby się wyprowadzili. Jak ustalił sąd I instancji, nowy właściciel prowadził w budynku prace utrudniające życie i pogarszające warunki mieszkaniowe lokatorów. Z opuszczonych mieszkań zostały wymontowane drzwi i okna. Zniknęły także drzwi do budynku, w efekcie nasiliły się kradzieże i włamania. Potem klatka schodowa została ostemplowana drewnianymi balami tak, że kiedy po panią P. przyjechało pogotowie, sanitariusze nie byli w stanie wynieść jej z mieszkania na noszach. Na koniec w budynku odcięty został gaz i prąd. Lokatorzy dostali też informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał.

Warto zauważyć – pisze RPO -  że pozwany stopniował dolegliwości wobec pani P., poczynając od działań, które wywodził z uprawnień właściciela, tj. podwyższenia czynszu, kierowania żądań opuszczenia lokalu, informowania o złym stanie technicznym kamienicy oraz zamiarze jej rozbiórki, a w sytuacji, gdy nie doprowadziły one do zmierzonego celu – sięgnął do bardziej wyrafinowanych działań o charakterze szykan, które wywołały w powódce dojmujące poczucie bezradności i lęku związanego z zagrożeniem podstawy egzystencji jaką jest mieszkanie, lęk o własne zdrowie i życie, co w konsekwencji pozbawiło powódkę poczucia bezpieczeństwa i wywołało silny stres.

Wyrzucanie lokatorów zanim zapadną formalne decyzje

Do pogłębienia stanu niepokoju pani P. przyczyniała się, jak zauważa RPO, lekceważąca postawa właściciela , który nie wykonywał nakazów organów inspekcji sanitarnej utrzymania nieruchomości we właściwym stanie sanitarnym, a następnie ignorował nakładane na niego mandaty.

Rzecznik podkreśla, że nie jest tak, że właściciel domu ma całkowicie związane ręce i nie może w miejsce starego budynku postawić nowego. Prawo przewiduje sytuacje opróżnienia budynku mieszkalnego. Warunkiem jest jednak działanie na podstawie ostatecznej decyzji administracyjnej organu nadzoru budowlanego.

Tymczasem właściciel kamienicy, w której mieszkała pani P.,  postawił sobie za cel wyburzenie domu, zanim właściwe instytucje państwa mogły ustalić, czy jest to w ogóle możliwe i czy można eksmitować lokatorów (sąd w końcu powiedział, że w przypadku pani P. nie można). Już wtedy reklamował budowę „nowoczesnego biurowca” („nasza nową inwestycją jest budowa ekskluzywnego biurowca biuro-usługowego w jednej z najlepszych lokalizacji w Poznaniu (500 m od Starego Rynku)(…) Budynek zostanie wykonany w najwyższym standardzie klasy A z inteligentnym systemem sterującym”).

Argumenty pani P. i wyrok w I instancji

Pani P. występując w tej sprawie do sądu napisała w pozwie, że od momentu nabycia nieruchomości przez pozwanego ona i jej bliscy byli poddani przez wiele miesięcy presji i różnorakim szykanom, których celem było opuszczenie przez nich najmowanego lokalu mieszkalnego. Szczególnie dotkliwa jest krzywda niemajątkowa związana z naruszeniem jej dóbr osobistych tj. zdrowia, wolności, godności osobistej i dobrego imienia, a także miru domowego i nietykalności mieszkania.

Sąd Okręgowy w Poznaniu  8 czerwca 2016 r. nakazał pozwanemu, by przeprosił panią P. i zapłacił jej 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Właściciel kamienicy ten wyrok zaskarżył. RPO przyłączył się do sprawy wnosząc o utrzymanie wyroku.

Dlaczego RPO przyłącza się do sprawy

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, przystąpienie do postępowania uzasadnione jest potrzebą ochrony praw 99-letniej powódki.  Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje coraz częstsze i bardziej drastyczne przypadki naruszania praw lokatorów, zamieszkujących przez lata w kamienicach będących w zarządzie gmin, po ich przejęciu przez osoby prywatne. U podstawy takich naruszeń leży w większości przypadków chęć szybkiego opróżnienia budynków i zadysponowania lokalami czy też całą nieruchomością na cele komercyjne. Niestety coraz częściej odbywa się to z rażącym naruszeniem praw lokatorów. Zjawisko to zyskało już nawet własną nazwę jako działalność „czyścicieli kamienic”.

Zdaniem Rzecznika zaporą dla osób dopuszczających się tego typu działań może być jednoznaczna i negatywna ich ocena prawna w orzecznictwie sądów powszechnych (IV.7213.4.2015).